tomek854 Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 02:32 i ta studentka nie może znaleźć ciekawszej pracy przez pięć lat? Koleżanko: jak nie potrafisz znaleźć pracy w czymś ciekawym, to się zatrudnij w McDonald's - będziesz przynajmniej miała dokładnie określone godziny i procedury... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: astra Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.171.18.98.static.crowley.pl 27.10.08, 07:49 tomek854 napisał: > i ta studentka nie może znaleźć ciekawszej pracy przez pięć lat? > > Koleżanko: jak nie potrafisz znaleźć pracy w czymś ciekawym, to się zatrudnij > w McDonald's - będziesz przynajmniej miała dokładnie określone godziny i > procedury... A kto Ci powiedzial, ze 'nie potrafi'? Moze cos innego zadecydowalo o tym, ze tyle czasu MUSIALA pracowac wlasnie jako kelnerka? Jestes niezwykle uzdolniony i umiesz czytac w myslach? Nie znasz szczegolow to nie oceniaj. Moze jest tak jak piszesz a moze dokladnie odwrotnie i nic Ci do tego. Pomijam, ze artukul jest zupelnie nie o tym czy ona moze, czy nie moze znalezc pracy. Ona sie stara pokazac jacy chamscy sa ludzie a sa. Nie raz i nie dwa za granica wstyd mi bylo sie odezwac w restauracji bo obok niestety siedzieli tez Polacy... Nie stac cie zostawic napiwku to trudno ale po co uszczypliwosci, uwagi i ogolne znecanie sie nad niewinna kelnerka czy kelnerem? I niech nikt nie pisze, ze to nie jest prawda bo tylko da podstawe zeby go zaliczyc do tej chamskiej grupy klientow. Odpowiedz Link Zgłoś
sothis666 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 08:08 > Nie znasz szczegolow to nie oceniaj. A wlasnie. Ale tekst ukazuje sie w Gazecie, gdzie oczekuje sie dziennikarstwa, a przynajmniej pi razy drzwi rzetelnego przedstawienia problemu. A nie jednostronnych, zmanierowanych osobistych frustracji pod parawanam "list do redakcji". Tak to ta Pani moze pisac o sasiedzie alkoholiku a nie en masse o wszystkich (mieszkancach miasta i turystach?). Ludzie bywaja chamscy i kelnerzy TEŻ. Kropka. (a autorka listu moze pracuje w Molocco na wieziennej? -wspolczuje kolezanek chlopakowi za barem). Ale wiekszosc klientow i kelnerow to normalne osoby. Teraz czekamy na list przedszkolanki, ze te szczeniaki to mali bandyci, ich starzy - chodzaca patologia a ona juz 15 lat w tym zawodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dzordz Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.elektrosat.pl 27.10.08, 20:49 Osobiście chętnie poczytam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mimika Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.gprs.plus.pl 27.10.08, 21:06 artykuł napisała moja kolezanka z 5 roku dziennikarstwa. nie jest kelnerka i nigdy nie była. to praca zaliczeniowa jest. dajcie sobie spokoj. i nie nazywa sie tak. ma nazwisko na litere c. mozna znalesc po artykulach w gazecie wroclawskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kaczoland Atakuje Re: Smieszne i wrecz straszne... IP: *.dhcp.embarqhsd.net 28.10.08, 01:03 artykuł napisała moja kolezanka z 5 roku dziennikarstwa. nie jest kelnerka i nigdy nie była. to praca zaliczeniowa jest. dajcie sobie spokoj. i nie nazywa sie tak. ma nazwisko na litere c. mozna znalesc po artykulach w gazecie wroclawskiej. --------------------------------------------------------------------- "znalesc"? I smiesz twierdzic "mimiko", ze studiujesz dziennikarstwo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: takprzypuszczalem Re: Smieszne i wrecz straszne... IP: *.adsl.inetia.pl 29.10.08, 09:59 Tak przypuszczalem, ze artykul nie zostal napisany przez osobe ktora pracowala kiedykolwiek jako kelner/kelnerka, poniewaz jest zbiorem stereotypow, polprawd i zwyklych przeinaczen. Jedna pomylka jeszcze przeszlaby jako zwykla nieuwaga, ale jesli jest ich kilka tzn. ze osoba piszaca nie miala pojecia o temacie:) Pytanie: jakim prawem red.naczelny zgodzil sie wydrukowac artykul w ktorym stwierdza sie ze autor jest praktykiem z wieloletnim stazem a tak naprawde nigdy tego nie robil? To juz nie jest naginanie prawdy, to jest zwykle klamstwo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d. Re: Smieszne i wrecz straszne... IP: *.static.qsc.de 29.10.08, 10:06 > "znalesc"? I smiesz twierdzic "mimiko", ze studiujesz dziennikarstwo? A gdzie mimika napisała, że studiuje ten sam kierunek co jej koleżanka? Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: Smieszne i wrecz straszne... 29.10.08, 11:17 Usiłujesz być cwany(-a)? "artykuł napisała moja kolezanka z 5 roku dziennikarstwa" "Kolega z wojska" - oznacza że byliśmy (jesteśmy) w jednej jednostce wojskowej jako żołnierze, a nie że on jest wojskowym a ja traktorzystą. "Koleżanka ze szkoły" - oznacza, że chodziliśmy (chodzimy) do jednej klasy, a nie że koleżanka jest nauczycielką, a ja pasę owce. "Koleżanka z 5 roku dziennikarstwa" - oznacza, że dziewczyny studiują dziennikarstwo, a nie że autorka studiuje dziennikarstwo a komentująca pracuje na poczcie. Jasne??? Odpowiedz Link Zgłoś
jirzik To nieprawda 29.10.08, 12:31 wojo.b napisał: > "Koleżanka z 5 roku dziennikarstwa" - oznacza, że dziewczyny studiują > dziennikarstwo, a nie że autorka studiuje dziennikarstwo a komentująca pracuje > na poczcie. To nieprawda. Studiując polonistykę, nieraz przedstwiałem znajomym swego kolegę, studenta fizyki, słowami: "a to mój kumpel z trzeciego roku fizyki" i to wcale nie oznaczało, ze ja też tę fizykę studiuję. To chyba logiczne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krypto Re: nielogiczne .. IP: *.bethere.co.uk 29.10.08, 12:56 Moim zdaniem wprowadzales inne osoby w blad, sformulowanie nasuwa mysl ze studiujecie na tym samym kierunku .. Odpowiedz Link Zgłoś
jirzik logiczne... 29.10.08, 13:17 Gość portalu: krypto napisał(a): > Moim zdaniem wprowadzales inne osoby w blad, sformulowanie nasuwa > mysl ze studiujecie na tym samym kierunku .. Absolutnie nie. Gdyby tak było, przedstawiałbym kolegę słowami: "to mój kumpel z roku". Stwierdzenie: "to mój kumpel z trzeciego roku fizyki" otwarcie mówi, ze studiuje on nie tam, gdzie ja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krypto Re: logiczne... IP: *.bethere.co.uk 29.10.08, 13:37 .. to moj kumpel z roku - wskazuje oczywiscie ze studiujecie na tym samym roku.. to moj kumpel z 3 roku fizyki - wskazuje (osobom które was nie znaja a o takich mowa w tamtym komentarzu) ze studiujecie na tym samym roku i jest to 3 rok fizyki gdybys ujual to tak: to moj kumpel który studiuje na 3 roku fizyki .. byloby to jasne.. Odpowiedz Link Zgłoś
jirzik Re: logiczne... 29.10.08, 14:07 Gość portalu: krypto napisał(a): > "to mój kumpel z 3 roku fizyki" - "to mój kumpel, który studiuje na > 3 roku fizyki..." Uważasz, że to nie to samo? Według mnie, pierwsze to tylko skrót myślowy. Jeśli komuś przedstawiam kolegę z Sydney i mówię: "to mój kumpel z Australii" - uważasz, że i mnie wszyscy automatycznie uważają za Austraijczyka? Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: logiczne... 29.10.08, 14:44 Zakładasz, że ktoś wie gdzie studiujesz. Gdybym Cię nie znał a spotkał i następnie Ty przedstawiłbyś kogoś "to mój kumpel z 3 roku fizyki" założyłbym, że studiujesz fizę i to na 3 roku. A. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Smieszne i wrecz straszne... 29.10.08, 13:35 A czy mimika w ogóle cokolwiek studiuje? Chyba tylko ogłoszenia typu "pięćdziesięcioletni biznesmen zasponsoruje..." Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 28.10.08, 01:27 Gość portalu: mimika napisał(a): > artykuł napisała moja kolezanka z 5 roku dziennikarstwa. To gratuluję. Posadę w "Fakcie" ma na pewno zapewnioną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hela żenada IP: *.acn.waw.pl 29.10.08, 10:47 No to gratuluję Ci mimiko. Najpierw wypuszcza się artykuł, który bulwersuje setki ludzi, a potem "koleżanka" dziennikarki ujawnia: sory, ale to tylko takie jaja, przestańcie się do cholery tak podniecać. Jesteś wybitnie nieprofesjonalna... o ortografii nie wspomnę. Żenująca wypowiedź. Kogo dziś przyjmują na te studia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ddsa Padlem :D IP: *.uclan.ac.uk 28.10.08, 15:37 "Teraz czekamy na list przedszkolanki, ze te szczeniaki to mali bandyci, ich starzy - chodzaca patologia a ona juz 15 lat w tym zawodzie." padlem ze smiechu :) A co do kelnerstwa: Jesli dana praca ci nie odpowiada to nalezy ja zwyczajnie zmienic. Nie masz kwalifikacji do innej pracy - zacisnij zeby i ciesz sie ze masz prace. jakie to proste. Ciekawe ze ja jakos nie mialem takich problemow - a pracowalem jako kelner i "na zmywaku". Napiwkow nie dostawalem w zasadzie nigdy - a ludzi jakos szanowalem i nie mialem im za zle. W koncu to nie obowiazek. A jak praca mnie meczyla to ja zwyczajnie rzucilem. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 10:01 > A kto Ci powiedzial, ze 'nie potrafi'? Moze cos innego zadecydowalo o tym, ze > tyle czasu MUSIALA pracowac wlasnie jako kelnerka? A jakie to czynniki mogłyby spowodować, że ona MUSI pracować jako kelnerka? Jakoś nie potrafię sobie takich wyobrazić. Na pewno nie jest tak, że praca jest tylko dla kelnerów, bo na przykład we wspomnianym przeze mnie McDonald's o pracę nie jest trudno... > Nie znasz szczegolow to nie oceniaj. Dlaczego nie? Nie potrzebuję szczegółów - z artykułu wynika wystarczająco jasno, ze dziewczyna pracuje w pracy, której nienawidzi. Dla mnie sprawa jest prosta - nie lubię pracy, to zmieniam. > Pomijam, ze artukul jest zupelnie nie o tym czy ona > moze, czy nie moze znalezc pracy. Ona sie stara pokazac jacy > chamscy sa ludzie a sa. Nie raz i nie dwa za granica wstyd mi bylo > sie odezwac w restauracji bo obok niestety siedzieli tez Polacy... O tym pewnie miał być ten artykuł w założeniu autorki, ale wyszło także o czym innym... > Nie stac cie zostawic napiwku to trudno ale po co uszczypliwosci, uwagi i ogolne znecanie sie nad niewinna kelnerka czy kelnerem? Mnie nie stać na zostawienie napiwku? :-) "Nie znasz szczegółów to nie oceniaj" :-) > I niech nikt nie pisze, ze to nie jest prawda bo tylko da podstawe > zeby go zaliczyc do tej chamskiej grupy klientow. Jest oczywistym, że nie jest prawdą, że wszyscy klienci to chamy i prostaki. Możesz sobie mnie zaliczać do chamskiej grupy klientów, do Hunów i Rzymian starożytnych, do grona Noblistów czy do czego chcesz, a i tak nie zmienisz faktów, że mili i kulturalni ludzie także istnieją. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 14:38 Gość portalu: astra napisał(a): całą masę egzaltowanych słów i zakończyła: > I niech nikt nie pisze, ze to nie jest prawda bo tylko da podstawe zeby go > zaliczyc do tej chamskiej grupy klientow. Jak ktoś juz napisał, całe szczęście, że nie jestem Niemcem... A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a(le)gatka Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.centertel.pl 01.11.08, 18:01 > Ona sie stara pokazac jacy chamscy sa ludzie > a sa. tomku854, przecież ona pokazala głownie własne chamstwo i frustrację; > Nie stac cie zostawic napiwku to trudno ale po co uszczypliwosci, uwagi i ogolne > znecanie sie nad niewinna kelnerka czy kelnerem? niewinna? żartujesz chyba, przecież to chodząca złość i nienawiść, bidulka, tak jej życie kelnerskie dopiekło, ze zaraz zadźga kogoś tępym nożem; > I niech nikt nie pisze, ze to nie jest prawda bo tylko da podstawe zeby go > zaliczyc do tej chamskiej grupy klientow. tego stwierdzenia nie kumam, dlaczego jesli sie z Tobą nie zgadzam, to jest to podstawą do zaliczenia mnie do chamskiej grupy klientów??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a(le)gatka Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.centertel.pl 01.11.08, 18:14 sorki, to bylo oczywiscie do astry, a nie do tomka854 Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 02.11.08, 17:40 No własnie coś mi śmierdziało ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koko11 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.mmj.pl 24.03.13, 19:22 Mocno przesadzony artykuł. Pracowałam jako kelnerka i napiwki za dwanaście godzin pracy wynoszą około 150 zł, nie mówiąc o rekordach. Wystarczy potraktować klientów jak ludzi, a nie jako "potencjalnych dawców napiwków". Klient nie ma obowiązku dawać napiwków i trudno żeby miał, skoro i tak słono przepłaca za obiad i kawę. Jak kogoś stać, to daje, a jak nie, to niech nie daje i nie znaczy to że jest wredny. Uważam, że problemem nie jest to, że klienci nie dają napiwków, tylko to, że restauratorzy nie dają normalnej pensji kelnerom. To jest swoiste chamstwo pracodawców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gastrononim Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.play-internet.pl 30.10.13, 00:42 " Kelner nie może zabrać nic, jeśli sztućce nie są skrzyżowane na środku talerza, bądź też nie jest on odsunięty na róg stołu i nie widnieje na nim serwetka, świadcząca o zakończeniu konsumpcji. Kelner po raz kolejny musi użyć swoich wizjonerskich zdolności, aby ocenić kto już zakończył jedzenie, chce deser, kawę lub będzie płacił." Jak ktoś przez 5 lat kelnerowania nie wie, jak układa się sztućce na talerzu po zakończonym posiłku, skrzyżowane, serio? To trudno żeby innną prace znalazł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wi Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.10.13, 20:16 Czy ten artykuł był o niemożności znalezienia pracy przez studentów czy o realiach pracy kelnera? Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Domyślam się że szanowny przedmówca jest jednym z bohaterów niniejszego tekstu i to nie kelner. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asiczek5 Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: 194.213.1.* 27.10.08, 07:53 DZIEWCZYNO- autorko! GRATUUULACJE!!! W trakcie studiów miałam okazje pracować jako kelenerka i to w bardzo kultowych na wrocławksiego rynku knajp i zawsze zdarzyło sie coś nie tak z klientami..... ale lepiej bym tego nie ujeła... PS. w Azji napiwki to wypłata.. w Poslce tez.. w tych kultowych knajpach w których pracowałam kelnerzy nie dostaja wypłaty tylko tez jako wypłata służą napiwki.. dlatego nikt nie chciał brac zmiany w poniedziałek:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studenciak131 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ugent.be 27.10.08, 09:18 No fajnie, a w jakiej formie są zatrudnieni kelnerzy? Umowa zlecenie? czy może o dzieło (to byłoby raczej trudne) ;)?? PS Jak nie dostajecie kasy to chyba trudno mówić o istnieniu stosunku pracy (chyba że się myle). Odpowiedz Link Zgłoś
jirzik Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 12:39 Gość portalu: asiczek5 napisał(a): > w Poslce tez.. w tych kultowych knajpach w których pracowałam > kelnerzy nie dostaja wypłaty tylko tez jako wypłata służą napiwki.. Czyli, de facto, pracują "na czarno"??? Czy fiskus o tym wie? Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 13:37 Nie tylko skarbówka ale także Zus , PIP. A nawet organa ścigania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ddf Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.dint.wroc.pl 27.10.08, 08:57 No sorry... Ale... jezeli komus taka robota sie nie podoba a klient traktowany jest jak intruz... no to moze warto sie zastanowic nad zmiana pracy?? A poza tym: "To nie ona przypaliła kotleta i nie dogotowała ziemniaków, nie trzeba jej za to karać ucięciem napiwku." No i co z tego ze nie ona? Napiwku nie zostawia sie tylko za 'ladne oczy' kelnerki ale za calosc. Rowniez za jedzenie. Jezeli obrazona panniusia przynosi mi niedobre zarcie to chocby nie wiem co napiwku nie dostanie. Kelner to nie jest tylko jakis tam podawacz. On reprezentuje cala firme (restauracje). "W USA obowiązkiem klienta jest pozostawienie w lokalu równowartości 15 proc. sumy zamówienia jako napiwek. Jeśli ktoś tego nie uczyni, może zostać wyproszony z lokalu bądź też wpisany na specjalną listę osób, których obecności w tejże sieci restauracji sobie nie życzymy." BZDURA!! Faktem jest ze kultura napiwkow w USA jest duzo bardziej rozwinieta i prawie kazdy zostawia napiwek ale nie jest to wcale OBOWIAZEK. No chyba ze ktos placi karta kredytowa - w takim wypadku czesto automatycznie doliczane jest 15%. Jezeli jednak ktos placi gotowka i nie jest zadowolony ergo nie zostawi napiwku to nikt mu za to glowy nie utnie a juz na pewno nie wciagnie na zadna czarna liste (toz to prawie jak w 'Co mi zrobisz jak mnie zlapiesz' gdzie pan Staszek robil zdjecia niechcianym klientom w spozywczaku :) Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 10:05 Gość portalu: ddf napisał(a): > > A poza tym: > > "To nie ona przypaliła kotleta i nie dogotowała ziemniaków, nie trzeba jej za t > o > karać ucięciem napiwku." > > No i co z tego ze nie ona? Napiwku nie zostawia sie tylko za 'ladne oczy' > kelnerki ale za calosc. Rowniez za jedzenie. Jezeli obrazona panniusia przynosi > mi niedobre zarcie to chocby nie wiem co napiwku nie dostanie. Kelner to nie > jest tylko jakis tam podawacz. On reprezentuje cala firme (restauracje). A dodam jeszcze że w wielu krajach, na których lubi się powoływać autorka listu, napiwki nie są tylko dla kelnera ale lądują we wspólnym dzbanie i potem się je sprawiedliwie rozdziela pomiędzy wszystkich pracowników - od kelnerów do tych na zmywaku. Więc proszę się nie dziwić, że ludzie, przyzwyczajeni do takiego standardu, nie chcą dawać napiwków jeżeli dostali złe jedzenie. No chyba, że autorka tak chamsko jeżdżąca po swoich klientach uważa, że to jest w porządku, że ona dostaje napiwki, a ktoś, kto haruje na kuchni nie gorzej niż ona a do tego w niesamowitym gorącu nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: 62.233.177.* 27.10.08, 09:01 [...] Rzecz inaczej ma się w krajach azjatyckich. Tam, zatrudniając kelnera, nie płaci się mu w ogóle pensji. Wypłatą takiej osoby są tylko i wyłącznie napiwki, które uda mu się uzbierać, a które, dodać należy, nie są obowiązkowe dla klienta. [...] Co za bzdura...dajcie napiwek w Japoni a wylecicie z takim samym hukiem z jakim byscie wylecieli za brak napiwku w USA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: 62.29.165.* 29.10.08, 09:37 Z kolei w Azji Pd-Wsch. w ogólności nie ma zwyczaju zostawiania napiwków i kelnerzy dostają wynagrodzenie. Bardzo często w restauracjach doliczany jest "service charge" i wówczas w zasadzie jedyne, co się robi, to zaokrąglanie do najbliższej sensownej kwoty. Choć zwykle i tak dawałem napiwek, zauroczony obsługą (o czym dalej). W przypadku, gdy takiej dopłaty na rachunku nie ma, na karcie często jest to explicite napisane i wówczas takie napiwki zawsze zostawiałem - zwłaszcza, że AUTENTYCZNA serdeczność obsługi (i często też jakość, choć nie zawsze, ale na to przymykałem oko) nie pozwala pozostać obojętnym i napiwek się daje, bo się CHCE, a nie z "poczucia obowiązku". Przy tym zwykle kelnerzy rzucają się natychmiast do wydawania reszty, a zapewnieni, że nie trzeba, wykazują autentyczną wdzięczność. Brakuje mi tego bardzo u nas. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciec_tede Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 09:05 dziewczyna ma zupełną rację.... niech zamkną sięludzie którzy nnigdy nie pracowali w handlu a w dodatku w niedziele i inne dni wolne dla reszty...... ludzie to bydło!! 90 % tych, którzy przychodzą do nas to tzw Apacze... coś podać, pomóc? A paczę tylko..... robią wokoło syf , śmiecą, klną jak nie ma zaraz przy nich obsługi, a jak zamykamy zaraz są teksty typu : Co już zamykacie? To chamstwo żeby tak ludzi wypraszać!! Na zachodzie tego nie ma!!!! Tak!!! nie ma!! na zachodzie ludzie wiedzą że zamka się o tej i o tej porze i grzecznie kończą zakupy.... Z pozdrowieniami dla tych 10% klientów, którzy są normalni i mili..... Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 10:06 ojciec_tede napisał: > Tak!!! nie ma!! na zachodzie ludzie wiedzą że zamka się o tej i o tej porze i > grzecznie kończą zakupy.... Z pozdrowieniami dla tych 10% klientów, którzy są > normalni i mili..... To prawda. Jedyny raz kiedy wyprosili mnie z supermarketu chociaż jeszcze nie zdążyłem zapłacić to było we Francji ( a moja wina, bo ogłaszali, tylko ja nie rozumiałem po francusku...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boso i kaczo Re: i oto kolejny szmaciarz na forum... IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 28.10.08, 14:55 "ludzie to bydło" ----------------------------------------------------------------- I to jedno, jedyne stwierdzenie powoduje, iz - jak sadze - "ojciec_tede" nadaje sie jedynie do usuwania gnoju z obory! Wole by ludzie jego pokroju NIGDY nie pracowali w handlu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tadek Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.uclan.ac.uk 28.10.08, 15:44 > dziewczyna ma zupełną rację.... niech zamkną sięludzie którzy nnigdy nie > pracowali w handlu a w dodatku w niedziele i inne dni wolne dla reszty...... > ludzie to bydło!! 90 % tych, którzy przychodzą do nas to tzw Apacze... Pieprzenie. Pracowalem jakis czas jako kelner i w kuchni na elitarnym zmywaku. 6 dni w tygodniu bez poniedzialkow, 14 godzin dziennie. I pomimo iz swojej pracy nienawidzilem (byla meczaca fizycznie) to jakos nie mialem problemu co autorka tekstu pt: "nienawisc do klientow". Brak napiwkow to zadna obelga - napiwek to NIE OBOWIAZEK. I trzeba po prostu to zrozumiec. Ja zrozumialem to juz pierwszego dnia, dzieki czemu moglem pracowac w takim miejscu bez stresow, gdzie jedynym problemem bylo zmeczenie fizyczne. I mi jakos NIGDY ale to NIGDY nie zdarzylo powiedziec sie zlego slowa w strone klienta. To po prostu kwestia wychowania i nastawienia - bez klienta nie byloby pracy. A jak sie nie podoba to prace mozna po prostu zmienic :) To dziala ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.dsl.swic.bdi.inetia.pl 29.10.08, 12:48 Co jest "elitarny zmywak"??? Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 13:39 To jest zmywak, na którym pracują byli pracownicy biur poselskich PiS, LPR i Szambobrony. Ewentualnie byłe urzędasy z partyjnej rekomendacji. Odpowiedz Link Zgłoś
tentymon Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 09:12 piekny, socjologiczny tekst. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sebastian Jeśli sztućce nie są skrzyżowane na środku talerza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 09:12 Do artykułu wkradł się "czeski błąd". Kelner nie może zabrać nic, jeśli sztućce SĄ skrzyżowane na środku talerza. Nie odwrotnie :) Sygnał do zabrania nakrycia daje położenie sztućców równolegle na godzinie 17:00. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marian Re: Jeśli sztućce nie są skrzyżowane na środku ta IP: *.resetnet.pl 28.10.08, 17:43 ciekawe jak kelner odroznia godzine 5:00 od 17:00 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nimrod 7 Czemu nie ma w was serca?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.08, 18:05 Witam Przeraża mnie znieczulica panująca na forum: - że zła kelnerka, - że paniusia i większość forumowiczy nastawionych na JA bo MNIE się należy bo JA jestem "sprzedawcą rolet" bo JA płacę i wymagam bo JA bede w domu po zamknięciu loklau w nocy taryfą (a "niewolnika" mam gdzieś) SKAD W WAS TAKA ZNIECZULICA????? Przecież też macie jakieś prace, czymś tam się zajmujecie? (podobnie jak ja - z góry zastrzegam, nie jestem i nie byłem kelnerem, ani z żadnej pokrewnej branży - po prostu widzę jak nie którzy "burżuje" i "wyzyskiwacze" (CUDZYSŁÓW DALEM!!!) traktują ludzi sektora usługowego) Czasem sam jak stoje np. w markecie i jakis pan czy baba zaczyna czepiać się kasjera, to wtedy zza pleców w kolejce wybucham - i opieprzam taką osobe. I g&&& mi może zrobić - nie jestm pracownikiem, więc mnie nie wywalą!!! A czuje sie lepiej bo zawsse stoje w obronie pokrzywdzanbych przez takich wyzyskiwaczy pracownikow KLIENT TO NIE WASZ PAN NIGDY NIE BYL I NIE BEDZIE!!!!!! (chocbyscie nie wiem jak tego sobie chcieli) (a ja nie pracuje w handlu) Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Czemu nie ma w was serca?? 28.10.08, 18:39 Gość portalu: Nimrod 7 napisał(a): > Witam > Przeraża mnie znieczulica panująca na forum: > - że zła kelnerka, > - że paniusia Bo to, ze ona jest zla i ze paniusia i ze pluje jadem naokolo to jest prawda. Przeczytaj sobie to co napisala emi_l czy inne dziewczyny kelnerki... Jakos da sie normalnie. > i większość forumowiczy nastawionych na JA Jezeli ide do knajpy to nie po to, zeby uslugiwac kelnerom, no sorry... > bo MNIE się należy Place i wymagam. A wymagam tylko uprzejmego kelnerowania. Nie chce, zeby mi czyscila butow czy tanczyla nago na stole, prawda? Wiec co w tym zlego? > bo JA jestem "sprzedawcą rolet" Wlasnie. I jezeli ja jestem sprzedawca rolet, to ja musze byc dla moich klientow uprzejmy, nawet jezeli oni mi nie przypadli do gustu. Czy to zle, ze wymagam tego samego kiedy to ja jestem klientem? > bo JA płacę i wymagam Dokladnie tak. Place i wymagam. Jak pojdziesz do salonu mercedesa, zaplacisz za mercedesa a dostaniesz trabanta to tez okazesz serce dealerowi? Albo jak zamowisz sobie korepetycje z niemieckiego a nauczycielka nie dosc, ze ledwo po niemiecku mowi, to jeszcze ma zly dzien i tylko ja wkurzasz, najlepiej, jakbys tylko zaplacil, sam sobie przeczytal w podreczniku co trzeba i poszedl do domu o nic nie pytajac? > bo JA bede w domu po zamknięciu loklau w nocy taryfą (a "niewolnika" > mam gdzieś) Jezeli knajpa jest otwarta do ostatniego klienta, to wlasnie jest otwarta az ostatni klient wyjdzie, a nie az go wygonia. Widzisz roznice? I to nie jest tylko specyfika zawodu kelnera - przez pewien czas jezdzilem ciezarowka rozwozac ludziom po domach zakupione pralki, lodowki i tak dalej. W sumie duzo ta praca ma z kelnerowaniem wspolnego - znoszenie wybrzydzania klientow z muchami w nosie, oczekujacych ze zrobie od nich duzo wiecej niz im sie nalezy, przy jednoczesnej koniecznosci trzymania sie ustalonych terminow dostaw... Do tego kierowca ciezarowki to nie kelner - jak mu sie skonczy dzien pracy, to nie jest dla niego problemem, ze mu uciekl nocny autobus i nastepny gdzies za godzine - to oznacza parkowanie tam gdzie wypadlo przez 11 albo 9 godzin! No, a co do wspolnych rzeczy to jeszcze sa takze napiwki ;-) No i tez jezdzilem od siodmej do "ostatniego klienta" - czyli do ostatniej dostawy. Czasami wracalem o 15, czasami o 18 a czasami o 23 (mozna tak zrobic, jak jest dwoch kierowcow). I jakos nie uwazalem, ze to wszystko wina klientow, bo sa chamy, buce, prostaki i co tam jeszcze... > SKAD W WAS TAKA ZNIECZULICA????? Jaka znieczulica!!! Oczekiwanie uprzejmego obsluzenia przez kelnerke to chyba norma jest raczej? NIe tylko zreszta przez kelnerke, ale i przez urzednika, sklepowa, motorniczego czy policjanta... > Przecież też macie jakieś prace, czymś tam się zajmujecie? > (podobnie jak ja - z góry zastrzegam, nie jestem i nie byłem > kelnerem, ani z żadnej pokrewnej branży - po prostu widzę jak nie > którzy "burżuje" i "wyzyskiwacze" (CUDZYSŁÓW DALEM!!!) traktują > ludzi sektora usługowego) A ja w owym "sektorze uslugowym" pracowalem i moge Cie zapewnic, ze burzuje, wyzyskiwacze i zwyczajne chamy to norma. Ale taki jest "urok" tej pracy. Kazda ma jakies wady - jak jestes lekarzem, to musisz leczyc meneli albo babcie nudziary. Jak jestes kierowca, to musisz uwazac na chamow na drodze. Jak jestes urzednikiem to musisz poprawiac bledy porobione przez innych. Jak jestes biznesmenem, to musisz sie zadawac z kontrahentami - prostakami, ktorzy w dodatku nie lubia za bardzo placic za Twoj towar - uslugi. Nie ma takiej pracy, zeby bylo rozowo, sorki. > Czasem sam jak stoje np. w markecie i jakis pan czy baba zaczyna > czepiać się kasjera, to wtedy zza pleców w kolejce wybucham - i > opieprzam taką osobe. I g&&& mi może zrobić - nie jestm > pracownikiem, więc mnie nie wywalą!!! A czuje sie lepiej bo zawsse > stoje w obronie pokrzywdzanbych przez takich wyzyskiwaczy pracownikow Ja rowniez wstawiam sie za nieslusznie objezdzanymi pracownikami. Ale tylko za tych, ktorzy zbieraja _nienalzene_ im baty od kogos, kto jest chamski i nieuprzejmy... > KLIENT TO NIE WASZ PAN > NIGDY NIE BYL I NIE BEDZIE!!!!!! (chocbyscie nie wiem jak tego sobie > chcieli) Byl, jest i bedzie. Zawsze. Moze jakbys popracowal w handlu albo uslugach, to bys zrozumial. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nimrod 7 Re: Czemu nie ma w was serca?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.08, 18:52 DO TOMKA854 To, że nie pracowałem w handlu to nie znaczy, że nie mam zdania. To teraz wyobraź sobie, że jesteś tym sprzedawcą rolet w garniturze i przychodzisz do mnie jako klienta (czyli twojego PANA I WLADCY wedlug Ciebie) i ja mam pewnie prawo: - co chwile poganiac ci bys szybciej robił - dawać ci jakies seksualne aluzje (hipotetycznie, gejem nie jestem:) - żadać byś miał drobne i od razu wydał - kaprysić, że roleta, która mi montujesz powinna być bardziej lub mniej pomarńczowa niż te odmiany koloru pomarańczowego które dostępne są po prostu w branży rolet.... Jak byś sie czuł czy było by przyjemnie???? Kolejna sprawa - piszeesz, że to nie znieczulica jak jest sie nie fair względem obsługi. Masz racje - bo to po prostu chamstwo i buractwo wychodzi. Też jestem w lokalach nieraz - ale - zawsze zbieram talerze na jedna ze stron by ułatwić prace po prostu: trzeba być miłym dla obsługi dla inncyyh ludzi A to, że ty jesteś w błędzie, że KLIENT TO NIE NASZ PAN I WLADCA niech najlepiej służy za przykład: Weź sobie jakiegoś budowlańca, np do naprawy kranu i powiedz, że warunekiem pracy u ciebi przy tym kranie bedzie to, że nie bedzie mógł palić lub napic sie piwaka gwarantuje ze 8/10 budowlańców odmówi, postuka sie w czoło i swkituje Cie tekstem "frjer" I tu kończyt sie Tomaszu, całe twoje panowanie... Idź sobie dalej wyzyskiwać ludzi, myśl tylko o sobie..... Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Czemu nie ma w was serca?? 28.10.08, 23:30 > DO TOMKA854 > > To, że nie pracowałem w handlu to nie znaczy, że nie mam zdania. > To teraz wyobraź sobie, że jesteś tym sprzedawcą rolet w garniturze > i przychodzisz do mnie jako klienta (czyli twojego PANA I WLADCY > wedlug Ciebie) i ja mam pewnie prawo: > - co chwile poganiac ci bys szybciej robił > - dawać ci jakies seksualne aluzje (hipotetycznie, gejem nie > jestem:) > - żadać byś miał drobne i od razu wydał > - kaprysić, że roleta, która mi montujesz powinna być bardziej lub > mniej pomarńczowa niż te odmiany koloru pomarańczowego które > dostępne są po prostu w branży rolet.... > > Jak byś sie czuł czy było by przyjemnie???? Na pewno by nie było. Ale bym się kulturalnie zachował. Tylko potem bym poszedł do restauracji i nie chciałbym, żeby kelner: - co chwile poganiac ci bys szybciej zamawiał/jadł - patrzył na mnie spod byka jak na potencjalnego gwałciciela - żadał bym miał drobne i odliczone do potrzebnej sumy + duży napiwek - oczekiwaŁ że nie będę wyrażał niezadowolenia, kiedy jedzenie będzie niedobre (na przykład na wpół surowe, nie mówimy o gustach) albo obsługa na zatrważającym poziomie. > Kolejna sprawa - piszeesz, że to nie znieczulica jak jest sie nie > fair względem obsługi. > Masz racje - bo to po prostu chamstwo i buractwo wychodzi. > Też jestem w lokalach nieraz - ale > - zawsze zbieram talerze na jedna ze stron by ułatwić prace > po prostu: trzeba być miłym dla obsługi dla inncyyh ludzi To prawda. Ja również staram się ułatwiać innym pracę i być dla nich miłym. > A to, że ty jesteś w błędzie, że KLIENT TO NIE NASZ PAN I WLADCA > niech najlepiej służy za przykład: Weź sobie jakiegoś budowlańca, np > do naprawy kranu i powiedz, że warunekiem pracy u ciebi przy tym > kranie bedzie to, że nie bedzie mógł palić lub napic sie piwaka > gwarantuje ze 8/10 budowlańców odmówi, postuka sie w czoło i > swkituje Cie tekstem "frjer" > I tu kończyt sie Tomaszu, całe twoje panowanie... To tylko kwestia popytu i podaży. Ktoś tu powyżej pisał o tym jak tresował kelnerkę żeby zrobiła mu dobrą kawę. Wcale tego nie pochwalam ale nie o to mi idzie: czy kelnerka postukała się w czoło i skwitowała go tekstem "frajer"? Nie, po prostu robiła co do niej należy. Bo na budowlańca czeka 10 innych klientów, a kelnerom nie jest tak łatwo o pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nimrod 7 Re: Czemu nie ma w was serca?? IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 29.10.08, 06:26 DO TOMKA *%$ CYTAT: "To tylko kwestia popytu i podaży. Ktoś tu powyżej pisał o tym jak tresował kelnerkę żeby zrobiła mu dobrą kawę. Wcale tego nie pochwalam ale nie o to mi idzie: czy kelnerka postukała się w czoło i skwitowała go tekstem "frajer"? " No właśnie - są zawody (zależne od p&p)gdzie choć byśmy nie wiem jak bardzo sobie chcieli guzik wyjdzie z naszego (pożal się Boże) "panowania" jako Pan i Władca pracownika czyli wszechmogący, drugi po Bogu KLIENT (a reszta gawiedzi, ekspedientów przed nim na kolana!!!!) czyli klient nie bedzie Twoim Panem... Era niewolnictwa skonczona..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nimrod 7 Pewna podobieństawa do Borowskiego IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 29.10.08, 07:02 W jednym z opowiadań lagrowych Tadeusz Borowski opisuje taką scenę: młody więdzień obozu kopał jakiś rów pod dozorem ssmana. Po dokładnym wykopaniu go, podszedł do faszysty i "po ludzku", "normalnie" zapytał czy może być... oznajmiając, że zakończył pracę. Za co gestapowiec, okrutnie zdumiony pytaniem więźnia, skatował go do nieprzytomności. Strażnik pobił go nie za źle wykonaną pracę, ale dlatego, że więzień ośmielił zwrócić się do niego i powiedzieć jak do "zwykłego człowieka" Oczywiście w żaden sposób nie da się porównać tragedii lagru, holokaustu, IIwojny do sytuacji pracowników sektora publicznego, ale jeśli przyjrzeć się TYLKO pewnej interpretacji tej sceny jakieś podobieństwo będzie. DLATEGO WŁAŚNIE 3/4 FORUMOWICZÓ POCZUŁO SIĘ ŚMIERTELNIE OBURZONYCH JAK TO JAKAŚ KELNERKA MIAŁA PRAWO OPIEPRZYĆ I SKRYTYKOWAĆ SWOICH PANÓW I WŁADCÓW - KLIENTÓW. Podobnie jak te essesman z opowiadania, zdziwiliści się śmiertelnie, że ktoś taki miał czelność w ogóle odezwać się. I to was zabolało, że masy usłużne (by nie powiedzieć niewolnicze) coś mówią, ośmielają się spojrzeć na "Panów klientów" i jeszcze odzywać Niestety, często po prostu nie zauważamy kelnerów, parcowników marketu. Jak ktoś kiedyś gdzieś napisał: kasjerka w markecie - nie jest dla klienta człowiekiem - nie ma nazwiska, urody, charakteru, cierpień, myśli - jest tylko przedłużeniem taśmy kasjerskiej - tylko skanerem cen. Dlatego właśnie np. robiąc zakupy w wigilę o 17 często myślimy" "O cholera, spóźnie się na kolację bożonarodzeniową", a w życiu nam nie przyjdzie myśl, że dla jakiś 20-50 osób pracujących w tym markecie gwiazdka wigilijna zaświeci znaaaacznie później.... Oglądaliście "Fight Club" Finchera? Tam też jest taka scena jak Tyler Durden ze swoją paczką porywa bogatych klientów prestiżowych restauracji by zmusić ich do zauważenia pracowników sektora publicznego. Albo taki mało znany niemiecki film "Edukatorzy", który dokładnie ukazuje jak to cudowna jest praca kelnerki. Jedna z bohaterek popada w długi bo wyjeżdzając z pracy swoim starym samochodem porysowała lakier bogatego klienta a ten mając prawników ściąga z niej sumy Wiem, że tendencja, wiem, że pozytywizm, ale co że po prostu zawsze jest mi po prostu smutno i jakiś taki wrazliwy sie robie widzac tych wszystkich ludzi w marketach, pracujace kelnerki a przede wszystkim cieżko mi na duzy na ten wielki brak współczucia innych ludzi. Wiem, ze pozytywizm to gowniana epoka, ale duzo tam bylo prawdy (wiem, wiem, inne czasy, przewaznie idee juz obecnie nie aktualne) Zaraz pewnie beedziecie pisac, ze nie dojrzaly jestem, ze cos tam cos tam, ze dziecinny.. Moze i tak.. ale mam takie i nie inne zdanie a zyje juz na tym swiecie ponad 30lat... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego 29.10.08, 09:03 No ładnie. Kelnerka robi z nas potworów a ty porównujesz nas do SSmanów. Oboje macie jakieś dziwne spojrzenie na sprawę. Przykład SSmański zignoruję a co do kasy: ja idę do supermarketu zakupy zrobić a nie zapoznawać się z głębokimi osobowościami kasjerki. Szczerze mówiąc tam gdzie mogę, to sobie chodzę do kasy samoobługowej bo to dla mnie szybsze i wygodniejsze. Tak: kasjerka w supermarkecie jest przedłużeniem kasy w tym kontekscie w jakim tam przychodzę. Oczywiście jest też człowiekiem i dlatego należy jej się szacunek i życzliwość. Ale na tym koniec. Jak jest otwarte w wigilię, to chodzę w wigilię. Jak jest otwarte o 5 rano a ja mam kaprys zrobić zakupy o 5 rano to idę o 5 rano. I naprawdę mało mnie obchodzi że kasjerka jest śpiąca i wolałaby być w łóżku. Ja też często wolałbym być w łóżku a muszę pracować - takie życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nimrod 7 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 29.10.08, 15:34 Do Tomnka 854 Czemu na każdym kroku chcesz udowodnić, że jesteś EGOISTA? Czy naprawdę tak cieżko zrozumieć, że w wigilię pracują w sklepach ludzie, ktorzyt chcą też mieć swieta - a nie tylk ty? Czy nie potrafisz współczuć? ie masz zdolności empatii - czyli wejścia w uczucia drugiego człowieka? Nie było by lepie3j być wrażliwym? Czy trzeba być takim kapryśnym gruboskorem - mam kaprys o 5tej rano - to sobie wchodze.. Pewnie, ze kasjerce nalezy sie szacunek na kasie, ale ona NIE JEST pzredłużeniemmaszyny, jest CZLOWIEKIEM, a ty zdajesz już sie nie dostrzegać ludzi.... Pewnie, że z porównanie do ssmanów przesadziłem (co poruszylem w swoim watku)... z jednym wyjątkiem, oni też nie dostrzegali ludzi....... I ostatnio - o tym niewolnictwi to sam zaczałęś pisząc to ŚMIESZNE hasełko niedowartościowanych ludzików, że klient nasz, Pan.. I sory, zdania ne zmienie - nie tacy juz próbowali.. A z nauczycielami naprawde cieżko się dyskutuje :))) Pozdrawiam ewentuala odpowiedz moze na priv. draven@poczta.onet.pl Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego 29.10.08, 18:05 > Czemu na każdym kroku chcesz udowodnić, że jesteś EGOISTA? To, że ktoś chce zrobić zakupy w sklepie, który jest otwarty to egoizm? To, że ktoś oczekuje być fachowo obsłużony w restauracji t egoizm? To tak. To ja jestem ekstremalnym egoistą. > Czy naprawdę tak cieżko zrozumieć, że w wigilię pracują w sklepach > ludzie, ktorzyt chcą też mieć swieta - a nie tylk ty? A jeżeli ja nie obchodzę świąt? Wigilia nie jest dniem wolnym od pracy... > Czy nie potrafisz współczuć? Potrafię, ale czego tu współczuć? Że ktoś ma pracę której nie lubi? To niech zmieni! (I od razu dodam: pracowałem już i w Święta, i w Nowy rok, i w niezliczone niedziele - jak się chce, to się da. Jak sie nie chce, to się zmienia pracę). > Nie było by lepie3j być wrażliwym? Czy trzeba być takim kapryśnym > gruboskorem - mam kaprys o 5tej rano - to sobie wchodze.. NIe widzisz subtelnej różnicy pomiędzy "mam kaprys o 5 rano to sobie wchodzę, skoro otwarte" a "mam kaprys o 5 rano, więc wyciągam biednych ludzi z łóżka żeby dookoła mnie skakali, bo ja mam taki kaprys"? > Pewnie, ze kasjerce nalezy sie szacunek na kasie, ale ona NIE JEST > pzredłużeniemmaszyny, jest CZLOWIEKIEM, a ty zdajesz już sie nie > dostrzegać ludzi.... Wiem o co Ci chodzi i się z tym zgadam. Ale generalne ja idę do kasy po to, zeby zapłacić a nie po to, żeby wchodzić w interakcje z kasjerką. Dlatego tak lubię kasy samoobsługowe. A jeżeli chcę sobie pogawędzić miło, to idę do mojego lokalnego sklepiku (bo kasjerkom i tak nie wolno). > I ostatnio - o tym niewolnictwi to sam zaczałęś pisząc to ŚMIESZNE > hasełko niedowartościowanych ludzików, że klient nasz, Pan.. To nie jest niedowartościowanie, to jest złota zasada prowadzenia interesów ;-) > I sory, zdania ne zmienie - nie tacy juz próbowali.. > A z nauczycielami naprawde cieżko się dyskutuje :))) Ty jesteś tym nauczycielem? To widać, zboczenie zawodowe "jedynie to co ja mówię jest słuszne i nie będą tu tacy jak Ty mnie pouczać". > Pozdrawiam > ewentuala odpowiedz moze na priv. draven@poczta.onet.pl A po co, skoro i tak Cię nie przekonam? Szkoda mi czasu ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
konto510 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego 30.10.08, 00:05 jeżeli sklep jest czynny o 5 rano to sobie wchodzę. Pretensje miej człowieku do właściciela sklepu, nie do klientów. Albo namów wszystkich do bojkotu, sklep straci dochody i się zwinie, kasjerka straci pracę, na pewno będzie Ci niewymownie wdzięczna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niestetywtopa Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego IP: *.adsl.inetia.pl 29.10.08, 13:49 Kolego, zanim zaczniesz opowiadac dyrdymaly najpierw sprawdz czy nie zamierzasz palnac piramidalnego glupstwa! Jesli "esesman" to nie "lagry":) "esesmani" jesli juz uzywamy takiego dziwnego (potocznego) zwrotu to niemieccy zolnierze sluzby SS, a wiec jesli "wiezien" to OBOZU KONCENTRACYJNEGO, wzglednie "OBOZU PRACY":) jesli "lagry" to jest to nazwa ROSYJSKICH OBOZOW PRACY! Gwarantuje Ci ze w ROSYJSKICH OBOZACH PRACY NIGDY NIE PILNOWALI WIEZNIOW ESESMANI:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nimrod 7 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 29.10.08, 15:37 lagry - niemmieckie obozy łagry - sowieckie obozy Rozdział 6 "Przszeszłość to dziś" wyd. STENTOR Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tralalala Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 16:04 Że co??? Lager (l.mn. lagry)- niemiecki obóz koncentracyjny z czasów II wojny światowej (niem. "Lager" - obóz) /Słownik języka polskiego/. Oddziały SS stanowiły m.in. załogi obozów koncentracyjnych. A co to jest rosyjski obóz pracy w ogóle?? Jak już, to sowiecki oboz pracy! Czyli łagier. Przez "ł". Doucz się, doucz się, doucz się!!! I nie krytykuj innych, jak sam/a lepiej nie wiesz! I jeszcze, pozwól, cytat z Ciebie: "zanim zaczniesz opowiadać dyrdymały, najpierw sprawdź, czy nie zamierzasz palnąć piramidalnego głupstwa!" Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego 29.10.08, 13:49 Nie myl SS i Gestapo. To nie to samo. Zapewne nie wiesz, co to jest "sektor publiczny". Z pewnością kelnerzy nie są pracownikami tego sektora. Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego 29.10.08, 15:15 obóz, ssmani, panowie i władcy. Po prostu przerysowana, chora optyka, niby "wrażliwa". Zakłamany jesteś a bawisz się w "uczuciowca". Nie włączaj w weekend tv czy wręcz światła w wc, nie idź do kina, nie jedź koleją itd. Rozczulasz się nad handlem ale innych masz w... hm, nie zauważasz. Ten kto z góry i chamsko traktuje inne osoby w takich czy innych okolicznościach wystawia sobie sam ocenę, kto tego nie znosi powinen unikać takich sytuacji czyli np. nie podejmować pracy która się z tym łączy. A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nimrod 7 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 29.10.08, 15:41 CYTAT "Nie włączaj w weekend tv czy wręcz światła w wc, nie idź do kina, nie jedź koleją itd. Rozczulasz się nad handlem ale innych masz w... hm, nie zauważasz" TV prawie nie oglądam (masówka w stylu tańce z gwiazdami nie przekonuje mnei), z kinem podobnie (jesli juz to studynje - w tygodniu (bo taniej)koleja tez nie jezdze, mam auto..... A co do mojej wrazliwosci, to akurat tak odczuwam - a juz krytykujesz ze ozerstwo, choc G mnie znasz Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego 29.10.08, 16:02 Kolego, prawie na kolana przed kompem padłem gdy przeczytałem piękną Twą ripostę. Mam nadzieję, że gdy korzystasz z komputera w weekend (a może nie masz czasu bo cały weekend spędzasz w tatrze im. Tomaszewskiego?) to napędzasz do prądem z agregatora (jak rozumiem z Twojej odpowiedzi nie masz światła w wc więc nie ma tematu). Zabawny jesteś: "koleją nie jeżdże, mam auto..." więc też Ci z humorem odpowiem: a gdyby Wasza matka koleją jechała w niedzielę? A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nimrod 7 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 29.10.08, 16:08 Do alfaalfa Cieszę sie że cie rozbawiłem Czy naprawdę tak cieżko pojąc, że wystarczy rozsadnie wykorzyastać swoj czas by w niedziele nie miec potrzeby chodzic po marketach? Jakos w Niemczech pozamykane w niedziele markety i daje rade.... Kurde, niby wszystcy chrzescijanie, katoliki, szopki po JPII, a jak co do czego to w niedziele zjedli by człowieka żywcem... No chyba, że ktoś musi obejrzec sobie w weekend super amnbitny film w stulu jakis PiłV-X - to w sumie nie dziwie sie, że kogoś o takich aspiracjach nie stać na rozsadne zaplanowanie czasyu w tygodniu. I faktycznie - czesto chodze do teatru i tam spedzam czas wolny - mam nadzieje, że to Cie jeszcze bardziej rozsmieszylo Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego 29.10.08, 16:23 Kolego, nie udawaj, że nie zrozumiałeś i nie próbuj zmienić tematu. Rozczulasz się nad pracownikami marketów ale kolejarzy, hutników, lekarzy, strażaków i innych nie zauważasz? I Ty o empatii piszesz, jaka to empatia - wybiórcza? A. ps. wiesz dlaczego aktorzy mają wolny poniedziałek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nimrod 7 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 29.10.08, 19:13 Do Alfaalfa To ty koleżko ne udawaj, że nie zrozumiłeś... Słyszałeś o zawodach, które muszą pracować 24h/ na dobę: zołnierze, policjanci, kolejarze, energetycy. To są zawody porządku publicznego. I naprawdę, kolego, ne widzisz różnicy między tymi zawodami, a zaganianym kasjerem w markecie????? Lekarz musi byc cały czas dostępny by mógł uratować Tobie życie, policjant by chronił Ci dupsko - a sklepikarz po co Ci w niedziele, byś kupił se chipsy??? Więc naprawdę nie udawaj, że nie rozumiesz... Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego 29.10.08, 20:01 Gość portalu: Nimrod 7 napisał(a): > Słyszałeś o zawodach, które muszą pracować 24h/ na dobę: zołnierze, > policjanci, kolejarze, energetycy. To są zawody porządku > publicznego. I naprawdę, kolego, ne widzisz różnicy między tymi > zawodami, a > zaganianym kasjerem w markecie????? No i okazało się, że do tej listy społeczeństwo głosując nogami dopisało pracowników marketów. Wiesz, to jest tak samo jak z wyłącznikiem w tv, który jak piszesz umiesz obsługiwać, tu podobnie - nie chcę oglądać tego programu (pracować/kupować w tym markecie), wyłączam tv/zmieniam program (zmieniam pracę/kupuję w innym). Ty byś chciał mi mówić kiedy i gdzie mi wolno kupic "chipsy" a sklepikarzowi kiedy mu wolno pracować? Z tą "miłością do proletariatu" coś mi przypominasz... A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nimrod 7 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 29.10.08, 21:09 Do alfaalfa Wbrew pozorom nie popieram postulatów lewicowych - a jeśli mam odpłacić piękną aluzją za podobną to może pora ubrać czapkę, bo wiaterek wieje (jak śpiewał BigCyc dla pewnej subkultury) A faktycznie - skoro nie oglądam głupich programów w TV to i nie muszę robić zakupów w niedzilę - pomimo tego jak bardzo komercyjne i lansujące sa niedzielne zakupy. Nie jestem już młody, więc nie muszę być trendy... I wiesz, nawet mi dobrez, że nie lecę z tym całym dzikim, skomercjalizowanym tłumem tak przed siebie na oślep, niczym lemingi... Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego 30.10.08, 01:25 Ja też nie lecę. Mało kto robi zakupy o 5 rano :D Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego 29.10.08, 18:10 Gość portalu: Nimrod 7 napisał(a): > Czy naprawdę tak cieżko pojąc, że wystarczy rozsadnie wykorzyastać > swoj czas by w niedziele nie miec potrzeby chodzic po marketach? Czy naprawdę tak cieżko jest pojąć, że niektórzy po prostu lubią w niedzielę? Na przykład rozplanowują sobie czas rozsądnie w taki sposób, że na wycieczki jeżdżą w środku tygodnia bo nie ma tłoku za to zakupy robią w niedzielę wieczorem (bo też nie ma tłoku)? > Jakos w Niemczech pozamykane w niedziele markety i daje rade.... A w Etiopii to w ogóle nie ma supermarketów i też zyją ;-) Też mi argument. NIe o tym jest mowa. Skoro już supermarkety są w niedzielę otwarte (tudzież o 5 rano) to nie widzę powodu żeby do nich nie chodzić. Jak są zamknięte, a ja o tym z góry wiem (nie to co na śmierć papieża) to też jest dla mnie OK. > Kurde, niby wszystcy chrzescijanie, katoliki, szopki po JPII, a jak > co do czego to w niedziele zjedli by człowieka żywcem... Ja sobie wypraszam tego chrześcijanina (Chrześcijanina z dużej też sobie wypraszam :P) > No chyba, że ktoś musi obejrzec sobie w weekend super amnbitny film > w stulu jakis PiłV-X - to w sumie nie dziwie sie, że kogoś o takich > aspiracjach nie stać na rozsadne zaplanowanie czasyu w tygodniu. A jeżeli ten ktoś sobie ogląda Woodiego Allena albo, no nie wiem, Bergmana, to już wtedy może? :-) > I faktycznie - czesto chodze do teatru i tam spedzam czas wolny - > mam nadzieje, że to Cie jeszcze bardziej rozsmieszylo I zmuszasz tych biednych ludzi do pracy do późna w nocy...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nimrod 7 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 29.10.08, 18:56 Do Tomka 854 Nauczyciela owszem nie przegadasz i nie zmienisz mojego pogladu, a ja bede twardo i zawzięcie pisał i odpowiadał na komentarze. Tak, to całkowite, 100% zboczenie zawodowe (dodam, że z zawodu, z którego jestem całkowicie zadowolny - żeby nie było). OK cieszę się, że pracowałeś święta, Twój wybór - chiałeś pracowałeś. Obchodzisz sobie święta - nie obchodzisz -> Twoja sprawa Ale część osób obchodzi święta i musi pracować w wigilię (bo akurat nie jest w stanie znaleźć sobie innej pracy) I mnie osobiście żal takich osób i współczuje im I MAM DO TEGO NAJŚWIĘTSZE PRAWO!!!!!!!!! PODOBNIE jak mam prawo z pogardą patrzeć na ludzi, którzy uważają, że wszystko im wolno, iże choć jest 17.57 a skelp do 18.00 to Ci się pchają i robią duże zakupy. Bo przeceż to 3 minuty.... Według mnie to po prostu brak kultury i zwykłe buractwo... Sztuka faktycznie troche zmienia, uczula i uwrażliwia.... Pewnie, że nikt po obejrzeniu 1-2 Bergmana nie stanie sie nagle wrażliwy, ale po ciągły obcowaniu ze sztuką, książkami, można nabrać trochę wrażliwości, dystansu, umieć spojrzeć na siebie, by nie być tak skrajnie konsumpcyjnym społecxzeństwem By nie stanowić jednestki w tej skrajnie skomercjalizowanej masie, nastawionej tylko na siebie i na zysk. W życiu nie liczy sie tylko własna wygoda, własna kasa ale też i wrażliwość, jakaś taka wewnętrzna, osobistą, ktrej tak wielu z nas brakuje (co pokazuje 3/4 komentarzyt) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nimrod 7 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 29.10.08, 19:09 Do Tomka 854 cz.2 Co do hasła "Klient nasz Pan" - jest hasłem idealistycznym i tak naprawde nie ma potwierdzenia w rynku. I to nie tylko tyczy sie branzy budowlanej - w moim miescie jest np. calkiem duzo pizzerii, ale jak zamawiam nawet w tygodniu pizze ok 20tej i nie godze sie na warunki czekania powyzej godziny (bo duzy ruch) to chocbym nie wiem ile placi i wymagal jako Pan i Wladca (na skraju swiata), to zawse w sluchwce odpowiem, przepraszam nie damy rady, prosze sprobowac w innej pizzerii (osobiscie tak uslyszalem pare razy...) I co? Wsciekalem sie ze place i wymagam... Ze jestem panem i wladca? A hasło "Klient nasz Pan" jest hasłem stricte ideaowym - a idee, co zauważył już Platon, są nierealne w naszym świecie. Podobnym hasłam mogły być stwierdzenia: "Wszyscy ludzie są róni" czy "Proletariusze wszytkich krajów łączcie się" - wszystkie te hasła są nierealne... Co do zestawienia Etipoia / NIemcy Etipoia - kraj szeroko pojętego trzeciego świata, daleko poza Zachodnim Kręgeim kulturowym Czyli jednak NIemcy są Polsce bliżsi - bo - członek UE - podobna kultura zachodnioeuropejska - podobny konsumpcjonizm społeczny różnica - mniejsza religijność niż w Polsce, a po mimo to markety w niedzile zaknięte czyli da się! Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego 30.10.08, 01:36 Gość portalu: Nimrod 7 napisał(a): > naprawde nie ma potwierdzenia w rynku. I to nie tylko tyczy sie > branzy budowlanej - w moim miescie jest np. calkiem duzo pizzerii, > ale jak zamawiam nawet w tygodniu pizze ok 20tej i nie godze sie na > warunki czekania powyzej godziny (bo duzy ruch) to chocbym nie wiem > ile placi i wymagal jako Pan i Wladca (na skraju swiata), to zawse w > sluchwce odpowiem, przepraszam nie damy rady, prosze sprobowac w > innej pizzerii (osobiscie tak uslyszalem pare razy...) I co? > Wsciekalem sie ze place i wymagam... Ze jestem panem i wladca? Założe się, że jakbyś zaoferował im parę zer więcej na końcu to by Ci dowieźli w godzinę i na drugi koniec miasta... :-) Po prostu jesteś za biednym panem - taka prawda. Niedawno czytałem o facecie, który sobie pojechał taksówką z Portsmouth do Monachium. Zapłacił licznik + paliwo (które jest normalnie w cenie) + hotel luksusowy dla kierowcy - i kierowca nie marudził, że jego żona biedna w domu sama... > > A hasło "Klient nasz Pan" jest hasłem stricte ideaowym - a idee, co > zauważył już Platon, są nierealne w naszym świecie. Podobnym hasłam > mogły być stwierdzenia: "Wszyscy ludzie są równi" czy Jednak hasła "wszyscy ludzie są równi" zawzięcie tutaj bronisz - co to za wybiórczośc, panie profesorze? :-) > różnica - mniejsza religijność niż w Polsce, a po mimo to markety > w niedzile zaknięte czyli da się! Da się też podrapać w prawy półdupek przez lewe ramię, ale po co? Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Pewna podobieństawa do Borowskiego 30.10.08, 01:32 Gość portalu: Nimrod 7 napisał(a): > Nauczyciela owszem nie przegadasz i nie zmienisz mojego pogladu, a > ja bede twardo i zawzięcie pisał i odpowiadał na komentarze. Tak, to > całkowite, 100% zboczenie zawodowe (dodam, że z zawodu, z którego > jestem całkowicie zadowolny - żeby nie było). Zaprawdę prawdziwym jest, że polscy nauczyciele mają za dużo wolnego czasu. Prawdziwym jest też jak widać, że czas ten NImrod zużywa tylko na "zyg zyg marcheweczka" - będzie odpisywać, choc z góry wie, że nikt go nie przekona... Ja nauczycielem jestem tylko z wykształcenia (nie podobało mi się, ale właśnie raczej środowisko i warunki pracy niż same dzieciaki) więc może dlatego nie jestem jeszcze na tyle skażony, żeby nie wykluczać, że możesz mnie przekonac dobrymi argumentami ;-) > OK cieszę się, że pracowałeś święta, Twój wybór - chiałeś > pracowałeś. Obchodzisz sobie święta - nie obchodzisz -> Twoja sprawa Owszem. Nie tyle chciałem, co praca była. Pracowało się tak samo jak normalnie, nawet lepiej, bo drogi były puste (pracowałem wtedy przy rozwożeniu gazet) a płacili potrójnie. Dlaczego więc nie? > Ale część osób obchodzi święta i musi pracować w wigilię (bo akurat > nie jest w stanie znaleźć sobie innej pracy) No to mi może być przykro, ze oni nie są w stanie, ale na pewno nie będę czuł z tego powodu wyrzutów sumienia. > > I mnie osobiście żal takich osób i współczuje im > I MAM DO TEGO NAJŚWIĘTSZE PRAWO!!!!!!!!! Ależ oczywiście. Mnie też szkoda. Ale oni i tak tam będą siedzieć, czy ja zrobię te zakupy czy nie, skoro sklep jest otwarty. Więc co to zmienia? > PODOBNIE jak mam prawo z pogardą patrzeć na ludzi, którzy uważają, > że wszystko im wolno, iże choć jest 17.57 a skelp do 18.00 to Ci się pchają i robią duże zakupy. Bo przeceż to 3 minuty.... Cóż... Ja nie idę do dużego sklepu na 3 minuty przed zamknięciem, więc mnie ta kwestia nie dotyczy. > Sztuka faktycznie troche zmienia, uczula i uwrażliwia.... Pewnie, że nikt po obejrzeniu 1-2 Bergmana nie stanie sie nagle wrażliwy, ale po ciągły obcowaniu ze sztuką, książkami, można nabrać trochę > wrażliwości, dystansu, umieć spojrzeć na siebie, by nie być tak > skrajnie konsumpcyjnym społecxzeństwem Pewnie tak. Ale mi chodziło raczej o to, że za bardzo uogólniasz: jak ktoś chodzi do sklepu w niedzielę, to pewnie jest fanem piły V, tańca z gwiazdami na lodzie i w ogóle przygłupem. A ja znam nawet nauczycieli którzy tak robią ;-) > W życiu nie liczy sie tylko własna wygoda, własna kasa ale też i > wrażliwość, jakaś taka wewnętrzna, osobistą, ktrej tak wielu z nas > brakuje (co pokazuje 3/4 komentarzyt) Sugerujesz, ze to, że większość komentujących uważa ten artykuł za plującą jadem i nienawiścią do gości, dzięki którym owa dziwewczyna ma pracę szmirę na beznadziejnym poziomie dziennikarstwa to przejaw społeczeństwa konsumpcyjnego? Jak dla mnie to przejaw zdrowego rozsądku po prostu... Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Czemu nie ma w was serca?? 29.10.08, 09:00 Gość portalu: Nimrod 7 napisał(a): > No właśnie - są zawody (zależne od p&p)gdzie choć byśmy nie wiem jak > bardzo sobie chcieli guzik wyjdzie z naszego (pożal się > Boże) "panowania" jako Pan i Władca pracownika czyli wszechmogący, > drugi po Bogu KLIENT (a reszta gawiedzi, ekspedientów przed nim na > kolana!!!!) > czyli klient nie bedzie Twoim Panem... > Era niewolnictwa skonczona..... NIe mniej jednak nawet w takich zawodach partacz i cham będzie miał znacznie mniej klientów niż dobry fachowiec. I skończ już bzdurzyć o tym niewolnictwie, bo to śmieszne. Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Jeśli sztućce nie są skrzyżowane na środku ta 29.10.08, 15:42 gdyby zegar miał 24 godziny, 5:00 byłaby między drugą a trzecią normalnego zegara (12-godzinnego), 17:00 zaś między ósmą a dziewiątą. sztućce po zakończeniu jedzenia należałoby zatem odkładać na 10:00 :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: była kelnerka Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 09:13 Brawa dla autorki;) artykuł przerysowany, ale prawdziwy. Sama pracwoałam jako kelnerka i w Londynie i w jednej z lepszych wrocławskich knajp. Praca kelnerki własnie tak wyglada, tyle ze nie wszyscy kelnerzy sa tak sfrustrowani jak autorka. Ja swoją naprawde lubiłam, mimo że często wracałam do domu jeszcze poźniej i bywało że ine miałam siły się dowlec do łóżka;) co do wyjscia na piwo po pracy, ręczę Ci że są knajpy otwarte jeszce dłużej wieć to nie problem. Upierdliwi klienci tacy się oczywiście zdarzają, jak wszędzie, troche dystansu do nich i przede wszystkim do siebie, usmiech i olewka w koncu wyjdą. Co do gogusiów w garniturkach którym sie wydaje że są kimś, co z tego, obsługujesz usmiechasz się głupio i tak wiedząc że taki koleś nic sobą nie reprezentuje, ale to już jego problem, niech się dowartościowuje przez chwile, może bedzie szczesliwszy;) tak na powaznie żeby pracowac w knajpie potrzeba ogromnego dystansu do siebie i czesto chowania swojej dumy do kieszeni. napiwki są różne raz lepsze raz gorsze, płaca zasadnicza tragiczna ale sumując jedna i drugie da się przezyc;) poza tym ilu fajnych ludzi można poznac i po jednej i po drugiej stronie stolika. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 10:08 I to jest dobre podsumowanie. Bo nawet jak klienci są chamscy, to i tak należy być profesjonalnym. A jak się nie podoba, to się idzie pracować do fabryki albo gdzieś :-) Pozdrawiam, była kelnerko (ktoś, kto również pracował w UK na customer-facing position) ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: macson_g Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 09:21 Rozumiem że dziewczyna wścieka się na buraków którzy nie szanują jej pracy, ale zdaje się że przy okazji zbiorowo zwala na klientów winę za wszystkie niedogodności pracy kelnera. Ma pretensje do klientów że pytają ją "co poleca", i że nie składają zamówień w tempie ekspresowym. A człowiek właśnie po to przychodzi do restauracji żeby sobie usiąść i odpocząć chwilę, anie strzelać zamówieniem jak z karabinu. Jeżeli w restauracji jest za mało kelnerów, to to jest wina pracodawcy! Dalej: kelner jest dla klienta jedynym łącznikiem z restauracją - to przez do niego klient będzie miał pretensje o to że jedzenie jest złe, to jego klient spyta co jest specjalnością zakładu i/lub dnia etc etc. Taka jest rola kelnera. A napiwki to u nas w Polsce 0- i chyba europie zachodniej w ogóle - żaden obowiązek. W USA kelner (taksówkarz/boy hotelowy etc..) ma prawo domagać się napiwku, na Ukrainie napiwek jest po prostu automatycznie dopisywany do rachunku, a u nas to tylko dobrowolny, zwyczajowy dodatek za miłą obsługę. Nie wiem czemu miał bym się czuć w obowiązku dopłacić do rachunku po tym jak byłem obsłużony przez naburmuszoną babę, która znienawidziła mnie już za samo wejście do restauracji, potem omal nie zabiła mnie wzrokiem jak spytałem "co panie poleca" a na koniec jeszcze miała pretensje że mi nie smakowało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek/knajpiany Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 27.10.08, 09:30 Zgadzam się z człowiekiem. Nikt nie ma obowiązku pracować jako kelner/kelnerka. Przecież równie dobrze za miłą obsługę napiwku mogłaby żądać pani z jakiegokolwiek urzędu. Litości! A argument o płaceniu banknotem, kiedy to w lokalu nie ma drobnych jest zupełnie idiotyczny. Co właściwie Niemca czy innego Eskimosa to obchodzi! Przecież on chce zapłacić, a nie uciec bez uregulowania rachunku. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 13:51 Akurat urzędasy żądają, w przeciwnym razie stawiają sztuczne trudności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sylikon Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.adsl.inetia.pl 27.10.08, 09:51 zgadzam się z gościem poniżej o nicku macson_g daję chętnie napiwki,ale nie dam naburmuszonej panci. jak to jest,że w lokalach,do których wracam są kelnerzy zawsze mili i z klasą ,niezależnie od dnia;a są i tacy,którzy są po prostu osobami nie nadającymi się do tej roboty,bo najzwyczajniej nie lubią swej pracy i ludzi.myślę,że problem leży w osobie kelnera,a nie klienta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sylikon Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.adsl.inetia.pl 27.10.08, 09:54 zgadzam się z gościem POWYŻEJ o nicku macson_g sorry Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: byly_kelner_f04 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.fe.bosch.de 28.10.08, 12:21 widac ze nigdy nie byliscie kelnerami. a moze warto przez moment byc murzynem? moze poczujecie jak to jest byc niewolnikiem. Zobaczycie ze od razu zaczniecie inaczej postrzegac ludzi gorzej od was zarabiajacych! szlag mnie trafia jak czytak komentarze typu "nikt mi nie kaze zostawiac napowkow"!! no tak! przeciez bekac tez nikt Ci nie zabrania, a nie bekasz! dlaczego? bo nie wypada! wchodza do restauracji akceptujesz niepisane regoly, tak jak wchodzac do szaletu i nie sikasz na srodku! no ale coz.. kazdy kto szanuje prace, wie jak wyglada obecny swiat i nie sra wyzej niz siedzi - rozumie ze kelner to nie pies! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boso i kaczo Re: "Kelnerzyna" i jego bekajacy post... IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 28.10.08, 15:02 widac ze nigdy nie byliscie kelnerami, a moze warto przez moment byc murzynem? --------------------------------------------------------------------- Wydaje mi sie "byly_kelnerze", iz byles kelnerem ale... bardzo miernej klasy! --------------------------------------------------------------------- wchodza do restauracji akceptujesz niepisane regoly, tak jak wchodzac do szaletu -------------------------------------------------------------------- A jakie to "niepisane REGULY"? Moze szanowny "byly" (na cale szczescie!) kelner raczy nas oswiecic... Bo ja wiem, ze w lokalu nie nalezy sikac na podloge... Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Za co napiwek 29.10.08, 11:16 Gość portalu: sylikon napisał(a): > zgadzam się z gościem poniżej o nicku macson_g > daję chętnie napiwki,ale nie dam naburmuszonej Z ust mi wyjąłeś. Jak mi się obsługa podoba, to daję napiwek, a jak mi się nie podoba, to nie daję. Niby za co? Że przyniósł potrawę? Za to dostaje pensję. Napiwek dostaje się za DOBRE obsłużenie klienta. Że był miły, że nie stał nade mną, ale podszedł, jak się zacząłem rozglądać, że zapytany, co tu jest dobrego wegetariańskiego, nie rozłożył bezradnie rąk ani nie zaproponował pierogów z mięsem, że zaproponował deser, ale w stosownym momencie, że kawę przyniósł po obiedzie, a nie przed... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jakub_be Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ugent.be 27.10.08, 09:34 Autorka chyba nie była na zachodzie (aktualnie jestem w Belgii). Proszę wybaczyć, ale jakoś mnie nikt z wyrzuca czy wyprasza. Ostatnio jak byłem w barze to barman tylko zamknął drzwi wejściowe, a zaraz potem wymienił mi świeczkę na nową. Natomiast jak wychodziłem to z uśmiechem mnie pożegnał. Co do panów nad laptopami to może ktoś spróbowałby zrozumieć że oni pracują! Trudno aby ktoś kto jest skupiony nad analizą tekstu lub excel'a nie wyglądał na takiego co burczy. Oczywiście da się i wręcz należy być miłym (tylko nie każdy chce lub potrafi). Co do kelnerów to jak zwykle we Wrocławiu jest bardzo różnie. Jednak tam gdzie jest właściciel i pilnuje interesu, obsługa zazwyczaj jest na naprawdę przyzwoitym poziomie, a przez to aż głupio nie zostawić napiwku. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 13:54 Laptopowanie w restauracji to obciach ostatniego gatunku, to pozerstwo "Patrzajta jaki ja zapracowany", a w rzeczywistości dowód BRAKU umiejętności zorganizowania swojego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.10.08, 09:38 Dziękuje autorce autykłu za pokazanie pracy kelnerki,czytając ten artykuł mniałam wrażenie że to ja pisze . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rers Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.prw.pl 27.10.08, 09:47 Nie rozumiem: -ci co rano wpadają na kawe - fuj -biznesmeni z laptopem, z ktory mi kontaktu nie ma- fuj -panowie weseli, z ktorymi kontakt jest - fuj fuj -dzeiwczyny pijące jedno piwo - fuj -niedzielne rodzinki na obiadku - oj fuj fuj fuj -rezerwujący stoliki - również be i fuj To kto ma chodzić do knajp, zeby pani kelenrka poczuła się dowartościowana? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atx Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 10:06 chyba nikt, wtedy nie bedzie trzeba ruszac 4 liter ze stolka. Oj, przepraszam, ale wtedy nie bedzie napiwkow - tez fuj. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 10:13 Powinni przychodzić ludzie, brać sobie sami kartę, czekać aż Pani Kelnerce zechce się do nich podejść, z prędkością karabinu maszynowego złożyć zamówienie "dwa razy 4, trzy razy 8 a do picia 16, 17 i 32, o przewspaniała Pani Kelnerko", potem czekać cierpliwie, nie hałasując, nie czytając gazet i nie ruszając laptopa (bo to nie kulturalne) aż Pani Kelnerka przyniesie jedzenie, potem zjeść z apetytem nawet, jeżeli jedzenie jest ohydne, cierpliwie i uregulować go płacąc kartą lub wyliczoną co do grosika gotówką, dodając jako napiwek jeden z tych banknotów, których Pani Kelnerka tak bardzo nie lubi. Wychodząc mogą jeszcze poustawiać stoliki i krzesła, jeżeli zauważą, że któryś jest poprzestawiany, i przetrzeć stół po sobie i sąsiadach. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 coś mi się zjadło 27.10.08, 10:14 ...z apetytem nawet, jeżeli jedzenie jest ohydne, cierpliwie poczekać, aż Pani Kelnerka przypomni sobie o nich i przyniesie rachunek i uregulować go płacą... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzysztof Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.centertel.pl 27.10.08, 16:12 straszne jest to, że Gazeta to opublikowała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elowrocek.pl Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.magma-net.pl 27.10.08, 10:10 To proszę zmienić pracę jeśli swojej pani nie nawidzi. Użalanie się na publicznym forum nic Ci nie pomoże. Zrób sobie kurs sekretarski, nie będziesz musiała ganiać za Goebellsami, za "pseudo" biznesmenami i przyjmować zamówienia, odpowiadać uzywając wyuczonych, regułek. ZMIENIĆ PRACĘ! POLECAM Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mn Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.08, 10:34 Przeczytałem wszystkie komentarze, ale jakoś nikt nie zauważył, że praca w usługach polega na służeniu: klientowi, pasażerowi, konsumentowi. Jak ktoś tego nie rozumie, to niej idzie pracować na taśmie, tam nie będzie musiał się uśmiechać.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rysiek Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.10.08, 01:58 ...a nie przypadkiem na obsługiwaniu ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Voyt3c Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 14:13 To zależy.. mówimy o "usługach" czy o "obsługach"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szalony_ivan Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.10.08, 00:52 Pani Olu, myślę, że trafiła Pani na najgorszą pracę pod słońcem, którą może Pani wykonywać. Ten tekst klei się od jadu... Naprawdę warto pomyśleć o innej pracy, bo w tej tylko wzbiera w Pani żółć. Odpowiedz Link Zgłoś
zpkw Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 09:43 Po przeczytaniu tego artykułu będę miał duże opory by pójść do restauracji i coś zamówić by nie być przyczyną kolejnej udręki Pani/Pana kelnera aczkolwiek potrafię sobie wyobrazić jak ciężka jest to praca ale czy tylko ta jedna? Prawdą jest, że zasady dobrego wychowania i uprzejmości powinny obowiązywać w dwie strony i sam osobiście tego przestrzegam. Napiwek - w różnych krajach są różne zwyczaje. Autor jest niekonsekwentny BO pisząc, że u nas dawanie napiwków raczkuje wspomina o skąpych Niemcach, Hiszpanach. Może po prostu doliczać do rachunku (w niektórych krajach dolicza się 10% standardowo za obsługę) i będzie po kłopocie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.awf.edu.pl 29.10.08, 12:55 Układ sztućców na talerzu ma swoją symbolikę. Równoległe w oddaleniu mówią o chwilowej przerwie w trakcie jedzenia, dodatkowo skrzyżowane świadczą o prośbie niezabierania pustego talerza (możliwość dokładki), natomiast ułożone razem równolegle tak by wskazywały godzinę piątą oznaczają zakończenie konsumpcji, a nie tak jak pisze autorka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elowrocek.pl Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.magma-net.pl 27.10.08, 10:04 Nie masz ani grosza racji dziewczyno, jesteś zwykłą barmanką- kelnerką w knajpie na Rynku. To co opisujesz to normalka na codzien, w mysl zasady nasz klient nasz pan. Ja rozumiem, że zawód w którym pracujesz nie należy do łatwych, ale nie powinni go wykonywać ludzie słabi psychicznie. Z drugiej strony, gdyby nie ci ludzie o ktorych piszesz, nie pracowałabyś w ogóle więc nie narzekaj. I nie pisz listów do redakcji, zachowujesz się jakbyś pracowała w tych lokalach gastronomicznych za karę! Jak się praca nie podoba to "do widzenia", bez żalów i pretensji. Zresztą ten temat był szeroko omawiany na forum elowrocek.pl/forum. Pozdrawiam. Restaurator z Rynku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kelnerka Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.blich.krakow.pl 07.02.11, 22:11 Czy to drogi Panie Restauratorze oznacza, że dla kelnerki trzeba być chamem, a nie normalną wyrozumiałą, sympatyczną osobą?! Owszem artykuł jest może nieco przerysowany, ale gdyby nie był nikt nie zwróciłby na niego uwagi. Kiedy studiuje się dziennie jest to jedyna możliwa praca którą można podjąć (pomijam ulotki). I niech Pan wybaczy, ale gdy pracuje się za 4,50zł/h można trochę ponarzekać, że ludzie niechętnie zostawiają napiwki. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiker Mam brzuszek i łysieję. IP: *.ng-eng.com 27.10.08, 10:08 Czy nie wolno mi wchodzić do restauracji? A jeśli wolno, to tylko bez dizecka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cari A masz krótkie rączki?? IP: *.lanet.net.pl 27.10.08, 19:29 Bo według biednej, przemęczonej pani kelnerki ow straszny typ z rozwrzeszczanymi dzieciakami ma brzuszek, krótkie rączki, a na nich saszetkę. LOL. Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: A masz krótkie rączki?? 29.10.08, 12:18 wypisz, wymaluj tow. Edgar Peron... Odpowiedz Link Zgłoś
estestes Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 10:24 SZOK SZOK SZOK. Dziwię się, że ze swoim nastwieniem i podejściem do pracy autorka tekstu utrzymała się gdziekolwiek w pracy. Przepraszam, że jestem klientem, przepraszam że bywam głodny, przepraszam że nie daję napiwków gdy obsługa na niego nie zarobi, przepraszam że w lokalach z obsługą nie uprawiam samobsługi, przepraszam że zamawiam kotleta a nie numer 8 - w zasadzie jadam dania a nie numer 8 ale poprawię się, przprasam, że dopytuję o niektóre rzeczy - karta to nie encyklopedia, przepraszam że czasami nie mam czasu na rozmowę z kelnerką - w sumie kelnerki na rozmowę ze mną zazwyczaj nie mają czasu - dlatego wolą samoobsługę gości. Artykuł, podejście tej pani, styl pracy, wszystko tak żenujące że aż wierzyć się nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.wro-com.net 28.10.08, 11:52 W całości popieram Twoje zdanie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jakub Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.chello.pl 29.10.08, 09:43 Ja również popieram przedpiśców. Pomijając przykłady chamstwa klientów przedstawione w artykule, to niektóre „zarzuty” wobec klientów są żałosne. Tak, mam prawo siedzieć dłużej niż do tego ulubionego nocnego. Gdzie się podział stary standard „do ostatniego klienta”? Tak, mam prawo dopytywać się, co dokładnie kryje się pod „kotletem schabowym w chrupiącej panierce, serwowanym ze świeżymymi ziemniakami i bukietem surówek”. Może na przykład jestem uczulony na marchewkę czy buraki? Itp. Itd. Przy okazji apel do osób płacących kartą. Róbcie tak jak ja. Kilka(naście) złotych gotówką (zawsze ma się jakieś drobne przy sobie) i kwota rachunku kartą. Kelnerzy lubią takie rozwiązanie. Nie muszą się dobijać o napiwki z wyciągów transakcji kartowych i mają jeden rachunek mniej do rozliczenia z kasą. Odpowiedz Link Zgłoś
skiron1 "Do ostatniego klienta" 29.10.08, 11:24 Ten "standard" nie jest zły, ale uwierz mi mało przyjemnie jest obsługiwać dwóch już mocno wstawionych panów, którzy sączą piwo od dłuższego czasu i wcale nie mają zamiaru wyjść tylko dlatego, że na drzwiach jest napisane: "do ostatniego klienta" pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxxx Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: 77.252.90.* 12.02.11, 00:17 "do ostatniego klienta?" wiesz co piszesz? jak byś był kelnerem to wiedział byś co przechodzimy i jak ta praca jest naprawdę męcząca..jak byś troszkę popracował tak to pewnie zmienił byś zdanie pisząc, że powinno się siedzieć do ostatniego klienta..musiała bym tam całe życie spędzić a gdzie czas na sen? my też jesteśmy ludźmi i też chcemy troszkę odpocząć. Ja się większości zgadzam z dziewczyną czasami klienci nie zdają sobie sprawy z tego jak są bezczelni. Lubie to co robię, mam dobry kontakt z klientami i jestem bardzo cierpliwa ale niestety czasami swoje sobie myślimy w szczególności gdy trafiamy na bardzo nie miłych gości... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga666 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: 195.205.38.* 29.10.08, 10:26 nie dziwie sie ze klienci sie denerwowali i nie dawali napiwków jak zabierala im talerze ze skrzyzowanymi sztuccami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: faefaf Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: 213.170.153.* 29.10.08, 13:19 Walsciwie to skrzyzowane sztucce mowia o zakonczonym posilku. Nie jestem kelnerem nigdy nie bylem ale jakos ta wiedze posiadlem. Chyba dobre wychowanie o tym mowi??!! Zreszta jak to mowia podroze ksztalca wiec zamiast swojej miescinki czasami warto wybrac sie w nieznane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agnitz Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 15:26 Własnie sztućce ułożone równolegle na "godzinie piątej" mówią o skończonym posiłku. Niestety zauważam, że ta wiedza naprawdę zaczna być wiedzą tajemną dla kelnerów i nie tylko... Poza tym po przeczytaniu prawie wszystkich komentarzy doszłam do wniosku, ze w Poznaniu mamy lepiej :) Napiwki zostawiamy,a kelnerzy i kelnerki sa o niebo weselsi niż zgorzkniała Pani Autorka, panów z brzuchem z saszetką nie tak dużo, bachory wcale tak nie wrzeszczą przy posiłkach, a czasami dostają balonik (nie, nie w sieciówce, tylko w "normalnej" fajnej restauracji... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jeleniasty 15% napiwku... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 10:45 chcecie otrzymywać "obowiązkowy" napiwek jak w USA? To zapraszam na wycieczkę do tego kraju i obserwację pracy kelnerów/kelnerek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arm Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 10:46 żenujący artykuł Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jazzi Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.elektrosat.pl 27.10.08, 21:06 świetny artykuł Odpowiedz Link Zgłoś
limo-onka Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 10:47 jestem codziennym gościem restauracji (specyfika zawodu) i z zażenowaniem muszę przyznać, że zachowania gości pozostawiają o wiele więcej do życzenia, niż praca kelnera. artykuł jest przerysowany. i dobrze, bo ukazuje to, najistotniejsze braki wychowania, obycia, kultury dużej części gości odwiedzających restauracje. a czytając poszczególne posty nasunęło mi się kilka spostrzeżeń 1. pokora i kultura obowiązuje nie tylko kelnera 2. kultura jedzenia drażni nie tylko kelnera, ale i gości siedzących obok 3. małe dzieci należałoby najpierw nauczyć zachowania w restauracji, a potem je do niej zabierać i zrzucać odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo i dobre samopoczucie na kelnera i pozostałych gości 4. jeżeli chcemy zostać dłużej w restauracji, to może spróbujmy uzgodnić z kelnerem zawczasu wysokość dodatkowej opłaty za nadgodziny, które mu fundujemy, albo choćby zostawmy mu potem pieniądze na taksówkę? 5. nigdy nie pracowałam w tej branży, mój syn na wakacjach w liceum pracował jako kelner z którego bardzo pracodawca i klienci byli bardzo zadowoleni, ale jako że to była restauracja hotelowa, w której nocowali głównie niemcy na napiwkach nie przeżyłby nawet tygodnia. 6. poza tym miejmy na uwadze, że kelner to nie służba, tylko normalny zawód i tak jak akwizytora obowiązuje garnitur, tak kelnera uśmiech. 7. i to co najważniejsze - może dobrze byłoby zacząć od wychowywania siebie, a nie kelnera, bo on już przeszedł szkolenie zawodowe, natomiast nie każdy gość wie, że jak przy stoliku obok ludzie jedzą, to może by tak na tą chwilę powstrzymać się od palenia na przykład, rozmawiać, a nie wrzeszczeć, psa zostawić w domu, bo gość obok może mieć alergię, a restauracje są dla ludzi, a nie dla psów... to tylko garć uwag,do napisania których skłoniło mnie to, co przeczytałam na forum. mam wrażenie, że spotkania w restauracjach z niektórymi autorami tych postów sprawiają, że skądinąd dobre jedzenie przestaje smakować.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pao Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.chello.pl 27.10.08, 15:38 Bardzo dobre podsumowanie Pani limo-onka!!!! Po zenujacych komentarzach tylko utwierdzam sie w przekonaniu ze Polacy sa jeszcze baardzo niedouczeni kulturalnie. Sama pracowalam jako kelnerka w Anglii i prosze panstwa - wiem ze to wiekszosc wypowiadajacych sie tutaj ludzi pewnie zszokuje - klienci widza w kelnerach ludzi. Jezeli cos im nie pasuje, grzecznie prosza o wyjasnienie tego, z zaznaczeniem, ze tylko jezeli aktualnie mam na to czas (serio!). Jezeli mialam 10 stolikow do obsluzenia przed nimi i Ci ludzie musieli czekac, to wierzcie mi - nie stroili min, nie cmokali, nie przeklinali, nie strzelali palcami, nie przewracali oczami, tylko z usmiechem starali sie zwrocic na siebie uwage, a po moich przeprosinach - oni jeszcze mnie przepraszali za to ze mi przeszkodzili!! Rozumiem ze wam to nie miesci sie w glowach... Prawie zawsze zostawiali napiwek, nawet jesli jedzenie im nie smakowalo, poniewaz umieli docenic moja prace. Nigdy nie rozkazywali - za kazdym razem dodawali slowa "proszę" i "dziekuje", "to było pyszne", "dziekujemy za bardzo mila obsluge, na pewno tu wrocimy" itp. i zazwyczaj takze i uśmiech. Ale my rodacy wykazujemy tylko postawe roszczeniowa. My nie potrafimy byc mili dla Pani/Pana w restauracji, w okienku czy gdziekolwiek indziej gdzie jestesmy obslugiwani, bo wychodzimy z zalozenia ze placimy, wymagamy i nie musimy byc wcale mili, bo przeciez MY TEZ CIEZKO PRACUJEMY. Straszne podejscie, straszne moi panstwo szanowni. Szczerze mowiac po tym artykule bylam w ciezkim szoku, bo nie zdawalam sobie sprawy ze Polacy sa az tak niewychowani i egocentryczni. Ale zgadzam sie tez, ze poziom obslugi w tym kraju jest bardzo czesto na zenujacym poziomie - we Wroclawiu niestety tez.. Kelnerzy rowniez powinni uczyc sie dobrych manier, nie wzdychac gdy czlowiek zamawia, usmiechnac sie, nie olewac wdajac sie w pogaduszki i ploteczki, traktowac klientow jak ludzi tak jak samemu chcieliby by byc traktowani, a nie wrzucac wszystkich do jednego worka z napisem "podły klient". Jezeli mam z kims takim do czynienia, z reguly nie zostawaim napiwku, chyba ze jedzenie bylo przepyszne - wtedy jest nadzieja ze te pieniadze zostana podzielone i kucharz tez cos dostanie. Wiecej pokory drodzy rodacy! Zarówno klienci jak i kelnerzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leopard Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: 213.17.163.* 29.10.08, 14:00 Oto podobnie jak w artykule wrzucenie wszystkich klientów do jednego worka jako tę niedobrą stronę. Ci co piszą w postach krytycznie o artykule nie muszą zaraz być tymi siorbiącymi, palącymi czy wprowadzającymi psy do lokalu. Ja sam na ogół unikam spięć z kelnerami (chyba że sytuacja jest naprawdę podbramkowa) i w ogóle rzadko mam z nimi jakiś poważniejszy problem, ale ten artykuł jest tak tendencyjny, tak przerysowany, tak krzywdzący dla konsumentów jako ogół że budzi więcej irytacji niż współczucia. Nikt nie twierdzi że kultura nie obowiązuje obu stron (choć nie wiem akurat czemu klienta ma obowiązywać również jakaś ponadgabarytowa pokora) ale specyfika relacji kelner - klient nakłada więcej wymogów wobec tej pierwszej strony. I żaden lament tu nie pomoże, to klient płaci i utrzymuje zarówno lokal jak i załogę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bazylka Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.08, 10:49 We Wrocławiu brakuje profesjonalnych kelnerów i kelnerek. dziewczynka, która wylała swe żalu nie ma pojęcia co to znaczy być kelnerką. Ona po prostu roznosi piwo i z tym ma też problem, bo..nie pamięta kto zamówił jakie. Szlag mnie trafia w restauracjach, jak kelnerzy/rki są rozkojarzone, nie pamiętają zamówień, przynoszą dania w rożnym czasie, nie mają pojęcie co się znajduję w menu lub co jest w jaki sposób przygotowane i podane. Takim osobom przydałaby się szkoła życia w jakiejś restauracji na zachodzie. Gdyby choć trochę się przyłożyli do pracy...byłyby i większe napiwki. Patrzę sobie czasem, na sali jest ok 12 stolików w tym 3 kelnerów i mają problem z obsługą klientów. Ręce mi wtedy opadają i naprawdę nie mam ochoty zostawiać napiwków. Dla mnie są one znakiem miłej, profesjonalnej obsługi. Wtedy wiem, za co płace i za co zostawiam napiwek... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rysiek Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.10.08, 00:28 Jasne, bywa i tak jak mówisz. Sam jestem kelnerem z Wrocławia z 6-cio letnim stażem na Rynku i wiem, że jest różnica między "kelnerem" - podawaczem ze stażem wakacyjnym, a dobrym kelnerem, który ze względu na braki kadrowe tyra bez przerwy już czternasty dzień, wtedy naprawdę ciężko o uśmiech za każdym razem - uwierz mi. A co do większych napiwków jeśli się przyłożysz, to chyba sama w to nie wierzysz, ile rezerwacji i stołów zrobionych przeze mnie na tip-top, nawet w temacie protokołu dyplomatycznego było "saute", czyli rachunek, zero tipa i bez do widzenia. A napiwki zostawiam zawsze, bo jest różnica między kelnerem który się opieprza a tym, który się stara, ale dopiero zaczyna... Każdy musi kiedyś zacząć, nieprawdaż ? Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 14:05 Nierozsądną rzeczą jest spodziewanie się napiwku, gdy płatność ma być z fakturą VAT na firmę a jeszcze przelewem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rysiek Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.10.08, 12:52 ...to też da się zrobić, wszystko jest kwestią dogadania z szefostwem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dżi Kelnerzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 11:11 przerysowany, naciagany, pelny frustracji i jadu artykul. a nawet nie artykul... ciekawi mnie, czy autorka zanim zaczela pracowac w knajpach nie byla plastikowa panienka saczaca w knajpie jeden soczek... fakt, ze uagolnia i wrzuca wszystkich klientow do jednego worka chamow i prostakow swiadczy o tym, ze jej frustracja osiagnela taki poziom, kiedy nalezy isc po porade do specjalisty zanim sie nie postanowi na wkurzajacego ja klienta wylac wrzatek lub upuscic noz... a poza tym: - nie w kazdej knajpie mozna dac napiwek placac karta. nie za kazdym razem jak placi sie karta ma sie przy sobie jakakolwiek gotowke, zeby zostawic napiwek - nie zostawie napiwku jesli jedzenie mi nie smakowalo. i wiem, ze kelner nie ma nic do tego czy jedzenie jest dobre czy nie. ale jakos nie przeszkadza mu wziac napiwku kiedy zostawiam kase wlasnie dlatego, ze jedzenie mi bardzo smakowalo. nie sadze, ze zaniesie wtedy ta kase kucharzowi. napiwki (nie) daje sie z roznych powodow... - ciekawe, co autorka by zrobila gdybym poprosila o to by kucharz podszedl do stolika? bo przeziez w innych krajach czy w restauracjach (w ktorych dba sie o dobry kontakt z klientem na kazdym szczeblu) sie to zdarza - kucharzowi sie dziekuje lub przekazuje swoje uwagi dotyczace dania. zakladam, ze w knajpie, w ktorej autorka przezywa katusze klienci nie rozmawiaja z kucharzem, i dziewczyna nawet nie wiedzialaby jak sie zachowac gdyby ktos poprosil o taka rozmowe - autorka ma widac blade pojecie o kulturze napiwkow w innych krajach i snuje analogie ktore maja za wszelka cene udowodnic, ze jej sytuacja zawodowa jest najgorsza z wszystkich mozliwych - autorka malo wie o sztuccach... co nie swiadczy najlepiej o niej jako kelnerce - autorka mysli, ze wszystkie inne grupy zawodowe nie musza sie 'uzerac' z klientami (nauczyciele, sprzedawcy...) i ze tylko kelnerow sie tak poniza, pokarza i torturuje fizycznie i psychycznie - a to nie jest prawda - autorka zdaje sie nie zdawac sobie sprawy z tego, ze takze wsrod kelnerow znajduje sie ociezale, rozmemlane mimozy, ktore nie potrafia liczyc, zapamietac najprostszego zamowienia, podac posilek z wlasciwej strony itp. ale owe mimozy pewnie tez zwalaja wszystkie problemy na klienta generalnie rzecz biorac, dawno nie czytalam czegos tak durnego. mozna bylo przedstawic prace kelnera tak, ze pochylilbysmy sie z czuloscia nad jego ciezkim losem. dobry dziennikarz wiedzialby jak napisac cos takiego. tymczasem szydzimy z autorki, bo wystawila swojemu srodowisku bardzo slabe swiadectwo... i tylko przysporzyla mu klopotow. nie sadze, zeby ludzie stali sie teraz bardziej wyrozumiali. a przynajmniej z komentarzy do arytulow nie wynika, ze nastapi jakas zmiana w tej kwestii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rysiek Re: Kelnerzy... IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.10.08, 01:09 - artykuł, artykuł, szczera prawda, popracuj sobie z różnymi gośćmi po 16 godzin na dobę przez 5-6 dni w tygodniu, uwierz mi, że zrozumiesz... -nie trzeba być plastikową lalą aby po kilku miesiącach pracy w największym młynie nie potrafić czuć (nawet nie rozumieć) podstawowych intersemiotycznych wyrazów większości gości... -czasem "akcja nóż" jest naprawdę do rozważenia :) a tak na poważnie, gdy podczas dnia pracy masz średnio 30-40 stołów, na tę ilość 15-20 nie zostawi napiwku , to tak naprawdę nie tylko o to chodzi. Chodzi o to że na tych 20 stołów 4-7 z nich okaże się totalnymi burakami, tak ze względu na sposób bycia i kulturę osobistą jak i sposób traktowania innych. To naprawdę nie pomaga, nie tylko tobie ale także i innym gościom, nie mówiąc już o tym, że niweczy dobry humor i pozytywne nastawienie do pracy... - zawsze da się zostawić napiwek na karcie, zawsze. Inna kwestia, czy ten napiwek trafi do kieszeni kelnera, dlatego w praktyce "nie zawsze się da". Naprawdę warto mieć przy sobie trochę drobnych w gotówce w myśł zasady "nie stać mnie na chodzenie do restauracji jeśli nie stać mnie na zostawienie kelnerowi napiwku", to po prostu kwestia kultury... -jeśli Ci nie smakuje, to może trzeba rozważyć możliwość nieuregulowania rachunku ? Jeśli zamówiona przez ciebie butelka wina, podana zgodnie ze sztuką była by wg Ciebie nie smaczna (bo np. wino gryzie Cię w gardziołko - autentyk) też odmówiłbyś płacenia ? O gustach się nie dyskutuje, przecież to Ty podjąłeś decyzję o wyborze, tak restauracji jak i potraw czy napojów. Nie zostawiasz napiwku ze względu na smak potraw, tylko ze względu na dobrą obsługę. Im lepsza tym więcej, proste... -w każdej dobrej restauracji jeśli poprosisz o rozmowę kimś z kuchni, szef kuchni chętnie odpowie na wszystkie Twoje pytania i będzie się starał rozwiać wszystkie wątpliwości. Kropka. -myślę że autorka ma całkiem spore pojęcie o kulturze napiwków w innych krajach. Zapomniała dodać Francuzów i Włochów, którzy razem z Hiszpanami nie zostawiają napiwków, spowodowane jest to jednak faktem, że w tych krajach napiwek jest od razu wliczony w cenę wszystkich napojów i dań. -nie tylko kelnerów miesza się z błotem - to fakt. Inną sprawą jest, że nie można sobie pozwolić na to, aby każdy właził Ci na głowę. Ale w gastronomia to nieliczny zawód, który wymaga od ciebie umiejętnie taktownego podejścia do "problematycznych" gości. Jest to oczywiście kwestia praktyki i indywidualnych predyspozycji, nikt cię tego nie nauczy... -w każdej branży trafiają się tzw "sieroty" nie potrafiące sobie poradzić z wykonywaniem własnych obowiązków, to fakt. W tyk konkretnym jednak przypadku myślę, że Autorka pisała z perspektywy własnych doświadczeń... -myślę, że artykuł nie ma na celu wypłakiwania się i użalania nad losem "biednego" kelnera tylko uwypuklenie pewnych charakterystycznych sytuacji. Nie mówi on "współczuj nam" tylko "zastanów się i nad sobą". Bo restauracja z definicji ugaszcza ludzi, a prawo gościnności dotyczy - bądź co bądź - obu stron... Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: Kelnerzy... 29.10.08, 12:46 - zawsze da się zostawić napiwek na karcie, zawsze. Inna kwestia, czy ten napiwek trafi do kieszeni kelnera, dlatego w praktyce "nie zawsze się da". Naprawdę warto mieć przy sobie trochę drobnych w gotówce w myśł zasady "nie stać mnie na chodzenie do restauracji jeśli nie stać mnie na zostawienie kelnerowi napiwku", to po prostu kwestia kultur Rysiu, jeszcze raz pytam: gdzie cie tej "kultury" nauczyli? sa ludzie ( i podejrzewam, ze w Polsce zwlaszcza to spory odsetek klientow), ktorzy w restauracjach jedza, bo sa w danym miejscu sluzbowo. mozesz wyjasnic, dlaczego maja z wlasnej kieszeni dokladac, bo "obsluga byla uprzejma i profesjonalna" (czyli taka, jakiej kazdy klient sie spodziewa)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rysiek Re: Kelnerzy... IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.10.08, 13:15 ...hehehe, jak już pisałem, to właśnie jest kwestia kultury. Dlaczego w innych krajach można, a u nas nie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agt81 prawda leży jak zwykle gdzieś po środku IP: 194.181.192.* 27.10.08, 11:27 czytając ten artykuł miałam wrażenie, że wszyscy kelnerzy i kelnerki są uciśnieni przez okropnych klientów. a prawda leży po środku. nie byłam kelnerką, tylko klientem, więc można zapytać, co wiem. wiem troszkę. wiem, że prawie zawsze daję napiwki, czy płacę gotówką czy kartą, wyjątek stanowią sytuacje kiedy zachowania obsługi nie da rady wytłumaczyć zmęczeniem a zwyczajnym brakiem kultury, co na szczęście zdarza się rzadko, ale się zdarza. i to jest przysłowiowe 10%. kto była kiedykolwiek zagranicą wie, że napiwki należy dawać, płacimy za obsługę, bo za jedzenie cenę podano w karcie. niestety, jak w każdym handlu i usługach taki kelner jest na pierwszej linii strzału, więc jeśli kucharz skopał danie, najpierw dostaje się kelnerowi. taka niestety kolej rzeczy. wystarczy powiadomić klienta, że się kucharza przyprowadzi, albo kierownika sali, albo nawet właściciela knajpy. proste nie? owszem, niektórzy ewidentnie wprowadzają wiochę na salony, ale skoro ktoś z domu tego nie wyniósł, to na mieście się nie nauczy. zdarzało mi się reagować na sąsiednich klientów i rozumiem, że nie w smak i nie bardzo służbowo kelnerom może przyjść takie upominanie, ale chyba można przekazać to znowu kierownikowi sali lub właścicielowi. chyba zależałoby im na renomie knajpy i skoro nie potrafią trzymać fasonu i jednak zwrócić komuś uwagi, to proszę się nie dziwić warunkom pracy. im bardziej lekceważy się takie zachowanie, tym mniej kulturalnych klientów będzie przychodziło. a na koniec: w ramach rozluźnienia popracowego zapraszam do byłego alberta w galerii dominikańskiej - tak niegrzecznej i nieokrzesanej obsługi z tekstami "proszę tego nie kupować", "niestety kod tu zdarto, ale nic nie mogę zrobić, bo nie ma ludzi na mięsnym", przeglądających katalog z kosmetykami, gdy kolejka do 3 z 10 kas sięga kilkunastu klientów, walających się rozdartych "gorących kubków" na taśmie... to aż trudno opisać, istna makabra! niegrzeczni klienci to przy tym "pikuś" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 11:48 Ten artykuł tylko potwierdza moje obserwacje - we Wrocławiu, z wyjątkiem paru lokali np. Akropolis, nie ma co liczyc na profesjonalną obsługę. Kelnerzy są niedouczeni, nieuprzejmi i źle zorganizowani. To naprawdę ciężka praca wymagająca samodyscypliny i dobrego kontaktu z ludźmi; studenci, którzy lgną do tego zajęcia, w większości ię do tej pracy nie nadają! Aż przykro spędzac czas poza domem, kiedy człowiek po prostu chce się zrelaksowac, a musi zajmowac się czyimś bólem egzystencjalnym. Odpowiedz Link Zgłoś
jonatan.klimczewski Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 11:54 Bywam w restauracjach, mówię "proszę", "dziękuję" i daję napiwki. I co z tego? Często spotykam się z wyraźną nieuprzejmością kelnerów. Jedyne z czym się zgodzę i co mi się nie podoba, to fakt, że klienci często pozwalają sobie na poklepywanie kelnerek czy różne uwagi dot. urody. Tego nie znoszę. I to musi wkurzać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kejsper Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.generacja.pl 27.10.08, 12:10 "I ten widok żrących ludzi. Naprawdę nie ma gorszego widoku niż ten, w jaki sposób ludzie jedzą." to chyba trzeba znalezc prace gdzie ludzie nie jedza jak ma sie takie obrzydzenie do tego... "Rzecz inaczej ma się w krajach azjatyckich. Tam, zatrudniając kelnera, nie płaci się mu w ogóle pensji. Wypłatą takiej osoby są tylko i wyłącznie napiwki, które uda mu się uzbierać, a które, dodać należy, nie są obowiązkowe dla klienta." ok, a teraz szukamy takich informacji w internecie. Znajdujemy: "Przykładowo, jeśli w Japonii ktoś zostawi drobne na stole, możliwe że kelner pobiegnie za tobą i zwróci te pieniądze." (artelis.pl/artykul-6490,18,110.html) albo tutaj: "W Polsce napiwki nie są obowiązkowe, ale mile widziane. Zupełnie inaczej niż w niektórych krajach, gdzie można spotkać się z odmową przyjęcia takiego dowodu uznania. Tak jest w Korei Południowej, Izraelu, w Chinach, w Finlandii i w Japonii, gdzie próba wynagrodzenia obsługi w ten sposób uważana jest za ogromny nietakt." (www.gastronauci.pl/art.php?p=151) Chiny, Japonia i Korea Poludniowa. To zdaje sie dosc duze kraje AZJATYCKIE. Sadze, ze powinna pani znalezc prace gdzie nie trzeba bedzie patrzec na to jak ludzie żrą(!), najlepiej jakby w ogole na ludzi nie trzeba bylo patrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rysiek Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.10.08, 01:17 ...a propos żrących ludzi... z Azji. Polecam spędzić miły wieczór w towarzystwie Koreańczyków bądź Chińczyków (Japończycy są pod tym względem bardziej cywilizowani). Nie raz byłem świadkiem sceny, kiedy to ów zacni ludzie jedząc i pijąc, jednocześnie mlaskali z echem, palili fajki i bekali przy stole. Kulminacją był jeden Koreańczyk, który idąc do toalety przy pełnej sali Gości, ostentacyjnie uniósł nóżkę i mlaskając sobie w najlepsze gromko walnął głośnego bąka. Smacznego. I nie mówcie mi że to kwestia kultury danego kraju, bo kiedy jedziesz w obce strony to należałoby się zapoznać z pewnymi zasadami kraju, którego masz przyjemność być gościem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boso i kaczo Re: Ani kelnerka, ani dziennikarka!!! IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 28.10.08, 15:10 "I ten widok żrących ludzi. Naprawdę nie ma gorszego widoku niż ten, w jaki sposób ludzie jedzą." ------------------------------------------------------------------- Zareczam, ze sa gorsze widoki! A, pozal sie Boze, "autorka" tekstu nigdy nie bedzie ani dobra kelnerka, ani dobra dziennikarka! P.S. Czy studentow dziennikarstwa w Polsce ucza teraz, ze istnieje jeszcze cos takiego jak przyzwoitosc dziennikarska? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniakin Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.nokia.com 29.10.08, 13:09 "W Polsce napiwki nie są obowiązkowe, ale mile widziane. Zupełnie inaczej niż w niektórych krajach, gdzie można spotkać się z odmową przyjęcia takiego dowodu uznania. Tak jest w Korei Południowej, Izraelu, w Chinach, w Finlandii i w Japonii, gdzie próba wynagrodzenia obsługi w ten sposób uważana jest za ogromny nietakt." (www.gastronauci.pl/art.php?p=151) A co do Finlandii to bzdura. Napiwki nie sa popularne i daje sie je tylko za wyjatkowo dobra obsluge. Ale na pewno nie sa odbierane jako nietakt, jesli ktos juz napiwek zostawi!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr Hiszpanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 11:56 Hiszpanie już tacy są, że zostawiają po obie syf, jak ktoś był w Hiszpanii, to wie, jak wyglądają tamtejsze restauracje po przerwie na obiad. Jednak obsługa wszytko sprząta i nikt nie narzeka. A napiwki są często doliczone do rachunku, więc nikt nie musi wyliczac, ile powinien zostawic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K Re: Hiszpanie IP: *.generacja.pl 27.10.08, 12:11 W Hiszpanii wytlumaczono mi, ze im wiekszy syf na stole po jedzeniu tym smaczniejsze jedzenie bylo. ot co. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Hiszpanie 29.10.08, 14:13 W Niemczech, nie tylko w byłej NRD, zdarzają się przypadki zamykania restauracji na czas przerwy obiadowej dla personelu. To dopiero jest hicior! Odpowiedz Link Zgłoś
ralfx Dużo prawdy ale i dyrdymałów też nie brakuje 27.10.08, 11:59 "Jeśli kelner zarzeka się na własną matkę, że w lokalu podaje się tylko piwo Warka i Żywiec, to naprawdę nie trzeba się pytać, czy nie ma heinekena" - i tu się nie zgodzę. Jeśli jest Żywiec i Warka to jest również Paulaner czy Heineken o czym kelnerzy czy kelnerki z regóły nie wiedzą bo nie chcą wiedzieć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TheKapuch Re: Dużo prawdy ale i dyrdymałów też nie brakuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.13, 22:47 Przepraszam, a od kiedy jest jakaś zasada jakie marki piwa są podawane w lokalu? Restauracja nie zawsze nie musi brać alkohol od producenta, może kupować w hurtowni. Poza tym chodzi tu o przykład, w którym klient zawsze dopytuje się o coś, czego nawet nie ma w karcie, co już doświadczyłem w te wakacje dosyć dobitnie :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: El. Re: Dużo prawdy ale i dyrdymałów też nie brakuje IP: *.ksi-system.net 31.10.13, 16:29 Co za bzdura... niby na jakiej zasadzie? Odpowiedz Link Zgłoś
ralfx jeszcze jedna uwaga 27.10.08, 12:13 "pracuje w jednej z wrocławskich restauracji na Rynku" - jeśli już to w Rynku. Chyba domyślam się, gdzie ta pani pracuje - więc są INNE PIWA. Niestety ale bardzo często przysiadam na kawę w Rynku w różnych lokalach i nieczęsto zamawiając espresso dostaję espresso - dostaję kawę z ekspresu. Z reguły daje jedną szansę takiej osobie i wypijam tę kawę. Jeśli sytuacja się powtarza to już taki miły nie jestem i pani realizuje zamówienie do skutku (rekord - 5 kaw zamiast espresso: była czarna kawa, biała kawa i różne cuda. Zapłaciła za te kawy z własnej kieszeni. Ale dziś espresso jest u tej pani genialne!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: burakiNApolu Re: jeszcze jedna uwaga IP: *.superkabel.de 27.10.08, 13:20 i co chcesz w ten sposob udowodnic?? jakim jestes znawca?? moze zle wymawiales moze chciales ekspresso :)) co za burak Odpowiedz Link Zgłoś
gh83 Re: jeszcze jedna uwaga 27.10.08, 13:33 Zamawiasz schabowego a dostajesz jajecznicę. Co robisz? Walczysz o swoje jak "burak", czy jesz to, co Ci łaskawie przyniesiono? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aono Re: jeszcze jedna uwaga IP: *.superkabel.de 27.10.08, 13:39 czytaj ze zrozumieniem!! tu mowimy o jednym napoju kawie podanej na rozne sposoby nie napisal tu kolega ze prosil o kawe a dostal piwo czy herbate, tak samo ze schabowym moze byc podany omylkowo nie wiem w sosie pieczarkowym, zabawni tu ludzie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aono Re: jeszcze jedna uwaga IP: *.superkabel.de 27.10.08, 13:51 i jesli juz tak mamy czepiac sie szczegolow "panie znawco z ekspresso" to nawet wystarczylo grzecznie zwrocic uwage lub poinformowac jak taka kawa wygladac powinna, bo jesli ktos uczy sie dopiero nie musi byc zaraz profesjonalista a nie cieszyc sie jak glupkowato ze biedna kelnerka 5 razy biegala i oddala z tej swojej marnej pensyjki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sylikon Re: jeszcze jedna uwaga IP: *.adsl.inetia.pl 27.10.08, 18:33 Gość portalu: aono napisał(a): > i jesli juz tak mamy czepiac sie szczegolow "panie znawco z ekspresso" to nawet > wystarczylo grzecznie zwrocic uwage lub poinformowac jak taka kawa wygladac > powinna, bo jesli ktos uczy sie dopiero nie musi byc zaraz profesjonalista a ni > e > cieszyc sie jak glupkowato ze biedna kelnerka 5 razy biegala i oddala z tej > swojej marnej pensyjki coś się tak czepił gościa,masz jakieś problemy czy co?a może sam jesteś jakiś sfrustrowany kelner,zresetuj się i spuść trochę jadu:) P.S.a osoba,która podaje w pracy kawę,chyba powinna mieć ten temat w małym paluszku;rzeczywiście "biedna" pani:)) może należałoby ją doszkolić lub wysłać do laryngologa ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
real_mr_pope Re: jeszcze jedna uwaga 27.10.08, 17:21 Zamawiasz jajecznicę dostajesz jajko na miękko. Mówimy o jednej potrawie: jajku, tyle, że zrobionym na różne sposoby. Jesz spokojnie co Ci przyniesiono czy choćby próbujesz wytłumaczyć o co Ci chodziło? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rysiek Re: jeszcze jedna uwaga IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.10.08, 01:23 Czasem zdarzają się ludzie którzy tak naprawdę nie wiedzą czego chcą. Idą do restauracji/kawiarni i zamawiają e(k)spresso, czasem nawet nie wiedząć o co chodzi i czy w ogóle jest różnica. Wystarczy zapytać o jaką kawę Panu/Pani chodzi. Regularną kawę z ekspresu czy też włoską małą kawę espresso. I aby gość wyszedł z twarzą a i kelner nie był posądzony o debilizm można wybrnąć na "milion" sposobów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zażenowany Re: jeszcze jedna uwaga - ignorant IP: 217.98.20.* 27.10.08, 21:25 nie wiem kto Cię człowieku polskiego uczył, ale nie ma czegoś takiego jak "w rynku", jedyną poprawną formą jest "na rynku" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: la luna Re: jeszcze jedna uwaga IP: 156.17.98.* 28.10.08, 11:13 ralfx - ty masz naparwde jakis bardzo mocny kompleks... wyuczyles kelnerke jak powinna wygladac prawdziwe espresso, niesamowicie imponujace!!! - a nie wystarczylo po prostu delikatnie zwroci uwage, wytlumaczyc o co chodzi? takim jak ty przydalaby sie "szkola zycia" w knajpie, sprobuj wczuc sie w role tej dziewuchy co tak pracuje po 10/12 godzin uzera sie z takimi balwanami jak ty, a pozniej jeszcze przygotowuje sie do egazminu - bo bankowo studiuje!!! malo wiesz i jestes zwyklym prostakiem z kasa ( bo stac sie przeciez na zaplacenie az 5 kaw - imponuje!!!) w mojej knajpie masz zakaz wstepu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stalker Re: jeszcze jedna uwaga IP: *.wcss.wroc.pl 28.10.08, 13:53 Dobrze, że podpisała się Pani nazwą lokalu. La Luna mieści się w kinie Lalka. Czasem tam jadam, dania są wyśmienite, ale to zasługa chłopaków w kuchni. Za to pani w okularach z barem do najmilszych nie należy. Przypuszczam, że to ona właśnie napisała ten post. Lekura komentarzy na tej stronie: www.wrocek.pl/miejsca/pokaz/595/La_Luna też powinna dać do myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: la luna Re: jeszcze jedna uwaga IP: 156.17.98.* 29.10.08, 09:46 z przykroscia musze Pana poinformowac ze nie nosze okularow i o istnieniu knajpy la luna - dowiedzialam sie od Pana - za informacje dziekuje :) pizzy nie jadam pozdrawiam "nieczule" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kelner od lat Re: jeszcze jedna uwaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.08, 15:53 Jestem pełen podziwu dla twoich zdolności treserskich; tak sobie kelnerkę ustawić, i to jeszcze z jakiego powodu?1 "Espresso"!! Ale nie przejmuj się, autorka o takich jak ty nie zapomniała, to o tobie i dla ciebie jest w artykule wzmianka o nadętych pseudo - biznesmenach i akwizytorach rolet... Pozdrawiam mało serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gośćKA Re: jeszcze jedna uwaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 09:35 To i ja Ci coś powiem: espresso to nie jest gó*no, które mozna sobie zrobić zawsze i wszędzie. Jak ktoś nie potrafi go zrobić, to po kiego grzyba umieszczać je w menu?! Jak nie dostrzegasz różnicy między sposobami parzenia kawy, to jesteś zwykłym ignorantem, który o idei KAWIARNI nie ma zielonego pojęcia. Bywaj. PS: smacznej "kawusi" na rynku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kawa i papierosy Re: jeszcze jedna uwaga IP: *.superkabel.de 29.10.08, 10:06 następny znawca espresso i kawiarnianych idei... tyle ze tu dyskusja jest chyba o relacjach kelner klient i odwrotnie, to ze się kelnerka pomyliła lub uczyła i nie miała pojęcia jak to zrobić nie oznacza by ja 5 razy posyłać i trenować jak pieska, można grzecznie zwrócić uwagę i powiedzieć jak to powinno wyglądać, bo jak się już chodzi do tych kawiarni i zna się te idee kawiarniane to również zachowanie i kultura są tam ważne, i co do "kawusi na rynku" to może najpierw popraw znajomość języka polskiego bo musisz być zwykłym ignorantem jeśli nie masz pojęcia o znajomości pięknego języka polskiego P.S na rynku wydawniczym, na rynku pracy... w Rynku jako miejscu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gośćKA Re: jeszcze jedna uwaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 10:32 Dyskusja powyżej dotyczy kawy (gdybyś tak nie zauważył...), a nie obsługi. Gdy ktoś przynosi mi niedobrą kawę to zwracam mu grzecznie uwagę, a nie posyłam 5 razy na trening. Nie zmienia to faktu, że jeżeli jakiś właściciel lokalu decyduje się na espresso, to powinien zadbać także o kursy dla obsługi - i ja, jako klient, mam prawo tego od niego wymagać. PS: Uwagi o znajomości języka polskiego nawet nie skomentuję. Poczytaj sobie podręczniki o kulturze języka i zwróć szczególną uwagę na normy i warianty. PPS: W tym "pięknym języku polskim" są znaki interpunkcyjne i przystankowe, wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: jeszcze jedna uwaga 29.10.08, 16:07 Gość portalu: gośćKA napisał(a): > W tym "pięknym języku polskim" są znaki interpunkcyjne i > przystankowe, wiesz? znaki przystankowe? takie tabliczki blaszane z wizerunkiem autobusu bądź tramwaju? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Orion Re: jeszcze jedna uwaga IP: *.hypermobile.pl 29.10.08, 11:57 "Chyba domyślam się, gdzie ta pani pracuje - więc są INNE PIWA" - proszę nie kłamać :-) "(rekord - 5 kaw zamiast espresso: była czarna kawa, biała kawa i różne cuda.Zapłaciła za te kawy z własnej kieszeni. Ale dziś espresso jest u tej pani genialne!) - zgadzam się z tym, że niekompetencja powinna być karana, ale nie przez klienta, a jeśli już, to nie w ten sposób proszę Pana. Od ukarania kelnera/ki jest kierownik sali, i proszę mi wierzyć, nie będzie miłosierny. Odbierze dniówkę, napiwki, ewentualnie ukarze dodatkowymi pracami, za które nie zapłaci. A Pan, no cóż, zostanie zapamiętany jako cham i burak. Oczywiście nikt tego Panu nie powie i nie da do zrozumienia. Wyłącznie sobie pomyśli na Pana widok: "znowu tu przylazł s...". Ewentualnie kelnerzy dolepią Panu etykietkę (w myślach oczywiście): "treser", i proszę mi wierzyć, nie jest to komplement. To znaczy, że uważają Pana poprostu za bydlaka, który leczy sobie na nich swoje kompleksy. Miłego dnia i smacznej kawy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tirilcia Re: jeszcze jedna uwaga IP: *.dynamic.chello.pl 30.10.13, 00:15 to ci bardzo współczuję że tak traktujesz ludzi w restauracji bo pretensje powinny być do szefa który nie przeszkolił pracownika. W restauracji nie pracują ludzie po szkole bo Ci co szkołe przeszli wiedzą jak to wygląda i szukają innej pracy. Więc troche przemyśl swoje zachowanie i pretensje miej do tych którzy naprawdę zawinili a nie do biednej dziewczyny z ulicy która pracuje najprawdopodobniej za 6 zł na godzinę bez umowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: radoslaww Re: jeszcze jedna uwaga IP: 84.38.145.* 30.10.13, 10:05 pajac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kelnerka - Poznań Re: jeszcze jedna uwaga IP: *.ip.netia.com.pl 04.11.13, 23:58 W takim razie nie mam pojęcia w jakich restauracjach Pan przysiada, bo nie znam ani jednego kelnera czy kelnerki, którzy nie wiedzą co to jest espresso i jak je podać. Sprawa może mieć się inaczej jeśli zamawia Pan tak lubiane przez Polaków eKspresso(!?), wtedy faktycznie kelner może nie wiedzieć o co chodzi bo coś takiego istnieje tylko w głowach znamienitych kawoszy. Odpowiedz Link Zgłoś