Nie zgodzę się do końca. Miałam uwaga trzy takie biopsje. Zmiany odrosły dokładnie w tym samym miejscu a lekarze twierdzą że to nic groźnego. Nie jest to prawda , po prostu nie wiedzą co ze mną dalej robić. Kiedyś jeden chirurg onkolog odradził usuwanie włókniaka że względu na blizny a w
ubłagałem mojego onkologa Chirurga,od razu powiedziała ze będzie się ciężko goiło 6- Wycięto 16 lipca na moje rzyczenie !!!!! ( teraz żałuje to i żal mam tylko do siebie ) 7- Do dwóch tygodni do zdjęcia szwóch goiło się ładnie octanisept opatrunek tylko jeden dzień żadnego bulu itd. 8- Po zdjęciu szwóch
lekarza (pediatry)dał nam skierowanie do por.chirurgicznej,udało nam się dostać na 3 dzień chirurg podejrzewał złamane żebra zlecił RTG z opisem wynik był na drugi dzień i od tego czasu zaczął się nasz koszmar.Z wynikiem udałam się na poradni 4 żebro poszerzone wyszło.Ale na prawej kości ramiennej
to piątek do ld ( lekarza domowego ) dostałem maść 2 jeden maść styryd i zacząłem smarować stan zapalny się skończył w następny piątek udałem się do mojego znajomego chirurga dostałem od ld skierowanie na stałe leczenie a więc chirurg zabrał się robotę myśląłem że bedzie cięcie i się
zrobić usg, biopsję i skonsultować z chirurgiem onkologiem. W lux medzie też taką biopsję można zrobić. Musisz się tylko skonsultować z lekarzem na temat biopsji w czasie karmienia.
Moja Gosia ma wielkiego naczyniaka od urodzenia, własnie wróciłyśmy z Warszawy z kolejnego laseroterapii w CZD. Znam temat od podszewki. Leczyłam go we Wrocku, w Łodzi i teraz w Warszawie. Jest kilku chirurgów onkologi dziecięcej "najlepszych z najlepszych" w Polsce, tylko pytanie czy Wasz
,pękało itp zapewniając mnie jednocześnie ,że jest to ładne spokojne nie grożne znamię!!! Ja jednak nie odpuściłam,tknięta przeczuciami i wiedzą jako taką udałam sie do chirurga w Pl aby mi to znamię usunął i raz na zawsze rozwiązał problem. Lekarz rzuciwszy okiem stwierdził nomen omen ,że to włókniak jest
dokładne, cóż zrobić? Wydawało mi się że tylko się cieszyć. Co do kwestii leczenia. W zasadzie współpracują ściśle 3 kategorie lekarzy. Onkolog, radiolog (ten nie od robienia rtg ale od napromieniania) i chirurg onkologiczny. Sama mammografia rzeczywiście niesie ze sobą ryzyko. To jest
delikatna...a teraz :-( Cóc lekarz chirurg onkolog, ordynator chirurgi, który wykonywał badanie powiedził ze najwyrazniej po tamtej chemii była reemisja ale jednoczesnie nastapił zastój komórek rakowych w scianie. Od wrzesnia przerwalismy chemie, bo był przygotowywany do drugiej operacji i
i nic się nie dzieje. Ponadto w kwietniu mama była na USG, gdzie wyszedł nieciekawy obraz wątroby a radiolog zalecił TK-lekarz rodzinny mamy na badanie nie skierował tylko powiedział "trzeba zrobić porządek z tymi kamieniami"-tylko tyle zamiast "musi pani natychmiast iść na operację