Dodaj do ulubionych

Bachmann: Koniec pewnej bajki

27.01.09, 00:02
To trochę zbyt łatwy i - proszę wybaczyć - banalny obrazek. Swego czasu Wałęsy
"wojna na górze" również mogła obudzić mechanizmy zdrowego w demokracji
egoizmu partyjnego, na przekór ówczesnemu ględzeniu o racji stanu, którą miały
reprezentować jednolite (rzekomo) i rozsądne (naprawdę) Komitety Obywatelskie.

Owszem, historia politycznego rozpadu dawnego obozu "S" jest w demokracji dość
naturalnym zjawiskiem. I skoro to naturalne, to być może należy się z niego
cieszyć. Trochę gorzej, gdy towarzyszą temu najwyraźniej inne procesy, które
być może są specyficznie polskie (a niekoniecznie naturalnie demokratyczne)
lub może chociaż charakterystyczne dla demokracji w powijakach obciążonej w
dodatku wiecznymi kłopotami gospodarczymi. I tak jednym ze skutków
poglębiającej się polskiej demokracji w krajowej skali jest np. to, że nie ma
w polskiej polityce miejsca dla Michnika, Mazowieckiego, Modzelewskiego,
natomiast do niedawna było dla Leppera i Giertycha, a bracia Kaczyńscy w
polityce nadal mieszczą się z powodzeniem.

We Wrocławiu w podobnych procesach poległ już dawno Frasyniuk i choć on akurat
szczęśliwej ręki do kompromisów i sojuszy niewątpliwie nie miał, to przecież w
tym jego odejściu miał swój udział aktywny również wtedy i bardzo w tych
sprawach uzdolniomy Grzegorz Schetyna.

Nie mam pojęcia, czy się Rafał Dutkiewicz mógł się nie udusić w objęciach
zaprzyjaźnionego szefa partii, który równocześnie bywa tak zazdrosny o pozycję
- czy zatem mógł pozostać w PO, czy musiał szukać niezależności. Teraz wszakże
zobaczymy prawdopodobnie we Wrocławiu coś, co i wcześniej się tu odbywało -
tyle, że wtedy poza miejskim ratuszem, na szczęście dla miasta. Nie sądzę, by
kogokolwiek w kierownictwie Platformy obchodziła dziś urzędnicza przyzwoitość
wywodzących się z niej samorządowców, kiedy ta partia zacznie zwierać szyki do
boju z krnąbrnym prezydentem. Władze PO będą bowiem egzekwować lojalność. Ci,
którzy wybiorą lojalność wobec własnych zadań w mieście, prędzej czy później
polegną i znikną. Tym, którzy staną po drugiej stronie, również zresztą nie
wróżę niczego dobrego. W krajowej polityce zużywały się w tego typu bojach
kolejne garnitury, ekipy i nawet pokolenia. Wrocław miał szczęście unikać
podobnych wstrząsów. Nie jestem pewien, czy jest się dzisiaj jak cieszyć z
owego przebudzenia demokratycznych mechanizmów.

P. Alicja Grzymalska z TV Wrocław wydaje mi się dobrym przykładem tych
możliwości kadrowych, na które to miasto może kiedyś zostać skazane, kiedy
ludzie z kolejnych ekip powykańczają się nawzajem.

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka