Dodaj do ulubionych

Teraz wszyscy mamy kłopot

07.04.08, 08:34
Usunięcie księdza byłoby pójściem na łatwiznę. Należy mieć nadzieję,
że teraz utemperuje swoje poglądy i zamilknie w tematach, o których
nie ma bladego pojęcia - a może właśnie ma?
I to w tej wierze jest zastanawiające - nauka (próba nauki)
nienawiści dla wszystkiego co inne i niestandardowe.
Obserwuj wątek
    • ergo12 Teraz wszyscy mamy kłopot 07.04.08, 08:48
      Dno katolickie
      • almagus Re: Gej, że hej! 07.04.08, 14:29
        Gej, że hej!

        U nas w szkole jest też gej,
        jest na etacie i wącha klej.
        Na wizytację zawsze gotowy
        bo przecież wącha klej dekstrynowy.
        Jego opłaca nasz Urząd Gminy,
        my swego geja też mieć musimy.
        Pali „pornusy”, żadna „marycha”,
        Kler takich ludzi szkole upycha.
        Rozporek ma taki niezapinany,
        że można sprawdzić czy obrzezany.
        Po szkole to on wraca do żony,
        to jest kochanki Szamboobrony.
        Kończymy pomnik szewca Dratewki,
        co leje na Dino z fallusokonewki.
        Geja już mamy, chcemy lotniska,
        Gejowy z ojcem niech to popryska.


        Tam siedzi gej na posadzie, co jest w naszym układzie.
        Za usługi ciotki i żony jest dobrze uposażony!
    • pavle Re: Teraz wszyscy mamy kłopot 07.04.08, 09:47
      > i zamilknie w tematach, o których
      > nie ma bladego pojęcia - a może właśnie ma?

      właśnie tak sądzę, że ksiądz ma spore pojęcie, o czym mówi.

      taki poziom nienawiści do homo jaki można zaobserwować u wielu katolickich
      księży trudno wytłumaczyć czymś innym, niż silnymi, własnymi problemami osobistymi.
    • hypate akurat to w katechizmie można nazwać tolerancją 07.04.08, 11:14
      można to streścić: homoseksualistów należy szanować, ale uważamy seks homoseksualny za grzech. katolik o takich skłonnościach powinien o tym pamiętać.
      i to jest tolerancja. ale nie akceptacja. tyle. przecież nie można zmusić kogoś, żeby w imię poprawności politycznej przestał zgadzać się z tym, co głosi jego religia.

      nietolerancją za to "popisał" się ksiądz. wypowiedzią o psychiatrykach, chorobie psychicznej oraz o tym, że homoseksualiści nie mogą wierzyć w boga. jednak od tej (klasycznej dla wielu katolików i niedopuszczalnej jako wygłaszana w klasie przez nauczyciela) opinii, gorsze jest zachowanie wobec tej konkretnej uczennicy. facet pier**li, że całowanie się w tym wieku to grzech, a każe dziwczynce opisywać stosunek seksualny? publicznie, przy całej klasie? no kretyn po prostu. i tu nasuwa się pytanie, kto właściwie kontroluje księży i siostry uczące religii i czy ktoś w ogóle. Skoro już łamie się konstytucję, dopuszczając do nauczania i faworyzowania tej jednej religii w szkołach, to do cholery wypadałoby kontrolować ludzi, których się wpuszcza do szkoły. Czy w ogóle mają predyspozycje do uczenia dzieci.
      • lubicz Re: akurat to w katechizmie można nazwać toleran 07.04.08, 13:00
        Zgadzam się z tym stanowiskiem. Ale panu Pacewiczowi przecież wcale nie chodzi o
        to, żeby to co pisze było rozsądne i przemyślane, tylko o to, żeby kolejny raz
        dokopać kościołowi prowokując przy okazji tak "tolerancyjne inaczej" komentarze
        jak te wcześniejsze. Kościół kieruje sie moralnością chrześcijańską, a nie
        "poprawnością polityczną" i tego pan Pacewicz nie jest w stanie zrozumieć i
        zaaprobować. Nie gardzę homoseksualistami, szanuje ich tak jak każdego człowieka
        należy szanować ale ich skłonności traktuję jako chore i obarczone w oczywisty
        sposób grzechem, a nie jak równoprawne z relacjami heteroseksualnymi. A zachęcać
        młodzież do tolerancji rozumianej jako akceptacja postawy to wypaczać młodzież.
        To tak jakby zachęcać do akceptacji alkoholizmu, zamiast uczyć należnego
        alkoholikowi jako osobie ludzkiej szacunku i chęci pomocy mu.
        • koloratura1 Re: akurat to w katechizmie można nazwać toleran 07.04.08, 15:00
          lubicz napisał(a):

          > Kościół kieruje sie moralnością chrześcijańską, a nie
          > "poprawnością polityczną" i tego pan Pacewicz nie jest w stanie zrozumieć i
          > zaaprobować.

          Ja też nie jestem w stanie zrozumieć - dlaczego, ani zaaprobować - żeby Kościół miał mieć prawo do kierowania się moralnością chrześcijańską, a nie, jak to z przekąsem określiłeś, "poprawnością polityczną", (która to "poprawność" jest nie tylko zgodna z naszą Konstytucją - co najważniejsze, ale także - z ogólnie przyjętymi normami i zasadami cywilizowanego świata - p. WHO, stanowisko UE, itd.), UCZĄC W PUBLICZNEJ SZKOLE.

          > Nie gardzę homoseksualistami, szanuje ich tak jak każdego człowiek
          > a
          > należy szanować ale ich skłonności traktuję jako chore i obarczone w oczywisty
          > sposób grzechem, a nie jak równoprawne z relacjami heteroseksualnymi.

          Wolno Ci tak uważać, ale wyłącznie NA PRYWATNY UŻYTEK, bowiem "te skłonności " NIE SĄ CHORE (p. opinie medyczne, WHO...).
          Co do grzechu - nie zabieram głosu; pragnę Ci tylko przypomnieć, że Polska NIE JEST krajem teokratycznym.

          > A zachęca
          > ć
          > młodzież do tolerancji rozumianej jako akceptacja postawy to wypaczać młodzież.

          Wręcz przeciwnie; właśnie "zachęcać młodzież do tolerancji rozumianej jako" NIE AKCEPTACJA "postawy" to nie tylko wypaczanie młodzieży, ale rzecz sama w sobie sprzeczna.

          > To tak jakby zachęcać do akceptacji alkoholizmu, zamiast uczyć należnego
          > alkoholikowi jako osobie ludzkiej szacunku i chęci pomocy mu.

          Przykład chybiony:
          - alkoholizm jest chorobą, w dodatku - zawinioną przez delikwenta,
          - alkoholik krzywdzi innych (chyba nie wymaga wyjaśnień?),
          - alkoholikowi, który nie stara się wyrwać z alkoholizmu (leczyć) żaden szacunek nie należy się; pomoc w wyrwaniu się z nałogu - i owszem.
        • remus_christian Re: akurat to w katechizmie można nazwać toleran 09.04.08, 22:57
          lubicz napisał(a):

          > Zgadzam się z tym stanowiskiem. Ale panu Pacewiczowi przecież wcale nie chodzi
          > o
          > to, żeby to co pisze było rozsądne i przemyślane, tylko o to, żeby kolejny raz
          > dokopać kościołowi prowokując przy okazji tak "tolerancyjne inaczej" komentarze
          > jak te wcześniejsze. Kościół kieruje sie moralnością chrześcijańską, a nie
          > "poprawnością polityczną" i tego pan Pacewicz nie jest w stanie zrozumieć i
          > zaaprobować. Nie gardzę homoseksualistami, szanuje ich tak jak każdego człowiek
          > a
          > należy szanować ale ich skłonności traktuję jako chore i obarczone w oczywisty
          > sposób grzechem, a nie jak równoprawne z relacjami heteroseksualnymi. A zachęca
          > ć
          > młodzież do tolerancji rozumianej jako akceptacja postawy to wypaczać młodzież.
          > To tak jakby zachęcać do akceptacji alkoholizmu, zamiast uczyć należnego
          > alkoholikowi jako osobie ludzkiej szacunku i chęci pomocy mu.

          Hm,
          Panie redaktorze Pacewicz,
          Czy Pan wyznaje jakąś religię, gdzie doktryna o tolerancji jest
          najważniejszą i potrzebną "do zbawienia"? Wygląda Pan na gorącego
          orędownika tejże doktryny. Jakby Pańskie życie od tego zależało... A
          teraz krótko powiem, o co mi chodzi:
          Cóż, zdaję sobie sprawę, że my, Polacy, lubimy krytykować coś, co
          jest nam nieznane bądź mało zrozumiałe. W tym nierzadko porządnych
          ludzi, jakimi jest wielu gejów. Warto o tym mówić. Myślę, że Pańska
          rola pod wieloma względami wypada tu całkiem dobrze. Jednak gdy
          wkracza Pan na teren religii, sugerując delikatnie niestosowność
          pewnych sformułowań w Katechiźmie Kościoła Katolickiego w
          odniesieniu do postawy katolika względem aktów homoseksualnych (nie
          samych homoseksualistów), to moim zdaniem stawia się Pan w
          niekomfortowej sytuacji. Czy jest Pan teologiem, katechetą,
          chrześcijaninem? Z Pańskich komentarzy wynikałoby, że przynajmniej
          dwie z powyższych opcji odpadają... Tolerancja ma służyć ludziom, a
          nie ludzie tolerancji. Proszę o tym pamiętać, zwłaszcza w trakcie
          pisania kolejnego komentarza dotyczącego tematyki podobnej do
          powyższej.
          Pozdrawiam
      • paskudek1 Re: akurat to w katechizmie można nazwać toleran 07.04.08, 14:44
        otóz księdza w szkole, a nawet i świeckiego katechetę nadzoruja jedynie tzw."czynniki kościelne" czyli de facto nikt. O ile na złego nauczyciela mozna poskarżyć się dyrektorowi, wychowawcy klasy, wizytatorowi, kuratorowi oświaty to na księdza mozna sobie ponarzekać albo - jemu samemu wiązanke puścić. Księża uczący religii są bowiem CAŁKOWICIE niezalezni od prawa jakim jest Ustawa o Systemie Oświaty obowiązująca WSZYSTKICH nauczycieli. Z wyjątkiem oczywiście księży:) Ale kasę niestety biorą jak najbardziej zgodnie z ustawą:) Taka kwintesencja koscielnych przywilejów w Polsce - maksimum prawa i zero obowiązków, odpowiedzialności, nadzoru.
      • ursyn1 Re: akurat to w katechizmie można nazwać toleran 07.04.08, 16:35
        hypate napisała:

        > można to streścić: homoseksualistów należy szanować, ale uważamy seks homoseksu
        > alny za grzech. katolik o takich skłonnościach powinien o tym pamiętać.
        > i to jest tolerancja. ale nie akceptacja. tyle. przecież nie można zmusić kogoś
        > , żeby w imię poprawności politycznej przestał zgadzać się z tym, co głosi jego
        > religia.

        Hypate, a jak skomentowałabyś wypowiedź ?:

        "Heteroseksualistów należy szanować, ale uważamy seks heteroseksualny za grzech.
        Katolik o takich skłonnościach powinien o tym pamiętać.
        I to jest tolerancja, a nie akceptacja. Tyle!
        Przecież nie można nikogo zmusić, żeby w imię poprawności politycznej
        przestał się zgadzać z tym ,co głosi jego religia"
        • remus_christian Re: akurat to w katechizmie można nazwać toleran 09.04.08, 19:23
          A jaka religia naucza tego, co Ty podałeś do "skomentowania"? Podstawianie
          innych wyrazów w kontekst całej wypowiedzi to tani chwyt. I w tym przypadku
          zupełnie nieskuteczny.
    • maalwa1 Teraz wszyscy mamy kłopot 07.04.08, 18:25
      Teraz mamy dwa kłopoty - jeden to ciasne poglądy księdza, a drugi to po prostu
      jego chamskie zachowanie. Zastanawiam się kto tych ludzi wpuszcza do szkoły i
      pozwala na prowadzenie zajęć z uczniami. Zwykły nauczyciel musi mieć papierek
      świadczący o tym, że ma przygotowanie pedagogiczne. Ale nie dotyczy to
      katechetów (w sutannach i świeckich). Ciekawe czemu? Bo co, ich duch święty
      oświeca?
      Chamowaty nauczyciel ma szansę wylecieć ze szkoły, a chamowaty ksiądz nie, tylko
      dlatego, że jest księdzem? Ręce opadają
      • slawawojcik Re: Teraz wszyscy mamy kłopot 07.04.08, 18:57
        Szkoła nie jest miejscem gdzie nauczyciel wypowiada swoje prywatne poglądy ale
        miejscem gdzie powinien UCZYC czyli przedstawiac fakty naukowe.Niedopuszczalną
        rzeczą jest aby nauczyciel publicznie opowiadał o jakiejś grupie ludzi (lekcja w
        klasie jest zjawiskiem publicznym)i ją obrażał.Niedopuszczalną rzeczą jest
        psychiczna przemoc jakiej ksiądz dopuścił się na lekcji wobec swojej
        uczennicy.Każdemu uczniowi należy się szacunek jako istocie
        ludzkiej.Potraktowanie w taki sposób człowieka jest wg.mnie przestępstwem i jako
        takie powinno byc karane.Przemoc psychiczna jest gorsza od fizycznej gdyż
        zostawia na niedojrzałej psychice młodego człowieka nieusuwalne czasem
        ślady.Przypadki jakie opisują media powinny byc sygnałem dla całego
        społeczeństwa jak ważny i odpowiedzialny jest zawód nauczyciela i nie wolno
        dopuszczac do niego ludzi ,którym przydałaby się psychoterapia.Pan Pacewicz
        przedstawia jako dziennikarz pewne fakty niektórym się jednak wydaje ,że atakuje
        KK tymczasem bardzo rzetelnie wykonuje swój zawód.Pozdrawiam Pana Pacewicza i
        wszystkich forumowiczów.
        • koloratura1 Re: Teraz wszyscy mamy kłopot 08.04.08, 05:57
          Może sytuacja dojrzała do tego, żeby zacząć dyskutować - nie tyle - nad oceną z
          religii wliczaną do średniej czy jej obecnością na maturze, ile w ogóle nad
          sensem i możliwością "nauki" religii w szkole publicznej?

          Problemów nieprzystawania nauki kościoła do nauki jako takiej jest cała masa i
          są (będą) one widoczne na każdym kroku. I to nie tylko w biologii, wychowaniu
          seksualnym czy nauce o początkach wszechświata. Pojawiają się one również przy
          okazji dyskusji nad niektórymi dziełami literackimi, a także - gdy idzie o
          interpretację / ocenę szeregu faktów historycznych czy też wielkich postaci z
          ubiegłych wieków.

          Jedynym kłopotem nie jest i nie będzie, niestety, głupi katecheta...

          slawawojcik napisała:

          > Szkoła nie jest miejscem gdzie nauczyciel wypowiada swoje prywatne poglądy ale
          > miejscem gdzie powinien UCZYC czyli przedstawiac fakty naukowe.

          Tyle, że w "nauce" religii faktów naukowych - z oczywistych powodów - nie
          uświadczysz...

          > Przypadki jakie opisują media powinny byc sygnałem dla całego
          > społeczeństwa jak ważny i odpowiedzialny jest zawód nauczyciela i nie wolno
          > dopuszczac do niego ludzi ,którym przydałaby się psychoterapia.

          Powiedz to proboszczowi. On decyduje, kogo do danej szkoły wyśle "uczyć" religii.
          Ewentualnie, możesz jeszcze spróbować z biskupem...
          Życzę powodzenia!
          • slawawojcik Re: Teraz wszyscy mamy kłopot 08.04.08, 17:09
            Witam,nie będę tego nikomu mówiła bo już raz za takie poglądy zostalam obwołana
            heretyczką.Wybralam emigrację wewnętrzną i tylko czasem na forum Gazety dzielę
            się swoimi przekonaniami,które w Europie są normalne a w naszym kraju ludzi
            podobnie myślących skazują na marginesowe istnienie.Zeby była jasnośc :jestem
            osobą głęboko wierzącą,która oprócz wiary dostała w darze od Boga rozum i zdrowy
            rozsądek.Niektórym jednak rodakom wydaje się,że jak mają wiarę to pozostałe
            funkcje umysłu mogą zawiesic co czynią i przyczyniają się do zgorszenia.Mistrz
            kiedyś powiedział"mają oczy i nie widzą ,mają uszy i nie słyszą".Tylko problem w
            KK polega na tym,że ludzie nie słuchają Mistrza tylko księdza lub biskupa co
            mogę zakończyc stwierdzeniem"ślepy ślepego prowadził,obaj w dół
            wpadli"Serdecznie pozdrawiam.
    • equipage Teraz wszyscy mamy kłopot 13.04.08, 23:44
      A jeśli dyrektor odpowiada na poziom nauczania, to chyba może
      zawiesić pracę księdza i akierować odpowiednie stanowisko do kurii?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka