nabati 05.11.07, 20:32 Badania? a moze poprostu zwykly CHORY sadyzm... ? psychole Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Rollo Do du*y z taką nauką IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.11.07, 22:03 Po co badać coś, co jest znane i opisane? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Sadyści w białych fartuchach. IP: 80.51.132.* 05.11.07, 22:46 Większość eksperymentów na żywych zwierzętach to niepotrzebnie powtarzane 'badania'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Wilk A ja myślałem że chodziło o polityków LiD.... IP: 195.177.83.* 06.11.07, 08:41 Ale jeśli nie, to odwalcie się od świń.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: starycynik Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.dhcp.uno.edu 05.11.07, 22:25 Jaki piekny tytul. Przez chwile myslalem ze to opis rady wydzialu mojej alma mater. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do krytkantow Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.socal.res.rr.com 06.11.07, 04:34 Psychole??? A jak bedzie trzeba pomoc twojej matce/ojcu/dziecku etc. to wyciagniecie raczki i bedziecie skamlec - "pomozcie!!!". A na to lekarze odpowiedza - " mozemy tylko uspic bo nikt badan wczesniej nie przeprowadzil". Psychole. Ocencie sami co jest wazniejsze dla was: smierc kilku zestresowanych swin czy zycie waszego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nick Zainteresuj się trochę sprawą badań na zwierzętach IP: *.vide-sat.pl 06.11.07, 04:50 zanim zaczniesz piać peany na temat zalet wiwisekcji i podobnych jej praktyk. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Zainteresuj się trochę sprawą badań na zwierz 06.11.07, 07:38 Domyślam się, że Ty się już zainteresowałeś? To może napiszesz, z jakich źródeł czerpałeś informacje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misio Re: Zainteresuj się trochę sprawą badań na zwierz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.11.07, 12:40 dajcie spokój! Ludzie są TEMPI (celowo!) z natury. Po prostu lepiej jest im bronić zwierząt a potem rozpaczać nad SWOIM losem, gdy dziecko umiera. BTW jestem ciekawy ilu krzykaczy zajadało się kurczakiem, kotletem wiepzowym itd ostatnio. Tam świnie giną codziennie i w znacznie większych ilościach, a nikt nie protestuje, bo przecież giną 'dla dobra ogółu' - czyli by zaspokoić głód. Śmiech mnie po prostu ogarnia. Poza tym jest napisane 'eutanazja' więc jaka wiwisekcja się pytam! Ale, aby dyskutować, najpierw trzeba coś wiedzieć! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: Zainteresuj się trochę sprawą badań na zwierz IP: *.botany.gu.se 06.11.07, 13:57 Czlowieku, sam sie zainteresuj. Poza krajami gdzie prawo nie dziala (Rosja, chiny, Korea itp.) Takie zwierzaki maja pelen luksus, jedzanko i rozrywki. W wielu krajach zeby cos na nich zrobic potrzebny jest pelnowymiarowy kurs anestezji. Napewno maja lepsza opieke niz ty, jak trafisz do szpitala. Ps. Wiwisekcja to byla przed wojna. Dzis nawet jak cos sie robi na zywych zwierzakach to sa znieczulane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do laika Re: Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.aich.nt.ftth2.ppp.infoweb.ne.jp 06.11.07, 08:42 Prawda jest taka, ze najlatwiej uzyskac pieniadze na badania na zwierzetach. Nic sie wtedy nowego nie odkrywa tylko powtarza to, co jest wiadome i bada to, co przeiwdywalne ( w tym wypadku ze swinie sie zmecza). Dlatego takimi praktykami zajmuja sie najczesciej miernoty naukowe, ktore po prostu chca uzupelniac CV tanim kosztem. Kolejny taki przyklad to tysiace szympansow zarazanych AIDS w celu napisania doktoratu "jak sie u nich rozwinie choroba wszczepiona pod lewym kolanem zamiast pod prawym". Pomijajac etycznosc czy cierpienie zwierzat- dobrze miec swiadomosc, ze to pieniadze podatknikow wywalane w bloto. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Zestresowane świnie w służbie nauki 06.11.07, 10:52 Prawda jest taka, że jak się o czymś niewiele wie i czegoś nie bardzo rozumie, to będzie się skłonnym do powtarzania zasłyszanych gdzieś opinii na zasadzie "jedna pani drugiej pani". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pigsa Re: Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.07, 10:37 ale jaki jest sens w powtarzaniu TYCH SAMYCH BADAN ? skoro juz przetestowano to niech sie studenci ucza na filmach. Zwierze nie jest rzecza! Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Zestresowane świnie w służbie nauki 06.11.07, 10:54 Jeśli wiesz, że takie badania juz zostały przeprowadzone, to napisz gdzie, przez kogo i zaprezentuj abstrakt z tych badań. Potrafisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pigsa Re: Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.07, 11:57 typowe trollowskie zagranie... odsylam do Googla. Moj znajomy, ktory nie skonczyl weterynarii bo nie byl w stanie dluzej w tym uczestniczyc opowiadal o testach na zabach i innych tegop typu zwierzetach. testach powtarzanych co roku, zamiast jednej zaby - kilka etc... masz jakis problem ze zwierzetami ? ozywiles sie czlowieku - skoncentruj swoja energie na czyms pozytywnym! Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Zestresowane świnie w służbie nauki 06.11.07, 19:55 Gość portalu: pigsa napisał(a): > typowe trollowskie zagranie... odsylam do Googla. No właśnie rzucenie gołosłownego zarzutu, a potem odsyłanie do Googla jest typowym trollowskim zagraniem. > Moj znajomy, ktory nie> skonczyl weterynarii bo nie byl w stanie > dluzej w tym uczestniczyc opowiadal o testach na zabach i innych > tegop typu zwierzetach. testach powtarzanych co roku, > zamiast jednej zaby - kilka etc... Mylisz doświadczenia mające znaczenie naukowe i służące celom badawczym z doświadczeniami mającymi znaczenie szkoleniowe. Nic dziwnego, że te ostatnie powtarza sie wielokrotnie. Powtarza się dlatego, że chcemy wykształcić nie jednego tylko wielu weterynarzy i każdy z nich musi dokładnie poznać anatomię zwierzęcia. Po to, żeby potem, kiedy już przyjdzie mu wykonywać operację na Twoim ukochanym psie, nie spartaczył roboty przez brak praktyki i obycia. Jeszcze raz pytam - potrafisz uzasadnić swój zarzut, że opisywane w artykule prace zostały już przez kogoś wykonane, czy tylko tak sobie paplesz, bo Ci się coś wydaje? > masz jakis problem ze zwierzetami? Żadnego. To chyba Ty masz jakiś problem. > ozywiles sie czlowieku - skoncentruj swoja > energie na czyms pozytywnym! Uświadamianie ludzi jest zjawiskiem pozytywnym. Chociaż, jak widać, niektórych boli. Ale to nie szkodzi. Leczenie zębów też bywa bolesne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nick Barbarzyństwo. IP: *.vide-sat.pl 06.11.07, 04:41 Badania ludzi i statystyki nie wystarczą? Ostatnio słyszałem o "naukowym" badaniu nad wpływem "bicia przedmiotem o ostrych kantach na długość życia małp". To tutaj działa współczesny dr Mengele. A tymczasem piąte przykazanie mówi... Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Barbarzyństwo. 06.11.07, 11:03 Gość portalu: Nick napisał(a): > Badania ludzi i statystyki nie wystarczą? Nie, nie wystarczą, bo statystyki nie dostarczają dowodów na związki przyczynowe, tylko najwyżej na koincydencję zdarzeń. > Ostatnio słyszałem o "naukowym" badaniu nad wpływem "bicia > przedmiotem o ostrych kantach na długość życia małp" > To tutaj działa współczesny dr Mengele. A tymczasem piąte > przykazanie mówi... No, co mówi? "Nie bij małp przedmiotem o ostrych kantach"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dante Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.profiline.pl 06.11.07, 05:02 Green S^&t "bicia przedmiotem o ostrych kantach na długość życia małp" całkiem niezły temat ale jakże zbędny. popieram "do krytkantow" nikt nie chce ich krzywdy ale o pomoc sie krzyczy i nie ważne ile by to kosztowało. Oddacie swoje życie za świnie? prosze bardzo, ja nie mam najmniejszego zamiaru żałować zwierząt do eksperymentów od których życie może stać sie łatwiejsze. może jestem bez serca, egocentrykiem ale to moja sprawa i w 100% w głębokim poważaniu mam teksty typu "sadyta". Pomysł jest świetny, w czasach gdzie coraz więcej osób ma problemy ze stresem a ok 1/3 Polaków w ciągu dnia wypija 2-3 kawy te badania napewno będą wykorzystane. Odpowiedz Link Zgłoś
bigboboko Re: Zestresowane świnie w służbie nauki 06.11.07, 07:23 Do "krytykujących": Tacy wielcy obrońcy praw zwierząt a pewnie mięso większość z nich wpieprza, aż uszy się trzęsą. To się nazywa hipokryzja, wiecie? Tacy wielcy "naukowcy", którzy wiedzą, co jest najlepsze dla całe cywilizacji ludzkiej... n/c Zapewne nie macie pojęcia, jak bardzo jeden taki "eksperyment" może wpłynąć na nasze przyszłe życie, gdy sami będziecie mieli problemy tego rodzaju; lub wasze dzieci/wnuki... Ale najłatwiej jest krytykować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elficzka Re: Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 06.11.07, 07:57 wyobraź sobie Bigboboko, że ja miesa nie jadam, co więcej - uważam, ze jak tak bardzo Ci zależy na całej ludzkiej cywilizacji - ach jakże wspaniałej - to się zgłoś na ochotnika!!!!!!!!!!! zmajstruj sobie dzieci, coby Cię podziwiały i DAWAJ do laboratorium!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pigsa go vegan! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.07, 10:41 ja nawet mleka i jajek nie jadam... a miecha juz 15 lat nie mialem w ustach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qq :} to wspolczuje zycia w celibacie :P IP: *.ds.pg.gda.pl 06.11.07, 12:28 ja tam lubie miecho mojej laseczki :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pigsa jaki celibat ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.07, 16:17 vege = siła witalna... zwroc uwage na wegetarianki - zwykle sa drobniejsze, bardziej sexi i dluzej wygladaja mlodziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: jaki celibat ? IP: *.botany.gu.se 06.11.07, 21:08 I zwykle maja cos nie tak z mysleniem (brak bialka nie najlepiej wplywa na tworzenie sie mozgu) dla niektorych facetow to tez ponoc jest sexi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aspo jestem ZA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.07, 08:26 szanowni krytykanci: po to się robi badania, żeby odkryć coś nowego i POŻYTECZNEGO -nikt tylko dla zabicia czasu nie gania się ze świniami po korytarzu. Gadanie o dr Mengele też możecie sobie darować -po to jest komisja bioetyki, żeby wszystko było ETYCZNE - bez niepotrzebnych cierpień dla zwierzaka, ale pamiętając, że naczelną wartością jest życie LUDZKIE. Czasem mam wrażenie, że wszelakiej maści 'grinpisowcy' i inni zieloni postulowaliby raczej badania nad ludźmi, zeby zwierzętom żyło się lepiej... to dopiero jest chore! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do laika Re: jestem ZA IP: *.aich.nt.ftth2.ppp.infoweb.ne.jp 06.11.07, 08:48 > po to się robi badania, żeby odkryć coś nowego i POŻYTECZNEGO - nikt tylko dla > zabicia czasu nie gania się ze świniami po korytarzu. otoz lata kolego, dla sporej kaski, ktora dostanie "na badania" czyli rozrusznik i pasze dla swin , edukacyjne wakacje na Bali i transport czyli mercedesa. Dajecie sie robic w balona kumatym biologom po prostu, bo to wy im oplacacie "specjalizacje grania ze zestresowana swinia w pilke". Zbadaja ze swinia zestresowana i co? I nic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lexie Re: jestem ZA IP: *.unizh.ch 06.11.07, 10:47 nazwales / las siebie "do laika" ale nie wydaje mi sie ze masz jakies wieksze pojecie o parcy naukowej. po pierwsze: nie "sprawdza ze swinie sa zestresowane i nic" tylko i cos. pomoze to zrozumiec mechanizm jak stress i w tym przypadku zwiekszona czestotliwosc bicia serca wplywa na budowe narzadow wewnetrznych. w nauce naprawde wazne jest zrozumienie problemu bo malo co jest latwe i proste i juz znane. pozniej zrozumienie problemu co sie dzieje z organizmem moze pomoc w wynalezieniu metody leczenia. oprocz tego nie jest tak latwo dostac dofinansowanie experymentow, a im zwierze wieksze tym trudniej bo malo kto na jakimkolwiek uniwersytecie rozdaje kase na prawo i lewo (wycieczki na bali niestety tez sie nie dostaje :( ). zeby cos dostac to trzeba sie niestety troche napracowac... a co do meczenia biednych zwierzat to zamiast krzyczec o losach tych 5 swin lepiej pryzjrzec sie losom zwierzat prowadzonych na rzez. najbardziej znane sa transporty koni, gdzie jak byly wyganiane z transportera i jednemu z nich uwiezla noga miedzy deskami to mu ja poprostu odrabali. albo ogluszanie krow zanim sie im odrabie leb. czasem sie dobrze ogluszy ale czasem nie... i tak mogla bym sporo pisac bo te zwierzeta na prawde cierpia i jest ich wiecej niz 5... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: jestem ZA IP: *.botany.gu.se 06.11.07, 14:03 "edukacyjne wakacje na Bali i transport czyli mercedesa" - niezly zart, widac, ze w okolicach uniwersytetu czy jakiejkolwiek placcowki naukowej to ty sie nawet nie przespacerowales. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Autorka Re: jestem ZA IP: *.taeu.com 06.11.07, 08:49 Tak?! A z jakiej racji naczelna wartoscia jest zycie ludzkie?? Z takiej, ze czlowiek to najwiekszy zbrodniarz i morderca na tej planecie? Ktoremu wydaje sie, ze moze zniszczyc caly swiat z racji tego, ze jest czlowiekiem i wszystkie nizsze ssaki maja mu sluzyc kriwa cialem i cierpieniem?! No prosze uzasadnij to! KAZDY, czy zwierze, czy czlowiek ma prawo do zycia!! Takiego samego, godnego zycia! Acha i jeszcze jedno: sram na dzieci i nigdy nie mam zamiaru ich miec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zirytowany [...] IP: *.hcm.com.pl 06.11.07, 10:29 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: jestem ZA 06.11.07, 11:56 Gość portalu: Autorka napisał(a): > Tak?! A z jakiej racji naczelna wartoscia jest zycie ludzkie?? Z > takiej, ze czlowiek to najwiekszy zbrodniarz i morderca na tej > planecie? Jeżeli czujesz się największym zbrodniarzem i mordercą na tej planecie, to powinnaś coś zrobić w tej sprawie. Złożyć na siebie doniesienie do prokuratury, albo coś w tym rodzaju. Dostaniesz adwokata z urzędu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Autorka Re: jestem ZA IP: *.taeu.com 06.11.07, 14:55 Ja sie nie czuje zbrodniarzem, bo akurat jestem tym osobnikiem z gatunku ludzkiego, ktory pomaga zwierzętom. Wśród Hitlerowców też byli NORMALNI. Wiec gowno wiesz i zachowaj te swoje zenujace komentarzyki dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: jestem ZA 06.11.07, 20:01 Gość portalu: Autorka napisał(a): > Ja sie nie czuje zbrodniarzem, bo akurat jestem tym osobnikiem z > gatunku ludzkiego, ktory pomaga zwierzętom. To co z tego? Wśród miłośników zwierząt też zdarzają się zbrodniarze. > Wśród Hitlerowców też byli NORMALNI. A jakże. Hitler na przykład kochał zwierzęta i był wegetarianinem. > Wiec gowno wiesz i zachowaj te swoje zenujace > komentarzyki dla siebie. Jak to miło pogadać z człowiekiem kulturalnym, miłym i kochającym ludzi. Idę takiego poszukać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sam dlaczego gotujesz i smażysz zwierzęta żywcem? IP: 156.17.96.* 20.08.13, 11:30 Zapewne nie używasz komputerów - nie wiem jak to napisałeś/aś na forum, ale w czasie gdy używasz komputera smażysz miliony zwierząt na podzespołach komputera, żyłyby gdyby nie to, że włączyłeś komputer i to zupełnie niepotrzebna śmierć. O ile jest różnica między człowiekiem i zwierzęciem - bo człowiek stworzony był najpierw a potem zwierzęta jako pomoc dla człowieka, o tyle nie ma żadnej różnicy między świnią a innymi zwierzętami (w tym tymi malutkimi, które smażysz na podzespołach swego komputera czy te które żywcem gotujesz przyrządzając sobie zupkę), i tych zwierząt mordujesz miliardy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mebcia Re: jestem ZA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 14:59 Cóż, wydaje mi się, że szydzenie z siebie nawzajem nic do dyskusji nowego nie wnosi. Po pierwsze: nie trzeba być ekspertem medycyny żeby móc wypowiadać się w temacie wiwisekcji, tak samo jak nie trzeba być ekspertem w jakiejkolwiek innej dziedzinie, aby uważać ja za złą/dobra i mieć o niej zdanie. Widzisz mecz piłki nożnej i potrafisz wyrazić opinie, czy piłkarze dobrze czy źle grają, bez znajomości ich życiorysów, humoru sędziów, wszelkich reguł i niuansów tej gry - i nikt nie powinien jej dyskredytować tylko dlatego, ze nie jesteś "ekspertem". Po drugie: odnośnie zezwoleń na przeprowadzenie eksperymentów. W Polsce istnieją Komisje Etyczne, które się tym zajmują. I o ile wszystko wygląda "pięknie" w ustawie o doświadczeniach na zwierzętach, to w rzeczywistości w komisjach tych siedzą znajomi znajomych, ponieważ tylko jeden (na bodajże 6 członków) komisji może być z ramienia organizacji zajmującej sie ochrona praw zwierząt, no a środowisko naukowe jest dosyć ciasne. Niestety, realia komisji etycznych (z którymi miałam osobiście do czynienia) dosyć mocno każą mi wątpić w ich obiektywizm i rzetelność. Po trzecie: i od tego w sumie powinnam była zacząć: Uważamy, że istoty ludzkie mają nienaruszalną wartość wewnętrzną. Mówimy zatem, że nikomu nie powinno się wyrządzać krzywdy ze względu na jego przynależność do danej rasy, płci oraz innych moralnie nieistotnych cech. Z drugiej strony, wartość zwierząt jest często postrzegana przez pryzmat ich użyteczności względem człowieka: świnię ceni się ze względu na jej mięso, a norkę – na jej futro. Ponadto, na nasze sądy moralne wpływają często emocje, na przykład uważamy psa za zwierzę moralnie bardziej znaczące od kury. W myśleniu o prawach zwierząt wagę moralną przyznaje się nie tylko ludziom, ale także innym zwierzętom. Liczą się jako jednostki, a nie jako środki i narzędzia do osiągania ludzkich celów. Zdolność zwierząt do odczuwania bólu i szczęścia jest wystarczającym powodem do uznania ich wartości wewnętrznej. Badania naukowe wskazują zdecydowanie, że zwierzęce układy nerwowe oraz zachowania świadczą o tym, że są one świadome swojego otoczenia oraz zdolne do odczuwania bólu, cierpienia, strachu, szczęścia i przywiązania. Zdolność do świadomego doświadczania jest wystarczającym warunkiem do uznania wewnętrznej wartości moralnej danej istoty, niekonieczne są do tego zaś ani intelekt, ani inne “wyższe” zdolności umysłowe. Wiele grup ludzkich, jak na przykład mocno upośledzeni umysłowo czy małe dzieci, nie posiadają tych właściwości umysłowych, które zostały uznane za niezbędny warunek przyznania wartości moralnej. Niewielu z nas by im tej wartości odmówiło. Jako że działanie moralne zmierza do zmniejszania cierpienia i zwiększania szczęścia, wszystkie istoty zdolne do doświadczania tych stanów powinno się wziąć pod moralną rozwagę. Ponieważ zwierzęta mogą doświadczać, są zdolne do odczuwania szczęścia i posiadają status moralny. Interesy ludzi i innych zwierząt powinno się rozważać na równi. Tym samym, podstawowe interesy zwierząt, takie jak utrzymanie się przy życiu i unikanie cierpienia, nie powinny być pogwałcone w celu realizacji drugorzędnych interesów ludzkich, takich, jak wygoda, rozrywka czy moda. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: jestem ZA 06.11.07, 20:48 Gość portalu: mebcia napisał(a): > Po pierwsze: nie trzeba być ekspertem medycyny żeby móc wypowiadać > się w temacie wiwisekcji Owszem. Jednak wypadałoby też nie być takim znów kompletnym ignorantem. Zgodzisz się z tym? > W Polsce istnieją Komisje Etyczne, które się tym zajmują. I o ile > wszystko wygląda "pięknie" w ustawie o doświadczeniach na > zwierzętach, to w rzeczywistości w komisjach tych siedzą znajomi > znajomych, ponieważ tylko jeden (na bodajże 6 członków) komisji > może być z ramienia organizacji zajmującej sie ochrona praw > zwierząt I dziękujmy Bogu i ustawodawcom, że tylko jeden. Gdyby była ich większość, w ogóle nie byłoby żadnych badań. Założycielka i przewodnicząca PETA - Ingrid Newkirk - powiedziała kiedyś: "choćby badania na zwierzętach miały przynieść lekarstwo na AIDS, będziemy przeciwko nim". > Niestety, realia komisji etycznych (z > którymi miałam osobiście do czynienia) dosyć mocno każą mi wątpić w > ich obiektywizm i rzetelność. Za to braku rzetelności i obiektywizmu przedstawicieli organizacji broniących zwierząt można być absolutnie pewnym. > Uważamy, że istoty ludzkie mają nienaruszalną wartość wewnętrzną. > Mówimy zatem, że nikomu nie powinno się wyrządzać krzywdy ze > względu na jego przynależność do danej rasy, płci oraz innych > moralnie nieistotnych cech. Zupełnie nie tak. Mówimy, że nie wolno wyrządzać krzywdy ze względu na przynależność do GATUNKU LUDZKIEGO, co jest cechą o podstawowym znaczeniu moralnym i nie wolno tego uzależniać od przynależności przedstawiciela tegoż gatunku do danej rasy, płci czy posiadania innych moralnie nieistotnych cech. > Z drugiej strony, wartość zwierząt jest często postrzegana przez > pryzmat ich użyteczności względem człowieka: świnię ceni się ze > względu na jej mięso, a norkę – na jej futro. Cóż z tego? W podobny sposób oceniamy także i ludzi. Jednego szczególnie cenimy za posiadaną wiedzę, drugiego za dobre serce, trzeciego za odwagę, czwartego za uczciwość. > Ponadto, na nasze sądy moralne wpływają często emocje, na przykład > uważamy psa za zwierzę moralnie bardziej znaczące od kury. Nic w tym dziwnego. Kurę za to uważamy za bardziej znaczącą od karalucha. > W myśleniu o prawach zwierząt wagę moralną przyznaje się nie tylko > ludziom, ale także innym zwierzętom. Liczą się jako jednostki, a > nie jako środki i narzędzia do osiągania ludzkich celów. Zdolność > zwierząt do odczuwania bólu i szczęścia jest wystarczającym powodem > do uznania ich wartości wewnętrznej. I tu nie ma zgody, ponieważ zdolność do odczuwania bólu, o której na pewno wiemy, że istnieje, nie jest kategorią ważką moralnie, a o odczuwaniu szczęścia w przypadku zwierząt w ogóle nic nie wiemy. Mamy trudności w zdefiniowaniu tego pojęcia nawet w stosunku do ludzi. > Badania naukowe wskazują zdecydowanie, że zwierzęce układy nerwowe > oraz zachowania świadczą o tym, że są one świadome swojego > otoczenia oraz zdolne do odczuwania bólu, cierpienia, strachu, > szczęścia i przywiązania. Bólu, cierpienia, strachu - tak. To normalne reakcje fizjologiczne. O szczęściu nie wiemy nic. Chyba, że sprowadzasz pojęcie szczęścia do stanu w jakim jest zwierzę wtedy, kiedy jest najedzone, jest mu ciepło i nic nie dolega. > Zdolność do świadomego doświadczania jest wystarczającym warunkiem > do uznania wewnętrznej wartości moralnej danej istoty W żadnym wypadku. Wszystkie te cechy, wynikające z fizjologii, nie mają istotnego znaczenia moralnego. To dokładnie tak samo, jakbyś napisała, że zdolność do trawienia i wydalania jest wystarczającym warunkiem. Nie jest. Wartość moralna człowieka nie wywodzi się ze zdolności do odczuwania bodźców, tylko z cech umysłu. > niekonieczne są do tego zaś ani intelekt, ani inne “wyższe” > zdolności umysłowe. A właśnie, że tak. Właśnie intelekt, twórcza inteligencja i inne cechy, składające się na pojęcie człowieczeństwa mają decydujące znaczenie moralne. > Wiele grup ludzkich, jak na przykład mocno upośledzeni umysłowo czy > małe dzieci, nie posiadają tych właściwości umysłowych, które > zostały uznane za niezbędny warunek przyznania wartości moralnej. Ze względu na innych ludzi i ze względu na nadzieję, że takie cechy będą wykazywać w przyszłości. Zwróć uwagę, że nie pozbawiamy wartości moralnej ludzi niezdolnych do odczuwania bólu (zdarzają się tacy). > Niewielu z nas by im tej wartości odmówiło. Jako że działanie > moralne zmierza do zmniejszania cierpienia i zwiększania > szczęścia, wszystkie istoty zdolne do doświadczania tych stanów > powinno się wziąć pod moralną rozwagę. Nie. O ile mamy obowiązek moralny nie powodować NIEPOTRZEBNEGO cierpienia, o tyle nie mamy żadnego obowiązku zwiększania czyjegokolwiek szczęścia. O swoje szczęście człowiek ma prawo zadbać sam. > Ponieważ zwierzęta mogą doświadczać, są zdolne do odczuwania > szczęścia i posiadają status moralny. Jakiś status moralny posiada także drzewo i nie jest to uwarunkowane zdolnością do odczuwania bólu. Status ten wynika z naszego doń stosunku. To wszystko. Samoistnie, bez człowieka zdolnego mu go nadać, nie istnieje. > Interesy ludzi i innych zwierząt powinno się rozważać na równi. Absolutnie nie. I nigdy do tego nie dojdzie. Interesy ludzkie będą przez ludzi zawsze stawiane wyżej niż interesy zwierząt. Jednostki ludzkie o zaburzonej hierarchii wartości, stawiające człowieka na równi np. ze szczurem, zawsze mogą się zdarzyć i obyśmy ich spotykali jak najrzadziej. > Tym samym, podstawowe interesy zwierząt, takie jak utrzymanie się > przy życiu i unikanie cierpienia, nie powinny być pogwałcone w celu > realizacji drugorzędnych interesów ludzkich, takich, jak wygoda, > rozrywka czy moda. Nie ma zgody. Interesy człowieka są i będą stawiane przez ludzi wyżej niż interesy zwierząt i nie można im tego zabronić. Tak, jak nie można zabronić zwierzętom stawiania ich interesów ponad ludzkimi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Autorka Re: jestem ZA IP: *.acn.waw.pl 06.11.07, 22:10 misiu-1 n> > Wśród Hitlerowców też byli NORMALNI. > > A jakże. Hitler na przykład kochał zwierzęta i był wegetarianinem. Wiesz, ciezko mi sie z Toba rozmawia, przekomarzasz sie i draznisz. Ja nie mialam na mysli hitlerowcow vegan, lecz tych, ktorych nie mordowali ludzkosci, tak jak wiekszosc Niemcow. A odnoszac sie do gaktunku ludzkiego, ktory jako jedyny gatunek osobnikow (bo przeciez innego nie ma!) wyrzadza bezmyslna krzywde zwierzetom. Mam nadzieje, ze juz rozumiesz o co mi chodzi. A nawet jesli nie, to sorry, ale to juz Twoj problem, a ja nie mam zamiaru tracic czasu na jakies totalnie bezsensowne i niczego nie wnoszace dyskusje. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: jestem ZA 06.11.07, 23:08 Gość portalu: Autorka napisał(a): > A odnoszac sie do gaktunku ludzkiego, ktory jako > jedyny gatunek osobnikow (bo przeciez innego nie ma!) wyrzadza > bezmyslna krzywde zwierzetom. Mylisz się. Nie wiem, z jakiej kreskówki wzięłaś ten wyidealizowany obraz świata zwierzęcego, ale ma on niewiele wspólnego z rzeczywistością. Nie wspominając o tym, że i ludzki postrzegasz fałszywie. Ani ludzie nie są tacy źli, jak starasz się im to przypisać, ani zwierzęta takie wspaniałe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: jestem ZA IP: *.botany.gu.se 06.11.07, 14:07 "Acha i jeszcze jedno: sram na dzieci i nigdy nie mam zamiaru ich miec" - i bardzo slusznie, jednostki pozbawione instyktu samozachowawczego nie maja prawa przezyc w naturze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Autorka Re: jestem ZA IP: *.taeu.com 06.11.07, 14:56 Gość portalu: titta napisał(a): > "Acha i jeszcze jedno: sram na dzieci i nigdy nie mam zamiaru ich > miec" - i bardzo slusznie, jednostki pozbawione instyktu > samozachowawczego nie maja prawa przezyc w naturze. Mam nadzieje, że Ty nie przetrwasz:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: jestem ZA IP: *.botany.gu.se 06.11.07, 20:36 Ja raczej nie mam nic przeciwko rozmnazaniu. Instykt samozachowawczy tez posiadam (chyba). A zaprezentowane wyzej poglady swietnie sie nadaja do nagrody Darwina (gdyby tylko poprawnosc polityczna na to pozwolila). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Frog Re: jestem ZA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.13, 20:40 Ktoś z tak zajebistym podejściem do życia powinien mieć potomstwo, no bo jak ten świat ma się zmienić na lepszy? Komu przekazywać ideały choćby przepisy kulinarne ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sam Bóg tak powiedział IP: 156.17.96.* 20.08.13, 11:26 Życie ludzkie jest więcej warte niż życie zwierzą, gdyż tak Bóg, Stworzyciel powiedział. To Stworzyciel człowieka stworzył jako istotę troistą z ducha, duszy i ciała, zwierzęta są jedynie dwoiste z duszy i ciała. Zapewne nie używasz komputerów - nie wiem jak to napisałeś/aś na forum, ale w czasie gdy używasz komputera smażysz miliony zwierząt na podzespołach komputera, żyłyby gdyby nie to, że włączyłeś komputer i to zupełnie niepotrzebna śmierć. O ile jest różnica między człowiekiem i zwierzęciem - bo człowiek stworzony był najpierw a potem zwierzęta jako pomoc dla człowieka, o tyle nie ma żadnej różnicy między świnią a innymi zwierzętami (w tym tymi malutkimi, które smażysz na podzespołach swego komputera czy te które żywcem gotujesz przyrządzając sobie zupkę), i tych zwierząt mordujesz miliardy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koza Re: jestem ZA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 10:48 > Czasem mam wrażenie, że wszelakiej maści 'grinpisowcy' i inni zieloni > postulowaliby raczej badania nad ludźmi, zeby zwierzętom żyło się lepiej... to > dopiero jest chore! To nie jest chore! Wtedy nie wykorzystywano by istot słabszych, które nie mogą same podjąć decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gaga Re: jestem ZA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 21:38 Jestem współtwórcą i uczestnikiem tego projektu i mogę zapewnić, że zwierzaki były i są traktowane jak normalni pacjenci (jestem lekarzem od ludzi, koledzy z UP są weterynarzami). Dotyczy to zwłaszcza procedur anestezjologicznych. Poza tym nie można wszczepić stymulatora zwierzęiu, które nie śpi;) Cieszę się, że od czasu do czasu pisze ktoś, kto nie wierzy w spiskową teorię w historii dziejów w "nich" i wszystkicj "innych". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edyta Znecanie sięnad zwierzetami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.07, 11:21 Wiadomo ,ze jak ktoś ma przystawki nie może sie ysilać.Wiadomo jest juz wiele na ten temat.Po co znecać się nad zwierzetami.A potem je bezdusznie oddadzą na rzeź.Jaji jestes człowieku dla zwierzat taki i dla drugiego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leśnik Re: Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.chello.pl 06.11.07, 11:29 Dawniej, uczciwy lekarz, naukowiec eksperymentował na sobie. Ta elementarna uczciwość została jeszcze wśród inzynierów którzy stają pod mostem w czasie próby obciążeniowej. Reszta to juz nie naukowcy lecz faktycznie sadystyczna hołota. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: totalizator Swinie w sluzbie swin. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 13:12 Odpowiedz Link Zgłoś
la_lu_li Zestresowane świnie w służbie nauki 06.11.07, 14:04 i na to marnuja sie moje pieniadze z podatykow: sadystyczne zabawy kolesi w bialych fartuchach... to ci nauka-poganiac swinie po korytarzach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qjs Re: Zestresowane świnie w służbie nauki IP: 212.244.153.* 06.11.07, 15:10 czekaj aż ktoś z twojej rodziny zachoruje - wtedy powiesz ze tysiąc świń można poświęcić. Odpowiedz Link Zgłoś
haniiii Zestresowane świnie w służbie nauki 06.11.07, 15:11 ja tego kompletnie nie rozumiem. jak można ludzi stawiać tak wysoko a zwierzęta tak nisko. co to za argument, że świnie to mogą cierpieć, żeby tylko nie cierpieli ludzie? nie pojmuję dlaczego gdy ktoś wyzna, że dotyka go to, co naukowcy wyprawiają ze zwierzętami (często naprawdę niepotrzebnie, bo nadmiernie, bo powtarzając te same badania, bo to i tak zawsze będzie świnia a nie człowiek i pozostaje spory margines błędu, bo ...) to zaraz ktoś inny pojawia się z atakiem "cicho siedź, chyba chcesz żeby Twoje dziecko umarło!" a dla mnie to argument nie tyle nietrafiony, co niesmaczny... tak, jest mi smutno gdy czytam o eksperymentach na zwierzętach. tak, wiem że często jest to konieczność, ale nie wierzę we wcześniej wspomnianą ETYKĘ i w to, że ona jest gwarantem czegokolwiek. zapewne zabrzmi to kontrowersyjnie, ale czasami bardziej żal mi zwierząt niż ludzi. bo ludzie są istotami wyższymi, świadomymi, a zwierzę po prostu cierpi. boli go dokładnie tak jak człowieka tylko nie rozumie dlaczego. świnia nie rozumie dlaczego jak przebiegnie dwieście metrów, to nagle pada ze zmęczenia, pies nie rozumie dlaczego ręka która go karmiła nagle wsadza go do klatki w której każdy krok kopie prądem, kurczak nie rozumie dlaczego rodzi się w ciasnej klatce i przeżywa całe życie srając do plastikowej rurki wychodzącej u dołu a jedząc z tej, którą włożyli mu w dziób od góry, koń nie rozumie dlaczego właściciel nadal okłada go batem skoro on daje z siebie wszystko (bo koń będzie w takich warunkach pracował dopóki nie padnie. i już oczywiście nigdy nie wstanie.)... a kot? kot też nie wie dlaczego od małego chłopca dostał nagle kamieniem. dobra, trochę się rozpisałam. od razu poczynię to głębokie wyznanie: nie jem mięsa;/ jakby komuś zechciało się mnie zaatakować od tej strony;/ ech ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studwet Re: Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.11.07, 18:57 podpisuje sie pod przedmowczynia,co do ost.zadania takze,dla jasnosci. Za pare miesiecy koncze weterynarie i mam nadzieje,ze z roku na rok coraz wiecej bedzie wrazliwych ludzi i coraz mniej pracownikow naukowych godzic bedzie sie na takie badania..do tego konieczna jest edukacja,wiec walczmy o prawa zwierzat,o zdrowie ludzi takze,ale nie takim kosztem..ciekawa jestem jakie bylyby opinie gdyby to byly np.psy..a swinia ma inteligencje psa.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x skad sie bierze tyle lewactwa tu na forum? IP: *.crowley.pl 06.11.07, 20:13 czy to absolwenci pan Srody, Senyszyn ? czy po prostu pseudointelektualni durnie? Odpowiedz Link Zgłoś
dr_avalanche Re: skad sie bierze tyle lewactwa tu na forum? 06.11.07, 20:58 To drugie. A właściwie jeszcze gorzej - egzaltowane durnie. Odpowiedz Link Zgłoś
dr_avalanche Re: skad sie bierze tyle lewactwa tu na forum? 06.11.07, 21:00 Aha, i jeszcze jedno - nie utożsamiaj tej pseudoekoligii z lewactwem. Zdziwiłbyś się jak bardzo prawicowe (strukturalnie, bo sami o sobie nie powiedzą że są prawicowcami) poglądy potrafią mieć radykalni ”zieloni”. Odpowiedz Link Zgłoś
haniiii Re: skad sie bierze tyle lewactwa tu na forum? 07.11.07, 09:48 dr_avalanche, domyślam się, że zostałam sklasyfikowana jako "radykalna zielona"? hehe, a ja ciągle mam nadzieję, że można się przebić poza tą wszechobecną dychotomię, której motywem przewodnim wydaje się być niezwykle głębokie hasło, że "białe jest białe a czarne jest czarne". ... no ale to chyba nie od osoby, której tak łatwo przychodzi napisanie o kimś "dureń";/ ... pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leśnik Re: skad sie bierze tyle lewactwa tu na forum? IP: *.chello.pl 07.11.07, 15:37 Zrób rachunek sumienia i odpowiedz sam sobie na to pytanie, niewatpliwie jesteś d.....m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.botany.gu.se 06.11.07, 21:03 Z calym szacunkiem dla zwierzat, ktore tez czasem bardziej lubie niz ludzi. Niestety nie jest to "widzimisie" szalonych naukowcow. Przynajmniej w wiekszasci przypadkow. Mam kolego, ktory jest neurochirurgiem. Zajmuje sie metodami leczenia przerwania rdzenia kregowego. Pracuje na psach i kotach w osrodku, ktory ma jedna z najostrezjszych przepisow etycznych w Europie (wiec mozna przyjac, ze na swiecie). Mam pytanie - czy lepiej by bylo aby techniki dopracowywane byly na ludziach? Moze powiesz, wiekszasc z jego pacjetow (ludzkich) to glupie dzieciaki skaczace do wody, wiec jak lamia kregoslupy to powinny ponisic tego konsekwencje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.botany.gu.se 06.11.07, 20:51 Mnie tez sie wiele z tych rzeczy nie podoba. Ale zapewniam, ze te zwierzeta sie nie zastanawiaja "dlaczego". Natomiast male dziecko, czy nastolatek, ktoremu powiedza, ze ma szanse na kilka miesiecy zycia w bolu, no moze najwyzej kilka lat, ze nigdy nie bedzie biegal, nie bedzie chodzil do szkoly, nie bedzie mial kolegow, nie zalozy rodziny, nieraz zadaje pytanie "dlaczego". Kury w klatkach na fermach, czy kotek w domu¨(osobiscie uwazam, ze barbazynstwem jest trzymanie zwierzat w niewoli dla przyjemnosci), nie pomaga, ale te trzymane w zwierzetarniach, tak. Zapewniam, ze wiekszasc naukowcow ma do nich wiecej szacunku niz wlasciciel rasowego pieska, ktory go tak "kocha", ze za drogie pieniadze sprawil sobie genatyczny wrak, oslabiony chowem wsobnym. A tym samym zasilil swoimi pieniedzmi proces produkci dalszych potworkow. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Zestresowane świnie w służbie nauki 07.11.07, 12:07 haniiii napisała: > ja tego kompletnie nie rozumiem. jak można ludzi stawiać tak > wysoko a zwierzęta tak nisko. Ja za to nie rozumiem, jak można tego nie rozumieć. To przecież najzupełniej normalne, że ludzi stawiamy dużo ponad zwierzętami. > co to za argument, że świnie to mogą cierpieć, żeby tylko nie > cierpieli ludzie? Bo to nie żaden argument, tylko twierdzenie bazujące na naturalnej, ludzkiej hierarchii wartości. Mniejszą rzecz poświęcamy dla większej. > nie pojmuję dlaczego gdy ktoś wyzna, że dotyka go to, co > naukowcy wyprawiają ze zwierzętami (często naprawdę niepotrzebnie, > bo nadmiernie, bo powtarzając te same badania, bo to i tak zawsze > będzie świnia a nie człowiek i pozostaje spory margines błędu, > bo ...) to zaraz ktoś inny pojawia się z atakiem "cicho siedź, > chyba chcesz żeby Twoje dziecko umarło!" Na razie to Ty powtarzasz te same argumenty, co inni. Na razie nikt tu nie wykazał, że omawiane badania są powtórzeniem wcześniejszych. Margines błędu wynikający z anatomicznych różnic między świnią (czy innym zwierzęciem doświadczalnym) a człowiekiem jest akceptowalny i nie do usunięcia. Nie możemy robić doświadczeń na ludziach, a nie istnieje lepszy obiekt niż zwierzęta. Mimo wszystkich różnic. To chyba nietrudno pojąć. Nietrudno też pojąć wspomniane przez Ciebie reakcje ludzi. Na wiele chorób, w tym także śmiertelnych, nie mamy skutecznych lekarstw. Żeby je odkryć, absolutnie niezbędne są doświadczenia na zwierzętach. Jeśli więc ktoś ma dosyć wyobraźni, żeby wyobrazić sobie dziecko umierające np. na AIDS, a jednocześnie spotyka się z wynikającymi z ignorancji i ideologii protestami przeciwko badaniom w tym kierunku, to chyba zrozumiałe, że użyje takiego argumentu. > dla mnie to argument nie tyle nietrafiony, co niesmaczny... A jednak jest to argument trafiony i uzasadniony. Jeśli nie chcemy, żeby nasze dzieci umierały z powodu schorzeń, których nie umiemy skutecznie leczyć, musimy godzić się na badania na zwierzetach. Innej drogi, wbrew propagandzie "obrońców zwierząt", nie ma. > tak, jest mi smutno > gdy czytam o eksperymentach na zwierzętach. tak, wiem że często > jest to konieczność Mnie też fakt prowadzenia takich badań nie sprawia radości sam przez się. Jednak bardziej smutne jest umieranie ludzi. Dobrze, że przynajmniej masz świadomość konieczności takich eksperymentów. > ale nie wierzę we wcześniej wspomnianą ETYKĘ > i w to, że ona jest gwarantem czegokolwiek. Wolno Ci nie wierzyć, choć jest to niewiara nierozsądna i bezpodstawna. > zapewne zabrzmi to kontrowersyjnie, ale czasami bardziej żal mi > zwierząt niż ludzi. bo ludzie są istotami wyższymi, świadomymi, a > zwierzę po prostu cierpi. To akurat przemawia na korzyść ludzi. Im większa świadomość, tym większe cierpienie. Ludzkie ma zatem znacznie większą wagę niż zwierzęce. > boli go dokładnie tak jak człowieka tylko nie rozumie dlaczego. > świnia nie rozumie dlaczego jak przebiegnie dwieście metrów, to > nagle pada ze zmęczenia, Owca też nie rozumie, dlaczego wilk zjada ją żywcem. Cóż z tego? Dlaczego mielibyśmy się przejmować bólem owcy, a nie tym, że wilk będzie zdychał w cierpieniach z głodu, jeśli tego nie zrobi? Dlaczego ból bezrozumnego zwierzęcia miałby być dla nas ważniejszy niż ból świadomego człowieka? > pies nie rozumie dlaczego ręka która go karmiła nagle wsadza go do > klatki w której każdy krok kopie prądem, kurczak nie rozumie > dlaczego rodzi się w ciasnej klatce I to, że one tego nie rozumieją, działa właśnie na naszą korzyść. Skąd kurczak ma wiedzieć, jaka ma być klatka? > dobra, trochę się rozpisałam. od razu poczynię to głębokie > wyznanie: nie jem mięsa;/ jakby komuś zechciało się mnie > zaatakować od tej strony;/ ech ... A ja nie jem sałaty i jakoś nie boję się ataku z tej strony. Pewnie dlatego, że nie dorabiam do tego żadnej ideologii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dante moje skromne zdanie IP: *.profiline.pl 06.11.07, 21:22 Przyznaje że rozumiem obie strony stoje po jednej z nich ale patrząc obiektywnie: -żadne badania na zwierzętach nie są prowadzone z przyjemności tudzieś zamiłowania do sadyzmu. -powtarzanie eksperymentów na zwierzętach zdarza się tylko wtedy kiedy rozwój nauki jest na tyle duży by zapewnić wysokie prawdopodobieństwo dużo wyższych (pozytywnych)rezultatów. -(czytając niejeden artykuł) zwierzęta mają zapewnioną opiekę weterynaryjną i anestezjologiczną. -zwierzęta takie jak świnie tudzież kury i psy są wybierane wedle ich podobieństwa (narządów lub reakcji) do ludzkich, co pozwala na zbieranie informacji na temat odporności i reakcji człowieka na podstawione leki przeciwdziałające danej reakcji; chorobie. drodzy przyjaciele zwierząt, jeśli nie jesteście pewni że takie zwierzęta są źle traktowane w laboratoriach poczytajcie sobie specjalistyczną (obiektywną) lekturę zanim zaczniecie zwymyślać ludzi którzy chcą żeby ich dzieciom żyło sie lepiej (ludziom bezdzietnym[teraz lub w przyszłości] radze pomyśleć o przyszłych pokoleniach cobyście sie nie stali podobni do ludzi którzy robili pogrom wśród innych z powodu wyznania, religii przekonań) moje zdanie jest skromne choć subiektywne badań na zwierzętach nie należy przerywać pod warunkiem zapewnienia wygody i beztroski zwierząt. A także pod warunkiem że badania są istotne i mogą wywrzeć wpływ na problemy ludzkości. A ponadto dodam żę jadłem jem i będe jadł zwierzątka i jest to moje konstytucyjne prawo wyboru:) tak jak wasz wegetarianizm:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do laika Re: moje skromne zdanie IP: *.aich.nt.ftth2.ppp.infoweb.ne.jp 07.11.07, 01:12 > drodzy przyjaciele zwierząt, jeśli nie jesteście pewni że takie zwierzęta są źl > e traktowane w laboratoriach poczytajcie sobie specjalistyczną (obiektywną) lek > turę zanim zaczniecie zwymyślać ludzi którzy chcą żeby ich dzieciom żyło sie le > piej alez ja jestem przekonana, ze ci naukowcy chca zeby ich dzieciom zylo sie lepiej za pieniadze podatnika i w jakims stopniu to rozumiem. Ale dalej nie widze sensu meczenia az 50 swin tymi samymi torturami. Zauwazcie, ze zaklad bioetyki pozwolil im na meczenie 10 swin, nie 50, wiec nawet swoi widza, ze az takiej potrzeby nie ma zeby ten eksperyment przeprowadzac w nieskonczonowsc. Poza tym czy te swinie jezdza komunikacja miejska? Maja rodziny na utrzymaniu? Pija kawe? Jedza w mcdonaldsie? Ten eksperyment jest o dupe rozbic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upadły W obozach hilterowskich też odkryto leki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 22:15 Ciekawe ilu z was bierze leki ,które odkryli hitlerowcy znęcając się nad ludźmi . Po obserwacjach otaczającego mnie świata oświadczam ,że nigdy nie będę miał dzieci . Gdyby np. moje przyszłe dzieci mogły wybrac PRZED narodzinami czy chcą się rodzic czy też nie to może bym się zdecydował ,ale za zgodą mojego dziecka . Tak jesteśmy rzuceni w ten świat obłudy i barbarzyństwa . Jeżeli chociaż bym wiedział PO CO ŻYJĘ I PO CO ZNĘCAM SIĘ NAD ZWIERZĘTAMI I INNYMI LUDŹMI ,żeby przetrwac to może zmieniłbym zdanie . Świat jest chory ,każdy widzi ,ale wszyscy boją się popełnic samobójstwo ,albo wstydzą ,bo BĘDĄ NAZYWANI SŁABYM OGNIWEM CZŁOWIECZEŃSTWA hahahaha . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dante do laiczki Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.profiline.pl 07.11.07, 04:32 pomyślałaś o czymś takim jak współczynnik powodzenia dziewczynko?? pomyśl BTW Upadły może jesteś gejem ale to twoja sprawa a porównując to do obozów hitlerowskich robisz wielki błąd za który niejeden człowiek znający historie przełożyłby Cie przez kolano i strzaskal du%e na kwaśne jabłko. z tego zo wnioskuje albo mało wiesz albo masz tyle lat. btw nie potraficie popatrzec obiektywnie na te sprawe, a szkoda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GDP Re: Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.07, 14:49 patrząc obiektywnie, eksperymenty medyczne na ludziach w czasie II Wojny Światowej prowadzone m.in. przez naukowców hitlerowskich i japońskich (i innych) wniosły bardzo dużo do naszej wiedzy i nauki. Patrząc obiektywnie w oparciu o wystarczającą wiedze z dziedziny neurofizjologii i behawiorystyki, można porównać hitlerowskie obozy koncentracyjne do zakładów przemysłowych produkujących zwierzęta rzeźne. Dopiero patrząc subiektywnie można zacząć oceniac i opiniowac i wybrzydzać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dante Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.profiline.pl 07.11.07, 16:55 koncze tu pisać bo zaczyna sie robić dość zabawnie "można porównać hitlerowskie obozy koncentracyjne do zakładów przemysłowych produkujących(?) zwierzęta rzeźne(?)" X-D to sie nadaje na Bash'a a co do behawiorystyki to nie trafiłeś/aś nawet kolo tarczy jeśli sądzisz że to co sie tam dokonuje, jest prowadzone przez "bezmózgie zombie" to zaczynam być za eutanazjom, aborcją, i zakazem utleniania włosów X-D BB Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maxx Re: Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.sbc.man.ac.uk 11.11.07, 17:51 Teoretyczne akademickie zabawy, ale mojemu psu jakos pani Paslawska nie potrafila pomoc. A poziom opieki jakim otoczono mojego psa w dniu gdy zmarl na klinikach, a raczej brak zainteresowania, totalna znieczulica, aplikowanie mu drakonskich dawek furosemidu i zostawianie z konajacym psem na rekach w innym pomieszczeniu na kilkadziesiat minut, bo pan doktor Hildebrandt musial pilnowac kasetki i inkasowac kolejne sumki za wizyty, to wstyd i hanba. Sam jestem naukowcem (inna dziedzina biologiczna) wczesniej na UWr., w teraz innym kraju europejskim, i stwierdzam, ze takie badanka jak prowadzi ta ekipa, po to tylko by splodzic kolejny posterek, czy publikacje w periodyku, bez zadnej nowej wiedzy, kwalifikacji jak pomagac, takie badania o kant d... mozecie sobie panstwo rozbic. Gdyby moja praca naukowa tak wygladala, nikt tutaj nie traktowalby mnie serio i nie pozwoliby mi dlugo zajmowac takiej pozycji. O poziomie panstwa moralnosci w sensie poszanowania malych pacjentow i ich opiekunow, czesto udreczonych i do glebi zamartwionych choroba ukochanego malego przyjaciela, nawet nie wspominam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rak_aplastyczny Re: Zestresowane świnie w służbie nauki IP: *.magma-net.pl 12.11.07, 18:41 najprościej jest krytykować, nie mając bladego pojęcia na czym polega i jak przebiega eksperyment. Z resztą biolodzy mają jakimś kompleks i zawsze chcą być mądrzejsi od lekarzy med. i wet., ale najwyraźniej tak już musi być. Skoro jesteś taki mądry i super naukowiec to dlaczego nie wyleczyłeś swojego psa sam tylko krytykujesz, że ktoś się nie zna? Bo nie masz o tym pojęcia bladego... "drakońskie dawki furosemidu"... a co to znaczy? bo wyobraź sobie, że dla pacjenta w ostrej fazie niewydolności serca przebiegającej z obrzękiem płuc jest to lek z wyboru... jeden jedyny, tak leczy się psy, koty i ludzi... a często poza podawaniem furosemidu nie da się zrobić nic więcej jak czekać. Warto się troszeczkę zastanowić nad swoimi przemyśleniami zanim się coś napisze, bynajmniej tego wymagać by należało od "naukowca", ale może Ty jesteś naukAwcem... i o nauce pojęcia nie masz... nie mnie to oceniać, a ten eksperyment i jego wartość (wydaje się, że dość dużą) dla medycyny oceni czas... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś