Dodaj do ulubionych

A na mojej ulicy...

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 20:49
W szeregówce z naprzeciwka siadł na dachu kaczor i kaczorowa. Na noc. Poszli
spać na dach. Najpierw kaczor się dokładnie umył, położył łeb na boku. I
zasnął. Ona też. Nie znam się specjalnie na kaczorach, ale to dziwne raczej...
Na Biskupinie wogóle jest dziwnie.
OOOO obudził się. Psy go obudziły, a ludzie zaczepiają i coś do niego wołają.
Biskupin to dziwne miejsce.
Obserwuj wątek
    • Gość: Biskupin Re: A na mojej ulicy... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 20:51
      chyba się na mnie gapi
    • Gość: Biskupin Re: A na mojej ulicy... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 21:18
      Gość portalu: Biskupin napisał(a):

      > W szeregówce z naprzeciwka siadł na dachu kaczor i kaczorowa. Na noc. Poszli
      > spać na dach. Najpierw kaczor się dokładnie umył, położył łeb na boku. I
      > zasnął. Ona też. Nie znam się specjalnie na kaczorach, ale to dziwne raczej...
      > Na Biskupinie wogóle jest dziwnie.
      > OOOO obudził się. Psy go obudziły, a ludzie zaczepiają i coś do niego wołają.
      > Biskupin to dziwne miejsce.

      Zniknęliy teraz 21.21. Obydwoje. A Wy nic. Obojętni ludzie!
      • Gość: wędzonka Re: A na mojej ulicy... IP: 156.24.231.* 15.05.01, 21:29
        Gość portalu: Biskupin napisał(a):

        > Gość portalu: Biskupin napisał(a):
        >
        > > W szeregówce z naprzeciwka siadł na dachu kaczor i kaczorowa. Na noc. Posz
        > li
        > > spać na dach. Najpierw kaczor się dokładnie umył, położył łeb na boku. I
        > > zasnął. Ona też. Nie znam się specjalnie na kaczorach, ale to dziwne racze
        > j...
        > > Na Biskupinie wogóle jest dziwnie.
        > > OOOO obudził się. Psy go obudziły, a ludzie zaczepiają i coś do niego woła
        > ją.
        > > Biskupin to dziwne miejsce.
        >
        > Zniknęliy teraz 21.21. Obydwoje. A Wy nic. Obojętni ludzie!


        To moze ja cos powiem...
        Lepszy hamburger w reku niz kaczka na dachu!
        • Gość: Pafik Re: A na mojej ulicy... IP: *.kom-net.pl 15.05.01, 21:35
          > Lepszy hamburger w reku niz kaczka na dachu!

          szczegolnie hamburger z wedzonka ;-)))
        • Gość: Biskupin Re: A na mojej ulicy... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.01, 21:36

          > To moze ja cos powiem...
          > Lepszy hamburger w reku niz kaczka na dachu!

          Wędzonko, tu u nas chyba jednak łatwiej o kaczora (nawet na dachu) niż
          hamburgera. Knajp i tych z pierogami i tych fast-śmieciami brak...
          Wyobraź sobie zresztą hamburgery płci obojga na przeciwnym dachu
          • Gość: FraMauro Re: A na mojej ulicy... IP: 213.76.92.* 15.05.01, 22:09
            Ladne masz widoczki, zazdroszcze ! Ja-podobnie jak Ty-mieszkam w Srodmiesciu
            ale tym drugiej kategorii.U mnie nie ma kaczych parek na dachu, a zieleni nie
            wypatrzysz nawet przez mikroskop.Wygladajac oknem moge podziwiac pokaznych
            rozmiarow smietnik, obok ktorego swa baze ustanowily dyzurne, podworkowe
            lumpy.Niedawno wyniesli sobie z domu telewizor i zbiorowo ogladali mecz.Aha, no
            i jest jeszcze zakład przewozu nieboszczykow.Kiedys panowie z zakladu urzadzali
            publiczne sesje mycia noszy i przekladania trumien z jednego samochodu do
            innego. Ostatnio jakos zaprzestali. Nie tylko u Ciebie jest dziwnie.Kto
            zgadnie, gdzie mieszkam ?
            • Gość: Piegdoń Re: A na mojej ulicy... IP: *.wroc.gazeta.pl 15.05.01, 22:17
              Gość portalu: FraMauro napisał(a):

              > Nie tylko u Ciebie jest dziwnie.Kto
              > zgadnie, gdzie mieszkam ?

              a. antoniego
              b. skłodowskiej
              c. gdzieś na Ołbinie?
              • Gość: Piegdoń Re: A na mojej ulicy... IP: *.wroc.gazeta.pl 15.05.01, 22:19
                Gość portalu: Piegdoń napisał(a):

                > Gość portalu: FraMauro napisał(a):
                >
                > > Nie tylko u Ciebie jest dziwnie.Kto
                > > zgadnie, gdzie mieszkam ?
                >
                > a. antoniego
                Antoniego to Stare Miasto. Stawiam na Skłodowskiej
                > b. skłodowskiej
                > c. gdzieś na Ołbinie?

                • Gość: FraMauro Re: A na mojej ulicy... IP: 213.76.92.* 15.05.01, 22:30
                  Odpowiedz prawidlowa : C. skad wiedzialas ?!!!
                  • Gość: Piegdoń Re: A na mojej ulicy... IP: *.wroc.gazeta.pl 15.05.01, 22:36
                    Gość portalu: FraMauro napisał(a):

                    > Odpowiedz prawidlowa : C. skad wiedzialas ?!!!
                    Ołbin - znaczy?
                    Mieszkałam tam przez parę lat. Te klimaty na wylot znam.
                    Straciłam serce do kamienicy kiedy w nocy meneliki
                    podpaliły mieszkanie na parterze i musiałam z dieciakiem
                    na ręku i psem na smyczy w nocy uciekać przez gorące
                    schody z 3 piętra. Mój sentyment do wrocławskiej secesji
                    oklapł nieco. Z czasem może się podniesie. Ale znowu mam
                    dziecko (na ręku) to troche jeszcze poczekam...

                    • Gość: efka Re: A na mojej ulicy... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.05.01, 23:58
                      Coraz mniej nieba. Powoli osaczają nasz dom otoczony jedynym w okolicy ogrodem,
                      betonowe i psychodelicznie kolorowe ściany postmodernistycznych aparatów do
                      mieszkania i kupowania. Tylko z dwóch moich okien - na 11 - widać jeszcze
                      kawałek perspektywy i nieba. Jeszcze 5 lat temu za moimi oknami była
                      dzika "miejska łąka", taki psi wybieg. Teraz stoi tam monumentalny barak
                      śmietnika, będący schronieniem dla meneli letnich i zimowych oraz eldorado dla
                      nurków - bo to śmietnik "dobrej kamienicy". Tej kamienicy, która zasłoniła mi
                      widok od południowego zachodu i wydłużyła smugę cienia w ogrodzie...A na
                      podwórku rodziców wycinają zdrowe drzewa - podobno w trosce o dzieci, których
                      jak na ironię na tym właśnie podwórku NIE MA... tak się złożyło, że niż
                      demograficzny się ujawnił i zostali sami starsi państwo. Ciekawe?
                      • mkk Re: A na mojej ulicy... a na moim podwórku... 16.05.01, 00:09
                        a na moim podwórku rośnie jedno drzewo. Ostatnio dorodna młodzież przerzuciła
                        sznur z uwiązaną deseczką i tym samym zmajstrowali huśtawkę. Skóra mi
                        zdrętwiała, jak zobaczyłam gałąź niebezpiecznie uginającą się. Głowa się zagoi,
                        tyłek też, ale drzewo pójdzie na straty - pomyślałam wówczas. Uzbrojona w psa
                        jamnika (suka) poszłam "zwracać uwagę". Zaczęłam mniej więcej tak : "proszę
                        was, to jedyne drzewo w promieniu wielu metrów ..." . Młodzieniec
                        odpowiedział : "OK, nie ma sprawy" . Zdjął sznur i po zawodach.

                        Od tego czasu winna jestem im cukierki i dotrzymam obietnicy.
                    • Gość: Pafik Re: A na mojej ulicy... IP: *.kom-net.pl 16.05.01, 00:39
                      > Ołbin - znaczy?

                      W sumie tez mieszkam na Olbinie (przynajmniej ze wzgledu na podleglosc tej samej
                      Radzie Osiedla), ale tym najnowszym. Jak sie tu sprowadzalem to kolega z
                      Zeromskiego (czyli samo serce Olbina) ostrzegal, ze po drodze do domu bede mial
                      do przebycia nieciekawe okolice.
                      Rozumiem co czujesz FraMauro, bo kiedys moim widokiem z okna byl wysoki, oddalony
                      o 20m blok w stylu pozny Gierek, w kolorze szarym, oplatajacy nasza kamienice jak
                      osmiornica. Zero zieleni, tony kurzu, w dzien halas dzieci, w nocy halas meneli,
                      o 5 nad ranem smieciarka, a to wszystko spotegowane przez efekt studni.
                      Same "przyjemnosci".
                      Na szczescie to sie skonczylo. Moje obecne widoki to kanaly Odry: woda, zielen,
                      spokoj. Dlatego wspolczuje z calego serca.
            • Gość: Bea Re: A na mojej ulicy... IP: 195.205.145.* 16.05.01, 09:16
              Rydygiera?????
              • Gość: Bea Re: sprostowanie IP: 195.205.145.* 16.05.01, 09:23
                zaczęłam zgadywać zanim doczytałam, że juz po zagadce ..........
    • Gość: Piotras Re: A na mojej ulicy... IP: *.legnica.dialog.net.pl 16.05.01, 01:33
      ...jakiś debil odpalił dizla w swoim Mercedesie (MERCEDESIE, pani baronowo) i
      od 10 minut smród spalin roznosi się po całym mieszkaniu.Samochód jest
      pełnoletni,silnik chyba jeszcze starszy.Ale w MERCEDESIE!
      Co robicie w takich przypadkach?
      • Gość: adam Re: A na mojej ulicy... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.05.01, 02:19
        > Co robicie w takich przypadkach?

        Ja zamykam szczelnie okno. Przez okno wiedz drzewo, a na drzewie zazwyczaj
        przesiadują dwie synogarlice. Para. Kłócą się czasami a wtedy siedzą na różnych
        gałęziach tyłem do siebie. Ale chyba się kochają bo ciągle wracają do siebie i
        przytulają się.
        to mile
        pozdr-adam
    • Gość: Biskupin Re: A na mojej ulicy... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.01, 20:05
      Dziś nie ma kaczorów. Może u Was są? Spójrzcie na dachy z naprzeciwka...
      • Gość: efka Re: A na mojej ulicy... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.05.01, 01:47
        Jest teraz absolutnie cicho i pusto, jakby czas się zatrzymał. Za godzinę
        pojawią sią taksówki widma "na komórkę" spod pubu, za dwie godziny obudzi się
        pewien ptak i jak zwykle pokrzyczy sobie chwilkę. A potem coś mi się przyśni -
        może uliczka w Barcelonie... chyba powinnam przejść na wątek "bezsenność", ale
        mi się nie chce.
      • Gość: Miętówka Re: A na mojej ulicy... IP: *.provider.pl 27.05.01, 09:24
        Dzis ich nie ma, ale kilka dni temu widziałam kaczora z kaczorową drepczących
        statecznie po boisku pewnej szkoły... do dziś zatanawiam się, dokąd zawędrowały.
        Kaczor z kaczorową - POSZUKIWANY-POSZUKIWANA ;-)
    • Gość: marsha Re: A na mojej ulicy... IP: 192.168.0.* / *.kask.net.pl 27.05.01, 11:19
      a na mojej ulicy zrobiło się biało,kwieciście...od sukienek pierwszo-komunijnych
      • Gość: wrocadi Re: A na mojej ulicy... IP: 192.168.1.* / *.wroclaw.top.pl 27.05.01, 11:28
        przestaly jezdzic tramwaje...ciesze sie bo jest cicho...z dojazdem krucho ale
        zawsze mozna sie przejsc te kilkaset metrow. Kto zgadnie gdzie to jest?
        • Gość: hrabia Re: A na mojej ulicy... IP: *.dtvk.tpnet.pl 27.05.01, 14:37
          A na mojej ulicy nic się nie dzieje. Śmieci szepcząc wesoło wychodzą z
          kontenerów, ciekawe wiosny i świata. Moja ulica pozdrawia MPO.
        • Gość: Pafik Re: A na mojej ulicy... IP: *.kom-net.pl 27.05.01, 14:49
          Gość portalu: wrocadi napisał(a):

          > Kto zgadnie gdzie to jest?

          Szczytnicka?
          • Gość: wędzonka Re: A na mojej ulicy... IP: 156.24.231.* 27.05.01, 15:02
            Gość portalu: Pafik napisał(a):

            > Gość portalu: wrocadi napisał(a):
            >
            > > Kto zgadnie gdzie to jest?
            >
            > Szczytnicka?

            Chyba nie, obok jest przeciez Grunwald, jeden z najwiekszych wezlow
            komunikacyjnych. To jest ostatnie miejsce gdzie moga byc klopoty z dojazdem
            dokadkolwiek.
            • Gość: Pafik Re: A na mojej ulicy... IP: *.kom-net.pl 27.05.01, 15:09
              Gość portalu: wędzonka napisał(a):

              > Chyba nie, obok jest przeciez Grunwald, jeden z najwiekszych wezlow
              > komunikacyjnych. To jest ostatnie miejsce gdzie moga byc klopoty z dojazdem
              > dokadkolwiek.

              A ja jednak bym sie upieral przy Szczytnickiej. Tramwaje tam nie jezdza (sypie
              sie most Pokoju), kilkaset metrow spaceru wlasnie z Grunwaldu, kol. wrocadi
              doniosl o spotkaniu forum na Reja juz kilkadziesiat minut po jego rozpoczeciu...
              hmmmm
              • Gość: wędzonka Re: A na mojej ulicy... IP: 156.24.231.* 27.05.01, 15:18
                Gość portalu: Pafik napisał(a):

                > Gość portalu: wędzonka napisał(a):
                >
                > > Chyba nie, obok jest przeciez Grunwald, jeden z najwiekszych wezlow
                > > komunikacyjnych. To jest ostatnie miejsce gdzie moga byc klopoty z dojazde
                > m
                > > dokadkolwiek.
                >
                > A ja jednak bym sie upieral przy Szczytnickiej. Tramwaje tam nie jezdza (sypie
                > sie most Pokoju), kilkaset metrow spaceru wlasnie z Grunwaldu, kol. wrocadi
                > doniosl o spotkaniu forum na Reja juz kilkadziesiat minut po jego rozpoczeciu..
                > .
                > hmmmm

                Coraz bardziej mnie przekonujesz Pafik. Ale ja jednak wciaz nie wierze.
                Kolega Wrocadi nie bylby przeciez az takim malkontentem, bo gdzie tu do
                rzeczonych klopotow z dojazdem ??
              • wrocadi Re: A na mojej ulicy... 27.05.01, 15:20
                Pafik: Czyzbys pracowal w wywiadzie...wspaniale laczysz fakty...na spotkaniu
                stawiam kufel zlocistego napoju. Oczywiscie jezeli przybedziesz. Wędzonka:
                Problemów z dojazdem nie mam..ale do przystanku trzeba isc kawalek...wczesniej
                bylo blizej. Ogolnie to mi nie przeszkadza. A co? To ze remont zacznie sie
                najprawdopodoniej za 2 lata.
                • Gość: wędzonka Re: A na mojej ulicy... IP: 156.24.231.* 27.05.01, 16:06
                  wrocadi napisał(a):

                  > Pafik: Czyzbys pracowal w wywiadzie...wspaniale laczysz fakty...na spotkaniu
                  > stawiam kufel zlocistego napoju. Oczywiscie jezeli przybedziesz. Wędzonka:
                  > Problemów z dojazdem nie mam..ale do przystanku trzeba isc kawalek...wczesniej
                  > bylo blizej. Ogolnie to mi nie przeszkadza. A co? To ze remont zacznie sie
                  > najprawdopodoniej za 2 lata.

                  Skad masz te informacje? Ja slyszalem ze najpozniej ma byc wyremontowany w 2002.
                  • wrocadi Re: A na mojej ulicy... 27.05.01, 16:16
                    Plan dziesiecioletni...a to ze ma byc wyremontowany w 2002 drugim to tez
                    slyszalem...tylko ze bylo cos tam jeszcze. co? ze jak beda pieniadze. najlepsze
                    jest to ze postawili wiaty a przystanku nie ma i na razie nie bedzie...podczas
                    remontu sie zniszzca i znow trzeba bedzie wymienic...ale MPK i miasto maja za
                    duzo pieniedzy.
                    • Gość: wędzonka Re: A na mojej ulicy... IP: 156.24.231.* 27.05.01, 16:32
                      wrocadi napisał(a):

                      > Plan dziesiecioletni...a to ze ma byc wyremontowany w 2002 drugim to tez
                      > slyszalem...tylko ze bylo cos tam jeszcze. co? ze jak beda pieniadze. najlepsze
                      >
                      > jest to ze postawili wiaty a przystanku nie ma i na razie nie bedzie...podczas
                      > remontu sie zniszzca i znow trzeba bedzie wymienic...ale MPK i miasto maja za
                      > duzo pieniedzy.

                      Rzeczywiscie Wrocadi, tymi wiatami to Cie doprowadza do choroby nerwowej. A szyba
                      w Galerii dokonczy dziela zniszczenia!
                      Powiedz stary, co Cie naprawde tak strasznie gnebi? Ja tu w GW sporo czytalem o
                      depresji. Ja wcale nie zartuje! Nasze miasto to nie ideal ale trzeba sporo
                      wysilku zeby nie dostrzegac w nim nic dobrego. :)

                      Aha, most.
                      Most ma priorytet, dlatego daleko mi do pesymizmu w tej sprawie. Po prostu cos
                      innego dluzej poczeka na swoja kolej.
                      • wrocadi Re: A na mojej ulicy... 27.05.01, 16:37
                        To ost bedzie musial poczekac. Niestety. Nic mnie nie gnebi. Tylko podaje
                        przyklad jak marnuje sie pieniadze i to niepotrzebnie. Mysle ze to tobie
                        przydala by sie fachowa porada. Nie moga zamknac mostu dopoki nie zakoncza
                        remontow ktorych jeszcze nie zaczeli. Nie beda mieli jak puscic ruchu no i
                        wtedy bedziesz siedzial i lamantowal ze nie mozesz gdzies dojechac...
                        • Gość: wędzonka Re: A na mojej ulicy... IP: 156.24.231.* 27.05.01, 16:59
                          wrocadi napisał(a):

                          > To ost bedzie musial poczekac. Niestety. Nic mnie nie gnebi. Tylko podaje
                          > przyklad jak marnuje sie pieniadze i to niepotrzebnie. Mysle ze to tobie
                          > przydala by sie fachowa porada. Nie moga zamknac mostu dopoki nie zakoncza
                          > remontow ktorych jeszcze nie zaczeli. Nie beda mieli jak puscic ruchu no i
                          > wtedy bedziesz siedzial i lamantowal ze nie mozesz gdzies dojechac...


                          Stopper mial kiedys problem podobny do Twojego, a teraz kocha ZDiK. A ja cenie
                          Stoppera, wiec teraz rowniez ZDiKowi ufam ! :)
                          Jak trzeba bedzie to przez jakis czas bede chodzil spacerkiem. Zreszta i tak
                          czesto to robie :)
                          • wrocadi Re: A na mojej ulicy... 27.05.01, 22:44
                            Ja chodze na piechotke...na uczelnie mam przyslowiowy rzut beretem...a jak do
                            rynku to radze sobie podobnie. Czyli moga nie remontowac wcale mostu pokoju bo
                            przynajmniej nie slysze przejezdzajacych tramwaji.
        • Gość: MKK Re: A na mojej ulicy... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.01, 08:42
          Szczytnicka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka