24.01.06, 11:40

Obserwuj wątek
    • Gość: raf Re: Tojaro IP: *.normavariant.pl 11.02.06, 02:23
      Daj sobie spokój z tojaro. Jedna banda oszustów. Werbyją ludzi do tartaku w
      którym pracuje już 40 Polaków dla których i tak już niema pracy. Właściciel
      Poul Ashley zwalnia dotychczas pracujących i zatrudnia nowych i kasa wpływa na
      nowo. OSZUŚCI OSZUŚCI OSZUŚCI
    • gregor993 Re: Tojaro 13.02.06, 17:43
      ludzie na milosc boska niekorzystajcie z tego biura to jedna wielka banda
      oszustow jedyne co wam moga zalatwic to spore dlugi z kturych z trudem sie
      wyplatacie nie jestem pierwszym ktury ma przez nich problemy jezeli komus sie
      udalo wyjechac za ich posrednictwem i ma prace to niech bedzie swiadom tego ze
      mial niesamowitego farta
      jezeli ktos chce sie podzielic informacjami na ich temat to zapraszam na gg
      7981232 to moj numer wiem sporo na ich temat i jeszcze jedno nieodpuszcze im
      zrobie im taka reklame ze nawet zmiana nazwy firmy im niepomoze.
      • Gość: raf Re: Tojaro IP: 80.48.243.* 13.02.06, 23:10
        a jak się teraz nazywają
      • Gość: benek Re: Tojaro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.06, 15:11
        witam!!!!!czy mógłbys mi napisać coś więcej na temat biura tojaro z
        koła.dostałem od nich dokumenty i hcciałbym dowiedzieć się coś na ich
        temat....z góry dziękuję i pozdrawiam
        • gregor993 Re: Tojaro 17.02.06, 17:18
          Stary nie wystarczy ci to co juz napisalem nie wplacaj im zadnej kasy bo oni
          nie maja cie zamiaru nigdzie wysylac to jeden wielki piepszony walek.
          Nie bede ci tu wymienial ile osob lacznie ze mna utopilo u nich czas i
          pieniadze nie mowiac o zszarpanych nerwach przeczytaj sobie na necie ile osob
          wyjebali i wtedy podejmij decyzje.
          Nara
        • Gość: raf Re: Tojaro IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.06, 16:40
          Witam
          Daj sobie spokój z nimi.Chyba że zaryzukujesz ale myślę że wylądujesz w tartaku
          tak jak wszyscy Polacy. Ale decyzja należy do ciebie więcej GG 1893251.
          poz
        • Gość: ROBERT Re: Tojaro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 21:39
          NIE ZRÓB SIE TAK W CH..A TAK JAK JA.A WŁASCICIEL Z KOŁA NAWET NIE MA
          PODSTAWÓWKI NIE WSPOMINAJĄC O JĘZYKU ANGIELSKI.TO JEDNYM SŁOWEM JEST DUPEK
          KTÓRY JEST ODJE..Y SIŁĄ OD PŁUGA.
      • Gość: MONDI Re: Tojaro IP: *.wfd82b.dsl.pol.co.uk 20.02.06, 06:07
        UWAGA!!!!!!!!
        TOJARO=LIDER!
        SZKODA KASY NA TYCH ZLODZIEJI!
        ODRADZAM! WIEM BO WYJECHALAM PRZEZ TA FIRME I SIE PRZEJECHALAM! NIE JA JEDNA
        ALE NIE DAJMY WIECEJ SIE OSZUKAC!!!!!!
        LIPA!
        POZDRO!
        MONDI.
        • Gość: anglia2006 Re: Tojaro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 08:17
          Witam!
          20.02.2006 przyjechałem z wyjazdu organizowanego przez TOJARO. Wyjazd wyglądał
          następująco. Z chęcią go opisze ponieważ obiecałem to 40 paru osobom, które
          wyjechały tym samym autokarem co ja.
          Wyjechaliśmy 2 tygodnie temu w sobotę ok godz. 11.00 Spotkanie było na dworcu
          PKP gdzie była jedna pani z biura i mydliła nam sympatycznie oczy. Po krótkiej
          rozmowie zdbrała z jakimś gościem w autobusie po 100 Funtów nie chcąc dać
          żadnego pokwitowania na te pieniądze, na dodatek jakiś inny gość (nie wiem kim
          był) zebrał od nas po 600zł za transport do anglii - na to także nie
          otrzymaliśmy żadnego pokwitowania - ale za to "buzie" im się "chachały". po
          odjeżdzie z dworca podróż nasza trwała do niedzieli godz. 16.00 Dotarliśmy do
          Mansfield - nie wiem czy poprawnie to napisałem gdzie nikt na nas nie czekał i
          po wielu telefonach okazało się, że powinniśmy być w poniedziałek ok godz.
          08.00 i kierowcy chcieli nas wysadzić na chodniku nie daleko biura ISM. Jednak
          nie wysiedliśmy bo co byśmy mieli robić??? - koczować całą noc na chodniku -
          spaliśmy więc w autokarze do poniedziałku rano. W nocy przyjechał do nas
          właściciel biura TOJARO (młody facet w dresowej bluzie - pomaranczowej blizie i
          dzinsach - to był właściciel poważnej firmy). Świetnie mydlił oczy nam -
          ochrzanił kierowców, że za wcześnie był wyjazd z Koła i obiecał nam że to
          ostatnie nieporozumienie - A TO BYŁ POCZĄTEK!!! Po podpisaniu w ISM nie wiem
          czego ponieważ jak to pan Człapa i jego koledzy powiedział nie ma czasu na
          obiaśnianie treści pism mieliśmy pojechać na szkolenie a później do mieszkan -
          podzielono nas na grupki. Ja pojechałem w pierwszej turze i !!! wieźli nas
          jakimś złomem przez ok 2 godziny i w koncu dowieźli nas na jakąś farmę - a miał
          być to wyjazd do fabryki z kwiatkami ale to nic. na farmie tej wysiedliśmy -
          poszliśmy w krzaki siusiu zapaliliśmy papierosa i kazali nam wsiadać - to chyba
          miałobyć szkolenie, trwało ok 10 minur ponieważ zawieźli nas do mieszkan.
          mieszkania były ładne ale najdroższe w okolicy 55 funtów tydzien za osobę po
          jakiś 2 godzinach dojechali następni i jak opowiadali co sie działo u mich to
          nie wiedzieliśmy czy to kawał czy co??? oni siedzieli prawie przez cały dzien
          na tym chodniku i czekali aż ich z tamtąd zabiorą ponieważ przyjechał po nich 1
          autobus i za chwile kierowca ich z niego wyrzucił nie wiadomo dlaczego ponieważ
          nie zdążyli jeszcze wsiąść wszyscy - tak było też z następnym autokarem aż
          wreszcie 3 autobus podjechał i wziął ich prosto na nocleg - gdzie nie było
          noclegu. Pan Człapa miał z tych 100 fontów wziętych od nas na dworcu zapłacić
          za mieszkanie za 1 tydzien oraz za home offiss (nie wiem czy poprawnie
          napisałem - przepraszam za błędy) - na miejscu właściciel domków Mick (Majk)
          nie wiedział co się dzieje ponieważ wiedział, że przyjedzie 30 osób a
          wszystkich nas przyjechało 3 autokary w tym też litwini, lotysze już sam nie
          wiem. My czyli pierwsza grupa która przyjechała już byliśmy w domkach ponieważ
          sami z własnej kieszeni zapłaciliśmy za 1 tydzien mieszkania i na dodatek
          chciał jeszcze kaucję po 100 funtów od każdej osoby ale dogadaliśmy się i
          zrezygnował ponieważ nie mieliśmy tyle pieniędzy. domki były 4 osobowe nas już
          było w domku 6 osób ponieważ przyjechało nas za dużo. Kiedy przyjechali inni z
          naszej grupy od PANA TOMASZA CZŁAPY WŁAŚCICIELA FIRMY TOJARO okazało się zę nia
          mają gdzie mieszkać i zostali na dworze - jednak nasz domek i inni
          postanowiliśmy że razem jedziemy na jednym wózku to nie pozwolimy im tak
          zostać - wzieliśmy do naszedo domku jeszcze 4 osoby i tak w 4 osobowym domku
          przez 2 tygodnie mieszkaliśmy w 10 osób. To i tak nie było żle ponieważ w
          niektórych domkach mieszkało po 12 osób - spaliśmy na podłodze ponieważ nie
          mieli łużek ale najważniejsze że był dach. do pracy nie wiadomo kiedy mieliśmy
          iść - ale nam się udało we wtorek jako pierwsi poszliśmy do pracy a to było
          tak. ok. 17.00 wpadł do naszego domku "ruski" i powiedział, że mamy jechać -
          nie wiedzieliśmy gdzie i po co ponieważ nic nie chciał powiedzieć - pojechało
          nas 6 facetów - zawiózł nas do fabryki kwiatków FLAUER PLUS tam coś
          podpisaliśmy - także nie wiemy co i po fabryce oprowadziła nas jakaś ruska
          pokazała gdzie jest wc, palarnia i jak korzystać a automatu do kawy płatnego.
          Na koniec "pokazu" powiedziano nam, że zaczynamy już pracę to poprosiliśmy żeby
          nas chociaż zawieziono do mieszkania żeby się przebrać w ciuch robocze.
          zgodzili się - uffff!!!! o godz. 19.00 zaczeliśmy pracę i pracowaliśmy przez 6
          dni - w pracy nie było prawie żadnego anglika tylko sami "ruscy" to nie ważne -
          my jako jedyni tak dłógo pracowaliśmy inny z naszej grupy robili 4 dni około
          tego. godziny pracy mieliśmy różne - a to było tak - "ruski" wpadał do nas do
          domku i mówił że jedziemy do pracy to były godziny nocne:
          22.00/04.00/02.00/03.00 i my jechaliśmy bo trza iść do roboty - "ruski" chciał
          od nas za dowożenie po 1 funcie ale że mieliśmy 15 minut na skróty do pracy to
          chodziliśmy. robiliśmy po 12 godz. najczęściej raz nawet 18 się trafiło. aha
          dali nam nawet ubraie robocze: bluza i czapeczka - miały być też rękawice ale
          nie dali i było powiedziane ze jak zgubimy to nam potrąco z wypłaty za nie więc
          po 6 dniach pracy oddaliśmy wyprane i ułożone . od poniedziałku siedzieliśmy
          cały tydzien w domu, część ludzi wyjechała do domu bo nie mieli kasy i nerwów.
          w piątek miał być wspaniały dzien - wypłata!!!! HAHAHA!!!! kilka razy przez
          cały dzien chodzilismy do biura ISM po pieniądze ale mowili że za godzinę i tak
          w KOŁO!!! PS. "ruscy bardziej się tam liczą niż polacy" więc zobaczyliśmy
          ze "ruscy" z obok z domku idą gdzieś to poszliśmy za nimi ok godz. 19.00 i
          okazało się że poszli do biura ISM po czeki (w czekach nam zapłacili) od frątu
          ISM biuro było zamknięte więc skierowano ich od tyłu i poszliśmy za nimi w
          ciemnych wąskich angielskich uliczkach. było już tam ok 20 osób (ruskich)
          zadzwoniliśmy po resztę naszych znajomych żeby przyszli bo nic nie wiedzieli i
          było nas za jakiś czas kilkadziesiąt osób - weszł nas tylko wszystkich ok 20
          osób reszcie powiedziano że dowiozą im do domu i za około 90 minut dowieźli
          (tak w ogóle to staliśmy tam jak w polsce za kiełbasą w czasach
          komunistycznych) do domków reszty czeki. czeki można było zrealizować tylko w
          Bostonie - bilety kosztowały 4,10 funta na osobę w 2 strony. zapomniałem dodać,
          że urwali nam 2 godz. 15 minut z godzinówki płacę mieliśmy 5.20 funta na
          godzinę a nocki miały mieć 5.46 funta i to brutto i od tego podatek wypłacili
          nam za 4 dni ponieważ płacą tam za tydzien i za 2 dni mają zapłacic w piątek
          24.02.2006 (mi mają przesłać pieniądze do polski ponieważ już wróciłem z
          tego "bagna") ale z tego co sie dowiedziałem to mogę zapomnieć o tych
          pieniądzach i jeszcze najważniejsze potrącili nam (biuro ISM) za ubrania i
          transport do pracy ok 30 funtów - ubrania przecież zwróciliśmy i nie mieliśmy w
          tedy za nie płacic i chodziliśmy piechotą a i tak skrobnęli nas na 10 funtów.
          za zrealizowanie czeku w bostonie wzięli od nas 11 funtów czyli za 4 dni pracy
          za 48 godz 15 minut zarobiliśmy 200 parę funtów a otrzymaliśmy 157 funtów z
          groszami. jeszcze mają nam zapłacić ok 100 funtów. hihihhi!!! BAJKA!!! pozatym
          jeszcze jedna ciekawa rzecz wszyscy nie zrealizowali czeku i w sobotę w dzien
          dowiedzielismy sie ze maja nas przewiesc 400 mil z tad (a mieszkalismy w
          Spalding) gdzieś nad ocean - część ludzi pojechała o 1 w nocy i byli na
          miejscu przed południem, po południu dzwonili do nas i powiedzieli, że wracają
          z tamtąd ponieważ )powiedzieli; cytuję: mafia ruskich, każą nam płacić 120
          funtów za mieszkanie) i że beznadzieja z robotą. Ja i część znajomych nie
          pojechała i po tej wiadomości byliśmy szczęśliwi, że nie pojechaliśmy, chociaż
          mieliśmy chwile zastanowienia czy dobrze zrobiliśmy nie jadąc ponieważ tu gdzie
          byliśmy pracy nie było, a tam mogła być - DOBRZE
    • Gość: anglia2006 Re: Tojaro cd. przekrętu TOJARO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 08:18
      JEDNAK ZROBILIŚMY NIE JADĄC!!! po tygodniu siedzenia w domu bez pracy i zadnych
      perspektyw na dalszą prace "zagwarantowaną" przez firmę TOJARO zdecydowałem się
      wrócić także do polski. część ludzi została i szuka coś na własną rękę ponieważ
      wielu z nich zwolniło się z pracy w polsce dla większych zarobków w Anglii, a
      okazało się, że STRAT. mnie wyjazd ten kosztował ok 3500zł łącznie, a zarobiłem
      w Anglii 540zł to jestem stratny 3000zł na pośrednictwie FIRMY "TOJARO", a
      raczej na ich oszustwach. tak dla wiadomości to biuro pośrednictwa
      pracy "TOJARO" ma kontrakt podpisany prawdopodobnie z biurem pośrednictwa pracy
      w anglii ISM i tak samo są kompetentne jak firma LIDER, bo w autobusie
      przyjechali z nami też osoby z LIDERA. ISM z tego co się dowiedzieliśmy to jest
      najgorsza agęcja w anglii więc pamiętajcie, żeby nie przekraczać ich progu w
      dżwiach. Jedyny gest od właściciela biura LIDER był taki , że pan Kowalski
      przesłał 250 funtów dla podziału na siedem osób ponieważ te osoby zadzwoniły,
      że nie mają już kasy ale pod takim warunkiem, że inni nie dowiedzą się.
      Własciciel firmy TOJARO pan Tomasz Człapa miał nas w ...... i nawet jak
      powiedzielismy, że zgłosimy o tym na policję to odpowiedział, że "to możecie
      sobie zgłaszać", w rozmowie z nami zasugierował, że ma nas w d.... . na umowie
      jest podany nr tel do konsultanta ale jest problem, że tego konsultanta w
      anglii nie ma tylko zgłasza się kobieta w biurze w Kole i zawsze jest dostępny
      pan Człapa - właściciel firmy, która zrobiła nas w balona. PAMIĘTAJCIE WIEC
      LUDZIE, ŻE NIKT NIE ZAROBI WYJEŻDZAJĄC DO ANGLII TYLKO ZAROBI PAN CZŁAPA
      TOMASZ - właściciel "TOJARO"
      • Gość: XXX Re: Tojaro cd. przekrętu TOJARO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 21:51
        JESTEM PROKURATOREM I SAM OSOBISCIE ZAJMIE SIE TĄ SPRAWĄ BEZINTERESOWNIE
        PONIEWARZ WŁASCICIEL FIRMY TOJARO OSZUKŁ CZŁONKA MOJEJ RODZINY.NA CO MI NIE
        POZWALA MOJA GODNOŚĆ I MOJE NAZWISKO
        • bylemwanglii Prokurator.... 13.10.06, 10:53
          Gość portalu: XXX napisał(a):

          > ZAJMIE SIE
          > PONIEWARZ
          > OSZUKŁ

          1. Zajmę się
          2. ponieważ
          3. oszukał

          Nic dziwnego, że polskie sądownictwo ma się tak kiepsko skoro nawet prokurator
          (a może to skrót od "profesjonalny kurator"?) nie potrafi poprawnie po polsku
          pisać... :)
    • gregor993 Re: Tojaro 22.02.06, 10:33
      haha sorry stary nie smieje sie z ciebie naprawde jest mi cie zal przeszles
      niezle pieklo ja mialem jechac wlasnie do tej fabryki z kwiatkami ale
      zrezygnowalem w pore wyczulem ze to kant wychodzi na to ze zaoszczedzilem sporo
      kasy i nerwow a wyjazd mialem juz na dniach ja pocieszam sie tym faktem ze w
      koncu ktos upie.. leb temu cwaniaczkowi i to jest pewne jak w banku nie
      teraz to za moment ale to dojdzie do skutku jestem tego pewien ja mam rodzine i
      niebede ryzykowal kratkami ale co sobie napisze na forum to moje ale tak na
      prawde to niewiem jak bum sie zachowal po powrocie z takiego wyjazdu mam
      nadzieje ze ta wypowiedz 'GOSCIA Z ANGLII' da wam troche do przemyslenia
      tymczasem omijajcie to biuro szerokim lukiem
      nara
    • Gość: ROBERT Re: Tojaro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 21:33
      WYJEBALI MNIE NA 900ZŁ.
      • Gość: raa Re: Tojaro IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.06, 23:05
        Panie Prokuratorze do dzieła bo tych sku..synów trzeba upie..ć i to w
        pięknym stylu.
        Zyczę z całego serca powodzenia
        A tak propo kto ich wpuszcza na targi pracy, nasz kraj upada!!!
    • Gość: bizon Re: Tojaro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.06, 08:51
      ZNALAZłEM TA WIADOMOśC W INTERNECIE.MYśLę żE TO PRAWDA I CI SIę PRZYDA.
      NARAZIE.
      Gość: anglia2006 22.02.06, 08:17 + odpowiedz
      Witam!
      20.02.2006 przyjechałem z wyjazdu organizowanego przez TOJARO. Wyjazd wyglądał
      następująco. Z chęcią go opisze ponieważ obiecałem to 40 paru osobom, które
      wyjechały tym samym autokarem co ja.
      Wyjechaliśmy 2 tygodnie temu w sobotę ok godz. 11.00 Spotkanie było na dworcu
      PKP gdzie była jedna pani z biura i mydliła nam sympatycznie oczy. Po krótkiej
      rozmowie zdbrała z jakimś gościem w autobusie po 100 Funtów nie chcąc dać
      żadnego pokwitowania na te pieniądze, na dodatek jakiś inny gość (nie wiem kim
      był) zebrał od nas po 600zł za transport do anglii - na to także nie
      otrzymaliśmy żadnego pokwitowania - ale za to "buzie" im się "chachały". po
      odjeżdzie z dworca podróż nasza trwała do niedzieli godz. 16.00 Dotarliśmy do
      Mansfield - nie wiem czy poprawnie to napisałem gdzie nikt na nas nie czekał i
      po wielu telefonach okazało się, że powinniśmy być w poniedziałek ok godz.
      08.00 i kierowcy chcieli nas wysadzić na chodniku nie daleko biura ISM. Jednak
      nie wysiedliśmy bo co byśmy mieli robić??? - koczować całą noc na chodniku -
      spaliśmy więc w autokarze do poniedziałku rano. W nocy przyjechał do nas
      właściciel biura TOJARO (młody facet w dresowej bluzie - pomaranczowej blizie i
      dzinsach - to był właściciel poważnej firmy). Świetnie mydlił oczy nam -
      ochrzanił kierowców, że za wcześnie był wyjazd z Koła i obiecał nam że to
      ostatnie nieporozumienie - A TO BYŁ POCZĄTEK!!! Po podpisaniu w ISM nie wiem
      czego ponieważ jak to pan Człapa i jego koledzy powiedział nie ma czasu na
      obiaśnianie treści pism mieliśmy pojechać na szkolenie a później do mieszkan -
      podzielono nas na grupki. Ja pojechałem w pierwszej turze i !!! wieźli nas
      jakimś złomem przez ok 2 godziny i w koncu dowieźli nas na jakąś farmę - a miał
      być to wyjazd do fabryki z kwiatkami ale to nic. na farmie tej wysiedliśmy -
      poszliśmy w krzaki siusiu zapaliliśmy papierosa i kazali nam wsiadać - to chyba
      miałobyć szkolenie, trwało ok 10 minur ponieważ zawieźli nas do mieszkan.
      mieszkania były ładne ale najdroższe w okolicy 55 funtów tydzien za osobę po
      jakiś 2 godzinach dojechali następni i jak opowiadali co sie działo u mich to
      nie wiedzieliśmy czy to kawał czy co??? oni siedzieli prawie przez cały dzien
      na tym chodniku i czekali aż ich z tamtąd zabiorą ponieważ przyjechał po nich 1
      autobus i za chwile kierowca ich z niego wyrzucił nie wiadomo dlaczego ponieważ
      nie zdążyli jeszcze wsiąść wszyscy - tak było też z następnym autokarem aż
      wreszcie 3 autobus podjechał i wziął ich prosto na nocleg - gdzie nie było
      noclegu. Pan Człapa miał z tych 100 fontów wziętych od nas na dworcu zapłacić
      za mieszkanie za 1 tydzien oraz za home offiss (nie wiem czy poprawnie
      napisałem - przepraszam za błędy) - na miejscu właściciel domków Mick (Majk)
      nie wiedział co się dzieje ponieważ wiedział, że przyjedzie 30 osób a
      wszystkich nas przyjechało 3 autokary w tym też litwini, lotysze już sam nie
      wiem. My czyli pierwsza grupa która przyjechała już byliśmy w domkach ponieważ
      sami z własnej kieszeni zapłaciliśmy za 1 tydzien mieszkania i na dodatek
      chciał jeszcze kaucję po 100 funtów od każdej osoby ale dogadaliśmy się i
      zrezygnował ponieważ nie mieliśmy tyle pieniędzy. domki były 4 osobowe nas już
      było w domku 6 osób ponieważ przyjechało nas za dużo. Kiedy przyjechali inni z
      naszej grupy od PANA TOMASZA CZŁAPY WŁAŚCICIELA FIRMY TOJARO okazało się zę nia
      mają gdzie mieszkać i zostali na dworze - jednak nasz domek i inni
      postanowiliśmy że razem jedziemy na jednym wózku to nie pozwolimy im tak
      zostać - wzieliśmy do naszedo domku jeszcze 4 osoby i tak w 4 osobowym domku
      przez 2 tygodnie mieszkaliśmy w 10 osób. To i tak nie było żle ponieważ w
      niektórych domkach mieszkało po 12 osób - spaliśmy na podłodze ponieważ nie
      mieli łużek ale najważniejsze że był dach. do pracy nie wiadomo kiedy mieliśmy
      iść - ale nam się udało we wtorek jako pierwsi poszliśmy do pracy a to było
      tak. ok. 17.00 wpadł do naszego domku "ruski" i powiedział, że mamy jechać -
      nie wiedzieliśmy gdzie i po co ponieważ nic nie chciał powiedzieć - pojechało
      nas 6 facetów - zawiózł nas do fabryki kwiatków FLAUER PLUS tam coś
      podpisaliśmy - także nie wiemy co i po fabryce oprowadziła nas jakaś ruska
      pokazała gdzie jest wc, palarnia i jak korzystać a automatu do kawy płatnego.
      Na koniec "pokazu" powiedziano nam, że zaczynamy już pracę to poprosiliśmy żeby
      nas chociaż zawieziono do mieszkania żeby się przebrać w ciuch robocze.
      zgodzili się - uffff!!!! o godz. 19.00 zaczeliśmy pracę i pracowaliśmy przez 6
      dni - w pracy nie było prawie żadnego anglika tylko sami "ruscy" to nie ważne -
      my jako jedyni tak dłógo pracowaliśmy inny z naszej grupy robili 4 dni około
      tego. godziny pracy mieliśmy różne - a to było tak - "ruski" wpadał do nas do
      domku i mówił że jedziemy do pracy to były godziny nocne:
      22.00/04.00/02.00/03.00 i my jechaliśmy bo trza iść do roboty - "ruski" chciał
      od nas za dowożenie po 1 funcie ale że mieliśmy 15 minut na skróty do pracy to
      chodziliśmy. robiliśmy po 12 godz. najczęściej raz nawet 18 się trafiło. aha
      dali nam nawet ubraie robocze: bluza i czapeczka - miały być też rękawice ale
      nie dali i było powiedziane ze jak zgubimy to nam potrąco z wypłaty za nie więc
      po 6 dniach pracy oddaliśmy wyprane i ułożone . od poniedziałku siedzieliśmy
      cały tydzien w domu, część ludzi wyjechała do domu bo nie mieli kasy i nerwów.
      w piątek miał być wspaniały dzien - wypłata!!!! HAHAHA!!!! kilka razy przez
      cały dzien chodzilismy do biura ISM po pieniądze ale mowili że za godzinę i tak
      w KOŁO!!! PS. "ruscy bardziej się tam liczą niż polacy" więc zobaczyliśmy
      ze "ruscy" z obok z domku idą gdzieś to poszliśmy za nimi ok godz. 19.00 i
      okazało się że poszli do biura ISM po czeki (w czekach nam zapłacili) od frątu
      ISM biuro było zamknięte więc skierowano ich od tyłu i poszliśmy za nimi w
      ciemnych wąskich angielskich uliczkach. było już tam ok 20 osób (ruskich)
      zadzwoniliśmy po resztę naszych znajomych żeby przyszli bo nic nie wiedzieli i
      było nas za jakiś czas kilkadziesiąt osób - weszł nas tylko wszystkich ok 20
      osób reszcie powiedziano że dowiozą im do domu i za około 90 minut dowieźli
      (tak w ogóle to staliśmy tam jak w polsce za kiełbasą w czasach
      komunistycznych) do domków reszty czeki. czeki można było zrealizować tylko w
      Bostonie - bilety kosztowały 4,10 funta na osobę w 2 strony. zapomniałem dodać,
      że urwali nam 2 godz. 15 minut z godzinówki płacę mieliśmy 5.20 funta na
      godzinę a nocki miały mieć 5.46 funta i to brutto i od tego podatek wypłacili
      nam za 4 dni ponieważ płacą tam za tydzien i za 2 dni mają zapłacic w piątek
      24.02.2006 (mi mają przesłać pieniądze do polski ponieważ już wróciłem z
      tego "bagna") ale z tego co sie dowiedziałem to mogę zapomnieć o tych
      pieniądzach i jeszcze najważniejsze potrącili nam (biuro ISM) za ubrania i
      transport do pracy ok 30 funtów - ubrania przecież zwróciliśmy i nie mieliśmy w
      tedy za nie płacic i chodziliśmy piechotą a i tak skrobnęli nas na 10 funtów.
      za zrealizowanie czeku w bostonie wzięli od nas 11 funtów czyli za 4 dni pracy
      za 48 godz 15 minut zarobiliśmy 200 parę funtów a otrzymaliśmy 157 funtów z
      groszami. jeszcze mają nam zapłacić ok 100 funtów. hihihhi!!! BAJKA!!! pozatym
      jeszcze jedna ciekawa rzecz wszyscy nie zrealizowali czeku i w sobotę w dzien
      dowiedzielismy sie ze maja nas przewiesc 400 mil z tad (a mieszkalismy w
      Spalding) gdzieś nad ocean - część ludzi pojechała o 1 w nocy i byli na
      miejscu przed południem, po południu dzwonili do nas i powiedzieli, że wracają
      z tamtąd ponieważ )powiedzieli; cytuję: mafia ruskich, każą nam płacić 120
      funtów za mieszkanie) i że beznadzieja z robotą. Ja i część znajomych nie
      pojechała i po tej wiadomości byliśmy szczęśliwi, że nie pojechaliśmy,
      • Gość: mixi90 Re:Do bizona IP: *.adsl.alicedsl.de 03.12.06, 10:23
        Bizon jak bys czytal od poczatku to bys wiedzial,ze ta historia byla wyzej opisany..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka