Wrocław wrogi rowerzystom

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.08, 21:35
Od lat jazda na rowerze ogranicza się do Wielkiej Wyspy, gdzie
jeszcze moża bezkolizyjnie poćwiczyć.Spróbujcie przejechać z
Biskupina na Legnicką lub w kierunku Krzyjów. Niesmowity Wrocław
nie cirtpi nas, rowerzystów. Urzędasów trzebaa ostro pogonić za brak
koncepcji w sprawie tras i ścieżek rowerowych w mieście.
    • palya Re: Wrocław wrogi rowerzystom 03.04.08, 22:21
      jezdze na trasie lesnica-biskupin

      popieram
    • qrczakoff Re: Wrocław wrogi rowerzystom 04.04.08, 07:27
      Gość portalu: Bzykam w locie napisał(a):

      > Od lat jazda na rowerze ogranicza się do Wielkiej Wyspy, gdzie
      > jeszcze moża bezkolizyjnie poćwiczyć. Spróbujcie przejechać z
      > Biskupina na Legnicką lub w kierunku Krzyjów.

      Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale Krzyje to zapewne Krzyki. Wobec tego: Owszem,
      da się. Wałem do kładki na tyłach ZOO, potem w zależności od roweru albo Niskimi
      Łąkami do Krakowskiej i tą do Armii Krajowej (nie wiem na ile Krakowska teraz
      przejezdna), bądź przez Wilczą. Potem ścieżka rowerowa wzdłuż Armii Krajowej -
      Wiśniowej.

      > Niesmowity Wrocław
      > nie cirtpi nas, rowerzystów. Urzędasów trzebaa ostro pogonić za brak
      > koncepcji w sprawie tras i ścieżek rowerowych w mieście.
    • Gość: artek Re: Wrocław wrogi rowerzystom IP: *.wro.vectranet.pl 04.04.08, 07:39
      > Od lat jazda na rowerze ogranicza się do Wielkiej Wyspy, gdzie
      > jeszcze moża bezkolizyjnie poćwiczyć.Spróbujcie przejechać z
      > Biskupina na Legnicką

      ależ bez najmniejszego problemu, często jeżdżę z nd na pl. grunwaldzki i dalej -
      jest parę niezłych bezjezdniowych dróg - albo dłużej i przyjemniej,
      nadodrzańskimi wałami, albo przez pl. społeczny - wybrzeżem wyszyńskiego bądź
      przez kładkę za zoo i ul. na grobli. z pl. społecznego droga dla rowerów
      prowadząca wzdłuż fosy promenadą staromiejską aż do pl. jana pawła 2. i dalej
      legnicką.
      droga alternatywna - z pl. grunwaldzkiego MCS -> ładna -> benedyktyńska ->
      wyszyńskiego (albo na wprost z MCS szczytnicką), potem most pokoju, bulwar
      dunikowskiego, grodzka (można jezdnią, ale i chodnik jest na tyle szeroki że się
      po nim przejedzie), skrót przez cieszyńskiego za arsenałem i osiągamy pl. jp2.

      > lub w kierunku Krzyjów.

      pl. społeczny, promenada staromiejska i skręt w świdnicką, a jeśli ktoś się boi
      ul. świdnickiej to może jechać ciut dalej przez muzealną i w poprzek kościuszki.
      dalej wiadomo.

      > Urzędasów trzebaa ostro pogonić za brak
      > koncepcji w sprawie tras i ścieżek rowerowych w mieście.

      ależ koncepcja jest, od dawna, bardzo dokładna, tylko gorzej w wykonaniem,
      szczególnie w centrum ;)
      btw wszystkie nowo organizowane przetargi na budowę i remonty dróg zawierają w
      szczegółowych wytycznych również koncepcję dróg rowerowych i standardy
      projektowe i wykonawcze dróg dla rowerów. niestety, nadzór jeszcze szwankuje ...
      • Gość: Paulo Re: Wrocław wrogi rowerzystom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.08, 11:56
        Przejechać przez Wrocław, z jednego punktu w dowolny inny, to
        GENERALNI SIĘ DA, tego nie trzeba udowadniać. Ale jeśli masz
        kilkadziesiąt minut na przejażdżkę dla przyjemności i zdrowia, to
        dla pętelki wałami dookoła Wiekiej Wyspy nie ma we Wrocławiu
        alternatywy.

        Masz od 15km, w górę, jazdy po dobrej nawierzchni, w przyjemnym
        anturażu, i z dala od samochodowego smrodu i hałasu, a jednak ciągle
        w mieście.

        Jedynie Wielka Wyspa zapewnia ten komfort. Z tym, że uczciwie rzecz
        biorąc to założenie germańskie, a nie nasza myśl urbanistyczna.
        Nasza ogranicza się (i wydaje się, że na tym się skończy) do
        wznoszenia dużej ilości wodotrysków w mieście.

        Cóż, miejskie wodotryski to rzecz pożądana i atrakcyjna. Jednak
        przekonanie magistratu, że ich niedobór jest jedynym zmartwieniem
        wrocławian, wydaje się nie być strzałem w dziesiątkę.

        Więc póki co cieszmy się pruską myślą urbanistyczną. Już pomijając
        to, jak za niemca obszar WW był zagospodarowany pod względem
        rekreacyjno wypoczynkowym...
        • Gość: radek Re: Wrocław wrogi rowerzystom IP: 213.172.177.* 04.04.08, 12:04
          miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35769,5087592.html
        • Gość: artek Re: Wrocław wrogi rowerzystom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.08, 12:29
          > Ale jeśli masz kilkadziesiąt minut na przejażdżkę dla przyjemności
          > i zdrowia, to dla pętelki wałami dookoła Wiekiej Wyspy nie ma we
          > Wrocławiu alternatywy.

          oj, tu bym naprawdę bardzo mocno polemizował - jedna z moich najulubieńszych
          rekreacyjnych tras, takich na godzinkę po pracy, prowadzi przez klecińską do
          mostu milenijnego i dalej wałami do lasów rędzińskiego i lesickiego. a tam
          rowerowy full wypas - drogi równe, proste szutrówki, do tego zupełnie nie ma
          ludzi! kompletnie pusto, rzadko ktokolwiek tam bywa, wczoraj np. spotkałem ostro
          trenującego biegacza - ucięliśmy sobie nawet miła pogawędkę przy ujściu widawy.
    • Gość: eeemil Re: Wrocław wrogi rowerzystom IP: *.as.kn.pl 13.04.08, 00:01
      Bo trzeba jeździć jak człowiek - po ulicach , a nie jak dzieci po chodnikach.
      Pomimo że na początku to wydaje się przerażające po pewnym czasie jeżdżąc ulicami w normalnym ruchu zobaczycie że jest to najlepszy sposób poruszania się rowerem, i że a drogi rowerowe są budowane dla kierowców nie dla rowerzystów !!!

      Trasa z Biskupina na legnicką jest prościutka , tylko jajo trzeba ominąć jadąc Wyspiańskiego i plac powstańców przejeżdżać po prostej, a nie jakimiś podziemiami.

      Na Krzyki z Oławskiej w Podwale i Dworcową do Piłsudskiego i dalej to najlepiej teraz Komandorską jechać do Sudeckiej.
      • Gość: Roman Re: Wrocław wrogi rowerzystom IP: *.korbank.pl 13.04.08, 00:39
        > Bo trzeba jeździć jak człowiek - po ulicach , a nie jak dzieci po
        chodnikach.
        Kolejny, który nie odróżnia ulicy od jezdni.
      • Gość: twardy Re: Wrocław wrogi rowerzystom IP: *.lanet.net.pl 24.06.08, 19:19
        Ja jestem szosowcem więc dla mnie przejazd popołudniami w dzień powszedni przez miasto to makabra.Jest tylko jedna trasa z relatywnie ciągłym dobrym asfaltem którędy można przejechać(Sienkiewicza-Wyszyńskiego-Pl.Dominikański,Kazimierza Wielkiego,Św. Mikołaja,Legnicka,Na Ostatnim Groszu,KLECIŃSKA(i tu zaczynają się schody:::jakie chamidła są z NIEKTÓRYCH kierowców i TIR-owców(>>>czepiają się bo jadę po jezdni(ja też jestem uczestnikiem ruchu i mam tak samo prawo korzystać z tej drogi>>>normalnie następnym razem spisze numery i doniosę na policję>>>ale i oni i tak nic nie zrobią)Hallera nie lepsza ale ujdzie>>>a po tych ścieżkach rowerowych to można jedynie na grubych kołach,a ja mam 23c więc jeżdżę po drogach).Niech zrobią asfaltowe wydzielone ścieżki rowerowe od chodników!.A tak pozatym to powinni nam zrobić taką autostradę rowerową jaką już zaczynają na wschodzie.


        Reansumując:

        1)URZĘDASY WEŹCIE SIĘ DO ROBOTY
        2)PRECZ Z CHAMIDŁAMI NA ULICACH


        • Gość: paciffic Re: Wrocław wrogi rowerzystom IP: *.users.zlotniki.pl 24.06.08, 21:34
          Niestety we Wrocławiu nie powstają drogi rowerowe, ale jedynie jakieś anty-rowerowe twory w ramach budowy kolejnych setek km dróg rowerowych, aby wyrobić 200 %normy. Ale można lepiej. Byłem niedawno w Poznaniu i przy okazji poobjeżdżałem miasto m.in. w celu obejrzenia infrastruktury rowerowej. I byłem bardzo mile zaskoczony infrastrukturą rowerową. Tak to normalnie aż chce się jeździć po tych rowerowych drogach. A to z kilku powodów:
          ++ Po pierwsze tam, gdzie jest to możliwe, droga rowerowa wytyczona jest w formie pasa na jezdni, na zasadach ogólnych. Zaleta - oczywista. Pierwszeństwo dla roweru na skrzyżowaniach, dużo większe bezpieczeństwo niż na tworze rowerowym na chodniku.
          ++ Po 2: system kontrapasów. Na drogach jednokierunkowych wytycza się pasy do jazdy w przeciwnym kierunku, co realnie umożliwia cykliście taką jazdę. A we Wrocławiu. co z tego, że w okolicach rynku "dozwolona" jest jazda pod prąd, skoro np. na Kotlarskiej droga zawalona jest somachodami i nie da się zmieścić jadąc pod prąd obok auta jadącego "prawidłowo" i trzeba się cisnąć chodnikiem.
          ++Po trzecie: krawężniki. 0,0 cm w Poznaniu. Na osobnych drogach rowerowych na skrzyżowaniach z drogami dla samochodów po prostu krawężników NIE MA. A u nas - dla naszego dobra oczywiście - są. Parodia.
          ++Po czwarte. Problem z przystankami autobusowymi. Trasy rowerowe w Poznaniu przy przystankach tam, gdzie to będzie bezpieczniejsze dla cyklistów przebiegają wprost przez zatokę autobusową. Rowerzysta może wtedy zgodnie z prawem ominąć autobus stojący na przystanku lewą stroną, nie musi rozbijać się między pieszymi. Nasze władze za to zamiatają problem zatok pod dywan tworząc (po)twory pieszo-rowerowe na odcinku przystanku i zmuszając rowerzyastów do przepychania się między wysiadającymi/oczekującymi na autobus pasażerami.
          ++Po piąte: logika. Nie widziałem ani jednego odcinak drogi, który zaczynałby się i kończył nielogicznie. Jeśli droga rowerowa zagrażałaby bezpieczeństwu, bądź nie możnaby na nią wjechać, bądź była po prostu niepotrzebna - nie robi się jej.
          A po 6 oznakowanie - znak nakazu c13 - jest często zastąpiony znakiem informacyjnym F-19. www.ceberd.pl/f19-p-371.html Korzyść - rowerzysta ma prawo jechać tym pasem, a nie obowiązek.
          Wiem, że drogi rowerowe w Poznaniu to na pewno nie ideał po jakim dane mi było jeździć w Europie Zachodniej, ale zawsze to miło widzieć, jak się władze starają.
        • Gość: Roman Re: Wrocław wrogi rowerzystom IP: *.korbank.pl 24.06.08, 23:10
          > czepiają się bo jadę po jezdni(ja też jestem uczestnikiem ruchu i
          > mam tak samo prawo korzystać z tej drogi
          Z drogi dla rowerów (jeśli jest, a na trasie o której piszesz jest).
          Wiem, że dla szybko jeżdżącego rowerzysty wygodniej jest korzystać z
          jezdni, ale robisz to wbrew prawu i musisz miec tego świadomość. To
          nie oznacza, że inni uczestnicy ruchu maja prawo to egzekwopwać.
        • Gość: M35 Re: Wrocław wrogi rowerzystom IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.06.08, 10:23
          > lepsza ale ujdzie>>>a po tych ścieżkach rowerowych to można jedyni
          > e na grubych kołach,a ja mam 23c więc jeżdżę po drogach)

          A ja mam alusy i poniżoną beemkę i się nie mieszczę na progach zwalniających,
          więc będę jeździł po chodnikach, bo tam jest równiej.
          • czechofil Re: Wrocław wrogi rowerzystom 25.06.08, 10:39
            > A ja mam alusy i poniżoną beemkę i się nie mieszczę na progach
            zwalniających,
            > więc będę jeździł po chodnikach, bo tam jest
            równiej.

            Rowerzyści też nie mogą jeździc po chodnikach, więc twój post jest
            tylko potwierdzeniem żenującego nieuctwa wielu samochodziarzy, a
            szczególnie tych w "beemkach" (dresosamochodziarzy...?)
          • Gość: paciffic Re: Wrocław wrogi rowerzystom IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.06.08, 11:22
            A jeźdź sobie po czym tylko chcesz. Ale wątpię, czy swoją obniżoną bmką wjedziesz na kawężnik.
      • flatron2008 Re: Wrocław wrogi rowerzystom 27.06.08, 08:53
        Gość portalu: eeemil napisał(a):

        > drogi rowerowe są budowane dla kierowców nie dla rowerzystów !!!

        Może to i racja, ale usunięcie (przesunięcie) rowerzystów z ulic
        byłoby korzystne dla obu stron. Sam muszę czasem pojechać
        gdzieś "pierdziawką" i wiem, jak upierdliwe jest wyprzedzanie
        rowerzysty. Rowerem zawsze jeżdżę po drogach dla rowerów, albo -
        łamiąc przepisy - po chodnikach.
        • Gość: artek Re: Wrocław wrogi rowerzystom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.08, 10:09
          flatron2008 napisał:
          > > drogi rowerowe są budowane dla kierowców nie dla rowerzystów !!!
          >
          > Może to i racja, ale usunięcie (przesunięcie) rowerzystów z ulic
          > byłoby korzystne dla obu stron.

          pod warunkiem że rowerzystom daje sie w zamian coś naprawdę lepszego. bo wymiana
          gładkiego asfaltu na kostkę brukową, czy pierwszeństwa na skrzyżowaniach na
          odbijanie się od samochodów wymuszających pierwszeństwo na zielonej strzałce, o
          długich minutach wyczekiwania na zielone światło przy kolejnych jezdniach nie
          wspominając - to mało komu może odpowiadać.
Pełna wersja