07.05.08, 21:13
Człowieku, jeśli Ty nie masz ochoty na dalsze życie, to Twoja sprawa, ale nie
odbieraj tej szansy innym. Rozumiem, że młodość, że szpan, że cabrio, no ba,
tempa nie jestem, ale Ty chyba tak... Niestety...
Sama jeżdżę szybciej niż dopuszczalne 50km/h, ale na Boga nie wyprzedzam
kolumny ciężarówek na odcinku ulicy Mickiewicza, pomiędzy światłami przy
pętli, a mostami w kierunku Swojca, że nie wspomnę o dalszym wyprzedzaniu na
samych mostach i dalej tuż za przejazdem kolejowym.
Czy widziałeś minę kobiety z którą o mało nie zaliczyłeś czołówki? Ja
przyjrzałam się jej doskonale. Zatrzymałam się w porę przepuszczając Cię przed
siebie, dzięki czemu nie doszło do tragedii.
Widzisz, jeśli chciałeś poszpanować, pochwalić się autkiem, to trzeba było
jechać wolniej, bo tak może nie każdy miał szansę je zobaczyć, a rozumiem, że
o to Ci chodziło, czyż nie?
Wiesz, żal mi takich ludzi jak Ty... Miał być szpan, a wyszło jak
zwykle...Głupota...
Mimo wszystko pozdrawiam i życzę więcej rozwagi.
Obserwuj wątek
    • Gość: kaczanov Re: DWR 06111 IP: *.adsl.inetia.pl 07.05.08, 21:37
      możesz sobie pisać, i co to da? to standard wśród młodych buraczków.
      adrenalina, poza tym chcą udowodnić wszystkim dookoła, że potrafią
      jeździć. niestety w 99% nie mają pojęcia o zachowaniu auta przy
      dużych prędkościach, poza tym absolutnie nie są w stanie wtedy
      zareagować na zagrożenie na drodze. posadzi taki burak laskę obok,
      będzie pizgał 180kmh i wyprzedzał wszystko co sie rusza swoim
      szrotem (na podwójnym gazie najlepiej), i dopiero gdy panienka oraz
      kierowca z naprzeciwka pójdą do piachu, taki pajac się zastanowi co
      zrobił.
    • Gość: bruel WT 36126 IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.05.08, 21:44
      6.05 godz.15:07 przejście dla pieszych na ul.Slężnej.
      Zatrzymuję się na jednym z dwóch pasów by przepuścić na przejściu
      dla pieszych rodzinę z dzieckiem w wózku, już weszli na przejście, zrobili dwa
      kroki i nagle zatrzymali się.
      Dlaczego ?
      Drugim pasem raźno do przodu popyla inteligentny inaczej pan kierowca
      autobusu z napisem "Centrum Bielany otwarte 7 dni w tygodniu itd."
      nr rejestracji WT36126.
      Przejechał, wyminął mnie jakby nigdy nic, na pasach...
      Myślę,że gdyby się nie zatrzymali pan kierowca już pewnie by się
      tłumaczył,że nie zauważył itd.I były by ofiary.
      A tak nic się nie stało, wszyscy zdrowi.Wszystko gra.

      Obaj panowie to potencjalni mordercy.
      • Gość: Neo[EZN] Re: WT 36126 IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.05.08, 22:57
        Tak właściwie ludzie którzy wchodzą na przejście dla pieszych nie
        widząc czy zza jednego auta nie wyjeżdża inne też do inteligentnych
        nie należą. Nie to żebym kogoś bronił - po prostu zawsze trzeba się
        upewnić i koniec a niektórzy przechodzą przez ulicę jak stado
        lemmingów z klapkami na oczach...
        • Gość: . Re: WT 36126 IP: *.chello.pl 07.05.08, 23:04
          ...na pasach pieszy jest "panem".
          • Gość: kala Re: WT 36126 IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.05.08, 15:52
            a kierowca katem
          • Gość: zbity kuffel Re: WT 36126 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.08, 12:09
            Jeżeli na nie nie wtargnie to jest Panem tak jak to było w tym
            przypadku. Natomiast jak dochodzi do nich i wchodzi bez patrzenia to
            już nie jest.
        • kde44 Re: WT 36126 08.05.08, 07:39
          bredzisz. bezwzględnym obowiązkiem kierowcy jest zatrzymanie się przed pasami,
          jeśli zatrzymał się przed nimi inny samochód. absolutnie zakazane jest nawet
          wyprzedzanie wolniej jadącego pojazdu. pieszy ma prawo czuć się bezpiecznie na
          pasach DLA PIESZYCH. nie rozumiem, dlaczego w polsce wiekszość kierowców
          zachowuje się jak stado kompletnych tępaków i ma jakiś chory instynkt morderców.
          • Gość: na zimno Uwaga, zaraz odezwie sie niajaki "czechofil", IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.05.08, 12:09
            bywalec tego forum.

            On te wypowiedz potraktuje jako "ponizanie Polski i Polakow".

            Nie przejmuj sie nim. Jest leciutko......
          • Gość: darek_w1 To nie jest takie proste IP: *.lan.pop.pl 08.05.08, 12:54
            > bredzisz. bezwzględnym obowiązkiem kierowcy jest zatrzymanie się
            > przed pasami, jeśli zatrzymał się przed nimi inny samochód.

            Czasami kierowca, mimo najlepszych chęci, zwyczajnie nie jest w
            stanie przewidzieć, że samochód jadący sąsiednim pasem zatrzyma się
            przed pasami, a potem może być już za mało miejsca na zatrzymanie.
            Trzy przykłady z mojej historii.
            1. Jadę prawym pasem al. AK w stronę Krakowskiej, przed
            skrzyżowaniem z Krynicką (wtedy nie było jeszcze tam świateł)
            samochód przede mną włącza kierunkowskaz, że skręca w prawo i
            zwalnia. Przechodzę na lewy pas i w tym momencie na jezdnię ruszają
            całym stadem piesi. Ktoś doszedł do wniosku, że jak tamten samochód
            zwalnia to można iść nie interesując się czy coś nie jedzie drugim
            pasem i z jaką prędkością, a reszta instynktem stadnym poszła za
            nim. Zatrzymałem się z piskiem opon tuż przed przejściem, a piesi
            oczywiście na mnie z mordą, że "przejście dla pieszych". A to, że
            zarówno logika jak i Prawo o ruchu drogowym zabraniają wtargnięcia
            na jezdnię nawet na przejściu dla pieszych to już mało ważne. A co
            to jest wtargnięcie? Wkroczenie na jezdnię przed samochodem w takiej
            odległości, że nie jest on w stanie się zatrzymać. Tamten skręcający
            samochód zwolnił do może 20-30 km/h i był w stanie się zatrzymać, ja
            miałem 60 i nie byłem (no prawie, bo jednak stanąłem przed
            przejściem, ale ułamek sekundy później albo trochę gorszy refleks i
            by było). Nie można wchodzić na jezdnię patrząc tylko na jeden
            pojazd.
            2. Bardzo podobna historia na ul.Piłsudskiego. Skręcałem w prawo z
            Tęczowej w Piłsudskiego w stronę pl.Legionów. Przede mną samochód
            robił dokładnie to samo, ale jakieś 100 metrów dalej zawracał przez
            torowisko tramwajowe (wielu kierowców tak robi, bo z Tęczowej nie
            można bezpośrednio skręcić w lewo w stronę pl.JPII). Przejechałem
            więc na prawy pas i wtedy tuż przede mną przebiegła jakaś
            dziewczynka. Czekała przed przejściem po lewej stronie (przy
            torowisku), samochód który zawracał jechał może 10 km/h, więc
            uznała, że zdąży. Przed nim zdążyła spokojnie, przede mną na
            szczęście też, ale tylko dzięki temu, że biegła. Ja jej nawet nie
            wcześniej widziałem.
            3. Ul. Grabiszyńska skrzyżowanie z ul. Żelazną. Jadę lewym pasem w
            strone Pereca, do przejścia za skrzyżowaniem podchodzą piesi. Nawet
            zdejmuję nogę z gazu żeby ich w razie czego przepuścić, ale piesi
            się zatrzymują i czekają. Skoro oni stoją to jadę. Z prawej strony z
            Żelaznej wyjeżdża samochód (ja jechałem lewym pasem więc mógł to
            zrobić). Ten samochód zatrzymuje się przed przejściem, a piesi
            natychmiast ruszają nie patrząc na nic. Zatrzymałem się z najwyższym
            trudem. Niby nie wolno wyprzedzać przed przejściem, ale jak miałem
            przewidzieć, że samochód, którego nie było wcześniej na
            Grabiszyńskiej zatrzyma się przed przejściem? On wyjeżdżając z
            bocznej ulicy jechał z prędkością 5 km/h i jego droga hamowania to 2
            metry, ja przy 50 km/h potrzebuję ze 30 metrów.

            W każdym z tych przypadków jechałem z dozwoloną prędkością, w każdym
            gotów byłem bez problemu zatrzymać się i przepuścić pieszych JEŻELI
            MIAŁBYM NA TO SZANSĘ. Nie miałem, bo zostałem zaskoczony przez
            pieszych, którzy wtargnęli na jezdnię oceniając sytuację na
            podstawie prędkości jednego tylko samochodu.

            Apeluję do wszystkich pieszych: ZAWSZE UPEWNIAJCIE SIĘ CZY MOŻECIE
            BEZPIECZNIE PRZEJŚĆ. To nieważne czy to przejście dla pieszych czy
            nie, czy jest zielone światło czy czerwone. Najważniejsze jest to,
            że jeżeli potrąci was samochód to wy na tym wyjdziecie najgorzej.
            Cmentarze pełne są ludzi, którzy mieli rację.
            • kde44 Re: To nie jest takie proste 08.05.08, 13:53
              > 1. Jadę prawym pasem al. AK w stronę Krakowskiej, przed
              > skrzyżowaniem z Krynicką (wtedy nie było jeszcze tam świateł)
              > samochód przede mną włącza kierunkowskaz, że skręca w prawo i
              > zwalnia. Przechodzę na lewy pas i w tym momencie na jezdnię ruszają
              > całym stadem piesi. Ktoś doszedł do wniosku, że jak tamten samochód
              > zwalnia to można iść nie interesując się czy coś nie jedzie drugim

              Zaliczyłbym to zdecydowanie do błędu kierowcy. Z punktu widzenia pieszego, to Ty
              nagle pojawiasz się na lewym pasie z prędkością, której oni nie mogą
              przewidzieć. Dla pieszych widoczne jest to, że auto skręcające w prawo blokuje
              przejazd Twojego auta, więc oni mogą bezpiecznie przejść przez przejście.

              Ta drugie opisane zdarzenie też mówi tylko tyle, że w analogicznych sytuacjach
              trzeba zachować ostrożność, ponieważ z punktu widzenia pieszego nie ma na wolnym
              pasie żadnego auta, dopóki Twoje auto nagle się tam nie pojawi.

              Rozumiem, że w obu przypadkach w miejscu wyprzadzania zwalniającego pojazdu była
              jeszcze linia przerywana?

              > 3. Ul. Grabiszyńska skrzyżowanie z ul. Żelazną. Jadę lewym pasem w
              > strone Pereca, do przejścia za skrzyżowaniem podchodzą piesi. Nawet
              > zdejmuję nogę z gazu żeby ich w razie czego przepuścić, ale piesi
              > się zatrzymują i czekają. Skoro oni stoją to jadę. Z prawej strony z
              > Żelaznej wyjeżdża samochód (ja jechałem lewym pasem więc mógł to
              > zrobić). Ten samochód zatrzymuje się przed przejściem, a piesi
              > natychmiast ruszają nie patrząc na nic.

              Z punktu widzenia pieszego, lekkie zmniejszenie prędkości auta, gdy jest ono
              daleko od przejścia, jest niezauważalne. Poza tym dużo osób, które nie poruszają
              się samochodami na codzień, nie potrafi ocenić prędkości i oszacować możliwości
              hamulców. Szczególnie starsze osoby decydują się przejść dopiero gdy samochód
              się zatrzyma.
              Założenie pieszych jest takie: przejście jest dla ludzi a jeśli coś się dzieje
              przy przejściu, obowiązkiem kierowcy jest jechać b. ostrożnie, czyt. b. wolno.
              Zresztą, wystarczy przejechać się za zachodnią granicę i zobaczyć, jak tam
              wyglądają relacje pieszy/kierowca. Mam wrażenei, że jest trochę więcej
              wzajemnego zrozumeinia...
              • Gość: darek_w1 Re: To nie jest takie proste IP: *.lan.pop.pl 08.05.08, 17:44
                > Zaliczyłbym to zdecydowanie do błędu kierowcy. Z punktu widzenia
                > pieszego, to Ty nagle pojawiasz się na lewym pasie z prędkością,
                > której oni nie mogą przewidzieć.

                Trochę niedokładnie to opisałem, zmiana pasa ruchu nastąpiła kilka
                sekund wcześniej. Kiedy piesi weszli na jezdnię ja już zrównałem się
                z tamtym zwalniającym samochodem.
                Ja po prostu staram się zwrócić pieszym uwagę, że ZAWSZE powinni
                uważać i sprawdzać czy bezpiecznie mogą przejść. We własnym
                interesie. Ja np. czekając przed przejściem dla pieszych gdy zapala
                się zielone światło najpierw spoglądam na jezdnię i dopiero potem
                ruszam. Może ktoś się zagapił? Bo w końcu co mi za różnica czy mnie
                ktoś rozjechał na zielonym czy czerwonym świetle?

                > Rozumiem, że w obu przypadkach w miejscu wyprzadzania
                > zwalniającego pojazdu była jeszcze linia przerywana?

                Oczywiście :-)

                Jeszcze jeden przykład, trochę inny, ale też pokazujący jak bardzo
                bezmyślni potrafią być ludzie i jak kierowca może być wpakowany w
                sytuację, której obiektywnie nie był w stanie zapobiec.
                Ul.Grabiszyńska skrzyżowanie z Budowlaną, jadę w stronę centrum. Po
                drugiej stronie jezdni stoi dwupasmowy korek samochodów czekajacych
                przed skrzyżowaniem z Klecińską. Jest tam też przejście dla
                pieszych. Nagle zza tych samochodów (były to ciężarówki) z lewej
                strony _wybiegają_ dwie kobiety. W ostatniej chwili spojrzały jednak
                i stanęły jak wryte i tylko dzięki temu żyją, bo kierowca samochodu
                jadącego przede mną nie miał żadnych szans żeby się zatrzymać. Ja
                zatrzymałem się i zwróciłem im uwagę, że wybiegły zza zasłaniającej
                je ciężarówki, a one "ale przecież tu jest przejście". Nie było
                czasu na dłuższą dyskusję więc im tylko powiedziałem to, czym
                zakończyłem poprzedni post: cmentarze pełne są ludzi, którzy mieli
                rację. A one żeby nigdy nie wchodziły na na jezdnię zza
                jakiejkolwiek zasłony bez upewnienia się że nic nie jedzie. Mam
                nadzieję, że do nich trafiło.
            • Gość: bruel Re: To nie jest takie proste IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.05.08, 15:46
              > Czasami kierowca, mimo najlepszych chęci, zwyczajnie nie jest w
              > stanie przewidzieć, że samochód jadący sąsiednim pasem zatrzyma się
              > przed pasami

              pewnie i tak bywa szczególnie jak się jedzie grubo powyżej 50km/h, ale jeżdżąc
              po mieście ,praktycznie każdego dnia
              można spotkać młotków którzy jednak koniecznie muszą zaoszczędzić
              te kilka/kilkanaście sekund
              W moim przypadku sytuacja była przejrzysta, kierowca autobusu
              wyraźnie złamał przepisy.
              • Gość: kierowca bombowca Volkswagen Passat DW 2808J IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.08, 09:01
                A to kwiatek z dzisiaj rana - przejście dla pieszych w okolicy
                wzgórza partyzantów. Pewna inteligentna inaczej osoba volkswagenem
                passatem kombi ze znaczną prędkością przejeżdża obok mnie gdy ja
                grzecznie przepuszczam pieszych na pasach. Życzę nieco więcej
                rozwagi kierowcy w/w pojazdu.
            • Gość: AMM Re: To nie jest takie proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.08, 21:05
              Obawiam się, Darku_w1, że nie masz racji. Ja, kierowca z czterdziestoletnim
              stażem za kółkiem, Twój opis zrozumiałem tak:
              1. Próbowałeś wyprzedzać bezpośrednio przed przejściem dla pieszych lub na nim.
              Przypominam, że wyprzedzanie to przejeżdżanie obok uczestnika ruchu
              poruszającego się w tym samym kierunku a nie sama zmiana pasa ruchu. To, że
              wyprzedzany zwolnił chcąc skręcić w prawo znaczenia nie ma.
              2. Znowu wyprzedzanie bezpośrednio przed przejściem dla pieszych. Fakt, że
              wyprzedzany jechał bardzo powoli znowu nie ma znaczenia.
              3. Wyjeżdżający z Żelaznej na Grabiszyńską, a więc skręcający w ulicę poprzeczną
              obowiązany jest ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu
              przez jezdnię drogi, w którą skręca. A więc tamten kierowca zachował się zgodnie
              z przepisami. Nie przewidziałeś tego, mogło dojść do ominięcia pojazdu, który
              zatrzymał się zgodnie z przepisami, powtarzam, by przepuścić pieszych. Byłby
              Twój błąd.
              • Gość: babalugaa Re: To nie jest takie proste IP: *.centertel.pl 10.05.08, 00:03
                zgadzam się z AMM, Darku_w1, czyż nie jest Ci znany przepis mówiący
                o zachowaniu szczególnej ostrożności i uwagi przed przejściem dla
                pieszych??? ze o zakazie wyprzedzania na pasach nie wspomne...
                zatrzymując się przed przejsciem zawsze patrzę, czy drugim pasem
                ktoś nie popyla, zeby w razie czego jakoś spróbować ostrzec
                pieszego, zeby nie wychodził zza mojego auta; najśmieszniejsze jest
                to, ze zatrzymywanie się przed przejsciem dla pieszych, z powodu
                czestych sytuacji podobnych do tych, które opisał Darek, zaczyna
                mnie stresować; nie chce patrzec, jak ktos obok mnie rozwali
                przechodnia!!!
                Z drugiej strony przyznaję, ze piesi bardzo czesto zachowują sie
                debilnie, piesi tez są zobowiązani do zachowania ostrożnosci i
                rozwagi na przejsciach (a jak juz biegają na czerwonym, czy poza
                pasami, to polecam szczegolną uwagę i sprint:)), poza tym drodzy
                piesi, pasy to nie alejka w parku i nie mowie o osobach starszych
                czy niepełnosprawnych, ale prosze przez pasy przechodzić, a nie się
                snuć;
                a swoją drogą, rowerzyści - to tez jest niezły temat :)))
              • Gość: darek_w1 Re: To nie jest takie proste IP: *.lan.pop.pl 14.05.08, 16:43
                > 1. Próbowałeś wyprzedzać bezpośrednio przed przejściem dla
                > pieszych lub na nim.

                50-100 metrów to chyba nie jest "bezpośrednio przed przejściem".
                A co powiesz na art. 13, ust.1 ustawy Prawo o ruchu drogowym:

                "Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany
                zachować szczególną ostrożność..."

                Wchodzenie na jezdnię w takiej odległości przed samochodem, że ten
                jest zmuszony do gwałtownego hamowania jest zachowaniem szczególnej
                ostrożności?

                A co z art.14 wspomnianej ustawy:

                "Zabrania się:
                1) wchodzenia na jezdnię:
                a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla
                pieszych,
                b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność
                drogi;
                2) przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności
                drogi;
                [...]
                4) przebiegania przez jezdnię;

                Może zamiast na siłę udowadniać, że zawsze jest winny kierowca to
                postawisz choć odrobinę wymagań dla pieszych? Ja i tak wielu pieszym
                uratowałem tyłki, bo np. obserwuję ich zachowanie w pobliżu
                przejścia i widząc ciecia, który podchodzi do jezdni i w ogóle nie
                spogląda w moją stronę profilaktycznie zawczasu zwalniam i paru
                gości, którzy dopiero na środku jezdni łapali kontakt z realem
                zawdzięcza mi co najmniej zdrowie.
                Kierowcom trzeba stawiać wymagania, ale sensowne i możliwe do
                spełnienia. Przewidywanie rzeczy nieprzewidywalnych jak w pkt.3
                możliwe nie jest. Wymaganie, żeby kierowcy na wszystkich pasach
                wielopasmowej jezdni zwolnili do prędkości dziadka na rowerze
                Ukraina, który akurat jedzie w pobliżu przejścia (konsekwencja
                zakazu wyprzedzania) jest mało sensowne. Podobnie jak przymus
                przewidywania, że kierowca sygnalizujący manewr skrętu wcześniej
                zatrzyma się przed skrzyżowaniem. Idąc konsekwentnie tym tokiem
                rozumowania oznaczało by to zakaz wyprzedzania wszelkich pojazdów
                skręcających w przecznicę, a nawet całkowite zatrzymanie ruchu na
                skrzyżowaniu do czasu gdy pojazd skręcający w lewo przepuści
                wszystkie pojazdy jadące z przeciwka (przecież on stoi na przejściu
                albo w bezpośredniej jego bliskości).

                Trochę rozsądku w tych wymaganiach i trochę wymagań również w
                stosunku do pieszych. Oni też mają obowiązki nałożone przez
                przepisy, nie wspominając o trosce o własne życie.
                • Gość: AMM Re: To nie jest takie proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.08, 20:06
                  Przypomnę, że też jestem kierowcą i to ze sporym stażem. To co napisałem wynika
                  z moich doświadczeń i jako kierowcy, i jako pieszego (każdy z nas od czasu do
                  czasu zza kółka wychodzi).
                  W opisie pierwszej sytuacji napisałeś, że poprzedzający Cię pojazd włączył
                  kierunkowskaz w prawo i wtedy przeszedłeś na lewy pas ruchu. Nie było mowy o
                  odległości, a w mieście 50 - 100 m przed skrzyżowaniem rzadko kto włącza
                  kierunkowskaz.
                  Co do nieprzewidywalności sytuacji trzeciej, dziwię się. Bądź łaskaw przeczytać
                  sobie art 26 Prawa o ruchu drogowym, w szczególności jego ustęp 2.
                  Zdaję sobie sprawę z tego, że dokładne przestrzeganie wszystkich zawartych w tym
                  prawie przepisów jest trudne ale nie możemy czuć się z tego powodu od niego
                  zwolnieni.
                  Zupełnie inna sprawa, że rzeczywiście piesi bardzo często zachowują się jakby
                  mieli zamiary samobójcze. Niespełnienie tych ich zamiarów bywa trudne, nie
                  zawsze się udaje. Mnie nie jeden jedyny raz, dawno temu ale do tej pory pamiętam
                  każdy szczegół i nikomu nie życzę takich wspomnień. Dlatego zalecam Ci gorąco
                  szczególną uwagę i pamiętanie o zasadzie ograniczonego zaufania szczególnie w
                  stosunku do pieszych.
                  • Gość: darek_w1 Re: To nie jest takie proste IP: *.lan.pop.pl 15.05.08, 11:18
                    > Przypomnę, że też jestem kierowcą i to ze sporym stażem. To co
                    > napisałem wynika z moich doświadczeń i jako kierowcy, i jako
                    > pieszego

                    Też mam całkiem spory staż za kierownicą (20 lat) i też mam sporo
                    doświadczenia. Nie wmawiam, że nigdy nie popełniam błędów za
                    kierownicą, nawet przyznaję, że spowodowałem przez ten czas kilka
                    drobnych stłuczek (3, może 4, nie pamiętam). Nikt nie jest
                    doskonały, nawet ja ;-). Ale przytoczonych przypadkach uważam, że
                    błędów nie popełniłem, popełnili je piesi wkraczając na jezdnię bez
                    upewnienia się, że zbliżający się samochód jest w stanie spokojnie
                    zahamować. Co więcej, w ogóle bez interesowania się tym czy coś
                    jedzie czy nie.

                    Niestety, ale Prawo o ruchu drogowym jest napisane bardzo marnie
                    (jest tam nawet rażący błąd konstytucyjny, który zgłosiłem do
                    komisji Palikota) i jak ktoś bardzo będzie chciał to udowodni co
                    chce. Ale nawet w oparciu o tak kiepską ustawę nie można zwalić
                    odpowiedzialności za ewentualne potrącenie pieszego, nawet na
                    przejściu, wyłacznie na kierowcę w każdym przypadku. Piesi też mają
                    obowiązki, które cytowałem wcześniej. I w myśl ustawy np. potrącenie
                    pieszego przez samochód, który nie zatrzymał się obok innego
                    stojącego przed przejściem jest winą obu stron. Z jednej strony
                    kierowca złamał zakaz wyprzedzania przed przejściem, z drugiej
                    pieszy nie zachował szczególnej ostrożności podczas przechodzenia
                    przez jezdnię oraz wyszedł na jezdnię zza przeszkody ograniczającej
                    widoczność i bezpośrednio przed nadjeżdżającym pojazdem. Tam mówi
                    ustawa i prawdę mówiąc na logikę też tak wychodzi. Inna sprawa, że
                    stopień podziału winy może być różny w zależności od konkretnej
                    sytuacji. W pewnych sytuacjach wina kierowcy może być główną
                    przyczyną wypadku, w innych może być minimalna albo żadna.

                    Tak czy inaczej pieszy zarówno w myśl prawa jak i w myśl zdrowego
                    rozsaku powinien ZAWSZE upewnić się czy może bezpiecznie wkroczyć na
                    jezdnię. Ja też bywam pieszym i zawsze się upewniam, nawet jeśli
                    przechodzę na zielonym świetle. A może ktoś się zagapił, może ktoś
                    jest pijany, dostał zawału, nawaliły mu hamulce? Co za różnica?
                    Chcesz żyć to zachowaj minimum ostrożności, a nie licz, że to inni
                    mają się zatroszczyć o twoje bezpieczeństwo. Można powiedzieć, że u
                    pieszych występuje takie lekkie postsocjalistyczne skrzywienie ;-)

                    Tak a'propos jakości przepisów, a także jakości pracy zarządzających
                    drogami, ze szczególnym podkreśleniem Wrocławaia - bez picowania
                    kolego kierowco doskonały - z jaką prędkością jeździsz Klecińską? Bo
                    oficjalnie wolno tam jechać 50 km/h ;-)
                    Bez problemu mogę też udowodnić, że łamiesz przepis dotyczący zakazu
                    wyprzedzania na skrzyżowaniu. Ustawa nie rozróżnia wyprzedzania na
                    ulicach mających po jednym lub więcej pasów ruchu w każdą stronę. A
                    jadąc ulicą wielopasmową przez skrzyżowanie zawsze na jednym pasie
                    ktoś jedzie szybciej, a ktoś wolniej, choćby o kilka km/h. Czyli
                    mamy wyprzedzanie na skrzyżowaniu. I robi to każdy kierowca z Tobą
                    włącznie. Takie mamy prawo.
                    Podobnie jest też w trzecim przypadku jaki podawałem. Ustawodawca
                    miał tam moim zdaniem na myśli przede wszystkim skręcających z ulicy
                    głównej w podporządkowaną, a nie odwrotnie, a zwłaszcza z
                    podporządkowanej w główną wielopasmową. I stąd ta historia, która w
                    myśl przepisów, które cytowałeś stawia mnie w niekorzystnym śwetle.
                    Problem w tym, że _obiektywnie_ patrząc nie byłem w stanie tego
                    przewidzieć i zastosować się do tych przepisów.
                    • Gość: AMM Re: To nie jest takie proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.08, 19:58
                      > Niestety, ale Prawo o ruchu drogowym jest napisane bardzo marnie
                      > (jest tam nawet rażący błąd konstytucyjny, który zgłosiłem do
                      > komisji Palikota) i jak ktoś bardzo będzie chciał to udowodni co
                      > chce. Ale nawet w oparciu o tak kiepską ustawę nie można zwalić
                      > odpowiedzialności za ewentualne potrącenie pieszego, nawet na
                      > przejściu, wyłacznie na kierowcę w każdym przypadku. Piesi też mają
                      > obowiązki, które cytowałem wcześniej.

                      Całkowicie się z Tobą zgadzam w tej sprawie.

                      > Tak a'propos jakości przepisów, a także jakości pracy zarządzających
                      > drogami, ze szczególnym podkreśleniem Wrocławaia - bez picowania
                      > kolego kierowco doskonały - z jaką prędkością jeździsz Klecińską?

                      Nie uważam się za kierowcę doskonałego, jedynie za doświadczonego.

                      > Podobnie jest też w trzecim przypadku jaki podawałem. Ustawodawca
                      > miał tam moim zdaniem na myśli przede wszystkim skręcających z ulicy
                      > głównej w podporządkowaną, a nie odwrotnie, a zwłaszcza z
                      > podporządkowanej w główną wielopasmową.

                      A na jakiej podstawie masz takie zdanie? Ustawodawca chyba do niego nie upoważnia.

                      I wreszcie, myślę, że na koniec: mimo niedoskonałości przepisów i przewspaniałej
                      jakości naszych dróg ważne jest to, że i Tobie, i mnie zależy na tym, by po
                      drogach bezpiecznie i możliwie bezkonfliktowo, ze wzajemnym poszanowaniem
                      poruszali się zarówno kierowcy, jak i piesi. A o rowerzystach też nie
                      zapominajmy. Myślmy, przewidujmy i badźmy dla siebie życzliwi. Pozdrawiam i
                      życzę spokojnej jazdy.
                      • Gość: darek_w1 Re: To nie jest takie proste IP: *.lan.pop.pl 16.05.08, 10:49
                        > Nie uważam się za kierowcę doskonałego, jedynie za doświadczonego.
                        >
                        Ale na pytanie nie odpowiedziałeś :-)


                        > A na jakiej podstawie masz takie zdanie? Ustawodawca chyba do
                        > niego nie upoważnia.

                        Chodzi o logikę. Kierowca skręcający z ulicy głównej w
                        podporządkowaną jedzie stosunkowo szybko bo ma pierwszeństwo i
                        trzeba go przymusić do ostrożności wobec pieszych i stąd ten
                        przepis. Natomiast kierowca wyjeżdżający z podporządkowanej musi się
                        zatrzymać lub co najmniej zwolnić do bardzo małej prędkości rzędu
                        kilku km/h i w jego przypadku potrzeba takiego przepisu jest
                        wątpliwa. Wystarczy ogólna zasada, że pieszy na przejściu ma
                        pierwszeństwo, bo przy tak znikomej prędkości zawsze można się
                        zatrzymać. Stąd też sądzę, że ustawodawca wprowadzając ten przepis
                        miał na myśli przede wszystkim kierowców skręcających z głównej i
                        trochę zabrakło mu wyobraźni na uwzględnienie specyfiki innych
                        sytuacji.

                        > i Tobie, i mnie zależy na tym, by po drogach bezpiecznie i
                        > możliwie bezkonfliktowo, ze wzajemnym poszanowaniem poruszali się
                        > zarówno kierowcy, jak i piesi.

                        Zapewniam Cię, że dokładnie tak jest, a cała dyskusja toczy się
                        jedynie wokół tego, że pieszym też powinno na tym zależeć, a czasami
                        zdarza im się o tym zapomnieć. Zapewniam, że żadnego pieszego nigdy
                        nie potrąciłem i nie mam takiego zamiaru w przyszłości, staram się
                        być życzliwy tak wobec pieszych jak i innych kierowców, a jedyną
                        moją wadą w kierowaniu samochodem jest to, że nie jestem jasnowidzem
                        i nie wszystko jestem w stanie przewidzieć, czego najlepszym dowodem
                        jest wczorajsze losowanie Dużego Lotka, w którym nie trafiłem nawet
                        marnej trójki :-)
                    • sts107 Więcej wyobraźni drogi Darku 15.05.08, 21:37
                      Ja też przejeździłem po tym mieście już około 250tys km i uważam że
                      we wszystkich trzech opisywanych przez Ciebie przypadkach popełniłeś
                      grzech braku wyobraźni. Miałeś przy tym wiele szczęścia, bo każdy
                      sąd by Cię skazał za przejechanie pieszych na pasach w każdym z tych
                      przypadków. Zamiast pouczać innych zafunduj sobie wakacje za kółkiem
                      w Skandynawii, naucz się jak można jeździć, przyda Ci się trochę
                      pokory.
                      • czechofil Re: Więcej wyobraźni drogi Darku 15.05.08, 22:52
                        > Miałeś przy tym wiele szczęścia, bo każdy
                        > sąd by Cię skazał za przejechanie pieszych na pasach w każdym z
                        tych
                        >
                        przypadków.

                        No i co z tego? Kierowcy wyrok się kończy i wraca do życia, a
                        pieszy jest trupem lub inwalidą. Co z tego, że pieszy był "na
                        prawie" jak nie będzie już
                        żył...?

                        > Zamiast pouczać innych zafunduj sobie wakacje za kółkiem
                        > w Skandynawii, naucz się jak można jeździć, przyda Ci się trochę
                        >
                        pokory.

                        Bardzo dobrze, że was poucza, barany jedne, bo wyłazicie prosto pod
                        pojazdy (pod rowery również) nie mając pojęcia, że nie da się nagle
                        stanąć w miejscu jadąc nawet 20 km/h...
                        • Gość: Kokeeno Re: Więcej wyobraźni drogi Darku IP: 80.54.202.* 18.05.08, 00:00
                          > Bardzo dobrze, że was poucza, barany jedne, bo wyłazicie prosto pod
                          > pojazdy (pod rowery również) nie mając pojęcia, że nie da się nagle
                          > stanąć w miejscu jadąc nawet 20 km/h...
                          A mi się raz udało wyhamować, co prawda nie z 20 a z ok. 5km/h przed rozpędzonym rowerzystą, który wypadł zza krzaków (co prawda był na drodze dla rowerów, ale totalnie niewidoczny, bo w Polsce jest modne stawianie żywopłotów zamiast rozsądne wytyczanie dróg), spodziewałem się niespodzianki no i była. Gorzej, że rowerzyście ta sztuka już się nie udała...
                      • Gość: darek_w1 Re: Więcej wyobraźni drogi Darku IP: *.lan.pop.pl 16.05.08, 10:55
                        > Ja też przejeździłem po tym mieście już około 250tys km i uważam
                        > że we wszystkich trzech opisywanych przez Ciebie przypadkach
                        > popełniłeś grzech braku wyobraźni.

                        Gratuluję kompletnego braku zrozumienia o czym pisałem.
                        • sts107 Re: Więcej wyobraźni drogi Darku 16.05.08, 22:23
                          Niniejszym zostajesz honorowym członkiem Klubu Mądruska z szansą na
                          prezesurę.
    • Gość: taka prawda Re: DWR 06111 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.08, 12:06
      DWR i wszystko jasne. Okoliczna wieś zjeżdża na lans do Wrocławia
      swoimi "nowiutkimi" furami z zachodu.
      • Gość: na zimno Wies nie wies. "Prawdziwi" tez sie "wykazuja". IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.05.08, 12:14

      • Gość: Pylik Re: DWR 06111 IP: 83.19.29.* 09.05.08, 15:16
        Bredzisz przyjacielu. To, że ktoś ma DWR w rejestracji, nie powoduje
        automatycznie u niego akcji debilizmu. Co innego zaś kierowcy
        z "DOL" - wybaczcie, ale naprawdę czesto widzę ja kjeżdżą
        fatalnie, "PO" - auto firmowe, to po co mają się przejmować...
        • Gość: miastowy Re: DWR 06111 IP: *.171.19.131.crowley.pl 09.05.08, 16:58
          wszyskie wiesniaki tak jezdza zakompleksione dupki z pipidowek wracac do swoich
          stodol!
          • Gość: DW Re: DWR 06111 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.05.08, 17:01
            O kurde, ale musisz mieć małego.
            • czechofil Re: DWR 06111 10.05.08, 09:43
              Można by o tym gadać non stop, a prawda jest okrutna. Pieszy na
              jezdni jest intruzem i nie może liczyć na żadne prawa zapisane w
              jakichkolwiek kodeksach. Bo co z tego, że podczas potrącenia na
              pasach niby był chroniony przez jakieś przepisy? Czy to gwarantuje
              mu zdrowie, a czasami nawet życie? 15 lat temu moja mama
              przechodziła prawidłowo na pl. Dominikańskim przez przejście dla
              pieszych i wjechał w nią jakiś gó..arz, który miał od miesiąca
              prawo jazdy i właśnie pożyczył autko od tatusia. Skończyło się na
              tym, że koleś dostał wyrok w zawieszeniu, a moja mama prawie rok
              spędziła w szpitalu, a następnie została rencistką. Z perspektywy
              czasu sami oceńcie, kto "wygrał" to starcie...
              • jolamagda1 Re: DWR 06111 11.05.08, 22:57
                Ech.... no cóz... mozemy sobie tu pisać.. a to i tak nic nie zmieni...
                sama mialam wątpliwą "" przyjemność"" z debilem z granatowego RENAULT CLIO !!!!
                o mało by nie zabil mnie , mojego dziecka i gościa z którym szedl na czołówkę
                !!!!!!!!!!!!!!!

                no cóż.. życie...
                dziś żyjesz, jutro nie...
                • Gość: tiktak Re: DWR 06111 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.05.08, 21:05
                  A ja mam początek DB i pewnie po Wrocławiu przejechałem więcej
                  kilometrów niż wy wszyscy tak wymądrzający się na temat liter na
                  tablicy.
                  Gdyby policja chciała reagować na takie informacje a wy składać
                  zeznania to tego by niebyło.
                  Tak dzieje sie we wszystkich demokratycznych krajach europy.
                  Ale wy zaraz uwacie ze to jest kapowanie.
        • Gość: inc. Re: DWR 06111 IP: *.adsl.inetia.pl 15.05.08, 12:17
          a wszystkich na glowe bije DTR..
        • Gość: look Re: DWR 06111 IP: *.media4.pl 17.05.08, 01:18
          Ja akurat widze prawidłowość, bo mieszkam blisko wylotu w stronę osiedli / wsi
          tuż za Psim Polem. Gdyby nie wrodzona i poprawiona ostrożność, to już trzy razy
          przywaliłby we mnie kierowca DWR, który ma w głębokim otworze organizację ruchu
          na krzyżówce Krzywoustego / Kiełczowska i myśli, że jak jedzie prosto, to jest
          na głównej. Strabisz takiego i jeszcze ma pretensje. Następnym razem wysiądę i
          zatłukę tablicą informacyjną. Podobnie DWR / DTR uwielbiają parkować na
          miejscach dla niepełnosprawnych, chociaż takich uprawnień nie mają. Oczywiście
          nie ejst to bezwzględną regułą, ale jest to pewna prawidłowość, że kierowcy DWR
          / DTR jeżdżą jak gamonie albo po prostu uważają, że o przepisach stanowią oni
          sami i to, gdzie chcą pojechać.
          • Gość: deeswu Re: DWR 06111 IP: *.amuz.wroc.pl 17.05.08, 14:12
            A gdzie jest napisane że pieszy ma znać Kodeks Drogowy i te wszystkie dyrdymały
            o wyprzedzaniu i szczególnej ostrozności... W Niemczech już dawno poradzono
            sobie z tym problemem. Pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo zaś przejście dla
            pieszych zaczyna się przed pasami a nie dopiero na jezdni. Tam kierowcy nie mają
            wyjścia- gdy tylko ktoś stanie przed przejściem już ma pierwszeństwo i musisz
            się zatrzymać.
            Co do rejestracji, ja też mam "wioskową" i zawsze jeżdże zgodnie z przepisami,
            niestety ku irytacji wielu kierowców. Właściwie to jestem jedynym który np. w
            zabudowanym przelotówką jedzie 50 km/h. Już nawet atrapy radarów nie odstraszają...
            • Gość: Marcin Re: DWR 06111 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.08, 00:29
              Proporcjonalnie najwięcej debili i tak jest z DW. Wjeżdża taki np do Świdnicy i
              chula jak panisko , bo jest z Wro.Co z tego że w zdezelowanej Astrze albo Golfie
              , ale to przecież pan z miasta przyjechał to pokaże wieśniakom jak się
              jeździ.Przykład? Majówka, droga w stronę Wałbrzycha zakorkowana cała
              Świdnica,przez remonty w Słotwinie,dodatkowo utrudniają jazdę pajace z Wrocławia
              , którzy zamiast stać pokornie w korku wjeżdżają na chama z pasa do skrętu w
              lewo , w ostatniej chwili przed światłami.Naliczyłem kilkunastu takich "biednych
              zagubionych robaczków" którzy to niby nie znają okolicy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka