Dodaj do ulubionych

Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej

20.02.09, 00:11
Państwowa Inspekcja Pracy potwierdziła istnienie mobbingu w
Bibliotece Uniwersyteckiej. Szok! Co na to władze uczelni?
Taka szacowna instytucja...
Obserwuj wątek
    • Gość: Judyta Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.chello.pl 20.02.09, 20:14
      Władza z władzą trzyma! Ot co! Rektor wie i co robi? Nic!
      Tajemnicą poliszynela jest fakt, że mobbing w stosunku do niektórych osób
      pracujących w Bibliotece Uniwersyteckiej trwa od kilku lat ale nic w tej sprawie
      się nie dzieje. Kontrola PIP też nic nie da, bowiem Pan Rektor przyjął w tej
      sprawie punkt widzenia pań dyrektorek, które nie mają dobrego zdania o swoich
      pracownikach. Nawiasem mówiąc panie te, wykazują się ogromną ignorancją ale PR
      mają bardzo dobry. Cóż w dzisiejszych czasach nie liczy się kompetencja, wiedza
      ale ten nieszczęsny PR.
      • Gość: bibliotekarz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 20.02.09, 21:35
        Rektor wie o wszystkim od dawna, a dokumenty na potwierdzenie
        mobbingu i łamanie prawa przez dyrektorki ma od 2 miesięcy, ale
        wszystko chce zamieść pod dywan. Bibliotekarzy prosi o spokój,
        pokorę, ostudzenie emocji, a dyrekcji zezwala na zwalnianie
        pracowników. No cóż, musiała sobie pani dyrektor czymś zaskarbić
        przychylność JM.
        • Gość: kasandra Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 21.02.09, 22:20
          Rzeczywistość uniwersytecka jest bolesna. Zeby INNI (naukowi) mieli
          więcej, trzeba dać mniej szarakom (d. służba biblioteczna). Dyrektor
          BU dobra dla władz UWr. bo działą zgodnie z powyższym założeniem.
          Nikt nie zmieni takiej OK Pani Dyrektor, bo Rektor woli Jej zapłacić
          za to co robi (zamordyzm, mobbing) niż podwyższyć pensje
          bibliotekarzom.
          • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 26.02.09, 09:39
            kasandra jest chyba bliska prawdy. Rzecz w pieniądzach. Dobry
            dyrektor Biblioteki, to taki, który zrealizuje skutecznie jej
            budżet - zdarzało się, że niższy niż minimalne potrzeby. I chyba nic
            więcej się nie liczy. To, że jest to biblioteka obarczona
            największym księgozbiorem zabytkowym, też nie gra roli i na ogół - w
            kontekście budżetowym jest to zupełnie ignorowane (tu polecam
            lekturę listu prof. Migoń w Przeglądzie Uniwersyteckim, Nr 9/2008).
            Ten fakt eksponowano i wzięto pod uwagę tylko podczas starań o
            budowę tego wielkiego betonowego pudła nad Odrą (ale już przy jego
            projektowaniu i budowie pominięto, przez co inwestycja zyskała
            szereg tragikomicznych cech). Finanse, dokładnie rzecz biorąc
            drastycznie okrojone nakłady na Bibliotekę, to jeden z głównych tak
            dogłębnie żałosnej jej kondycji. Bibliotekarzom płaci się jakieś
            głodowe pensje (ja np. po 20 latach zarabiam mniej niż połowa
            średniej krajowej), nie kupuje się książek (z tego samego powodu),
            więc wartość BU jako instytucji naukowej zgrabnie podążą w kierunku
            zera, w związku z tym maleje zainteresowanie publiki Biblioteką i
            tym samym motywacje do wydawania na nią pieniędzy i tak błędne koło
            się zamyka. Biblioteka już od dawna jest istytucją patologiczną i
            jej uwiąd postępuje niestety "od głowy", więc osobliwe praktyki
            między zarządem BU a jej pracownikami są dość naturalną konsekwencją
            tego stanu rzeczy.
            • Gość: absolwent Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 95.160.201.* 26.02.09, 22:27
              Zaciekawiony odwołanie do Przeglądu Uniwersyteckiego odszukałem go (notabene na
              w cyfrowych zasobach Biblioteki Uniwersyteckiej) i przeczytałem miejscami nie
              wierząc własnym oczom w jakich warunkach przychodzi pracować bibliotekarzom
              Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu. Początkowo zamierzałem przytoczyć tu
              istotne dla tematu forum fragmenty, ale stwierdziłem że to należy przeczytać w
              całości. Tekst ten pozwala zrozumieć dlaczego w Bibliotece wdrożono zarządzanie
              przez mobbing a nie na przykład Zarządzanie Przez Cele.

              Przegląd uniwersytecki Nr 9/2008
              Rada Biblioteczna funkcjonująca w Uniwersytecie Wrocławskim na zakończenie
              kadencji 2005–2008 czuje się zobowiązana do przekazania Władzom Rektorskim
              poniższej opinii na temat fundamentalnych spraw związanych z kondycją Biblioteki
              Uniwersyteckiej.
              I
              Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu jest instytucją nauki i kultury o
              wyjątkowym bogactwie unikatowych i cennych zbiorów historycznych, szeroko
              znanych w kraju i na świecie, wykorzystywanych w pracach naukowo- badawczych
              przez uczonych wielu specjalności. Dla studenckiej części społeczności
              akademickiej jest nieodzownym źródłem materiałów dydaktycznych. Jej
              użytkownikami są również przedstawiciele całego społeczeństwa. Wydaje się
              oczywiste, że także w ocenach i działaniach Władz Uczelni Biblioteka
              Uniwersytecka powinna zajmować miejsce godne jej rangi naukowej i kulturalnej.
              Niestety, te oczekiwania nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistej polityce
              Uczelni, a wszelkie próby uzyskania zrozumienia i konkretnych decyzji Władz
              Rektorskich mijającej kadencji na rzecz poprawy warunków funkcjonowania
              Biblioteki kończyły się fiaskiem.
              Głos Rady – stanowiącej przecież „organ opiniodawczy Rektora” – nie był brany
              pod uwagę, a powołanie Rady okazało się jedynie wypełnieniem formalnych wymogów
              Ustawy. Od kilku lat – co Władze Rektorskie doskonale wiedzą – zmniejszany jest
              sukcesywnie budżet Biblioteki (por. Załącznik nr 1). W roku 2007 był on o blisko
              20% niższy od budżetu na rok 2005. Oznacza to nie tylko utrzymywanie na poziomie
              żenująco niskim i drastycznie odbiegającym od poziomu uposażeń w innych
              bibliotekach uniwersyteckich płac bibliotekarzy Biblioteki Uniwersyteckiej, lecz
              także załamanie w wypełnianiu statutowych zadań Biblioteki w tak podstawowym
              wymiarze działalności, jak gromadzenie zbiorów. Rok 2007 był piątym już kolejnym
              rokiem, w którym spadły kwoty przeznaczane na uzupełnianie zbiorów – źródłem ich
              pomnażania stają się jedynie dary i egzemplarz obowiązkowy, który pozwala na
              kompletowanie wyłącznie polskiej produkcji wydawniczej. Dramatyczne luki
              powstają w zasobach światowej – zagranicznej literatury. Nie jest sytuacją
              normalną, gdy w uniwersalnej bibliotece uczelnianej 75% zakupów dokonywanych
              jest przez biblioteki specjalistyczne (zakładowe) z budżetu jednostek naukowo
              -dydaktycznych, które nie mają możliwości i kompetencji do budowania kolekcji
              ogólnonaukowej, konsekwentnie uzupełnianej i konstruowanej.
              Ogromny wysiłek Pani Dyrektor Grażyny Piotrowicz i Zespołu zaowocował – na
              przekór wszystkim trudnościom – wielostronnym unowocześnieniem Biblioteki, która
              za pomocą nowych technologii umożliwia obecnie społeczności akademickiej dostęp
              do światowego piśmiennictwa naukowego, coraz łatwiejszy i sprawniejszy dostęp do
              informacji o zbiorach własnych i do samych tych zbiorów. Pasja i entuzjazm
              Pracowników nie mogą jednak zastąpić normalnych warunków funkcjonowania
              Biblioteki, tj. stałych i wystarczających finansowych podstaw działalności.
              Budżet Biblioteki powinien umożliwiać realizację działalności merytorycznej i
              takie opłacanie pracowników, by ich pensje nie były żałosną namiastką godziwej
              płacy.
              Jeśli Uniwersytet Wrocławski ma ambicje lokowania się w czołówce polskich szkół
              wyższych, wśród owych „flagowych” uniwersytetów, to nie może przedłużać procesu
              degradacji i niszczenia swojej „flagowej instytucji”, jaką jest Biblioteka
              Uniwersytecka.
              Rada Biblioteczna wyraża głęboką nadzieję, że w Władze Uczelni nowej kadencji
              zmienią radykalnie sposób postrzegania i traktowania Biblioteki Uniwersyteckiej
              jako instytucji warunkującej swoją kondycją – kondycję uprawianej w Uczelni
              nauki i dydaktyki. Zdaniem Rady nieodzowne jest wprowadzenie do budżetu Uczelni
              – jako osobnej, odpowiednio wysokiej kwoty – dotacji Uczelni na rzecz Biblioteki
              Uniwersyteckiej, która pozwoliłaby na funkcjonowanie tej placówki adekwatne do
              jej rangi, celów i zadań. Wysoce szkodliwe byłoby dalsze utrzymywanie status quo
              i milczące założenie, że sytuacja ciągłych niedoborów finansowych może trwać w
              nieskończoność.
              II
              Rada Biblioteczna, świadoma zarówno trudnej sytuacji finansowej Uczelni, jak i
              potrzeb Biblioteki wynikających z jej statutowej działalności, a także
              realizacji przedłużającej się budowy nowego gmachu, zgłasza wniosek, by
              Uniwersytet aplikował do Władz Miasta i Regionu na rzecz ich
              współodpowiedzialności za Bibliotekę Uniwersytecką.
              Regionalny – śląski – i lokalny – wrocławski – charakter historycznych i
              nowszych zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej czynią z niej wyjątkowej rangi
              bogatą skarbnicę zasługującą w pełni na status Dolnośląskiej Biblioteki
              Uniwersyteckiej. Zdaniem Rady bardzo korzystnym rozwiązaniem byłoby nadanie
              Bibliotece Uniwersyteckiej modelu analogicznego do niemieckich czy austriackich
              „Landes-und Universitäts-Bibliothek” (takie biblioteki funkcjonują np. w Dreźnie
              i Innsbrucku). Uważamy, że należy jak najszybciej podjąć działania na rzecz
              aprobaty dla tego projektu adresowane do lokalnych i regionalnych ośrodków
              władzy administracyjnej.
              III
              Rada Biblioteczna wyraża głębokie ubolewanie z powodu przedłużającego się
              protestu bibliotekarzy Biblioteki Uniwersyteckiej, który może przerodzić się w
              akcję strajkową. Strajk będzie oznaczać wymierne straty w postępach prac
              studentów i pracowników naukowych, skazę w postrzeganiu Uczelni przez
              użytkowników systemu biblioteczno- informacyjnego Uniwersytetu, a także przez
              całe lokalne środowisko. Niestety, brak zrozumienia Władz Rektorskich dla
              uzasadnionych postulatów płacowych bibliotekarzy, a równocześnie brak reakcji
              Pana Rektora Pacholskiego na kolejne pisma i osobiste przedstawianie tej trudnej
              sytuacji przez Przewodniczącą Rady i Dyrektor Grażynę Piotrowicz doprowadziły do
              nasilenia sporu, a co najgorsze – wywołały nieuzasadnione przeniesienie bardzo
              ostrego już konfliktu na poziom konfrontacji pomiędzy związkami zawodowymi a
              Dyrekcją Biblioteki. Oznacza to bardzo złe nastroje w Bibliotece,
              skonfliktowanie wewnętrzne zbiorowości pracowników i niesprawiedliwe oskarżenia
              kierowane pod adresem Dyrekcji. Promieniuje to daleko poza krąg samej Biblioteki
              i Uniwersytetu Wrocławskiego, a także nie pozostaje bez wpływu na jakość i tempo
              prac bibliotecznych. W obecnej sytuacji ten zaogniony spór jest już bardzo
              trudny do załagodzenia.
              Można było tego z pewnością uniknąć przy innym podejściu Pana Rektora
              Pacholskiego – jeśli nawet nie do meritum sprawy, to przynajmniej do trybu
              wzajemnego kontaktowania się przedstawicieli Władz Uczelni i Biblioteki.
              Rada Biblioteczna wyraża przekonanie i wielką nadzieję, że w nadchodzących
              latach uda się przywrócić zgodne współdziałanie Władz Uczelni, Dyrekcji i
              Zespołu Biblioteki oraz całej społeczności uniwersyteckiej, dzięki czemu
              sytuacja Biblioteki ulegnie zdecydowanej poprawie zgodnie z najlepszym interesem
              Uczelni, miasta i całego regionu dolnośląskiego.
              W imieniu Rady Bibliotecznej
              Prof. dr hab. Anna Migoniowa
              Przewodnicząca Rady Bibliotecznej
              Wrocław, 8 lipca 2008 r.
              Załącznik nr 1 Porównanie budżetów, ilości personelu i stanu zbiorów Biblioteki
              Uniwersyteckiej we Wrocławiu (BUWr), Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie
              (BUW) oraz Biblioteki Uniwersytetu A.
              ZOSTAŁ OBCIĘTY PRZEZ LIMIT NA WIELKOŚĆ WYPOWIEDZI NA T
              • Gość: absolwent Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 95.160.201.* 26.02.09, 22:33
                Załącznik nr 1 Porównanie budżetów, ilości personelu i stanu zbiorów Biblioteki
                Uniwersyteckiej we Wrocławiu (BUWr), Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie
                (BUW) oraz Biblioteki Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu (BUAM)*
                * dane dotyczące BUW i BUAM – dwóch bibliotek uczelnianych obsługujących
                podobnej wielkości uczelnie zaczerpnięto z Internetu Biblioteka Uniwersytecka we
                Wrocławiu (BUWr.)
                Budżet:
                2005 r. ------
              • Gość: Logik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.09, 18:51
                Skoro budżet i dochody własne Biblioteki są takie skromne, to
                dlaczego finansuje ona ze ŚRODKÓW WŁASNYCH(patrz informator w
                katalogu komputerowym) WŁASNĄ BIBLIOTEKĘ CYFROWĄ. Chyba taniej i
                efektywniej jest działać w zespole? Większość bibliotek z regionu
                przystąpiło do Dolnośląskiej Biblioteki Cyfrowej.
                • Gość: bibliotekarka57 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.09, 23:09
                  No własnie, dlaczego? Czyzby znów tylko ambicje Dyrekcji? Prawdą
                  jest, że w zespole i taniej, i łatwiej.
                  Czy obecna Dyrekcja BU wie, że powtarzanie tych samych czynności w
                  kilku miejscach nie obniża kosztów? Wręcz przeciwnie! A może uważa,
                  że skoro praca bibliotekarza jest tak marnie opłacana, to nie warto
                  jej racjonalizować? Komputeryzacja miała wyeliminować powtarzalność
                  czynności. Czy Dyrekcja BU to wie? BU eksploatuje rozbudowany
                  zintegrowany system biblioteczny. Czy Dyrekcja BU wie, co to znaczy?
                • Gość: lonka Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.superkabel.de 28.09.09, 22:39
                  Ech szkoda gadac wszedzie jaki smrod powstaje
                  A dla odprezenia zapraszam TUTAJ bo
                  dobry film zawsze byl lekarstwem na wszystko!!!
                  • 1410_tenrok A kto odpowie za megakradzież z magazynów 07.03.10, 11:05
                    personel ukradł z magazynów kilkanaście tysięcy książek.......... Kto za to
                    odpowie i dlaczego nadal jeszcze dyrektor i paru odpowiedzialnych nie wylecieli
                    z roboty?????

                    A kiedy zostanie oddana nowa biblioteka????
        • Gość: SzalonyKapelusznik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 18:45
          Udowodnij że zwolnienie jakichkolwiek pracowników było związane z tzw. przez was
          "mobbingiem". Póki tego nie zrobisz to jest zwykłe pomówienie a jako takie
          podchodzi pod paragraf. Posty o rzekomym mobbingu piszą frustraci z przerostem
          ambicji, którzy nie spełnili się zawodowo. Nie muszę chyba wspominać, że ci
          biedni i mobbingowani pracownicy przychodzą do pracy na 12tą a wychodzą o 15tej.
          Całkowicie się opier... i jeszcze macie czelność pyszczeć. Za taką pracę u
          prywaciarza dostalibyście kopa w zad i tyle by was było widać. SzalonyKapelusznik
          • Gość: ewa p. Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.mm.pl 04.03.09, 19:50
            To i Pani Dyrektor raczyła się wypowiedzieć. Jak zwykle w swoim
            stylu. No i ta pogarda dla pracowników - cecha charakterystyczna
            pani inżynier.
            A skąd to pseudo "Szalony Kapelusznik"? Że szalony to wiemy, ale
            kapelusznik?
            • Gość: SalonyKapelusznik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 19:59
              Nie Pani Dyrektor, bo jak sama stwierdziła dzisiaj, nie pochwala metod takich
              jak internetowe pomówienia. To, że BUWR jest niedofinansowana, ale to wcale nie
              znaczy że wszystkiemu jest winna dyrekcja. Pani dyrektor do najbardziej
              pracowitych nie należy, to wiemy wszyscy (wyjazdy za granice i tzw."chorobowe"),
              ale wy nie jesteście lepsi. Pytam uczciwie: o której do pracy przychodzi
              Gromadzenie, o której przychodzi ich kierownik?
          • Gość: anonymus Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 78.8.138.* 04.03.09, 20:10
            Zwolnienie pracownika miało pośredni związek z mobbingiem. Najpierw głośno powiedział co myśli (mnie się nie podobało, podobnie jak Twój post), potem był mobbingowany, a na koniec głupio się zachował, bo nie podpisał zakresu obowiązków. W końcu odbyła się sprawa w Sądzie Pracy. Dostał odszkodowanie x 2 pensja. Jest to marna wygrana (chyba już miał bardziej płatną pracę). Szkoda, że tak łatwo się poddał. Doszło do ugody. Gdyby się odwołał, w kolejnych instancjach tak łatwo by nie poszło. Dość prosta w treści wypowiedź i tak odpowiedź.
          • Gość: BibliotekarkaBU Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.chello.pl 05.03.09, 00:19
            Szalony Kapeluszniku!
            Jaki brak kultury wypowiedzi! Zejdź z tego forum - Twoje mmiejsce jest w Onecie
            i innych tego typu forach. Tu wypowiadaja sie ludzie kulturalni, twoje
            wypowiedzi jednoznacznie wskazują na to, ze nie mozna Ciebie zaliczyć do tego grona
          • Gość: bibliotekarka57 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 01:27
            Anonimowosć wypowiedzi nie powinna kojarzyć się z brakiem kultury
            słowa. Proszę o tym pamiętać!
          • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 05.03.09, 15:34
            > Udowodnij że zwolnienie jakichkolwiek pracowników było związane z tzw. przez wa
            > s
            > "mobbingiem". Póki tego nie zrobisz to jest zwykłe pomówienie a jako takie
            > podchodzi pod paragraf. Posty o rzekomym mobbingu piszą frustraci z przerostem

            W przypadku p. Kulika nie ma za bardzo czego dowodzić - pracował tu przecież kilka lat a działania w stosunku do niego podjęto bezpośrednio po sławnym wystąpieniu i nie były to bynajmniej próby przyznania mu jakiejś nagrody. Nie każdy otrzymuje w krótkim czasie 2 propozycje zmiany warunków pracy (jak się wczoraj dowiedziliśmy od samej dyrekcji) a na koniec jest zwalniany. Z tego co słyszałem, to nawet jakieś takie właściwie policyjne działania wobec nieboraka podjęto. Nie w nikam tu w sensowność jego wniosku, choć wielu go poparło przecież, jedna cała akcja raczej narobiła szkody tym, którzy ją podjęli.

            > Posty o rzekomym mobbingu piszą frustraci z przerostem
            > ambicji, którzy nie spełnili się zawodowo. Nie muszę chyba wspominać, że ci

            Mobbing wcale nie jest "rzekomy", stwierdziła to inspekcja PIP a potwierdziła wczoraj sama Dyrekcja - sam słyszałem jak mówiła, że była mobbowana. Jakby to śmiesznie nie brzmiało, tak zostało to sformułowane. Zatem, "Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej" był a może i nadal jest, nie wiadomo przecież co tam p. Czajkowska i ZZ knują :) Wątek jest dalej aktualny.
            • Gość: JM Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 09.03.09, 14:55
              No tak - 'fama crescit eundo'... Bez komentarza. Pan Kulik nie podpisał dwukrotnie karty obowiązków, a jak wcześniej było powiedziane na którymś zebraniu - zamiast wykonywać swoje obowiązki, robił w pracy inne różne rzeczy (e.g. grał na giełdzie)... Ale oczywiście wg niektórych nieudaczników pracujących w naszej BU Dyrekcja zawsze musi być 'tą złą i zawsze musi cos knuć':) Żenada.
              • Gość: do JM Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.09, 17:09
                zebrania, zebrania i dużo gadania (za dużo gadania).
              • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 09.03.09, 17:11
                Żenada
          • Gość: ECHO Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 06.03.09, 20:38
            "Frustraci, niespełnieni zawodowo" to osoby, które dzięki stosowanym przez
            kierownictwo BU szykanom nie potrafiły się podnieść. Kierownictwo popełnia
            przestępstwo wobec pracowników stosując zakazane metody i jeszcze się ze swoich
            "OFIAR" naśmiewa? Tego trochę za wiele !
          • Gość: ReSzalonyKapelusz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 06.03.09, 20:42
            Kierownictwo nie zna nowych metod zarządzania. Dawne autokratyczne rządy,
            zastraszanie etc. to już obecnie nie tylko przeżytek z innej epoki ale POWAŻNE
            NARUSZENIE PRAW PRACOWNICZYCH !!!
          • Gość: Gość Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.14, 12:59
            Powiem nieco o perypetiach w bibliotece na piasku. Pracownicy, poza drobnymi wyjątkami nieuprzejmi, obsługa osób wydających książki z magazynów opieszała i nie kumata. Pewien raz nie wydali mi książki, bo rzekomo nie potrafili przeczytać sygnatury. Kpina! Zawsze spieszyli się na przerwę, jakby pracownicy nie mogli wychodzić na nią osobno. Bez pardonu wyrzucali ludzi z czytelni. Pisząc pracę magisterską potrzebowałam kopie materiałów. Nie wiedziałam jaka rozdzielczość skanów będzie najbardziej optymalna. Kobieta tak mi doradziła, że w pracowni zapłaciłam 550 zł!!!! Pracownica pracowni, bardzo uprzejma kobieta (taka śniada z ciemnymi włosami) sama się złapała za głowę. Ponieważ ręcznie spisywałam wystawiane na deskach wrocławskich teatrów dzieła F. Schillera, wertowałam zbindowane w książkę plakaty teatralne i plakaty luzem. Te plakaty zbindowane to książka na ponad 1000 stron!!! Takich "przerobiłam" 10!!! Upomniano mnie, bym nie szeleściła kartkami, które częściowo były cienkie, jak bibuła. Ponadto naglił mnie czas. Nie mogłam przecież siedzieć miesiącami w bibliotece. Pewnego piątkowego dnia, kiedy od godz. 9tej do niemalże 13tej (bo potem miałam wykłady) zawsze siedziałam w bibliotece, pani bibliotekarka bez żenady czytała kolorowe czasopismo. To już szczyt chamstwa i brak elementarnej kultury. Skoro już nic nie miała do roboty, mogła chociażby surfować po internecie, co wyglądałoby na to, że pracuje. Takich to wywalać z pracy.
            • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.02.14, 00:15
              Gość portalu: Gość napisał(a):

              > Powiem nieco o perypetiach w bibliotece na piasku. Pracownicy, poza drobnymi
              > wyjątkami nieuprzejmi, obsługa osób wydających książki z magazynów opieszała i ni

              No, mamy kolejny głos w sprawie funkcjonowania BU, na Piasku. Należy to docenić, niewielu się na to zdobywa. Wprawdzie trochę przypomina inne, wcześniejsze (a nikt tu BU nie chwalił), więc czytelnik może być nieco zdezorientowany - może faktycznie wszyscy w tej BU są do bani? Z drugiej strony akurat w tym poście zarzuty są czasami dyskusyjne.

              Ale nie można wykluczyć, że jest to autentyczny głos sfrustrowanej czytelniczki. Zresztą, żyjemy przecież w kraju ludzi sfrustrowanych i gnębionych przez różne kompleksy. Narzekają wszyscy.

              Jednak od ludzi nauki wymagany jest pewien poziom etyczny. Normalny, wykształcony, znający realia życia w tych stronach obywatel przyjmuje raczej do wiadomości pewne ograniczenia i specyficzne cechy klimatu nastrojów społecznych lokalnie przeważających (vis maior).

              Może lepiej przejść do porządku dziennego nad różnymi niedogodnościami wynikającymi z powyższych nastrojów?
              W związku z powyższym, może warto brać pod uwagę, że ludzie, z którymi ma się do czynienia, mogą być sfrustrowani, z różnych powodów, i pragmatycznie nie pogłębiać tych frustracji tylko dążyć do rozluźnienia atmosfery, wprowadzić jakis element życzliwości (skoro go brakuje)? I próbować jednak uzyskać to, co formalnie się należy, raczej drogą uprzejmej perswazji?
              Zwłaszcza, że frustracje, w tak "frustrogennym" miejscu jak BU, czasem mogą być czasem usprawiedliwione.

              > Pewien raz nie wydali mi książki, bo rzekomo nie potrafili przeczytać
              > sygnatury. Kpina!

              ręcznie wpisane numerki nie zawsze są czytelne dla kogo innego niż ich autor. I jeśli nie są czytelne, mogą być usprawiedliwioną przeszkodą w realizacji rewersu. To chyba zrozumiałe.

              > Zawsze spieszyli się na przerwę, jakby pracownicy nie mogli
              > wychodzić na nią osobno. Bez pardonu wyrzucali ludzi z czytelni.

              Termin przerwy wypisany jest na tabliczce przy wejściu do czytelni i na portalu BU w Sieci, takie przerwy występują we wszystkich znanych mi czytelniach i skoro są przewidziane regulaminem, to nie jest sensownym zajęciem to kwestionować.

              > Pisząc pracę m
              > agisterską potrzebowałam kopie materiałów. Nie wiedziałam jaka rozdzielczość sk
              > anów będzie najbardziej optymalna. Kobieta tak mi doradziła, że w pracowni zapł
              > aciłam 550 zł!!!!

              Cennik też jest publicznie dostępny i nic nie zwalnia zamawiającego z odpowiedzialności za to co swoim podpisem potwierdził. Nawet niekompetencja doradzającego, który zapewne chciał dobrze (dlaczego miałby mieć jakieś niecne intencje?). Cennik (o ile się jakoś radykalnie nie zmienił odkąd widziałem go ostatni raz), ma formę tabelki z wyliczonymi konkretnie usługami i przypisanymi im cenami i te pozycje wpisuje się w zamówieniu, więc wiadomo też ile się zapłaci w konsekwencji.

              > Ponieważ ręcznie spisywałam wystawiane
              > na deskach wrocławskich teatrów dzieła F. Schillera, wertowałam zbindowane
              > w książkę plakaty teatralne i plakaty luzem. Te plakaty zbindowane to książka na
              > ponad 1000 stron!!! Takich "przerobiłam" 10!!!

              Wszyscy z pewnością doceniają poświęcenie dla nauki.

              > Upomniano mnie, bym nie szeleś
              > ciła kartkami, które częściowo były cienkie, jak bibuła.

              To zapewne był materiał zabytkowy, podlegający ochronie. Skoro przeglądanie tego faktycznie powodowało takie akustyczne efekty, to z pewnością musiał to być sygnał ostrzegawczy dla tych, którzy mieli doglądać prawidłowego użytku tak szacownych materiałów. Nawet jeśli w rzeczywistości nie troska o dobro zabytku nimi powodowała, to jednak dobrze, że reagowali - ostrożne obchodzenie się za zabytkami powinno być normą.

              > Ponadto naglił mnie czas.
              > Nie mogłam przecież siedzieć miesiącami w bibliotece.

              Sorry, ale to ile czasu badacz spędzi w bibliotece jest jego prywatną sprawą. Skoro zaś bada uważnie, to zrozumiałe, że musi na to poświęcić czasem sporo czasu. Tutaj można by mieć pretensje do personelu bibliotecznego tylko wtedy, gdyby łamał regulaminy i dobre obyczaje i wbrew nim utrudniał dostęp do materiałów. NB. w porządnej bibliotece takie materiały były zmikrofilmowane/ zdygitalizowane (stary, przemysłowy papier jest zwykle kruchy) i w ten sposób udostępniane.

              > Pewnego piątkowego dnia,
              > kiedy od godz. 9tej do niemalże 13tej (bo potem miałam wykłady) zawsze sied
              > ziałam w bibliotece, pani bibliotekarka bez żenady czytała kolorowe czasopismo.
              > To już szczyt chamstwa ...

              No ciekawe, kolorowe czasopismo to jednak jakaś literatura (nie wiemy jakie, więc trudno ocenić jego poziom, teraz nawet gazety są kolorowe -np. "Fakt"), to jednak może szlachetniejsze medium niz zasoby internetu? przynajmniej jakąś korektę to przechodzi.

              > Takich to wywalać z pracy.

              O ile dałoby się udowodnić, ze ci co czytają takie czasopisma zaniedbują swoje obowiązki, to z pewnością należałoby podjąć jakieś kroki dyscyplinarne. Aczkolwiek wywalenie z posady, to jednak trochę przesadna represja wobec kogoś, kto jednak siedzi tam gdzie trzeba, i we własciwym czasie, i (z grubsza) robi to, co przepisane. A co, jakby było to czasopismo z zasobu BU?

              Z powyższego morał taki - z pewnością godny rozważenia - że zanim skrytykujemy drzagę w cudzym oku, sprawdźmy, czy z naszego nie wystaje jakaś belka. A najlepiej - traktujmy bliźnich uprzejmie i z wyrozumiałością, nawet jeśli należą do tak upośledzonej kasty jak bibliotekarze (niedyplomowanych) na UWr. Tylko w takim przypadku ten świat ma szansę stać się trochę lepszy.
            • Gość: stara generacja Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.14, 19:26
              "Powiem nieco o perypetiach w bibliotece na piasku."
              Zacznijmy od języka polskiego. Otóż moja Pani korzystałaś z usług Biblioteki Na Piasku. Korzystając z niej tyle razy powinnaś to wiedzieć . Biblioteka Na Piasku to nazwa własna i powinno się ją pisać z dużej litery. I tak jest pisana na stronie internetowej Biblioteki Uniwersyteckiej.
              Co do perypetii, perypetia (z gr. peripéteia "nagła zmiana") – zdarzenie wikłające lub zdecydowanie zmieniające kierunek akcji dramatycznej lub epickiej, stawiające bohatera utworu wobec nowych okoliczności i wpływające na jego losy.
              Otóż zgodnie z tą definicją zaczerpniętą z Wikipedii nie nastąpiło żadne zdarzenie zmieniające kierunek akcji - tak jak chciałaś i umiałaś skorzystałaś z zasobów Biblioteki Uniwersyteckiej.
              Nie spotkało cię nic co by dawało powód do wypowiedzi w takim tonie. Napisałaś pracę magisterską i powinnaś mieć szacunek do tego miejsca i ludzi, których wieloletnia praca dała ci materiały do pracy magisterskiej.
              Pracując w Bibliotece Uniwersyteckiej od wielu lat stale mam kontakt z czytelnikami. Są to przeważnie młodzi ludzie, mili, uprzejmi, przestrzegający regulaminu, taktowni, szanujący bibliotekarzy, starający się nie przeszkadzać innym.
            • Gość: magazynier Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.02.14, 20:45
              > Pewien raz nie wydali mi książki, bo rzekomo nie potrafili przeczytać sygnatury.
              I mieli rację. Sygnatury trzeba pisać czytelnie.
            • Gość: ja Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.14, 15:37
              Za moich czasów przed wypożyczalnią na Szajnochy były zaciski z nie realizowanymi zamówieniami. Jak szukałem swojego to trafiały się zwroty nieczytelnych rewersów. Myślałem sobie nie raz co to za dureń tak bazgrze żeby drugi raz wypełnić rewers czytelnie.
      • Gość: B.Student Studiowałem ładnych parę lat temu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.09, 22:41
        i stwierdzam, że nie trzeba było być specjalnym bystrzakiem, by na pierwszy rzut oka potwierdzić epokowe odkrycie PiP. Wszyscy o tym wiedzą, nikt o tym nie mówi. Ciekawe dlaczego?
        • Gość: Judyta Re: Studiowałem ładnych parę lat temu IP: *.chello.pl 20.02.09, 23:42
          Obecnie Biblioteka to prywatny folwark Pań dyrektorek a zwłaszcza głównej, dla
          której Biblioteka to platforma do tzw. kariery. Biblioteka i bibliotekarze nic
          jej nie obchodzą o ile nie partycypują w przedsięwzięciu zwanym Biblioteka Cyfrowa.
          • Gość: Piotrek Judyto, rozumiem, że jesteś podwładną Pań Dyr.? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.09, 23:56
            tak wnioskuję po tonie Twych postów oraz znajomości realiów. No cóż. Mogę Ci współczuć, ale że nic to nie da napiszę truizm: zjawisko mobbingu nie istniałoby, gdyby ludzie nań narażeni nie pozwolaliby sobie na to. Oczywiście zaraz pojawią się głosy, że to bujda na resorach, bo z czegoś trzeba żyć, ale szybko odpowiadam ALBO albo. Dopóki nie masz kredytu, dziecka lub nie jesteś śmiertelnie chory nie opowiadaj, że się nie da, że dyrektor, że rektor. Po prostu albo się zwolnij (co niechlubnie zaleca m.in. telefon zaufania, specjalnie do tego celu powołany) albo przeciwstaw ciemiężcom. To jedyna słuszna droga.
            • Gość: Judyta Re: Do Piotra IP: *.chello.pl 21.02.09, 00:15
              Jakie to proste - zwolnij się! to Twoja rada? Zgaduję, że zjawisko mobbingu nie
              jest Ci znane z autopsji, więc jakże łatwo udzielić takiej rady. A dlaczego to
              ja mam się zwolnić? Czyzby po to, by zrobić miejsce następnym ofiarom?
              • Gość: Piotrek Re: Do Judyty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.09, 00:26
                A więc trafiłem bez pudła. Z autopsji? W moim przypadku Moja Droga to po prostu niemożliwe. Trzeba się zwyczajnie szanować. Znęcanie czy to fizyczne czy psychiczne uważam za podłość bez wyjątku na płeć. Ale nie bez kozery łatwiej mobbingować panie niż panów. Gdybyś dokładnie przeczytała mój poprzedni post, może dostrzegłabyś drugi wariant. Można, a nawet należy z tym walczyć. Jak? Wybacz, tego niestety nie podpowiem (nie wszystkie sposoby są w tym kraju legalne).
            • Gość: Panie Piotrze! Panie Piotrze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.09, 13:37
              Drogi Piotrze takie rady typu "proszę się zwolnić, bo jak nie to
              same Pana zwolnimy" słysza bibliotekarze tej Uczelni na codzień od
              Pań Dyr. Pytam zatem czy to nie jest samo w sobie mobbingiem? Mając
              kredyty na przeżycie bo pracując ponad dwadzieścia lat inaczej się
              nie przeżyje za 1500 na rękę i dwójkę dzieci na utrzymaniu nie jest
              łatwo powiedzieć pass...a zresztą musiałoby w takim razie zwolnić
              się ponad 200 osób! Czy nie łatwiej wymienić dwie?
              przyjaciel bibliotekarzy
              • Gość: Piotrek Tym bardziej się dziwię IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.09, 13:48
                że mniejszość dyktuje warunki większości. Jak już pisałem są inne metody walki z mobbingiem.
                • Gość: Panie Piotrze! Re: Tym bardziej się dziwię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.09, 21:24
                  ok jakie? konkret! jeśli Rektor i Prorektor popiera je?
                  • Gość: Piotrek Re: Tym bardziej się dziwię IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.09, 21:47
                    A co do tego (poza przymykaniem oczu) mają Rektor z Prorektorem? Z tego, co czytam to nie oni mobbingują biednych bibliotekarzy (a przynajmniej nie bezpośrednio). Czy ja muszę tłumaczyć dorosłym ludziom, jak się takie rzeczy załatwia? No proszę, litości.

                    PS. Jak się nie ma szacunku do samego siebie, to trudno spodziewać się, że inni go okażą. Ta stara maksyma pasuje do tej sytuacji jak ulał.
                    • Gość: oj panie Piotrze Re: Tym bardziej się dziw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.09, 21:51
                      coś widzę że u Pana z konkretami kiepsko...już to Pan napisał
                      oszacunku do siebie, o metodach /tylko jakich? skoro Rektor i
                      Prorektor umywają ręce pośrednio stając się współwinnymi/ a co poza
                      tym Pan mądry proponuje? Proszę doradzić niedojrzałym dorosłym
                      bibliotekarzom bardzo chętnie skorzystają z Pana fascynujących
                      porad! Bez urazy!
                      • Gość: Piotrek Re: Tym bardziej się dziw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.09, 22:00
                        Jak widzę same oj, oj, oj to odechciewa mi się dalszej konwersacji. Bez urazy. Ja nie zajmuję się poradnictwem, tylko stwierdzam, że trzeba umieć zmierzyć się z problemem i własną słabością (gdyby było inaczej zjawisko mobbingu by nie występowało) i jeżeli nie ma nikogo, kto wstawiłby się za uciśnionymi, kończy się w praktyce iluzoryczna ochrona prawna, to zaczyna się co innego. A co? Nie zamierzam nikogo na forum publicznym namawiać do czegoś, czego -jakby to enigmatycznie ująć - ze świecą szukać wśród cywilizowanych metod XXI w. Ale ponieważ samego zjawiska mobbingu nie sposób traktować jako cywilizowanego, nie odnajduję powodu, by tak go traktować. Resztę, o fascynujący bibliotekarze, dopowiedzcie sobie sami. Życzę powodzenia!
                        • Gość: hm...Panie Piotrze Re: Tym bardziej się dziw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.09, 22:19
                          Cóż widzę, że z Pana jeszcze jeden teoretyk bez podstaw
                          praktycznych. Zatem faktycznie nasz dalszy dialog jest bezzasadny!
                          Życzę aby Pana po 50tce nie dosięgnął taki los...bo czasem bywa on
                          przewrotny. Proszę wtedy sobie przypomnieć naszą dzisiejszą
                          dyskusję! Myślę, że jeśli tylko tyle miał nam Pan do powiedzenia to
                          czas zakończyć tę wymianę zdań.
                          • Gość: Piotrek Re: Tym bardziej się dziw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.09, 23:11
                            Teoretyk bez podstaw praktycznych? Wolne żarty :) Przypominam, że to nie ja użalam się nad swoim pracowniczym losem, bo nawet jeżeli w przeszłości którykolwiek z przełożonych próbował (a próbuje niemal każdy) wysondować, do jakich granic może się posunąć - otrzymywał ode mnie czytelny sygnał, co może, a czego nie powinien i o dziwo! alleluja! To działa. No, ale czegóż się spodziewać od osoby, która daje sobą poniewierać od początku swej "kariery" zawodowej i po pięćdziesiątce zaczyna się orientować, że coś może jest nie tak. Los nie bywa przewrotny, każdy jest jego kowalem - proszę o tym pamiętać, w końcu do emerytury jeszcze trochę zostało, nieprawdaż?
                    • Gość: rozczarowany Re: Tym bardziej się dziwię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.09, 11:12
                      Ano mają, bo jak wiesz Rektor może wszystko ...a skoro przyzwala na mobbing to
                      dyrekcja jest bezkarna i dalej tak postępuje. Więc pozostaje się zwolnić, ale
                      niby dlaczego? to jest poddanie się i pozostawienie problemu innym. To co
                      wszyscy mamy się zwolnić, tak aby nie miała kim rządzić, przecież to absurd! A
                      szacunek to bibliotekarze mają i do siebie i innych, w przeciwieństwie do
                      władzy, która przed wyborami obiecywała wiele, a jak zwykle okazało się, ze to
                      fałsz i obłuda. I tak postępują ludzie z tytułami profesorskimi, humaniści!
              • Gość: zmobingowana Re: Panie Piotrze! IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl 03.03.09, 15:54
                Przez kilkanaście ostatnich lat w Wypożyczalni Miejscowej przewinęło się kilkadziesiąt(?) zdolnych, młodych osób. Dlaczego?, bo wolały odejść niż doświadczać prymitywnego mobbingu ze strony jednej niewyżytej starej panny: Basi K., która nienawidziła ludzi inteligentnych i ambitnych. "My tutaj orłów nie potrzebujemy"-oto dewiza pani Basi szefowej. No i tak sobie młodzi radzili i radzą z mobbingiem w Wypożyczalni, że odchodzą ze szkodą dla instytucji. Pani Dyrektor przy każdym odejściu pyta z jakiego powodu się odchodzi i każdy odpowiada zgodnie z prawdą. Widać łatwiej pozwolić odejść kilkunastu młodym niż zwolnić jedną Basię K.
                • Gość: Czytelnik Re: Panie Piotrze! IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl 04.03.09, 08:49
                  Wiem o kim mowa. Niestety miałem okazję korzystać z Wypożyczalni
                  Międzybibliotecznej i być obsługiwanym przez tę nadętą hrabiankę, której
                  czytelnicy przeszkadzają. Zresztą byłem też świadkiem jak potraktowała
                  pracownicę przy całej kolejce czytelników. Co za babsztyl!Ludzie w kolejce nie
                  wiedzieli gdzie oczy podziać, bo tak nieprzyjemnym tonem ją zbeształa.
            • Gość: Pomorzanin Re: Judyto, rozumiem, że jesteś podwładną Pań Dyr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.09, 15:11
              UOKiK wypuścił żenującą reklamę dotyczącą zmowy cenowej. Sugeruje w niej
              donoszenie na umawiające się strony w rzeczonej kwestii, czyli o procederze
              uderzającym w konsumenta.
              Sam donos jest negatywną postacią zawiadomienia o jakiejś nieprawidłowości…
              Jednak czy w imię dobra wyższej wartości nie należy poświęcić dobro niższej
              wartości? Taki warunek nazywamy zasadą subsydiarności i nie powinna on btx
              sprzeczna z postrzeganiem lojalności społecznej wykreowanej w czasach okupacji
              czy przede wszystkim podziemnego obalania ustroju lat 80.
              Tym czasem PIP musi dostać „na talerzu” ( czyli pełne dane „donosiciela”)
              zawiadomienie o łamaniu Kodeksu Pracy, co niejednokrotnie hamuje i ogranicza
              działalność instytucji powołanej do ochrony prawa pracy. Nie nawołuję do
              donosicielstwa, ale też nie liczyłbym zatem za bardzo na skuteczność inspektorów
              PIP.
              My (inspektorzy) zrobimy pokontrolny raporcik, a pracownik niech sam kończy swój
              problem. Wszak szkoda naszej ciepłej posadki inspektora PIP za pracowniczą
              kaskę… a „nóż widelec” dyrekcja ma koneksje w wyższej instancji. Wszak miejmy
              nadzieję, że demokracja jest po stronie...(?) no właśnie po czyjej stronie,
              władzy czy racxji, a może prawdy?
              Tak,... tak Panie Inspektorze…
          • Gość: JG Re: Studiowałem ładnych parę lat temu IP: 156.17.58.* 27.02.09, 17:59
            > Obecnie Biblioteka to prywatny folwark [...] Biblioteka i
            bibliotekarze nic
            > jej nie obchodzą o ile nie partycypują w przedsięwzięciu zwanym
            Biblioteka Cyfr
            > owa.

            To chyba przejaw eskapizmu naszej dyrekcji. Chociaż z drugiej strony
            naszemu koledze z pracowni reprograficznej za ten pomysł należy się
            jakiś medal. To jednak bardzo uzyteczne przedsięwzięcie (bez Tomka
            K. pewnie by nie zaistniało) i - trzeba przyznać - jeden ważny
            problem załatwia jednak: udostepnianie możliwie szerokiej
            publiczności cymeliów i wydawnictw zagrożonych zniszczeniem (choć
            nie załatwia wszelkich innych, np. niszczenia tychże cymeliow i
            wydawnictw zagrożonych)
      • Gość: anonymus Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.02.09, 09:36
        Judyta, co to piszesz "władza z władzą..." jest zatrważające! Wnioskuję, że
        wielkim dobrodziejstwem dla mobbingowanych pracowników Biblioteki
        Uniwersyteckiej są uprawnienia organów kontrolujących PIP, NIK.
    • Gość: anonymus Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.02.09, 08:59
      Czym spowodowany jest mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej? Jak nie wiadomo o co chodzi, to może chodzi o kasę?
      • Gość: manollo Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.09, 11:07
        Władze Uniwersytetu tolerują niestety to co się dzieje w BUWR, bo nie chcą mieć
        dodatkowych kłopotów związanych z wyborem nowego dyrektora.Pani dyrektor ma
        niezwykle umiejętności korzystnego przedstawiania siebie jako świetnego
        menedżera biblioteki, niestety nie przekłada się to na wymierne korzyści dla
        społeczności bibliotekarskiej.Korzyści to ma jedynie dyrektorka, która traktuje
        bibliotekę jak swój prywatny folwark.
      • Gość: obserwator Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 21.02.09, 12:45
        I to chyba o dużą kasę, bo są to odpisy z grantów, a że do
        wykonywania zadań zmusza się pracowników, zlecając im więcej zadań
        do codziennych obowiązków, to inna sprawa. Oczywiście o pieniądzach
        nie ma mowy, najwyżej 150 zł raz na kwartał, żeby zamknąć buzię. Kto
        się wyłamuje, to wróg, a na takiego szuka się haków.
        • Gość: kustosz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 21.02.09, 13:06
          I właśnie wyszukiwaniem tych haków zajmuje się głównie zastępca
          dyrektorki. Skąd my to znamy? Na każdego można coś znaleźć, nawet w
          takiej bibliotece. Każda próba dyskusji jest odbierana, jako
          personalny atak na majestat i zaczynają się podchody. Kto nie jest z
          nami, jest przeciwko nam.
          • Gość: Helmut To pewnie Mobby Dick IP: *.dip.t-dialin.net 21.02.09, 13:55
            a, moze tam pracuje Mobby Dick, i stad te zamieszanie!
            • Gość: anonymus Re: To pewnie Mobby Dick IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.02.09, 15:12
              Mamy dyrektora, coś w rodzaju kapitana Ahaba i stąd wynik zamieszania.
          • Gość: Pracownik Przecież tak jest w każdym środowisku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.09, 13:57
            Jak czytam te wymianę zdań w powyższym wątku to zastanawiam się czy piszą to dorośli ludzie, czy może jeszcze niepełnoletni. Żale, utyskiwania na poziomie przedszkola "Bo ona jest zła", "On mi zabrał zabawki". Ludzie! To jest realne życie, człowiek człowiekowi wilkiem itede, itepe. Tak było, jest i będzie. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, a tym bardzie inaczej. W końcu nie po to bibliotekarze tyle studiuję i czytają, żeby nie wiedzieć jak manipulować i uprzykrzać życie innym.
          • Gość: Pomorzanin Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.09, 14:30
            Chciałbym się dowiedzieć czy w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu dyrektor
            został wybrany dożywotnio.W zawiązku z tym, czy "aby" dzieci dyrektora nie będą
            dziedziczyły po nim tej funkcji?
            Jeżeli nie, to jest szansa na zmianę... (w przyszłym pokoleniu.
      • Gość: Smutna Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: 195.205.8.* 21.02.09, 14:09

        Władze jednej z większych uczelni w kraju zezwalają na mobbing bibliotekarzy,
        smutne to. Pozostanie tylko czekać, aż książki zostaną złożone na stosach i
        spalone, a pracownicy biblioteki zwolnieni.
        • Gość: inżynier Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.mm.pl 21.02.09, 15:46

          Tak to jest- najpierw wszyscy z obłędem w oczach pchają się na
          jekieś chore kierunki typu etnologia, filozofia, europeistyka,
          stosunki międzynarodowe i inne nikomu do niczego nieprzydatne. Potem
          po skonczeniu studiów szuka się roboty i jest alternatywa- sklep
          spożywczy na osiedlu lub biblioteka uniwersytecka. Bardziej
          prestiżowo jest w bibliotece a kasa ta sama. Więc się wszyscy pchają
          do biblioteki, a tamtejsze kierowniczki, widząc taki tłok chętnych
          do roboty, nabierają manier egzotycznych kacyków i myślą, że z
          ludźmi można wszystko. Widać, że można.
          • Gość: humanista Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.09, 17:14

            szanowny inżynierze, nie każdy może i chce takim inżynierem być. Właśnie pani
            dyrektorka takim inżynierem jest i to był błąd zatrudniać ją na takim stanowisku
            tutaj.Powinna wrócić tam skąd przyszła,(w domyśle -Politechnika), a jak chce
            karierę robić to niech zasili szeregi warszawskich włodarzy-tam się nadarzy!
          • Gość: anonymus Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.02.09, 20:22
            Wrócę do tematu mobbingu w BU we Wrocławiu. Wszystkie środki formalne zostały wykorzystane. Mobbling jest karalny, na pewno Jego Magnificencja o tym wie. Współczuję tym bibliotekarzom, którzy będą dalej mobbingowani, bo ten proces będzie dalej trwał. Determinacja pań dyrektorek jest ogromna. PS. Szanowny inżynierze, poruszanym tematem jest mobbing w BU, a nie praca w sklepie. Czytaj, proszę tekst ze zrozumieniem.
            • Gość: inżynier Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.wroclaw.mm.pl 21.02.09, 21:40
              Czytaj ze zrozumieniem także mój post, drogi humanisto. Tam sklep
              spożywczy był elementem jadowitej ironii:-)
              • Gość: anonymus Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.02.09, 21:50
                Teza mobbing jest karalny !!! Dowód protokół kontroli PIP
            • Gość: profesorek Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.09, 21:45
              Wywodzę się ze środowiska uniwersyteckiego, ale z tej drugiej strony
              barykady. Tym bardziej jest mi smutno, że moi koledzy z samego
              czubka tego łańcucha pokarmowego /czyt. grono profesorskie/ tak
              podmiotowo traktują "swych braci mniejszych" /czyt. bibliotekarzy/!
              Otórz sam pmiętam jak na zebraniu przedwyborczym JM Rektor traktował
              sprawę biblioteki. Była to sprawa sztandarowa i w jego ustach
              prestiżowa....hm już wtedy zastanawiałem się jak długo te
              rozemocjonowane Panie bibliotekarki, które z takim żarem w sercach
              wspierały jego kampanię będą lobbowały na jego rzecz... cóż stało
              się tak jak przeczuwałem...i to jest smutne. Ale historia lubi się
              powtarzać. Już kiedyś to przerabiano, że na plecach tłuszczy
              wyjechał jeden elektryk, który później został elektem a w końcu
              pożal się Boże prezydentem...on również prędko zapomniał o tym co
              obiecywał, bo przecież to już nie potrzebne, bo już ciepło,
              dostatnio, przy korycie....gińcie naiwni i nie obiecujcie sobie, że
              któryś z nas zrezynuje choćby z jednej tysięcznej tego co ma aby
              obce nam dzieci miały lizaka więcej...smutne? prawdziwe!
              • Gość: kustosz Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.media4.pl 22.02.09, 15:28
                Takie rozczarowanie jest bardzo bolesne. Szarmancki i uroczy, ale
                już rektor, nie pamięta o swoich obietnicach. Do czego mu teraz
                potrzebny taki motłoch uniwersytecki, jak bibliotekarze. Pani
                dyrektor cały czas się skarży, że pracownicy chodzą po mieście w
                godzinach pracy, więc teraz sam prorektor ma podobno sprawdzać
                zeszyty wyjść. Podwładni nie pracują, protestują, żadna decyzja,
                zapadająca w zaciszu dyrektorskiego gabinetu podczas dyrektorskich
                sabatów, im się nie podoba. Pozostaje tylko współczuć pani dyrektor,
                jak może z takim elementem pracować. Dlatego jedynym sposobem na tę
                rozpasaną dzicz jest zamordyzm. Brawo panie rekorze, prawnik wie,
                jak należy postępować z raportami PIP też.
                • Gość: anonymus Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.02.09, 17:16
                  Trzymajmy się faktów. IP dużo mówi :)
                • Gość: Niedyplomowana Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.09, 17:24
                  Rektor dotrzymał słowa. Jak tylko z budynków biblioteki zdjęto banery, dał
                  bibliotekarzom podwyżki. Tak jak obiecał. Dawno bibliotekarze nie mieli tak
                  dobrze jak teraz. Sprawy konfliktu w bibliotece muszą rozwiązać sami bibliotekarze.
                  • Gość: *Fałsz* Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.02.09, 16:53
                    >Rektor dotrzymał słowa. Jak tylko z budynków biblioteki zdjęto banery, dał
                    bibliotekarzom podwyżki.> *Fałsz* Rektor Pacholski dał podwyżki w lipcu 2008
                    najniżej uposażonym pracownikom Uniwersytetu. Banery ściągnięto pod koniec
                    sierpnia 2008. >Dawno bibliotekarze nie mieli tak dobrze jak teraz.> *Fałsz*.
                    >Sprawy konfliktu w bibliotece muszą rozwiązać sami bibliotekarze.> *Fałsz*
                    MUSZĄ? Brzmi jak wydane polecenie służbowe.
                  • Gość: Judyta Re: Mobbing w BU we Wrocławiu - do Niedyplomowanj IP: *.chello.pl 23.02.09, 22:00
                    "Rektor dał podwyżki" - komu? A jakże - tym, co to dopiero przyszli do pracy
                    bądź pracują kilka lat, natomiast Ci, co pracują po kilkanaście lub
                    kilkadziesiąt lat dostali raptem po kilkadziesiąt złotych REGULACJI a nie
                    podwyżki!!! (W CIĄGU OSTATNICH PIĘCIU lat!!!).
                    Sytuujemy się jeżeli chodzi o płace w naszej Bibliotece na szarym końcu -
                    wszystkie inne biblioteki uniwersyteckie płaca więcej! Nawet ekspedientki w
                    sklepach po zawodówkach więcej zarabiają! Jego Magnificencja nie ma za grosz
                    wstydu - kiedy była kampania wyborcza SAM osobiście zjawił się u nas i obiecał,
                    że postara się zmienić naszą sytuację. Jako kandydat na Rektora obiecywał cuda -
                    jak został rektorem nagle zapomniał o wszystkich obietnicach.
                    • Gość: SzalonyKapelusznik Re: Mobbing w BU we Wrocławiu - do Niedyplomowanj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 21:51
                      Miękkie serce-twarda dupa.
                  • Gość: JG Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: 156.17.58.* 26.02.09, 15:31
                    > Rektor dotrzymał słowa. ...

                    To jawnie prowokacyjny post. tak jak jeden z dyskutantów już
                    napisał, podwyżkę (ca 100 PLN) to dał jeszcze rektor Pacholski.

                    > Dawno bibliotekarze nie mieli tak
                    > dobrze jak teraz.

                    To jest chyba opinia J.M. - ponoć powiedział na spotkaniu ze
                    związkowcami, że jest zadowlony z naszych zarobków. Dobre co?
                  • gabah Re: Mobbing w BU we Wrocławiu 05.03.09, 19:11
                    Piekło BUWr-em zwane
                    Proces degradacji środowiska BUWr nie jest zjawiskiem nowym ani
                    zaskakującym - trwa on od lat. Jego początki sięgają co najmniej
                    wczesnych lat 90-tych. Po głośnych aferach z lat 80-tych,
                    dotyczących kradzieży starych druków, a zakończonych kontrolą NIK-u,
                    na lepsze zmieniło się to, że przestano wreszcie samowolnie
                    wypożyczać cenne druki na zewnątrz. Na gorsze zaś to, że placówka
                    przestała pełnić rolę inspirującą w podejmowaniu naukowych badań.
                    Rozdawane obficie z klucza partyjnego (tym
                    razem "solidarnościowego") awanse rzadko znajdowały pokrycie w
                    rzeczywistości, a awansowane w ten sposób osoby czuły się bezpieczne
                    i absolutnie bezkarne. Kierownictwo nie prowadząc żadnych badań, tym
                    samym nie zachęcało do nich podwładnych. Intelekt spadł w cenie,
                    podobnie jak publikacje. Zapanowało donosicielstwo, lizusostwo,
                    przeciętność. To właśnie wtedy zaczęły się słynne "polowania na
                    czarownice" i zaczęła obowiązywać zasada,że wszelkie chwyty są
                    dozwolone. W wyniku takiej "polityki" kilka ambitnych osób straciło
                    wtedy pracę i zatrudniwszy się gdzie indziej, z czasem udowodniło
                    swą zawodową przydatność (dwie uzyskały doktorat, jedna
                    habilitację). Ostatnim haniebnym czynem, który obarcza tak
                    kierowniczkę Oddziału Starych Druków, Ewę K., jak i dyrekcję, jest
                    sprawa dr Lucyny B. Osoba ta - zatrudniona w w/w oddziale - po
                    powrocie z urlopu zdrowotnego (po bardzo poważnym zabiegu) nie
                    powróciła na swe stanowisko, ale została "karnie" przeniesiona do
                    Czytelni Głównej na podstawie opinii Ewy K. i przy gorącym aplauzie
                    dyrekcji (że o głuchym milczeniu bibliotekarzy nie wspomnę). Ocena
                    moralna tego czynu nie budzi mych wątpliwości (niemożność powrócenia
                    do swego oddziału po bardzo poważnej chorobie, zatrudnienie osoby z
                    doktoratem do ciężkiej pracy fizycznej i to wbrew wyrażonej na
                    piśmie opinii lekarskiej), ale głębokie oburzenie wywołuje fakt, że
                    osobie mającej spore kłopoty z wyrażaniem się w poprawnej
                    polszczyznie (inne braki taktownie przemilczę) powierza się ważną
                    funkcję, a co gorsza pozwala się upowszechniać oszczercze opinie
                    (pisemne i ustne). To prawda, że ryba psuje się od głowy, bo głowa
                    porządnie cuchnie, ale również nie pachną jej pozostałe części!
              • Gość: ardal Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.09, 18:27
                Jeżeli naprawdę jesteś profesorem, to powinieneś wiedzieć, że pisze się "otóŻ",
                a nie "otóRZ".
            • Gość: ula Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.dream.net.pl 03.04.09, 00:54
              Szanowna Pani, niechże Pani, proszę, posłucha inżyniera i poprosi o prace w
              osiedlowym spożywczaku
          • Gość: sou-humanista Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.cdif.cable.ntl.com 21.02.09, 22:14
            Panie Inżynierze, ja bym się zajął wyszukiwaniem ofert pracy, a nie pisaniem na
            forum GW, bo zdaje się, że w branży coraz bardziej krucho ;). Co do mobbingu, ja
            tu widzę jedną receptę - grupę. Nie od dziś wiadomo, że w kupie siła, jakkolwiek
            brzydko by to nie zabrzmiało. Dobry protest nie jest zły, a pani dyrektor będzie
            trudniej przeciwstawić się 30 zorganizowanym osobom, ślącym petycje tu i ówdzie,
            niż jednej osobie, którą łatwo zastraszyć, wyciągnąć haka itd.
            • Gość: kasandra Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 21.02.09, 22:26
              Swięta prawda, tylko KUPĄ, kupy nikt nie ruszy. Do tego są przepisy
              antymobbingowe, które weszły od 1 stycznia br. Należy zajrzeć do
              najnowszego kodeksu pracy zwłaszcza art. 18 składający się z kilku
              dodanych do art. 18 numerków, mówiący w całości o zakazie
              dyskryminacji. Zgodnie z nowymi przepisami za skargi na monbbing
              pracodawca nie może NIKOGO ZWOLNIĆ.Gdyby nawet do tego doszło,
              łatwiej bedzie wygrać w sądzie przywrócenie do pracy w związku z
              mobbingiem !
              • Gość: kreon Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 21.02.09, 22:49
                Kodeks pracy od stycznia 2009 wprowadza zaostrzone przepisy
                antymobbingowe z których bez obaw należy skorzystać. Oto wymienione
                wyżej przepisy kodeksu pracy nowy art. 18 (fragmenty końcowe):Art.
                18 3c. § 1. Pracownicy mają prawo do jednakowego wynagrodzenia za
                jednakową pracę lub za pracę o jednakowej wartości.
                § 2. Wynagrodzenie, o którym mowa w § 1, obejmuje wszystkie
                składniki wynagrodzenia, bez względu na ich nazwę i charakter, a
                także inne świadczenia związane z pracą, przyznawane pracownikom w
                formie pieniężnej lub w innej formie niż pieniężna.
                § 3. Pracami o jednakowej wartości są prace, których wykonywanie
                wymaga od pracowników porównywalnych kwalifikacji zawodowych,
                potwierdzonych dokumentami przewidzianymi w odrębnych przepisach lub
                praktyką i doświadczeniem zawodowym, a także porównywalnej
                odpowiedzialności i wysiłku.


                Art. 18 3d. Osoba, wobec której pracodawca naruszył zasadę równego
                traktowania w zatrudnieniu, ma prawo do odszkodowania w wysokości
                nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę, ustalane na
                podstawie odrębnych przepisów.

                Art. 183e. (15) § 1. Skorzystanie przez pracownika z uprawnień
                przysługujących z tytułu naruszenia zasady równego traktowania w
                zatrudnieniu nie może być podstawą niekorzystnego traktowania
                pracownika, a także nie może powodować jakichkolwiek negatywnych
                konsekwencji wobec pracownika, zwłaszcza nie może stanowić przyczyny
                uzasadniającej wypowiedzenie przez pracodawcę stosunku pracy lub
                jego rozwiązanie bez wypowiedzenia.
                § 2. Przepis § 1 stosuje się odpowiednio do pracownika, który
                udzielił w jakiejkolwiek formie wsparcia pracownikowi korzystającemu
                z uprawnień przysługujących z tytułu naruszenia zasady równego
                traktowania w zatrudnieniu.

                Mój komentarz do art. 18 3c § 2. Chodzi tu o wszelkie premie i
                nagrody, które "należą się" zawsze tylko "wybranym" przyjaciółkom
                Pani Dyrektor od ploteczek przy herbatce, a nie szeregowym
                pracownikom. Szeroko pojęta DYSKRYMINACJA + MOBBING i mieści w sobie
                także nadmierne kontrole, wszelkie obraźliwe uwagi przy
                współpracownikach a także straszenie ZWOLNIENIEM z pracy.
              • Gość: nikifor Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 21.02.09, 23:10
                Nie należy się baĆ. mOBBING JEST zachowaniem zwierzęcym (ang.
                szarpać itp.). Gdy ktoś się boi szczekającego psa i ucieka, ten go
                dopada i gryzie. Gdy się pokarze siłę, szczekający KUNDEL robi się
                bardzo malutki i sam się boi.
                Ważne są podane już od 1 stycznia 2009 obowiązujące przepisy kodeksu
                pracy: "Równe traktowanie w zatrudnieniu" m. in.:

                Art. 18 3a. § 1. Pracownicy powinni być równo traktowani w
                zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków
                zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu
                podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w szczególności bez względu na
                płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość,
                przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie
                etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także bez względu na
                zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w
                niepełnym wymiarze czasu pracy.
                § 2. Równe traktowanie w zatrudnieniu oznacza niedyskryminowanie w
                jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, z przyczyn
                określonych w § 1.
                § 3. Dyskryminowanie bezpośrednie istnieje wtedy, gdy pracownik z
                jednej lub z kilku przyczyn określonych w § 1 był, jest lub mógłby
                być traktowany w porównywalnej sytuacji mniej korzystnie niż inni
                pracownicy.
                § 4. (10) Dyskryminowanie pośrednie istnieje wtedy, gdy na skutek
                pozornie neutralnego postanowienia, zastosowanego kryterium lub
                podjętego działania występują lub mogłyby wystąpić niekorzystne
                dysproporcje albo szczególnie niekorzystna sytuacja w zakresie
                nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia,
                awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia
                kwalifikacji zawodowych wobec wszystkich lub znacznej liczby
                pracowników należących do grupy wyróżnionej ze względu na jedną lub
                kilka przyczyn określonych w § 1, chyba że postanowienie, kryterium
                lub działanie jest obiektywnie uzasadnione ze względu na zgodny z
                prawem cel, który ma być osiągnięty, a środki służące osiągnięciu
                tego celu są właściwe i konieczne.
                § 5. (11) Przejawem dyskryminowania w rozumieniu § 2 jest także:
                1) działanie polegające na zachęcaniu innej osoby do naruszenia
                zasady równego traktowania w zatrudnieniu lub nakazaniu jej
                naruszenia tej zasady,
                2) niepożądane zachowanie, którego celem lub skutkiem jest
                naruszenie godności pracownika i stworzenie wobec niego
                zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej
                atmosfery (molestowanie).
                Art. 18, 3b. § 1. Za naruszenie zasady równego traktowania w
                zatrudnieniu, z zastrzeżeniem § 2-4, uważa się różnicowanie przez
                pracodawcę sytuacji pracownika z jednej lub kilku przyczyn
                określonych w art. 18 3a § 1, którego skutkiem jest w szczególności:
                1) odmowa nawiązania lub rozwiązanie stosunku pracy,
                2) niekorzystne ukształtowanie wynagrodzenia za pracę lub innych
                warunków zatrudnienia albo pominięcie przy awansowaniu lub
                przyznawaniu innych świadczeń związanych z pracą,
                3) pominięcie przy typowaniu do udziału w szkoleniach
                podnoszących kwalifikacje zawodowe
                - chyba że pracodawca udowodni, że kierował się obiektywnymi
                powodami.
                Art. 18, 3e. (15) § 1. Skorzystanie przez pracownika z uprawnień
                przysługujących z tytułu naruszenia zasady równego traktowania w
                zatrudnieniu nie może być podstawą niekorzystnego traktowania
                pracownika, a także nie może powodować jakichkolwiek negatywnych
                konsekwencji wobec pracownika, zwłaszcza nie może stanowić przyczyny
                uzasadniającej wypowiedzenie przez pracodawcę stosunku pracy lub
                jego rozwiązanie bez wypowiedzenia.
                § 2. Przepis § 1 stosuje się odpowiednio do pracownika, który
                udzielił w jakiejkolwiek formie wsparcia pracownikowi korzystającemu
                z uprawnień przysługujących z tytułu naruszenia zasady równego
                traktowania w zatrudnieniu.
      • Gość: bib-kasandra Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.09, 22:19
        Chodzi o kase. Przede wszystkim o kase! Do tego dochodzi chora
        (bardzo chora) ambicja. I jeszcze: kompleksy, ktore sprawiaja, ze
        pracodawca nie lubi pracownikow, ktorymi zarzadza (w przypadku BU
        nawet nie mozna powiedziec, ze kieruje, bo nie kieruje - ani
        pracownikami, ani biblioteka). I jeszcze: szukanie argumentow
        (czasem - niestety - hakow) do z gory ustalonej tezy.
        Czy mozna zarzadzac czyms, czego sie nie lubi? Widac mozna, i to z
        powodzeniem i... poparciem władz. Czy mozna skutecznie zarzadzac
        czyms, czego sie nie zna? Widac mozna... NIE! Nie mozna!
      • Gość: ewa p. Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.mm.pl 24.02.09, 10:39
        Mobbing w BUWr wynika z osobowości i charakteru dyrektorek.
        Niestety. Pieniądze tak jak wszędzie swoją rolę grają, ale nie
        tylko: chodzi o prestiż, karierę i poczucie władzy. Biblioteka i
        bibliotekarze to środki do realizacji tych celów. A zatem mamy
        pzedmiotowe traktowanie pracowników, skłócanie środowiska,
        wywoływanie konfliktów, nękanie, szukanie haków - tym zajmuje się
        dyrekcja BUWr w godzinach pracy i nie odnotowuje tego bynajmniej w
        dzienniczku pracy.
        Rektor wie o tym z raportu PIP, ale nie reaguje bo PR dyrekcji jest
        ogromny. A dyrekcja szaleje: wyrzuca z pracy, degraduje, udziela
        nagan, zastrasza. W ubiegłym roku wyrzucono bibliotekarza, który
        wysunął postulat odwołania dyrekcji. Tak wygląda w
        praktyce "możliwość" przeciwstawienia się mobbingowi. Wcześniej
        bibliotekarki, które miały inne zdanie niż dyrekcja w sprawach
        organizacji pracy otrzymały nagany. Przykładów takich działań jest w
        raporcie PIP znacznie więcej.
        Może więc JM Rektor dojrzy, że w raporcie PIP opisane są prawdziwe
        tragedie ludzi. Ile jeszcze takich tragedii potrzeba, żeby doczekać
        się reakcji Rektora?
      • Gość: bibliotekarkaBU Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.chello.pl 03.03.09, 00:08
        Problemem sa przede wszystkim psychopatyczne osobowości Pań Dyrektorek,
        ich chore zachowania. Jak poczytałam w "Przeglądzie Uniwersyteckim" peany na
        cześć Pani Głównej to miałabym ochotę życzyć prof. Migoniowej, aby została
        potraktowana kiedyś tak, jak traktowani są pracownicy w BU. Jedno jest pewne -
        wieloletnie zabiegi pijarowskie Pani Głównej dały taki efekt. Pani Główna
        przyszła do naszej Biblioteki w sytuacji, kiedy KOMPUTERYZACJA BYŁA JUZ FAKTEM
        (przyszła w VII 2002 roku, gdy komputeryzacja trwała od 1994 roku - od OŚMIU
        LAT) i bynajmniej nie jest jej zasługą STAN OBECNY. Jest oczywiste, ze rozwój
        komputeryzacji trwałby nadal, to dzieje się w każdej innej bibliotece i naprawdę
        nie jest to zasługa tej pani ale wynik pracy zespołu bibliotecznej braci, tak
        pogardzanej przez Panie Dyrektorki. To ci bibliotekarze tworzą tę bazę,
        opracowują zbiory a Pani dyrektor jeździ po konferencjach i PROMUJE SIEBIE.
        Słychać głosy, że na tych konferencjach nie mówi nic nowego a powtarza jak
        mantrę to samo. To staje się śmieszne, bo grono osób uczestniczących w tego typu
        konferencjach jest ograniczone. Biblioteka Cyfrowa to jest jej konik a i jesze
        GRANTY, GRANTY i JESZCZE RAZ GRANTy. Tu jest skuteczna - tylko jedno zasadnicze
        pytanie - co z tych grantów ma Biblioteka i jej pracownicy? A mają - corocznie
        zmniejszany budżet Biblioteki (bo przecież Pani Dyrektor pozyskuje środki!) -
        tylko pytam - co z tego ma Biblioteka? Czy nie jest tak, że tylko wąskie grono
        osiąga z tych grantów korzyści? Gdzie są te środki niby zasilające budżet
        Biblioteki? Bo pracownicy tego nie widzą - więc jak to jest z tymi osiągnięciami
        tej Dyrekcji - gdzie one są?
    • Gość: observer Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.09, 22:25
      czy nie czas już powtórzyć akcję "brudnych szmat"?
      • Gość: inżynier Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.mm.pl 21.02.09, 22:46
        Nie wiedziałem, że praca w bibliotece może być tak frustrująca.
        Większość wypowiadających się ma wyraźnie zryte berety.
        • Gość: jerry Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.09, 10:19
          Lubimy swoją pracę, ale gdybyś był tak nisko wynagradzany w prestiżowej uczelni,
          która uplasowała się na trzecim miejscu w rankingu
          wyższych uczelni min.też dzięki osiągnięciom biblioteki cyfrowej, też frustracja
          by cię dopadła. Ale nigdy do tych frustracji finansowych nie dokładała się za
          kadencji poprzednich dyrektorów, tak nieprzychylna, wręcz stresująca atmosfera w
          pracy jak właśnie teraz za rządów nowej dyrekcji.
          • Gość: kustosz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 22.02.09, 15:09
            Tej atmosfery i przekrętów nie wytrzymała nawet jedna z dyrektorek,
            odpowiadająca za zbiory specjalne na Piasku. Podała się do dymisji.
            I spotkała ją za to kara. Została zdegradowana, pracuje teraz w
            czytelni....podaje książki. Przynajmniej czytelnicy mogą liczyć na
            fachową obsługę. Podaje im książki i patrzy, czy nie wyrywają kartek
            sama pani doktor i w dodatku kustosz dyplomowany.
            • Gość: KAROL Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.09, 16:53
              Wszędzie, gdzie rządzą BABY jest niekompetentnie i nieprofesjonalnie za to
              działają prawa "buszu" typu MANIPULACJA, INTRYGI, MOBBING. Każda "KIEROWNICA"
              oszukuje pracowników chwali ich w zaciszu gabinetu, a na zewnątrz przetwarza
              informację tak, by deprecjonować zasługi pracowników. Na zewnątrz robi z NAS
              osoby TĘPE, niezaangażowane i mające roszczeniowe nastawienie do władzy. Takie
              przetworzone informacje mają JM Rektor , Senat etc. Pani Dyrektor uzyskała w
              listopadzie 2008 nagrodę REKTORA o czym napisali w Przeglądzie Uniwersyteckim z
              listopada lub grudnia 2008. Gdyby nie intrygi i kłamstwa (oraz zasada dziel i
              rządź , gdzie część zespołu to księżniczki otrzymujące za nic premie i nagrody,
              a część to wyrobnicy za "frajer"),żadna z KIEROWNIC nie ostałaby się na za
              wysokim dla niej stołku.
              • Gość: bibliotekarka57 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.09, 12:41
                To nie tak! Płeć na stanowisku nie ma nic do rzeczy. Źle dzieje się
                tam, gdzie pracodawca, czy zarządzający wie mniej niz podlegli mu
                pracownicy. Cechy typowo kobiece (mniej elegancko - babskie) mogą
                mieć też panowie na stanowiskach. "Manipulacja, intrygi, mobbing"
                mają swoje źródło najczęściej w niekompetencji. Wiedza i
                doświadczenie nie spływa na nikogo w momencie awansu na stanowisko.
                Umiejętność kierowania zespołem nie jest cechą nabytą.
            • Gość: gość Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 23.02.09, 14:26
              Dziękuję, sądzicie, że obsługa była dotąd niefachowa?
              • Gość: rzepa Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.09, 21:16
                Bibliotekarze są w Polsce bardzo mało szanowani i jeszcze gorzej opłacani. Zeby
                dostać w miarę dobrą KASĘ trzeba zdać dość trudny (mitami obrosły) egzamin na
                bibliotekarza dyplomowanego. Nawet po zdaniu tego egzaminu bywa problem z
                uzyskaniem stanowiska (etatu)kustosza dyplomowanego, a bez stanowiska można się
                certyfikatem po zdaniu egzaminu państwowego... podetrzeć. Jedynym sposobem
                godnego zarobku i prestiżu jest być KIEROWNIKIEM lub DYREKTOREM biblioteki i to
                najlepiej DOŻYWOTNIO ! Dlatego osoby, które dzięki układom i sprzyjającym
                okolicznościom wlazły na te stołki, to zębami się trzymają i NISZCZĄ WSZELKĄ
                KONKURENCJĘ. Najgorzej mają osoby pracownicy zasłużeni, inteligentni i ambitni;
                im więcej osiągają, tym są bardziej stopowani. Urabia się im NAGANNE opinie i
                najnormalniej daje DUŻEGO KOOOOOPA z szacownej BU!
            • Gość: ReBUS Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.09, 21:30
              Czy ktoś słyszał, że jedna z Pań Dyrektorek popełniła PLAGIAT i wstrzymano jej
              przewód doktorski? Takie krążą pogłoski nie wiem na ile prawdziwe. To
              świadczyłoby o prezentowanym poziomie zachowań ...
    • Gość: absolwent Prawo Parkinsona dla Biblioteki Uniwersyteckiej IP: 95.160.201.* 24.02.09, 00:08
      Prawo Parkinsona dla Biblioteki Uniwersyteckiej
      Kiedy na przełomie lat 60 i 70 przez kolejne kilka lat korzystałem z
      Wypożyczalni Biblioteki Uniwersyteckiej, Czytelni Ogólnej, Czytelni Czasopism w
      Bibliotece panowała całkiem inna atmosfera niż opisywana na niniejszym forum.
      Cały wysiłek bibliotekarzy i dyrekcji wówczas był skoordynowany i skierowany na
      obsługę ogromnej masy studentów. Czytelnie były zapełnione a gdy przed sesją
      nie było już w nich miejsca zapełniała się nieistniejąca obecnie Czytelnia Nauk
      Politycznych na pierwszym piętrze. Czytelnia czasopism była większa i miała inna
      lokalizację niż obecnie. Niepowtarzalny i nieznany obecnie klimat stwarzało
      podczas wietrzenia czytelni sprzedawanie bułki z plasterkiem kiełbasy i herbatą
      Ulung do popicia ,w fajansowym kubku, w korytarzu na pierwszym piętrze. W tym
      okresie Biblioteka była niewątpliwie potrzebna Uniwersytetowi. Dyrekcja była
      starannie dobierana, kompetentna, a bibliotekarze byli pochłonięci wypełnianiem
      swojego powołania i sprawiali wrażenie szczęśliwych i zadowolonych ze swojej pracy.
      Ale było to aż a może tylko prawie pół wieku temu. Obecnie dyrekcja razi
      niekompetencją zawodową, organizacyjną, socjologiczną, skupia cały swój wysiłek
      na formalnej dyscyplinie z minionej epoki i rozgrywkach personalnych (każe co
      do minuty i godziny codziennie wypełniać dzienniczki pracy). Bibliotekarze
      wiecują, rozwieszają flagi, plakaty strajkowe i walczą o wyższe pensje. Gdzieś
      gubi się dobro czytelników. Uniwersytet postrzega Bibliotekę jako źródło
      zbędnych kosztów i zatrudnia dyrektorki z łapanki bez stopni naukowych ale
      dyspozycyjne. Są one na bakier z Regulaminem Uniwersytetu, Kodeksem Pracy,
      dobrymi obyczajami. Poprzedni dyrektor, pracownik naukowy z doktoratem, odszedł
      na emeryturę w siną dal pokazany na tle krajobrazu księżycowego terenu budowy
      nowej biblioteki. Powodem do chwały w oczach dyrektorek ma być katalog cyfrowy,
      biblioteka cyfrowa i nowe usługi komputerowe ale wygląda to jeszcze nader
      mizernie w stosunku do tego co posiada i może w sposób tradycyjny udostępnić
      Biblioteka.
      Budowa okazałego nowego gmachu odbywa się w atmosferze skandalu kryminalnego,
      który dotyka prorektora, dyrektora administracyjnego, asystenta rektora,
      kierowników i pracowników ważnych komórek Uniwersytetu. W tle padają pytania
      profesorów Uniwersytetu o celowość budowy ogromnego budynku nowej biblioteki.
      Tak jak u Parkinsona budowa okazałej siedziby ma miejsce gdy instytucja zwana
      biblioteką upada moralnie, jest targana skandalami, a w wielu oczach jest już
      niepotrzebna w dobie wszechogarniającego Internetu i elektronicznych nośników
      informacji.
      A mówiąc po naszemu jak zwykle ryba śmierdzi od głowy. Tolerowanie
      nieprzestrzegania prawa przez osoby funkcyjne przez Jego Magnificencję źle
      świadczy o stanie mojego Uniwersytetu.
      Serdeczne podziękowania dla Pań i Panów Bibliotekarzy z przełomu lat 60 i 70 za
      ich potrzebną i cichą pracę na rzecz braci studenckiej z tamtych lat.
      Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego imienia ... nie wspomnę
    • Gość: Radek Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.chello.pl 25.02.09, 21:52
      Jestem absolwentem Uniwersytetu i nie mogę wyjść ze zdumienia, że w XXI wieku, w
      roku 2009 w bibliotece NAUKOWEJ bądź co bądź dzieją się takie rzeczy!
      Niesłychane... Najwyraźniej duch byłego patrona uczelni Bolesława Bieruta unosi
      się nad nią... I jak tu nie wierzyć w duchy?
      • Gość: bibliotekarka57 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.09, 21:18
        To nie duch byłego patrona Uczelni osiadł w Bibliotece. To żywa
        materia. I nie unosi sie, ale siedzi za biurkiem. Nie chodzi, nie
        patrzy, nie wie, nie zna... Zwyczajnie: siedzi za biurkiem i zza
        biurka rządzi, wydaje polecenia (bywa - rozkazy), słucha tych,
        których słuchac chce, obraża, a czasem ośmiesza innych (zwykle
        nieobecnych). To prawda, aż trudno uwierzyć, że dzieje się to w
        instytucji o charakterze naukowym, (niby)kulturalnej.
    • Gość: Iustus Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.chello.pl 25.02.09, 22:42
      Nie możecie zastrajkować? A może należy przywrócić Bolesława Bieruta w nazwie
      Uniwersytetu i wszystko się będzie dobrze komponowało z tym, co się dzieje na
      tej uczelni. Wszak historia kołem się toczy.... A może walec historii kiedyś
      przejedzie się po tych paniach Dyr.
      • Gość: Bibliotekarka Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.static.tvk.wroc.pl 25.02.09, 23:58
        Zastrajkować nie możemy, gdyż jak twierdzą Nasze Szanowne związki zawodowe, nie
        mamy takiego prawa. Potrzebna jest referendum wśród pracowników UWr. Udział
        musi wziąć co najmniej polowa ogółu pracowników, z tego 50% musi się
        opowiedzieć za strajkiem. W przybytku takim jak UWr. jest to niemożliwe, grono
        profesorskie nigdy nie poprze bibliotekarzy, bo mówiąc trywialnie - ma Nas
        gdzieś, otwarcie kilka lat temu postulowano na Senacie zamknięcie Biblioteki,
        gdyż Oni tzn. nasi uczeni szanowni z niej i tak nie korzystają SIC!
        Administracja pasjami życzy nam wszystkiego najgorszego. Całą organizacja
        uczelni jest skonstruowana wyłącznie po to ażeby napuszczać na siebie kolejne
        grupy: administrację na bibliotekarzy, studentów na profesurę, administrację i
        bibliotekarzy, doktorantów na profesurę itd.
        • Gość: Iustis Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.chello.pl 26.02.09, 06:28
          Musi być jakiś sposob, żeby zmienić wasza sytuację! Naprawdę nikt z grona
          uczonych nie jest w stanie wam pomóc? Spróbujcie dotrzeć do niektórych a może
          się uda?
          • Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 156.17.58.* 26.02.09, 17:59
            Gość portalu: Iustis napisał(a):

            > Musi być jakiś sposob, żeby zmienić wasza sytuację! Naprawdę nikt
            z grona
            > uczonych nie jest w stanie wam pomóc? Spróbujcie dotrzeć do
            niektórych a może
            > się uda?

            To już może lepiej doprowadzić do powołania mediatora,
            zaproponowaniego przez nfajw. Problemy Biblioteki są różnorakie a
            natura ich często fundamentalna. Może coś na ten temat napiszę, bo
            sytuacja chyba tego wymaga, na razie tylko mogę polecić artykuł p.
            Migoń w Przeglądzie Uniw. (9/2008), w którym poruszono wiele
            ciekawych, z tym związanych kwestii.
            • Gość: Papkin Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.09, 19:17
              Aż uwierzyć nie mogę. Raport przez Państwową Komisję PIP napisany,
              Rektor poinformowany, rzesza pracowników pomimo zastraszenia
              wypowiada negatywne opinie o dyrekcji biblioteki....i nic, cisza -
              czyżby w naszym kraju, jak ktoś się wdrapie na stołek jest
              niedotykalny, nie weryfikowany. Przecież to widać "gołym okiem", że
              konflikt narasta, kobieta nie umie rozwiązywać sporów (co jest
              podstawową cechą menadżera) i w tej sytuacji wątpliwe, aby
              bibliotekarze się poddali. Oni nie mają właściwie nic do stracenia,
              w końcu dyrektorka swoją postawą zrazi nawet tych co jej w d....
              włażą, bo zrozumieją, że statek się topi. Tu już nie ma co i z kim
              mediować tylko zmieniać....zmieniać !
              Nie można strajkować ....a tzw. włoski strajk....tylko, że na tym
              stracą przede wszystkim studenci.....bo Ci pseudo naukowcy mają
              wszystko w d...
              • Gość: bibliotekarka57 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.09, 22:00
                Panie Rektorze! Tu trzeba działać!
                Samo nic się nie rozwiąże! Za kilka lat (?) będzie oddany nowy gmach
                biblioteki. Jak w takiej atmosferze będzie możliwe przygotowanie
                Biblioteki do przeprowadzki i zorganizowanie nowej biblioteki -
                biblioteki na miarę XXI wieku.
                Bibliotekarze chcą pracować i potrafią pracować, ale chca zachować
                też godność. W tej Bibliotece i jej pracownikach tkwi duży
                potencjał. Trzeba go wydobyć z tego chaosu, krzyku, rozkazów,
                atmosfery zastraszania, "dyscypliny z minionej epoki". Pozycja na
                baczność nie pasuje do takiej instytucji.
                Panie Rektorze! Tu trzeba działać!
                • Gość: mól biblioteczny Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.mm.pl 27.02.09, 10:52
                  Sytuacja mobbingu w Bibliotece Uniwersyteckiej to KOMPROMITACJA dla
                  władz rektorskich. To niesłychane, że sprawa opisana w raporcie PIP,
                  znana już od dawna środowisku bibliotekarskiemu, teraz podjęta
                  publicznie na forach internetowych wciąż nie doczekała się
                  rozwiązania ze strony Rektora. Przecież to nie jest XIX-wieczna
                  fabryka, w której właściciel był panem i władcą absolutnym dla swych
                  pracowników. Nie te czasy!
                  Jak w takiej atmosferze można pracować? Nierozwiązanie sprawy
                  dyrektorek teraz, będzie problem w przyszłości. Co to za instytucja,
                  która toleruje takie podłe zachowania dyrekcji wobec pracowników?
                  czy Rektor bedzie zwlekał, aż szykanowani przez dyrekcję
                  bibliotekarze założą stowarzyszenie? Czy będzie czekał, aż sprawa
                  zostanie rozwiązana "przez samych bibliotekarzy" z użyciem taczek?
    • nfajw Mobbing ? to sprawa dla mediatora 26.02.09, 13:50
      NFA - MEDIATOR AKADEMICKI KONTRA MOBBING
      nfamob.wordpress.com/

      Mobbingowi w środowisku akademickim mógłby przeciwdziałać mediator,
      gdyby taka instancja została wprowadzona do systemu akademickiego. Do
      tej pory brak jest jednak niezależnego mediatora akademickiego dla
      rozwiązywania problemów w obrębie korporacji akademickiej, gdy w
      uczelniach amerykańskich, a także europejskich istnieją biura
      ‘University Ombudsman’.
      Zadaniem takiego mediatora (i zespołu) jest rozwiązywanie konfliktów
      wśród społeczności akademickiej, prowadzenie mediacji, zapobieganie
      mobbingowi itd.
      Postulat wprowadzenia mediatora wysuwany od kilku lat przez
      Niezależne Forum Akademickie, znalazł się w końcu w ministerialnych
      założeniach reformy nauki i szkolnictwa wyższego. Oby instancja
      mediatora akademickiego znalazła się w zatwierdzonych ustawach
      akademickich i wprowadzona do życia akademickiego.
      Jest niezwykle ważne aby środowisko akademickie otrzymało platformę,
      gdzie będą monitorowane zjawiska mobbingu i analizowane metody jego
      ograniczania m.in. za pomocą mediatora akademickiego. W tym celu
      powstaje ta witryna.
      nfamob.wordpress.com/2009/01/26/tytulem-wstepu/
      • Gość: gosc Mediator? Szkoda czlowieka on tu nie pomoze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.09, 21:40
        Mobbing w tej instytucji to przedewszystkim kwestia mentalna. Poza
        dostawieniem komputerów organizacyjnie nic się w tej instytucji nie
        zmienia, pomijam fakt, że te komputery nie stoją tam gdzie mogą
        pojawić się czytelnicy – jeszcze by coś popsuli. Tam stoją najstarsze
        zabytki komputerowej techniki. No i tak samo jest z mentalnością.
        Gdyby jakiś mason wymiótł całą kadrę kierowniczą i dyrektorską a w
        wolnych wyborach bibliotecznych powołał nową, to mobbing w BU pojawił
        by się zaraz po tym jak następcy wygodnie rozsiedli by się na
        „folwarcznych” stołakach. Do tego wcale nie takich wygodnych
        stołkach, wręcz skromnych i twardych, aby pamiętać o trudnej i
        znojnej misji bibliotekarza i Biblioteki, która (oprócz
        przechowywania wiedzy) powołana została nie po to żeby sprawnie
        funkcjonować i poprawiać jakość swoich usług lecz po to żeby tracić
        (…)bo jesteśmy z założenia instytucją deficytową nie nastawioną na
        przynoszenie zysku(…). To całkiem niedawno usłyszałem na własne uszy.
        Pytanie czy nie można by tracić mniej zostało skontrowane
        natychmiast: „to nie odemnie zależy” (nie twierdzę że cała kadra
        kierownicza i pracownicza myśli takimi kategoriami więc z góry
        przepraszam, ale Ci inni chyba się nie obrażą, no chyba że nikt się
        nie obrazi…hmmm). No więc, wiadomo od kogo zależy. Zawsze się znajdą
        jacyś ONI o szczebel wyżej. Poprzednicy celnie stwierdzili, że chodzi
        o kasę. Brak kasy w połowie miesiąca raczej nie mobilizuje do
        efektywnej pracy, więc żeby coś z tego mieć to przynajmniej skoczy
        się po zakupy albo do urzędu, w końcu, „jaka płaca taka praca”.
        Czasem „folwarczny” kierownik jako dobry człowiek przymknie na to
        oko, ale jak dowie się ktoś wyżej to będzie bura, więc trzeba pokazać
        kto rządzi. Z założenia „folwarcznego" miało to być dyscypliną a nie
        mobbingiem. Obok brakującej kasy, brakuje jeszcze zmysłu do
        zarządzania, tworzenia jasnych procedur i eliminowania niepotrzebnych
        utrudnień. To też jest problem mentalny i dotyczy chyba większej
        części uczelni. Nie od dziś wiadomo że pionowy system zarządzania
        jest mało efektywny. Ta instytucja nie zna czegoś takiego jak „burza
        mózgów”, systemy zarządzania pracą, jakością itd. itp. Pracowników
        się nie szkoli bo przecież są fachowcami wysokiej klasy jak się czyta
        na stronach serwisu internetowego. Szkoda, że są zarządzni
        mobbingiem. Myślę sobie że aby było lepiej pod jakimkolwiek względem,
        będzie musiało się zmienić bardzo wiele. Najpierw trzeba wspólnie
        wyjść z socjalizmu, rozejrzeć się i znaleźć mądre cele do których
        warto zmierzać. Jest Biblioteka, są cenne zbiory, które warto
        promować, aby jeden bałwan z drugim nie zamykał biblioteki tylko
        dlatego że go to nie interesuje. No i są bibliotekarze, którzy czują
        tego bibliotekarskiego bluesa. To ogromny potencjał. Moze Uniwersytet
        Wrocławski skoro nie bardzo chce, to nie musi być właścicielem tego
        potencjału. W cywilizowanym kraju taki potencjal powinien sam sie
        obronic. Moze tak ogolnie mamy problem z cywilizacja.
        • Gość: JG Re: Mediator? Szkoda czlowieka on tu nie pomoze IP: 156.17.58.* 27.02.09, 17:08
          > Mobbing w tej instytucji to przedewszystkim kwestia mentalna. Poza

          Mediator jednak jak najbardziej by się przydał. Zważ, że J.
          (vice-)M., ktory podobno (znam to tylko ze słyszenia) początkowo się
          obruszył, że to zupackie metody (mam tu konkretnie na myśli sławną
          batalię o karną, drobiazgową sprawozdawczość na Piasku), ale w końcu
          nie potrafił wejść w rolę mediatora i stanął po stronie "władzy"
          (tak mu najwygodniej, można to rozumieć, to dyrekcja wiąże budżetowy
          koniec z końcem). A konflikt nie był banalny - po jednej stronie
          dyrekcja główna, po drugiej kierownicy oddziałów zbiorów
          specjalnych, którzy są kuratorami ważnych kolekcji i znają swoją
          robotę (nie wszyscy, co prawda) i mieli argumenty. Co do
          mentalności, to faktycznie, wychodzi na to, że w tej sferze
          niektórzy nie wydobyli się jeszcze z epoki cara Mikołaja (I.).
          Mediator to jednak instytucja z obszaru świata cywilizowanego i
          skoro władze Uniwersytetu nie są w stanie takiej roli spełnić w
          sytuacjach konfliktowych, to może być użyteczna. O ile by
          zadziałała - nie byłby to przecież łatwy kawałek chleba.

          > Poza dostawieniem komputerów organizacyjnie nic się w tej
          instytucji nie
          > zmienia, pomijam fakt, że te komputery nie stoją tam gdzie mogą
          > pojawić się czytelnicy –

          To jeszcze małe piwo, czytelnikom akurat takie wystarczą. Gorzej, ze
          te pozostałe, pracownicze komputery, zasadniczo poza funkcję maszyny
          do pisania dotąd nie wyszły (no i terminalu sieciowego do kontaktów
          ze światem), prawdziwa komputeryzacja dopiero przed nami. A
          tymczasem straszy się ludzi formatem MARC21.

          > (…)bo jesteśmy z założenia instytucją deficytową nie nastawioną
          na
          > przynoszenie zysku(…). To całkiem niedawno usłyszałem na własne
          uszy.
          > Pytanie czy nie można by tracić mniej zostało skontrowane

          Sorry, ale moim zdaniem nasz problem jest zupełnie inny - z powodu
          żałosnego ubóstwia Biblioteka nawet nie jest w stanie "tracić"
          mniej. No, nie ma co się oszukiwać, dochodowa nigdy raczej nie
          będzie. Już pisałem wcześniej dlaczego (mnóstwo starożytnych ksiąg),
          dlatego nie chce mi się powtarzać, w każdym razie BU powinna
          raczej "tracić" więcej, żeby jakoś funkcjonować (książki należy
          jednak kupować). Jak dużo powinna "tracić", tego (przypuszczam) nikt
          nie wie i podejrzewam, że nawet nie próbuje ustalić. Ale za to - w
          tym finansowym kontekście - mamy już prawie gotową, żelbetonową, i
          pewnie nie tanią w użytku Nową Bibliotekę. To wszystko jednak jest
          nieco surrealistyczne.

          > jest mało efektywny. Ta instytucja nie zna czegoś takiego jak
          „burza
          > mózgów”, systemy zarządzania pracą, jakością itd. itp.

          Żeby tylko na tym jej kłopoty polegały, to nie byłoby źle.



          > tego bibliotekarskiego bluesa. To ogromny potencjał. Moze
          Uniwersytet
          > Wrocławski skoro nie bardzo chce, to nie musi być właścicielem
          tego
          > potencjału. W cywilizowanym kraju taki potencjal powinien sam sie
          > obronic. Moze tak ogolnie mamy problem z cywilizacja.

          Ten fragment jest inspirujący i w części pokrywa się z niektórymi
          pomysłami p. prof. Migoń. Niewątpliwie przywrócenie pierwotnej
          koncepcji funkcjonowania naszej biblioteki, z epoki, kiedy ją
          zakładano (lata 1811-12, nawet nazywała sie wtedy
          Central-Bibliothek) - jako odrębnej, centralnej książnicy śląskiej
          (Bibl. Śląska taką nie jest, ani nie ma szans się nią stać) -
          nadałoby od razu sens jej egzystencji (bo jednak wielka
          wypożyczalnia dla studentów, to nie to samo :)). To mogłoby ją
          odmienić nie do poznania i pewnie najbardziej niemrawi bibliotekarze
          nabraliby wtedy wigoru i chęci do pracy. Tak, oderwanie się od
          Uniwersytetu i uzyskanie niezależnego uposażenia finansowego, to
          chyba najsensowniejszy pomysł na uratowanie naszej firmy. Tylko
          popatrzmy jak taka wizja jest odległa od smutnych realiów tej
          upadłej instytucji. A póki co liczyć możemy tylko na p. Czajkowską i
          komisję zakładową "S" w staraniach o naprawę BU. Przy całym szacunku
          dla ich starań o nasze sprawy - nie są to wielkie siły. Pozdrowienia
    • Gość: Jo Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.09, 21:50
      Co na to media?! Wolą zajmować się Kaziem Marcinkiewiczem i jego
      lubą, niż problemami zwykłych inteligentów! Proponuję dać p.
      rektorowi na próbę 1500 zł i niech przez miesiąc utrzyma siebie i
      swoją rodzinę i zaspokoi swoje aspiracje. A gdzie solidaryzm
      społeczny? Dlaczego tak lekceważy się uczciwie i ciężko pracujących
      ludzi?! Należy im się przynajmniej dobre słowo, a pani dyrektor
      zapomniała, że powinna dbać i szanować swoich pracowników.
    • Gość: abssolwent Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 95.160.201.* 27.02.09, 23:35
      Papkin napisał: "Aż uwierzyć nie mogę. Raport przez Państwową Komisję PIP
      napisany, Rektor poinformowany, rzesza pracowników pomimo zastraszenia wypowiada
      negatywne opinie o dyrekcji biblioteki....i nic, cisza."
      Ci co trafili na stronę internetową Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność":
      www.solidarnosc.uni.wroc.pl/news/pismo_do_Rektora.jpg
      mogą tam przeczytać pismo wystosowane do JM Rektora UWr prof. dr. hab. Marka
      Bojarskiego o poniższej treści:
      "W związku z zakończeniem kontroli Państwowej Inspekcji Pracy w Bibliotece
      Głównej UWr (protokół kontroli nr 16259-5310-K033-Pt/2008) Komisja Zakładowa
      NSZZ "Solidarność" UWr pragnie wyrazić zaniepokojenie skalą i rozmiarem
      bezprawnych działań podejmowanych przez Dyrekcję Biblioteki Głównej wobec
      pracowników.
      Ujawnione przez inspektora PIP fakty dotyczyły wielu osób na przestrzeni
      ostatnich lat. Wydaje się, że to właśnie te zdarzenia były
    • Gość: absolwent pismo do JM Rektora od Komisji Zakładowej NSZZ "S" IP: 95.160.201.* 28.02.09, 00:09
      Papkin napisał: "Aż uwierzyć nie mogę. Raport przez Państwową Komisję PIP
      napisany, Rektor poinformowany, rzesza pracowników pomimo zastraszenia wypowiada
      negatywne opinie o dyrekcji biblioteki....i nic, cisza."
      Ci co trafili na stronę internetową Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność":
      www.solidarnosc.uni.wroc.pl/news/pismo_do_Rektora.jpg
      mogli tam przeczytać pismo wystosowane do JM Rektora UWr prof. dr. hab. Marka
      Bojarskiego o poniższej treści:
      "Wrocław 26.01.2009
      W związku z zakończeniem kontroli Państwowej Inspekcji Pracy w Bibliotece
      Głównej UWr (protokół kontroli nr 16259-5310-K033-Pt/2008) Komisja Zakładowa
      NSZZ "Solidarność" UWr pragnie wyrazić zaniepokojenie skalą i rozmiarem
      bezprawnych działań podejmowanych przez Dyrekcję Biblioteki Głównej wobec
      pracowników.
      Ujawnione przez inspektora PIP fakty dotyczyły wielu osób na przestrzeni
      ostatnich lat. Wydaje się, że to właśnie te zdarzenia były i są głównym powodem
      napiętej sytuacji w Bibliotece. W takiej atmosferze pracy bardzo trudno
      oczekiwać od pracowników spokojnego czekania na realizację długofalowych działań
      zmierzających do poprawienia ich sytuacji, obiecanych na spotkaniach
      przedwyborczych i już zainicjowanych przez Pana Rektora.
      Uprzejmie prosimy o zapoznanie nas z działaniami jakie Jego Magnificencja
      zamierza podjąć w celu poprawy stosunków pracy w Bibliotece Głównej, usunięcia
      wskazanych w protokole nieprawidłowości i naprawienia skutków bezprawnych
      działań podejmowanych wobec pracowników przez Dyrekcję Biblioteki.
      Z poważaniem Przewodniczący KZ NSZZ "S" dr Andrzej Dąbrowski"
      Pismo zostało złożone do Biura Rektora w 27 stycznia br. czyli w miesiąc i kilka
      dni po przedstawieniu JM Rektorowi protokołu przez inspektora PIP'u.
      Dzisiaj minął miesiąc od złożenia tego pisma. Oby KZ otrzymał już ustną lub
      pisemną odpowiedź na ww pismo.
      • Gość: KOK Re: pismo do JM Rektora od Komisji Zakładowej NSZ IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 00:18
        Niestety Solidarność uczelniana stwarza tylko pozory obrony biblioteki. Podobnie
        Społeczny Inspektor pracy, który z tego co słyszałem wszystko zamiata pod dywan
        i ma dzięki temu "szacunek" władz UWr i święty spokój. Jedyne lekarstwo jakie
        zna to zwolnić lub przenieść mobbingowanego pracownika zamiast walczyć o zmianę
        na stanowiskach kierowniczych.
        Mobbing w BU nie jest odosobnionym przypadkiem. Kierowniczka oddziału starych
        druków "Na Piasku" (Ewa K.) niekompetentna, niesamodzielna i prymitywna, od lat
        zwalnia zagrażające jej osoby. Mobbinguje, wydaje kłamliwe opinie o
        pracownikach. Mobbing występuje w różnym nasileniu w bardzo wielu bibliotekach
        wydziałowych i instytutowych. Miał nawet miejsce mobbing "oddolny" w stosunku do
        nieżyjącej obecnie kierowniczki Wydziału matematyki i informatyki, gdzie
        pracownice z tupetem - żony profesorów nie chciały słuchać poleceń, więc
        biedaczka pracowała sama. Przykłady można mnożyć. Walka o stołki nie omija
        bibliotek, więc w niektórych bibliotekach wydziałowych i instytutowych
        kierownicy w obawie przed konkurencją tępią bibliotekarzy dyplomowanych lub
        osoby z doktoratem.
        • Gość: gem mobing IP: 156.17.58.* 02.03.09, 08:09
          Niektórzy wykorzystują poważne sprawy do załatwienia własnych utarczek z przed
          lat! A co się tyczy p. E.K. to gorszej bredni nie można było już
          wymyślić!Żenada! Ale jak się komuś nie chce pracować tylko na zwolnienia łazi to
          czepia się wszystkiego i wszystkich!
        • Gość: JG Re: pismo do JM Rektora od Komisji Zakładowej NSZ IP: 156.17.58.* 02.03.09, 17:04
          > Niestety Solidarność uczelniana stwarza tylko pozory obrony
          biblioteki.

          Solidarność uczelniana uczelniana, zwłaszcza zaś nasza biblioteczna,
          z tego co widzę, robi co się da, więc proszę niesprawiedliwie
          oskarżać naszego jedynego sojusznika. Niestety komisja "S" ma
          skromniejsze możliwości niż np. J.M.
          • Gość: ruda Re: pismo do JM Rektora od Komisji Zakładowej NSZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.09, 20:10
            Brawo Panie Janie! Jeśli ktoś będąc członkiem koła S się obija nie
            robiąc nic i przyjmuje tylko postawę roszczeniową niech przynajmniej
            zamilknie i nie robi nam kreciej roboty!
        • Gość: 100% Humanista Re: pismo do JM Rektora od Komisji Zakładowej NSZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.12, 10:02
          Przepraszam, że do rozmowy się włączam, ale ja tak z innej beczki - jako doktorant ciekawy jestem, kiedy w końcu będę mógł skorzystać z tej nowej pięknej i wciąż budowanej biblioteki uniwersyteckiej??
          A dwa to chciałbym pozdrowić bardzo atrakcyjną pracownicę biblioteki na Szajnochy - brunetka, długie włosy, zawsze taka poważna, lat około 28-30. Aż chce się codziennie wypożyczać książki przy takiej Pani......
          • Gość: JG Re: pismo do JM Rektora od Komisji Zakładowej NSZ IP: *.wroclaw.vectranet.pl 12.09.12, 13:19
            > Przepraszam, że do rozmowy się włączam, ale ja tak z innej beczki - jako doktor
            > ant ciekawy jestem, kiedy w końcu będę mógł skorzystać z tej nowej pięknej i wc
            > iąż budowanej biblioteki uniwersyteckiej??

            Ona już jest zbudowana. Jeżeli zależy ci na jej walorach estetycznych "tej nowej pięknej" (de gustibus etc.), nie na książkach, to na razie chyba trzeba się w tej sprawie umówić pilnującym jej strażnikiem. Ewentualnie z inną kompetentną osobą. :-)
            Natomiast książki (i bibliotekarki) występują w dotychczas używanych budynkach. Nie wydaje się, żeby to uległo szybko zmianie.
    • Gość: stef Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.e-wro.net.pl 28.02.09, 21:14
      Pracowałem w tej bibliotece i martwi mnie to co się w niej, a także
      wokół niej dzieje. A już zwłaszcza martwi niemaql zupełne
      desinteressement władz uczelni.
      Zobaczmój blog: stef.bloog.pl
      • Gość: obserwator Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 28.02.09, 23:51
        . Zachęcam wszystkich do przeczytania stef.bloog.pl
      • Gość: obserwator Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.media4.pl 28.02.09, 23:57
        DZIĘKUJEMY PANIE DYREKTORZE ZA SŁOWA WSPARCIA.
        • Gość: Bezstronny Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.09, 11:41
          Dotychczasowa dyskusja na Forum sprowadza się do skarg i
          krytykowania Dyrekcji. Teraz jednak należałoby się skupić na
          projektowaniu dalszych działań. Ostatnio Rektor powołał jakąś Radę
          pracowniczą, nie ustalając jednak jej zadań i uprawnień. Zajęcie się
          tym Rektor powierzył radczyni prawnej, p.Bernadzikowskiej.
          Czym członkowie Rady powinni się obecnie zająć? Porozumieć się z
          p.Bernadzikowską i dowiedzieć się, co ona właściwie robi, następnie
          przedłożyć jej (lub Rektorowi, gdyby ona się uchylała) nasze
          sugestie.
          W Statucie Uniwersytetu powinien znaleźć się paragraf poświęcony
          Radzie. Trzeba napisać ten paragraf, jak również regulamin Rady –
          jedno i drugie przy udziale jej członków (ten postulat trzeba
          przedstawić pani B., a w razie potrzeby – Rektorowi). Co powinien
          zawierać paragraf Statutu i regulamin? Można się tu oprzeć na dwóch
          ustawach, które wprawdzienie dotyczą instytucji takich, jak BU, ale
          mogą posłużyć nam za wzór.
          Art.27 „Ustawy z dnia 25 września 1981 r. o samorządzie załogi
          przedsiębiorstwa państwowego” brzmi następująco: „1. Rada
          pracownicza przedsiębiorstwa ma prawo występowania z inicjatywami,
          wnioskami i uwagami we wszystkich sprawach dotyczących
          przedsiębiorstwa. 2. Rada pracownicza przedsiębiorstwa ma prawo
          zwracania się do dyrektora przedsiębiorstwa z zapytaniem w sprawach
          stanu przedsiębiorstwa lub działalności organów przedsiębiorstwa. 3.
          Dyrektor przedsiębiorstwa ma obowiązek powiadomić radę pracowniczą
          przedsiębiorstwa o zajętym stanowisku w sprawie przedstawionej
          inicjatywy lub zgłoszonego wniosku oraz udzielić odpowiedzi na
          pytanie niezwłocznie, nie później jednak niż w ciągu dwóch
          tygodni.” – Oczywiście nie można tego zamieścić dosłownie w Statucie
          Uniwersytetu, styl można zmienić, ale treść powinna być, jak sądzę,
          właśnie taka.
          Z kolei zajrzyjmy do „Ustawy z dnia 7 kwietnia 2006 r. o
          informowaniu pracowników i przeprowadzaniu z nimi konsultacji”. Art.
          5: „Rada pracowników ustala z pracodawcą [u nas - z Rektorem]
          1) zasady i tryb przekazywania informacji i przeprowadzania
          konsultacji; 2) tryb rozstrzygania kwestii spornych”. Można też
          wykorzystać art.13: „Pracodawca [u nas - Dyrekcja] przekazuje
          informacje w razie przewidywanych zmian lub zamierzonych działań
          oraz na pisemny wniosek rady pracowników”. Prawie dosłownie można by
          zamieścić w Statucie art.14: „Pracodawca [= Dyrekcja] prowadzi
          konsultacje z radą pracowników […] w celu umożliwienia osiągnięcia
          porozumienia pomiędzy radą pracowników a pracodawcą […] Rada
          pracowników oraz pracodawca [= Dyrekcja] prowadzą konsultacje w
          dobrej wierze oraz z poszanowaniem interesów stron”. Aby zaś
          członkowie naszej Rady się nie bali, można uwzględnić art.17:
          „Pracodawca [= Rektor na wniosek Dyrekcji] nie może bez zgody rady
          pracowników wypowiedzieć ani rozwiązać stosunku pracy z pracownikiem
          będącym jej członkiem […] Pracodawca nie może bez zgody rady
          pracowników zmienić jednostronnie warunków pracy lub płacy na
          niekorzyść pracownika będącego członkiem rady”.
          Kilkakrotnie słyszałem opinię, że ta Rada – to fikcja, że ona
          niczego konkretnego nie załatwi. Być może. Ale skoro jest, to trzeba
          dać jej szansę, trzeba spróbować! Aby mogła działać efektywnie,
          muszą być spełnione następujące warunki:
          a) Rada musi mieć uprawnienia statutowe, respektowane przez Rektora
          i Dyrekcję,
          b) bibliotekarze muszą wszelkie problemy, jakie dostrzegają (i
          pracownicze, i organizacyjne, fachowe) komunikować członkom Rady,
          c) członkowie Rady nie mogą się bać ani starać się przypodobać
          Dyrekcji,
          d) działalność Rady nie może być wojną między nią a Dyrekcją.
      • Gość: absolwent Dziękuję Panie Dyrektorze IP: 95.160.201.* 01.03.09, 08:07
        Dziękuję Panie Dyrektorze, że zechciał Pan w kilkunastu zdaniach celnie i
        zwięźle skomentować co się w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu, a także
        wokół niej dzieje. Komentarz tym cenniejszy, że napisany ze znajomością rzeczy i
        aktorów tragifarsy rozgrywającej się w Bibliotece. Do tego co Pan w nim
        zaprezentował pasuje powiedzenie: „Poznać pana po cholewach”. Wyłaniający się z
        cytowanych na forum dokumentów, głosów dyskutantów obraz chorej rzeczywistości w
        Bibliotece zyskał nowe spojrzenie z punktu widzenia jej byłego Dyrektora.
        Dyrektora, który widział w pracownikach Biblioteki współpracowników w realizacji
        ambitnych zadań. Powyższe to nie tylko komplementy dotyczące treści wypowiedzi,
        ale moja deklaracja, że w pełni i w całości podzielam Pańskie stanowisko.

        Chciałem się konkretnie odnieść do poszczególnych zdań z Pańskiego blogu ale nie
        dają się one skopiować.
        A zatem prośba, jak uzna Pan to za stosowne, proszę o przeniesienie stosownego
        fragmentu z Pańskiego blogu dotyczącego Biblioteki Uniwersyteckiej we
        Wrocławiu na niniejsze forum co pozwoliłoby na odniesienie do lub polemikę z
        konkretnymi sformułowaniami.

        Jako absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego jestem głęboko zaniepokojony i
        oburzony tym jak jest traktowana Biblioteka i bibliotekarze przez jej aktualnego
        włodarza i przez władze Uniwersytetu Wrocławskiego.
        Jednocześnie wyrażam mój szacunek dla cichej i niewidocznej na zewnątrz żmudnej
        pracy bibliotekarzy, która umożliwiła mi przed wielu laty zdobywanie wiedzy w
        murach Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu.
        • Gość: ewa p. Re: Dziękuję Panie Dyrektorze IP: *.wroclaw.mm.pl 01.03.09, 12:30
          W pełni zgadzam się ze słowami Pana Dyrektora. Raport PIP
          koncentruje się głównie na przypadkach mobbingu obecnej dyrekcji
          wobec pracowników, ale warto też wspomnieć o postawie pań dyrektorek
          wobec swoich podwładnych. A jest to postawa POGARDY. Tę właśnie
          postawę odczuwamy powszechnie w bibliotece. I to najbardziej boli.
          Wspomnę tylko o poniżających oskarżeniach o kradzieże papieru
          toaletowego, mnożeniu utrudnień przy odbiorze ekwiwalentów,
          prawdziwej batalii o wodę w czasie upałów. Jak Biblioteką może
          kierować dyrektorka pogaradzająca swymi pracownikami? Można przecież
          mieć tytuł magistra, a nawet inżyniera, ale posiadać całkowity brak
          umiejętności kierowania ludźmi. I tu jest sedno całej sprawy.
        • Gość: Judyta Re: Dziękuję Panie Dyrektorze IP: *.chello.pl 01.03.09, 20:32
          Dziękujemy Panie Dyrektorze!
          Pan wie, o co chodzi w pracy bibliotekarzy. Obecne kierownictwo nie MA ZIELONEGO
          POJĘCIA o co chodzi w pracy bibliotekarzy. Interesuje je tylko WŁASNA KARIERA,
          Biblioteka jest tylko platforma do bywania tu i tam, powtarzania w kołko tego
          samego (Biblioteka Cyfrowa) a reszta - nie interesuje Pań Dyr. Biblioteka to
          codzienna praca dla realnego czytelnika, ktory przychodzi do Biblioteki, by
          skorzystać z realnego ksiegozbioru (a nie wirutalnego) a tymczasem ten realny
          czytelnik dla Dyrekcji jest mało wazny
          • Gość: Papkin Mobbing IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.09, 21:04

            Chwileczkę tu się miesza kilka spraw na raz !

            Przewijają się tu 3 wątki:

            - mobbing w bibliotece, czyli celowe, systematyczne, powtarzające
            się przez dłuższy czas zachowania dyrekcji BU naruszające godność
            osobistą bibliotekarzy

            - rażąco niskie uposażenie tej grupy zawodowej

            - brak lub coraz mniej środków finansowych z budżetu UW
            przeznaczonych na utrzymanie biblioteki, bibliotekarzy i zbiorów

            To wprawdzie jest powiązane - niemocą obecnego rektora, ale mam
            pytanie : Czy gdyby bibliotekarze i biblioteka otrzymali większe
            środki to skończyłby się mobbing w ich bibliotece ?

            Rektor jednak powinien zareagować na powstałą PATALOGICZNĄ sytuację,
            a następnie krok po kroku rozwiązywać w miarę możliwości finansowe
            problemy podległej mu jednostki.

            Przecież ludzie (notabene wykształceni ) nie mogą pracować w takich
            warunkach i za taką płacę!!!!!!!! Prędzej czy później – w powstałej
            sytuacji - to się rozpadnie.

            Jednak dziwi mnie milczenie środowiska bibliotekaskiego …………… Czyżby
            na takie traktowanie było przyzwolenie społeczne ?




            • Gość: JG Re: Mobbing IP: 156.17.58.* 02.03.09, 16:53
              > - mobbing w bibliotece, czyli celowe, systematyczne, powtarzające
              > się przez dłuższy czas zachowania dyrekcji BU naruszające godność
              > osobistą bibliotekarzy

              Nie tylko dyrekcji (choć "afera sprawozdaniowa", to na swój sposób
              majstersztyk), ale i niektórych stowarzyszonych kierowników. Trudno
              powiedzieć czy to jest celowe, czy raczej jakiś nawyk, albo po
              prostu pochodna poziomu kultury osobistej. Z tym w BU, instytucji
              ubogiej duchem i ciałem jest róznie. Np. moja kierowniczka, próbując
              się wyzłośliwiać, pewnie nawet tego nie zauważała, więc, można by
              rzec, uprawiała mobbing mimowolnie, może nawet w dobrych (jej
              zdaniem) intencjach - czas przeszły stąd, że po kontroli inspekcji
              pracy zaczęła się jednak powstrzymywać.

              > To wprawdzie jest powiązane - niemocą obecnego rektora, ale mam
              > pytanie : Czy gdyby bibliotekarze i biblioteka otrzymali większe
              > środki to skończyłby się mobbing w ich bibliotece ?
              >
              j.w. - to jest raczej sprawa cywilizacyjna, więc gwarancji nie ma.
              Na pewno jednak byłoby łatwiej to znosić w okolicy średniej
              krajowej :) Rok temu w portalu Biblioteka 2.0 była nawet dyskusja,
              czy raczej próba dyskusji, na temat publikacji, w której zjawisko
              przeanalizowano (T. Hryniewicz, “Przesłanki efektywnego
              współdziałania i decydowania zbiorowego” (2003), post/blog
              nt.: "Google, czy … folwark?"), linki:
              www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3355208
              blog.biblioteka20.pl/?p=59
              Badania prof. Hryniewicza dowodzą, że zwyczaje "z epoki cara
              Mikołaja I.", albo jeszcze dawniejszej, mocno są u nas utrwalone,
              chyba wręcz w ludzkiej podświadomości, więc nie można zbyt wiele
              sobie obiecywać. To są utarte, sprawdzone metody i jak widać,
              niektórzy bez zastanowienia je stosują. W zeszłym roku w BU
              nastąpiło pod wpływem optymizmu podwyżkowego ożywienie społeczne i
              przy tej okazji doszło do czegoś w rodzaju "trafiła kosa na kamień",
              tyle, że wobec postawy J.M., sytuacja została "znormalizowana", tzn.
              w końcu wypełniamy te pieprzone dzienniczki ku uciesze niektórych.
              Jeszcze jedno zajęcie bez sensu wiele w ogólnym pejzażu nie zmieni.
              No coż, dobry menedżer powinien być raczej w relacjach
              międzypracowniczych perfekcyjny, na tym m.in. polega sztuka
              sprawnego kierowanie zespołem, ale dobry menedżer kosztuje.

              > Rektor jednak powinien zareagować na powstałą PATALOGICZNĄ
              sytuację,
              > a następnie krok po kroku rozwiązywać w miarę możliwości
              finansowe
              > problemy podległej mu jednostki.
              >
              BU, w obecnej postaci, to przysłowiowe "5. koło u wozu" dla J.M. To
              nie jest kwestia niemocy akurat tego Rektora, ani kwestia niemocy w
              ogóle, to jest raczej niechęć do zajmowania się tą sprawą. Po to ma
              dyrektora, żeby jakoś tu koniec z końcem wiązał i bardzo wątpię,
              żeby bez jakiegoś impulsu z zewnątrz ktoś chciał się zajmować
              reformą Biblioteki. Stan jest taki, że prawdopodobnie nikt, albo
              mało kto jest tym zainteresowany. Z drugiej strony, bez zmiany
              postrzegania Biblioteki w społeczności akademickiej i szerzej, chyba
              nie ma szans, żeby podnieść pensje jej pracownikom do poziomu
              takiego, jaki panuje w cywilizowanym świecie. Biblioteka, z uwagi na
              wagę swoich zbiorów, powinna stać się w końcu przedmiotem
              zainteresowania społecznego, przynajmniej społeczności naszego
              regionu. Jej postrzeganie "od środka" jest różne w zależności, gdzie
              się pracuje, ale stąd, z Piasku, to na prawdę wygląda żałośnie, to
              jest właściwie degrengolada. W desperacji napisałem nawet epistołe
              do J.M. w sprawie drastycznego "zredukowania" (w wymiarze
              przestrzennym i funkcjonalnym) mojego oddziału, teoretycznie
              poważnej placówki, zajmującej się rękopisami, i zaniosłem ją do
              sekretariatu J.(vice-)M. jakieś 3 miesiące temu. Zero reakcji
              (szczerze mówiąc, w naszych realiach to może i dobrze, bo
              najbardziej realną odpowiedzią jest wypowiedzenie), choć chodzi o
              poważną dysfunkcję akademickiej przecież komórki.

              >
              > Przecież ludzie (notabene wykształceni ) nie mogą pracować w
              takich
              > warunkach i za taką płacę!!!!!!!!

              Spoko! mogą, jak widać, i ci co o tym decydują dobrze o tym wiedzą.

              >
              > Jednak dziwi mnie milczenie środowiska bibliotekaskiego ………&#
              > 8230;… Czyżby
              > na takie traktowanie było przyzwolenie społeczne ?
              >
              O zainteresowaniu społeczeństwa już było. Część bibliotekarzy na
              pewno nie jest zainteresowana żadnymi zmianami - niektórzy zdają
              egzamin na tzw. dyplomowanego (ten egzamin, to instytucja sama w
              sobie, niezłe kuriozum) i po jakimś czasie zbliżają się do średniej
              krajowej, tak zasadniczo bezinwestycyjnie, po wykuciu jakichś tam
              tajemniczych formułek. Ale to nie jest sposób dla wszystkich (z
              różnych powodów). Nie wszyscy tutaj są głównymi żywicielami rodzin,
              to sfeminizowana firma i niektóre panie mogą sobie pozwolić na
              bezproblemową pracę za minimalne pieniądze. Tak to się z grubsza
              trzyma.
      • Gość: absolwent Zobacz blog: stef.bloog.pl IP: 95.160.201.* 01.03.09, 08:12
        W przeglądarce internetowej wpisz
        stef.bloog.pl
        naciśnij Enter
        • Gość: Hero Cykory? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.09, 18:12
          Drodzy Forumowicze, chyba nie przestraszyliście się podróżek pań
          dyrektorek pod Waszym adresem w czasie wczorajszego walnego zebrania
          pracowników?
          • Gość: BibliotekarkaBU Re: Cykory? - Nie IP: *.chello.pl 05.03.09, 23:49
            Panie zatrudnione na stanowisku dyrektora w BU dały prawdziwy popis swoich
            umiejętności! Czegóż tam nie było! Były niemal groźby pod adresem forumowiczów
            (czyt. policja namierzy sprawców), były tyrady na temat ciężkiej pracy (po
            godzinach i w domu) osoby zatrudnionej na stanowisku dyrektor. A ile
            niewdzięczności czarnej ze strony pracowników! O niewdzięczności ludzka! ja się
            tak staram - a Wy? Dość, że nie mam prawie z kim pracować, to jeszcze takie
            kłody pod nogi mi rzucają! A powinni być wdzięczni, bo przecież mozna pozwalniać
            ludzi a ja taka dobra jestem - maja pracę, więc powinni siedzieć cicho i nie
            podskakiwać. No ale wszystkich przebił chyba kolejny p.o.dyrektor - pan Ż.
            Jeszcze chwila a on zacznie decydować, kto może pracować a kto do odstrzału!
            Panie dyrektorki - nie boimy sie Was. Wy też jesteście zatrudnione na stanowisku
            jak my i nie widzę powodu, abyście to Wy nas miały zwalniać. Kiedyś w tej
            Bibliotece panowala inna atmosfera a pracowali W WIĘKSZOŚCI Ci sami ludzie co
            obecnie. Był SZACUNEK dla każdego pracownika a dziś? Buta, pycha, arogancja,
            lizusostwo w cenie i donosicielstwo również. To sa preferowane kierunki
            zarzadzania zasobami ludzkimi w Bibliotece. WSTYD I ŻENADA!
            • gabah Re: Cykory? - Nie 06.03.09, 11:06
              Przypomina mi to zupełnie przemówienie ostatniego szacha do
              irańskiego narodu, tuż przed odlotem (ostatecznym) do Stanów. Czyżby
              koniec tych pań był już bliski? Czego Wam, bibliotekarze, serdecznie
              życzę!
            • Gość: Bibliotekarz Re: Cykory? - Nie IP: *.static.tvk.wroc.pl 06.03.09, 17:05
              Lepiej bym tego nie ujął! Dziękuję Pani za ten wpis! To zebranie to była żenada. Ton, postawa dyrektorek, obmawianie przewodniczącej związku, jak i samych związków, a najciekawsza odpowiedź do PIP-u, która napisał jeden z prorektorów, zapewne wprowadzony w błąd przez dyrektorki. Nie możemy jej niestety przytoczyć, gdyż Panie Dyrektorki oświadczyły, iż nie możemy jej dostać do rąk, bo zaraz "pobiegniemy z tym na Nasze forum"
          • Gość: JG Re: Cykory? IP: 156.17.58.* 06.03.09, 18:12
            > Drodzy Forumowicze, chyba nie przestraszyliście się podróżek pań
            > dyrektorek pod Waszym adresem w czasie wczorajszego walnego
            zebrania
            > pracowników?

            Pogróżek to nie słyszałem, ale nieco sie spóźniłem, to może dlatego.
            Co do wrażeń po zebraniu, to za bardzo nie ma o czym mówić, zdaje
            się, że nic ono nowego nie wniosło, dzienniczki dalej obowiązują.
            Chyba dlatego nikt o tym nie pisze. Niewątpliwie BU ma problem z
            zarządem.
            Co prawda odczytano jakieś fragmenty tego sławnego raportu PIP,
            przeplatając je dyrekcyjną apologią, ale nie wiem co z tego mogłoby
            wyniknąć? chyba protokół rozbieżności. Wesołe były kawałki o
            mobbowaniu dyrekcji.
      • Gość: wakat Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.03.09, 11:02
        Blog super. Wnikliwa analiza, trafna ocena, słuszny wyniosek. Nic dodać nic
        ująć. Zapraszam jak się zrobi wakat.
    • Gość: doSukcesuBezPrzes Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 78.8.141.* 02.03.09, 17:17
      Po wnikliwej analizie nasuwają się wnioski same. Wszystko co można było zrobić, zostało zrobione. Jeżeli władza zastosuje mobbing, obrazi itp. wnieść pozew do sądu (wzorów w internecie wiele, a jak nie, to skierować się do Biura Porad Obywatelskich - studenci JM Rektora udzielają darmowych porad, dadzą wzory pozwów), nie zapominając o wcześniejszym zgromadzeniu dowodów i świadków. Bibliotekarz biedny zwróci się do sądu o zwolnienie z kosztów sprawy, a że pracownik Biblioteki Uniwersyteckiej nie głupi, ma bardzo duże szanse na wygraną sprawę. Jedna, druga i kolejna sprawa na pewno wzbudzi duże zainteresowanie wysokiego sądu, pewnie i prokuratury. Sąd Cywilny i Sąd Pracy to krewniacy, a schronisko Brata Alberta może się wzbogaci. Rozważmy rodacy.
      • Gość: Prawnik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.09, 19:12
        Czy ktoś widział raport PIP i wie co on dokładnie zawiera ?
        Czy PIP potwierdził mobbing wobec konkretnych osób czy ogólnie potwierdził jego
        istnienie ? Bardzo ważna jest odpowiedź na te pytania, bo wtedy można udzielić
        konkretnej porady prawnej.
        • Gość: doSukcesuBezPrzes Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 78.8.141.* 02.03.09, 20:34
          Kto mógł widzieć raport PIP? Ten, kto zwrócił się pisemnie do PIP. Pracownicy, którzy byli mobbingowani zwrócili/zwrócą się do prawników. Czy podejmą czynności prawne, to już ich decyzja.
          • Gość: prawnik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.09, 23:39
            Skoro mowa o "raporcie" a nie "raportach", to albo PIP rozpatrywał jeden
            odosobniony przypadek, albo ujął kwestię ogólnie sygnalizując, że bibliotekarze
            w Uniwersytecie Wrocławskim są mobbingowani. PIP nie ma mocnych instrumentów do
            działania. Przeprowadzi z grubsza kontrolę i dalej trzeba się samemu zdecydować
            na ewentualne wystąpienie do sądu pracy czy powszechnego (sprawa cywilna lub
            karna) w zależności od stopnia i powodu szykanowania. Często powodem jest chęć
            pozbawienia lub niedopuszczenia kogoś do objęcia wyższego stanowiska. Mobber
            dopuszcza się pomówień, psucia opinii etc., a to może być podstawą do złożenia
            doniesienia o przestępstwie do Prokuratury. Należy również wziąć pod uwagę
            częstotliwość naruszeń godności (trwanie szykan minimum pół roku); zaświadczenia
            lekarskie (badania psychiatryczne lub psychologiczne wskazujące na depresję i
            obniżoną samoocenę w związku z mobbingiem) oraz inne dowody świadczące o
            mobbingu. Trzeba rozważyć czy indywidualna sprawa "ma szansę powodzenia" przed
            sądem.
            Ważne są dowody w postaci zeznań świadków, notatek własnych i służbowych
            (podpisanych przez współpracowników), nagrań(sąd może je dopuścić jako dowód w
            sprawie !). Czasem nagrywanie jest jedynym sposobem na uzyskanie dowodów. Można
            nagrywać, gdy w rozmowie uczestniczymy osobiście prowadząc dialog z rozmówcą.
            (Nagrywanie nie jest zgodne z prawem np. w czasie wykładu bez zgody wykładowcy
            !). Wiadomo, ze mobber będzie się "wypierał" i bronił nie przebierając w
            środkach. Zazwyczaj jest pewny, że inni pracownicy w obawie przed "zemstą" nie
            odważą się przeciwko niemu zeznawać. Innych mobber-kierownik "kupuje" dając im
            premie i nagrody za niewielki wkład w pracę, by świadczyli na jego korzyść.
            Obecnie zgodnie z art. 18 kodeksu pracy ani osoba skarżąca ani współpracownicy
            zeznający na jej korzyść nie mogą być w żaden sposób szykanowani. Praktyka i
            orzecznicza pokaże jak te przepisy sprawdzą się w życiu.
            • Gość: Salomon Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 03.03.09, 00:13
              Może zanim ktoś odda SPRAWĘ do sądu warto spróbować złożyć pisemnie skargi do
              władz uczelni: Senatu oraz Komisji Dyscyplinarnej. Można też spróbować złożyć
              petycję (zebrać pod nią jak najwięcej podpisów)o zmianę na najwyższych
              stanowiskach.
              • Gość: sojusznik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 08:21
                Akurat to, że Pani Główna, jak ją tu nazwano promuje zbiory
                elektroniczne, to mnie właściwie nie dziwi. Przez lata była
                kierownikiem informacji naukowej na Politechnice. Jak widać zajmuje
                się tym w czym czuje się pewnie, pracuje na swoim gruncie. Nie ma
                pojęcia o gromadzeniu, opracowywaniu zbiorów. Starodruki i zbiory
                XIX- wieczne są dla niej abstrakcją (służą tylko do promocji).
                Magazynowanie zbiorów, czy konserwacja to kosmos. Ona nie jest
                bibliotekarzem, więc większość czynności jest dla niej niezrozumiała
                i zbędna. Czy miała kiedyś kontakt z czytelnikiem w czytelni,
                wypożyczalni? To tylko mgr inż. - chyba po informatyce. Zdała
                egzamin na dyplomowanego i to otworzyło jej drzwi do zajmowanego
                stanowiska. Nie ogarnia całości, promuje jedną ścieżkę rozwoju
                biblioteki i do tego nie potrafi pracować z ludźmi, nie radzi sobie
                z emocjami. Chyba czas na zmianę - dla dobra placówkii ludzi tam
                pracujących.
                • Gość: pracownik Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: 78.8.138.* 03.03.09, 17:13
                  Bibliotekarze szukają pomocy gdzie się da. A może... studia podyplomowe dla pań
                  dyrektorek w zakresie zarządzania zasobami ludzkimi. Może to jest rozwiązanie?
                  • Gość: jajacek Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej IP: 78.8.136.* 03.03.09, 20:19
                    prosz, żeby daleko nie szukać! >>>>
                    www.zpsie.politologia.wroc.pl/kapital/index.php
    • Gość: dawny pracownik BU ktoś przebrał miarę IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.03.09, 19:32
      Witam,
      Pracując tyle lat w BU a jednocześnie opuściwszy ją wiele lat temu (w
      międzyczasie miałem przecież różne prace i zajęcia) pozwoliło mi wyrobić sobie
      pogląd na temat ludzi pracujących w bibliotece. Są to ludzie bardzo skromni i
      pracowici, skrupulatnie gromadzący wszelkie dane na temat książek. Nawet
      ówczesne spory i kłótnie, w porównaniu z tym co przeszedłem później wydają się
      miłą wymianą poglądów. Jestem poruszony, że tego rodzaju ludzie zdecydowali się
      podnieść głowę. Oznacza to, że ktoś przebrał miarę.
      Pozdrawiam,
    • nangaparbat3 przyczyny 02.03.09, 21:44
      Pracowalam kiedys pare lat w nie mniej szacownej naukowej bibliotece i też bylam
      świadkiem mobbingu.
      Mnie sie zdaje, ze poziom stresu jest w bibliotekach zbyt niski - ludzie musza
      sobie podniesc, bo inaczej zwariują.
      Ja z biblioteki z nudow ucieklam do szkoły, w dodatku podstawowej, wielgachnej,
      na blokowisku - i to byla najlepsza zawodowa decyzja w moim zyciu.
    • Gość: suma Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 193.59.173.* 03.03.09, 11:52
      Podzielę się małą refleksją. Od pewnego czasu śledzę różne fora na
      których poruszane są dramatyczne, chyba tak należy określić, sprawy
      nieprawidłowości, mobbingu i bezprawia w bibliotekach. Polecam
      uwadzę wątki na EBIB: życzliwe aktualności BN czy skandal w
      bibliotece (GBL). Wynika z nich, że bibliotekarze apelują do
      wszelkich możliwych instancji i ministerstw (w przypadku BN nawet do
      Sejmu) i wszystko to bezskutecznie. Wmawia się im, że wszystko jest
      ok i proszę się uspokoić. Przepraszam czy my może żyjemy w jakimś
      afrykańskim państwie? Czy to tak ma wyglądać polska demokracja? Nasi
      rodzice obalili komunizm po to by zakrólowały układy, wygodnictwo i
      szemrane interesy? Wymienione przykłady sugerują, że to tylko
      wierzchołek góry. O ilu przypadkach jeszcze nie wiemy. Chyba
      najwyższy czas aby środowisko skonsolidowało swoje siły i nawet
      jeżeli będzie walić głową w mur to może przynajmniej zrobi w nim
      rysę a moze i jakaś ciegiełka, jakiś kamień pęknie...
    • Gość: suma Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 193.59.173.* 03.03.09, 11:57
      Podzielę się małą refleksją. Od pewnego czasu śledzę różne fora na
      których poruszane są dramatyczne, chyba tak należy określić, sprawy
      nieprawidłowości, mobbingu i bezprawia w bibliotekach. Polecam
      uwadzę wątki na EBIB: życzliwe aktualności BN czy skandal w
      bibliotece (GBL). Wynika z nich, że bibliotekarze apelują do
      wszelkich możliwych instancji i ministerstw (w przypadku BN nawet do
      Sejmu) i wszystko to bezskutecznie. Wmawia się im, że wszystko jest
      ok i proszę się uspokoić. Przepraszam czy my może żyjemy w jakimś
      afrykańskim państwie? Czy to tak ma wyglądać polska demokracja? Nasi
      rodzice obalili komunizm po to by zakrólowały układy, wygodnictwo i
      szemrane interesy? Wymienione przykłady sugerują, że to tylko
      wierzchołek góry. O ilu przypadkach jeszcze nie wiemy. Chyba
      najwyższy czas aby środowisko skonsolidowało swoje siły i nawet
      jeżeli będzie walić głową w mur to może przynajmniej zrobi w nim
      rysę a moze i jakaś ciegiełka, jakiś kamień pęknie...
      • Gość: wk... Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.09, 00:07
        Żyjemy w czymś podobnym - bo w państwie post-PRLowskim, a biblioteki wydają się być jedną z ostatnich jego ostoją. To jest faktycznie zdumiewające - jakby istniały dwie wersje rzeczywistości: rzeczywistość właściwa, która jest jak z Orwella i patiomkinowska wieś wyczarowywana przez beneficjentów tego stanu rzeczy i naiwniaków gadających o bibliotekach jako "organizacjach wiedzy", etc. Tę druga sprzedaje się w ramach PR i na różnych konferencjach i w publikacjach, a pierwsza po prostu sobie jest. Najgorsze, że takie układy jakoś promują różne dziwne i patologiczne, byle dobrze umocowane osobistości o wielu twarzach. A w bibliotekach jest tylu świetnych, nieskażonych układzikami ludzi. Tyle że dzięki różnym "technikom zarządzania" są trzymani w cieniu, wrzucani w anonimowość a jak zagrożą jakiejś umocowanej miernocie to i szykanowani. Mają być pokorni i i cicho robić na jakiegoś cwaniaczka, który musi się wykazać zapożyczoną kreatywnością by przetrwać.
        • Gość: stef Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.171.19.238.static.crowley.pl 04.03.09, 11:40
          Biblioteki jako organizacje wiedzy, sprawnie zarządzane, w których
          bibliotekarzy się bardziej godnie wynagradza i szanuje, też są, choć
          być może należą do rzadkości.
          Poza tym na konferencjach naukowych zwykle mowa jest o sytuacjach
          modelowych, a rzadziej o realnych.
    • Gość: Wala Pracoholiczka Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 78.8.137.* 05.03.09, 19:53
      A ja tam się na nic nie skarżę i za nic mam wszystkie mobbingi, bo
      od kiedy nastała Nasza Kochana Pani Dyrektor nic już nie muszę
      robić, wychodzę kiedy zechcę, przeważnie już w ogóle nie wracam.
      Jasne, że czasem się nudzę, gdy trzeba z godzinkę posiedzieć. To
      wtedy kwiatki podleję, biurko na mokro przetrę i oderwę miłą rozmową
      koleżeństwo od pracy. W ten sposób nikomu nie wchodzę w paradę i
      wszyscy mnie lubią, a szefowa mi idzie na rękę, do niczego nie
      przymuszając. I jest super!!!
      • Gość: SZOK!!! Mobbing w B i b l i o t e c e - a jak to nazwać? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.09, 17:46
        Myślałam, że straszenie pracowników zwolnieniami, krzyczenie na
        podwładnych, plotkowanie o nich z kim się da (nowy pracownik, firma
        zewnętrzna), a niejednokrotnie oczernianie ich, organizowanie zebrań
        na których potępia się działaczy związkowych (jak w stanie wojennym
        element antysocjalistyczny) to bajka rodem ze stanu wojennego, albo
        z jakiegoś zapyziałego zakładu prywatnego, w którym szaleje
        prymitywny właściciel. Niestety nie, to XXI wiek i bardzo szacowna
        instytucja.
        • Gość: BibliotekarkaBU Re: Mobbing w B i b l i o t e c e - a jak to naz IP: *.chello.pl 06.03.09, 23:09
          Takie zachowanie to cecha ludzi prymitywnych, którzy obsesyjnie nie znoszą
          mądrzejszych od siebie, bądź wiedzących więcej od nich. To wynik kompleksów -
          jak się wie niewiele albo prawie nic to brak wiedzy nadrabia się pokazywaniem,
          kto tu rządzi. A wiadomo im mniejsza wiedza, tym większy ładunek 'ja wam pokażę
          kto tu rządzi". Ten neostalinowski tandem trzyma ludzi "za pysk" i nikt im nie
          podskoczy.
    • Gość: podwładna Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: 78.8.137.* 06.03.09, 11:19
      Witaj Czarny Piotrusiu, domyślam się, kim jesteś. Nie będę
      komentować twoich wypowiedzi, bo to już dno do n-tej potęgi, w
      dodatku nie na temat. Takiego koncertu chamstwa jak żyję nie
      słyszałam.
    • Gość: Rebeka Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.adsl.inetia.pl 06.03.09, 19:54
      Na FORUM znalazła się obraźliwa wypowiedź kierowana imiennie pod adresem Pani
      Lucyny B., mającej stopień naukowy doktora oraz olbrzymi dorobek naukowy. Sposób
      w jaki pisząca wylewa zawiść z powodu osiągnięć Pani Lucyny B. wskazuje na
      MOBBERKĘ (kobietę), która nie mogąc dogonić "LENIWEJ" koleżanki posiadającej
      najwyższy opublikowany dorobek i stopień naukowy, obraża ją i poniża TERAZ także
      publicznie. Proponuję, by Pani Lucyna zgłosiła to do Prokuratury. Przy
      dzisiejszym stanie techniki można dotrzeć do osoby łamiącej regulamin forum, z
      której komputera wyszły obraźliwe teksty i równocześnie poznamy mobberkę Pani
      Lucyny B.
    • Gość: pracownik Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.magma-net.pl 06.03.09, 20:06
      Drogie Panie. Podawanie czyjegoś nazwiska oraz nabijanie się z jego
      choroby to chamstwo i mam nadzieję, że Pani LB jak wyzdrowieje, co
      daj jej Boże, poda was do sądu o naruszenie dóbr osobistych. Tym
      czasem same sobie wystawiacie świadectwo!
    • Gość: pracownik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.03.09, 21:26
      To już jest obłęd. Niewłaściwe zarządzanie instytucją, mobbing pracowników i do tego frustracja spowodowana niskim uposażeniem. Po zebraniu z pracownikami szum w głowie, przeplatają się sformułowania typu inspektor nieuprawniony, XX firmuje swoim podpisem projekt pewnego pana, bo ten pan nie może mieć dwóch projektów. Zastanawiam się czy wolno było odczytać pokontrolny protokół PIP wymieniając nazwiska w nim umieszczone. W jakim celu prowadząca zebranie mówiła, że pani X temu jest winna, to zrobiła i tamto (X nieobecna zresztą, ale wymieniona w protokole PIP). Łamanie dobrych obyczajów, obowiązujących przepisów stało się w BU normą. Smutne to, ale prawdziwe.
    • Gość: proanty Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.09, 21:39
      słuchajcie ludzie obserwuję to forum od pewnego czasu....to naprawdę
      robi się już nudne....ile można wałkować temat, a i tak niczego to
      nie zmieni....chyba
      • Gość: pracownik Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.03.09, 21:46
        Proanty traktuję Twój post jak prośbę, aby napisać coś pozytywnego. Proszę uprzejmie. Paniom Dyrektorkom obecnym i byłej z okazji Dnia Kobiet wszystkiego najlepszego.
        • Gość: proanty Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.09, 21:50
          dzięki....zawsze to światełko w tunelu...
          • Gość: ANTYPRO Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 07.03.09, 13:00
            Czy ta "WŁADZA" zasługuje na "kwiatki"? Kobiety które poniżają, ośmieszają,
            blokują awans zawodowy czy ograniczają w podnoszeniu kwalifikacji, szykanują
            dążąc do wyeliminowania z zespołu pracowniczego tych, którzy mając potencjał i
            chęci do rozwoju zawodowego, mogą stanowić "zagrożenie" pozycji "WŁADZY" dostaną
            za to "kwiatek"?
            PRACA powinna dawać albo PIENIĄDZE, albo SATYSFAKCJĘ z przyjemności jej
            wykonywania. W przypadku BU brak pieniędzy powinna choć trochę kompensować
            SATYSFAKCJA, że KADRA ZARZĄDZAJĄCA rozumie i DOCENIA swoich pracowników, oraz
            ich trud. Obecna KADRA zarządzająca jest do pilnej WYMIANY. Kierownictwo łamie
            PODSTAWOWE PRAWA PRACOWNICZE wynikające z kodeksu i regulaminu pracy.
            Mobbinguje, różnicuje pracowników na "wyrobników" (zwykle bez premii i nagród)
            oraz "księżniczki" (od picia kawy, podlewania kwiatków etc. "niezbędnych" w BU
            czynności, wcześniejszego wychodzenia bez konkretnych potrzeb i konsekwencji).
            Kierownik łamie prawo pracy już wówczas, gdy nie dba o dobrą atmosferę w pracy i
            NIE PRZECIWDZIAŁA Mobbingowi. Gdy wykorzystuje swoją pozycję i mobbinguje lub
            nierówno traktuje podwładnych POPEŁNIA PRZESTĘPSTWO obligujące pracodawcę -
            UNIWERSYTET - do ODSZKODOWANIA za naruszenia !
            • Gość: KaWa Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 08.03.09, 11:32
              Jedną z przyjętych metod mobbingu jest urabianie solidnemu pracownikowi opinii
              osoby KONFLIKTOWEJ, którą należy wyeliminować z zespołu tylko na tej
              "podstawie". Odbywa się to nawet w sposób bezprawny na podstawie "nieformalnych
              ankiet" części pracowników widzących w solidaryzmie z "WŁADZĄ" szansę na premie
              czy awanse. Należy podkreślić, że prawo pracy wymaga wyłącznie JAWNEGO
              działania i w razie wywołania konfliktu można NIEZWŁOCZNIE udzielić pracownikowi
              nagany. Od każdej nagany pracownik ma ustawowe prawo ODWOŁYWANIA SIĘ. Nawet
              słusznie nałożona na pracownika kara po roku nienagannej pracy powinna zostać
              usunięta z akt personalnych. Jeżeli kierownictwo nie postępuje zgodnie z prawem
              pracy gromadząc przez lata nieformalne "opiniotwórcze dokumenty" w oparciu o
              pomówienia współpracowników czy kierowników działów, narusza prawo pracy!
              PIP w ankiecie dotyczącej badania zjawiska mobbingu w zakładach pracy w pkt. 5
              ankiety umieścił pytanie: "Czy w okresie swojego zatrudnienia w tutejszym
              zakładzie pracy PRZEŁOŻENI lub WSPÓŁPRACOWNICY mówili PANU/i, że jest Pan/i
              osobą o trudnym, KONFLIKTOWYM charakterze lub wręcz zaburzonej osobowości,
              psychice itp. ?" Kto został poddany tego typu manipulacji, ma jeden z
              argumentów wskazujących na stosowany wobec niego mobbing.
              • Gość: KaWa c.d. Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 08.03.09, 11:59
                Myślę, że kierownictwo czasem nie zdaje sobie sprawy iż łamie prawo. Najlepiej
                byłoby wprowadzić OBOWIĄZKOWE SZKOLENIE dla KIEROWNIKÓW WSZYSTKICH JEDNOSTEK BU
                i bibliotek zakładowych w zakresie prawa pracy ze szczególnym uwzględnieniem
                obowiązujących przepisów. Takie szkolenie powinni prowadzić prawnicy lub
                inspektorzy pracy znający problem od strony zarówno obowiązujących przepisów,
                jak też praktyki orzeczniczej i bardzo bogatej doktryny.
                • Gość: Była pracownica Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: 195.205.8.* 08.03.09, 18:47
                  Uważam, że szkolenia nie zmienią sytuacji BUWr. Wszystko zależy od charakteru
                  człowieka. Tym paniom szkolenia nie zmienią charakteru.
    • Gość: stef Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.e-wro.net.pl 06.03.09, 22:14
      Bardzo brzydka to wypowiedź, na którą ta dziewczyna absolutnie nie
      zasługuje. Nie każdy, kto ma doktorat musi szukać pracy poza
      biblioteką. Było nie było uniwersytecką, naukową. Tacy ludzie,
      odpowiednio wykorzystani, zgodnie z predyspozycjami, gdzie mogliby
      zrobić wiele dobrego i spełniać się zawodowo, powinni być chlubą
      biblioteki.

    • Gość: Oburzony Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.joanitow.finemedia.pl 07.03.09, 14:44
      Forum dobra rzecz. Jesteś mobingowny, chcesz nagłośnić sprawę-
      wypowiadasz się oczywiście nonimowo. Ale są pewne granice, których
      przekraczać nie wolno. Wymienianie nazwisk jest ewidentnym
      naruszeniem dóbr osobistych, a to podlega karze. Ale ty jesteś
      bezkarny, skryty tchórzliwie pod pseudonimem, możesz zatem podać do
      publiczbnej wiadomości personalia podwładnwego?, współpracownika?,
      zmieszać go z błotem, postawić pod pręgierzem, naśmiewać się z jego
      stanu zdrowia, bo jesteś anonimowy. Możesz w ten sposób pognębić
      osobę, do której masz osobiste animozje. Twój list jest klasycznym
      prykładem mobbingu.
      • Gość: stef Re: Mobbing w BU we Wrocławiu IP: *.e-wro.net.pl 07.03.09, 16:37
        Niestety, na forach, także zawodowych, np. EBIB, to jest dość
        powszechna ptaktyka. Mnie się ona kojarzy z westernowym strzałem w
        plecy. Gorszej ujmy dla kowboja już nie ma
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka