asiulek123
02.08.07, 22:08
Mówisz po polsku, może po angielsku, na pewno po kobiecemu. A Twój partner z języków, które zna, najlepiej posługuje się męskim. Bo kobiety i mężczyźni komunikują się ze sobą zupełnie inaczej.
Używamy tych samych słów. Ale pogadać to sobie możemy z przyjaciółką. Z nimi co najwyżej rozmawiać. Nie o wszystkim, bo oni i tak będą narzekać: kobiet w ogóle nie można zrozumieć. Mówią "tak", a to znaczy "nie". No i domyśl się, człowieku.
Mają trochę racji. Ale to wynika z tego, że nie nauczyli się naszego języka, a my nie znamy do końca ich mowy. Czy zatem można jeszcze coś zrobić, żeby nie skazywać się na wspólne milczenie?
Wszystko tkwi w głowie
Aby łatwiej zrozumieć różnice w używaniu języka przez kobiety i mężczyzn, trzeba szybko się przeszkolić z zakresu anatomii.
MÓZG - najważniejszy organ naszego ciała.
Przeciętny mózg dorosłego mężczyzny waży około 1,4 kg, przeciętnej kobiety - 1,3 kg. Niech ci jednak żaden mężczyzna nie wmówi, że to dowodzi, iż kobiety z natury są mniej inteligentne od mężczyzn. W żadnym wypadku wielkość ani waga mózgu nie świadczą o błyskotliwości. Również nie liczba komórek mózgowych. Jak bowiem w 1997 r. dowiódł duński badacz, Bert Pakkenberg, mężczyźni mają przeciętnie o cztery miliardy komórek mózgowych więcej niż kobiety. I co im z tego, skoro to panie są od mężczyzn inteligentniejsze! O całe trzy procent. Wykazują to wyniki testów na inteligencję ogólną, w których kobiety osiągają właśnie o te trzy procent lepsze rezultaty.
Według Allana i Barbary Pease, autorów książki "Dlaczego mężczyźni nie słuchają, a kobiety nie umieją czytać map?" mózgi kobiet i mężczyzn wykazują odmienne możliwości i talenty. Te różnice wzięły się jeszcze z czasów prehistorycznych, kiedy to panowie wyruszali na polowania. Punktem honoru było dla nich zadbanie o byt rodziny - przyniesienie do domu zwierzyny. Potrzebowali do tego dobrze rozwiniętych obszarów mózgu odpowiadających za odnajdywanie kierunku na dużych odległościach. Niepotrzebne im było za to rozwijanie tej części mózgu, która sprawia, że łatwo prowadzi się rozmowy i chętnie okazuje uczucia. Kobiety z kolei, siedząc przed jaskiniami czy szałasami i pilnując potomstwa, nie musiały uczyć się, jak się poruszać w terenie. Obserwowały najbliższe otoczenie i, co najważniejsze, musiały umieć porozumiewać się z dziećmi oraz z innymi matkami, z którymi wspólnie spędzały większą część dnia.
Nie dziw się więc, że w przeciwieństwie do partnera nie potrafisz szybko i bezbłędnie odczytać mapy.
I że on nie mówi do ciebie tak dużo i tak czule, jakbyś chciała.
Bo w nim jest seks
On: Ale laska ta twoja koleżanka! No no, ma czym oddychać. Zderzaki jak balony.
Ona: Ależ ona jest kompletnie głupia, nie ma z nią o czym porozmawiać.
Tak, tak, to prawda znana nie od dzisiaj. Mężczyźni myślą przede wszystkim o seksie.
I nieważne, czy są właśnie na piwie z kumplami, czy na spotkaniu zarządu swojej firmy. Seks jest po prostu w ich głowie i już. Bo są stworzeni do prokreacji. Nie ma się więc co wysilać z uwagami na temat braku inteligencji u biuściastej koleżanki. Ich mózg i tak tych uwag nie zarejestruje.
Brytyjskie eksperymenty wykazały, że panowie dużo częściej używają słów o podtekście seksualnym, przekleństw, a także określeń slangowych. "Lalunia", "lasencja", "laska", "cizia", "dupcia" to zaledwie kilka określeń zastępujących w języku panów wyraz "kobieta".
I to tych, które można zacytować bez obrazy moralności. Ale ich seksualne słownictwo nie dotyczy tylko kobiet. "Zajebista bryka" oznacza "świetny samochód". Nieraz słyszałaś z ust mężczyzny słowa "zderzaki", "balony". Dla ciebie balon to po prostu balon, dla niego ta niewinna nazwa nabiera erotycznego podtekstu. Brytyjscy naukowcy wykazali, że co piąty mężczyzna, bez względu na wykształcenie, używa tego typu określeń.
Ironia nie dla niego
On: Kochanie, wszystko w porządku?
Ona: Oczywiście. W jak najlepszym.
Oczywiście prawda jest taka, że nie jest w porządku. A nawet jest bardzo nie w porządku. Właściwie jest po prostu beznadziejnie. Jak ma być inaczej, skoro on przez cały wieczór na imprezie u znajomych zabawiał towarzystwo, kompletnie zapominając o tobie. Jesteś wściekła. Nie odzywasz się do niego od dłuższego czasu.
Nie dało mu to jednak nic do myślenia. Na jego zdawkowe pytanie odburknęłaś, a to "w jak najlepszym porządku" było oczywiście czystą ironią. Ale on tego nie zauważył! I w ogóle nie widzi związku między twoją reakcją a jego zachowaniem na imprezie!
Niestety, oni tak mają. Panowie po prostu nie zwracają uwagi na kontekst wypowiedzi. I w przeciwieństwie do pań nie są wrażliwi na szczegóły i niuanse, np. ton wypowiedzi. To my, kobiety, jesteśmy mistrzyniami w rozszyfrowywaniu różnego rodzaju powiązań sytuacyjnych i umiemy to wyrazić. Tylko co z tego, jak jemu wszystko trzeba powiedzieć wprost.
Kto tu gada i gada?
Ona: Kochana, ale ta fryzura jest po prostu super! Z prawej podcięte, grzywka lekko rozjaśniona, no cudo! Niby za bardzo nie widać, ale idealnie pasuje do koloru oczu. No a ten fryzjer... bajeczny...
Ona: Bla bla bla oczy, bla bla bla fryzjer, bla bla bla włosy...
...tyle słyszą mężczyźni i tak wyobrażają sobie nasze rozmowy. Cóż, do pewnego stopnia mają rację. Bo rzeczywiście badania potwierdzają, że tematami najczęściej poruszanymi przez kobiety w luźnej rozmowie są: macierzyństwo, wychowanie, dom, uroda, kosmetyki. W życiu kobiety największą rolę odgrywają uczucia i emocje. Musi się dzielić nimi z innymi. Stąd te godzinne pogaduchy przez telefon z przyjaciółką albo wyjścia na babskie ploty. Pewnie słyszałaś ten męski dowcip, że kobieta potrafi spędzić dwa tygodnie wakacji z przyjaciółką, a po powrocie do domu i tak do niej zadzwoni i będzie rozmawiać jeszcze przez bite dwie godziny.
Ale mit gadulstwa jako takiego obalamy z pełną odpowiedzialnością. Badania wykazały też, że to mężczyźni więcej mówią niż kobiety! Owszem, to fakt, e kobiety starają się podtrzymać rozmowę w kontaktach prywatnych. Dużo łatwiej przychodzi im ubieranie w słowa tego, co czują. Zależy im też na podtrzymywaniu dobrych relacji z rozmówcą, więc nie przerywają rozmowy zaraz po wymianie informacji. Jednak w sytuacjach oficjalnych to mężczyźni częściej i na dłużej zabierają głos. Wtedy używają dwukrotnie więcej słów od nas. I robią to chętnie. Oprócz tego, że nareszcie mogą wykazać się przed innymi wiedzą, mają głęboką potrzebę wypowiadania się na forum publicznym. Pobudza ich to do działania. Kobiety tej potrzeby nie mają, a wystąpienia publiczne napawają większość z nas lękiem.
Pustosłowia czar
On: Ekstra ta zielona bluza Tomka.
Ona: Co mówisz? Że Tomeczek słodziutko wyglądał w tej ciemnooliwkowej bluzie?
Uczuciowość kobiet wpływa na sposób prowadzenia przez nie rozmowy. Dla nas podtrzymanie rozmowy to podstawa. I to właśnie dlatego na przykład zadajemy dużo więcej pytań ni panowie. Standardowe "Jak się masz?" albo "Ależ piękna dziś pogoda!" nie wnoszą nic do dyskusji. Tak samo jak przysłówki "czarująco", "słodko", "zachwycająco". Ale my i tak je uwielbiamy, bo dzięki nim potrafimy wyrazić emocje. Za to panowie uważają to za marnotrawstwo czasu i niepotrzebne strzępienie języka. Oni ograniczają swoje wypowiedzi wyłącznie do suchego przekazania najważniejszych informacji. A to dlatego, że prehistoryczny mężczyzna łowca nie miał w mózgu wyraźnie wyznaczonego ośrodka mowy. Porozumiewanie się potrzebne mu było tylko do przekazywania podstawowych i najistotniejszych wiadomości. Dlatego musiał wytworzyć w sobie zdolność do zawierania jak największej ilości informacji w jak najmniejszej liczbie słów.
On jak wie, to wie
On: Wniosek jest jeden - to doprowadzi wkrótce do załamania gospodarki. Nie ma dwóch zdań!
Ona: Ale... Może warto spojrzeć na to z innej strony? Może zmiana przepisów miałaby jakiś wpływ... Mam rację?
Czy nie masz czasami wrażenia, że to, co mówi mężczyzna, jest pewnikiem, a on dysponuje niewiarygodną wiedzą? Że ty w porównaniu z nim na niczym się nie znasz? On jest zawsze zdecydowany, pew