Dodaj do ulubionych

Stypendia to za mało

03.02.06, 22:41
> Taka pomoc nie musi być duża. W skali 40-milionowego kraju te wszystkie
> działania kosztują grosze.

Zaraz odezwie się jakiś Lewiatan czy inny monster, ze za dużo wydajemy na
pomoc socjalną, a tu cza obniżac koszty pracy a nie wydawać bez sensu kasę.
Obserwuj wątek
    • wakefield Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 11:08
      To niech te dzieci uczą się tak jak ja wychowanek domu dziecka.Dzisiaj studenci
      chcą nie tylko uczyć się, ale także żyć na fuul.
      NIe chcę polemizować, bo moich "nierobów" wprost uwielbiam.
      Jednak zdrowy rozsądek też jest potrzebny.
      • mitemart Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 11:54
        Przeczytaj jeszcze raz artykuł, a potem zastanów się co jest nie tak w Twojej
        wypowiedzi.
    • ph29 Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 11:30
      Czy można gdzieś znaleźć listę organizacji pożytku publicznego zajmujących się
      właśnie pomocą dla zdolnych dzieci z małych miejscowości? Nie odsyłajcie mnie do
      ogólnych list OPP, bo przegrzebanie się przez wszystkie fundacje jest zbyt
      czasochłonne jak dla mnie.
      • pkownacki Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 12:04
        my jestesmy jedna z organizacji, ktora wspolpracuje z Fundacją Batorego i to
        działa, od pazdziernika do maja zbieramy pieniadze, ktore nastepnie sa podwajane
        przez fundacje - w zeszłym roku zebralismy 10500 zł co z pomoca fundacji dało 21
        tys.
        A juz dzis punkt kulminacyjny naszego zbierania czyli bal charytatywny - dzieki
        pomocy ludzi takich jak Krzysztof Holowczyc, Robert Korzeniowski, Mateusz
        Kusznierewicz, Szymon Majewski, pezydenci RP i wiele wspanialych osób, ktore bez
        interesownie podarowuja nam gadgety na aukcje - mamy nadzieje, ze uzbieramy
        srodki na nastepny rok szkolny.
        Zapraszam na naszą stronę.
        A jesli ktoś chce wplacac 1% na ten cel to zapraszam na stronę fundacji Batorego
        www.batory.org.pl
    • galan12 Chcieliście kapitalizmu to go macie i dogorywajcie 04.02.06, 11:55
      globalizm szykuje jeszcze bardziej śietlaną przyszłość.
      • tzetze1 Re: Chcieliście kapitalizmu to go macie i dogoryw 04.02.06, 12:05
        galan12 napisała:

        > globalizm szykuje jeszcze bardziej śietlaną przyszłość.

        A co ma do tego kapitalizm? Myslisz ze te organizajce pozarzadowe skad kase
        maja na stypendia? Nie kompromituj sie czlowieku
        • pkownacki skad mamy pieniadze na stypendia: 04.02.06, 12:11
          1. Bal charytatywny połączony z aukcją - robiony naprawde po najnizszych
          mozliwych kosztach, sala udostepniana za free przez gminę - obrazy i inne
          gadgety na aukcje otrzymujemy za darmo. Sa chetni, ktorzy m,owia, ze dadza nam
          obraz podajac nam cene a wszystko co ponad ta cene trafi do nas, ale w takie
          uklady nie wchodzimy
          2. składki radnych i sołtysów (nie wszystkich - jakos Ci, ktorzy mienia się
          obrońcami biednych nie chca sie dzielic dietami)
          3. zbiorka wsród pracownikow urzedu gminy
          4. aukcja na Allegro.pl - dzieki zyczliwosci kierownictwa portalu mielismy m.in
          za darmo promocje na glownej stronie.
          5. wplywy od osob prywatnych i firm lokalnych
          w sumie zebralismy 10500 zł
    • krakoma Komu - oprócz siebie - go zawdzięczają? 04.02.06, 12:57
      ??????????????
      komu go zawdzieczaja???
      siebie???

      NO COMMENT
      • keechaczu Re: Komu - oprócz siebie - go zawdzięczają? 04.02.06, 13:10
        mozesz pisac jasniej??
    • autumn_mist Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 13:25
      > Zaraz odezwie się jakiś Lewiatan czy inny monster, ze za dużo wydajemy na
      > pomoc socjalną, a tu cza obniżac koszty pracy a nie wydawać bez sensu kasę.

      No ba! Fortuny zbijane przez polskich przedsiebiorcow wynikaja z obecnosci
      taniej, niemal darmowej w skali Europy zachodniej, sily roboczej. Im wiecej
      ludzi wyksztalconych, potrafiacych zadbac o swoje interesy, tym polski biznes
      bedzie slabiej przadl. Juz teraz poploch wsrod biznesmenow budzi odplyw ludzi,
      ktorzy wyjezdzaja pracowac za granice. Bo coraz mniej frajerow tyrajacych za
      800 zl na druga wille i czwarte auto szefa. Rzeby utrzymac status quo,
      przedsiebiorcy hamuja wszelkie inicjatywy zmierzajace do zwalczania ubostwa,
      podnoszenia poziomu edukacji i rozwijania nauki i badan. Kiedy ci durnie
      wreszcie sie naucza, ze jedyna droga jest rozwijanie nowoczesnych technologii,
      do czego potrzebni sa wyksztalceni specjalisci? Bo teraz specjalisci uciekaja
      na zachod, bo tutaj nie maja co robic albo placi im sie zenujace pensje. A
      zdolna mlodziez, tylko biedna, o wyksztaleceniu tez nie moze marzyc,
      bo "rodziny nie stac na bilet autobusowy".
      • autumn_mist Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 13:28
        sorry za blad ort. w poscie powyzej, to byla literowka :P zaraz mnie pewnie
        ktos do podstawowki odesle hehe
      • niedozwolonyznak Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 15:29
        Jest jeszcze jeden element, o którym warto wspomnieć-im ludzie są mniej
        wykształceni, bardziej zaszczuci codziennością i ugięci w poczuciu bezsiły, tym
        łatwiej jest, jako bezwolnym motłochem, nimi rządzić - jeśli ci, którzy cierpią
        dziś choćby dlatego, że ich dziecko pyta czemu nie może chodzić na angielski,
        gdy inne dzieci się go uczą, a odpowiedzią jest brak funduszy, mieli by dość
        odwagi, jeśli ci co pracują w warunkach urągających przepisom BHP dostając,
        mimo nadgodzin, urągającą godności wypłatę, mieliby dość rozsądku i ci którzy
        np nie leczą się, bo musieliby wydać na leki pieniadze przeznaczone na
        jedzenie, uwierzyliby, że da się coś zmienić i to nie na gorsze, być może
        ruszyliby prowadzeni swym gniewem przeciwko tym, którzy w majestacie prawa ich
        okradają, lub pozwalają stopniowo się odczłowieczać zgodnie z zasadą za dużo by
        umrzeć, zamało by żyć...Ale cóż - narazie wszystko wskazuje na to, że
        ktokolwiek sie wybije z niemocy i stanie mocniej na nogach ucieka stąd, az sie
        za nim kurzy, a Prometeuszy brak...
      • xxv teraz specjalisci uciekaja na zachod, bo tutaj 05.02.06, 22:19
    • cynik13 Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 14:26
      I bardzo słusznie, studentki i tak sobie dorobią, sponsoringiem lub w agencjach
      • bimm Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 15:15
        gratuluje samopoczucia, a wypowiedz ponizej krytyki
        • mariuszdz Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 15:56
          bimm napisał:

          gratuluje samopoczucia, a wypowiedz ponizej krytyki

          To się nazywa " życiowa mądrość"
          • bimm Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 16:45
            ale dzieki takim lokalnym funduszom, taka "zyciowa madrosc" ma mniejsze racje bytu.
            Brawo dla tych ktorzy poswiecaja wlasny czas tyle tylko, zeby pomoc innym.
          • basia180 Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 16:54
            Tyle sie mowi o wyrownywaniu szans dzieci wiejskich i biednych ale
            rzeczywistosc wyglada inaczej. Zobaczcie co sie dzieje w Wyzszej Szkole
            Zawodowej w Krosnie.Szkola ta powstala po to aby dzieciom z biednego rejonu
            jakim jest Podkarpacie bylo latwiej do Swiata.Jest zupelnie inaczej.Na kierunku
            angielskim maja szanse nie dzieci madre biedne ale dzieci madre ktore stac na
            lekcje dodatkowe z angielskiego ,te ktore stac na wyjazd do Anglii i USA aby
            nabywac praktyki jezykowej.Te ktore same ciezka praca bez zagranicznych pobytow
            i slono oplacanych lekcji przez lata,zdobyly wiedze moze o milimetr gorsza sa
            odwalne na egzaminach.Szkoda ze nikt nie ocenia wykladowcow z tej szkoly za
            postepy w nauce tych wlasnie dzieci. NIe jest sztuka przez semestr sprawdzac
            wiedze za pomoca latwych sprawdzianow a potem na koniec 'wysolic" egzamin
            dostosowany do garstki uczniow .Prestiz szkoly podnosi sie nie przez liczbe
            uczniow oblanych ale za wiedze jaka sie tam zdobywa.Ci ktorzy sprawdzili mowia
            ze nawet na anglistyce na Jagielonce w Krakowie jest latwiej.Gdzie tylko jest
            to mozliwe utrudnia sie kariere "biedocie".Po co potem z tym licencjatem maja
            pchac sie na studia magisterskie do znanych uniwersytetow jak miejsca tam poki
            co zarezerwowane sa dla elit.Prasa pisze co pewien czas o tej dyskryminacji ale
            co z tymi w ktorych obronie dziennikarze nie staneli.Wykladowcom z tej szkoly
            zycze dobrego samopoczucia,niech spia spokojnie a tym ktorzy sa kopani w tylek
            juz od urodzenia nie z wlasnej winy moge tylko wspolczuc.
            • katmoso Re: Stypendia to za mało 05.02.06, 13:26
              -> Szkoda ze nikt nie ocenia wykladowcow z tej szkoly za
              postepy w nauce tych wlasnie dzieci.

              mylisz przeznaczenie szkoły wyższej z podstawówką i gimnazjum. tutaj nie
              wykładowcy lecz studenci, jako dorośli ludzie, nie dzieci, jak piszesz, są
              oceniani za postepy w nauce. widzisz problem niejako od góry, natomiast w
              artykule promowane jest patrzenie od dołu - czyli wyrównywanie szans już na
              poziomie edukacji szkolnej podstawowej. nie wszyscy muszą studiowac angielski.
              jest okreslony limit przyjęć i pewne wymagania majace odsiać słabszych i
              niesystematycznych. fundowanie stypendiów ma pomóc dzieciom w opłacaniu
              korepetycji czy kursów językowych. natomiast błedne jest myslenie - ja mam
              gorzej bo jestem biedny, więc ułatwcie mi zdawanie egzaminów. wydaje mi sie, że
              w artykule mówi się przede wszystkim o młodych ludziach zdolnych i ambitnych,
              którzy poradzą sobie na studiach, jesli tylko dostana szansę, żeby sie na nich
              utrzymać.
    • pether_23 Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 16:20
      Jestem przekonany, ze w Polsce pomoc socjalna nie dochodzi w dużej mierze do
      najbardziej potrzebujących, tylko w pierwszej kolejności do cwaniaków. Widziałem
      zbyt dużo przypadków pomyłek (a często "pomyłek") urzędników. Jesteśmy na tyle
      bogatym krajem, że pojęcie skrajnej nędzy powinno istnieć tylko w podręcznikach
      do historii, a nie w rzeczywistości. Nie wiem jak zmienić system pomocy
      społecznej, ale jestem pewien ze to w nim, a nie w braku peniędzy, tkwi problem.
      • bimm Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 16:49
        pomoc spoleczna- fakt czesto Ci ktorzy maja kwity moga na pomoc liczyc, choc na
        czarno przewyzszaja wielkrotnie srednia krajowa, ale z tego co wiem w przypadku
        lokalnych funduszy, latwiej jest wylowic perelki - tylko od tych funduszy zalezy
        jak beda rozdzielaly finanse.
        Czy 100% punktow to sytuacja materialna, czy moze 50% a drugie 50 to wyniki w
        nauce, a moze jeszcze wieksza dywersyfikacja skali ocen...oceny, dzialanosc
        pozaszkolna, sukcesy w konkursach, sytuacja materialna itd...
    • wj_2000 Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 18:00
      "Obliczyli, że każdy dolar zainwestowany w edukację kilkuletniego dziecka
      zwraca się... 17-krotnie. W porównaniu z dziećmi, które nie brały udziału w
      eksperymencie, jego uczestnicy zarabiali o jedną czwartą więcej. "

      To bardzo naciagane wnioskowanie. Przecież do tej pomocy nie wybierano dzieci
      losowo, a te inteligentniejsze. By ocenic efekt, należałoby porównac ich losy z
      losami równie inteligentnych dzieci z podobnego środowiska pozbawionych tejże
      pomocy.
    • ciotka_zenobia Co to za studia?! 04.02.06, 18:04
      >Studiuje europeistykę i ma same piątki.

      Ja sie pytam co to jest "europeistyka"?

      Domyslam sie, ze to takie nowomodne studia o niczym.

      Ta pani je skonczy a potem sie zdziwi, ze nikt jej do niczego nie potrzebuje,
      no chyba ze do kasy w supermarkecie.

      Ona ma nadzieje, ze po "europeistyce" dostanie posade w jakiejs organizacji w
      Unii Europejskiej. Niestety, posady juz zostaly rozdane i pozostaje jej
      supermarket.

      Ciotka Zenobia
      • catrinceoir Re: Co to za studia?! 04.02.06, 19:18
        wbrew pozorom wcale nie latwe, "obeznana" ciociu;P to cos miedzy prawem,
        ekonomia a filologia... a UE caly czas potrzebuje ludzi wyksztalconych lepiej,
        niz tylko na kursie ds. rozdzielania funduszy:]
    • lukasbo Zawsze wydawało mi się, że nauka.. 04.02.06, 18:10
      ...w szkołach średnich i wyższych powinna być płatna... Może niezbyt droga ale
      chociaż na poziomie 400-650 zł miesięcznie. Powinny być też programy
      stypendialne dla młodzieży biednej i wybitnie zdolnej. Opisywane w artykule
      stypendia są śmieszne- 600 zł miesięcznie nie wystarczy zdolnemu dziecku by
      poszło do teatru, kina czy kupiło najnowszą beletrystkę. Płatna edukacja
      umożliwiłaby liceom czy uniwersytetom na stworzenie stypendiów na wyższym
      poziomie, których beneficjentami byliby ci, którzy zasługują na sznasę. I
      jeszcze dygresja - kiedy studiowałem (prawo na UŁ) uczyłem się średnio. Wraz z
      grupą przyjaciół woleliśmy regularnie, 2, 3 x w tygodniu imprezować i zabierać
      się do nauki dopiero przed sesją. Ludzie z biednych, często wiejskich lub
      małomiasteczkowych środowisk w tym czasie zgłebiali wiedzę...i mieli lepsze
      stopnie. Jestem przekonany, że wysokie stypendia - przy głębokiej motywacji
      tych studentów - przekłądające się na wymierne rezultaty byłyby w koszystne
      zarówno dla uczelni jak i społeczeństwa.
      • lukasbo oczywiście "korzystne" :-) niestety mam złamaną 04.02.06, 18:13
        rękę i pisanie na klawiaturze idzie mi opornie :-D
      • corgan1 tzn biedna mało zdolna mogłaby pójść na przemial? 04.02.06, 19:26
        tak to nalezy rozumieć? Bo ja wolałbym szkoły średnie na bardzo wysokim
        poziomie dostępne dla WSZYSTKICH. Dobra szkoła średnia do lepsza podstawa do
        wykształcenia. Bo na studiach nawet najlepszych niewiele da sie nadrobić jak ma
        się kiepską szkołę średnią. co widac przy okazji znajomości polskiego albo
        matematyki.

        Nie jest powiedziane że wszyscy młodzi wybitnie zdolni staną sie wybitnie
        zdolnymi dorosłymi. Bywa, ze ludzie gdzies po drodze zaprzepaszczają swój
        talent. Inna sprawa, że niekoniecznie w życiu i rynku radza sobie ludzie na
        tzw. samych piątkach. Ja nie ryzykowałbym i nie wkładał wszystkich jaj do
        jednego koszyka czyli finansował tylko wybitnie zdolnych. Bo Polsce potrzebni
        sa Ci mniej zdolni również, nie możemy polaryzować swiata na wybitnie zdolnych
        i tych ktorym nie dano szans.

        Pytanie z innej beczki - kto to jest wybitnie zdolny? to moze byc pytanie na
        które nie dostaniemy łatwiej i prostej odpowiedzi...
        • warum Re: tzn biedna mało zdolna mogłaby pójść na przem 04.02.06, 20:10
          Mnie tez zdziwil fakt,ze dzieciak musi byc biedny I zdolny,zeby zaslugiwal na
          pomoc.Musi wykazac sie ponadnormatywna aktywnoscia, ladnie malowac albo chociaz
          wiersz napisac, o pilnej nauce nie zapominajac. Przeciez to wlasnie zasadniczy
          blad- nalezy pomagac wszystkim dzieciom , ktore z uwagi na zla sytuacje
          materialna sa skazane na gorsze wyksztalcenie/ bo rodzicow nie stac lub nie
          potrafia o to zadbac/ i to praktycznie:- niech nauczyciele wychwytuja na samym
          dole/ czyli od 1 klasy podstawowki/ z czym dzieciak ma problemy, niech pani
          urzedniczka z gminy przejdzie sie po okolicy - i zobaczy na wlasne oczy jak i za
          co zyja rodzice i wtedy nalezy uruchomic wszystkie mozliwe srodki materialne i
          praktycznie pomoc w dozywianiu, doksztalcaniu, wyzywieniu, ubraniu itp. Do
          czego potrzebne te rzesze fundacji? Od tego sa juz pracownicy oplacani z podatkow.
        • lukasbo Re: tzn biedna mało zdolna mogłaby pójść na przem 04.02.06, 21:11
          hmm... mogą być mnie zdolni ale zamożni... oni skończą szkołę. A co do
          pozostałych... potrzebujemy rolników, sprzątaczy, kierowców itp. I zanim
          zaczniesz zarzucać mi, że jestem zbyt konserwatywny pomyśl - nie każdego stać
          na nową S-klasse czy dom w Izabelinie i jakoś niekt z tego powodu nie
          narzeka... Przed wojną tak było i chyba taki warstwowy podział społeczeństwa
          zdaje egzamin...
          • corgan1 nie, ten podział nie zdaje egzaminu współcześnie 05.02.06, 01:44
            > przed wojną tak było i chyba taki warstwowy podział społeczeństwa
            > zdaje egzamin...

            Przed wojną nie było zbyt wiele możliwości. W 30 milionowym kraju maturę
            zdawało 30tys modziaków!!!!! reszta jak dostała sie do szkoły miała już
            ustawione życie - albo fabryka albo wojsko albo policja albo wieś. Zero innych
            możliwości.

            Myślę że nie można porównywać czasów przedwojennych z obecnymi.

            > A co do pozostałych... potrzebujemy rolników, sprzątaczy, kierowców itp.
            Nie wiem kim są "my". Owszem, ale ważne żeby kazdemu kierowcy ktory chcialby
            przypadkiem się przekwalifikować albo gdyby chciał żeby jego syn został
            prawnikiem nalezy mu to umożliwić. A że polskie nauczycielki z góry okreslały w
            szkole (przynajmniej za moich czasów w latach 89-tych) kto jest matoł i tuman a
            kto zdolny. No i oczywiście dawały temu wyraz no bo jakże tak? Moja
            matekatyczka pierdzieliła "Ty X kompletnie nie nadajesz sie do liceum". I X nie
            poszła do liceum i tak pani od matematyki za...bała całkiem zdolną osobę ktora
            nie dość że nie miała wsparcia w domu to jeszcze i w szkole.

            Bo mozna zobie zadać pytanie - kto jak i gdzie miałby ustalać arbitralnie kto
            ma być kierowcą, spawaczem a kto prawnikiem czy bankowcem?

            Druga sprawa - kto i jak miałby cała te "trzodę" utrzymac w ryzach, bo jeśli
            problemy edukacyjne stwarza Polakom sama Polska to może sie okazac, że inne
            kraje UE są w stanie przyjąć na swoje barki wielu bardzo młodych nawet mniej
            zdolnych. A jesli wyjadą to dla PL bedą raczej bezpowrotnie straceni. Np.
            jednym z powodów dla ktorych wyjeżdżają lekarze i pielęgniarki są lepsze
            możliwosci kształcenia i rozwoju zawodowego TAM a nie tutaj.
    • danuta49 Gdzie oni tę obsesyjną rywalizację w gimnazjum zna 04.02.06, 20:13
      leźli???Najczęściej panuje prześladowanie ambitniejszych i zdolniejszych przez
      rejonowych żuli, zwis totalny,zero ambicji, pijaństwo, zabawy seksem i
      narkotykami itd.
      >W gimnazjach panuje dziś obsesyjna konkurencja - mówi Maria Holzer. - Testy są
      indywidualne, każdy kuje do nich sam. W uboższych środowiskach takie podejście
      ogranicza szansę. Być może warto je zmienić, warto kłaść większy nacisk na
      zespołowe rozwiązywanie problemów, a indywidualny wyścig zacząć na etapie
      studiów. Nie zawsze konkurencja jest dobra<
      Oczywiście jak ci biedni-zdolni w gimnazjum i liceum nie opanują języków i
      matematyki na tak ambitnym poziomie, na jaki ich stać(i na jaki wznosza się ich
      koledzy z lepiej poiformowanych i zamożniejszych domów, to na studiach(ciekawe
      gdzie;-)???)tak się wybiją, tak pójda do przodu!!!;-).I rynek pracy też
      specjalnie dla nich będzie preferował biedność rodziców , a nie juz zdobyte
      kwalifikacje(o ile wogóle weźmie pod uwagę cos poza układami!!!);-)))))))))))))
      Dzieki tym receptom nawet najzdolniejszym, a biednym, pozostanie ustawianie już
      własnych dzieci cięzką pracą fizyczną(!) w UE!!!


    • dj80 Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 20:22
      Pewnie, lepiej zafundować renty górnikom. Student nie przyjdzie pod Sejm rzucać śrubami, więc po co dawać im kasę? Zresztą im ktoś głupszy, to łatwiej im manipulować, po co więc nasze kaczki-dziwaczki miałyby inwestować w naukę? Ich dzieci (a raczej jego, jedna kaczuszka nie ma piskląt) przyszłość mają zapewnioną, a inni niech się martwią o siebie.
    • mikro_ekonomia Stypendia tylko dla najzdolniejszych !!! 04.02.06, 21:31
      NIE dla sypendiow w uczelniach zaocznych , wieczorowych !!

      Powinni podwyzszyc prog .. i dawac tylko najlepszym

    • clk Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 23:01
      Niech ida do pracy.
      Kurde.
      Ja od nikogo nie wzielam ani zlotowki. Studia finansowalam sobie do polowy sama,
      obecnie jestem na dziekane, wracam w pazdzierniku. Sama zasuwalam na studia i do
      pracy.
      Dodam,ze pomoc od rodzicow jest zadna.
      Trzeba sobie zapracowac na wszystko.

      Na moich studiach polowoa osob miala stypednia socjalne. Matka i ojciec na
      bezrobociu - a w rzeczywistosci w Niemczech, coreczka do szkoly nowym autkiem
      ale stypendium sie nalezalo.
      • kaloshmr19 Re: Stypendia to za mało 05.02.06, 01:28
        to jest parodia!Uważam,że stypendia socjalne powinny być rozpatrywane troszke w
        inny sposób..i na innych zasadach. Osoba, która ma wystarczająco dużo pieniędzy
        nie powinna pobierać stypendium socjalnego..to blokuje jedno stypendium dla
        rzeczywiscie biednych osób. Nawiasem mówiąc jest dziwna sprawa ze stypendiami
        socjalnymi. Aby dostać najwyższą stawkę stypendium socj. dochód na osobę nie
        może przekraczać (mogę się pomylić) od. 0 - 150 zł..Pytam się..? jakim cudem to
        jest możliwe? jesli występuje dochód 150 zł na osobę w rodzinie..to najczesciej
        jest tak że dziecko nie idzie na studia..bo nie ma na to kasy..(wyjatkiem są tu
        dzieci z Domów Dziecka)...
    • grasshopper Stypendia 04.02.06, 23:06
      www.edukacjawpolsce.pl
    • lwitkowski Re: Stypendia to za mało 04.02.06, 23:46
      Czy ktoś napisał cos nowego?
      Gadanie jest tanie. Pokażcie palcem osobę która może i chce dokonać zmian.
      stagnacja,stagnacja Polska demokracja, dzień za dniem jak w serialu. "Dzieci
      najzdolniejsze" bzdura a może jakiś test, za chwilę będzie kolejny problem.
      "płatne studia" ehh. Problem w tej części świata tkwi w samych ludziach, w
      załamaniu lub przerysowaniu wartości w potocznie zwanej mentalności nikt tu nie
      czyta tylko pije. Wszystko jest względne wszystko można jakoś wytłumaczyć.
      Ostatnio dostałem odpowiedz z urzędu wojewódzkiego na moje odwołanie. Jest tam
      napisane, że mojej "Sprawy nie można ZAŁATWIĆ" Jesus smarja "Załatwić" oficjale
      odwołanie oficjalna odpowiedz, gdzie ja mieszkam? Co to jest za
      miejsce?. "Zróbmy ściepe narodową kupmy bombę atomową". "Cierpienie Polaków
      usprawiedliwia istnienie Boga". Potrafimy jedynie cierpieć, modlić się brać
      łapówki, pić i umierać. Patologia na patologi Itd.itp. bez końca
      The End
    • lucky81 Re: Stypendia to za mało 05.02.06, 00:58
      > Zaraz odezwie się jakiś Lewiatan czy inny monster, ze za dużo wydajemy na
      > pomoc socjalną, a tu cza obniżac koszty pracy a nie wydawać bez sensu kasę.

      Dokładnie tak.

      Większe koszty pracy (np. składki na służbę zdrowia) i pomoc socjalna -> niższe
      zarobki -> jeszcze większe koszty pracy i pomoc socjalna -> jeszcze niższe
      zarobki -> ... -> komunizm totalny.

      Lepiej, gdyby każdy sam sobie mógł płacić za studia (np. wziąć kredyt a potem
      go spłacić), niż gdy za wszystkich płaci państwo.

      Państwo nie ma żadnych metod oceny, które inwestycje są opłacalne, a które nie.
      • corgan1 nie, jest trochę inaczej 05.02.06, 02:15
        > Większe koszty pracy (np. składki na służbę zdrowia) i pomoc socjalna
        > -> niższe zarobki -> jeszcze większe koszty pracy i pomoc socjalna -> jeszcze
        > niższe zarobki -> ... -> komunizm totalny.

        Większe koszty pracy -> niskie zarobki -> część ludzi oleje tych co płacą mało
        i wyjazd na zachód -> braki kadrowe na kluczowych stamowiskach w firmach (już
        tak się dzieje) -> podkupywanie sobie pracowników -> zwijanie sie tych firm,
        ktorych nie stać na wyższe płace -> presja na wzrost efektywności i
        produktywności pracowników -> rozwój i utrzymanie pozycji tych których na to
        stać -> wyższce ceny usług i towarów

        Jest też inna opcja

        Niższe koszty pracy -> niskie zarobki roboli i wysoki kadry zarzadzającej ->
        robole olewają tych co płacą mało i wyjeżdżają na zachód -> braki kadrowe na
        kluczowych stamowiskach w firmach -> podkupywanie sobie pracowników -> zwijanie
        sie tych firm, ktorych nie stać na wyższe płace -> presja na wzrost
        efektywności i produktywności pracowników -> rozwój i utrzymanie pozycji tych
        których na to stać -> wyższce ceny usług i towarów

        Może być?

        > Lepiej, gdyby każdy sam sobie mógł płacić za studia (np. wziąć kredyt a potem
        > go spłacić), niż gdy za wszystkich płaci państwo.

        Wprowadzenie płatnych studiów w Polsce -> wyjazd biedniejszej i zdolniejszej
        młodzieży na zachód i tam gdzie za studia nie trzeba płacić a jesli trzeba
        mozna na nie zarobić -> jeszcze wieksze zwijanie sie szkół wyższych już nie
        tylko z powodu niżu demograficznego ale wyjazdu tych którzy pozostali -> z
        powodu braków młodych, wykształconych problemy demograficzne i np. nie ma kto
        zarabiac na emerytów, ktorych przybedzie -> wysokie koszty emerytur/niższe
        przychody z tytułu składek emerytalnych.

        i tak źle i tak niedobrze, ok?

        Czy rządzacy i nawet taki Lewiatan zdaje sobie z tego sprawę?
        • lucky81 Re: nie, jest trochę inaczej 05.02.06, 02:51
          > Niższe koszty pracy -> niskie zarobki roboli i wysoki kadry zarzadzającej -

          Niskie koszty pracy -> zniknięcie bezrobocia -> konkurencja o pracownika ->
          pensje proporcjonalne do wydajności pracownika + zwiększanie wydajności pracy
          jednego pracownika -> coraz wyższe zarobki roboli.
          • downunderguy Re: Fundacja Stefana Batorego 05.02.06, 03:34
            stac mnie na sponsoowanie jednego ucznia-wiele osob przystapiloby do takiej
            akcji-wplacajac na fundacje Stefana Batorego ciagle nie wiem jaki procent mojej
            donation dostanie student-przegladajac www.fundacji-jest takie slowo jak
            transparency-wielcy z polinezji zapomnieli o tym-sa fundatorzy ale nie ma tzw
            balance sheet za rok (lata)-ja jako donator chce wiedziec jak sobie wynagradza
            z pieniedzy fundacji swoja "szlachetna robote" ta wielce skorumpowana elityja
            fundacji - popatrzcie na nazwiska Bielecki ...- Balance Sheet musi byc w
            dorocznym sprawozdaniu - musza byc podane wynagrodzenia i nagrody kazdego
            pracownika - mysle ze jesliby ta korupcyjna elityja zdradzila ile doji z
            fundacji to nawet zagraniczni ofiarodawcy byliby oburzeni...
            A co do sororza - zalozyciela fundacji - zydek z wegier - ubabrany w gieldowe
            przekrety szczegolnie zrobil kase na exchange money market - ten ktory ciagnal
            globalization trend - w procesie tym polinezja zostala rozkradziona przez
            lokalnych zlodzieji i glupich korupcyjnych politykow - i ci siedza w zarzadzie -
            w ozz mamy tez podobna fundacje - charity -salvation army- nie dostaje nic z
            za granicy - ale my podatnicy dajemy na 50% ich wydatkow-co dostaja biedni? -
            nic - zadnej pomocy w naturze - tylko bezplciove porady i kursy-cale miliardowe
            donation i panstwowy wklad idzie na pensje dla tlustych pazernych
            i "milosiernych"- kazdy boss-CEO w wiekszym miescie placi sobie $A250grant
            kiedy dla porownania srednia jest ponizej $A50.
            A co do pomocy-sponsoruje zdolnego i zdrowego chlopca z poznanskiego.
          • corgan1 Re: nie, jest trochę inaczej 05.02.06, 04:30
            > Niskie koszty pracy -> zniknięcie bezrobocia -> konkurencja o pracownika
            > -> pensje proporcjonalne do wydajności pracownika + zwiększanie wydajności
            > pracy jednego pracownika -> coraz wyższe zarobki roboli.

            1. Konkurencja o pracowników (w niektórych branżach) już jest mimo wysokich
            kosztów pracy. Po prostu część ludzi nie przyjmuje do wiadomości przerzucenia
            problemu wysokich kosztów pozapłacowych na pensje pracowników.

            2. Od kilku lat rośnie wydajność (w zeszłym roku o 7%). Dodatkowo spadł podatek
            CIT do 19%. W jaki sposób przełożyło się to na wzrost pensji pracowników?
            trochę? wcale?

            3. Niskie koszty pracy to możliwe zwiększenie ofert pracy. Jakiej? Niskopłatnej
            czy w dziedzinie wysokich technologii albo może jakieś wysokopłatne? Jaka jest
            gwarancja że ludzie dostający netto niewiele dostaną więcej po obniżeniu
            składek na ZUS?

            4. Niskie koszty pracy - czyim kosztem? Nie ma darmowego obiadu. Kto zapłaci za
            niskie koszty pracy bo chyba chodzi tu o niższy ZUS czyli niższe świadczenia
            socjalne albo niższe renty i emerytury. Skoro pracując w Polsce będę miał niską
            emeryture to może mi się opłacać pracować za granicą gdzie będę miał dużo
            wyższą emeruturę, prawda? Bo jaką emeryture będą mieli ludzie zarabiający dziś
            800 zł? tak? słucham... chętnie sie dowiem.

            5. Pensje mogą se rosnąć w zalezności od wzrostu wydajności. Tyle ze nie wiem
            czy ludzie będą chcieli tak długo czekać. Ludzie chcą mieć dobrze już,
            natychmiast. Poza tym - pensje zależą również a nawet przede wszystkim od RYNKU
            czyli popytu i podaży o czym lyberałowie zapomnieli. Nikt nie będzie czekał na
            magiczny "wzrost wydajności". Bo kto i skąd będzie wiedział że ów wzrost
            nastąpił? Więc albo spawacz zarobi w Polsce powiedzmy 80% tego co w Niemczech
            albo wyjedzie tam gdzie płacą więcej. Polska stocznia będzie miała "zerowy"
            wzrost wydajności bo nie będzie obsadzonego stanowiska. Albo padnie z braku
            możliwości rozwoju.

            6. Co to jest owa magiczna wydajność? Chodzi o wydajność pielęgniarki? lekarza?
            spawacza? tokarza? fryzjera? bankowca? Wszędzie i u kazdego wydajność jest
            rózna. Pielęgniarka polska aby dorównala wydajnością pielęgniarce angielskiej
            musi 3 razy szybciej zmieniać baseny albo dawac zastrzyki? czy jak?

            7. Na pocz. lat 90-tych liberałowie wylansowali przekoannie że ludzie musza
            odchodzic z zakładów państwowych a Ci dla ktorych nie starczyło miejsca muszą
            poczekać więc po nich się sięgnie jak będzie lepiej, jak wzrost PKB przekroczy
            5%; wzrost przekroczył i d..pa nikt po nich nie siegał, teraz wzrost wynosi 3%
            i okazuje sie że stałe zapotrzebowanie jest a gdzie niegdzie nie ma ludzi do
            pracy. I nie zapowiada sie żeby nagle nadeszli.

            Proste bo ludzie nie bedą czekac w nieskończonosć a to na wyższe pensje a to na
            lepsze warunki pracy (choćby prace 8 godzinną a nie 12 godzinną) albo na to ze
            wszystko jest zorganizowane a nie bajzel i kiewrownik który drze mordę.

            coś rozjaśniłem?

            > Niskie koszty pracy -> zniknięcie bezrobocia -> konkurencja o pracownik
            > a ->
            > pensje proporcjonalne do wydajności pracownika + zwiększanie wydajności pracy
            > jednego pracownika -> coraz wyższe zarobki roboli.

            powiedzmy ze w tą zależność nie wierzę, za to mam ciąg dalszy.

            -> coraz wyższe zarobki roboli -> wyprowadzka większości firm ktore
            zaiwestowały w Polsce w produkcję z uwagi na rosnące koszty robocizny.
            • lucky81 Re: nie, jest trochę inaczej 05.02.06, 04:57
              > 2. Od kilku lat rośnie wydajność (w zeszłym roku o 7%). Dodatkowo spadł
              podatek CIT do 19%. W jaki sposób przełożyło się to na wzrost pensji
              pracowników? trochę? wcale?

              Przy istniejącym bezrobociu, istnieje przewaga podaży pracy nad popytem. W tej
              sytuacji podwyższenie wydajności pracy nie zwiększa pensji, bo pensja i inne
              koszty jest jakby ustalona odgórnie. Pensje(+inne koszty) są *zawyżone*
              nominalnie, co przekłada się na wysokie ceny produktów, czyli realne pensje są
              niskie. Im bardziej pensje nominalne są zawyżane, tym bardziej wzrasta
              bezrobocie, tym niższe są te pensje realnie.

              > Bo jaką emeryture będą mieli ludzie zarabiający dziś
              > 800 zł? tak? słucham... chętnie sie dowiem.

              Jeśli przeprowadzić reformę systemu emerytalnego do końca - taką, jaką sami
              sobie odłożą, zamiast liczyć na to, że odłoży za nich państwo. Chodzi o to,
              żeby im nie zabierać, nie zmuszać do bezrobocia, to i sobie więcej będą mogli
              zarobić i odłożyć.

              > 5. Pensje mogą se rosnąć w zalezności od wzrostu wydajności. Tyle ze nie wiem
              > czy ludzie będą chcieli tak długo czekać. Ludzie chcą mieć dobrze już,
              > natychmiast.

              Tylko, że takie czary-mary są niemożliwe. Żaden rządowy dekret nie sprawi, że
              nagle dobrobyt wzrośnie.

              Rząd może powiedzieć - od dziś np. pensje będą 2 razy wyższe. Tylko że to wcale
              nie zwiększa dobrobytu. Pensje może i będą 2 razy wyższe, ale wzrośnie
              bezrobocie i wzrosną ceny (osłabi się złoty), więcej niż 2 razy.

              Jedynym sposobem na wzrost dobrobytu jest inwestycja kapitału i praca. Im
              bardziej to jest hamowane/podatkowane przez rząd, tym wolniejszy wzrost.

              > 6. Co to jest owa magiczna wydajność? Chodzi o wydajność pielęgniarki?
              > lekarza? spawacza? tokarza? fryzjera? bankowca? Wszędzie i u kazdego
              > wydajność jest rózna. Pielęgniarka polska aby dorównala wydajnością
              > pielęgniarce angielskiej musi 3 razy szybciej zmieniać baseny albo dawac
              > zastrzyki? czy jak?

              Otóż bardzo ważne, żeby to zrozumieć. Wydajność polskiej pielęgniarki
              rzeczywiście bardzo różni się od np. wydajności angielskiej pielęgniarki.
              Różnica ta nie wynika z tego, że polska pielęgniarka jest np. wolniejsza czy
              głupsza czy coś. Nie chodzi o to, jak bardzo ktoś się narobi, tylko jakie są
              efekty pracy.

              Wydajność pracownika zależy przede wszystkim od inwestycji kapitału.
              Przykładowo, weźmy tę pielęgniarkę. Jej wydajność wzrośnie kilkakrotnie, jeśli
              szpital, w którym pracuje ma dużo lepszy sprzęt. Wtedy będzie lepiej leczyć
              chorych.

              Polski wyborca chce zobaczyć magiczny wzrost dobrobytu do poziomu zachodniego.
              Chce zobaczyć, jak pensja i możliwości polskiego górnika dorówna pensji górnika
              amerykańskiego. I dlatego popiera dekrety rządowe o "prawach pracowniczych".

              Tylko że taki dekret nic nie da. Rząd nie ma takich możliwości. Jedynym
              sposobem dorównania poziomowi życia na Zachodzie jest długotrwały proces
              gromadzenia kapitału (czyli m.in. sprzętu w szpitalach).

              I to mówią partie liberalne (np. UPR). Tylko że to nie jest chwytliwe hasło, bo
              jak mówisz, ludzie chcą mieć efekt natychmiast. A to jest niemożliwe. Lecz mimo
              to ciągle są próby rozwiązań siłowych, które więcej przynoszą szkód niż pożytku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka