Dodaj do ulubionych

Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu

    • Gość: Inco Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.e-wro.net.pl 27.10.08, 12:35
      Staram się być grzeczny w knajpie czy restauracji, ale napiwek uważam za ukryty koszt. Jest to sprytny sposób właścicieli, by płacić minimalna pensje kelnerom i zrzucanie kontroli jakości obsługi na klientów ! Już całkowicie nie rozumiem napiwku który jest obligatoryjny, to jest po prostu ukryty koszt zakupu i powinien być zwalczany przez rzecznika praw konsumenckich. Ludzie nie dajcie się wkręca, że z napiwków coś wyciągniecie, żądajcie wyższej pensji !
      • Gość: domio czasem gotowałem w domu, teraz będe zawsze IP: *.as.kn.pl 27.10.08, 13:04
        Choć bym miał jeść obiad o dziewiętnastej, to kęsa do ust w Rynku nie wezmę, bo przecież wtedy biedna paniusia będzie musiała ruszyć tyłek z miejsca. Do tego pewnie będzie widziała jak jem, a to takie odrażające.
        Na piwko też można do domu znajomych zaprosić i sam im podam z uśmiechem, a nie jakaś nadęta purchawa pełna irytacji i żalu do całego świata.
        Wiem, że w zasadzie wystarczyłoby w ogóle siedzieć w domu, a napiwki puszczać autorce artykułu przelewem, no ale niestety, life is brutal.
    • Gość: anka "Ona nie uśmiecha się do ciebie, bo chce, ona się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 13:23
      uśmiecha bo musi"
      to w zasadzie wiele tłumaczy. czyzby taka restauracja czy kawiarnia to był obóz
      pracy? nie odpowiada ci taka praca, to nie pracuj. pracę trzeba lubić.
      nieprawdą jest, że wszyscy klienci to chamy i gnoje. nieprawdą jest, ze kazdy
      kelner wie, co dokładnie jest w karcie, o czym niejednokrotnie miałam okazję sie
      przekonać. przychodząc pierwszy raz do restauracji oczekuję polecenia czegos
      dobrego przez obsługę. to naprawde nic dziwnego. oczekuję też, ze otrzymam kartę
      - nie muszę wiedzieć, mogę tez nie zauważyć gdzie leży. oczekuję też, że będę
      obsłuzona szybko, a nie po godzinie, co tez mi sie kiedyś
      zdarzyło,zrezygnowałam, kiedy nasze danie miało być podane - po 1,5 godzinie od
      wejścia do lokalu! i proszę mi się nie dziwić, bo restauracja to restauracja i
      pewien standard powinna trzymać.
      A autorka tekstu nie nadaje się do pracy, skoro już po porannym otwarciu lokalu
      jest smiertelnie zmęczona, a klient to jej wróg.

      Tak na marginesie - tez pracowałam kiedyś jako kelnerka. Też było cięzko,
      szczególnie w te dni, kiedy moja knajpka była jedyną otwartą na całej ulicy. Ale
      kiedy byłam miła dla klientów i usmiechnięta, to nawet, kiedy zdarzyło mie się
      popełnic błąd, oni tez byli mili i wyrozumiali. I lubiłam tę prace, chociaz
      wieczorem padałam na pysk.
      • Gość: pidzama_porno Re: "Ona nie uśmiecha się do ciebie, bo chce, ona IP: *.superkabel.de 27.10.08, 13:37
        jesli masz ochote na szybkie jedzenie to pomylilas lokale w fast foodach podaja
        szybciutko, a jesli chodzi o wyrozumialosc to jak Ty jestes wyrozumiala ze sie
        oburzasz czekaniem czy nieznajomoscia wszystkich dan w karcie, kelner tez
        czlowiek... i na koniec jak Ci nie odpowiada dany lokal to nie chodz, miejsce
        trzeba lubic...
        • Gość: anka Re: "Ona nie uśmiecha się do ciebie, bo chce, ona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 13:49
          polecam uważniejszą lekturę - nie oburzam się nieznajomością dań w karcie, tylko
          piszę, że nie zawsze kelner zna kartę dokładnie - często zdarzało się, że pytał
          kucharza i zupełnie mi to nie przeszkadza - ja pytam bo nie wiem, on też pyta bo
          nie wie i przekazuje mi tę wiedzę..
          poza tym - wybacz, ale w opisanym przeze mnie przypadku czekałam na 5 porcji
          deseru lodowego 1,5 godziny - to nie jest przesada. Rozumiem, że na obiad czekam
          nawet do 0,5 godziny, ale sorry nie 3x tyle na deser. Więcej do tego lokalu nie
          poszłam.
          A jako kelnerka pracowałam we Francji. To naprawdę fajne praca, jeśli się ją
          lubi. I jeśli lubi się ludzi.
          • Gość: aono Re: "Ona nie uśmiecha się do ciebie, bo chce, ona IP: *.superkabel.de 27.10.08, 13:59
            tylko mylisz pewne standardy polskie z tymi francuskimi bo i kultura inna, ja nie mialem okazji pracowac zagranica ale tu wlasnie i to byl dla mnie oboz pracy od tamtego czasu zupelnie inaczej patrze na kelnerow z wiekszym zrozumieniem...
            • Gość: anka Re: "Ona nie uśmiecha się do ciebie, bo chce, ona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 14:08
              alez ja patrze na kelnerów ze zrozumieniem, tylko zupełnie nie mogę zrozumieć
              autorki artykułu! dziewczyna robi sobie krzywdę pracujac jako kelnerka, poza
              frustracją wyłazi z niej chamstwo.
              oczywiscie są beznadziejni klienci, ale na Boga - NIE WSZYSCY!!
              W kawiarniach i restauracjach, gdzie pracowałam, tez klienci bywali gorsi i
              lepsi, ale tych sympatyczniejszych było jednak więcej, a moze ich się
              najbardziej pamięta...
        • Gość: boso i kaczo Re: Ona nie uśmiecha się do ciebie, bo chce... IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 28.10.08, 15:16
          czekaniem czy nieznajomoscia wszystkich dan w karcie, kelner tez
          czlowiek...
          ------------------------------------------------------------------
          Owszem, kelener to tez czlowiek ale pewne minimum profesjonalnosci
          (typu - dobra znajomosc karty) obowiazuje... A ja nie lubie
          ignorantow! W zadnym zawodzie!!
      • Gość: Rysiek Re: "Ona nie uśmiecha się do ciebie, bo chce, ona IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.10.08, 01:30
        Uśmiech z przymusu zazwyczaj odnosi się do Gości pokroju "fusów i buraków".
        Autorka tekstu opisuje z definicji sytuacje ekstremalne, bo jakież inne miałaby
        opisywać? Tych dobrych jest sporo, tych normalnych mnóstwo, ale to te
        ekstremalne pamięta się najdłużej i to one najbardziej wkurzają, czyż nie ?
        Oczywiście, że mowa tylko i wyłącznie o sytuacjach, kiedy kelner jest
        kompetentny, no i pamiętać należy, że najbardziej zabójczą bronią kelnera jest
        uśmiech i słowo "przepraszam" jeśli coś poszło nie tak...
      • Gość: były kelner Re: "Ona nie uśmiecha się do ciebie, bo chce, ona IP: 194.50.110.* 29.10.08, 10:42
        hehe...
        śmiać mi się chce. "wraca o 3 rano do domu na jutro na 9 i tak do
        roboty" Czyli że niby pracuje po 18h dziennie... dobre..." Ja tez
        byłem kelenrem, był niezły zapie... ale każdemu odpowiadało, bo
        jak się było uprzejmym, to ludzie też byli uprzejmi w stosunku do
        siebie. Jak się laska nie nadaje na kelnerke to po co pracuje tak od
        5 lat? Ulotki niech rozdaje, tam nikt nie zadaje pytan i bedzie ok:-)
        pozdrawiam wieczne pesymistyczne marudy, które tylko szukają dziury
        w całym...
    • Gość: anonim Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.to.infn.it 27.10.08, 13:57
      Strasznie jednostronny ten artykuł. Prawda jest taka, że wielu miejscach we
      Wrocławiu można doczekać się późnej starości czekając na obsługę. Np w ogródku
      przed związkami twórczymi. I czas czekania nie zależy od liczby gości w lokalu.

      Nie raz byłem z dużej łachy obsłużony, więc trudno mi w takim momencie myśleć o
      dawaniu napiwku...
      • Gość: dżi Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 14:16
        tez mam takie doswiadczenie z ogrodkiem w zwiazkach. kelnerki 15 minut robily
        sobie zdjecia z komorki zanim zauwazyly, ze staramy sie przyciagnac ich uwage.
        i moi znajomi, ktorzy byli tam kiedy indziej, tez sie naczekali az w koncu sobie
        poszli bo sie niedoczekali, nawet nie bylo kogo zawolac i poprosic o
        wyjasnienie. no ale to pewnie byli ci wredni klieci. i durni. bo przeciez mogli
        isc po piwo do sklepu a nie do knajpy...
    • Gość: Maciek Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.08, 13:59
      straszne bzdury.
      tego tekstu nie pisała chyba kelnerka - raczej jakaś dziennikarzyna posiedziała w kawiarni, a potem pogadała z kelnerką.
      taka nieszczęśliwa osoba nie może pracować w knajpie, taka osoba pewnie nigdzie nie może pracować! a jeśli już, z niewiadomych przyczyn, wybrała pracę kelnerki, to mogłaby najpierw przeczytać 'zaklęte rewiry' Worcella, czy 'obsługiwałem angielskiego króla' Hrabala. wtedy czym prędzej wybrałaby zmywak. i oczywiście narzekanie na klientów, że tak pobrudzili naczynia.
      • Gość: Rysiek Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.10.08, 01:36
        Po pierwsze, kelnerstwo w ogromnej większości to nie zawód, tylko "zajęcie,
        którym się chwilowo param".
        Po drugie, w większości opisywanych przypadków zgadzam się w stu procentach. I
        nie chodziło tu raczej o wypłakiwanie się, tylko o danie ludziom tematu do
        przemyśleń. Restauracja z definicji ugaszcza swoich Gości, a prawo gościnności
        działa w tym przypadku w obie strony...
    • emi_l Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 14:39
      Przepracowałam parę ładnych lat w gastronomii. Jako barmanka w pubie. Jako
      kelnerka w restauracjach na wrocławskim Rynku. Na zmywaku też pracowałam. Temat
      mam przerobiony z każdej możliwej strony. Zarówno z punktu widzenia pracownika
      kuchni, który nie ma kontaktu z klientami, jak i osoby stojącej za barem, czy
      kelnerki biegającej między stolikami. Zacznę od pracy w pubie. Lokal w którym
      pracowałam dziesięć lat temu już niestety nie istnieje. Godziny otwarcia były
      elastyczne. To znaczy od 16:00 do ostatniego klienta. Rozliczna byłam w
      następujący sposób: podstawa plus procent od utargu na moim barze w trakcie
      mojej zmiany. Napiwki to była moja sprawa. Tak jak wszędzie zjawiali się różni
      ludzie. Tak, sporo osób przesiadywało nad jednym piwkiem często mając wyliczoną
      kasę. NO I CO Z TEGO? Tak, czasami przylazły jakieś buraki, TAK JAK WSZĘDZIE.
      Zdarza się. NO I CO Z TEGO? Z jakiegoś dziwnego nieznanego mi powodu istniała
      także grupa stałych bywalców często przesiadujących nawet do godzin porannych.
      Owszem, bywałam zmęczona. Owszem, nie raz nieobyty prostak zepsuł mi humor. Nie
      raz zdarzały się problemy z kolesiami, którzy za dużo wypili. Takie uroki pracy
      w knajpie. Gdyby nie odpowiadała mi płaca, klimat w robocie, godziny pracy,
      ludzie odwiedzający lokal, czy cokolwiek innego to szukałabym innej pracy,
      proste? Kiedy pracowałam sezonowo w ogródku jednej z większych restauracji na
      wrocławskim Rynku, to faktycznie było ciężko. Otwieraliśmy o godz. 9:00,
      zamykaliśmy po północy. Owszem, rozpinałam i myłam stoliki, ustawiałam krzesła -
      korona mi z głowy nie spadła. Często jeszcze przed otwarciem przychodziła taka
      starsza pani i zamawiała małą colę. Nie, nie przeszkadzało mi to, że siedziała
      sobie z boczku, kiedy jeszcze sprzątałam. I cynicznie dodam, że opłacało się -
      za każdą taką colę dostawałam 4-5zł napiwku. Abrakadabra, co? Pora obiadowa
      rzeczywiście, kupa ludzi i jeszcze każdy ode mnie czegoś chce. Dziwne, nie? W
      końcu jestem tutaj po to, żeby siedzieć z nadąsaną miną i pokazywać wszystkim
      jak bardzo jestem umęczona tą pracą i jak bardzo mi tutaj źle. Wieczorne stada
      zachlanych buraków - to nie mój problem, od przywracania takich do porządku jest
      ochrona. Pensja była kiepska, ale były napiwki. JAK BY MI NIE PASOWAłO, TO BYM
      SE ZMIENIłA.Proste?.. A nie truła, że wszyscy dookoła mnie krzywdzą i są
      niemili... Poza tym ja nie byłam w pracy sama. Jeśli byłam głodna, albo chciało
      mi się lać,albo nawet zapalić, to poza mną było tam jeszcze parę osób, i
      którąkolwiek z nich mogłam poprosić o chwilową opiekę nad "moimi"
      stolikami,przyjęcie kolejnego zamówienia czy zamknięcie rachunku klientowi,
      jeśli będzie chciał wyjść, zanim zdążę wrócić. Właśnie po to, żeby nie musiał
      czekać na mnie z pianą na ryju. Rozumiem, że autorka artykułu stanowiła
      udręczoną i wykorzystywaną ponad siły jednoosobową załogę restauracji. Moim
      pierwszym miejscem pracy była knajpa typowo studencka, czynna od 9:00 do 24:00 i
      napiwki nie zdarzały się zbyt często. Nie z powodu czyjejś niechęci, po prostu
      99% klientów to byli studenci, którzy ciułali na każde kolejne piwko. Jednak nie
      miałam do nikogo o to pretensji, widać szef wystarczająco dobrze mi płacił. Nie
      zawsze byłam w fantastycznym nastroju, czasami padałam na pysk ze zmęczenia -
      jak każdy. Ale wydaje mi się, że zachowywałam się w miarę normalnie i uprzejmie.
      Chociaż tyle, ile nakazywałaby przyzwoitość.I dlatego dostaję wysypki, kiedy
      widzę obrażone na cały świat księżniczki i muszę wyczekiwać, aż łaskawie mnie
      obsłużą, a następnie znowu wyczekiwać na realizację zamówienia, podczas kiedy
      one stroją miny, albo zajmują się pokazywaniem całemu światu, że są tutaj za
      karę. Mam kumpla, który zawsze powtarzał: "Jak Ci nie pasuje, to se zmień". I on
      naprawdę miał rację. Przecież to wszystko jest takie proste...
      Pozdrawiam - emi.
      • Gość: anka Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 14:47
        podpisuję się pod tym obiema rekami i obiema nogami - TAKA JEST TA ROBOTA
      • tomek854 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 15:35
        A ja jeszcze pozwolę sobie dodać, że emi_l po przyjściu do domu wciąż tryskała
        humorem i optymizmem (i robiła fajne drinki)

        Były współlokator ;-)
      • Gość: Pao Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.chello.pl 27.10.08, 16:15
        Zgadzam się w 100 %!!!!
      • real_mr_pope Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 27.10.08, 17:22
        Się mi to podoba co napisałas.
      • Gość: podly Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.chello.pl 27.10.08, 19:38
        hehe ;) 'do godzin porannych' sie siedzialo czasami.. stare dobre
        czasy. Masz 100% racji w swojej wypowiedzi. A komentowac artykulu mi
        sie zwyczajnie nie chce. Szkoda czasu. Autorka i tak tego nie
        przeczyta, pewnie jest zajeta robieniem tipsow. Pozdro Emi! /podly
    • Gość: pln Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.amrest.eu 27.10.08, 14:40
      Ależ widać żal w tym liście...Po co się tak męczyć przez tyle lat?
      Jest wiele innych możliwości pracy. Jeśli już się coś robi, to
      minimalna nawet doza instynktu samozachowawczgo nakazuje aby starać
      się polubić swoją pracę. Sporo lat pracowałem w obsłudze klienta i
      choć bywały trudne chwile to cieszyły mnie różne przygody i
      kalejdoskop postaci przewalający się przez lokal. Pani Kelnerka nie
      lubi ludzi?
      • Gość: Rysiek Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.10.08, 01:41
        Czasem zabawa polega na tym, że lubisz tę robotę jak diabli, kochasz ludzi i
        zrobisz dla nich wszystko, tylko troszkę Cię boli, że nie każdy potrafi docenić
        to, co dla niego robisz, a i z błotem potrafi Cię zmieszać...
    • Gość: kilim_z_mandzaro GDY kelnerka jest klientka IP: 138.227.189.* 27.10.08, 14:57
      oczekuje, ze zostanie mile, szybka i fachowo obsluzona. Gdy "pani w
      okienku" ma podobne podejscie do zycia jak nasza bohaterka, to
      rozczarowanie pewne . Ta dziewczyna w ogole nie powinna miec
      kontaktu z klientami. Zmywak - swietne miejsce dla takich jak ona.
      Jesli to rzeczywiscie w Spizu tak sie dzieje to ja juz dziekuje temu
      lokalowi...
      Dodam jeszcze jedno - zauwazylem, ze we W-wiu zmienila sie
      mentalnosc. Jeszcze pare lat temu mozna bylo spokojnie zeglowac po
      marketach, spedzic milo czas w knajpce etc. Obecnie zagadniecie
      ekspedienta w Obi czy Liroy Merlin graniczy z szalenstwem , bowiem
      delikwent uprzejmy nie bedzie, a i opiertego moze, ze co - on nie ma
      czasu i tam jest wszystko napisane...
      Jest taka mala kafejka/cukiernia w Rynku zaraz przed Odrzanska, i
      tam siedza paniusie typu kelnerki j.w. Pytam - po cholere pchacie
      sie ludzie do takich miejsc skoro brakuje wam podstawowej cechy
      niezbednej do pracy w szeroko pojetych uslugach - czyli kompetebcji
      socjalnej.
    • Gość: elo napiwki w polsce raczkuja - świeta racja! IP: *.lanet.net.pl 27.10.08, 14:57
      potwierdzam, ze napiwki w Polsce raczkuja.
      jestem kurierem w Poczcie Kwiatowej i napiwki dostaje bardzo rzadko, najczesciej
      daja je ludzie starsi. w kazdym cywilizowanym kraju kurier dostaje napiwki jak
      widac nam jeszcze troche brakuje.
      • Gość: Pooh Re: napiwki w polsce raczkuja - świeta racja! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 09:03
        A ja chciałem dać kiedyś kurierowi (konkretnie kierowcy mojego dostawcy) napiwek, bo ewidentnie chłop zasłużył bo zrobił więcej niż do niego należało i stracił trochę czasu to bronił się rękami i nogami. Widać taki układ mają w firmie - kierowca bierze kasę od swojego szefa a nie żebrze od klientów bo to może źle świadczyć o jego firmie (że nie zapewnia odpowiedniego wynagrodzenia pracownikom).

        Nie wiem dlaczego ludzie tak narzekają na brak napiwków. Jeżeli nie dostałeś to albo Ci się nie należy (bo zupa była za słona ;-) ) albo ktoś stwierdza, że dostajesz wypłatę i nie potrzebujesz jałmużny. Pierwszy raz słyszę o dawaniu napiwków kurierom - szczególnie, że tu często nie ma przy obsłudze (dostarczeniu przesyłki) gotówki. A co gdy paczka jest dostarczana do firmy? Sekretarka ma z własnej kieszeni wyciągnąć pieniądze na napiwek?

        Od razu bronię się przed ewentualnymi atakami - w knajpie napiwki daję ale mocno uzależnione od jakości obsługi. Z resztą jak jakość obsługi podła to nie chodzę do danego lokalu.
      • krosta_na_dupie Z innej strony 29.10.08, 11:55
        Dałam napiwek kurierowi, który mi przyniósł telefon komórkowy,
        zresztą nie na moje nazwisko, odbierałam dla kogoś, przez firmę.
        Wiem, że 5 złotych to może śmiesznie mało, ale tyle akurat miałam w
        kieszeni i zrobiłam to, przepraszając że tak mało. I co? Gó...arz
        (bo miał może ze 20 lat) powiedział, że "takiego nic" nie chce mu
        się nawet przyjmować. I jak takie zachowania mają mnie zachęcić do
        dawania komukolwiek? Wyszło, że jestem dziadówa albo dusigrosz.
        Sorry, ale za 5 złotych to już można kupić dobrą czekoladę albo
        kanapkę w MC Donald's, niech co druga osoba da tyle, poza tym można
        pewne uwagi zachować dla siebie. Od tamtej pory daję napiwki tylko
        naszej Pani Listonosz, która zawsze docenia każdy grosz, miłym
        osobom chętnie zrobię kawę i podaruję jakiś upominek na święta, Pan
        od pizzy też jest ok. i nigdy nie odchodzi z pustymi rękami.
    • Gość: soccer1doc Napiwki w USA IP: *.9-67.se.res.rr.com 27.10.08, 15:08
      Tak sie sklada ,ze na Wschodnim Wybrzezu USA mieszkam od 25 lat
      jedzac w restauracjach srednio 1-2 razy w tygodniu-i to bardzo
      roznych- od rodzinnych knajpek,poprzez sieci(coraz rzadziej) do
      najlepszych 4-5 gwiazdkowych.Co dwa lata bywam rowniez we Wroclawiu
      i przynajmniej 2-3 razy bywam w lokalach wroclawskich.
      Ogolnie to obsluga we Wroclawiu bardzo sie poprawila w ostatnich
      latach,szybsza i grzeczniejsza.Do niektorych miejsc po uprzednich
      zlych doswiadczeniach nie zagladam(Vide wloska "la scala").
      Jesli chodzi o napiwki to zawsze-jesli jestem zadowolony z obslugi-
      zostawiam okolo 15-20 procent,lub wiecej jesli cena jest
      niewysoka "dla zaokraglenia".
      Najczesciej w Stanach dolicza sie automatycznie 15% do rachunku gdy
      ilosc gosci przekracza 8 w grupie, w niektorych miejscach powyzej
      6,prawie nigdy gdy mniejsza grupa.
      Jesli jakas siec by wprowadzila co autorka postuluje czarna liste
      dla osob nie dajacych napiwkow (i co jest kompletna bzdura i falszem)
      ta siec bylaby zagrozona banrutctwem w ciagu kilku miesiecy...
      Zreszta jaki bylby cel wydawanie pieniedzy na reklame dla
      przyciagniecia gosci by pozniej ich nie wpuszczac "bo za malo
      napiwku daja"?
    • Gość: kawosz Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.08, 15:37
      a ja tam nigdy kelnerkami czy kelnerami nie miałem problemów a i
      zawsze staram się być dla nich miły ;)(

      a dawanie napiwku-za dobrą obsługę-oczywiście :P

      btw. wspaniał obsługa i wyjątkowo przyjemne miejsce- kawiarnia
      esencj na Kurzym Targu. cudeńko!! :D
    • jacom Polska kelnerka - miks dziwki i żebraczki 27.10.08, 16:12
      Szlag mnie trafiał jak czytałem ten artykuł! Najlepiej niech cię posadzą w
      robocie na dupie i może wtedy będziesz zadowolona, chociaż wtedy pewnie też
      będziesz narzekać, że krzesło za twarde.
      • Gość: Ancymon1 Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraczki IP: *.tvteletronik.pl 28.10.08, 14:23
        Koleś, wyluzuj. Nie możesz przełknąć, że praca kelnera/kelnerki może być ciężka?
        Ta dziewczyna jest uparta i zamiast żebrać na jakimś zasiłku, pracuje i wcale
        nie rezygnuje! Może następnym razem spojrzysz inaczej na kelnerów...
      • Gość: katarzy Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraczki IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 29.10.08, 09:46
        niech cie trafia...pewnie nalezysz do opisanej grupy ludzi i to cie tak ubodlo.
        niestety to szczera prawda jakie chamstwo i prostactwo wychodzi z ludzi w
        knajpach:/ oczywiscie teraz kazdy bedzie pisal, ze on zawsze daje napiwki,
        zawsze jest mily, zawsze cierpliwy...taka nasza szara polska rzeczywistosc.
    • indywidualismus Autorka nie jest kelnerką!!! 27.10.08, 16:41
      Ludzie, nie podniecajcie się! Autorka jest po prostu dziennikarką, która pod
      fałszywym nazwiskiem podszywa się pod kelnerkę. Słusznie zwracacie uwagę na
      nieznajomość zasad i na frustrację, ale to tylko dziennikarska prowokacja. Nikt
      by takiej dziewczyny nie zatrudnił w restauracji.
      • Gość: sz Re: Autorka nie jest kelnerką!!! IP: 91.193.97.* 27.10.08, 19:27
        Byłam kelnerką 3 miesiące i powiem szczerze, że wszystkie realia się zgadzają,
        więc nawet jeśli to dziennikarka to cholernie dobrze przygotowała ten artykuł.
        Pracowałam, bo musiałam nikt się mnie nie pytał co myślę, a mniej więcej każdy
        kelner ma podobne przemyślenia.
        • Gość: Pooh Re: Autorka nie jest kelnerką!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 09:09
          Skoro byłaś jak piszesz niewolnikiem, to nie dziwne, że odczucia masz podobne (same złe).
          Tylko po pierwsze - niewlonictwo chyba dawno się skończyła, po drugie taki pracownik źle działa na klientów - mogą się zrazić i więcej nie przyjść.
      • Gość: Rysiek Re: Autorka nie jest kelnerką!!! IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.10.08, 01:46
        Baaaaardzo wiele z tego, co pisze autorka jest prawdą. Nie wiem, czy jest
        kelnerką, czy dziennikarką, ale czytając ów artykuł poczułem się jak w pracy.
        I nie jestem sfrustrowany.
      • Gość: restaurator Re: Autorka nie jest kelnerką!!! IP: 217.113.146.* 29.10.08, 10:31
        Nie wykluczam iż ten artykuł napisał dziennikarz, aczkolwiek bardzo możliwe że
        tak właśnie było. Prawda jest jednak taka, że praca kelnera to bardzo ciężki
        kawałek chleba, w moim mniemaniu dużo cięższy niż np. zawód nauczyciela. Ceny w
        przyzwoitych restauracjach w Polsce nie są aż na tyle wygórowane, czteroosobowa
        rodzina zje porządny obiad za 100 zł. O miłym słowie w stronę kelnera, czy też
        pozostawieniu chociaż symbolicznego napiwku należy pamiętać zwłaszcza w dni
        "powszechnie" wolne od pracy, gdyż praca w gastronomii to 365 dni w roku.
        • Gość: boso oraz kaczo Re: Kelner pracuje ciezej nizli nauczyciel??? IP: *.natpool3.outside.ucf.edu 29.10.08, 14:37
          Prawda jest jednak taka, że praca kelnera to bardzo ciężki
          kawałek chleba, w moim mniemaniu dużo cięższy niż np. zawód
          nauczyciela...
          ------------------------------------------------------------------
          ???

          Zadam doddatkowe pytanie... Czy udalo ci sie kiedykolwiek ukonczyc
          jakas szkole?

          P.S. Spora czesc kelnerow to ludzie po "jednodniowym przyuczeniu do
          zawodu". Nie wyobrazam sobie podobnych sytuacji wsrod nauczycieli!!!
      • Gość: kelnerka Re: Autorka nie jest kelnerką!!! IP: *.lanet.net.pl 08.08.09, 11:38
        Ja uważam, ze ta dziewczyna również jest kelnerka bo dobrze zna zasady panujące
        w restauracji i zgadzam się z nią we wszystkim.
        Również jak już patrze na tych wieśniaków którzy robią z siebie Bóg wie kogo to
        rzygać mi się chce. Pracując już kilka lat w tym zawodzie zaczynasz nienawidzić
        ludzi.
    • Gość: inga Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 27.10.08, 16:45
      pomijam zajadłość i frustrację, bo wszystko już zostało napisane.'

      ale... GAZETO! Twój poziom spada na łeb na szyję. Tekst jest
      żenujący. Koszmarny styl, kolokwializmy, które ABSOLUTNIE nie powinny
      znaleźć się na witrynie najpoczytniejszego dziennika w Polsce!

      Żal, że płacicie ludziom za takie teksty. Niejeden licealista
      napisałby to lepiej. Naprawdę, czytałam to z zażenowaniem, że taki
      tekst na stronie GW... czas przerzucić się na inny dziennik :(
    • Gość: miś Juz nigdy nie wypuszcze sztucców z rak IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.10.08, 16:53
      żeby mi dania nie zmiotła :)

      A poza tym kelnerzy bywają różni.
      Kiedyś spytałam co to za "ciasto" figuruje w karcie. Kelner wyznał ze nie wie i
      musiałam powiedzieć "to proszę się dowiedzieć" by obrócił się do bufetu /stolik
      obok bufetu/ i zapytał bufetowej.
      Potem była kawa. Dużo czasu mi zajęło by wytłumaczyć, że nie chce żadnych
      wynalazków z dodatkami tylko "po turecku". Olśniony kelner w końcu zawołał
      "sypankę !" i przyniósł w szklance z uszkiem "arcoroc" /kto ma teściowa na wsi
      ten zna te naczynia/ na szklanym spodku typu "wczesny gierek".
      Fajny był chłopak w sumie.
      • Gość: tomeczek Re: Juz nigdy nie wypuszcze sztucców z rak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 11:30
        Gość portalu: miś napisał(a):

        > Potem była kawa. (...) nie chce żadnych
        > wynalazków z dodatkami tylko "po turecku". Olśniony kelner w końcu zawołał
        > "sypankę !"

        Trzeba było po prostu zamówić "plujkę". Od razu by zrozumiał :)
      • tymon99 Re: Juz nigdy nie wypuszcze sztucców z rak 29.10.08, 16:14
        po turecku chciałeś, czy po polsku?
        bo po turecku to jest parzona w ibriku :)
    • Gość: uki Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.wroclaw.mm.pl 27.10.08, 17:13
      Co za jęczenie... i jakie pretensje, że klienci przychodzą i 8 kaw zamawiają, a co mają zamawiać??..międzymiastowe, przecież to reatauracja. Zresztą kto Ci kazał pracować jako kelnerka. Jak sie nie podoba to możesz zmienić branżę.
    • lenovo0001 wrocławskie matoły przywracają niemieckie 27.10.08, 17:34
      nazwy..vide Hala Stulecia,to nic dziwnego że Niemcy czują się tu jak
      u siebie..
    • Gość: jerzyna Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.elektrosat.pl 27.10.08, 17:38
      Mrówka rządzi! :)
    • Gość: WK ciekawa obserwacja IP: *.ig.pwr.wroc.pl 27.10.08, 17:40
      Najgorszymi, najbardziej bezwględnymi ("płacę, więc niech ona się
      stara!") klientami lokali są osoby, które ... same pracowały jako
      kelnerzy (ściślej biorąc: kelnerki).
      Kilka razy miałem okazję zaobserwować to zjawisko (które oczywiście
      dało co nieco do myślenia o danej osobie).
      Odreagowanie krzywd?
    • Gość: Rutsek Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.magma-net.pl 27.10.08, 17:45
      kobieto 5 lat pracujesz jako kelnerka i takie rzeczy piszesz... Czy ktos Cie do
      czegos zmusza? Przez ten czas co to napisalas zajebalys sie chociaz szukaniem
      pracy... A moze otworz swoj biznes i nie bedziesz przejmowac sie tym co robia i
      mowia inny??

      Kobieto pracujesz z ludzmi, jedni beda super mili, az do bolu a inni wyzyja sie
      na Tobie tylko dlatego ze jestes najblizej. Przyszedl sie upic, bo mu w nocy
      zonka nie dala i juz mamy powod...

      Wiecej pokory jak dla mnie, jak juz napisalem nikt Cie na sile nie trzyma...

      pzdr
    • Gość: muchy w nosie Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.e-wro.net.pl 27.10.08, 17:53
      ani na kelnerke ani na dziennikarke sie nie nadajesz
    • Gość: ferie w Pl Moje opinie IP: *.dhcp.bluecom.no 27.10.08, 18:07
      sa takie sobie. Czasami pani zapomniala o zamowieniu. Kiedys w innym
      miejscu tak byla zajeta rozmowami z kolezankami, ze nawolywania nie
      pomogly by podeszla. A w innym miejscu pani przyniosla 1 banknot 50
      zlotowy - reszta ze 100 (rachunek rowne 50 zl) zamiast
      drobniejszych, dostalaby te 5 zl. Place zawsze napiwki, lubie to,
      mam za to ladny usmiec na "do widzenia"
    • Gość: k Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.centertel.pl 27.10.08, 19:34
      pięć lat w zawodzie, a autorka nie wie co znaczy ułożenie sztućców na talerzu.
      słabo, może jak się Pani podszkoli, obsługa nie będzie sprawiała takiego problemu.
      • Gość: Rysiek Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.10.08, 01:49
        A tu się zgodzę, święta racja :)
    • zbyszek_z_wroc Kelner nasz pan?! 27.10.08, 20:52
      Szanowna pani autorko, pani zawsze będzie narzekała na ludzi. Jak będzie pani
      lekarzem - że chorują i nie dadzą pani pochorować, jak będzie pani sprzedawcą
      - że ogladaja i nie kupują a przed świętami jest ich za dużo itd., itp. To co
      pani napisała to jakiś horror. Jaki ja mam wpływ na to, że pani szef oszczędza
      na kosztach i za mało płaci kelnerom i za mało zatrudnia kelnerów? Co do
      kultury bycia klientów to chyba idąc do pracy w restauracji zdawała pani sobie
      sprawe z tego, że różnych ludzi tam spotka.Wśród kelnerów tez są różni, pani
      tez nie reprezentuje wysokiej kultury co można zauważyć w pani tekście. Chyba
      nie bardzo nadaje sie pani do kontaktów z ludźmi.
      • Gość: dzon Re: Kelner nasz pan?! IP: *.elektrosat.pl 27.10.08, 23:40
        A co to już nie można sobie na ludzi ponarzekać? Jakaś świętojebliwość nastała?
        Bo uczucia się uraża? A czy to jest przepraszam zabronione urażać czyjeś
        uczucia? A co mnie obchodzą czyjeś uczucia jeżeli głosi idiotyczne poglądy?
        Uczucia są sprawą prywatną, a poglądy publiczną. Jeśli walczę z czyimiś
        poglądami, bo mnie to obchodzi, co mówi, to wtedy walczę z nimi, a nie z jego
        uczuciami. Jeśli zasłania się uczuciami, to niech idzie się wypłakać, a nie
        dyskutuje.
      • Gość: kelnerka Re: Kelner nasz pan?! IP: *.globalconnect.pl 29.10.08, 11:57
        a ja sie podpisuje pod artykulem w 100%. mysle, ze moze to potwierdzic
        absolutnie kazdy kto choc chwile sie tym zajmowal. te wszystkie historie z
        wychodzeniem bez placenia, ze zmienianiem zdania po 15 minutach od zlozenia
        zamowienia, ze "oj chyba jednak wole kurczaka zamiast wolowiny czy da sie to
        jeszcze zalatwic..?", te seksistowskie uwagi, kiedys mialam klienta ktory
        zazyczyl sobie menu restauracji na przeciwko i nie potrafil zrozumiec, ze NIE. a
        napiwki...? bywa roznie. w ogole zauwazylam przykra tendencje, ze o ile w
        restauracjach to jeszcze sie je zostawia o tyle w kawiarni-zapomnij. przykre.

        oczywiscie sa wspaniali ludzie, klienci, ktorzy potrafia "zrobic dzien". i to
        nie tylko napiwkiem, ale i usmiechem, cierpliwoscia, wyrozumialoscia.

        a jesli ktos smie narzekac na polskich kelnerow...no coz zapraszam do Francji i
        powodzenia.
        • Gość: bonano Re: Kelner nasz pan?! IP: 213.17.163.* 29.10.08, 14:15
          > a ja sie podpisuje pod artykulem w 100%

          Z tym że w przypadku braku napiwku należy wypraszać też? Albo z tym że
          zamawiając posiłek wystarczy podać numer w menu?
        • Gość: lEn Re: Kelner nasz pan?! IP: *.198.cgg.com 29.10.08, 16:31
          > a jesli ktos smie narzekac na polskich kelnerow...no coz zapraszam do Francji i
          > powodzenia.

          zgoda 100% - francuscy kelnerzy to jest tragedia
      • Gość: Ja Re: Kelner nasz pan?! IP: *.net.stream.pl 27.10.13, 13:15
        Zapraszam pana do pracy w gastronomii.
      • Gość: Łukasz Re: Kelner nasz pan?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.13, 08:37
        " Co do kultury bycia klientów to chyba idąc do pracy w restauracji zdawała pani sobie
        sprawe z tego, że różnych ludzi tam spotka."
        To znaczy, że jak jesteś jeba**m burakiem, to wszystko w porządku? Nie, to znaczy, że masz się nie pokazywać w cywilizowanym miejscu gdzie obowiązują standardy zachowań.
        I tyczy się to wszystkich miejsc publicznych, pajace.
        Reszty tego dennego postu nawet nie będę komentował.
      • Gość: gosc Re: Kelner nasz pan?! IP: *.multi-play.net.pl 31.10.13, 23:35
        Autorka tekstu przedstawiła tylko jak wyglada praca kelnerki za kulisami. Artykuł, przeznaczony dla tych, którym z punktu widzenia klienta wydaje się, że praca kelnerki wygląda tak różowo. Nic nie robi tylko stoi i pachnie. A pani to chyba nie pracowała nigdy w tym że zawodzie, skoro tak na nadaje na autorke.
    • beefcake skrzyzowane sztucce oznaczaja, 27.10.08, 22:04
      ze jeszcze jesz, ulozone rownolegle, ze mozna zabrac talerz
      • Gość: taki jeden Re: skrzyzowane sztucce oznaczaja, IP: *.npi.pl 28.10.08, 01:11
        skrzyzowane sztucce oznaczaja, ze chce sie dokladke!
        • Gość: mantha Re: skrzyzowane sztucce oznaczaja, IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 29.10.08, 09:48
          chyba u ciebie w domu.
          • Gość: Psorek Re: skrzyzowane sztucce oznaczaja, IP: 78.133.245.* 29.10.08, 12:11
            Od wieków było tak, że skrzyżowane sztućce oznaczają, iż jeszcze jeszcze jesz i
            wara od talerza. Dopiero ich ułożenie równoległe na godz 16 oznacza, że
            skończyłas-eś i można zabrać talerz. Cóż trzeba się trochę doszkolić
      • Gość: an Re: skrzyzowane sztucce oznaczaja, IP: *.cnb.com.pl 28.10.08, 22:14
        równolegle na godzinę 16 :)
    • Gość: petunia3 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.toya.net.pl 27.10.08, 22:08
      bardzo trafiony artykuł. zgadzam sie w 100 %!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka