Gość: tenisista
IP: *.chello.pl
24.02.09, 17:04
przecież środki niedozwolone podobno można wykryć w organizmie jeszcze kilka
tygodni czy miesięcy po ich zażyciu. jeśli tych środków nie ma w czasie
zawodów w organizmie to albo przestały działać, i ich w organizmie już nie ma,
i nie mają bezpośredniego wpływu na przebieg meczu tenisowego, albo, nigdy ich
nie było. przecież to logiczne i jest proste. środki niedozwolone w czasie
meczu, jak jakiś rodzaj dopalacza, czy wzmacniacza niedopuszczonego
przepisami, może w jakiś minimalny sposób wpłynąć na losy spotkań ale przecież
tylko KONDYCYJNIE. czy tenis to jest sport kondycyjny? nie powinien. jeśli
ktoś bierze środki które na przykład wpływają na ogólne przygotowanie
kondycyjne czy sylwetkę i masę mięśniową kilka tygodni wcześniej i nie da się
ich wykryć to po prostu nie dotyczy to bezpośrednio meczu, formy i tenisa, ale
jego pracy nad swoim organizmem, i powinna być to jego prywatna sprawa, bo i
tak środki niedozwolone w takim czasie dają możliwość po prostu łatwiejszego
czy szybszego nadrobienia braków które można załatwić tak samo może nieco
żmudniejszymi i długotrwałymi metodami. to tak jak by zabraniać sportowcom
brać antybiotyki na korcie, bo ziółka ich szybciej wyleczą, a antybiotyki są
szkodliwe dla organizmu. niedawno w tenisie nie można było wzywać trejnera w
przerwie albo chodzić do toalety. nie ma to jak system i reguły przepisy i
związkowcy regulują mądrze życie indywidualnych zawodników. ja bym nigdy takim
testom się nie poddał.