pan.toranaga 10.08.26, 08:37 Świeci Kanikuła czyli Psia Gwiazda, dyskusja opadła. phys.org/news/2026-04-english-dominates-science-fell.html English still dominates science, but its share fell from 94% to 85% Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dobrycy Re: geografia nauki 10.08.26, 08:49 "The nine percentage-point increase in the use of other languages over the past 30 years represents a modest but significant shift in the landscape of scholarly communication, and a step toward greater equity, diversity and inclusion in global knowledge production." Czyli nasze kroki zmierzające do zmuszenia humanistów, publikowania po angielsku ich badań o koziołku matołku były wbrew równości, różnorodności i globalnemu włączeniu. Kto by pomyślał, że reformatorzy nauki tak źle odczytywali to czego sie od nich odczytuje w reformowaniu naszego bantustanu, aby był jak trzeba. Ja tam uważąm, że w dobie AI i automatycznego tłumaczenia, język ma mniejsze znaczenie. Polskie dzieła, przez to że pisane po angielsku, nie stają się automatycznie przełomowe. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: geografia nauki 12.08.26, 09:05 Ja cały czas upieram się przy tezie, że część nauki wręcz powinna być uprawiana w językach ojczystych i albo równolegle tłumaczona, albo niech cudzoziemcy sami sobie tłumaczą. Prosty przykład z nauk historycznych. Jak słucham na YT opowieści polskich, ukraińskich i białoruskich o naszej wspólnej historii, to fakty się zgadzają, ale ich interpretacje potrafią być o 180 stopni inne. Gdyby jeden z tych języków (i obywateli jednego z tych państw!) miał totalną dominację w świecie nauki, tak 99%, to dwie alternatywne interpretacje historii w ogóle by nie przebiły się do dyskursu naukowego. Ktoś powie, że przecież prawda naukowa jest jedna - no więc prawda jest jedna, ale prawda naukowa to już trochę jak demokracja socjalistyczna, służy określonym celom, podlega interesom grup interesu, modzie, narodowym bądź religijnym mitom i uprzedzeniom i tak dalej. I dotyczy to nie tylko historii czy "miękkich" nauk społ-hum oraz działalności tak słabo skodyfikowanej, jak instrumentalistyka czy nauki o teatrze. Sabina nie raz powtarzała, że fizycy też mają wybujałe ego, rodziny, kredyty itp. więc jeżeli przez 2 dekady wśród establishmentu naukowego solidne korzenie zapuścili teoriostrunowcy, to przez kolejną dekadę teoria strun będzie jednym z priorytetetów agencji grantowych, choćby dla wszystkich jasne już było, że to droga donikąd. Odpowiedz Link
sendivigius Re: geografia nauki 12.08.26, 14:51 trzy.14 napisał: . Sabina n > ie raz powtarzała, że fizycy też mają wybujałe ego, "TEŻ" ? To kto jeszcze ma porównywalne ego? W PL to pewnie medycyna? W USA w konkurencji "ego" byłoby tylko prawo, bo medycy są zaskakująco skromni. Pomijam kaznodziejów bo ci i tak uważają że są bogami, ale na szczęście tego nie publikują. Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: geografia nauki 12.08.26, 22:13 pewno znacie youtube.com/shorts/tfWvYQt_28g?is=f5aAw2tk-ZA99WKD Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: geografia nauki 12.08.26, 22:15 to à propos ego lekarza. A ten od rocket science to albo inżynier albo fizyk. Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: geografia nauki 13.08.26, 12:53 Ostatnio rozmawiałem z pewnym historykiem. Po tej rozmowie zacząłem mieć podejrzenie, że Trzy.14 tylko udaje fizyka z UWr, w rzeczywistości jest historykiem z UW, bo tak zbieżne są Wasze opinie ;-). Też powiedział, że jeśli chodzi o historię Polski, to co się przebija do topowych żurnali międzynarodowych, to jednak często bardziej rodzaj popularyzacji (oczywiście skierowanej do specjalistów, nie do laików), niż "data-intensive research". Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: geografia nauki 13.08.26, 16:23 >Gdyby jeden z tych języków (i obywateli jednego z tych państw!) miał totalną dominację w świecie nauki, tak 99%, to dwie alternatywne interpretacje historii w ogóle by nie przebiły się do dyskursu naukowego. słusznie. Tyle, że kiedy każdy z tych dyskursów żyje osobnym życiem w odrębnej bańce, to też mamy (lokalny) monopol. Tak źle i tak niedobrze. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: geografia nauki 12.08.26, 08:51 Tu jest pytanie o przyczynę. Moim zdaniem te badania nie dowodzą, że coraz więcej nauki uprawia/komunikuje się w językach innych niż angielski. To raczej efekt światowej presji na włączenie lokalnych czasopism w obieg światowy, a podstawą tego włączenia jest "ujawnienie" lokalnych czasopism w międzynarodowych bazach. Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: geografia nauki 13.08.26, 11:09 Bardzo słuszna uwaga. I wieczny problem analiz ilościowych, trzeba wiedzieć nie tylko jak liczyć, ale co liczyć. Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: geografia nauki 13.08.26, 12:31 Tak naprawdę ten wpis miał być wprowadzeniem do szerszego problemu. Oglądam sobie listę Highly Cited Researchers. Widać z niej w HSach ogromną nadreprezentację krajów anglo-saskich (USA, GB, Kanada, Nowa Zelandia, Australia) i ew. Skandynawii i Holandii. Anglowie i Sasksońcycy sugerują to, co głosi Trzy.14: humanistyka jest lokalna; (kulturowi) Anglicy (czyli np. USA) badają swoją przeszłość i swoją literaturę, tak samo jak Czesi swoją, a koncentracja cytowań to tylko kwestia a) dużego wewnętrznego rynku (pół miliarda ludzi) b) indeksowania głównie ich czasopism. Czyli: "Swój do swego po swoje". Ale to, co nie pasuje do tego wyjaśnienia, to właśnie Holandia, Belgia i Skandynawia. Nie daje mi to spokoju, więc zapytałem sztucznego. Perplexity powiedział: You are probably seeing a real structural advantage, but not necessarily “better humanities” in the broad cultural sense. The Netherlands, Sweden, and Norway are unusually well optimized for the kind of humanities and social-science activity that Clarivate can observe. I dodaje kolejny powód: dense collaboration with US and UK networks. Ergo: są kraje, które potrafiły dostosować się do gry i podpiąć pod najważniejszych. Złośliwi powiedzieliby, że sami poprosili, żeby ich skolonizowali. No i na koniec powiada sztuczny “nie myl visability z quality”. Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: geografia nauki 13.08.26, 12:46 Ale jest jeszcze jedna rzecz: o ile ten schemat pasuje do humanistyki, to już nie do nauk społecznych. The US, UK, and Canada possess large, well-funded, longitudinal, publicly accessible datasets. These datasets are widely used by international scholars, which creates additional citations for work based on them. (...) In effect, the US and UK are often positioned as default settings, whereas other countries are positioned as deviations requiring explanation. Na moje pytanie, czy to samo obowiązuje w naukach o Ziemi, w końcu równie lokalnych, sztuczny powiada, że już nie. Odpowiedz Link