Gość: Ja
IP: 193.239.59.*
15.12.08, 17:02
Czesc, potrzebuje opini w pewnej sprawie. Chodzi o to ze jakis czas
temu (gdy obowiazywala stara stawka biletowa: ulgowy 1PLN) jechalem z
dziewczyna nocnym autobusem i skasowalem bilety za zlotowke nie
wiedziac o tym ze w nocnym trzeba kasowac drozszye bilety. I gdy tak
sobie jade, podchodzi mezczyzna pyta o bilety, patrze na niego i
odwracam glowe - nie mial zadnej legitymacji. Wtedy wyciagnal
dokument i mowi bysmy pokazali mu bilety. Pozniej powiedzial by
pokazac mu legitymacje studenckie i wypisal mandaty. Zostalismy
potraktowani jak zwykli oszusci ktorzy jezdza na gape mimo tego ze
mielismy skasowany bilet. Teraz przychodza kolejne pisma z nakazem
zaplaty itd. Rozmawialem o moim problemie z jakas pania z ZDiK ale
powiedziala ze nikt wczesniej nie pytal o to i ze mandat dostalem
slusznie. Pisalem pismo o umozenie i w odpowiedzi dostalem pismo by
przeslac kopie wszystkich dochodow i odchodow rodziny np. oplaty za
gaz, prad itp (pojebane to jest ze tak lekko powiem... jakby nie
wystarczala zaswiadczenie z uczelni ze pobieram stypendium
socjalne...) Co moge jeszcze zrobic w tej sprawie? Czy gdy podczas
sadu ktory zbliza sie wielkimi krokami powolam sie na prawo o
wspolczuciu da to pozytywny rezultat dla mnie? mial ktos podobny
problem?
pozdrawiam czekajac na odpowiedz