Gość: tadek
IP: 80.51.113.*
23.10.03, 06:30
Wczoraj obok placu przy ul. Jemiołowej byłem świadkiem napści watachy
strażników miejskich (pięiu) na staruszkę próbującą sprzedawać pęczki
zieleniny. Kobieta tłumaczyła, że ma 504 złote emerytury i chce dorobic na
lekarstwa. Nie pomagaly zadne tłumaczenia i staruszke przegoniono.
Zastanawiam się, czy ci młodzi mężczyźni zyjacy na koszt miasta nie mają
moralnego kaca, wykonując tak podłe rozkazy w czasie, gdy w mieście dzieje
sie tak dużo zła.