Rząd Chile grzebie w historii

09.01.12, 22:05
Tak sie zastanawiam, ile ofiar ma na swoim sumieniu ten niesamowicie postepowy, lewicowy rzad Fidela Castro? O niesamowitej nedzy narodu kubanskiego nie ma co mowic, bo to nieodlaczny wyznacznik wprowadzania socjalizmu i nedza musi byc tam gdzie socjalizm, bo to nieodlaczni towarzysze.
Salvadore Allende chcial wprowadzic w Chile dokladnie to, co Castro na Kubie. Korzystal z tych samych wzorow, oplacany byl przez Zwiazek Sowiecki, a doradcami byli Kubanczycy. Gdyby nie akcja gen. Pinocheta w Chile byloby dokladnie tak samo, jak na Kubie czyli tzw. postepowa nedza. Pinochet pogonil komunistow i zostawil kwitnacy gospodarczo kraj, wiec teraz mowi sie o nim dyktator, bandyta, zbrodniarz itd. O Castro dzis malo kto mowi, bo przekazal wladze bratu, jest nieszkodliwym staruszkiem, a przede wszystkim chcial dobrze. A ze nie wyszlo...
    • stapa Re: Rząd Chile grzebie w historii 10.01.12, 04:29
      Biorąc pod uwagę ogromne zróżnicowanie dochodów w Ameryce Łacińskiej większości Kubańczyków nadal żyje się lepiej niż większości ich sąsiadów, co obrazuje chociażby Wskaźnik Rozwoju Społecznego:
      hdr.undp.org/en/statistics/
    • youngcontrarian Slowo o poludniowo-amerykanskim klero-faszyzmie 10.01.12, 04:43
      Coraz czesciej slysze wsrod swoich “wierzacych” przyjaciol, znajomych a nawet czlonkow mojej rodziny glosy krytykujace hierarchie KK. Niektorzy – co odwazniejsi - posuwaja sie nawet do otwartego oskarzania instytucji koscielno-watykanskich o naduzywanie wladzy, chciwosc, zaklamanie, o wykorzystywanie "dobrego imienia boga" i wypaczanie “chrzescijanskiej moralnosci” i nauk Jana Pawla II. Dla mnie flirt z Wojtyla zakonczyl po wlasnie jego wizycie w Chile w kwietniu 1987. Polski papiez tak się "przejął" losem ofiar Pinocheta, że..... odznaczył kata Narodu Chilijskiego orderem za długoletnie pożycie małżeńskie.) sacolargo.files.wordpress.com/2011/02/jp2-pinochet.jpg

      Wlasciwie to nie ma sie czemu dziwic. Tysiace niemieckich , austryjackich ( tak nie zapmnialem i o was bracia w wierze) chrowackich zbrodniarzy wojennych (albo jak oni sami sie wola nazywac: "bohaterskich bojownikow o wolnosc narodow Europy z zydo-bolszewizmem") na watykanskich papierach i czesto przbrani w sutanny znalezli swoja "ziemie Obiecana" wlasnie w Ameryce Poludniowej m.in w Chile.

      P.S.

      Nie chce porownywac Pinocheta i Perona do Fidela czy Che...
      To prawda, ze Kuba jest krajem ludzi ubogich ale na pewno nie ma tylu tysiecy ludzi bezdomnych mieszkajacych w kartonowych pudelkach jakich mozna spotkac w samym tylko Nowym Jorku.
      • grba Re: Slowo o poludniowo-amerykanskim klero-faszyzm 10.01.12, 07:41
        Papież spotkał się wtedy także z przedstawicielami opozycji.

        Pinochet odszedł w 1988 po przegranym referendum i już roku później odbyły się w Chile normalne wybory i powrót do demokracji. Fidel, jak to w komuszych dynastiach rządy przekazał bratu. I rządzić będą nawet z pampersem na tyłku, ze sklerozą w mózgach.

        Szkoda tylko Kubańczyków. Wyjście z fidelizmu będzie bardzo bolało.
        • youngcontrarian Katolicko - komunstyczne analogie 10.01.12, 09:03
          grba napisał:

          ((((....)))) I rządzić będą nawet z pampersem na tyłku, ze sklerozą w mózgach.
          (...)
          Miales na mysli chorobe Parkinsona...
        • acqh Re: Slowo o poludniowo-amerykanskim klero-faszyzm 10.01.12, 09:19
          Gdybym miała do wyboru:
          -biedę w kartonowym pudle w Nowym Jorku i
          -biedę na Kubie
          to wybrałabym Kubę. Zwłaszcza, że mają dobrze działającą służbę zdrowia i przodują w badaniach naukowych w medycynie ( o czym mało kto wie).
          • bartosz.klimek Re: Slowo o poludniowo-amerykanskim klero-faszyzm 10.01.12, 10:16
            Taaak, ale nam ambicje społeczne skarlały. Tak może pisać ktoś, kto zakłada, że biednym będzie do końca swych dni. W takim razie wybór Kuby wydaje się oczywisty, szczególnie że tam cieplej, a w NYC nieraz wiatr hula po długich zaciemnionych ulicach ;) Jest jedna różnica między kartonem w NYC i w Hawanie: jak masz dwie sprawne ręce, coś umiesz lub przynajmniej jesteś pracowity, w NYC masz szansę z tej biedy wyjść o własnych siłach. W Kubie będziesz biedować - fakt, na niezłym poziomie - aż do pogrzebu (oczywiście na koszta państwa), bo przecież w komunizmie zaradnymi ludźmi się pogardza.
    • serwolatka5 Rząd Chile grzebie w podręcznikach historii 10.01.12, 09:20
      Brzydzę się amerykańskimi kundlami, polskimi też.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja