placebo99
06.05.08, 11:22
Jeszcze w grudniu 2007 wpadła mi w ręce ulotka informująca o
seminarium na temat metod leczenia niepłodności. Wstęp był wolny i
dodatkowo w przerwie będzie można porozmawiać ze specjalistami od
tych spraw przy stoliku i zadać dowolne pytania tak aby
rozwiać „pokutujące zabobony” (tak to bezczelnie napisali).
Ponieważ sprawa jest bardzo aktualna i jeszcze w uszach mi grzmią
pobożne słowa naszego arcybiskupa Nycza o niegodziwości tych
poczynań zdziczałych lekarzy co nie baczą na nauki świątobliwych
autorytetów naszych jedynych. Postanowiłem pójść na to seminarium i
spokojnie porozmawiać z takim ścierwiańskim konowałem tak żeby siłą
argumentu wyperswadować mu na drodze spokojnego dialogu jak podłe są
ich bandziorskie uczynki. Przygotowałem się solidnie. Dokładnie
zapamiętam wszystkie argumentacje, które wytoczył nasz świątobliwy
ekscelencja arcybiskup uniżony sługa owieczek Kościoła i tak
uzbrojony w mądrość pasterza naszego pojechałem na bitwę ze
zdziczałymi szwadronami śmierci.
Sympozjum odbywało się w auli głównej akademii medycznej. Wykład
inauguracyjny przedstawiał problem niepłodności, który rzeczywiście
stał się chorobą cywilizacyjną i stale się nasila. Problem dotyka
już co czwartą parę. Według wygłaszającego (pseudo)profesora w 60-
70% przypadkach pomogłyby zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego.
Następny wykład dotyczył omówienia metod zapłodnienia wspomaganego i
tu sporo mówiono o in vitro ale takim językiem zakodowanym żeby
normalny człowiek nie zrozumiał co za antymedyczne hece tam się
wyprawia.
Reszta takstu:
placebo99.blox.pl/2008/01/Wyrafinowana-aborcja-niegodziwosc.html