ascofer
21.10.06, 04:47
Taśmy prawdy
Adam Michnik oficjalnie: "Andrzej Kublik jest rzetelnym, uczciwym
dziennikarzem. Pracuje z nami od 1990 roku. Jego etyczne i merytoryczne
kwalifikacje nigdy nie budziły najmniejszych wątpliwości kierownictwa
redakcji, cieszy się on naszym pełnym zaufaniem. Za wszystkie jego publikacje
redakcja bierze pełną odpowiedzialność." (oświadczenie kierownictwa Gazety
przed publikacją taśm)
Adam Michnik szczerze: "...prawdopodobnie jest tak, że on [Kublik] się
wstydził mi powiedzieć, że on to dostał z przecieku...można powiedzieć, że
myśmy nie dopełnili dziennikarskiej...jak rzeczywiście przypuszczałem, że
takie miałem głębokie wewnętrzne przekonanie, że mamy tutaj do czynienia ze
zjawiskiem złym dla Polski. Mianowicie z pewną ekspansją nieformalną
prorosyjskiego lobby. Ja się chętnie zgodzę z panem, że ja myliłem się...to
jest przeciek - moim zdaniem - od faceta czy od kogoś, kto - moim zdaniem -
jest powiązany ze służbami...No już ku.. nie wiem teraz! [czy Kublik brał
kasę - kat] No rzeczywiście pogłupiałem. Ja już nie wiem teraz!...że ktoś
brał pieniądze to ja w tej chwili głowy pod Ewangelię już za niego nie
położę...Jak było z Kublikiem. Dramat tego, że nikt z nas się na tym nie zna.
Nikt. Nam łatwo było przyjąć jego hipotezę, że to, co jest dobre dla
Gudzowatego, to dobre dla Rosji jest, a nie dla Polski...To jest - po prostu -
trudno, ja to pozwoliłem wydrukować...o Boże, panie prezesie, no. Co ja panu
mogę...Miałem zerowy wpływ na to...Ani ja, ani nikt z kierownictwa. Ku.., my
się nie znamy na tym gazie!...Dobrze, umówię się jeszcze dzisiaj z Gadomskim
i go opie....." (luźne zestawienie cytatów z taśmy)
To co mnie najbardziej zdumiewa w tych fragmentach, które znam z mediów to
pokorny stosunek Michnika do Gudzowatego. Przez całą rozmowę Michnik płaszczy
się przed Gudzowatym, tłumaczy z artykułów Gazety a momentami przyłącza do
mieszania z błotem Kublika, za którego dopiero co ręczył własną głową w
oficjalnym oświadczeniu. Nie rozumiem dlaczego w tych rozmowach Michnik jest
taki całkowicie bezbronny, dlaczego pokornie wysłuchuje pretensji Gudzowatego
i nie próbuje bronić dobrego imienia kierowanej przez siebie gazety i jej
czołowego dziennikarza.
Gudzowaty: Wiadomo wszystkim, publiczną tajemnicą warszawską jest, że Kublik -
że tak powiem - nie pisze wyłącznie z woli dziennikarskiej. No 236 razy.
Michnik: To niech Kublika przesłuchają. Ja na ten temat nie mam...ale
on....Gudzowaty: No ale to niech pan przesłucha Kublika. Kto mu kazał?
Michnik: Z samym Kublikiem na ten temat rozmawiałem...
Michnik: Natomiast my się z tej IV RP wyśmiewamy po prostu. Gudzowaty: Nie
wiem, bo nie czytam waszej gazety. Michnik: Sąd nieskażony znajomością
tematu. Gudzowaty: Nie czyta się gazety, która...manipulowanej. Michnik:
Takie najciekawsze są, takie najciekawsze są.
Michnik: Jak było z Kublikiem. Dramat tego, że nikt z nas się na tym nie zna.
Nikt. Nam łatwo było przyjąć hipotezę, że to, co jest dobre dla Gudzowatego,
to dobre dla Rosji jest, a nie dla Polski. Gudzowaty: No i za to powinien na
jajach wisieć, aż...Michnik: Dobrze. Gudzowaty: Aż uschnie. Michnik: Ale to
jest...Gudzowaty: Ale to jest gó.. nie dziennikarz...Michnik: A to inna
historia.
Michnik tak bardzo chce się przypodobać Gudzowatemu, że towarzyszy mu w
gnojeniu Kublika i obsmarowywaniu własnej gazety. Nie potrafię sobie tego
wytłumaczyć. Dlaczego Michnik tak pokornie tłumaczy się przed Gudzowatym,
dlaczego jest bardziej lojalny wobec niego niż wobec własnej firmy i swoich
pracowników? Michnik tą taśmą zniszczył Kublika bo trudno traktować poważnie
dziennikarza o którym jego szef pozwala mówić wszystko - że bierze kasę,
pisze na zlecenie służb i jest gó.. nie dziennikarz. Zresztą cała Gazeta
kiepsko wyjdzie na tej szczerości Michnika bo jak budować wiarygodność jeśli
własny naczelny tłumacząc się rozpaczliwie oligarsze z krytycznych artykułów
wyznaje, że się w kierownictwie nie znają na temacie, nie umieją ocenić, więc
puszczali teksty inspirowane przez służby. "Bo my się ku.. nie znamy na tym
gazie!".
Michnik przedstawił Gazetę w takim świetle, że w normalnym kraju podałby się
pewnie do dymisji pięć minut po zakończeniu emisji taśm. Ale sądząc po
dzisiejszym butnym komentarzu nie ma sobie nic do zarzucenia i powodu do
dymisji nie widzi (choć wcale nie zdziwię się jak kierownictwo Agory odczeka
dla niepoznaki kilka tygodni i wymusi na Michniku podanie się do dymisji "ze
względu na stan zdrowia"). Z takim naczelnym niczego nie zwojuje. Ani z
dziennikarzami o których nikt nie ma nic dobrego do powiedzenia, nawet własny
naczelny. Gudzowaty zagrał taśmą Michnika o wiele skuteczniej niż Michnik
taśmą Rywina, ugrał wszystko co chciał, rękami Michnika podważył wiarygodność
każdego następnego artykułu Gazety na temat Bartimpexu. Porażająca głupota
Michnika. Nie rozumiem jego dziwnej relacji z Gudzowatym, to nie była rozmowa
naczelnego poważnej gazety z poważnym biznesmenem, ani nawet prywatna rozmowa
znajomych, to była regularna połajanka. Na którą Michnik Gudzowatemu
pozwolił.
20:30, kataryna.kataryna