Dodaj do ulubionych

Quady i motocross - szatańskie wynalazki :/

29.06.09, 10:51
Czy nie uważacie, że myśliwi zamiast strzelać do sarenek i dzików
powinni strzelać do palantów zalewających lasy rykiem swoich
maszyn ? Taka refleksja mnie naszła po niedzielnym wypadzie na łono
natury.

Ja rozumiem, że ludzie mają różne hobby, wyobrażam też sobie, jak
fajne musi być szaleć na quadzie czy motocrossowym motorze po
wertepach. Ale do ciężkiej cholery, moja przyjemność nie może być aż
takim obciążeniem dla innych i dla środowiska. Te maszyny są
naprawdę GŁOŚNE.

Strzelanie ostrą amunicją byłoby optymalnym rozwiązaniem, ale tak na
poważnie to mam wielką nadzieję, że państwo w końcu ukręci bata na
tych palantów.
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Quady i motocross - szatańskie wynalazki :/ 29.06.09, 12:57
      Bo u nas quadziści, motocrosowcy i inni ściganci uważają się za elitę, lepszą od
      takich zacofancyh kklementów, co to im przeszkadzają hałasy i chcą, kretyni,
      jakichś ptaszków słuchać.

      Polskie rozumienie elity jest nieco jednak inne niż światowe. Na świecie bycie
      elitą to przede wszystkim obowiązki i szacunek dla "plebsu" tutaj raczej jego
      gnębienie.

      Przykład: w UK jak chcę sobie pościgać to płacę rolnikowi za kawałek pola,
      bagna, starą piaskownię czy co tam mi potrzebne, zwołuję kolegów, zrzucamy się
      po 10 funtów i się bawimy a potem sprzątamy po sobie i idziemy do domu.
      Quady tu są także bardzo popularne ( i o wiele tańsze w stosunku do przeciętnych
      zarobków) jednak wciąż można w spokoju pójść na spacer po lesie. Za to torów
      jest zatrzęsienie i wcale nie są to jakieś super-hiper niewiadomo co. Po prostu:
      wynajmujemy od chłopa kawałek regularnie zalewanego pastwiska, zrzucamy tam dwie
      wywrotki piachu i trzy kamieni, z opon ustawiamy tor i zabawa gotowa.
      • wielki_czarownik Popieram! Brak torów. 29.06.09, 13:15
        Wielka Brytania mimo tych wszystkich fotoradarów itp. jest o wiele bardziej przyjazna dla kierowców. Głównie dlatego, że jest tam masa różnego rodzaju torów, gdzie można się bezpiecznie pościgać.
        OK pomijamy tory dla quadów (bo te rzeczywiście można i u nas zrobić u rolnika na polu) ale brak torów szosowych. Takich, gdzie można bezpiecznie przycisnąć, wyszaleć się, nauczyć jeździć.
        Wstyd, że niemal 40 milionowy kraj nie ma żadnego toru wyścigowego z prawdziwego zdarzenia, a w okolicy wielkiego miasta, które aspiruje do EURO/EXPO i czort wie czego nie ma żadnego miejsca, gdzie bezpiecznie można sobie poszaleć samochodem czy motocyklem. W UK jest około 20 profesjonalnych torów wyścigowych, nie licząc całej masy różnych mniejszych (amatorskich, szutrowych etc.). W Finlandii około 15 (profesjonalnych), we Włoszech 16, w malutkiej Belgii są 3 profesjonalne tory!
        A u nas? Mamy całe dwa "tory" - w Poznaniu i Kielcach. O klasie tych "torów" lepiej nie wspominać.
        • tomek854 Re: Popieram! Brak torów. 29.06.09, 16:13
          Tory jak tory.

          W UK jest bardzo popularna dyscyplina zwana "autograss". Choć w oficjalnych
          zawodach jeździ się tylko w kółko, jest niesamowicie częstym, że paru przyjaciół
          wynajmuje świeżo skoszone pole od rolnika, ustawia tam trasę z kilku beli siana,
          dwóch pachołków plus pięciu starych opon i kupiwszy sobie parę gruchotów, często
          bez ważnego przeglądu technicznego i ubezpieczenia, przywozi je na to poletko i
          ścigają się aż im się graty rozsypią albo zabawa znudzi. Potem kupione za 100
          funtów każdy gruchoty sprzedają na złom za 50 sztuka i tak do następnego razu.

          Naprawdę, do tego, żeby mieć frajdę ze ścigania się nie potrzeba wielkiej
          infrastruktury. O ile masz rację w tej kwestii, to ja jednak głównej przyczyny
          upatrywałbym w mentalności Polaków. Po prostu w UK kierowcy myślą o innych -
          jeżeli chcę się pościgać to tak, żeby nikomu nie zagrażać ani nie przeszkadzać.
          I jak widać niewielkim kosztem finansowym (taka impreza na polu jest znacznie
          tańsza niż pół dnia na torze Knockhil w Szkocji). Ale to tam po prostu widać na
          każdym kroku - ta wzajemna uprzejmość na drogach jest tego kolejnym przykładem.

          Jeśli dwóch Szkotów spotka się na zwężonym odcinku drogi to często każdy stanie
          i będą sobie nawzajem mrugać i kurtuazyjnie się przekomarzać kto ma jechać
          peirwszy. W Polsce spodziewałbym się raczej tego, że obaj dojadą do środka i tam
          będą się kłócić kto ma wycofać.


          Ja myślę, że TO właśnie jest główny problem.
        • kklement W Polsce nie przejdzie :/ 29.06.09, 16:49
          Po pierwsze - Polska to kraj totalitarno - opiekuńczy. Chłop
          wynajmie takiemu swoje pole, on się zabije i chłop będzie mieć na
          karku prokuratora. Bo cholera wie, czy nie powinien przygotować
          toru, uzyskując na to wcześniej 5 certyfikatów i 10 zezwoleń, z
          założeniem działalności gospodarczej włącznie - że o profesjonalnym
          projekcie od certyfikowanej pracowni ( 5 certyfikatów i 10 zezwoleń
          na robienie takich projektów ). Bzdury plotę ? Ależ skądże. Jeśli
          masz czarowniku działkę budowlaną, a na niej wykop pod szambo, a
          działka nie jest ogrodzona ze stosownymi ostrzeżeniami, to jak ktoś
          Ci na tę działkę wlezie i wpadnie do wykopu skręcając sobie kark, to
          Ty zostaniesz pociągnięty do odpowiedzialności, czyż nie tak ?
          Niedługo nawet do jazdy na rolkach trzeba będzie mieć uprawnienia.

          Po drugie - jakoś nie wyobrażam sobie, żeby ludzie, którzy teraz bez
          żadnej krępacji rozjeżdżają ryczącymi maszynami przyrodę, sami z
          siebie przenieśli się na płatne lokacje. To kwestia pewnej
          mentalności, która jest jak moneta - ma dwie strony.

          Dlatego należy maksymalnie utrudniać palantom uprawianie ich hobby w
          obecnej postaci, żeby zmusić ich do organizowania sobie wydzielonych
          torów i do ponoszenia kosztów z tym związanych.
          • tomek854 Re: W Polsce nie przejdzie :/ 29.06.09, 17:08
            > Po drugie - jakoś nie wyobrażam sobie, żeby ludzie, którzy teraz bez
            > żadnej krępacji rozjeżdżają ryczącymi maszynami przyrodę, sami z
            > siebie przenieśli się na płatne lokacje. To kwestia pewnej
            > mentalności, która jest jak moneta - ma dwie strony.

            O to to. Niestety.

            Co do zaś nadopiekuńczości: myślę, że trochę przesadzasz. Skoro policja nie
            bardzo ma jak zabrać się do quadowców jeżdżących bez zgody właściciela terenu
            (leśnictwo) i łamiących prawo o ruchu drogowym (wjazd do lasu pojazdami
            mechanicznymi) to myślę, że jeżdżacych legalnie po terenie prywatnym za zgodą
            właściciela nie będzie można ruszyć...

            Poza tym to UK jest znane jako Nanny State...
        • Gość: wi Re: Popieram! Brak torów. IP: *.magma-net.pl 30.06.09, 01:20
          Wstyd ?
          A ja chciałbym hasać Pm-36 ...stukilkudziesięciotonową lokomotywą.
          I jak to, nie ma torów (1435 mm) we Wro ku temu ?!?!?!


          Nie jest wstydem, że miasto bez względu na swoją wielkość nie zapewnia warunków
          uprawiania wszelkich zboczeń.....
    • Gość: jekdok Klement, doroślejesz czy już się starzejesz??? ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 23:52
      Bo przecież chyba nie "malkontenciejesz" uchowaj Boże lub łomatkoboska_strach_pomysleć "ciotowaciejesz" nie daj Bóg na wysokościach czy gdzieś :-D
      Jakieś takie pamiętliwe ze mnie bydlę:
      forum.gazeta.pl/forum/w,72,19041606,,Wrogowie_fajerwerkow_SPADAJCIE_NA_DRZEWO_.html?v=2
      a to tyż pikne:
      forum.gazeta.pl/forum/w,72,18703700,,Petardy_i_fajerwerki_A_WLASNIE_ZE_TAK_.html?v=2
      Hmmm, jak to sie nazywało? Cholerna skleroza... relatywizm czy cóś... czy po prostu syndrom Kalego? ;-)))

      PS
      Jeśli chodzi o meritum, to w tej dziedzinie też jestem zwolennikiem rozwiązań cichych i eleganckich - jakaś lina rozpięta między drzewami, jakaś czarcia zapadka czy inny pomysł na przykład z filmów o Indiana Jonesie - coś z cyklu "Zrób to sam" (albo z sąsiadem), po co zaraz strzelać i straszyć (lub nie daj Boże trafić przypadkiem) jakiegoś wrażliwca spacerującego jak raz po lesie ;-)))
      • kklement Re: Klement, doroślejesz czy już się starzejesz?? 30.06.09, 00:51
        Ależ ja nie widzę tu sprzeczności. Pisałem o SYLWESTROWYCH
        FAJERWERKACH W MIEŚCIE. Zresztą nawet radziłem fanatycznym
        miłośnikom ciszy wyprowadzkę do lasu, jako do oazy ciszy właśnie.

        Poza tym mam wrażenie, jekdoku, że chyba nie dane Ci było
        zakosztować hałasu terenowej motoryzacji. Uwierz mi, pykanie rac czy
        petard wydaje się pieszczotą uszu przy ryku quadów czy crossowych
        motorów, zwłaszcza że pirotechniczne popisy są już chociażby
        ekonomicznie ograniczone do pierwszego kwadransa nowego roku( ze
        sporadycznymi wprawkami przed w wykonaniu gimnazjalistów ), podczas
        gdy bohaterowie tego wątku masakrują las przez kilka godzin.
        • Gość: jekdok A ja pisałem o postawach i stosunku do bliźnich ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.09, 01:47
          który tak wdzięcznie zademonstrowałeś, przyznaję, wieeeeele lat temu ;-)))
          kklement napisał:

          > Ależ ja nie widzę tu sprzeczności. Pisałem o SYLWESTROWYCH
          > FAJERWERKACH W MIEŚCIE.

          Czemuś tak nieśmiało podejrzewam, że pędzący quadem przygłup po górskich czy leśnych duktach też może sobie mruczeć lub ryczeć do wtóru silnikowi: "SPADAJCIE NA DRZEWO!"(macie blisko!),"Mam was w czterech literach !!!" (szczególnie gdy siedzę na moim smoku!),"Strzelało się, strzela i strzelać będzie ! Żadne mięczaki i cioty tego nie zmienią." Nie, nie pardon, oczywiście: "jeździło się, jeździ i jeździć będzie itd.", ale nie strzelać, strzelać? Nieeee. Do nas? Za cooooo? No i oczywiście Howgh ! (jak najbardziej).

          > Poza tym mam wrażenie, jekdoku, że chyba nie dane Ci było
          > zakosztować hałasu terenowej motoryzacji.

          Ja mam z kolei wrażenie, ze częściej bywam w lesie niż Ty i statystycznie rzecz biorąc, częściej jestem narażony na konieczność chowania się po krzakach coby nie wpaść pod koła i nie dać rozjechać żony i psa watahom (bo to rzadko są pojedyncze egzemplarze) rodzimych "izirajderów".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka