Gość: raf Re: Tojaro IP: *.normavariant.pl 11.02.06, 02:23 Daj sobie spokój z tojaro. Jedna banda oszustów. Werbyją ludzi do tartaku w którym pracuje już 40 Polaków dla których i tak już niema pracy. Właściciel Poul Ashley zwalnia dotychczas pracujących i zatrudnia nowych i kasa wpływa na nowo. OSZUŚCI OSZUŚCI OSZUŚCI Odpowiedz Link Zgłoś
gregor993 Re: Tojaro 13.02.06, 17:43 ludzie na milosc boska niekorzystajcie z tego biura to jedna wielka banda oszustow jedyne co wam moga zalatwic to spore dlugi z kturych z trudem sie wyplatacie nie jestem pierwszym ktury ma przez nich problemy jezeli komus sie udalo wyjechac za ich posrednictwem i ma prace to niech bedzie swiadom tego ze mial niesamowitego farta jezeli ktos chce sie podzielic informacjami na ich temat to zapraszam na gg 7981232 to moj numer wiem sporo na ich temat i jeszcze jedno nieodpuszcze im zrobie im taka reklame ze nawet zmiana nazwy firmy im niepomoze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Tojaro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.06, 15:11 witam!!!!!czy mógłbys mi napisać coś więcej na temat biura tojaro z koła.dostałem od nich dokumenty i hcciałbym dowiedzieć się coś na ich temat....z góry dziękuję i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gregor993 Re: Tojaro 17.02.06, 17:18 Stary nie wystarczy ci to co juz napisalem nie wplacaj im zadnej kasy bo oni nie maja cie zamiaru nigdzie wysylac to jeden wielki piepszony walek. Nie bede ci tu wymienial ile osob lacznie ze mna utopilo u nich czas i pieniadze nie mowiac o zszarpanych nerwach przeczytaj sobie na necie ile osob wyjebali i wtedy podejmij decyzje. Nara Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raf Re: Tojaro IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.06, 16:40 Witam Daj sobie spokój z nimi.Chyba że zaryzukujesz ale myślę że wylądujesz w tartaku tak jak wszyscy Polacy. Ale decyzja należy do ciebie więcej GG 1893251. poz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ROBERT Re: Tojaro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 21:39 NIE ZRÓB SIE TAK W CH..A TAK JAK JA.A WŁASCICIEL Z KOŁA NAWET NIE MA PODSTAWÓWKI NIE WSPOMINAJĄC O JĘZYKU ANGIELSKI.TO JEDNYM SŁOWEM JEST DUPEK KTÓRY JEST ODJE..Y SIŁĄ OD PŁUGA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MONDI Re: Tojaro IP: *.wfd82b.dsl.pol.co.uk 20.02.06, 06:07 UWAGA!!!!!!!! TOJARO=LIDER! SZKODA KASY NA TYCH ZLODZIEJI! ODRADZAM! WIEM BO WYJECHALAM PRZEZ TA FIRME I SIE PRZEJECHALAM! NIE JA JEDNA ALE NIE DAJMY WIECEJ SIE OSZUKAC!!!!!! LIPA! POZDRO! MONDI. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anglia2006 Re: Tojaro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 08:17 Witam! 20.02.2006 przyjechałem z wyjazdu organizowanego przez TOJARO. Wyjazd wyglądał następująco. Z chęcią go opisze ponieważ obiecałem to 40 paru osobom, które wyjechały tym samym autokarem co ja. Wyjechaliśmy 2 tygodnie temu w sobotę ok godz. 11.00 Spotkanie było na dworcu PKP gdzie była jedna pani z biura i mydliła nam sympatycznie oczy. Po krótkiej rozmowie zdbrała z jakimś gościem w autobusie po 100 Funtów nie chcąc dać żadnego pokwitowania na te pieniądze, na dodatek jakiś inny gość (nie wiem kim był) zebrał od nas po 600zł za transport do anglii - na to także nie otrzymaliśmy żadnego pokwitowania - ale za to "buzie" im się "chachały". po odjeżdzie z dworca podróż nasza trwała do niedzieli godz. 16.00 Dotarliśmy do Mansfield - nie wiem czy poprawnie to napisałem gdzie nikt na nas nie czekał i po wielu telefonach okazało się, że powinniśmy być w poniedziałek ok godz. 08.00 i kierowcy chcieli nas wysadzić na chodniku nie daleko biura ISM. Jednak nie wysiedliśmy bo co byśmy mieli robić??? - koczować całą noc na chodniku - spaliśmy więc w autokarze do poniedziałku rano. W nocy przyjechał do nas właściciel biura TOJARO (młody facet w dresowej bluzie - pomaranczowej blizie i dzinsach - to był właściciel poważnej firmy). Świetnie mydlił oczy nam - ochrzanił kierowców, że za wcześnie był wyjazd z Koła i obiecał nam że to ostatnie nieporozumienie - A TO BYŁ POCZĄTEK!!! Po podpisaniu w ISM nie wiem czego ponieważ jak to pan Człapa i jego koledzy powiedział nie ma czasu na obiaśnianie treści pism mieliśmy pojechać na szkolenie a później do mieszkan - podzielono nas na grupki. Ja pojechałem w pierwszej turze i !!! wieźli nas jakimś złomem przez ok 2 godziny i w koncu dowieźli nas na jakąś farmę - a miał być to wyjazd do fabryki z kwiatkami ale to nic. na farmie tej wysiedliśmy - poszliśmy w krzaki siusiu zapaliliśmy papierosa i kazali nam wsiadać - to chyba miałobyć szkolenie, trwało ok 10 minur ponieważ zawieźli nas do mieszkan. mieszkania były ładne ale najdroższe w okolicy 55 funtów tydzien za osobę po jakiś 2 godzinach dojechali następni i jak opowiadali co sie działo u mich to nie wiedzieliśmy czy to kawał czy co??? oni siedzieli prawie przez cały dzien na tym chodniku i czekali aż ich z tamtąd zabiorą ponieważ przyjechał po nich 1 autobus i za chwile kierowca ich z niego wyrzucił nie wiadomo dlaczego ponieważ nie zdążyli jeszcze wsiąść wszyscy - tak było też z następnym autokarem aż wreszcie 3 autobus podjechał i wziął ich prosto na nocleg - gdzie nie było noclegu. Pan Człapa miał z tych 100 fontów wziętych od nas na dworcu zapłacić za mieszkanie za 1 tydzien oraz za home offiss (nie wiem czy poprawnie napisałem - przepraszam za błędy) - na miejscu właściciel domków Mick (Majk) nie wiedział co się dzieje ponieważ wiedział, że przyjedzie 30 osób a wszystkich nas przyjechało 3 autokary w tym też litwini, lotysze już sam nie wiem. My czyli pierwsza grupa która przyjechała już byliśmy w domkach ponieważ sami z własnej kieszeni zapłaciliśmy za 1 tydzien mieszkania i na dodatek chciał jeszcze kaucję po 100 funtów od każdej osoby ale dogadaliśmy się i zrezygnował ponieważ nie mieliśmy tyle pieniędzy. domki były 4 osobowe nas już było w domku 6 osób ponieważ przyjechało nas za dużo. Kiedy przyjechali inni z naszej grupy od PANA TOMASZA CZŁAPY WŁAŚCICIELA FIRMY TOJARO okazało się zę nia mają gdzie mieszkać i zostali na dworze - jednak nasz domek i inni postanowiliśmy że razem jedziemy na jednym wózku to nie pozwolimy im tak zostać - wzieliśmy do naszedo domku jeszcze 4 osoby i tak w 4 osobowym domku przez 2 tygodnie mieszkaliśmy w 10 osób. To i tak nie było żle ponieważ w niektórych domkach mieszkało po 12 osób - spaliśmy na podłodze ponieważ nie mieli łużek ale najważniejsze że był dach. do pracy nie wiadomo kiedy mieliśmy iść - ale nam się udało we wtorek jako pierwsi poszliśmy do pracy a to było tak. ok. 17.00 wpadł do naszego domku "ruski" i powiedział, że mamy jechać - nie wiedzieliśmy gdzie i po co ponieważ nic nie chciał powiedzieć - pojechało nas 6 facetów - zawiózł nas do fabryki kwiatków FLAUER PLUS tam coś podpisaliśmy - także nie wiemy co i po fabryce oprowadziła nas jakaś ruska pokazała gdzie jest wc, palarnia i jak korzystać a automatu do kawy płatnego. Na koniec "pokazu" powiedziano nam, że zaczynamy już pracę to poprosiliśmy żeby nas chociaż zawieziono do mieszkania żeby się przebrać w ciuch robocze. zgodzili się - uffff!!!! o godz. 19.00 zaczeliśmy pracę i pracowaliśmy przez 6 dni - w pracy nie było prawie żadnego anglika tylko sami "ruscy" to nie ważne - my jako jedyni tak dłógo pracowaliśmy inny z naszej grupy robili 4 dni około tego. godziny pracy mieliśmy różne - a to było tak - "ruski" wpadał do nas do domku i mówił że jedziemy do pracy to były godziny nocne: 22.00/04.00/02.00/03.00 i my jechaliśmy bo trza iść do roboty - "ruski" chciał od nas za dowożenie po 1 funcie ale że mieliśmy 15 minut na skróty do pracy to chodziliśmy. robiliśmy po 12 godz. najczęściej raz nawet 18 się trafiło. aha dali nam nawet ubraie robocze: bluza i czapeczka - miały być też rękawice ale nie dali i było powiedziane ze jak zgubimy to nam potrąco z wypłaty za nie więc po 6 dniach pracy oddaliśmy wyprane i ułożone . od poniedziałku siedzieliśmy cały tydzien w domu, część ludzi wyjechała do domu bo nie mieli kasy i nerwów. w piątek miał być wspaniały dzien - wypłata!!!! HAHAHA!!!! kilka razy przez cały dzien chodzilismy do biura ISM po pieniądze ale mowili że za godzinę i tak w KOŁO!!! PS. "ruscy bardziej się tam liczą niż polacy" więc zobaczyliśmy ze "ruscy" z obok z domku idą gdzieś to poszliśmy za nimi ok godz. 19.00 i okazało się że poszli do biura ISM po czeki (w czekach nam zapłacili) od frątu ISM biuro było zamknięte więc skierowano ich od tyłu i poszliśmy za nimi w ciemnych wąskich angielskich uliczkach. było już tam ok 20 osób (ruskich) zadzwoniliśmy po resztę naszych znajomych żeby przyszli bo nic nie wiedzieli i było nas za jakiś czas kilkadziesiąt osób - weszł nas tylko wszystkich ok 20 osób reszcie powiedziano że dowiozą im do domu i za około 90 minut dowieźli (tak w ogóle to staliśmy tam jak w polsce za kiełbasą w czasach komunistycznych) do domków reszty czeki. czeki można było zrealizować tylko w Bostonie - bilety kosztowały 4,10 funta na osobę w 2 strony. zapomniałem dodać, że urwali nam 2 godz. 15 minut z godzinówki płacę mieliśmy 5.20 funta na godzinę a nocki miały mieć 5.46 funta i to brutto i od tego podatek wypłacili nam za 4 dni ponieważ płacą tam za tydzien i za 2 dni mają zapłacic w piątek 24.02.2006 (mi mają przesłać pieniądze do polski ponieważ już wróciłem z tego "bagna") ale z tego co sie dowiedziałem to mogę zapomnieć o tych pieniądzach i jeszcze najważniejsze potrącili nam (biuro ISM) za ubrania i transport do pracy ok 30 funtów - ubrania przecież zwróciliśmy i nie mieliśmy w tedy za nie płacic i chodziliśmy piechotą a i tak skrobnęli nas na 10 funtów. za zrealizowanie czeku w bostonie wzięli od nas 11 funtów czyli za 4 dni pracy za 48 godz 15 minut zarobiliśmy 200 parę funtów a otrzymaliśmy 157 funtów z groszami. jeszcze mają nam zapłacić ok 100 funtów. hihihhi!!! BAJKA!!! pozatym jeszcze jedna ciekawa rzecz wszyscy nie zrealizowali czeku i w sobotę w dzien dowiedzielismy sie ze maja nas przewiesc 400 mil z tad (a mieszkalismy w Spalding) gdzieś nad ocean - część ludzi pojechała o 1 w nocy i byli na miejscu przed południem, po południu dzwonili do nas i powiedzieli, że wracają z tamtąd ponieważ )powiedzieli; cytuję: mafia ruskich, każą nam płacić 120 funtów za mieszkanie) i że beznadzieja z robotą. Ja i część znajomych nie pojechała i po tej wiadomości byliśmy szczęśliwi, że nie pojechaliśmy, chociaż mieliśmy chwile zastanowienia czy dobrze zrobiliśmy nie jadąc ponieważ tu gdzie byliśmy pracy nie było, a tam mogła być - DOBRZE Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anglia2006 Re: Tojaro cd. przekrętu TOJARO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 08:18 JEDNAK ZROBILIŚMY NIE JADĄC!!! po tygodniu siedzenia w domu bez pracy i zadnych perspektyw na dalszą prace "zagwarantowaną" przez firmę TOJARO zdecydowałem się wrócić także do polski. część ludzi została i szuka coś na własną rękę ponieważ wielu z nich zwolniło się z pracy w polsce dla większych zarobków w Anglii, a okazało się, że STRAT. mnie wyjazd ten kosztował ok 3500zł łącznie, a zarobiłem w Anglii 540zł to jestem stratny 3000zł na pośrednictwie FIRMY "TOJARO", a raczej na ich oszustwach. tak dla wiadomości to biuro pośrednictwa pracy "TOJARO" ma kontrakt podpisany prawdopodobnie z biurem pośrednictwa pracy w anglii ISM i tak samo są kompetentne jak firma LIDER, bo w autobusie przyjechali z nami też osoby z LIDERA. ISM z tego co się dowiedzieliśmy to jest najgorsza agęcja w anglii więc pamiętajcie, żeby nie przekraczać ich progu w dżwiach. Jedyny gest od właściciela biura LIDER był taki , że pan Kowalski przesłał 250 funtów dla podziału na siedem osób ponieważ te osoby zadzwoniły, że nie mają już kasy ale pod takim warunkiem, że inni nie dowiedzą się. Własciciel firmy TOJARO pan Tomasz Człapa miał nas w ...... i nawet jak powiedzielismy, że zgłosimy o tym na policję to odpowiedział, że "to możecie sobie zgłaszać", w rozmowie z nami zasugierował, że ma nas w d.... . na umowie jest podany nr tel do konsultanta ale jest problem, że tego konsultanta w anglii nie ma tylko zgłasza się kobieta w biurze w Kole i zawsze jest dostępny pan Człapa - właściciel firmy, która zrobiła nas w balona. PAMIĘTAJCIE WIEC LUDZIE, ŻE NIKT NIE ZAROBI WYJEŻDZAJĄC DO ANGLII TYLKO ZAROBI PAN CZŁAPA TOMASZ - właściciel "TOJARO" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Tojaro cd. przekrętu TOJARO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 21:51 JESTEM PROKURATOREM I SAM OSOBISCIE ZAJMIE SIE TĄ SPRAWĄ BEZINTERESOWNIE PONIEWARZ WŁASCICIEL FIRMY TOJARO OSZUKŁ CZŁONKA MOJEJ RODZINY.NA CO MI NIE POZWALA MOJA GODNOŚĆ I MOJE NAZWISKO Odpowiedz Link Zgłoś
bylemwanglii Prokurator.... 13.10.06, 10:53 Gość portalu: XXX napisał(a): > ZAJMIE SIE > PONIEWARZ > OSZUKŁ 1. Zajmę się 2. ponieważ 3. oszukał Nic dziwnego, że polskie sądownictwo ma się tak kiepsko skoro nawet prokurator (a może to skrót od "profesjonalny kurator"?) nie potrafi poprawnie po polsku pisać... :) Odpowiedz Link Zgłoś
gregor993 Re: Tojaro 22.02.06, 10:33 haha sorry stary nie smieje sie z ciebie naprawde jest mi cie zal przeszles niezle pieklo ja mialem jechac wlasnie do tej fabryki z kwiatkami ale zrezygnowalem w pore wyczulem ze to kant wychodzi na to ze zaoszczedzilem sporo kasy i nerwow a wyjazd mialem juz na dniach ja pocieszam sie tym faktem ze w koncu ktos upie.. leb temu cwaniaczkowi i to jest pewne jak w banku nie teraz to za moment ale to dojdzie do skutku jestem tego pewien ja mam rodzine i niebede ryzykowal kratkami ale co sobie napisze na forum to moje ale tak na prawde to niewiem jak bum sie zachowal po powrocie z takiego wyjazdu mam nadzieje ze ta wypowiedz 'GOSCIA Z ANGLII' da wam troche do przemyslenia tymczasem omijajcie to biuro szerokim lukiem nara Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ROBERT Re: Tojaro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 21:33 WYJEBALI MNIE NA 900ZŁ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raa Re: Tojaro IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.06, 23:05 Panie Prokuratorze do dzieła bo tych sku..synów trzeba upie..ć i to w pięknym stylu. Zyczę z całego serca powodzenia A tak propo kto ich wpuszcza na targi pracy, nasz kraj upada!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bizon Re: Tojaro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.06, 08:51 ZNALAZłEM TA WIADOMOśC W INTERNECIE.MYśLę żE TO PRAWDA I CI SIę PRZYDA. NARAZIE. Gość: anglia2006 22.02.06, 08:17 + odpowiedz Witam! 20.02.2006 przyjechałem z wyjazdu organizowanego przez TOJARO. Wyjazd wyglądał następująco. Z chęcią go opisze ponieważ obiecałem to 40 paru osobom, które wyjechały tym samym autokarem co ja. Wyjechaliśmy 2 tygodnie temu w sobotę ok godz. 11.00 Spotkanie było na dworcu PKP gdzie była jedna pani z biura i mydliła nam sympatycznie oczy. Po krótkiej rozmowie zdbrała z jakimś gościem w autobusie po 100 Funtów nie chcąc dać żadnego pokwitowania na te pieniądze, na dodatek jakiś inny gość (nie wiem kim był) zebrał od nas po 600zł za transport do anglii - na to także nie otrzymaliśmy żadnego pokwitowania - ale za to "buzie" im się "chachały". po odjeżdzie z dworca podróż nasza trwała do niedzieli godz. 16.00 Dotarliśmy do Mansfield - nie wiem czy poprawnie to napisałem gdzie nikt na nas nie czekał i po wielu telefonach okazało się, że powinniśmy być w poniedziałek ok godz. 08.00 i kierowcy chcieli nas wysadzić na chodniku nie daleko biura ISM. Jednak nie wysiedliśmy bo co byśmy mieli robić??? - koczować całą noc na chodniku - spaliśmy więc w autokarze do poniedziałku rano. W nocy przyjechał do nas właściciel biura TOJARO (młody facet w dresowej bluzie - pomaranczowej blizie i dzinsach - to był właściciel poważnej firmy). Świetnie mydlił oczy nam - ochrzanił kierowców, że za wcześnie był wyjazd z Koła i obiecał nam że to ostatnie nieporozumienie - A TO BYŁ POCZĄTEK!!! Po podpisaniu w ISM nie wiem czego ponieważ jak to pan Człapa i jego koledzy powiedział nie ma czasu na obiaśnianie treści pism mieliśmy pojechać na szkolenie a później do mieszkan - podzielono nas na grupki. Ja pojechałem w pierwszej turze i !!! wieźli nas jakimś złomem przez ok 2 godziny i w koncu dowieźli nas na jakąś farmę - a miał być to wyjazd do fabryki z kwiatkami ale to nic. na farmie tej wysiedliśmy - poszliśmy w krzaki siusiu zapaliliśmy papierosa i kazali nam wsiadać - to chyba miałobyć szkolenie, trwało ok 10 minur ponieważ zawieźli nas do mieszkan. mieszkania były ładne ale najdroższe w okolicy 55 funtów tydzien za osobę po jakiś 2 godzinach dojechali następni i jak opowiadali co sie działo u mich to nie wiedzieliśmy czy to kawał czy co??? oni siedzieli prawie przez cały dzien na tym chodniku i czekali aż ich z tamtąd zabiorą ponieważ przyjechał po nich 1 autobus i za chwile kierowca ich z niego wyrzucił nie wiadomo dlaczego ponieważ nie zdążyli jeszcze wsiąść wszyscy - tak było też z następnym autokarem aż wreszcie 3 autobus podjechał i wziął ich prosto na nocleg - gdzie nie było noclegu. Pan Człapa miał z tych 100 fontów wziętych od nas na dworcu zapłacić za mieszkanie za 1 tydzien oraz za home offiss (nie wiem czy poprawnie napisałem - przepraszam za błędy) - na miejscu właściciel domków Mick (Majk) nie wiedział co się dzieje ponieważ wiedział, że przyjedzie 30 osób a wszystkich nas przyjechało 3 autokary w tym też litwini, lotysze już sam nie wiem. My czyli pierwsza grupa która przyjechała już byliśmy w domkach ponieważ sami z własnej kieszeni zapłaciliśmy za 1 tydzien mieszkania i na dodatek chciał jeszcze kaucję po 100 funtów od każdej osoby ale dogadaliśmy się i zrezygnował ponieważ nie mieliśmy tyle pieniędzy. domki były 4 osobowe nas już było w domku 6 osób ponieważ przyjechało nas za dużo. Kiedy przyjechali inni z naszej grupy od PANA TOMASZA CZŁAPY WŁAŚCICIELA FIRMY TOJARO okazało się zę nia mają gdzie mieszkać i zostali na dworze - jednak nasz domek i inni postanowiliśmy że razem jedziemy na jednym wózku to nie pozwolimy im tak zostać - wzieliśmy do naszedo domku jeszcze 4 osoby i tak w 4 osobowym domku przez 2 tygodnie mieszkaliśmy w 10 osób. To i tak nie było żle ponieważ w niektórych domkach mieszkało po 12 osób - spaliśmy na podłodze ponieważ nie mieli łużek ale najważniejsze że był dach. do pracy nie wiadomo kiedy mieliśmy iść - ale nam się udało we wtorek jako pierwsi poszliśmy do pracy a to było tak. ok. 17.00 wpadł do naszego domku "ruski" i powiedział, że mamy jechać - nie wiedzieliśmy gdzie i po co ponieważ nic nie chciał powiedzieć - pojechało nas 6 facetów - zawiózł nas do fabryki kwiatków FLAUER PLUS tam coś podpisaliśmy - także nie wiemy co i po fabryce oprowadziła nas jakaś ruska pokazała gdzie jest wc, palarnia i jak korzystać a automatu do kawy płatnego. Na koniec "pokazu" powiedziano nam, że zaczynamy już pracę to poprosiliśmy żeby nas chociaż zawieziono do mieszkania żeby się przebrać w ciuch robocze. zgodzili się - uffff!!!! o godz. 19.00 zaczeliśmy pracę i pracowaliśmy przez 6 dni - w pracy nie było prawie żadnego anglika tylko sami "ruscy" to nie ważne - my jako jedyni tak dłógo pracowaliśmy inny z naszej grupy robili 4 dni około tego. godziny pracy mieliśmy różne - a to było tak - "ruski" wpadał do nas do domku i mówił że jedziemy do pracy to były godziny nocne: 22.00/04.00/02.00/03.00 i my jechaliśmy bo trza iść do roboty - "ruski" chciał od nas za dowożenie po 1 funcie ale że mieliśmy 15 minut na skróty do pracy to chodziliśmy. robiliśmy po 12 godz. najczęściej raz nawet 18 się trafiło. aha dali nam nawet ubraie robocze: bluza i czapeczka - miały być też rękawice ale nie dali i było powiedziane ze jak zgubimy to nam potrąco z wypłaty za nie więc po 6 dniach pracy oddaliśmy wyprane i ułożone . od poniedziałku siedzieliśmy cały tydzien w domu, część ludzi wyjechała do domu bo nie mieli kasy i nerwów. w piątek miał być wspaniały dzien - wypłata!!!! HAHAHA!!!! kilka razy przez cały dzien chodzilismy do biura ISM po pieniądze ale mowili że za godzinę i tak w KOŁO!!! PS. "ruscy bardziej się tam liczą niż polacy" więc zobaczyliśmy ze "ruscy" z obok z domku idą gdzieś to poszliśmy za nimi ok godz. 19.00 i okazało się że poszli do biura ISM po czeki (w czekach nam zapłacili) od frątu ISM biuro było zamknięte więc skierowano ich od tyłu i poszliśmy za nimi w ciemnych wąskich angielskich uliczkach. było już tam ok 20 osób (ruskich) zadzwoniliśmy po resztę naszych znajomych żeby przyszli bo nic nie wiedzieli i było nas za jakiś czas kilkadziesiąt osób - weszł nas tylko wszystkich ok 20 osób reszcie powiedziano że dowiozą im do domu i za około 90 minut dowieźli (tak w ogóle to staliśmy tam jak w polsce za kiełbasą w czasach komunistycznych) do domków reszty czeki. czeki można było zrealizować tylko w Bostonie - bilety kosztowały 4,10 funta na osobę w 2 strony. zapomniałem dodać, że urwali nam 2 godz. 15 minut z godzinówki płacę mieliśmy 5.20 funta na godzinę a nocki miały mieć 5.46 funta i to brutto i od tego podatek wypłacili nam za 4 dni ponieważ płacą tam za tydzien i za 2 dni mają zapłacic w piątek 24.02.2006 (mi mają przesłać pieniądze do polski ponieważ już wróciłem z tego "bagna") ale z tego co sie dowiedziałem to mogę zapomnieć o tych pieniądzach i jeszcze najważniejsze potrącili nam (biuro ISM) za ubrania i transport do pracy ok 30 funtów - ubrania przecież zwróciliśmy i nie mieliśmy w tedy za nie płacic i chodziliśmy piechotą a i tak skrobnęli nas na 10 funtów. za zrealizowanie czeku w bostonie wzięli od nas 11 funtów czyli za 4 dni pracy za 48 godz 15 minut zarobiliśmy 200 parę funtów a otrzymaliśmy 157 funtów z groszami. jeszcze mają nam zapłacić ok 100 funtów. hihihhi!!! BAJKA!!! pozatym jeszcze jedna ciekawa rzecz wszyscy nie zrealizowali czeku i w sobotę w dzien dowiedzielismy sie ze maja nas przewiesc 400 mil z tad (a mieszkalismy w Spalding) gdzieś nad ocean - część ludzi pojechała o 1 w nocy i byli na miejscu przed południem, po południu dzwonili do nas i powiedzieli, że wracają z tamtąd ponieważ )powiedzieli; cytuję: mafia ruskich, każą nam płacić 120 funtów za mieszkanie) i że beznadzieja z robotą. Ja i część znajomych nie pojechała i po tej wiadomości byliśmy szczęśliwi, że nie pojechaliśmy, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mixi90 Re:Do bizona IP: *.adsl.alicedsl.de 03.12.06, 10:23 Bizon jak bys czytal od poczatku to bys wiedzial,ze ta historia byla wyzej opisany.. Odpowiedz Link Zgłoś