Dodaj do ulubionych

Do działu sportowego Gazety Wyborczej

IP: 10.0.3.* / *.yuma.pl 08.05.01, 07:59
Dziwi mnie postawa redaktorów gazety wobec klubu piłkarskiego Śląsk.
Zarzucają Panu Cymankowi, że doprowadził do upadku klub. Moim zdaniem gdyby nie
ten pan to Śląska już by nie było nawet w drugiej lidze i spotkało go by to
samo co Lecha Poznań, ŁKS Łódź, Zawiszę Bydgoszcz. Panowie redaktorzy wszystko
oczerniają, krytykują i sprawiają wrażenie jakby się cieszyli, że panu
Cymankowi i jego kolegom znów coś nie wyszło. To prawda, że w Śląsku nie jest
dobrze i o tym trzeba pisać ale nie krytykować ludzi, którzy włożyli w ten klub
swój czas i SWOJE pieniądze.

Panowie redaktorzy jeśli wiecie jak stworzyć dobry klub to ZRÓBCIE TO!!!! A
jeśli nie wiecie to NIE PRZESZKADZAJCIE PRÓBOWAĆ INNYM.

Przy okazji krytyki napiszcie co Wy zrobiliście dla wrocławskiej piłki?

Pozdrawiam wszystkich sympatyków piłki nożnej
KIBIC ŚLĄSKA
Obserwuj wątek
    • Gość: KIBIC Śląsk-Legia IP: 10.0.3.* / *.yuma.pl 14.05.01, 08:11
      Po przeczytaniu dzisiejszego sprawozdania z meczu Śląsk-Legia przygotowanego
      przez wszystko wiedzących redaktorów GW już wiem że życzą oni Śląskowi
      wszystkiego co najgorsze. Czy Śląsk będzie przegrywał czy też zdobywał punkty
      zawsze mu dokopią. PANOWIE REDAKTORZY KOMU KIBICUJECIE??? Lokalny patriotyzm
      napewno przez was nie przemawia.
      • marcini Re: Śląsk-Legia 14.05.01, 11:32
        A może po prostu przedstawiają brutalną rzeczywistość, w przeciwieństwie do
        kilku innych redaktorków, którzy niezależnie od tego co się dzieje w klubie
        robią dobrą minę do złej gry i udają, że wszystko jest cacy. A o
        profesjonalizmie Cymanka świadczy sposób w jaki potraktował Mandrysza, Kalite,
        Cecota i Jakóbczaka. Cebula to zwykły ch... więc o nim już nie wspomnę.
        • Gość: KIBIC Re: Śląsk-Legia IP: 10.0.3.* / *.yuma.pl 14.05.01, 12:36
          Z Wrocławską piłką nie jest dobrze i to niepodlega dyskusji. Chodzi mi o to że
          przeważnie krytykują ludzie którzy nawet palcem nie kiwną aby było lepiej.
          Wydaje mi się że w budowaniu klubu dużą rolę odgrywają też media. Życzliwe
          podejście gazet może zdziałać równie duzo co bogaty sponsor.

          Jeżeli we Wrocławiu zależy na piłce tylko tym kilku tysiącom ludzi którzy
          przychodzą na mecze to w zupełności dla nich wystarczy 3 liga. Obecny stadion
          też się nadaje tylko na 3 ligę.

          Jeśli wrocławski klub nie może liczyć na pomoc prasy to niech ona przynajmniej
          nie przeszkadza. Jaki interes mają dziennkarze aby utrudniać prace tym którzy
          chcą coś stworzyć?
      • Gość: baroni Re: Śląsk-Legia IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.01, 15:34
        Redaktorzy działu sportowego gazety zajmują się tylko
        i wyłącznie ślepą, wręcz nienawistną krytyką
        wszystkich poczynań Śląska, ąż boję się pomyśleć o
        czym "panowie redaktorzy" by pisali, gdyby w tej
        naszej mizernej lidze Śląsk odnosił sukcesy. Nie wiem
        gdzie na trybunach siedział "redaktor działu
        sportowego", że zauważył konsternację niektórych
        piłkarzy Legii? Wydaje mi się, że artykół powstał w
        szacownej głowie "redaktora" dużo wcześniej niż miał
        miejsce mecz.
    • Gość: wojtek Re: Do działu sportowego Gazety Wyborczej IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.01, 16:23
      Panowie z działu sportowego gazety wyborczej zacznijcie w końcu pisać artykóły
      na temat! Byłem na meczu Śląsk - Legia i to, że Śląsk nie przegrał zawdzięcza w
      najwyzszym stopniu postawie Szamotulskiego, a to że stracił bramkę postawie
      bocznego arbitra. Więc nasówa mi się pytanie, czy to Legia kupiła mecz? Pan
      Brzozowski twierdzi, że tylko Giuliano w Legii grał na poważnie. Nie wiem jak
      panu umkneła świetna postawa Macieja Murawskiego, który niejednokrotnie
      powstrzymywał kontry Śląska a swoją grą aspiruje do kadry Engela. Nie wiem
      wreszcie na jakim meczu Pan był skoro twierdzi Pan, że Giuliano ukarany został
      żółtą kartką za dyskusje z arbitrem, bo Szanowny Panie kartonik Giuliano
      zobaczył za strzał na bramkę Śląska po gwizdku sędziego.
      To wszystko skłania mnie do jednej konkluzji: nie potrafi Pan w sposób
      obiektywny pisać o Śląsku Wrocław a myślę, że obiektywizm to jest
      najszlachetniejsza i najwieksza cecha dobrego dziennikarza. Pan wraz ze swym
      redakcyjnym kolegą Mirosławem Maciorowskim najchętniej zajmujecie się łowieniem
      skandali w WKS-ie i wygłaszaniem moralitetów na łamach gazety. Proponuję więc
      Panom nazwijcie swoją rubrykę w gazecie "Subiektywny obraz Śląska Wrocław",
      albo przestańcie pisać artykóły o tematyce sportowej, bo przez was gazeta
      straci swych wiernych czytelników. Ślask gra w piłkę kiepsko, ale w swej pracy
      dziennikarskiej Panowie mu nie ustępujecie.
      • Gość: redaktor Re: Do działu sportowego Gazety Wyborczej IP: *.wroc.gazeta.pl 14.05.01, 21:15
        Są sytuacje, że nie cieszy fakt, że kiedyś miało się rację. Tak jest, niestety, z nami, dziennikarzami
        działu sportowego �Gazety Dolnośląskiej�. Wywołani do tablicy odpowiadamy na wątpliwości naszych
        forumowiczów. Bo, o czym jesteśmy przekonani, wciąż mamy rację, choć nie czujemy z tego powodu
        satysfakcji. Sytuacja Śląska jest bowiem katastrofalna.
        Jest wiele stylów pisania o futbolu i o sporcie w ogóle. Nasze artykuły, choć może kontrowersyjne,
        nigdy nie minęły się z prawdą. Nigdy ze Śląska nie przyszło sprostowanie, nikt nawet nie spróbował
        pozwać nas do sądu. To, już na wstępie, powinno Wam dać do myślenia.
        Dziennikarz do krytyki ma prawo, co więcej, ma nawet obowiązek krytykować. A krytyka jest zawsze
        subiektywna. Można krytykować przedstawiając jednak fakty obiektywne. A te dla działaczy Śląska są
        przykre.
        Zanim jednak o faktach chciałbym zaznaczyć, że nie prowadzimy walki z klubem. Zresztą nie
        prowadzimy walki z kimkolwiek. Nawet prezesa Cymanka nie traktujemy osobiście, a jedynie
        analizujemy i oceniamy jego posunięcia menedżerskie. Nie obrzuciliśmy nikogo inwektywami, nie
        wyciągneliśmy nieobyczajnych postępków. Tylko futbol, tylko posunięcia menedżerskie w Śląsku, na
        tym się koncentrujemy. I jeszcze jedno. Nigdy nie krytykowaliśmy klubu jako takiego. Nie oberwał
        trener Łach, nawet piłkarzy raczej tłumaczyliśmy, niż krytykowaliśmy. Śląsk to w pewnym sensie
        świętość także dla nas. Sam byłem juniorem tego klubu, a przez ostatnie 30 lat opuściłem może 30
        spotkań przy Oporowskiej. Twierdzenie, że chcemy mu zaszkodzić jest absurdalne.
        Teraz fakty.
        1. Rok temu, przez krótką chwilę po awansie Śląska do I ligi, w klubie nie było wojny. Pojawiła się
        wraz z pieniędzmi. Załatwili je politycy. Ani prezes Cymanek, ani jego pomocnicy: panowie
        Fajbusiewicz i Putyra z ich załatwieniem nie mieli nic wspólnego. Panowie Wieczerzak i Jamroży
        reprezentujący (PZU i Lotto) podpisali ze Śląskiem umowy. Miały być też pieniądze z Canal plus. To
        były filary budżetu klubu. Wkład finansowy prezesa Cymanka, choć przez nas niekwestionowany, był
        kroplą w morzu potrzeb. W Śląsku pieniądze więc były i to nie małe. Według naszych szacunków był to
        8-10 budżet wśród I-ligowych klubów w kraju. Pojawiły się dwie koncepcje dysponowania pieniędzmi.
        Pierwszą reprezentowali działacze, którzy twierdzili, że trzeba je wydawać ostrożnie. Powoli, lecz
        konsekwentnie budować siłę klubu, bez rujnowania go. W pierwszym roku uzupełnić skład o dwóch
        piłkarzy i utrzymać się w lidze.
        Była jednak też druga filozofia: szybkiego efektu, spektakularnych posunięć, transferów, które
        wstrząsną ligą. Efekciarstwo!!! Walkę o wladzę w klubie wygrała - jak się łatwo domyśleć - druga
        opcja. Działacze myślący chcący ostrożnie budować siłę klubu usunęli się w cień lub w ogóle odeszli
        ze Śląska.

        2. Panowie Cymanek, Fajbusiewicz i Putyra rozpoczęli z rozmachem. Transfery były rzeczywiście
        spektakularne. Znane nazwiska za duże pieniądze. Latem zeszłego roku Śląsk wydał więcej pieniędzy
        niż miał, a u podstaw takich działań legło przekonanie, że sukcesy osiągnięte dzięki pozyskaniu tych
        graczy spowodują pojawienie się następnych sponsorów. Czyli wydajemy, a później jakoś to będzie.
        Przypomnijmy co napisaliśmy po tamtych transferach. Generalnie była to krytyka. Nie może kosztować
        miliona złotych Maciej Kowalczyk, piłkarz drugoligowy, bez debiutu w ekstraklasie, bez szans na
        jakąkolwiek reprezentację, bez imponującego dorobku nawet w II lidze. Nie może kosztować miliona
        marek Piotr Włodarczyk. Nawet Nazaruka należało �odpuścić� gdy okazało się, że trzeba dać za niego
        1,5 mln złotych. To za drogo i nie adekwatnie do ich umiejętności. I nie trzeba nam się w tym wypadku
        podpierać opinią trenera Wójcika, który otwarcie o tym mówił. Najlepiej nasze prognozy potwierdza
        dorobek bramkowy wszystkich tych graczy, a także miejsce Śląska w tabeli. W tym samym czasie GKS
        Katowice, który wszedł do ekstraklasy razem ze Śląskiem, wydał na wzmocnienia niewiele (głównie
        wypożyczał piłkarzy) i dziś jest wysoko w tabeli spokojny o byt w I lidze.

        3. O tym wszystkim pisaliśmy w sierpniu, wrześniu i październiku. Nasi koledzy z innych gazet zaś piali
        z zachwytu. Ulegli propagandzie sukcesu. Chwalili transfery na wyrost i życie ponad stan. Dlaczego?
        Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. My sami jej nie znamy, ale dzięki takiemu pisaniu doszło do
        złudzenia, że wielcy działacze Śląska budują potęgę klubu. Kochani wielu z Was chyba także jej
        uległo. Tak jak naszym kolegom po piórze zabrakło także Wam sceptycyzmu, refleksji i wyrachowania.
        O ile jednak Wy macie do tego prawo, to dziennikarz nie powinien być tak łatwowierny. Zadawanie
        pytań to nasz kolejny obowiązek.
        KIBIC pyta co zrobiliśmy my, dziennikarze Gazety dla Śląska. Otóż wydaje mi się, że więcej niż nasi
        koledzy. Lepsza zawsze krytyka poparta faktami, niż utwierdzanie działaczy w przekonaniu o ich
        wielkości. Dziś nasi koledzy płacą za to wysoką cenę. My pozostaliśmy przy swoim zdaniu, oni je
        zmienili. Dziś piszą o tonącym Titaniku, o bankructwie Śląska, o przeinwestowaniu. Wcześniej
        bezkrytycznie chwalili wszystko co robili działacze.
        Serwilizm większości naszych kolegów wobec działaczy Śląska wziął się z przekonania, że dzięki
        temu będą pozyskiwać od nich hitowe informacje. Nas taki styl uprawiania zawodu nas nie
        interesował. Jednym z największych błędów dziennikarskich jest uzależnienie się od działaczy w taki
        właśnie sposób. I choć częśc z Was ocenia nas krytycznie, do czego ma święte prawo, braku
        niezależności nie można nam zarzucić. Tymczasem wydawnictwo, które dostajecie podczas meczów
        Śląska, �Gazeta na mecz� tworzona jest w części przez działaczy klubowych. Gdzie więc niezależna
        opinia? Gdzie miejsce na krytykę?

        4. Jeden z polityków wrocławskich, zarazem działacz sportowy przed kilkunastoma miesiącami
        powiedział działaczom Śląska: najpierw długi, spłaćcie telefony, wodę i podatki. Zapłaćcie pense. Jak
        to wszystko będzie spłacone, róbcie transfery. Prezes Cymanek wybrał drogę odwrotną. Co więcej,
        dziennikrze, których urobił w solidarnym chórze z prezesem mówili: Nie ma się czym martwić, przecież
        wszystkie kluby w Polsce mają długi.
        I tutaj pojawia się kolejny problem, który należy napiętnować. Z dziadostwa stworzono normę: w
        Polskich klubach są długi, to my też je zróbmy. Czy takie powinno być credo menedżera w kraju z
        10-letnim kapitalizmem. W Polsce kradną, to my też kradnijmy. Gdzieś zabijają, to i my zabijajmy.
        Prezes Cymanek może tak myśleć, ja nie muszę.
        5. Poza wszystkimi przedstawionymi faktami, niestety, trzeba też zarzucić panom działaczom zwykłe
        mijanie się z prawdą. W listopadzie mówili, że zapłacili piłkarzom za awans. Dziś już wiemy, że to
        nieprawda.W grudniu mówili, że w styczniu finanse będą w porządku. Znów nieprawda. W lutym
        informowali, że zapłacili za wszystkich pozyskanych graczy. Nie zapłacili.
        To przez taką politykę klub broni się przed spadkiem. PZPN zakazał transferów. Śląsk nie jest
        wiarygodnym partnerem. Piłkarze nie dostają pieniędzy. Żeby się utrzymać w ekstraklasie trzeba
        wygrywać mecze inaczej mimo, że niedawno sprowadziło się gwiazdy za prawie 7 milionów.
        6. Próbką menedżerskich możliwości prezesa Cymanka było sprowadzenie do Wrocławia Benfiki
        Lizbona. Pomysł dobry, ale nieskalkulowany. Proszę powiedzieć na jakiej podstawie prezes sądził, że
        przyjdzie na ten towarzyski mecz 20 tysięcy ludzi i pokaże go telewizja? To było nierealne. Nie trzeba
        się bardzo znać na piłce, by wiedzieć, że ostatni raz dużo ludzi na meczu Śląska było w latach 80, gdy
        grał z Realem Sociedad w Pucharze Zdobywców Pucharów. Naprawdę nie trzeba wielkich kalkulacji
        by coś takiego przewidzieć. Ten mecz przyniósł klubowi kolejne długi. A czy był potrzebny?
        Efekciarstwo.
        7. Za co chwalić działaczy Śląska? Ludzie, którym zaufał prezes Cymanek- panowie Fajbusiewicz i
        Putyra - nie ryzykowali niczym. Ani swoim
    • Gość: redaktor Re: Do działu sportowego Gazety Wyborczej IP: *.wroc.gazeta.pl 14.05.01, 21:28
      cd
      7. Za co chwalić działaczy Śląska? Ludzie, którym zaufał prezes Cymanek- panowie Fajbusiewicz i
      Putyra - nie ryzykowali niczym. Ani swoimi pieniędzmi, ani specjalnie nazwiskami, bo nie znaczyły
      wiele w światku piłkarskim, ryzykowali jedynie naszą krytyką. Czy nie zastanawia Was fakt, że
      pierwszego nie ma już w klubie, a drugi został całkowicie odsunięty od spraw piłkarskich i jedyne
      czym się zajmuje to wysyłanie faksów o terminie następnych meczów. Jeśli byli tak wspaniałymi
      działaczami, to czemu już nie rządzą. Dlaczego transfery za 7 milionów tych panów okazały się
      niewystarczające i �na krechę� Wójcik sprowadził następnych. Dlaczego nie zadacie sobie tak
      prostych pytań?


      Nie jesteśmy wszystkowiedzący. Często popełniamy błędy i mamy tego świadomość. W ocenie
      działaczy Śląska się jednak nie pomyliliśmy, a świadczą o tym fakty: stan kasy, miejsce w tabeli,
      dorobek wytransferowanych graczy i atmosfera w klubie.
      Jesteśmy dla Was, piszemy dla Was. Wiemy, że nie zawsze czytacie to, co chcielibyście przeczytać,
      ale to nie jest po prostu możliwe. Tak nigdy nie będzie. Chcielibyśmy pisać dobrze o posunięciach
      działaczy, ale to w tej chwili nie jest możliwe. Posunięcie ich oceniamy źle i mamy do tego prawo. I co
      ważniejsze argumenty. Kto chce niech chwali, a my mamy nadzieję, że wkrótce będą powody żeby
      przyłączyć się do tego chóru.
      Najgorsze jest to, że rok temu, gdy popelniano błędy, to o nich pisaliśmy. Wszystko się sprawdziło,
      tylko Wy, kochani, o tym nie pamiętacie.

      PS.
      Specjalnie do Wojtka. Giuliano otrzymał kartkę za krytykowanie orzeczeń sędziego bocznego i
      nerwowe odrzucenie piłki za siebie. Utwierdziłem się w tym przekonaniu kilkakrotnie oglądając
      powtórki w Canal Plus.
      I jeszcze jedno o tym meczu. Nasze nieszczęście polega na tym, że zwykle wiemy więcej od Was o
      kulisach spotkań na Oporowskiej. Dlatego pozostaniemy przy naszych ocenach tego meczu.
      mim
      • Gość: KIBIC Re: Do działu sportowego Gazety Wyborczej IP: 10.0.3.* / *.yuma.pl 16.05.01, 07:43
        GKS Katowice wygrał w Warszawie 2:0. I co może też kupił mecz? Tylko po co?
        Przecież zajmuje miejsce w tabeli które nie da mu ani gry w pucharach ani też
        nie musi się martwić o spadek.
        Legia zrobiła się cieńka i Śląsk to wykorzystał(częściowo) ale w Gazaecie
        wiedzą że Legia na pewno sprzedała mecz bo przecież ten wstrętny Śląsk ze
        wstrętnmym Cymankiem nie ma prawa zdobywać punktów. A jeśli zdobędzie to
        napewno kupił mecz BO W GAZECIE WYBORCZEJ TAK CHCĄ.
    • Gość: wojtek Re: Do działu sportowego Gazety Wyborczej IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 16:04
      Dzięki za odzew ze strony redakcji działu sportowego
      gazety. Panowie ja również byłem zaszokowany
      wielkością pieniędzy jakie Ślask wydał na transfery,
      jednakże zaszokowany byłem również Waszą reakcją,
      ilością artykułów jakie toważyszyły Śląskowi na
      starcie ligi, artykułów, które dotyczyły tylko
      jednego, transferów. Śmieszyła mnie, według mnie,
      fałszywa troska Panów o psuchikę Piotra Włodarczyka,
      który zdaniem Panów nie potrafił udżwignąć presji
      związanej z wydaniem nań 1 mln DM. Panowie jeśli nawet
      Włodarczyk starał się nie odczuwać tej presji, jeśli
      starał się o niej zapomnieć, to Wy mu tego nie
      pozwoliliście zrobić, gdyż od początku jego pojawjenia
      się we Wrocławiu gazeta grzmiała o bezsęsie wydania
      tak olbrzymich pieniędzy. Piłka nożna to dyscyplina
      sportu, która nie jest przewidywalna do końca, jak
      sami Panowie napisali osoby które odpowiadały za
      transfery w WKS-ie już w nim nie pracują lub pełnią
      marginalne funkcje, czyli odpowiedzialność jakąś
      poniosły, czy wystarczającą, nie wiem.
      Piszecie Panowie, że znacie kulisy meczów na
      Oporowskiej i że to jest waszym nieszczęściem, otóż
      mylicie się Panowie, to jest wasze szczęście.
      Nieszczęściem jest to że na mecze przychodzi ok 6000
      baranów i emocjonuje się jakąś farsą, zakładając, że
      prawdą jest to iż Śląsk musi wygrywać mecze "inaczej".
      Wreszcie jeżeli ja dobrze postrzegam pracę
      dziennikarza, to dziennikarz formułując takie
      rewelacje powinien przedstawić dowody nie czekając na
      to by być pozwanym do sądu przez obrażonych działaczy.
      Jeżeli tego nie zrobi to znaczy, że dowodów nie ma,
      lub że ma gdzieś prawdę a przy okazji wszystkich
      kibiców. Na dzień dzisiejszy żadnych dowodów Panowie
      nie przedstawiliście, tylko domysły i tajemnicze
      stwierdzenia że wiecie więcej niż przeciętny kibic
      wiedzieć może. Czyśbyście Panowie chcieli jednak w tym
      całym bagnie uczestniczyć...
      Ps. Jeżeli rzeczywiście Giuliano dyskutował z bocznym
      i zdenerwowany rzucił piłkę to i od nieprzekupionego
      arbitra kartonik by ujrzał. Na zgodę, załóżmy, że
      jednego bocznego kupił Śląsk a drugiego Legia (bramka
      ze spalonego). Pozdrawiam Wojtek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka