Ciuchcie czyli lokomotywy na wyngiel, a przedtem na drewko, ciągnące pociągi to całkiem barwna historia.
Mnie te dymiące i syczące potwory fascynowały już od dziecka, ale na dworcu nie podchodziłem za blisko, bo trochę miałem stracha.
Lokomotywy parowe odeszły do lamusa, teraz jakieś TGV, ICE czy inne luksusy hasają po torach. Ale wspomnieniowe przejażdzki budzą wciąż wiele radości.
Kolekcję zaczynam od niemieckiej bardzo pięknej lokomotywy 01 1102.