krl11
25.07.08, 20:38
Racja jest ewidentnie po stronie oszukanych kandydatek. Nie ma racji
pani Stypułkowka, że "dziekani mieli prawo wybierać tych
kandydatów, których chcieli". Nie mieli tego prawa. Przede wszystkim
zgodnie z Ustawą to nie dziekani o tym decydują, tylko wydziałowe
komisje rekrutacyjne. Poza tym te komisje muszą działać zgodnie z
wcześniej ogłoszonymi zasadami rekrutacji, a nie według własnego
widzimisię. Tu widać jasno, że komisje złamały te zasady. Wobec tego
kandydatki powinny odwołać się od negatywnej decyzji do uczelnianej
komisji rekrutacyjnej, a jeśli ta nie uwzględni ich odwołania, mogą
odwoływać się dalej do sądu (administracyjnego), gdzie sprawę z
pewnościa wygrają. A sąd powinien zasądzić na ich korzyść dodatkowe
odszkodowanie. Tak, by uczelnia nauczyła się, że nie wolno pomiatać
ludźmi.
Cała sprawa to kompletna kompromitacja Politechniki. Nawet
zakładając, że Gazeta coś pokręciła (a na to nie wygląda),
wypowiedzi pani Stypułkowskiej sa same w sobie kompromitujące.
Porażająca niekompetencja.
Kandydatkom zaś radzę: czy w świetle takiego jawnego oszustwa na
pewno chcecie studiować na takiej uczelni ? Może lepiej wybrać
Uniwersytet ?