Proces gnilny władzy, która samą siebie nazwała "dobrą zmianą" rozpoczął się już dawno, ale ostatnio bardzo przyspieszył i przybrał na sile. To, co działo się podczas ostatniego posiedzenia sejmu unaoczniło wszystkim, czym naprawdę ta władza jest. Stało się jasne, że rządząca partia, a ściślej mówiąc jej prezes za nic mają prawo, gardzą swoimi rodakami (zwłaszcza tymi, którzy ich nie popierają), tych spośród "swoich", którzy okażą najmniejsze nieposłuszeństwo bez pardonu niszczą, a przeciwników albo przekupują na różne sposoby, albo też zastraszają. Określają to WALKĄ Z IMPOSYBILIZMEM.
Demolowanie systemu wymiaru sprawiedliwości, prześladowanie niepokornych sędziów niszczenie niezawisłości sądów i niezależności instytucji nazywają PORZĄDKOWANIEM.
Odbieranie Polakom krok po kroku ich praw i wolności zwą OBRONĄ WARTOŚCI I TRADYCJI NARODOWYCH.
Każda metoda - nawet najbardziej odrażająca - jest dobra dla utrzymania się przy władzy: korupcja, szantaż, groźba: kij i marchewka dla posłów.
Dla wyborców zaś mamienie: oszustwa i kłamstwa.
Arogancja, bezczelne łamanie prawa, reguł postępowania, zwykłych zasad przyzwoitości. Oto sposób sprawowania władzy, który Jarosław Kaczyński i jego akolici nazywają ładnym słowem: SKUTECZNOŚĆ!
Jednak... "póty dzban wodę nosi, póki mu się ucho nie urwie". A wygląda na to, że ucho już bardzo słabo trzyma się... dzbana!