sprzątam), bo 75% (jeśli nie więcej) uczestników tego zbiegowiska stuka z roboty, a Ty oczekujesz odpowiedzi w weekend, który (jak wiadomo) jest po to, aby dzień święty święcić. Po trzecie - w końcu - primo: w swej łaskawości nastukaj proszę, czy masz do wygolenia dwa boiska piłkarskie czy tylko
Weekend skarpetkowy Już weekend,sobota,panowie w gorączce Skarpetki wysoko i myślą o chwale Kosiarka spoczywa jak mieczyk w ich rączce Więc koszą tak oni coś stale Tu kwiatek,tam trawka i jeszcze stokrotka Przejechać po pysku i wyciąć do gruntu We krwi im przepływa radocha tak słodka I
dla mnie dom to wieczna inwestycja, koszmarny pochłaniacz czasu, jedziemy na weekend i zamiast grila, spacerów, leniuchowania na lezakach, M. zapier... kosiarką, podlewa, przycina, działka duża, on to kocha a ja nienawidze, dom to wyzeczenia, ubezpieczenia, boję sie sama zostać, beb e dobrze
- iglaki miały suche żółte igły jak susza przycisnęła :( Nawet robiąc absolutne minimum jest to fizycznie nie do wykonania dla normalnie pracującej rodziny. No chyba że ktoś chce całe weekendy poświęcać na ogród.
A ja tak. Spędziłam tam dwa długie weekendy. To naprawdę wymarzone miejsce na wypoczynek z dziećmi. Moje (3 i 5) lat już się nie mogą doczekać powrotu do majątku państwa Marczak. Remonty jeśli były dawno się skończył, a kosić trawę trzeba. Panowie którzy się tym zajmują są naprawdę
Powsin dokonaliśmy. Przez cały dzień przewinęli się mniej lub bardziej: Dori, Piotr, Świstak, Zun (wybacz ale nie jestem napisać tego w całości), Skeler, Miluta, Kaziu, Goldi i chyba to wszystko. tyle wspomnień - jeśli kogos pominąłem przepraszam - pozdrowienia dla wszystkich czajnik
poleciła mi przyjść w sobotę po długim weekendzie na rozmowę z szefem sklepu. Czuję się, jakby to było spotkanie z jakimś nieosiągalnym guru, tragedia! Wtedy ów szef przedstawi mi warunki pracy i ustali ew. okres próbny, bo jak stwierdziła pani- to nie łatwa praca. Po częsci się zgadzam, bo
" będzie zapierdzielał z kosiarką w ogródku, budował garaż, podlewał trawnik albo kładł kostkę brukową na podjeździe. Znam kilka rodzin które postawiły na "dom". Dowożenie dzieciaków do szkoły i przedszkola nie skończy się kiedy będą miały po 8-10 lat. Będą je wozić jeszcze kilkanaście lat. A jak
policji zabrałby mi dokumenty i nakzał badania techniczne tymczasem ryczące kosiarki są wpuszczane pod nasze okna w pracy i wdomu, a także wszkole. Pare dni temu syn relacjonował ,że pani na lekcji opirdzielała szkolnego kosiarza ,żeby poszedł sobie precz bo nie możę prowadzić lekcji. Ponoć hałas jest
sobote bylo to, ze w weekend czesto odbywaja sie spotkania towarzysko-rodzinne i kosiarki przeszkadzają. Chyba nie musze dodawac, ze bogate zycie rodzinno-towarzyskie niektorych dzialkowcow generuje o wiele wiekszy halas niz kosiarki, w szczegolnosci jesli ktos ma kosiarke elektryczna😜