diabollo
29.04.25, 07:07
Nikt nie skapitulował przed Trumpem tak upokarzająco, jak najbogatsi prawnicy
Mateusz Mazzini
wyborcza.pl/magazyn/7,124059,31866655,nikt-nie-skapitulowal-przed-trumpem-tak-upokarzajaco-jak-najbogatsi.html#S.index-K.C-B.1-L.2.duzy
"Cofnięcie przepustki". Biały Dom jednym zdaniem wykańcza kolejne kancelarie prawne.
- Jeśli myślisz, że to, co widziałeś ze strony uniwersytetów czy niektórych urzędników federalnych, to szczyt hipokryzji, to posłuchaj o firmach prawniczych. To nowy level appeasementu autorytaryzmu.
Sebastian jest młodym prawnikiem korporacyjnym z dyplomami najlepszych uczelni na świecie. Prosi, żeby go nie przedstawiać, bo daleko mu jeszcze do statusu gwiazdy palestry pozwalającego na więcej. Za takie słowa, jakimi zaczynamy rozmowę, grozi mu w najlepszym razie zawodowy ostracyzm. W najgorszym - utrata możliwości wykonywania zawodu na terenie USA
I nie chodzi wcale o koniunkturalizm. U Sebastiana strach o własną karierę łączy się z autentyczną troską o pracodawcę i o dobro sprawy. Bo pracuje dla jednej z kancelarii, które akurat Trumpowi się postawiły i postanowiły walczyć z systemową presją Białego Domu.
Appeasement, o którym mówi, dotyczy wojny, którą Trump wytoczył całemu środowisku prawniczemu.
Za pomocą dekretów, koncentrując władzę w egzekutywie, całkowicie omijając Kongres, w praktyce zakazał instytucjom publicznym korzystania z usług wskazanych kancelarii.
Początkowo ewidentnie chodziło o zemstę, bo pierwsze podpisane dekrety dotyczyły firm w przeszłości reprezentujących ważnych Demokratów albo bezpośrednio zaangażowanych w procesy przeciwko obecnemu prezydentowi. Ale wkrótce Trump wziął na cel firmy, którym trudno przypiąć łatkę liberalnych, lewicowych, progresywnych czy w ogóle jakkolwiek politycznie zaangażowanych.
Zemsta na szefie FBI i prokuratorze z czasów Busha i Obamy
Mechanizm jest banalnie prosty. Prezydent podpisuje dekret, często krótki, oszczędny w słowach. Niektóre pokazane mi przez Sebastiana liczą zaledwie kilka stron, czasem mniej niż dwie.
Uderza w tych notach brak jakiejkolwiek próby ustrojowego uzasadnienia decyzji Białego Domu, choćby śladu teorii prawnej. Autorzy nawet nie ukrywają motywacji, jaką jest rewanż.
Na przykład Executive Order 14230 z 27 marca nakazuje całkowite odcięcie od kontraktów rządowych kancelarii WilmerHale. W dekrecie jest wprost napisane, że to kara za zatrudnienie w przeszłości na stanowisku partnera zarządzającego Roberta Muellera.
Na pierwszy rzut oka Mueller to amerykański bohater narodowy, archetyp kogoś, kto oddał całe życie służbie temu państwu. Weteran wojny w Wietnamie, oficer marines, absolwent Princeton, prawnik. Były szef departamentu kryminalnego w biurze prokuratora generalnego, a potem, przez 12 lat, za czasów George’a W. Busha i Baracka Obamy, szef FBI.
Ale przede wszystkim - specjalny śledczy powołany w 2017 r. do przeprowadzenia niezależnego śledztwa w sprawie rosyjskiego wkładu w zwycięstwo Trumpa w wyborach prezydenckich rok wcześniej. I wszystko jasne.
Obecny prezydent nigdy mu tego nie zapomniał, choć Mueller nie zawsze był jego wrogiem – na początku kadencji Trump namawiał go na powrót do kierowania FBI. Ale gdy chwilę potem Mueller, zamiast przyjąć propozycję, został śledczym w sprawie, którą Trump od początku uważał za motywowane niechęcią doń polowanie na czarownice, sprawa stała się osobista.
Trump nie wpuszcza prawników do sądu
Odcięcie od kontraktów rządowych może wydawać się niewielkim problemem, bo przecież wielkie kancelarie o wieloletniej renomie mogą to sobie odbić z nawiązką, pracując z klientami prywatnymi, na przykład z wielkimi korporacjami. W Ameryce biznesmenów i firm potrzebujących prawnej reprezentacji nie zabraknie, nawet jeśli część świata biznesu woli trzymać dystans od "tych, co podpadli rządowi"
Ale EO są tak zaprojektowane, żeby wykoleić cały biznes podpadniętej kancelarii.
- Tu nie chodzi tylko o utratę klientów, tylko o być albo nie być. Taki dekret to dla firmy natychmiastowa egzekucja – wyjaśnia Sebastian.
- Kancelarie wskazane w EO lub memorandach prezydenckich nie mogą funkcjonować na rynku prawniczym. Dosłownie – bo
Trump nakazuje cofnięcie wszystkim ich prawnikom przepustek do budynków federalnych. A sądy to też budynki federalne.
Nie mówiąc o bardziej wyspecjalizowanych zezwoleniach na przebywanie na przesłuchaniach komisji senackich czy na dostęp do informacji niejawnych. To też zostaje zabrane wszystkim prawnikom firmy. Jednym ruchem.
CDN...