Dodaj do ulubionych

Studenci żądają: egzaminy do poprawki

24.09.08, 21:37
Uważam,że już od dawna powinien byc taki zapis w regulaminie.Na mojej uczelni, takie przypadki to chleb codzienny.Nikogo to nawet nie dziwi, a wiekszość uważa za normalne.Bez problemu mozna cos oblac, zaplacic i znowu oblac, i znowu zapłacic....Super, nie??A wcale, ze nie!!Przez to wytworzyły sie przedmioty - instytucje, zarabiające krocie dla uczelni, dla wydziału!!Bezkarne i bezczelne tłumaczenia,że to studenci sie nie uczą,że kurs należy do kursów trudniejszych - kłamstwa!!Moje "kursy zgrozy" na innych uczelniach należą do kursów normalnych, nawet podciąganych pod michałki ;) Fenomen ;D Nie!! Biznes i strasznie dochodowy interes.Ostani przykład: Na 170 osób zaliczyło 30, teraz kazda ze 140 osob musi zapłacic po ok 500zł, aby móc kurs powtarzac.Prosty rachunek daje nam 70 000zł.Takich grup jest srednio w semestrze 3, gdzie zdaje srednio 15% studentów, co daje juz 210 000zł/semestr.
Przyznam, iz przez moj brak aprobaty dla takiej polityki uczelni i moją walke z tym, nie boje sie nazwac procederem, nie mogę zakonczyć mojej kadencji na uczelni.Przestałem walczyć i zacząłęm modlić sie o zaliczenie przedmiotu, który robie już n-ty raz, być moze jako karę za głośne mówienie o tym , o czym sie nie mowi, tylko liczy na swoja kolej w zaliczeniu.Dla mnie to juz totolotek.Dlatego uważam, że ktoś powinien przebadac ten system.Studia w Polsce są jeszcze bezpłatne, ale prawo daje taki margines możliwości zdobycia dodatkowej puli pieniedzy dla wydziału od studentów, że zacząłem zastanawiać sie czy nie jest to celowa polityka uczelni.Rozumię brak przygotowania nawet 40% grupy, niech poslizgnie sie noga jeszcze 10% przygotowanym, to daje 50% zaliczeń, ale nie 15%!!!Po prostu nie wierzę w to, że 85% osób to debile, a nie ludzie chcący zdobyć dyplom.No tego mi nie wmowią.Dodam, że mam "przyjemność" studiowania juz rok dłużej na jednej z czolowych w rankingach uczelni w Polsce,a od 4 semesrtow nie moge zaliczyc tylko 2 kursów.Kara??Zarobek??Bezczelność i bezkarność prowadzących??Mozę ktoś sie tym zajmie??Ja przegrałem :(
Obserwuj wątek
    • greenranger I racja!!! 24.09.08, 21:38
      Uważam,że już od dawna powinien byc taki zapis w regulaminie.Na mojej uczelni, takie przypadki to chleb codzienny.Nikogo to nawet nie dziwi, a wiekszość uważa za normalne.Bez problemu mozna cos oblac, zaplacic i znowu oblac, i znowu zapłacic....Super, nie??A wcale, ze nie!!Przez to wytworzyły sie przedmioty - instytucje, zarabiające krocie dla uczelni, dla wydziału!!Bezkarne i bezczelne tłumaczenia,że to studenci sie nie uczą,że kurs należy do kursów trudniejszych - kłamstwa!!Moje "kursy zgrozy" na innych uczelniach należą do kursów normalnych, nawet podciąganych pod michałki ;) Fenomen ;D Nie!! Biznes i strasznie dochodowy interes.Ostani przykład: Na 170 osób zaliczyło 30, teraz kazda ze 140 osob musi zapłacic po ok 500zł, aby móc kurs powtarzac.Prosty rachunek daje nam 70 000zł.Takich grup jest srednio w semestrze 3, gdzie zdaje srednio 15% studentów, co daje juz 210 000zł/semestr.
      Przyznam, iz przez moj brak aprobaty dla takiej polityki uczelni i moją walke z tym, nie boje sie nazwac procederem, nie mogę zakonczyć mojej kadencji na uczelni.Przestałem walczyć i zacząłęm modlić sie o zaliczenie przedmiotu, który robie już n-ty raz, być moze jako karę za głośne mówienie o tym , o czym sie nie mowi, tylko liczy na swoja kolej w zaliczeniu.Dla mnie to juz totolotek.Dlatego uważam, że ktoś powinien przebadac ten system.Studia w Polsce są jeszcze bezpłatne, ale prawo daje taki margines możliwości zdobycia dodatkowej puli pieniedzy dla wydziału od studentów, że zacząłem zastanawiać sie czy nie jest to celowa polityka uczelni.Rozumię brak przygotowania nawet 40% grupy, niech poslizgnie sie noga jeszcze 10% przygotowanym, to daje 50% zaliczeń, ale nie 15%!!!Po prostu nie wierzę w to, że 85% osób to debile, a nie ludzie chcący zdobyć dyplom.No tego mi nie wmowią.Dodam, że mam "przyjemność" studiowania juz rok dłużej na jednej z czolowych w rankingach uczelni w Polsce,a od 4 semesrtow nie moge zaliczyc tylko 2 kursów.Kara??Zarobek??Bezczelność i bezkarność prowadzących??Mozę ktoś sie tym zajmie
      • Gość: ja Re: I racja!!! IP: *.netis.net.pl 24.09.08, 21:57
        a na Uniwersytecie Przyrodniczym I egzamin ze statystyki matematycznej wszyscy oblali. tam nikt nie mówi o zmianie regulaminu.
        • Gość: ja Re: I racja!!! IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.09.08, 22:24
          nie bede sie wypowiadac na temat czy egzaminy sa uwalane celowo
          przez egzaminatorów, bo to pewnie zalezy. wiem tylko, ze czachara
          jak zwykle rozdmuchuje sprawe i robi wielka afere. oczywiscie w
          sprawie ktora mozna zalatwic inaczej. ale taki juz z niego szef -
          niczym nie potrafi sie wykazac, grzac stolek na uniwersytecie to
          kazdy potrafi. do prawdziwej roboty by sie wzial...
      • Gość: Jack ...na polibudzie akurat proponuje najzwyczajniej.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 22:39
        ...w swiecie wrocic do egzaminow wstepnych na uczelnie.Jak bierze
        sie wszystkich,jak leci,bez zadnego przesiewu,to i nic dziwnego,ze
        90% to debile,ktore po raz n-ty nie potrafia sie nauczyc na jeden i
        ten sam egzamin.Jakos na wydziale lekarskim AM takie kwiatki nam sie
        nie zdarzaja-na najciezszym egzaminie w ciagu calych studiow
        pierwszy termin oblewa zwykle 1/3 roku.A dlaczego?Bo ludzie sie
        ucza,zamiast w juwenalia spiewac pijackie piesni ze skrotem nazwy
        uczelni w roli glownej,czy robic zadyme na pol miasta...
        Ps.W jezyku polskim,o ile mi wiadomo,nie ma slowa "rozumię"-jest za
        to slowo "rozumiem"...
        Pzdr
        • Gość: puknij-sie! Re: ...na polibudzie akurat proponuje najzwyczajn IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.08, 00:38
          Popieram przedmówcę wszystkimi wypustkami ;)
          Też jestem na tym wydziale i to święte słowa. ZAWSZE zdaje większość studentów i
          nawet takie 'pierdoły' jak biofizyka, gdzie uczyliśmy się o kącie nachylenia
          lampy rentgenowskiej albo o twardości metalu obudowy trzeba było przełknąć i
          zaliczyć (no dobrze, musiałem tak napisać, bo inaczej nikt oprócz nie złapałby
          kontekstu wypowiedzi, nie tego dosłownie się uczymy, ale czegoś w tym stylu).

          Większość studentów zdała. Bez sztuczek, bez tricków, bez wspomagaczy. Tak po
          prostu otworzyła książkę, zaczęła się uczyć miesiąc, dwa przed egzaminem i zdała.

          Nie powiem, co w tym czasie robiła politechnika, albo też uniwersytet (nie chcę
          obrażać tych, co przyszli rzeczywiście się pobawić na Juwenaliach, a są z tych
          uczelni).


          Tak jak ci to napisałem post niżej - się nie podoba to wyp****, jak to ktoś
          ładnie ujął. Jeżeli jesteś zbyt głupi na studia i po prostu nie możesz zaliczyć
          to trudno. Mgr Inż nie jest dla wszystkich.

          A jeśli twoim zdaniem powinien być taki przepis, to może niech go zastosują
          również na egzaminach wstępnych? Jak obleje 90% chętnych to unieważnić i od
          nowa. Dzięki temu swoją edukację będziesz kontynuował za jakieś kilka dobrych lat.

          I jeszcze jedno moje spostrzeżenie - na większości kierunków jest 80-90% debili
          i te kilka procent ludzi, którzy rzeczywiście łakną wiedzy. To normalne np. na
          informatyce, matematyce, inżynierii środowiska i wcale mnie takie zjawisko nie
          dziwi. Dziwiło mnie zawsze, jak tacy ludzie, uczący się kilka godzin do egzaminu
          są w stanie dostać ocenę inną niż ndst. I nikt mi tu nie wmówi, że są tacy
          zdolni. Widzę po kolegach i koleżankach, co to znaczy być zdolnym - to znaczy
          mieć tyle samozaparcia, że trzeba krople do oczu stosować, by wzroku nie
          uszkodzić ślęcząc przy książkach całe noce.

          W jeden dzień można dobrze zrozumieć materiał z trzech, czterech DNI, nie zaś z
          całego roku. Słowem - zacznijcie się uczyć, to regulaminu zmieniać nie będzie
          trzeba. Chyba, że uczelnie 'renomowane' sobie taki punkt wprowadzą. Nigdy bym
          swojego dziecka do takiej szkoły nie posłał.

          • Gość: szmatan Re: ...na polibudzie akurat proponuje najzwyczajn IP: 91.198.246.* 25.09.08, 09:10
            >być zdolnym - to znaczy
            > mieć tyle samozaparcia, że trzeba krople do oczu stosować, by wzroku nie
            > uszkodzić ślęcząc przy książkach całe noce.

            to znaczy być upartym kujonem. jak się w czasie wykładu, ćwiczeń i paru godzin
            nauki nie udaje zrozumieć materiału, to trzeba właśnie kuć. no chyba że studiuje
            się coś co trzeba pamiętać, a nie zrozumieć...
            • Gość: Inkwizytor Studia zaoczne to nie stacjonarne i już!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.08, 09:49
              Ten egz. od którego ten cały bajzel się zaczął czyli kpk wcale nie
              jest najcięższym egzaminem na prawie, jakoś stacjonarni nie mieli z
              nim wcześniej aż takiej zadymy - co nie zmienia faktu że jest
              cholernie trudny ale na SSP że tak powiem w tłumie się nie wyróżnia.
              Czemu nie zdało go ponad 90%?? Pytanie: a ilu zaocznych zdało by
              egzamin wstępny, taki jaki był przed nową maturą??
              NA ZAOCZNYCH TRAFIAJĄ SIĘ LUDZIE KTÓRZY LEDWO ZDALI SZKOŁĘ ŚREDNIĄ i
              nagle się dziwą że ciężkie egzaminy.
              Paru profesorów wprost mówi na wykładach co myśli o poziomie
              zaocznych (min. Pr. rzymskie i instutcje ochrony)
              Pierszy egz. jaki zaoczni mieli taki jak stacjonarny to były
              wykroczenia, dla nich rzeźnia dla nas piknik.
              NIE KAŻDY MUSI BYĆ MAGISTREM, ZWŁASZCZA PRAWA!!!
              Pozdrawiam
      • Gość: student Re: I racja!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 23:40
        Studiujesz na "jednej z czołowych", a piszesz "rozumię"???
      • Gość: gośc Re: I racja!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 23:59
        zgadza sie cos w tym jest Ale takie praktyki sa i na tzw płatnych studiach
        wieczorowych na państwowej uczelni.
      • Gość: puknij-sie! Re: I racja!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.08, 00:24
        Człowieku - myślisz, że jak jesteś na studich, za które płacisz to dyplom do
        ręki za samą obecność dostaniesz? I to jak piszesz, w renomowanej uczelni? Tylko
        bimbać by się chciało i byle jaki papier mieć. Do tego zakładam, że była też
        groźba woja w przeszłości, więc na studia iść trzeba.

        Jak cię nikt nie uświadomił, to może ktoś powinien:
        otóż na każdej uczelni jest tak, że egzaminy są trudne. Im bardziej renomowana
        uczelnia tym zazwyczaj trudniejsze.

        Normalną sprawą dla mnie i dla wszystkich moich kolegów studentów jest fakt, że
        jednego dnia np. wszyscy podchodzący do egzaminu zdają, drugiego dnia zaś
        zdawalność jest zbieżna do zera, przy tym samym składzie dajmy na to komisji.

        Jeżeli jesteś człowiekiem inteligentnym, wyciągniesz odpowiednie wnioski z tej
        wypowiedzi, pokornie pochylisz głowę nad książką, polecisz z 10 razy na
        konsultacje, to napiszesz każdy egzamin.

        Jeżeli natomiast twoje podejście to 'daj notatki', 'nie idę na wykład', 'nie
        chce mi się, przepiszę', to się bój, bo nowa kadra akademicka coraz bardziej
        cięta jest na takie przypadki i będzie tak jak być powinno - studia rozpoczyna
        każdy, a kończą nieliczni.
        • Gość: Gość no i kazdy swoje... IP: *.magma-net.pl 25.09.08, 02:35
          Koledzy poruszono problem niskiej zdawalności egzaminow.Niejaki Green-cos tam pisze o problemie, który znam z włąsnego doswiadczenia.Studiowałem na Politechnice.Faktycznie przyjmują wszystkich, a po pierwszym semestrze, drugim, trzecim tylko sie żegna z kolegami i przyjaciolmi, ktorzy sie przenoszą, rezygnuja, itd.Na moj pierwszy rok przyjęto nas coś okolo 1000 osob ( Dla scisłości, żeby któryś mądrala po egazminach wstepnych mi nie wyskoczył, zdałem w egzaminach wstepnych jeszcze na dwie uczelnie UMCS i PK, ale wybrałem PWr,gdzie wymagali ode mnie tylko świadectwa maturalnego).Do obrony, po 5 latach studiów, przystąpiło niecałe 120 osób.Zgadza sie, nie ma egzaminów, ale selekcja w trakcie jest ostra.Łatwo wylecieć, a liczbę studentów na kolejne semestry, określa liczba miejsc w pracowniach, laboratoriach.
          Szanowni Studenci medycyny, zawsze twierdzili i bedą twierdzić, że Poltechnika wychowuje bandę niby inżynierów, którzy nic całe studia nie robili tylko pili i bawili sie.
          Gdyby tak było, ci idealni studenci - uczący sie dniami i nocami, dalej badali by pacjenta za pomocą dotyku, młotka i skalpela.Dzieki włąsnie tym nieukom mają do dyspozycji nowoczesne rezonanse magnetyczne, rentgeny, itp maszyny.
          Dzięki wspopracy ludzi z róznych dziedzin i z roznymi doswiadczeniami, można takie rzeczy budowac.
          Fakt, wyryć Bochenka na pamięć jest nie lada wyczynem, ale ilu z Was to wszystko pamieta miesiąc po egzaminie??A tak w ogole, jak ktoś sie dostanie na tą cięzką medycynę, to musi chyba podania skladać, żeby go wylali.Bo tylu szans, na poprawę egzaminu, semestru, roku ma chyba jeszcze tylko Rolnicza :D Trzeba sie bardzo starać, zeby tego nie skonczyc!!A do przepisywania polopiryny i syropku wystarczy zdać i zapomnieć, a tata lekarz pomoże.
          Tak więc, uważam że są inżynierowie i inżynierowie, jak i lekarze med. i lekarze med.
          Ja traktowałem moje studia jako hobby, chciałem wiedzieć jak najwiecej o tym co mnie interesowało.Dzięki temu wiedzę przyswajałem szybko, a nie sleczałem nad ksiązką miesiącami zeby wyryć, zdaać i zapomnieć.I miałem sporo czasu na imprezy,czego Medycy tak nam zazdroszczą :D.
          Do tej pory wykorzystuję to czego sie nauczyłem na studiach, plus to co odkryto dalej.A gdy nie jestem pewien czy dobrze pamietam, wiem gdzie znalezć potrzebne mi informacje...Bo po to są wydawane ksiązki - zeby z nich korzystać,a nie mieć je w głowie ;)
          • Gość: Jack Tja,polibuda... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.08, 12:44
            "> Na moj pierwszy rok przyjęto nas coś okolo 1000 osob "
            (...)
            "Do obrony, po 5 latach studiów, przystąpiło nie
            > całe 120 osób"

            ...a reszta wypisuje na forum,ze egzaminy trzeba odwolywac...

            > Gdyby tak było, ci idealni studenci - uczący sie dniami i nocami,
            dalej badali
            > by pacjenta za pomocą dotyku, młotka i skalpela.Dzieki włąsnie tym
            nieukom mają
            > do dyspozycji nowoczesne rezonanse magnetyczne, rentgeny, itp
            maszyny.

            Buehehe,dowcip roku,choc regularnie serwowany przez studentow
            PWR.Skad u was tak cholernie wysokie ego,co?Ustalmy raz na zawsze:to
            nie na PWR zostalo wynalezione rtg,usg,tk,czy mr.Inzynierowie biora
            sie na swiecie /na szczescie/ nie tylko z PWR.

            > Fakt, wyryć Bochenka na pamięć jest nie lada wyczynem, ale ilu z
            Was to wszystk
            > o pamieta miesiąc po egzaminie??

            A-ha.Czyli,jezeli Ty masz pamiec dlugotrwala ograniczona do 10
            kartek A4-to znaczy,ze wszyscy tak maja...?


            >A tak w ogole, jak ktoś sie dostanie na tą cięz
            > ką medycynę, to musi chyba podania skladać, żeby go wylali.Bo tylu
            szans, na po
            > prawę egzaminu, semestru, roku ma chyba jeszcze tylko Rolnicza :D

            Nie.Tylko na PWR mozna byc na 4tym roku z analiza matematyczna z 2go
            w plecy.A u nas-ludzie sie najzwyczajniej w swiecie ucza.Przesiew
            jest na poczatku i zwyczajnie debili sie nie przyjmuje-dlatego tez
            wylatuje moze kilka procent...Poza tym-przepraszam bardzo,ale na
            polibudzie tez sa poprawki egzaminow,a poza tym,fenomen chyba na
            skale europejska-kursy poprawkowe,ktore mozna robic w dowolnej ilosci
            ad mortam defecatam...

            >A do przepisywania polopiryny i syropku wy
            > starczy zdać i zapomnieć, a tata lekarz pomoże.
            Wiesz co...moze nie kompromituj sie wypowiedziami na tematy,o
            ktorych nie masz pojecia?Bo zaraz strzelisz tekst:"tylko chirurg to
            powazny lekarz,bo on cos robi"...;)

            >I miałem sporo czasu na imprez
            > y,czego Medycy tak nam zazdroszczą :D.

            ...to zasadniczo PWR prezetnuje jakis kompleks,gdy medyk im mowi,ze
            nie moze wyjsc z nimi na impreze i zalac sie z nimi w trupa...zawsze
            pieprza cos o ryciu i zazdroszczeniu...

            >Bo po to są wydawane ksiązki - zeby z nich korzystać,a nie mi
            > eć je w głowie ;)

            Standard PWR-"wiem co znalezc w ktorej ksiazce".Łał,ale ja
            myslalem,ze ten kierunek nazywa sie "bibliotekarstwo"...;)
            • berloo Re: Tja,polibuda... 25.09.08, 16:03
              Gość portalu: Jack napisał(a):

              > Buehehe,dowcip roku,choc regularnie serwowany przez studentow
              > PWR.Skad u was tak cholernie wysokie ego,co?Ustalmy raz na zawsze:to
              > nie na PWR zostalo wynalezione rtg,usg,tk,czy mr.Inzynierowie biora
              > sie na swiecie /na szczescie/ nie tylko z PWR.

              O wybitnych medycznych okryciach na AM Wrocław też jakoś nie słychać... Tylko czy naprawdę bardziej potrzebni są medyczni nobliści, czy zwykli lekarze? To samo tyczy się inżynierów.

              > Nie.Tylko na PWR mozna byc na 4tym roku z analiza matematyczna z 2go
              > w plecy.A u nas-ludzie sie najzwyczajniej w swiecie ucza.Przesiew
              > jest na poczatku i zwyczajnie debili sie nie przyjmuje-dlatego tez
              > wylatuje moze kilka procent...Poza tym-przepraszam bardzo,ale na
              > polibudzie tez sa poprawki egzaminow,a poza tym,fenomen chyba na
              > skale europejska-kursy poprawkowe,ktore mozna robic w dowolnej ilosci

              Bzdury waść opowiadasz! Skoro nie wiesz jak działa ten system to się nie wypowiadaj. Nie jest prawdą, że kursy możesz robić sobie tyle razy, ile chcesz. Dzięki tzw. deficytom punktowym i blokadom kursów nie ma możliwości, aby student z zawalonym podstawowym kursem z pierwszych lat, mógł spokojnie sobie studiować na 4 roku.

              > Wiesz co...moze nie kompromituj sie wypowiedziami na tematy,o
              > ktorych nie masz pojecia?

              O, o! Właśnie to!

              > ...to zasadniczo PWR prezetnuje jakis kompleks,gdy medyk im mowi,ze
              > nie moze wyjsc z nimi na impreze i zalac sie z nimi w trupa...zawsze
              > pieprza cos o ryciu i zazdroszczeniu...

              Kompleks to chyba Ty masz. Próbujesz tutaj przedstawić studentów PWr jako jakichś ordynarnych tępaków tylko dla tego, że specyfika studiowania na obu uczelniach jest inna. Student AM nie zrozumie studenta PWr i na odwrót.

              > Standard PWR-"wiem co znalezc w ktorej ksiazce".Łał,ale ja
              > myslalem,ze ten kierunek nazywa sie "bibliotekarstwo"...;)

              Jakbyś trochę pomyślał, to doszedłbyś do tego, dlaczego inżyniera uczy się trochę inaczej niż lekarza.
              • Gość: Jack Re: Tja,polibuda... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.08, 17:48
                > O wybitnych medycznych okryciach na AM Wrocław też jakoś nie
                słychać... Tylko c
                > zy naprawdę bardziej potrzebni są medyczni nobliści, czy zwykli
                lekarze? To sam
                > o tyczy się inżynierów.

                ...my nie wspominamy podczas kazdej dyskusji,ze bez nas i bez naszej
                uczelni caly swiat by sie zawalil...
                Co do wybitnych odkryc na AM-Cushing,Neisser,Hirszweld-nie
                twierdze,ze AM jest jakims super osrodkiem akademickim z mega
                osiagnieciami /bo nie jest/,ale kilka nazwisk w historii baaardzo
                mocno sie zapisalo,wiec...

                Dzięk
                > i tzw. deficytom punktowym i blokadom kursów nie ma możliwości,
                aby student z z
                > awalonym podstawowym kursem z pierwszych lat, mógł spokojnie sobie
                studiować na
                > 4 roku.

                A to dziwne,jakos moi znajomi spokojnie studiuja-z koniecznoscia
                uzupelnienia kursow wlasnie z pierwszych lat i tych
                kolejnych,zablokowanych.Zasadniczo-caly czas maja szanse na
                skonczenie studiow w terminie-na AM,skoro juz porownujemy,takie
                akcje nie przechodza-uwalisz cos,powtarzasz caly rok,ewentualnie jak
                bardzo sie postarasz,to moze jeden-dwa przedmioty pozwola Ci robic z
                wyzszego roku-ale wylacznie takie pie...wate,gdzie nie ma
                znaczenia,czy to zrobisz teraz,czy w przyszlym roku...

                > > Wiesz co...moze nie kompromituj sie wypowiedziami na tematy,o
                > > ktorych nie masz pojecia?
                >
                > O, o! Właśnie to!

                Chwileczke-to nie ja obrazam pol srodowiska lekarskiego&studentow
                komicznymi bajaniami o polopirynce&syropku jako meritum pracy
                lekarza,oraz jakichs pie...ch zwiazanych z tatusiem...Co do
                ukladow na&po studiach-akurat tutaj PWR nie ma sie czym chwalic,to
                co widzialem na wlasne oczy przebijaja wszystkie stereotypy o
                lekarzach,lekarskich klanach i lekarskich ukladach.


                > Kompleks to chyba Ty masz. Próbujesz tutaj przedstawić studentów
                PWr jako jakic
                > hś ordynarnych tępaków tylko dla tego, że specyfika studiowania na
                obu uczelnia
                > ch jest inna. Student AM nie zrozumie studenta PWr i na odwrót.

                ...studenci PWR to w duzej mierze FAKTYCZNIE banda ordynarnych
                tepakow-a jak inaczej nazwac malowanie za pomoca keczupu pentagramu
                w kuchni /imprezka.../,regularne zadymy na
                juwenaliach /ach,przepraszam-te dwie osoby,co zatrzymywaly samochody
                na wittiga byly z poza PWR...pewnie z AM...;)/,czy spiewanie
                pijackiego "literka P..." w autobusie nocnym...?Poza tym-ile razy
                siedzialem w szpitalu na wolontariacie i przywozili kogos
                pijanego&poobijanego z rynku,to jak student-zawsze
                PWR /plus,nieliczne okazy z uniwerku.Zero ekonomicznej,zero
                rolniczej,wow-zero AM.../


                > Jakbyś trochę pomyślał, to doszedłbyś do tego, dlaczego inżyniera
                uczy się troc
                > hę inaczej niż lekarza.

                Niech zgadne...bo od lekarza zalezy ludzkie zycie?To wasz
                standardowy argument przy takiej rozmowie.Tylko-czy oznacza on,ze na
                polibudzie to wszyscy powinni sie opierdzielac?/bo nie wiem,jak
                inaczej nazwac nauke w weekend do egzaminu.../.To moze po zdaniu
                matury niech od razu wszystkim daja dyplom mgr.inz.,plus rozpiske
                ksiazek,w ktorej co sie znajduje?

                Zeby bylo jasne:tak,nie lubie PWR.Za chamstwo,ordynarne
                zachowania,przekonanie o wlasnym geniuszu mimo malutkiej wiedzy
                ogolnej,pewnosc siebie,oraz wybujale pod ksiezyc ego i pelne dumy
                stwierdzenia:"(...)bo studiuje na polibudzie".
    • Gość: aaaa czy da sie obnizac poziom ponizej obecnego? IP: *.generacja.pl 24.09.08, 23:29
      Widze jacy ludzie wchodzą na rynek pracy:
      inzynierowie co nie umieją policzyc całki,

      Ekonomisci co nie umieją policzyć %.
      Strach pomyslec o lekarzach,
      ale to nie moja branza.

      Obnizajcie poziom, obnizajcie...
      wiecej debili z duplomem, nizsza wartosc dyplomu
      • Gość: Jack Re: czy da sie obnizac poziom ponizej obecnego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 23:47
        > Strach pomyslec o lekarzach,
        > ale to nie moja branza.
        >
        > Obnizajcie poziom, obnizajcie...
        > wiecej debili z duplomem, nizsza wartosc dyplomu

        Gwoli scislosci-u nas poziom wiele sie nie zmienia-wystarczy nie
        brac ludzi,jak leci...chociaz,kij wie,co wyrosnie z tej nowej
        matury...
    • Gość: Jacek wieczne przewały samorządu IP: *.magma-net.pl 24.09.08, 23:34
      Podobnie jak SS uważam, że egzaminy powinni zdawać wszyscy, a świat stanie się
      lepszy. Sprzątaczki po prawie, a Ochroniarze po trzech fakultetach.

      Mam nieodparte wrażenie, że wiek M. Czachary wskazuje, że już dawno, dawno temu
      powinien skończyć studia. Wydaje się również, że znalazł w Samorządzie dochodowe
      zajęcie skoro tam siedzi. A wybory jak zawsze były fikcją.

      • Gość: SSP nie ma propozycji IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.09.08, 00:02
        Najlepsze jest to, że żadnej propozycji zmian w regulaminie nie ma. Czachar coś
        rzucił do mediów a potem zrobił się problem, bo media potraktowały go serio. Smutne.
      • Gość: "znajoma" Re: wieczne przewały samorządu IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.09.08, 10:04
        czachara mieszkal ze mna w akadamiku - na pierwszym i drugim moim
        roku. byl wielkim obroncą "uciśnionych" debili, wtedy chyba na
        trzecim a pozniej czwartym roku studiów. Ja zaczynam teraz drugie
        studia podyplomowe a czachara nadal studiuje.. :) swoja droga to
        uniwerek musi niezle karmic...
    • yanuss Wykladowcyi żądają: studenci na wyklady ! 25.09.08, 08:21
      Wladze udaja, ze nie wiedza jak rozwiazuje sie problem egzaminow na swiatowych
      uczelniach. Od dawna stosuje sie przeciez metode oceny egzaminow podobna do
      oceny pisemnych matur. Sprawdza inny wykladowca a nie ten, ktory wykladal. Ja
      wiem, ze nagle poziom obiektywnych egzaminow wskazalby na to tragiczny poziom
      przygotowania studentow. Ale trzeba przez ten etap przejsc. Ostatnie lata to
      juz prawdziwa tragedia, szczegolnie na kierunkach przyrodniczych i scislych.
      Jednak uczelnie przepuszczaja wiekszosc fatalnie przygotowanych bo maja malo
      studentow.
    • marcinloo Usuńmy Beton z uczelni! 25.09.08, 10:08
      Stare, zacietrzewione kliki cwaniaczków plus cała administracyjna obsługa tego
      towarzystwa sprawia, że studiowanie jest frustrujące! funkindonuts.fotolog.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka