Dodaj do ulubionych

Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej

    • Gość: Persefona Piszą o nas na Onecie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 12.07.09, 00:36
      Eksperci: digitalizacja zbiorów to konieczność
      Digitalizacja cennych zasobów kulturalnych to szansa na połączenie rozproszonych
      zbiorów; konieczność, jeśli chcemy zachować niszczejące obiekty; to walka z
      czasem, którego upływ pogłębia ich destrukcję - uważa dyrektor Biblioteki
      Narodowej w Warszawie Tomasz Makowski.
      Makowski podsumował w ten sposób seminarium "Cyfrowe dziedzictwo - kultura dla
      przyszłości", które odbyło się w Sejmie w ramach obchodów Światowego Dnia
      Społeczeństwa Informacyjnego 2009. Biblioteka Narodowa była współorganizatorem
      wydarzenia.

      Uczestnicy seminarium podkreślali, że digitalizacja (przekształcanie zasobów
      kulturalnych, naukowych z postaci tradycyjnej w cyfrową - PAP) to szansa na
      ocalenie dorobku kulturalnego zapisanego na nietrwałych nośnikach, że konieczny
      jest "wyścig z czasem", potęgujący destrukcję zbiorów, które powinny zostać
      zeskanowane i udostępnione szerokiej publiczności.

      Makowski zwrócił uwagę, że biblioteki - zarówno w Polsce, jak i na świecie - są
      instytucjami najlepiej radzącymi sobie z procesem digitalizacji, jej liderami.
      "Biblioteki pełnią funkcje - w najlepszym tego słowa znaczeniu - adwokatów
      użytkowników, naszych czytelników. Zależy nam na tym, aby dzięki technice
      cyfrowej i internetowi udostępnić to, co mamy w naszych magazynach, co jest
      dostępne tylko w godzinach otwarcia biblioteki, tylko osobom mieszkających w
      pobliżu. Cyfryzacja oraz internet pozwalają otworzyć bibliotekę dla wszystkich,
      którzy chcą do niej zajrzeć, 24 godziny na dobę" - tłumaczył Makowski.

      Udostępnione w internecie polskie zasoby biblioteczne to ok. 300 tys.
      zdigitalizowanych w tej chwili obiektów. Tworzona przez Bibliotekę Narodową, z
      myślą o wszystkich użytkownikach bibliotek i internetu, Cyfrowa Biblioteka
      Narodowa Polona jeszcze nie została oficjalnie uruchomiona, ale jej wersję
      testową przegląda rocznie ponad sześć mln użytkowników, a jej zasoby liczą
      obecnie 19 tys. obiektów. "Są to obiekty najczęściej poszukiwane przez Polaków w
      internecie; uczniowie szukają głównie dzieł Mickiewicza, Kochanowskiego,
      Słowackiego, Żeromskiego, Norwida. Wielką popularnością cieszą się też
      zeskanowane książki kucharskie - jak się okazało stare przepisy kulinarne
      wzbudzają wielkie zainteresowanie" - mówił Makowski. Jak dodał, oficjalne
      otwarcie CBN Polona planowane jest jesienią. Biblioteka Narodowa udostępnia też
      swe zbiory, jak zauważył Makowski - jako jedyny polski partner, Bibliotece
      Europejskiej oraz portalowi Europeana.

      W jego opinii digitalizacja to możliwość szerszej formy udostępniania dóbr
      kultury, ale także szansa na połączenie rozproszonych w świecie zbiorów.
      "Polskie zbiory znajdują się m.in. za wschodnią granicą, np. w Petersburgu, ale
      także na terenach niemieckich oraz w Anglii. Digitalizacja to szansa, by zostały
      zeskanowane, wspólnie zebrane i udostępnione pod jednym adresem internetowym" -
      ocenił. W jego opinii cyfryzacja jest też wyścigiem z czasem, którego upływ
      pogłębia zniszczenia. "Kwaśny papier, na którym były drukowane książki i gazety
      w XIX w. i przez prawie cały wiek XX, powoduje, że one się rozsypują w rękach.
      Odkwaszamy je, ale nie jesteśmy w stanie pomóc obiektom, które uległy już
      destrukcji np. gazetom lokalnym z XIX wieku. Jedyną szansą dla nich jest
      zeskanowanie" - tłumaczył Makowski.

      Z Makowskim zgadza się dyrektor Departamentu Strategii i Analiz w resorcie
      kultury Juliusz Braun. Jego zdaniem, bez digitalizacji trudno ocalić także ten
      dorobek, który zapisany jest obecnie na m.in. nietrwałych nośnikach
      magnetycznych czy starych taśmach.

      Na jeszcze inny aspekt digitalizacji zwrócił uwagę podsekretarz stanu w resorcie
      kultury Tomasz Merta. Według niego, digitalizacja to sposób na ocalenie dorobku
      minionych pokoleń, zachowanie go dla przyszłości, następnych generacji. W opinii
      Merty, istotne jest również przekształcanie polskich instytucji w placówki,
      które będą w stanie "skutecznie działać na rzecz systematycznej digitalizacji
      zbiorów". Jako przykład prawidłowych zmian Merta podał zamianę dawnego Archiwum
      Dokumentacji Mechanicznej w Narodowe Archiwum Cyfrowe oraz Państwowego
      Wydawnictwa Audiowizualnego w Narodowy Instytut Audiowizualny. "Wraz z nazwą
      zmieniono profil tych instytucji, w którym wskazano digitalizację jako
      podstawowy cel ich pracy" - uściślił Merta.

      Dyrektor Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego
      Uniwersytetu Warszawskiego prof. Marek Niezgódka ocenia, że także w sferze nauki
      digitalizacja daje możliwość otwartego dostępu do publikacji, danych naukowych,
      źródłowych czy oprogramowania. "W nauce ważna jest ich przejrzystość, jawność i
      możliwość oceny naukowej, dlatego istotne są inicjatywy wychodzące na przeciw
      powszechnemu użytkowaniu twórczości naukowej. Jedną z nich jest zaproszenie
      naukowców do udostępniania swoich dzieł w obiegu publicznym; przykładem tego
      typu projektu w Polsce jest program +Otwórz książkę+, finansowany ze środków
      europejskich" - tłumaczył Niezgódka. "Otwórz książkę" (www.otworzksiazke.pl) to
      cyfrowa kolekcja współczesnych książek naukowych, udostępnionych przez autorów w
      internecie.

      Kolejnym przykładem digitalizacji zasobów naukowych jest umieszczenie na
      internetowych stronach Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego
      ponad 90 proc. polskich publikacji matematycznych, powstałych od końca XIX wieku
      do końca wieku XX. "Kolekcja ta jest rozszerzana i modernizowana" - zapewnił
      prof. Niezgódka.

      Uczestnicy seminarium jako jedną z przeszkód w rozwoju cyfryzacji podawali brak
      pieniędzy przeznaczanych na ten cel. Problemom finansowym ma zapobiec program
      operacyjny ministra kultury, z którego finansowane jest poszerzanie zasobów
      digitalizacyjnych. W tym roku na cyfryzację przeznaczono ok. 10 mln zł, w roku
      następnym ma to być już ok. 18 mln zł.

      Seminarium organizowane było pod honorowym patronatem marszałka Sejmu Bronisława
      Komorowskiego, wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych i administracji
      Grzegorza Schetyny, ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana
      Zdrojewskiego, przez Polski Komitet do spraw UNESCO oraz Ministerstwo Spraw
      Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego,
      Bibliotekę Narodową, Naczelną Dyrekcję Archiwów Państwowych, Polskie Towarzystwo
      Informatyczne we współpracy z Kino Polska Dystrybucja Sp. z o.o.

      Realna biblioteka
      ~bibliotekarka
      wczoraj, 22:36
      Jak wygląda realna współczesna biblioteka uniwersytecka i z jakimi problemami
      się boryka można poczytać na forum
      forum.gazeta.pl/forum/w,72,91625176,,Mobbing_w_B_i_b_l_i_o_t_e_c
      _e_Uniwersyteckiej.html?s=0
      Dla tych co nie będą mieli czasu przeczytać ponad pięćset wypowiedzi streszczę
      je w jednym zdaniu:
      Kolejni Rektorzy Uniwersytetu Wrocławskiego co roku zmniejszają fundusze na
      bieżącą działalność Biblioteki i tolerują bezprawne działania dyrektorki
      Biblioteki wytknięte przez Państwową Inspekcje Pracy.

      • Gość: a to ciekawostka Re: Piszą o nas na Onecie IP: 78.8.143.* 12.07.09, 22:06
        Hmmm... rozumiem, że mamy nowe, warte uwagi źródło informacji - komentarze na
        onet.pl ;P
        • Gość: Piszą o digitaliza Re: Piszą o nas na Onecie IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.07.09, 07:37
          Mamy nowe źródło informacji w sprawie podjęcia starań o przyznanie środków na
          digitalizacje. Pierwsze takie spotkanie miało miejsce na początku roku. Kto
          starał się o środki, kto był zaproszony na spotkanie, nie trzeba pisać. Jak nie
          2009, to może 2019.
          • Gość: Piszą o digitaliza Re: Piszą o nas na Onecie IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.07.09, 18:44
            Przepraszam za błąd. Środki na digitalizacje przyznawane są w 2009 i 2010.
            • Gość: Ciekawska Re: Piszą o nas na Onecie IP: *.media4.pl 14.07.09, 23:36
              A jak u nas wygląda digitalizacja (strategia działania) i skąd mamy
              na nią środki finansowe?
    • Gość: GB Rocznica bitwy pod Grunwaldem za rok IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.07.09, 22:34
      Okrągła. Proponuję przygotowanie okolicznościowej wystawy "Echa i rocznice bitwy
      pod Grunwaldem w zbiorach Biblioteki Głównej Uniwersytetu Wrocławskiego".
    • Gość: małe kółko Jak_uniwersytetowi_nie_wstyd_miec _taka_strone IP: *.wroclaw.vectranet.pl 16.09.09, 22:04
      Na forum Gazety
      forum.gazeta.pl/forum/w,72,100250878,100250878,Jak_uniwersytetowi_nie_wstyd_miec_taka_strone.html
      rozwija się dyskusja o witrynie naszej uczelni i nawet nieco szerzej bo o samej
      uczelni i jej stanie.
      Na tle opisywanego tam bałaganu i nieprawidłowości bardzo wysoko można ocenić
      efekty pracy, zaangażowanie i morale bibliotekarek i bibliotekarzy.
      Tylko mam pytanie czy JM Rektor tak nas widzi na tle olbrzymiej uniwersyteckiej
      machiny? Bo mimo wszystko nadal nas bardzo mizernie wynagradza za codzienny, nie
      rzucający się w oczy trud.
      A nasza Dyrekcja jak zwykle nieobecna, w rozjazdach. Gdyby jej nie było
      codzienne sprawy toczyłyby się równie sprawnie jak nie lepiej.
      • Gość: Wuj Dionizy brawurowi bibliotekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 06:48
        To niesamowite! Wątek "bibliotekarski" bije wszelkie rekordy popularności -
        ciągnie się jak "Moda na sukces"i końca nie widać.Pomyśleć, że można było
        postudiować inny kierunek i wkroczyć w ten barwny, pełen przygód i
        niebezpieczeństw świat bibliotek :))
        • Gość: stef Re: brawurowi bibliotekarze IP: *.e-wro.net.pl 17.09.09, 20:54
          To prawda, wątek ciągnie się jak jakaś telenowela. I jak w
          telenoweli mało kto pamięta, o co na początku poszło
          • Gość: kustosz Re: brawurowi bibliotekarze IP: *.media4.pl 17.09.09, 22:16
            Bibliotekarze doskonale pamiętają, bo w zasadzie nic się nie
            zmieniło. Raport PIP-u został zignorowany przez władze uczelni,
            pisma z prośbą o rozwiązanie problemów bibliotekarzy pozostały bez
            odpowiedzi. Tylko JM i Bibliotekarz wypowiadający się na Forum
            uważają, że wszystko zostało załatwione z nawiązką.
            • Gość: Bibliotekarz Re: brawurowi bibliotekarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.09, 18:10
              Przykro mi, że zdaniem Pana Kustosza, tylko Magnificencja Rektor i ja jesteśmy
              zadowoleni ze zmian, wprowadzonych przez Pana rektora. Komisja Biblioteczna
              bardzo wysoko ocenia działania Pana Rektora na rzecz BG. Po fatalnych rządach
              poprzednika sytuacja szybko się zmieniła. Odblokowana została budowa Nowej
              Biblioteki, zablokowane zostały plany odebrania bibliotece budynku na Piasku i
              załatano dziurawy dach doprowadzony do ruiny przez poprzednika, poprawiła się
              atmosfera, podniosły się wynagrodzenia. To nie są tylko moje opinie. To opinie
              większości uczciwie pracujących bibliotekarzy, których znam. Tylko osoby
              oślepione przez propagandę poprzednika mogą być z obecnego stanu niezadowolone.
              • Gość: do biblitekarza Re: brawurowi bibliotekarze IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.09.09, 21:42
                :))))
                ... i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Żarty na bok.

                "Odblokowana została budowa Nowej Biblioteki". W i e l k i e
                b r a w a.
                "podniosły się wynagrodzenia." No tak już nie wiadomo na co wydać pensje.
                "To opinie większości uczciwie pracujących bibliotekarzy". W BUWr zatrudnieni są tylko uczciwie pracujący bibliotekarze. No może tylko ten jeden Bibliotekarz, który ma nierówno pod sufitem.

              • Gość: Gość Re: do Bibliotekarza IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.09.09, 22:00
                Proponuje Bibliotekarza na Rzecznika UWr.
              • Gość: JG Re: brawurowi bibliotekarze IP: 156.17.58.* 21.09.09, 09:36
                > załatano dziurawy dach doprowadzony do ruiny przez poprzednika,

                O cholera! a ja myślałem że to był huragan. No patrzcie państwo, a tu okazuje się, że poprzedni J.M. biegał z młotkiem po dachu!


              • Gość: Sceptyk Re: brawurowi bibliotekarze IP: 217.153.188.* 21.09.09, 20:13
                "Komisja Biblioteczna
                > bardzo wysoko ocenia działania Pana Rektora na rzecz BG." CZYŻBY?
                Skąd ta wiedza? Już mnie Pana/i wypowiedzi nie bawią!!!
                Korea Północna czeka. Chociaż Białoruś bliżej :[
    • Gość: cyklista Stojaki rowerowe IP: *.wroclaw.vectranet.pl 23.09.09, 23:27
      Były, nie ma. Będą?
      Za kilka dni początek nowego roku akademickiego.
      Komu zawadzały?
      • Gość: kustosz Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.media4.pl 25.09.09, 17:48
        Kadencyjność. Miało być pięknie, a wyszło, jak zwykle. Co nas teraz
        czeka? DOŻYWOCIE Gdzie tu postęp, gdzie demokracja i zrozumienie.
        • Gość: postęp Biblioteka Wirtualnej Nauki IP: *.wroclaw.vectranet.pl 25.09.09, 22:53
          Oto co nas czeka. Idzie nowe:
          Biblioteka Wirtualnej Nauki
          "W 2010 r. powstanie Biblioteka Wirtualnej Nauki"
          Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce stworzyć Bibliotekę Wirtualnej
          Nauki (BWN), dzięki której wszystkie instytucje naukowe w Polsce będą miały
          bezpłatny dostęp do najbardziej aktualnych światowych periodyków naukowych. BWN
          będzie działać od stycznia 2010 r.
          - Nadrzędnym celem Biblioteki Wirtualnej Nauki jest wyrównanie szans w dostępie
          do źródeł naukowych uczonym z wszystkich ośrodków badawczych w kraju -
          powiedziała minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka.

          Jej zdaniem, w Polsce naukowcy mają ograniczony dostęp do baz danych publikacji
          naukowych. - Uczelnie do tej pory nie zawsze było stać na zakup odpowiednich
          licencji - tłumaczyła minister i podkreśliła, że tego rodzaju dostęp do
          informacji naukowych na polskich uczelniach powinien zaistnieć już wiele lat temu.

          Kudrycka zapowiedziała, że od stycznia 2010 r. MNiSW zapewni wszystkim
          instytucjom naukowym w kraju dostęp do czasopism, książek, bibliografii, norm i
          opisów patentowych, z których poza naukowcami i nauczycielami akademickimi będą
          mogli korzystać także studenci.

          Resort pokryje koszty zakupu licencji krajowych, by udostępnić jednostkom
          naukowym bazy danych takie jak: Web of Science (z archiwizacją), Springer, EBSCO
          Publishing, ScienceDirect, Journal Citation Reports i CPCI. Ponadto MNISW
          dofinansuje dostęp do: Nature, Math, Science, Scopus oraz Source OECD. "To są
          najważniejsze i najbardziej potrzebne bazy danych" - oceniła minister nauki.

          Podkreśliła, że ze zbiorów BWN skorzystają zarówno uczelnie publiczne, jak i
          niepubliczne.

          W opinii Kudryckiej, BWN będzie wsparciem dla uczonych w pracach badawczych,
          rozwojowych i wdrożeniowych we wszystkich dziedzinach wiedzy i we wszystkich
          specjalnościach naukowych w Polsce.

          - W obecnych czasach nauka ma charakter globalny i w zasadzie najnowsze zdobycze
          wyczytujemy szybciej w internecie niż w publikacjach drukowanych - dodała
          minister nauki.

          Koszt realizacji BWN wyniesie ok. 170 mln zł.
        • Gość: JG Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 28.09.09, 18:11
          > Kadencyjność. Miało być pięknie, a wyszło, jak zwykle.

          Wyszło faktycznie, jak zwykle. No cóż, nikt nie obiecywał, że będzie pięknie i łatwo. Podobno ani komisja statutowa ani Szacowny i Znakomity Senat naszej Alma Mater nie pofatygowali się, żeby wyjaśnić, dlaczego są przeciw kadencyjności. Można więc wnosic, że w kontekście wiadomej sytuacji w BU, chodziło tu o pokazanie "braciom mniejszym" ich miejsca w szeregu. Zdaje się, że posada dyrektora BU jest jedynym, lub jednym z nielicznych takich "dożywotnych" lenn na tym poziomie struktury organizacyjnej UWr. Sądzę więc, że znakomita Komisja mogłaby się z letargu na chwilę obudzić i podesłać J.M. kolejne pismo w tej sprawie, z jakąś przekonywującą motywacją, o którą nie trudno. Może to coś zmieni?
          • Gość: Bezstronny Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.09, 22:32
            Bardzo trafne uwagi i słuszna propozycja. Warto jeszcze
            przypomnieć, że oprócz wniosku naszej bibliotecznej "Solidarności",
            przekazanej Senatowi przez Komisję Zakładową, do Rektoratu wpłynął
            uchwalony jeszcze w czerwcu wniosek Komisji ds. Pracowników
            Biblioteki Uniwersyteckiej - tej samej treści, co wniosek związkowy.
            O wniosku Komisji nikt na posiedzeniu Senatu nie wspomniał,
            najprawdopodobniej senatorowie w ogóle o nim nie wiedzieli. Ale
            jeden senator chyba musiał o nim wiedzieć - pan Prorektor prof.
            Dynak. Bo przecież pan Rektor powołał Komisję jako działającą
            przy Prorektorze ds. Ogólnych
            . A przyczyną powołania Komisji
            był - jak powszechnie wiadomo, choć nigdy nie zostało to powiedziane
            oficjalnie - spór między Dyrekcją a pracownikami. Komisja,
            współpracując z Prorektorem, miała doprowadzić do zakończenia tego
            sporu. Temu - między innymi - służyć miała propozycja, by Dyrektor
            powoływany był na czas określony, nie dłuższy niż 4 lata, co
            przecież nie wyklucza powoływania tej samej osoby na kilka
            kadencji. - Co na to pan Prorektor ds. Ogólnych?
            Nic nie słyszałem o tym, by pan prof. Dynak omówił z Komisją
            propozycję wprowadzenia kadencyjności Dyrektora BU, by przedstawił
            Komisji swoje stanowisko, wspólnie z bibliotekarzami rozważył za i
            przeciw... Słyszałem natomiast, że na posiedzeniu Senatu głosował
            przeciw
            wnioskowi związkowemu, a tym samym i przeciw wnioskowi
            Komisji. A może o nim nie wiedział, może Rektor nie przekazał mu
            pisma Komisji ds. Pracowników? Jakkolwiek było, lekceważenie
            Komisji przez władze Uniwersytetu rzuca się w oczy. By to zmienić,
            trzeba zająć wobec panów Rektorów stanowisko bardzo stanowcze.
            Słusznie pan JG proponuje kolejne pismo, ale czy przekonywująca
            motywacja
            wystarczy? Czy nie są potrzebne kategoryczne żądania,
            na przykład... Ale nie będę tutaj niczego sugerował. Niech
            członkowie Komisji rozważą i sami sobie powiedzą, jak daleko ośmielą
            się posunąć. Tylko niech nie zapominają, że tylko wtedy warto
            należeć do tej Komisji, jeśli ona coś znaczy, coś potrafi
            przeforsować.




            • Gość: Bibliotekarz Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.09, 01:39
              Wniosek naszej "Solidarności" przepadł, bo na posiedzeniu senatu, w sposób
              bałamutny, używając kłamliwych tez i burżuazyjnej ideologii zaatakował go
              poprzedni rektor. Mimo, że jego argumenty były poniżej poziomu akademickiej
              dyskusji, zdezorientowany senat poparł jego argumenty.

              Czy byliście na inauguracji? To było święto, to była radość. J.M. poinformował
              całą społeczność akademicką o tym, że my bibliotekarze jesteśmy teraz w
              awangardzie naszej Alma Mater. Publicznie zostało to oznajmione, że jesteśmy
              najwyżej cenioną grupą pracowniczą na Uniwersytecie - przecież to my dostaliśmy
              najwyższe podwyżki.

              Poza tym bardzo mnie cieszą sukcesy Uniwersytetu. Przede wszystkim przywrócenie
              współpracy z Uniwersytetami W Opawie i w Ostrawie i założenie ośrodka współpracy
              z tymi uniwersytetami. Ciesze się też z nowych - starych bereł rektorskich i
              dziekańskich. To bardzo dobrze, że najlepsze wydziały: prawa i nauk społecznych
              dostały lwowskie berła. Szkoda, że zabrakło berła dla instytutu bibliotekoznawstwa.
              • Gość: Bezstronny Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.09, 22:38
                Do Bibliotekarza
                Dziwna to wypowiedź w świetle faktów. Bibliotekarze są "najwyżej
                cenioną grupą pracowniczą na Uniwersytecie" - a równocześnie Pan
                Rektor nie odpowiada na pisma reprezentantów tej grupy (Koła "S" i
                Komisji ds.Pracowników); ich starania o przywrócenie w Bibliotece
                normalnych stosunków między Dyrekcją a załogą są lekceważone,
                zbywane milczeniem. Podwyżki, jakie pracownicy BU otrzymali w tym
                roku, wcale nie były "najwyższe" - były takie same, jak podwyżki
                innych nienauczycieli. Dodatkowo bibliotekarze otrzymali tzw.aneksy
                w wysokości 100 zł (tj.na rękę ok.70 zł), ale tylko na ten rok, nie
                na stałe. Ta podwyżka była wynikiem nacisku pracowników, a nie ich
                wysokiej oceny przez władze Uniwersytetu.
                Miłe były słowa uznania dla bibliotekarzy, wypowiedziane przez J.M.
                podczas inauguracji. Ale - jak powiedział prezydent Kaczyński, gdy
                go w Nowym Jorku posadzono obok prezydenta Obamy - "gesty są rzeczą
                piękną w polityce, ale czyny są jeszcze ważniejsze". Gdy Panowie
                Rektorzy przejdą od słów do czynów, gdy włączą się do starań o
                likwidację sporów, gdy publicznie zostanie oznajmione, że
                przywrócona została dobra i efektywna współpraca władz Biblioteki i
                jej pracowników - wtedy będzie można powiedzieć: "to było święto, to
                była radość!".
                • Gość: kustosz Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.media4.pl 04.10.09, 22:24
                  Całkowita racja. Uśmiechy i zapewnienia to jedna sprawa, a czyny
                  świadczące o tym, że tej grupy się nie lekceważy, to inna. W
                  zasadzie nigdy nie byliśby hołubieni przez władze uczelni, ale
                  poprzedni dyrektorzy szanowali pracowników. Obecna dyrekcja
                  pracowników dyscyplinuje. A rektorzy? Rektorzy cenią sobie święty
                  spokój.
                  • nfajw Akademickie kadry administracyjno-techniczne a mob 05.10.09, 12:39
                    Akademickie kadry administracyjno-techniczne a mobbing
                    nfamob.wordpress.com/2009/08/05/akademickie-kadry-administracyjno-techniczne-a-mobbing/
                • Gość: Judyta Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.chello.pl 28.10.09, 16:53
                  No właśnie! Liczą się czyny a nie słowa! Słowa, słowa, słowa - juz były a teraz
                  Panie Rektorze - czas zacząc działać!
                  • Gość: kustosz Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.media4.pl 28.10.09, 18:50
                    Działanie to wykazuje dyrekcja. Ta biedna, mobbowana przez
                    pracowników, przystąpiła do zmasowanego ataku. Hasłem na sztandarach
                    jest DYSCYPLINA. Od 7 lat zaprowadza ją na wszelkie możliwe sposoby.
                    Czyżby efekty były zbyt mizerne? Teraz osobiście rządzi wszystkim i
                    wszystkimi, w zasadzie kierownicy są niepotrzebni. Szczerze mówiąc
                    nieźle to kobietę "rajcuje".
                    • Gość: Gość Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.10.09, 19:18
                      .
              • Gość: (gość portalu) Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.11.09, 20:11
                Bibliotekarz dnia 01.10.09, 01:39 napisał:

                "Wniosek naszej "Solidarności" przepadł, bo na posiedzeniu senatu..."
                CO BYŁO PIERWSZE? Czy to, że wniosek o kadencyjność dyrekcji przepadł w senacie,
                czy fakt ujawnienia kradzieży w Bibliotece?

    • Gość: z codziennej prasy Chcesz wejść do biblioteki, przyjedź tramwajem IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.10.09, 01:12
      LIST CZYTELNICZKI. 1 października przyjechałam rowerem do Biblioteki
      Uniwersyteckiej przy ul. Szajnochy. Od zeszłego roku nie ma przed wejściem
      stojaków na rowery, więc postanowiłam wnieść rower do holu i tam go przypiąć.
      Jednak pani z portierni zaprotestowała, tłumacząc, że nie wolno wprowadzać
      rowerów do biblioteki (znaku informującego o takim zakazie nie ma ani na
      drzwiach, ani w innym miejscu).
      Na moje pytanie, gdzie w takim razie powinnam przypiąć rower, jeżeli nie ma
      wyznaczonego miejsca, poradziła, że tam, gdzie wszyscy, do płotka lub latarni.

      Sprzed wejścia do biblioteki ukradziono już rower mojej siostrze, więc wolałam
      zostawić go w budynku. Na to portierka odpowiedziała, że z budynku też ukradli
      niedawno rower pracownikowi i jeżeli chce się korzystać z biblioteki, to należy
      przyjechać tramwajem, albo samochodem, a skargę na brak parkingu dla rowerów
      mogę złożyć w administracji. Niestety nie udało mi się tego zrobić, gdyż pani
      strażniczka w wejściu obok również powiedziała, że z rowerem mnie do budynku nie
      wpuści.
      Dziwi mnie taka postawa biblioteki - wiele instytucji, które nie dysponują
      parkingiem dla rowerów, pozwala wprowadzać je do budynku.
      Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław:
      miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35749,7102485,Chcesz_wejsc_do_biblioteki__przyjedz_tramwajem.html
      Jest też forum z zaleceniami jak postępować aby jednak rower wnieść do budynku:
      forum.gazeta.pl/forum/w,72,101031297,101031297,Chcesz_wejsc_do_biblioteki_przyjedz_tramwajem.html
    • Gość: z codziennej prasy Uniwersytecka biblioteka nie dla rowerzystów IP: *.wroclaw.vectranet.pl 05.10.09, 22:29
      Uniwersytecka biblioteka nie dla rowerzystów
      Tomasz Wysocki
      2009-10-04, ostatnia aktualizacja 2009-10-04 16:18
      Pod Biblioteką Uniwersytecką przy ul. Szajnochy nie ma stojaka na rowery -
      skarżą się studenci. - To przez złomiarzy, którzy próbowali go ukraść - twierdzi
      kierownictwo placówki
      Pani Agnieszka jest doktorantką na Wydziale Nauk Społecznych UWr. W czwartek do
      biblioteki przyjechała rowerem. - Przed budynkiem od dawna nie ma stojaka,
      dlatego rower chciałam zostawić wewnątrz, tuż przy wejściu - opowiada. -
      Portierka nie pozwoliła.

      Usłyszała, że rower może przypiąć do latarni ulicznej lub słupka.
      Zaprotestowała. Bała się, że narazi się straży miejskiej: - Od pani portierki
      usłyszałam, że wszyscy tak zostawiają rowery. A w ogóle jak chcę korzystać z
      biblioteki, to powinnam przyjechać tramwajem albo samochodem.
      Pani Agnieszka od pracowników czytelni wie, że we wrześniu wielu studentów
      skarżyło się na brak solidnego stojaka na rowery przy ul. Szajnochy. Barbara
      Brzezińska-Kłosowska z administracji BUWr. winę zrzuca na złomiarzy: - Kradną
      słupki uliczne, wymontowują kraty w okienkach piwnicznych, próbowali też ukraść
      nasz stojak.

      Wie jednak, że miejsce do parkowania rowerów jest potrzebne. Obiecuje więc: - W
      ciągu dwóch tygodni stojak na rowery wróci na swoje miejsce. Musimy go tylko
      solidniej przymocować do chodnika.

      Pani Agnieszka uważa, że do tego czasu biblioteka powinna pozwolić na
      zostawianie rowerów w środku: - Tak jest w innych instytucjach, gdzie przed
      budynkiem nie ma wyznaczonych miejsc na rowery. Tymczasem w bibliotece poczułam
      się jak intruz. A przecież odrobina dobrej woli nikomu jeszcze nie zaszkodziła.

      Adres artykułu
      miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35749,7108114,Uniwersytecka_biblioteka_nie_dla_rowerzystow.html
      Adres forum
      forum.gazeta.pl/forum/w,72,101114408,101114408,Uniwersytecka_biblioteka_nie_dla_rowerzystow.html
      • Gość: starszy kustosz Re: Uniwersytecka biblioteka nie dla rowerzystów IP: *.e-wro.net.pl 05.10.09, 23:25
        Wygląda na to, że w bibliotece wszystko jest problemem, który wymaga
        jak nie listu otwartego do senatu, to przynajmniej notatki prasowej
        lub audycji radiowej, żeby sprawę rozwiązać po myśli użytkowników.
        • Gość: szalony joe rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.09, 07:17
          a może ta rekordowa długość wątku bibliotekarskiego wynika z faktu, że zamiast
          starych szuflad z katalogami dali wam komputery, a nudno jak dawniej?
          • Gość: Bibliotekarz Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.09, 15:44
            Panie Szalony Joe,

            Pańskie poglądy bardzo przypominają poglądy poprzedniego, pożal się Boże,
            rektora. On też uważał, że bibliotekarze to klasa próżniacza, która pije
            herbatkę, czyta gazety i gra w gry komputerowe. Dlatego nas zwalczał. Zapewniam
            Pana, nie nudzimy się. Ja zawsze piszę po pracy. Dużo piszemy, bo wciąż jest w
            nas trauma, że nie powiem tragedia, z którą żyliśmy przez trzy lata poprzedniej
            kadencji. Prawdę mówiąc my bibliotekarze podziwiamy innych pracowników
            Uniwersytetu za odporność psychiczną, która pozwoliła im przeżyć te trzy
            tragiczne lata. Cóż, może lepiej umieli się nawzajem wspierać. Może w innych
            uniwersyteckich grupach nie było osób zagubionych, tak jak niektórzy dyskutanci
            tego forum, osób dla których uniwersytet jest fabryką gwoździ (albo programów
            komputerowych), które nie rozumieją, jak ważna dla Narodu jest biblioteka.

            Na szczęście koszmar mamy już za sobą. Wciąż jednak czasem budzę się nad ranem
            zlany potem, bo znów mi się przyśnił szalony informatyk palący książki przed
            wrocławskim ratuszem.
          • Gość: JG Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: 156.17.58.* 06.10.09, 17:27
            > a może ta rekordowa długość wątku bibliotekarskiego wynika z faktu, że zamiast
            > starych szuflad z katalogami dali wam komputery, a nudno jak dawniej?

            Nie! my mamy i stare szuflady z katalogami i komputery. W BU nie stanowi to żadnej sprzeczności. Długość wątku wynika zaś nie tyle z nudy, co raczej z pewnej desperacji (teraz już może nieco zaprawionej nudą i rezygnacją). Pełne emocji wyjaśnienie Bibliotekarza jest tylko z jednym z możliwych, w dodatku nieco subiektywnym, a dla nie obeznanych z realiami, może być nawet niezrozumiałe. Niewykluczone, że gdyby komuś z zewnątrz zdarzyło się tu pracować, to też by popadł w taki nastrój. No bo sytuacja - patrząc tak chłodnym okiem - wesoła nie jest. Jest sobie prowincjonalna uczelnia, a przy niej wielka i dla kultury kraju (i krajów ościennych) wielce cenna biblioteka. Dodajmy, największa (w swojej zabytkowości) w całym tym pięknym kraju. Biblioteka finansowana jest z kasy uczelni. Ci którzy rządzą kasą jakoś nie dostrzegają pożytków z wydawania jej na książki w szczególności i bibliotekę w ogóle, nawet nie widzą chyba potrzeby, żeby komuś (ministrowi jakiemu np.) powiedzieć: "halo! mamy tu mnóstwo starych, ale bardzo cennych ksiąg, może byście tam w Państwo w tym wysokim Sejmie kapnęli trochę grosza extra na to?"
            Zatem biblioteka dostaje z tej kasy tylko tyle, żeby bibliotekarze z głodu nie pomarli. Biblioteka nowych, potrzebnych książek nie ma. bo ich nie kupuje, a nie kupuje, bo nie ma za co. Spada więc zainteresowanie biblioteką i motywacje do wydatkowania na nią kasy. No i tak jest od lat, nic dziwnego, że biblioteka dość gruntownie się zdegradowała w tym czasie. Pensje są faktycznie takie lekko tylko powyżej minimalnej krajowej (jak kto pracuje od lat i ma dodatek za wysługę lat), a tu kurczę, prędzej czy później trzeba myśleć o emeryturze. Bo co zrobić, jak kto nie ma dobrze zarabiającego męża/żony? Niewesoło. Nic więc dziwnego, że w końcu bibliotekarze postanowili sami przypomnieć o swoim istnieniu. Biblioteka w dodatku ma jakiegoś pecha i ma wyraźne problemy z kadrą menedżerską. Właściwie to nie można się dziwić znając jej sytuację. Ostatni dyrektor na poziomie był jakieś 20 lat temu, jeszcze za komuny. Potem już było coraz gorzej. Teraz mamy dyrekcję, która już dawno zwątpiła w swoją załogę, ale mimo to postanowiła nie rezygnować z posady. Przy okazji desperackich działań załogi o polepszenie sobie losu, których dyrekcja nie popierała, okazało się, że i załoga zwątpiła w swoją dyrekcję. Były różne dramatyczne wydarzenia, po części opisane na tym forum, do biblioteki sprowadzono inspekcję pracy, która potwierdziła, że coś w relacjach pracowniczo-kierowniczych jest nie tak, powstał raport tejże inspekcji, który otrzymał również rektor uczelni, do której należy biblioteka. I nic, raport pozostaje tajny (gwoli ścisłości, na jednym, śmiesznym dość zebraniu dyrekcja we własnych osobach odczytała jakieś jego fragmenty - te, które uznała za stosowne odtajnić). Nic się nie dzieje, poza tym, że jakiś rok temu dyrekcja zdecydowała się na błyskotliwy menedżerski manewr, pomysł naprawdę niezwykły. Wprowadziła mianowicie w tej części biblioteki, gdzie praca jest najbardziej rozwlekła (nie z opieszałości bibliotekarzy, ale z natury prowadzonych tu robótek) obowiązek godzinowej rejestracji postępów prac! A jakie środki techniczne zastosowano! Rozdano wszystkim takie cienkie szkolne kajeciki w kolorowych okładkach (produkowane chyba z myślą o uczniach szkoły powszechnej) i tam dzielni bibliotekarze od roku notują swoje osiągnięcia, a ich kierownicy, co tydzień akceptują (bądź nie) te osiągnięcia. To doprowadziło początkowo do pewnych niepokojów wśród ludzi najwyraźniej obdarzonych złą wolą i brakiem zrozumienia dla nowoczesnych metod zarządzania, ale z pomocą rektora uczelni, do której należy biblioteka, spacyfikowano tych malkontentów i teraz wszyscy równo swoje dzienniczki wypełniają. Właśnie otrzymałem wezwanie od swojej światłej kierowniczki, że zaniedbałem tej ważnej czynności w ostatnim tygodniu (choć wysłałem sprawozdanie miesięczne, bo akurat koniec miesiąca wypadł, a sprawozdania miesięczne i kwartalne też piszemy). Swoją drogą może by należało podesłać wieść o tym pomyśle do Harvardu? może stalibyśmy się sławni? Ostatnio zaś senat uczelni, do której należy biblioteka, uznał, że pewien pomysł, który wysunęło mniej radykalne grono malkontentów, a który w pewnych okolicznościach mógłby pomóc rozwiązanie patowej raczej sytuacji biblioteki (albo dać tylko szansę na to), nie jest godny tego, żeby go rozważać i go zdecydowanie odrzucił. No i tak nam leci w tej bibliotece. Oczywiście nie ma przymusu tu pracować (tak mi zawsze tu powtarzają rózni możni lokalnie ludzie).
            • Gość: Sceptyk Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: 217.153.188.* 06.10.09, 19:23
              Nic dodać, nic ująć. Trafna ocena naszej sytuacji i podsumowanie
              blisko 600 postów. Szacunex :)
              Co dalej?
              • Gość: kustosz Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.media4.pl 06.10.09, 20:40
                Droga dyrekcjo, gdybyś ty się zdobyła na takie podsumowanie i taki
                dystans, to może nadeszłaby refleksja, że jeśli nie chcę i nie umiem
                się zmienić, to pora zwinąć żagle.
          • Gość: st. kustosz Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 07.10.09, 13:12
            Patrzę, o której godzinie wpisał się szalony joe. I co lepiej widać
            drzazgę w czyim oku, niż belkę w swoim?
            • Gość: Szalony Joe Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 13:32
              Gość portalu: st. kustosz napisał(a):

              > Patrzę, o której godzinie wpisał się szalony joe. I co lepiej widać
              > drzazgę w czyim oku, niż belkę w swoim?
              Szanowni Państwo, przepraszam, jeśli ktoś odebrał mój post jako brak szacunku -
              nie wyobrażam sobie życia bez bibliotek (serio)a moja reakcja dotyczyła
              wyłącznie ilości postów a nie istoty problemu. Współczuję dramatycznej sytuacji
              i proponuję, żeby zamiast uwalniać frustrację na forum, zorganizować strajk.
              Zobaczymy jak będą funkcjonować uczelnie bez dostępu do książek (i jak długo).
              Zamiast się użalać - do dzieła! Media roztrąbią ten fakt zapewne w sekundę i
              powstanie przestrzeń do negocjacji.
              A pracuję w domu, bo mam tzw. "wolny zawód" (tzn. wolno mi robić co chcę kiedy
              chcę,bo jeśli zrobię, to zarobię). Ale za to nie mam głupich szefów. Coś za
              coś... Powodzenia :)
              • Gość: st.kustosz Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.e-wro.net.pl 07.10.09, 17:25
                Zgadza się, coś za coś. Z informacji o wpisach widać, że
                bibliotekarze BU piszą na forum głównie wieczorami i nocami. Być
                może wyskrobaliby chwilę, żeby napisać przed 15.00, ale nie mogą
                sobie pozwolić na zarzut, że robią to w godzinach pracy. Każdy
                przypadek byłby pewnie pretekstem do oskarżeń. Przewodnicząca
                bibliotecznej "Solidarności" już i tak przed kamerami telewizji
                została oskarzona, że prowadzi działalność związkową w godzinach
                pracy. Ciekawe, co dałoby jej wyjście do uczelnianego
                biura "Solidarności" poźnym popołudniem lub wieczorem?
                A liczba wpisów, fakt że wątek ciągnie się prawie rok, ma swoją
                wymowę
              • Gość: gosc Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.10.09, 12:03
                Strajk to rozwiązanie dość radykalne,które zapwene nie leży w naturze Bibliotekarza. A dotychczasowe metody na długo zapiszą się na internetowych kartach historii. I tak żeby nie być gołosłownym. Wpisując w najpopularniejszą wyszukiwarkę frazę "mobbing bib" forum gazety pojawia się na pierwszym miejscu. Na samo słowo "mobbing" popularna wyszukiwarka wyświetla owe forum na czwartej stronie. Jak na mobbing na tle całego kraju to nie źle. Na hasło "Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu" sprawa mobbingu pojawia się już na pierwszej stronie. To wszystko w internecie zostanie a szum w mediach szybko cichnie. Dla prawdziwego humanisty ((często historyka) w pierwszej kolejności liczy się materiał źródłowy a realia trochę potem. Zastanawiające jest to że dla tych, którzy uważają że kwestie organizacji pracy oraz płacy są drugorzędne wobec samego faktu pracy w murach Uczelni problem PR-u tej instytucji zdaje się nie istnieć. Chyba nawet Biedronka sobie z tym lepiej radzi.

                Pozdr.
                • Gość: oj gosciu... Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.09, 17:36
                  i co z tego, że zostanie wszystko w internecie? Co to zmieni? Setki jojczących
                  postów na pierwszym miejscu w Polsce? Też sukces...Trzeba KONKRETNYCH DZIAŁAŃ I
                  WSTRZĄSU!
                  • Gość: kustosz Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.media4.pl 09.10.09, 23:04
                    Konkretnych działań to trzeba ze strony władz uczelni, a JM chce
                    mieć święty spokój. Uśmiechy przed kamerami do pięknych pań i nic
                    więcej.
                    • Gość: gosc Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.10.09, 09:32
                      Oczywiście. JM powinien zorganizować strajk;)
                      • Gość: Bibliotekarz Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.09, 08:37
                        Może brzmi to dziwnie, ale "gość" ma rację. Tak, J.M. powinien zorganizować
                        strajk i my powinniśmy Go poprzeć. Przeczytajcie artykuł
                        forum.gazeta.pl/forum/w,72,101354149,101354149,Wielkie_uczelnie_boja_sie_nowego.html
                        a przede wszystkim jego koniec. Nauka w Polsce jest zagrożona, zagrożona jest
                        Polska Humanistyka, zagrożone są wszystkie biblioteki. Największy szkodnik
                        Uniwersytetu chce zniszczyć całe wszystkie polskie uczelnie. Nie dopuśćmy do
                        tego. Już teraz powinniśmy wszyscy siąść do komputera, pisać blogi, posty, listy
                        do Premiera i Ministra Nauki opisujące wszystkie tragiczne skutki "reform"
                        pacholskiego na Uniwersytecie. 60 milionów deficytu, spadek we wszystkich
                        rankingach, obniżenie zarobków, procesy sądowe w sprawie budowy Biblioteki
                        Głównej, przerwanie budowy BG, przerwanie remontu Historii, opóźnienia w innych
                        remontach, zerwany dach Biblioteki na Piasku, likwidacja Domu Asystenta,
                        doprowadzenie akademików do upadku, doprowadzenie do upadku wrocławskiej fizyki,
                        która była kiedyś najlepsza w Polsce a przez trzy lata wegetowała bez pieniędzy
                        i tak dalej ....
                        • Gość: kustosz Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.media4.pl 14.10.09, 21:21
                          Kolega Bibliotekarz jak coś powie, to już powie. Wystarczy, że
                          pomogliśmy obecnemu rektorowi wygrać wybory, a co otrzymaliśmy w
                          zamian. Czcze obietnice. Wraz ze zmianą miejsca siedzenia, zmianie
                          ulega też punkt widzenia. Teraz krąży opinia, że to pracownicy
                          mobbują w bibliotece biedną dyrekcję.
                          A teraz wiadomości z ostatniej chwili. JM udał się do Warszawy.
                          Czyżby po pieniądze dla bibliotekarzy, obiecywał to w czerwcu. Oj
                          czego ten rektor nie obiecywał...
                          • Gość: Bibliotekarz Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.09, 21:43
                            Drogi Panie Kustoszu!

                            Nasz Rektor wyjechał do Kijowa. Dzięki Jego staraniom doceniona została Polska
                            nauka i jeden z profesorów niszczonej przez poprzedniego rektora fizyki dostaje
                            doktorat Honoris Causa Uniwersytetu w Kijowie, razem z innymi wybitnymi
                            naukowcami, laureatami nagrody Nobla.

                            J.M. nie musi jeździć do Warszawy po pieniądze, dzięki likwidacji przekrętów,
                            pieniądze znajdą się na Naszej Uczelni. Dostaliśmy już podwyżki, na razie
                            skromne, ale wkrótce będą następne - chyba, że poprzedni rektor to zablokuje -
                            patrz wspomniany wyżej artykuł o tak zwanych "reformach".
                            • Gość: JG Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: 156.17.58.* 20.10.09, 16:18
                              zgadzam się z kolegą/koleżanką Bibliotekarzem. Mitex odda teraz J.M. 8,5 bańki (to tyle przecież, co roczny budżet naszej firmy), a że pieniążki te wiążą się z biblioteką bezpośrednio, to może J.M. wyda je na książki albo na te sławne 100 PLN wynagrodzenia pozab. dla każdego bibliotekarza na przyszły rok. Właściwie powinno starczyć na oba cele, nawet na kilka lat. No proszę! do czego prowadzi perfidna diałalność poprzedniego rektora, który z Mitexem zaczął się procesować! Z Nowej Biblioteki mogą wyniknąć jednak jakieś pożytki.
                              • Gość: Bibliotekarz Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.09, 17:32
                                Nie wiem dlaczego kolega JG chwali poprzedniego rektora. Przecież to on te
                                pieniądze sprzeniewierzył. Wypłacił Miteksowi nienależne pieniądze. Dwa lub trzy
                                razy więcej niż te 8,5 miliona. Rozpoczął nielegalne procedury zakupów kamienia
                                na elewację. Prasa o tym pisała. Na szczęście, także dzięki naszemu strajkowi,
                                udało się przerwać pasmo przekrętów, a nowy Rektor doprowadził do odzyskania
                                części utraconych funduszy.
                              • Gość: Bibliotekarz Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.09, 16:21
                                Czy ktoś wie, o czym była dziś mowa na Kolegium Rektorsko - Dziekańskim. Podobno
                                podano bardzo bulwersujące wiadomości o planach poprzedniego rektora dotyczących
                                oddania urzędnikom z brukseli władzy na Polskich Uniwersytetach. Podobno w
                                zmowie z międzynarodowym kapitałem były rektor chce zbałamucić polski rząd i
                                doprowadzić do likwidacji opartej na Autorytecie i Wartościach Autonomii
                                Polskich Uniwersytetów. Wysoka jakość publikacji i nauczania ma zostać
                                zastąpiona przez audyty i kontrole unijnych urzędników, których zadaniem ma być
                                pilnowanie, żeby Polska była dla unii rezerwuarem taniej i słabo wykształconej
                                siły roboczej. Podobno KRASP zwrócił się już z apelem do Pana Prezydenta o
                                zawetowanie uchwał, którym celem jest likwidacja Polskiej Inteligencji.
                                • Gość: JG Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: 156.17.58.* 22.10.09, 16:02
                                  > Czy ktoś wie, o czym była dziś mowa na Kolegium Rektorsko - Dziekańskim. Podobn
                                  > o
                                  > podano bardzo bulwersujące wiadomości o planach poprzedniego rektora dotyczącyc
                                  > h
                                  > oddania urzędnikom z brukseli władzy na Polskich Uniwersytetach.

                                  Co prawda nie wiem, ale nie wątpię, że zostanie dany słuszny odpór tym podłym zakusom na jakość naszej nauki. I Biblioteka będzie tu w forpooczcie (a właściwie dawno już jest). Precz z Bachmannem!
                                  • Gość: gosc Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.10.09, 15:27
                                    Ciekawe te hipotezy. Polecam 20 minutowy wywiad i ciekaw jestem, co Państwo myślą o kwestiach podjętych przez prof. Turskiego.
                                    www.tok.fm/TOKFM/0,0.html
                                    zakładka „najciekawsze rozmowy”/ „Jakie są polskie wyższe uczelnie”. (to chyba już na 3 podstronie)
                                    • Gość: kustosz Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.media4.pl 23.10.09, 16:16
                                      Wydawało się, że kolega Bibliotekarz, który na naszym Forum pełni
                                      rolę rzecznika prasowego JM, wie wszystko najlepiej. Nie rozumiem
                                      więc pytania dotyczącego tematyki kolegiów rektorsko-dziekańskich. A
                                      swoją drogą wypadałoby nazwy własne pisać dużą literą, nawet mimo
                                      tak olbrzymiej nienawiści do byłego rektora. Proponuję zająć się
                                      naszym własnym podwórkiem i powrócić do głównego wątku, bo dyrekcja
                                      wydała jakieś dziwne dyrektywy.
                                    • Gość: JG Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: 156.17.58.* 23.10.09, 17:09
                                      No coż, to jest poważny problem. Prof. Turski wątpi, zeby urzędnicy mogli pomóc nauce i wierzy w autonomię uczelni, inaczej niż np. p. Bachmann, nb. też profesor, tyle, że tutejszy. Prof. Turski wierzy, że niektóre uczelnie, mając swobodę same pozbędą się dzisiejszych absurdów. No cóż, pewnie ma racje. Ale z naszej perspektywy należy zadać sobie pytanie: czy aby nasza alma mater znajdzie się w tym szczęśliwym gronie? Przecież pogodzenie się z ideą, że 2 x 2 = 4 (to taka bajka-metafora p. Profesora) wcale nie jest oczywistym wyborem, mozna zgodzić się na umiarkowany postęp i uznać, że to jest ok. 3,6. Jak tylko ktoś będzie dostarczał kasę, to można z tym żyć i to może wcale wygodnie, bo odpadają stresy jakie nieuchronnie wiążą się z konkurowaniem w prawdziwej nauce. U nas też są na pewno świetni naukowcy i odnoszą jakieś sukcesy, jednak tak średnio rzecz biorąc to chyba ten poziom jest u nas średnio dobry, stąd pewne wątpliwości, czy aby autonomia nam pomoże, które zgłaszał wspomniany wyżej prof. Bachmann. W znanej tu wszystkim sprawie "kadencyjności" nam nie pomogła - najwyższe kolegialne ciało autonomicznie i stanowczo powiedziało "nie" tej głupiej idei. A BU jest tu całkiem ciekawym przypadkiem, ma swoje osiągnięcia, nie ma co mówić. Zeby nie sięgać daleko, np. jak imponujący postęp osiągnięto w oddziale rękopisów BU w ciągu ostanich lat! Dzięki szczwanym posunięciom zarządzających tym oddziałem - uważanym na ogół za coś w rodzaju "wieży z kości słoniowej", dostępnej tylko dla wtajemniczonych - udało się osiągnąć naprawdę niezwykłe rzeczy - teraz już każdy może tu pracować i sobie bez trudu z tą robotą poradzi! I w dodatku jest ona zapewniona na wieki całe, a przy okazji okazało się, ze można zaoszczędzić miejsce i udostępnić je potem nowym, postępowym przedsięwzięciom. No, to jest postęp i lokalne osiągnięcie dużej klasy i spotkało się z powszechnym uznaniem, w tym władz najwyższych. I zapewne nie jest to jedyne osiągniecie BU tego rodzaju. Ja bym się zatem skłaniał do opinii ,że dzięki autonomii, wszystkim nam będzie dobrze, o ile, oczywiście ktoś bedzie utrzymywał dotacje na poziomie co najmniej nie zmienionym.
                                      • Gość: tez bibliotekarz Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: 156.17.58.* 28.10.09, 07:43
                                        Granda! Panie kolego, zapomniał Pan dodać - granda!!
                                        • Gość: JG Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: 156.17.58.* 28.10.09, 09:10
                                          fakt - granda!! ale wcale ilość postów o bibliotekach nie jest rekordowa, pobiły nas geje i lesbijki, a za nimi narodowcy (793 posty od 24.X'09!). No coż, znaki czasu.
                                          • Gość: Bibliotekarz Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.09, 21:12
                                            Nie wiem, dlaczego "granda". Może rzeczywiście nasza Pani Dyrektor popełnia
                                            trochę błędów, ale nie ma ludzi doskonałych i nie można winić Pana Rektora za
                                            to, że popiera wprowadzanie przez Panią Dyrektor dyscypliny w Bibliotece.
                                            • Gość: żak Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: *.wroclaw.vectranet.pl 29.10.09, 01:08
                                              Dyrekcja z wielkim zaangażowaniem wdraża wszelkie regulaminy czy też formularze
                                              FORMALNEJ DYSCYPLINY. Ba, nawet śmiem twierdzić, że sprawia jej wielką frajdę
                                              przykręcanie śruby FORMALNEJ DYSCYPLINY bibliotekarzom.
                                              Ale z takim zaangażowaniem dyscyplinowani pracownicy uczą się, że aby być w
                                              porządku wobec dyrekcji i władz uczelni wystarczy przestrzegać FORMALNEJ
                                              DYSCYPLINY, bo dyrekcja nie ma czasu ani kwalifikacji do pilnowania dyscypliny
                                              zadaniowej, o czym świadczą dające się zauważyć przez wnikliwego obserwatora
                                              zdarzenia.
                                              Jeżeli JM Rektor też jest zwolennikiem (a na to wygląda czytając regulaminy i
                                              zarządzenia) takiego stylu zarządzania to wróżę długi żywot obecnego ciała
                                              dyrekcyjnego, a marny los bibliotekarzy przekładających dyscyplinę zadaniową na
                                              dyscypliną formalną.
                                              • Gość: JG Re: rekordowa ilość postów o bibliotekach IP: 156.17.58.* 29.10.09, 15:21
                                                Fajnie, że dyskusja nieco ożyła na tym forum. Myślę, że warto sobie trochę popisać. W naszej stresującej (jak widać) pracy, może to mieć sporą wartość terapeutyczną. Pisząc można nieco rozładować frustracje, tym bardziej, że jak widać, jest wielu takich co to gotowi są w imię własnych dziwnych ambicji zabić nawet tą niewielką przyjemność, jaką czasem daje nasza nędznie opłacana praca. Poza tym jest to okazja, żeby powyjaśniac różne nieporozumienia powstałe wokół naszych zajęć i spraw Biblioteki w ogóle. A sytuacja instytucji, w której pracujemy najklarowniejsza przecież nie jest. Nie można też powiedzieć, żeby perspektywy jej rozwoju były specjalnie jasne. Zatem warto może czasem poświecic nieco czasu dla forum. Może wyklaruje się w ten sposób jakiś modus procedendi (czyli plan), użyteczny dla tych, którzy będą w stanie poprowadzić sprawy BU w dobrym kierunku? Dobrym dla samej instytucji, jej pracowników i społeczności akademickiej (i nie tylko przecież), która z niej korzysta, lub mogłaby korzystać.

                                                > Dyrekcja z wielkim zaangażowaniem wdraża wszelkie regulaminy czy też formularze
                                                > FORMALNEJ DYSCYPLINY. Ba, nawet śmiem twierdzić, że sprawia jej wielką frajdę
                                                > przykręcanie śruby FORMALNEJ DYSCYPLINY bibliotekarzom.

                                                Tego rodzaju aktywności co prawda chyba nikt specjalnie niecierpliwie nie wyczekiwał, tym bardziej, że BU jest już chyba dość zdyscyplinowaną instytucją, jak na stosunki uniwersyteckie. Z drugiej strony, widać niczego innego spodziewać się nie należy, skoro od lat próbuje się tu stosować tylko tego rodzaju działania. Co gorsza są one skierowane w zwykłych pracowników i przez to nawet trudno uniknąć wrażenia, że jest to rodzaj represji. Wszyscy pamiętamy niezwykłe okoliczności i tryb wprowadzenia sławnych dzienniczków na Piasku. A ostatnie działania - scentralizowanie w sekretariacie dyrekcyjnym wypisywania wyjść w sprawach prywatnych i służbowych - mogą już być odbierane jako przejaw złośliwośći. Nie wiem, czy obowiązuje to na Szajnochy, ale na Piasku, gdzie ten sekretariat znajduje się w miejscu, do którego z każdego innego miejsca jest najdalej, nie sposób oprzeć sie takiemu wrażeniu. Tylko co własciwie miałoby być w ten sposób osiągnięte? Przecież BU to nie armia ani inna struktura zmilitaryzowana, więc sama dyscyplina, nawet ostra, może tylko zrobic wrażenie na niektórych, którzy takie coś lubią, ale samej BU niewiele pomoże. Wedle wszelkich znaków na niebie i na ziemi to nie niedostateczna dyscyplina zwykłych pracowników lezy u podstaw bibliotecznej mizerii. Tych powodów jest dużo. Zaryzykowałbym twierdzenie, ze nawet umiarkowane (załóżmy) kwalifikacje personelu BU do nich nie należą. Bo kwalifikacje każdy ma większe lub mniejsze, lub w ogóle umiarkowane, ale zwykle każdy jakieś ma i może użyteczną pracę wykonywać, płacą za to i tak za mało. Tyle, że te zawsze przecież konkretne kwalifikacje pracowników trzeba umieć wykorzystać. Dyscyplina wobec tej kwestii jest sprawą zupełnie techniczną. Na początek wypadałoby, żeby kwalifikacje i zdolności do właściwej organizacji pracy posiadali ci, którzy podjeli się prace BU organizować i nimi kierować, czyli dyrekcja i kierownicy oddziałów. Tu chyba pies pogrzebany. Zupackie działania są może efektowne (na swój sposób), ale nie efektywne. Jak bardzo kwalifikacje i usposobienie kierownika komórki organizacyjnej są decydującym czynnikiem dla tego, co ta komórka robi, pokazuje nasz świetny oddział rękopisów. Myślę, że wiele się można nauczyć z jego przypadków, aczkolwiek nie są to doświadczenia pozytywne, delikatnie mówiąc.

                                                > Jeżeli JM Rektor też jest zwolennikiem ... takiego stylu zarządzania to wróżę długi żywot obecnego ciała
                                                > dyrekcyjnego, a marny los bibliotekarzy przekładających dyscyplinę zadaniową na
                                                > dyscypliną formalną.

                                                Zdaje się, że żywot tego ciała nie jest akurat od jego fachowych umiejętnosci uzależniony. Jak to u nas bywa, to raczej kwestia układów. Ale nie popadajmy w depresję. A przesadne przestrzeganie formalnej dyscypliny to trochę obosieczna broń. Jak się dyrekcja zaweźmie w tej działalności, to może nawet wywoływanie strajku w BU okaże się zbędne :-)
    • Gość: Nowa Biblioteka Piszą o nas IP: *.wroclaw.vectranet.pl 17.10.09, 12:42
      forum.gazeta.pl/forum/w,72,101675178,101675178,Sad_zakonczyl_spor_miedzy_uniwersytetem_a_firma_.html
    • Gość: kontroler Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.anonymouse.org 29.10.09, 17:48
      Jaki tam mobbing?! W bibliotece uniwersyteckiej pracuje banda
      nieudaczników, krętaczy i drobnych złodziejaszków. Ludzie ci
      uważający się za Bóg wie kogo, tak naprawdę nie posiadają
      elementarnych umiejętności pożądanych na dzisiejszym rynku pracy.
      Uniwersytet Wrocławski robi im przysługę że wogóle raczył podpiać z
      tym elementem umowę o pracę. Dał im szanse, dał im zajęcie, dał
      pieniądze. W zamian osoby te wielokrotnie nadużywały zaufania
      przełożonych, dopuszczały się licznych "wypożyczeń" czy to ksiązek
      nad którymi iały sprawować pieczę czy to innego wartościowego
      sprzętu (i słuch o nim zaginął).
      Butna, krnąbrna, arogancka postawa wobec zwierzchników i władz
      uczelni z której ręki ta zbieranina je i żyje (+ kradzieże),
      chamstwo, próby szantażu, paralizu pracy uczelnianej biblioteki.
      Liczne skargi naszych klientów - czytelników na fatalny i żenujący
      rodem z prl poziom obsługi (często niekompetentnej, z wyrazem
      obrażonej księżniczki na twarzy, opryskliwej) dopełnia czarę goryczy.
      Jednocześnie ta przypadkowa zbieranina miernot wysówa wciąż nowe i
      nowe roszczenia dotyczące płacy i ogólnych warunków zatrudnienia.
      Nadmienić należy że warunki pracy i tzw.socjal ludzie ci mają na
      naprawdę wysokim poziomie. Poziomie godnym pozazdroszczenia nie
      tylko w dobie kryzysu ale i w czasach prosperity.
      Nieustanne knowania, swoiste spiski przeciw procodawcy, oczernianie,
      szkalowanie, pomawianie. Składanie nieprawdziwych oświadczeń przed
      wrocławskim sądem pracy.
      W końcu podejrzenie kilku z pracujących tam (ci ludzie w zasadzie
      przejeli kontrolę nad bibliteką) osób o pospolite przestepstwa
      (narkotyki, rozboje, oszustwa, nagabywanie, przynaleność i
      propagowanie treści antysemickich i sekciarskich).

      Tak wygląda nasza Biblioteka Uniwersytecka.

      Lobby "pracowników" (to już swoista mafia) jest tak silne i
      ugruntowione że pracodawca najzwyczajnie w świecie boi się
      go "ruszyć". Tak jak związki zawodowe na koleii.
      • Gość: zdegustowany Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 19:37
        człowieku kim ty jesteś? Chyba adwokatem diabła! Te żenujące pomówienia,wyplute z twojej niewyparzonej gęby świadczą o twoim prymitywizmie i rzeczywiście chyba jesteś kontrolerem-kanarem i myślę, że miejsce twojego bytowania to dżungla, a nie forum tej gazety. Mam nadzieję, że nie pracujesz na Uniwersytecie, bo świadczyłoby to już o upadku naszej uczelni, że zatrudnia tak prymitywnych ludzi!
        • Gość: kontroler Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.anonymouse.org 29.10.09, 20:08
          > człowieku kim ty jesteś? Chyba adwokatem diabła!

          Nie jestem adwokatem diabła. Jestem jedną z rzeszy osób które mają
          już serdecznie dość waszych (pracowników biblioteki) bezustannych
          roszczeń, narzekań, protestów, knowań i zwyczajnego pospolitego
          łajdactwa!
          To nie do pomyślenia aby na jednym z największych i najlepszych,
          prestiżowych uniwersytetów w kraju działała w szeregach zatrudnionej
          tam kadry swoista V kolumna która niczym kret drąży i podkopuje
          prestiż, zaufanie, powierzone mienie. Grupa osób tworząca pewnego
          rodzaju zamkniętą społeczność (społeczność przestępczą), klikę która
          wspólnie we wzajemnym porozumieniu i przyzwoleniu dokonuje czynów
          godzących w zarówno dobre imie jak i szeroko pojmowane
          bezpieczeństwo Uniwersytetu Wrocławskiego.
          Przykłady waszej niegodziwości, bezczelności i świadomej arogancji
          można by mnożyć.
          Wstyd przed klientami na codzień korzystającymi z zasobów
          bibliotecznych, wstyd przed obcokrajowcami (duża rzesz skarg dotyczy
          okazywanej niechęci i złej woli wobec czytelników - cudzoziemców).
          Każde wypożyczenie to nieomal walka na śmierć i życie
          z "wszechwładną" Panią Bibliotekarką, poniżanie się, przepraszanie
          (właściwie za co? że osoba ta musi tu pracować?), kajanie się.
          Stan faktyczny jest o wiele gorszy od pokrótce tu opisanego, lecz ze
          względów formalno-proceduralnych nie może być przedstawiony na
          łamach internetowego ogólnodostępnego forum.
          Całościowym rozwiązaniem byłoby niechybnie natychmiastowa wymiana
          całej grupy osób zatrudnionej w Biblitece, lecz jak wiadomo
          następstwem tego posunięcia jest sparaliżowanie pracy ww.instytucji
          uczelnianej.
          Wiedzą o tym i bezpardonowo wykorzystują elementy zatrudnione w
          bibliotece, śmiejąc się bezczelnie w twarz swym przełożonym i
          zwierzchnikom.
          • Gość: zniesmaczony Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 21:11
            skąd w tobie tyle jadu kontrolerze? Bibliotekarze, o których w tak haniebny sposób wypowiadasz się, mają swoją godność, dlatego nie godzą się na to, aby w prestiżowej uczelni byli traktowani jak niewolnicy, a z owoców ich pracy korzystała klasa próżniacza. Więcej z tobą dyskutować nie będę, bo mam mdłości jak czytam te twoje "wymiociny"
            • Gość: anonymus Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.10.09, 21:23
              synek pisze z *anonymouse.org = nie chce być zidentyfikowany. Nie ma sensu
              dyskutować.
              • Gość: kustosz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 29.10.09, 22:20
                Dzisiaj została odwołana ze swego stanowiska kierowniczka jednego z
                najważniejszych działów biblioteki. Powód - utrata zaufania. Nie
                liczą się kompetencje, fachowość, oddanie pracy i WIEDZA.
                Biblioteczne schizo sięga zenitu.
                • Gość: kontroler Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.anonymouse.org 30.10.09, 00:21
                  > Dzisiaj została odwołana ze swego stanowiska kierowniczka jednego
                  z
                  > najważniejszych działów biblioteki. Powód - utrata zaufania

                  Tak, to potwierdza jedynie wszystko o czym dotej pory napisałem.
                  Cały ten parszywy układ, te powiązania, "ręka rekę myje", dziwne
                  konszachty i wiele innych spraw.

                  Jest taki kontrowersyjny program w radiu TOK FM pod tytułem "Lepiej
                  późno niż wcale". Jego tytuł pasuje tu jak ulał.

                  Szkoda tylko że dyrekcji zabrakło odwagi na wyciągnięcie
                  uzasadnionych konsekwencji służbowych (również na drodze sądowej)
                  wobec tej pani (a byłyby poważne), a może przedwcześnie na taką
                  uwagę z mojej strony? Czas pokaże.

                  Nie
                  > liczą się kompetencje, fachowość, oddanie pracy i WIEDZA.

                  Jasne, tak to sobie tłumacz, a raczej próbujcie wciskać takie kity
                  opini publicznej.

                  > Biblioteczne schizo sięga zenitu.

                  Mniej środków psychotropowych i innych "używek" (szczególnie podczas
                  pełnienia obowiązków pracowniczych), zmieniających świadomość a
                  schizo minie.
              • Gość: kontroler Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.anonymouse.org 30.10.09, 00:05
                > synek pisze z *anonymouse.org = nie chce być zidentyfikowany. Nie
                ma sensu
                > dyskutować


                Nie jestem twoim synkiem.
                Tak, piszę w sposób anonimowy (podziękowania dla informatyka za
                ustawienie tej opcji, gdyż ostrzeżono mnie przed konsekwencjami
                ujawnienia się. Wszyscy wiemy że "koledzy" bibliotekarze walczą "o
                swoje" nie tylko w sądzie tudzież wywieszając rewolucyjne hasełka na
                gmachu ...
                ...a ja auto mam tylko jedno, nieubezpieczone i nie stac mnie na
                nowe...

                ..ale na wszystko przyjdzie swój czas i swoja pora, tolerancja
                bezprawia na tej uczelni dzięki Bogu dobiegła końca!
            • Gość: kontroler Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.anonymouse.org 29.10.09, 22:09
              > skąd w tobie tyle jadu kontrolerze?


              Prawda boli, szczególnie jak grunt zaczyna palic sie pod nogami.


              Bibliotekarze, o których w tak haniebny spo
              > sób wypowiadasz się, mają swoją godność


              Swoją godność mają również ci któży na codzień zmuszeni są korzystać
              z zasobów bibliotecznych i których traktujecie jak zło konieczne a
              nazywacie "klasą próżniaczą". Zwierzchnicy, z tytułami naukowymi
              również maja swoją godność na którą ciężko i uczciwie zapracowali a
              którą wy szargacie, podważacie, plujecie na nią. Plujecie słowem ale
              i często czynem. Dla uczelnianej kadry wasza agresywna i bezczelna
              postawa oraz idące za tym bandyckie wręcz metody są takim
              niewyobrażalnym kuriozum że nawet nie wiedza jak zareagować, jak się
              bronić. Bo jak uczciwy, ciężko pracujący, nobliwy i poważany
              człowiek może w legalny a co ważniejsze skuteczny sposób obronić się
              przeciw zorganizowanej bandzie oszustów, symulantów i zwyczajnych
              łajdaków którzy w innych okolicznościach mogliby aplikować o pracę
              co najwyżej jako sprzedawca/kasjer na stacji benzynowej.
              Fakt, uczelnia popełniła karygodny błąd obdarzając was zaufaniem i
              dajac tak daleko idace przywileje i wpływ na codzienne życie
              uniwersytetu. Błąd karygodny, lecz wynikający z naiwności i
              prostoduszności, łatwowierności i chęci pomocy na niełatwym rynku
              pracy. Był to niezamierzony błąd osób którym zawdzięczacie że macie
              pracę, pracę lekką, łatwą i przyjemną. Pracę w której nie pobrudzi
              się sobie rączek, ani nie spoci nadmiernie wysiłkiem intelektualnym.
              Regularnie płacona za wasze nieróbstwo, nieudolność (to nie jest
              nieudolnośc, to celowe działanie, zła wola) pensje oraz masę
              mających z założenia motywować was dodatków (również finansowych).


              > a z owoców ich pracy korzystała
              > klasa próżniacza.

              No i niechcący się ujawniłeś. Swoje poglądy. Tak, właśnie takie
              macie podejście do klienta - czytelnika. To dla nich bibliotekarze
              pracują, ale dla was to "klasa próżniacza". Pogratulować. Wolę nie
              wiedzieć jak tytułujecie uniwersyteckich profesorów, doktorów,
              innych procowników, swoich przełożonych. Bez komentarza.



              Więcej z tobą dyskutować nie będę, bo mam mdłości jak czyta
              > m te twoje "wymiociny"

              Mdłości kolego to masz zapewne od spożywanego w pracy alkoholu i
              innych (nielegalnych) używek które to praktyki swojego czasu
              ujawniono wśród pracowników biblioteki ale ze względów na waszą
              zbiorową solidarność, szantaż, sfabrykowane dowody "niewinności",
              zarzutami o mobbing zmuszeni byliśmy zataić, wyciszyć.

              Dyskutować nie ma o czym. Potrzebne są odważne, systemowe, odgórne
              rozwiązania aby po pierwsze:

              doprowadzić do dyscyplinarnego zwolnienia z pracy osób
              odpowiedzialnych (wewnętrzne powiązania, układy są tak zawiłe, tak
              głeboko zakorzenione że należy przez to rozumieć wymianę całej, bez
              względu na konsekwencje, obecnej "ekipy trzymającej władzę")

              po drugie:

              wprowadzić systemowe, jednolite rozporządzenia i odpowiednie
              PROCEDURY (procedury - to jest to czego zabrakło, od tego się
              wszystko zaczeło), aby zapobiegać takim wydarzeniom w przyszłości i
              móc reagować na wewnetrzne zagrożenie już na starcie.

              Niestety, ale cała ta sytuacja dowodzi iż brak KONTROLI i ciche
              (niezamierzone, choć to marne usprawiedliwienie) przyzwolenie na
              sobiepaństwo skutkuje szybko postepującą demoralizacją,
              degrandoladą, rozpasaniem, rodzeniem się niebezpiecznych układów i
              powiązań często o charakterze przestępczym.
              Kontrola musi być. Tak jak w rodzinie gdzie rodzic powinien (z
              poszanowaniem prywatności, pewnej rosnącej w miare rozwoju, wieku
              niezależności) kontrolować, wiedzieć co, z kim, gdzie, powinie
              interesować się. Wszędzie musi być kontrola. Bez niej następuje
              anarchia. Kontrolować należy polityków, urzędników, pracowników
              różnego szczebla. Kontrolować i rozliczać.
              Tutaj tego zabrakło.
              Może, jak mówią niektóży na uczelni, pora wziąć przykład z
              pracowników Biedronki lub Lidla i tak właśnie traktować elementy
              zatrudnione w naszej bibliotece?

              ...no ale wtedy faktyczne mogliby powiedzieć że na Uniwersytecie
              Wrocławski panuje mobbing...







              • Gość: antykontroler Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.10.09, 22:58
                Umiłowany Bracie lub Siostro w Chrystusie, weź słownik ortograficzny
                do ręki i zamiast ordynarnego bluzgania jadem, zapoznaj się pilnie z
                regułami polskiej pisowni, bo robisz kardynalne błędy (któży,
                codzień itp.). W tym kontekście żałosne są twe wybrzydzania na
                niedokształcenie bliźnich.
                • Gość: kontroler Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.anonymouse.org 29.10.09, 23:33
                  > Umiłowany Bracie lub Siostro w Chrystusie, weź słownik
                  ortograficzny
                  > do ręki i zamiast ordynarnego bluzgania jadem, zapoznaj się pilnie
                  z
                  > regułami polskiej pisowni, bo robisz kardynalne błędy (któży,
                  > codzień itp.). W tym kontekście żałosne są twe wybrzydzania na
                  > niedokształcenie bliźni


                  Co? Temat zastępczy? Nieudolna próba odwrócenia uwagi od meritum
                  sprawy? Od tego za przproszeniem burdelu do którego doprowadziliście
                  waszym długoletnim, systematycznym, wyniszczającym postępowaniem
                  naszą biblitekę?

                  Nie jesteśmy w szkole.

                  Zadziwiająca obłuda! Ludzie którzy rozłożyli właściwie uniwerystecką
                  biblitekę na łopatki, ludzie na wskrość niekompetentni, złośliwi,
                  nieuczciwi, podli, wykorzystując na codzień swoje służbowe
                  stanowiska, podejrzani o finansowe krętactwa, sprzeniewierzenie
                  środków finansowych i dóbr trwałych uczelni, utrzymujący kontakty z
                  wrocławskim marginesem, mają czelność zwracać uwagę na pisownię!

                  To tak jakby ulicznik żyjący na codzień z brutalnych rozbojów,
                  kradzieży i wymuszeń dokonywanych przy użyciu niebezpiecznych
                  narzędzi, kończących się często pobiciem napadniętej ofiary, miał
                  czelność zwrócić uwagę napotkanemu przechodniowi na rzucony przez
                  niego na chodnik przez nieuwagę niedopałek papierosa!
                  • Gość: Tomasz Kalota Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.as.kn.pl 30.10.09, 00:34
                    > Zadziwiająca obłuda! Ludzie którzy rozłożyli właściwie uniwerystecką
                    > biblitekę na łopatki, ludzie na wskrość niekompetentni, złośliwi,
                    > nieuczciwi, podli, wykorzystując na codzień swoje służbowe
                    > stanowiska, podejrzani o finansowe krętactwa, sprzeniewierzenie
                    > środków finansowych i dóbr trwałych uczelni, utrzymujący kontakty z
                    > wrocławskim marginesem, mają czelność zwracać uwagę na pisownię!

                    Szanowny Kontrolerze!
                    Osobiście uważam, że w BUWr jest wiele problemów wynikających z rożnych patologicznych uwarunkowań, jednak powyższymi oskarżeniami bardzo poważnie przegiąłeś. Jeśli chcesz być odpowiedzialny za słowa które piszesz przedstaw się z imienia i nazwiska. W przeciwnym razie można Cię uważać za opłaconego krzykacza, których nie brakuje np. w komentarzach giełdowych na Onecie lub innych forach dyskusyjnych. Pracuję w BUWr i w związku z tym oskarżyłeś mnie o: obłudę, rozłożenie uniwersyteckiej biblioteki na łopatki, niekompetencję, złośliwość (tu może masz trochę racji), nieuczciwość, podłość, wykorzystywanie na codzień swojego służbowego stanowiska, finansowe krętactwa, sprzeniewierzenie środków finansowych i dóbr trwałych uczelni, utrzymywanie kontaktów z wrocławskim marginesem. Nikt wcześniej nie skierował pod moim adresem tyle oskarżeń. Kim jesteś, że wolno Ci stawiać takie oskarżenia? Ja się przedstawiłem, czekam na Twój odważny ruch.
      • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 30.10.09, 16:55
        > Nieustanne knowania, swoiste spiski przeciw procodawcy, oczernianie,
        ...kilku z pracujących tam (ci ludzie w zasadzie
        > przejeli kontrolę nad bibliteką) osób o pospolite przestepstwa
        > (narkotyki, rozboje, oszustwa, nagabywanie, przynaleność i
        > propagowanie treści antysemickich i sekciarskich)

        @kontroler (nomen omen):
        To chyba trzeba zgłosić koniecznie do prokuratury, każdy praworządny obywatel powinien to uczynić, powziąwszy wiadomość o takich strasznych i oczywistych naruszeniach porządku prawnego. Zrobiłbym to osobiście, ale sam nic (lub niewiele) o takich bezeceństwach nie wiem, więc mógłbym byc posądzony o oszczerstwo. Tym niemnniej w tym poście jest mowa o ewidentnych naruszeniach prawa (z wielu kodeksów w dodatku) apeluję więc o jak najszybsze zgłoszenie tego do kompetentnych organów ścigania. Swoją drogą, o co chodzi z tym sekciarstwem?

        > Lobby "pracowników" (to już swoista mafia) jest tak silne i
        > ugruntowione że pracodawca najzwyczajnie w świecie boi się
        > go "ruszyć". Tak jak związki zawodowe na koleii.

        To słuszna racja! fatalnie tu jest! Normalny mobbing dyrekcji! Trzeba koniecznie zawezwać Inspekcję Pracy, żeby napisała nowy, słuszny raport, który wreszcie będzie można ogłosić publicznie, a J.M. będzie mógł zrobić swoje na jego podstawie. Przypadek p. Kulika (to ten, który na sławnym zebraniu związkowym zgłosił postulat odwołania Dyrekcji i którego zaraz potem zwolniono dyscyplinarnie) mógłby wprawdzie sugerować, że pracodawca jak znajdzie choćby tylko pretekst do zwolnienia nielubianego pracownika, to bez skrupułu z niego korzysta, jednak to tylko pozór, oczywiście.

        NO! głos _kontrolera_ jest pierwsza klasa! Myślałem początkowo, że ktoś sobie robi tzw. "jaja". Ale to jest zupełnie serio. Nie mógł tego raczej napisać jakiś urażony czytelnik, bo _kontroler_ za bardzo przesiąkniety jest Biblioteką, nikt spoza tej firmy czegoś takiego nie byłby w stanie popelnić (tak przypuszczam). Taki głos może pochodzić tylko ze sfer kontrolujaco-zarządzających tym interesem. Kto wie? To może byc nawet wyraz opinii naszej świetnej Dyrekcji o swoich pracownikach? Mocna rzecz, bez dwóch zdań!

        > Teraz, gdy czujecie jak grunt zaczyna palić się wam pod stopami,
        > staracie się za wszelką cenę nie dopuścić aby znaleziono na was
        > jakiegoś oficjalnego "haka". To umożliwi wam dalsze kłamliwe
        > podtrzymywanie uzgodnionej wersji o rzekomym mobbingu i fikcyjnych
        > niegodziwościach wobec was ze strony szefów.

        To jest piękne, pełne emocji i wiele obiecuje na przyszłość. I chyba wyjaśnia z grubsza kim może być _kontroler_. O tym, że haków się szuka wiadomo i z innych źródeł. Ale teraz mamy ten ostatnio ujawniony smutny przypadek (nb. ani nie pierwszy, ani, zapewne, ostatni), niestety, teraz nikt nie będzie chciał o naszych marnych pensjach rozmawiać, zacznie się pewnie polowanie na czarownice. Lepiej mieć się teraz na baczności i wpisywać się we właściwe kajeciki (może z wyjątkiem tych sławnych z godzinowymi rozliczeniami, bo to jednak ewidentny mobbing). Przypadek Pań K. i L. ze znakomitej Komisji, o której już myślałem, że zamarła ze szczetem, dowodzi, że teraz nikt z tych, którzy tu trzymają władzę nie będzie wnikał w żadne szczegóły, jak znajdzie choćby drobny pretekst, żeby dołożyć tym, których nie lubią. I J.M., jak widać, też nie będzie w nie wnikał. (to tak a propos tez o mobbingu Dyrekcji i wszechwładzy związków zawodowych). Związki zawodowe faktycznie teraz nam się przydadzą jak nigdy, bo zdaje się, że na nikogo innego liczyć nie można. Z pewnością będzie wesoło i czeka nas wiele nieoczekiwanych atrakcji. I forum w związku z tym też będzie bardzo użyteczne. A co do _kontrolera_, to przy tej skali emocji stanowczo powinien tu częściej pisywać, z taką złością można podupaść na zdrowiu, więc lepiej to z siebie wyrzucić (przynajmniej w normalnych przypadkach to pomaga).
        Ale, cholera, przyszła mi niewesoła myśl: jeśli _kontroler_ faktycznie wyraża opinie Dyrekcji, a J.M. skłania sie raczej ku Dyrekcji, a nie na stronę >>Lobby "pracowników"<<, to powstaje pewna wątpliwość, czy jeszcze się obracamy w jakiejś rzeczywistości, czy już może jesteśmy dalej? I czy nie dojdzie do sytuacji, że ktoś w końcu zapyta (metaforycznie): "czy leci z nami pilot?". No, no, fajnie jest, nie ma co.

        • Gość: kustosz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 02.11.09, 18:51
          Historia bibliotek pokazuje, że kradzieże książek były zawsze. Wszak
          najwięksi bibliofile mieli lepkie ręce. Oczywiście jest to naganne,
          należy szybko reagować, a sprawca powinien ponieść karę. Dziwi
          natomiast fakt, że w bibliotece dokonuje się radykalnych posunięć, a
          nie wyjaśnia, co leży u ich podstaw. Fakt, dzięki temu można
          rozprawić się z nieprawomyślnymi pracownikami, a resztę nieźle
          nastraszyć.
          • Gość: pomorzanin Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 84.38.24.* 04.11.09, 11:39
            Czytam Wasze posty od lutego br. I jakie wyciągam wnioski. Prosicie Wasze Władze
            o pomoc. I nic. Bezsilni, bezradni zwracacie się do związków zawodowych. Co one
            mogą? Chyba niewiele. Liczycie na pomoc Państwowej Inspekcji Pracy. W moim
            odczuciu i ten organ niewiele Wam pomógł. Walczyliście o kadencyjność dyrekcji i
            sprawa przepadła w senacie. Łudziliście się, że komisja do spraw Biblioteki coś
            zdziała. I nic. Zadaję sobie pytanie, jaka katastrofa musiałaby się wydarzyć,
            aby Władze Uczelni przyznały, że w Bibliotece źle się dzieje. Na katastrofę bym
            nie liczył, ale gdybym chciał pozbyć się szefa swego, to chwaliłbym go. Może
            awans do jakiego ministerstwa? Właściwy byłby któregoś z departamentów
            Ministerstwa Nauki i Informatyzacji. Przypomnę, że 2004 r. praca dyrektor BUWr
            "Usługi online" została oceniona wysoko i zaprezentowana jako przykład
            najlepszych praktyk eGovernmentu w Polsce – raport przygotowany przez zespół
            ekspertów na zlecenie Ministra Nauki i Informatyzacji. W tym samym roku kolejne
            wyróżnienie, potem w 2007 następny sukces itd. Takie osiągnięcia, sukcesy,
            wyróżnienia, nagrody itp. kwalifikują do pracy w ministerstwie. Serio, nie
            żartuje. Ja tu w regionie będę wychwalał dyrekcje bu, przyda się jakaś
            rekomendacja władz uniwersytetu.

            • Gość: Bezstronny Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.09, 15:53
              do Pomorzanina: czy istnieje jeszcze jakieś Ministerstwo Nauki i
              Informatyzacji, skoro jest Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego?

              Nowość na temat Komisji ds. pracowników Biblioteki Uniwersyteckiej:
              Rektor odwołał ze składu Komisji jej przewodniczącą i jedną z
              koleżanek bez uprzedniego zasięgnięcia opinii Komisji w tej sprawie
              i bez przedstawienia jej uzasadnienia tego kroku. Dzisiaj odbywa się
              zebranie Komisji. Miejmy nadzieję, że się ona rozwiąże, bo nie może
              być wyraźniejszego dowodu na to, że w intencji władz Uniwersytetu ta
              Komisja miała być nic nie znaczącą atrapą, mającą zastąpić
              ignorowane przez władze BU i Uczelni biblioteczne związki
              zawodowe.
              • Gość: Bibliotekarz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.09, 16:16
                Pan Rektor nie zrobił nic wbrew woli środowiska, które reprezentuje. Przecież
                dlatego został wybrany. Rzeczywiście odwołał członka komisji, ale zrobił to na
                prośbę zainteresowanego.

                Komisja się nie rozwiąże. Członkami Komisji są ludzie, którzy pracują w poczuciu
                odpowiedzialności za powierzone im obowiązki i którzy zdają sobie sprawę, że
                sprawy Biblioteki leża Panu Rektorowi na sercu. Członkowie Komisji doskonale
                pamiętają, że jeszcze nie tak dawno ich prawa były lekceważone przez
                poprzedniego rektora.
                • Gość: Judyta Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.chello.pl 05.11.09, 17:42
                  Bibliotekarzu! Podpisuj sie raczej - podnóżek J.M. Rektora
              • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.opera-mini.net 05.11.09, 00:12
                Fakt, ostatnie dzialania JM. Pokazuja wyraznie, ze komisja to byl manewr czysto taktyczny, ale od poczatku bylo tez wiadomo, ze bedzie miala tyle znaczenia ile sobie sama bedzie w stanie wypracowac. Zatem, zanim sie ewentualnie samorozwiaze - co i JM I dyrekcja przyjma z ulga - niech chocby pnownie zlozy wniosek o kadencyjnosc (albo jaki inny sensowny). Ile wazy glos "braci mniejszych" to juz dobrze wiemy, chocby sadzac po zaangazowaniu senatu w rozpatrzenie owego wniosku o kadencyjnosc. I tu nie ma zludzen. Komisja byla jakas szansa na lepsze wyartykulowanie tego glosu I dalej taka szansa jest. Zatem jak nie ma woli dzialania, to niech sie rozwiazuje. Tylko watpie, zeby to kims wstrzasnelo,
                A jak sie sami nie zabierzemy za poprawe swoich warunkow pracy, to ten zalosny stan sie nie zmieni. TU NIE FUNKCJONUJA ZADNE merytoryczne RACJE, TYLKO UKLADY.
            • Gość: Kustosz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 04.11.09, 22:13
              Bardzo słuszne są uwagi Pomorzanina, z tym że my nie negujemy wiedzy
              i osiagnięć pani dyrektor. Problem tkwi w nieumiejętności
              zarządzania ludźmi. Styl sprawowania władzy rodem z czasów
              stalinowskich, a preferowany zwłaszcza przez panią wice, nie
              przystoi do dzisiejszych czasów. Niestety pani dyrektor nie chce
              tego zauważyć, no cóż maksyma "divide et impera" jest dalej żywa w
              bibliotece, a szkoda.
              Do Bibibliotekarza: wspomniane przez Bezstronnego osoby zostały
              przez rektora odwołane ze składu komisji, nie było wcześniej żadnych
              rezygnacji. Mam wrażenie, że Bibliotekarz chce otrzymać jakąś wysoką
              nagrodę z okazji święta uniwersytetu.
      • Gość: Orty, orty.. Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 05.11.09, 18:57
        Oj, kontrolerze, chcesz się wypowiadać o BU, a pisać poprawnie nie
        potrafisz?
        Wygląda na to, że zakres szkoły podstawowej jest poza twoim
        zasięgiem ;p Heh..
    • Gość: Bibliotekarka Proponuję ignorować wypowiedzi takie jak IP: *.wroclaw.vectranet.pl 29.10.09, 23:34
      kontrolera z dnia 29.10.09, 17:48 oraz wszelką niemerytoryczną dyskusję.
      Naszemu forum do tej pory udawało się skutecznie unikać prowokatorów.
      Pozdrowienia i słowa otuchy dla naszych dwu koleżanek represjonowanych przez
      dyrekcję.
      Czytelników niniejszego forum, nie będących pracownikami Biblioteki
      Uniwersyteckiej, zapraszamy do korzystania z naszych zbiorów aby mogli osobiście
      stwierdzić jak obsługujemy czytelników.
      • Gość: kontroler Re: Proponuję ignorować wypowiedzi takie jak IP: *.anonymouse.org 29.10.09, 23:57
        > kontrolera z dnia 29.10.09, 17:48 oraz wszelką niemerytoryczną
        dyskusję.
        > Naszemu forum do tej pory udawało się skutecznie unikać
        prowokatorów.


        Tak jest! Głośno krzyczeć PROWOKACJA! Skąd my to znamy? W okresie
        PRL-u takim właśnie głośno wykrzykiwanym hasłem, pustym sloganem
        próbowano zagłuszyć i zakończyć wszelkie próby przeciwstawienia się
        zastanemu bezprawiu, sobiepaństwu, kolesiostwu, układom, systemowi.

        Tak jest! PROWOKACJA! PROWOKACJA! MOBBING!! ...a my tu sobie
        nachapujemy się za pieniądze podatników dalej.

        To nie prowokacja. To brak zaufania do zorganizowanej zgrai
        nielojalnych wobec władz uczelni, wobec swoich przełożonych
        elementów, wypaczających wizerunek zarówno Uniwersytetu jak i samej
        biblioteki.


        > Czytelników niniejszego forum, nie będących pracownikami Biblioteki
        > Uniwersyteckiej, zapraszamy do korzystania z naszych zbiorów aby
        mogli osobiści
        > e
        > stwierdzić jak obsługujemy czytelników.


        Teraz, gdy czujecie jak grunt zaczyna palić się wam pod stopami,
        staracie się za wszelką cenę nie dopuścić aby znaleziono na was
        jakiegoś oficjalnego "haka". To umożliwi wam dalsze kłamliwe
        podtrzymywanie uzgodnionej wersji o rzekomym mobbingu i fikcyjnych
        niegodziwościach wobec was ze strony szefów.

        Najgorsze w tym jest to że jesteście jak ten wredny ptak co kala
        własne gniazdo. Co ja piszę, kala. Wy po prostu po chamsku i
        bezczelnie SRACIE we własne gniazdo!

        Przypominam, po 1989 roku w Polsce nie ma przymusu pracy.
        Jest tylu młodych, ambitnych, odpowiedzialnych, wykształconych ludzi
        bez pracy...
        • Gość: JG Re: Proponuję ignorować wypowiedzi takie jak IP: 156.17.58.* 30.10.09, 17:49
          >
          > Najgorsze w tym jest to że jesteście jak ten wredny ptak co kala
          > własne gniazdo. Co ja piszę, kala. Wy po prostu po chamsku i
          > bezczelnie SRACIE we własne gniazdo!

          O! ten bon mot chyba już gdzieś słyszałem - w takiej dokładnie formie i w takim właśnie kontekscie i w takim klikowym sensie. To sztandarowe zawołanie szefów wszelkich mafii, którzy nie znają widać sławnego cytatu:
          "Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala,
          Czy ten, co mówić o tym nie pozwala?"
          ewentualnie dobitniej:
          "nie ten ptak gniazdo kala, co je kala - ale ten, co mówić o tym nie pozwala" (trzeba sprawdzić, jak to jest w oryginale)

          jeżeli dobrze kojarzę osobę, to trzeba uznać, że _kontroler_ może być ulokowany szczebelek niżej w bibliotecznej hierarchii niż przypuszczałem. Czyli nie jest tak źle, jak wygladało na początku.
          • Gość: st. kustosz Re: Proponuję ignorować wypowiedzi takie jak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.09, 20:19
            No, to znalazły sobie władze uniwersytetu i Biblioteki
            Uniwersyteckiej rzecznika w osobie niejakiego "kontrolera"! Wystawia
            on jej treścią i formą wypowiedzi świadectwo, na jakie zasłużyły. A
            już właszcza widać to na tle zrównoważonych, rzeczowych i porządną
            polszczyzną wyrażonych racji pracowników biblioteki.
            Oczywiście, można rzec, że uczelnia i biblioteka nie odpowiadają za
            treść i formę wypowiedzi w ich obronie, ale mogą przecież to ogłosić
            na tym forum. Schowały jednak głowę w piasek udając, że dyskusji nie
            ma. I tym sposobem też wystawiają sobie świadectwo.
            Pomysleć, że w ręce tych ludzi złozono tak wielki majątek, tysiące
            wartych miliony rękopisów i inkunabułów, losy świetnie
            wykształconych i oddanych bibliotece ludzi, którzy oddali bibliotece
            całe swoje zawodowe życie.
            Można tych ludzi opluwać oskarżeniami o złodziejstwo i narkomanię,
            mozna postponować w codziennym okazywaniu pogardy lub wrogości,
            można zwalniać i degradować, ale niepodobna nie dostrzec, że tym
            sposobem tylko oddala się w czasie coś, co prędzej czy później
            nadejdzie (oby wcześniej!): wyjście na jaw wielkiego skandalu, który
            pogrąży nie tych postponowanych bibliotekarzy, lecz tych, którzy są
            tego sprawcami.
            Jako ktoś, kto czasem korzysta z czytelni tej biblioteki wyrażam
            solidarność z pracownikami
            • Gość: czytelnik Re: Proponuję ignorować wypowiedzi takie jak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.09, 20:57
              Oceniając na chłodno uwagi "kontrolera" ma się nieodparte wrażenie, że komuś
              puściły zwieracze i dawno wstrzymywana zawartość wypłynęła...cóż za smród! Ależ
              macie tam wesoło bracia bibliotekarze!
    • Gość: czytelnik Wspominając zmarłych w dniu dzisiejszym IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.11.09, 07:39
      nie sposób zapomnieć o Bibliotekarkach i Bibliotekarzach, którzy w murach
      Biblioteki Uniwersyteckiej służyli rzeszom czytelników: studentom, pracownikom
      naukowym i osobom z poza Uniwersytetu Wrocławskiego.
      Należy pamiętać także o pracownikach, asystentach, doktorach, docentach,
      profesorach, rektorach Uniwersytetu Wrocławskiego.
      Wysiłek i jednych i drugich nie poszedł na marne.
      Cześć ich pamięci!

      czytelnik, były student Uniwersytetu Wrocławskiego
    • festung_2012 Aktualny przegląd sytuacju w BU 04.11.09, 22:50
      W ciągu ostatnich dwóch tygodni sytuacja w BU nabrała takiego przyspieszenia i nieoczekiwanych zwrotów akcji, że chyba warto przybliżyć na tym forum więcej uporządkowanych informacji.

      W piątek 23 października o godz. 14:00 dyrekcja w trybie pilnym zwołała zebranie kierowników na którym poinformowała o zwolnieniu z pracy kierownika Oddziału Magazynów i Konserwacji Zbiorów. Bezpośrednie kierownictwo nad Magazynem objęła wicedyrektor. Zaostrzona została kontrola wyjść pracowników z budynku, zarówno w celach służbowych jak i prywatnych. Poinformowano również, że w Bibliotece ma zostać przeprowadzony audyt odnośnie bezpieczeństwa zbiorów.
      Bardzo szybko okazało się, że kierownik Magazynów podejrzany jest o kradzież cennych książek niemieckich z XIX wieku, a swój proceder miał kontynuować co najmniej przez kilka ostatnich lat. Chyba najmniej zdziwieni byli pracownicy znający byłego kierownika. Od wielu lat byli osobiście świadkami skandalicznego zachowania tej osoby w godzinach pracy. Na porządku dziennym było jego chamskie i wulgarne zachowanie, jak również bardzo częste spożywanie alkoholu w godzinach pracy. Dyrekcja wielokrotnie była o tym informowana, jednakże nie reagowała na skargi pracowników i wolała chronić kierownika, który został zwolniony dopiero wtedy gdy wyszła na jaw sprawa kradzieży książek.

      Jak można się domyślać, dyrekcja w tych okolicznościach stała się bardzo nerwowa i za wszelką cenę stara się odwrócić od siebie uwagę. Najlepiej na jakiegoś kozła ofiarnego.

      I tak dochodzimy do czwartku 29 października. Tego dnia dyrekcja na zebraniu kierowników poinformowała o zwolnieniu z funkcji kierownika Oddziału Opracowania Wydawnictw Zwartych panią D.L. oraz kierownika Sekcji Opracowania Wydawnictw Zwartych dla Biblioteki Głównej panią B.K. Pani D.L. została przeniesiona do Gabinetu Śląsko-Łużyckiego, zaś pani B.K. do Oddziału Katalogowania Rzeczowego. Można się o tym przekonać osobiście na stronie BUWr. Tego samego dnia ukazał się komunikat Rektora informujący o odwołaniu obydwu pań ze składu Komisji ds pracowników Biblioteki Uniwersyteckiej. Należy dodać dla przypomnienia, że panią D.L. na przewodniczącą Komisji mianował sam Rektor.

      Oczywiście po Bibliotece krąży w tej chwili bardzo wiele pogłosek i plotek na temat złodziejskiego procederu byłego kierownika, a także dalszych osób zamieszanych w kradzieże. Tak samo wiele mówi się o kulisach odwołania kierowniczki Oddziału Opracowania, która nie ma sobie równych pod względem fachowości i profesjonalizmu. Wielu pracowników oddało na nią swój głos w wyborach do Komisji ds pracowników BU, a teraz oczekuje wyjaśnień od dyrekcji i rektora.
      Pogłoski i dokładniejsze informacje to temat na następny post.
      A może ktoś inny podzieli się nimi na tym forum!
      • Gość: Sceptyk Post solidarności! IP: 217.153.188.* 05.11.09, 23:55
        "Jak można się domyślać, dyrekcja w tych okolicznościach stała się
        bardzo nerwow
        > a i za wszelką cenę stara się odwrócić od siebie uwagę. Najlepiej
        na jakiegoś k
        > ozła ofiarnego."

        Podpisz się pod postem solidarności z naszymi Koleżankami
        p. D.L. i p. B.K.

        • Gość: JG Re: Post solidarności! IP: *.opera-mini.net 06.11.09, 11:08
          komisja jest wprawdzie rektorska, ale obie panie zostaly wybrane przez ogol pracownikow, maja wiec jakis madat spoleczny (co prawda tylko "braci mniejszych"), moze wiec byloby przyzwoicie podac jakis powod takiego ich potraktowania? przeciez nawet policja nie zakonczyla (podobno) swoich dzialan i takie dyscyplinarne dzialania wobec nich, w jawnej lacznosci ze spektakularnym przypadkiem zlodziejstwa i bez podania przyczyn, to powazne naruszenie dobr osobistych. nic dziwnego, ze cala sprawa jest interpretowana jako szukanie kozla ofiarnego - na to wlasnie wyglada.
          • Gość: kustosz Re: Post solidarności! IP: *.media4.pl 07.11.09, 20:57
            Zaistniała sytuacja została bardzo szybko wykorzystana przez
            dyrekcję do rozgrywek personalnych. Tak zmanipulowano faktami, aby
            rektor błyskawicznie podpisał wniosek o degradację pracownika,
            którego wiedza i profesjonalizm są bezdyskusyjne. Chaos i
            dezorganizacja już i tak od dawna panują w Bibliotece. I co tu dużo
            mówić za wszystko jest odpowiedzialna dyrekcja. Dyscyplina formalna,
            o której już wspominano na forum, była w bibliotece najważniejsza.
            Polityka gromadzenia, przechowywania i udostępniania zbiorów nie
            była przedmiotem analizy władz. Pozwolono kolejne lata na to, aby w
            bibliotece znajdowało się tyle tysięcy pozycji nieopracowanych,
            często bez akcesji (umieszczano je w corocznych sprawozdaniach jako
            stały element). Nie przeprowadzono reformy wypożyczeń. Kilka tysięcy
            książek, które nie wróciły do biblioteki, nie uznano za braki, nie
            podjęto żadnych kroków wobec wypożyczających. Jedynym po nich śladem
            są rewersy nawet sprzed 20-30 lat. No cóż sztandarowym projektem
            była i jest biblioteka cyfrowa, a reszta to sprawa nieważna.
          • kapitanka Re: Post solidarności! 07.11.09, 22:39
            Komisja jest rektorska, zatem Rektor może odwołać z jej składu kogo zechce.
            Mandat społeczny, może tu mieć określony wymiar jedynie dla tej Pani, gdyż
            równie dobrze Pani ta mogła być wskazana przez powiedzmy władze/dyrekcję BU jako
            kandydat do tej komisji. To strona formalna. Oczywiście jak się już kogoś
            powołało, to wypadałoby chociaż przy odwołaniu wyjaśnić, z jakich powodów. Swoją
            drogą to Komisji nie zazdroszczę. I tak każdy postulat, z którym zwróci się do
            Rektora zostanie storpedowany przez dyrekcję BU, jeśli tylko nie będzie po jej
            myśli. Pomysł z kadencyjnością był znakomity i szkoda, że Rektor nie potraktował
            go poważnie. A co do tej Pani, która została odwołana z Komisji i przesunięta na
            inne stanowisko, to - o ile jest jakikolwiek ślad, domniemanie, że miała
            jakikolwiek związek z procederem, którym zajmuje się obecnie policja/prokuratura
            (osobiście myślę, że takiego związku nie ma), to odsunięcie jej było ok do czasu
            zakończenia śledztwa itd. Natomiast jeśli prawdą jest, że dyrekcja przesunęła ją
            do innego działu tylko "z powodu utraty zaufania", to szkoda człowieka, szkoda
            jej kompetencji, o których tu piszecie i szkoda, że jest jak jest.
            • Gość: Anita Re: Post solidarności! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.09, 23:06
              Pani z audytu oznajmiła,że nie były od lat przestrzegane w bibliotece na Szajnochy procedury. To ja się pytam, kto powinien za to odpowiedzieć: poszczególni pracownicy czy może dyrekcja. W każdej innej instytucji z pewnością poleciałaby "góra". Niestety w bibliotece panie dyrektorki pomimo swojej nieudolności w zarządzaniu biblioteką, zaniedbań w przestrzeganiu procedur mają wielki parasol ochronny ze strony władz uniwersytetu. Jak można było tolerować przez tyle lat chamskie zachowanie oraz nadużywanie alkoholu w miejscu pracy przez kierownika magazynów??? Nic dziwnego, skoro dyrekcja tolerowała takie zachowanie, mógł czuć się bezkarnie i na bezczelnego kontynuować przez wiele lat tak ohydny proceder. Nie mogę też pojąć, dlaczego obciąża się winą za niepopełnione rzeczy panią D.L. skoro to w pierwszej kolejności powinna ponieść karę osoba, która książkę wyniosła z magazynu bez rewersu i podrzuciła ją jak kukułcze jajo do oddziału kierowanego przez panią D. L., a nie zgłosiła swoich podejrzeń dyrekcji. O to jest podstawowe pytanie! Mam jednak ciągle jeszcze nadzieję, że prawda zwycięży, a osoby odpowiedzialne za zaistniałą sytuację w bibliotece poniosą konsekwencje swojej niefrasobliwości i braku wyobraźni.
              • Gość: gosc Re: Post solidarności! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.11.09, 12:57
                A o jakich procedurach mowa?
                Procedura to przewidziany sposób postępowania w ramach konkretnej
                działalności, na potrzeby osiągnięcia założonego celu. Procedury
                powinny być jasne i powinny spełniać pewne kryteria formalne (numer
                procedury, czas jej obowiązywania, ewentualną informację o tym którą
                procedurę zastępuje itd.) Procedury zna każdy upoważniony pracownik bo
                jest w ich zakresie systematycznie szkolony.

                Audyt wewnętrzny - według definicji podanej przez The Institute of
                Internal Auditors (IIA) - jest niezależną działalnością doradczą i
                weryfikującą (ang. assurance activity), której celem jest usprawnienie
                operacyjne organizacji i wniesienie do niej wartości dodanej. Audyt
                wewnętrzny pomaga organizacji w osiąganiu jej celów poprzez
                systematyczne i metodyczne podejście do oceny i doskonalenia
                skuteczności procesów zarządzania ryzykiem, kontroli i zarządzania
                organizacją (ang. governance). (cyt. za Wikipedia)

                Obawiam się że powyższe nie występuje. A audyt ma charakter doraźny a
                nie systematyczny - zobaczymy co przyniesie...
              • Gość: była pracownica Re: Post solidarności! IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.11.09, 22:09
                "Pani z audytu oznajmiła,że nie były od lat przestrzegane w bibliotece na
                Szajnochy procedury."
                Procedury były przestrzegane za poprzedniego dyrektora p. dr. Jerzego
                Ładomirskiego (kiedy wszystkie kierowniczki ubierały się na czarno). Nie cieszył
                się on moją sympatią i bez żalu zwolniłam się po ładnych kilku latach pracy. Ale
                z tego co mi opowiadają koleżanki o obecnych dyrektorkach zmieniłam o Nim zdanie
                i uważam że na swój sposób to był to święty człowiek. Nie było formalnej
                dyscypliny, ale codzienne przychodzenie p. dyrektora na 8:00 do pracy
                powodowało, że bibliotekarki i bibliotekarze kłusowali do schodków aby wejść na
                nie przed p. dyrektorem. A każdy kto się spóźnił otrzymywał ostrą reprymendę od
                św. pamięci pani Gromek. Nie oszczędzała nikogo. Inna sprawa że nie było za p.
                dyrektora dr. Jerzego Ładomirskiego świętych krów. Ona też nie cieszyła się
                wtedy moją sympatią.
                Nie było też dzienniczków bo p. Dyrektor pod różnymi pozorami odwiedzał to ten
                to inny Oddział i doskonale orientował się czym się kto zajmuje. Nie było też
                marnowania czasu pracy kierowników na tasiemcowych zebraniach bo p. Dyrektor nie
                wygłaszał wielominutowych tyrad o tym co nie zrobili jacyś tam pracownicy a co
                on za nich musiał robić.

                "To ja się pytam, kto powinien za to odpowiedzieć: poszczególni pracownicy czy
                może dyrekcja. W każdej innej instytucji z pewnością poleciałaby "góra".
                Niestety w bibliotece panie dyrektorki pomimo swojej nieudolności w zarządzaniu
                biblioteką, zaniedbań w przestrzeganiu procedur mają wielki parasol ochronny ze
                strony władz uniwersytetu."
                Panie dyrektorki zamiast pilnowania roboty przez wiele lat darły koty z
                kierowniczkami i kierownikami, którzy ośmielili się choć raz mieć w jakiejś
                sprawie własne zdanie. Osoby potulne mogły zawalać robotę i terminy gdyż cała
                uwaga dyrekcji skupiała się na tych niepokornych. A już za szczególny sukces
                dyrektorki poczytały sobie zwolnienie p. G. K. Podobnym sukcesem było wdrożenie
                dzienniczków. Za moich czasów powiedziałabym, że opisanie tego ewenementu nadaje
                się do Szpilek. Parasol ochronny się skończy gdy zdegradowane panie udadzą się
                do Sądu Pracy aby domagać się usunięcia z akt osobowych przypisanych im przewinień.

                "Jak można było tolerować przez tyle lat chamskie zachowanie oraz nadużywanie
                alkoholu w miejscu pracy przez kierownika magazynów??? Nic dziwnego, skoro
                dyrekcja tolerowała takie zachowanie, mógł czuć się bezkarnie i na bezczelnego
                kontynuować przez wiele lat tak ohydny proceder."
                Magazyn nigdy nie był oczkiem w głowie dyrektorek. Miał działać. Warunki pracy
                też dyrektorek nie interesowały. Skargi personelu Magazynu też. Osoba
                zatrudniona tam kiedyś mi powiedziała, że dyrektorka przychodzi tam raz w roku
                składać życzenia świąteczne.

                "Nie mogę też pojąć, dlaczego obciąża się winą za niepopełnione rzeczy panią
                D.L. skoro to w pierwszej kolejności powinna ponieść karę osoba, która książkę
                wyniosła z magazynu bez rewersu i podrzuciła ją jak kukułcze jajo do oddziału
                kierowanego przez panią D. L., a nie zgłosiła swoich podejrzeń dyrekcji. O to
                jest podstawowe pytanie!"
                Sposób wyniesienia książki i przekazania jej do Oddziału Opracowania dobitnie
                świadczy o nie przestrzeganiu jakichkolwiek procedur. W Magazynie powinien
                pozostać rewers. Książka powinna być przekazana do Oddziału Opracowania za
                pokwitowaniem. O fakcie tym pownien być na piśmie powiadomiony kierownik
                Magazynu, a w konsekwencji dyrekcja. Osoba ta powinna żądać szybkiego
                rozpoznania sprawy i dopilnować aby książka wróciła na półkę w Magazynie, a nie
                zostawić książkę na dwa lata w Oddziale Opracowania. Za niedopełnienie tych
                elementarnych w bibliotece procedur osoba wynosząca książkę bez żadnego śladu z
                Magazynu powinna być przykładnie ukarana. Chyba że jest to osoba mająca
                szczególne względy u dyrektorek. Może ma zasługi o których wie tylko dyrekcja.
                Osobna sprawa to jak postępuje z p. D. L. dyrekcja oraz JMR. Wiedza zawodowa,
                zaangażowanie zawodowe, poziom etyczny, umiejętność organizowania pracy zespołu
                tej Pani nie budziły nigdy wątpliwości p. dyrektora dr. Jerzego Ładomirskiego i
                osób z Biblioteki i Bibliotek Zakładowych.
                Dyrektorka od pierwszego dnia postawiła sobie za punkt honoru walkę na
                wszystkich frontach z pierwszoplanowym autorytetem, który zastała po objęciu
                stołka dyrektorskiego. Na drodze merytorycznej nie dorastała p. D. L. do pięt
                więc gnębiła ją na wszystkie inne możliwe sposoby wykorzystując uprzywilejowaną
                pozycję dyrektorki.

                "Mam jednak ciągle jeszcze nadzieję, że prawda zwycięży, a osoby odpowiedzialne
                za zaistniałą sytuację w bibliotece poniosą konsekwencje swojej niefrasobliwości
                i braku wyobraźni."
                W świetle kodeksu pracy, regulaminów Uczelni i Biblioteki dyrekcja powinna
                odpowiadać za brak nadzoru oraz materialnie za niedopełnienie obowiązków
                służbowych. Moje koleżanki i koledzy wypełniają dzienniczki - chciałabym
                obejrzeć podobny dzienniczek dyrektorek. A tam byłaby wpadka za wpadką.
                Opowiadały mi o takich wpadkach zaprzyjaźnione kierowniczki Oddziałów.
                Trzymajcie się. Pozdrawiam wszystkich.
                • Gość: st. kustosz Re: Post solidarności! IP: *.e-wro.net.pl 11.11.09, 22:29
                  Poprzednik p. Piotrowicz miał na imię Andrzej.
        • Gość: Bezstronny Re: Post solidarności! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.09, 18:26
          A gdzie jest ten post solidarności?
          I druga sprawa: nie wiem, czy wielu pracowników BU odważy się
          podpisać imieniem i nazwiskiem. Tam panuje atmosfera strachu.
    • legolegos Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 12.11.09, 11:01
      mobbing sprawa kiepska - ale mnie bardziej zastanawia czemu
      pracownicy BU w godzinach pracy serfują po necie i piszą po forach -
      czy napawdę nie ma nic do roboty w taaak wielkim księgozbiorze?
      pozdrawiam z l4
      • Gość: st. kustoisz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 12.11.09, 12:14
        Proszę o przykład nieuzasadnionego surfowania w godzinach pracy.
        Poza sytuacjami uzasadnionymi, np. potrzeba wyszukania danych do
        katalogowania w wikipedii, na stronie wydawcy lub do KaRo.
        Poza tym, czy nie jest teraz akurat przed 14.00?
      • Gość: gość portalu Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.11.09, 17:20
        "mobbing sprawa kiepska" - potwierdza okropny charakter osoby, która stosuje mobbing. Upraszczając, taka osoba atakuje i atakuje, a na koniec gubi się w tym wszystkim. Nie myśli logicznie.

        " - ale mnie bardziej zastanawia czemu pracownicy BU w godzinach pracy serfują po necie..." szkoda, że legolegos nie zastanawia się dlaczego ziemia jest okrągła?
      • Gość: yola Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.class144.petrotel.pl 12.11.09, 18:44
        > czemu
        > pracownicy BU w godzinach pracy serfują po necie i piszą po forach -


        a wiesz, że są portale i fora specjalnie dla bibliotekarzy ? Pewnie nie.........
        bibliotekarka to taka pani w papuciach, z koczkiem na głowie i obgryzionym
        ołówkiem w reku :)
      • Gość: mim Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.09, 18:58
        z tego co widzę większość wpisów jest w godzinach popołudniowych...czemu się
        czepiasz więc dobry człowieku?
    • Gość: czytelnik książek Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.mm.pl 13.11.09, 20:51
      Na marginesie tego obszernego i rozbudowanego wątku mam takie pytanie do wrocławskich, uniwersyteckich bibliotekarzy. Wiadomo, że BUWr jest największa w mieście, a przy tym stworzona za pieniądze podatników, którzy przy tym (poza studentami i naukowcami) w praktyce nie mają prawa wypożyczania w niej książek (na czym traci wiele grup zawodowych, np. dziennikarze, nauczyciele, studenci prywatnych uczelni, osoby zajmujące się kulturą, urzędnicy, czy też zwykli czytelnicy). Powszechnie narzeka się też na biedę panującą w bibliotece i niskie zarobki. A gdyby wprowadzić takie rozwiązanie, że każdy ma prawo wypożyczyć sobie książkę za np. symboliczną złotówkę czy po wyrobieniu sobie abonamentu za kilkadziesiąt zł rocznie? Czyli działalność komercyjna podobna do bibliotek publicznych, ale z pewnymi preferencjami dla studentów i naukowców (co do czasu wypożyczenia książki czy opłat). Na takim rozwiązaniu wszyscy by skorzystali: biblioteka (dodatkowe pieniądze), pracownicy BUWr (większe płace), czytelnicy (dostęp do książek, często niedostępnych w innych bibliotekach), uniwersytet itp. Czy byłoby możliwe i realne wprowadzenie takiego rozwiązania? Jak to wygląda w świetle przepisów prawnych?
      • Gość: yola Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.class144.petrotel.pl 14.11.09, 00:58

        byłoby to niezgodne nie tylko ze statutem biblioteki ale z
        regulaminem uczelni. Oraz niezgodne z prawem o bezpłatnym dotępie do
        bibliotek.
        Poza tym - takie opłaty nie miałyby w żadnym razie wplywu na zarobki.
        I na miejscu studentów też bym się burzyła, bo ilosc książek jest
        ograniczona, brakuje ich dla samych studentow, a gdyby jeszcze jakis
        niestudent zgarniał je sprzed nosa - to byłoby niesprawiedliwe,
        prawda ?
        • Gość: czytelnik książek Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.mm.pl 14.11.09, 01:48
          Moim zdaniem argumenty całkowicie nieracjonalne. Dostęp byłby dalej bezpłatny dla studentów i naukowców. Dla pozostałych - co jest lepsze: płatny dostęp, czy całkowity jego brak? Jeśli biblioteka miałaby dodatkowy dochód, to czy byłby miał on wpływ na zarobki, zależy tylko od sposobu dysponowania tymi funduszami. Za te pieniądze można by oczywiście również zwiększyć ilość książek. A statut biblioteki i regulamin uczelni zawsze można zmienić, prawda? Chyba lepiej to zrobić niż gnuśnieć i ciągle narzekać na mizerię?
          • Gość: gość Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.09, 10:55
            były podjęte próby /na początek/ wprowadzenia płatnych kart czytelniczych- ok.
            10 zł rocznie za kartę....niestety podniósł się wrzask środowisk akademickich,
            że niezgodne z prawem, statutem i Bóg wie czym jeszcze. Bibliotekarze zostali
            zdeptani i wdeptani w ziemię za swą pazerność! Jednym słowem jak się człowiek
            nie obróci...itd.
            • Gość: czytelnik książek Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.mm.pl 15.11.09, 20:48
              Ja nie jestem już studentem, ale chętnie skorzystałbym z takiej możliwości, chociażby z tego względu, że BUWr posiada wiele pozycji, których nie ma nigdzie indziej. I sądzę, że znalazłoby się wielu takich jak ja. Co do zgodności z prawem, zastanawiam się, czy zgodne z prawem jest zamykanie biblioteki przed podatnikami, za których pieniądze księgozbiór jest gromadzony. A na pewno jest to szkodliwe społecznie, bowiem - tak jak już wcześniej napisałem - wiele grup zawodowych nie ma przez to dostępu do bardzo cennej dla nich informacji.
              • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.opera-mini.net 15.11.09, 23:00
                @ czytelnik ksiazek: podatnikami sa tez pracujacy w tej bibliotece i tutaj trudno np. ukryc dochody, czy sprytnie je zaiwestowac, zeby byc bogatszym podatnikiem (zreszta nie ma za bardzo co inwestowac, bo pensje tu bardziej w okolicy minimum socjalnego niz sredniej krajowej). Poza tym podatnik zasila konkretnie budzet panstwa, z ktorego pieniadze wydzielane sa roznym potrzebujacym, np. naszemu swietnemu Uniwersytetowi. Biblioteka swoje pieniadze dostaje wlasnie od Uniwersytetu i zawsze jest ich duzo za malo - mozesz sobie o tym poczytac m.in. na tym forum. a dostaje ich za malo m.in. dlatego. ze Senat tej swietnej uczelni nie widzi takiej potrzeby, zeby dostawala wiecej, przeciwnie, uwaza, ze i tak daje za duzo. Z tej przyczyny biblioteka kupuje tylko bardzo niewiele ksiazek, zwlaszcza z pieniedzy podatnika. To co ma, to jest glownie z dawnych czasow (i to jest pewien problem dla biblioteki) oraz z innych zrodel - dary dobrych ludzi i fundacji, wymiana z innymi bibliotekami, tzw. egzemplarz obowiazkowy (ale to tylko w kraju obowiazuje) i moze jeszcze jakies inne.
                I CALE TO DOBRO JEST DOSTEPNE DLA PODATNIKA, choc najprosciej z niego korzystac podatnikom zajmujacym sie nauka i studentom (tak chyba przewiduja regulaminy), bo ci maja to z mommentem otrzymania stosownej legitymacji. Inni podatnicy musza sie tu zapisac, lub uzyskac jakies osobne zezwolenie (udostepnianie czesci zbioru podlega pewnym ograniczeniom - dla wszystkich). Z podatniczym pozdrowieniem. JG
              • Gość: inny czytelnik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 16.11.09, 10:16
                Święte słowa, czytelniku ksiązek! Podatki płacą wszyscy, ale jedni
                mają za to bezpłatne studia i dostęp do usług bibliotek, a drudzy
                ani tego, ani tego.
          • Gość: yola Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.class144.petrotel.pl 14.11.09, 14:50

            to może zasponsoruj bibliotekę Miejską albo Wojewódzką. Zamiast co
            roku płacić abonament 50-60 zł. niech każdy nie-student kupi jakiś
            podrecznik akademnicki i da w darze bibliotece publicznej.
            • Gość: czytelnik książek Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.mm.pl 15.11.09, 20:52
              To akurat wydaje mi się niezbyt mądry pomysł. Chyba lepiej zapłacić bibliotece 50-60 zł, a ona niech sama kupi taką książkę, jakiej potrzebuje? Wymaganie, aby studenci sponsorowali bibliotekę i kupowali jej książki to też mało realny pomysł i naciąganie studentów na dodatkowe koszty.
      • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.opera-mini.net 15.11.09, 22:15
        @ czytelnik ksiazek: biblioteka nie powstala za pieniadze podatnikow, jej historia jest dosc skomplikowana i w duzym uproszczeniu mozna powiedziec, ze powstala staraniem wielu pokolen mieszkancow Slaska, z grubsza od XIII w. poczynajac. Niewatpliwie, jak inne tego rodzaju instytucje, utrzymywana jest glownie z dotacji budzetu panstwa. Formalnie rzecz biorac sluzy glownie celom naukowym, stad funkcjonuje troche inaczej niz np. biblioteki dzielnicowe i np. tylko niektore nowsze ksiazki wypozycza na zewnatrz. Niestety, inaczej byc nie moze, z roznych przyczyn. Jednak - o ile wiem - korzystac z niej moze kazdy majacy taka ppotrzebe - w czytelniach udostepnia calosc swoich zbiorow. Ksiazek nie wypozycza zas dlatego, ze wiele z nich wystepuje w 1 egzemplarzu, ktory powinien byc dostepny w bibliotece dla kazdego, kto tego potrzebuje. Jak wspomniano wczesniej jest to biblioteka sluzaca celom naukowym, ksiazki naukowe sa zas zwykle duzo drozsze od powiesci itp., poza tym tematyka ich jest specjalistyczna i dlatego wlasnie wystepuja czesto tylko w 1 egzemplarzu. Nie slyszalem, zeby komus udalo sie zamienic taka biblioteke w dochodowe przedsiewziecie komercyjne, niezaleznie od przepisow prawnych. Musi polegac na dotacjach z zewnatrz.
        • Gość: inny c zytelnik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 16.11.09, 10:23
          Owszem, biblioteka powstała w wyniku wysiłków i nakładów finansowych
          wielu pokoleń, ale utrzymywama jest za pieniądze realnie
          istniejących podatników. Z których jedni mają przywilej darmowego
          studiowania na uniwersytecie i korzystania z pełnego zakresu usług
          biblioteki, a inni co najwyżej mogą wejść do czytelni głównej. Bo
          nawet nie każdy ma prawo coś wypożyczyć za kaucją.
          • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 16.11.09, 16:30
            > Owszem, biblioteka powstała ... ale utrzymywama jest za pieniądze realnie
            > istniejących podatników.

            @ czytelnicy: proponuję odpuścić sobie komunały - Biblioteka jest co prawda własnością Uniwersytetu, i jemu służy przede wszystkim, jednak z jej zbiorów mogą korzystać wszyscy odczuwający taką potrzebę. Na stronie www BU można przeczytać: "Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu jest jednostką ogólnouczelnianą o zadaniach: usługowych, dydaktycznych i naukowych oraz pełni funkcję ogólnodostępnej biblioteki publicznej, służącej upowszechnianiu nauki i kultury w społeczeństwie" - więc wynika z tego, że każdy może tu zajrzeć, co zresztą zgadza się z moimi doświadczeniami w tej kwestii. Korzystać mogą wszyscy, ale oczywiście, tylko w takiej ilości, jaką biblioteka jest w stanie obsłużyć. Pozostałe 38 mln krajowców i 6 mld obcokrajowców musi poczekać na swoją kolej (albo skorzystać z innej biblioteki, BU nie jest przecież jedyną, ani najlepiej zaopatrzoną w książki). Dla pocieszenie można dodać, że rzadko - mimo tak znikomych możliwości - zdarzają się kolejki do czytelni. Formalności - trudna sprawa - wszędzie istnieją, w BU nie są specjalnie skomplikowane, pewnie wystarczy zgłosić się z dowodem osobistym, jak nie posiada się karty bibliotecznej. Ograniczenia dotyczą tylko udostępniania zbiorów zabytkowych (to chyba zrozumiałe) i uszkodzonych.

            > Z których jedni mają przywilej darmowego
            > studiowania na uniwersytecie

            Z tego co wiadomo, to raczej nie chodzi o przywilej, tylko rodzaj konkursu. Właściwie dawniej tak było - żeby studiować trzeba było zdawać egzaminy wstępne - studia były dla tych, którzy je zdali najlepiej (dla innych były tzw. miejsca rektorskie :-) . Teraz jest to chyba tylko konkurs świadectw - ci z najlepszymi dostają się na studia tzw. dzienne, formalnie bezpłatne, ale w praktyce z opłat odpada w tym przypadku głównie czesne. Jednak, jak piszą, oferta studiów jest teraz tak duża, że nasze świetne szkoły wyższe zaczynają już narzekać na spadek liczby chętnych (patrz: cykl artykułów w GW pt. "Szkoła wstydu"). Oczywiście łatwiej jest sobie postudiować "bezpłatnie" matematykę, czy fizykę (w tym sensie, że mniej jest chętnych, bo w tym miejscu ułatwienia się pewnie kończą), niż powiedzmy prawo, czy psychologię, jednak - ku pocieszeniu - na jesieni zawsze jest dodatkowy nabór, dla wszystkich, którzy zechcą coś wpłacić, ale też i "za darmo" (tu już chyba tylko fizyka, matematyka itp.). Cały system jest chory, ale jego choroba nie polega wcale na tym, że jedni mają studia bezpłatne a i inni nie.

            > i korzystania z pełnego zakresu usług
            > biblioteki, a inni co najwyżej mogą wejść do czytelni głównej.

            O ile wiem, w tzw. bibliotece głównej każdy czytelnik, uprzywilejowany studiami bezpłatnymi, czy też nie, ma z grubsza takie same możliwości i główną z nich jest właśnie korzystanie z czytelni głównej. Z wypożyczeniami sprawa jest dużo bardziej skomplikowana - dostęp do tej usługi jest faktycznie ograniczony, jednak w ogóle tylko część zbiorów się w ten sposób udostępnia, a przynajmniej pewna ważna część nie powinno być tak udostępniana. Normalnie biblioteki udostępniają swoje zbiory w czytelniach. Dawniej książki przykuwano nawet łańcuchami do pulpitów.
            • Gość: czytelnik książek Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.mm.pl 16.11.09, 18:04
              "Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu jest jednostką ogólnouczelnianą o zadaniach: usługowych, dydaktycznych i naukowych oraz pełni funkcję ogólnodostępnej biblioteki publicznej, służącej upowszechnianiu nauki i kultury w społeczeństwie"

              Według mnie ten zapis jest nieprawdziwy, bowiem BUWr nie pełni funkcję biblioteki publicznej, a co najwyżej czytelni publicznej. I tu właśnie jest przysłowiowy pies pogrzebany. Mało realne jest przeczytanie podręcznika do psychologii, powieści czy jakiejkolwiek innej książki w czytelni. A ceny ksero w czytelni głównej jakie są, każdy wie - czyste zdzierstwo. Trudno się więc dziwić, że - jak piszesz - "rzadko zdarzają się kolejki do czytelni".

              Przyznam, że mnie to niezmiernie dziwi, że pracownicy, a może bardziej kierownictwo BUWr czy uczelni, nie potrafią dostrzec tego sposobu polepszenia sytuacji ekonomicznej biblioteki. Mimo że jestem już przyzwyczajony do takiego sposobu myślenia w uniwersytecie: jak państwo nie da, to będziemy gnić za marne pieniądze, ale sami nic nie zrobimy. I jeszcze raz powtarzam - taka sytuacja jest bardzo szkodliwa społecznie (jakkolwiek na to nie patrzeć i jakichkolwiek nie wyszukując argumentów na uzasadnienie takiego stanu rzeczy), bowiem wielu grupom zawodowym ogranicza się w ten sposób dostęp do informacji, która jest podstawą wszelkiego rozwoju.
              • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 17.11.09, 16:09
                > Według mnie ten zapis jest nieprawdziwy, bowiem BUWr nie pełni funkcję bibliote
                > ki publicznej, a co najwyżej czytelni publicznej.

                jest prawdziwy. Nie odróżniasz biblioteki naukowej, a taką ma być BU, od biblioteki gminnej, czy dzielnicowej, które najczęściej faktycznie są tylko wypożyczalniami książek. Ponieważ są takie biblioteki, to BU juz nie musi świadczyć tego rodzaju usług. A tych książek, których nie ma w takich bibliotekach, a są w BU i tak nie się wypożycza. Skrypty, to raczej powinny być osiągalne w bibliotekach instytutowych.

                > Mało realne jest przeczytanie podręcznika do psychologii, po
                > wieści czy jakiejkolwiek innej książki w czytelni.

                To jest z cała pewnością możliwe, zapewniam cię.

                > A ceny ksero w czytelni głów
                > nej jakie są, każdy wie - czyste zdzierstwo.

                Zauważ, ze nieco niżej piszesz o tym, że BU nie próbuje zarabiać, zatem powyższa opinia stoi z tym zarzutem w sprzeczności. Ceny w BU za usługi kserograficzne są wyższe, bo i ksiązki ma ona nieco kosztowniejsze. Po prostu, jeśli chcesz sobie poczytac powieści, to znajdź sobie inną bibliotekę, bo BU jest z założenia trochę do czego innego (a przynajmniej powinna być).
                • Gość: inny czytelnik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.e-wro.net.pl 17.11.09, 18:32
                  Nie ze wszystkim, co pisze JG się zgadzam, ale za lojalność wobec
                  firmy podziwiam
                • Gość: czytelnik książek Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.mm.pl 18.11.09, 13:32
                  Ja doskonale rozumiem, że BUWr jest biblioteką naukową, że jak się bardzo chce, to nawet 600-stronicowe tomiszcze przeczyta się na raty w czytelni, że zawyżanie cen za ksero (i zarazem niedopuszczenie konkurencji) to łatwy i prosty sposób na zwiększenie dochodów biblioteki. Nie rozumiem tylko jednego: dlaczego tak bronisz BUWr przed działalnością komercyjną, bo moim zdaniem wszyscy (biblioteka i jej pracownicy również) by na tym skorzystali. I z czysto pragmatycznych względów warto chyba zastanowić się nad takim rozwiązaniem. Jak na razie nie usłyszałem żadnych poważnych argumentów, które by nie pozwalały na taką działalność.
                  • Gość: mł.b-rz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 18.11.09, 15:01
                    o, teraz JG, w odpowiedzi, strzeli kilometrowego posta :-)
                  • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 18.11.09, 17:15
                    > ie cen za ksero (i zarazem niedopuszczenie konkurencji) to łatwy i prosty sposó
                    > b na zwiększenie dochodów biblioteki.

                    Eee! tania demagogia. Konkurencja - cokolwiek miałoby to by być - kseruje sobie, jak sądzę, poza BU - bez przeszkód z jej strony. Z tego co wiem, to dochody z ksero nie wpływają znacząco na bilians płatniczy biblioteki. Poza tym książki trzeba czytać a nie kserowac, bo od tego ostatniego procederu niszczeją bardziej. W końcu, coraz więcej publikacji jest dostępnych w Sieci i każdy może sobie je drukować własnym sumptem.

                    > Nie rozumiem tylko jednego: dlaczego tak
                    > bronisz BUWr przed działalnością komercyjną,

                    BU jest instytucją non profit i ma wspierać naukę. Nie słyszałem,ze by jakaś biblioteka skutecznie prowadziła działalność dochodową (chyba, że ma jakąś fabryczkę i z niej czerpie zyski). Niektre biblioteki pobieraja np. jeszcze większe opłaty za swoje usługi niż nasza i np. opublikowanie kilku reprodukcji kosztuje jakieś kosmiczne sumy. Taka praktyka ogranicza działalność naukową, bo od razu eliminuje wszystkie niskobudżetowe przedsięwzięcia, czyli pewnie takie jak wiekszość u nas. To tyle w skrócie.

                    > bo moim zdaniem wszyscy (bibliotek
                    > a i jej pracownicy również) by na tym skorzystali.

                    BU nie ma konta, konto ma Uniwersytet.
                  • Gość: y-e Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.class144.petrotel.pl 18.11.09, 20:01

                    Ale zrozum jedno - osobami najbardziej potrzebującymi podręczników
                    akademickich są studenci ! A w żadnej bibliotece, nawet na
                    świecie, nawet w Bibliotece Kongresu - nie ma takiej ilości jednego
                    tytułu, ile jest osób potrzebujących. Więc jesli oprocz studentów
                    będa mogli wypożyczać książki również "zwykli smiertelnicy" -
                    książka dla studenta stanie sie towarem deficytowym.
                    No i znając realia - czyli przetrzymywanie książek przez niektórych
                    a nawet ich niezwracanie - jest więcej niż pewne, że studenci nie
                    mieliby z czego się uczyć.

                    • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 19.11.09, 09:49
                      @y-e:
                      nie sądzę, żeby BU (czyli tzw. bibl. główna) potrzebowała sie zajmować podręcznikami dla kogokolwiek, skoro ma być "naukowa", to raczej podręczniki powinna zostawić innym. Nie wiem, może co najwyżej biblioteki instytutowe powinny mieć troche podręczników - jakiś rodzaj wsparcia dla braci studenckiej niewątpliwie jest potrzebny, żeby najmniej majętni mogli sobie radzić. Zresztą podręczniki (tzw. skrypty) najczęściej piszą pracownicy poszczególnych instytutów. Ale to zupelnie inny poziom. Studenci i tak mają swoje sposoby - tereaz techniki powielające są powszechnie dostępne i tanie. BU (łącznie z bibliotekami instytutowymi, czyli tzw. zakładowymi) powinna przede wszystkim zapewnić literaturę niezbędną do prowadzenia badań naukowych. Tu sytuacja dobrze nie wyglada, w wielu dziedzinach trzeba po prostu jeździć za granicę, żeby sobie poczytać pożyteczne książki. Niestety, literatura tego rodzaju to duże koszty, książka naukowa to wydatek od ok. 100 EUR w górę. Rewolucja technologiczna i masowe upowszechnienie się publikacji elektronicznych, to wypadki, które w ogóle zaskoczyły nasze biblioteki i chyba dotąd jest to temat nie do końca opnowany (mam takie niejasne wrażenie). Koszty z tym związane (dostęp do róznych serwerów etc.) też są znaczne. W BU te właśnie problemy - oprócz poważnej, ale osobnej kwestii zbiorów zabytkowych - to sprawy dopiero do rozwiązania. Dajmy sobie spokój z podręcznikami.
                      • Gość: inny czytelnik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 19.11.09, 13:53
                        Zgadzam się z JG. W sytuacji, gdy biblioteka uczelniana posiada sieć
                        bibliotek wydziałowych, zakładowych itd., sama powinna w głównej
                        mierze pełnić funkcję biblioteki prezencyjnej, oferującej podstawową
                        literaturę z zakresu dyscyplin uprawianych w uczelni, materiały
                        zabytkowe, cymelia, czasopisma naukowe, bazy danych oraz literaturę
                        zagraniczną, która ze względu na koszty nabywana jest w pojedynczych
                        egzemplarzach.
                        Ale na razie, siłą impetu, biblioteka główna uniwersytetu to takie
                        ni to ni sio. A skoro tak, to oczekuje sie od niej wypożyczeń
                        skryptów i innych wieloegzemplarzówek. Także dla osób postronnych.
          • Gość: y-e Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.class144.petrotel.pl 16.11.09, 20:02

            > jedni mają przywilej darmowego
            > studiowania na uniwersytecie


            o jakich przywilejach mówisz ?
            znam tylko jeden - własna wiedza i inteligencja.
            • Gość: Bibliotekarz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.09, 00:56
              Szanowni Państwo,

              Dzisiejszy (a właściwie) wczorajszy dzień był wielkim świętem dla Biblioteki.
              J.M. Pan Rektor wyraźnie powiedział w swoim przemówieniu, że docenia pracę
              bibliotekarzy, że wysoko ceni sobie ich zaangażowanie w jedność społeczności
              akademickiej naszej Alma Mater. Trudno mi było (a widziałem, że nie był to tylko
              mój problem) powstrzymać łzy, gdy słyszałem słowa Naszego Rektora. I ten akcent
              na końcu "Vivat Academia". Myślę, że nasze problemy już się skończyły. Vivat
              Rector Magnificus!
              • Gość: inny czytelnik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.e-wro.net.pl 17.11.09, 18:29
                Trzeba miec duże zapasy wazeliny, żeby tak nią smarować każde
                otwarcie ust pana rektora
            • Gość: inny czytelnik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 27.11.09, 11:29
              No i kto miał w tym wszystkim rację? JM Rektor! Powołał komisję,
              potem odwołał i nie ma sprawy. Był mobbing albo i go nie było. Jest
              dobrze. A będzie jeszcze lepiej. Ciekawe komu?
              • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 27.11.09, 13:51
                > dobrze. A będzie jeszcze lepiej. Ciekawe komu?

                to akurat proste: tym, którym ma być lepiej (w danych warunkach). Założę się, że wszyscy odgadną bez większego błędu, o kogo chodzi.
    • Gość: Theo Jednolita teoria IP: *.centrumwiedzy.pl 17.11.09, 15:13
      Motto: Nawet najbardziej absurdalna teoria jest potrzebna, ponieważ
      jej obalenie prowadzi do powstania teorii
      bardziej przybliżającej rzeczywistość.

      Dawno temu (już nie wiadomo, kiedy i kto), na zamówienie polityczne
      przyznano duże pieniądze kilku uniwersytetom,
      w tym UWr, na budowę bibliotek. I od tego zaczęły się wszystkie
      nieszczęścia w Bibliotece. Większe Wydziały miały
      chrapkę na powstający budynek biblioteki. Poprzedniemu rektorowi
      wypsnęło się nawet, że "Biblioteka Główna nie
      jest Uniwersytetowi potrzebna, wystarczą instytutowe". Ponieważ nie
      mógł jej zlikwidować, zaczął robić wszystko,
      by umniejszyć jej rolę, by okazało się, że nowy budynek nie jest jej
      potrzebny. Pierwsze, co mógł zrobić, i co
      zrobił, to zablokował podwyżki dla pracowników, licząc, że zaczną
      się oni zwalniać, a nowi nie przyjdą na miejsca
      tak kiepsko opłacane. Doprowadziło to do protestów, wywieszania
      bannerów, co raczej bibliotece chwały nie
      przyniosło.
      Kolejny rektor też łakomym wzrokiem patrzy na nowy budynek
      biblioteki i kontynuuje politykę poprzednika. Bo czymże
      jest tolerowanie nieudolnej dyrekcji, mającej potwierdzone zarzuty o
      mobbing pracowników, pozwalanie jej na
      dewastowanie dotychczasowej organizacji, przymykanie oczu na
      systematyczną kradzież cennych książek, na odsuwanie
      fachowców na boczny tor, na brak przygotowywania Biblioteki do
      przeprowadzkido nowej siedziby (a może ona już wie,
      że przeprowadzki nie będzie?). Powołanie Komisji i wybór jej
      członków w głosowaniu pozwoliło Rektorowi wskazać
      pracowników, których należy odstrzelić w pierwszej kolejności.
      Dyrekcja Biblioteki wprowadziła drakońską dyscyplinę,gorszą niż w
      stanie wojennym, degraduje kierowników, zwalnia
      ludzi niewygodnych - rządzi strachem. Wydaje się, że Biblioteka jest
      w pełni spacyfikowana. Czy Biblioteka w takim
      stanie może liczyć na nowych, zdolnych pracowników? W dalszej
      perspektywie rola Biblioteki będzie malała, aż do
      jej całkowitej likwidacji.

      Może już niedługo Wydział Prawa i Administracji przejmie budynek
      nowej biblioteki i wtedy skończą się nieszczęścia
      trapiące Bibliotekę.
      • Gość: Kubuś Fatalista Re: Jednolita teoria IP: *.adsl.inetia.pl 18.11.09, 00:32
        Przedstawię bardziej kasandryczną wizję. Biblioteki generalnie idą na
        manowce.Digitalizacja zbiorów dokonująca się "ostro" nie tylko w BU, ale w
        największych bibliotekach świata (w tym w google) doprowadzi nieuchronnie do
        likwidacji bibliotek. Wszystkie książki będą dostępne on line (po odpowiednich
        nowelizacjach prawa autorskiego). Czy dokona się to w najbliższym 10-cioleciu,
        to zależy od poziomu postępu prac. Digitalizując permanentnie zbiory, biblioteki
        zmierzają do samounicestwienia. Paradoksalnie jedyną nadzieją na utrzymanie
        status quo bibliotek byłby... brak środków na prace digitalizacyjne... . Kto ma
        instynkt samozachowawczy powinien już dziś pomyśleć o innym miejscu pracy. A
        pociechą niech będzie fakt, że w niewielu instytucjach panują tak frustrujące
        warunki jak w "służbie bibliotecznej".









        • Gość: Tomasz Kalota Re: Jednolita teoria IP: 156.17.58.* 18.11.09, 10:27
          Ta teoria oparta jest na błędnych danych. Digitalizacja i biblioteki cyfrowe są
          szansą dla bibliotekarzy, trochę na ten temat pisałem -
          tutaj.
          Z digitalizacją i z bibliotekami cyfrowymi jest podobnie jak z grawitacją. Będą
          istnieć czy nam się to podoba czy nie. My natomiast mamy do wyboru albo nauczyć
          się utrzymywać równowagę, albo się przewrócić i płakać, że wszystkiemu winna
          jest grawitacja.
          • anonymusss Re: Jednolita teoria 18.11.09, 21:13
            Kubuś Fatalista ma dużo racji, ale z panem to się kompletnie nie zgadzam.
            "Ta teoria oparta jest na błędnych danych. Digitalizacja i biblioteki cyfrowe są szansą dla bibliotekarzy" Bardzo, ale to bardzo ogólnikowe twierdzenie i wprowadzające w błąd czytającego. Owszem, jest to szansa na zarobienie dodatkowych pieniędzy przez ekipę techniczną przeprowadzającą skanowanie, obróbkę itp.
            "Z digitalizacją i z bibliotekami cyfrowymi jest podobnie jak z grawitacją" Co ma piernik do wiatraka? Powszechnie jest wiadomo, że w ostatnich stuleciach nastąpił tak szybki rozwój techniki i nauki. Digitalizacja to wynik rozwoju techniki, żadna rewelacja.
            Poważnie należy się zastanowić jak zakonserwować stare druki, rękopisy. To jest zadanie tu i teraz, a to dlatego, aby zabytki przetrwały dla przyszłych pokoleń.
            • Gość: inny czytelnik Re: Jednolita teoria IP: *.e-wro.net.pl 18.11.09, 22:27
              Brinienie sie przed digitalizacją zbiorów przypomina zachowanie
              pewnego czukczy, który zobaczył pociąg i tak się tym przejął, że gdy
              zobaczył parujący czajnik, porąbał go na kawałki wyjaśniając "Nado
              ubiwat' kogda jeszczo maleńkije". Nie ma rady, biblioteki
              przystosowały się do tego, że kiedyś powstało radio, film,
              telewizja, więc z pewnością przystosuja się do internetu. Już to
              zresztą robią. A jeśli nie zechcą tego robić, bo cuchnie to
              merkantylizmem ze strony osób zajmujących się digitalizacją, to
              uczynią z bibliotek skanseny, warte zwiedzenia, ale nie traktowania
              jako źródła dostępu do informacji.
              Konieczność zakonserwowania dla potomnych dawnych ksiąg nie ulega
              wątpliwości. Ale stawianie sprawy, że najpierw konserwacja, potem
              ewentualnie digitalizacja, to stawianie sprawy w ten sposób, że
              nalezy myć ręce, a dopiero potem ewentualnie też nogi.
              • Gość: Tomasz Kalota Re: Jednolita teoria IP: *.as.kn.pl 19.11.09, 00:15
                > A jeśli nie zechcą tego robić, bo cuchnie to
                > merkantylizmem ze strony osób zajmujących się digitalizacją, to
                > uczynią z bibliotek skanseny, warte zwiedzenia, ale nie traktowania
                > jako źródła dostępu do informacji.

                Mniej więcej tak ;-), tylko nie do końca zgodzę się z tym merkantylizmem. Biblioteki cyfrowe dają szanse w pierwszej kolejności bibliotekarzom i specjalistom od informacji, a digitalizacja to tylko proces którego celem jest zbudowanie nowego miejsca pracy dla bibliotekarzy, czyli nawiązując do porównania z merkantylizmem digitalizacja jest wydobyciem surowca i oddaniem go do dalszego przetwarzania bibliotekarzom, co jest sprzeczne z podstawowym dogmatem merkantylizmu. Jako ciekawostkę polecam artykuł o przyszłości bibliotek. Pojawia się tam pomysł na nowe obszary do zagospodarowania przez bibliotekarzy - moderacja zasobów cyfrowych. Ostatnio podczas dyskusji na temat pozycjonowania mój znajomy wymyślił określenie SEO Cataloging. Brzmi to trochę abstrakcyjnie, ale jak się tak dokładniej nad tym zastanowić i odnieść do ekonomii uwagi, to wcale nie jest bardzo nieprawdopodobne to, że biblioteki cyfrowe będą dostarczać ciągłego zajęcia związanego z "opiekowaniem" się zasobem cyfrowym.

                Tak na marginesie to więcej dodatkowych pieniędzy jest i będzie przy opracowaniu zbiorów niż przy digitalizacji.
              • Gość: JG Re: Jednolita teoria IP: 156.17.58.* 19.11.09, 09:58
                > Ale stawianie sprawy, że najpierw konserwacja, potem
                > ewentualnie digitalizacja, to stawianie sprawy w ten sposób, że
                > nalezy myć ręce, a dopiero potem ewentualnie też nogi.

                Niekoniecznie, choć, jeśli chodzi o zasadę, to oczywiście lepiej zrobić kopie fotograficzne przed konserwacją - praktyka uczy, że księga ma wtedy mimo wszystko więcej cech oryginalnych - ale nie zawsze to jest możliwe i czasem trzeba najpierw rzecz oddać konserwatorom.
            • Gość: JG Re: Jednolita teoria IP: 156.17.58.* 19.11.09, 10:46
              @anonymusss:

              > Kubuś Fatalista ma dużo racji

              Kubuś Fatalista raczej nie ma racji (IMHO), choć trzeba się z nim zgodzić, "że w niewielu instytucjach panują tak frustrujące
              warunki jak w 'służbie bibliotecznej'". Książka papierowa póki co ma się dobrze i zapewne część literatury dalej będzie się w tej formie ukazywała. Poza tym starych zbiorów bibliotecznych nikt nie wyśle przecież na maukulaturę. W dodatku są to zbiory - nie odchodząc daleko, choćby nasz - w znikomym stopniu opracowane. Zatem pracy dla osób tym się zajmujących (czyli bibliotekarzy) na pewno nie zabraknie. Aczkolwiek z powodu rozwoju technologi z pewnością zmienią się funkcje bibliotek i pewnie trzeba się będzie dokształcać (ale i tak, jak wiadomo, uczymy się przez całe życie - taki już los). Nie da się ignorować tak potężnego medium komunikacyjnego jak Internet i nie da się zatrzymać degradacji części produkcji drukarskiej (np. gazety). Digitalizacja jest więc choćby z tego ostatniego powodu konieczna - duża część gazet nie nadaje się już do udostepnienia, a niedługo zamieni się w jakieś trociny. Internet już teraz zdezaktualizował takie projekty jak np. nasza świetna Nowa Biblioteka przy moście Pokoju - wielka czytelnia komputerowa ze 150 terminalami może być w ramach reformowania tego budynku spokojnie zamieniona na co innego (a jak to wpłynie na obniżenie kosztów utrzymania!). Niewątpliwie trzeba się z rozwojem technologii pogodzić. Mimo to, jesli chodzi o naszą bibliotekę, to obecna rewolucja raczej poziomowi zatrudnienia nie zagraża. Trzeba będzie z pewnością poszerzać swoje kwalifikacje w niektórych dziedzinach. Fach bibliotekarski będzie coraz bardziej przenikał z informatyką, to pewne. Ale z drugiej strony fachowe bibliotekarstwo nawet przed komputerami miało sporo wspólnego z informatyką (choć wtedy tej dyscypliny, jako wyodrębnionej chyba nie było).

              > "Ta teoria oparta jest na błędnych danych. Digitalizacja i biblioteki cyfrowe s
              > ą szansą dla bibliotekarzy" Bardzo, ale to bardzo ogólnikowe

              może ogólnikowe, jednak wydaje się słuszne. Prawdę powiediawszy biblioteki i bibliotekarze mają szansę odegrać doniosłą rolę w "porządkowaniu" chaosu w Sieci, tyllko to temat na osobny post.

              > Owszem, jest to szansa na zarobienie dodatkowych
              > pieniędzy przez ekipę techniczną przeprowadzającą skanowanie, obróbkę itp.

              no coż, technologia kosztuje, z tym też trzeba się pogodzić, i odpuścić sobie takie małostkowe uwagi.

              > Digitalizacja to wynik rozwoju techni
              > ki, żadna rewelacja.

              No fakt, ale nie da się tego zignorować, bo to fakt.

              > Poważnie należy się zastanowić jak zakonserwować stare druki, rękopisy. To jest
              > zadanie tu i teraz, a to dlatego, aby zabytki przetrwały dla przyszłych pokole
              > ń.

              Bardzo słuszne. Właściwie już dawno należało to zrobić.
              • Gość: Kubuś Fatalista Re: Jednolita teoria IP: *.adsl.inetia.pl 19.11.09, 22:31
                Cieszę się, że kasandryczna wizja digitalizacji skłoniła do dyskusji nad
                przyszłością zawodu bibliotekarza. Zgodnie z autorem wypowiedzi dot. jednolitej
                teorii "Nawet najbardziej absurdalna teoria jest potrzebna, ponieważ
                > jej obalenie prowadzi do powstania teorii
                > bardziej przybliżającej rzeczywistość." Coś w tym jest !
                Dodam jeszcze, że moim zdaniem biblioteki szczególnie te posiadające w
                księgozbiorze starodruki, rękopisy itd. będą funkcjonowały na kształt muzeów
                książki, gdzie obsada pracownicza jest niewielka...
                • Gość: Tomasz Kalota Re: Jednolita teoria IP: *.as.kn.pl 20.11.09, 00:15
                  @Kubuś Fatalista

                  > Dodam jeszcze, że moim zdaniem biblioteki szczególnie te posiadające w
                  > księgozbiorze starodruki, rękopisy itd. będą funkcjonowały na kształt muzeów
                  > książki, gdzie obsada pracownicza jest niewielka...

                  Niekoniecznie, a może nawet wręcz przeciwnie. Tam gdzie treści są trudne do
                  przetwarzania automatycznego potrzebni będą fachowcy, którzy spowodują, że myśl
                  zawarta w księgach będzie mogła efektywnie funkcjonować niezależnie od nośnika.
                  Współczesne publikacje można dosyć łatwo i automatycznie przetwarzać do postaci
                  przeszukiwalnej i ustrukturyzowanej natomiast rękopisy i stare druki jeszcze
                  długo będą potrzebowały indywidualnej moderacji i pozycjonowania. Jest to
                  oczywiście zasób ograniczony, ale wyprowadzenie go z magazynów do
                  ogólnodostępnej sieci z pewnością spowoduje wygenerowanie nowych zadań, w
                  których realizacji będą mogli uczestniczyć bibliotekarze. Proszę zauważyć, że
                  biblioteki cyfrowe już zaczynają ewoluować od statycznych platform w kierunku
                  interaktywnych serwisów wyposażanych w narzędzia umożliwiające współpracę
                  rożnych środowisk. Biblioteki pewnie będą zmieniać się w muzea, ale praca
                  bibliotekarzy i życie naukowe przeniesie się do internetu i to w
                  zwielokrotnionej postaci. To jest główny powód dla którego bibliotekarze powinni
                  zadbać o swój status w środowisku sieciowym, bo w przeciwnym razie sami skarzą
                  się na marginalizację. W takim kontekście odcinanie się od digitalizacji i
                  bibliotek cyfrowych jest bardziej lub mniej świadomym sabotowaniem zawodu
                  bibliotekarza w społeczeństwie informacyjnym.
                • Gość: inny czytelnik Re: Jednolita teoria IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 20.11.09, 10:25
                  W odpowiedzi Kubusiowi Puchatkowi: Praca w ogóle idzie w kierunku
                  zmniejszania liczby stanowisk na typowych stanowiskach pracy.
                  Automatyzacja i poprawiająca się stale organizacja pracy pozwalają
                  oszczędzać na zatrudnieniu. Internet umozliwił też zatrudnianie
                  pracowników w trybie telepracy i w bibliotekarstwie jest to też już
                  w jakimś zakresie możliwe. Na przeszkodzie stoi jednak konserwatyzm
                  kadry kierowniczej, która - jak w Bibliotece Uniwersyteckiej we
                  Wrocławiu - idzie w kierunku przeciwnym, kładąc nacisk na dyscyplinę
                  formalną, a nie na efektywność pracy.
      • Gość: JG Re: Jednolita teoria IP: 156.17.58.* 18.11.09, 17:39
        > Motto: Nawet najbardziej absurdalna teoria jest potrzebna, ponieważ
        > jej obalenie prowadzi do powstania teorii
        > bardziej przybliżającej rzeczywistość.
        Ta teoria nie jest specjalnie trafna i sądzę, że łatwo da się poddać w wątpliwość różne jej punkty. Jednak trzeba to zrobić po kawałku. Na początek wyłaczył bym z niej od razu tzw. Nową Bibliotekę, bo jej zbudowanie - takie mam wrażnie - odbyło się bez wiekszego związku z tym co się działo w BU.

        >
        > Może już niedługo Wydział Prawa i Administracji przejmie budynek
        > nowej biblioteki i wtedy skończą się nieszczęścia
        > trapiące Bibliotekę.

        Kto wie, czy to nie jest najlepsza rzecz, którą można zrobić z tym budynkiem. Tak fortunny rozwój wypadków może nie tyle zakończyłby biblioteczne nieszczęścia, ile pozwoliłby uniknąć dalszych. Biblioteka ma całkiem dobre budynki i ten nowy, który chyba nawet nie zdąży być nowym, aż taki niezbędny nie jest. Zwłaszcza gdyby rozsądnie rozwiązać rózne biblioteczne qui pro quo. Pomijając kwestię dość fundamentalną - za co będzie on utrzymywany - pozostaje jeden inny ważny powód, żeby się nie śpieszyć: - na prawdę nie wiadomo co będzie się działo ze zbiorami Piasku, jeśli zostaną przeniesione do Nowej Biblioteki. Zsadniczo nikt się nie przejmuje tym, co się z tą częścią zbioru dzieje, ostatnie próby zbadania ich stanu i warunków przechowywania podjął Ś.P. S. Kądzielski przy kooperacji z tą Panią wicedyrektor, która nie dotrwała do końca kadencji A. Ładomirskiego. Teraz nikt o to nie pyta, nie ma gwarancji, że tak będzie zawsze. W końcu nawet u nas mogą się pojawić głosy zaniepokojenia, dlaczego tak cenne zbiory są w takim stanie w jakim są i wtedy nie da się wszystkiego zwalić na zniszczenia wojenne.

      • Gość: Z boku Re: Jednolita teoria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.09, 23:42
        Obserwując dyskusję nt "jednolitej teorii", faktem jest (a
        nie "wydaje się"), że Biblioteka poległa. Rektor ma wreszcie święty
        spokój z bibliotekarzami i może zająć się ważniejszymi sprawami. Jak
        mówi Premier: KROPKA.
        • Gość: Bibliotekarz Re: Jednolita teoria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.09, 00:20
          Szanowny Panie "z boku". Biblioteka nie poległa. Pan Rektor wspiera Bibliotekę i
          nie pozwoli jej polec. To, co się wydarzyło, można opisać jako powrót Biblioteki
          na właściwe tory, powrót Biblioteki do pracy. Nigdy nie było sporu pomiędzy
          Biblioteką a Panem Rektorem. Byli tylko zwolennicy poprzedniego rektora, którzy
          (a przede wszystkim które) starały się sypać piasek w tryby dobrze
          funkcjonującej Społeczności. Mam nadzieję, że właśnie padły ostanie bastiony
          pachołków poprzedniego reżimu. I że koszmar tamtych dni nie powróci.
          • Gość: inny czytelnik Re: Jednolita teoria IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 24.11.09, 10:03
            Widać JM Rektor ma rzecznika prasowego na wolontariacie. Więc
            jednego mu nie można zarzucić - że nie jest niegospodarny.
            Przypomina się felieton Passenta sprzed wielu lat:
            Dziennikarz zachodni do robotnika chińskiego:
            Jak wam jest teraz?
            Teraz jest nam dobrze.
            A jak wam było dawniej?
            Dawniej było nam źle.
            Dlaczego jest wam teraz dobrze?
            Bo naszym wodzem jest teraz wielki Mao Ze Dong.
            A dlaczego było wam wcześniej źle?
            Bo Chinami rządził zły Sun Jat Sen
            Itd. itd.
          • Gość: JG Re: Jednolita teoria IP: 156.17.58.* 27.11.09, 17:35
            > Biblioteka nie poległa. Pan Rektor wspiera Bibliotekę
            > i
            > nie pozwoli jej polec. To, co się wydarzyło, można opisać jako powrót Bibliotek
            > i
            > na właściwe tory, powrót Biblioteki do pracy.

            Gwoli wyobrażenia sobie, jak to wygląda, pozwolę sobie dodac linki do stron Komisji, która chyba nalazła się w jakimś kluczowym dla siebie punkcie. To z uwagi na osoby z zewnątrz, ale zainteresowane naszymi sprawami; na stronę Komisji trudno inaczej trafić.

            www.bu.uni.wroc.pl/komisja/
            i forum tejże, na którym co prawda od dawna nic się nie dzieje, ale jest tam trochę ciekawych materiałów dla bibliotekarzy i nie tylko:

            www.bu.uni.wroc.pl/komisja/phpBB3/viewforum.php?f=4
            Pozdrowienia
            • Gość: Bibliotekarz Re: Jednolita teoria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.09, 18:35
              Z wielkim smutkiem przeczytałem ten post. Przykro mi bardzo, że w sytuacji, gdy
              Pan rektor robi wszystko, żeby rozwiązać problemy Biblioteki, nasze Koleżanki i
              Koledzy ulegają emocjom i rezygnują z pracy w Komisji, kładąc na Pana Rektora
              cały ciężar usprawnienia pracy bibliotekarzy, poprawy warunków pracy i
              wynagrodzenia.

              Dokumenty, do których prowadzą linki zamieszczone przez JG, świadczą o
              niesubordynacji naszych kolegów. Pan Rektor powołał ich do komisji po to, by
              pracowali dla wspólnego dobra, a nie po to, by psuć atmosferę na naszej Alma
              Mater. Smutno mi, bo w raz z Koleżankami i Kolegami robiliśmy wszystko, aby
              wynieść Pana Profesora Bojarskiego na fotel Rektorski i przerwać rządy
              hunwejbina, który od palenia książek chciał rozpocząć rewolucje kulturalną na
              Naszej Uczelni.

              Wspomniane przez komisję kłopoty z budową Nowej Biblioteki to jego sprawka. To
              nie było żadne przeoczenie, specjalnie przeznaczono za mało miejsca na Zbiory
              Specjalnie, specjalnie przeniesiono magazyny do piwnic (a nuż woda je zabierze i
              będzie święty spokój), specjalnie zlikwidowano Gabinet Śląsko-Łużycki, jako
              wstęp do planowanej likwidacji całego działu Zbiorów Specjalnych. Po udanym
              zalaniu książek, w piwnicy miała być urządzona prywatna kręgielnia, a w miejsce
              czytelni miały powstać sale komputerowe. Szkoda, że tak szybko o tym
              zapomnieliśmy. Mam nadzieję, że opamiętacie się jednak Koleżanki i Koledzy, że
              nie będziecie utrudniać Jego Magnificencji pełnienia Służby na rzecz naszej
              Społeczności Akademickiej.

              Jeszcze jedno, nie wiem, czy wiecie o ataku, jaki na Naszą Bibliotekę przypuścił
              poprzedni rektor na ostatnim posiedzeniu Senatu! W wolnych wnioskach
              bezpardonowo zaatakował Bibliotekarzy za szanowanie i przestrzeganie prawa i
              zachęcał Panią Dyrektor do przestępstwa. Na szczęście bezskutecznie.
              • Gość: gość portalu Re: Jednolita teoria IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.11.09, 20:51
                <Z wielkim smutkiem przeczytałem ten post. Przykro mi bardzo, że w sytuacji, gdy
                Pan rektor robi wszystko, żeby rozwiązać problemy Biblioteki, nasze Koleżanki i
                Koledzy ulegają emocjom i rezygnują z pracy w Komisji, kładąc na Pana Rektora
                cały ciężar usprawnienia pracy bibliotekarzy, poprawy warunków pracy i
                wynagrodzenia. >
                W pełni popieram decyzję osób, które zrezygnowały z prac w komisji. Jeżeli nie
                widziały możliwości zmian, to było marnowanie czasu. Cennego czasu pracy, w
                którym wykonuje się obowiązki służbowe, a pracodawca za to wynagradza. Taką
                decyzję szanuje i nie mam wątpliwości, że nie została ona podjęta pod wpływem
                emocji.

                <Smutno mi, bo w raz z Koleżankami i Kolegami robiliśmy wszystko, aby
                wynieść Pana Profesora Bojarskiego na fotel Rektorski i przerwać rządy
                hunwejbina, który od palenia książek chciał rozpocząć rewolucje kulturalną na
                Naszej Uczelni. >
                Bez przesady, prof. Bojarski ma tyle zasług, że .... nie będę tego stwierdzenia
                komentować, bo to żenada.

                < Mam nadzieję, że opamiętacie się jednak Koleżanki i Koledzy, że
                nie będziecie utrudniać Jego Magnificencji pełnienia Służby na rzecz naszej
                Społeczności Akademickiej. >
                Ten fragment postu, już mnie przywołał do porządku :).

                <Jeszcze jedno, nie wiem, czy wiecie o ataku, jaki na Naszą Bibliotekę
                przypuścił poprzedni rektor na ostatnim posiedzeniu Senatu! W wolnych wnioskach
                bezpardonowo zaatakował Bibliotekarzy za szanowanie i przestrzeganie prawa i
                zachęcał Panią Dyrektor do przestępstwa. Na szczęście bezskutecznie.>
                Brzmi to jak namowa do przestępstwa. Pozostaje się tylko mocno bać :).
              • Gość: schizofrenia? Re: Jednolita teoria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 19:16
                <Przykro mi bardzo, że w sytuacji, gdy
                Pan rektor robi wszystko, żeby rozwiązać problemy Biblioteki, nasze
                Koleżanki i
                Koledzy ulegają emocjom i rezygnują z pracy w Komisji, kładąc na
                Pana Rektora
                cały ciężar usprawnienia pracy bibliotekarzy, poprawy warunków pracy
                i
                wynagrodzenia.

                Dokumenty, do których prowadzą linki zamieszczone przez JG, świadczą
                o
                niesubordynacji naszych kolegów.>

                Coś lekko się motasz drogi kolego Bibliotekarzu /lub raczej
                koleżanko/. Patrząc na Twoje wypowiedzi kłuje w oczy niespójność
                myśli...otóż albo koledzy i koleżanki z Komisji robią źle rezygnując
                z prac tejże, której działalność jest niesubordynacją ale w takim
                razie idąc za Twoim tokiem myślenia należałoby raczej pochwalić ich
                decyzję, bo nie chcą brać udziału w tej niesubordynacji....zresztą
                motywacja wskazana w piśmie jest zgoła inna...widzę, że coś nie
                bardzo z orientacją w temacie więc może odpuść!
              • Gość: Alicja Konik Re: Jednolita teoria IP: 156.17.58.* 03.12.09, 12:05
                Do "bibliotekarza"!
                Nie wiem jakie są twoje intencje, ale wygląda na to, że chcesz prowokować i
                ośmieszać środowisko bibliotekarzy. Nie podpisuj się więc jako bibliotekarz, ale
                raczej prowokator lub kontroler, który już gdzieś na tym forum w sposób podobnie
                żenujący jak twój wypowiedział się,a najlepiej z imienia i nazwiska. Zarówno
                jego jak i twoje wypowiedzi świadczą o bardzo złym smaku. Dobra rada: poczytaj
                sobie Herberta o potędze smaku! W swoim poście napisałeś:
                < Jeszcze jedno, nie wiem, czy wiecie o ataku, jaki na Naszą Bibliotekę przypuścił
                poprzedni rektor na ostatnim posiedzeniu Senatu! W wolnych wnioskach
                bezpardonowo zaatakował Bibliotekarzy za szanowanie i przestrzeganie prawa i
                zachęcał Panią Dyrektor do przestępstwa. Na szczęście bezskutecznie.>

                Zadam ci jedno pytanie: czy uczestniczyłeś w obradach ostatniego senatu, bo tak
                się składa, że ja tak.I wiesz co ci powiem ... otóż dużo wiesz ...ale problem
                jest w tym, że wszystkie te informacje przekazujesz niczym rewelacje
                zaczerpnięte z brukowca, mocno przekłamane. Pozwolę sobie zdementować te bzdury,
                które napisałeś. Nie było żadnego ataku na bibliotekarzy ze strony byłego
                rektora. Owszem w wolnych wnioskach zabierali głos m.in. przewodniczący związku
                nauczycieli akademickich i rzecznik prasowy. Pytania dotyczyły cennika naszych
                usług reprograficznych i nawiązywały do odczytanej przez p. dyrektor odpowiedzi
                na list prof. Czaplińskiego.
                To tyle i moja druga rada: przestań już siać zamęt, daruj sobie dalsze
                wypowiedzi na tym forum.

                • Gość: JG Re: Jednolita teoria IP: 156.17.58.* 04.12.09, 09:22
                  ja bym obstawił zakład, że Bibliotekarz, to nie Kontroler. Z tych dwojga poziomem wypowiedzi kompromitował/ła stan bibliotekarski tylko Kontroler. Poza tym każdy ma prawo do swojej własnej wizji tego co się dzieje wokół nas. Kontrolera nie wyłączając.
                  • Gość: koleżanka Re: Jednolita teoria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.09, 20:56
                    Drogi kolego! Wizje można mieć i owszem, ale niech znajdują swój wyraz w jakiejś
                    twórczości np. literackiej, plastycznej czy muzycznej, a nie w przekazie
                    informacji na tym forum, no chyba, że to forum ma być ku uciesze i rozrywce
                    gawiedzi ...
                    • Gość: inny czytelnik Re: Jednolita teoria IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 07.12.09, 10:14
                      do koleżanki: A któż to uważa się za uprawnionego się do orzekania,
                      co i po co pisać na forum? Jeśli są w tej sprawie jakieś dyrektywy,
                      to proszę je ujawnić
                      • Gość: iinny czytelnik Re: Jednolita teoria IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 07.12.09, 10:16
                        autokorekta: Npisało mi o jedno "się" za dużo
                      • Gość: inny bibliotekarz Re: Jednolita teoria IP: 156.17.58.* 07.12.09, 10:36
                        Jeśli są w tej sprawie jakieś dyrektywy,
                        > to proszę je ujawnić

                        generalnie chodzi o to, by nie pisać bzdur.
                • Gość: gość portalu Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 78.8.136.* 07.12.09, 16:58
                  „...Pozwolę sobie zdementować te bzdury, które napisałeś. Nie było żadnego ataku na bibliotekarzy ze strony byłego rektora. Owszem w wolnych wnioskach zabierali głos m.in. przewodniczący związku nauczycieli akademickich i rzecznik prasowy. Pytania dotyczyły cennika naszych usług reprograficznych i nawiązywały do odczytanej przez p. dyrektor odpowiedzi na list prof. Czaplińskiego...”

                  Dziękuje Pani Senator za to wyjaśnienie. Mogłem się spodziewać, że Bibliotekarz przytoczył słowa zasłyszane w maglu. W maglu nadal dużo gadania, za dużo gadania, z którego wynikają plotki. Bibliotekarzowi pozostaje życzyć, aby tak często nie uczęszczał do magla, bo zatraca poczucie rzeczywistości.
                  • Gość: JG Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 07.12.09, 17:32
                    chciałbym zauważyć, że nasz kolega Bibliotekarz ma szczególny styl wypowiedzi. Dyskusyjny, fakt. Przypuszczam, że zakłada, iż każdy tu zna podstawowe fakty, co pewnie nie odpowiada stanowi faktycznemu, ale takie założenie jest dopuszczalne. W jego świetle każdy powinien właściwie zrozumieć opisy wyczynów "byłego rektora" - to taki świat à rebours. Tak bym interpretował działalność pisarską Bibliotekarza, ale może jestem w błędzie. Mimo to uważam, że odrobina humoru, nawet tak szczególnego, nikomu nie zaszkodzi.
                  • Gość: Niedoinformowany Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.09, 21:21
                    Może ktoś (np. członek Komisji Rektorskiej ds. Biblioteki) kto uczestniczy w
                    poszczególnych spotkaniach z JMRektorem, Prorektorem, Dyrekcją etc., zechce na
                    bieżąco relacjonować każde ważniejsze spotkanie lub jakieś wydarzenia związane z
                    BU. Przytaczając dosłowne wypowiedzi czy głosy w dyskusji (jak po spotkaniu w
                    "kropce nad i.." na wp.pl)uniknęlibyśmy nieścisłości, przekręceń,przekłamań itd.
                    Uważam, że należy zrelacjonować każde ważniejsze spotkanie, ponieważ nie może
                    być NIEDOINFORMOWANIA pracowników , czy wręcz DEZINFORMACJI. Z braku rzetelnej
                    informacji rodzą się plotki i NIEZDROWA ATMOSFERA !!
                    • Gość: Maks Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.09, 22:21
                      Słuszna uwaga Niedoinformowanego! Gdyby działania Dyrekcji i
                      podległych jej kierowników, ale i "funkcyjnych" przedstawicieli
                      bibliotekarzy były transparentne, może udałoby sie z tego odtworzyć
                      strategię rozwoju Biblioteki, jeśli jakaś strategia w ogóle
                      istnieje, jeśli to nie jest działanie na zasadzie tu i teraz, a
                      potem choćby potop! Może pytanie "Dokąd zmierzamy?" nie byłoby
                      pytaniem retorycznym. Teraz tworzymy (?) strategię BU z faktów, niby-
                      faktów, plotek, przekłamań, półprawd etc. Co z tego
                      wynika? "Ciemność, widzę ciemność!" - jak krzyczał bohater
                      Machulskiego. Co z tego zostanie na potem?
                      • Gość: JG Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 10.12.09, 17:02
                        > Słuszna uwaga Niedoinformowanego! Gdyby działania Dyrekcji i
                        > podległych jej kierowników, ale i "funkcyjnych" przedstawicieli
                        > bibliotekarzy były transparentne,

                        Gdyby tak było, to byśmy nie poznali swojego miejsca pracy :-) To zawsze była odjazdowa instytucja i, póki co, nie widać oznak, zeby miało się to zmienić w kierunku innym niż dotychczasowy. Na razie w ramach zmian zmieniono stronę internetową i nagle przepadły różne użyteczne rzeczy, które były na tej starej, chyba jakby bardziej estetycznej. Proszę zwrócić uwagę na nowe logo BU - może tu widać nowe trendy? Sojusz naszego managementu z rektoratem jest silny jak nigdy dotąd, można więc twierdzić, że na swój sposób J.M. zrealizował swoje obietnice - przynajmniej w odniesieniu do tych najgodniejszych bibliotekarzy. Jednak w tym niebanalnym sukcesie jest nieco dziegciu: chyba nikt (poza ww.) nie liczy na to, żeby mu się z tej przyczyny polepszyło cokolwiek.

                        Zasadniczo to forum miało być miejscem pozaoficjalnej wymiany informacji i trochę taką funkcję spełnia. Ale tylko trochę, bo tak naprawdę zainteresowanie zmianami (na lepsze) jest chyba w BU dość ograniczone.


                        > Może pytanie "Dokąd zmierzamy?" nie byłoby
                        > pytaniem retorycznym. Teraz tworzymy (?) strategię BU z faktów, niby-
                        > faktów, plotek, przekłamań, półprawd etc. Co z tego
                        > wynika? "Ciemność, widzę ciemność!" - jak krzyczał bohater
                        > Machulskiego.

                        Może w 2012 r. będzie rzeczywiście koniec świata i problem strategii i przyszłości BU sam się w ten sposób rozwiąże? Proszę zauważyć, że w 2012 roku mieliśmy zaplanowaną przeprowadzkę do tej pięknej, betonowej budowli k. mostu Pokoju. Z drugiej strony Majowie stworzyli co prawda bardzo zaawansowaną cywilizację, ale bardzo dawno temu, poza tym nie sprawdziła się w praktyce. Z ich kalendarzem może być podobnie, więc warto jednak pomyśleć co dalej, gdyby koniec świata nie nastąpił.
                        W tej kwestii, wobec wyraźnego braku zapału do zmian, powiedzmy, merytorycznych, jedynym sensownym kierunkiem byłoby dążenie do podniesienia gaży bibliotekarzom. Tu chyba nie żadnych wątpliwości - wszyscy to poprą.
                        Bez ruszenia problemu bieda-płac nie ma co liczyć na zatrudnienie sensownych pracowników, których BU potrzebuje, żeby sprostać wyzwaniom technologicznym naszego czasu. Bez podniesienia płac nie ma co o tym marzyć. Trzeba przecież choćby rozpisać konkursy na niektóre posady kierownicze, z pewnością w oddziale rękopisów trzeba zatrudnić kierownika, który by się znał na rzeczy (to sprawa dość pilna, bo to ważna kolekcja biblioteczna, jedna z najważniejszych), a przy obecnej gaży na tej posadzie nie ma co marzyć, żeby zgłosił się ktoś kompetentny. To tylko przykład, choć dosyć szczególny, co prawda. Jednak znalezienie ludzi, którzy mogliby pokierować pracą poszczególnych oddziałów dla podniesienia morale całej załogi jest niezbędne (miło jest, jak praca ma choć sens, skoro już nie daje odpowiedniego wynagrodzenia). Pewnie w wielu miejscach nie jest to konieczne, ale nie sądzę, żeby rękopisy były zupełnym wyjątkiem. Bez tego będzie jak w tym oddziale, gdzie od 10 lat przepisuje się to co już od dawna znane w inne miejsce, bez większego zrozumienia zresztą. Tak więc jak mi się wydaje, jest cel który wszyscy mogą łatwo zaakceptować, mamy związek zawodowy, który może nas wesprzeć. To już jakiś punkt wyjścia. Postęp od czasu sławetnej akcji z bannerami na murach BU nie jest może oszałamiający, jednak działamy w nadzwyczaj niesprzyjających warunkach. Póki cokolwiek sensownego jest robione, zawsze jest szansa zatrzymać marsz w kierunku zabiedzonej, prowincjonalnej i nikomu nie potrzebnej biblioteki.
                        • Gość: Maks Drugi Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.09, 00:01
                          Jeszcze jeden cytat z Machulskiego: "Kobieta mnie bije!". Uosobione
                          są rękopisy, kobieta pozostaje kobietą. Nie chodzi tu o płeć!
                          Gdyby działania Dyrekcji były przeźroczyste pewnie nie umielibyśmy
                          odróżnić jawy od snu. Trudno bibliotekarzom zainteresowac sie
                          zmianami, skoro trwa walka o byt. Rekopisy nie są wyjątkiem, ale to
                          może być (to jest!) najbardziej wstydliwa sprawa, bo rękopisy w
                          zbiorach BU, to wielka sprawa. Za co ceni JMR Bibliotekę? Nie za jej
                          zbiory, nie za to, co można byłoby zrobic, gdyby... i nie za to, że
                          mimo wszystko i tak w wielu miejscach robi się to, co robić należy i
                          tak, jak należy. JMR żyje Biblioteką. Czy żyje Mu się dobrze?
                        • Gość: JM Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 11.12.09, 08:32
                          "Pewnie w wielu miejscach nie jest to konieczne, ale nie sądzę, żeby rękopisy były zupełnym wyjątkiem. Bez tego będzie jak w tym oddziale, gdzie od 10 lat przepisuje się to co już od dawna znane w inne miejsce, bez większego zrozumienia zresztą. Tak więc jak mi się wydaje, jest cel który wszyscy mogą łatwo zaakceptować, mamy związek zawodowy, który może nas wesprzeć."
                          Do JG: To niech się Pan zajmie jakąs sensowną robotą (opracowaniem tych rzeczy, ktore jeszcze nie zostaly opracowane - zdaje się uważa się Pan za jedynego 'sensownego' pracownika w Oddziale Rękopisów), a nie przepisywaniem tzw. katalogu Goebera (sam Pan to wymyślił). Nota bene, kiedys miał Pan swoje 5 minut (jak był Pan kierownikiem) - czemu Pan tego nie wykorzystał na różne sensowne działania?! Potrafi Pan tylko krytykować... Szkoda, ze zamiast zasady 'Homo homini amicus est' stosuje Pan zasadę 'Homo homini lupus est':(
                          • Gość: JG Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 11.12.09, 08:51
                            @JM:
                            > To niech się Pan zajmie jakąs sensowną robotą ... a nie przepisywaniem tzw. katalogu
                            > Goebera (sam Pan to wymyślił).

                            A skąd idea, ze nie zajmuję sie sensowną robotą? Nie jest to łatwe, przyznaję, ale jakoś, mimo niesprzyjających warunków, udaje mi się. Jak dotąd. Robienie rzeczy bez sensu byłoby pewnie zabójcze. Przepisywanie katalogu Goebera, tak jak jest to robione, z zastosowaniem "frameworku" MASTER (czyli w XML) jest bardzo sensownym zajęciem, niech się Pani nie martwi. Jednak już inne zajęcia przepisywawcze z użyciem tego katalogu, niekoniecznie. To jest stary, ale porządny, obszerny katalog. Prace nad nowym, po 100 latach od powstania poprzedniego, są raczej niezbędne i zutylizowanie tego co już jest zrobione, to pierwszy krok do nowego opracowania. Zwłaszcza, że chodzi tu o kilka tysięcy woluminów i zaczęcie wszystkiego od nowa, od sygnatury "1", dałoby efekt jak zwykle. A ile się przy tym można nauczyć? Z "masterowym" pozdrowieniem. JG
                            • Gość: JM Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 11.12.09, 09:25
                              Do JG:
                              "A skąd idea, ze nie zajmuję sie sensowną robotą?(...)"
                              A skąd idea, ze my (czyli pozostali członkowie Oddziału Rękopisów) zajmujemy się bezsensowną robotą (wiele razy na forum Pan podnosił temat naszej pracy - w Pana mniemaniu bezsensownej; w dodatku często Pan wypowiada się zbyt ogólnikowo)??

                              "Przepisywanie katalogu Goebera, tak jak jest to robione, z zastosowaniem "frameworku" MASTER (czyli w XML) jest bardzo sensownym zajęciem, niech się Pani nie martwi."
                              Robię to i się nie martwię:)

                              "Jednak już inne zajęcia przepisywawcze z użyciem tego katalogu, niekoniecznie."
                              Co ma Pan na myśli (proszę sprecyzować)?

                              Również pozdrawiam "masterowo";)
                              • Gość: JG Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 11.12.09, 17:45
                                @JM:

                                > A skąd idea, ze my (czyli pozostali członkowie Oddziału Rękopisów) zajmujemy si
                                > ę bezsensowną robotą ..

                                Nikt tego nie twierdzi, kwerendy dalej są załatwiane jakoś, zbiory udostępnia się zainteresowanym, no i faksymila w BC są też robione.

                                Tym niemniej sporo się w OR zmieniło w XXI w., jak gdzieś tu pisałem, na swój sposób dokonano tu niebywałego wręcz postępu. Jak się przegląda np. tabelkę, którą kierownictwo tego oddziału daje co miesiąc swoim podwładnym do wypełnienia (rodzaj sprawozdania, oczywiście), to widać, że jednym z najważniejszych zadań OR jest tworzenie tzw. inwentarza, dodajmy od razu: "komputerowego". Jak słyszałem kiedyś z ust osób w BU wpływowych, jest to zadanie "priorytetowe" dla OR. To jest rzecz na dłuższą opowieść i mogłoby się wydawać, że dla postronnych niezbyt ciekawą, choć pozory mylą, bo pod pewnymi względami jest to przedsięwzięcie nie mające sobie równych, nawet w BU. Trwa to już 9. rok, ekipa opisuje w tymże "komputerowym inwentarzu" poszczególne cenne manuskrypty i przekroczyła już w tym roku liczbę 2 tys. woluminów. A zaczęli bardzo porządnie od nru 1., jak wiele już pokoleń bibliotekarzy, stąd ta część zbioru została już na różne sposoby uwieczniona w ewidencji bibliotecznej, niekiedy wielokrotnie. Zaczynanie od nru 1., to słuszna i metodycznie dobra idea, z tym, że dalej już różnie bywa. Nie wiem, czy komukolwiek udało się dojść choćby dalej niż 4. część całości - jest tego przecież ponad 14 tys. woluminów. Ile dokładnie, tego nikt nie wie, z różnych, często istotnych powodów zresztą. Popisowy jest technologiczny aspekt przedsięwzięcia. Bazy danych to niebanalne urządzenie, nawet jak to jest MS Access, a w tym przypadku krytyczne decyzje podejmowały osoby mające np. zwyczaj formatować dokumenty worda za pomocą spacji, tabulatorów i "enterów". Słowem historia piękna sama w sobie. To właśnie bym kwalifikował jako jeden z większych nonsensów, pod każdym względem zresztą. Pomijając oczywiście samą ideę zrobienia inwentarza zbiorów, niekoniecznie komputerowego - jest to słuszne i konieczne, nie tylko dlatego, że tak chce NIK. Jednak z różnych powodów wcale nie jest to proste zadanie. Ale to pewnie też nie jest interesujące dla większości ludzkości, więc nie będę wchodził w detale; w dodatku różne osoby zaczęłyby mieć do mnie pretensje, że obrażam ludzi, choć staram się nigdy nie wychodzić poza suche fakty, które zresztą mają wielu świadków.

                                Właśnie to "priorytetowe" zadanie wyparło inne, które dawniej najważniejsze, nb. zapisane w szacownym dość dokumencie prawnym pt. "Regulamin organizacyjny systemu biblioteczno-informacyjnego Uniwersytetu Wrocławskiego", w par. § 35:

                                Do podstawowych zadań oddziałów zbiorów specjalnych, wymienionych w § 20 ust. 3,
                                pkt 1 - 7 należy: 1/ kompletowanie ..., 2/ ewidencja i opracowanie posiadanych zbiorów, ... .

                                W połowie zeszłego roku przypadkiem miałem okazję widzieć zakresy obowiązków (to nie jest tajne) pracowników OR i w żadnym z nich nie było już tego podstawowego, no i ważnego zadania (IMHO); z wyjątkiem jednego pracownika, któremu zakresu obowiązków nie zmieniono od dłuższego czasu, miał więc w tym punkcie zaszłość z dawnych lat.
                                Skoro nikt w OR w zasadzie (z jednym charakterystycznym wyjątkiem) nie służbowego obowiązku opracowania zbiorów, nb. prawie zupełnie nie opracowanych, a nawet niezbyt uporządkowanych, to tym samym nie ma go i Oddział. Zresztą we wspomnianej wcześniej tabelce sprawozdawczej, siłą rzeczy, też go nie ma. Jest on zatem chyba jakby poza prawem, co prawda tylko uniwersyteckim (zarządzenie J.M. nr 28/2007). Ciekawe, nie? Takie dokumenty jak zakres obowiązków podpisuje dyrektor BU ma wniosek kierownika. Nikt tu nie może więc mówić, że nie wiedział co czyni. To też jest, jak przypuszczam, cecha wyróżniająca OR na tle całej BU. Mamy tu wiele z ciekawych przyczynków do obecnego stanu naszej świetnej BU jak w pigułce (to a propos postu koleżanki "postronnej").
                                • Gość: JM Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.as.kn.pl 12.12.09, 22:01
                                  do JG:
                                  "Nikt tego nie twierdzi, kwerendy dalej są załatwiane jakoś, zbiory udostępnia się zainteresowanym, no i faksymila w BC są też robione."

                                  Faksymilia (facsimilia) raczej (3 deklinacja - typ samogłoskowy);) Resztę pozostawiam bez komentarza.

                                  "Tym niemniej sporo się w OR zmieniło w XXI w., jak gdzieś tu pisałem, na swój sposób dokonano tu niebywałego wręcz postępu."

                                  No cóż - tempora mutantur et nos mutamur in illis...:)

                                  "Jak się przegląda np. tabelkę, którą kierownictwo tego oddziału daje co miesiąc swoim podwładnym do wypełnienia (rodzaj sprawozdania, oczywiście), to widać, że jednym z najważniejszych zadań OR jest tworzenie tzw. inwentarza, dodajmy od razu: "komputerowego". Jak słyszałem kiedyś z ust osób w BU wpływowych, jest to zadanie "priorytetowe" dla OR. To jest rzecz na dłuższą opowieść i mogłoby się wydawać, że dla postronnych niezbyt ciekawą, choć pozory mylą, bo pod pewnymi względami jest to przedsięwzięcie nie mające sobie równych, nawet w BU. Trwa to już 9. rok, ekipa opisuje w tymże "komputerowym inwentarzu" poszczególne cenne manuskrypty i przekroczyła już w tym roku liczbę 2 tys. woluminów. (...) To właśnie bym kwalifikował jako jeden z większych nonsensów, pod każdym względem zresztą. (...)"

                                  Hmm... cóż za konkluzja!:o Nie ma jak to deprecjonowanie tego, co robią inni (vide: 'tzw. inwentarz') - nihil novi! Jedynie słuszne i zapewne sensowne (w Pana mniemaniu) jest to, co Pan robi i wymyśli.
                        • Gość: MŁ Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 11.12.09, 12:23
                          Z wielką uwagą przeczytałam ten wpis JG i zdziwiłam się, że tak
                          nisko ocenia zasoby kadrowe BU, bo przecież on sam jest najbardziej
                          spektakularnym dowodem, że jest inaczej. Z taką pracowitością i
                          efektywnością mozna poruszać góry, a nie tylko dokonywać skromnych
                          zmian w bibliotece.
                          Z wyrazami głębokiego szacunku.
                          • Gość: postronna Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 78.8.141.* 11.12.09, 12:45
                            No i znów się zadziało!!! Po ostatnich wpadkach z brakiem kontroli w
                            magazynie Biblioteki Głównej, za które w każdym normalnym miejscu
                            pracy poleciałyby głowy, kolejne faux pas z adnotacją o "utracie
                            braku zaufania". Czy to instytucja publiczna, czy cyrk? I co to w
                            ogóle znaczy w tym przypadku, bo dla mnie brzmi to co najmniej
                            nieczysto. Od jakiegoś już czasu dyrekcja kosi kierowników i ich
                            zastępcow jak trawę, a Wy - Bibliotekarze - nabraliście wody w usta
                            i piszecie elaboraty o drugorzędnych sprawach! Nie bójcie się, Was
                            to też nie ominie!
                            • Gość: JG Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 11.12.09, 18:00
                              > Wy - Bibliotekarze - nabraliście wody w usta
                              > i piszecie elaboraty o drugorzędnych sprawach! Nie bójcie się, Was

                              @postronna: jeśli masz na myśli oddział rękopisów, to masz rację tylko częściowo. Dopóki nie ma się z tym tematem związku bezpośrednio, może wydawać się on być zagadnieniem zupełnie marginalnym, i w ten sposób zresztą wszyscy do tej kwestii podchodzą, hierarchia ważności w BU ma swoją specyfikę i poza tym jest zmienna. Ale nie jest to takie proste, z różnych zresztą względów. Zwykle w poważnych bibliotekach, mających porównywalne zbiory zabytkowe, jest to taki dość ważny dział, przy odrobinie wyobraźni łatwo zrozumieć dlaczego.

                              U nas tradycyjnie ważny nie jest, co zresztą w historii BU miało różne ciekawe konsekwencje, a jedną z ostatnich i osobliwszych jest zarząd tej komórki w XXI w.

                              Dla wydarzeń nas tu zajmujących - wszyscy znamy nagłówek naszego forum - zarząd tego oddziału też ma niebagatelne zasługi. Mam mocne podejrzenie, że np. szczegółowa sprawozdawczość, to w znacznym stopniu zasługa kierownictwa tego oddziału. W każdym razie ja z tym problemem zetknąłem się za sprawą tegoż kierownictwa, zanim ten dopust dosięgnął innych. Sprawozdawczość to prawdziwa pasja kierowniczki tego znakomitego oddziału. No, ale z drugiej strony moja, szarego bibliotekarza, orientacja w temacie nie jest za wielka. Tak na prawdę nie wiem kto tu pociąga za sznurki i decyduje o atrakcjach, które nas spotykają.

                              Oczywiście można tu się pocieszać, że zawsze mogło być gorzej, sprawozdawczość z godzinową dokładnością to na pewno nie jest kres możliwości. Wyraźnie czuję, że dla zainteresowanych to mało.

                              Oddział Rękopisów na pewno pod wieloma względami jest wyjątkowy, nawet BU (patrz moja odpowiedź dla JM). Trzeba jednak pamiętać, że ta komórka teoretycznie pełni funkcję kuratora dużego zbioru starych ksiąg, dość ważnego w zasobie dóbr kultury naszego kraju. Zatem nie kwitowałbym tego, co tu się dzieje z taką bezceremonialnością, aczkolwiek oczywiście ważne wydarzenia być może rozgrywają się gdzie indziej. Ale skoro się one dokonują, to dobrze by było podać publice konkrety, a nie tylko sunąć emocjonalnymi ogólnikami.
                              • Gość: nikt ważny Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.09, 20:04
                                <Mam mocne podejrzenie, że np. szczegółowa sprawozdawczość, to w znacznym
                                stopniu zasługa kierownictwa tego oddziału. W każdym razie ja z tym problemem
                                zetknąłem się za sprawą tegoż kierownictwa, zanim ten dopust dosięgnął innych.>
                                Z tego co nam piaskowcom wiadome to szczegółową sprawozdawczość zawdzięczamy
                                Panu Panie JG. Gdyby tak nie było nie rozsyłałby Pan swych wyjaśnień wszem i
                                wobec. /tłumaczą się zazwyczaj ci, którzy czują się winni!/. Podobnie ma się
                                sprawa odpracowywania każdego "pierdnięcia", bo nie raczył Pan zareagować na
                                groźby i prośby naszego managementu, codziennie biegając po ciepłe bułeczki na
                                Bema!/można je kupić w drodze do pracy wychodząc z domu 10 min wcześniej!/. Pan
                                Panie JG rżnie bohatera a po tyłkach obrywamy wszyscy. Nie jestem pracownikiem
                                OR i nie wiem dokładnie jak kształtują się tam wasze relacje ale wiem jedno, że
                                każdy medal ma dwie strony....gdyby Pana kierowniczka zaczęła się rozpisywać na
                                tym forum o swoich racjach sytuacja pewnie wyklarowałaby się na Pana niekorzyść!
                                Ale dzięki jej za to, że milczy bo inaczej to forum przekształciłoby się w
                                doniesienia z prywatnej wojny JG i jego kierownika! A prywatne anse Pana JG nie
                                są meritum tego forum a Pan Panie JG nie jest pępkiem świata! Z poważaniem...
                                • Gość: JM Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.as.kn.pl 13.12.09, 22:08
                                  Do 'nikt ważny'
                                  "Z tego co nam piaskowcom wiadome to szczegółową sprawozdawczość zawdzięczamy
                                  Panu Panie JG. Gdyby tak nie było nie rozsyłałby Pan swych wyjaśnień wszem i
                                  wobec. /tłumaczą się zazwyczaj ci, którzy czują się winni!/. Podobnie ma się
                                  sprawa odpracowywania każdego "pierdnięcia", bo nie raczył Pan zareagować na
                                  groźby i prośby naszego managementu, codziennie biegając po ciepłe bułeczki na
                                  Bema!/można je kupić w drodze do pracy wychodząc z domu 10 min wcześniej!/. Pan
                                  Panie JG rżnie bohatera a po tyłkach obrywamy wszyscy. Nie jestem pracownikiem
                                  OR i nie wiem dokładnie jak kształtują się tam wasze relacje ale wiem jedno, że
                                  każdy medal ma dwie strony....gdyby Pana kierowniczka zaczęła się rozpisywać na
                                  tym forum o swoich racjach sytuacja pewnie wyklarowałaby się na Pana niekorzyść!
                                  Ale dzięki jej za to, że milczy bo inaczej to forum przekształciłoby się w
                                  doniesienia z prywatnej wojny JG i jego kierownika! A prywatne anse Pana JG nie
                                  są meritum tego forum a Pan Panie JG nie jest pępkiem świata! Z poważaniem..."

                                  Expressis verbis! Całkowicie się z Panią/Panem zgadzam - nic dodać, nic odjąć - dokładnie tak wygląda sytuacja! Tak się składa, że jestem akurat pracownikiem Oddziału Rękopisów i ubolewam nad tym, że pewne osoby ciągle dążą do konfliktów (nomina sunt odiosa - i tak wiadomo o kogo chodzi), ciągle muszą toczyć wojny (z każdą dyrekcją i każdym kierownictwem - czemu nie znajdą sobie takiej posady, gdzie same będą sobie szefem i panem?!) i 'obracają kota ogonem' (mówiąc kolokwialnie)... w rezultacie czego wszystkim nam się później 'obrywa' za to (bo przecież jest odpowiedzialność zbiorowa):/ Czy tak ciężko zrozumieć, że "Concordia res parvae crescunt, discordia maximae dilabuntur" (w zgodzie małe rzeczy wzrastają, w niezgodzie największe upadają)?!
                                  • Gość: Zdziwiony Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.09, 23:03
                                    Tyle już napisano o pracy i relacjach międzyludzkich w OR! Jak to
                                    się dzieje, że Dyrekcja BU, która przecież czyta Forum, nie
                                    wyciągnęła do tej pory żadnych wniosków? Czy dla Dyrekcji jest to
                                    problem, czy też nie? Z postów wynika, że problem jest! Ktoś pracuje
                                    dobrze, ktoś pracuje źle, a może wszyscy pracują dobrze, a może
                                    wszyscy pracują źle.
                                    • Gość: nie JG Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 14.12.09, 07:52
                                      Mam niejasne przeczucie, ze frustracja JG osiągnęła poziom
                                      niebezpieczny dla niego samego.
                                    • Gość: Do Zdziwiony Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.12.09, 14:30
                                      A czemu tu się dziwić? Dyrekcja wprowadza ostry reżim i w nosie ma
                                      wszelkie uwagi, przesuwa jak pionki na szachownicy najlepszych
                                      pracowników, a przymyka oczy na skandale dziejące się za
                                      jej "rządów". Bo jak inaczej traktować fakt, że w czasie mej
                                      wieloletniej pracy koleżanka nie przepracowała ani jednego dnia jak
                                      należy (jak to się ma do szczegółowych sprawozdań, o których wciąż
                                      uparcie pisze pan JG?), a ja do momentu przejścia na emeryturę nie
                                      otrzymałam od swego szefa, a potem szefowej karty stanowiska pracy???
                                • Gość: JG Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 14.12.09, 09:00
                                  > Z tego co nam piaskowcom wiadome to szczegółową sprawozdawczość zawdzięczamy
                                  > Panu Panie JG. Gdyby tak nie było nie rozsyłałby Pan swych wyjaśnień wszem i

                                  @nikt ważny:

                                  Niestety, błąd - pod pismami wprowadzającymi karną sprawozdawczość na Piasku nie ma z całą pewnością nazwiska o inicjałach "JG". Wszyscy, którzy mają lepszą pamięć, wiedzą, że operacja wprowadzenia tejże miłej procedury mocno przeciągnęła się w czasie i z jakiegoś powodu zaangażowane zostały w jej wprowadzenie nawet najwyższe czynniki uniwersyteckie. Można przypuszczać, że zasadniczą rolę odegrała w tym skłonność do przestrzegania twardych, biurokratycznych zasad wprowadzonych u nas jeszcze za cara Mikołaja I.

                                  Słyszałem, że taką karną sprawozdawczość stosowano na Szajnochy, ale z pewnością ta praktyka dyscyplinarna nie jest przewidziana w Kodeksie Pracy, a nawet w wewnętrznym ustawodawstwie uniwersyteckim. To jest zwykła samowola. A gdyby kto nie obeznany z realiami miał wątpliwości, czy jest to praktyka dyscyplinarna (albo "dyscyplinująca"), to mogę go zapewnić, że słyszałem to na własne uszy z ust czynników kierowniczych BU. Zresztą w takim kontekście ujmuje to nawet p. "nikt ważny", która nieomylnie zrozumiała intencje dyrekcji (nazywa to przecież "obrywaniem po tyłkach" a nie wprowadzeniem nowoczesnej techniki zarządzania).

                                  W kwestii samej sprawozdawczości: w Bibliotece, a zwłaszcza na Piasku, oddziały są małe, kilkuosobowe. Kierownicy tych oddziałów (oczywiście, o ile w ogóle orientują się w tym, czym kierują) mają bardziej obiektywne metody sprawdzenia, czy i jak kto pracuje i co robi, niż tylko zwierzenia pisemne pracowników. Sprawozdania pisano raczej na użytek czynników wyższych, które siłą rzeczy muszą także na takich źródłach informacji polegać i ze względów statystycznych - w końcu trzeba przecież napisać roczne sprawozdanie dla wszystkich zainteresowanych i dla GUS (to wymagane jest chyba ustawowo). Ale żeby wszystko było OK, wystarczą sprawozdania w cyklu np. kwartalnym, takie, jakie zresztą do niedawna pisaliśmy. Natomiast cotygodniowe sprawozdania dla kierowników z godzinową precyzją, to świeża rzecz, własna innowacja z przełomu 2007 i 2008 r. i niewątpliwy wkład kierownictwa BU w dziedzinie zarządzania.

                                  Co do końcówki postu, to kierowniczka OR, mam wrażenie, nie raz już tu pisała i zasadniczo nie ma przeszkód, żeby kolejny raz zabrała głos. Prawdę powiedziawszy nie zdziwiłbym, gdyby to ona była autorką komentowanego postu. Ale Forum po to właśnie jest, żeby dyskutować.

                                  W kwestii, kto tu ma rację i czy jest sens pisać o przypadkach dotykających Oddział Rękopisów BU każdy sobie musi sam wyrobić pogląd i pewnie jakiś sobie wyrobi. Moim zdaniem warto było o tym napisać, ponieważ w tym przypadku klarownie widać różne mechanizmy sprawiające, że BU funkcjonuje tak a nie inaczej. Widać wyraźnie mechanizmy trwającej długie lata degradacji, i ich przyczyny, m.in. błędy kadrowe.

                                  • Gość: MŁ Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 14.12.09, 09:16
                                    "Prawdę powiedziawszy nie zdziwiłbym, gdyby to ona była autorką
                                    komentowanego postu. Ale Forum po to właśnie jest, żeby dyskutować"

                                    Pudło drogi kolego JG :-))))))))
                                  • Gość: JM Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 14.12.09, 09:38
                                    Zapewne użytkownikowi 'nikt ważny' chodziło o Pana list (JG) rozesłany dnia 28 lipca 2008 do wszystkich pracowników BUWr (obowiązek codziennego rejestrowania wykonywanych czynności). Każdy ma wgląd (łącznie z Panem) do tego listu, zatem nie będę go cytować, przytoczę tylko fragment: "Oczywiście w tej mierze ponoszę, pewną, choć niezamierzoną odpowiedzialność za całe zamieszanie" (ano właśnie!!!). 'Niezamierzoną' - dobre!;) Nie ma jak to robić z siebie kozła ofiarnego... Czy nie widzi Pan tego, że to Pan (JG) psuje atmosferę w całym Oddziale Rękopisów i to my możemy się czuć mobbingowani przez Pana:/ Powtórzę jeszcze raz: miał Pan swoje '5 minut' (był Pan przecież kierownikiem Oddziału Rękopisów - wtedy był czas na 'wykazanie się' - czemu Pan teraz, post factum, potrafi wyłącznie deprecjonować pracę KAŻDEGO kierownika OR?!)
                                    • Gość: Inny czytelnik Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 14.12.09, 14:16
                                      Czy wy w tym OR nie możecie udsiąść i się dogadać? Tymi wzajemnymi
                                      pretensjami wywlekanymi na puiblicznym forum psujecie i tak mocno
                                      nadwątlony wizerunek zacnej, było nie było, biblioteki.
                                      • Gość: JG Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 14.12.09, 16:50
                                        @Inny czytelnik:
                                        > Czy wy w tym OR nie możecie udsiąść i się dogadać?

                                        gdybyśmy mogli, to byśmy się dogadali, jednakowoż problemy komunikacyjne są widać poważniejsze, niż można by sądzić. Wizerunek BU nadwątla nie tylko OR. Na szczęście są i plusy: Biblioteka Cyfrowa obchodzi 4-lecie:

                                        www.tomasz.kalota.pl/biblioteka-cyfrowa-uniwersytetu-wroclawskiego-w-europeanie/
                                        > A po co sprawozdania kwartalne?

                                        nie bądźmy aż takimi radykałami, zeby w ogóle pozbawiać frajdy tych co lubią tego rodzaju literaturę. Kwestia raportowania o pracach w bibliotece, to faktycznie kolejna rzecz do sensownego rozwiązania.
                                        • Gość: Kustosz Re:Na Nowy Rok IP: *.media4.pl 08.01.10, 21:56
                                          Z okazji Nowego Roku życzę nam wszystkim spokoju, życzliwości i
                                          radości. Życzę, aby nasza grupa zawodowa nie była lekceważona w
                                          środowisku uczelnianym. Życzę, aby JM zauważył w końcu nasz problem
                                          i sprawiedliwie i obiektywnie się nim zajął. Życzę roku bez
                                          degradacji, donosów, plotek z podsłuchiwanych rozmów, wzajemnych
                                          oskarżeń i drwin. Życzę spokojnej pracy.
                                          • Gość: Sceptyk Re:Na Nowy Rok IP: 217.153.188.* 09.01.10, 18:03
                                            Ciekawa lektura na weekend.

                                            www.ebib.info/2009/109/a.php?fercz
                                            www.ebib.info/2009/109/a.php?piotrowicz
                                            • Gość: Bibliotekarz Re:Na Nowy Rok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.10, 21:07
                                              Drogi Sceptyku,
                                              serdecznie dziękuję Panu za załączone adresy internetowe. Kilka miesięcy temu
                                              przestałem zabierać głos na tym forum, gdyż zostałem oskarżony o prowokację i
                                              pełnienie roli rzecznika Jego Magnificencji Rektora Uniwersytetu Wrocławskiego.

                                              I teraz, wszystko co pisałem, znalazło potwierdzenie. Cały problem Biblioteki
                                              bierze się z nienawiści poprzedniego rektora do książek, biblioteki i
                                              bibliotekarzy. To jasno wynika z artykułu Pana Fercza, a jeszcze bardziej z
                                              artykułu Pani Dyrektor Piotrowicz.

                                              Nic nie zmyśliłem, nikogo bez powodu nie oskarżałem. Co najwyżej niektóre
                                              opinie, które podziela większość z nas, wyrażałem bez owijania w bawełnę. To, co
                                              pisałem, potwierdzają Pani Dyrektor i Pan Fercz, w sposób przesadnie politycznie
                                              poprawny. Ja też nie walę prosto z mostu, ale uważam, że prawda powinna zostać
                                              ujawniona.
                                            • Gość: też bibliotekarz Re:Na Nowy Rok IP: 156.17.58.* 11.01.10, 08:45
                                              starośc się Panu Bogu nie udała
                                              • Gość: inny czytelnik Re:Na Nowy Rok IP: *.e-wro.net.pl 12.01.10, 23:19
                                                Jeśli o tej starości napisał ktoś młody, to trzeba stwierdzić, że
                                                przynajmniej w tym przypadku młodość też się Bogu nie udała. Że o
                                                braku kindersztuby wyniesionej z domu nie wspomnę. No, ale to już
                                                wina rodzicielskich zaniedbań
                                            • Gość: JG Re:Na Nowy Rok IP: 156.17.58.* 12.01.10, 13:20
                                              > Ciekawa lektura na weekend.

                                              Faktycznie ciekawa. Dzięki p. Julianowi nasze biblioteczne, dziwne przypadki zaczynają obrastać w historiografię. Moim zdaniem obraz wydarzeń nakreślony przez p. Juliana jest jakby bliższy temu w czym wielu z nas miało okazję uczestniczyć w ciągu ostatnich 2 lat. Na pewno są w nim miejsca dyskusyjne, zwłaszcza w wartościowaniu różnych wydarzeń, ale jednak dużo lepiej przystaje on do bibliotecznej rzeczywistości niż nieco nieporządna i najczęściej nader subiektywna (tak to ujmijmy) riposta naszej Znakomitej Dyrekcji, która nie odbiega w niczym od tego co bibliotekarze mieli okazję usłyszeć od niej choćby na owym zebraniu, kiedy odczytano fragmenty legendarnego protokołu PIP.

                                              Tu, dla wiadomości postronnych, można dodać, że owe "zebrania związkowe" były de facto zebranimi pracowniczymi, w których brali udział wszyscy zainteresowani pracownicy BU - liczba ich uczestników zawsze była dużo wyższa niż liczące ok. 30 osób koło NSZZ "S", w niektórych przypadkach może większa niż setka (na 220 zatrudnionych w BU; były listy obecności, więc przyszli badacze, będą mogli podać dość dokładne dane), zatem spór nigdy nie był tylko rozgrywką z jednym związkiem zawodowym.
                                              Czy ten spór, jak twierdzi p. Julian, "toczyć się będzie dalej", to kwestia dyskusyjna. Chyba raczej już zamarł - w biernym oporze, czy poczuciu bezradności. Tak można wnioskować choćby z aktywności tego forum, jedynego nb. miejsca, gdzie można w miarę swobodnie się wypowiedzieć - daje możliwość wypowiedzi anonimowej, "sprawców" nie jest łatwo "namierzyć". Wszyscy pamiętamy o losie p. K. (to w ramach ochrony prywatności), który zgłosił na pamiętnym zebraniu postulat odwołania Dyrekcji i został niedługo potem zwolniony z pracy. Oczywiście bez żadnego związku ze swoim wystąpieniem, to dla wszystkich oczywiste. Z możliwości anonimowej wypowiedzi korzystają zresztą obie strony - co podkreśla np. p. Piotrowicz: "Brutalne i nierzadko wulgarne ataki na władze uniwersytetu, biblioteki i niektórych pracowników wzbudzały aktywny sprzeciw innych autorów wpisów". Z tym, ze głosy wulgarne zdarzały się tu, jak na "foralną" przeciętną polskich portali, raczej rzadko i, paradoksalnie, były to głównie posty "strony dyrekcyjnej" ("kontroler" z.B.). Ale wygląda na to, że rocznicy forum dotrwają tylko najbardziej zdeterminowani jego uczestnicy, a w BU będzie po staremu. Bo właściwie dlaczego miało bybyć inaczej? Zmian chyba mało kto chce (pominąwszy kwestię pensji, oscylujących, mimo wysiłków Dyrekcji i JM., w okolicy pensji minimalnej). Skoro praktycznie nikt nie ma interesu w zmianach, a dyrekcję dalej mamy dożywotnio, to siłą rzeczy nic się nie zmieni, przynajmniej na lepsze. No chyba, że dokopią się w końcu wielkich złóż gazu pod Bałtykiem, wtedy może i na bibliotekarzy coś skapnie z tej ewentualnej manny. Ze sprawozdawczym pozdrowieniem. JG
                                              • Gość: Ufff.... Matysiaki wysiadają! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.10, 15:01
                                                przy tak ślamazarnie ciągnącym się wątku o brawurowych przygodach bibliotekarzy
                                                - ryzykantów (już prawie 800 wpisów), Matysiaki wysiadają a "Moda na sukces" to
                                                krótkometrażowa sensacja. Czyżbyście wreszcie na forum znaleźli własną ścieżkę
                                                uwalniania wulkanicznej, a ukrywanej dotąd, ekspresji?NIESAMOWITE!!!!! A w tych
                                                bamboszach i okularkach, przesuwając się cichaczem za regałami takie - wydawało
                                                się - ciapy...... A toż wyście są Żywioł Nieokiełznany!!! Tsunami Himalajskich
                                                Śnieżyc!!! Tąpnięcia Podziemnych Oceanów!!! Aż ciarki człowieka przechodzą.
                                                Trzeba te posty Spilbergowi podesłać...
                                          • Gość: JG Re:Na Nowy Rok IP: 156.17.58.* 12.01.10, 11:07
                                            > Życzę, aby JM zauważył w końcu nasz problem
                                            > i sprawiedliwie i obiektywnie się nim zajął. Życzę roku bez
                                            > degradacji, donosów, plotek z podsłuchiwanych rozmów, wzajemnych
                                            > oskarżeń i drwin. Życzę spokojnej pracy.

                                            Bardzo pozytywne i minimalistyczne życzenia. Oby zostały spełnione! co do J.M., to on zdecydowanie już zauważył nasz problem i się nim odpowiednio zajął, o czym wszyscy mieli okazję się przekonać.
                                  • Gość: Inny czytelnik Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 14.12.09, 14:12
                                    A po co sprawozdania kwartalne? Chyba tylko dla zajęcia czasu.
                                    Roczne absolutnie wystarczają. Okresowo wystarczy raport z danymi
                                    ilościowymi.
                  • Gość: Bibliotekarz Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.09, 22:13
                    Do magla nie chodzę. Jeśli coś usłyszę, to w Bibliotece (przez duże B), lub w
                    klubie uniwersyteckim, ewentualnie na korytarzu Gmachu Głównego, czyli tam,
                    gdzie powstaje Historia Uniwersytetu.
        • Gość: JG Re: Jednolita teoria IP: 156.17.58.* 24.11.09, 13:26
          > Obserwując dyskusję nt "jednolitej teorii", faktem jest (a
          > nie "wydaje się"), że Biblioteka poległa. Rektor ma wreszcie święty
          > spokój z bibliotekarzami i może zająć się ważniejszymi sprawami.

          To nie jest dyskusja nt "jednolitej teorii", a w każdym razie nie tylko o niej, głównie o MOBBINGU w BU. "Jednolita teoria" była tylko jedną z prób ogólnego spojrzenia na problemy Biblioteki, dyskusyjną, dodajmy. Ale fakt, wygląda na to, "że Biblioteka poległa". Ewentualnie można to ująć tak, jak to uczynił nieoceniony kolega Bibliotekarz. Swoją drogą to i tak dziwne, że załoga BU wyartykułowała jednak własne zdanie i jakiś czas próbowała go bronić.
          • Gość: JG Re: Jednolita teoria IP: 156.17.58.* 24.11.09, 14:17
            autopoprawka do ostatniego zdania: dziwne = zaskakujące. Ja w każdym razie poczułem się lepiej, kiedy okazało się, że załoga BU ma własne zdanie.
      • Gość: JG Re: Jednolita teoria IP: 156.17.58.* 24.11.09, 14:04
        > Dawno temu (już nie wiadomo, kiedy i kto), na zamówienie polityczne
        > przyznano duże pieniądze kilku uniwersytetom,
        > w tym UWr, na budowę bibliotek. I od tego zaczęły się wszystkie
        > nieszczęścia w Bibliotece. Większe Wydziały miały
        > chrapkę na powstający budynek biblioteki.

        W tym akapicie są - mam wrażenie - same kontrowersyjne opinie. Trochę jak w "Radiu Jerewań". Mianowicie naszemu Uniwersytetowi to rzeczywiście przyznano duże pieniądze na bibliotekę, ale jakoś osobno od innych (ale to w sumie nie takie ważne - razem, czy osobno). Nieszczęścia BU - o ile można tak określić proces staczania się tej instytucji - zaczęły się z pewnością dużo wcześniej, niż ogłoszono konkurs na ten wyjątkowej urody budynek nad Odrą. No i dużym dla mnie zaskoczeniem, nie będę nawet krył, że pozytywnym, jest wiadomość, że jakieś wydziały mają chrapkę na ten piękny budynek. Ja z miejsca bym im go odstąpił, gratis. Do tej pory byłem przekonany, że niektóre wydziały miały ochotę na ten przybrudzony budynek na Piasku, taki stary.

        > Poprzedniemu rektorowi
        > wypsnęło się nawet, że "Biblioteka Główna nie
        > jest Uniwersytetowi potrzebna, wystarczą instytutowe".

        Jeśli tak faktycznie było, to ów rektor nie był jedynym, który taką opinie sformułował. NB., wg mojej oceny, jest w niej ziarno co najmniej prawdy. Taka opinia ujawnia całkiem duży problem właściwego określenia zadan dla tzw. Biblioteki Głównej. Nie jest to niemożliwe, jednak najwyraźniej - pewnie z powodu ogólnej bibliotecznej rozlazłości - po oddaniu tzw. bibliotek zakładowych (czysto formalnym dodajmy) dotąd nie sformułowano sensownego i pełnego programu dla tej części BU. I wraz z postępującym upadkiem naszej firmy szanse na to, żeby kiedyś to nadrobiono, i żeby był w dodatku sensowny program, raczej maleją.
        Ergo - jednolita teoria, zasadzajaąca się na tej pięknej, betonowej, nadodrzanskiej budowli, jest nader wątpliwa, ma trudne do obrony słabe strony.
    • Gość: pasażer Refleksja nt. kierowców MPK IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.11.09, 23:40
      Po zachowaniu tych Panów (i Pań) doszedłem do wniosku, że na kursach
      uczono ich, ewentualnie w zakresie obowiązków mają zapisane, że ich praca polega
      wyłącznie na dotarciu wielkim autem z punktu A do punktu B i wykonywaniu po
      drodze takich czynności jak: zatrzymywanie się w wyznaczonych miejscach,
      otwieranie i zamykanie drzwi pojazdu. Pewnie gdzieś jest tam jeszcze zapisane
      małym druczkiem, żeby ich nie zrazić, że w wykonywaniu owych czynności będą
      biernie lub czynnie uczestniczyć liczne osoby znajdujące się w prowadzonym przez
      niego pojeździe, ewentualnie chcące się doń dostać,lub zeń wydostać.

      Myślę, że gdyby nie owe osoby zwane nie wiadomo dlaczego "pasażerami", to praca
      kierowcy MPK byłaby całkiem znośna, nieprawdaż?

      A może trzeba by tym Panom i Paniom wytłumaczyć wprost, że ich praca polegać ma
      przede wszystkim na przewożeniu ludzi na wyznaczonej trasie, czyli na takim
      zaangażowaniu w pracę, które uczyni ów transport dla pasażerów przyjaznym i
      użytecznym. Tzn.:
      - na niezamykaniu przed nosem drzwi spieszącym się (dobiegającym) pasażerom,
      - na umożliwianiu przesiadania się z autobusu do autobusu (tramwaju do tramwaju,
      autobusu do tramwaju i vice versa) na przystanku, a nie celowym unikaniu
      sytuacji w której pasażer mógłby taką przesiadkę wykonać.

      Można dodać prośbę, żeby autobus z ludźmi wewnątrz prowadzili jak autobus, a nie
      pojazd z workami kartofli, aby zadbali nieco o czystość, przynajmniej
      wewnątrz,autobusu.

      Można jeszcze sprawić aby transport publiczny kierował się priorytetem wygody
      pasażera a nie kierowcy/motorniczego?
      • Gość: pasażer na gapę? Re: Refleksja nt. kierowców MPK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 18:32
        Kochanieńki wsiadłeś nie do tego autobusu....to nie ten post! upsssss
        • Gość: drugi pasażer Re: Refleksja nt. kierowców MPK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.09, 20:24
          Ależ to dobry autobus!
          • Gość: Karamba Re: Refleksja nt. kierowców MPK IP: *.adsl.inetia.pl 01.12.09, 23:26
            Słuszne spostrzeżenie. BRAWO ! To jest przecież nasz "wesoły autobus"; sytuacje
            są tożsame i kierowca ("człowiek u steru") ma maniery motorniczego co ludzi
            traktuje jak worki kartofli.Ważniejszy jest KIEROWCA NIŻ PASAŻEROWIE. Znamy to z
            naszego bibliotecznego podwórka !
          • Gość: Sceptyk Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 217.153.188.* 01.12.09, 23:32
            209.85.129.132/search?q=cache:QE0J4WU-OSQJ:www.we-dwoje.pl/mobbing%3B-%3Bterror%
            3Bpsychiczny,artykul,949.html+terror+w+pracy&cd=1&hl=pl&ct=clnk

            "Mobbing to patologiczne zjawisko społeczne, dlatego też
            prześladowaniom psychicznym należy stawić czoła. Nie można poddać
            się psychicznemu terrorowi."
            A ten autobus to z lat 50-tych!
    • Gość: antyBibliotekarz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.09, 18:48
      <Smutno mi, bo w raz z Koleżankami i Kolegami robiliśmy wszystko,
      aby
      wynieść Pana Profesora Bojarskiego na fotel Rektorski i przerwać
      rządy
      hunwejbina, który od palenia książek chciał rozpocząć rewolucje
      kulturalną na
      Naszej Uczelni. >

      nie jestem zwolennikiem starego ani nowego rektora ale te komentarze
      uważam za lekkie przegięcie. Na miejscu byłego JM chyba podałbym
      sprawę do prokuratury za naruszanie dóbr osobistych....
    • Gość: dobry szef 10 sposobów na to, jak poradzić sobie ze złym szef IP: *.wroclaw.vectranet.pl 19.12.09, 00:28
      biznes.onet.pl/10-sposobow-na-to-jak-poradzic-sobie-ze-zlym-szefe,18577,3089911,1,news-detal
      Czy zdarza Ci się myśleć, że Twój szef zachowuje się jak dziecko? Wpada w szał,
      a za chwilę zamienia się w małą, zagubioną owieczkę?

      Ja nazywam to zachowaniem TOT, czyli „Terrible Office Tyrant” (z ang. Straszny
      Tyran Biurowy). Tacy tyrani mogą zachowywać się jak szkolni terroryści obawiając
      się, że zostanie ujawniona ich najmniejsza niekompetencja, ale mogą też być jak
      bezsilne dzieci. Mogą być uparci, lub potrzebujący, ale mogą też mieć
      irracjonalne obawy. I mogą zająć nam cały dzień pracy, nie mówiąc już o
      zamieszaniu w produktywności i zyskach firmy.

      Kiepska sytuacja gospodarcza, presja w miejscu pracy i stres mogą prowadzić do
      ujawnienia się złych szefów i biurowych tyranów. Wszyscy w końcu jesteśmy
      ludźmi, a szefowie poza swą zasłoną profesjonalizmu, często są dużymi dziećmi,
      którzy nie radzą sobie ze swoją władzą.

      Kiedy Twój szef reprezentuje jedno z 10 klasycznych zachowań TOT, możesz
      wykorzystać techniki rodzicielskie, i dzięki nim nawet lepiej prosperować w
      swoim miejscu pracy. Zauważając dziecięce motywy kryjące się za działaniami
      szefów lub współpracowników, można lepiej radzić sobie nawet w najtrudniejszych
      sytuacjach.

      Korzystaj z C.A.L.M.

      Cztery pierwsze wskazówki, by sprawić, że biuro nie zamieni się w korporacyjny
      kojec dla dzieci, najlepiej opisuje angielski skrót C.A.L.M.: communicate
      (komunikacja), anticipate (przewidywanie), laugh (śmiech) i manage up (zarządzanie).

      1. Komunikacja

      Rozmawiaj często, otwarcie i szczerze. Zdroworozsądkowi poskramiacze TOT
      przejmują inicjatywę i zaczynają otwarty dialog. W pracy zwracaj raczej uwagę na
      cele szefa, skupiając się na nich bardziej niż na mniejszych projektach, dzięki
      czemu praca będzie spójna z tym, co najważniejsze dla całościowego zarządzania.
      Rozpoczynając dialog, unikniesz też nieporozumienia ze współpracownikami.

      2. Przewidywanie

      Bądź wyczulony na problem i przygotowany na rozwiązania. Oferuj odpowiedzi na
      pojawiające się kwestie. Nie zwiększaj ilości problemów, jeśli chcesz uniknąć
      złego zachowania. Ale wiedz też, kiedy stać z boku, gdy zbliża się napad złego
      humoru.

      3. Śmiech

      Wykorzystuj poczucie humoru, czyli najlepszy sposób na rozładowanie napięć.
      Śmiech pomaga tworzyć więzy i przypomina nam o innych celach, jakie stoją przed
      nami: o wspólnej pracy i konstruktywnej energii. Możemy i powinniśmy być w
      stanie osiągnąć wielkie rzeczy jako drużyna w pracy, jednocześnie bawiąc się
      przy tym. Przejmij inicjatywę, by tak się stało i obserwuj, jak opadają nerwy.

      4. Zarządzanie

      Pozwól sobie zabłysnąć, jako osoba rozwiązująca problem i jako dobry
      współpracownik. Możesz przekazywać pozytywną energię swojemu szefowi,
      współpracownikom i całemu zespołowi. Zarządzanie oznacza też ustalenie granic
      dla złego zachowania. Często biurowi tyrani nie są świadomi swoich działań.
      Możesz wpływać na te działania, a Twoje umiejętności przeniosą się na inne rzeczy.

      Zaawansowane wskazówki poskramiania TOT

      Poniżej kilka rad, jak można poskromić TOT i uczłowieczyć swoje miejsce pracy.
      Wypróbuj kilka tych starych technik „rodzicielskich”:

      5. Nie zwalczaj ognia ogniem

      Jeśli Twój szef wykazuje zachowania TOT, naśladowanie go tylko nakręca sytuację.
      Odpuść sobie pokusę wygrania bitwy, ale przegrania wojny. Zamiast tego, w sposób
      spokojny i konkretny, powiedz szefowi, w jaki sposób wpłynęły na Ciebie jego,
      czy jej zachowania. Trzymaj rzeczowy ton rozmowy i mów o faktach. Zaczynaj
      raczej zdania od „ja”, a nie od „ty”, aby uniknąć tonu oskarżycielskiego.

      6. Pozytywne i negatywne wzmacnianie

      Kiedy szef ma za sobą swe najgorsze zachowania TOT, reaguj z wdzięcznością i
      powiedz, jak bardzo Cię inspiruje, by robić to co umiesz najlepiej. Chwalenie
      pozytywnych działań jest potężnym sposobem wychowawczym. Z czasem Twój szef
      powiąże lepszy styl zarządzania z pozytywnym nastawieniem pracowników i dobrymi
      wynikami. Pamiętaj, że możesz wpływać na swojego szefa.

      7. Wybieraj dobry moment

      Odpowiedni moment może mieć ogromne znaczenie, zarówno w przypadku dziecka, jak
      i szefa. Dowiedz się, o jakiej porze dnia najlepiej jest kontaktować się z
      szefem. Poznaj jej lub jego wzorce zachowania, czy zmiany nastroju i stosownie
      do tego planuj swoje działania. Może to skończyć się przyjemnym „tak”, zamiast
      opryskliwego „nie”! Jeśli przewidujesz problemy proponując rozwiązania, możesz
      stać się niezastąpiony.

      8. Świeć dobrym przykładem

      Postępuj zgodnie z najwyższymi normami etycznymi i przekazuj pozytywną energię.
      Zachowaj racjonalne podejście i podchodź do kryzysu (prawdziwego lub
      wyimaginowanego) w sposób racjonalny. Twój szef często potrzebuje rady doradców
      i głosu rozsądku, a Ty możesz nim być, jeśli pojawi się problem.

      9. Opakuj odpowiednio swoje informacje

      Niektórzy szefowie mogą być sfrustrowani, kiedy mają problem ze skupieniem
      uwagi, lub zrozumieniem jakiegoś tematu. Może to przyjmować formy biurowego ADD.
      Zdarza się, że szefowie nie mogą skupić się na ważnych zadaniach, jeśli ich
      myśli zaburza ciąg e-maili, smsów, telefonów, czy ludzi.

      Upewnij się, że znasz najlepszą metodę komunikacji ze swoim szefem. Opakuj więc
      dobrze swoje informacje i spraw, by prezentacja wypadła ciekawie i była
      interaktywna. Spraw, by szef nie mógł się jej oprzeć.

      10. Ustalaj granice

      Pozwól, by szef poznał osobiście, kiedy przekroczy pewną granicę, ale zrób to w
      sposób dyplomatyczny. Skupiaj temat rozmowy na pracy. Jeśli Twój szef staje się
      celowo złośliwy, to kolejna kwestia, która wymaga poważniejszych działań. Jeśli,
      po wielu próbach współpracy, sytuacja nie zmienia się, być może lepiej będzie
      poszukać dla siebie lepszego miejsca. Sam musisz wiedzieć, z jak poważnymi
      konfliktami możesz sobie poradzić.
      • Gość: gościnnie Re: 10 sposobów na to, jak poradzić sobie ze złym IP: 67.159.44.* 22.12.09, 15:33
        Niestety. Stosowanie tych sposobów nie dało efektu.
        • Gość: Sceptyk Wesołych Świąt!!! IP: 217.153.188.* 22.12.09, 21:26
          Wszystkim zestresowanym Koleżankom i Kolegom życzę zdrowych i
          spokojnych Świąt oraz powodzenia w Nowym Roku :)
          • Gość: Stef Re: Wesołych Świąt!!! IP: *.e-wro.net.pl 23.12.09, 21:26
            Dołączam się do serdeczności świątecznych dla całego zespołu
            Biblioteki
        • Gość: JG Re: 10 sposobów na to, jak poradzić sobie ze złym IP: *.opera-mini.net 23.12.09, 23:23
          stosowanie takich sposobow nie moze dac w naszych warunkach zadnych pozytywnych rezultatow, bo pochodza one z innej cywilizacji i maja sie nijak do naszych realiow.

          Tymczasem jednak przed nami Swieta, zatem Swiatecznych Radosci! i wszystkiego dobrego, co z soba niosa Swieta. A tym, ktorym Biblioteka dala sie we znaki, extra relaksu i oderwania sie od miejscowych nonsensow. Zawsze to pare milych dni, kiedy mozna zapomniec o tym wszystkim.
    • ual123 ?? Co za bzdura... 13.01.10, 08:30
      angelo.pardi napisała:

      > Państwowa Inspekcja Pracy potwierdziła istnienie mobbingu w
      > Bibliotece Uniwersyteckiej. Szok! Co na to władze uczelni?
      > Taka szacowna instytucja...

      A czym się ten mobbing objawia? Książek dziewczętom nie dają?
      Chłopcy za dzień zwłoki płaca 45 gr nie 20 gr od przetrzymanej
      pozycji? Zajmijcie się ludzie czyms konkretnym, nie takimi bzdurami.
      I jeszcze ta głębia rozpaczy w wypowiedzi
      • anonymusss Re: ?? Co za bzdura... 13.01.10, 20:27
        Jak Paskuda u władzy to gnębi urodziwe dziewczęta. Matysiaki przy Paskudzie to Pan Pikuś
    • Gość: Matrona Historia pewnego protestu w punktach (część I) IP: *.wroclaw.vectranet.pl 14.01.10, 01:16
      Zachęcona wpisem Sceptyka
      „Ciekawa lektura na weekend.
      www.ebib.info/2009/109/a.php?fercz
      www.ebib.info/2009/109/a.php?piotrowicz”
      umieszczonym na niniejszym forum zapoznałam się z oboma tymi dokumentami.
      Faktycznie dało się to przeczytać przez weekend, ale przeanalizowanie ich
      okazało się bardziej czasochłonne niż wyglądało to początkowo.
      Sądząc że wiele osób czytających te dokumenty miało podobne problemy poniżej
      przedstawiam rozbitą na punkty wypowiedź Pan Juliana zamieszczając jednocześnie
      podziękowanie, że będąc już na emeryturze, znalazł czas aby pochylić się nad
      naszymi problemami.
      Do tej pory znałam go jako zastępcę dyrektora, kierownika oddziału,
      przewodniczącego Koła Solidarności, redaktora i autora pism do Uczelni i
      Ministerstwa, a teraz jestem mu wdzięczna za to, że podjął się bardzo
      sumiennego, obiektywnego, rzeczowego i zwięzłego, a jednocześnie trafnego
      podsumowania, oceny i zdiagnozowania nienormalnej sytuacji panującej od kilku
      lat w Bibliotece Uniwersyteckiej i wokół niej.
      Ba posunął się nawet do tego, że do swojej wypowiedzi wprowadził uwagi
      mediacyjne odnoszące się do ciągnącego się już latami codziennego sporu
      pomiędzy pracownikami z jednej strony, a dyrekcją Biblioteki i władzami Uczelni
      z drugiej.

      1. Już w pierwszych miesiącach 2008 r. rozeszła się we Wrocławiu wieść o
      proteście podjętym przez pracowników tutejszej Biblioteki Uniwersyteckiej wobec
      ich fatalnej sytuacji materialnej i braku efektywnych działań władz uniwersytetu
      w tej sprawie. Budynki biblioteczne zostały oflagowane, pojawiły się głosy w
      mediach.

      2. Tak do opinii publicznej dotarły wiadomości o sporze, który jednak nie wtedy
      się zaczął, lecz ma już kilkuletnią historię i trwa do dzisiaj.

      3. Spór między władzami BUWr. a jej załogą rozpoczął się jeszcze za poprzedniego
      rektora, a pierwszą jego przyczyną była bibliotekarska bieda.

      4. Ostatnia regulacja płac była w 2004 r., a w następnych latach płace się nie
      zmieniały.

      5. Skutkiem tego nie było właściwej proporcji między stażem pracy a pensją:
      uposażenie kustosza z trzydziestoletnim stażem pracy nie przekraczało 1500 zł,
      podczas gdy absolwentom wyższych uczelni, rozpoczynającym pracę, proponowano
      1100 zł.

      6. Drugą przyczyną były pogarszające się z każdym rokiem warunki pracy. Wciąż
      brakowało miejsca na powiększający się księgozbiór, nie było środków na
      wyposażenie stanowisk pracy, a wizja przeprowadzki do nowego gmachu oddalała się
      z roku na rok, jedynie służąc jako pretekst, by niczego nie zmieniać.


      7. Gdy w 2002 r. nastąpiła zmiana na stanowisku dyrektora biblioteki, większość
      pracowników wiązała z nią duże nadzieje. Oczekiwano zarządzania
      partycypacyjnego, opartego na decentralizacji (zwłaszcza w wymiarze decyzyjnym i
      informacyjnym) i współpracy[1].

      8. Tymczasem okazało się, że nowa dyrekcja wprawdzie apelowała do władz uczelni
      o poprawienie sytuacji materialnej pracowników, ale bez skutku, nie dlatego, że
      niezbyt starała się o polepszenie warunków pracy, a przede wszystkim – nie
      zainicjowała współpracy z zespołem.

      9. Rychła przeprowadzka do nowego gmachu była częstą wymówką, aby nie inwestować
      w sprzęt biurowy, oświetlenie, wyposażenie stanowisk pracy.
      10. Zgłaszanie przez społecznego inspektora pracy i przez poszczególnych
      pracowników niedogodności i braków (np. awarii ogrzewania, popsutych krzeseł,
      braku wody, nadmiernego hałasu) przyjmowane było niechętnie.

      11. Zdarzało się, że skarżący się pracownik słuchać musiał negatywnych uwag o
      sobie, o swoim zachowaniu, nieumiejętności posługiwania się sprzętem – obojętnie
      czy chodziło o krzesło biurowe, lampkę, długopis czy czajnik – a nawet o swojej
      tuszy.

      12. Zdarzyły się nawet sytuacje, że pracowników posądzano o kradzież papieru
      toaletowego, kostek zapachowych z misek klozetowych, wykręcanie zaworów
      kaloryferowych czy też nieuzasadnione wychodzenie z miejsca pracy np. do lekarza.

      13. Postawiono natomiast na zaostrzenie dyscypliny.

      14. Czas od wpływu książki do momentu udostępnienia jej wydawał się za długi,
      zaczęto więc monitorować jej drogę. Po pół roku okazało się, że nie ma uchybień
      ze strony pracowników, przydałoby się natomiast zwiększenie liczby stanowisk
      pracy. Takiego rozwiązania nie brano jednak pod uwagę (biblioteka nie była
      zasilana młodymi pracownikami od lat).

      15. Wprowadzono zmiany organizacji pracy, utrudniające życie bibliotekarzom.

      16. Zlikwidowano udogodnienie polegające na możliwości rozpoczynania pracy
      między godziną siódmą a ósmą. Ze względu na permanentne trudności komunikacyjne
      w naszym mieście, ciągłe remonty dróg i zmiany w organizacji ruchu było to
      korzystne rozwiązanie.

      17. Mimo protestów pracowników wprowadzono stałą godzinę rozpoczynania pracy,
      ale różną dla poszczególnych działów (część rozpoczyna pracę o godz. 7.00, część
      o 7.30, część o 8.00).

      18. Prośby kierowane do dyrekcji o zgodę na indywidualny czas pracy napotykały
      na olbrzymi opór czy wręcz publiczne negatywne komentarze.

      19. Nie podjęto też żadnych starań, by skłonić Państwową Inspekcję Pracy do
      zaaprobowania ruchomego czasu pracy czy zainicjować akcję na rzecz wprowadzenia
      zmian w kodeksie pracy.

      20. Zmieniono również zasady organizacji pracy w soboty i niedziele w czytelni
      głównej oraz katalogu.

      21. Zwiększono liczbę dyżurów sobotnich i niedzielnych pracownikom wszystkich
      pozostałych działów biblioteki, zatrudnionym w systemie pracy jednozmianowej i
      na co dzień wykonującym zupełnie inny rodzaj zadań, zaś dla działów pracujących
      w systemie dwuzmianowym przyjęto – powołując się na przestrzeganie „doby
      pracowniczej” – plan pracy, który wkrótce okazał się niewykonalny.

      22. Prośby o powtórne przeanalizowanie tej zmiany nie znalazły zrozumienia.

      23. Pojawiło się też zagrożenie, wynikające z obowiązku ukończenia studium
      podyplomowego przez bibliotekarzy posiadających wieloletni staż pracy, ale
      niebędących absolwentami bibliotekoznawstwa.

      24. Kosztów takiego studium, zbyt wysokich jak na uposażenia bibliotekarskie,
      Uniwersytet nie chciał zrefundować.

      25. Władze biblioteki nie włączyły się do starań o poprawkę w rozporządzeniu
      ministra, zwalniającą długoletnich pracowników od obowiązku dodatkowych studiów.

      26. Bibliotekarze ze zdziwieniem zorientowali się, że większość decyzji i zmian,
      nie tylko dotyczących organizacji pracy, ale i wszelkich innych, nie jest
      konsultowana nawet z kierownikami poszczególnych działów, nie mówiąc o szerszych
      gremiach pracowniczych.

      27. W takiej atmosferze powstał na przełomie stycznia i lutego 2008 r. – jako
      efekt determinacji i frustracji pracowników Biblioteki Uniwersyteckiej – „List
      otwarty”.
      W porównaniu z innymi bibliotekami akademickimi Wrocławia – pisali pracownicy BU
      – jesteśmy uposażeni wyjątkowo nisko […]. Taki stan rzeczy powoduje, że kadry
      biblioteczne nie są zasilane przez młodych pracowników […]. Z Biblioteki
      korzystają nie tylko studenci i pracownicy Uniwersytetu i innych wrocławskich
      uczelni, ale również czytelnicy z całego miasta, regionu, kraju i zagranicy […].
      Niezrozumiałe jest dla nas lekceważenie przez Władze Uczelni roli i znaczenia
      Biblioteki Uniwersyteckiej, skoro jej wartość dla nauki doceniana jest na całym
      świecie.

      28. Początkowo władze uczelni próbowały zignorować protest, ale zainteresowanie
      mediów spowodowało zmianę ich podejścia, tym bardziej, że był to rok wyborów.

      29. Na murach budynków bibliotecznych pojawiły się banery z hasłami, sprawa się
      upubliczniła.

      30. Rektor wezwał przedstawicieli pracowników i po negocjacjach przystał na
      wypłatę jednorazowej kwoty w wysokości 650 zł brutto dla pracowników Biblioteki
      Głównej.

      31. Ale i ten gest przyniósł – jako efekt uboczny – nowy konflikt, spowodowany
      brakiem współpracy dyrekcji z załogą. Bibliotekarze chcieli, by rektor
      przeznaczoną dla nich kwotą objął też bibliot
      • Gość: Matrona Re: Historia pewnego protestu w punktach (część II IP: *.wroclaw.vectranet.pl 14.01.10, 01:35
        32. Wywołało to zdecydowany sprzeciw dyrekcji.

        33. Napięta, nerwowa atmosfera oraz brak porozumienia dyrekcji z pracownikami
        spowodowały, że na otwartym zebraniu związkowym do już wcześniej zaproponowanych
        postulatów:
        wzrostu płac zasadniczych,
        zagwarantowania corocznego wzrostu wynagrodzeń,
        wprowadzenia finansowej gratyfikacji za pracę w dni wolne,
        36-dniowego urlop dla starszych bibliotekarzy i kustoszy,
        finansowania przez pracodawcę obowiązkowych szkoleń,
        poprawy warunków pracy,
        dołączono żądania odwołania ze stanowiska dyrektora i zastępcy oraz wprowadzenia
        kadencyjności dla tych stanowisk.
        34. Dyrektor zareagowała zwołaniem zebrania wszystkich pracowników biblioteki
        (po raz pierwszy od momentu objęcia tego stanowiska) i publicznie oskarżyła
        związek zawodowy o manipulowanie ludźmi i skłócanie środowiska.

        35. Nastąpił frontalny atak na przewodniczącą koła „S”, po którym pracownicy
        wystosowali pismo do rektora, wyrażając poparcie dla przewodniczącej.

        36. Jednocześnie Komisja Zakładowa „S” skierowała do prokuratury i PIP pisma
        informujące o utrudnianiu działalności związkowej i mobbingu.

        37. Oznaczało to ostateczne zerwanie współpracy dyrekcji ze związkami zawodowymi.

        38. Zbliżał się termin wyborów nowych władz uczelni, trwała kampania. W
        bibliotece pojawił się kandydat na rektora. Spotkał się z pracownikami i
        obiecał, że jako rektor postara się rozwiązać problemy bibliotekarzy oraz
        uzdrowić atmosferę. Prosił o zdjęcie z budynków banerów („brudnych szmat”).

        39. Wybory przyniosły porażkę dotychczasowemu rektorowi.

        40. W bibliotekarzy wstąpiła nadzieja.

        41. Jako wyraz zaufania do nowego rektora, który przecież złożył im obietnice,
        postanowili zdjąć z budynków banery.

        42. Oczekiwali teraz na ruch rektora.

        43. Jedną z jego pierwszych decyzji finansowych było podniesienie wynagrodzeń
        najniżej zarabiającym pracownikom uczelni o kwotę ok. 100 zł.

        44. I znów okazało się, że brak stałej współpracy między pracownikami a władzami
        może zepsuć, nawet już podjęte w dobrych intencjach, decyzje władz.

        45. Listę wytypowanych do podwyżek pracowników biblioteki opracowano, nie
        uwzględniając ich stażu pracy oraz wykształcenia. Okazało się, że najbardziej
        wzrosły zarobki w grupie nowo zatrudnionych i przyjętych na okres zamknięty
        pracowników, a tabela płac uległa drastycznemu spłaszczeniu.

        46. Do rektora udała się delegacja przedstawicieli pracowników z prośbą o
        zajęcie stanowiska wobec wysuniętych przez załogę postulatów, ale nie odniosło
        to skutku.

        47. Zaczęły się mnożyć pisma, na które rektor nie odpowiadał.

        48. Natomiast dyrekcja przystąpiła do dalszego zaostrzania dyscypliny pracy,
        zwłaszcza w oddziałach zbiorów specjalnych – wprowadzono obowiązek codziennej
        sprawozdawczości wśród pracowników.

        49. Każdy pracownik otrzymał zeszyt, gdzie miał prowadzić swoją statystykę.

        50. Pracownicy zaprotestowali, wystosowali do dyrekcji pisma z prośbą o ponowne
        rozważenie sensowności podjętej decyzji, opracowanie zbiorów specjalnych jest
        bowiem czasochłonne i nie może być oceniane na podstawie kryteriów ilościowych.

        51. Pod koniec grudnia inspektor PIP przedstawił rektorowi protokół pokontrolny,
        w którym stwierdzano, że dyrekcja stosowała praktyki mobbingowe, bezprawnie
        udzielała pracownikom kar porządkowych, utrudniała podnoszenie kwalifikacji
        zawodowych.

        52. Rektor przyjął protokół bez zastrzeżeń, ale do zarzutu stosowania przez
        dyrekcję mobbingu władze uniwersytetu nie odniosły się.

        53. Rozpoczął się nowy rok (2009).

        54. Bibliotekarze nadal oczekiwali na spełnienie obietnic rektora.

        55. Liczyli, że pomoże w uspokojeniu napiętej sytuacji na linii
        dyrekcja-pracownicy, dodatkowo zaostrzonej zwolnieniem dwóch pracowników,
        wykazujących dużą aktywność podczas zebrań.

        56. Po raz kolejny do rektora udała się delegacja pracowników z prośbą o zajęcie
        stanowiska.

        57. Tym razem rektor okazał irytację, a wezwani – kwestor i kanclerz
        oświadczyli, że płacowe żądania bibliotekarzy nie mogą być spełnione, gdyż
        naruszyłyby płynność finansową uczelni. Wspomniano jednakże o przygotowaniu dla
        pracowników biblioteki dodatków do pensji, tzw. aneksów (otrzymali je w kwocie
        100 zł brutto jedynie na rok 2009).

        58. Na informacje o napiętych relacjach dyrekcji z pracownikami rektor
        odpowiedział wezwaniem do zgody, podania sobie rąk, grubej kreski.

        59. Ale wezwanie to skierowane zostało tylko do jednej strony sporu – do
        pracowników.

        60. Ponadto wpływ tego pojednawczego gestu osłabiło skierowanie do
        bibliotecznego koła „S” pisma stwierdzającego, że zagadnienia dotyczące płac
        powinny być zgłaszane poprzez uczelniany organ związku zawodowego, a nie
        przedstawicieli poszczególnych kół związkowych.

        61. Bibliotekarze założyli na forum „Gazety Wyborczej” wątek Mobbing w
        Bibliotece Uniwersyteckiej.

        62. Kiedy zaczęła rosnąć liczba wpisów, dyrekcja po raz drugi zorganizowała
        zebranie wszystkich pracowników, na którym po raz kolejny „cięgi otrzymała”
        przewodnicząca koła „S”.

        63. Postraszono pracowników, że do autorów postów dotrze policja i prokuratura.

        64. Publicznie został odczytany protokół kontroli PIP, komentowany i wyśmiewany
        przez dyrekcję; kontrolującemu inspektorowi zarzucono niekompetencję.

        65. Kiedy w bibliotece zjawiły się media zainteresowane wzrastającą liczbą
        postów na forum, zapytywana przez dziennikarza z Radia Wrocław, przewodnicząca –
        obawiając się skutków krytycznej wypowiedzi – odmówiła komentarza tej sytuacji,
        odesłała dziennikarza do szefa uczelnianej „S”, który opowiedział się za
        „wyciszeniem” sporu.

        66. Dyrektor w swojej wypowiedzi zarzuciła przewodniczącej prowadzenie
        działalności związkowej w godzinach pracy, a w związku z tym poważne naruszenie
        dyscypliny pracy.

        67. Stwierdziła, że to właśnie ona i ludzie z jej kręgu są autorami wątku na
        forum GW.

        68. Zapytany przez dziennikarza rzecznik prasowy rektora też wspomniał o
        „jakichś” uchybieniach w pracy.

        69. W kwietniu rektor powołał Komisję ds. Pracowników BUWr.

        70. W skład komisji weszli – w wyniku wyborów – pracownicy Biblioteki Głównej i
        bibliotek zakładowych.

        71. Zadaniem komisji miało być opiniowanie problemów biblioteki oraz inicjowanie
        działań władz uniwersytetu w zakresie obsady stanowisk w bibliotece,
        wynagrodzeń, praw, obowiązków i podnoszenia kwalifikacji pracowników oraz
        organizacji pracy.

        72. Innymi słowy – miało to być forum współdziałania pracowników i władz.

        73. Po raz kolejny w bibliotekarzy wstąpiła nadzieja, ale pojawiły się też
        wątpliwości: czy aby wpływ komisji na decyzje władz jest realny?

        74. Czy nie jest ona jedynie zasłoną, ukrywającą likwidację jakiegokolwiek
        wpływu bibliotecznych związków zawodowych na sytuację bibliotekarzy?

        75. Bieg wydarzeń wątpliwości te potwierdził, propozycje komisji nie znalazły
        żadnego oddźwięku, pisma kierowane do rektora pozostały bez odpowiedzi,
        wartościowych pracowników usunięto z ich stanowisk bez zasięgnięcia jej opinii.

        76. A w ostatnich dniach rektor odwołał z komisji dwóch jej członków bez
        porozumienia z nią i bez przedstawienia jakiegokolwiek uzasadnienia (trzeba
        przypomnieć, że są to osoby wybrane przez pracowników, a nie powołane przez
        rektora).

        77. Pod koniec maja podjęto jeszcze jedną próbę zażegnania sporu przy pomocy
        uczelnianej „Solidarności”.

        78. Odbyło się zebranie związkowe, na którym przewodniczący Komisji Zakładowej
        zadeklarował, że chce wyciszyć sprawę mobbingu w bibliotece.

        79. Postanowiono, że po raz kolejny, tym razem za pośrednictwem Komisji
        Zakładowej, bibliotekarze zwrócą się do rektora z prośbą o spełnienie obietnic
        przedwyborczych.

        80. Ale i ta próba zakończyła się – jak wcześniejsze – niepowodzeniem.

        81. Tak wygląda sytuacja dzisiaj.

        82 Co
        • Gość: Matrona Uzupełniona część trzecia IP: *.wroclaw.vectranet.pl 14.01.10, 23:33
          82 Co robić?

          83. Zapewne są tacy, którzy mówią: róbmy, co nam każą, siedźmy cicho, nie próbujmy kontestować, bo i tak niczego nie zwojujemy, skoro władze uniwersytetu stoją po stronie dyrekcji.

          84. Czy to jest głos mniejszości?

          85. Tak sądzę, choć jako takiego referendum w tej sprawie nie było i być nie może.

          86. Wygląda na to, że spór toczyć się będzie dalej.

          87. Do czego powinien on zmierzać?

          88. Żadna ze stron nie powinna być głucha na głos drugiej strony.

          89. Związkom zawodowym należy przywrócić należne im miejsce.

          90. Dyrekcja powinna zrozumieć, że krytyka – to nie obelga.

          91. Potrzebna jest jawność: pracownicy powinni znać przyczyny takich czy innych – również tych z konieczności opresyjnych – decyzji dyrekcji, ta zaś powinna zrozumieć, że przedstawianie tych przyczyn nie jest „tłumaczeniem się” przełożonych wobec podwładnych, lecz jednym z przejawów współpracy.

          92. Z drugiej strony – pracownicy muszą zrozumieć, że dyrekcja w swych staraniach o pracowników ma ograniczone możliwości, głównie z braku środków.

          93. Ale – czy wspólna narada z przedstawicielami bibliotekarzy nie pomogłaby w przezwyciężaniu tych ograniczeń, chociażby częściowym?

          94. Potrzebna jest obustronna dobra wola i tej najbardziej brakuje.

          95. Przypis
          [1] PIOTROWICZ, G. Kultura organizacyjna jako zasób strategiczny współczesnej biblioteki akademickiej. W: Kultura organizacyjna w bibliotece. Ogólnopolska Konferencja Naukowa, Białystok, 4–6 czerwca 2007 r. Białystok: Wydaw. Uniw. w Białymstoku, 2007, s.
      • Gość: Matrona Re: Historia pewnego protestu w punktach (cz III) IP: *.wroclaw.vectranet.pl 14.01.10, 01:44
        87. Do czego powinien on zmierzać?

        88. Żadna ze stron nie powinna być głucha na głos drugiej strony.

        89. Związkom zawodowym należy przywrócić należne im miejsce.

        90. Dyrekcja powinna zrozumieć, że krytyka – to nie obelga.

        91. Potrzebna jest jawność: pracownicy powinni znać przyczyny takich czy innych
        – również tych z konieczności opresyjnych – decyzji dyrekcji, ta zaś powinna
        zrozumieć, że przedstawianie tych przyczyn nie jest „tłumaczeniem się”
        przełożonych wobec podwładnych, lecz jednym z przejawów współpracy.

        92. Z drugiej strony – pracownicy muszą zrozumieć, że dyrekcja w swych
        staraniach o pracowników ma ograniczone możliwości, głównie z braku środków.

        93. Ale – czy wspólna narada z przedstawicielami bibliotekarzy nie pomogłaby w
        przezwyciężaniu tych ograniczeń, chociażby częściowym?

        94. Potrzebna jest obustronna dobra wola i tej najbardziej brakuje.

        95. Przypis
        [1] PIOTROWICZ, G. Kultura organizacyjna jako zasób strategiczny współczesnej
        biblioteki akademickiej. W: Kultura organizacyjna w bibliotece. Ogólnopolska
        Konferencja Naukowa, Białystok, 4–6 czerwca 2007 r. Białystok: Wydaw. Uniw. w
        Białymstoku, 2007, s.

        P.S. Życie dopisało kolejny punkt:
        Dyrekcja zdjęła ze stanowiska kolejną kierowniczkę. Dziwny trafem kierowniczka
        ta napisałą pozytywną opinię o zwolnionym wcześnie wnioskodawcy odwołania
        dyrekcji i jej kadencyjności.
        • Gość: JG Re: Historia pewnego protestu w punktach (cz III) IP: *.opera-mini.net 18.01.10, 01:12
          No to mamy swoje biblioteczne 95 tez. Ciekawe czy cos (i co?) z tego wyniknie? Swoja droga, sytuacja BU jest tak podla, ze jakas radykalna reforma wydaje sie byc konieczna.
          • Gość: kustosz Re: Historia pewnego protestu w punktach (cz III) IP: *.media4.pl 19.01.10, 22:10
            Historia jest podła dla nas, ale na górze kruk krukowi oka nie
            wykole. Obserwujemy mistrzowskie zamiatanie pod dywan wielu
            problemów.
            • Gość: Sceptyk :( Re: Historia pewnego protestu w punktach (cz III) IP: 217.153.188.* 21.01.10, 20:41
              Książki z Biblioteki Uniwersyteckiej są licytowane na Allegro.
              Czy to jakiś żart?!
              • beskid40 Re: Historia pewnego protestu w punktach (cz III) 22.01.10, 14:05
                A może więcej informacji?
                Skąd wiadomo, że chodzi o książki z Biblioteki Uniwersyteckiej?
                Może podać link do aukcji lub coś innego, jak np. tytuły?
                Warto coś więcej wiedzieć na ten temat, tym bardziej iż jest to możliwe i całkiem legalne. Przecież czytelnicy BUWr mogą brać sobie książki wycofane z biblioteki. A co z nimi później zrobią to już prywatna sprawa.
                • Gość: Zaloguj się Re: NowaHistoria IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.01.10, 16:46
                  Wiadomo, ze z BUWr, bo są pieczatki oddzialu. Moze kupic, to tylko 3 pozycje po
                  około 90 zl
                  • Gość: ciekawski Re: NowaHistoria IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.01.10, 22:35
                    Skoro jesteście Państwo tak dobrze zorientowani w zasobach
                    bibliotecznych i ich pokrętnych losach, to może ktoś mnie oświeci,
                    gdzie można przeczytać (nabyć) rozprawę doktorską naszej pani
                    dyrektor????
    • beskid40 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 27.01.10, 15:20
      Podany numer aukcji to chyba pomyłka, bo nie można znaleźć takiej aukcji na
      Allegro. Wręcz wygląda na numer aukcji, która miała miejsce przynajmniej z rok
      temu. Teraz na Allegro występują aukcje o numerach zaczynających od 89.
      Może jednak ktoś posiada lepsze i dokładniejsze informacje. Jeśli to proszę
      podzielić się tymi informacjami z innymi.
      • Gość: zainteresowany Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 27.01.10, 21:16
        Ciekawe, jak JM rozwiąże problem kolejnej niepokornej grupy -
        doktorantów? Może powoła Komisję do Spraw Doktorantów?
        • Gość: Przepowiednia Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.greenlan.pl 28.01.10, 18:32
          A ja tam wierzę, że nadejdzie jeszcze taki dzień, kiedy będzie normalnie w
          Bibliotece, kiedy ludzie pracujący w jednej instytucji nie będą się bali
          rozmawiać między sobą o różnych bolączkach bibliotecznych (w chwili obecnej
          olbrzymia część boi się jawnie wypowiadać a większość siedzi cicho), kiedy ich
          głos będzie słyszany, kiedy opinie doświadczonych bibliotekarzy będą brane pod
          uwagę i głos odmienny od opinii dyrekcji nie będzie traktowany niemal jak
          "zamach na dyrekcję".
          • Gość: Bambosz jeszcze 18 wpisów!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.10, 19:43
            Waleczni Bibliotekarze, jeszcze tylko 18 wpisów i rekord jest wasz!!!
            wenezuelski telenowele kończą się szybciej, Guinness czeka uż dysząc z księgą
            rekordów w zębach! Wytrzymajcie - jeszcze tylko 18 wpisów do ZŁOTEJ OSIEMSETKI!!!
            • Gość: mobbing w Bibliote Re: jeszcze 17 wpisów!!! IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.01.10, 19:52
              Do Papucia :). Czyimi Łapkami zostaną zrealizowane projekty (2) jak władza awansuje?
            • Gość: JG Re: jeszcze 18 wpisów!!! IP: 156.17.58.* 29.01.10, 17:46
              @Bambosz: sytuacja w BU jest tego rodzaju, że doczekamy tu z pewnością tysiąca, a może i więcej, postów. Nawet jeśli to forum zamieni się w blog kilku osób. Jak to opisano w podlinkowanym artykule, sytuacja jest patowa, a druga strona zasadniczo nie ma nic do zaproponowania, przynajmniej nic sensownego. Biblioteka jest w "dołku", pod każdym właściwie wzgledem, to dobrze widać i ktoś w końcu powinien się tym zająć. Tymczasem można sobie nieco popisać - jest 95 też i są inne problemy. Szkoda, że wszyscy uznają, że są to wewnętrzne problemy Biblioteki. Może "poniemieckość" tego piekngo wciąż zbioru mu szkodzi? Na pewno nie zasługuje na taką obojętność, jaka go dotyka.
          • Gość: Inny czytelnik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 95.143.242.* 02.02.10, 11:00
            Uważam, że dobra sytuacja w firmie to taka, w której każdy, nie tylko doświadczony pracownik, może się wypowiedzieć i służyć radą kadrze kierowniczej. Młodzi, nieobciążeni starymi przesądami i rutyną mogą bardzo wiele wnieść do kierowania biblioteką. Wiem coś o tym
        • Gość: inny czytelnik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 95.143.242.* 02.02.10, 11:01
          ...a potem zdymisjonuje przewodniczącego
      • Gość: miko Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.10, 02:03
        898949503
        859673089
        835691033
    • Gość: ISSN 1641-0688 Pat w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.01.10, 23:38
      "Pat w Bibliotece Uniwersyteckiej" to artykuł Marcina Raczkowskiego zamieszczony
      na stronie 5 w numerze 1(293) z 26 bm w Solidarności Dolnośląskiej.
      W artykule cytowane jest między innymi stanowisko przewodniczącego dolnośląskiej
      „S” p. Janusza Łaznowskiego.
      solidarnosc.wroc.pl/files/1241.pdf
      • Gość: Bibliotekarz Re: Pat w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.10, 21:16
        Nie wiem, czy ktoś czytał wypociny poprzedniego rektora w Wyborczej. Zapowiada
        rozwalenie nauki polskiej. Już nie tylko Uniwersytet Wrocławski, ale cała Nauka
        Polska, a przede wszystkim Polska Humanistyka, ma zostać zniszczona w imię
        interesów burżuazyjnej ideologii.
        • Gość: humanistka Re: Pat w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.wroclaw.vectranet.pl 30.01.10, 22:29
          Czytałam. Nie sposób z tym dyskutować.
          A można to skwitować cytatem z Tuwima:
          "Próżnoś repliki się spodziewał
          Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
          Nie powiem nawet pies cię xxxxx,
          bo to mezalians byłby dla psa."
        • Gość: mefi100 Re: Pat w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.10, 15:35
          Bibliotekarzu, powiedz przecie, kto jest Dyrektorem BUWr? Czy JA,
          czy też Pan mgr A.?
          • guinnes.2010 Re: Pat w Bibliotece Uniwersyteckiej 01.02.10, 19:17
            Wracając do wypowiedzi Biliotekarza. Czy nie przesadza Pan/Pani z tą
            nienawiścią do byłego rektora? Sugeruję wizytę u psychologa.
            Moim zdaniem poprzedni rektor przynajmniej nie dawał bibliotekarzom
            żadnych obietnic. To obecny rektor nas zwodził i rozczarował.
            P.S. Wywiad z prof. Pacholskim przeczytałam. Całkiem przekonywujący.
            Szanowny Biliotekarzu, brzydzi Pana/Panią burżuazyjna ideologia?
            Dzięki Bogu od ładnych paru lat mamy w Polsce KAPITALIZM. Czy
            apologeci obecnego rektora to POSTKOMUNISCI?
            • Gość: inny czytelnik Re: Pat w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: 95.143.242.* 02.02.10, 11:12
              Kapitalizm mamy ułomny, ale mamy.Też czytałem wywiad z prof. Pacholskim. Wcale
              mu nie idzie o rozwalenie nauki, lecz o uczynienie jej bardziej konkurencyjną w
              stosunku do świata. Można z receptami dyskutować, ale są to rozwiązania lepsze i
              dla ambitnych naukowców bardziej atrakcyjne od obecnego systemu, sprzyjającemu
              gnuśności i konserwującego PRL-owskie przyzwyczajenia oraz feudalizm w relacjach
              mistrz - uczeń.
              Można mieć pretensje do prof. Pacholskiego o jego stosunek do biblioteki w
              okresie sprawowania urzędu rektora, ale nie można mieć pretensji o wszystko.
            • Gość: ideolo Re: Pat w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.02.10, 22:07
              Przypominam Pani,że fakt odrodzenia się kapitalizmu w Polsce (bez
              względu na to czy cieszy nas to, czy nie) nie zwalnia nikogo z
              obowiązku myślenia. Podobnie jak nadal obowiązują - przynajmniej
              formalnie - zasady dobrego wychowania. A swoją drogą, czy ci "bogu
              dzięki" kapitalistyczni urzędnicy wysokiego szczebla, o których
              toczy się ta bezsensowna batalia, różnią się bardziej między sobą
              niż jeden od drugiego genseka?
        • Gość: Inny czytelnik Re: Pat w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: 95.143.242.* 02.02.10, 11:02
          Słusznie! Ma być jak w PRL-u!
    • Gość: SASA Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 67.159.44.* 03.02.10, 09:00
      Ściągne długi dzwoń pisz 507002876
      • guinnes.2010 Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej 04.02.10, 17:50
        Czy inne biblioteki uniwersyteckie również ograniczają swoją
        działalność statutową na rzecz prywatnych grantów?
        • Gość: punkt osobliwy Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.wroclaw.vectranet.pl 04.02.10, 21:49
          Każdą funkcję holomorficzną, czyli funkcję w przestrzeni liczb zespolonych
          określoną przez równania Cauchy'ego-Riemanna, można rozwinąć w szereg potęgowy,
          tzw. szereg Laurenta. Wyrazy rozwinięcia, w których wykładniki potęg są dodatnie
          nazywa się częścią regularną, zaś te w których są one ujemne nazywa się częścią
          osobliwą. Rząd osobliwości zależy od największego z ujemnych wykładników. Taka
          osobliwość bywa nazywana biegunem lub punktem osobliwym.

          Istnienie punktu osobliwego jest związane z koniecznością omijania tego punktu,
          w którym wartość funkcji byłaby nieskończona i obliczania całek konturowych. W
          formalizmie tym stosowane są lematy Jordana, które uzasadniają upraszczanie się
          całki na łukach konturu oraz twierdzenie o residuach.

          Punkt rozgałęzienia funkcji nie musi być punktem osobliwym, wynika z istnienia
          funkcji wielowartościowych i płatów Riemanna, na których funkcja zmienia wartość
          zespoloną.
        • Gość: JG Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.opera-mini.net 05.02.10, 02:42

          Inne biblioteki nie mają pana Żurka, więc w tej konkurencji jesteśmy pewnie bezkonkurencyjni. Trzeba przyznać, że to co się wydarzyło w ciągu ostatnich dni jest niezwykłe i z pewnością trafi do annałów uniwersyteckich. Jest to tak niezwykłe, że aż nie do wiary. Wygląda na to, że p. Żurek i jego granty "zjadły" nie tylko pracownię Oddziału Rękopisów i introligatornię mistrza Bereziuka, ale w końcu i cały Piasek! (dla niewtajemniczonych: są to tzw. zbiory specjalne BU). No cóż, chyba nie można inaczej interpretować obecnej sytuacji: nie czekając na wyjaśnienia wątpliwości wyliczonych w petycji do Dyrekcji (z 2.II.br.) wszyscy (jak się zdaje), którzy ją podpisali, ulegli presji i podpisali nowe zakresy obowiązków, w których zajęcia na rzecz nowych grantów p. Żurka zajmują od 50 do 75% czasu pracy! Robocizna bibliotekarzy ma być niepieniężnym wkładem własnym Uniwersytetu (BU nie ma osobowości prawnej) w te granty. Nie jest wykluczone (trzeba by to sprawdzić), że jestem jedynym pracownikiem z Piasku, który - ponoć z woli samego pana Żurka - nie został w to niewątpliwie epokowe przedsięwzięcie zaangażowany. Tak więc z tego, co do tej pory robiła Biblioteka pozostanie aktualne od 25 do 50%. Trzeba przyznać, śmiałe posunięcie - wszystkie biadolenia o rzekomo patowej sytuacji w BU tracą sens - niewątpliwie mamy do czynienia ze zjawiskami jakościowo nowymi i z pewnością niezwykłymi. Nie byłoby może w tym nic zdrożnego, gdyby owe projekty miały finansować działania należące do zakresu zadań Biblioteki (czego "Regionalny Program Operacyjny dla Województwa Dolnośląskiego na lata 2007 – 2013", z którego granty mają zdaje się pochodzić, nie wyklucza), ale z tytułów obu programów - "Dziedzictwo regionu i Europy" oraz "Imago Silesiae Inferioris online" - to nie wynika. Raczej można wątpić, czy mogą one objąć np. opracowanie katalogowe dawnych tekstów w edycjach drukowanych i rękopiśmiennych, czym dotąd Biblioteka się zajmowała (lub powinna sie zajmowac). Poza tytułami niewiele na temat owych projektów wiadomo. Z grubsza pewne jest, że w ich ramach odbędzie się skanowanie zbiorów, chyba głównie zabytkowych, na wielką skalę, i w ogóle 4 mln PLN z grantów (zdaje się, że o taką sumę tu chodzi) ma pójść na zakup jakichś wymyślnych urządzeń skanujących. Więc pewnie będzie to głównie skanowanie. W połączeniu z realizowanym już od 2007 i w tym właśnie roku kończącym się innym projektem p. Żurka pt. "Śląskie Archiwum Ikonograficzne", również polegającym na skanowaniu cymeliów Biblioteki (ale nie tylko na tym), byłby to całkiem imponujący pakiet grantów - min. 6 mln. PLN, a pewnie więcej. Jak się wydaje te liczby mogą tłuamaczyć akceptację czynników zwierzchnich, J.M. nie wyłączając. Tak, czy owak, ma się tym zajmować cały "Piasek" i trochę ludzi z "Szajnochy" i to w wymiarze od 50% czasu pracy wzwyż. Zakresy obowiązków już zmieniono, choć dotyczą one - jak się zdaje - jedynie projektów, a nie przyznanych grantów (czyli teoretycznie mogą być one odrzucone, np.z powodu wad formalnych) i ten fakt też chyba trzeba uznać za bezprecedensowy. Tak tworzone są nowe jakości, proszę Państwa. Znowu żyjemy w ciekawych czasach.
          • Gość: LF2010 Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.10, 22:02
            Jaki los przypadnie nowym zakresom obowiązków jeśli oba projekty,
            lub choćby jeden, zostaną odrzucone (mniej dramatycznie: nie zostaną
            przyjęte)?
            Te nowe zakresy obowiązków obowiązują od 1 lutego br. Poza tematami,
            nic nie jest wiadome. Co zatem zrobić z czasem? Zostaje go bardzo
            dużo, bo od 50 do 75%? Czekać na organizatora prac, na "zlecenia"?
            Chyba trzeba czekać, bo kierownicy pewnie już przeorganizowali
            codzienną, bibliotekarska pracę, by zmieściła się w pozostałych,
            nielicznych procentach.
            Jak nazwać czasy, w których przyszło pracować w BU? Library Fiction.
            • Gość: kustosz Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.media4.pl 07.02.10, 19:40
              Library Fiction, e-czytelnia ze swoimi 5 (o, przepraszam 7)
              pozycjami to wielkie osiągnięcie obecnej dyrekcji, która nie
              rozkwitałaby tak w swoich światowych pomysłach, gdyby nie aprobata i
              wsparcie wyższych władz.
              • Gość: Sceptyk Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 217.153.188.* 08.02.10, 19:23
                Polecam:
                wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,7536772,Uniwersytet_w_kleszczach.html
                Małe sprostowanie do artykułu prof. Klausa Bachmanna -
                bibliotekarze nie strajkowali, tylko protestowali, niestety...
              • Gość: JG Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.opera-mini.net 09.02.10, 00:35
                > Polecam wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,7536772,Uniwersytet_w_kleszczach.htm

                > [kustosz]: Library Fiction, e-czytelnia ze swoimi 5 (o, przepraszam 7) pozycjami to wielkie osiągnięcie obecnej dyrekcji ...

                Co tam e-czytelnia, ostatnia akcja z nagłym przekwalifikowaniem bibliotekarzy na siłę roboczą p. Żurka to jest dopiero popis! W dodatku wcale nie jest pewne, czy na tym się skończy, raczej nie - skoro już kolejna granica została pokonana, to następne pójdą łatwiej. Niestety, tu obie strony "dały ciała".
                Artykuły K. Bachmanna, ten i wcześniejsze, dają chyba dobry kontekst dla wyjasnienia tego co się dzieje. To wcale nie "Library Fiction". to najszczersza biblioteczna rzeczywistość i tego się po prostu nie da zbagatelizować. Przerzucając się na wirtualne badania ikonografii pod kierunkiem p. Żurka Biblioteka sięga właśnie dna, bez dwóch zdań. W tym kontekście wydarzenia ostatnich lat też nabierają nowego sensu. Mało kto, poza ścisłym kierownictwem BU, wie na pewno o co w tym chodziło. Po ostanich doświadczeniach trzeba jednak na afery ze drobiazgową sprawozdawczością, redukcją funkcjonalności oddziałów BU oraz nieco wojskowym dyscyplinowaniem personelu spojrzeć własnie w kontekście grantów p. Żurka, które przecież są rozliczne na Uniwersytecie i szybko (już w 2008) zostały instytucjonalnie związane z Biblioteką. Ten 1., z 2007, był największym grantem na całym Uniwersytecie! To potwierdza tezę Bachmanna o zaniku badań na Uniwersytecie, a to, czego doświadczyliśmy ostatnio, to próba (sądząc z okoliczności - desperacka) wygrania kolejnych 4 mln PLN. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że zdobycie tej kasy jest sprawą najważniejszą i właściwie jedynym celem.
                Ale jakie to pokręcone! Co nam przyjdzie z zakupu za całą tą sumę (zakładając, że tak by było) jakichś nowych skanerów? w czym miałoby to poprawić sytuację Biblioteki? Pechowo się składa, że wszystko to się rozgrywa w czasie, kiedy dokonuje się transformacja w dziedzinie publikacji i technik informatycznych, której biblioteki muszą jakoś sprostać, i nawet te dobrze prowadzone i finansowane muszą włożyć sporo wysiłku i funduszy, żeby sobie poradzić w tej sytuacji. A u nas żaden z tych korzystnych czynników nie występuje, w dodatku mamy wielkie zbiory zabytkowe, bardzo przez los dotknięte, na utrzymanie których też trzeba by (teoretycznie) wyłożyć jakieś środki. Zatem nic dziwnego, że w BU jest jak jest (raczej katastrofa) i w dodatku wydaje się, że nikt już nawet nie próbuje czegokolwiek zmienić. A tym bardziej nikt nie próbuje powrócić do może nudnej, ale przynajmniej - na wypadek, gdyby prowadziło się tu jakieś badania naukowe - pożądanej sytuacji, kiedy Biblioteka zajmuje się dostarczaniem zainteresowanym niezbędnej do badań literatury naukowej. To zadanie zagubiła już dawno, w sumie nie ze swojej winy (lub nie tylko z własnej winy). Tym niemniej, zakładając, że cywilizacja w tych stronach będzie trwała i się rozwijała, kiedyś trzeba będzie wrócić do ambitnego zadania zreorganozowania BU. Teraz, żeby sobie poczytać ksiązki trzeba jeździć za granicę. W obecnej sytuacji praktycznie nie widać wyjścia. Zapewnie, żeby coś zmienić na lepsze trzeba by w ogóle wyłączyć BU ze struktury Uniwerytetu - ta instytucja zdecydowanie nie jest zainteresowana BU (poza BU realizującą granty p. Żurka). Nb. pierwotnie nasza biblioteka miała ona być centralną, samodzielną, świadczącą usługi całej śląskiej prowincji. W sumie to dobry powód istnienia takiej biblioteki. Zresztą w 1945 BU odrodzała się na bazie majątku, a nawet personelu, Biblioteki Miejskiej (Stadtbibliothek), takiej właśnie samodzielnej biblioteki pracującej na rzecz wszystkich zainteresowanych. Tak, trzeba powrócić do idei założyciela naszej BU - J.G.G. Büschinga i odtworzyć śląską Bibliotekę Centralną. Zawsze to jakiś pomysł na przyszłość.

                • Gość: bibliotekarz Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.as.kn.pl 10.02.10, 21:45
                  tych, którym wydaje się, że mozna pisać co ślina na język
                  przyniesie pragnę poinformować, iż istnieje w pewnej sprawie wyrok
                  Sądu Najwyższego uznający, iż "granicą wolności słowa jest
                  naruszenie godności".
                  • Gość: bibliotekarka Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.02.10, 00:58
                    Każdy jest tyle wart ile potrafi zrobić.
                    Dajcie mi ludzi a będę robić nie znajduje jak słychać u nas poklasku.
                    Jak ktoś się nie szanuje sam to nie powinien wymagać aby go inni szanowali.
                    Jak ktoś traktuje koleżanki i kolegów w pracy jak fornali to nie powinno go
                    dziwić że mówią o nim językiem fornali.
                    A do pracy nie przychodzi się po to aby się kochać tylko aby pracować, a
                    dokładnie mówiąc współpracować.
                    A jak za kimś się ciągnie oponia z poprzedniego miejsca pracy, to nie nasza a
                    jego wina.
                    • clea-ner Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej 11.02.10, 08:54
                      Nie jestem pracownikiem Waszej Biblioteki ale z nią współpracuje od bardzo
                      dawna. Z wielkim niepokojem patrzę na to, co się wokół tej wspaniałej Instytucji
                      dzieje. Czy nie zauważyliście Szanowni Piszący, że już dawno odeszliście od
                      meritum sprawy? Wasze forum stało się miejscem, które wręcz puchnie od agresji i
                      nienawiści. Mechanizm zachowania kilku z Forumowiczów ma swoją starą i bardzo
                      niesławną tradycję - trzeba znaleźć winnego moich frustracji i niemocy i od razu
                      zrobi mi się lżej. To pozory, gdyż wystarczy, że człowiek raz otworzy się na te
                      uczucia, nie zauważy nawet, kiedy staje się ich niewolnikiem. Dlaczego szukacie
                      Czarnego Luda, który ma być winny wszystkim waszym niepowodzeniom i
                      niezrealizowanym ambicjom? Dlaczego uważacie, że wszystkiemu jest winna Wasza
                      Pani Dyrektor? Rachunek sumienia należy zacząć od siebie a nie bić się w czyjeś
                      piersi. Strasznie to faryzejska postawa - ja jestem lepszy, ja jestem uczciwy,
                      ja jestem pracowity tylko ci źli mi nie przeszkadzają. Od wielu lat kieruje
                      dużym zespołem ludzi, który ma na swoim koncie wiele sukcesów. Wiecie Państwo na
                      czym polega jego źródło - otóż każdy z członków zespołu rezygnuje z części
                      swoich ambicji i robi krok wstecz - w ten sposób powstaje przestrzeń dla
                      wspólnej pracy.
                      Pozwolę nie zgodzić się z tezą, że każdy jest wart ile potrafi zrobić - z mojego
                      długiego już doświadczenia pracy w zespole wynika, że o wartości człowieka
                      decyduje jego stosunek do koleżanki i kolegi. Gdy ufają sobie i wspierają się w
                      pracy, wspólnie osiągają znacznie więcej niż każde z osobna.
                      Zastanówcie się Państwo nad tym co robicie i piszecie. Ta droga wiedzie donikąd,
                      a Wasza wspaniała Bibliotek i Wy wszyscy tylko coraz więcej tracicie i to
                      bezpowrotnie.
                    • clea-ner Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej 11.02.10, 08:57
                      Nie jestem pracownikiem Waszej Biblioteki ale z nią współpracuje od bardzo
                      dawna. Z wielkim niepokojem patrzę na to, co się wokół tej wspaniałej Instytucji
                      dzieje. Czy nie zauważyliście Szanowni Piszący, że już dawno odeszliście od
                      meritum sprawy? Wasze forum stało się miejscem, które wręcz puchnie od agresji i
                      nienawiści. Mechanizm zachowania kilku z Forumowiczów ma swoją starą i bardzo
                      niesławną tradycję - trzeba znaleźć winnego moich frustracji i niemocy i od razu
                      zrobi mi się lżej. To pozory, gdyż wystarczy, że człowiek raz otworzy się na te
                      uczucia, nie zauważy nawet, kiedy staje się ich niewolnikiem. Dlaczego szukacie
                      Czarnego Luda, który ma być winny wszystkim waszym niepowodzeniom i
                      niezrealizowanym ambicjom? Dlaczego uważacie, że wszystkiemu jest winna Wasza
                      Pani Dyrektor? Rachunek sumienia należy zacząć od siebie a nie bić się w czyjeś
                      piersi. Strasznie to faryzejska postawa - ja jestem lepszy, ja jestem uczciwy,
                      ja jestem pracowity tylko ci źli mi przeszkadzają. Od wielu lat kieruje
                      dużym zespołem ludzi, który ma na swoim koncie wiele sukcesów. Wiecie Państwo na
                      czym polega jego źródło - otóż każdy z członków zespołu rezygnuje z części
                      swoich ambicji i robi krok wstecz - w ten sposób powstaje przestrzeń dla
                      wspólnej pracy.
                      Pozwolę nie zgodzić się z tezą, że każdy jest wart ile potrafi zrobić - z mojego
                      długiego już doświadczenia pracy w zespole wynika, że o wartości człowieka
                      decyduje jego stosunek do koleżanki i kolegi. Gdy ufają sobie i wspierają się w
                      pracy, wspólnie osiągają znacznie więcej niż każde z osobna.
                      Zastanówcie się Państwo nad tym co robicie i piszecie. Ta droga wiedzie donikąd,
                      a Wasza wspaniała Bibliotek i Wy wszyscy tylko coraz więcej tracicie i to
                      bezpowrotnie.
                      • anonymusss Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej 11.02.10, 20:49
                        Czym zajmuje się Oddział Naukowej Dokumentacji Dziedzictwa Kulturowego? Jedyna agenda BUWr o której wiadomo, że zatrudnionych jest tam 6 osób. I tyle!!! Dlaczego przez tyle miesięcy nie opublikowano na www. , czym zajmuje się ta agenda BUWr?
                        Nie ma komu pogonić kierownika tego oddziału, aby napisał kilka słów na temat jaka jest misja tego oddziału?
                        patrz:www.bu.uni.wroc.pl/oddzialy/piasek/oddzial-naukowej-dokumentacji-dziedzictwa-kulturowego

                        <Dlaczego szukacie Czarnego Luda, który ma być winny wszystkim waszym niepowodzeniom i niezrealizowanym ambicjom? Dlaczego uważacie, że wszystkiemu jest winna Wasza Pani Dyrektor?>

                        Tego Czarnego Luda, Nasza Pani Dyrektor nie może pogonić do pracy ??????
                        • Gość: A.Ż. Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 86.59.70.* 11.02.10, 23:27
                          "anonymusss", tak jest najłatwiej... Proszę zatem o otwarcie
                          przyłbicy.

                          Co do misji Oddziału, to na powołanej stronie podany jest numer
                          zarządzenia rektora. O misji Oddziału można tam przeczytać.
                          Zarządzenia rektora dostępne są na BIPie UWr. Szczegółowe informacje
                          bieżące zapewne znajdą się wkrótce w sprawozdaniu BUWr, sprawozdanie
                          Oddziału zostało złożone bowiem do dyrekcji BUWr.

                          Całkiem niedawno odbyła się prezentacja stanu zaawansowania
                          projektu, który zakończony zostanie w grudniu tego roku, kto chciał -
                          uczestniczył.
                          • anonymusss Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej 15.02.10, 19:12
                            Czym zajmuje się Oddział Naukowej Dokumentacji Dziedzictwa Kulturowego? Dlaczego przez tyle miesięcy nie opublikowano na www., czym zajmuje się ta agenda BUWr?

                            ODP A.Ż.
                            <Co do misji Oddziału, to na powołanej stronie podany jest numer zarządzenia rektora>.

                            ZARZADZENIE Nr 4/2009 Rektora Uniwersytetu Wrocławskiego z dnia 26 stycznia 2009 r. w sprawie zmian organizacyjnych w Bibliotece Uniwersyteckiej Uniwersytetu Wrocławskiego
                            „...
                            § 2.1. Z dniem 5 stycznia 2009 r. przekształca się Śląskie Archiwum Ikonograficzne w Oddział Naukowej Dokumentacji Dziedzictwa Kulturowego w Bibliotece Uniwersyteckiej, zwany dalej Oddziałem.
                            2. Zadaniem Oddziału jest:
                            1/ kontynuacja tworzenia i opracowania komputerowej bazy danych zawierającej przeszło 15000 digitalnych ujęć przedstawiających ponad 8000 obiektów (układów urbanistycznych, dzieł architektury, rzeźby i malarstwa, rękopisów, starych druków, map, rysunków i grafik, pieczęci) pochodzących z terenu historycznego Śląska, ze szczególnym uwzględnieniem Dolnego Śląska – do dnia 15 marca 2010 r....”

                            CZY PO 15.03.2010 BĘDZIE DOSTĘPNA KOMPUTEROWA BAZA DANYCH ZAWIERAJĄCA PRZESZŁO 15000 DIGITALNYCH UJĘĆ PRZEDSTAWIAJĄCYCH PONAD 8000 OBIEKTÓW?????
                            • guinnes.2010 Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej 15.02.10, 19:40
                              A może 14 marca 2010 roku Oddział Naukowej Dokumentacji Dziedzictwa
                              Kulturowego (dawne Śląskie Archiwum Ikonograficzne)zostanie
                              przekształcony w...
                      • Gość: JG Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 12.02.10, 17:59
                        > Zastanówcie się Państwo nad tym co robicie i piszecie. Ta droga wiedzie donikąd

                        Właściwie obojętnie do kogo to wezwanie skierowane jest skierowane, to nie ma ono dużego sensu. Tu już się pewnie wszyscy zastanowili - spór trwa już chyba 3 rok - i gdyby dał sie go rozwiązać, to pewnie by go rozwiązano. Koleżanka/kolega _clea-ner_ nie docenia dramatu sytuacji. W tym układzie jednym z głównych problemów są kompetencje, a własciwie ich brak. Od wewnątrz wygląda to raczej na sytuację niemożliwą do rozwiązania - trzeba albo zmienić Dyrekcję, albo załogę (na taką, która nie będzie się burzyć na każdy nonsens). Oba rozwiązania, z różnych powodów, są trudne do realizacji. Trzeba więc czekać na zmianę kadencji na stolcu najwyższym. Oby wszyscy tego momentu dotrwali w dobrym zdrowiu.
                        • clea-ner Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej 12.02.10, 19:24
                          Co do tego zastanowienia ze strony Wszystkich to ja mam poważne wątpliwości. To,
                          że spór trwa tak długo, nie najlepiej świadczy o dobrej woli obu stron. Odnoszę
                          wrażenie, że wszystkim Wam jest dobrze w tym piekielnym kociołku, który sami
                          stworzyliście. Jedni udają, że rządzą inni udają, że pracują - tak, akurat tego
                          doświadczyłem tego w Waszej Bibliotece. "Zabawa" trwa w najlepsze ale czas
                          ucieka i pracuje na Waszą niekorzyść. Staniecie się skansenem. Raczej nie
                          uchodzi, by Biblioteka z takimi zbiorami znalazła się na aucie tylko dlatego, że
                          nie możecie się dogadać. A swoją drogą porządne "wietrzenie" kadrowe to by się u
                          Was przydało - muszę przyznać, że dawno nie widziałem tylu zdegustowanych swoją
                          pracą i znudzonych bibliotekarzy, którzy łażą przez pół dnia i właściwie nic nie
                          robią. To są obrazki z Waszej Firmy. Oczywiście nie wszystkie działy czy
                          czytelnie tak pracują. Moją opinię potwierdzają inni korzystający z Waszych
                          zbiorów. Tak więc może zacząć od uderzenia się we własne piersi a nie w czyjeś???
                          • anonymusss Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej 12.02.10, 20:33
                            „... muszę przyznać, że dawno nie widziałem tylu zdegustowanych swoją
                            pracą i znudzonych bibliotekarzy, którzy łażą przez pół dnia i właściwie nic nie robią.”
                            To jest pomówienie i z powództwa cywilnego można za to dostać grzywnę, i zmusić pozwanego do publicznych przeprosin. Waż pan słowa.

                            „Moją opinię potwierdzają inni korzystający z Waszych zbiorów”.
                            Ile jest wpisów w księdze skarg? Pana opinię mogą potwierdzić takie wpisy. I znowu przegrana!!!!!
                            W moim przekonaniu, pan zachowuje się jak krowa co dużo ryczy, a mało mleka daje(clea-ner robię format, nie bawię się w czyszczenie).
                            • clea-ner Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej 13.02.10, 07:57
                              No cóż, mnie Wasza Biblioteka do szczęścia nie jest potrzebna i właściwie nie
                              powinno mnie obchodzić co się w niej dzieje. Co do pomówienia to mam poważne
                              wątpliwości - jest to raczej refleksja. Wymachiwanie paragrafami nie zmieni
                              sytuacji w Waszym miejscu pracy. Daje tylko złudne poczucie, że racja jest po
                              naszej stronie, bo mamy paragrafy. Szkoda, że te paragrafy dotyczą tylko tych,
                              którzy z Wami się nie zgadzają. Ale to Wasza bajka - odium tej sytuacji, czy
                              prędzej czy później dosięgnie wszystkich Pracowników Waszej Instytucji.
                              Właściwie już to się dzieje... Tak więc ostrożnie z szermowaniem prawem, bo kto
                              mieczem wojuje od miecza może zginąć.
                        • Gość: A.Ż. do J.G. IP: 86.59.70.* 13.02.10, 08:37
                          Do J.G.
                          Proszę sprawdzać podawane publikacje i nie przeinaczać faktów.
                          Czytelnik, który sprawę zna jedynie z forum zrozumie, iż
                          pracowników, którzy obecnie opracowują zbiory „przenosi się” do
                          digitaliazacji. Nic bardziej błędnego. Zmiany w zakresach obowiązków
                          dotyczą tylko jednego aspektu, określeniu ile procent czasu dany
                          pracownik będzie przeznaczał, na obiekty związane z projektem, a więc
                          - digitalizację - dla osób zajmujących się digitalizacją
                          - opracowanie – dla osób zajmujących się opracowaniem
                          - konserwację - dla osób zajmujących się konserwacją
                          i.t.p.
                          Proszę także pamiętać, że „nad statutem” BUWr., są akty prawne
                          wyższego rzędu, w tym ustawy i rozporządzenia. BUWr. (ponieważ
                          współtworzy narodowy zasób biblioteczny) jest zobowiązana m.in. do
                          przenoszenia zasobu na inne nośniki. Do niedawna dominowało
                          mikrofilmowanie, ale obecnie stopniowo zastępowane jest
                          digitalizacją. Dlaczego ? Co najmniej z kilku powodów:
                          - mniejsza agresywność naświetlenia
                          - otrzymujemy wierniejszą (choćby dlatego, że barwną) kopię
                          - kopia digitalna nie zużywa się podczas udostępniania
                          - wyniki digitalizacja można łatwiej udostępnić, nie tylko lokalnie
                          (jak mikrofilm), ale także poprzez WWW
                          Co do wkładu własnego, to proszę zapoznać się z dokumentacją RPO,
                          będzie Pan wiedział, dlaczego nie można użyć „pomieszczeń” (bo to
                          tzw. koszt niekwalifikowany) , urządzeń (bo wszystkie zostały
                          zakupione ze środków publicznych, a takowych nie można użyć jako
                          wkład własny) itp. Wszystkie dokumenty, wytyczne itp. Znajdują się
                          na stronach RPO.
                          Co do Pracowni Reprografii i Digitalizacji – zgodzę się z Panem, że
                          (na miarę możliwości) działa sprawnie, a nawet bardzo sprawnie.
                          Niestety właśnie w dziedzinie zbiorów zabytkowych BUWr doszła do
                          przysłowiowej ściany.
                          1. Sprzęt do digitalizacji – pracownia dysponuje jednym (słownie
                          jednym) skanerem nadającym się do skanowania zbiorów zabytkowych do
                          formatu A3 (skaner ma obszar skanowania A2, ale należy uwzględnić
                          fakt, że książka skanowana jest rozłożona). Skaner do mikrofilmów
                          został już zakupiony z grantu. W chwili obecnej zatem nie można np.
                          skanować ani książek większych od A3 (a jest ich niemało), dużych
                          map itp., itd
                          2. Przechowywanie plików. Jeden barwny skan w pełnej rozdzielczości
                          to kilkaset MB, przeciętny rękopis (a skanujemy tylko te „mniejsze”)
                          to ok. 40 GB. Jedynym zatem (dziś dostępnym) sposobem przechowywania
                          plików powstałych w wyniku digitalizacji jest ich składowanie na
                          macierzach. Z czasem być może kopie będę mogły być przechowywane w
                          zewnętrznych bazach danych.
                          Poza tym (o co można spytać choćby pana Tomka Kalotę) dotychczasowa
                          wpółpraca mojego oddziału z Pracownią układa się bardzo dobrze.
                          Oczywiście nie raz dyskutujemy nad wieloma kwestiami, ale dyskusje
                          te mają charakter merytoryczny, a nie personalny,
                          • Gość: JG Re: do J.G. IP: *.opera-mini.net 14.02.10, 21:11
                            @A.Ż.:
                            > "Proszę sprawdzać podawane publikacje i nie przeinaczać faktów Czytelnik, który sprawę zna jedynie z forum ..."

                            Zarzut powyższy jest gołosłowny, więc owemu czytelnikowi nie daje nawet szansy zrozumienia dlaczego Pan tak sądzi. Z pożytkiem dla wszystkich byłoby wyliczyć te miejsca, w których przeinaczam fakty, tym bardziej, że Pan, jako de facto 3., czy 4. dyrektor, no i (jak się domyślamy) spiritus movens inkryminowanych projektów, ma szerszy ogląd całości i wie o co tu chodzi. Napisałem ostatnio kilka obszernych niekiedy postów, były tam fakty, domysły i pytania, nie wiem do czego Pan "pije". W tym poście to co można by uznać za Pana replikę jest dość mętne i jakoś tak obok meritum.

                            > "Zmiany w zakresach obowiązków dotyczą tylko jednego aspektu, określeniu ile procent czasu dany pracownik będzie przeznaczał, na obiekty związane z projektem, a więc- digitalizację - dla osób zajmujących się digitalizacją- ... i.t.p "

                            Fakt, te karty pracy precyzują ile służbowego czasu pracownik poświęci projektom a ile swoim dotychczasowym obowiązkom. Nikt nie twierdzi, że jest inaczej. Niejaki problem tkwi w tym, że z tych dotychczasowych obowiązków pozostało teraz 25%-50%, przeważnie 25-30%. To nie jest jakaś kosmetyczna zmiana, tym bardziej, że projekty dotyczą spraw na ogół odległych od dotychczasowych robót (DZIAŁANIE 6.4 TURYSTYKA KULTUROWA, zdaje się). Zasadniczo tylko pracowni reprograficznej i konserwatorskiej taka zmiana może nie robić różnicy. Dla Starych Druków (największy zbiór tego rodzaju w kraju, raczej słabo opracowany), Rękopisów, Oddziałów Muzycznego, Gabinetu Śląsko-Łużyckiego i Kartograficznego nowe zajęcia będą stanowić rewolucję - przecież nie zajmują się one na co dzień obrazkami, tylko tekstami (z wyjątkiem Kartografii oczywiście). Prawdopodobnie nie da się w tych warunkach prowadzić opracowania zbiorów, bo przecież na zaprzestanie ich udostępniania nikt rozsądny się nie zgodzi, a 8 godzin, to 8 godzin. Taka bezceremonialna zmiana działania BU jest chyba skandalem i dowodzi tego, o czym pisałem już wcześniej.

                            > "Proszę także pamiętać, że „nad statutem” BUWr., są akty prawne wyższego rzędu, w tym ustawy i rozporządzenia."

                            ja bym dodał jeszcze ustawę najwyższą - Konstytucję. Nie zmienia to jednak faktu, że bezpośrednio dla BU ważny jest jej regulamin i Statut UWr., czyli akty prawne bezpośrednio regulujące jej funkcjonowanie.

                            > "BUWr. (ponieważ współtworzy narodowy zasób biblioteczny) jest zobowiązana m.in. do przenoszenia zasobu na inne nośniki [...]"

                            No, na pewno nie do "przenoszenia zasobu na inne nośniki"! zakłada się raczej, że zasób pozostanie w oryginale. Pewnie chodzi Panu o zabezpieczanie treści na innych nośnikach. Fakt, jest to jedno z zadań BU, nb. wykonywane od zawsze - kiedyś kopiowano cymelia biblioteczne na mikrofilmach, teraz rejestruje się cyfrowo. Tego się nie da zrobić w ciągu jednego, czy 2 lat, operacja trwa od końca lat 40-tych i potrwa jeszcze długo, bez względu na to czy Pana nowe i stare projekty zostaną zrealizowane, czy nie. W dodatku akurat one nie za wiele tu wnoszą, bo nie przewidują kopiowania obiektów w całości (przynajmniej ten już prowadzony, bo o nowych nic pewnego nie wiadomo).

                            > "Co do wkładu własnego, to proszę zapoznać się z dokumentacją RPO będzie Pan wiedział, dlaczego nie można użyć„pomieszczeń” [...] ."

                            Wie Pan, nie mam czasu zajmować się zgłębianiem tajników europejskiej biurokracji, tym niemniej jednak zajrzałem na strony urzędu marszałkowskiego i znalazłem np. coś takiego:

                            >> PRZYKŁADOWA METODOLOGIA WYLICZENIA WKŁADU WŁASNEGO
                            Wkład własny w formie niepieniężnej może być wnoszony poprzez:
                            - udostępnienie własnych budynków,
                            - udostępnienie własnych urządzeń (np. komputerów),
                            - udostępnienie własnych materiałów,
                            - świadczeń wykonywanych przez woluntariuszy. <<

                            Pensje pracowników BU pochodzą z tego samego źródła co środki wydatkowane na komputery, skanery i utrzymanie budynków, więc niby dlaczego robocizna pracowników miała by być jakoś specjalnie traktowana? przecież to nie są ochotnicy. Choć podobno byli i tacy, którzy podpisali nowe karty pracy nawet ich nie czytając, to na Piasku blisko 50 osób (z grubsza tyle ile przewidziano do zatrudnienia w projektach) podpisało wspomniane pismo do dyrekcji z prośbą o wyjaśnienia. W końcu przeważnie ulegli dyrekcyjnemu ultimatum i podpisali te kwity do 12-tej 3. lutego, nie doczekawszy się żadnych wyjaśnień. Karta stanowiska pracy to ważny dokument, wszyscy pamiętają casus p. Kulika, którego zwolniono po odmowie jego podpisania. Oczywiście stało się to bez żadnego związku z faktem, że nieco wcześniej, na zebraniu pracowniczym, zgłosił postulat odwołania dyrekcji BU.
                            Zresztą nie tu tkwi problem - z pewnością dałoby się tak zaprojektować wnioski o granty, żeby wykonać prace, które w BU powinny być zrealizowane, żeby nie rujnowały one zajęć już prowadzonych.

                            > "Co do Pracowni Reprografii i Digitalizacji - zgodzę się z Panem, że(na miarę możliwości) działa sprawnie, a nawet bardzo sprawnie. Niestety właśnie w dziedzinie zbiorów zabytkowych BUWr doszła do przysłowiowej ściany. [...]"

                            Chyba Pan przesadza. Pracowni zapewne brakuje różnych urządzeń (nie tylko jej zresztą), ale niech Pan zauważy, że mimo dojścia "do przysłowiowej ściany" działa dalej. Stworzyła przecież Bibliotekę Cyfrową, jedną z największych w kraju i wraz z nią wniosła do Europeany (ogólnoeuropejska BC) ponad 23 tys. publikacji! i zapewne nie jest to koniec jej osiągnięć na tym polu. Nasza BC działa dopiero 5 lat, Pana projekt tak dużo młodszy nie jest (z 2007), czy udało się Panu cokolwiek z niego opublikować w Sieci? gdzie, poza Pana laptopem, można pooglądać dorobek Pana projektu? (jednego z tych, o których p. Piotrowicz pisze, że są "unikalne nie tylko na skalę krajową, ale i europejską")

                            • Gość: A.Ż. do J.G. (1) IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.02.10, 01:04
                              Odpowiedzi nie są mętne, a konkretne. Mętne zdaja się wtedy, kiedy
                              wycina Pan istotne elementy z kontekstu.

                              1) Projekty NIE dotyczą spraw na ogół odległych od dotychczasowych
                              robót. Faktycznie to DZIAŁANIE 6.4 TURYSTYKA KULTUROWA, ale w ramach
                              tego działania występują różne typy projektów (każdy w ramach
                              odrębnego konkursu). W naszym przypadku jest to nabór 35/K/6.4/2009 -
                              „Turystyka kulturowa – upowszechnienie informacji o dziedzictwie
                              przeszłości - digitalizacja i upowszechnianie zasobów”
                              Czyżby zatem sugerował Pan, że " digitalizacja i upowszechnianie
                              zasobów" jest "odległe od dotychczasowych robót ?"

                              2) W ramach konkursu złożyliśmy dwa projekty i tylko mniejszy z nich
                              (a Pan właśnie na ten się powołuje) dotyczy ikonografii. I tu jednak
                              podajemy metrykę pełnego obiektu. Opracowanie będzie zatem
                              prowadzone na poziomie obiektu, a dopiero potem "obrazka". Swoją
                              drogą charakterystyczne, że pisze Pan o tym, że na Piasku się tym
                              nie zajmowano "z wyjątkiem Kartografii oczywiście", pomijając np.
                              Oddział Zbiorów Graficznych.
                              Większy zaś projekt obejmuje udostępnienie PEŁNYCH obiektów
                              Rozumiem, że Pana zdaniem skandalem jest zatem planowane
                              udostępnienie obiektów w sieci, jeszcze większym zdobycie środków na
                              sprzęt do tego służący.
                              Uprzedzając dalsze pytanie - do czasu zakończenia oceny projektów
                              nie powinniśmy upowszechniać informacji o tytułach, dokładnym
                              budżecie i.t.p.

                              3) Zasób BUWr. współtworzy Narodowy Zasób Biblioteczny i BUWr. jest
                              zobowiązana do przestrzegania zasad określonych w odnośnych
                              przepisach. Proszę się zastanowić, jeśli zgodnie z Pana
                              tezą "bezpośrednio dla BU ważny jest jej regulamin i Statut UWr.,
                              czyli akty prawne bezpośrednio regulujące jej funkcjonowanie.",
                              to ... n.p. czytelnik może strzelać do bibliotekarzy. Nie ma wszak
                              zakazu takiego działania, ani w Regulaminie BUWr, ani w Statucie
                              UWr.

                              4) Znów fałsz i to na wielu poziomach.
                              - z Pana wypowiedzi wynika, że czas digitalizacji nie jest zależny
                              od liczby sprzętu, jaki uda się zdobyć dla BUWR
                              - w poszczególnych projektach przewidziano digitalizację tak
                              wybiórczą (o której Pan pisze), jak i całościową (co Pan pomija),
                              przy czym np. w ramach większego z projektów, które składamy do RPO
                              przewidziana jest wyłącznie digitalizacja całościowa
                              - pomija Pan fakt, iż po zakończeniu projektów sprzęt pozostaje w
                              BUWr. i będzie dalej wykorzystywany
                  • Gość: JG Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 11.02.10, 15:23
                    > tych, którym wydaje się, że mozna pisać co ślina na język
                    > przyniesie pragnę poinformować, iż istnieje w pewnej sprawie wyrok
                    > Sądu Najwyższego uznający, iż "granicą wolności słowa jest
                    > naruszenie godności".

                    No tak, to jest pewnie jedna z granic wolności słowa. Warto tu zauważyć, że zwykli bibliotekarze, czyli my, bracia mniejsi, też mamy godność i o jej naruszaniu jest m.in. na tym forum mowa. Mobbing przecież właśnie na tym polega.
                    Np., czy podpisywanie w trybie ekspresowym, pod groźbą wyciągnięcia konsekwencji (nieokreślonych, co prawda bliżej) gruntownej zmiany obowiązków służbowych, w celu nieplanowanego wzięcia udziału w charakterze siły roboczej w grantach, o których szczegółach wzbraniano się poinformować zainteresowanych, czy to było działanie na rzecz, czy przeciw godności? W BU godność szarego pracownika i, powiedzmy, kierownika, nie wspominając już o dyrekcji, liczy się zupełnie inaczej.
                    • Gość: A.Ż. Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 86.59.70.* 11.02.10, 23:50
                      do J.G.
                      Informacje w sprawie zakresu prac zostały przekazane na zebraniu
                      kierowników oddziałów. W trakcie zebrania i po nim były pytania -
                      odpowiedziałem na nie. Bliższe informacje także można u mnie uzyskać.

                      Przy okazji, uwzględniając wcześniejsze Pana sugestie napiszę
                      wprost - z w.w. projektu nie otrzymam ani złotówki (płaca kierownika
                      projektu jest bowiem w RPO tzw. kosztem niekwalifikowalnym). Ile
                      natomiast wymaga pracy przygotowanie dokumentacji (w tym studium
                      wykonalności) może się Pan dowiedzieć od osób, które wykonują
                      podobne zadania. Jeśli zatem ktoś jest tu "siłą roboczą", to przede
                      wszystkim ja sam.

                      Wbrew Pana poprzednim wypowiedziom digitalizacja nie jest we
                      współczesnej bibliotece naukowej "dodatkiem", a elementem
                      działalności podstawowej, do którego w dodatku biblioteka jest
                      prawnie zobowiązana.
                      • clea-ner Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej 12.02.10, 08:38

                        > Wbrew Pana poprzednim wypowiedziom digitalizacja nie jest we
                        > współczesnej bibliotece naukowej "dodatkiem", a elementem
                        > działalności podstawowej, do którego w dodatku biblioteka jest
                        > prawnie zobowiązana.

                        Przyjrzałem się Waszej dyskusji na temat owej nieszczęsnej digitalizacji i
                        odnoszę wrażenie, że niektórzy z Uczestników tej rozmowy zachowuję się trochę
                        jak angielscy chłopi, którzy w XIX wieku kładli się na torach pierwszej linii
                        kolejowej, by nie dopuścić do wyjazdu pociągu, z obawy, że krowy przestana dawać
                        mleko. Szanowni Państwo, zobaczcie jak działają biblioteki niemieckie czy
                        angielskie - zdigitalizowane zbiory są w tej chwili podstawą ich aktywności.
                        Oryginały rękopisów czy inkunabułów otrzymuję się do ręki tylko wyjątkowo. Nie
                        będę pisał jak to ułatwia pracę Bibliotekarzom. Na miły Bóg, przecież nie można
                        zatrzymać się na etapie skrzyneczek z kartami katalogowymi (chociaż nie ukrywam,
                        że moje pokolenie nie potrafi sobie bez nich wyobrazić biblioteki).
                        Poza tym zdigitalizowane zbiory są dla Was szanowni Bibliotekarze znakomitym
                        materiałem do pracy naukowej - przydałaby się porządna monografia śląskiego
                        malarstwa miniaturowego - oczywiście z pięknymi ilustracjami. Św. pamięci pani
                        profesor Alicja Karłowska-Kamzowa byłaby zachwycona, gdyby coś takiego powstało.
                        • Gość: JG Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 12.02.10, 16:37
                          witamy nowych dyskutantów na nieoficjalnym forum pracowników BU (BTW - Wielkie Dzięki dla redakcji GW, że nas ciągle toleruje). Istnienie tego forum uratowało - z tego, co wiadomo - skórę co najmniej jednej osoby, a może i więcej istnień bibliotecznych, jest to zatem inicjatywa ze wszech miar pozyteczna i godna poparcia.

                          @clea-ner:
                          > Najważniejszą granicą wolności każdego człowieka jest wewnętrzne poczucie
                          > przyzwoitości.

                          być może, to subiektywna sprawa, jak się okazuje. Z poczuciem przyzwoitości, chyba wewnętrznym, ale tu uzewnętrznionym jest widać różnie. Niestety nie za wiele możemy poradzić, że jest ono tak różne.

                          > Szanowni Państwo, zobaczcie jak działają biblioteki niemieckie czy
                          > angielskie - zdigitalizowane zbiory są w tej chwili podstawą ich aktywności.

                          Tak, różnica jest porażająca i to nie budzi kontrowersji. Nie dotyczy to zresztą tylko naszej nawpół upadłej BU, zjawisko jest szersze, wystarczy porównać nasz NUKAT np. z tym serwisem:

                          gso.gbv.de/xslt/
                          Łatwo też zauważyć, że pensja niemieckiego bibliotekarza to ok. 1,5 tys EUR, natomiast w BU po 21 latach pracy, i to w oddziale rękopisów (w świecie są to zwykle specjaliści trochę inaczej niż przeciętna wynagradzani), mam 1660 PLN, czyli wg bieżącego przelicznika ca 380 EUR. I jeszcze w ramach dodatkowych atrakcji dyrekcję studiującą od 2 miesięcy moje różne - cotygodniowe i inne sprawozdania i domagającą się co rusz wyjaśnień, najlepiej na piśmie. No coż, to prawo zwierzchników dopytywać się szczegółów wykonywanych prac ( pytanie tylko kiedy osiągnę współczynnik 0,5 w relacji praca/sprawozdawczość :-) Widać jest to arcyważne dyrektorskie zajęcie (zapytałem nawet, czy jakoś odstaję swoimi wynikami od innych kolegów - okazuje się że nie, ot tak z ciekawości).

                          > Oryginały rękopisów czy inkunabułów otrzymuję się do ręki tylko wyjątkowo. Nie
                          > będę pisał jak to ułatwia pracę Bibliotekarzom. Na miły Bóg, przecież nie można
                          > zatrzymać się na etapie skrzyneczek z kartami katalogowymi (chociaż nie ukrywam

                          Nie wiem co koleżanka/kolega czytała/czytał, ale dygitalizacja u nas to w zasadzie nie jest problem. Mamy sprawnie funkcjonującą pracownię reprograficzną, z osobną sekcją od tego, i całkiem okazałą Bibliotekę Cyfrową, chyba jedną z lepszych w kraju.
                          Byłoby pięknie, żeby udało się osiągnąć stan co do uzytkowania oryginałów o jakim tu wspomniano, problem jednak w tym, że BU ma tych oryginałów wyjątkowo dużo, najwięcej w kraju i ich biblioteczna egzystencja to osobny, całkiem skomplikowany problem. Problemem jest zwłaszcza konserwacja, uporządkowanie tego zbioru i jego opracowanie. Nie jest tak bowiem jak pisze inny nasz nowy kolega tutaj - p. A.Ż. (też serdecznie witamy), że digitalizacja jest "elementem działalności podstawowej" bibliotek. Jest to zadanie, owszem, ważne, ale nowe i w przypadku biblioteki takiej jak nasza, tylko jedno z wielu. My musimy wciąż jeszcze zmagać się z problemem nieuporządkowania zbiorów po wielkiej wojnie 1939-45 i z różnymi zaszłościami z tego kataklizmu wynikającymi - np. ustaleniem statusu prawnego różnych książek i odzyskiwaniem swojej własności rozproszonej po świecie (tu Wielkie Dzięki dla MSZ, którego wkładu w odzyskaniu kilku cennych rzeczy nie w sposób przecenić, np ostatnio mszału M 1138, odnalezionym w kraju brewiarzem M 1139 MSZ nie mogło się już zająć, z oczywistych powodów, więc ciągle go nie ma). Niestety BU jest zarządzana osobliwie, co jest z pewnością szczególnym i własnym wkładem do teorii i praktyki zarządzania, powoduje jednak, że jesteśmy w miejscu, w którym, jak dobrze choćby na tym forum widać, jesteśmy. Biblioteki w cytowanych krajach mają zwykle całe metry bieżące porządnych katalogów opisujących ich cenne zbiory, mają skatalogowane w swoich OPACach druki od czasów Jana Gutenberga włącznie do dziś, no więc one mogą sobie pozwolić na upowszechnianie nowinek technologicznych. My, pomijając zbiory specjalnie, które "leżą jak długie" (poza dobrym i ciągle niezbyt starym katalogiem inkunabułów i paroma innymi drobiazgami nie ma porządnych katalogów), mamy ciągle jeszcze przed sobą tzw. retrokonwersję wspomnianych fiszkownic (w dużej ilości). I mamy to ciągle przed sobą od 16 lat, tak długo, jak trwa u nas tzw. "komputeryzacja". Niniejsze forum, to również desperackie próby, żeby ten stan zmienić.
                      • Gość: JG Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 156.17.58.* 12.02.10, 17:29
                        > Informacje w sprawie zakresu prac zostały przekazane na zebraniu
                        > kierowników oddziałów. W trakcie zebrania i po nim były pytania -

                        Może i było jak Pan pisze, jest jednak faktem niezbitym i łatwo sprawdzalnym, że mimo tak wszechstronnego wyjaśnienia powstało 2.II. br pismo podpisane przez prawie 50 bibliotekarzy z Piasku, proszące Dyrekcję o wyjaśnienia, i to dość fundamentalne, w sprawie tego przedsięwzięcia - mianowicie dotyczące nowych kart pracy. O ile wiem, nigdy nie doczekało się ono odpowiedzi, zresztą 2 dni potem wszyscy podpisali te kwity (nb. datowane na 1.II'10). Czy Dyrekcja BU i inne właściwe organy zastanowiły się nad takim drobiazgiem, że skoro przewidziano na oba granty po 50-75% służbowego czasu pracy ludzi mających być w tym projekcie zatrudnionych, to mogą powstać poważne wątpliwości co do tego czym właściwie zajmuje się BU? Mianowicie takie np. pytania można sobie zadać: czy w BU nie ma aby poważnego przerostu zatrudnienia, skoro prawie cały "Piasek" niespodziewanie, na kilka lat, może zająć się czym innym? - grantami nie dotyczącymi statutowych działań BU (z tytułu grantów nie wynuika, żeby można w ich ramach uwzględnić katalogowanie zbiorów, digitalizacja jest zaś tak nowa, że może jej nawet nie być w statucie BU, ale to trzeba sprawdzić); a drugie pytanie może być np. takie: czy aby nie zmieniono zbyt drastycznie statutowych obowiązków BU?
                        Co gorsza wątpliwości takie mogą mieć i oceniający te projekty. Oczywiście są tu precedensy - Oddziałowi Rękopisów, w ogóle "wycięto" opracowanie zbiorów, mimo, że ma to wpisane w statucie. Zdaje się, że o tej nieptrawidłowości wie nawet J.M. (przynajmniej powinien wiedzieć, bo wysłałem mu w tej sprawie zawiadomienie).
                        Tym niemniej, wszystko to może budzić wątpliwości i zapytania, czy BU funkcjonuje właściwie i czy jest sensownie zarządzana.

                        Są więc poważne wątpliowści, których listę można jeszcze powiększyć - np.: dlaczego jako niepienieżny wkład własny do tych projektów wliczono wyłacznie robociznę bibliotekarzy, skoro można było uwzględnić - to wylicza dokumentacja na pierwszym miejscu - zaangażowane w projekt pomieszczenia, maszyny i materiały? Przecież i tak zostaną one użyte w grantach, stanowią więc realny wkład, a w kalkulacji są zapewnie wyżej cenione niż marnie płatną robocizna bibliotekarzy. Zamiast tego można by ludziom po prostu zapłacić. Dalej: czy w BU jest aż tyle miejsca, żeby pomieścić skanery za 4 "bańki"?

                        > Bliższe informacje także można u mnie uzyskać.

                        Pana akurat jakoś w tych gorących dniach nie było na miejscu. Ludzie musieli zawierzyć na słowo Dyrekcji, że projekty są OK, bez wnikania w szczegóły.

                        > Przy okazji, uwzględniając wcześniejsze Pana sugestie napiszę
                        > wprost - z w.w. projektu nie otrzymam ani złotówki (płaca kierownika
                        > projektu jest bowiem w RPO tzw. kosztem niekwalifikowalnym).

                        Przepraszam, w którym miejscu coś takiego pisałem? Pisałem, że te 4 "bańki" mają być wydane na skanery, więc nic o Pana ewentualnej pensji.

                    • clea-ner Re: Granty w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej 12.02.10, 08:28
                      Najważniejszą granicą wolności każdego człowieka jest wewnętrzne poczucie
                      przyzwoitości. Zdawanie się tylko na wyznaczone prawem granice jest
                      najzwyklejszą ucieczką od odpowiedzialności za własne słowa. Nawet jeśli komuś
                      wyrządza się się krzywdę można przecież spać spokojnie pocieszając się, że nie
                      przekroczyłem prawa albo, że przekroczyłem je tylko odrobinkę. To złudne
                      usprawiedliwienie.
                • Gość: A.Ż do JG (2) IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.02.10, 01:05
                  5) Nie ma Pan czasu na "zajmować się zgłębianiem tajników
                  europejskiej biurokracji", ale ma Pan czas na insynuacje. Podaje Pan
                  znów informacje wyrwane z kontekstu.
                  W zakresie kwalifikowalności kosztów decydującym jest "Wykaz
                  wydatków wyłączonych z kwalifikowalności w ramach Regionalnego
                  Programu Operacyjnego dla Województwa Dolnośląskiego w latach 2007-
                  2013." Będący częścią "Szczegółowego Opis Priorytetów Regionalnego
                  Programu Operacyjnego dla Województwa Dolnośląskiego na lata 2007-
                  2013" (s. 240-276)
                  Może Pan tam przeczytać iż niekwalifikowalne są m.in. "opłaty
                  czynszowe/dzierżawne, opłaty administracyjne, opłaty za wynajem,
                  energię, ogrzewanie, wodę, gaz, sprzątanie pomieszczeń, ochrona i
                  monitoring nieruchomości/ludzi, itp."
                  Zakazane jest "podwójne finansowanie", a jako przykład
                  podano "Sfinansowanie w całości lub w części ze środków funduszy
                  strukturalnych lub Funduszu Spójności bądź wspólnotowych
                  instrumentów finansowych wydatku poniesionego na środek trwały,
                  który był współfinansowany z publicznych środków krajowych lub
                  wspólnotowych w przeciągu 7 lat poprzedzających datę nabycia środka
                  trwałego.", przy czym doprecyzowano iż "podwójnym finansowaniem NIE
                  jest w szczególności: finansowanie wkładu własnego (w ramach wkładu
                  publicznego) ze środków zarówno zwrotnych jak i bezzwrotnych
                  pozyskanych ze źródeł zewnętrznych przez beneficjenta (z
                  zastrzeżeniem sytuacji, w której beneficjent jako wkład własny wnosi
                  do projektu wkład niepieniężny, który był wcześniej współfinansowany
                  z publicznych środków krajowych lub wspólnotowych – taka sytuacja
                  BĘDZIE uznana za podwójne finansowanie);" Ergo, aby użyć "własnych
                  urządzeń" musiałby one zostać sfinansowane ze środków INNYCH niż
                  publiczne. Przy czym ogólne zasady dotyczące okresu
                  kwalifikowalności wydatków ograniczają jeszcze ten zakres do okresu
                  po 1 stycznia 2007. Mało tego zgodnie z innymi zapisami wartość
                  takiego środka "stanowi wydatek kwalifikowalny, jeżeli może ona
                  zostać w niezależny sposób wyceniona (ekspertyzy, operaty
                  szacunkowe, wykazy cen rynkowych) oraz – jeśli zaistnieje taka
                  konieczność – zweryfikowana (np. poprzez niezależny audyt)."
                  W działaniu 6.4 w "naszym" typie projektu praca JEST kosztem
                  kwalifikowalnym (co oprócz priorytetu 10 Pomoc techniczna jest
                  wyjątkiem w RPO), w naszym przypadku pod warunkiem, że "dotyczy
                  czynności wykonywanych w projekcie przez pracownika beneficjenta -
                  zatrudnionego na podstawie umowy o pracę - polegających na
                  digitalizacji wraz z przygotowaniem obiektów do digitalizacji i
                  wprowadzeniem do systemu baz danych oraz opracowaniem naukowym i
                  wprowadzeniem do systemu baz danych)" oraz z licznymi wyłączeniami
                  n.p. "mogą być uwzględniani tylko ci pracownicy beneficjenta,
                  którzy w co najmniej 25% czasu pracy w miesiącu wykonują zadania
                  kwalifikowalne w ramach projektu", a jednocześnie "nie dotyczą
                  pracowników beneficjenta zatrudnionych na stanowiskach m.in.
                  kierowniczych, kadrowych, księgowych, sekretarskich, obsługi
                  technicznej, ochrony, utrzymania czystości, kierowców, itp., a także
                  wolnontariatu." Wolontariatu, na który się Pan powoływał. Co do
                  stanowisk kierowniczych, to otrzymaliśmy od dyrektora departamentu
                  RPO oficjalną interpretację, iż można zatrudnić kierownika działu
                  (sekcji itp.) o ile nie pełni on w projekcie funkcji kierowniczej.

                  6) Praca jest (co wykazano powyżej) w naszym przypadku jedyną drogą
                  uzyskania wkładu własnego.
                • Gość: A.Ż do JG (3) IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.02.10, 01:07
                  7) Pracownia oczywiście działa, ale
                  - nie może wykonywać skanów wielkoformatowych
                  - nie ma miejsca na przechowywanie plików "master" (czyli
                  podstawowych, nie mylić z projektem/formatem o tej samej nazwie)
                  - z w.w. powodów np. udostępnia w znacznej części digitalizaty
                  oszczędnościowe "np. skany z czarno-białych mikrofilmów"
                  ponadto
                  - już została zasilona sprzętem zakupionym w ramach projektów
                  Chciałbym tu jeszcze raz podkreślić dwa aspekty:
                  - mam wielki szacunek dla zespołu PRiD realizującego BC, właśnie w
                  tak trudnych warunkach
                  - mój oddział ściśle współpracuje z PRiD i (przynajmniej wedle mojej
                  wiedzy) nie ma tu żadnych animozji, zresztą na ten temat mogą
                  wypowiedzieć się pracownicy PRiD

                  8) Projekt, o którym Pan pisze zostanie zakończony w grudniu tego
                  roku i najpóźniej w dniu 15 grudnia jego wyniki będą dostępne przez
                  WWW. Istotnym elementem projektu jest jego struktura informacyjna,
                  połączenie między poszczególnymi modułami, nie da się zatem tego
                  udostępnić "w częściach". Dostępnym widokiem jest widok bazodanowy z
                  pełnym dostępem do modyfikacji, wpuszczenie zatem w sieć takiej
                  wersji mogło by ponadto narazić dane na niekontrolowane zmiany.
                  Obecnie w etapie testowania jest wersja przeglądarkowa dla
                  użytkownika, bez możliwości modyfikacji danych. O wszystkim tym była
                  mowa na prezentacji, w której Pan uczestniczył. Ergo 15 grudnia
                  polecam zajrzeć na stronę WWW. O uruchomieniu serwisu powiadomimy na
                  stronie głównej BUWr.
                  Ponadto (dzięki zakupowi odpowiedniego sprzętu)
                  - w ciągu około 30 dni zostaną wprowadzone do sieci na Piasku
                  digilizaty co najmniej 50 rękopisów średniowiecznych w kolorze i
                  rozdzielczości 600 DPI.
                  - w ciągu około 60 dni zostaną wprowadzone do sieci na Piasku
                  digilizaty co najmniej 150 starych druków i druków XIX w. ze zbiorów
                  GŚŁ
                  - kolejne będą wprowadzane systematycznie w ramach postępu prac.
                  Po zakończeniu projektów znajdą się one także (ale w innych
                  parametrach) w bibliotece cyfrowej.

                  9) Nie czuję się "de facto 3., czy 4. dyrektorem". Ja przedstawiam
                  jedynie propozycje które mogą być zaakceptowane (lub nie) przez
                  dyrekcję BUWr. Jedne są akceptowane, inne - nie. Być może jeśli Pan
                  złożyłby konstruktywną propozycję - została by ona uwzględniona.

                  10) To mój ostatni post (przynajmniej w najbliższym czasie),
                  oskarżenie rzucić łatwo, a udowadnianie, że nie jest się wielbłądem
                  zajmuje zbyt wiele czasu. Nie mam zamiaru ani zabierać go mojej
                  pracy, ani skracać jeszcze bardziej snu.
                  • Gość: JG Re: do JG (3) IP: 156.17.58.* 15.02.10, 16:57
                    @A.Ż. (15.02.10, 01:04):
                    > Odpowiedzi nie są mętne, a konkretne. Mętne zdaja się wtedy, kiedy
                    > wycina Pan istotne elementy z kontekstu.

                    Jakby to ująć ..., skoro raz Pan to napisał, to po co to powtarzać? zostawiłem tyle, żeby fragment był rozpoznawalny; ponadto klarowność wywodu to także nie Pana specjalność.

                    > 1) Projekty NIE dotyczą spraw [...]
                    > Czyżby zatem sugerował Pan, że " digitalizacja i upowszechnianie
                    > zasobów" jest "odległe od dotychczasowych robót ?"

                    Nie, w żadnym wypadku - jeśli idzie oczywiście o Pracownię Reprograficzną.

                    > 2) W ramach konkursu złożyliśmy dwa projekty
                    > [...] Swoją drogą charakterystyczne, że pisze Pan o tym,
                    > że na Piasku się tym nie zajmowano "z wyjątkiem Kartografii oczywiście",
                    > pomijając np. Oddział Zbiorów Graficznych.

                    ale mnie Pan wytropił z tą Grafiką! ale ten cytat nie odnosił się do obrazków, tylko do tekstów - na mapach mało jest klasycznego tekstu.

                    > Rozumiem, że Pana zdaniem skandalem jest zatem planowane
                    > udostępnienie obiektów w sieci, jeszcze większym zdobycie środków

                    Ciekawe z czego Pan to wydedukował? nie mam nic przeciw publikowaniu w Sieci, przeciwnie, jestem za. Sieć i wujek Google, to ważne pomocy w moich robótkach codziennych

                    > Uprzedzając dalsze pytanie - do czasu zakończenia oceny projektów
                    > nie powinniśmy upowszechniać informacji o tytułach, dokładnym
                    > budżecie i.t.p.

                    A ja nie mam dalszych pytań :-) poza takim: dlaczego nie należy "upowszechniać informacji o tytułach, dokładnym budżecie i.t.p.", skoro to jawne projekty?

                    > 3) [...]jeśli zgodnie z Pana
                    > tezą "bezpośrednio dla BU ważny jest jej regulamin i Statut UWr.,
                    > czyli akty prawne bezpośrednio regulujące jej funkcjonowanie.",
                    > to ... n.p. czytelnik może strzelać do bibliotekarzy. Nie ma wszak
                    > zakazu takiego działania, ani w Regulaminie BUWr, ani w Statucie
                    > UWr.

                    Tak! trzeba koniecznie uzupełnić te dokumenty, nie można dopuścić do takiego horroru!

                    > 4) Znów fałsz i to na wielu poziomach.
                    > - z Pana wypowiedzi wynika, że czas digitalizacji nie jest zależny
                    > od liczby sprzętu, [...]

                    ciekawe jak Pan do tego doszedł?

                    > - pomija Pan fakt, iż po zakończeniu projektów sprzęt pozostaje w
                    > BUWr. i będzie dalej wykorzystywany

                    O tym faktycznie nic nie mówiłem, bo wydawało mi się, że to wszyscy wiedzą - przecież ma to być zapłata za bibliotekarski trud, i, że taka ona będzie, to akurat był jeden z niewielu pewników w tym ambarasie. Stąd może tak szczególny entuzjazm te projekty wzbudziły?

                    > 5) Nie ma Pan czasu na "zajmować się zgłębianiem tajników
                    > europejskiej biurokracji", ale ma Pan czas na insynuacje.

                    Insyuniacje? jakie i w którym miejscu?


                    > W zakresie kwalifikowalności kosztów decydującym jest "Wykaz
                    > wydatków wyłączonych [...] o ile nie pełni on w projekcie funkcji kierowniczej.

                    Ja nie jestem tak odporny jak Pan na urzędniczy bełkot. Szczerze współczuję i mam nadzieję, że Pana trud został z owych grantów sprawiedliwie wynagrodzony. Rozumiem też konieczność częstych podróży w Europę - inaczej nie da się przeżyć europejskich tekstów urzędowych.

                    > 6) Praca jest (co wykazano powyżej) w naszym przypadku jedyną drogą
                    > uzyskania wkładu własnego.

                    c.b.d.o. jasne!

                    > 7) Pracownia oczywiście działa, [..]
                    > - mój oddział ściśle współpracuje z PRiD i (przynajmniej wedle mojej
                    > wiedzy) nie ma tu żadnych animozji, zresztą na ten temat mogą
                    > wypowiedzieć się pracownicy PRiD

                    czyżby ktoś to kwestionował?

                    > 8) Projekt, o którym Pan pisze zostanie zakończony w grudniu tego
                    > roku i najpóźniej w dniu 15 grudnia jego wyniki będą dostępne [...]
                    > Po zakończeniu projektów znajdą się one także ... w bibliotece cyfrowej.

                    super!

                    > 9) Nie czuję się "de facto 3., czy 4. dyrektorem"... Być może jeśli Pan
                    > złożyłby konstruktywną propozycję - została by ona uwzględniona.

                    brzmi to interesująco

                    > 10) To mój ostatni post [...]

                    szkoda, zaczął Pan tak efektownie. Niedługo będzie rocznica forum, do okrągłego tysiąca też niedaleko. Szkoda. Teraz będziemy musieli polegać na zapale do taplania się koleżanki/kolegi _clea-ner_.
                    • Gość: bibliotekarz Re: do JG (3) IP: *.as.kn.pl 17.02.10, 22:05
                      >Teraz będziemy musieli polegać na zapale do taplania się
                      koleżanki/kolegi _clea-ner_.

                      koledze JG też nieźle idzie, chyba natrzaskał najwięcej postów na
                      tym forum. Liczymy na zapał JG.
    • Gość: bibliotekarka sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 12.02.10, 22:54
      11.02.10, 08:54
      Nie jestem pracownikiem Waszej Biblioteki ale z nią współpracuje od bardzo
      dawna. Z wielkim niepokojem patrzę na to, co się wokół tej wspaniałej Instytucji
      dzieje. Czy nie zauważyliście Szanowni Piszący, że już dawno odeszliście od
      meritum sprawy? Wasze forum stało się miejscem, które wręcz puchnie od agresji i
      nienawiści. Mechanizm zachowania kilku z Forumowiczów ma swoją starą i bardzo
      niesławną tradycję - trzeba znaleźć winnego moich frustracji i niemocy i od razu
      zrobi mi się lżej. To pozory, gdyż wystarczy, że człowiek raz otworzy się na te
      uczucia, nie zauważy nawet, kiedy staje się ich niewolnikiem. Dlaczego szukacie
      Czarnego Luda, który ma być winny wszystkim waszym niepowodzeniom i
      niezrealizowanym ambicjom? Dlaczego uważacie, że wszystkiemu jest winna Wasza
      Pani Dyrektor? Rachunek sumienia należy zacząć od siebie a nie bić się w czyjeś
      piersi. Strasznie to faryzejska postawa - ja jestem lepszy, ja jestem uczciwy,
      ja jestem pracowity tylko ci źli mi nie przeszkadzają. Od wielu lat kieruje
      dużym zespołem ludzi, który ma na swoim koncie wiele sukcesów. Wiecie Państwo na
      czym polega jego źródło - otóż każdy z członków zespołu rezygnuje z części
      swoich ambicji i robi krok wstecz - w ten sposób powstaje przestrzeń dla
      wspólnej pracy.
      Pozwolę nie zgodzić się z tezą, że każdy jest wart ile potrafi zrobić - z mojego
      długiego już doświadczenia pracy w zespole wynika, że o wartości człowieka
      decyduje jego stosunek do koleżanki i kolegi. Gdy ufają sobie i wspierają się w
      pracy, wspólnie osiągają znacznie więcej niż każde z osobna.
      Zastanówcie się Państwo nad tym co robicie i piszecie. Ta droga wiedzie donikąd,
      a Wasza wspaniała Bibliotek i Wy wszyscy tylko coraz więcej tracicie i to
      bezpowrotnie.

      12.02.10, 08:28
      Najważniejszą granicą wolności każdego człowieka jest wewnętrzne poczucie
      przyzwoitości. Zdawanie się tylko na wyznaczone prawem granice jest
      najzwyklejszą ucieczką od odpowiedzialności za własne słowa. Nawet jeśli komuś
      wyrządza się się krzywdę można przecież spać spokojnie pocieszając się, że nie
      przekroczyłem prawa albo, że przekroczyłem je tylko odrobinkę. To złudne
      usprawiedliwienie.

      12.02.10, 08:38
      Przyjrzałem się Waszej dyskusji na temat owej nieszczęsnej digitalizacji i
      odnoszę wrażenie, że niektórzy z Uczestników tej rozmowy zachowuję się trochę
      jak angielscy chłopi, którzy w XIX wieku kładli się na torach pierwszej linii
      kolejowej, by nie dopuścić do wyjazdu pociągu, z obawy, że krowy przestana dawać
      mleko. Szanowni Państwo, zobaczcie jak działają biblioteki niemieckie czy
      angielskie - zdigitalizowane zbiory są w tej chwili podstawą ich aktywności.
      Oryginały rękopisów czy inkunabułów otrzymuję się do ręki tylko wyjątkowo. Nie
      będę pisał jak to ułatwia pracę Bibliotekarzom. Na miły Bóg, przecież nie można
      zatrzymać się na etapie skrzyneczek z kartami katalogowymi (chociaż nie ukrywam,
      że moje pokolenie nie potrafi sobie bez nich wyobrazić biblioteki).
      Poza tym zdigitalizowane zbiory są dla Was szanowni Bibliotekarze znakomitym
      materiałem do pracy naukowej - przydałaby się porządna monografia śląskiego
      malarstwa miniaturowego - oczywiście z pięknymi ilustracjami. Św. pamięci pani
      profesor Alicja Karłowska-Kamzowa byłaby zachwycona, gdyby coś takiego powstało.

      12.02.10, 19:24
      Co do tego zastanowienia ze strony Wszystkich to ja mam poważne wątpliwości. To,
      że spór trwa tak długo, nie najlepiej świadczy o dobrej woli obu stron. Odnoszę
      wrażenie, że wszystkim Wam jest dobrze w tym piekielnym kociołku, który sami
      stworzyliście. Jedni udają, że rządzą inni udają, że pracują - tak, akurat tego
      doświadczyłem tego w Waszej Bibliotece. "Zabawa" trwa w najlepsze ale czas
      ucieka i pracuje na Waszą niekorzyść. Staniecie się skansenem. Raczej nie
      uchodzi, by Biblioteka z takimi zbiorami znalazła się na aucie tylko dlatego, że
      nie możecie się dogadać. A swoją drogą porządne "wietrzenie" kadrowe to by się u
      Was przydało - muszę przyznać, że dawno nie widziałem tylu zdegustowanych swoją
      pracą i znudzonych bibliotekarzy, którzy łażą przez pół dnia i właściwie nic nie
      robią. To są obrazki z Waszej Firmy. Oczywiście nie wszystkie działy czy
      czytelnie tak pracują. Moją opinię potwierdzają inni korzystający z Waszych
      zbiorów. Tak więc może zacząć od uderzenia się we własne piersi a nie w czyjeś???
      • clea-ner Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła 13.02.10, 10:38
        O, znalazły się też duchy światłości. Jakoś nie wpadłbym na to czytając Wasze
        wypowiedzi na tym forum. Grunt to dobre samopoczucie.
        • anonymusss Mobbing w Bibliotece Uni. adwokat diabła 13.02.10, 11:10
          Na pewno intencją autora postu anonymusss nie było wyprowadzenie z równowagi clea-ner (trudno, przepraszam).
          Proponuję użytkownikowi clea-ner, aby wkleił te swoje teksty na temat nieróbstwa bibliotekarzy jeszcze 10 razy (przynajmniej),
          a sam uwierzy w to co pisze.

          Może mieć nadzieję, że inni czytelnicy uwierzą w te „wyssane z brudnego palca” teksty.
          Powodzenia.
          • clea-ner Re: Mobbing w Bibliotece Uni. adwokat diabła 13.02.10, 12:03
            Widzę, że zwrot: "wyssane z brudnego palca" to wrocławska specjalność. Cóż, jak
            my walimy w kogoś jak w bęben to jest ok., gdy my zaczynamy obrywać, to się
            obrażamy. Przypomina mi to: jak Kali ukraść komuś krowę to jest dobrze ale jak
            Kalemu to bardzo źle. A czas ucieka...
        • Gość: bibliotekarka Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.wroclaw.vectranet.pl 13.02.10, 21:04
          A kysz zły duchu, a kysz!
          Masz tu czarny żur i znikaj!
          Idź na forum „Uniwersytet w kleszczach”!
          Tam jest twoje miejsce!
          Tam gdzie Biolog, profesor, ...
          A poziom ich dyskusji będzie ci bardziej odpowiadał ...
          • clea-ner Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła 13.02.10, 21:20
            Ale mnie się tu coraz bardziej podoba, tak więc nie zmierzam stąd odchodzić.
            Świetne bagienko tu zrobiliście - potaplamy się w nim razem. Ale będzie zabawa...
            • Gość: Inny cztelnik Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.e-wro.net.pl 16.02.10, 19:03
              Mam wrażenie, że jakiś czyścioszek (cleaner) tak naprawdę lubi nie bagienku się
              przyglądać, lecz je pogłębiać. Jeszcze 2 - 3 wpisy i sięgnie dna.
              Zupełnie rozumiem, co go upoważnia do okazywania własnej wyższości. Według mnie
              - nic.
              A na czym niby polega jego współpraca z biblioteką? Przypomina mi się zajączek,
              który wrócił do domu i mówi żonie, że nawiązał współpracę z niedźwiedziem. Na
              pytanie żony, na czym miałaby polegać, odpowiedział: O szczegółach jeszcze nie
              rozmawialiśmy, ale już dziś wytarzał mnie w błocie, a na odchodnem kopnął w kuperek.
              • Gość: gość portalu Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.02.10, 19:17
                co moze laczyc?wspolny projekcik realizowany w Bibliotece Uniwersytetu
                • clea-ner Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła 16.02.10, 19:56
                  Co do "projekcików" to widzę, że co niektórzy z Was mają bardzo ograniczoną
                  wyobraźnię. Stało się to chyba Waszą obsesją... . A czas ucieka...
                  • Gość: gość portalu Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.02.10, 20:25
                    zrodlo: System OSF 2009
                    • clea-ner Re:Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej 16.02.10, 20:30
                      ???
              • clea-ner Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła 16.02.10, 19:50
                W niektórych Waszych postach wieje prawdziwie katolicką miłością bliźniego.
                • Gość: antek Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.02.10, 18:58
                  Chyba coś komuś się pomieszało z nadmiaru emocji. Otóż, miłość
                  bliźniego to cnota chrześcijaństwa, nie zaś katolicyzmu. Tu tylko
                  pycha, drapieżność i oschłość serca.
      • Gość: JG Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.opera-mini.net 14.02.10, 21:00
        @clea-ner:
        skorzystałem z "podsumowania" które nam tu _bibliotekarka_ zestawiła :-)

        > Z wielkim niepokojem patrzę na to, co się wokół tej wspaniałej Instytucj dzieje. Czy nie zauważyliście Szanowni Piszący, że już dawno odeszliście od meritum sprawy?

        my natomiast patrzymy z wielkim niepokojem na to co się _w_niej_ dzieje. I napawa to wielu troską. Trwamy tu też przy meritum sprawy - kwestii mobbingu, nędznych wynagrodzeń i złej organizacji pracy.

        > Wasze forum stało się miejscem które wręcz puchnie od agresji nienawiści.

        Z tym można dyskutować, choć oczywiście trafiają się tu emocjonalne, czasem nawet niesmaczne głosy, pojedynczym zaś dyskutantom puściły parę razy nerwy i hamulce obyczajowe (ale to głównie z tej drugiej strony), kolega/koleżanka _clea-ner_ też dał/ła się ponieść emocji. No cóż, nikt nie jest doskonały. Mimo to, forum - moim skromnym zdaniem - pozytywnie odstaje od średniej krajowej i trzyma się właśnie meritum spraw.

        > To pozory, gdyż wystarczy, że człowiek raz otworzy się na te uczucia, nie zauważy nawet, kiedy staje się ich niewolnikiem. Dlaczego szukacie Czarnego Luda, który ma być winny wszystkim waszym niepowodzeniom niezrealizowanym ambicjom?

        Tak, tak, na uczucia trzeba uważać, co polecamy też autorowi powyższych słów.

        > Dlaczego uważacie, że wszystkiemu jest winna Wasza Pani Dyrektor?

        Pewnie dlatego, że jest dyrektorem i że rządzi BU jak tu jest opisane. Nie można powiedzieć, że jest to człowiek dialogu. Okazję, żeby choć ze związkami zawodowymi załagodzić sprawy zawsze przecież można znaleźć. Na tym sławnym zebraniu, które zgromadziło pewnie ponad setkę pracowników, i na którym odczytywano kawałki protokołu PIP, można było chociażby nie dolewać oliwy do ognia. Można było nie opowiadać bzdur o mobbowaniu dyrekcji. To, że załoga nie ma dobrego zdania o swoim kierownictwie, to jednak nie mobbing, tak wynika z oglądu sytuacji. Jak jest konflikt, to wina rzadko się rozkłada w proporcji 0 do 1, zwykle wychodzą jakieś ułamki.

        > Zastanówcie się Państwo nad tym co robicie i piszecie Ta droga wiedzie donikąd

        To raczej wezwanie do dyrekcji, nie do załogi, prawda? Załoga to może przyjść do pracy i robić co się jej każe, i to ma miejsce.

        > a Wasza wspaniała Bibliotek i Wy wszyscy tylko coraz więcej tracicie i to bezpowrotnie.

        Też racja. Ciągnie się to już latami i końca nie widać


        > To że spór trwa tak długo, nie najlepiej świadczy o dobre woli obu stron. Odnoszę wrażenie, że wszystkim Wam jest dobrze w tym piekielnym kociołku, który sam stworzyliście. Jedni udają, że rządzą inni udają, że pracują ...

        Owszem, w BU jest spór i są w nim dwie strony. Z tym, że z całą pewnością nie są to strony o równych możliwościach i sile, co bardzo jasno się okazało przy okazji ostatniej petycji dotyczącej zmiany zakresu obowiązków w związku z grantami p. A.Ż. Po jednej stronie jest dyrekcja, która traktuje załogę przedmiotowo i wcale nie ma chęci do żadnego z nią dialogu. Dopóki J.M. popiera dyrekcję, a tak jest, nie ma nawet żadnego powodu, żeby z załogą dyskutować. Pracownicy BU próbowali prosić J.M. o mediację, ale J.M. nie podjął się tej roli. Po drugiej stronie mamy pracowników, jednego z nich już zwolniono, kilku zdegradowano pod dowolnym pretekstem i przesunięto do pracy w inne miejsce. Ludzie pracujący dłuższy czas w tak zabiedzonej instytucji, jak BU, mają raczej ograniczone możliwości odnalezienia się na rynku pracy w razie "wylotu". Wiedzą o tym obie strony i niektórzy pracownicy są mocno zastrachani. Inni będą bronić status quo, bo mimo nędznych pensji praca na Uniwersytecie, niekiedy dająca możliwość własnej pracy naukowej lub po prostu okazję na dorobienie, ma mimo wszystko jakieś zalety. To są przyczyny, dla których "ruch oporu" jest słaby i trzeba aż niekonwencjonalnych działań własnych dyrekcji, jak w ostatnich latach, żeby to grono doprowadzić do desperackich działań w obronie własnej podmiotowości. Z grubsza tak można by w jakimś przybliżeniu opisać sytuację w BU.
        Osobny problem to sprawy merytorycznego prowadzenia spraw Biblioteki. Pisałem już o sytuacji w swoim oddziale, bo to znam z autopsji. Jest to zdumiewające, ale zdumiewa tylko mnie. Trudno. Gołym okiem widać jednak, że nie jest dobrze. Gdyby nie inicjatywa własna pracowników (Biblioteka Cyfrowa, MASTER, katalog kartograficzny, bazy danych w Gromadzeniu), czy projekty zainicjowane przez instytucje z zewnątrz, to w wykazie sukcesów dyrekcji nie zostałoby za wiele (oczywiście chwała dyrekcji, że te inicjatywy poparła).
        Dialogu nie ma, bo nie ma równych stron i ta silniejsza wcale takiej potrzeby nie widzi. Jakąś zastępczą rolę spełnia to forum, które pozwala mówić o tym co się w BU dzieje i aczkolwiek zapał do tego zajęcia już znacznie opadł, to jednak samym istnieniem forum temperuje nieco poczynania silniejszej strony.

        > Staniecie się skansenem. Raczej nie uchodzi, by Biblioteka z takimi zbiorami znalazła się na aucie tylko dlatego, że nie możecie się dogadać.

        Pech polega na tym, że BU od dłuższego czasu jest na aucie i ten stan pewnie jeszcze nieco potrwa.

        • Gość: bibliotekarz Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.as.kn.pl 14.02.10, 23:51
          czytając niektóre wpisy nie moge oprzeć sie wrażeniu, że jednak
          istnieja dwie równoległe rzeczywistości.
          A JG gratuluje gadanego, on to dopiero byłby swietnym dyrektorem!
          Co za zaangażowanie i pasja!
          JG na dyrektora!
          • Gość: JG Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: 156.17.58.* 15.02.10, 15:29
            > A JG gratuluje gadanego, on to dopiero byłby swietnym dyrektorem!
            > Co za zaangażowanie i pasja!

            No proszę, znalazł się ktoś, kto docenił moje pisarstwo

            > JG na dyrektora!

            Też myślę, że to dobry pomysł. Tylko najchętniej zostałbym od razu Naddyrektorem. Dożywotnim. Z prawem do wywalania tych, którzy mi podpadną i - tak w ogóle - tych, którzy mi się nie spodobają (po co fatygować J.M.), no i ..., no i jeszcze żeby zagwarantowano swobodę menedżmentu, w końcu to tak nudno tylko katalogować i katalogować.
            • clea-ner Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła 16.02.10, 11:56
              Zarządzanie firmą nie polega na wodolejstwie. Zdaje się, że Kolega desygnowany
              na tym forum na "dyrektora" kierował już kiedyś czymś w Waszej Bibliotece
              (pracownia, bądź coś podobnego???)... i zdaje się, że nic z tego nie wyszło.
              • clea-ner Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła 16.02.10, 12:03
                Macie tu wszyscy niezłe samopoczucie, jacy to jesteście pracowici i tylko nikt
                tego nie dostrzega. Bardzo prosto to zweryfikować - zapraszam do licytacji: kto
                co zrobił w ciągu ostatnich pięciu lat: publikacje, katalogi, opracowane
                zabytki, udział w konferencjach naukowych, etc. ... To pozwoli wyjść z Waszego
                żałosnego świata mitu i zacząć żyć rzeczywistością. NO, czy znajdzie się Ktoś
                chętny???????????????????
                • Gość: JG Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: 156.17.58.* 16.02.10, 15:40
                  > Macie tu wszyscy niezłe samopoczucie, jacy to jesteście pracowici ... - zapraszam do licytacji: kto
                  > co zrobił w ciągu ostatnich pięciu lat: publikacje, katalogi, opracowane
                  > zabytki, udział w konferencjach naukowych, etc. ... NO, czy znajdzie się Ktoś chętny???????????????????

                  Wiesz, jest pewna zagwozdka - niektórzy wystepują tu anonimowo i dla bezpieczeństwa wolą pewnie, żeby tak zostało. Trudno w takich warunkach chwalić się publikacjami, chyba rozumiesz? Ale myślę, że masz szansę przełamac ten trend, wykorzystaj ją! daj dobry przykład i sama/sam wylistuj swoje - wszyscy ufamy - niebagatelne osiągnięcia?

                  Poza tym nasza świetna Dyrekcja publikuje corocznie sprawozdaanie biblioteczne, w którym takie rzeczy są opisane, więc jak nie chcesz powalać na kolana swoimi sukcesami tych, którzy czytają to forum, tylko zdobyć informację, to tam zajrzyj :-)
                  • clea-ner Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła 16.02.10, 17:49
                    Domyślam się, że Ci, którzy coś robią, to nie tracą czasu by tu wylewać
                    krokodyle łzy nad swoim strasznym losem. Moje osiągnięcia - no cóż, pewnie byś
                    się zdziwił - ale jak wspomniałem, nie jestem pracownikiem Waszej Biblioteki.
                    Tak więc są one nieporównywalne, gdyż zajmuję się zupełnie czymś innym niż Wy.
                    Co do tej anonimowości - to pewnie chodzi o to, że wówczas można każdego opluć
                    (co widać w niektórych tekstach)i ma się poczucie caaałkowitego bezpieczeństwa.
                    A czas ucieka...
                    • Gość: dirty Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.10, 18:35
                      Co do tej anonimowości - to pewnie chodzi o to, że wówczas można każdego opluć
                      (co widać w niektórych tekstach)i ma się poczucie caaałkowitego bezpieczeństwa.

                      Ano właśnie mrs "cleaner", "bibliotekarzu" czy co tam jeszcze wymyślisz...to
                      również jak mniemam przejaw anonimowości, która w nas pluje jadem....
                    • Gość: Inny czytelnik Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.e-wro.net.pl 16.02.10, 19:16
                      Nie wiem, czy clea-ner zauważył, że jego wpisy powstają w godzinach
                      południowych, kiedy bibliotekarze PRACUJĄ,a czasem popołudniowych, gdy
                      bibliotekarze wracają Z PRACY do domu, JG zaś pisze wieczorami. Czasem późnymi.
                      Czyli PO PRACY.
                      Może by więc ten clea-ner zamiast innym wyrzucać lenistwo sam zajął się pracą?
                      • clea-ner Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła 16.02.10, 19:54
                        Jest zasadnicza różnica pomiędzy byciem w pracy a "pracowaniem". Tak więc proszę
                        to rozróżnić. Z przykrością stwierdzam, że w przypadku niektórych pracowników
                        Biblioteki zachodzi tylko ta pierwsza opcja.
                        • Gość: antytroll Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.wroclaw.vectranet.pl 16.02.10, 23:16
                          Do not feed the trolls!
                          In Internet slang, a troll is someone who posts inflammatory, extraneous, or
                          off-topic messages in an online community, such as an online discussion forum,
                          chat room or blog, with the primary intent of provoking other users into an
                          emotional response or of otherwise disrupting normal on-topic discussion.
                        • Gość: Inny czytelnik Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.e-wro.net.pl 17.02.10, 20:18
                          A jakie ty masz moralne prawo sądzić, kto naprawdę pracuje, a kto tylko jest w
                          pracy? Własne mniemanie? Trochę mało...
                          • Gość: pypec Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.02.10, 19:22
                            Odpowiem w imieniu zaatakowanego autora postu: to sprawa nie
                            moralnego prawa, lecz faktów. Sama pracowałam przez wiele lat z
                            dwiema kolezankami, które ograniczały się tylko do podpisywania list
                            obecności. Oczywiście za zgodą krzykliwej i surowej dla
                            odrabiających solidnie swą pańszczyznę szefowej. I co? Ta dalej
                            chodzi w glorii, podczas gdy jej koleżanka na równorzędnym
                            stanowisku (osoba surowa, lecz sprawiedliwa i w pełni kompetentna do
                            sprawowania kierowniczej funkcji) wyleciała niedawno ze stanowiska z
                            paskudnym oskarżeniem. Więc o czym i z kim tu rozmawia?
                            • Gość: gość portalu Re: dajcie spokój sprzątaniu IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.02.10, 19:54
                              W tej skomplikowanej sytuacji pozostaje nam się cieszyć z faktu, że bibliotekarki są urodziwe, a bibliotekarze są przystojni.
                        • Gość: ktoś Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.10, 20:58
                          a skąd ty to niby wiesz, jak pracuje się w BU? Oj sprzątaczu czyżbyś był
                          rzecznikiem prasowym dyrektora, tylko pytanie : którego,bo mamy ich kilku?
                      • Gość: :-) Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.as.kn.pl 17.02.10, 22:12
                        JG zaś pisze wieczorami. Czasem późnymi
                        > .
                        > Czyli PO PRACY.

                        Autor: Gość: JG IP: 156.17.58.* 16.02.10, 15:40 Dodaj do ulubionych
                        • Gość: JG Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: 156.17.58.* 18.02.10, 16:23
                          > Autor: Gość: JG IP: 156.17.58.* 16.02.10, 15:40

                          Gdyby co - to jest 40 min po pracy (choć nie wieczorem). Ten post też jest pisany już po pracy.

                          Teraz w epoce godzinowej sprawozdawczości bibliotecznej to faktycznie trzeba uważać na każdą minutę. Jak nie jesteś po właściwej stronie, to wytkną ci wszystko, co ich zdaniem budzi wątpliwość. A jak już nie jesteś po właściwej stronie, to w zasadzie cokolwiek robisz - bez względu na to, czy i jak bardzo jest to istotne - może być powodem wątpliwości i długotrwałych dociekań tych, którym na to czasu nie zabraknie. Bo np. nie mają nic innego do roboty, lub dlatego, że mają potrzebę zamanifestować swoją władzę. A tutaj, niestety, mogą sobie na to pozwolić. Ze sprawozdawczym pozdrowieniem.
                    • Gość: JG Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.opera-mini.net 17.02.10, 00:18
                      @clea-ner:
                      > Domyślam się, że Ci, którzy coś robią, to nie tracą czasu by tu wylewać krokodyle łzy ...

                      Różnie bywa, pisza tu właściwie wszyscy, to w sumie dość popularne forum. Weź np. takiego tytana pracy bibliotecznej jak Pan A.Ż. - największy grant na Uniwersytecie, teraz jescze 2 nowe, tak samo wielkie, i robi to społeczne - a mimo to znalazł chwilę czasu, żeby coś skrobnąć ku ogolnemu pożytkowi. A i Dyrekcja czasem sie dopisze. Chyba nie bedziesz się upierać, że te znakomitości nic nie robią? Widzisz, jesteś w błedzie, i to poważnym. To konstruktywne forum. Tu może wykuwa się przyszłość Biblioteki.

                      > Moje osiągnięcia - no cóż, pewnie byś się zdziwił -

                      No pewnie, bez dwóch zdań, już teraz jesteśmy pod wrażeniem.

                      > Co do tej anonimowości - to pewnie chodzi o to, że wówczas można każdego opluć(co widać w niektórych tekstach)i ma się poczucie caaałkowitego bezpieczeństwa

                      No właśnie, też jestem zdania, że tu chodzi o poczucie bezppieczeństwa. Co do reszty, to jako uczestnik tej anonimowości (w odróznieniu od kilku tu występujących), sam z jej uroków ochoczo korzystasz, wiec wies w czym rzecz.

                      > A czas ucieka...

                      Take it easy. On tak już ma. Będzie uciekał, cokolwiek zrobisz czy zaniechasz. Pomyśl zatem pozytywnie o Bibliotece i bibliotekarzach. Milego taplania.
                • Gość: nieudacznik Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: *.e-wro.net.pl 16.02.10, 22:34
                  Odpowiem z przyjemnością! Dorobek w ciągu pięciu ostatnich lat (mogę też podać
                  dane wcześniejsze): jedna książka, współautorstwo ogromnej bibliografii, kilka
                  artykułów naukowych (razem ok.60), konferencje w 2009 roku trzy, w tym dwie
                  międzynarodowe ( w latach wcześniejszych również liczne),odczyty i wykłady.
                  Pensja na poziomie sprzątaczki, a prestiż jeszcze niższy!
                  • Gość: JG Re: sprząta-czka, czyim jesteś adwokatem - diabła IP: 156.17.58.* 18.02.10, 16:45
                    Ja bym kolego _nieudacznik_ jednak uważał z tak otwartymi deklaracjami. W Bibliotece tzw. działalność naukowa, zawsze była traktowana ambiwalentnie. Tzn. z uwagi na to, że BU jest częścią Uniwersytetu, to niby jednoznacznie zakazać tego nie można, ale jednak zawsze może to być powodem zarzutów, w końcu tu się przez 7-8 godzin powinno pracować bibliotecznie. Mnie zwykle dawano do zrozumienia, ze to sprawa prywatna - po godzinach, i tak też zgrubsza działam. Ale jak kiedyś wpisałem nieopatrznie do swojego "dzienniczka" z godzinową sprawozdawczością, że przeglądałem podczas pracy książki to zaraz zaczęło się dociekanie co to były za książki. Na szczęście wtedy chyba jeszcze była inna dyrekcja na Piasku i śledztwo na ten wysoki szczebel nie zabrnęło.
    • kingusia711 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 17.02.10, 10:59
      Ach Ci profesorkowie nie wytrzymali :)
    • Gość: gosc Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.02.10, 08:20
      Dzisiaj mija rok od założenia wątku Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie...
      Zaśpiewajmy za Ryszardem Rynkowskim
      "Wypijmy za błędy, za błędy na górze
      Niech wyjdą na dobre zmęczonej naturze"
      • Gość: Piszczyk Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 20.02.10, 11:11
        Był sobie pewien bardzo wysoki bibliotekarz i został zwolniony, bo
        chciał, aby zmieniono dyrekcję i wprowadzono kadencyjność.
        Był sobie pewien bardzo filozoficznie usposobiony bibliotekarz i
        został zwolniony, bo kilka razy publicznie zabrał głos na temat
        tego, co mu się nie podoba w Bibliotece.
        Była sobie pewna bardzo aktywna działaczka związkowa i zarzucono
        jej, że działa w godzinach pracy.
        Była sobie pewna bardzo pracowita i kompetentna kierowniczka dużego
        działu i została zdegradowana, bo napisano na nią donos.
        Była sobie pewna inna kierowniczka i też została zdegradowana, bo
        podsłuchano jej prywatną rozmowę.
        Był sobie pewien bardzo aktywny forumowicz i dostał naganę, bo nie
        dostarczał codziennych sprawozdań na czas.
        Gratulujemy dyrekcji aktywniej działalności i fantastycznej
        umiejętności współpracy z zespołem.
        Gratulujemy JM obiektywności i sprawiedliwości.
        • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.opera-mini.net 21.02.10, 22:23
          > Był sobie pewien bardzo wysoki bibliotekarz i został zwolniony, ... Był sobie pewien bardzo aktywny forumowicz i dostał naganę, bo nie dostarczał codziennych sprawozdań na czas Gratulujemy dyrekcji aktywniej działalności fantastyczne umiejętności współpracy z zespołem.
          > Gratulujemy JM obiektywności i sprawiedliwości

          To jest nieco nieścisła informacja. Naganę dostałem w sumie za całokształt. Zarzut niedostatecznej sprawozdawczości był tylko jednym z kilku, zresztą, chyba niezbyt trafnym, bo naliczyłem kilkanaście pism jakie w ciągu tylko bieżącego roku wymieniłem z Czynnikami Zarządzającymi BU (na Piasku) w tej sprawie. Jedno sprawozdanie to chyba ze 2 miesiące w te i we wte owe Czynniki wertowały i już nie wiem czemu sobie tą ciekawą działalność w końcu odpuściły. W każdym razie nasze Kierujące Panie puściły wodze inwencji i moje zbrodnie zebrały w aż 5 punktach, co normalnie wystarczyłoby dla 5 osobnych nagan (co najmniej pięciu, w praktyce bez ograniczeń, bo zarzuty są szeroko i ogólnie sformułowane). Po prostu ogólna zbrodnia przeciw Zwierzchnictwu. Aż dziw, że zaordynowały tylko naganę. Swoją drogą to całkiem ciekawy dokument, jak się skończy postępowanie w tej sprawie (co może trochę potrwać), to go tu opublikuję. Ale teraz koniec na ten temat.

          Obchodzimy właśnie rocznicę powstania tego wątku na gościnnym forum Gazety Wyborczej (oby dalej nas tutaj tolerowała! może trafimy - przy odrobinie determinacji - do jakiejś księgi rekordów?). Nieskromnie chciałbym zauważyć, że nasza Świetna Dyrekcja, udzielając mi nagany (ręką J.M.) godnie uczciła tę rocznicę - wiadomo jaki tytuł ma wątek. Jak wspomniałem, póki sprawa jest w toku nie chciałbym się na ten temat rozpisywać, jednak trudno mi sobie odmówić w tym wzruszającym momencie pewnych rocznicowych refleksji. Otóż listę zarzutów w otrzymanym zawiadomieniu o naganie otwiera następujący:
          "- niewywiązywania się z obowiązku opracowania ustalonej liczby rękopisów do bazy Manuscriptorium". Możemy o nim swobodnie dyskutować, bo poza tym, że jest źle sformułowany i wprowadza w błąd - dla sprawy dyscyplinarnej nie ma, zdaje się, znaczenia ze względów prawnych (tak twierdzi prawnik). Ma jednak spore walory rocznicowe właśnie, bowiem podobny zarzut, również mętnie i w sposób nieco mylący sformułowany otwierał pismo z 23.XI.2007 którym moja Koleżanka Kierowniczka zainicjowała proces, który doprowadził mnie i wielu Państwa do tego co mamy dziś. Dla mnie - jak łatwo zrozumieć - jest to szczególnie osobiste przeżycie. Ów tekst brzmiał tak: "W związku ze stwierdzonymi przeze mnie zaległościami w realizacji przez Pana Kustosza umowy o współpracy w ramach Central East European MASTER [tak to jest sformułowane] zwracam Panu uwagę na poważne zagrożenie wykonania przez Pana zadania polegajacego na sporządzeniu w 2007 roku 120 opisów rękopisów do bazy Manuscriptorium. ..." I kończy to w charakterystyczny dla naszego Kierownictwa sposób: "W przypadku braku Pańskiej zgody na zakres powierzonych Panu obowiązków zawsze istnieje możliwość rozwiązania umowy o pracę na Pana wniosek." Miłe, prawda?
          W tym piśmie niewiele się zgadzało ze stanem faktycznym, więc dyscyplinarnych następstw ono od razu nie miało. Był to jednak początek moich perypetii - już nie tylko takiego zwykłego, nieco miękkiego, ale niemal codziennego mobbingu (nieustająca dezaprobata itp.), ale tez szerszej zakrojonych działań "dyscyplinujących", jak to ujęła Koleżanka Kierowniczka. Niedługo potem zostałem bowiem wyróżniony nakazem cotygodniowej sprawozdawczości, która to przyjemność od połowy 2008, niespodziewanie, stała się również udziałem wielu z Państwa (z "Piasku" głównie), ze wskazaniem na mnie jako przyczynę, co nawet niektórzy wzięli za dobrą monetę. I tak moje osobiste perypetie splotły się z ogólnymi sprawami Biblioteki. Dalej już rozwój wypadków Państwo znacie z własnego doświadczenia (w tym wątku, oczywiście, bo nie był on jedyny, jak wiadomo). Myślę, że ten czas spokojnie mozemy określić jako "epokę wzmożonej sprawozdawczości" w dziejach naszej znakomitej BU. Wraz z kamieniem milowym, jakim wydaje się być moja nagana, i z nowymi grantami Pana A.Ż. (no i z drastycznie zmienionymi obowiązkami służbowymi wielu Państwa - one, w odróżnieniu od samych grantów są pewne), wchodzimy być może w kolejną epokę. Ot taki burzliwy czas. Nie wiadomo, czy dotrwamy w komplecie do zmiany kadencji (nie dyrekcyjnej oczywiście), ale życzę tego wszystkim. Zawsze może to mieć i taki skutek, że władze Uniwersytetu znowu mogą nabrać obojętności dla spraw bibliotekarzy, co przecież nie jest takim najgorszym rozwiązaniem, jak można się teraz przekonać. Wszystkiego Dobrego! Ze sprawozdawczym pozdrowieniem. JG
        • guinnes.2010 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 21.02.10, 22:23
          To smutne. No cóż, jeszcze mamy FORUM.
          • witz.1 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 06.04.10, 20:05
            Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie... Poszukiwana komputerowa baza danych zawierająca przeszło 15000 digitalnych ujęć przedstawiających ponad 8000 obiektów (układów urbanistycznych, dzieł architektury, rzeźby i malarstwa, rękopisów, starych druków, map, rysunków i grafik, pieczęci) pochodzących z terenu historycznego Śląska, ze szczególnym uwzględnieniem Dolnego Śląska. Termin zakończenia prac do dnia 15 marca 2010 r. ZARZĄDZENIE JM Nr 4/2009 z dnia 26 stycznia 2009 r.

            • Gość: A.Ż. Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.04.10, 20:48
              Dokładną odpowiedź znajdzie Pan/Pani ? anonimie na tym forum. W
              skrócie projekt został przedłużony przezMNiSW do 15 grudnia, za to
              zakres poszerzono m.in. o heraldykę. Informacja była także podana
              podczas prezentacji testowej wersji bazy w styczniu tego roku.
              • Gość: gość Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.12.10, 15:44
                Gość portalu: A.Ż. napisał 'W skrócie projekt został przedłużony przezMNiSW do 15 grudnia.'
                ?
        • Gość: Bibliotekarz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.10, 07:23
          Tylko dla wyjaśnienia. Chyba nie dla wszystkich jest jasne, że sarkastyczna
          uwaga na końcu wpisu dotyczy nie naszego J.M. Rektora, lecz Jego poprzednika,
          wroga biblioteki, książek i polskiej kultury.
          Sprawdźcie daty. Wszystko jest jasne.
          • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.opera-mini.net 22.02.10, 19:10
            rzeczywiście, Poprzedni Rektor zaczyna być coraz częściej wspominany z nostalgią. Oczywiście nacechowana jest ona bekompromisowym oburzeniem i odrazą wobec jego skandalicznych wybryków!
            • Gość: Piszczyk Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 22.02.10, 19:31
              Muszę Bibliotekarza rozczarować, mówimy o obecnym JM. W porównaniu z
              nim poprzedni rektor miał jednak klasę, przede wszystkim nie dał się
              wodzić za nos.
            • anonymusss Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 22.02.10, 20:02
              Panie JG do wielu Pana talentów dorzucę talent powieściopisarski. Jak Pan wyda
              książkę, pierwszy kupię egzemplarz i poproszę o dedykacje ;).
              • Gość: inny czytelnik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.e-wro.net.pl 23.02.10, 18:32
                Ja postrzegam JG jako jednego z ostatnich, który jeszcze ma odwagę wyrażać tu swoje zdanie. Ciekawe, kiedy i on... utraci zaufanie?
                • Gość: Sceptyk Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 217.153.188.* 23.02.10, 20:56
                  "Mobberem jest zwykle osoba o niskim poczuciu własnej wartości,
                  która wyżywając się na innych, chce udowodnić swoją wyższość i nie
                  dopuścić do ujawnienia własnej niekompetencji. Dlatego prześladuje
                  wszystkich tych, którzy w jej mniemaniu zagrażają jej stanowisku lub
                  karierze. Stara się do ataków na swoją ofiarę zachęcić innych. Wtedy
                  są one skuteczniejsze. "
                  zdrowie.onet.pl/1598525,2041,0,3,,uderzenie_w_emocje,psychologia.html
                  Link do artykułu Jolanty Olszewskiej pt. "Uderzenie w emocje".
                  • Gość: Bibliotekarz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 21:02
                    Dziękuję za bardzo trafny opis poprzedniego. Ciekawe, czy autorka znała naszego
                    mobbera?
                    • Gość: kustosz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 24.02.10, 22:13
                      W związku z ostatnimi wydarzeniami w naszej Bibliotece, a
                      dotyczącymi wszelkiego rodzaju wyjść w godzinach pracy, proponuję,
                      aby wyjścia do toalety też wymagały pozwolenia przełożonych, a może
                      nawet i samej pani wice. Wszak jest to chyba najbardziej prywatne z
                      wyjść i należałoby przeanalizować, czy bibliotekarze tych wyjść nie
                      nadużywają i czy nie powinny one podlegać odpracowaniu.
                      • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.opera-mini.net 26.02.10, 00:56
                        absurdalnie pojeta dyscplina dla samej dyscypliny, w oderwaniu od dobrego obyczaju i prawa, troche jak wobec robotnikow fabrycznych w 19. wieku (jedno z mozliwych skojarzen). Zreszta poprzedni efektowny wyczyn - przymusowe przekwalifikowanie bibliotekarzy na wykonawcow grantow p. A.Z., to ten sam mechanizm. Malodusznosc az do bolu. Trzeba sie bronic.
                        • Gość: gość Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.02.10, 21:23
                          Wszystko zostało w tej instytucji za rządów obecnej dyrekcji
                          ściągnięte ad absurdum i naprawdę nic się nie zmieni na lepsze, póki
                          głowy nie spadną. To, co te dwie panie wyprawiają, to już nie zwykły
                          mobbing, lecz sadystyczne znęcanie się nad "wybrańcami losu". Ale -
                          jak głosi ludowe porzekadło - jaki pan, taki kram! Czy ludzie,
                          którzy pozwalają sobą pomiatać i milcząc akceptują panujące wokół
                          bezprawie, zasługują na lepszy los? Krótko mówiąc, zabawa jak w
                          puzzlach - oprócz kilku niepasujących do tej układanki elementów.
                          • Gość: bibliotekara Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 04.03.10, 23:37
                            > Wszystko zostało w tej instytucji za rządów obecnej dyrekcji
                            > ściągnięte ad absurdum i naprawdę nic się nie zmieni na lepsze, póki
                            > głowy nie spadną. To, co te dwie panie wyprawiają, to już nie zwykły
                            > mobbing, lecz sadystyczne znęcanie się nad "wybrańcami losu". Ale -
                            > jak głosi ludowe porzekadło - jaki pan, taki kram!

                            Tej klasy dyrektorki mają zazwyczaj dość krótkowzroczną politykę i krótkotrwałą
                            kadencję. Aby do końca kontraktu. Ale tu nie znamy końca kontraktu. Czy będzie
                            to koniec kadencji JM Rektora? Zapewne tak, bo nowy Rektor niezaangażowany w
                            obronę za wszelką cenę dyrektorek przed zarzutami Państwowej Inspekcji Pracy i
                            prokuratury nie będzie chciał aby tak prestiżowa jednostka organizacyjna
                            Uniwersytetu Wrocławskiego jak Biblioteka Uniwersytecka miała dyrektorki
                            uwikłane w konflikt z załogą. Obecna sytuacja jest patowa, ale może ulec
                            poprawie po zmianie rektora.
                            Póki co dyrektorki obsadzają stanowiska znajomymi, co to im nie podskoczą, a
                            chętnie zarobią i z wdzięczności będą trwać w niskim pokłonie.
                            Jak na razie Bibliotekę można porównać do firmy, w której nikt okiem nie
                            mrugnął, jak kolejno wychodzili z niej super fachowcy lub tracili stołki. Może i
                            bywali butni, krytyczni, ale przede wszystkim nie szkodzili firmie, a tworzyli
                            jej szkielet, kombinowali jak ją postawić na nogi. Kombinowali w czasie
                            prywatnym, deliberując, co naprawić, co zmienić. Wykryli, że to i owo trzeba
                            zmienić a jak to się kończyło to wiemy.

                            Zarządzanie Biblioteką Uniwersytecką to nie handel szmatami, kupić w Chinach za
                            bezcen sprzedać w Polsce za duże sumy. To długotrwały proces i nawet tłustsze
                            granty nie zapewnią końcowego sukcesu. Na pewno nie jest sukcesem dyrektorek,
                            gdy precz idzie fachowiec, bo nim następny się ukształtuje miną lata.
                            Jak nie ma kasy to trzeba umieć zarządzać ludźmi, dbać o to by dobrze się
                            czuli w zespole, motywować ,wspierać, nie zawsze trzeba płacić zagranicznym
                            wyjazdem, zagranicznym stażem, kasą, bo pracownik bywa rozumny i ogarnia
                            łepetyną, że czasem razem z dyrekcją trzeba trzy razy dziennie kartoflankę
                            wtranżalać w imię świetlanej przyszłości.

                            U nas jest polityka taka,że jak ktoś powie, że coś można by naprawić, poprawić
                            to się góra czuje urażona, bo odbiera się jej nieomylność. Zamiast posłuchać
                            tych, co nie chcą, żeby im gałąź podcinać. Ile razy słyszeliśmy bibliotekarki
                            psioczące na swoje problemy, bo już im rajstopy opadają, że nie robi się
                            ewidentnych rzeczy, które są do zrobienia jednym ruchem ręki i które
                            błyskawicznie poprawią sytuację lub uproszczą życie?
                            Zapewne dziesiątki. Niby na dole większość wie jak powinno być, ale na
                            górze ich głosów nie słychać. Albo nie chce się usłyszeć.

                            Znam jedną super prosperującą Bibliotekę Uniwersytecką. Nie zamorską, ale
                            nadmorską. Wszyscy kontenci z zarobków, każdy ma swój tłusty kawałek tortu.
                            Darowali sobie wielgachną siedzibę, zrobili swoją na miarę potrzeb i możliwości.
                            Wszystko działa, personel się uwija, jest przemiły, przegrzeczny, zorganizowany
                            i każdy wie jakie ma sznurki trzymać i czuwa zawsze nad sąsiednimi sznurkami. Są
                            kompetentni, jakość usług z pierwszej półki i jakoś się to tamtejszemu Rektorowi
                            kalkuluje. Działa tam wszystko co trzeba! I podziała im jeszcze długo.

                            Ale wracając na nasze podwórko jeszcze sporo wody upłynie zanim nasza dyrekcja
                            nauczymy sie prowadzić Bibliotekę, cenić pracowników i rozumieć ich potrzeby i
                            robić to wszystko jednocześnie. Choć patrząc na to co się teraz dzieje bliższa
                            jestem stwierdzeniu że nie nauczy się tego nigdy.
                            Życząc sobie i wszystkim zatrudnionym w Bibliotece nowej, lepszej dyrekcji z
                            koleżeńskim pozdrowieniem.
                            bibliotekara
                            • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 05.03.10, 17:02
                              > Ale wracając na nasze podwórko jeszcze sporo wody upłynie zanim nasza dyrekcja
                              > nauczymy sie prowadzić Bibliotekę, ...

                              W obecnym składzie tego ciała zarządzającego taka niespodzianka jest wyjątkowo mało prawdopodbna. Można odnieść wrażenie, że praktyki opisywane w Kodeksie Pracy jako mobbing, to jedyna metoda zarządzania, jaką nasza dyrekcja jest w stanie się posługiwać. I to niezależnie od - być może - jakichś racjonalnych intencji.

                              Proszę Państwa, w naszych trudnych warunkach kolejny raz okazuje się, że dobrze działające związki zawodowe i skuteczna pomoc prawna, to duża sprawa, z całą pewnością warta comiesięcznej składki. Póki co, dzięki ZZ, mały punkt na naszą korzyść :-)

                              • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 05.03.10, 17:08
                                no, nie napisałem do końca: JM uwzględnił mój sprzeciw wobec nagany, wyłącznie z uwagi na naruszenie procedur.
                                • Gość: goscinny Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.03.10, 00:40
                                  No i proszę, niby taki beton, a jednak reformatorski, jak się
                                  patrzy! Szacun magnificencjo!
                                  • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.opera-mini.net 09.03.10, 23:38

                                    @goscinny: to niezupełnie tak, jak kolega przypuszcza - Magnificencja odpuścił mi naganę nie dlatego, że uznał moje racje, wcale nie. Odpuścił, bo naganę wymierzono mi z taką znajomością i poszanowaniem prawa, że nie dawała szansy obrony przed sądem, do czego musiałoby dojść, gdyby decyzja była inna. J.M. powiedział mi to wyraźnie. Trzeba by zatem tłumaczyć ten drobny sukces tak, że, gdyby się to nie wiązało z pewnym dyskomfortem, to dostałbym po głowie, bez pytania o racje, ale teraz jeszcze się nie dało. Trudno mi powiedzieć z jakiego powodu Magnificencja tak osobiście angażuje się w sprawy szarego pracownika BU, którym normalnie, operacyjnie zajmują się dwie przełożone, robiące to nb. z dużym zaangażowaniem i nakładem czasu. Widać są jakieś poważne powody, których nie znamy.

                                    Pewnym faktem jest natomiast, że właśnie co otrzymałem bardzo podobne pismo, jak to, które niedawno cytowałem, z takim samym zresztą podpisem. Też na swój szczególny sposób zabawne, ale tym razem chyba bardziej poprawne. Na szczęście niższej rangi - tylko upomnienie. No trudno, znowu będę musiał skorzystać ze związkowej pomocy prawnej, bo choć rzecz wygląda raczej humorystycznie, to jednak może się okazać, że fakt niepowadomienia kierownika o tym, o czym skądinąnd wiedział, lub powinien wiedzieć, może okazać się celnym strzałem. W przypadku takich delikwentów jak np. ja, każdy pozór naruszenia obowiązków pracowniczych może okazać się użyteczny.
                                    Jedna z moich tropicielek ukatrupiła skutecznie całkiem poważny oddział biblioteczny, ale nikt jej złego słowa z tego tytułu nie powiedział. I pewnie nie powie, bo to żona miejscowego dygnitarza (co prawda obecnie w jakimś gabinecie cieni). Ja natomiast jestem oczywistym celem do odstrzału (łatwo sie domyśleć z jakiego powodu) i to mnie się tropi od dłuższego czasu. Niestety, w takich warunkach przyszło nam teraz pracować. To istny horror. Tu nie ma zmiłuj się, to twarda walka do końca.

                                    No, ale tymczasem mają szansę na punkt na swoją korzyść.

                                    ze sprawozdawczym pozdrowieniem. JG
                                    • anonymusss Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 10.03.10, 06:48
                                      'Nie macie wprost pojęcia
                                      Jak to jest źle na nerwy
                                      Bez chwili odpoczęcia
                                      Tak huśtać się bez przerwy.

                                      Ba, gdyby się to dało
                                      (to byłoby najprościej)
                                      Wyprowadzić jaką stałą
                                      Postawę wszechwartości!'

                                      Tadeusz Boy-Żeleński
                                    • Gość: goscinny Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 78.9.145.* 10.03.10, 23:05
                                      A to zabawna historia z odczytaniem przez Pana mego postu! Od razu
                                      miałam pewność, że rzecz dotyczy wyłącznie procedur, a nie meritum
                                      sprawy. Co do tych nie mam wątpliwości, że powinien je dobrze znać
                                      Nasz Wielki Prawnik, pan Rektor, i stosownie do nich się odnieść, co
                                      zresztą w końcu uczynił. Natomiast ja, buszując w arsenale pomysłów,
                                      znalazłam wśród zapomnianych już nieco gatunków ironię lub - jak kto
                                      woli - drwinę i właśnie nią tutaj się posłużyłam. To wszystko.
                                      Pozdrawiam.
                                    • Gość: bibliotekarz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 11.03.10, 07:53
                                      Spiskowa teoria dziejów?
                                    • Gość: Harry Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.mm.pl 11.03.10, 16:48
                                      Nasz powieściopisarz JG może powinien swój blog założyć? Dawno się tak nie uśmiałem :-) Biedny - chyba czuje się męczennikiem. Współczuję - doprawdy powiało grozą! Trup się ściele gęsto - prawdziwy horror w tej Bibliotece Uniwersyteckiej!
                                      • Gość: Gość Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.03.10, 21:05
                                        Pat w Bibliotece Uniwersyteckiej MARCIN RACZKOWSKI
                                        „...Ten spór ma już kilkuletnią historię i trwa do dzisiaj –Julian Fercz
                                        przypomina, że wobec planowanej przeprowadzki do nowego gmachu, nie inwestowano
                                        w sprzęt znajdujący się przy ul. Szajnochy. Gdy okazało się, że budowa nowego
                                        budynku BU przeciągnie się z powodu afery związanej z firmą, która wykonywała to
                                        zlecenie, sytuacja nie uległa zmianie...”

                                        Oświetlenie pomieszczeń Biblioteki, to archaiczne pająki, najczęściej sprawne w
                                        50 procentach. Neonówki świecą rozproszonym światłem, nie zapewniają właściwego
                                        oświetlenia. Kto się przejmuje wyminą oświetlenia? Od lat słyszymy o
                                        przeprowadzce do nowej BU.
                                        Awaria ogrzewania w Bibliotece powoduje spadek temperatury poniżej 18 stopni C.
                                        Ktoś dzwoni do PIP? Skądże. Pracuje.
                                        Śnieg spada z dachu, trzeba uważać, żeby czytelnicy nie ponieśli uszczerbku na
                                        zdrowiu, a pracownik? Co tam, jego interes jest najmniej ważny.
                                        Długo można wymieniać, ale po co?
                                        Nie ważne oświetlenie, nie ważny stan przewodów elektrycznych, nieistotny spadek
                                        temperatury w pomieszczeniach, za to najważniejszy skaner, z grube pieniądze.
                                        Powiedzieć by się chciało, zamienił stryjek siekierkę na kijek
                                        • Gość: inny gość Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 12.03.10, 08:01
                                          Drogi Gościu, nie wiem jak jest z oświetleniem na Szajnochy, ale gdy
                                          była awaria ogrzewania na Piasku to mielismy skrócony czas pracy, a
                                          gdy do tego doszła awaria prądu - puszczono wszystkich do domu. Gdy
                                          spadał śnieg z dachu wychodzilismy przejściami, których codziennie
                                          nie uzywamy właśnie po to, by nic nam sie nie stało i nic na nas nie
                                          spadło.
                                      • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.opera-mini.net 12.03.10, 01:26
                                        O! to chyba oznaka nadchodzacej inspekcji pracy.
                                      • Gość: bibliotekarka Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.217.146.194.generacja.pl 14.03.10, 20:44
                                        Podobnie jak na zebraniu Solidarności p. JG bez ogródek przypomniał
                                        o wniosku na kadencyjność dyrekcji tak na tym forum p. JG sygnuje
                                        swoje posty dotyczące teraźniejszości i przyszłości Biblioteki
                                        Uniwersyteckiej w sposób jawny inicjałąmi. Od pierwszego postu nikt
                                        kto pracuje w Bibliotece Uniwersyteckiej nie miał wątpliwości kto to
                                        jest JG. Posty prodyrekcyjne i prorektorskie były podpisywane w
                                        sposób pozwalający bez trudu ustalić autora. Posty o orientacji
                                        przeciwnej były zakonspirowane w sposób ograniczony tylko inwencją i
                                        wiedzą internetową autorów.
                                        Na tym tle postawa p. JG zasługuje na szacunek i za odwagę i za
                                        merytorykę.

                                        Przełożeni p. JG z dyrekcją i JM Rektorem włącznie nie są w stanie
                                        podjąć z Nim kompetentnej dyskusji zawodowej więc niszczą Go
                                        zarzutami natury organizacyjnej, które jest równo ciężko dowieść jak
                                        i obalić.
                                        Skutecznie można z nimi walczyć nagłaśniając je w media lub idąc do
                                        sądu.

                                        Wstyd mi za Pana Panie Rektorze że podpisuje się Pan czy też
                                        akceptuje Pan tego typu dokumenty.
                                        Panie Janie jesteśmy z Panem.
                                        bibliotekarka
                                        • Gość: opel Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 15.03.10, 08:03
                                          No proszę - JG ma swoją jawną fankę :-) Ale farsa! 'Łu-bu-du-bu, łu-bu-du-bu, niech nam żyje JG - prezes naszego klubu, niech żyje nam!' :-D
                                          • Gość: antyopel Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.03.10, 21:34
                                            Aleś głupi, Oplu, na pewno jesteś rodem z Piasku, siedzisz sobie w
                                            pracy, nudząc się jak mops, dłubiąc w nosie i myśląc jak tu
                                            zniszczyć lepszych i mądrzejszych od siebie. To w końcu zjawisko dla
                                            tych regionów typowe i - jak kołtun polski - ponadczasowe.
                                            • Gość: parias Kasty w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.wroclaw.vectranet.pl 15.03.10, 22:18
                                              Nasza dyrekcja wdrożyła w Bibliotece Uniwersyteckiej system kastowy. Oto kasty
                                              począwszy od najwyższej:
                                              bezkarni
                                              karni
                                              do ukarania
                                              ukarani
                                              zwolnieni.
                                              Bezkarnym wolno wszystko bez ponoszenia żadnych konsekwencji (a co to znaczy to
                                              widzimy na codzień).
                                              Karni potakują nim jeszcze wiadomo o co chodzi.
                                              Do ukarania czekają na swoją kolej kiedy dyrekcja znajdzie pretekst.
                                              Ukarani dostali już przydziałowe upomnienie, naganę lub degradację.
                                              Zwolnieni już nie pracują w Bibliotece.
                                          • Gość: była pracownica Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 195.205.8.* 17.03.10, 13:11

                                            Jestem byłą pracownicą Biblioteki i obecnie nie mam kontaktu z Panem JG i
                                            Oddziałem Mękopisów, przed laty tak się mówiło. JG miał dużą wiedzę, którą stale
                                            pogłębiał. Dużo publikował. Z tego co pamiętam, mówił wprost to co myślał. Mogło
                                            się to nie podobać, ale nikt z tego powodu nie toczył wojenek. Bardzo się
                                            zmieniło w Bibliotece.

                                            IP: 156.17.58. ... biblioteczne może mnie także nazwać fanką klubu JG.

                                            Trzymam kciuki za rozwiązanie problemów JG.

                                            Pozdrawiam
                                            • Gość: inny czytelnik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.e-wro.net.pl 15.04.10, 23:05
                                              W każdej instytucji, w której stwierdzono mobbing pracownik, który nie boi się
                                              temu przeciwstawiać w interesie całej załogi byłby przez tę załogę chroniony.
                                              Być może znalazłby się jakiś zwolennik dyrekcji, który pełniłby swoją funkcję
                                              podobną do TW. A tu widzę, że odważny kolega, do tego ambitny i kreatywny
                                              pracownik, jest obiektem napaści ze strony najbliższych współpracowników.
                                              Takiej "zgodnej załogi" można mobbingującej dyrekcji tylko zazdrościć. Sami
                                              sobie zakładacie "krawat" na szyję, moi drodzy!
                                              I piszcie skrupulatnie te wasze dzienniczki. Będzie kiedyś znakomite źródło do
                                              badań nad dziejami patologii zarządzania w bibliotece. Jakiś młodszy Żmigrodzki
                                              ładnie to opisze.
                                              • Gość: bibliotekarka Ja IP: *.217.146.194.generacja.pl 17.04.10, 22:02
                                                Autor: NN
                                                Dramat w jednym akcie, trzech scenach, kilku odsłonach

                                                Scena pierwsza, odsłona pierwsza
                                                Zabytkowy gabinet, w rogu po lewej tuż przy wejściu bardzo małe,
                                                proste bibliotekarskie biurko, zwykłe krzesło, trochę dokumentów na
                                                biurku;
                                                Za biurkiem siedzi dyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej pan dr AŁ,
                                                przegląda dokumenty, niektóre drze inne układa na biurku z powrotem.
                                                Scena druga
                                                Pukanie do drzwi
                                                AŁ: Proszę
                                                Wchodzi kobieta
                                                GP: Dzień dobry
                                                dr AŁ wstaje na powitanie
                                                AŁ: Dzień dobry
                                                GP: jestem mgr inż. kustosz dyplomowany GP.
                                                AŁ: Miło mi, miło mi.
                                                GP: JM Rektor mianował mnie nowym dyrektorem Biblioteki
                                                Uniwersyteckiej
                                                AŁ: jestem AŁ, gratuluję i życzę sukcesów
                                                GP: sukcesy to moja specjalność, nie chwaląc się ... (pół godzinna
                                                tyrada)
                                                AŁ: Przepraszam, ...
                                                GP: Tak więc z uwagi na opinię o Bibliotece i jej pracownikach
                                                powierzono mi ... (pół godzinna tyrada)
                                                AŁ: Ale widzi Pani, Biblioteka nie rządem stoi a ...
                                                GP: Tak wiem mówiono mi o tym, to ulegnie radykalnej zmianie ...
                                                (pół godzinna tyrada) którą kończy zdanie „A teraz Ja tu będę
                                                rządzić”.
                                                p. AŁ niedopuszczony do głosu opuszcza gabinet z uczuciem dobrze
                                                spełnionego obowiązku i krokiem dyrektora z klasą mrucząc pod
                                                nosem „a swobodami bibliotekarek i nic nowego bez wysondowania ich
                                                opinii”.
                                                Scena druga
                                                chór bibliotekarek śpiewa „co to będzie, co to będzie”
                                                odpowiada im chór klakierek
                                                „Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie dyrektorkę,
                                                kierowniczkę, pupileczkę”
                                                z połogi wychyla sie gnom biblioteczny i dodaje szeptem „za
                                                lojalność, za pisemko, za donosik”
                                                Scena trzecia
                                                Odsłona pierwsza
                                                pomieszczenie jak poprzednio ale w lewym rogu gabinetu z dala od
                                                wejścia wystawne biurko, stolik komputerowy, komputer, monitor,
                                                drukarka, okazały fotel, obok kosz na śmieci, od drzwi na prawo duży
                                                okrągły stół z krzesłami naokoło
                                                Gnom biblioteczny do połowy wychylony z podłogi, z ołówkiem w ręku,
                                                pochylony nad kartką z nagłówkiem Uniwersytet im. Bolesława Bieruta
                                                Gnom: No to do zwolnienia i ukarania zostało jeszcze stu, stu ...
                                                Gnom liczy coś, przeklina, ale się ciągle myli
                                                Nagle uderza się ręką w głowę
                                                Gnom: Muszę być ciszej bo i mnie zwolni lub ukarze.
                                                Kurtyna

                                                ------------
                                                od autora:
                                                - wytłumaczenie co znaczy „nie rządem stoi” jest tutaj
                                                obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=247 co panu AŁ jako
                                                mediewiście było doskonale wiadome
                                                - swobody bibliotekarek to ruchomy czas pracy, prawo do swobodnej
                                                wypowiedzi na tematy związane z pracą, wyjścia prywatne przy
                                                zachowaniu miesięcznej ilości godzin, ...


                                                • Gość: bibliotekarka chór Re: Ja IP: *.wroclaw.vectranet.pl 18.04.10, 23:05
                                                  No to mamy nową jakość.
                                                  Nowy rodzaj literacki.
                                                  Dotychczas na naszym forum dominowały dwa z trzech głównych rodzajów
                                                  literackich: epika i liryka. Wczoraj pojawił się nowy na naszym forum rodzaj
                                                  literacki: dramat pod znamiennym tytułem „Ja”.
                                                  Pobieżna analiza tego utworu literackiego prowadzi do stwierdzenia że jest to
                                                  dramat groteskowy – odmiana dramatu nowoczesnego, uprawiana w ramach teatru
                                                  absurdu.

                                                  Za takim stwierdzeniem przemawia: zanik tradycyjnej akcji, sprowadzonej do ciągu
                                                  luźnych, bezsensownych scen, w których działania postaci pozbawione są motywacji
                                                  psychologicznej. Występują tu elementy groteski, parodii, nonsensu, wyszydzany
                                                  jest powszechnie przyjęty szablon językowy. Występują obok siebie sceny z
                                                  pierwiastkiem komicznym i dramatycznym.
                                                  Świadoma niedostatków mojej analizy tego utworu literackiego na tym kończę
                                                  bibliotekarka chórzystka
                                        • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.opera-mini.net 16.03.10, 02:06
                                          @bibliotekarka: dzięki za słowa poparcia, zawsze to raźniej jak człowiek czuje, że nie jest sam. W tych doprawdy dziwnych czasach należy okazywac sobie nawzajem więcej życzliwości. Tym bardziej, ze nie zawsze da się przewidzieć na kogo popadnie. Teraz zdaje się Stare Druki mają problem. Sytuacja jest niewątpliwie trudna, ale - ufajmy - nie beznadziejna.

                                          • Gość: JM Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 16.03.10, 15:48
                                            @bibliotekarka: Droga Pani – podpisała się Pani jako „bibliotekarka” – nie sprecyzowała Pani natomiast, w jakim oddziale BUWr Pani pracuje, czy jest Pani może sekretarką, czy zajmuje Pani inne stanowisko – nieważne, nie wnikam (proszę mnie źle nie zrozumieć, nie zamierzam Pani obrazić, piszę jedynie w kontekście tej konspiracji, braku odwagi etc.). Proszę prześledzić dokładnie wcześniejsze posty. Zobaczy Pani, że nie tylko Pan JG podpisuje się swoimi inicjałami, inni także mają odwagę cywilną podać swoje inicjały (e.g. A.Ż., MŁ – każdy, kto pracuje w BUWr, bez żadnego problemu rozszyfruje, kto kryje się pod tymi inicjałami), a nawet imię i nazwisko (e.g. Pani Alicja Konik). Ja zresztą też już wcześniej napisałam, w jakim oddziale pracuję (proszę uprzejmie sprawdzić).
                                            To, czy ktoś przyjmuje postawę prodyrekcyjną/prorektorską bądź antydyrekcyjną/antyrektorską w swoich postach, to już każdego prywatna sprawa. Najważniejsze, aby podawać rzetelne informacje, a nie te z tzw. ‘drugiej ręki’, bowiem ‘fama crescit eundo’ (‘plotka rośnie po drodze’). Gdy z daną osobą się nie pracuje/nie współpracuje na codzień, trudno ocenić jej postawę/dokonania w pracy. Poza tym zawsze powinna obowiązywać zasada ‘audiatur et altera pars’ (‘niech druga strona też zostanie wysłuchana’).
                                            Ad rem: wyrażając się eufemistycznie – sytuacja/atmosfera w naszym oddziale (Rękopisy), jak i obecnie w Starych Drukach, nie jest wesoła. Nikomu do śmiechu nie jest.
                                            Z tego, co obserwuję, spór Pana JG z Przełożonymi jest poważny. Niestety to też rzutuje na nasz cały oddział, a chyba nikt nie lubi być obrażany bezkarnie ani gdy ustawicznie deprecjonuje się jego pracę – a taka sytuacja niestety ma miejsce (i przybiera różne formy) . Dlatego później my - jako oddział (a szerzej - jako bibliotekarze) - mamy taką, a nie inną opinię, zapewne postrzega się nas jako nieudacznych, niezrealizowanych, zakompleksionych, kłótliwych ludzi. A to nie ma nic wspólnego z prawdą!
                                            [E.g. zacytuję opinię o nas – bibliotekarzach, żebym nie była gołosłowna: Autor: Gość: Ufff.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.10, 15:01
                                            „Czyżbyście wreszcie na forum znaleźli własną ścieżkę
                                            uwalniania wulkanicznej, a ukrywanej dotąd, ekspresji?NIESAMOWITE!!!!! A w tych
                                            bamboszach i okularkach, przesuwając się cichaczem za regałami takie - wydawało
                                            się - ciapy...... A toż wyście są Żywioł Nieokiełznany!!! Tsunami Himalajskich
                                            Śnieżyc!!! Tąpnięcia Podziemnych Oceanów!!! Aż ciarki człowieka przechodzą.
                                            Trzeba te posty Spilbergowi podesłać.”]

                                            Wykształcenie/kompetencje to jedna sprawa, umiejętność współpracy z innymi ludźmi to druga sprawa. Są ludzie, którzy ze wszystkimi lubią być w nieustannym konflikcie i jeszcze się taki nie urodził, kto by im dogodził. Niezwykle trudno się z takimi ludźmi pracuje. Przyznam otwarcie, że m.in. dlatego nigdy nie chciałabym być kierownikiem w Oddziale Rękopisów (zresztą w żadnym innym oddziale również), bo nie jest to łatwa rola. Cieszę się zatem, że jestem zwykłym pracownikiem.

                                            A propos – piszę ten post po pracy. Mnie (jak i każdego) również obowiązuje codzienna sprawozdawczość oraz przedstawianie Kierownikowi dzienniczków (co tydzień), rozliczanie się z każdej minuty wyjścia etc.
                                            Co do postu Pani/Pana, ktorej/któremu się wydaje, że na Piasku ludzie się nudzą, napiszę krótko: jeśli nie ma Pani/Pan co robić (ignavis semper feriae!), proszę się zająć czymś pożytecznym – powtórzę się chyba: ‘tota vita discendum est, sed nulla aetas sera ad discendum’! Jeśli Pan/Pani tej sentencji (nota bene bardzo przydatnej w życiu nas wszystkich) nie zrozumiał/a, to proszę sobie sprawdzić w słowniku.

                                            Szkoda, że na tym forum niektórym brak odwagi do wyrażania w sposób kulturalny, sine ira et studio, własnych poglądów, a inni zaś chowają się za nickami (najczęściej ci, którzy piszą zgryźliwe teksty).
                                            Jak to było w piosence Pana Młynarskiego „Róbmy swoje!” i miejmy nadzieję, że będzie dobrze.
                                            • Gość: aluzja Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.03.10, 17:19
                                              Pani JM rozbawiła mnie Pani do łez. Podam rozmiar swojego buta 40, a koleżanka bibliotekarka nosi buty w rozmiarze 36. Pan JG prawdopodobnie nosi buty w rozmiarze 45. Nie będę dalej pisać, bo może Pani pojmie aluzje.
                                              • Gość: JM Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.as.kn.pl 16.03.10, 22:01
                                                @aluzja: vice versa. Fructus cape cum pane, si vis vivere sane! Pojęła
                                                Pani/pojął Pan?
                                                • Gość: gość: do JM Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.03.10, 23:38
                                                  Widzę,że Pani ulubionym zajęciem stało sie przepisywanie do kajetu
                                                  sentencji łacińskich, ale nawet najcelniejsza sentencja nie powinna
                                                  Pani zastępować zdolności logicznego wnioskowania, a już z pewnością
                                                  kultury prowadzenia dyskusji. Nie jestem - na szczęście - Pani
                                                  adwersarzem, ale nawet jako osoba postronna uważam Pani końcowe
                                                  pytanie za wyjątkowo bezczelne.
                                                  • Gość: JM do 'gościa' Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 17.03.10, 15:34
                                                    @ gość: IP: *.ssp.dialog.net.pl
                                                    Widzę, że wychodzi Pani/Pan z założenia, że najlepszą obroną jest atak
                                                    (zwłaszcza gdy się jest anonimowym rozmówcą, można poczuć się bezkarnym).
                                                    Moje końcowe pytanie tyczyło się całego kontekstu Pani/Pana poprzedniej
                                                    wypowiedzi. ‘Pojęłam’ Pani/Pana aluzję i się do niej odniosłam. Nie chodziło mi
                                                    o to, czy zrozumiała Pani/zrozumiał Pan dosłownie sentencję łacińską. Pani/Pana
                                                    oburzenie jest nie na miejscu.
                                                    Poza tym mam prawo cytować łacińskie sentencje. Dziwną rzeczą by było, gdybym
                                                    posługiwała się e.g. chińskimi cytatami. Jestem filologiem klasycznym, a nie
                                                    sinologiem.
                                                    Proszę Pani/Pana – mam również prawo odnieść się do sytuacji, która ma miejsce w
                                                    naszym oddziale. I też mam prawo mówić wprost, co myślę, czy się to Pani/Panu
                                                    czy komu innemu podoba czy też nie. I nie zamierzam przywdziewać ‘maski’, kryjąc
                                                    się za jakimś ‘nickiem’, bo to wg mnie żałosne.
                                                    Bene vale!
                                                  • anonymusss Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 17.03.10, 17:10
                                                    Bene vale! - Miej się dobrze! (do widzenia)
                                                  • guinnes.2010 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 17.03.10, 18:39
                                                    Ecce iterum Crispinus!
                                                  • guinnes.2010 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 17.03.10, 19:15
                                                    To nie do Pana/Pani Anonymusss :)
                                                  • Gość: kustosz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.md4.pl 18.03.10, 17:48
                                                    Zabawa w degradowanie i rozdawanie upomnień ewntualnie nagan nadal
                                                    trwa. Dyrekcja nie przebiera w środkach, krzyczenie na pracownika to
                                                    nic w porównaniu z wizją zwolnienia dyscyplinarnego. A za co? To
                                                    tylko wie dyrekcja i oczywiście JM, który bez wahania podpisze każde
                                                    podsunięte mu pisemko. Co na to przepisy, regulaminy, kodeks pracy?
                                                    Wygląda na to, że w tym naszym uniwersyteckim świecie wszystko można
                                                    inaczej zinterpretować. Przestańmy się bać, zwracajmy się o pomoc do
                                                    rzetelnych prawników. Nie dajmy się wbić w glebę i zastraszać.
                                                  • Gość: ad rem do JM Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.03.10, 23:49
                                                    To może niech już Pani posługuje się sentencjami łacińskimi, skoro
                                                    tak panią to kręci! One przynajmniej zachowują sens, czego nie można
                                                    nawet w najlepszej wierze przypisać Pani wypowiedziom w
                                                    polszczyznie. Obfite czerpanie z mądrości starożytnych na tutejszym
                                                    forum - nawet przy założeniu, iż jest Pani klasykiem - niczego nie
                                                    tłumaczy, ani nie wyjaśnia. Poza tym przypominam, iż nie jestem
                                                    autorem postu o rozmiarach buta, więc polemika ze mną jest raczej
                                                    bezzasadna.
                                            • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 17.03.10, 13:54
                                              Nasza koleżanka z rękopisów w swoim bezkompromisowym wystąpieniu, tak bogato okraszonym mądrością starożytnych, poruszyła ważny, wydaje się wątek - mianowicie tych upokarzających dzienniczków. Też jestem zdania, że w Oddziale Rękopisów ten system dalej obowiązuje, choć z kilku już źródeł słyszałem, że go ponoć na początku lutego, w pewnej dyskrecji, zniesiono, czy też ograniczono (nie ma tu jedności zdań). Podobno, po rocznej przerwie, obowiązuje znowu system kwartalnej sprawozdawczości. Myślę więc, że byłoby słuszne i z punktu widzenia dobrze rozumianych interesów BU korzystne, żeby rzecz wyjaśnić. Inaczej nasza koleżanka JM (tak, wiemy kto zacz), no i niżej podpisany, i być może jeszcze inni pracownicy tego świetnego ongiś Oddziału, którzy dalej podlegają tej przykrej procedurze, słusznie mogą się czuć na tym tle nierówno traktowani, zatem nawet szykanowani, co z pewnością w czasie prowadzenia kontroli przez Inspekcję Pracy miejsca mieć nie powinno. Z uwagi na to, że sprawa wydaje się być dla BU, istotna, tym samym eż ważna dla dobrego Imienia Uniwersytetu, którego BU jest przecież nieodłączną częścią, pozwalam sobie poruszyć ten problem w czasie pracy - dla dobra instytucji, więc liczę, że ani Dyrekcja BU, ani JM nie podejmą żadnych "dyscyplinujących" kroków; tym bardziej, że zajęło to tylko 10 min. czasu, co w razie czego jestem w stanie odrobić, choćby jutro, po pracy. Ze sprawozdawczym pozdrowieniem. JG
                                            • Gość: SB Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.217.146.194.generacja.pl 19.03.10, 01:15
                                              "To, czy ktoś przyjmuje postawę prodyrekcyjną/prorektorską bądź
                                              antydyrekcyjną/antyrektorską w swoich postach, to już każdego
                                              prywatna sprawa." - nie bardzo jego prywatna sprawa, jeśli konflikt
                                              trwa ponad rok. Gdybyście solidarnie zajęli się sprawą, to ta rzeka
                                              durnowatych postów pisanych dla odstresowania już dawno by wyschła.
                                              Z ogólnej tonacji Pani pisania, można wyczuć, że bierze Pani
                                              stronę "pro", nie "anty". Trudno mi jednak zrozumieć, dlaczego godzi
                                              się Pani na "sytuacja/atmosfera w naszym oddziale (Rękopisy), jak i
                                              obecnie w Starych Drukach, nie jest wesoła. Nikomu do śmiechu nie
                                              jest.". oraz "Mnie (jak i każdego) również obowiązuje codzienna
                                              sprawozdawczość oraz przedstawianie Kierownikowi dzienniczków (co
                                              tydzień), rozliczanie się z każdej minuty wyjścia etc." Czy Wy tam
                                              jesteście niezdyscyplinowane małolaty na praktyce u starożytnego
                                              ekonoma, co to kijem i straszeniem utrzymywał poddanych w
                                              odpowiedniej dyscyplinie.
                                              Kochana Pani JM, ma Pani pewną łatwość pisania, to niech Pani pomoże
                                              swoim kolegom i koleżankom, niech Pani czasem napisze coś dla
                                              poparcia tych, co są "anty" i razem zwalczajcie nieudaczne
                                              kierownictwo, które nie potrafi stworzyć miłej atmosfery w pracy
                                              inteligentnych i wrazliwych ludzi.
                            • Gość: SB Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.217.146.194.generacja.pl 08.03.10, 11:27
                              JM Panie Rektorze
                              Czy to nie jest wielki wstyd, aby wokół szacownej biblioteki
                              uniwersyteckiej przez okrągły rok trwało jakieś tam pisanie na
                              Forum. Z przeglądu tych postów widać jedno: załodze biblioteki nie
                              podoba się styl rządzenia Pań dyrektorek a Paniom dyrektorkom
                              przeszkadza większość załogi. To dziwne. Jedni i drudzy mają zapewne
                              dostęp do literatury fachowej o zarządzaniu i o dobrej robocie. No,
                              ale oni chyba nie czytają - bo to zbyt trudne. A może nikt im nigdy
                              nie mówił, że zarządzania i pracy (a szczególnie relacji
                              interpersonalnych w miejscu pracy) też trzeba się uczyć.
                              Panie JM Rektorze. Jakby tak Panie Dyrektorki zainteresowały się
                              nowoczesnym podejściem do zarządzania w organizacji i chciały
                              zrozumieć kilka podstawowych zasad zarządzania (nie rządzenia), to
                              może by sytuacja zmieniła się na lepsze. Na początek polecam niezłą
                              książeczkę Pana Andrzeja Blikle pt "Doktryna Jakości", a szczególnie
                              część 3 "bez kar i nagród".
                              Gdyby panie dyrektorki zechciały zrozumieć, że współcześnie
                              skutecznie zarządzać organizacją może tylko PRZYWÓDCA, który umie
                              pozyskać zaufanie, przychylność i zaangażowanie załogi, to to forum
                              wyglądałoby zupełnie inaczej. Czas rządzicieli, który dyscypliną i
                              strachem poganiali ludzi do roboty już dawno minął.
                              A może jest już za późno - i naprawdę trzeba wymienić naczelne
                              kierownictwo szacownej biblioteki, zanim przyjdzie zapaść.

                              z szacunkiem SB
                              • Gość: BS Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.10, 15:10
                                Drobna poprawka: jeśli "Panie Rektorze", to WM (Wasza
                                Magnificencjo), a nie JM (Jego Magnificencja)
                                • Gość: SB Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.217.146.194.generacja.pl 08.03.10, 17:12
                                  Trafna uwaga. Co więcej zauważam, że po to pisze się WM, albo JM aby
                                  już nie uśywać tytułu Pan - który jest przeznaczony dla mniej
                                  godnych osobistości. W przyszłości poprawię się. Mam nadzieję, że JM
                                  Rektor raczej skupi się na merytoryce postu, o ile On to czyta.

                                  pozostaję z szaunkiem. SB.
                              • Gość: Inny czytelnik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.e-wro.net.pl 17.03.10, 12:18
                                Podpisuję się pod tym, co 12 marca napisał SB. Według mnie trafił w samo sedno.
                                I w ocenie postępowania rektora i dyrekcji biblioteki. Tayloryzmu w zarządzaniu
                                nie stosuje się już chyba nawet w tzw. Trzecim Świecie.
                                • Gość: Inny czytelnik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.e-wro.net.pl 17.03.10, 12:19
                                  Okazuje się, że SB napisał to 8 marca
                        • Gość: gość Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.10, 08:59
                          Jak dyrekcja (jakakolwiek, ta też) nie potrafi kontrolować
                          merytorycznej pracy i dodatkowo wszystko się sypie to co może zrobić?
                          Dociska dyscyplinę, wierząc, że to pomoże w wykonaniu planu. Im
                          bardziej się sypie, tym bardziej dociska. Takie prawo fizyki. Z tego
                          prawa wynika też, że bardzo się sypie. Koniec już bliski.

                          A propo grandy w grantach. Kto pierwszy zawiadomi NIK?
                          • Gość: goscinny Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.03.10, 00:46
                            Czy NIK ma jeszcze jakąś moc sprawczą? Bardzo w to wątpię, skoro
                            przeprowadzone w latach osiemdziesiątych w OSD kontrole nie
                            doprowadziły do ujawnienia bezprawnych wypożyczeń starych druków na
                            zewnątrz. Jeszcze w latach 90-tych ubiegłego wieku w magazynie
                            leżały sobie spokojnie na półkach rewersy z lat 60-tych, a zapytana
                            przeze mnie o to ówczesna kierowniczka Oddziału odparła: "ale X za
                            to zapłacił!!! Może ktoś z Państwa wie i zaspokoi mą ciekawość: ile
                            jest wart bogato ilustrowany miedziorytami niderlandyk
                            szesnastowieczny i czy pracownik naukowy tak ubogiego uniwersytetu
                            jak nasz jest w stanie zań zapłacić???
                          • Gość: bibliotekarka Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.217.146.194.generacja.pl 03.03.10, 18:34
                            To że dyrekcja nie ma kwalifikacji do kontrolowania merytorycznej
                            pracy to wie każdy kto miał kontakt z którąkolwiek z dyrektorek.
                        • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.opera-mini.net 01.03.10, 22:26

                          Co do działań obronnych. Sytuacja w Bibliotece zaczyna robić się coraz dziwniejsza. Granty p. A.Ż. pokazują, że wszystko jest możliwe, nawet to, co wydawało się dotąd nieprawdopodobne. Zresztą zdaje się, że mają one w tej dziwności spory udział. Tymczasem robi się ponuro i trudno przewidzieć co się jeszcze wydarzy. W takich okolicznościach polecam wszystkim zainteresowanym związki zawodowe - one są po to, żeby w takich trudnych momentach bronić interesów pracowniczych. Co ważne - mogą udzielić pomocy prawnej i to zwykle skutecznej. Zdaje się, że niebawem sam, na własnej skórze, będę miał okazję przećwiczyć skuteczność pomocy prawnej ZZ. Mój przypadek jest co prawda dość szczególny i nikomu nie polecam czegoś podobnego - być celem dla przeciwnika wyraźnie silniejszego i grającego nie fair, to żadna przyjemność (oczywiście to subiektywny pogląd, ale podparty jednak pewnymi, znanymi wielu faktami). W każdym razie proszę przekazywać wszelkie, najlepiej jakoś udokumentowane informacje o naruszaniu praw pracowniczych do związków zawodowych.
                          Swoją drogą przypadek BU pokazuje coraz dobitniej, że konieczne jest wprowadzenie na szczeblu państwowym jakiegoś rodzaju kontroli kondycji przynajmniej głównych repozytoriów dóbr kultury narodowej, takich właśnie jak nasza Biblioteka.
                          Ważne jest też nasze FORUM o mobbingu i myślę, że bardzo słuszną praktyką byłoby publikowanie właśnie tutaj wszelkich konkretnych materiałów dotyczących naruszania praw pracowniczych - to jest jednak miejsce publiczne, które może odczytać każdy subskrybent forum GW, nie tylko fan spraw bibliotecznych. Z tego powodu nasze forum jest jak kolec w ..., no powiedzmy, w udzie, dla drugiej strony - chyba trochę krępuje ich działania. Zatem zaczynam, w następnym poście będzie dosłowny odpis mojej nagany. To całkiem interesujący dokumnent, przy tym nie tajny.
                        • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.opera-mini.net 01.03.10, 22:34
                          a teraz dokumenty:
                          [papier firmowy: Uniwersytet Wrocławski. Prorektor ds. Ogólnych. Adres etc.; dalej jest właściwy tekst:]
                          "Wrocław, 18 lutego 2010r.
                          DK-1111-234/12877/10
                          Pan
                          Jan Gromadzki
                          kustosz
                          Oddział Rękopisów
                          Biblioteka Uniwersytecka

                          Zawiadamiam Pana, że na podstawie art. 108 § 1 pkt. 2 Kodeksu pracy oraz art. 78 Regulaminu Pracy Uczelni, udzielam Panu karę porządkową nagany, za naruszenie obowiązków pracowniczych tj.:
                          - niewywiązywania się z obowiązku opracowania ustalonej liczby rękopisów do bazy Manuscriptorium,
                          - niewywiązywania się z obowiązku składania pisemnych sprawozdań z wykorzystania czasu pracy,
                          - niestosowania się do poleceń bezpośredniego przełożonego (kierownika) i dyrekcji Biblioteki,
                          - niewykonywania z należytą starannością i we właściwym tempie prac zleconych przez przełożonych,
                          - wykonywania w godzinach pracy czynności nie związanych z zadaniami wynikającymi ze stosunku pracy.
                          Od ukarania karą porządkową przysługuje Panu prawo wniesienia sprzeciwu do JM Rektora w terminie 7 dni od daty otrzymania nieniejszego pisma.
                          (data i podpis pracownika) [pieczątka "Prorektor ds. Ogólnych/ prof. dr hab. Władysław Dynak" i podpis]
                          Do wiadomości:
                          - kierownik jednostki
                          - Dział Płac"

                          Dla tych, którzy nie mają czasu zaglądać do Kodeksu Pracy - art. 108 § 1 (rozdz. VI: Odpowiedzialność porządkowa pracowników) brzmi tak: "Art. 108 § 1. [95] Za nieprzestrzeganie przez pracownika ustalonej organizacji i porządku w procesie pracy, przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy, przepisów przeciwpożarowych, także przyjętego sposobu potwierdzania przybycia i obecności w pracy oraz usprawiedliwień nieobecności w pracy, pracodawca może stosować: 1) karę upomnienia, 2) karę nagany." Art. 78 Regulaminu Pracy Uczelni powtarza sformułowania art. 108 § 1 KP, uszczegółowiając je nieco.
                          W tym kontekście ciekawie prezentują się zarzuty zawarte w zawiadomieniu o naganie - pomijając pierwszy, który trudno uznać za podpadający pod ów art. 108 § 1 - pozostałe można by dopisać w niezmienionej formie do art. 78 Regulaminu Pracy Uczelni (może poza 3., który chyba jest niezgodny z tym dokumentem - szary pracownik, jak ja, wykonuje tylko polecenia swojego bezpośredniego przełożonego). Trudno powiedzieć, dlaczego autor zawiadomienia tak ogólnie sformułował zarzuty. Może liczył, że będę zgadywał co miał na myśli? a może uznał, że występki są tak oczywiste, że nie ma co wchodzić w szczegóły? Nie wiem.

                          Wrócę jeszcze do pierwszego zarzutu, ponieważ brzmi on dziwnie - jednocześnie konkretnie i enigmatycznie, a nawet nieco abstrakcyjnie, no i ma już (pisałem o tym wcześniej) całkiem długą długą historię i ongiś (27.XI.2007) napisałem nawet elaborat na 3 strony dla Dyrekcji BU w tej sprawie. Największym jego mankamentem, poza tym, że sugeruje wykonywanie zupełnie innej pracy niż ta, o którą faktycznie może chodzić (przepisywanie starego katalogu), jest bezpodstawność.

                          Żeby zilustrować, jak trudny jest żywot pracownika Oddziału Rękopisów BU A.D. 2007-2010, zacytuję 2 ostatnie dokumenty swojej przełożonej:
                          "Wrocław, dn. 16.02.2010r.
                          Pan
                          Jan Gromadzki
                          kustosz w Oddziale Rękopisów
                          Biblioteki Uniwersyteckiej
                          Zobowiązuję Pana do składania cotygodniowych wykazów wykonanych prac w formie poświadczonej własnoręcznym podpisem w kazdy wtorek rano.
                          Maria Paluszak-Łoś [podpis ręczny]
                          kierownik Oddziału Rękopisów"

                          - tutaj moja kierowniczka zmienia nieco sławne zarządzenie naszej Znakomitej Dyrekcji z 10.10.2008 r., nota bene obowiązujące obecnie już tylko połowicznie, i chyba głównie mnie (a może i innych, nie wiem; na pewno ostatnio ujęto obowiązków z jego tytułu kierownikom).

                          Szczególnie znamienny jest drugi dokument:
                          "Wrocław, dn. 16.02.2010r.
                          Pan
                          Jan Gromadzki
                          kustosz w Oddziale Rękopisów
                          Biblioteki Uniwersyteckiej
                          Zobowiązuję Pana do przedstawienia szczegółowego planu pracy nad rozsypami w I kwartale 2010 roku w terminie do 23.02.2010 r.
                          Maria Paluszak-Łoś [podpis ręczny]
                          kierownik Oddziału Rękopisów"

                          Zwracam uwagę na termin i daty. Jest to tekst esencjonalny, wyrażający w skondensowanej formie tragizm i absurdalność mojego służbowego położenia oraz pewną nieuchronność "niestosowania się do poleceń bezpośredniego przełożonego (kierownika) i dyrekcji Biblioteki". W takich warunkach przychodzi nam tutaj w BU próbować sprostać wymogom nauki i budować system informacji naukowej!
                          Oczywiście, oba dokumenty mają też i dobre strony - np. moja zwierzchniczka nie użyła w nich zwykłego w takich sytuacjach kapralskiego tonu komend, tylko formułuje je dość uprzejmie, aczkolwiek też stanowczo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka