czystosc
04.04.08, 17:44
Szanowny Adresacie!
Dnia 04-04-2008 postanowiłem skorzystać z usług naszego krajowego przewoźnika
PKP. Chcąc uniknąć jazdy przez zakorkowane miasto, chciałem skorzystać z
naszego wrocławskiego „naziemnego metra” czyli udać się z Dworca Nadodrze w
stronę Wrocławia Głównego, skąd miałem udać się do Gliwic.
Sytuacja na Dworcu Nadodrze jest SKANDALICZNA. Koczuje tam około piętnastu
bezdomnych. Spożywają oni alkohol oraz palą papierosy. Odór, który wydzielają
omal nie doprowadził mnie do wymiotów. Kontrastuje to z odnowionym węzłem
komunikacyjnym, znajdującym się w okolicy.
Naturalnie pociąg, którym miałem jechać nie pojawił się na stacji. Wiał zimny
wiatr a ławki na zewnątrz były zajęte. Powrót na hol dworca w celu wyjaśnienia
sytuacji, byłby naturalną czynnością, jednakże: mocz, brud, syf, smród i
odór… sprawiły, iż zrezygnowałem z podróży.
Panie Prezydencie! Chciałbym zaprosić Pana na wycieczkę po opisywanym dworcu
razem ze mną. Jak Pański urząd mógł dopuścić do takiej sytuacji? Wiele
podróżuję. Rozumiem, że osoby bezdomne zawsze kręcą się w podobnych okolicach.
Ale nigdzie nie widziałem aby wręcz UNIEMOŻLIWIALI korzystanie z publicznych
miejsc innym osobom.
Dalsza część mojej wypowiedzi może wydać się skandaliczna ale jeśli ci ludzie
nie chcą pomocy miasta, w celu podjęcia przez nich pracy należy im zakazać
wstępu na takie obiekty. Ich życie polega na koczowaniu gdzie popadnie,
spożywaniu alkoholu i zbieractwie śmietnikowym. Może więc miasto udostępni im
pomieszczenia przy wysypisku śmieci, obok wystarczy punkt skupu, monopol i
garkuchnia, gdyż im nic więcej do życia nie jest potrzebne.
Każdy kto uważa, że nie można tak zrobić zapraszam na wycieczkę ze mną. W
szczególności urzędników w pachnących samochodach.
J.P. Ostrowski