Dekalog pisona

02.01.19, 20:26
https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/49495931_792058404480118_6961711029797519360_n.jpg?_nc_cat=104&_nc_eui2=AeFt8xGTwyW4ltDsa0wX1sQsFTcqfc6sG9kADZxJ_V4NMGhvJHgIg81mHvk9Ct9qrgUpwNSTsIcbCX-8cJzjv1dIVzyFtq4msunvm3ta3CS2Cg&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=f17b852cc2727157e0b119242c5db629&oe=5CD21FE9
    • wscieklyuklad Re: Dekalog pisona 02.01.19, 20:29
      Kłopot z oralem. Przepraszam… z Oralem
      Autor @revelstein Data 31-12-2018
      JEDNO z ministerstw – nie wymienię go, żeby go nie kompromitować – pewnie łatwo się domyślacie które, żąda od firmy Oral B, aby na rynku polskim używała innej, alternatywnej nazwy. I nie wiem doprawdy czy ktoś jeszcze nie wytrzeźwiał po świętach, czy już się upił na konto sylwestra.

      Oral-B to znany i uznany amerykański producent środków do higieny i pielęgnacji jamy ustnej (uwaga – to bardzo istotna informacja). W swojej ofercie posiada między innymi szczoteczki oraz pasty do zębów. Niestety, mimo że firma ta funkcjonuje w Polsce od lat, to teraz może mieć pod górę. A nawet pod wiatr. Wątpliwości polskich nie tyle może użytkowników co przede wszystkim urzędników, budzi bowiem od pewnego czasu… nazwa firmy.

      W liście do Procter&Gamble, który od 2006 roku jest właścicielem marki Oral czytamy iż (pisownia oryginalna):

      „…nazwa mimo iż funkcjonująca od lat w Polsce budzi jednak kontrowersje oraz niekorzystne skojarzenia. (…) Biorąc zaś pod uwagę naszą politykę społeczną a zwłaszcza jasne i oczywiste zasady moralnie tu obowiązujące, dalsze występowanie Waszych produktów na rynku polskim pod obecną nazwą, uważamy za problematyczne i niewskazane. Oral bowiem w Polsce to pojęcie z zakresu zachowań seksualnych niedopuszczalnych przez nasz system edukacyjny. (…) Biorąc właśnie to pod uwagę, a także liczne, krytyczne uwagi klientów i prośby o interwencję, prosimy o rozważenie w trybie pilnym promowania i dystrybuowania Waszych produktów pod inną, alternatywną nazwą, nie wywołująca wśród Polaków poczucia zgorszenia”.

      Chwytacie problem? Kto w tym ministerstwie siedzi, co ma w głowie, o czym nieustannie myśli, fantazjuje, o czym marzy i za czym tęskni? W głowie mi się nie mieści żeby w najgłupszym nawet ministerstwie, był ktoś aż na tyle durny, żeby ten Oral kojarzył mu się tamtym oralem (lub na odwrót).

      Jak nic wiec wychodzi na to, że albo ten list ksiądz jakiś na etacie w ministerstwie pisał, albo wprost z episkopatu przyszedł, bo tam przecież fachowców od oralu jest pod dostatkiem i to nawet nie zawsze na eksponowanych stanowiskach.

      Z drugiej strony jak na to by spojrzeć, to nie ma przecież lepszej reklamy dla Oralu jak kojarzenie go z oralem. Firma powinna to jak najszybciej wykorzystać, by zyskać nowe rzesze cennych pewnie klientów. Na stanowiskach.

      Bo nie oszukujmy się, wszyscy jak jeden mąż, polscy ministrowie, wiceministrowie i chmary co ważniejszych dyrektorów, plus dwustu ze sporym hakiem posłów, doliczając też znaczącą garstkę senatorów, wszyscy oni (chłopaki i dziewuchy, Tarczyński z Pawłowicz też) dzielą się na tych, którzy oralnie obsługują albo Kaczyńskiego, albo Rydzyka, a bywa że obu naraz.

      WIĘC PO ORALU NAJLEPIEJ ZĘBY UMYĆ ORALEM. Pod warunkiem, że w ogóle żeby myją, co sądząc po niektórych wcale nie jest takie pewne. Dobre, prawda? Dobre bo polskie takie. (R)
Pełna wersja