homo-vratislaviensis 27.03.09, 18:12 I kto by pomyslał, że onegdaj tramwaje jedziły po Rynku i placu Solnym, a płyty pocztówkowe kupowało się w Chatce Puchatka.... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Helmut Re: PRL-owskiego Wrocławia czar IP: *.dip.t-dialin.net 27.03.09, 19:16 Kolejar, co ty masz w pamieci? Ja tez mam "sposo".... warto "wymienic".... Odpowiedz Link Zgłoś
kolejar Re: PRL-owskiego Wrocławia czar 28.03.09, 01:45 Gość portalu: Helmut napisał(a): > Kolejar, co ty masz w pamieci? Ja tez mam "sposo".... > warto "wymienic".... Dobra, się robi ;) Chociaż dzisiaj to grzech, nie wolno na forum pisać w Szabas... Tramy jeździły wkoło Rynku i wkoło pl. Solnego - dosłownie, bo każdą pierzeją tych placów biegła linia, a Rynek był strategiczną, najważniejszą w Mieście pętlą. Zawracały na nim lub przebiegały w różnych okresach linie (podaję też relację, planowy typ wozów i zajezdnię): 3 - Rynek - Leśnica, 4N+4ND+4ND, Zaj. II 5 - Księże Małe - Pilczyce, LH+Bln+Bln później N+ND+ND, Zaj. I 6 - Rynek - Księże Małe, LH+4ND, Zaj. II 10 - Rynek - Biskupin, LH+4ND, LH+ND, Zaj. VI 12 - Biskupin - Pafawag, N+ND+ND lub N+4ND+4ND, LH+ND+ND, LH+4ND+4ND w różnych układach doczep (ND, 4ND, albo mieszane), Zaj. VI 16 - Sępolno - Oporów, LH+4ND+4ND, Zaj. VI 18 - Grabiszyn - Pilczyce, LH+LH-D+LH-D, LH+Bln+Bln w różnych układach doczep Zaj. IV 21 - Sępolno - pl. 1 Maja, LH+4ND. Przez pl. Solny przebiegały: 3 - jw 5 - jw 7 - Karłowice - Krzyki (tylko kier. Krzyki), LH+LH-D+LH-D, LH+Bln+Zep w różnych układach doczep, Zaj. IV 8 - Kromera - Sądowa (tylko kier. Sądowa), LH+4ND, Zaj. II 12 - jw 16 - jw 18 - jw 21 - jw Legenda: Zaj. I Ślężna, Zaj. II Słowiańska, Zaj. IV Krzyki, Zaj. VI Biskupin LH - Standardowy Wagon Silnikowy Linke-Hoffman 1926-28 LH-D - doczepa Linke-Hoffman Bln - doczepa Berlina Zep - doczepa Zeppelin N - wagon silnikowy Konstalu na planach niem. KSW z II wojny ND - doczepa jw 4N - ulepszona wersja N-ki Konstalu 4ND - doczepa jw Odpowiedz Link Zgłoś
kolejar Re: PRL-owskiego Wrocławia czar 28.03.09, 01:55 Poprawka! 18 była Grabiszyn - Rynek - nie Pilczyce. I ciąg dalszy: Jesienią 1969 Zaj. VI na Biskupinie dostała pierwsze dwa "Przeguby" w wersji "Kanciak" zwanej w Kr. "Wiatrówka" typu 102N. Kursowały na "10". Na 1 Maja 1970 doszedł pierwszy niebieski Przegub 102Na - na linię "12", potem dalsze, dalsze... Wkrótce skasowano wszystkie poniemieckie doczepy. W 1976 Zaj II na Słowiańskiej otrzymała pierwszych 5 wozów 105N. Od 1978 następne, co szybko doprowadziło do ostatecznej kasacji wozów silnikowych LH z ruchu liniowego. Pod koniec lat 80' z ruchu liniowego znikły N i 4N. W tym roku znikną Przeguby 102Na. Odpowiedz Link Zgłoś
kolejar Re: PRL-owskiego Wrocławia czar 28.03.09, 02:15 DRZWI Drzwi w tramach poniemieckich i N-kach z Konstalu były zamykane ręcznie. Bardzo charakterystyczne były drzwi w wozach N - ogromne skrzydła suwane o masie ok. 350 kg, które mogły zmiażdżyć podróżnego. Dlatego wersja 4N miała drzwi 2-skrzydłowe. Praktycznie w porze ciepłej nigdy ich nie zamykano. Podróżni nagminnie wskakiwali i wyskakiwali z jadących wozów, co często kończyło się pocięciem delikwenta na kawałki przez jadący tramwaj, albo przynajmniej pozbawieniem kończyn. Aby temu zaradzić pod koniec lat 60' zaczęły się eksperymenty z drzwiami o napędzie elektrycznym w wozach N i 4N. Ostatecznie wypracowano konstrukcję drzwi 2-skrzydłowych, napędzanych silnikiem od wiertarki za pośrednictwem przekładni pasowej i łańcucha od roweru. To rozwiązanie przyjęte zostało jako standardowe przy modernizacji wozów N i 4N oraz doczep do nich przez MPK Wr i Kr. Do dziś trwa spór na linii Wr-Kr, kto pierwszy opracował ów genielny wynalazek? HAMULCE Zatrzymanie składu tramwajowego stanowiło ogromny problem. Wozy silnikowe hamowały elektrodynamicznie, tj. za pomocą silników pracujących jako prądnice z przekazaniem energii na oporniki dachowe, a zimą na piecyki. Do tego był niezbyt efektywny hamulec ręczny na korbę. Doczepy wyposażone były w hamulce tzw. solenoidowe - solenoid zasilany prądem hamowania z wozu silnikowego uruchamiał klocki hamulcowe. W razie jakiejkolwiek awarii układu elektrycznego skład był praktycznie w ogóle pozbawiony hamulców, co było przyczyną mnóstwa wypadków, a wręcz katastrof. Usiłowano temu zaradzić przez instalację elektromagnetycznych hamulców szynowych z nowoczesnych wówczas "Przegubów", zasilanych z akumulatora. To jednak też miało swoje wady... To tyle o tramwajach. Nie nudzę więcej. Następnym razem napiszę o autobusach. Odpowiedz Link Zgłoś
kolejar Re: PRL-owskiego Wrocławia czar 28.03.09, 02:36 Przepraszam, jeszcze dwie rzeczy. KOLOR Za mojej najwcześniejszej pamięci (maniakiem kolejowym/tramwajowym jestem od 1 roku życia) tramwaje były kremowo-czerwone. Tak było w całej Polsce podobno wg nakazu komunistów, a tylko Kr (niebieskie) i Po (zielone) w ciężkiej walce się wybroniły. Pierwszy tramwaj w malowaniu "krakowskim" wyjechał 1.05.1970 na linię "12" - to był Przegub 102Na nr 2003. Potem sukcesywnie przemalowano wszystkie. W okresie przejściowym kursowały pstrokate, niebiesko-czerwone składy ;) ŻARÓWKI Oświetlenie tramwajów (wewnętrzne i zewnętrzne) zapewniały gałęzie żarówek na 120 V podłączonych szeregowo do napięcia trakcyjnego 600 V pr. stałego. Przedziały wozów silnikowych LH oświetlane były za pomocą charakterystycznych pięciu gołych żarówek na suficie, w porcelanowych oprawkach :) Dopiero Przeguby wyposażone były w wirujące (i strasznie głośne) przetwornice 600 V/48 V + 24 V, ale wnętrza miały wciąż na żarówy po 5 w szereg i do sieci. Dopiero u schyłku ich służby zepsuto wystrój przez instalację świetlówek. A przetwornice dziś są statyczne (elektroniczne), dlatego taka cisza... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as Re: PRL-owskiego Wrocławia czar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.09, 21:14 Dziś nauczyłeś się nowego słówka "onegdaj", a zadaniem było użyć go w zdaniu, czyż nie? Jeśli tak, to brawo - udało się! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Helmut Re: PRL-owskiego Wrocławia czar IP: *.dip.t-dialin.net 27.03.09, 23:37 dzieki, onegdaj uzywalek onegdaj, ale ty tego nie pamietasz, bo i skad? Mlodosc ma sw prawa i swa gramatyke!: Pozdro, nara,... i co tam jeszcze....a, grzegzolka....... Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: knajpa "Bałtyk" na Ofiar Oświęcimskich 28.03.09, 10:53 Jeszcze chyba 3 lata temu funkcjonowała. Super klimaty. W ostatnich latach funkcjonowania w ladzie chłodniczej nie były wystawiane zakąski tylko zdjęcia tych zakąsek, co nieco wyblakłe już. Szkoda, że nie ma już "Bałtyku" :( Jura P.S. A zwróciliście uwagę, że nazwa ulicy Ofiar Oświęcimskich jest deczko politycznie niepoprawna. Przyjęła się bowiem konwencja, że w kontekście obozu zagłady używamy nazwy Auschwitz, a nazwy Oświęcim tylko w kontekście miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
kolejar Re: knajpa "Bałtyk" na Ofiar Oświęcimskich 28.03.09, 12:15 To się nazywało inaczej Instytut Bałtycki. A nazwę Ofiar Oświęcimskich mają zmienić. W tej "poprawności politycznej" chodzi o to, żeby ludzie na świecie nie kojarzyli łagru hitlerowskiego i ludobójstwa z Polską, jak to bywa (nie dość, że "obóz w Polsce", to się niektórym pieprzy i piszą "polski obóz"). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kinia Re: PRL-owskiego Wrocławia czar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.09, 11:53 moje PRL-owskie wspomnienia to chyba,podobnie jak Chatka Puchatka tzw.prywatna inicjatywa-lody z Cybulskiego,mała knajpka "Abdul" na Oławskiej,pizzeria w Rynku,kawiarnia "Hawana" na Szewskiej i Pewexy z wszelkimi dobrami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kinia Re: PRL-owskiego Wrocławia czar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.09, 11:56 te ostatnie oczywiście państwowe,a kupowac w nich mozna było za tzw.bony,te zaś kupowało się u tzw.cinkciarzy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Precz z komuno Treaz mamy czar i dobrobyt w IV RP ! IP: *.chello.pl 28.03.09, 15:28 Niech zyje ksiondz Jankowski !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kinia Re: Treaz mamy czar i dobrobyt w IV RP ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.09, 15:35 sorry,ale co ma ów ksiądz do wspomnień wrocławian Odpowiedz Link Zgłoś
kolejar Kina 29.03.09, 04:05 Niedaleko mojego domu było kino "Letnie". Mieściło się w ogródku z drzewami owocowymi. W głębi stała jakaś drewniana konstrukcja z rozwieszoną szmatą, a przy furtce od ulicy stała budka z biletami. W ogródku ławki parkowe. Seanse oczywiście po zmroku. Baliśmy się chodzić tam. Pierwszy raz z trwogą odważyliśmy się z kumplem w wieku jakieś 10 lat na "Wielki Wyścig". Było SUPER! Film oczywiście tak wyśmienity, że omal nie zsikaliśmy się w majtki ze śmiechu, a do tego wróciliśmy do domów cało - nie obici, nie okradzeni. A na widowni zasiadł kwiat lokalnego chuligaństwa. Pili bełty i rżeli ze śmiechu, a niektórzy może i rżnęli gdzieś w krzakach... Drugie lokalne kino, całoroczne, mieściło się w byłym kościele ewangelicko-augsburskim. Wyższa kultura. W każdy niedzielny poranek odbywały się filmowe "Poranki" dla dzieci i młodzieży. Repertuar bywał rewelacyjny - czasem tytuły premierowe, a często przecudowne wiązanki filmów z Charliem Chaplinem, Stanem Lorelem i Olivierem Hardy'm. Bilety niemal darmowe. Ostra konkurencja z świątynią rom-kat, gdzie o tej samej porze odbywały się nabożeństwa dla dzieci i młodzieży. Odpowiedz Link Zgłoś
kolejar Kolej, Dworzec... 30.03.09, 07:47 Przypominam sobie, jak któregoś razu czekałem z rodzicami na pociąg na wakacje. W jajowatych budkach na peronach sprzedawano wówczas piwo. Przez całą dobę otaczał je wianuszek pijaków z kuflami w rękach i z petami - wówczas wolno było palić na całym Dworcu, a nawet w niektórych doczepach tramwajowych! Ale, wracając do tematu, w czasie tego oczekiwania nagle wtoczył się ogromny parowóz pośpieszny Pt47 na kołach wielkości mojego Taty (1,85 m). Wyjechał "na podmianę" na nasz pociąg. Zatrzymał się koło budki z piwem. Jak po latach ustaliłem, była to konkretnie maszyna Pt47-126 z Lok. Wr.Gł. Z budki maszynisty wyszedł człowiek w stroju roboczym, wypił "na szybko" kufelek, zaopatrzył się w siatkę pełną piw w butelkach, po czym wrócił do maszyny... Po latach poznałem pewnego maszynistę elektrowozu. Był niemal abstynentem - wypijał ledwie parę kieliszków dla towarzystwa na imprezach. Opowiedziałem mu kiedyś o tym przeżyciu z dzieciństwa. Mechanik wybuchnął śmiechem. - To był mój parowóz! - krzyknął. Potem opowiedział, jak w czasach "parowych" miał na swojej Pt47-126 pomocnika-alkoholika. Nie dawał sobie z nim rady, kiedy upijał mu się w czasie służby. Pewnego razu "mój" Mechanik H. uknuł podstęp. Zatrzymał się na życzenie pomocnika koło budki na peronie, pozwolił napić się i kupić piwo na drogę... Potem, gdy tylko wyruszyli w drogę, siatkę z całym zapasem wrzucił do pieca. Po służbie pomocnik postarał się, by jeździć z innym maszynistą... Odpowiedz Link Zgłoś