Dodaj do ulubionych

Głosowanie to obciach

14.09.05, 23:05
Ze zgrozą przyglądam się obecnej kampanii wyborczej: koncerty, skandujący
politycy zapewniający, że są jedynymi, wybranymi przez Boga albo Rozum (tylko
Romero, Jedyna i niepowtarzalna, Roooomero! – najkrótsze streszczenie
programu), balansujący w rytmach hitów, otoczeni wynajętymi modelkami,
obwożący się samochodami i nawzajem się zagłuszający, wciskający ulotki, a
gdy ktoś się o coś pyta, to udają, że nie słyszą, albo kiwają potakująco
głową - dziś się z wami zgadzamy, tak ma pan rację, może koszulkę; i tu
proszę skreślić - i następny. Kakofonia tandety, pstrokacizna ukrywająca
jałowość.
To politycy, więc można im wybaczyć. W końcu czego się po nich spodziewać?
Ludzie wychodzili stamtąd zniesmaczeni. Zatrzymywali się koło stoiska z
bojkotem wyborów i pozdrawiali. Rozmawiali o swoich problemach i tym, co by
mogło być zamiast tej szopki. Niestety, ta szopka ma i swoich
propagandzistów, którzy są na tyle podli, że nie cofną się i przed obrażaniem
tych, co przejrzeli i nie ufają już politykom. Rozpowszechniają te pieski
salonowe informacji, że kiepska frekwencja jest wynikiem niskiej świadomości
obywatelskiej, że to z reguły ludzie bez papierka uniwersyteckiego nie
głosują, jakby procent absolwentów szkół wyższych stanowił znaczną część
populacji. Sprawiło to, że postanowiłem przyjrzeć się bliżej temu, co ci
krzykacze zwą obywatelem i jego obowiązkami.
Obywatel to idiota, bo chociaż wie, że politycy nie zadbają o jego interesy,
o interes miasta i wspólnoty - postępuje według narzuconych reguł i głosuje.
I jako uzasadnienie podaje, że dzięki temu będzie mógł marudzić i narzekać.
Ujawnia się tu przy okazji jego krótka pamięć, bo pewnie nie pamięta innej
piosenki, że skoro się wybrało danego polityka nie powinno się narzekać, bo
jest się samemu winnym - przecież to był twój wybór, więc teraz siedź cicho -
takie są zasady demokracji. Przyklaskiwali temu ci sami, co dziś głoszą, że
udział w wyborach pozwala potem siedzieć przed telewizorem i rzucać obelgi.
Nie wiem, czy obywatel nie jest czasem ukrytym masochistom?
Obywatel, według zwolenników wyborów, jest odporny na poznanie i żadne
doświadczenie, żadna wiedza nie może zachwiać jego postępowaniem według
obowiązku. Jest takim kantystą stojącym na głowie, jego a priori jest oparte
nie na Rozumie, ale Niedorzeczności czy może bardziej Ustawie. Obywatel nie
może poddawać krytyce podstaw Systemu, bo staje się wtedy fundamentalistą,
radykałem. Musi też być odporny na argumenty mamrocząc, że inaczej się nie
da, niż tak jak on robi, a co odkryli oświeceni Ustawodawcy, jest jedynym
rozsądnym postępowaniem. Jego obowiązkiem jest postępować według wytycznych z
Gazety Wyborczej i programów politycznych, choćby świat miał runąć.
Postępując tak, obywatel zobowiązany jest tępić każdego, kto próbuje rozeznać
się w świecie, kto krytykuje, kto nie płynie z prądem, gdyż jest to człowiek
co nie dorósł do Królestwa Rozumu, jest wiejskim tępakiem przez którego tak
naprawę jest źle. W dodatku ten burak nie chce przyjąć do wiadomości, że
wskazywanie na powiązanie elit politycznych z elitami ekonomicznymi tak
naprawdę prowadzi do ograniczenia wolności i upadku demokracji, bo od krytyki
tylko krok do obozów zagłady i totalitaryzmu. Więc cicho.
Tak, obywatel siedzi cicho. Potakuje. Biega na każde skinienie jak piesek. I
warczy na tego, na kogo jego pan wskaże. Klepie slogany jako mądrości. Krótko
mówiąc, jest nędznym kundlem, pinczerkiem i jako taki staje barykadą każdej
próbie poprawy sytuacji, robiąc zawieruchę podobną do tej, jaką robią
politycy. Wszak żywi się ich odchodami. I to ono po części powoduje, że
obywatel obraca się w sferze iluzji.
Oto obywatelskość: nie mieć zasad innych, niż ustalone przez Prawodawców;
innych poglądów, niż Massmediowe; postępować tylko tak, jak ustalili
Ustawodawcy. Nie pytać - wykonywać!
Na szczęście pamiętam twoją twarz, wiejski tępaku, szary człowiecze, jakże
bardziej zorientowany od tych uczonych, miastowych, wyborczych…
Na szczęście więcej osób olewa tych piewców Oligarchii podszywających się pod
zwolenników Demokracji. To daje mi nadzieję - i myślę sobie, że może te
wybory będą ostatnimi. Pozbędziemy się polityków i obywateli - tych
zadymiarzy - i siądziemy gdzieś wspólnie, zaczniemy rozwiązywać wspólne
problemy. Obudzi się w nas duch Zapatystów, duch Abramowskiego… Na dzień
dzisiejszy mogę zaproponować jedynie ten bojkot, pierwszy akt protestu wobec
szopki, wobec zdurniałego obywatela i skrzeczącego telewizora. Olanie tych
wszystkich, co publiczną debatę redukują do reklamy; głośnej muzyki, przy
której wyginają się kandydaci; splunięcie na tych, co wycierają gębę pojęciem
obywatela. Głosowanie nie świadczy o wykształceniu i cnotach społecznych -
raczej o ich braku.
Mamy prawo narzekać nie tylko przed telewizorem - mamy prawo protestować,
demonstrować, rządzić się po swojemu, decydować o swoim życiu i życiu
społeczeństwa, kształcie otaczającego nas świata. To prawo jest nam nadane
jako członkom społeczeństwa. Głosowanie raczej tego nie potwierdza - a
przekreśla. Daje ono władze tym, co potem pasą się na naszej nędzy, którzy
nas wywłaszczają, prześladują, skazują na bezrobocie, bezdomność, na realny
brak głosu, pacyfikują podczas demonstracji. Trzeba to powiedzieć jasno: nie
ma argumentów za danym stanem rzeczy - głosowanie to obciach.
Obserwuj wątek
    • maaac dlaczego sam nie kandydujesz? 14.09.05, 23:21
      Tworzysz komitet wyborczy. Spraszasz do niego uczciwych ludzi, prowadzisz
      uczciwą i rozważną kampanię. Ludzie Cię poprą bo już mają TYCH dość. Banał nie?
      Ale trzeba ruszyć d***ę no i głową, a to trochę męczy. Prościej olać wybory,
      nie? :)))))))))))))))))))
      • marcel_duchamp Re: dlaczego sam nie kandydujesz? 15.09.05, 01:20
        gdyby życie było takie proste....
        ludzie nie głosują na partię, ale na dobrze dobrany krawat do garnituru, na
        ładną buzię polityka; zwycięstwo w wyborach, to nie zwycięstwo programu, czy
        kandydata, to zwycięstwo całego sztabu specjalistów do public relations.....
        jeszcze musisz mieć program, musisz obiecać to, co nie możliwe, musisz kłamać i
        oszukiwać, bo jeśli nie obiecasz, ot dla przykładu, przsłowiowych już stu
        milionów czy mieszkań dla młodych małżeństw niczego nie osiąniesz. ludzie
        kochają słyszeć nie realne obietnice......
        i najważniejsze: pieniądze. olbrzymie pieniądze na efektowną kampanię: mordy
        kandydatów muszą straszyć z każdego bilbordu, musisz je oglądać w telewizorni i
        wyborczej, musisz słyszeć nazwiska w radiu - do obrzydzenia......
        niedawno przez przypadek dowiedziałem się, że prof. Maria Szyszkowska również
        kandyduje - korupcji nikt jej nie zarzuci, niczym się nigdy nie skompromitowała,
        przyświecaja jej ideały pierwszej solidarności.... ciekawe dostanie aż dwa
        procent głosów czy mniej? nie namawiam by głosować na Szyszkowską - sam nie
        zamierzam, pokazuję tylko, że najlepszy program jest niczym bez poparcia
        największych partii, sku..onych polityków i sponsorów z nieograniczonym
        budżetem.....
    • kali301 Re: Głosowanie to obciach 14.09.05, 23:31
      Drogi Zapatysto! Kali głosił to dawno temu i nie ma zamiaru powtarzać
      przypowieści o krowach, nie tylko tych (u)kradzionych, ale i o tych które
      wyszły z Nilu. Tam! W tej przypowieści jest instrukcja pra-bankowości i jak
      należy manipulować tłumem , aby go zniewolić. Przemyśl co napisano w dokumencie
      źródłowym: Biblii Tysiąclecia.
    • widelcor Re: Głosowanie to obciach 23.09.05, 18:31
      POPIERAM!
      bojkot-wyborow.org
    • widelcor Re: Głosowanie to obciach 23.09.05, 21:18
      A tak pozatym
      "politycy do kostnicy"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka