Dodaj do ulubionych

Aborcyjna hipokryzja

29.01.08, 19:31
Dyskusja jest potrzebna, ale z fachowcami, a nie z onanistami w
habitach czy ludzmi, ktorzy wierza, ze mozna zaplodnic dziewice bez
stosunku plciowego.
Obserwuj wątek
    • 2560a Re: Aborcyjna hipokryzja 29.01.08, 21:56
      Ponadto nie tak różowo wygląda też lista krajów, w których aborcja
      jest dozwolona bez ograniczeń. To bowiem nie tylko Kanada, Francja,
      Niemcy czy Norwegia, ale także Rosja, Kuba, Chiny, Wietnam, Korea
      Północna.
      Wiem jak to wyglada w Kanadzie a przynajmniej w prowincji w ktorej
      mieszkam.Kazda kobieta w poczatkowym okresie ciazy moze dokonac
      aborcji.Oczywiscie nie robi sie tego na kazdym rogu a w szpitalach.
      Zaczyna sie od wizyty w options clinic, odbywa sie krotka rozmowe
      na temat dlaczego nie chce sie donosic ciazy/ powod moze byc od
      zdrowotnego po spoleczny np. jest sie studentka i to nie czas na
      dziecko/,robi pare drobnych badan i zostaje wyznaczony termin
      zabiegu.Nie slyszalem by komus odmowiono.Nie wiem jakie ulatwienia
      mozna wprowadzic w systemie by autor tekstu uznal system za rozowy.
      Oczywiscie zabiegow nie dokonuje sie w szpitalach katolickich bo to
      nie jest zgodne z nauka kosciola. W moim miescie chodzi sie do
      ginekologa w szpitalu katolickim, bo tam jest oddzial
      ginekologiczno- polozniczy, a zabiegow dokonuja ci sami specjalisci
      300 metrow dalej w szpitalu publicznym. Widocznie nauka kosciola
      zabrania aborcji tylko pod katolickim dachem.
      O pozostalych w/w krajach nie mam pojecia.
    • maruda.r Aborcyjna hipokryzja 29.01.08, 21:59

      Przede wszystkim pokazać, że poglądy przeciwników legalizacji aborcji to nie
      jakiś zbiór przesądów niewiadomego pochodzenia albo religijnych zabobonów, ale
      logiczna konsekwencja opcji światopoglądowej, która mówi, że płód ludzki jest
      człowiekiem i należy mu się ochrona.

      ************************************

      Na jedno wychodzi, bo autor zręcznie ominął fakty, z którymi ciężko polemizować.
      A fakty są takie, że ilość Polek przeprowadzających aborcję nie spadła ani
      trochę. Po prostu robią to za granicą lub nielegalnie.

      Ustawa jest wyrazem hipokryzji ustawodawcy, a nie żadnym kompromisem czy
      szczególny dobrem.

    • nessie-jp Aborcyjna hipokryzja 29.01.08, 22:10
      O hipokryzję należy w tym przypadku oskarżyć raczej zwolenników przymusu rodzenia.

      Czy "pro lifersi" naprawdę uważają człowieka za płód? Gdzie w takim razie
      pozostałe uregulowania prawne, gdzie petycje i monity o wprowadzenie ewidencji
      płodów, chrztów płodów, wypłacania zasiłków pogrzebowych w przypadku śmierci
      płodu? Czy ciężarna ma prawo do ulgi podatkowej na dziecko? Dlaczego ci, którzy
      najgłośniej krzyczą o "człowieczeństwie" płodu, odnoszą się tylko do przymusu
      urodzenia? Gdzie się podziała reszta ochrony płodu?

      Idźmy dalej tropem człowieczeństwa płodu. Każdy chyba się zgodzi, że dziecka nie
      wolno upijać, nie wolno podawać mu leków niezaleconych przez lekarza, nie wolno
      głodzić, nie wolno podawać mu nikotyny. Czy należy oczekiwać, że zwolnennicy
      człowieczeństwa płodu zaczną nawoływać do całodobowego monitorowania kobiet, czy
      aby nie przebywają w zadymionym pomieszczeniu, nie łykają aspiryny? Albo czy nie
      upijają się, nie używają narkotyków?

      Czy amatorzy pro-life myślą o człowieczeństwie płodu na widok pijanej do
      nieprzytomności kobiety w ciąży? Czy zgodnie ze swoimi poglądami wzywają wtedy
      policję i powiadamiają opiekę społeczną o znęcaniu się nad dzieckiem?

      Odnoszę wrażenie, że to mityczne 'człowieczeństwo' zygoty włącza się i wyłącza w
      zależności od tematu dyskusji. Gdy chodzi o przymus rodzenia
      • kifaru24 Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 12:13
        nessie-jp napisała:

        > O hipokryzję należy w tym przypadku oskarżyć raczej zwolenników
        przymusu rodzen
        > ia.
        >
        > Czy "pro lifersi" naprawdę uważają człowieka za płód? Gdzie w
        takim razie
        > pozostałe uregulowania prawne, gdzie petycje i monity o
        wprowadzenie ewidencji
        > płodów, chrztów płodów, wypłacania zasiłków pogrzebowych w
        przypadku śmierci
        > płodu? Czy ciężarna ma prawo do ulgi podatkowej na dziecko?
        Dlaczego ci, którzy
        > najgłośniej krzyczą o "człowieczeństwie" płodu, odnoszą się tylko
        do przymusu
        > urodzenia? Gdzie się podziała reszta ochrony płodu?

        Dziecko jeszcze nie urodzone ma prawo do dziedziczenia.
        W wielu krajach oskarzony o zabicie kobiety ciezarnej odpowiada za
        podwojne zabojstwo.
        >
        > Idźmy dalej tropem człowieczeństwa płodu. Każdy chyba się zgodzi,
        że dziecka ni
        > e
        > wolno upijać, nie wolno podawać mu leków niezaleconych przez
        lekarza, nie wolno
        > głodzić, nie wolno podawać mu nikotyny. Czy należy oczekiwać, że
        zwolnennicy
        > człowieczeństwa płodu zaczną nawoływać do całodobowego
        monitorowania kobiet, cz
        > y
        > aby nie przebywają w zadymionym pomieszczeniu, nie łykają
        aspiryny? Albo czy ni
        > e
        > upijają się, nie używają narkotyków?

        Rowniez osoby juz urodzone nie sa poddawane calodobowemu
        monitorowaniu w celu sprawdzenia, czy nie przebywaja w zadymionym
        pomieszczeniu i nie upijaja sie. To chyba oczywiste.
        >
        > Czy amatorzy pro-life myślą o człowieczeństwie płodu na widok
        pijanej do
        > nieprzytomności kobiety w ciąży? Czy zgodnie ze swoimi poglądami
        wzywają wtedy
        > policję i powiadamiają opiekę społeczną o znęcaniu się nad
        dzieckiem?

        Czy zwolennicy pro-choice robia cos w takiej sytuacji? Jesli
        pomagaja tym, ktore decyduja sie usunac, to logiczne, ze beda
        pomagac rowniez tym, ktore decyduja sie urodzic. Wszakze to "pro-
        choice" a nie tylko "pro-abortion".
        >
        > Odnoszę wrażenie, że to mityczne 'człowieczeństwo' zygoty włącza
        się i wyłącza
        > w
        > zależności od tematu dyskusji. Gdy chodzi o przymus rodzenia
        • debilator Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 12:50
          > > Czy amatorzy pro-life myślą o człowieczeństwie płodu na widok
          > pijanej do
          > > nieprzytomności kobiety w ciąży? Czy zgodnie ze swoimi poglądami
          > wzywają wtedy
          > > policję i powiadamiają opiekę społeczną o znęcaniu się nad
          > dzieckiem?
          >
          > Czy zwolennicy pro-choice robia cos w takiej sytuacji? Jesli
          > pomagaja tym, ktore decyduja sie usunac, to logiczne, ze beda
          > pomagac rowniez tym, ktore decyduja sie urodzic. Wszakze to "pro-
          > choice" a nie tylko "pro-abortion".

          Tu się zapędziłeś - "pro-choice" nie oznacza chyba pomocy w usuwaniu
          ciąży, ale raczej brak_zakazu.
          A w tle - zapewne - jest założenie, że jeśli kobieta, która
          nie_jest_zmuszana do porodu, podejmuje decyzję o urodzeniu, można od
          niej (w bajeczkach dla grzecznych czieci także od jej partnera)
          oczekiwać odpowiedzialności za dalsze losy potomstwa.
        • nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 16:52
          > W wielu krajach (...)

          Ale nie w Polsce, prawda? W Polsce płód nie jest człowiekiem dopóty, dopóki
          kobieta nie pomyśli o aborcji.


          > Rowniez osoby juz urodzone nie sa poddawane calodobowemu
          > monitorowaniu w celu sprawdzenia, czy nie przebywaja w zadymionym
          > pomieszczeniu i nie upijaja sie. To chyba oczywiste.

          Dzieci jednak są kontrolowane. Dlaczego nie otoczyć taką samą opieką i kontrolą
          płodów? Przecież pracownicy opieki społecznej mogą odebrać dziecko alkoholiczce.
          A co z analogiczną opieką nad dzieckiem-płodem? Dlaczego ma mieć mniejsze prawa?

          > Czy zwolennicy pro-choice robia cos w takiej sytuacji? Jesli
          > pomagaja tym, ktore decyduja sie usunac, to logiczne, ze beda
          > pomagac rowniez tym, ktore decyduja sie urodzic.

          Ja robię coś w takiej sytuacji, I pomagam. Kobiecie.


          > Nie mowimy o zygocie, tylko o plodzie. Nie mozna urodzic lub usunac
          > zygoty.

          1. Co to jest zygota?
          2. Kiedy pojawia się płód, a znika zygota?
          3. Czy zygota jest człowiekiem, czy tylko "płód"?
        • maruda.r Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 00:42
          kifaru24 napisała:

          > Nie mowimy o zygocie, tylko o plodzie. Nie mozna urodzic lub usunac
          > zygoty.

          **********************************

          Z urodzeniem płodu też są kłopoty, bo jest to poronienie. O urodzeniu mówi się w
          przypadku dziecka. Są więc bardzo wyraźnie uświadomione wartości graniczne.

          Zwolennicy pro-choice nigdy nie twierdzili, że płód pozostaje płodem po
          urodzeniu, bo to determinowałoby możliwość aborcji po urodzeniu.

          Z kolei zwolennicy pro-life nie mają żadnych oporów, by ekstrapolować
          człowieczeństwo aż do zygoty, choćby w dyskusji o in vitro.

          Jajko to nie kura, kura to nie jajko. Możemy uznać, że jajko jest potencjalną
          kurą, ale nie możemy przypisywać cech dorosłego osobnika jajku.

          • landaverde Takes a man to suffer ignorance and smile... 03.02.08, 02:35
            maruda.r napisał:
            > Jajko to nie kura, kura to nie jajko. Możemy uznać, że jajko jest
            potencjalną
            > kurą, ale nie możemy przypisywać cech dorosłego osobnika jajku.

            Oczywiście, że jajko to nie kura. Zarodek wewnątrz jajka, o ile
            zostało zapłodnione, to kura, reszta to materiał budulcowy.
            • nick3 Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 03.02.08, 17:46
              ..oraz że jest to fakt, który jest przedmiotem wiedzy (lub
              przynajmniej dającego się uargumentować znacznego
              prawdopodobieństwa) - tylko przy takim założeniu rozumowanie władz
              kościelnych (i Paca) miałoby moc wiążącą.

              A tymczasem stanowisko katolickiego "prawa naturalnego" nie jest
              czymś szeroko uznanym za wiedzę (poza kręgami katolickimi), zaś
              argumenty przytaczane za "człowieczeństwem od poczęcia" są słabe
              ("kolor oczu zapisany w DNA", "nie widać innego momentu wyróżnionego
              w rozwoju płodu").

              To są bardzo słabe argumenty. Dowodzące raczej nieporadności naszych
              pojęć niż czegokolwiek innego.

              Wyznawcy Prawdy znani są jednak z przykrej postawy: "Może i nie mamy
              rozstrzygających argumentów, ale prawo przecież musi być i tak
              tworzone według Prawdy, a nie przypadkowego zdania większości"

              (a to oznacza postawienie teokracji w miejsce demokracji)


              Pacowi i zwolennikom "pro-life" można też zwrócić uwagę, że nawet
              gdyby były jakieś mocne argumenty za człowieczeństwem "od poczęcia",
              to i tak nie byłoby jasne, czy za owo zabicie płodu należałoby karać.

              Wprawdzie to sytuacja rzadka, gdy jakiś rodzaj zabójstwa pozostawia
              się bez sankcji, ale być może ustawodawca "pro-life" tak właśnie
              powinien zrobić, jeśliby okazało się, że legalizacja aborcji jest
              czynnikiem (lub jednym z czynników) wyraźnie zmniejszających liczbę
              faktycznych aborcji.

              A wiele wskazuje, że - ku zdumieniu wielbicieli kar - tak właśnie
              jest!

              (Do spadku liczby aborcji najbardziej przyczynia się bowiem
              liberalizacja kultury, a legalizacja ustawy aborcyjnej jest właśnie -
              paradoks! - jednym z ważnych czynników prowadzących do tego.
              Krajem, w którym jest najmniejsza liczba aborcji jest Holandia.)

              Strona "pro-life" może powiedzieć, że nie wolno poświęcać "tego
              konkretnego płodu" dla zmniejszenia "abstrakcyjnej liczby aborcji".

              Tyle że prawodawca nie ma do czynienia z żadnym "tym konkretnym
              płodem", lecz właśnie z "abstrakcyjną liczbą". Więc chyba ją
              powinien swoimi ustawami minimalizować.


              Wszystko to już przy założeniu (mocno wątpliwym), iż wiadomo, że
              człowiekiem jest płód "od poczęcia".


              • mg2005 Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 03.02.08, 19:37
                nick3 napisał:

                > ..oraz że jest to fakt, który jest przedmiotem wiedzy (lub
                > przynajmniej dającego się uargumentować znacznego
                > prawdopodobieństwa) - tylko przy takim założeniu rozumowanie władz
                > kościelnych (i Paca) miałoby moc wiążącą.

                Czy potrafisz uargumentować dlaczego płód nie jest człowiekiem ?
                Ciężar dowodu spoczywa na tych, którzy chcą prawa do zabijania płodów


                > A tymczasem stanowisko katolickiego "prawa naturalnego" nie jest
                > czymś szeroko uznanym za wiedzę

                A co jest nie tak z tym 'prawem naturalnym' ?


                > Pacowi i zwolennikom "pro-life" można też zwrócić uwagę, że nawet
                > gdyby były jakieś mocne argumenty za człowieczeństwem "od
                poczęcia",
                > to i tak nie byłoby jasne, czy za owo zabicie płodu należałoby
                karać.
                >
                > Wprawdzie to sytuacja rzadka, gdy jakiś rodzaj zabójstwa
                pozostawia
                > się bez sankcji,

                W sytuacjach wyjątkowych (zagrożenie życia). Aborcja 'na życzenie'
                to nie jest sytuacja wyjątkowa.


                >
                > (Do spadku liczby aborcji najbardziej przyczynia się bowiem
                > liberalizacja kultury, a legalizacja ustawy aborcyjnej jest
                właśnie -
                > paradoks! - jednym z ważnych czynników prowadzących do tego.

                Bzdura. Potrafisz wykazać taki związek logiczny ?

                > Krajem, w którym jest najmniejsza liczba aborcji jest Holandia.)

                Wykaż, że to z powodu liberalizacji.
                Jeden kraj to nie dowód. Dlaczego "zapomniałeś" o Francji, W.Brytanii
                Hiszpanii, USA itd. - gdzie "liberalizacja' przyniosła skutek
                odwrotny ?...

                >
                • nick3 Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 03.02.08, 20:05
                  > Ciężar dowodu spoczywa na tych, którzy chcą prawa do zabijania
                  płodów

                  Mylisz się.

                  Zdanie, na które właśnie odpowiadasz, pokazuje dlaczego uważam, że
                  się mylisz.

                  nick3:
                  > > A tymczasem stanowisko katolickiego "prawa naturalnego" nie jest
                  > > czymś szeroko uznanym za wiedzę

                  mg2005:
                  > A co jest nie tak z tym 'prawem naturalnym' ?


                  No cóż, właśnie to, że "nie jest czymś szeroko uznanym za wiedzę".

                  Po prawdzie nie jest w ogóle za nią uznane poza uniwersytetami
                  katolickimi.

                  Jest więc elementem światopoglądu, a nie wiedzą.

                  A prawo demokratyczne powinno odwoływać się do uzasadnień
                  nieświatopoglądowych.


                  > Bzdura. Potrafisz wykazać taki związek logiczny ?

                  To nie jest związek "logiczny", lecz przyczynowy.

                  > Wykaż, że to z powodu liberalizacji.

                  Korelacja pomiędzy liberalnością społeczeństwa a zmniejszeniem się
                  liczby aborcji jest dość ścisła. Zarówno patrząc pod względem krajów
                  jak i epok.

                  > Jeden kraj to nie dowód. Dlaczego "zapomniałeś" o Francji,
                  W.Brytanii
                  > Hiszpanii, USA itd. - gdzie "liberalizacja' przyniosła skutek
                  > odwrotny ?...


                  Nie chce mi się wierzyć. Za wyjątkiem USA, gdzie liberalna ustawa
                  antyaborcyjna nie wpisuje się w całokształt liberalnej kultury, lecz
                  jest elementem izolowanym pośród dość konserwatywnej mentalności.

                  Podobne zjawisko obseruje się w krajach komunistycznych.

                  Dlatego jest właśnie takl jak pisałem:

                  > > (Do spadku liczby aborcji najbardziej przyczynia się bowiem
                  > > liberalizacja kultury, a legalizacja ustawy aborcyjnej jest
                  > właśnie -
                  > > paradoks! - jednym z ważnych czynników prowadzących do tego.

                  Ważnym, ale nie jedynym. Więc nie - wystarczającym.

                  Ale prawdopodobnie koniecznym.



                  Dlatego nawet przy założeniu, że płód od zarodka jest człowiekiem
                  należałoby pozostawić jego ewentualne zabójstwo bez sankcji.

                  Ponieważ prawodawca ma obowiązek wprowadzać takie prawo, by samemu
                  jak najmniej przyczyniać się do szkody.

                  Prawo w sytuacji, gdyby zarodek był człowiekiem i byłoby to wiadome
                  lub bardzo prawdopodobne - minimalizowałoby szkodę nie wtedy, kiedy
                  najskuteczniej piętnowałoby winowajców, lecz wtedy, kiedy
                  najskuteczniej zmniejszałoby liczbę aborcji.

                  Czy nazwać tę sytuację 'wyjątkową' czy nie to kwestia werbalna.





                  • nick3 "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 03.02.08, 23:03
                    Zaniepokojenie zabijaniem jest w emocjonalności 'katolików
                    walczących' - bardzo wybiórcze.

                    Teologia moralna wyrównała niekonsekwencje w ocenie zabijania ludzi
                    dopiero piórem Jana Pawła II-ego w "Evangelium Vitae". I raczej
                    rzekłbym niechętnie i pod presją.

                    Emocjonalność ortodoksyjnej gorliwości - nie uczyniła tego nigdy.


                    Dlatego sądzę, że bynajmniej to nie ze współczucia, czegoś na
                    kształt buddyjskiej ahimsy, awersji do zadawania cierpienia, czy
                    choćby poczucia drogocenności istnienia każdego człowieka
                    konserwatywni pro-lajfersi "bronią życia", czyli, mówiąc bez obudowy
                    werbalnej, domagają się więzienia za usunięcie zarodka czy nawet
                    zygoty.

                    Oni to robią po to, by, jeśli nie światopogląd chrześcijański, to
                    przynajmniej stanowiąca prostą drogę do narzucenia go filozofia
                    arystotelesowsko-tomistyczna zdobyła sobie - przynajmniej de facto,
                    na drodze precedensu - status prawomocnego uzasadnienia prawa
                    państwowego.

                    Do tego służy Kościołowi katolickiemu miłość do maleńkich serduszek
                    bijących w matczynym łonie.

                    Obawiam się, że przede wszystkim do tego.


                    To jest chytra strategia przeciwko demokracji - ustrojowi, który
                    czyni świat ludzkim i, o zgrozo, nie potrzebuje do tego
                    chrześcijańskiej Prawdy Jedynej.

                    A to jest dla racji bytu chrześcijaństwa zagrożenie śmiertelne i
                    Kościół nigdy nie może się na to zgodzić.
                    • donq Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 04.02.08, 16:45
                      > To jest chytra strategia przeciwko demokracji - ustrojowi, który
                      > czyni świat ludzkim

                      Nowy przodujacy ustroj? :)

                      Ale to chyba nie ta "demokracja burzuazyjna"? I ponoc rowniez
                      nie "demokracja ludowa"?

                      To co to za tajemnicza "demokracja"?

                      DonQ
                      • nick3 Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 05.02.08, 02:17
                        Pozdrawiam;-)


                        (Przeczytaj post 'Może - ważne:)' ze trzydzieści linijek niżej.
                        Jeśli chcesz.)
                        • donq Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 05.02.08, 13:34
                          > (Przeczytaj post 'Może - ważne:)' ze trzydzieści linijek niżej.
                          > Jeśli chcesz.)

                          Nie chce mi sie, prawde mowiac. Potrafie sobie wyobrazic, co piszesz.

                          Nowa "demokracja ludowa" (wcielenie nr 334) juz bedzie
                          naprawde "ludowa", prawda?

                          Twoim zapewnieniom "naprawde tak (nie) jest" niepodobna nie ulec,
                          prawda?

                          DonQ
                          • nick3 Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 05.02.08, 16:08
                            Sam jesteś nudziarz, donq.
                            • donq Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 05.02.08, 20:46
                              > Sam jesteś nudziarz, donq.

                              Ale przynajmniej z nas dwóch ty masz dobre samopoczucie polegające na
                              przekonaniu, że mówisz rzeczy "ważne", głębokie i nowe.

                              Jest to niezwykle komiczne (nawet pomijając obraz relatywisty, który wierzy, że
                              mówi rzeczy "ważne", który jest absolutnie rechotogenny).

                              DonQ
                    • mg2005 Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 04.02.08, 21:18
                      nick3 napisał:
                      >
                      > Dlatego sądzę, że bynajmniej to nie ze współczucia, czegoś na
                      > kształt buddyjskiej ahimsy, awersji do zadawania cierpienia, czy
                      > choćby poczucia drogocenności istnienia każdego człowieka
                      > konserwatywni pro-lajfersi "bronią życia", czyli, mówiąc bez
                      obudowy
                      > werbalnej, domagają się więzienia za usunięcie zarodka czy nawet
                      > zygoty.
                      >

                      Jeśli tak to widzisz, to rzeczywiście jesteś bardzo głupi...

                      > Oni to robią po to, by, jeśli nie światopogląd chrześcijański, to
                      > przynajmniej stanowiąca prostą drogę do narzucenia go filozofia
                      > arystotelesowsko-tomistyczna zdobyła sobie - przynajmniej de
                      facto,
                      > na drodze precedensu - status prawomocnego uzasadnienia prawa
                      > państwowego.

                      A jaką filozofię ty proponujesz ?

                      >
                      • nick3 Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 07.02.08, 01:21
                        nick3 napisał:
                        > >
                        > > Dlatego sądzę, że bynajmniej to nie ze współczucia, czegoś na
                        > > kształt buddyjskiej ahimsy, awersji do zadawania cierpienia, czy
                        > > choćby poczucia drogocenności istnienia każdego człowieka
                        > > konserwatywni pro-lajfersi "bronią życia", czyli, mówiąc bez
                        > obudowy
                        > > werbalnej, domagają się więzienia za usunięcie zarodka czy nawet
                        > > zygoty.
                        > >

                        mg2005 napisał:
                        > Jeśli tak to widzisz, to rzeczywiście jesteś bardzo głupi...


                        Tak to widzę.

                        Nie pozwala mi tego widzieć inaczej nieodmiennie
                        towarzyszące "ortodoksom" upodobanie do "surowego prawa", w tym do
                        KS (którego u większości nie osłabiły nawet fragmenty z "Evangelium
                        Vitae"), do wszelkiego drakoństwa, gdzie tylko rozważana jest taka
                        możliwość, do lekceważenia wszelkiej interwencji przeciwko
                        cierpieniu zwierząt, do "chronienia" przyrody "tylko ze względu na
                        człowieka" (vide Rospuda), do wiary w politykę odstraszania,
                        zbrojenia i w wojny prewencyjne, do dyskryminacji i szykanowania
                        imigrantów, "obcych naszej tradycji".


                        Ale tu nad "serduszkiem bijącym w łonie" nagle "Mamusiu, dlaczego
                        chcesz mnie zabić!"


                        Bujajcie się!:)
                        • mg2005 Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 10.02.08, 11:27
                          nick3 napisał:
                          >
                          > Nie pozwala mi tego widzieć inaczej nieodmiennie
                          > towarzyszące "ortodoksom"

                          Czy obrońcy życia to 'ortodoksi' ? W jakim sensie ?


                          >upodobanie do "surowego prawa", w tym do
                          > KS

                          Uważają, że to zmniejszy ilość ofiar - to źle ?...

                          >(którego u większości nie osłabiły nawet fragmenty z "Evangelium
                          > Vitae"),

                          Ortodoksi nie słuchają Papieża ?...:)

                          > do lekceważenia wszelkiej interwencji przeciwko
                          > cierpieniu zwierząt,

                          Co takiego ?!...

                          >do "chronienia" przyrody "tylko ze względu na
                          > człowieka" (vide Rospuda)

                          Uważają, że życie ludzi jest ważniejsze od życia roślinek bagiennych?

                          > do wiary w politykę odstraszania,
                          > zbrojenia i w wojny prewencyjne,

                          Co to ma do rzeczy, lewacki fałszywy pacyfisto ?!...

                          > do dyskryminacji i szykanowania
                          > imigrantów, "obcych naszej tradycji".
                          >

                          Gość powinien dostosować się do obyczajów gospodarza - ale czy lewak
                          może to zrozumieć ?...

                          >
                          > Bujajcie się!:)

                          Znów mówisz do mnie w liczbie mnogiej, paranoiku... :0
                  • mg2005 Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 04.02.08, 21:06
                    nick3 napisał:

                    > > Ciężar dowodu spoczywa na tych, którzy chcą prawa do zabijania
                    > płodów
                    >
                    > Mylisz się.

                    Czyżby ? Gdy Niemcy mordowali Polaków, bo uważali nas za podludzi
                    - to na kim spoczywał 'ciężar dowodu' ?...
                    Chcesz usprawiedliwić Niemców ?...

                    >>> mg2005:
                    > > A co jest nie tak z tym 'prawem naturalnym' ?
                    >
                    >
                    > No cóż, właśnie to, że "nie jest czymś szeroko uznanym za wiedzę".
                    >
                    > Po prawdzie nie jest w ogóle za nią uznane poza uniwersytetami
                    > katolickimi.

                    Czay filozofia odrzuca ideę 'prawa naturalnego' ?

                    >
                    > Jest więc elementem światopoglądu, a nie wiedzą

                    Powinieneś zrozumieć,że każde prawo wynika ze światopoglądu.
                    Z wiedzy naukowej nie wynika żadne prawo.

                    >
                    > A prawo demokratyczne powinno odwoływać się do uzasadnień
                    > nieświatopoglądowych.

                    Tu mnie rozbawiłeś... "Prawo neutralne światopoglądowo"?... :))
                    >

                    >
                    > To nie jest związek "logiczny", lecz przyczynowy.

                    No właśnie wykaż logicznie ten związek...

                    >
                    > > Wykaż, że to z powodu liberalizacji.
                    >

                    > Korelacja pomiędzy liberalnością społeczeństwa a zmniejszeniem się
                    > liczby aborcji jest dość ścisła. Zarówno patrząc pod względem
                    krajów
                    > jak i epok.

                    Przykłady ?...

                    >
                    >
                    > Nie chce mi się wierzyć.

                    To dziwne, bo to logiczne: wiekszy liberalizm - większa swoboda
                    obyczajowa - upadek zasad moralnych - więcej aborcji.
                    Np. w Hiszpanii co 5 minut dokonuje się aborcji...


                    > Dlatego nawet przy założeniu, że płód od zarodka jest człowiekiem
                    > należałoby pozostawić jego ewentualne zabójstwo bez sankcji.

                    Nadawałbyś się na nazistę...

                    >

                    > Prawo w sytuacji, gdyby zarodek był człowiekiem i byłoby to
                    wiadome
                    > lub bardzo prawdopodobne - minimalizowałoby szkodę nie wtedy,
                    kiedy
                    > najskuteczniej piętnowałoby winowajców, lecz wtedy, kiedy
                    > najskuteczniej zmniejszałoby liczbę aborcji.

                    ...ewentualnie na komunistę...
                    >
                    >
                    • nick3 Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 05.02.08, 00:02
                      > Tu mnie rozbawiłeś... "Prawo neutralne światopoglądowo"?... :))


                      Cieszy mnie twoje dobre samopoczucie. Ale ponadto chcę zauważyć
                      mimochodem, że to, co cię rozbawiło, jest treścią naszej konstytucji
                      (wypowiedziane nieco innymi słowami, ale w sposób nie pozostawiający
                      watpliwości).

                      Neutralność światopoglądowa jest możliwa.

                      Można zadowalająco odeprzeć kontrargumenty Konserwy i
                      fundamentalistów - choć przyznaję, wymaga to namysłu (więcej niż
                      mogę poświęcić dziś - skądinąd już rozważałem rzecz na forum)

                      Powinno ci dać do myślenia przynajmniej to, że neutralnośc
                      światopoglądowa prawa jest postulowana jako fundament przez
                      konstytucje wszystkich krajów, które osiągnęły cywilizowane
                      standarty życia.

                      Zaś wszystkie kraje, które ją odrzucają, są obskuranckimi tyraniami.

                      > Z wiedzy naukowej nie wynika żadne prawo.

                      Racja.

                      Dlatego uściśliłem - to metafizyka tomistyczna (która jest źródłem
                      przekonania, że zarodek jest osobą) nie jest wiedzą ('naukową' lub
                      nie, ale niepowiązaną z jedną opcją światopoglądową).

                      > Powinieneś zrozumieć,że każde prawo wynika ze światopoglądu.

                      Jeśli światopogląd to pewna dyskusyjna w danym społeczeństwie o p
                      c j a , to nie zgadzam się z tym twoim twierdzeniem.

                      (Wynikałoby z niego logicznie, że neutralność światopoglądowa prawa
                      nie jest możliwa.:)


                      > To dziwne, bo to logiczne: wiekszy liberalizm - większa swoboda
                      > obyczajowa - upadek zasad moralnych - więcej aborcji.

                      Nie ufaj tak bardzo logice:) Więcej "zwierzęcości":) Od czasu do
                      czasu trzeba spotkać się z konkretem (a mniej więcej właśnie to
                      nazywasz ze wstrętem "zwierzęcością":)

                      Jest na odwrót niż mówi ci twoja logika!

                      Zapoznaj się z faktami liczbowymi (w grę wchodzą jeszcze takie
                      czynniki, których nie uwzględniłeś, jak antykoncepcja, zamożność i
                      brak napiętnowania społecznego).

                      Poza USA wszędzie liberalizacja obyczajowa (której częścią jest
                      zmiana ustawy antyaborcyjnej) zaowocowała zmniejszeniem liczby
                      aborcji.

                      Sprawdź.


                      nick3:
                      > > Prawo w sytuacji, gdyby zarodek był człowiekiem i byłoby to
                      > wiadome
                      > > lub bardzo prawdopodobne - minimalizowałoby szkodę nie wtedy,
                      > kiedy
                      > > najskuteczniej piętnowałoby winowajców, lecz wtedy, kiedy
                      > > najskuteczniej zmniejszałoby liczbę aborcji.

                      mg2005:
                      > ...ewentualnie na komunistę...


                      Gdyby komunizm polegał na tym, co piszę, byłby po prostu słuszny
                      etycznie i należałoby go tylko pochwalić.

                      Niestety polegał na czym innym.

                      Czego dowodzi liczba jego ofiar (nie było to
                      chyba "najskuteczniejsze zmniejszenie" ilości cierpienia i zbrodni).
                      • mg2005 Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 06.02.08, 19:53
                        nick3 napisał:

                        > Neutralność światopoglądowa jest możliwa.

                        Niedawno poświęciłem temu osobny wątek. Z dyskusji wynikło, że
                        'państwo/prawo neutralne światopoglądowo' to fikcja.

                        >
                        > Można zadowalająco odeprzeć kontrargumenty Konserwy i
                        > fundamentalistów

                        To nie jest kwestia fundamentalizmu (znów twoja obsesja?), ale
                        rzeczywistości.

                        > Powinno ci dać do myślenia przynajmniej to, że neutralnośc
                        > światopoglądowa prawa jest postulowana jako fundament przez
                        > konstytucje wszystkich krajów, które osiągnęły cywilizowane
                        > standarty życia.
                        >

                        Wpisanie bzdury do konstytucji nie powoduje, że staje się prawdą.



                        > Jest na odwrót niż mówi ci twoja logika!

                        Wykaż gdzie jest błąd w mojej logice. Wciąż nie wykazałeś
                        logiczności swojej tezy w tej sprawie - chociaż jest sprzeczna z
                        faktami...

                        >
                        > Zapoznaj się z faktami liczbowymi

                        Ależ zapoznałem się:
                        w Hiszpanii aborcja średnio co 5 minut + wielka afera nielegalnych
                        aborcji, W.Btytania i Francja - wzrost ilości niechcianych ciąż i
                        aborcji - mimo powszechnej antykoncepcji i seks-edukacji...
                        W tym aborcje w 4,5,6,7. miesiącu - gdzie tylko idiota może
                        powiedzieć, że "to nie człowiek"...

                        > (w grę wchodzą jeszcze takie
                        > czynniki, których nie uwzględniłeś, jak antykoncepcja,

                        :) j.w.

                        > zamożność i

                        ? To liberalizm obyczajowy zwiększa zamożność ??...

                        > brak napiętnowania społecznego).
                        >

                        O jakim napietnowaniu piszesz i jaki to ma wpływ na zmniejszenie
                        aborcji ?...


                        > Poza USA wszędzie liberalizacja obyczajowa (której częścią jest
                        > zmiana ustawy antyaborcyjnej) zaowocowała zmniejszeniem liczby
                        > aborcji.

                        Twoja teza nt. USA też jest nielogiczna.

                        > Gdyby komunizm polegał na tym, co piszę, byłby po prostu słuszny
                        > etycznie i należałoby go tylko pochwalić.

                        Istotą komunizmu i nazizmu jest likwidacja pewnych osób w
                        imię "dobra" społecznego.
                        • mg2005 PS 06.02.08, 19:57

                          > > A co jest nie tak z tym 'prawem naturalnym' ?
                          >
                          >
                          > No cóż, właśnie to, że "nie jest czymś szeroko uznanym za wiedzę".
                          >
                          > Po prawdzie nie jest w ogóle za nią uznane poza uniwersytetami
                          > katolickimi.

                          Czy filozofia nie-katolicka odrzuca ideę 'prawa naturalnego' ?
              • landaverde Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 04.02.08, 07:06
                nick3 napisał:
                >Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem

                W przypadku kurzego jajka? - to jest kura, człowieku, kura.

                Prawo naturalne odnosi się do zagadnień moralnych, a nie do biologii
                człowieka, więc mówienie, że prawo naturane nie ma naukowych
                argumentów na człowieczeństwo płodu jest bez sensu.

                Poza tym odpuść sobie te ciągłe wycieczki pod adresem kościoła
                katolickiego bo prawo naturalne pozostaje prawdziwe także przy
                założeniu, że Bóg nie istnieje.
                • nick3 Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 04.02.08, 07:58
                  > W przypadku kurzego jajka? - to jest kura, człowieku, kura.

                  Jajko?:)

                  > Prawo naturalne odnosi się do zagadnień moralnych, a nie do
                  biologii
                  > człowieka

                  Czy coś z tego, co napisałem, skłania do podejrzenia, że sądzę
                  inaczej? (dla ścisłości powinienem jednak był napisać nie "prawo
                  naturalne" lecz "metafizyka tomistyczna")

                  > więc mówienie, że prawo naturalne nie ma naukowych
                  > argumentów na człowieczeństwo płodu jest bez sensu.

                  Nie mówiłem, że "nie ma naukowych argumentów", lecz że nie jest
                  przedmiotem szerzej (tj. poza jednym środowiskiem) uznanej wiedzy.

                  > prawo naturalne pozostaje prawdziwe także przy
                  > założeniu, że Bóg nie istnieje.

                  Wierzą w to jednak głównie katolicy:)

                  Poza tym nie jestem pewien, czy z tych samych przesłanek, na których
                  opiera się prawo naturalne, nie wynika też aby z koniecznością -
                  istnienie Boga.


                  Zwróć uwagę, że nie odpowiedziałeś nic na tę część mojego postu, w
                  której piszę, że nawet w wypadku, gdybyśmy mieli podstawy
                  domniemywać człowieczeństwo zarodka (lub wręcz być go pewnym!) - to
                  i tak mogłoby być sprawiedliwe pozostawić aborcję niekaraną.

                  I to właśnie z motywów pro-life.
                • katrina_bush Człowiek to mózg. Tak to wygląda. 05.02.08, 01:07
                  Człowiek to mózg. Tak to wygląda.

                  Możemy żyć bez rąk i nóg.
                  Możemy żyć z jednym płucem lub z jedną nerką.
                  Możemy żyć z cudzą krwią, obcym sercem, watrobą, żołądkiem, nerkami,
                  płucami,trzustką, jelitami.
                  ba ! Możemy w gruncie rzeczy każdy organ naszego ciała zstąpić
                  cudzym albo sztucznym...z wyjątkiem mózgu.

                  Tam gdzie mózg - tam osoba ludzka.

                  A czy zygota lub zarodek posiada mózg ?

                  Nie, bo to nie osoba ludzka.
                  • mg2005 Re: Człowiek to mózg. Tak to wygląda. 06.02.08, 08:54
                    katrina_bush napisała:

                    > Człowiek to mózg. Tak to wygląda.
                    >
                    > Tam gdzie mózg - tam osoba ludzka.


                    Bzdura. Pies też ma mózg. Wg Ciebie jest człowiekiem...:)
                    • katrina_bush Bez mózgu nie ma mowy o człowieku. 07.02.08, 01:31
                      mg2005 napisał:

                      > Bzdura. Pies też ma mózg. Wg Ciebie jest człowiekiem...:)

                      Odkrycie Ameryki ! Pies też ma mózg ! I co jeszcze ?

                      Bez mózgu nie ma mowy o człowieku.

                      I żadna gadka szmatka tego nie zmieni.

                      • landaverde Re: Bez mózgu nie ma mowy o człowieku. 07.02.08, 16:39
                        A nie wystarczy struna grzbietowa?
                        • katrina_bush Re:Bez mózgu nie ma mowy o człowieku 07.02.08, 23:06
                          landaverde napisał:

                          > A nie wystarczy struna grzbietowa?

                          Skoro tylko tam gdzie mózg tam człowiek ?!...

                          Gdy przyjdzie na świat dziecko bez mózgu i przeżyje - wtedy zmienie
                          zdanie.

                          P. S.
                          W pluralistycznym wolnym społeczenstwie chyba raczej niemożliwa jest
                          jedynie słuszna absolutystyczna definicja człowieka.
                          • nick3 Nie rozmawiaj z prostakiem, katrina. 07.02.08, 23:13
                            Bo cię zacznie wyzywać od "zdzir", tak jak to zrobił z nessie_jp.

                            Trzeba nauczyć katolów kultury.

                            • katrina_bush Re: Czy ja wiem... 07.02.08, 23:54
                              nick3 napisał:

                              > Bo cię zacznie wyzywać od "zdzir", tak jak to zrobił z nessie_jp.
                              >
                              > Trzeba nauczyć katolów kultury.
                              >

                              Czy ja wiem...

                              Mnie wyzywać nikt tu nie będzie, ani "katol" ani "ewangel", w
                              związku z moimi spontanicznymi przemyśleniami.

                              A nazywanie "człowiekiem" zapłodnionej komórki jajowej mnie ani nie
                              obraża, ani nie szokuje.
                              • nick3 Re: Chyba tak:) 08.02.08, 00:31
                                katrina_bush napisała:
                                > Czy ja wiem...

                                Trzeba, trzeba... Nie dla ich pożytku bynajmniej, lecz dla -
                                społecznego:)

                                Dranie (obojętne, "katole" czy ewangele" czy inni domorośli
                                autorytaryści) dążą do praktycznego ustanowienia sobie prawa do
                                ubliżania zachowaniom i poglądom, które się nie zgadzają z ich
                                wykładnią świata.


                                katrina_bush napisała:
                                > Mnie wyzywać nikt tu nie będzie

                                Byłoby super, gdybyś miała rację.

                                Ale ponadto byłoby fair wobec dziewczyny, która przecież z bigotem
                                rozmawiała kulturalnie, by nie traktować obelg, które ją spotkały,
                                jako czegoś mieszczącego się w normalności.

                                A to byśmy zrobili, gdybyśmy dalej z tym typem gadali.

                                Ja przynajmniej nie będę.
                              • nick3 Opresja - żyje naszą niesolidarnością! 09.02.08, 21:45
                                Nikt już nie wierzy w Ostateczne Podstawy.

                                Ale wszyscy kładą uszy po sobie, kiedy dowalają one naszym bliźnim.

                                I tak ten system się trzyma.
                            • nessie-jp Re: Nie rozmawiaj z prostakiem, katrina. 08.02.08, 04:20
                              nick3 napisał:

                              > Bo cię zacznie wyzywać od "zdzir", tak jak to zrobił z nessie_jp.
                              >
                              > Trzeba nauczyć katolów kultury.

                              Chyba coś mi umknęło :)) Który to taki dżentelmen?
                              • nick3 Re: Nie rozmawiaj z prostakiem, katrina. 08.02.08, 06:01
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=75021843&a=75290410
                      • mg2005 Re: Bez mózgu nie ma mowy o człowieku. 10.02.08, 11:01
                        katrina_bush napisała:

                        > Bez mózgu nie ma mowy o człowieku.
                        >

                        6-tygodniowy płód ma mózg. Czy to człowiek ?
                        >
              • landaverde Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 04.02.08, 07:29
                nick3 napisał:
                > Wyznawcy Prawdy znani są jednak z przykrej postawy: "Może i nie
                mamy
                > rozstrzygających argumentów, ale prawo przecież musi być i tak
                > tworzone według Prawdy, a nie przypadkowego zdania większości"
                >
                > (a to oznacza postawienie teokracji w miejsce demokracji)

                Kto to są "Wyznawcy Prawdy"? Znowu przykładasz szablony?

                "Prawo tworzone według prawdy" oznacza postawienie teokracji w
                miejsce demokracji? Ciekawe na jakiej podstawie? Czyżbyś zadawał
                pytanie piłata "Co to jest prawda?" i dawał przy tym odpowiedź, że
                prawdą jest zdanie teokracji? Przyznaj po prostu, że chcesz
                przywalić kościołowi.

                Rzymska maksyma głosi "ius est quod iustum est" - prawem jest co
                prawe jest. Ustanawianie prawa na podstawie zdania większości
                oznacza jedynie dyktaturę większości, a nie 'prawość' prawa. Grecka
                demokracja trwała zaledwie ok 150 lat i załamała się pod swoim
                ciężarem. Zakładała bowiem szlachetność i odpowiedzialność
                obywateli. Bynajmniej nie postuluję zmiany ustroju, lecz po prostu
                krytyczne nań spojrzenie i nie stawiania znaku równości czy
                wynikania między demokracją a dobrym prawem.
                • nick3 Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 04.02.08, 08:30
                  Wyznawcy Prawdy są to ludzie, którzy uważają, że znają ostateczne
                  ramy sensu ludzkiego życia, na których powinno być oparte prawo.

                  Tacy są ortodoksyjni chrześcijanie i muzułmanie (żydzi, przynajmniej
                  niektórzy - ku furii antysemitów muszę to powiedzieć - potrafią
                  obejść się ze sprawą subtelniej. Np. w judaizmie nie ma
                  pojęcia 'herezji'.)

                  Wyznawcy Prawdy mają ogromny kłopot z zaakceptowaniem demokracji, a
                  być może w ogóle nie są zdolni dokonać tego inaczej niż
                  koniunkturalnie.

                  Ponieważ nie są w stanie zaakceptować prawa tworzonego inaczej niż z
                  uwzględnieniem uzasadnień obcych światopoglądowo niewspółwyznawcom.

                  Aby to ukryć, Wyznawcy Prawdy uciekają sie do pomysłowych sztuczek
                  jak idea "prawa naturalnego", które rzekomo ma nie być tworem
                  światopoglądowym.

                  Oczywiście mamy tu do czynienia z czymś w rodzaju "firmy fasadowej"
                  katolicyzmu.

                  Jest odrębne od teologii katolickiej wyłącznie na mocy jej własnej
                  deklaracji:)

                  Teolog katolicki z góry wie, że dyskusja z demokratycznymi
                  oponentami nie zmieni jego zdania na temat kształtu tego prawa, nie
                  mówiąc już o kwestii samego jego istnienia.

                  Odrębność takiej doktryny od teologii jest więc czystą fikcją.
                  • landaverde Może zastanów się nad tym co wypisujesz 05.02.08, 01:30
                    Z pewnością ludzie kierujący się moralnością i sumieniem nie mogą
                    zaakceptować prawa, w którym sankcjonuje się mordowanie niewinnych
                    ludzi, niezależnie od tyego czy są katolikami, buddystami,
                    wyznawcami konfucjanizmu czy ateistami. Z tego, że kierują się
                    dążeniem do dobra i prawdy nie wynika ich orientacja religijna czy
                    światopoglądowa.

                    Teoria prawa naturalnego powstała przed chrześcijaństwem, o czym
                    dobrze wiesz. Poza tym zwolennicy świętej wojny z pewnością nie
                    powołują się na prawo naturalne.

                    Twoje wywody kupy się nie trzymają. Możesz sobie tworzyć różne
                    teoktratyczne teorie spiskowe, możesz w nie nawet wierzyc. Tylko
                    czy 'wierząc' nie posuniesz się przypadkiem w kierunku religi? (Ups,
                    wymkneło ci się...) ;-)
                    • nick3 Nie udawaj zgorszonego, bo ci to nie wyjdzie:) 05.02.08, 02:00
                      landaverde napisał:

                      > Z pewnością ludzie kierujący się moralnością i sumieniem nie mogą
                      > zaakceptować prawa, w którym sankcjonuje się mordowanie niewinnych
                      > ludzi

                      Można zaakceptować takie prawo, zwłaszcza gdy jest co najmniej
                      wątpliwe, czy są to ludzie (a w oczach większości kierujących się
                      sumieniem i moralnością obywateli nawet nie są nimi - lecz są
                      zarodkami).

                      Można je zaakceptować (nawet niezależnie od stopnia pewności lub
                      wątpliwości w kwestii człowieczeństwa zarodków!), jeśli się skądinąd
                      wie, że taka akceptacja zmniejsza w praktyce ilość owego
                      domniemanego "mordowania".

                      > Poza tym zwolennicy świętej wojny z pewnością nie
                      > powołują się na prawo naturalne.

                      Oczywiście, że się powołują. Islam uważa (jeszcze bardziej stanowczo
                      niż katolicyzm!) że jest racjonalny.


                      Samo zresztą żądanie, by oprzeć prawo państwowe na ideologii "prawa
                      naturalnego" jest w praktyce żądaniem grupy wyznaniowej i nie widać
                      sposobu w jaki mogłoby nie doprowadzić do ideologicznego
                      zawłaszczenia państwa przez nią.

                      > Teoria prawa naturalnego powstała przed chrześcijaństwem, o czym
                      > dobrze wiesz.

                      Wiele idei katolickich (tych stanowiących oficjalnie korpus jego
                      nauczania i tych stanowiących jego nieoficjalną, ale założoną
                      implicite podporę)

                      "Prawo naturalne" należy do tych drugich.

                      Oczywiście jakoś podobną - w swoim rysie niezależności od decyzji
                      społecznej - do "prawa naturalnego" jest idea niezbywalnych Praw
                      Człowieka.

                      Ale z dziwnych powodów nie o nich katolicy chcą mówić:)))
                      • landaverde A co ma zgorzszenie z tym wspólnego? 05.02.08, 05:39
                        Chyba, że masz na myśli zgorszenie pisanymi przez ciebie bzdetami.

                        nick3 napisał:
                        > Można zaakceptować takie prawo, zwłaszcza gdy jest co najmniej
                        > wątpliwe, czy są to ludzie...

                        Nie mówię tu o aborcji, tylko o zabijamniu wogóle jako przykład zła
                        i niesprawiedliwości. W demokracji można wszak przegłosować
                        wszystko, wystarczy zwykła wiekszość głosów.

                        Na marginesie: legalizacja aborcji nie zmniejsza ilości aborcji,
                        przykład USA pokazał, że jest przeciwnie - odkąd w 1973r
                        zalegalizowano przerywanie ciąży liczba zabiegów rocznie poszła w
                        miliony. Natomiast od wprowadzenia częściowego zakazu aborcji w
                        2003r liczba ta wyraźnie zmalała. Spójrz też na FR (dawniej ZSSR),
                        gdzie aborcja praktycznie zastępuje antykoncepcję. Psychologiczny
                        efekt legalizacji aborcji jest taki że dla ogółu ludzi stanowi ona
                        protezę przyzwolenia moralnego.

                        > Oczywiście, że się powołują. Islam uważa (jeszcze bardziej
                        > stanowczoniż katolicyzm!) że jest racjonalny.

                        Racjonalność nie oznacza dobra. Islam, jak mi się zdaje, stoi na
                        stanowisku, że to jest dobre, co jest dobre dla wyznawców Allaha.
                        Prawo naturalne zakłada istnienie obiektewnego dobra w odniesieniu
                        do wszystkich ludzi i czynienie tego dobra. Chrześcijaństwo idzie
                        jeszcze dalej i apeluje o wyrzeczenie dla dobra bliźniego, a wg
                        Chrystusa bliźnim jest każdy człowiek, nie tylko współwyznawca.

                        > Samo zresztą żądanie, by oprzeć prawo państwowe na
                        ideologii "prawa
                        > naturalnego" jest w praktyce żądaniem grupy wyznaniowej

                        Tylko w twoim umyśle jak dotąd prawo naturalne przynależne jest
                        jedynie grupie wyznaniowej.

                        > i nie widać
                        > sposobu w jaki mogłoby nie doprowadzić do ideologicznego
                        > zawłaszczenia państwa przez nią.

                        Wręcz przeciwnie, nie widać sposobu w jaki mogłoby doprowadzić do
                        zawłaszczenia państwa, w jakimkolwiek zakresie. Chodzi przecież o
                        obiektywne dobro, dla każdego.

                        > "Prawo naturalne" należy do tych drugich.

                        Taa, już w kilkaset lat przed Chrystusem teokracja zawiązała spisek
                        by narzucić wszystkim swoją ideologię w dwa tysiące lat po
                        Chrystusie, zaczęła więc tworzyć teorię prawa naturalnego...

                        > Oczywiście jakoś podobną - w swoim rysie niezależności od decyzji
                        > społecznej - do "prawa naturalnego" jest idea niezbywalnych Praw
                        > Człowieka.

                        Idea jest piękna tylko wykonanie wątpliwe. Problem w tym, że w
                        Eurosojuzie nie to jest dobre co jest dobre, tylko to czego rzyczy
                        sobie ustawodawca, niezaleznie od tego czy jest nim społeczeństwo
                        wychowane w duchu "politycznej poprawności", lub
                        może "sprawiedliowości społecznej", czy też banda biurokratów w
                        Brukseli.
                        • nick3 Bez niego - nie uniknie się racjonalności. 05.02.08, 07:34
                          landaverde napisał:
                          > Na marginesie: legalizacja aborcji nie zmniejsza ilości aborcji,
                          > przykład USA pokazał, że jest przeciwnie - odkąd w 1973r
                          > zalegalizowano przerywanie ciąży liczba zabiegów rocznie poszła w
                          > miliony. Natomiast od wprowadzenia częściowego zakazu aborcji w
                          > 2003r liczba ta wyraźnie zmalała. Spójrz też na FR (dawniej ZSSR),
                          > gdzie aborcja praktycznie zastępuje antykoncepcję.

                          Pisałem już o tym (i to kilka razy na tym wątku) panu mg2005.

                          Powtórzę. Do wzrostu liczby aborcji liberalizacja prawa aborcyjnego
                          doprowadziła tylko w tych krajach, gdzie nie była ona elementem
                          rozwoju liberalnej kultury społecznej i obyczajowości.

                          To jest - w USA i w krajach komunistycznych.

                          W Europie zachodniej liberalizacja prawa aborcyjnego jako ważny
                          czynnik zmniejszenia napiętnowania kobiet i życia seksualnego w
                          ogóle - zaowocowała chyba wszędzie (nie twierdzę, że tylko ona się
                          na to złożyła, ale zbieżność w czasie jest) znacznym zmniejszeniem
                          liczby dokonywanych aborcji.

                          Demokracja

                          Nie rozumiesz jej.

                          > W demokracji można wszak przegłosować
                          > wszystko, wystarczy zwykła wiekszość głosów.

                          Tak myślał PiS. I właśnie m. in. dlatego była to partia
                          antydemokratyczna.



                          Islam

                          Masz o nim mylne deprecjonujące pojęcie.

                          > Prawo naturalne zakłada istnienie obiektewnego dobra w odniesieniu
                          > do wszystkich ludzi i czynienie tego dobra.

                          Tak właśnie jest w teologii muzułmańskiej.



                          Zagrożenia związane z ideologią "prawa naturalnego"

                          > nie widać sposobu, w jaki mogłoby doprowadzić do
                          > zawłaszczenia państwa, w jakimkolwiek zakresie. Chodzi przecież o
                          > obiektywne dobro, dla każdego.


                          Właśnie to "obiektywne dobro" jest w tym względzie największym
                          zagrożeniem:)

                          "Obiektywne dobro" to przecież nic innego jak coś, co można robić
                          bliźnim nie pytając ich o zgodę.

                          "Ja chcę tylko waszego dobra." - jak mówiła teściowa. (brzydki
                          stereotyp, wiem)

                          Likwidacja pojęcia "obiektywnego dobra" jest odjęciem pretekstu do
                          działania całej armii "teściowych" (autorytaryzmowi).


                          Dlatego autorytaryści tak strasznie chcą "uzasadniać" Prawa
                          Człowieka, konstytucje, preambuły i wszystko co się da.

                          Oni bez tego "obiektywnego dobra" tracą powietrze do życia...
                          • mg2005 Re: Bez niego - nie uniknie się racjonalności. 06.02.08, 22:10
                            nick3 napisał:

                            > Powtórzę. Do wzrostu liczby aborcji liberalizacja prawa
                            aborcyjnego
                            > doprowadziła tylko w tych krajach, gdzie nie była ona elementem
                            > rozwoju liberalnej kultury społecznej i obyczajowości.
                            >
                            > To jest - w USA i w krajach komunistycznych.
                            >

                            Powtarzasz - tylko nie raczysz uzasadnić logicznie swojej tezy.

                            > W Europie zachodniej liberalizacja prawa aborcyjnego jako ważny
                            > czynnik zmniejszenia napiętnowania kobiet

                            O jakim napiętnowaniu piszesz ?...

                            >i życia seksualnego w
                            > ogóle - zaowocowała chyba wszędzie (nie twierdzę, że tylko ona się
                            > na to złożyła, ale zbieżność w czasie jest) znacznym zmniejszeniem
                            > liczby dokonywanych aborcji.
                            >

                            Znów teza bez uzasadnienia.


                            > Właśnie to "obiektywne dobro" jest w tym względzie największym
                            > zagrożeniem:)
                            >
                            > "Obiektywne dobro" to przecież nic innego jak coś, co można robić
                            > bliźnim nie pytając ich o zgodę.

                            Tobie i tobie podobnym do zabijania nienarodzonych
                            wystarcza "subiektywne dobro"...
                            • nick3 Re: Bez niego - nie uniknie się racjonalności. 07.02.08, 00:08
                              mg2005 napisał:

                              > nick3 napisał:
                              >
                              > > Powtórzę. Do wzrostu liczby aborcji liberalizacja prawa
                              > aborcyjnego
                              > > doprowadziła tylko w tych krajach, gdzie nie była ona elementem
                              > > rozwoju liberalnej kultury społecznej i obyczajowości.
                              > >
                              > > To jest - w USA i w krajach komunistycznych.
                              > >
                              >
                              > Powtarzasz - tylko nie raczysz uzasadnić logicznie swojej tezy.



                              To empiria. Fakt.

                              Faktów się nie "udowadnia logicznie". Albo tak jest, albo nie.

                              "Dżentelmeni o fakty się nie spierają."


                              > > W Europie zachodniej liberalizacja prawa aborcyjnego jako ważny
                              > > czynnik zmniejszenia napiętnowania kobiet
                              >
                              > O jakim napiętnowaniu piszesz ?...


                              Ty obłudniku!:)


                              Powiem tylko tyle, że w Holandii, gdzie liczba aborcji jest
                              najmniejsza na świecie, zaczęła ona nie dawno znów rosnąć. Za sprawą
                              napływu społeczności muzułmańskiej.

                              Dodam dla jasności: w islamie za aborcję jest śmierć.
                              • mg2005 Re: Bez niego - nie uniknie się racjonalności. 10.02.08, 15:03
                                >
                                > To empiria. Fakt.

                                Twój "fakt" jest sprzeczny z faktami (we Francji,
                                W.Brytanii,Hiszpanii), których nie chcesz przyjąc do wiadomości
                                - jak zwykle, gdy fakty przeczą twoim nielogicznym 'teoryjkom'...
                                >
                                >
                                > > > W Europie zachodniej liberalizacja prawa aborcyjnego jako
                                ważny
                                > > > czynnik zmniejszenia napiętnowania kobiet
                                > >
                                > > O jakim napiętnowaniu piszesz ?...
                                >
                                >
                                > Ty obłudniku!:)
                                >

                                I znów brak odpowiedzi. ..
                                I znów brak logicznego uzasadnienia twojej tezy...
                            • makiawelista Re: Bez niego - nie uniknie się racjonalności. 07.02.08, 07:47
                              > Tobie i tobie podobnym do zabijania nienarodzonych
                              > wystarcza "subiektywne dobro"...

                              Nie ma czegoś takiego jak obiektywne dobro. ALe gram na twą nutę:
                              subiektywnym dobrem jest ratowanie organizmu w ciele kobiety
                              twierdząc że to człowiek.
                        • makiawelista Re: A co ma zgorzszenie z tym wspólnego? 05.02.08, 07:59
                          > Chyba, że masz na myśli zgorszenie pisanymi przez ciebie bzdetami.
                          >
                          > nick3 napisał:
                          > > Można zaakceptować takie prawo, zwłaszcza gdy jest co najmniej
                          > > wątpliwe, czy są to ludzie...
                          >
                          > Nie mówię tu o aborcji, tylko o zabijamniu wogóle jako przykład
                          zła
                          > i niesprawiedliwości. W demokracji można wszak przegłosować
                          > wszystko, wystarczy zwykła wiekszość głosów.

                          I bardzo dobrze! Jeżeli większość ludzi chce, żeby morderstwa były
                          legalne, to niech będą. W takim przypadku:
                          A) Będą zadowoleni, bo prawo będzie dla nich lepsze
                          B) Nie będą zadowoleni i szybko z powrotem zmienią prawo

                          Jeśli byłoby B, tobie by to pasowało. A co do A... Nie chcesz, by
                          ludzie byli zadowoleni? I nie pisz że ludzie nie wiedzą co dla nich
                          dobre. Argumentacja dyktatorów, których sądzę że nie lubisz.
                          • nick3 Prawa mniejszości 07.02.08, 00:47
                            W baaardzo ogólnej perspektywie masz rację, tylko powiedz to tym,
                            którzy akurat są zabijani!

                            makiawelista napisał:
                            > A co do A... Nie chcesz, by
                            > ludzie byli zadowoleni?

                            Nasuwa się zdroworosądkowa obiekcja, że przecież nie tymi samymi
                            sami mogą być ci zadowoleni i ci zabijani.


                            Odpowiedziałbym w ten sposób:

                            Zabijanie zawsze wybiera się jako styl życia całości.

                            Raz uruchomiona możliwość wyznaczenia mniejszości do unicestwienia
                            staje się stałym rysem społeczeństwa.

                            Czy niebieskooki aryjczyk-mańkut może po Oświęcimiu ufać swojemu
                            nazistowskiemu społeczeństwu, że nie stanie się następnym po Żydach
                            obiektem "oczyszczania rasy"?

                            Treścią, którą wybiera społeczeństwo, które wybiera eliminację
                            jakiejś mniejszości, jest sama możliwość eliminowania mniejszości -
                            jako zasada.

                            Nie da się tu powiedzieć, która mniejszość może czuć się wiarygodnie
                            wyłączona z tej reguły.

                            A może mogłoby istnieć takie społeczeństwo, w którym członkowie
                            grupy większościowej w tami stopniu ufaliby sobie nawzajem, że po
                            wymordowaniu wytypowanej mniejszości, żyliby sobie dalej jak gdyby
                            nigdy nic, a społeczeństwo nie popadłoby w chaos?

                            "Lojalni gangsterzy"

                            Czy to możliwe?

                            Tylko przy założeniu, że rzeczywiście serio nie czuliby wspólnoty
                            ludzkiej z wymordowanymi.

                            Wtedy dopiero mogliby uwierzyć, że ich samych nic takiego nie spotka
                            znienacka z rąk współtowarzyszy.

                            Naziści wierzyli, że tacy są.

                            Nie wiemy, czy mieli rację (osobiście wątpię). Na szczęście
                            przegrali.


                            Co jednak, gdyby nasi prześladowcy rzeczywiście okazali się dla
                            siebie nawzajem ufającym sobie społeczeństwem "lojalnych gangsterów"?


                            Wtedy musielibyśmy uznać ich za odrębny gatunek od nas.


                            Co do większości - one obawiając się swoich własnych członków (nie
                            wierząc, że są "lojalnymi gangsterami", lub nie chcąc próbować)
                            nakładają sobie zupełnie spontanicznie obowiazek szanowania reszty
                            społeczeństwa.

                            Prawa mniejszości.


                            Demokracja to rządy większości z poszanowaniem praw mniejszości.
                      • mg2005 Re: Nie udawaj zgorszonego, bo ci to nie wyjdzie: 06.02.08, 20:05
                        nick3 napisał:
                        >
                        > Oczywiście jakoś podobną - w swoim rysie niezależności od decyzji
                        > społecznej - do "prawa naturalnego" jest idea niezbywalnych Praw
                        > Człowieka.
                        >
                        > Ale z dziwnych powodów nie o nich katolicy chcą mówić:)))

                        MOże dlatego ,że są bardzo niejasne i bardzo zmienne (bo nie oparte
                        na fundamencie światopogladowym)...
                    • makiawelista Re: Może zastanów się nad tym co wypisujesz 05.02.08, 17:09
                      > Z pewnością ludzie kierujący się moralnością i sumieniem nie mogą
                      > zaakceptować prawa, w którym sankcjonuje się mordowanie niewinnych
                      > ludzi, niezależnie od tyego czy są katolikami, buddystami,
                      > wyznawcami konfucjanizmu czy ateistami. Z tego, że kierują się
                      > dążeniem do dobra i prawdy nie wynika ich orientacja religijna czy
                      > światopoglądowa.
                      Otóż mogą. Piszę o względności - sumienie może nakazywać różnym
                      ludziom różne rzeczy. Czyżbyś wierzył że islamscy fanatycy wysadzają
                      siebie i innych z innego powodu niż moralność?
                      Wypisujesz, że nie masz nic wspólnego z katolicyzmem ani żadną inną
                      religią. Nie wpadłbym na to - to Kościoły (z dużej litery) i
                      instytucje kościołopodobne twierdzą iż jest jedna moralność i jedno
                      sumienie. Ale tu podobieństwa się kończą - bo ta moralność w różnych
                      religiach i światopoglądach nakazuje nawet skrajnie różne rzeczy.
                      Dzięki wszelkim bogom i innym absolutom że to rozumiem. Mam
                      nadzieję, że to przeczytasz ze zrozumieniem i też zrozumiesz. Amen!
    • landaverde Aborcyjna hipokryzja 29.01.08, 22:30
      "Dla człowieka wierzącego sprawa jest prosta: nie wolno zabijać
      ludzi, zwłaszcza ludzi niewinnych, nawet jeśli są bardzo mali, albo –
      na przykład - bardzo chorzy. Wynika to z piątego przykazania i
      żadna dyskusja nie ma tu sensu. Jednak dla ludzi, którzy w Boga nie
      wierzą, nie istnieje też autorytet Boskich przykazań. Dlatego tez
      warto przypomnieć argumentację, która może być przekonująca również
      wobec osób niewierzących. Na szczęście można uzasadnić potrzebę
      zakazu tak zwanej aborcji, odwołując się do zwyczajnej logiki.

      Zacznijmy od tego, z czym się wszyscy zgadzają – to znaczy, że od
      momentu urodzenia mamy do czynienia z człowiekiem. Tego nikt nie
      kwestionuje. No dobrze, ale jak jest na minutę przed urodzeniem?
      Przecież dziecko na minutę przed urodzeniem niczym nie różni się od
      dziecka już urodzonego – poza sposobem oddychania. Ale przecież
      zdarza się, że i ludzie dorośli, np. podczas operacji, nie oddychają
      samodzielnie, a przecież nikomu nie przychodzi do głowy kwestionować
      z tego powodu ich człowieczeństwo. Stanowczo, sposób oddychania nie
      ma tu nic do rzeczy, zatem musimy przyjąć, że na minutę przed
      urodzeniem dziecko nie różni się od dziecka już urodzonego żadną
      istotną z punktu widzenia człowieczeństwa cechą. No a na dwie
      minuty? Na piętnaście minut? Na godzinę przed urodzeniem? Na
      tydzień? Na miesiąc?

      Cofając się w głąb ludzkiego życia płodowego stwierdzamy wprawdzie
      coraz większe różnice, ale mają one charakter drugorzędny – bo w
      każdym przypadku mamy do czynienia z istotą ludzką, a nie np.
      tygrysem. Różnice fizyczne, owszem, występują, ale przecież różnice
      fizyczne występują również między ludźmi już urodzonymi. Jedni są
      mali, inni duzi, jedni są mężczyznami, inni – kobietami, jedni
      nalezą do rasy białej, inni – do czarnej lub żółtej, a przecież nikt
      nie będzie kwestionował przynależności człowieka do gatunku
      ludzkiego z powodu jego rasy. Nie zawsze tak było; w epoce wielkich
      odkryć geograficznych wielu Europejczyków nie chciało zaliczać
      amerykańskich Indian do rodzaju ludzkiego i dopiero papież specjalną
      bullą musiał skorygować te mniemania. Okazało się to, mówiąc
      nawiasem, skuteczne w koloniach katolickich, gdzie dochodziło do
      mieszanych małżeństw, podczas gdy w koloniach protestanckich, gdzie
      autorytet papieża nie był uznawany, były to przypadki bardzo rzadkie
      i z reguły potępiane. Teraz jednak potępiany jest rasizm, a więc
      pogląd odmawiający niektórym ludziom pełni człowieczeństwa ze
      względu na różnice fizyczne. Trzeba zatem wyraźnie powiedzieć, że
      odmawianie cech ludzkich dzieciom w okresie życia płodowego opiera
      się na takim samym sposobie myślenia, jakiego używają rasiści. A to
      ci dopiero niespodzianka!

      Niektórzy filozofowie utrzymują, że jeśli takie dziecko nie ma
      jeszcze głowy, to nie jest człowiekiem, tylko „zespołem komórek”.
      Ale – powiedzmy sobie szczerze – gdybyśmy poddali rzetelnej analizie
      takiego filozofa, to też poza komórkami niczego byśmy w nim nie
      znaleźli. Być może niektórych komórek byłoby więcej, ale cóż to za
      różnica?

      Krótko mówiąc – nie ma żadnych naukowych dowodów pozwalających
      odmówić człowieczeństwa dziecku w okresie życia płodowego. W takim
      razie powinny odnosić się do niego wszystkie gwarancje wynikające z
      praw człowieka! Jeśli dotychczas prawo stoi na innym stanowisku, to
      tylko ze względu na semantyczne sztuczki, np. takie, że dziecko w
      okresie życia płodowego nazywane jest „płodem”, a nie po prostu –
      dzieckiem. To jednak nie jest żaden argument, bo np. Niemcy swoje
      ustawy norymberskie ufundowali na podobnej semantycznej sztuczce,
      jakoby istnieli „podludzie”. Ale „podludzie” nie istnieją, podobnie
      jak „płody”. Istnieją ludzie należący do różnych narodów, czy ras,
      albo będący w różnych fazach życiowych.

      Zwolennicy legalizacji tak zwanej „aborcji” w gruncie rzeczy zdają
      sobie z tego sprawę, bo przyznają, że „aborcja” jest „złem”. Ale
      właściwie dlaczego? Gdyby – jak twierdzą – dziecko w okresie życia
      płodowego rzeczywiście było tylko „częścią ciała matki”, a nie
      odrębna osobą, to dlaczego niby odcięcie tej części miałoby
      być „złem”? Przecież nikt nie potępia człowieka za to, że dajmy na
      to, obciął sobie włosy, albo paznokcie. Dlaczego zatem amputowanie
      sobie jakiejś części własnego ciała miałoby być „złem”, a
      amputowanie innej – już nie?

      „Aborcja” jest złem dlatego, ze jest zabójstwem. Co to jest
      zabójstwo? Jest to gwałtowne przerwanie czyichś procesów życiowych,
      dokonane w sposób nieodwracalny. Wynika z tego, że do zabójstwa
      potrzebne są dwa elementy: istota żyjąca i zewnętrzna ingerencja w
      jej procesy życiowe, polegająca na ich nieodwracalnym przerwaniu. Z
      tego, co wiemy na temat ludzkiego życia, procesy życiowe, a więc
      podział komórek, rozpoczyna się bezpośrednio po poczęciu. Od momentu
      poczęcia rozpoczyna się i trwa życie. Zatem każda zewnętrzna
      ingerencja, skierowana na nieodwracalne przerwanie tego życia,
      spełnia wszelkie znamiona zabójstwa.

      Zabić człowieka można na bardzo wiele sposobów, ale prawo karne
      żadnego z nich pozytywnie nie wyróżnia, przynajmniej na tyle, by nie
      uważać go za zabójstwo. I trzeba sobie otwarcie powiedzieć – tak
      zwana „aborcja” nie jest żadnym „zabiegiem”. Jest zabójstwem
      człowieka – tyle, że bardzo małego. Ale czyż ludzi bardzo małych, a
      wskutek tego absolutnie bezbronnych, nie powinno się specjalnie
      chronić? Czyż nie na tym powinien polegać humanitaryzm i
      cywilizacja?

      Warto się nad tym zastanowić również wtedy, gdy słyszymy
      pochwały „kompromisu”. Czy jednak idąc na ustępstwa z wysokich
      standardów humanitaryzmu i cywilizacji, nie otwieramy drogi
      okrucieństwu i barbarzyństwu? Jeśli tak, to nie jest to
      żaden „kompromis”, tylko zdrada, która prędzej czy później będzie
      musiała doprowadzić do kapitulacji przed okrucieństwem i
      barbarzyństwem. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie. Szczęść
      Boże!"
      • nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 00:18
        > Cofając się w głąb ludzkiego życia płodowego stwierdzamy wprawdzie
        > coraz większe różnice, ale mają one charakter drugorzędny

        Niewiele wiesz o rozwoju płodowym ssaków i dlatego trudno z tobą dyskutować.

        Dla informacji
        • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 03:53
          nessie-jp napisała:

          > Niewiele wiesz o rozwoju płodowym ssaków i dlatego trudno z tobą
          dyskutować.

          Bardzo ci dziękuję za rzeczowe podejście do tematu zamiast
          dyskredytowania mojej osoby poprzez podważenie mojej wiedzy. Może
          zechcesz uwypuklić moją ignorancje poprzez objawienie swoich
          kwalifikacji w tym zakresie?

          Przyznaję bez bicia, że medycyny, weterynarii, ani żadnego kierunku
          biologicznego nie kończyłem. Czy zatem do zrozumienia objawianych tu
          przez ciebie mądrości wystarczy znajomość biologii z zakresu
          ogólniaka?

          > Dla informacji (...) płód staje się człowiekiem w momencie
          > wykształcenia systemu nerwowego i rozpoczęcia pracy mózgu.

          Czy korzystając ze swojej rozległej wiedzy fachowej o rozwoju
          płodowym ssaków, możesz mi wskazać moment w którym mózg zaczyna
          pracować? A jak to wygląda sekundę wcześniej? Jest systemj nerwowy,
          ale jeszcze nie funkcjonuje? Poza tym czy to musi być już w pełni
          wykształcony system nerwowy, czy jeszcze nie? Czy mózg noworodka
          można nazwać jeż w pełni wykształconym? Wszak różni się on od mózgu
          dorosłego człowieka, a nawet rocznego dziecka. Nadal tworzą się tam
          setki tysięcy, czy nawet miliony nowych połączeń nerwowych, dzięki
          czemu niemowle ma tak fenomenalne zdolności uczenia się, że może np
          nauczyć się dowolnego języka. Poza tym by stwerdzić, że mamy już do
          czynienia z człowiekiem, a nie płodem, czy musi już być mózg? A nie
          wystarczy struna grzbietowa? Czy to nie jest jeszcze funkcjonujący
          system nerwowy? A co z komórkami, z których ten system ma dopiero
          powstać? Czy potenjalny system nerwowy czyni z płodu dopiero
          potencjalnego człowieka? Itd, itd...

          > Czy teraz jest dla ciebie troszkę bardziej jasne, o co chodzi?

          Jak widac z powyższego - jakby nie za bardzo. Ale skoro tobie
          pozwala to troszkę lepiej spać w nocy...
          Aha - i dziękuję uprzejmie za używanie eufemizmu "pro-choice".
          Dzięki temu nie mam wrażenia, że rozmawiamy o mordowaniu istot
          ludzkich.
          • nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 16:57
            > Czy korzystając ze swojej rozległej wiedzy fachowej o rozwoju
            > płodowym ssaków, możesz mi wskazać moment w którym mózg zaczyna
            > pracować? A jak to wygląda sekundę wcześniej?

            Czy korzystając ze swojej rozległej wiedzy teologicznej możesz mi wskazać,
            precyzyjnie, kiedy dochodzi do poczęcia? I po czym to poznać? Bo jak rozumiem,
            zanim dojdzie do poczęcia, komórkę jajową można jeszcze usunąć (bo jest "sekundę
            przed" poczęciem). To w jaki sposób stwierdzasz, że poczęcie już nastąpiło?

            Jeśli chodzi o rozwój systemu nerwowego, to naukowcy określili dość dokładnie
            poszczególne etapy rozwojowe płodu. W każdej pracowni biologicznej w szkole
            wiszą takie plansze z rozpiską, co kiedy się wykształca.

            Dla mnie człowiek to nie jest kupa komórek. Człowiek umiera, gdy przestaje
            działać mózg. Człowiek zaczyna istnieć, gdy ten mózg mu się pojawia.

            Taka cezura jest dla mnie bardziej oczywista, niż śledzenie z lupą plemnika i
            sprawdzanie, czy już mu odpadł ogonek (bo jak nie odpadł, to jeszcze nie jest
            poczęcie, tylko dwie komórki złączone w miłosnym uścisku)...

            No i wreszcie
            • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 18:01
              nessie-jp,

              Określanie momentu powstania człowieka jest istotne tylko wtedy gdy
              chce się uzasadnić aborcję. W przypadku przeciwnym jest to zbędne,
              jak jesteś w ciąży to wiesz, że poczęcie nastapiło.

              Nie sprowadzaj też sprawy do absurdu pisząc o pogrzebach komórek
              jajowych, nie mówimy tu o rzeczach naturalnych, tylko o sztucznej
              ingerencji człowieka - mianowicie o nieodwracalnym przerwaniu
              czyichś procesów życiowych, co jest definicją zabójstwa.

              Z pewnością można dokładnie określić kiedy przestaje działać mózg,
              ale czy wiesz na pewno w którym momencie zaczyna? Czy musi już
              myśleć, czy wystarczy, że odczuwa? I dlaczego akurat musi istnieć
              mózg a nie wystarczy struna grzbietowa?

              Powiedz mi więc, czy na podstawie plansz i rozpisek możesz
              jednoznacznie wskazać moment, w którym to już człowiek, a nie
              tylko 'płód'? A może ty sama "niewiele wiesz o rozwoju płodowym
              ssaków i dlatego trudno z tobą dyskutować".
              • nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 18:22
                > chce się uzasadnić aborcję. W przypadku przeciwnym jest to zbędne,
                > jak jesteś w ciąży to wiesz, że poczęcie nastapiło.

                Nie masz racji. Można np. chcieć nie począć
                • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 19:59
                  Zastanów się czy mówimy o antykoncepcji, czy o aborcji. Ideą
                  antykoncepcji jest zapobieżenie zapłodnieniu. Nie ma potrzeby
                  okoreślać momentu zaistnienia czegoś co nie następuje. W przypadku
                  gdy zapłodnienie juz nastąpiło moim zdaniem mamy do czynia z
                  aborcją.

                  Usiłujesz koniecznie związać postępowanie człowieka wobec dziecka
                  poczętego z postępowaniem wobec obumarłego płodu, co jest zwykłą
                  sofistyczną manipulacją. W jednym przypadku mamy do czynienia ze
                  śmiercia naturalną, a w drugim ze spowodowaną przez człowieka.

                  Zgubiłaś mnie z tym "niewolnictwem kobiet", to jakaś nowa teoria?

                  Zauważ, że ta '1 komórka', o której piszesz ma prawo do
                  dziedziczenia, dlaczego nie może mieć prawa do narodzin?

                  > 12 tydzień ciąży.

                  Czyli ustaliliśmy, że Twoim zdaniem człowiek jest człowiekiem w
                  momencie gdy zaczyna pracować mózg, co Twoim zdaniem następuje w 12
                  tygodniu ciąży. Pomijając prawdziwość tego twierdzenia pod względem
                  naukowym zadziwia nieprecyzyjność w określeniu tego przełomowego
                  momentu oraz absurdalność twierdzenia, że w jedenastym tygodniu to
                  nie jest jeszcze człowiek.
                  • nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 20:33
                    > Zastanów się czy mówimy o antykoncepcji, czy o aborcji. Ideą
                    > antykoncepcji jest zapobieżenie zapłodnieniu.

                    Rozmawiamy o tym, co to jest "poczęcie"!

                    Czy wniknięcie plemnika do komórki jajowej, to już jest "poczęcie", czy dopiero
                    zapłodnienie?

                    Czy każda zygota (= zapłodniona komórka jajowa) to jest "poczęcie", czy tylko ta
                    jedna zygota, która zagnieździ się w śluzówce macicy?

                    Rozmawiamy o definicji człowieka.

                    Zdecyduj się, proszę. Czy to ludzie są co miesiąc spuszczani w sedesie, czy
                    jednak TYLKO zygoty?


                    > Usiłujesz koniecznie związać postępowanie człowieka wobec dziecka
                    > poczętego z postępowaniem wobec obumarłego płodu,

                    Jakiego "obumarłego"??

                    Zanim zygota się zagnieździ, jest płodem czy nie jest? Czy sam fakt, że się nie
                    zagnieździła sprawia, że przestaje być człowiekiem? Tu nie zachodzi żadne
                    obumieranie, zygota jest żywa niezależnie od tego, czy się zagnieździ w
                    śluzówce, czy nie.

                    > sofistyczną manipulacją. W jednym przypadku mamy do czynienia ze
                    > śmiercia naturalną,

                    Przez utopienie w sedesie?! To jest ta "śmierć naturalna"? Gratuluję logiki
                    wywodu. Widzisz, w jaki sposób traktowanie zygoty jako człowieka doprowadza cię
                    za każdym razem do absurdu?

                    > Zgubiłaś mnie z tym "niewolnictwem kobiet", to jakaś nowa teoria?

                    Stara jak świat
                    • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 22:01
                      Tymi wywodami o spuszczaniu zygot w sedesie usiłujesz zaćmić, bądź
                      pominąć pewne zasadnicze rozróżnienie, mianowicie czy jest to rzecz
                      naturalna, wynikająca z fizjologii, czy jest to celowa i swiadoma
                      działalność człowieka. Na to, że pewna ilość zygot, bądź istnień
                      ludzkich zależnie od punktu widzenia, ginie nie usprawiedliwia
                      bynajmniej świadomego dokonywania aborcji. Ani nawet to jak ludzie
                      traktują płód usunięty z ciała matki w wyniku poronienia, a jest z
                      tym różnie.

                      > > Zgubiłaś mnie z tym "niewolnictwem kobiet", to jakaś nowa teoria?
                      > Stara jak świat
                      • nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 02:30
                        > Tymi wywodami o spuszczaniu zygot w sedesie usiłujesz zaćmić, bądź
                        > pominąć pewne zasadnicze rozróżnienie,

                        Broń Boże. Usiłuję dowiedzieć się, dlaczego raz zygota ma ludzką godność i
                        przysługują jej ludzkie prawa, a raz nie ma żadnej godności i jest tylko
                        odpadkiem. Wyjaśnij mi to w świetle naszej Konstytucji i w świetle doktryny
                        Kościoła.

                        > uważam, że od chwili poczęcia oboje rodziców staje się niewolnikami
                        > tego nowego życia,

                        Doprawdy? A w jaki sposób się ta "niewola" wyobraża w przypadku tatusia? Czy
                        istnieją JAKIEKOLWIEK normy prawne, które mu cokolwiek nakazują? Choćby płacić
                        alimenty na zygotę?


                        > reguły. Gwałt nie może byc przyczyną zaaprobowania aborcji 'z
                        > przyczyn socjalnych'.

                        Co ma piernik do wiatraka? I gdzie tu w ogóle mowa o przyczynach socjalnych?

                        > przyczyn socjalnych'. To 'podporzadkowanie' kobiety nie jest zresztą
                        > w nieskończoność.

                        Wystarczy, aby postradać zdrowie czy nawet życie. Jakoś nie widuję nawoływać,
                        żeby to ojcowie byli zmuszani ustawą do oddawania swoich organów np. choremu
                        dziecku. Dlaczego? Skoro matka MUSI oddawać swoje ciało na rzecz zygoty, bo to
                        ludzkie życie itepe, to jak wytłumaczysz fakt, że prolifersi nie domagają się
                        (USTAWOWO!) od ojców oddawania nerek swoim chorym dzieciom? Sytuacja jest
                        identyczna
                        • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 06:43
                          A co mnie obchodzi konstytucja? Mnie obchodzi przede wszystkim prawo
                          naturalne, którego dwa podstawowe postulaty brzmią: 1. czynić dobro,
                          2. nie czynić zła. Konstytucji i prawu się podporządkuję, co nie
                          znaczy że uważam je za zapisane w kamieniu.

                          Życie człowieka zaczyna się w chwili zapłodnienia, nie obchodzi mnie
                          czy ma jedną komórkę czy miliardy. Fakt, że część tych istnień ginie
                          w sposób naturalny nie może w żadnym przypadku uzasadnić celowe
                          przerywanie życia. Czy fakt, że ludzie dorośli chorują i giną ma nam
                          posłużyć za argument do zabijania ludzi? Mam wrażenie, że do tego
                          zmierza argumentacja pro-aborcyjna. Najwyraźniej chodzi o to by, jak
                          pisał Stanisław Lem, "konklawe doprowadzić do ludożerstwa". Wszak
                          osoba dorosła to też w istocie tylko "zlepek komórek".

                          Żadna ustawa nie zmusi nikogo do odpowiedzialności i poświęcenia.
                          Nie wiem jakie są twoje doświadczenia, ale w mojej bliższej i
                          dalszej rodzinie, jak i pośród większośći moich znajomych, ojcowie
                          opiekują się swoimi dziećmi. Bynajmniej nie wynika to z
                          obowiązującego prawa, tylko z zasad moralnych, którymi się kierują.
                          Natomiast z pewnością nie zamierzam się godzić na jakąkolowiek
                          ustawę sankcjonującą przerywanie ludzkiego życia, niezależnie czy
                          jest to embrion, czy 100-letni dziadek.

                          Czyżbyś miała pretensję do Boga czy natury, że urodziłaś się
                          kobietą? Mnie jest bardzo przykro, że nie mogę urodzić za ciebie bo
                          jestem mężczyzną, ale kajać się specjalnie nie zamierzam bo nie
                          miałem na to żadnego wpływu. Nie chcesz być niewolnicą, jak to
                          nazywasz, to się nie pieprz, nie ma przecież takiego prawa, które by
                          cię do tego zmuszało. A jak cię jakiś zbir zgwałci to na nim się
                          mścij, nie na dziecku. Ja piszę o odpowiedzialności, rozumiesz to
                          pojęcie? Bo mam wrażenie, że widzisz tylko czubek własnegop nosa.
                          Żądanie aborcji to postawa czysto egoistyczna i nieodpowiedzialna:
                          chcemy używać przyjemności, ale nie akceptujemy konsekwencji, które
                          się z nimi wiążą.

                          I jeszcze raz: nie ma takiego prawa, które nakazuje ci zachodzenie w
                          ciążę. To jest twój prywatny wybór. Wybierasz ciążę - to wybierasz
                          też konsekwencje, które się z tym wiążą. Żadne prawo nie nakazuje ci
                          też łączyć się z nieodpowiedzialnym facetem. Jeśli decydujesz się na
                          dziecko to wybierz na ojca takiego, który ma charakter i kręgosłup
                          moralny.

                          Wizerunek 11-tygodniowego dziecka przytoczyłem po to by umotywować
                          moje zdziwienie arbitralnością wyboru 12-go tygodnia od poczęcia na
                          początek istnienia człowieka. I nie chodzi mi bynajmniej o sam
                          wygląd. To dziecko ma już wykształcony system nerwowy, jego zaczątki
                          tworzą się już w pierwszych dniach życia płodowego. Czy chcesz mi
                          wmówić, że ten system jeszcze nie działa? Jaka jest ta masa
                          krytyczna czynników, które decydują o tym, że płód staje się
                          człowiekiem? I dlaczego akurat w 12-tym tygodniu? Moim zdaniem to
                          wszystko "to przesądy światło ćmiące", czyli brednie. Wydaje mi się
                          raczej, że później dziecko staje się zbyt duże by je 'wyskrobać'.
                          • nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 18:12
                            landaverde napisał:

                            > A co mnie obchodzi konstytucja?

                            Druga część pytania była o doktrynę Kościoła. Dlaczego zygoty nie można ochrzcić
                            ani pogrzebać?

                            > Mnie obchodzi przede wszystkim prawo
                            > naturalne

                            Nie ma czegoś takiego. Równie dobrze możesz napisać, że cię obchodzą krasnoludki
                            albo Gollum.
                            • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 18:43
                              > Druga część pytania była o doktrynę Kościoła. Dlaczego zygoty nie
                              można ochrzcić ani pogrzebać?

                              Odpowiedziałem ci poniżej, przy okazji innego postu.

                              Re. prawo naturalne - wpisz to na google i poczytaj.
                              • nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 21:14
                                landaverde napisał:
                                > Re. prawo naturalne - wpisz to na google i poczytaj.

                                Re. krasnoludki - wpisz to na google i poczytaj.

                                Takoż samo:
                                - predestynacja
                                - alchemia
                                - kamień filozoficzny
                                - przyrost owłosienia dłoni wskutek masturbacji

                                Wszystko to znajdziesz w Google. Wszystko to takie same bzdury.
                                • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 05:48
                                  Wyobraź sobue, że w starożytnej Grecji były takie 'krasnoludki', co
                                  stworzyły teorię prawa naturalnego: Arystoteles i stoicy.
                                  • dalatata Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 15:05
                                    landaverde napisał:

                                    > Wyobraź sobue, że w starożytnej Grecji były takie 'krasnoludki',
                                    co
                                    > stworzyły teorię prawa naturalnego: Arystoteles i stoicy.

                                    w starozytnosci wiele rzeczy stworzono, ktore dzisiaj odrzucamy. ale
                                    ciekaw jestem jaka jest relacja miedzy stworzeniem teorii i
                                    istnieniem 'prawa naturalnego'. i na czym polega jego naturalnosci.
                                    • makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 21:49
                                      Prawo naturalne Arystotelesa? Arystoteles to ten od niższości kobiet
                                      i słońca krążącego wokół Ziemi. Nie lubię obrażać, więc nic nie
                                      napiszę o tobie.
                                      • landaverde Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 03.02.08, 02:48
                                        Ależ napisz o mnie, tylko to ci pozostało. To typowa taktyka ludzi,
                                        którzy nie potrafią myśleć i argumentować - zdyskredytować osobę aby
                                        odrzucić jej argumenty.
                                        Kierując się taką mentalnością rzeczywiście można wmawiać ludziom,
                                        że czarne jest białe.
                                        • makiawelista Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 03.02.08, 09:44
                                          Czujny jak czekista - zaraz ktoś się przyczepi, to kontratak. Ale po
                                          prostu piszę że nie uznaje Arystotelesa za autorytet. W prawo
                                          naturalne nie wierzę,poza tym rzeczą złą dla Arystotelesa było
                                          dopuszczenie kobiet do polityki. Dlatego piszę że dobro i zło są
                                          względne

                                          PS: Landaverde napisał:

                                          > Ależ napisz o mnie, tylko to ci pozostało. To typowa taktyka
                                          ludzi,
                                          > którzy nie potrafią myśleć i argumentować - zdyskredytować osobę
                                          aby
                                          > odrzucić jej argumenty.

                                          Więc uważasz się za Arystotelesa? Po prostu - sądzę, że aborcja nie
                                          jest zła, a przynajmniej nie będzie. Kiedyś uważano, że złe jest
                                          dopuszcanie kobiet do Sejmu, wojska, pracy intelektualnej, studiów.
                                          Kościół też tak myślał. Może kiedyś zmieni zdanie i uzna że aborcja
                                          zła nie jest. Rozumiesz?
                                          • landaverde Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 04.02.08, 01:25
                                            makiawelista napisał:

                                            > prostu piszę że nie uznaje Arystotelesa za autorytet. W prawo
                                            > naturalne nie wierzę,

                                            Znowu - zamiast merytorycznych argumentów ocena autorytetów.

                                            > Więc uważasz się za Arystotelesa?

                                            Wiesz co, przeczytaj może swoją własną wypowiedź powyżej, bo nie
                                            chce mi się poprawiać cię cytując twoje własne słowa. Nie mam ochoty
                                            mordowac się dyskutując z człowiekiem, który nie potrafi precyzyjnie
                                            myśleć.

                                            > Kiedyś uważano, że złe jest dopuszcanie kobiet do Sejmu, wojska,
                                            > pracy intelektualnej, studiów. Kościół też tak myślał. Może kiedyś
                                            > zmieni zdanie i uzna że aborcja zła nie jest. Rozumiesz?

                                            Taa, owszem - kiedyś uważano też, że niewolnictwo jest w porządku.
                                            Tylko, że to są przeciwstawne przykłady. Chcesz mi wmówić, że ten
                                            sam trend który prowadzi ludzi ku dobru, ku zniesieniu niewolnictwa
                                            i rónouprawnieniu kobiet, prowadzi również do aborcji! To jest
                                            dobro? A może po prostu dzieci nie mogą się o siebie upomnieć, nie
                                            moga walczyć o swoje prawa, w przeciwieństwie do kobiet i
                                            niewolników?
                                            • nessie-jp Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 04.02.08, 01:59
                                              > dobro? A może po prostu dzieci nie mogą się o siebie upomnieć, nie
                                              > moga walczyć o swoje prawa, w przeciwieństwie do kobiet i
                                              > niewolników?

                                              Ależ dzieci mogą się o siebie upomnieć! I istnieją prawa dziecka, nawet rzecznik
                                              praw dziecka jest. Dzieciom przysługują rozliczne prawa, w tym prawo do
                                              edukacji, prawo do opieki zdrowotnej, prawo do godnego pogrzebu, prawo niebycia
                                              zmuszanym do niewolniczej pracy...

                                              Więc skąd ci się nagle wzięło, że dzieci nie mogą się upomnieć o swoje prawa?

                                              Zygoty natomiast
                                              • landaverde Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 04.02.08, 02:26
                                                A dziecko w drugim trymestrze ciąży?, a w pierwszym?
                                                • nessie-jp Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 04.02.08, 02:44
                                                  Od momentu urodzenia do ukończenia 18 lat = dziecko.
                                                  • landaverde Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 04.02.08, 07:34
                                                    Wiec kto się upomni o dziecko w czasie trwania ciąży?
                                                  • mg2005 Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 04.02.08, 14:13
                                                    nessie-jp napisała:

                                                    > Od momentu urodzenia do ukończenia 18 lat = dziecko.

                                                    Bzdura.Nawet Konwencja Praw Dziecka ONZ mówi o 'ochronie życia
                                                    dziecka PRZED i po urodzeniu'.

                                                    >
                                                  • mg2005 PS 04.02.08, 19:01
                                                    nessie, czy już zdecydowałaś sie od kiedy zaczyna się ludzkie życie,
                                                    bo twoje poglądy są sprzeczne...

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=75021843&wv.x=2&a=75174798

                                              • mg2005 Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 04.02.08, 14:18
                                                nessie-jp napisała: >
                                                > Zygoty natomiast
                              • nick3 landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona?:) 03.02.08, 01:16
                                Twoje argumenty są świadectwem odmowy uznania, że od czasów, kiedy
                                Grecy wikłali się w sprzecznościach z powodu swoich statycznej i
                                absolutystycznej pojęciowości, pojawiły się nowe sposoby myślenia.

                                Są one jednak ignorowane przez twój Kościół, ponieważ podważają
                                roszczenie jego podstaw światopoglądowych (np. dowodów na istnienie
                                Pierwszej Przyczyny) do powszechnej obowiązywalności (tj.
                                racjonalności).

                                Kłopot w tym, że wykorzystując niemal tę samą metodę argumentowania,
                                którą uprawiasz ("a sekundę wcześniej?", "zmieniają się tylko cechy
                                drugorzędne") można równie dobrze udowodnić, że żołędź jest dębem,
                                że czarne jest białe, że każdy jest łysy (przecież jak dodać jeden
                                włos do łysiny, to to nie przestanie być łysina:), a nawet
                                wykazać... nieistnienie ruchu (pamiętasz niejakiego Zenona z Elei?)

                                A ludzie współcześni doszli już do tego rodzaju wrażliwości, by nie
                                dać się zagadać teologicznej sofistyce.
                                • landaverde Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 03.02.08, 03:36
                                  Te 'nowe sposoby myślenia' pojawiły się już w starożytności. Nic
                                  faktycznie nowego później nie powstało, cała reszta to 'wariacje na
                                  temat'.

                                  Cały czas staram się argumentować nie powołując się na nauczanie
                                  Kościoła. Natomiast widzę że ty chcesz go celowo wplątać w dyskusję
                                  żeby użyć taniego chwytu: odrzucam i dyskredytuję kościół, więc
                                  odrzucam i dyskredytuję wszelkie idee jakie on głosi. Może by tak
                                  trochę uczciwości w dyskusji? Prawda jest z definicji obiektywna -
                                  nie zależy od tego kto ją głosi.

                                  Sofistykę to ty uprawiasz, jak i maruda i inni, bowiem szukacie
                                  różnych sofistycznych chwytów typu 'jajko to nie kura', 'żołądź to
                                  nie dąb', 'dwa włosy to nie czupryna' itp by zasugerować, wmówić
                                  sobie i innym, że aborcja to nie zabójstwo. Odrzucacie natomiast
                                  podstawowy fakt, że zapłodniona komórka dzieli się i różnicuje,
                                  tworząc układ krwionośny, układ nerwowy i inne organy, czyli rozwija
                                  się i rośnie, pobiera też pokarm z zewenątrz i oddycha, zatem
                                  spełnia podstawowe funkcje, które składaja się na samą definicję
                                  życia.

                                  Na marginesie: żołądź to rzeczywiście nie dąb - to głównie skrobia i
                                  tłuszcz w skorupce. Zarodek, który jest wewnątrz żołędzia - to jest
                                  dąb. Natomiast rzeczywiście dwa drzewa to nie las, ale ale akurat
                                  ten przykład nie ma przełożenia na rozwój jakiegokolwiek organizmu.
                                  A ludzie współcześni doszli do takiego stopnia zakłamania, że tworzą
                                  coraz to nowe teorie by zaprzeczyć faktom, by wykazać, że "białe
                                  jest czarne". Robią to głównie dla własnej wygody i odrzucenia
                                  odpowiedzialności za własne czyny.
                                  • nick3 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 03.02.08, 13:28
                                    landaverde napisał:

                                    > Te 'nowe sposoby myślenia' pojawiły się już w starożytności. Nic
                                    > faktycznie nowego później nie powstało, cała reszta to 'wariacje
                                    na
                                    > temat'.

                                    Musisz tak wierzyć, bo inaczej zawaliłby ci się światopogląd. Ale
                                    jest to po prostu niezgodne z faktami historycznymi.

                                    Przy całym moim podziwie dla Greków.

                                    > Cały czas staram się argumentować nie powołując się na nauczanie
                                    > Kościoła.

                                    Tak, tak... Wiem o tym:)

                                    Ja naprawdę wiem co to jest 'racjonalność katolicka' (która
                                    oczywiście nie jest katolicka tylko uniwersalna:)

                                    Przykład: Sobór Watykański I-szy zadekretował, że dowód z przyczyny
                                    sprawczej na istnienie Boga jest racjonalny, a kto by nie wierzył,
                                    że jest racjonalny - ten jest... potępiony:)

                                    Wśród licznych uzurpacji teologii poczesne miejsce zajmuje również
                                    ta, że teologia nie jest żadną teologią tylko "po prostu rozumem
                                    naturalnym":)

                                    Stara próba kościelnego skoku na prawodawstwo i sferę publiczną.


                                    Tylko że ta katolicka racjonalność opiera się na odmowie uznania, że
                                    od starożytności powstało "cokolwiek nowego".

                                    I nie jest uznawana za racjonalność nigdzie poza katolickimi
                                    uczelniami.


                                    Także nigdzie nie wykazałeś, że argumenty typu "a sekundę
                                    wcześniej?" nie są sofistyką.


                                    Wolisz przerzucać się słowami i biadać nad "zakłamaniem
                                    współczesnych".

                                    Ja też uważam was, prolifersów, za zakłamanych. Tylko że mówiąc
                                    sobie takie uprzejmości nie posuniemy dyskusji do przodu.


                                    Odrzucacie natomiast
                                    > podstawowy fakt, że zapłodniona komórka dzieli się i różnicuje,
                                    > tworząc układ krwionośny, układ nerwowy i inne organy, czyli
                                    rozwija
                                    > się i rośnie, pobiera też pokarm z zewenątrz i oddycha, zatem
                                    > spełnia podstawowe funkcje, które składaja się na samą definicję
                                    > życia.


                                    Nikt nie kwestionuje, że zarodek jest żywy.

                                    Kwestionuje się natomiast, że należą się mu ludzkie prawa, wobec
                                    których sprawy elementarnej autonomii kobiety to "własna wygoda"
                                    i "odrzucenie odpowiedzialności".


                                    Dla mnie jest jasne, że "obrona życia" to świetny pretekst dla
                                    Kościoła do tego, co lubi najbardziej - do gnębienia ludzkiej
                                    seksualności "odpowiedzialnością".

                                    (Chodzi o to, by życie na ziemi nie było dla ludzi zbyt atrakcyjne i
                                    by kwitła tęsknota za wiecznością - towarem, z którego żyje
                                    kościelna instytucja:)
                                    • mg2005 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 03.02.08, 19:18
                                      nick3 napisał

                                      > Ja naprawdę wiem co to jest 'racjonalność katolicka' (która
                                      > oczywiście nie jest katolicka tylko uniwersalna:)

                                      Czy 'prawo naturalne' nie istnieje ?

                                      • nick3 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 03.02.08, 19:42
                                        Nie istnieje.

                                        Istnieje spontaniczne oburzenie na rozmaite przypadki nieludzkich
                                        zachowań.

                                        Ale nie daje się go skodyfikować w sformalizowany system
                                        aksjologiczny.

                                        A to dopiero można by nazwać - "prawem naturalnym" (w sensie, w
                                        jakim używa go katolicka teologia moralna).

                                        • mg2005 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 03.02.08, 19:47
                                          nick3 napisał:

                                          > Nie istnieje.
                                          >
                                          > Istnieje spontaniczne oburzenie na rozmaite przypadki nieludzkich
                                          > zachowań.
                                          >
                                          > Ale nie daje się go skodyfikować w sformalizowany system
                                          > aksjologiczny.
                                          >

                                          To z czego wynika twoje prawo do życia - oprócz "umowy społecznej",
                                          którą zawsze można unieważnić i zmienić ?...
                                          • nick3 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 03.02.08, 20:29
                                            A z czego wynika pytanie "z czego wynika"?

                                            To nie jest retoryczne odbicie piłeczki.

                                            Na moje pytanie można sensownie odpowiadać.

                                            Np. "wynika z potrzeby uzasadnienia sobie i innym, dlaczego żądamy
                                            przestrzegania naszych zachodnich Praw Człowieka przez talibów. Bo
                                            jeśli będziemy żądać tylko w imię własnego widzimisię, to na arenie
                                            międzynarodowej zatrze się różnica pomiędzy nami a talibami"

                                            I to jest jakaś poważna potrzeba.

                                            I tutaj poczuwałbym się do obowiązku odpowiedzenia na pytanie "z
                                            czego wynika prawo do życia".


                                            Nie poczuwam się jednak do takiego obowiązku, jeśli to twoje pytanie
                                            opiera się na tyranizowaniu mnie wymogiem domkniętej formalizacji
                                            systemu aksjologicznego.

                                            Ja po prostu takiego wymogu nie uznaję.

                                            Życie jest bogatsze niż teorie.

                                            Pełna spójność zawsze jest osiągana kosztem zatraty kontaktu z
                                            rzeczywistością (ideologia).

                                            Uzasadnienie praw jest potrzebne tylko takie, jakie jest konieczne
                                            do ich społecznej wiarygodności i skutecznego aplikowania.

                                            (A tego nie osiąga się wcale przede wszystkim ścisłością formalnych
                                            uzasadnień!)

                                            To zaś, czy dane prawo jest sprawiedliwe nie jest uznawane przez
                                            społeczność na drodze dowodu, lecz raczej akceptacji stylu życia,
                                            który wyłania się ze stosowania tego prawa.

                                            I co bardzo ważne w polemice z pryncypialistami (tak się nazywa
                                            twoje stanowisko) - społeczność na dłuższą metę ma tendencję do
                                            odrzucania systemów życia opartych na eksploatacji mniejszości.

                                            NA DŁUŻSZĄ METĘ WYZYSK NIE JEST ZADOWALAJĄCYM SPOSOBEM ŻYCIA DLA
                                            NIKOGO.

                                            Takie społeczeństwo przestaje być stabilne i bezpieczne dla
                                            kogokolwiek.

                                            Dlatego poprzez tysiąclecia ciężkich doświadczeń nasze (zachodnie)
                                            społeczeństwo już wykształciło sobie wbudowane bardzo silne
                                            mechanizmy przeciwdziałające pokusom życia kosztem słabszych.

                                            My po prostu już tak wychowujemy nasze dzieci (i to nie zauważając
                                            tego!), że one mocno czują znaczenie Praw Człowieka.

                                            "Intuicyjnie"

                                            Bez dowodu.

                                            Zresztą jak taki dowód miałby wyglądać?

                                            Czy są jakieś bardziej niekwestionowalne od samego prawa do życia
                                            przesłanki, z których to prawo można by wywodzić!?
                                            • mg2005 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 04.02.08, 20:08
                                              nick3 napisał:

                                              > A z czego wynika pytanie "z czego wynika"?

                                              Z troski o twoje prawa, gdy demokratyczna większość im zaprzeczy
                                              - tak jak zaprzecza prawu do aborcji, homo-małżeństw, poligamii itd
                                              :)

                                              >
                                              > Nie poczuwam się jednak do takiego obowiązku, jeśli to twoje
                                              pytanie
                                              > opiera się na tyranizowaniu mnie wymogiem domkniętej formalizacji
                                              > systemu aksjologicznego.
                                              >
                                              > Ja po prostu takiego wymogu nie uznaję.

                                              To jak udowodnisz swoje prawa przeciwko większości ?...

                                              >
                                              > To zaś, czy dane prawo jest sprawiedliwe nie jest uznawane przez
                                              > społeczność na drodze dowodu, lecz raczej akceptacji stylu życia,
                                              > który wyłania się ze stosowania tego prawa.

                                              Kiedyś akceptowano niewolnictwo, narzucanie religii, Inkwizycję itp
                                              - czy to było sprawiedliwe ?...:)

                                              >
                                              >
                                              > Dlatego poprzez tysiąclecia ciężkich doświadczeń nasze (zachodnie)
                                              > społeczeństwo już wykształciło sobie wbudowane bardzo silne
                                              > mechanizmy przeciwdziałające pokusom życia kosztem słabszych.
                                              >
                                              > My po prostu już tak wychowujemy nasze dzieci (i to nie zauważając
                                              > tego!), że one mocno czują znaczenie Praw Człowieka.

                                              Chyba jesteś bardzo naiwny. Piszesz o tysiącach lat...
                                              Jeszcze 20 lat temu panowała tu lewicowa dyktatura, która mordowała
                                              przeciwników i niewoliła pół Europy...
                                              Kilkadziesiąt lat temu Niemcy uwazali nas za podludzi, którzy nie
                                              mają zadnych praw; podobnie mysleli komuniści o 'wrogach ludu'.
                                              Niemcy w ciągu kilku lat z narodu 'cywilizacji zachodniej' stali sie
                                              narodem zbrodniczym...


                                              >
                                              > Czy są jakieś bardziej niekwestionowalne od samego prawa do życia
                                              > przesłanki, z których to prawo można by wywodzić!?

                                              Ależ prawo do życia można łatwo zakwestionować (patrz wyżej)...
                                              • nick3 O uzasadnianiu Praw Człowieka 05.02.08, 08:53
                                                Uzasadnieniem Praw Człowieka jest przeżyta historia.

                                                Zastanawiam się, czego właściwie się potrzebuje, kiedy się
                                                potrzebuje "uzasadniać" Prawa Człowieka (gdyby ewentualnie ta
                                                potrzeba miała być czymś rzeczywistym, a nie zwykłą maską skoku
                                                Konserwy na władzę).

                                                Podejrzewam, że taka potrzeba może faktycznie zachodzić.

                                                Ale twoje odpowiedzi, na czym ona polega, są nietrafione:

                                                > Z troski o twoje prawa, gdy demokratyczna większość im zaprzeczy

                                                Wtedy, drogi mg2005, to już będzie po ptokach (oczywiście większość
                                                ta nie będzie żadna "demokratyczna"). Będę sobie mógł uzasadniać.

                                                > To jak udowodnisz swoje prawa przeciwko większości ?...

                                                j. w.

                                                Kiedy sprawy zachodzą tak daleko, że większość jest zdolna
                                                do "demokratycznego" unieważniania Praw Człowieka, to nie ma komu
                                                czegokolwiek "uzasadniać".

                                                Wtedy trzeba wiać:)

                                                "Uzasadnianie" może jednak być potrzebne wcześniej. By do takiego
                                                obrotu spraw nie dopuścić.

                                                W tym celu trzeba bowiem kultywować wartości demokratyczne, a do
                                                tego potrzebna jest perswazja, który nie miałaby manipulacyjnego
                                                charakteru.

                                                To właśnie nazywa się "uzasadnianiem".


                                                Myślę, że właściwym uzasadnieniem Praw Człowieka jest pamięć
                                                historyczna.


                                                Uzasadnieniem neutralności światopoglądowej państwa jest Wojna
                                                Trzydziestoletnia.

                                                Uzasadnieniem idei jedności rodzaju ludzkiego jest Oświęcim.

                                                Uzasadnieniem Praw Człowieka są komunistyczne obozy pracy.



                                                Praw podstawowych się nie dowodzi, lecz pokazuje się na dojmujących
                                                przykładach, czym jest ich odrzucenie.


                                                Jest to uniwersalny, a niedogmatyczny sposób uzasadniania.


                                                Nawet Indianin zrozumie Oświęcim, a po krótkim wprowadzeniu
                                                dostrzeże dzięki niemu, co w ideologii nazizmu było nie tak.


                                                (Dogmaty, natomiast - potrzebne ci na niezbędne aksjomaty - zawsze
                                                budzą kontrowersje, więc odwoływanie się do nich jest
                                                przeciwskuteczne, jeśli chcemy kogoś rzeczywiście przekonać, a nie
                                                zmusić. Zmusić zaś możemy tylko kogoś, kogo mamy w zasięgu swojej
                                                władzy.

                                                Ewentualna uniwersalność takiego uzasadniania byłaby tylko de iure.
                                                Nigdy de facto. Świat jest pluralistyczny i chyba taki pozostanie:)


                                                Ponadto nie sądzę, by, nawet w tej ograniczonej strefie, gdzie
                                                dysponujesz przymusem, był to skuteczny sposób na utrwalanie postaw
                                                akurat demokratycznych (w kręgu których dopiero nabierają sensu
                                                Prawa Człowieka).

                                                Dlatego nie platoński 'matematycyzm' metafizyki, lecz zbiorowa
                                                pamięć kulturowa jest, moim zdaniem, uprawnioną metodą uzasadniania
                                                Praw Człowieka.

                                                • mg2005 Re: O uzasadnianiu Praw Człowieka 06.02.08, 21:16
                                                  nick3 napisał:

                                                  > Uzasadnieniem Praw Człowieka jest przeżyta historia.

                                                  Tylko teoretycznie. Pisałeś o tysiącach lat doświadczeń .
                                                  Niemcy w ciągu kilku lat z najbardziej cywilizowanego narodu stali
                                                  się narodem zbrodniczym. Historia nie jest nauczycielką życia dla
                                                  społeczeństw...

                                                  Zacznij od zdefiniowania "praw człowieka".

                                                  Dlaczego idea 'praw człowieka' powstała tylko w kręgu cywilizacji
                                                  chrześcijańskiej ?

                                                  > Wtedy, drogi mg2005, to już będzie po ptokach (oczywiście
                                                  większość
                                                  > ta nie będzie żadna "demokratyczna").

                                                  Większość niedemokratyczna ? Przecież istotą demokracji jest
                                                  aksjomat: 'większość ma zawsze rację'. Co jest podstawą twoich praw
                                                  wbrew woli większości ?...


                                                  > Myślę, że właściwym uzasadnieniem Praw Człowieka jest pamięć
                                                  > historyczna.

                                                  Nie, bo z historii każdy może wyciągnąć inne wnioski - co historia
                                                  nieraz wykazała... ))
                                                  I czego sam jesteś najlepszym przykładem, skoro chcesz mordować
                                                  nienarodzone dzieci - nawet jeśli są ludźmi...


                                                  PS:
                                                  to jak z tą Św.Inkwizycją - czy była słuszna,skoro powszechnie
                                                  akceptowana przez społeczeństwo ?...:)
                                                  • nick3 Re: O uzasadnianiu Praw Człowieka 06.02.08, 23:24
                                                    mg2005 napisał:

                                                    > nick3 napisał:
                                                    >
                                                    > > Uzasadnieniem Praw Człowieka jest przeżyta historia.
                                                    >
                                                    > Tylko teoretycznie.
                                                    [...]
                                                    Historia nie jest nauczycielką życia dla
                                                    > społeczeństw...

                                                    Ależ po prostu uzasadnianie nie zawsze zdoła osiągnąć swój zamiar.
                                                    Zwłaszcza, jeśli się nie dołoży należytych starań, żeby z nim
                                                    dotrzeć do ludzi.

                                                    Pamięć historyczna musi rzeczywiście zaistnieć, żeby mogła
                                                    funkcjonować w roli uzasadnienia.

                                                    Myślę skądinąd, że nie znajdziesz skuteczniejszego środka
                                                    faktycznego przekonywania faktycznych ludzi o potrzebie Praw
                                                    Człowieka.

                                                    A nie tylko skuteczniejszego, lecz i prawomocniejszego.

                                                    Bo nie ma poważnieszego powodu, dla którego ludzie powinni
                                                    przestrzegać Praw Człowieka niż uświadomienie sobie nieszczęść do
                                                    których może doprowadzić ich nieprzestrzeganie.

                                                    > Nie, bo z historii każdy może wyciągnąć inne wnioski - co historia
                                                    > nieraz wykazała... ))

                                                    I zapewne będą się znajdować tacy, którzy wyciągną te odmienne
                                                    wnioski.

                                                    Z "uzasadnianiem" idzie o to, byśmy mogli przekonać społeczność
                                                    międzynarodową, że te wnioski nie są równoprawne z naszymi.

                                                    Jeśli będziemy o tym mocno przekonani, mamy spore szanse, że nam się
                                                    powiedzie - właśnie dzięki przykładom historycznym, których pamięć
                                                    będziemy kultywować.

                                                    Nie ma innego ponadlokalnego dowodu sprawiedliwości fundamentalnych
                                                    praw, niż ich akceptacja przez społeczność międzynarodową na dłuższą
                                                    metę.

                                                    > PS:
                                                    > to jak z tą Św.Inkwizycją - czy była słuszna,skoro powszechnie
                                                    > akceptowana przez społeczeństwo ?...:)


                                                    Nie wiesz, jak to było z tą "powszechnością". Wątpię w nią
                                                    (wszystkie wyznania religijne były bowiem żywotnie zainteresowane
                                                    niszczeniem śladów wszelkiej refleksji tolerancyjnej).

                                                    Dowodem na niesłuszność inkwizycji, niewolnictwa itd. jest to, że
                                                    zostały w końcu nieodwracalnie odrzucone (przynajmniej w skali
                                                    społecznej) i odtąd nikt (lub prawie nikt) już za nimi nie tęskni,
                                                    natomiast odrzucenie ich utrzymuje się z dużą siłą.

                                                    > I czego sam jesteś najlepszym przykładem, skoro chcesz mordować
                                                    > nienarodzone dzieci - nawet jeśli są ludźmi...


                                                    Nie chcę nikogo mordować. Chcę uczynić niekaralną - aborcję, owo
                                                    ewentualne, jak się wysławiasz, "morderstwo" (w fazie, kiedy taki
                                                    status tego działania jest, moim zdaniem, co najmniej mało
                                                    prawdopodobny), a powołuję się przy tym na okoliczność, że taka
                                                    niekaralność skutkuje kulturowo zmniejszeniem liczby
                                                    owych "morderstw".


                                                    Myślę, że kiedy taka zależność rzeczywiście jest wyraźna, dążenie do
                                                    legalizacji aborcji jest obowiązkiem także każdego szczerego
                                                    zwolennika pro-life.
                                                  • makiawelista Re: O uzasadnianiu Praw Człowieka 07.02.08, 07:51
                                                    > Dlaczego idea 'praw człowieka' powstała tylko w kręgu cywilizacji
                                                    > chrześcijańskiej ?

                                                    Otóż nie tylko. W kręgu arabskim też są prawa człowieka, tylko inne.
                                                  • mg2005 Re: O uzasadnianiu Praw Człowieka 10.02.08, 21:58
                                                    makiawelista napisał: >
                                                    > W kręgu arabskim też są prawa człowieka, tylko inne.

                                                    To ciekawe - czy są różne 'prawa człowieka' ?...

                                                    A dlaczego nie powstały w innych kulturach ?
                                                    Czy ten fakt jest dowodem na fałszywość tezy nicka3 ?
                                            • mg2005 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 04.02.08, 21:13
                                              nick3 napisał:
                                              > My po prostu już tak wychowujemy nasze dzieci (i to nie zauważając
                                              > tego!), że one mocno czują znaczenie Praw Człowieka.
                                              >
                                              > "Intuicyjnie"

                                              Proponujesz moralność poza-racjonalną, zwierzęcą...
                                              Jeśli chcesz wrócić do świata zwierzęcego, to wypowiadaj się tylko w
                                              swoim imieniu...
                                              • nick3 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 05.02.08, 00:18
                                                Przeceniasz rolę racjonalności (i rozumiesz ją po platońsku, a to
                                                nie jest jej rozumienie jedyne. Innym jej rozumieniem jest
                                                np. "gotowość do konfrontacji z innymi rozumieniami":).

                                                Źródła moralności nie są racjonalne (choć jej wyraz już - jest).

                                                Tego, że nie należy zadawać bólu, ani np. co jest bólem, nikt ci nie
                                                udowodni.

                                                Jednak wcale nie musisz "wrócić do świata zwierzęcego". Po prostu
                                                już w nim jesteś. Razem ze swoją zwierzęcą racjonalnością. Wyższo-
                                                zwierzęcą.

                                                Nie przeceniaj myśli.

                                                Nie jest tak boska, jak sądzili ateńscy mężowie:)

                                                Są w życiu lepsze i ważniejsze sprawy.
                                              • makiawelista Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 06.02.08, 20:50
                                                > Proponujesz moralność poza-racjonalną, zwierzęcą...
                                                Moralność nie może być racjonalna.
                                          • nick3 Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zbrodni 04.02.08, 05:19
                                            "Pryncypializm" czyli pogląd, że etyka wymaga ostatecznych
                                            uzasadnień (najpewniej jakiegoś metafizycznego światopoglądu) -
                                            wiedzie do przemocy a nawet do zbrodni.

                                            Bardzo łatwo to zobaczyć.

                                            Za sprawą pryncypialistycznie ugruntowanej etyki niegodziwcami stają
                                            się w naszych oczach nie tylko ci, którym obce są wartości, dla
                                            których szukaliśmy uzasadnień (szacunek dla życia, dla ludzkiej
                                            godności, tolerancja, solidarność), lecz także ci, którzy cenią je
                                            nie mniej od nas, lecz inaczej je ugruntowują, lub uważają, że takie
                                            ugruntowanie nie jest potrzebne.

                                            Heretycy.


                                            Pryncypialista to ktoś, kto uważa, że nie mniej ważne od tego, że
                                            mamy się nie zabijać jest to, że mamy tego nie robić bo tak nakazuje
                                            dajmy na to "miłość" albo może nie "miłość" tylko co innego,
                                            np. "godność człowieka".

                                            Okazuje się, że ludzie którzy mogliby ze sobą całkiem zgodnie
                                            współżyć za sprawą pryncypialistycznej mentalności muszą widzieć w
                                            sobie nawzajem jakichś "sług Ciemności", bo jeden uważa, że to
                                            zgodne współżycie społeczne powinno wynikać z przekonania o wielkiej
                                            roli "miłości" w życiu człowieka, a drugi przeciwnie - "godności".


                                            Odtąd przy byle nadarzającej się okazji obywatele będą się rzucać
                                            sobie raz po raz do gardeł, bo jeden uważa, że tak ważna sprawa jak
                                            zgodne współżycie społeczne powinna być uzasadniona
                                            prawidłowo "miłością", a nie błędnie "godnością", zas drugi
                                            przeciwnie - że tylko "godność" poprawnie uzasadnia postulat
                                            zgodnego współżycia społecznego, zaś "miłość" zupełnie się do tego
                                            celu nie nadaje:)))


                                            To wcale nie są głupie żarty!


                                            Spójrz na Wojnę Trzydziestoletnią.

                                            W metodycznie prowadzonych naprzemiennie przez obie strony rzeziach
                                            zginęło 3/4 ludności Niemiec!

                                            Bo obie strony były głęboko przekonane, że najważniejszą sprawą na
                                            świecie jest miłość do Chrystusa, a niestety trochę inaczej ją
                                            rozumiały (bardzo streszczając: jedni sądzili, że żeby kochać
                                            Chrystusa trzeba mu ufać,a drudzy, że żeby mu ufać, trzeba go
                                            kochać:)

                                            Bestialstwo tamtej wojny przekroczyło wszystko, co znamy z ponurego
                                            XX-ego wieku!



                                            A przecież większość ludzi, dopóki do myślenia inaczej nie przywiodą
                                            ich jakieś Najwyżwsze Wartości, potrafi żyć zgodnie z sąsiadami,
                                            wierzy, że warto tak żyć (choć może dokładnie nie umie tego
                                            dowieść:) i umie wspólnymi siłami w miarę skutecznie karać
                                            przestępców - niezbyt w końcu licznych.
                                            • donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 05.02.08, 13:57
                                              > Za sprawą pryncypialistycznie ugruntowanej etyki niegodziwcami
                                              stają
                                              > się w naszych oczach nie tylko ci, którym obce są wartości, dla
                                              > których szukaliśmy uzasadnień (szacunek dla życia, dla ludzkiej
                                              > godności, tolerancja, solidarność), lecz także ci, którzy cenią je
                                              > nie mniej od nas, lecz inaczej je ugruntowują, lub uważają, że
                                              takie
                                              > ugruntowanie nie jest potrzebne.

                                              To chyba nie mowisz o sobie? Ty nie wyznajesz przeciez tych samych
                                              wartosci, co ja (a przynajmniej goraco o tym zapewniasz)? Ty sluzysz
                                              rewolucji, nie obrzydlym wartosciom. A sluzenie rewolucji wymaga
                                              wczesniej czy pozniej pozbycia sie "przesadow", takich jak szacunek
                                              dla zycia, godnosc, solidarnosc.

                                              > Bestialstwo tamtej wojny przekroczyło wszystko, co znamy z
                                              ponurego
                                              > XX-ego wieku!

                                              Zapomniales dodac, ze message brzmiec powinien: "przekroczylo
                                              wszystko, co uczynili bojownicy o postymp". Bo chyba, uchowaj prawdo
                                              najwzgledniejsza, nie "przekroczylo" holocaustu? Do takiej herezji
                                              nie posunalbys sie chyba?

                                              Twoje manipulanctwo historia jest bardziej niz oczywiste.
                                              Twierdzenia, ze wyzeto iles procent ludnosci, "bo obie strony
                                              inaczej rozumialy milosc Chrystusa" to prymitywna lewa
                                              historiografia. 75% ofiar to juz manipulanctwo pelna geba, lewe
                                              klamstwo spreparowane tylko na uzytek tyrad takich jak ta (z
                                              Wikipedii: "Estimates of civilian casualties of up to thirty percent
                                              of the population of Germany are now treated with caution. The
                                              mortality rate was perhaps closer to 15 to 20 percent, with deaths
                                              due to armed conflict, famine and disease."

                                              Niezaleznie zas od interpretacji historycznych powinno sie zwrocic
                                              uwage na jeden zasadniczy fakt: w jaki sposob mamy uwierzyc, ze to,
                                              co nick3 proponuje jest wybawieniem od wojen i rzezi? Historia
                                              pokazuje jednoznacznie, czym sie skonczyly "wyzwolenia" prowadzone
                                              przez poprzednikow ideologocznych nicka3, to raz. Dwa - nawet jesli
                                              przejsc nad tym do porzadku dziennego (co tylko mentalnosc nicka3
                                              potrafi), dalej pozostaje tylko zniesmaczenie, ze historia ludzka
                                              wyglada tak nie inaczej. Dziura od tego zniesmaczenia do goracego
                                              poparcia nickowych teoryjek jest baaardzo daleka.

                                              DonQ
                                              • nick3 Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 05.02.08, 16:42
                                                Imputujesz mi dążenie do rewolucyjnej "opcji zerowej" - w znaczeniu
                                                totalnej destrukcji społeczeństwa i zaczynania od zera według
                                                narzuconego, "utopijnego", ideologicznego planu.

                                                Ale ja nigdzie nie dałem podstaw do takiego rozumienia swoich
                                                intencji. Zaś przypisywanie mi "poprzedników ideologicznych" to
                                                insynuacja.

                                                Dyskutuj z tym, co piszę, a nie z tym, co myślisz, że myślę.


                                                > Twierdzenia, ze wyzeto iles procent ludnosci, "bo obie strony
                                                > inaczej rozumialy milosc Chrystusa" to prymitywna lewa
                                                > historiografia.

                                                Tak, tak. Kiedy wygodnie, to stajesz się niemal materialistą
                                                historycznym, dla którego za wszelką "nadbudową" (kwestiami
                                                ideowymi) kryje się tylko "baza" (konflikt materialnych interesów).

                                                Wojna Trzydziestoletnia była na większości swoich frontów przesycona
                                                bez reszty autentycznym fanatyzmem religijnym jako główną siłą
                                                motywującą walczących.

                                                Tam, gdzie było inaczej ("wyrachowana" interwencja Francji),
                                                bestialstw nie było.

                                                Tam, gdzie walczący wierzyli, że uczestniczą w zmaganiach
                                                apokaliptycznego Armageddonu (lub czegoś bardzo blisko go
                                                poprzedzającego:), tam bestialstwa przyjmowały rozmiary straszne.

                                                W niektórych księstwach Niemiec straty ludności sięgały 90%!
                                                (Za "Historia powszechna XVII wieku" Mieczysława Żywczyńskiego)

                                                > Zapomniales dodac, ze message brzmiec powinien: "przekroczylo
                                                > wszystko, co uczynili bojownicy o postymp". Bo chyba, uchowaj
                                                prawdo
                                                > najwzgledniejsza, nie "przekroczylo" holocaustu? Do takiej herezji
                                                > nie posunalbys sie chyba?


                                                Ponieważ była to wojna religijna, w której obie strony były
                                                przekonane, że przeciwnik jest apokaliptyczną armią Antychrysta,
                                                więc mordowanie sprzyjającej mu ludności było z reguły poprzedzane
                                                torturami mającymi złamać innowiercę i dowieść w ten sposób fałszu
                                                jego "herezji".

                                                Nagminne było rozpiłowywanie ludzi piłami, obdzieranie ze skóry, etc.

                                                Porównywanie bestialstw jest może niewykonalne.


                                                Sądzę jednak - i chyba nie bezzasadnie - że gdyby religijnym
                                                eksterminatorom z XVII wieku były dane możliwości technichne z wieku
                                                XX-ego, bylibyśmy świadkami jeszcze większej makabry niż miała
                                                miejsce za sprawą ideologii świeckich.


                                                Pozbawione wahania moralnego wypowiedzi teologów, w tym "świętych"
                                                obu walczących stron, wzywające dowódców do bardziej konsekwentnej
                                                eksterminacji ludności przeciwnika - uprawniają do takiego
                                                przekonania.

                                                Wola politycznego narzucenia światu "Prawdy Jedynej" na temat sensu
                                                życia - wiedzie do zbrodni.
                                                • donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 05.02.08, 21:28
                                                  > Ale ja nigdzie nie dałem podstaw do takiego rozumienia swoich
                                                  > intencji. Zaś przypisywanie mi "poprzedników ideologicznych" to
                                                  > insynuacja.

                                                  Pewne rzeczy są wyraźnie dostrzegalne, nickusiu, nawet jeśli ci się to nie
                                                  podoba. Ja dobrze wiem, że ty mistrzów ideologicznych chcesz się wyprzeć, bo to
                                                  PR psuje.

                                                  > Dyskutuj z tym, co piszę, a nie z tym, co myślisz, że myślę.

                                                  Mógłbym tak robić, gdybym wierzył w twoją dobrą wolę. Ale ja nie wierzę, bo
                                                  wiem, że powiesz wszystko, co służy rewolucji. Sam mi to oznajmiłeś, a w to
                                                  akurat wierzę.
                                                  Czytać muszę zatem między wierszami.

                                                  > Tak, tak. Kiedy wygodnie, to stajesz się niemal materialistą
                                                  > historycznym, dla którego za wszelką "nadbudową" (kwestiami
                                                  > ideowymi) kryje się tylko "baza" (konflikt materialnych interesów).

                                                  Nic takiego nie powiedziałem ani też nie myślę. Co nie przeszkadza mi dalej
                                                  uważać takich prymitywnych lewych interpretacji jako po prostu narzędzi do
                                                  chłostania przeciwnika. Jeśli nie wierzysz w prawdę, nie możesz stworzyć
                                                  rzetelnej historii.

                                                  Jak zwykle, z wprawnością doświadczonego propagandzisty unikasz odpowiedzi na
                                                  zasadnicze sprawy: zarzut kłamstwa i manipulacji pomijasz - jest udowodniony;
                                                  powód, dla którego mam cię uznać za zbawcę ludzkości jest niewyłożony, a zasadniczy.

                                                  DonQ


                                                  • nick3 Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 07.02.08, 01:04
                                                    Przypuśćmy że "tylko" 20%.


                                                    A jaki procent Polaków zginął z rąk hitlerowców?

                                                    A jaki procent Rosjan zginął z powodu komunizmu ("including famine
                                                    and disease":)?

                                                    A jaki procent Chińczyków zginął w czasie rewolucji kulturalnej?



                                                    Tymczasem na podstawie książki, którą przytoczyłem, która póki co
                                                    jest dla mnie wiarygodniejsza od źródeł internetowych (nie
                                                    odnotowujących jej istnienia:), liczba ofiar Wojny
                                                    Trzydziestoletniej na pewno bardzo przekraczała 20%...

                                                    Może nie wynosiła 75%, jak napisałem, ale czy to aż taka
                                                    okrrropna "manipulacja"? Czy zmienia to wymowę bestialskiej wojny
                                                    religijnej toczonej w łonie Religii Miłości z aprobatą najwyższych
                                                    autorytetów i 'świętych' obu stron? A bez najmniejszej obiekcji
                                                    krytycznej ze stronych ani jednego żyjących wówczas mężów
                                                    natchnionych Duchem Świętym? (Arian nie liczę, bo w zgodnej opinii
                                                    wszystkich pozostałych - to nie chrześcijanie:)
                                                  • donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 07.02.08, 13:35
                                                    Jest to manipulacja i klamstwo. Typowy zabieg propagandowy (dobrze
                                                    szkolony jestes) - najpierw wzbudzic szok twierdzeniami o np. 75%, a
                                                    nstepnie z niewinnymi oczami twierdzic, ze 20% jest "rownie
                                                    okropne", wiec zasadnicza twoja teza (ze duzo) przeciez bez zarzutu
                                                    jest itp.

                                                    No to zalozmy przez chwile, ze nie ma roznicy miedzy 20% a 75%.
                                                    Rowniez nie ma miedzy 75% a 10%, prawda? Oba procenty to "duzo". Ile
                                                    wiec procent wymagalbys, aby nie byla to "ta sama tecza" co 75%? Czy
                                                    gdyby byl to 1%, to "wymowa bestialskiej wojny religijnej" bylaby
                                                    inna? Oczywiscie dla ciebie nie bylaby, bo twoim celem jest tylko
                                                    unarzedziowienie tej wojny dla celow propagandowego palkarza.

                                                    Jestes manipulantem, propagandzista i agitatorem. Niczym wiecej
                                                    nickusiu. Czy mam ci przypomniec, ze tak _musi_ skonczyc kazdy, kto
                                                    odrzuca prawde?

                                                    To ile procent Polakow bylby zadowalajacy, by w twojej "rzetelnosci"
                                                    uznac, ze jednak "swieckie" rzezie byly gorsze (dla Polski ok. 6mln
                                                    z ok 36mln z czego okola polowa Zydow)? A Chinczykow ile procent (tu
                                                    walka na procenty fajna moze byc, bo Chinczykow duzo)?

                                                    Jak sprawnie powiedziales o procencie "Polakow z rak hitlerowcow".
                                                    No bo przeciez kazdy propagandowiec wie, ze w czasie II wojny z rak
                                                    wujka Joe zginelo "bardzo niewielu" Polakow, prawda? A ci co
                                                    zgineli, powiedzmy sobie szczerze, byli "polskimi panami",
                                                    katoendekami val katofaszystami i dobrze im tak, prawda?

                                                    Jak uzasadnisz, ze tak wazne sa procenty, nie liczby bezwzgledne? Bo
                                                    tak ci wygodniej?

                                                    I sprawa zasadnicza - niczego nie udowadniasz poza tym, ze w
                                                    historii byly wojny i rzezie i ze chrzescijanstwo nie stworzylo raju
                                                    na ziemi.

                                                    Tyle, ze nie mialo go stworzyc. To tylko chulew z jego wizja raju na
                                                    ziemi moze miec pretensje do innych, ze go nie stworzyli.

                                                    Twoja tradycja intelektualna (jakbys sie jej nie zapieral jest
                                                    twoja) probowala deklaratywnie stworzyc raj na ziemi. Efekty wszyscy
                                                    znamy.

                                                    Dlaczego wiec ktokolwiek ma uwierzyc, ze ty go stworzysz?

                                                    DonQ

                                                    P.S. Co do ksiazki, znalazlem (niepelne) listy dziel Mieczyslawa
                                                    Zywczynskiego i Historii Powszechnej wieku XVII na nich nie ma. Jest
                                                    Historia Powszechna 1789-1870. Twoj wytwor fantazji, czy po prostu
                                                    zbitek autora i tytulu podany, by wygladalo, ze masz "solidne
                                                    podstawy"? A moze jednak istnieje - ISBN prosze :)
                                                    A "zrodla internetowe" w postaci Wikipedii nie sa takie zle. Na
                                                    pewno lepsze niz widmowe dziela na papierze.
                                                  • nick3 Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 07.02.08, 17:12
                                                    Było ludobójstwo czy nie było? Było.

                                                    Oszustem nie jestem. Na podstawie mapy strat z kanonicznej "Historii
                                                    Powszechnej" (Żywczyńskiego rzeczywiście był następny tom - pomyliły
                                                    mi się) mogę z całą pewnością powiedzieć, że straty te wynosiły DUŻO
                                                    więcej niż 20%. Ale z tym 75% rzeczywiście przesadziłem.
                                                    (Nie mniej jednak było kilka landów, w których straty sięgały 90%!)

                                                    Czy wykorzystuję to ludobójstwo "instrumentalnie"?

                                                    Ależ nie!

                                                    Kieruje mną oburzenie na dokładnie tę samą sprawę, która
                                                    doprowadziła wtedy ludzi do działań zbrodniczych.

                                                    I która doprowadziłaby do nich i dzisiaj (zapiekłość takich
                                                    reakcjonistów jak ty stanowi tu niemylną zapowiedź), gdyby nie to,
                                                    że od 200 religia siłą została odsunięta od władzy.

                                                    Próby odzyskania jej potwierdzały najgorsze przeczucia
                                                    antyklerykałów (mam znowu wklejać linki ze zdjęciami z
                                                    frankistowskiej Hiszpanii czy z episkopatami zbiorowo "zamawiającymi
                                                    piwo"?)

                                                    donq napisał:
                                                    > byly wojny i rzezie i ze chrzescijanstwo nie stworzylo raju
                                                    > na ziemi.
                                                    >
                                                    > Tyle, ze nie mialo go stworzyc.


                                                    "Nikt przecież nie mówił, że będzie wesoło.":) (Józef Wissarionowicz)


                                                  • donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 08.02.08, 15:05
                                                    > Oszustem nie jestem. Na podstawie mapy strat z
                                                    kanonicznej "Historii
                                                    > Powszechnej" (Żywczyńskiego rzeczywiście był następny tom -
                                                    pomyliły
                                                    > mi się) mogę z całą pewnością powiedzieć, że straty te wynosiły
                                                    DUŻO
                                                    > więcej niż 20%. Ale z tym 75% rzeczywiście przesadziłem.
                                                    > (Nie mniej jednak było kilka landów, w których straty sięgały 90%!)

                                                    Powiem ci, dlaczego ci sie pomylilo. Zywczynski jest historykiem
                                                    katolickim w jakims sensie, a ty bardzo pilnujesz, by swoje tezy nie
                                                    popierac lewackimi autorami, ale "prawicowymi", bo to stawia
                                                    przeciwnika w trudniejszej sytuacji. Z ciekawosci - na jakim kursie
                                                    agitatorskim byles? Ze byles, nie ma watpliwosci - sprawnosc
                                                    agitatora masz dobrze opanowana (wg luzno zacytowanych twoich
                                                    slow "poglady przeciwnikow znam i umiem je dosc dobrze odpierac").

                                                    > Kieruje mną oburzenie na dokładnie tę samą sprawę, która
                                                    > doprowadziła wtedy ludzi do działań zbrodniczych.

                                                    Najwazniejsze to wyrobic sobie odpowiednia kanalizacje oburzenia. To
                                                    niezbedne w szkoleniu lewaka.

                                                    Bedac lewakiem, oburzamy sie zatem na "ludobojstwo" wojny
                                                    trzydziestoletniej (choc tu wiele jest dyskusyjne, od ilosci ofiar
                                                    poczynajac, przez to, czy rzeczywiscie wojna byla
                                                    wynikiem "nawolywania klechow do mordu", az do tego, czy
                                                    rzeczywiscie strony mialy zamiar metodycznego fizycznego
                                                    wyniszczenia przeciwnika).

                                                    Nie oburzamy sie zas wcale na rzezie w ciagu ostatnich 200 lat,
                                                    ktore ponoc przezylismy pod blogoslawionym okiem
                                                    ideologii "swieckich". Nie oburzamy sie na ewidentnie ekterminacyjne
                                                    rzezie wandejskie (bo "Wandejczycy tez zabijali zolnierzy
                                                    republikanskich"), ktore niektorzy oceniaja jako pierwsze
                                                    zaplanowane przez rzadzacych i wykonane autentyczne ludobojstwo. Nie
                                                    oburzamy sie zanadto na rzezie czerwone (ewidentnie stanowiace
                                                    nieublagana konsekwencje przyjetych i wcielanych w zycie ideologii i
                                                    swiadomie sterowane z gory) - no tu mozemy sie pooburzac troche, ale
                                                    koniecznie musimy napomknac, ze Sowieci "wypaczyli" idee, ze to
                                                    dzika Azja itp.) Wyczyny czerwonych bandytow z Hiszpanii tez nas nie
                                                    deprymuja, bo oni "borbali" z "faszyzmem". Regulaminowo zas oburzamy
                                                    sie na nazistow a szczegolnie na holocaust, ktory jest "najwieksza
                                                    ze zbrodni". Nie zapominamy dodac, ze nazizm to nie zadna "swiecka"
                                                    ideologia, ale w gruncie rzeczy "klerykalna".

                                                    Tak sobie propagandujac nie zawadzi pogdybac ("i która
                                                    doprowadziłaby") dajac do zrozumienia, ze to 100%
                                                    pewne, "porelatywizowac" procenty, zasugerowac, ze wczesniej rzezie
                                                    byly mniejsze, bo ludzi bylo mniej itp. Wszystko to grubymi nicmi
                                                    szyte, ale to agitatorowi nie wadzi.

                                                    > "Nikt przecież nie mówił, że będzie wesoło.":) (Józef
                                                    Wissarionowicz)

                                                    Stalin wcielil z zycie ideologie reklamowana jako stworzenie
                                                    sprawiedliwego raju na ziemi. Kropka. (Twierdzenia o "etapach", z
                                                    ktorych jedynie "koncowy" bedzie tym idealnym znam, jedna z zagrywek
                                                    agitatora).

                                                    Tymczasem chrzescijanstwo nie obiecywalo raju na ziemi. Mozesz sobie
                                                    sie pastwic do woli nad tym, ale taka jest naga prawda.

                                                    DonQ
                                                  • donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 08.02.08, 15:19
                                                    Ach, i oczywiscie zrobiwszy przeglad okropnosci historycznych, nie
                                                    wyjasniles, dlaczego to wlasnie tobie (spadkobiercy tej samej
                                                    tradycji intelektualnej co wielu wiekszych rzeznikow) trzeba zaufac
                                                    jako wybawicielowi?

                                                    To jest zasadnicze pytanie, malowanie ponurych obrazow rzezi z
                                                    przeszlosci nie odpowiada na nie, prawda?

                                                    DonQ
                                                  • nessie-jp Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 08.02.08, 16:26
                                                    Donku, przepraszam, że się wcinam, ale dla ciebie stalinizm i hitleryzm to nie
                                                    były religie? Przecież spełniały wszelkie znamiona kultu...
                                                  • donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 08.02.08, 21:40
                                                    > Donku, przepraszam, że się wcinam, ale dla ciebie stalinizm i hitleryzm to nie
                                                    > były religie? Przecież spełniały wszelkie znamiona kultu...

                                                    Oczywiście, że były. To nick3 powiela kalki myślowe swoich mistrzów, traktując
                                                    ideologie "świeckie" i religie jako ogień i wodę i dwa przeciwstawne bieguny
                                                    ideologiczne.

                                                    Tymczasem prawda jest taka, że ideologie te po "śmierci Boga" przejęły religijne
                                                    uczucia wielu (stąd między innymi ich popularność) - po to zresztą zaaranżowano
                                                    "śmierć Boga". Ideologia nie poruszająca religijnej struny w człowieku nie ma
                                                    szans powodzenia, stąd tak wściekły tzw. "antyklerykalizm" (walka z konkurencją).

                                                    DonQ
                                                  • nessie-jp Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 10.02.08, 22:32
                                                    > Tymczasem prawda jest taka, że ideologie te po "śmierci Boga" przejęły religijn
                                                    > e
                                                    > uczucia wielu (stąd między innymi ich popularność) - po to zresztą zaaranżowano
                                                    > "śmierć Boga". Ideologia nie poruszająca religijnej struny w człowieku nie ma
                                                    > szans powodzenia, stąd tak wściekły tzw. "antyklerykalizm"

                                                    Ja bym to jednak interpretowała inaczej
                                                  • donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 11.02.08, 14:12
                                                    > Myślę, że nikt się z tym spierać nie będzie.

                                                    Ja sie moge troche pospierac. Po pierwsze, coz to jest ow "fanatyzm"?

                                                    Po drugie, ja absolutnie nie zgadzam sie na lewa kalke myslowa,
                                                    ktora powielasz, wedlug ktorej istnieje przepasc
                                                    miedzy "swieckoscia" a "religia". To mit, bardzo zywy we Francji,
                                                    ale calkowicie nieprzekonujacy. Nie ma powodu, aby wyrozniac pewien,
                                                    nazwijmy to brzydko, "swiatopoglad", tylko dlatego, ze wystepuje w
                                                    nim osobowy Bog. Ideologie "swieckie" sa nie mniej "religijne" niz
                                                    religie. Coz zmienia, ze nie ma w nich osobowego Boga?

                                                    Jesli sie odrzuci te francuskie "laickie" przesady, nie ma powodu,
                                                    aby turecki islam postawic kolo chrzescijanstwa a w opozycji
                                                    do "panstwa swieckiego".

                                                    Poza tym wykazuje zdecydowany sceptycyzm w stosunku do okreslen
                                                    typu "Turcja ladnie doganiala Europe". Tzn. co to niby ma znaczyc?
                                                    Co doganiala (co to jest ta "Europa")? Po co mialaby doganiac?

                                                    DonQ


                                                  • nessie-jp Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 11.02.08, 16:37
                                                    > Po drugie, ja absolutnie nie zgadzam sie na lewa kalke myslowa,
                                                    > ktora powielasz, wedlug ktorej istnieje przepasc
                                                    > miedzy "swieckoscia" a "religia". To mit, bardzo zywy we Francji,
                                                    > ale calkowicie nieprzekonujacy. Nie ma powodu, aby wyrozniac pewien,
                                                    > nazwijmy to brzydko, "swiatopoglad", tylko dlatego, ze wystepuje w
                                                    > nim osobowy Bog.

                                                    Nie bardzo rozumiem, dlaczego dzielisz ideologie na lewe i prawe (a górne i
                                                    dolne?). Oczywiście, że istnieje fundamentalna różnica między świeckością a
                                                    religią (w tym kultami typu komunizm, faszyzm).

                                                    Postawa świecka z definicji zakłada, że sfera publiczna ("państwo" i jego
                                                    mechanizmy) nie może służyć do narzucania jednego poglądu z jednoczesnym
                                                    wykluczeniem dyskusji. Nie dzieli ludzi na lepszych i gorszych ze względu na
                                                    wyznawane przez nich religie.

                                                    Postawa religijna (w szczególności fanatyczna) z definicji zakłada konieczność
                                                    narzucania innym swojego poglądu, wyklucza dyskusję i deprecjonuje ludzi
                                                    niewyznających danej wiary. A w przypadku braku rozdziału państwa od kościoła,
                                                    celom ideologii fanatycznej służą mechanizmy państwowości: sądy, więzienia, policja.
                                                  • donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 12.02.08, 14:16
                                                    > Nie bardzo rozumiem, dlaczego dzielisz ideologie na lewe i prawe
                                                    > (a górne i dolne?).

                                                    Umownie. Dla mnie te etykietki nie maja znaczenia. To moi adwersarze
                                                    sa do nich bardzo przywiazani, np. uwazaja, ze istnieje cos takiego
                                                    jak mistyczny "ideal lewicy" vel "lewicowa wrazliwosc" podrozujaca
                                                    przez wieki i manifestujacy sie w rozny sposob. W ten sposob np.
                                                    wyobrazaja sobie, ze Sokrates byl z "lewicy".

                                                    > Oczywiście, że istnieje fundamentalna różnica między świeckością a
                                                    > religią (w tym kultami typu komunizm, faszyzm).

                                                    Oczywiscie, ze nie ma i oczywiscie ze jest.

                                                    Nie ma roznicy w sensie, w ktory wierza zwolennicy "swieckosci",
                                                    tzn. ze "swieckosc" jest opozycja religijnosci, "fanatyzmu" czy
                                                    czego tam jeszcze. Jest ponoc jakby "wzniesiona ponad" te
                                                    podzialy, "neutralna" i rzadzi tzw. "panstwem neutralnym
                                                    swiatopogladowo" z gory, prawie z pozycji Boga.

                                                    Klopot w tym, ze taka "neutralnosc" jest niemozliwa. Rzadzac
                                                    panstwem rzadzacy musza sie _czyms_ kierowac. Nie moga
                                                    byc "neutralni". Cala koncepcja "neutralnosci" sluzy wlasnie temu,
                                                    by narzucic jeden poglad ("swieckosc", ktora stoi nie w opozycji do
                                                    innych pogladow, ale obok nich) pod pretekstem, ze niczego sie nie
                                                    narzuca, bo sie jest "ponad to".

                                                    Idea "swieckosi panstwa" ("laicite") jest bardzo silna we Francji -
                                                    jest oficjalna ideologia panstwowa. Nie wiem, jak mozna uwierzyc, ze
                                                    ta ideologia panstwowa jest "neutralna".

                                                    Nie ma zadnego powodu, by sadzic, ze np. francuska
                                                    ideologia "swieckosci" z natury jest mniej sklonna do narzucania
                                                    swojej ideologii albo tez, ze jest konieczna do "niedeprecjonowania"
                                                    ludzi "innej wiary". Wrecz przeciwnie, "laicite" jest bardzo
                                                    zaborcza i zazdrosna.

                                                    DonQ
                                                  • donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 12.02.08, 14:18
                                                    >> Oczywiście, że istnieje fundamentalna różnica między świeckością a
                                                    >> religią (w tym kultami typu komunizm, faszyzm).

                                                    > Oczywiscie, ze nie ma i oczywiscie ze jest.

                                                    Zapomnialem dodac, ze oczywiscie, ze jest, bo jest to inna
                                                    ideologia/swiatopoglad czy jak tam zwal.

                                                    DonQ


                                                • donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 05.02.08, 22:17
                                                  > (Za "Historia powszechna XVII wieku" Mieczysława Żywczyńskiego)

                                                  A taka książka istnieje (szybkie googlowanie sugeruje, że nie...)?

                                                  DonQ
                                            • mg2005 Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 06.02.08, 21:28
                                              nick3 napisał:

                                              > "Pryncypializm" czyli pogląd, że etyka wymaga ostatecznych
                                              > uzasadnień (najpewniej jakiegoś metafizycznego światopoglądu) -
                                              > wiedzie do przemocy a nawet do zbrodni.

                                              Nie.

                                              >
                                              > Za sprawą pryncypialistycznie ugruntowanej etyki niegodziwcami
                                              stają
                                              > się w naszych oczach nie tylko ci, którym obce są wartości, dla
                                              > których szukaliśmy uzasadnień (szacunek dla życia, dla ludzkiej
                                              > godności, tolerancja, solidarność), lecz także ci, którzy cenią je
                                              > nie mniej od nas, lecz inaczej je ugruntowują, lub uważają, że
                                              takie
                                              > ugruntowanie nie jest potrzebne.

                                              Nie.
                                              • nick3 Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 06.02.08, 23:34

                                                > nick3 napisał:
                                                >
                                                > > "Pryncypializm" czyli pogląd, że etyka wymaga ostatecznych
                                                > > uzasadnień (najpewniej jakiegoś metafizycznego światopoglądu) -
                                                > > wiedzie do przemocy a nawet do zbrodni.
                                                >

                                                mg2005:
                                                > Nie.


                                                Tak.

                                                Pokazałem zarówno mechanizm tego, jak i konkretny przykład (Wojnę
                                                Trzydziestoletnią).

                                                nick3:
                                                > > Za sprawą pryncypialistycznie ugruntowanej etyki niegodziwcami
                                                > stają
                                                > > się w naszych oczach nie tylko ci, którym obce są wartości, dla
                                                > > których szukaliśmy uzasadnień (szacunek dla życia, dla ludzkiej
                                                > > godności, tolerancja, solidarność), lecz także ci, którzy cenią
                                                je
                                                > > nie mniej od nas, lecz inaczej je ugruntowują, lub uważają, że
                                                > takie
                                                > > ugruntowanie nie jest potrzebne.
                                                >

                                                mg2005:
                                                > Nie.

                                                Ależ tak!

                                                Jeśli tylko serio traktujemy społeczną potrzebę owego uzasadniania
                                                (a przypominam, że dotyczy ono wniosków, które bez wątpienia uważamy
                                                za dramatycznie ważne).

                                                Jeśli tylko choć trochę serio uważamy, że te wnioski (chodzi np. o
                                                Prawa Człowieka) potrzebują uzasadnienia, to tym samym odrzucanie
                                                tego uzasadnienia staje się dla nas równie szkodliwą działalnością,
                                                co odrzucanie samych wniosków.


                                                Chyba że owo uzasadnianie uznajemy za kwestię czysto akademicką, bez
                                                której życie potrafi się dobrze obejść.

                                                Ale ty właśnie tak nie uważasz.
                                                • mg2005 Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 10.02.08, 14:51

                                                  >
                                                  > > nick3 napisał:
                                                  > >
                                                  > > > "Pryncypializm" czyli pogląd, że etyka wymaga ostatecznych
                                                  > > > uzasadnień (najpewniej jakiegoś metafizycznego światop>
                                                  >
                                                  >
                                                  > Pokazałem zarówno mechanizm tego, jak i konkretny przykład (Wojnę
                                                  > Trzydziestoletnią).

                                                  Nie ma tu logicznej konieczności przyczynowo-skutkowej.
                                                  Przyczyną ludobójstwa może być równie dobrze wizja "postępu
                                                  społecznego" i walka z "siłami reakcyjnymi" (przykłady z historii -
                                                  100 milionów ofiar...) .


                                                  > > > Za sprawą pryncypialistycznie ugruntowanej etyki niegodziwcami
                                                  > > stają
                                                  > > > się w naszych oczach nie tylko ci, którym obce są wartości,
                                                  dla
                                                  > > > których szukaliśmy uzasadnień (szacunek dla życia, dla
                                                  ludzkiej
                                                  > > > godności, tolerancja, solidarność), lecz także ci, którzy
                                                  cenią
                                                  > je
                                                  > > > nie mniej od nas, lecz inaczej je ugruntowują, lub uważają, że
                                                  > > takie
                                                  > > > ugruntowanie nie jest potrzebne.
                                                  > >
                                                  > Jeśli tylko choć trochę serio uważamy, że te wnioski (chodzi np. o
                                                  > Prawa Człowieka) potrzebują uzasadnienia, to tym samym odrzucanie
                                                  > tego uzasadnienia staje się dla nas równie szkodliwą
                                                  działalnością,
                                                  > co odrzucanie samych wniosków.
                                                  >

                                                  1.Na pewno nie 'równie szkodliwą'.
                                                  2.Jak rozumiesz słowo 'niegodziwiec',( bo chyba w jakiś pokrętny
                                                  sposób ?)...
                                        • mg2005 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 04.02.08, 19:36
                                          nick3 napisał:
                                          >
                                          > Istnieje spontaniczne oburzenie na rozmaite przypadki nieludzkich
                                          > zachowań.

                                          Jeśli społeczeństwo wykaże "spontaniczne oburzenie" na "nieludzkie
                                          zachowanie" pederastów w gej-klubach, to może zakazać pederastii ?...
                                      • nessie-jp Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 03.02.08, 21:05
                                        mg2005 napisał:
                                        > Czy 'prawo naturalne' nie istnieje ?

                                        Ależ istnieje
                                        • mg2005 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 04.02.08, 14:02
                                          nessie-jp napisała:

                                          > Ależ istnieje
                            • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 16:12
                              nessie-jp napisała:
                              >
                              > Druga część pytania była o doktrynę Kościoła. Dlaczego zygoty nie
                              można ochrzci
                              > ć
                              > ani pogrzebać?

                              Czy jesteś katolicką fanatyczką, która nie potrafi oderwać się od
                              doktryny Kościoła w swoim myśleniu ?:)


                              >
                              > > Mnie obchodzi przede wszystkim prawo
                              > > naturalne
                              >
                              > Nie ma czegoś takiego.

                              Czy twoje prawo do życia to tylko 'umowa społeczna', którą można
                              zmienić ?...
                          • makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 22:03
                            > A co mnie obchodzi konstytucja? Mnie obchodzi przede wszystkim
                            prawo
                            > naturalne, którego dwa podstawowe postulaty brzmią: 1. czynić
                            dobro,
                            > 2. nie czynić zła
                            Dobro i zło są względne - Dla wielu mych znajomych różnych
                            narodowości i religii NIE dokonanie aborcji może być zbrodnią. Moje
                            zdanie pare razy pisałem.
                            • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 04:32
                              makiawelista napisał:
                              > Dobro i zło są względne

                              No to postawiłeś bzdurną tezę, którą musisz teraz umotywować.
                              Potrafisz?

                              > Dla wielu mych znajomych różnych
                              > narodowości i religii NIE dokonanie aborcji może być zbrodnią.

                              A to jest bardzo interesujące stwierdzenie. Mógłbys tę myśl
                              rozwinąć? Bardzo jestem ciekaw jaka nacja i jaka religia uważa
                              niedokonanie aborcji za zbrodnię? Tylko proszę nie argumentuj
                              przedstawiając sytuacji wyjątkowych, bo udowodnisz jedynie, że
                              uznają oni, że istnieją sytuacje wyjątkowe, w których dopuszczalne
                              jest przeprowadzenie aborcji.
                              • makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 09:51
                                landaverde napisał:

                                > makiawelista napisał:
                                > > Dobro i zło są względne
                                >
                                > No to postawiłeś bzdurną tezę, którą musisz teraz umotywować.
                                > Potrafisz?

                                Owszem potrafię. Ale w odpowiedzi do postu "Kto powiedział król jest
                                nagi" już to wytłumaczyłem. To co było złe dla Arystotelesa i wielu
                                innych w awnych czasach, teraz jest oczywiste i dobre dla większosci
                                osób w naszym kręgu kulturowym. Dla ciebie aborcja jest zła, dla
                                mnie może być dobra, i nie uważam planowania rodziny za rzecz
                                śmieszną. Kobieta ma prawo usunąć organizm w jej ciele, który gdyby
                                nie był jej dzieckiem, to wszyscy by go nazwali pasożytem.
                                A to że gumka pękła, to nie jest jeszcze powód, zgoda. Mozna użyc
                                pigułek. Pozdrowienia wraz z prośbami o wiekszy luz i dystans do
                                samego siebie.
                                • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 10:23

                                  > Kobieta ma prawo usunąć organizm w jej ciele,

                                  Czy ten "organizm" jest istotą ludzką ?
                                  • makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 05.02.08, 16:13
                                    > Czy ten "organizm" jest istotą ludzką?
                                    Kwestia sporna. Różne zdania poznasz na tym forum.
                                    • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 06.02.08, 09:10
                                      makiawelista napisał:

                                      > > Czy ten "organizm" jest istotą ludzką?
                                      > Kwestia sporna.

                                      Pytam o twój pogląd.

                                      > Różne zdania poznasz na tym forum.

                                      Wiem, że tu pisze wielu idiotów - ale co to za argument ?...
                                      >
                                      • makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 06.02.08, 17:47
                                        Jeśli chcesz z kimś porozmawiać, to nie nazywaj go idiotą. Moje
                                        zdanie brzmi: Człowiek zaczyna się wtedy, kiedy może żyć poza ciałem
                                        matki. Ale dla różnych ludzi człowiek zaczyna się w innych momentach
                                        (n.p. poczęcie, narodziny)więc nie narzucam swego poglądu i jestem
                                        zwolennikiem pełnej legalizacji aborcji.
                                        • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 06.02.08, 20:19
                                          makiawelista napisał:

                                          > Jeśli chcesz z kimś porozmawiać, to nie nazywaj go idiotą.

                                          Nawet jeśli wygłasza idiotyczne poglądy ?... :)


                                          >Moje
                                          > zdanie brzmi: Człowiek zaczyna się wtedy, kiedy może żyć poza
                                          ciałem
                                          > matki.

                                          Potrafisz logicznie uzasadnić taką definicję człowieka ?...


                                          > Ale dla różnych ludzi człowiek zaczyna się w innych momentach
                                          > (n.p. poczęcie, narodziny)więc nie narzucam swego poglądu i jestem
                                          > zwolennikiem pełnej legalizacji aborcji.

                                          Dla różnych ludzi Żydzi są podludźmi, dlatego jestem zwolennikiem
                                          legalizacji holokaustu... :)
                                          • makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 06.02.08, 20:47
                                            > makiawelista napisał:
                                            >
                                            > > Jeśli chcesz z kimś porozmawiać, to nie nazywaj go idiotą.
                                            >
                                            > Nawet jeśli wygłasza idiotyczne poglądy ?... :)

                                            Nawet, bo wtedy nie będzie argumentował, tylko obrażał. A bez
                                            argumentów nie należy nazywać poglądu idiotyzmem


                                            > > Ale dla różnych ludzi człowiek zaczyna się w innych momentach
                                            > > (n.p. poczęcie, narodziny)więc nie narzucam swego poglądu i
                                            jestem
                                            > > zwolennikiem pełnej legalizacji aborcji.
                                            >
                                            > Dla różnych ludzi Żydzi są podludźmi, dlatego jestem zwolennikiem
                                            > legalizacji holokaustu... :)

                                            Moje zdanie napisałem, ale powtórzę (mam dobry nastrój): Uczeni już
                                            dawno temu udowodnili że Żyd to człowiek. Za to człowieczeństwa
                                            płodu nikt nie udowodnił i nie udowodni - jak już pisałem nie da się
                                            jednoznacznie ustalić, kiedy zaczyna się człowiek. Stąd mój
                                            pogląd
                              • makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 10:02
                                landaverde napisał:

                                > > Dla wielu mych znajomych różnych
                                > > narodowości i religii NIE dokonanie aborcji może być zbrodnią.
                                >
                                > A to jest bardzo interesujące stwierdzenie. Mógłbys tę myśl
                                > rozwinąć? Bardzo jestem ciekaw jaka nacja i jaka religia uważa
                                > niedokonanie aborcji za zbrodnię? Tylko proszę nie argumentuj
                                > przedstawiając sytuacji wyjątkowych, bo udowodnisz jedynie, że
                                > uznają oni, że istnieją sytuacje wyjątkowe, w których dopuszczalne
                                > jest przeprowadzenie aborcji.

                                Nie rozumiesz mojej wypowiedzi. Chodziło mi o to, że przedstawiciele
                                różnych nacji i religii mogą mieć taki pogląd. Jestem liberałem, bo
                                wierzę że należy zalegalizować to co nie szkodzi. Aborcję na
                                przykład. Nie chcę się z tobą użerać nie wiadomo ile, więc: człowiek
                                zaczyna się, kiedy może żyć poza ciałem matki. Aborcja powinna być
                                dozwolona, aczkolwiek ze względu na poprzednie zdanie, popieram ją
                                tylko na początku ciąży. Ale względność (zgadzam się nawet z
                                sygnaturką czyngis_chana)istnieje, więc dla kogoś człowiek zaczyna
                                się kiedy indziej, a może to że jest człowiekiem, nie znaczy że nie
                                można go usunąć (morderstwo to nie odpowiednie słowo). To nie
                                zaszkodzi mnie, tobie czy komukolwiek, wiec nie ma powodu by
                                zdelegalizować.
                                • landaverde Aborcyjna hipokryzja - względność 04.02.08, 02:23
                                  Wiesz co - jak cię ktoś kopnie w dupę to wiesz bez wątpienia, że ci
                                  robi krzywdę. Nie ma w tym nic względnego. Jak ci ktoś złamie rękę
                                  to również wiesz, że wyrządza ci zło. 'Nie rób drugiemu co tobie
                                  niemiłe' - to zdanie Konfucjusza jest bardzo dobrą miarką do
                                  rozpoznania co jest dobre a co złe. Można ją zastosować do twojego
                                  przykładu z równouprawnieniem kobiet. Można ją też zastosować do
                                  niewolnictwa, pańszczyzny, stosunkow pracodawca - pracownik itd.
                                  Zastosują ją do aborcji. Ty żyjesz i zamach na swoje zdrowie i życie
                                  uważałbyś za zło. Dlaczego więc uważasz, że wobec dziecka
                                  nienarodzonego miałoby być inaczej? Dlaczego tu nagle to jest
                                  wzgędne? Myślę, że w równej mierze dla właściciela niewolnika woność
                                  tegoż niewolnika była względna.

                                  Aha - i morderstwo to jest odpowiednie słowo. Stosowanie eufemizmów
                                  może poprawić ci nastrój, ale nie zmienia postaci rzeczy.
                                  • nick3 Tylko przy założeniu, że zarodek jest osobą. 04.02.08, 03:22

                                    Założeniu - niewywiedzionym z naszego życiowego doświadczenia czy ze
                                    spontanicznej moralności, lecz argumentowanego bardzo słabym
                                    argumentem "a sekundę wcześniej?"


                                    Argument ten pokazuje tylko jedno - że myślenie "zero-jedynkowe"
                                    próbujące uczynić swoje pytania dyktatem dla rzeczywistości ("tak
                                    czy nie!!!") jest niezdolne do chwytania podstawowej cechy
                                    rzeczywistości - procesualności, zmiany.

                                    Dlatego przypomniałem ci Zenona.


                                    Jeśli wierzysz w swoje argumenty i szukasz oponenta, któremu nie
                                    będziesz mógł zarzucić, że ich nie zrozumiał - odpowiedz na moje
                                    posty.

                                    Chyba niektóre są tego warte:)
                                    • landaverde Re: Tylko przy założeniu, że zarodek jest osobą. 05.02.08, 00:15
                                      Ty jakoś do tej pory nie podjąłeś próby wykazania, że ta
                                      argumntacja "sekundę wcześniej" jest sofizmem. Dlaczego ja mam sam
                                      udowadniać, że jestem wielbłądem? To twoje zadanie.

                                      Ja swoją argumentację przedstawiłem na samym początku. Dziecko na
                                      krótko przed urodzeniem różni się od noworodka tylko tym, że nie
                                      oddycha samodzielnie. Tym niemniej zdolne jest do samodzielnego
                                      życia poza łonem matki, czego dowodem są wcześniaki.
                                      Gdzie tu jest sofizm? Jak można twirdzić, że to słaby argument skoro
                                      nikt nie może podważyć, że wcześniak jest człowiekiem.

                                      Cała twoja argumetacja opiera się na semantyce i uporczywym
                                      zaprzeczaniu typu "płód to nie osoba", tyle że nie mówisz dlaczego.
                                      W istocie w wiekszości przypadków nawet nie podejmujesz rzetelnej
                                      dyskusji tylko stosujesz różne wykręty np spychając temat na boczne
                                      tory, np wciagając w to kościół.

                                      Ja twierdzę, że płód to człowiek, to osoba. Na potwierdzenie tego
                                      zdania przedstawiłem swoją argumentację. Chcesz mi zaprzeczyć to
                                      podejmij uczciwą polemikę z tą argumentacją. Samym rzucaniem
                                      stwierdzeń, że "argument jest słaby" niczego nie dowodzisz. Wykaż,
                                      że jest tak w rzeczywistości i dlaczego.
                                      • nick3 Może - ważne:) 05.02.08, 01:35
                                        To całkiem sensowny post. Dzięki.

                                        landaverde napisał:

                                        > Ty jakoś do tej pory nie podjąłeś próby wykazania, że ta
                                        > argumntacja "sekundę wcześniej" jest sofizmem. Dlaczego ja mam sam
                                        > udowadniać, że jestem wielbłądem? To twoje zadanie.


                                        Podjąłem taką próbę, choć, przyznaję, szkicowo.
                                        Było nią pokazanie ci bliskości twojej logiki z myśleniem Zenona
                                        (który zresztą nie był sofistą).
                                        Zestawienie miało ci uzmysłowić, jaki rodzaj trudności z uchwyceniem
                                        elementarnych rysów świata rodzi statyczna ścisłość logiczna.

                                        > Ja swoją argumentację przedstawiłem na samym początku. Dziecko na
                                        > krótko przed urodzeniem różni się od noworodka tylko tym, że nie
                                        > oddycha samodzielnie. Tym niemniej zdolne jest do samodzielnego
                                        > życia poza łonem matki, czego dowodem są wcześniaki.
                                        > Gdzie tu jest sofizm?

                                        Tu nie ma. To jest bez zastrzeżeń.

                                        "Las bez jednego drzewa nadal jest lasem."

                                        Błędem jest nierozumienie względnej natury prawdy:)

                                        (Widzisz ten post, donq?:)

                                        Zakładasz, landaverde, że słowo "las" znaczy absolutnie i
                                        obiektywnie.

                                        (Przypatrz się temu dobrze, prawico, bo ważne się tu rzeczy mówi!:)

                                        I dlatego pozwalasz sobie następnie na rozumowanie rekurencyjne ("za
                                        każdym drzewem mniej nadal las jest lasem")

                                        A tymczasem myśl ("pojęcie") nie jest czymś tak absolutnym, by można
                                        było na niej polegać we wszystkim, co tylko zgodne z regułami logiki.

                                        Pojęcie "las" znaczy - tylko relatywnie!

                                        Kiedy zaczynamy używać go niezgodnie z jego 'życiowym
                                        przeznaczeniem', niepostrzeżenie znaczyć - przestaje.

                                        I właśnie to przydarza się "lasowi", gdy dochodzimy do "logicznie
                                        nieodpartego" wniosku, że dwa drzewa też są lasem.

                                        (Powiem więcej: podejrzewam, że sprawa aborcji jest w zamyśle
                                        opatrzności środkiem, dzięki któremu zdrowy rozsądek przeciętnego
                                        człowieka zachodniego ma na poziomie dojmującego doświadczenia
                                        odkryć względny i nieobiektywny charakter rzeczywistości!:) Wiesz,
                                        lewacy też mają swoją opatrzność, choć nie budują jej państwowych
                                        świątyń:)


                                        Tak więc błąd rozumowania "a sekundę wcześniej?" polega na
                                        nadmiernym zaufaniu do obowiązywalności naszych pojęć.

                                        Wszystko po prostu "musi" albo być "lasem" albo "nie-lasem".


                                        Przy takim absolutystycznym i logicystycznym posługiwaniu się
                                        pojęciami wychodzi ci, że "człowiekiem" można zostać tylko na
                                        drodze "skokowej", nagle. Z "całkowicie-nie-człowieka" - "całkowicie-
                                        człowiek". Tertium non datur.

                                        No i ponieważ nie widać żadnych oznak takiego skoku w trakcie
                                        rozwoju zarodka, to... (a że mogłoby się owo skokowe uczłowieczenie
                                        dokonać bez oznak - taką możliwość niepostrzeżenie odrzucasz. Chyba
                                        odwołując się po cichu do współczesnego nastawienia
                                        antymetafizycznego:)

                                        Całe to twoje rozumowanie (podobnie zresztą jak tomistyczne dowody
                                        istnienia Boga) odsłania nie cechy rzeczywistości, ale cechy
                                        absolutystyczno-obiektywnego używania pojęć.

                                        Zbytnio tyranizujesz rzeczywistość domniemaną władzą pojęć i w
                                        rezultacie zostajesz z samymi tymi pojęciami (niespeszony tym, że
                                        nic im już nie odpowiada w doświadczeniu, nazywasz je
                                        cechami "pierwszorzędnymi" rzeczywistości lub "substancją":)

                                        Myślę, że uzasadniłem, dlaczego nie przekonuje mnie argument "a
                                        sekundę wcześniej?" i uważam go za zupełnie pozorny.


                                        Na zakończenie dam przykład, jak dziwnie potrafi się nagle rozpłynąć
                                        absolutność
                                        najbardziej "absolutnych" pojęć.

                                        Pojęcie "ten sam".

                                        Dziecko jadąc z tatą samochodem podziwiało tęczę. Potem droga wiodła
                                        przez las i dziecko niecierpliwie wyczekiwało nieba zmartwione, czy
                                        jeszcze będzie widać tęczę, gdy wyjedzie się z lasu. Las ciągnął się
                                        nieprzewidzianie długo.
                                        I kiedy wreszcie się skończył, dziecko ku swojej radości znów
                                        ujrzało upragnioną teczę. Po chwili nagle zaniepokojone
                                        zapytało: "Ale czy to jest t a s a m a tęcza?"

                                        Prawda, że trudno mu odpowiedzieć!:)

                                        Rozważ to.


                                        Gdyby teologowie katoliccy chcieli zobaczyć nieoczywistość nawyków
                                        myślowych, których rzekomą nieodpartością zwodzą masy
                                        zdroworozsądkowców, to może teologia moralna i religia już nigdy nie
                                        byłyby takie jak dotychczas, ale wypłynęłyby na szerokie wody
                                        nieznanego, zaś życie międzyludzkie oparte na nich stałoby się
                                        przyjaźniejsze, bo racjonalne - oparte na szczerości dociekania, a
                                        nie na tyranizowaniu bliźnich rzekomo odkrytą "prawdą jedyną".

                                        Racjonalność zbliża.
                                        • makiawelista Re: Może - ważne:) 05.02.08, 16:22
                                          Właśnie. Dla kogoś las się zaczyna gdy są 4 drzewa, dla kogoś gdy
                                          40, dla kogoś 400 to jeszcze nie las. Tak samo płód - człowiek się
                                          zaczyna dla różnych ludzi w różnych momentach. Nie da się naukowo
                                          ustalić tego momentu, bo i uczeni mają różne poglądy.
                                          • landaverde Re: Może - ważne:) 06.02.08, 07:21
                                            Jeden grzyb to grzyb, dwa grzyby, to też jeden grzyb (bo wyrastają z
                                            tej samej grzybni), sto grzybów to też nadal ten sam grzyb, itd.

                                            Rozumiem, że zgodnie z waszą logiką przykład z lasem ma jedno
                                            przełożenie na rozwój płodowy człowieka: w którymś momencie ilość
                                            (czy też złożoność, stopień skomplikowania, nagromadzenia pewnych
                                            czynników itd.) przechodzi w jakość.

                                            Skoro nie da się naukowo ustalić momentu, w którym zaczyna się
                                            człowiek, a przy tym uznaje się, że noworodek to człowiek, ale też
                                            wcześniak to człowiek, to należy uznać, że człowiek zaczyna się w
                                            momencie poczęcia, bo od tego momentu zaczyna sie jego życie i
                                            istnienie jako odrębnej istoty.

                                            Jeśli chce się 'usuwać' płód, argumentując, że nie jest to człowiek,
                                            to bezwzględnie należy wykazać, że to rzeczywiście jeszcze nie
                                            człowiek. Jaka jest więc ta 'masa krytyczna' czynników, które
                                            przesądzają, że płód jest bądź nie jest człowiekiem?
                                            • makiawelista Re: Może - ważne:) 06.02.08, 17:48
                                              > Skoro nie da się naukowo ustalić momentu, w którym zaczyna się
                                              > człowiek, a przy tym uznaje się, że noworodek to człowiek, ale też
                                              > wcześniak to człowiek, to należy uznać, że człowiek zaczyna się w
                                              > momencie poczęcia, bo od tego momentu zaczyna sie jego życie i
                                              > istnienie jako odrębnej istoty.

                                              Całkowicie odrębny jest dopiero po urodzeniu.
                                              • landaverde Re: Może - ważne:) 06.02.08, 20:15
                                                makiawelista napisał:
                                                > Całkowicie odrębny jest dopiero po urodzeniu.

                                                No więc są dwa wyjścia: urodzić lub zabić. Jeśli urodzi się
                                                przedwcześnie to uznajemy, że to człowiek. Jesli zabijemy przed
                                                urodzeniem to używamy eufemizmów: "płód", "aborcja", i "planowanie
                                                rodziny". Cóż za hipokryzja! Skoro wcześniaki to też ludzie to ani
                                                moment, ani sam fakt urodzenia niczego nie zmienia. I przed i po tę
                                                istotę trzeba nazwać człowiekiem.

                                                A co jeśli medycyna pozwoli nam podtrzymać życie już w sekundę po
                                                zapłodnieniu? Czy taki wcześniak nie jest już człowiekiem? Spójrzmy
                                                np na kangury - mały kangur rodzi się w formie embriotycznej, ślepy,
                                                ma ok centymetra wielkości i jest niezdolny do smodzielnego życia.
                                                Spędza dziewięć miesięcy w torbie matki. Przysysa się do sutka,
                                                który pęcznieje w jego buzi. Nie potrafi sam ssać - mięśnie są
                                                niedostatecznie rozwinięte, mleko jest mu wstrzykiwane przez ruchy
                                                mięśni matki. Czy wyjęcie takiego kangura z torby nazwiemy aborcją?
                                                • makiawelista Re: Może - ważne:) 06.02.08, 20:31
                                                  Niektórzy nazwą
                                                  • landaverde Re: Może - ważne:) 07.02.08, 01:10
                                                    makiawelista napisał:

                                                    > Niektórzy nazwą

                                                    Niektórzy mordowanie innych nazywali "prawem do przestrzeni
                                                    życiowej".
                                                  • landaverde Re: Może - ważne:) 07.02.08, 01:10
                                                    makiawelista napisał:

                                                    > Niektórzy nazwą

                                                    Niektórzy mordowanie innych nazywali "prawem do przestrzeni
                                                    życiowej".
                                                • nessie-jp Re: Może - ważne:) 06.02.08, 23:56
                                                  > A co jeśli medycyna pozwoli nam podtrzymać życie już w sekundę po
                                                  > zapłodnieniu?

                                                  a) Uparcie mylisz "życie" z człowieczeństwem. To, że coś jest żywe, nie znaczy,
                                                  że jest człowiekiem.

                                                  b) Gdyby medycznie możliwy był rozwój płodu poza organizmem kobiety, to aborcja
                                                  nie równałaby się śmierci płodu. Nie rozumiesz i nie chcesz przyjąć do
                                                  wiadomości, że CELEM aborcji nie jest zabijanie nikogo. Celem aborcji jest
                                                  odzyskanie przez kobietę kontroli nad własnym ciałem. Tak długo, dopóki tego nie
                                                  zrozumiesz, będziesz święcie wierzyć w mordercze instynkty każdej kobiety
                                                  opowiadającej się za prawem wyboru.
                                                  • landaverde Re: Może - ważne:) 07.02.08, 00:58
                                                    a) Uparcie zadaję wam pytanie: co decyduje kiedy płód jest, a kiedy
                                                    nie jest człowiekiem i jedyne co otrzymuje to wykręty.

                                                    b) Nie wierzę w niczyje mordercze instynkty, to byłoby wręcz
                                                    przerażające. Nie interesują mnie intencje, wiesz co jest nimi
                                                    wybrukowane. Liczą się fakty, a faktem jest, że owo 'odzyskanie
                                                    kontroli' równa się uśmierceniu człowieka. Tymczasem obswerwuję
                                                    zakłamanie kobiet opowiadających się za 'prawem wyboru'.

                                                    "Prawo wyboru" to eufemizm mający na celu zakamuflowanie faktu, że
                                                    uśmierca się ludzką istotę, nie ważne nawet czy uzna się ją za w
                                                    pełni człowieka czy nie. Tak długo, dopóki tego nie przyznasz,
                                                    będziesz zwykłą hipokrytką.

                                                    Napisałaś gdzieś, że jestem naiwny. Pewnie jestem, penie naiwnością
                                                    jest oczekiwać, że ludzie bedą robić to co słuszne, zamiast tego co
                                                    wygodne. Ale na tym właśnie polega charakter, szlachetniość,
                                                    prawość, nawet wolność - na robieniu tego co słuszne, bez względu na
                                                    okoliczności.
                                                  • nessie-jp Re: Może - ważne:) 07.02.08, 15:17
                                                    landaverde napisał:

                                                    > a) Uparcie zadaję wam pytanie: co decyduje kiedy płód jest, a kiedy
                                                    > nie jest człowiekiem i jedyne co otrzymuje to wykręty.

                                                    Uparcie odpowiadam, że od 12 tygodnia ciąży. A ty uparcie nie przyjmujesz do
                                                    wiadomości. Człowieczeństwo zaczyna się wraz z pojawieniem się myśli, przedtem
                                                    jest łysa małpka. Nawet z główką.

                                                    > wybrukowane. Liczą się fakty, a faktem jest, że owo 'odzyskanie
                                                    > kontroli' równa się uśmierceniu człowieka.

                                                    Nie, jeśli aborcja jest przeprowadzona dostatecznie wcześnie
                                                  • landaverde Re: Może - ważne:) 07.02.08, 23:55
                                                    > Uparcie odpowiadam, że od 12 tygodnia ciąży.

                                                    Już ci odpowiedziałem, ze fale mózgowe mozna zarejestrować już w
                                                    szóstym tygodniu.
                                                  • nessie-jp Re: Może - ważne:) 08.02.08, 00:07
                                                    To jeszcze poproszę o odsyłacz do stosownej dokumentacji medycznej. A jeśli
                                                    istotnie masz rację
                                        • donq Re: Może - ważne:) 05.02.08, 20:38
                                          Przeczytałem jednak (prawda że mało dokładnie, bo nowych rzeczy nie mówisz).

                                          Jest to co zwykle. Dużo szumu (patetyczne "posłuchaj prawico") z czego wychodzi
                                          pisk myszy.

                                          Twoja argumentacja za "relatywnością wszystkiego" jest praktycznie nieistotna.
                                          Tak samo chłoszcze "prawicę", jak ciebie jak każdego, kto cokolwiek mówi
                                          używając słów, które cokolwiek znaczą.

                                          Jeśli coś tu jest najczystszą touristy, to twoje próby przekonania, że
                                          "relatywność wszystkiego" tego, co ty mówisz nie dotyczy.

                                          Jeślibyś uczciwie zastosował swoje radykalne ogólne wnioski do poznania
                                          człowieka (a więc i swojego), musiałbyś skończyć samobójstwem, jak już wiele
                                          razy dyskutowaliśmy. Jeśli żyjesz i mówisz, jesteś oszustem uważającym się za
                                          półboga, którego ludzkie ograniczenia nie dotyczą.

                                          Wartość stwierdzenia "nic nie wiadomo" czy "wszystko jest względne" jest dla
                                          człowieka zerowa z przyczyn powyższych. Jeśli człowiek chce uniknąć samobójstwa
                                          musi to przyjąć do wiadomości i zignorować - nie ma innej rady. Jeśli zaś
                                          zignoruje musi przyjąć, że wszystko co mówi jest "wiarą" nie "wiedzą". Twoja
                                          wiara nickusiu naprzeciwko mojej, to wszystko.

                                          Różnica wiar sprowadza się do wyboru pana, któremu służymy. Dla mnie panem
                                          wartym służenia jest prawda, dla ciebie rewolucja. Nawet jeśli ani doskonała
                                          prawda ani doskonała rewolucja nie istnieją, dla każdego niepoddanego lewemu
                                          praniu mózgu jest jasne, co jest bardziej "wartościowe".

                                          DonQ



                                          • donq Re: Może - ważne:) 05.02.08, 20:40
                                            > Jeśli coś tu jest najczystszą touristy,

                                            Miało być "najczystszą sofistyką". Chyba spell checker się wykazał...

                                            DonQ
                                        • landaverde Znowu sofistyczne brednie 06.02.08, 06:45
                                          nick3 napisał:
                                          > Było nią pokazanie ci bliskości twojej logiki z myśleniem Zenona.

                                          Bynajmniej. Zenon udowadniałby raczej, że to dziecko nigdyby się nie
                                          urodziło. ;-) Moja argumentacja jest czysto praktyczna: skoro
                                          wcześniak jest człowiekiem to nie ma żadnego powodu by na
                                          którymkolwiek etapie życia płodowego odmawiać dziecku
                                          człowieczeństwa.

                                          > Zestawienie miało ci uzmysłowić, jaki rodzaj trudności z
                                          uchwyceniem
                                          > elementarnych rysów świata rodzi statyczna ścisłość logiczna

                                          Jakoś w praktyce człowiek sobie z tymi paradoksami poradził przy
                                          pomocy dynamiki, czy ogólniej fizyki, i to już newtonowskiej.

                                          > "Las bez jednego drzewa nadal jest lasem."

                                          I co z tego?

                                          > Błędem jest nierozumienie względnej natury prawdy:)

                                          Ha! No to już jest definicja sofizmu w pigułce, sam bym tego lepiej
                                          nie wyraził. (Widzisz ten post, donq?:) Sofistyczny relatywizm =
                                          względna natura prawdy.

                                          > Zakładasz, landaverde, że słowo "las" znaczy absolutnie i
                                          > obiektywnie.

                                          Absolutnie nic nie zakładam, to jest twój przykład. Ja go już dawno
                                          odrzuciłem jako nieprzystający.

                                          > I dlatego pozwalasz sobie następnie na rozumowanie rekurencyjne
                                          > ("za każdym drzewem mniej nadal las jest lasem")

                                          Aha, to stąd skojarzenie z paradoksami Zenona.
                                          Znowu - twoje skojarzenie i twoje porównanie.

                                          > A tymczasem myśl ("pojęcie") nie jest czymś tak absolutnym, by
                                          można
                                          > było na niej polegać we wszystkim, co tylko zgodne z regułami
                                          logiki.

                                          Dlatego Sokrates nie lubił sofistów. Nie można korzystając z
                                          nieścisłości pojęć wywodzić, że "czarne jest białe". Jeśli wniosek
                                          nie zgadza się z rzeczywistością to z logiką jest coś na bakier.
                                          (Przypatrz się temu dobrze, lewico, bo ważne się tu rzeczy mówi!:)

                                          > Pojęcie "las" znaczy - tylko relatywnie!

                                          Zgadza się, las to pojęcie względne. Pojęcie "człowiek" to zupełnie
                                          inny 'pies'. ;-) Dlatego już wcześniej napisałem marudzie, że
                                          porównanie jest zbyt odległe.

                                          > Kiedy zaczynamy używać go niezgodnie z jego 'życiowym
                                          > przeznaczeniem', niepostrzeżenie znaczyć - przestaje.
                                          > I właśnie to przydarza się "lasowi", gdy dochodzimy do "logicznie
                                          > nieodpartego" wniosku, że dwa drzewa też są lasem.

                                          Haha, przypomniała mi się reklama australiskiego piwa z cyklu "How
                                          to speak Australian". Na tależu obok kotleta jakaś ręka kładzie
                                          jedną gałązkę zielonej pietruszki. W tym momencie lektor
                                          komentuje: "salad". Być może w Australii dwa drzewa możnaby uznać za
                                          las. ;-)

                                          Pomijając twój pseudofilozoficzny bełkot w efekcie stwierdziłeś
                                          tylko, że twój przykład prowadzi do absurdu (bądź przenośni). Sam
                                          też stwierdziłeś, że wynika to z nieścisłości pojęcia "las". Jak już
                                          wielokrotnie podkreślałem ten przykład nijak się ma do opisu rozwoju
                                          płodowego czowieka. Już bliższym porównaniem byłaby kolonia grzybów -
                                          czy widzimy jeden grzyb czy sto, wszystkie stanowią jeden organizm.
                                          • makiawelista Re: Znowu sofistyczne brednie 06.02.08, 07:11
                                            Co masz do sofistów?
                                            • landaverde Re: Znowu sofistyczne brednie 06.02.08, 07:47
                                              Generalnie nic, słowa 'sofistyczne' używam w znaczeniu przenośnym i
                                              pejoratywnym, okreslającym pseudofilozoficzny bełkot nicka3 -
                                              stąd 'sofistyczne brednie'.

                                              Jedyne co im zarzucam to to co Sokrates - relatywizm, a raczej
                                              wymówki, którą dla nich stanowi by twierdzić, że nie ma prawdy
                                              obiektywnej. Jesli bowiem ściśle i jednoznacznie zdefiniujemy
                                              pojęcia, którymi się posługujemy, to nie dojdziemy do absurdów,
                                              o których mówi nick3.

                                              Logika jest równie ścisła jak matematyka (jeśli nie bardziej ;-).
                                              Logika jest z definicji zero-jedynkowa. Tak też należy się nią
                                              posługiwać. Zresztą logika ma swój matematyczny zapis - algebra
                                              Boole'a. Jeśli dowiedziemy czegoś matematycznie, nie popełniając
                                              przy tym błędu, to tak rzeczywiście jest.
                                              • makiawelista Re: Znowu sofistyczne brednie 21.07.08, 10:08
                                                > Jedyne co im zarzucam to to co Sokrates - relatywizm, a raczej
                                                > wymówki, którą dla nich stanowi by twierdzić, że nie ma prawdy
                                                > obiektywnej. Jesli bowiem ściśle i jednoznacznie zdefiniujemy
                                                > pojęcia, którymi się posługujemy, to nie dojdziemy do absurdów,
                                                > o których mówi nick3.
                                                Przy definiowaniu "obiektywnej" prawdy nie da się nie posunąć do
                                                stronniczości. Gdyby jakaś rada polityków czy naukowców wyznaczyła
                                                jakiś moment, nieważne jaki, w którym zaczyna się człowiek, setki
                                                różnych organizacji lobbujących za takimi lub innymi zmianami prawa
                                                dot. aborcji będą miały obiekcje. Ja też bym miał.
                                                Paradoksalnie definiowanie spornej "prawdy obiektywnej" musi być
                                                wyjątkowo subiektywne.
                                        • mg2005 Re: Może - ważne:) 06.02.08, 21:38
                                          nick3 napisał:
                                          > Przy takim absolutystycznym i logicystycznym posługiwaniu się
                                          > pojęciami wychodzi ci, że "człowiekiem" można zostać tylko na
                                          > drodze "skokowej", nagle. Z "całkowicie-nie-człowieka" -
                                          "całkowicie-
                                          > człowiek". Tertium non datur.

                                          Można być częściwo w ciąży ?...:)
                                          Zabawny jesteś...


                                          >
                                          > Pojęcie "ten sam".
                                          >

                                          Przykład nieadekwatny - tu nie mówimy o tożsamości płodu , ale o
                                          jego człowieczeństwie.
                                    • mg2005 Re: Tylko przy założeniu, że zarodek jest osobą. 06.02.08, 21:59
                                      nick3 napisał:

                                      >
                                      > Założeniu - niewywiedzionym z naszego życiowego doświadczenia czy
                                      ze
                                      > spontanicznej moralności,


                                      Jakie warunki musi spełnić płód, abyś uznał go za osobę ?
                                  • czyngis_chan Re: Aborcyjna hipokryzja - względność 21.07.08, 09:59
                                    > Wiesz co - jak cię ktoś kopnie w dupę to wiesz bez wątpienia, że
                                    ci
                                    > robi krzywdę. Nie ma w tym nic względnego. Jak ci ktoś złamie rękę
                                    > to również wiesz, że wyrządza ci zło. 'Nie rób drugiemu co tobie
                                    > niemiłe' - to zdanie Konfucjusza jest bardzo dobrą miarką do
                                    > rozpoznania co jest dobre a co złe. Można ją zastosować do twojego
                                    > przykładu z równouprawnieniem kobiet. Można ją też zastosować do
                                    > niewolnictwa, pańszczyzny, stosunkow pracodawca - pracownik itd.
                                    > Zastosują ją do aborcji. Ty żyjesz i zamach na swoje zdrowie i
                                    życie
                                    > uważałbyś za zło. Dlaczego więc uważasz, że wobec dziecka
                                    > nienarodzonego miałoby być inaczej? Dlaczego tu nagle to jest
                                    > wzgędne? Myślę, że w równej mierze dla właściciela niewolnika
                                    woność
                                    > tegoż niewolnika była względna.
                                    Niedawno było pisane o muzułmanach w UK którzy się obrazili na psa
                                    na plakacie. To, co dla nas może być śmieszne, krzywdziło ich
                                    uczucia.
                                    Dobro i zło są względne. Weźmy takich zamachowców Al-Kaidy. Oni są
                                    dobrymi ludźmi - według ideologii tej organizacji. Tak samo aborcja
                                    jest zła według ideologii KK. Taka ideologia nie powinna być
                                    narzucana prawnie - a tym jest zakaz aborcji. Nikt nikogo do niej
                                    nie zmusza, jeśli jakaś kobieta nie będzie chciała usunąć płodu, to
                                    jej siłą do lekarza nie zaciągną.
                • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 15:58
                  nessie-jp napisała:

                  >Jeśli uznamy, że poczęcie to moment wniknięcia
                  > plemnika do komórki jajowej, to w tym momencie na świecie pojawia
                  się nowy
                  > człowiek, któremu przysługują wszelkie konstytucyjne prawa i
                  przywileje. W tym
                  > prawo do godnego potraktowania zwłok.
                  >

                  Argument absurdalny i alogiczny. Chcesz przyznać płodom bierne prawo
                  wyborcze ? :)

                  > Dlaczego zwolennicy niewolnictwa kobiet

                  Znów pomylenie pojęć.

                  >
                  > 12 tydzień ciąży.

                  Mózg zaczyna funkcjonować wcześniej.

                • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 16:06
                  nessie-jp napisała:

                  > Piszę o pogrzebach płodów. Jeśli uznamy, że poczęcie to moment
                  wniknięcia
                  > plemnika do komórki jajowej, to w tym momencie na świecie pojawia
                  się nowy
                  > człowiek, któremu przysługują wszelkie konstytucyjne prawa i
                  przywileje. W tym
                  > prawo do godnego potraktowania zwłok.

                  Argument absurdalny i alogiczny. Czy chcesz nadać płodom bierne
                  prawo wyborcze ?:)

                  >
                  > Dlaczego zwolennicy niewolnictwa kobiet

                  Znów mylisz pojęcia.



                  > 12 tydzień ciąży.

                  Mózg płodu zaczyna funkcjonować wcześniej.
        • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 11:17
          nessie-jp napisała:
          > większość (jeśli nie wszyscy) zwolenników opcji pro-choice
          > uważa, że płód staje się człowiekiem w momencie wykształcenia
          systemu nerwowego
          > i rozpoczęcia pracy mózgu.

          To dlaczego akceptują zabijanie płodów do 12 tygodnia ciąży ?...
          • maruda.r Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 00:59
            mg2005 napisał:

            > nessie-jp napisała:
            > > większość (jeśli nie wszyscy) zwolenników opcji pro-choice
            > > uważa, że płód staje się człowiekiem w momencie wykształcenia
            > systemu nerwowego
            > > i rozpoczęcia pracy mózgu.
            >
            > To dlaczego akceptują zabijanie płodów do 12 tygodnia ciąży ?...

            **********************************

            Bo między zygotą, a człowiekiem następuje szereg zmian jakościowych. Człowiek
            nie jest dużą zygotą.

            • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 04:40
              Staruszek nie jest mężczyzną w wieku średnim, osoba dorosła nie jest
              dzieckiem, dziecko nie jest noworodkiem, a noworodek nie jest
              płodem, którym był przed był jeszcze przed chwilą. W ciągu
              życia 'następuje szereg zmian jakościowych', ale wciąż mamy do
              czynienia z człowiekiem.
      • wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 07:23
        1. Szlag mnie trafia, jak czytam podobnie bzdurne argumenty.

        >od
        > momentu urodzenia mamy do czynienia z człowiekiem. Tego nikt nie
        > kwestionuje. No dobrze, ale jak jest na minutę przed urodzeniem? (...) na dwie
        > minuty? Na piętnaście minut? Na godzinę przed urodzeniem? Na
        > tydzień? Na miesiąc?

        Logika rozumowania wprost powalająca. Tylko - dlaczego tak wcześnie skończyłeś? Smiało!, walimy dalej:
        No dobrze, ale jak jest na 8 miesięcy, a na 9? Wszak dzieckiem jest już zygota, jest plemnik przebijający właśnie komórka jajową, plemnik stykający się własnie z komórką jajową, plemnik zbliżający się do komórki jajowej, plemnik najsilniejszy w grupie, czy wreszcie po prostu błysk w oku mleczarza...
        Rozumowanie niedorzeczne? Skąd, landaverde, przeciez to tylko naturalna kontynuacja przedstawionego przez Ciebie wywodu.

        2. Nie da się postawić wyraźnej granicy oddzielającej kilka luźnych komórek od człowieka zasługującego na ochronę prawną? - zgoda. I lekarze, choć nie bedąc w 100% pewnymi (tak jak pewien w całej rozciągłości nie będzie nigdy żaden naukowiec) stawiają granicę na 12. tygodniu. Granicę umowną wprawdzie, ale bardzo ich zdaniem zasadną.
        Ale Ty też stawiasz jakąś granicę (o ile dobrze zrozumiałam, człowiek zaczyna się wraz z momentem zapłodnienia, no, chyba że ten błysk w oku mleczarza...), kierując się - no właśnie, czym właściwie się kierując, bo, jak sam przyznałeś, nie wiedzą biologiczną raczej, kształtującą się gdzieś na poziomie programu szkoły podstawowej. Pojęcie duszy nie bardzo wchodzi w grę - nie każdy musi w ów cudowny twór wierzyć, zresztą, gadka o duszy ateisty i katolika wydaje się być co najmniej smieszna...

        3. Btw: dlaczego kościół, dążąc do takiej samej ochrony prawnej cżłowieka, embrionu, zarodka, sam podchodzi do sprawy zupełnie przecież inaczej, wyraźnie różnicując wartosć człowieka/embrionu właśnie m.in. w zależności od stadium rozwoju? Nie ma chrztu dla embrionów, a i wyświęcania spermy nie uświadczysz (zgroza!). Tymczasem dzieciom nieochrzczonym (a także wszystkim zarodkom) nie dane będzie oglądać oblicza Pana,i choć żadnych grzechów wlasnych na koncie jeszcze nie mają, czeka je co najwyżej łaskawie przez św Tomasza proponowane limbus puerorum. Dziwna i pokrętna ta sprawiedliwość boża.

        4. Dalej. Jak już ktos tutaj zauwazył, skoro tak tak ochoczo zrównuje się w prawach ludzi, embriony, zarodki, zygoty, należało by wiąć na warsztat kobiety i ich powinności w czasie ciąży - co oczywiście powinno być natychmiast uregulowane prawnie! Ciało kobiety przestaje być bowiem jej tylko własnoscią, jej brzuch jest naczym dobrem, brzuchem - przyszłoscia narodu, a jej zawszonym obowiązkiem jest li tylko brzuchem się należycie i z troską opiekować. Karze się matki alkoholiczki czy znęcające się nad dziećmi? Więc niech ukarać także pijące lub źle odżywiające się ciężarne.

        5. Nikt nie zmusza katoliczek do przeprowadzania aborcji. Ale każda kobieta powinna mieć do niej prawo, bo nie ma jak na razie dowodów, jakoby była ona morderstwem. A ocena moralna aborcji, no, to już indywidualna sprawa kobiety.
        • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 16:46
          1. Patrz twój pkt 2.

          2. Od poczęcia, czyli zapłodnienia. Czy masz jakieś wątpliwości, że
          od tego momentu zaczyna sie życie istoty ludzkiej? Nie wiem na
          jakiej podstawie 12 tygodni to granica "zasadna", może ty mi
          wytłumaczysz? Moja wiedza poziomu przedszkola tego nie wyjaśnia. ;-)

          3. Nie przedstawiam tu stanowiska kościoła tylko moje.

          4. Nie mówimy tu o ubezwłasnowolnianiu ludzi, co byłoby absurdem,
          lecz o sankcjonowaniu zabójstwa co jest jeszcze większym absurdem.
          Czy uważasz, że należy też usankcjonować prawnie pijaństwo
          przyszłych matek?

          5. Dowody 'służba zdrowia' spala w piecu, względnie wyrzuca na
          śmietnik, jako 'odpady biologiczne'.
          • wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 19:08
            > 5. Dowody 'służba zdrowia' spala w piecu, względnie wyrzuca na
            > śmietnik, jako 'odpady biologiczne'.

            Pod pojęciem 'morderstwo' rozumiem zabicie - człowieka.
            • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 20:02
              wielkie.nieba napisała:

              > Pod pojęciem 'morderstwo' rozumiem zabicie - człowieka.

              Ja również.
              • wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 07:41
                No właśnie - człowieka. Nie twórz własnego języka na potrzeby gadki o aborcji. Człowiek, embrion, zarodek, komórka, morderstwo, aborcja; odpowiednie dać rzeczy słowo - wszystko to odrębne pojęcia i co innego (zupełnie) oznaczające.
                • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 14:25
                  Powtórzę to co napisałem powyżej:
                  Życie człowieka zaczyna się w chwili zapłodnienia, nie obchodzi mnie
                  czy ma jedną komórkę czy miliardy.

                  A całą tę nomenklaturę wymyślono po to by odwrócić uwagę od faktu,
                  że aborcja to w istocie zabójstwo nie narodzonego jeszcze człowieka.
                  Nie ja ją wymysliłem.
                  • wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 17:23
                    O jaką nomenklaturę Ci chodzi?
                    • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 18:11
                      O słownictwo, które wymieniałaś wyżej.
                      • wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 18:52
                        ...ręce opadają...
                        • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 10:43
                          Według oficjalnych statystyk w USA rocznie dokonuje się 1,3 mln
                          zabiegów aborcyjnych, w tym tysiące po szóstym miesiącu ciąży, kiedy
                          płód jest już zdolny do samodzielnego życia poza organizmem matki.

                          Aborcja częściowa polega na wydobyciu z macicy matki części
                          ukształtowanego już ciała dziecka i pozbawieniu go życia przez
                          zmiażdżenie główki. Po takim zabiegu usuwa się z łona kobiety
                          szczątki dziecka.

                          Ustawa zakazująca dokonywania aborcji częściowej weszła w życie w
                          listopadzie 2003 r. Pozwala ona na dokonanie takiej aborcji jedynie
                          w przypadku zagrożenia życia matki. Lekarzom, którzy dokonają
                          aborcji w innym przypadku grozi kara do dwóch lat więzienia.

                          Od czasu obowiązywania nowego prawa w USA odnotowano spadek liczby
                          aborcji.
                  • nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 18:09
                    > Życie człowieka zaczyna się w chwili zapłodnienia, nie obchodzi mnie
                    > czy ma jedną komórkę czy miliardy.

                    NIE. Zycie człowieka zaczyna się od urodzenia. Wtedy zaczynają przysługiwać mu
                    prawa: prawo do alimentów, prawo do zasiłku, prawo do chrztu, prawo do pogrzebu.

                    I choćbyś spuchł i zsiniał, nie sprawisz, że twoje urojenie stanie się
                    rzeczywistością. Nikt ci nie ochrzci ani nie pogrzebie jednej komórki. Dlaczego?
                    Bo to nie jest człowiek.

                    Przyjmij wreszcie do wiadomości, że można nawet wierzyć, że ziemia jest płaska
                    • landaverde Specjalistka od rozwoju płodowego ssaków? 31.01.08, 18:36
                      nessie-jp napisała:
                      > NIE. Zycie człowieka zaczyna się od urodzenia. Wtedy zaczynają
                      przysługiwać mu
                      > prawa: prawo do alimentów, prawo do zasiłku, prawo do chrztu,
                      prawo do pogrzebu
                      > .

                      To nie prawo stanowi co jest życiem. Życia nie określają prawa i
                      obowiązki. Ty najwyrażniej nie masz najmniejszego pojecia nie tylko
                      o rozwoju płodowym ssaków, ale o sprawach bardziej podstawowych.

                      Choćbyś spuchła i zsiniała nie sprawisz, że jakaś ustawa decydować
                      będzie o tym kiedy zaczyna się życie.


                      > Nikt ci nie ochrzci ani nie pogrzebie jednej komórki. Dlaczego?
                      > Bo to nie jest człowiek.

                      Gdy ta jedna komórka zagnieździ się w łożysku i zacznie się dzielić
                      bez wątpienia mamy do czynienia z życiem i z człowiekiem. I mylisz
                      się, wielu ludzi chrzci i grzebie swoje umarłe przed narodzeniem
                      dzieci. Nie wiem jak i czy rozstrzyga to doktryna Kościoła, ale też
                      Kościół wszystkiego doktrynalnie nie określa.

                      > Przyjmij wreszcie do wiadomości, że można nawet wierzyć, że ziemia
                      jest płaska

                      Przyjmij do wiadomości, że włąśnie dzięki kościołowi udowodniono, że
                      ziemia jest okrągła. Kopernik tylko dzięki namowom i mecenatowi
                      swoich przełożonych w kościele katolickim podjął pracę nad i
                      stworzył dzieło "O obrotach sfer miebieskich".
                    • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 22:30
                      nessie-jp napisała:
                      >
                      > NIE. Zycie człowieka zaczyna się od urodzenia.

                      W innym miejscu piszesz, że człowiek zaczyna sie w 12 tyg. ciąży.
                      A więc między 3. a 9. mies. ciąży jest , ale nie żyje ??...:))



                      > Bo to nie jest człowiek.

                      Czy żywy, rozwijający się organizm z ludzkim DNA - jest istotą
                      ludzką ?
            • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 14:21
              wielkie.nieba napisała:
              >
              > Pod pojęciem 'morderstwo' rozumiem zabicie - człowieka.


              Czy 11-tygodniowy płód jest człowiekiem, a jeśli nie - to dlaczego ?
        • landaverde gadka o duszy ateisty i katolika 30.01.08, 18:25
          wielkie.nieba napisała:
          > Pojęcie duszy nie bardzo wchodzi w grę - nie każdy musi w ów cu
          > downy twór wierzyć, zresztą, gadka o duszy ateisty i katolika
          > wydaje się być co najmniej smieszna...

          "JK-M [Janusz Korwin-Mikke] w ostatnim felietonie postawił bardzo
          ciekawą tezę, że ogniwem pośrednim między człowiekiem rozumnym a
          zwierzętami człekokształtnymi, którego bezskutecznie poszukiwali
          dotąd naukowcy, mogą być właśnie socjaliści.

          Szalenie interesującym pendant do tego poglądu są z kolei uwagi dra
          Adama Wielomskiego na temat zapłodnienia in vitro. Zwraca on uwagę
          na bezradność nauki w określeniu momentu, od którego „płód” można
          już zakwalifikować do rodzaju ludzkiego. Wprawdzie Kościół katolicki
          twierdzi, że człowieczeństwo, którego wyznacznikiem jest posiadanie
          duszy, trwa od momentu poczęcia (pewien szlagon wyraził tę myśl w
          niezwykle plastyczny sposób: „człowiek jeszcze trwa w przyjemności,
          a Pan Bóg z duszą gotów”), ale działacze organizacji na rzecz
          dzieciobójstwa, jak np. pani Wanda Nowicka, na tej bezradności nauki
          próbują konstruować argumentację na rzecz własnych morderczych
          skłonności. Inna rzecz, że na widok pani Nowickiej każdemu może
          przyjść do głowy myśl, że w pewnych sytuacjach dzieciobójstwo jest
          mniejszym złem, ale taki wniosek byłby oczywiście fałszywy. Z punktu
          widzenia logiki formalnej, a także z punktu widzenia prawa, słuszne
          może być eliminowanie szkodników rzeczywistych, a nie zaledwie
          potencjalnych, jakim pani Nowicka niewątpliwie musiała być już w
          życiu płodowym. Zresztą nie o nią tu chodzi, bo ważniejsze jest co
          innego.

          Otóż bardzo wielu wybitnych działaczy lewicy twierdzi, że nie mają
          duszy i kiedy słyszę taką deklarację z ust takiego, dajmy na to,
          posła Jerzego Szmajdzińskiego, czy posłanki Joanny Senyszyn, to
          jestem absolutnie pewien, że dobrze wiedzą, co mówią. W końcu któż
          lepiej od nich samych może wiedzieć takie rzeczy? W takiej sytuacji
          jest to dodatkowy argument przemawiający za tezą postawioną przez
          JK-M."
          • wielkie.nieba Re: gadka o duszy ateisty i katolika 30.01.08, 19:12
            Dopuszczasz więc aborcję socjalistów?
            • landaverde Re: gadka o duszy ateisty i katolika 30.01.08, 20:05
              wielkie.nieba napisała:

              > Dopuszczasz więc aborcję socjalistów?

              "taki wniosek byłby oczywiście fałszywy. Z punktu widzenia logiki
              formalnej, a także z punktu widzenia prawa, słuszne może być
              eliminowanie szkodników rzeczywistych, a nie zaledwie potencjalnych"
              • wielkie.nieba Re: gadka o duszy ateisty i katolika 31.01.08, 07:52
                No coś Ty! Nie wolno składać broni, "(...)przedstawicieli ogniwa pośredniego może być znacznie więcej, niż nam się wydaje i stosowne wnioski powinni wyciągnąć z tego nie tylko genetycy i moraliści, ale przede wszystkim – ekologowie. Może się bowiem okazać, że człowiek rozumny jest już gatunkiem zagrożonym, między innymi przez podstępne strategie dominacji, przedsiębrane przez stada reprezentantów ogniwa pośredniego. To zagrożenie nie jest wcale teoretyczne."
                • landaverde Re: gadka o duszy ateisty i katolika 31.01.08, 14:30
                  Tu już mowa o szkodnikach nie potencjalnych, lecz rzeczywistych. Do
                  takich aborcja się nie odnosi. Nie jesteśmy w stanie określic czy
                  taki osobnik w życiu płodowym ma duszę, czy nie. Musimy poczekać aż
                  dorośnie i się zadeklaruje. ;-)
                  • wielkie.nieba Re: gadka o duszy ateisty i katolika 31.01.08, 17:30
                    Pozwól więc dokonywać aborcji ateistom. I tak ich dzieci nie zadeklarują w przyszłości wiary w duszę (taak, to podłe wychowanie ateistyczne, tfu!), będą więc 100% "szkodnikami", dorosłymi - już rzeczywistymi.
                    • landaverde Re: gadka o duszy ateisty i katolika 31.01.08, 18:55
                      wielkie.nieba napisała:

                      > Pozwól więc dokonywać aborcji ateistom.
                      Nie jestem w stanie niczego im zabronić, ani nawet ustawodawca.
                      Żadna ustawa nie zmusi ich do zachowania dziecka. Mogę się najwyżej
                      sprzeciwiać czemuś co uważam za zło.

                      > I tak ich dzieci nie zadeklarują w przyszłości wiary w duszę

                      Tego nie można arbitralnie stwierdzić, pozostaje jedynie poczekać i
                      zobaczyć.
                      • wielkie.nieba Re: gadka o duszy ateisty i katolika 31.01.08, 19:18
                        No ale chyba tak tego nie zostawisz? Można przecież trzasnąć ustawę, na mocy której dzieci niewierzących matek będą im odbierane i - przez zakony, domy dziecka - wychowywane będą w duchu chrześcijańskim, "z duszą".
                        Albo przynajmniej obowiązkowa katecheza dla rodziców?
                        Jesli jednak uznasz, że każdy ma prawo wyznawać dowolną religię/brak religii, nie wiąż prawa (dla wszystkich) z etyką religijną (dla wierzących).
                        Prywatnie można się oczywiście sprzeciwiać pewnym praktykom ateistów, ale zabronić ich prawnie - absolutnie wykluczone.
                        • landaverde Ius est quod iustum est 31.01.08, 22:30
                          "Organizowanie społeczeństwa od góry musi się ścierać z
                          organizowaniem go od dołu. Państwo zajmując coraz większy obszar
                          życia będzie go zawsze odbierać Kościołowi czy innym wspólnotom
                          oddolnym. Wzrost roli państwa i laicyzacja to właściwie jedno i to
                          samo. Od XVIII w. (...)

                          W ostatnich wiekach państwa przejęły ważne sfery, przedtem
                          zagospodarowane oddolnie: zajmował się nimi Kościół, poszczególne
                          wspólnoty religijne i ludzie prywatni. Chodzi o szkolnictwo, służbę
                          zdrowia i opiekę społeczną. Jednocześnie konfiskowano majątek
                          (głównie zakonów), służący tym celom, przeznaczając go zwykle na co
                          innego. Kontynuacją i skutkiem takiej polityki jest wysokie
                          opodatkowanie na cele edukacyjne, zdrowotne i społeczne, które
                          wyklucza niezależne podjęcie szerzej takich zadań poza państwem.

                          Państwa narzucają wierzącym swoje normy w dziedzinie małżeństwa i
                          wychowania (przymusowa szkoła państwowa, rozwody, nadzór nad rodziną
                          pod pretekstem ochrony dzieci). Wprowadzają zasady prawne sprzeczne
                          z etyką, także naturalną (zgoda na zabijanie dzieci nienarodzonych,
                          a czasami także na dobijanie staruszków). W ten sposób przekupują
                          koncesjami ludzi naruszających normy moralne przypominane przez
                          chrześcijaństwo. Co więcej, państwa roszczą sobie pretensje do
                          orzekania, czy Kościół oraz wszelkie inne wspólnoty i stowarzyszenia
                          mają w ogóle prawo istnieć.

                          Czym jest państwo (czyli świeckie państwo), widać zwłaszcza wtedy,
                          gdy opanują je przemocą lub podstępem programowi bezbożnicy
                          (Sowiety, Meksyk początku XX w., republikańska Hiszpania przez II
                          wojną). Takie państwo chce wręcz zająć miejsce Kościoła, niszcząc
                          go, a swoją ideologię podstawić na miejsce chrześcijaństwa.

                          Nie jest natomiast możliwe coś odwrotnego, zastąpienie państwa przez
                          wspólnotę chrześcijańską. Wspólnota oddolna nie może być
                          jednocześnie odgórną, a służba bliźnim — władzą używającą siły. Gdy
                          Kościół przejmował struktury państwowe, ulegał ich logice, a
                          naśladując struktury władzy i biurokracji, odchodził od swojego
                          powołania. Nawet papieże w Państwie Kościelnym zachowywali się jak
                          władcy świeccy. Współpracując z państwem Kościół był zaprzęgany do
                          jego rydwanu. Zastępowanie państwa przez Kościół jawi się więc jako
                          nierealne i zresztą niesłuszne.

                          (...)

                          Ci, którzy solidaryzują się z państwem-maksimum typu dzisiejszego, w
                          gruncie rzeczy totalitarno-biurokratycznym, przeciwni są poddaniu go
                          stałym normom moralnym czy uznaniu pewnych sfer za wolne od wpływu
                          władzy. Podnoszą więc larum z powodu wpływów Kościoła katolickiego w
                          Polsce. Uderzająca ciasnota tych wystąpień nie bierze się z samego
                          powielania kalek propagandowych okresu komunizmu. Lewicowe myślenie
                          totalne naprawdę widzi wroga społecznego we wszystkim, co pozostaje
                          poza kontrolą rządu.

                          Jednocześnie lewicowa inteligencja głosi, że wolność to prawo do
                          aborcji i rozwodów, a dodatkowo możliwość krytykowania papieża.
                          Proponuje tego rodzaju swobody, cenzurę „politycznej poprawności” i
                          laicyzację życia społecznego zamiast brakującej wolności
                          gospodarczej i politycznej, zwąc to w dodatku liberalizmem.
                          Tymczasem (cytując liberała Monteskiusza!), wolność to dobro, które
                          pozwala korzystać z innych dóbr, oraz możność czynienia tego, co
                          czynić powinniśmy. A zasady moralne są stałe, również wtedy, gdy są
                          łamane (przeze mnie, ciebie, jego, ją), są drogowskazem i punktem
                          odniesienia jednostek i społeczeństw.

                          Na tle tych relacji widać dwuznaczność postulatu rozdziału Kościoła
                          od państwa. Przy pojęciu państwa odziedziczonym po absolutnych
                          monarchiach, gdzie władcę zastąpił aparat biurokratyczny, rozdział
                          ów oznacza pozbawienie chrześcijaństwa wpływu na życie społeczne,
                          gdyż państwo chce je regulować w całości. Pod szyldem rozdziału
                          chodzi o nadzór (w imię wszechogarniających praw państwowych),
                          dyskryminację, albo i o prześladowania. W tym sensie rozdział
                          Kościoła od państwa jest nie do przyjęcia, gdyż kryje się za nim
                          chęć skrępowania chrześcijaństwa. Tymczasem krępować należy
                          rozzuchwalone państwo!

                          Całkiem odwrotnie zrozumiano ów rozdział w powstałych oddolnie
                          Stanach Zjednoczonych, gdzie oznacza on najpierw pozbawienie państwa
                          wpływu na społeczności religijne i zapewnienie im swobody działania —
                          był to wyraz sprzeciwu wobec zarządzanego przez króla i
                          uprzywilejowanego Kościoła anglikańskiego. Jednocześnie państwo
                          amerykańskie nie odrzekło się zasad chrześcijańskich.

                          Zatem, jeśli państwo nie chce zajmować się wszystkim ani zmieniać
                          zasad moralnych, zaś przedstawiciele Kościoła nie próbują wyznaczać
                          radnych itp., zupełnie możliwe i pożądane jest dopełnianie się tych
                          autonomicznych społeczności.

                          (...)

                          Kolejne wnioski dotyczą zadań Kościoła. Roszczeniom państwa-maksimum
                          przeciwstawiają się sprawiedliwość i wolność. Łacińska maksyma
                          głosi, że ius est quod iustum est: prawem jest to, co prawe. Dziś
                          prawem stało się to, co ustanowiła władza. Oznacza to redukcję ius
                          do lex, prawa do ustawy. Chrześcijaństwo może i powinno bronić życia
                          ludzkiego, wolności i prawa niezależnie od brzmienia przepisów.
                          Wyrażać oddolne przekonanie społeczeństw, że sprawiedliwość i
                          słuszność stoi wyżej niż ustawy.

                          Kościół jest więc całkowicie w prawie, broniąc życia dzieci
                          nienarodzonych. Nie jest to notabene zdanie uwarunkowane samymi
                          przekonaniami religijnymi: stoi za nim również pogląd klasycznego
                          liberalizmu, że państwu nie wszystko wolno; że ochrona życia,
                          wolności i własności istot ludzkich jest jego obowiązkiem i celem
                          (John Locke)."
                          • makiawelista Re: Ius est quod iustum est 01.02.08, 21:54
                            landaverde napisał:

                            > Czym jest państwo (czyli świeckie państwo), widać zwłaszcza wtedy,
                            > gdy opanują je przemocą lub podstępem programowi bezbożnicy
                            > (Sowiety, Meksyk początku XX w., republikańska Hiszpania przez II
                            > wojną). Takie państwo chce wręcz zająć miejsce Kościoła, niszcząc
                            > go, a swoją ideologię podstawić na miejsce chrześcijaństwa.


                            Republikańska Hiszpania była wspaniałym państwem, szkoda że nie
                            istnieje.
                            • makiawelista Re: Ius est quod iustum est 01.02.08, 21:56
                              A co do reszty? Nie rozumiem co za kiep może nazywać eutanazję
                              dobijaniem bezbronnych staruszków. To dobrowolne skrócenie cierpień.
                              • landaverde Re: Ius est quod iustum est 02.02.08, 10:12
                                "Ci, którzy solidaryzują się z państwem-maksimum typu dzisiejszego,
                                w gruncie rzeczy totalitarno-biurokratycznym, przeciwni są poddaniu
                                go stałym normom moralnym czy uznaniu pewnych sfer za wolne od
                                wpływu władzy. Podnoszą więc larum z powodu wpływów Kościoła
                                katolickiego w Polsce. Uderzająca ciasnota tych wystąpień nie bierze
                                się z samego powielania kalek propagandowych okresu komunizmu.
                                Lewicowe myślenie totalne naprawdę widzi wroga społecznego we
                                wszystkim, co pozostaje poza kontrolą rządu."
      • zmichalg1 Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 15:54
        To ja proponuję za początek życia człowieka uznać chwilę powstania
        komórek płciowych, bo w końcu to z nich powstaje zarodek.
        No i każdemu plemnikowi, który nie wziął udziału w zapłodnieniu
        wystawiać świadectwo zgonu.
        ROTFL
      • maruda.r Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 00:54
        landaverde napisał:

        > Zacznijmy od tego, z czym się wszyscy zgadzają – to znaczy, że od
        > momentu urodzenia mamy do czynienia z człowiekiem. Tego nikt nie
        > kwestionuje. No dobrze, ale jak jest na minutę przed urodzeniem?
        > Przecież dziecko na minutę przed urodzeniem niczym nie różni się od
        > dziecka już urodzonego – poza sposobem oddychania.

        *******************************

        Indukcyjna metoda dowodzenia kryje wiele pułapek. Jeżeli ktoś ma jeden włos na
        głowie, to jest łysy; jeżeli dwa, to też. I tak, aż do miliona.

        • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 01:41
          Podobnie jak zbyt odległe porównania.
          • wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 07:38
            Dlaczego zbyt odległe? Rozchodzi się jedynie, azebyś zarzucił indukcję prowadzącą w Twoim wykonaniu do absurdów. Chyba że jesteś łysy i obraził Cię powyższy post?
            • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 15:30
              Twój przykład prowadzi do absurdu, pozostao ci jeszcze wykazać, że
              że ma on przełożenie na to o czym mówię a następnie wskazać
              ewentualne pułapki w mojej argumentacji. Proszę bardzo, zaczynaj.
              • wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 17:33
                Pułapki - patrz 3 posty wyżej.
                • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 19:06
                  Ja wiem, że maruda pisał o pułapkach, nawet myślałem, że odpowiadam
                  marudzie gdy odpowiadałem tobie (chyba za bardzo sie nie pomyliłem).
                  Poprosiłem cię o wskazanie pułapek w mojej argumentacji.
    • fnoll żądam ochrony przed bombą 30.01.08, 00:10
      wobec bomby jestem równie bezsilny, co płód wobec aborcji

      logiczne jest zatem, że przeciwnicy aborcji powinni żądać delegalizacji
      przemysłu zbrojeniowego

      w końcu ja też jestem człowiekiem i "należy mi się ochrona"
      • zyta2003 Re: żądam ochrony przed bombą 30.01.08, 02:20
        Jestem pelna podziwu dla blysku geniuszy w mlodym wieku w
        dziedzinie przedmiotow scislych, dwudziestolatkow brylujacych w w
        High Tech, ale nie moge uznac za autorytet w sprawach powinnosci
        kobiet 25-latka. Nie ma to niby znaczenia, bo taki sam artykul
        mogloby napisac mnostwo innych katolickich etykow, ale to, ze
        napisal go g....rz, dla mnie jest dowodem, ze kobiety traktuje sie
        jak dzieci, inaczej mowiac przedmiotowo.
        Kosciol ma to do siebie, ze nie nazywa rzeczy po inieniu (zreszta
        nie tylko on) i prosze mlody autorze, nie rob ze mnie i innych
        idiotki, ze papiez JPII widzial inne rozwiazanie niz urodzenie
        dzieci z gwaltu. Bo nie uzyl slow - zakazuje aborcji? Bez zartow.
        Moze bys sie mlody uczony zastanowil ad problemem gwaltow w Afryce,
        ktore nie sa juz tylko samczym odruchem, tylko metoda walki z
        przeciwnikiem. Niech rodza nasze bekarty. Zolnierzyk zapnie spodnie
        i pojdzie sie wyspowiadac i juz pojdzie prosto do nieba jesli go za
        chwile dopanie smierc. A kobietrka ma cierpiec cale zycie.
        A co z morderstwami juz narodzonych - gdzie krucjata autora
        przeciwko temu zjawisku staremu jak swiat i wspolczesnemu tez.
        Walczac przeciw zabijaniu czlowieka przez czlowieka kosciol wybral
        sobie jedynego przeciwnika - kobiete. Po prostu damski bokser.
        • maruda.r Re: żądam ochrony przed bombą 31.01.08, 01:26
          zyta2003 napisała:

          > Kosciol ma to do siebie, ze nie nazywa rzeczy po inieniu (zreszta
          > nie tylko on) i prosze mlody autorze, nie rob ze mnie i innych
          > idiotki, ze papiez JPII widzial inne rozwiazanie niz urodzenie
          > dzieci z gwaltu. Bo nie uzyl slow - zakazuje aborcji? Bez zartow.
          > Moze bys sie mlody uczony zastanowil ad problemem gwaltow w Afryce,
          > ktore nie sa juz tylko samczym odruchem, tylko metoda walki z
          > przeciwnikiem. Niech rodza nasze bekarty. Zolnierzyk zapnie spodnie
          > i pojdzie sie wyspowiadac i juz pojdzie prosto do nieba jesli go za
          > chwile dopanie smierc.

          ************************************

          W wielu dyskusjach zadawałem pytanie: czy którykolwiek z obrońców życia jest w
          stanie wydać konkretny wyrok w konkretnej sprawie? Gdy ciąża zagraża życiu matki
          i jedynym sposobem na uratowanie życia matki jest aborcja? I nie ma żadnego
          innego wyjścia, bo trzeba zdecydować tu i teraz. Wtedy mądrych nie ma, bo
          zapięli rozporki, zmarszczyli tyłki i podkulili ogony. Pozostaje kobieta i jej
          decyzja - zawsze trudna. I jaka by ona nie była, trzeba się z jej konsekwencjami
          zmagać całe życie.

          Parafrazując powiedzenie Stalina: o ile łatwiej jest pouczać tłumy i żonglować
          statystyką, niż zająć się jednym, konkretnym dramatem.

          • landaverde Typowy przykład aborcyjnej hipokryzji 03.02.08, 05:19
            maruda.r napisał:
            > Gdy ciąża zagraża życiu matki
            > i jedynym sposobem na uratowanie życia matki jest aborcja?

            To jest przypadek skrajny i z pewnością nie to mają na myśli
            zwolennicy "pro-choice", tylko np sytuację, gdy rodzice odwlekają
            macierzynstwo ze względu na karierę, albo chcą usunąć ciążę, bo mają
            już dwójkę "i wystarczy". Nie przeszkadza im to jednak używać
            powyższej argumentacji do przepchnięcia celu, którym jest
            usankcjonowanie aborcji w bardzo szerokim kontekście.

            Ja to uważam za czystą hipokryzję i zakłamanie, bo nie można na
            podstawie skrajnego przypadku kreować reguły, którą będzie się
            stosować do odmiennych zgoła sytuacji. Wyjątek niech pozostanie
            wyjątkiem i jako taki będzie postrzegany. W sytuacji "albo-albo"
            osoby stojące przed tym wyborem: matka, ojciec, lekarz itd, muszą
            się kierować własnym sumieniem i tak też bedą oceniane.
      • wielkie.nieba i precz z "obroną konieczną" 30.01.08, 07:28
        Morderstwo w obronie własnej - też: żadnych ulg dla napadniętego! W końcu przestępca to też człowiek i jakim niby prawem oceniasz jego życie jako mniej wartościowe od swojego, skoro chcesz go pozbawić?
    • landaverde Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 05:41
      "Stanisław Lem w „Głosie Pana” napisał, że nawet konklawe można
      doprowadzić do ludożerstwa, byle tylko postępować cierpliwie i
      metodycznie. Wszystko to być może, zwłaszcza, gdy metoda tresowania
      ludzi do „postępu” zostanie wzbogacona pewnymi sztuczkami
      językowymi. Na przykład, działające w Polsce organizacje na rzecz
      dzieciobójstwa, od pewnego czasu przestały posługiwać się
      określeniem „aborcja”. Zamiast niego posługują się terminem
      przypominającym retorykę praw człowieka – „prawem do planowania
      rodziny”. Wyroki trybunałów Unii Europejskiej, przyznające rodzicom
      odszkodowania z powodu udaremnienia im zamiaru zabicia własnych
      dzieci pokazują, że to nie jest prywatny bzik pani Wandy Nowickiej,
      tylko oficjalna wykładnia Eurosojuza.

      Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że określenie „prawo do
      planowania rodziny” jest nawet szersze, niż „aborcja”, bo w
      sprzyjających warunkach może obejmować również możliwość dokonywania
      korekt w przypadkach, gdy aborcji nie było, czyli mówiąc wprost –
      możliwość zabijania dzieci już urodzonych. W końcu planista zawsze
      może zmienić plany; zdarzało się to nawet Józefowi Stalinowi,
      chociaż w swoim czasie nawet w oczach prof. Leszka Kołakowskiego
      uchodził on za nieomylnego. Zresztą – wszystko wskazuje na to, że
      wkrótce można będzie likwidować nie tylko dzieci, ale również osoby
      dorosłe i to nawet obce. Oczywiście już nie z tytułu „prawa do
      planowania rodziny”, tylko na przykład „prawa do przestrzeni
      życiowej”. W takich przypadkach trzeba będzie tylko się pilnować, by
      osoby eliminowane na tej zasadzie należały do narodów mniej
      wartościowych.

      Wobec tak oszałamiających perspektyw widać wyraźnie, że
      nieubłaganego postępu nie da się chyba zatrzymać, a w tej sytuacji,
      do grona patronów Unii Europejskiej, obok Roberta Schumana i Konrada
      Adenauera, trzeba będzie dołączyć zarówno Józefa Stalina, jak i
      drugiego wybitnego przywódcę socjalistycznego – Adolfa Hitlera,
      który w dodatku okazał się pionierem walki o prawa człowieka."
      • js111 Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 15:24
        landaverde,
        To sumtne ale jesteś typowym przedstawiciełem histeryczngo
        katolickiego ekstremizmu. Hitler, Stalin i zabijanie już urodzonych.

        To jest narzucanie innym swego światpoplądu.
        Pytanie kluczowe nie jest czy aborcja jest czy nie jest morderstwem
        (bo wiadomo że nie ma tu kompromisu), ale czy wolno czy nie wolno
        narzucać innym swój światopogląd?
        Może wolno, skoro jest się w wiekszości?
        Może wolno kiedy dotyczy on aborcji, a nie wolno, kiedy dotyczy
        innych grzechów? Kóry katolik miałby odwagę powiedzieć, że
        przykazanie "nie zabijaj" jest WAŻNIEJSZE od innych?
        Bo jeśli nie jest, to co z tego wynika? Każdy potrafi sobie
        wyobrazić.
        Przypomnę, że Chrystus - podobno - mówił, że najważniejsze jest
        przykazanie miłości. Sugerownie, że przyszłością ruchu "pro choice"
        jest zabijanie dzieci już urodzonych z miłością nie ma nic
        wspólnego.
        W związku z tym mam wrażenie, że wiele reprezentantów prolife, w
        tym landaverde, to katolicy selektywni.

        Poza tym, zwróć uwagę, że z monoteistycznych religii katolicyzm w
        swoim stosunku do aborcji jest sam, nawet chrześcijanie-niekatolicy
        zostawiają ten problem sumieniu człowieka.

        Landaverde, gdzie tu miejsce na sumienie, do którego katolicyzm
        przywiązuje taką wagę? Skoro chcesz zmusić "niewiernych' do
        przestrzegania twojego światopoglądu w kwestii legalności aborcji,
        to czemu nie pójść na całość?
        • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 17:59
          js111 napisała:

          > landaverde,
          > To sumtne ale jesteś typowym przedstawiciełem histeryczngo
          > katolickiego ekstremizmu. Hitler, Stalin i zabijanie już
          urodzonych.

          Dziękuję za ten przykład demagogii. Do kogo mam ciebie porównać? Do
          Goebbelsa i Trockiego?

          Akurat Hitler i Stalin byli propagatorami aborcji, szczególnie w
          Polsce. Oto krótka historia ustaw aborcyjnych w Polsce:

          WC Kwadrans - aborcja
          • js111 Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 18:32
            Tak, porównaj mnie do Goebbelsa a ja porównam truskawki do
            lodołamacza i sobie pogadamy.

            Hitler był szczególnym przeciwnikiem aborcji w Niemczech. A być
            może zwolennikiem w Polsce. No i co z tego?

            Twoja logika przywoływania w dyskusji Stalina i Hitlera (jako
            zwolenników aborcji) jest taka: skoro przestępca kocha matkę, to
            wszyscy, którzy kochają matkę są przestępcami.

            I chyba nie zrozumiałeś tego akapitu; to nie ja ciebie porównuję do
            Hitlera i Stalina, tylko ty w swoim wcześniejszym poscie ich
            wymieniłeś, podpierając swoją argumentację. A ja w skrócie
            przywołuję te "argumenty".

            Są one podwójnie głupie, bo nie dyskutujesz ze
            zwolenniczką/zwolennikiem aborcji tylko wolnego wyboru - a tym ani
            Hitler ani Stalin nie byli.
            I ciągłe przywoływanie tych dwóch postaci w wypowiedziach
            przeciwników wolnego wyboru mnie dobija, bo świadczy o tym, że
            dyskutujemy z ludźmi, którym brak logiki i/lub dobrej woli.

            Rozumiem, że w kwestii sumienia i narzucania światopoglądu nie masz
            nic do powiedzenia?
            • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 19:00
              Siła złego na jednego... Nie odpowiadam wyłącznie tobie. Poczekaj
              cierpliwie na swoją kolej.
          • makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 14:37
            WC kwadrans? To najdurniejszy program TV lat 90. Ja lubię
            Cejrowskiego, ale tylko jako autora programów i książek
            podróżniczych a nie politycznych.
            • landaverde To najdurniejsza argumentacja na tym forum 03.02.08, 04:18
              makiawelista napisał:

              > WC kwadrans? To najdurniejszy program TV lat 90.

              Widzę, że to twoja stała metoda: zamiast odnieść się do
              wypowiadanych treści krytykujesz nadawcę. Cóż, nie obrazisz się
              więc, że skoro sam się w ten sposób zdyskredytowałeś, zastosuję te
              metodę do ciebie i twoich postów nie będę odtąd traktował poważnie.
              • makiawelista Re: To najdurniejsza argumentacja na tym forum 03.02.08, 09:36
                Stała metoda? Pomyśl, proszę
                • landaverde Re: To najdurniejsza argumentacja na tym forum 03.02.08, 10:54
                  Owszem stała: nie wypowiadasz się na temat samogo prawa naturalnego,
                  tylko krytykujesz ogólnie Arystotelesa. Nie komentujesz ustaw
                  aborcyjnych wprowadzonych w Polsce przez okupantów, tylko
                  mówisz "durny program" itd.

                  Do twoich postów chyba nie ma co się odnosić, bo są po prostu nie na
                  temat. Najlepiej biorąc z ciebie przykład powiedziweć: dureń-eś!
                  I tyle.
        • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 08:00
          js111 napisała:

          > landaverde,
          > To sumtne ale jesteś typowym przedstawiciełem histeryczngo
          > katolickiego ekstremizmu. Hitler, Stalin i zabijanie już
          urodzonych.

          Uprzejmie proszę wskaż w cytowanym przeze mnie tekście miejsce,
          gdzie odwołuje się do katolicyzmu.

          Moim zdaniem to jest pełen ironii i humoru komentarz nt nowego
          eufemizmu: "prawo do planowania rodziny". Ilustruje on jak ten
          termin wpisuje się w politykę Eurosojuza w tej dziedzinie -
          propagowanie aborcji i eutanazji. Autor bardzo trafnie zauważa, że
          jest to pojęcie znacznie szersze od aborcji, tak szerokie, że może
          pomieścić nawet działalność Stalina i Hitlera. Czyż nie?
    • landaverde Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 06:21
      "Co tu dużo mówić – świętą rację miał Stefan Kisielewski mówiąc,
      że „nic tak nie gorszy, jak prawda”. Ostatnio prawdziwość tego
      spostrzeżenia potwierdził uroczyście niezawisły sąd w Białymstoku, w
      osobie sędzi Magdaleny Beziuk-Gawęckiej, uznając 25-letniego
      studenta Łukasza Wróbla, organizatora wystawy „Wybierz życie” za
      winnego demonstrowania „treści nieprzyzwoitych” w miejscu publicznym.

      Nawiasem mówiąc, Łukasz Wróbel jest już recydywistą, bo 1 czerwca
      tego roku niezawisły sąd w Lublinie w osobie sędzi Doroty
      Wiśniewskiej nie tylko uznał go za winnego, ale i skazał na 2000 zł
      grzywny, co prawda nie za prezentowanie w miejscu publicznym „treści
      nieprzyzwoitych”, tylko za „zgorszenie w miejscu publicznym”. W
      jednym atoli, jak i w drugim przypadku chodziło o prezentację
      fotografii zmasakrowanych zwłok dzieci poddanych tzw. „aborcji”,
      czyli zabitych przez pracowników „służby zdrowia” na żądanie matek,
      a często również ojców.

      Do rangi symbolu urasta fakt, że wyrok niezawisłego lubelskiego sądu
      zapadł akurat 1 czerwca, kiedy cały postępowy świat, zgodnie z nową,
      świecką tradycją, obchodzi Dzień Dziecka. Oczywiście tylko tego
      dziecka, które zdążyło się urodzić. O dzieciach zamordowanych na
      żądanie ich rodziców w tym uroczystym dniu nie wolno nawet wspomnieć.

      Ks. Bronisław Bozowski twierdził, że nie ma przypadków, są tylko
      znaki, więc i ten zbieg okoliczności zapewne też coś oznacza.
      Ponieważ jednak specjaliści od odczytywania „znaków czasu”, za
      jakiego uchodzi m.in. JE abp. Józef Życiński, pochłonięci są bez
      reszty troską o samopoczucie konfidentów SB, „dialogiem z judaizmem”
      oraz przemysłem rozrywkowym, musimy te znaki odczytać sami.

      „Pierwszy znak, gdy serce drgnie” – śpiewała Hanka Ordonówna...
      Zanim jednak drgnie, to warto zwrócić uwagę, że wyroki obydwu
      niezawisłych sądów są zadziwiająco zgodne z nakazami politycznej
      poprawności, będącej dominującą ideologią Unii Europejskiej.
      Wprawdzie Eurosojuz zniósł karę śmierci i nawet obsztorcował
      polskiego prezydenta za ujawnienie odmiennych przekonań, ale za to
      forsuje swobodę mordowania ludzi bardzo małych i dobijania ludzi
      bardzo chorych, czyli aborcję i eutanazję.

      Nie są to oczywiście żadne „kary śmierci”, bo przecież ani
      wyabortowane dzieci, ani obłożnie chorzy nie dopuścili się żadnych
      przestępstw, więc z punktu widzenia politycznej poprawności wszystko
      jest w jak najlepszym porządku. Jest atoli jeden szkopuł, że zarówno
      po aborcji, jak i eutanazji pozostają, że tak powiem, pozostałości,
      których widok może wprawić zwolenników nieubłaganego postępu w
      niejaką konfuzję.

      Żeby zatem polityczne poparcie dla tych postępowych rozwiązań
      utrzymywało się na odpowiednim poziomie, trzeba usuwać sprzed oczu
      owe pozostałości, żeby ludziom nie nasunęły się żadne wnioski o
      związku przyczynowym między tymi makabrycznymi skutkami, a przyczyną
      w postaci ustaw legalizujących te praktyki.

      Widać zatem wyraźnie, że sądy w Lublinie i Białymstoku zostały
      wprzęgnięte w służbę cenzury mającej na celu zatarcie śladów
      zbrodni, dla której skorumpowani politycy stworzyli pozory
      legalności. Nie są więc one wcale „niezawisłe”, za jakie pragnęłyby
      uchodzić, tylko po staremu – dyspozycyjne, tak samo, jak w czasach
      stalinowskich. Od rzemyczka do koniczka – mówi przysłowie, więc
      wszystko jeszcze przed nami; tylko patrzeć, jak każdy sprzeciw wobec
      politycznej poprawności będzie traktowany jak „kontrrewolucja” za
      Stalina.

      Drugi znak – to „obłuda do nieba śmierdząca”, którą zaprezentowały
      obydwa sądy. Jeden uznał prezentowane zdjęcia za „gorszące” a drugi –
      za „nieprzyzwoite”. No dobrze, ale skoro zdjęcia, pokazujące wszak
      tylko skutki praktyk aborcyjnych są „gorszące” i „nieprzyzwoite”, to
      cóż powiedzieć o samych czynnościach, które do takich skutków
      doprowadzają? Co jest, mówiąc krótko, gorsze – czy zamordowanie
      człowieka, czy pokazanie zdjęcia trupa?

      Najwyraźniej polscy prawodawcy uznali, że najgorsze jest ujawnienie
      skutków zbrodni, podczas gdy sama zbrodnia jest w jak najlepszym
      porządku, a sądy to stanowisko podzieliły. Jestem pewien, że
      większość polskich polityków rzeczywiście tak myśli, nie tylko w
      sprawie aborcji, ale i w każdej innej i to jest jedna, a może nawet
      najważniejsza przyczyna, dla której kraj nasz bije wszelkie rekordy
      korupcji.

      Można mordować i rabować, byle tylko się nie wydało, byle nikt nie
      pokazał zdjęcia, a już broń Boże – publicznie, bo jakże można w ten
      sposób gorszyć gorszyć maluczkich? Na taką mentalność nie pomogą
      żadne Biura Antykorupcyjne, bo kto upilnuje strażników?

      I wreszcie trzeci, najbardziej kłopotliwy znak. Są u nas dawne
      niemieckie obozy koncentracyjne, zamienione obecnie na muzea. W tych
      muzeach prezentowane są skutki zbrodni, popełnionych na więźniach
      tych obozów. Na prezentowanych tam zdjęciach widzimy ludzi
      zagazowanych, rozstrzeliwanych, powieszonych, widzimy palenie zwłok
      w krematoriach i zwały gnijących trupów. Krótko mówiąc – makabra.

      Tymczasem do tych muzeów przywożone są nie tylko wycieczki
      dorosłych, ale również szkolnych dzieci właśnie po to, by się z tym
      wszystkim dokładnie zapoznały. Jakoś nie słyszałem, żeby ktokolwiek
      ośmielił się nazwać ekspozycję muzeum w Oświęcimiu „gorszącą”,
      czy „nieprzyzwoitą”, a przecież prezentowane są one w miejscach jak
      najbardziej publicznych. Dlaczego zatem rezultaty jednej zbrodni
      są „gorszące” i „nieprzyzwoite”, a rezultaty innej zbrodni nie? Czy
      chodzi o to, że jedne ofiary są mniej wartościowe, czy o coś jeszcze
      innego?"
      • wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 07:43
        A coś od siebie dodasz, czy tylko fanatyka michalkiewicza raczysz cytować?
        • landaverde Nie zniżysz się chyba do obelg zamiast argumentów? 30.01.08, 15:53
          wielkie.nieba napisała:

          > A coś od siebie dodasz, czy tylko fanatyka michalkiewicza raczysz
          cytować?

          Nie ma to jak dyskutować na argumenty, prawda fanatyczko aborcyjna?

          Jeli to uznam za konieczne to dodam. Skoro jednak to co myslę na ten
          temat ktoś już wyraził przede mną, to po cóż mam pisać to od nowa?
          Pokornie przyznaję, że Michalkiewicz robi to lepiej niż ja.
          A z fanatyzmem nie ma to nic wspólnego, poza oczywiście twoją chęcią
          zdyskredytowania oponentów aborcji, tfu, jakiej tam aborcjii,
          chciałem oczywiście powiedzieć 'planowania rodziny'.
          • wielkie.nieba Re: Nie zniżysz się chyba do obelg zamiast argume 30.01.08, 19:20
            Nie jestem fanatyczką aborcyjną. Opowiadam się tylko za jej legalizacją, podobnie jak legalnych jest wiele innych rzeczy poczytywanych za grzech przez katolików.
            • landaverde Re: Nie zniżysz się chyba do obelg zamiast argume 30.01.08, 21:00
              wielkie.nieba napisała:

              > Nie jestem fanatyczką aborcyjną.

              Zapewne nie bardziej, niż Michalkiewicz jast fanatykiem.
              • maruda.r Re: Nie zniżysz się chyba do obelg zamiast argume 31.01.08, 01:08
                landaverde napisał:

                > wielkie.nieba napisała:
                >
                > > Nie jestem fanatyczką aborcyjną.
                >
                > Zapewne nie bardziej, niż Michalkiewicz jast fanatykiem.

                ***********************************

                To jest sprawa drugorzędna. Jeżeli nie potrafisz samodzielnie argumentować, to
                daj sobie spokój z pisaniem na forach.

                • landaverde Re: Nie zniżysz się chyba do obelg zamiast argume 31.01.08, 01:25
                  W takim razie ciebie powinno juz tu dawno nie być.
      • js111 Wróbel i Auschwitż 03.02.08, 19:28
        Do Oświęcimskiego Muzeum nikt nie posyła dwulatków, a
        twój "bohater" Wróbel rozkładał swoje zdjęcia na ulicy.

        Jest jakaś różnica??

        Chciałbyś, żeby twoje kilkuletnie dzieci oglądały zmasakrowane -
        niezależnie czyje - zwłoki?

        Poza tym gównym zarzutem wobec Wróbla było to, że jego zdjęcia
        wcale nie przedstawiały skutków medycznej aborcji, tylko skutki
        poronień w poźniejszych niż 12-ty tydzień stadiach rozwoju.

        Wróbel manipulował ludźmi tak samo jak słynny film "Niemy krzyk",
        który zaniżał wiek pokazywanych płodów i został zakazany i uznany
        za "kłamstwo aborcyjne"




        • mg2005 Re: Wróbel i Auschwitż 03.02.08, 19:43
          js111 napisała:
          >
          > Chciałbyś, żeby twoje kilkuletnie dzieci oglądały zmasakrowane -
          > niezależnie czyje - zwłoki?

          No czyje, czyje ?... Zwierzęce ? :)

          >
          > Poza tym gównym zarzutem wobec Wróbla było to, że jego zdjęcia
          > wcale nie przedstawiały skutków medycznej aborcji, tylko skutki
          > poronień w poźniejszych niż 12-ty tydzień stadiach rozwoju.

          A czy się różni poronienie od aborcji farmakologicznej ?
          • js111 Re: Wróbel i Auschwitż 03.02.08, 20:22
            "Niezależnie czyje" w znaczeniu - płodów czy dzieci czy ludzi
            dorosłych (np ofiar masakry w Ruandzie). Chociaż zarżnięty i leżący
            w kałuży krwi prosiak też nie jest widokiem odpowiednim dla
            dwulatka.

            Poronienia następują w każdym okresie ciąży, dlatego skutkiem
            poronienia może być płód cztero- i pięcio-miesięczny. Aborcja
            farmakologiczna jest dokonywana bardzo wcześnie i jej skutki
            wyglądają mniej więcej tak samo jak miesiączka. Aborcja inną
            metodą, prózniową, też nie pozostawia po sobie materiału do zdjęć
            takich jak zdjęcia pokazywane przez Wróbla.

            • mg2005 Re: Wróbel i Auschwitż 04.02.08, 14:23
              js111 napisała:

              > "Niezależnie czyje" w znaczeniu - płodów czy dzieci czy ludzi
              > dorosłych

              Do jakiego gatunku bilogicznego zaliczysz ludzki płód ?...

              >
              > Aborcja
              > farmakologiczna jest dokonywana bardzo wcześnie

              A jak robi się aborcję np. w 6.miesiącu ?


              • js111 Re: Wróbel i Auschwitż 04.02.08, 17:16
                A o co ci właściwie chodzi pytaku?
                • mg2005 Re: Wróbel i Auschwitż 04.02.08, 18:00
                  js111 napisała:

                  > A o co ci właściwie chodzi pytaku?

                  Do jakiego gatunku zaliczysz ludzki płód - do ludzkiego czy
                  zwierzecego ?...
                  • js111 Re: Wróbel i Auschwitż 04.02.08, 18:30
                    No zgadnij mądralo.

                    I jaki to ma zwiazek z pokazywaniem dwulatkom zmasakrowanych zwłok?
                    Bo co, jak gatunek ludzki, to można?
                    A jak zwierzęcy to nie? Czy odwrotnie?


      • czyngis_chan Re: Aborcyjna hipokryzja 21.07.08, 09:47
        Zanim jednak drgnie, to warto zwrócić uwagę, że wyroki obydwu
        > niezawisłych sądów są zadziwiająco zgodne z nakazami politycznej
        > poprawności, będącej dominującą ideologią Unii Europejskiej.
        > Wprawdzie Eurosojuz zniósł karę śmierci i nawet obsztorcował
        > polskiego prezydenta za ujawnienie odmiennych przekonań, ale za to
        > forsuje swobodę mordowania ludzi bardzo małych i dobijania ludzi
        > bardzo chorych, czyli aborcję i eutanazję.
        Jestem w stanie pojąć, że ktoś uważa płód za człowieka i jest przez
        to przeciwny aborcji, ale zakaz aborcji jest wymuszaniem jedynego
        słusznego poglądu. Nikt do zabiegu nie zmusza.
        Ale eutanazja w najmniejszym stopniu nie przypomina morderstwa.
        Owszem, to dobicie. Cóż - jesteś chrześcijaninem, więc powinieneś
        wierzyć, że krzywdzenie bliźnich jest złem. A czy krzywdzeniem nie
        jest niepotrzebne przedłużanie zbędnych cierpień?
        Co do "politycznej poprawnościi", to cóż. W Polsce niestety istnieje
        jej przeciwieństwo - każdy, kto ma liberalne poglądy, chce
        współpracy z Rosją, nie chce płacić na Kościół, dostrzega, że
        komunista może być patriotą i toleruje mniejszości (seksualne,
        etniczne i religijne) jest nazywany lewakiem.
    • japolak Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 09:29
      Te inwektywy zbędne.
      Choć dla mnie też absurdem jest, iż o małżeństwie, rodzicielstwie,
      miłości i seksie nauczają "wierzący, niepraktykujący" tą strefę
      życia - księża i zakonnice.
      Przywoływany tu Boy aborcję traktował jako ostateczność - przede
      wszystkim budował sieć przychodni ŚWIADOMEGO macierzyństwa. By
      aborcje były zbędne.
      Dziś młodzież ma uczyć się o seksie na pornostronach w internecie,
      obmacywankach na imprezach, a ich praktyka jest daleka od teorii, iż
      seks dopuszczalny jest tylko w małżeństwie i tylko w celu
      rozmnażania się. Zresztą - piszę jak stary wuj. Tak było zawsze.
      Jeszcze jedna uwaga - skoro co najmniej 95 % Polaków to katolicy,
      czy dla pozostałych 5 % warto ustawowo zakazywać aborcji, bo
      sprzeczna z nauczaniem Kościoła katolickiego?
      Statystycznie, wierząc iż wierząca katoliczka aborcji nie dokona -
      na każdą niekatoliczkę przypadają pewnie ze 4 aborcje rocznie....
      Ale kościół zamiast nauczać i wychowywać, woli kodeks karny,
      prokuratorów i policję nasyłanych na swych wiernych.
      Przerwanie ciąży to coś innego niż zażycie wiagry czy wypicie pół
      litra. Żadna przyjemność. Zanim obecne przepisy weszły w życie,
      między urodzeniem się naszej córki a synem zdecydowalismy się na
      taki zabieg. Żona miała poważne kłopoty ginekologiczne, groziło iż
      ciąży nie donosi a potem będzie bezpłodna. Ja pracując na dwa etaty
      nie mogłem zarobic na mieszkanie i gnieździliśmy się na 20 metrach
      pokoju w baraku, bez kuchni i łazienki. Córka skończyła studia, syn
      kończy, mordercami nie czujemy się, mieliśmy wiele lat pełnych
      miłości.
      Inaczej niż kobiety gwałcone na Bałkanach, w Afryce, w Polsce. Niż
      przypadkowe i niechciane dzieci.
      By jeździć samochodem, trzeba przejść kurs. Za nieudolność lub
      kierowanie po pijaku prawo jazdy można stracić. Ale rozmnażanie się
      nie wymaga żadnych kwalifikacji.
      W zeszłym roku w tv oglądałem materiał o tatusiu, którego żona
      zmarła w kolejnym połogu. Został mu jakiś tuzin dzieci. Nie pracuje,
      bo żyje z zasiłków. Całkiem nieźle, bo dwoje czy troje urodziło się
      z poważnymi wadami, więc na nie zasiłki są większe. I ten prymityw
      mówił do kamery, że szuka nowej żony, bo on lubi "to" robić...
      Jakiś order z Watykanu mu się należy !
      • aurita Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 10:52
        Ja nie jestem "za" aborcja. Ba, moze nawet jestem przeciw? Aborcja to zlo. Aby
        do niej nie dochodzilo mozna zaradzic w prosty sposob: edukacja seksualna,
        promocja metod i srodkow antykoncepcyjnych. Ponadto podwyzszanie stopy zyciowej
        obywateli, edukacja ze dziecko to szczescie a nie obowiazek, lepszy dostep do
        przedszkoli, lekarzy, szkol itp.
        Nalezy takze ogolnie podwyzszyc poziom intelektualny spoleczenstwa.

        proste prawda? nie trzeba sie wtedy zastanawiac co bylo przed sekunda.
        • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 11:33
          aurita napisała:

          > Ja nie jestem "za" aborcja. Ba, moze nawet jestem przeciw? Aborcja
          to zlo. Aby
          > do niej nie dochodzilo mozna zaradzic w prosty sposob: edukacja
          seksualna,
          > promocja metod i srodkow antykoncepcyjnych


          Taka "radosna twórczość" spowodowała wzrost ilości niechcianych ciąż
          i aborcji w USA, W.Brytanii, Francji itd.
          Najważniejsza jest 'edukacja etyczna' i formacja duchowa.
          • japolak Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 12:17
            Niech więc tą edukacją etyczną zajmuje się ksiądz, lekarz,
            anuczyciel, rodzic - nie zaś policjant, prokurator,
            więzienny "klawisz"
        • maruda.r Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 01:07
          aurita napisała:

          > Ja nie jestem "za" aborcja. Ba, moze nawet jestem przeciw? Aborcja to zlo. Aby
          > do niej nie dochodzilo mozna zaradzic w prosty sposob: edukacja seksualna,
          > promocja metod i srodkow antykoncepcyjnych.

          *******************************

          Antykoncepcja bywa dziurawa. Edukacja bywa prowadzona subiektywnie. Będziemy
          mieli do czynienia z wyzwaniami, które i tak trzeba będzie podjąć.

          Najlepsza antykoncepcja i edukacja nie są w stanie zapobiec dylematom związanym
          z gwałtem czy powikłaniami ujawnionymi w trakcie badań prenatalnych.

    • aps Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 10:29
      Chciałbym przypomnieć, że nie tak dawno Polska weszła do strefy
      Schengen, a i wcześniej przekroczenie granicy, w tym do krajów w
      których aborcja jest legalna także w przypadku cudzoziemek, nie
      stanowiło większego problemu. Gdyby państwo chciało
      konsekwentnie "chronić życie", musiałoby wprowadzić kontrole
      ginekologiczne wszystkich kobiet w wieku rozrodczym na granicy. Ale
      nawet w kraju państwo nie ma możliwości skutecznego chronienia płodu
      w sposób inny niż ochrona matki. Jeśli ona bardzo nie chce dziecka
      urodzić, to nikt jej nie powstrzyma. Nie można chronić czegoś, czy
      nawet kogoś, o czyim istnieniu w ogóle się nie wie, to znaczy wie
      tylko zainteresowana kobieta i ci, którym zechce o tym powiedzieć.
    • mg2005 Pac wypunktował hipokryzję Pacana... b/t 30.01.08, 11:36
    • zmichalg1 Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 15:45
      Panie Pac(an),
      Przestań pan pie***lić, że nigdy się nie zgodzicie na referendum w
      sprawie dopuszczalności aborcji, bo uważacie, że w takich kwestiach
      nie wolno dyskutować, bo blablabla...
      To taka wasza wygodna wymówka, bo macie (wy, czarne błazny!) pełną
      świadomość, że w każdym tego typu referendum polegniecie z kretesem!
    • ally Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 17:43
      co za bezczelny dupek.

      "nasz" ukochany papież w liście do arcybiskupa Sarajewa (bo do kobiet nie raczył
      się zwrócić. wiem, wiem, to w większości muzułmanki, ale w takim razie czemu
      wtrącał się w nieswoje sprawy?) napisał: "With the greatest clarity, in any
      case, it must be emphasized that the infant about to be born, not having any
      responsibility in the terrible things which have occurred, is innocent and
      cannot, therefore, in any way be considered an aggressor."
      Tylko skończony palant może twierdzić, że tu nie chodzi _m.in._ o aborcję.

      Btw, Watykan stanowczo protestował także wtedy, gdy zgwałconym kobietom
      zapewniano dostęp do "pigułek po".

      A jeśli chodzi o wywód tego smarkacza, to faktycznie, pogratulować, że w tak
      logiczny sposób uzasadnia swój totalny brak szacunku dla kobiet.
      Zmuszanie zgwałconych kobiet do rodzenia dzieci jest zwyczajnym sku..syństwem i
      tłumaczenie, że wynika to logicznie z poszanowania prawa do życia, tego nie zmieni.
      wolę być nielogiczna niż podła.

      • nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 17:48
        > Zmuszanie zgwałconych kobiet do rodzenia dzieci jest zwyczajnym sku..syństwem i
        > tłumaczenie, że wynika to logicznie z poszanowania prawa do życia,

        Bo nie wynika. Taka sytuacja, w której prawa i życie jednego człowieka
        podporządkowuje się prawom i życiu drugiego człowieka, nazywa się NIEWOLNICTWEM.

        Szkoda zatem, że autor artykułu nie nazwał się jasno zwolennikiem niewolnictwa
        kobiet! Bo o to mu przecież chodzi.
        • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 19:24
          nessie-jp napisała:

          >
          > Taka sytuacja, w której prawa i życie jednego człowieka
          > podporządkowuje się prawom i życiu drugiego człowieka, nazywa się
          NIEWOLNICTWEM
          > .
          >
          > Szkoda zatem, że autor artykułu nie nazwał się jasno zwolennikiem
          niewolnictwa
          > kobiet! Bo o to mu przecież chodzi.


          Mylisz pojęcia. Tu mamy prawo do aborcji przeciwko prawu do życia.
          >
          >
          • babaqba Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 20:29
            Specjaliści od mylenia pojęć występują pod znakiem krzyża. Dlaczego
            nikt nie zwraca uwagi na meritum sprawy? Kościół walczy o władzę.
            Wybrał sobie taki a nie inny sposób i przebiegle go wykorzystuje.
            Wykorzystuje też nasze państwo, by narzucać nam swe "prawa". Sprawa
            aborcji wcale nie jest wieloznaczna, wcale nie jest zabójstwem, płód
            nie jest człowiekiem. To tylko lata kłamliwych manipulacji kościoła
            przy języku, lata propagandy doprowadziły nas do stanu dzisiejszego:
            ogłupienia umysłów do tego stopnia, że ludzie zastanawiają się, ilu
            nienarodzonych katolików zmieści się na łebku od szpilki.

            Oprzytomnijmy, bo żaden naród nie wyszedł dobrze na podległości
            kościołowi katolickiemu. Gdzie katolicyzm tam zawsze bieda,
            ciemnota, ludzkie tragedie. Myśmy już dość wycierpieli. Zacznijmy od
            postawienia Suchockiej i Skubiszewskiego przed sądem za wepchnięcie
            nam haniebnego konkordatu! Rokicie wybaczam, bo to pajac bez
            charakteru.
            • drojb Ilu nienarodzonych na łebku od szpilki - dobre! 31.01.08, 00:18
              Już widzę oczami wyobraźni biskupa Michalika, który czerwony i
              spocony, z wysuniętym językiem, podłuższych obliczeniach - wreszcie
              doszedł do konkluzji!
              • maruda.r Re: Ilu nienarodzonych na łebku od szpilki - dobr 31.01.08, 01:02
                drojb napisała:

                > Już widzę oczami wyobraźni biskupa Michalika, który czerwony i
                > spocony, z wysuniętym językiem, podłuższych obliczeniach - wreszcie
                > doszedł do konkluzji!

                **************************************

                Dobre. Scholastyka w nowym wydaniu.

            • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 14:36
              babaqba napisała:

              > Specjaliści od mylenia pojęć występują pod znakiem krzyża.
              Dlaczego
              > nikt nie zwraca uwagi na meritum sprawy? Kościół walczy o władzę.
              > Wybrał sobie taki a nie inny sposób i przebiegle go wykorzystuje.
              > Wykorzystuje też nasze państwo, by narzucać nam swe "prawa".
              Sprawa
              > aborcji wcale nie jest wieloznaczna, wcale nie jest zabójstwem,
              płód
              > nie jest człowiekiem.

              Potrafisz logicznie udowodnić te brednie ?...

              >To tylko lata kłamliwych manipulacji kościoła
              > przy języku, lata propagandy doprowadziły nas do stanu
              dzisiejszego:
              > ogłupienia umysłów do tego stopnia, że ludzie zastanawiają się,
              ilu
              > nienarodzonych katolików zmieści się na łebku od szpilki.
              >

              Rzeczywiście jesteś bardzo ogłupiony, ale nie przez Kościół...


    • drojb Kompromis: niech decyduje kobieta 31.01.08, 00:06
      taki powinien być sens kompromisu. Wierni nauczaniu KK nie muszą
      przecież dokonywać aborcji. Mogą wierzyć, że 2 połączone komórki -
      to osoba (choć św. Augustyn z tym by się nie zgodził), ale NIE WOLNO
      im narzucać swej wiary innym - i wykorzystywać do tego instytucje
      państwa.
    • makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 07:51
      Jak dla mnie hipokryzją jest mówienie o "prawie do życia"
      przeciwników legalizacji aborcji. Często, w ciąży jest zagrożony
      zarówno płód, jak i matka. Ja nie mam narzuconej przez KK
      moralności, więc nie wiem jak to jest, ale czy "cywilizacja życia"
      nie powinna po pierwsze chronić obywateli narodzonych? Nie chodzi mi
      tylko o matki, ale też o karę śmierci, wojny itd. Rzeczy forsowane
      przez partie konserwowe w Sejmie.
      • landaverde Kolejny typowy przykład aborcyjnej hipokryzji 04.02.08, 04:18
        makiawelista napisał:
        > Często, w ciąży jest zagrożony zarówno płód, jak i matka.

        Powtórzę, jeszcze raz, to co odpowiedziałem na to wyżej marudzie:

        To jest przypadek skrajny i z pewnością nie to mają na myśli
        zwolennicy "pro-choice", tylko np sytuację, gdy rodzice odwlekają
        macierzynstwo ze względu na karierę, albo chcą usunąć ciążę, bo mają
        już dwójkę "i wystarczy". Nie przeszkadza im to jednak używać
        powyższej argumentacji do przepchnięcia celu, którym jest
        usankcjonowanie aborcji w bardzo szerokim kontekście.

        Ja to uważam za czystą hipokryzję i zakłamanie, bo nie można na
        podstawie skrajnego przypadku kreować reguły, którą będzie się
        stosować do odmiennych zgoła sytuacji. Wyjątek niech pozostanie
        wyjątkiem i jako taki będzie postrzegany. W sytuacji "albo-albo"
        osoby stojące przed tym wyborem: matka, ojciec, lekarz itd, muszą
        się kierować własnym sumieniem i tak też bedą oceniane.
        • makiawelista Re: Kolejny typowy przykład aborcyjnej hipokryzji 11.02.08, 14:57
          > Ja to uważam za czystą hipokryzję i zakłamanie, bo nie można na
          > podstawie skrajnego przypadku kreować reguły, którą będzie się
          > stosować do odmiennych zgoła sytuacji. Wyjątek niech pozostanie
          > wyjątkiem i jako taki będzie postrzegany. W sytuacji "albo-albo"
          > osoby stojące przed tym wyborem: matka, ojciec, lekarz itd, muszą
          > się kierować własnym sumieniem i tak też bedą oceniane.

          Kwestią sumienia powinna pozostać aborcja w każdym przypadku.
          Zaczniesz mnie pewnie wyzywać od nazioli, co się już przytrafiało.
          Że to rasizm czy coś. Ale za legalizacją aborcji jest kilkadziesiąt
          procent obywateli - rasistów jest kilka promili. Różnica jest w woli
          ludu, a na tym opiera się demokracja.
    • know wynikanie z konkretnego swiatopogladu jest 31.01.08, 09:33
      argumentem przeciw, a nie za zakazem aborcji. w demokracji zaden
      swiatopoglad nie moze byc uznawany za dominujacy, nie wolno nikomu
      narzucac ani swiatopogladu, ani wynikajacych z niego konsekwencji.
      nie wiem, panie pac, kto pana uczyl logiki, miejmy nadzieje, ze nie
      czyta tych banialuk, ktore pan wypisuje.
      • mg2005 Re: wynikanie z konkretnego swiatopogladu jest 01.02.08, 13:58
        know napisała:

        > w demokracji zaden
        > swiatopoglad nie moze byc uznawany za dominujacy,

        Także ten przypisujący Ci prawo do życia ?...

        • js111 Re: wynikanie z konkretnego swiatopogladu jest 01.02.08, 15:10
          Nasze prawo do życia nie wynika z jakiegos konkrtenego
          światopoglądu, jest raczej skutkiem zgodności w tym konkretnym
          punkcie różnych światopoglądów.
          Dotyczy to powiedzmy 99% społeczeństwa w którym żyjemy.
    • js111 Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 09:46
      Kiedy ekstremiści islamscy w Holandii próbowali wysadzić w
      powietrze synagogę, ich obrońca tłumaczył przed sądem, że religia
      nakazuje im dżihad, w związku z tym ich działania są
      usprawiedliwione.
      Tłumaczenia Paca przypominają taką retorykę.

      Katolikom wyszłoby na dobre martwienie się o WŁASNE zbawienie i
      liczenie WŁASNYCH grzechów.
      Katolicki bóg nie nakazuje dżihadu i nawracania siłą "niewiernych".

      Tymczasem postawa reprezentantów katolickiego sumienia to
      wykorzystywanie pozycji siły (większości).
      • topolowka Kobieta musi miec prawo wyboru 31.01.08, 10:16
        czy chce urodzic, czy nie. To jej zycie zmienia sie zasadniczo na
        skutek urodzenia dziecka i ostateczna w tej mierze decyzja musi
        nalezec do kobiet.

        Nazywanie ustawy z 1993 KOMPROMISEM jest gigantyczna hipokryzja. To
        nie zaden KOMPROMIS, tylko zakaz aborcji. W praktyce nieskuteczny,
        bo jak mozna twierdzic powaznie, ze w kraju gdzie jest 38 mln
        mieszkancow wykonuje sie rocznie sto - sto piecdziesiat aborcji?
        Takie liczby podaje rzad w swoich sprawozdaniach z wykonania tej
        ustawy, przedstawianych Sejmowi. To sa kpiny z obywateli i ze
        zdrowego rozsadku.
        Komu naprawde zalezy na przerwaniu ciazy, ten albo wyjezdza za
        granice, albo placi ginekologowi w prywatnym gabinecie. Udawanie, ze
        jest inaczej, to jest wlasnie gigantyczna hipokryzja.
        Tyle tylko, ze wszystko odbywa sie w atmosferze strachu i lamania
        prawa. Pieklo kobiet, jak przed wojna. I o to chodzi kosciolowi
        katolickiemu - o kontrole seksualnosci, szczegolnie kobiet.

        Kto wierzy, ze plod jest czlowiekiem - niech nie przerywa ciazy.
        Wlasnej ani cudzej. Kto zas w to nie wierzy - winien miec prawo do
        decydowania w tej sprawie. Nie ma powodu, aby ci wierzacy narzucali
        swoje zdanie niewierzacym.
        • paczka111 Re: Kobieta musi miec prawo wyboru 31.01.08, 14:54
          No więc może porozmawiajmy bez hipokryzji. Ile masz dzieci? Ile mają
          twoi znajomi? Albo i nieznajomi. Jedno? Góra dwa. W dodatku
          najczęściej planowane. Więc co? Seksu nie uprawiają? Śluz badają?
          Oczywiście stosują antykoncepcję aż furczy. Oczywiście skrobią się i
          to często u tych samych lekarzy, co w godzinach pracy są
          chrześcijanami. Zresztą pigułki też niechętnie w przychodniach
          przepisują, trzeba lecieć do spółdzielni, albo prywatnie. O czym w
          ogóle ta dyskusja? Tak naprawdę o jednym: w nieplanowaną ciążę
          zachodzą głównie gó..ary niewyedukowane w przestraszonej szkole,
          ostatni element i ostatnia bieda, którą na tabletki czy spiralę nie
          stać. Już widzę, jak interesuje ich ta cała dyskusja.
        • landaverde Re: Kobieta musi miec prawo wyboru 01.02.08, 02:55
          topolowka napisała:

          > czy chce urodzic, czy nie. To jej zycie zmienia sie zasadniczo na
          > skutek urodzenia dziecka i ostateczna w tej mierze decyzja musi
          > nalezec do kobiet.

          Ależ oczywiście, że decyzja należy do kobiety: może odbyć stosunek
          lub nie, ostateczna w tej mierze decyzja należy do kobiety. Nikt za
          nią nie decyduje, oczywiście z wyjątkiem gwałtu i stręczycielstwa,
          ale o przestępstwach tutaj chyba nie mówimy, prawda?
          • milutas Re: Kobieta musi miec prawo wyboru 03.02.08, 22:32
            To oznacza, że dopuszczasz aborcję w przypadku ciąży będącej wynikiem gwałtu?
            • landaverde Re: Kobieta musi miec prawo wyboru 04.02.08, 06:07
              Patrz niżej.
    • lorikeet Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 16:18
      "Poglądy przeciwników legalizacji aborcji to nie zbiór religijnych
      zabobonów, ale logiczna konsekwencja światopoglądu, że płód ludzki
      jest człowiekiem" - toż to właśnie jest budzącym niepokój i sprzeciw
      głeboko niebezpiecznym sednem sprawy! Przecież każda tyrania jest
      właśnie logiczną konsekwencją jakiegoś określonego światopoglądu!
      Tyranie pojawiają się wtedy, kiedy zwolennicy jakiegoś
      światopoglądu, ideologii lub utopii są na tyle politycznie silni, że
      usiłują wcisnąć wszelkie aspekty życia społecznego (a często i
      prywatnego) w ramy swoich doktryn i wizjii. Dlatego z całą
      stanowczością trzeba się przeciwstawić sile politycznej KK w Polsce.
      I jeszcze jedno. Mam wrażenie, że w tych wszystkich namiętnych
      dyskusjach o moralności z ostatnich lat jakby zgubiony został
      istotny argument, że moralność ludzkich wyborów i działań mierzy się
      ich skutkami, a nie intencjami. Nie zapominajmy starego polskiego
      porzekadła, że najlepszymi intencjami, to piekło jest wybrukowane.
    • kindzie Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 23:32
      "Poglądy przeciwników legalizacji aborcji to nie zbiór religijnych zabobonów,
      ale logiczna konsekwencja światopoglądu, że płód ludzki jest człowiekiem"

      Bzdura. Żadna logiczna konsekwencja. Bo nawet jeśli przyjąć to absurdalne
      założenie, że zygota, embrion i płód, niezależnie od fazy rozwoju, jest ludzką
      osobą, to i tak z tego nie wynika zasadność żądania delegalizacji aborcji.
      Ponieważ z faktu, że ktoś jest ludzką osobą, nie wynika wcale, żebyśmy mogli
      nakazywać komuś innemu użyczania mu swojego ciała, nawet w celu ratowania życia.

      Nikt nie żąda przepisów, które nakazywałby oddawanie nerek ludziom śmiertelnie
      chorym przez ich krewnych, nikt nie postuluje prawnego nakazu oddawania krwi,
      szpiku kostnego itd. w razie zaistnienia nagłego zapotrzebowania. Wszyscy sie
      zgadzają, że takie przepisy byłyby horrendalnym totalitaryzmem. Ciąża czyni
      znacznie większe spustoszenie w organizmie niż oddanie krwi czy szpiku kostnego.
      Skoro więc się nie uważa, że logiczną konsekwencją faktu, iż ofiara wypadku
      samochodowego jest człowiekiem, jest prawny nakaz, aby np. ojciec oddał dla niej
      krew, to jakim cudem konsekwencją człowieczeństwa płodu ma być zakaz aborcji?
      • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 05:40
        kindzie napisała:

        > Ponieważ z faktu, że ktoś jest ludzką osobą, nie wynika wcale,
        żebyśmy mogli
        > nakazywać komuś innemu użyczania mu swojego ciała, nawet w celu
        ratowania życia

        Nikt też kobiecie nie nakazuje zbliżenia seksualnego, a jesli
        nakazuje, to jest to przestępstwo i są na to przepisy. Więc poza
        sytuacjami kryminalnymi potrzebna jest zgoda kobiety, a nawet jej
        aktywna współpraca, by ta osoba się w jej ciele znalazła.
        --
        Plusy dodatnie - plusy ujemne
        Słowa prawdy
        Nocna zmiana
        • js111 konsekwencje rodzicielstwa 01.02.08, 10:52
          Skoro taki jesteś konsekwentny to idź dalej i zgódź się z nakazem,
          by oddanie nerki (krwi, szpiku, wątroby) dla ratowania życia swego
          nieletniego dziecka było nakazane prawnie. Nikt nikogo nie zmusza
          do rodzicielstwa, a skoro dwoje ludzi się zdecydowało, to mają
          teraz obowiązek.

          I oczywiście że przyjemnie jest żyć w poczuciu, że nikt nikogo nie
          zmusza (szantażem psychicznym, fizycznym, także w małżeństwach) do
          podejmowania współżycia seksualnego, a jak zmusza to są odpowiednie
          paragrafy I TO DZIAŁA.

          Gratuluję dobrego samopoczucia.
          • landaverde Re: konsekwencje rodzicielstwa 03.02.08, 07:13
            js111 napisała:

            > Skoro taki jesteś konsekwentny to idź dalej i zgódź się z nakazem,
            > by oddanie nerki (krwi, szpiku, wątroby) dla ratowania życia swego
            > nieletniego dziecka było nakazane prawnie.Nikt nikogo nie zmusza
            > do rodzicielstwa, a skoro dwoje ludzi się zdecydowało, to mają
            > teraz obowiązek.

            W tym nie ma żadnej konsekwencji, a wręcz przeciwnie. Konsekwenta
            jest postawa, że tak jak nie można nakazywać prawnie zabójstwa
            człowieka dla innego człowieka (czym jest postulat zabicia
            nienarodzonego dziecka dla jego matki) tak samo nie można też
            zmuszać nikogo do poświęcenia swoich organów dla innej osoby.
            Przedstawianie zakazu aborcji jako nakazu "użyczania mu swojego
            ciała" jest zwykłą manipulacją. Owo użyczenie odbywa się zawsze za
            sprawą samej "użyczającej" i wcale nie jest nakazane prawnie.

            Zresztą ten przykład jest nieprzystający, bowiem choroba dziecka
            zazwyczaj nie jest konsekwencją działań rodziców. Gdyby tak było to
            mielibysmy do czynienia z potencjalnym przestępstwem, co najmniej
            zaniedbania. Postulat oddania nerki miałby więc sens wtedy, gdyby np
            ojciec dziecku tę nerkę uszkodził.

            > I oczywiście że przyjemnie jest żyć w poczuciu, że nikt nikogo nie
            > zmusza (szantażem psychicznym, fizycznym, także w małżeństwach) do
            > podejmowania współżycia seksualnego,

            Zgoda - zdarzają się takie przypadki, ale wcale nie sa
            usankcjonowane prawnie, a wręcz przeciwnie, są uważane za patologię
            i ścigane przez prawo. Jeśli cię ktoś zmusza do podejmowania
            współżycia seksualnego wbrew twojej woli to goń w te pędy na
            policję.

            Jeśli pokażesz, że współżycie seksualne i rodzicielstwo są nakazane
            przez prawo to będziesz mogła postulować wprowadzenie nakazu
            oddawania nerek.

            Mam też odczucie, ze cała ta wasza absurdalna argumentacja ma
            doprowadzić nie tylko do prawnej akceptacji aborcji, ale także
            eutanazji. Skoro bowiem postulujecie zabicie dziecka aby nie trzeba
            było zmuszać matki do "użyczania swojego ciała" to analogicznie
            można postulować dobijanie chorych aby nie obciążać nikogo
            koniecznością ich leczenia i opieki nad nimi, a nie daj Boże
            oddawania im swoich organów.
            • plocman Re: konsekwencje rodzicielstwa 03.02.08, 15:17
              Także jestem przeciw aborcji.I powiem Wam:
              To nie jest sprawa podlegająca żadnej dyskusji. Referendum w tej
              sprawie byłoby czymś poniżającym dla naszego kraju. Podajecie
              przykłady państw zachodnich, w których problem jest rozwiązany. To
              czemu bardzo dużo osób stamtąd, ceni naszą kluturę, przywiązanie do
              religii itp.
              Niestety człowiek dobry i pokorny jest spychany przez krzykaczy,
              domagających się aby nie było żadnych konsekwencji zapłodnienia.
              Dwie wizyty w szpitalu i nie ma tego "czegoś" z czego za 9 miesięcy
              byłby CZŁOWIEK. Sprawa załatwiona!!
              Ludzie?!! Skąd u Was to zepsucie? Więcej przede wszystkim rozwagi,
              zdrowego myślenia, a także ODWAGI !! Zrobiliście sobie dziecko,
              ponieście odpowiedzialność, wychowajcie je tak, aby nie popełniło
              błedu seksu bez zabezpieczeń. ZCZNIJCIE PONOSIĆ KONSEKWENCJA SWOICH
              CZYNÓW !!!!
            • js111 "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 03.02.08, 19:07
              Nie odwracaj kota ogonem.
              Nikt nie mówi by:
              "NAKAZYWAĆ prawnie zabójstwa człowieka dla innego człowieka" - jest
              to wyjątkowo wredne i manipulacyjne zdanie - tylko o tym by NIE
              ZMUSZAĆ prawnie człowieka do ratowania życia innej istoty.

              Nie manipuluj.
              Nigdzie nie powiedzałam, że: "współżycie seksualne i rodzicielstwo
              są nakazane przez prawo".
              Napisałam, że przypadki zmuszania do współżycia seksualnego są
              nader liczne i że NIE SĄ SKUTECZNIE ścigane przez prawo.

              Przestań mydlić mi oczy gadką o ciąży jako konsekwencji własnych
              działań, skoro katolicki światopogląd nie dopuszcza aborcji ciąż
              powstałych w wyniku gwałtu.

              Twój przykład z eutanazją jest dla mnie nieprzystający ponieważ
              eutanazja dotyczy człowieka a aborcja - nie.

              A wogóle to mam wrażenie, że bardziej interesują cię PARAGRAFY niż
              realne życie (gwałty małżeńskie i ich niemal zerowa ścigalność i
              karalność, podziemie aborcyjne i fakt, ze tam gdzie aborcja jest
              legalna, liczba aborcji regularnie spada)

              Dlatego tez uważam że nazwa "prolajf" dla tego typu pogladów jest
              wysoce niestosowna.






              • landaverde Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 03:14
                js111 napisała:

                > Nie odwracaj kota ogonem.

                Ja tego kota, odwróconego przez ciebie i autorkę postu powyżej,
                odracam z powrotem.

                > Nikt nie mówi by:
                > "NAKAZYWAĆ prawnie zabójstwa człowieka dla innego człowieka" -
                jest
                > to wyjątkowo wredne i manipulacyjne zdanie

                Nazywajmy rzeczy po imieniu - czym w istoci jest zalegalizowanie
                aborcji?

                - tylko o tym by NIE
                > ZMUSZAĆ prawnie człowieka do ratowania życia innej istoty.

                Przepraszam, ale ciąża nie jest 'ratowaniem życia innej osoby'. Nikt
                też kobiety prawnie do ciąży nie zmusza.
                • nessie-jp Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 03:25
                  > Nazywajmy rzeczy po imieniu - czym w istoci jest zalegalizowanie
                  > aborcji?

                  > Przepraszam, ale ciąża nie jest 'ratowaniem życia innej osoby'. Nikt
                  > też kobiety prawnie do ciąży nie zmusza.

                  Przeanalizuj trzy powyższe zdania. Zastanów się nad sprzecznością między
                  pierwszym a trzecim. Jeśli przerywanie ciąży jest nielegalne, to kobieta jest
                  prawnie zmuszona do ciąży. Jeśli zaś nikt kobiety do ciąży prawnie nie zmusza,
                  to aborcja jest legalna.

                  Rozważ też zdanie drugie w kontekście uparcie forsowanego przez ciebie poglądu,
                  że płód jest człowiekiem. Skoro jest, to ciąża polega na podtrzymywaniu
                  (ratowaniu!) życia innej osoby. Skoro ciąża nie polega na ratowaniu życia innej
                  osoby, to płód nie jest człowiekiem.
                  • landaverde Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 03:40
                    Nie ma sprzeczności nie chcesz być w ciąży to... wypij szklankę
                    wody, zamiast.

                    Czy uważasz, że każda ciąża to ciąża zagrożona? To ty posuwasz się
                    do sofistycznej manipulacji kobieto. Ciąża to nie jest ratowanie
                    człowieka, tylko jego normalny rozwój.
                    • nessie-jp Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 03:43
                      landaverde napisał:

                      > Nie ma sprzeczności nie chcesz być w ciąży to... wypij szklankę
                      > wody, zamiast.

                      Ależ to tylko kwestia zapłodnienia! A nie bycia w ciąży. Do bycia w ciąży
                      kobieta jest prawnie przymuszana. Nawet jeśli do zapłodnienia przymuszana nie
                      jest, to zmuszanie jej w majestacie prawa do udzielania swojego ciała innemu
                      człowiekowi jest nieetyczne.
                      • landaverde Znowu popadasz w sofizm 04.02.08, 04:12
                        Nie chrzań bzdur. Zapłodnienie jest bezpośrednią, konieczną i jedyną
                        przyczyną ciąży, więc ciąża wynika wprost z aktu seksualnego. Z
                        niczego innego. Nie chcesz być w ciąży to się nie pieprz - decyzja
                        należy wyłącznie do ciebie, żadna ustawa cie do tego nie zmusza.
                        Pisanie o "zmuszaniu w majestacie prawa do udzielania swojego ciała
                        innemu człowiekowi", to "przesądy światło ćmiące".
                        • nick3 Nie bądź niemiły, landaverde. 04.02.08, 04:35
                          Czy "pieprzenie" to kanon jezykowy Konserwy jeśli idzie o zwracanie
                          się do kobiety?

                          Myślę, że w kwestii ustawy antyaborcyjnej nie masz racji, choć tak
                          mocno wydaje ci się inaczej.

                          Napisałem na ten temat kilka rzeczy na pierwszej stronie.

                          Przeczytaj, jak bedziesz miał okazję:)



                          • landaverde Re: Nie bądź niemiły, landaverde. 04.02.08, 05:13
                            nick3 napisał:
                            > kanon jezykowy Konserwy

                            Mnie naprawdę nie interesują kanony ani klasyfikacje. Wiem, że tobie
                            jest wygodne zaklasyfikowac kogoś np do "Konserwy", bo łatwiej ci
                            pluć gdy wiesz na kogo, łatwiej ci dobrać odpowiedni repertuar. Tym
                            niemniej mnie interesuje wyłącznie prawda, a nie klasyfikacje czy
                            semantyka.

                            Języka, również słów dosadnych, używam zaś jako narzędzia by wyrazić
                            treści, które mam do przekazania.
                            • nick3 Re: Nie bądź niemiły, landaverde. 04.02.08, 05:26
                              Tym niemniej są to plugawe treści.

                              Ponadto: czekam na argumenty na stronie pierwszej.

                              Jeśli nie zwiejesz - pokażę ci, że się mylisz.
                              • landaverde Ty nie posługujesz się argumentami tylko wybiegami 04.02.08, 05:37
                                Twoje argumenty na stronie pierwszj to sofizm i pustosłowie w
                                czystym wydaniu, np każesz mi udowadniać, że moje argumeny dot.
                                różnic w rozwoju płodowym człowieka nie są sofizmem. Czyli mam
                                udowodnić, że nie jestem wielbąłądem. Skoro zarzucasz mi sofizm to
                                sam musisz to wykazać, tak jak ja to właśnie uczyniłem.
                                • nick3 Boja masz, bo bym cię wypunktował:) 04.02.08, 06:10
                                  Myślisz, że tylko tobie wolno nazywać argumenty przeciwników
                                  sofistyką (tak się mówi poprawnie, nie "sofizm") i to jest fair, a
                                  jak ktos mówi coś podobnego do ciebie to to jest wybieg?

                                  Poza tym nie udawaj, że tam nic innego wam (tobie i mg2005) nie
                                  napisałem.

                                  Zaś jeśli będziesz przy tym obstawał, możesz znać moje zdanie o
                                  twojej rzetelności.
                                  • landaverde Re: Boja masz, bo bym cię wypunktował:) 05.02.08, 01:34
                                    nick3 napisał:

                                    > Myślisz, że tylko tobie wolno nazywać argumenty przeciwników
                                    > sofistyką

                                    Nie, tylko że ja swoje zdanie motywuję - ty nie.
                                    • landaverde Proszę bardzo punktuj. 05.02.08, 02:04
                                      Bardzo słabe te twoje punktowanie, zazwyczjaj wogóle nie trafiasz -
                                      piszesz nie na temat.
                                      • nick3 Z chamem obrażającym kobiety nie gadam. 07.02.08, 21:32
                                        A jakość argumentów osądzi kto inny.
                                        • landaverde Chicken-shit 07.02.08, 23:03
                                          Sam zostałeś wypunktowany cieniasie.

                                          A kobieta, która zabija własne dzieci i odrzuca podstawowy wyróżnik
                                          kobiecości, macierzyństwo, jest nie bardziej kobietą niż wyskrobany
                                          płód człowiekiem.
                                          • iluminacja256 Re: Chicken-shit 10.02.08, 12:39
                                            No to jestesmy w domu - ty po prostu nienawidzisz kobiet i tyle. A
                                            kobieta jest dla ciebie o tyle kobietą, o ile jest maszyną do
                                            rodzenia. Nie rodzi - nie jest kobietą i niewazne dlaczego - nie
                                            rodzi. Moje gratulacje - i idz do psychologa, bo zieje problemami.
                                            • landaverde Mylisz oburzenie z nielubieniem młotku 11.02.08, 05:23
                                              iluminacja256 napisał:

                                              > kobieta jest dla ciebie o tyle kobietą, o ile jest maszyną do
                                              > rodzenia. Nie rodzi - nie jest kobietą i niewazne dlaczego - nie
                                              > rodzi.

                                              Hm, poważnie? To dlatego napisałem "wypij szklankę wody, zamiast"?
                                              Ja mówię zupełnie o czym innym - mówię o zabijaniu poczętych dzieci.
                                              Ciekawe jak z tego wywnioskowałeś, że nie lubię kobiet? Możesz to
                                              umotywować?
                                              • iluminacja256 Re: Mylisz oburzenie z nielubieniem młotku 11.02.08, 11:47
                                                Nie, dlatego, ze wyzywasz tutaj kobiety od pieprzących sie zdzir -
                                                poczytaj sobie trochę wyżej , a kobiecośc równa się dla ciebie
                                                rodzenie. A ja , wyobraż sobie, nie jestem żadnym młotkiem i tym
                                                samym kończę dyskusję. Dobrze by było, gdybyś zauwazył, z e
                                                obraziłeś mnie W PIERWSZYM poscie od razu. I nie wywnioskowałem , a
                                                wywnioskowałam, bo jestem kobietą. I wiem, ze masz z kobietami
                                                problemy, po prostu - wystarczy poczytać cię uwaznie. Narazie.
                                                • landaverde Re: Mylisz oburzenie z nielubieniem młotku 12.02.08, 09:22
                                                  iluminacja256 napisał:

                                                  > Nie, dlatego, ze wyzywasz tutaj kobiety od pieprzących sie zdzir -

                                                  Akurat w tym przypadku przyznałem po prostu to co mi ta kobieta bez
                                                  przerwy powtarzała - dla niej ciąża nie wynika z poczęcia,
                                                  bo 'pieprzy się' tylko dla przyjemności, a potem robi skrobankę,
                                                  poczytaj sobie trochę wyżej.

                                                  > a kobiecośc równa się dla ciebie rodzenie

                                                  Bynajmniej, nigdzie tak nie napisałem. Napisałem, że macierzyństwo
                                                  jest wyróżnikiem kobiety (podobnie jak ojcostwo jest wyróżnikiem
                                                  mężczyzny), a to zupełnie co innego.

                                                  >A ja , wyobraż sobie, nie jestem żadnym młotkiem

                                                  Niestety, wyobraź sobie, że jesteś, skoro nie umiesz czytać uważnie
                                                  i myśleć precyzyjnie i przypisujesz mi treści, ktorych nigdzie nie
                                                  wyrażałem.

                                                  > Dobrze by było, gdybyś zauwazył, z e obraziłeś mnie W PIERWSZYM
                                                  poscie od razu.

                                                  Dobrze by było, gdybyś TY zauważyła, że obraziłaś mnie W PIERWSZYM
                                                  poście od razu, wmawiając mi nienawiść do kobiet i wysyłając mnie do
                                                  psychologa. Nazywajac cię 'młotkiem' skomentowałem w ten sposób
                                                  twoją postawę wobec mnie.

                                                  > I nie wywnioskowałem , a wywnioskowałam, bo jestem kobietą. I
                                                  wiem, ze masz z kobietami
                                                  problemy, po prostu - wystarczy poczytać cię uwaznie. Narazie.

                                                  Odpowiadając na twój post mam napisane: "iluminacja256 napisał:",
                                                  rodzaj męski. Najwyraźniej ty masz problemy z własną tożsamością,
                                                  skoro zakładając konto i wybierając nick wybrałaś płeć męską. Jak
                                                  już zauważyłem najwyraźniej ty uważnie czytać nie umiesz, wogóle
                                                  masz problemy z koncentracją skoro pomyliłaś nawet własną płeć.
                                                  A może to ty masz problemy z kobietami, skoro wybrałaś płeć męską?
                                                  Zamiast więc przypisywać komuś problemy może byś najpierw rozwiązała
                                                  własne. Na razie.
                        • nessie-jp Re: Znowu popadasz w sofizm 04.02.08, 21:37
                          > Nie chrzań bzdur. Zapłodnienie jest bezpośrednią, konieczną i jedyną
                          > przyczyną ciąży, więc ciąża wynika wprost z aktu seksualnego.

                          I co z tego, że wynika? Jest nakaz odbywania aktów seksualnych? Nie. Jest nakaz
                          bycia w ciąży? Tak.

                          Twoja argumentacja jest taka: nie ma przymusu jedzenia w stołówce, ale jak
                          wejdziesz do stołówki, to ci już nie wolno wyjść, dopóki nie zjesz obiadu.

                          Czyste kretyństwo.

                          > przyczyną ciąży, więc ciąża wynika wprost z aktu seksualnego. Z
                          > niczego innego.

                          In vitro? Sztuczne zapłodnienie? To też są 'akty seksualne'? A gwałt?


                          > Nie chcesz być w ciąży to się nie pieprz

                          A, wybacz
                          • landaverde Prosta cyniczna mentalność zdziry 05.02.08, 00:37
                            Nie dopuszczałem doptąd do siebie myśli, że dyskutuję ze
                            zdegenerowanymi zdzirami, które chcą się pieprzyć, ale nie ponosić
                            odpowiedzialności za efekt swoich czynów.
                            • js111 Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 05.02.08, 20:06
                              Wulgarność jest sposobem na wyrażenie agresji, a agresja często
                              wynika ze strachu.
                              "To zresztą świadczy kiepsko o twoim charakterze" :D
                              • landaverde Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 05.02.08, 22:30
                                Zadziwiające - razi cię wulogarność, a nie razi cię wyskrobywanie
                                płodu? To świadczy o tym, że moja ocena twojego charakteru jest
                                trafna - cynizm i egoizm.
                                • js111 Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 05.02.08, 22:39
                                  No jasne, pojedź sobie po całości i powiedz, że skoro jestem za
                                  prawem do aborcji, to dla ciebie wogóle nie jestem człowiekiem.
                                  • mg2005 Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 06.02.08, 08:51
                                    js111 napisała:

                                    > No jasne, pojedź sobie po całości i powiedz, że skoro jestem za
                                    > prawem do aborcji, to dla ciebie wogóle nie jestem człowiekiem.

                                    Ja bym powiedział, że jesteś człowiekiem tylko w sensie biologicznym
                                    ...
                                    • js111 Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 06.02.08, 19:18
                                      mg2005 napisał:

                                      > Ja bym powiedział, że jesteś człowiekiem tylko w sensie
                                      biologicznym
                                      > ...

                                      Zawsze mnie zadziwia skąd Konserwa ma tak niskie zdanie o innych a
                                      wysokie o sobie i swojej nieomylnośći... Rasa "Panów"?
                                • makiawelista Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 06.02.08, 07:13
                                  O to mi chodzi na całym tym forum - dla wielu płód to nie człowiek.
                                  Co ci szkodzi zrozumienie?
                                  • landaverde Co przesądza że płód jest lub nie jest człowiekiem 06.02.08, 08:50
                                    Powtórzę jeszcze raz to co napisałem wcześniej:

                                    Jeśli chce się zabijać płód, argumentując, że nie jest to człowiek,
                                    to bezwzględnie należy wykazać, że to rzeczywiście jeszcze nie
                                    człowiek.

                                    Skoro uznaje się, że noworodek to człowiek, ale też wcześniak to już
                                    człowiek, a przy tym jeśli nie da się naukowo ustalić momentu, w
                                    którym zaczyna się człowiek, to należy uznać, że człowiek zaczyna
                                    się w momencie poczęcia, bo od tego momentu zaczyna sie jego
                                    istnienie i życie.

                                    Skoro jednak obstajecie przy tym, że dla was do pewnego momentu płód
                                    to nie człowiek to powiedzcie: jaka jest ta 'masa krytyczna'
                                    czynników, które przesądzają, że płód jest bądź nie jest człowiekiem?
                                  • mg2005 Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 06.02.08, 08:56
                                    makiawelista napisał:

                                    > O to mi chodzi na całym tym forum - dla wielu płód to nie
                                    człowiek.
                                    > Co ci szkodzi zrozumienie?

                                    Dla wielu Niemców Żyd nie był człowiekiem. Spróbuj to zrozumieć...
                                    • makiawelista Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 06.02.08, 17:52
                                      Tak, tyle że mędrcy tego świata bezapelacyjnie udowodnili że Żydzi
                                      to ludzie. Z płodami tak nie jest.
                                      • mg2005 Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 06.02.08, 21:43
                                        makiawelista napisał:

                                        > Tak, tyle że mędrcy tego świata bezapelacyjnie udowodnili że Żydzi
                                        > to ludzie.

                                        Ależ mędrcy niemieccy bezapelacyjnie udowodnili, że Żydzi to
                                        podludzie !...


                                        >Z płodami tak nie jest.

                                        Do jakiego gatunku biologicznego zaliczysz ludzkie płody ?...
                                        • makiawelista Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 07.02.08, 07:40
                                          A podaj przykład państwa które DZIŚ uznaje taki pogląd. A poza tym
                                          kwestia Żydów nie podlega niczyjej
                                          wątpliwości.A jak już pisałem że nie da się naukowo określić kiedy
                                          zaczyna się człowiek. I dlatego należy zalegalizować aborcję. Wiem,
                                          że tobie moralność zabrania aborcji, na szczęście są ludzie którym
                                          nie zabrania, może wręcz nakazywać. Na moment, pozbądź się
                                          szkodliwej etyki i pomyśl; czy prawo do aborcji zmieni moje, twoje i
                                          reszty ludzkości życie? Nie, a jeśli tak, to na lepsze.
                                          Spotkałem się ze zdaniem tak zwanych prolifersów (cóż za
                                          hipokryzja), że na forum piszemy o skrajnych przypadkach. Ale
                                          całkowity zakaz aborcji zakaże usunięcia płodu nawet w owych
                                          skrajnych przypadkach. Więc chcecie poświęcić życie kobiety, czyli
                                          człowiek dla nie-wiadomo-czy-to-człowieka, czyli płodu.
                                          • landaverde Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 07.02.08, 17:30
                                            makiawelista napisał:

                                            > A podaj przykład państwa które DZIŚ uznaje taki pogląd.

                                            Od kiedy argument większościowy jest wyznacznikiem oprawdy?

                                            Twoja rodzina może się umówić, że wszyscy uważają cię za wariata.
                                            Skoro każdy z członków rodziny to uważa - to musi byc prawda.
                                            Przegłosuje cię, powuiedzmy 5:2, ubezwlasnowolnią i zamkną w
                                            psychiatryku.

                                            > A jak już pisałem że nie da się naukowo określić kiedy
                                            > zaczyna się człowiek.

                                            Dlatego nie można arbitralnie stwierdzić, że to nie jest człowiek, w
                                            związku z czym nie wolno go zabjać.

                                            > Wiem,że tobie moralność zabrania aborcji, na szczęście są ludzie
                                            > którym nie zabrania, może wręcz nakazywać.

                                            To nie jest moralność.

                                            W przypadku wyboru między życiem matki i dziecka moralność niczego
                                            nie rozstrzyga - dylemast pozostaje nierozwiązany. Rozstrzygają
                                            względzy praktyczne, generalnie wybór mniejszego zła.

                                            > czy prawo do aborcji zmieni moje, twoje i
                                            > reszty ludzkości życie? Nie, a jeśli tak, to na lepsze.

                                            To jest nieprawda. Owszem w krótkowzrocznej perspektywie wydaje się
                                            dobrym, czasem jedynym wyjściem, natomiast wystarczy przyjrzeć się
                                            krajom z 'szalejącą' wręcz aborcją jak Rosja czy USA, by stwierdzić,
                                            że aborcja w efekcie niczego nie rozwiązuje, za to przyczynia się do
                                            rozkładu rodziny i demoralizacji społeczeństwa.

                                            Idealnym rozwiązaniem byłoby świadome rodzicielstwo. Ale do tego
                                            trzeba moralności i odpowiedzialnośći.
                                            • makiawelista Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 08.02.08, 07:31
                                              > > Wiem,że tobie moralność zabrania aborcji, na szczęście są ludzie
                                              > > którym nie zabrania, może wręcz nakazywać.
                                              >
                                              > To nie jest moralność.

                                              Otóż jest. Moralność to element światopoglądu mówiący jak żyć,
                                              będący wytłumaczeniem dla ludzkich słabości i nieuzasadnionych
                                              zachowań.

                                              > W przypadku wyboru między życiem matki i dziecka moralność niczego
                                              > nie rozstrzyga - dylemast pozostaje nierozwiązany. Rozstrzygają
                                              > względzy praktyczne, generalnie wybór mniejszego zła.

                                              Mniejszym złem jest zwykle usunięcie płodu. A zło, a więc
                                              i "mniejsze zło" to wymysł filozofów. Człowiek praktyczny jest
                                              egoistą i sam wie co jest dobre (dla niego)


                                              > czy prawo do aborcji zmieni moje, twoje i
                                              > > reszty ludzkości życie? Nie, a jeśli tak, to na lepsze.
                                              >
                                              > To jest nieprawda. Owszem w krótkowzrocznej perspektywie wydaje
                                              się
                                              > dobrym, czasem jedynym wyjściem, natomiast wystarczy przyjrzeć się
                                              > krajom z 'szalejącą' wręcz aborcją jak Rosja czy USA, by
                                              stwierdzić,
                                              > że aborcja w efekcie niczego nie rozwiązuje, za to przyczynia się
                                              do
                                              > rozkładu rodziny i demoralizacji społeczeństwa

                                              Rozkład rodziny i demoralizacja? NIE! To po prostu prawo do
                                              decydowania o sobie. Poza tym, dla kogoś (mnie)demoralizacja i
                                              rozkład rodziny to nic złego. Właściwie może nawet złego, ale to...
                                              ofiara, którą należy ponieść w imię najwyższej wartości - wolności.
                                          • landaverde Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 07.02.08, 17:42
                                            makiawelista napisał:
                                            > Spotkałem się ze zdaniem tak zwanych prolifersów (cóż za
                                            > hipokryzja), że na forum piszemy o skrajnych przypadkach. Ale
                                            > całkowity zakaz aborcji zakaże usunięcia płodu nawet w owych
                                            > skrajnych przypadkach. Więc chcecie poświęcić życie kobiety, czyli
                                            > człowiek dla nie-wiadomo-czy-to-człowieka, czyli płodu.

                                            Hipokryzję to wykazujesz ty, który odmawiasz płodowi człowieczeństwa
                                            i tym argumentujesz jego zabicie. Ponadto nie raz pisałem że
                                            hipokryzję jest powoływanie się na te skrajne przypadki po to by w
                                            efekcie zaakceptowac aborcję w zgoła innych okolicznnościach.

                                            Przypadki skrajne będą własnie tak postrzegane. Nie sądze, by
                                            jakikolwiek sąd skazał kogokolwiek za dokonanie aborcji w przypadku
                                            konieczności wyboru między życiem matki i dziecka. Chodzi o to by
                                            lekarz czuł sie zobowiązany do zrobienia wszystkiego co możliwe by
                                            uratować oboje. Dzisiaj jest inaczej. Doszło do tego, że lekarze
                                            odruchowo już proponują aborcję w przypadku pojawienia sie
                                            najmniejszego problemu.
                                            • js111 Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 07.02.08, 20:25
                                              landaverde napisał:

                                              Doszło do tego, że lekarze
                                              > odruchowo już proponują aborcję w przypadku pojawienia sie
                                              > najmniejszego problemu.
                                              >
                                              Co za bzdury. W Polsce przeprowadza się oficjalnie 100-300 aborcji
                                              rocznie - to bardzo mało jak na wielomilionowy kraj i coraz
                                              późniejszy wiek kobiet zachodzących w ciążę. Przypadek Alicji
                                              Tysiąc pokazuje, że lekarze nie zgadzają się na aborcję nawet w
                                              przypadkach kwalifikowanych przez prawo (zagrożenie dla zdrowia).

                                              A przypadek Agaty Lamczak pokazuje że lekarze boją się dokonywać
                                              aborcji nawet w przypadku zagrożenia życia kobiety. Agata Lamczak
                                              będąc w ciąży zachorowała na wrzodziejące zapalenie jelit. Lekarze
                                              odmawiali jej leczenia i dokładniejszej DIAGNOZY! ze względu
                                              na "dobro płodu". Agata szukała pomocy w kilku szpitalach, ale nie
                                              znalazła; w efekcie zmarła i ona i płód. To zdarzyło się ok 2-3
                                              lata temu, w Polsce oczywiście.

                                              • landaverde Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 07.02.08, 23:38
                                                Przypadki takie, gdy kobiecie proponowano aborcję tylko dlatego, że
                                                kobieta była przed czterdziestką znam osoiście, bo przydarzyło sie
                                                to w mojej dalszej rodzinie. Zaraz po stwierdzeniu ciąży lekarz
                                                zapytał: "To co, usuwamy?".

                                                Być może ostatnio to się zmieniło, może właśnie dlatego, że tyle się
                                                o tym mówi, ale do niedawna taka postawa była standardem.

                                                Alicja Tysiąc jest dla mnie przykładem arogancji, braku
                                                odpowiedzialności i cynizmu. Natomiast ten drugi przypadek to jest
                                                skandal. Lekarz nie ma prawa odmówić pomocy, od tego jest lekarzem.

                                                Jeśli ci się wydaje, że jestem zwolennikiem poświęcania matki dla
                                                dziecka, bez względu na okoliczności, to się mylisz. Uważam po
                                                prostu, że należy robić to co jest słuszne. Jestem zwolennikiem
                                                postawy odpowiedzialnej. Chciałbym wierzyć, że zarówno matka, jak i
                                                ojciec, gotowi będą poświęcić życie dla swoich dzieci. Postawa
                                                przeciwna jest dla mnie odrażająca. Możesz to nazwać naiwnością. Ja
                                                to nazywam standardem moralnym.
                                                • nessie-jp Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 08.02.08, 04:22
                                                  > to w mojej dalszej rodzinie. Zaraz po stwierdzeniu ciąży lekarz
                                                  > zapytał: "To co, usuwamy?"

                                                  I dlatego, że cioci zaproponowano niepotrzebnie aborcję ty chciałbyś zakazać jej
                                                  wszystkim kobietom?


                                                  > Alicja Tysiąc jest dla mnie przykładem arogancji, braku
                                                  > odpowiedzialności i cynizmu.

                                                  Dlaczego "braku odpowiedzialności"?


                                                  > Uważam po
                                                  > prostu, że należy robić to co jest słuszne.

                                                  Bardzo piękna postawa. Tyle że nie tobie decydować, co jest słuszne dla innych.
                                                  Rób to, co ty uważasz za słuszne i okaż taki sam szacunek innym
                                • czyngis_chan Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 06.02.08, 07:14

                            • nessie-jp Re: Prosta cyniczna mentalność zdziry 08.02.08, 14:49
                              andaverde napisał:

                              > Nie dopuszczałem doptąd do siebie myśli, że dyskutuję ze
                              > zdegenerowanymi zdzirami, które chcą się pieprzyć, ale nie ponosić
                              > odpowiedzialności za efekt swoich czynów.

                              :D Niesamowite. Cóż za pogarda dla kobiet! Wyobraź sobie, że od "pieprzenia", a
                              także solenia, papryczenia czy używania innych ziółek, w ciążę się nie zachodzi.
                              Szczególnie, jeśli mówimy o działaniach samodzielnych. Bo jakoś nie zauważyłam w
                              twojej wypowiedzi pogardy i nienawiści do mężczyzn, którzy jakoś też nie mają
                              najmniejszej ochoty ponosić odpowiedzialności za wadliwie wykonaną prezerwatywę...

                              Może uprzejmie wyjaśnisz, co miałeś na myśli? Bo w głowie mi się nie mieści, że
                              dyskutuję z prostakiem, dla którego kobieta to tylko maszynka do robienia
                              dzieci, a jak seks jej sprawia przyjemność
                              • landaverde Nie przekręcaj moich słówi nie przypisuj opinii 11.02.08, 06:23
                                Pogardę owszem odczuwam - nie wobec kobiet, ale wobec MORDERCÓW
                                bezbronnych dzieci.
                                Mężczyźni ponoszą co najmniej taką samą odpowiedzialność, a w
                                przypadku wymuszenia aktu seksualnego - w moich oczach ponoszą
                                większą winę.
                                Czyż nie pisałem już, że od momentu poczęcia oboje rodziców stają
                                się niewolnikami życia, które stworzyli?
                                Nigdzie nie pisałem o kobietach jako maszynkach do robienia dzieci,
                                wręcz przeciwnie pisałem, że jak nie chcą być w ciąży to nikt nie
                                może ich zmuszać do seksu, a jeśli zmusza, to jest to przestępstwo.
                • js111 Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 18:26

                  Cały ten fragment:
                  > > Nikt nie mówi by:
                  > > "NAKAZYWAĆ prawnie zabójstwa człowieka dla innego człowieka" -
                  > jest
                  > > to wyjątkowo wredne i manipulacyjne zdanie (cytat ze mnie)
                  >
                  > Nazywajmy rzeczy po imieniu - czym w istoci jest zalegalizowanie
                  > aborcji? (twój komentarz)
                  świadczy, że wogóle nie czytasz ze zrozumieniem, wyjmujesz słowa z
                  kontekstu i odpowiadasz na co ci wygodnie.

                  Na problemy ważne i bolesne dla drugiej strony chętnie
                  mówisz "wyjątek", albo "idź na policję" i jesteś we własnym
                  mniemaniu "wporzo gość".

                  Żadnego zastanowienia nie budzi w tobie fakt, że to kobiety ponoszą
                  wszystkie konsekwencje zakazu dopuszczalności aborcji i muszą
                  rodzić niechciane dzieci. Często są z tym niechcianym - głównie
                  przez "tatusia" - zostawiane same.

                  Ciekawe, co powiedzeliby wszyscy polscy mężowie, gdyby ich żony
                  zastrajkowały - myślę, że większość kobiet z chęcią i ulgą - i
                  powiedziałyby "kochanieńki, mamy już dwoje dzieci, więcej nie
                  chcemy, więc od dziś, sorki ale szklanka wody zamiast".
                  Wiesz dobrze że to nierealne. Małżonek szybciutko by wyfrunął z
                  gniazda w poszukiwaniu chętnej.

                  Dobrze wiesz, że dużo częściej to mężczyźni NIE CHCĄ kolejnego
                  dziecka, za to CHCĄ seksu. A konsekwencje ponoszą kobiety. Nie
                  wiesz jak to wygląda w polskich realach? "Masz tu złociutka dwa
                  tysie i załatw problem" - tak mówi ten lepszy. Bo ten gorszy
                  mówi "załatw problem, bo jak nie to się zmywam".

                  Ale przecież prolajf nie będzie się kłopotał takimi przyziemnymi -
                  wobec domniemywanego człowieczeństwa płodu - problemami. Niech
                  sobie JAKOŚ baby radzą.
                  Pewno tego nie wiesz, bo i skąd, jakie są koszty ciąży i urodzenia
                  niechcianego dziecka. I pewno niewiele cię to obchodzi.

                  Urodzić i oddać do adopcji, to jak strzepnięcie popiołu z
                  papierosa dla niektórych. Ciekawe jakim bohaterstwem i poświęceniem
                  w życiu się wykazali, skoro mają czelność wymagać tego od innych?

                  Okazuje się że dla "prolajf", żadne aspekty człowieczeństwa kobiety
                  nie są tak ważkie, jak wątpliwe aspekty człowieczeństwa embrionu.

                  "Komfort sumienia kosztem innych" oto dewiza prolife.



                  • landaverde Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 05.02.08, 00:55
                    > Ciekawe, co powiedzeliby wszyscy polscy mężowie, gdyby ich żony
                    > zastrajkowały - myślę, że większość kobiet z chęcią i ulgą - i
                    > powiedziałyby "kochanieńki, mamy już dwoje dzieci, więcej nie
                    > chcemy, więc od dziś, sorki ale szklanka wody zamiast".

                    Zrób tak i zobacz co się stnie.

                    Jeśli poślubiłaś faceta bez charakteru to bardzo mi przykro. Może
                    trzeba było wybrać lepiej i znaleźć sobie kogoś z kręgosłupem
                    moralnym. To zresztą świadczy kiepsko o twoim charakterze skoro
                    ulegasz szantażowi. W ten sposób tylko umacniasz postawę samolóbstwa
                    i wygodnictwa. Aborcja nie jest tu żadnym rozwiązaniem, tylko
                    umacnia patologiczne postawy, a dzieje się to kosztem życia
                    poczętych dzieci.
                    • js111 Landaverde - wujek Dobra Rada 05.02.08, 19:27

                      Powiedz tak osobie, która ma rzeczywiście problemy z agresywnym,
                      szantażującym mężem lub partnerem:
                      >
                      > Jeśli poślubiłaś faceta bez charakteru to bardzo mi przykro. Może
                      > trzeba było wybrać lepiej i znaleźć sobie kogoś z kręgosłupem
                      > moralnym. To zresztą świadczy kiepsko o twoim charakterze skoro
                      > ulegasz szantażowi. W ten sposób tylko umacniasz postawę
                      samolóbstwa
                      > i wygodnictwa."

                      "Bardzo mi przykro!!!" "Masz widocznie słaby charakter!!!"
                      Ludzie, trzymajcie mnie...

                      Śmieszny jesteś i bardzo naiwny. Zaczynam podejrzewać, że nie
                      jesteś pełnoletni...
                    • czyngis_chan Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 21.07.08, 09:50
                      > Jeśli poślubiłaś faceta bez charakteru to bardzo mi przykro. Może
                      > trzeba było wybrać lepiej i znaleźć sobie kogoś z kręgosłupem
                      > moralnym.
                      Ulubione twierdzenie konserwatystów - ktoś, kto ma inne poglądy lub
                      robi coś, co nam się nie podoba, jest niemoralny.
                      Można wspierać pro-choice, można dokonywać aborcji, ba, można być
                      prawdziwym mordercą, a mieć "kręgosłup moralny".
              • landaverde Więc patologia przyczyną patologicznego prawa? 04.02.08, 03:35
                js111 napisała:
                > Nigdzie nie powiedzałam, że: "współżycie seksualne i rodzicielstwo
                > są nakazane przez prawo".

                Nie mówię że tak powiedzałaś. Mówię, że tylko w takim przypadku
                możnaby uznać, że kobieta jest zmuszana do 'poświęcania swojego
                ciała' dla innej osoby.

                > Napisałam, że przypadki zmuszania do współżycia seksualnego są
                > nader liczne i że NIE SĄ SKUTECZNIE ścigane przez prawo.

                Czyli uważasz, że odpowiedzią na tą sytuacje ma być legalizacja
                aborcji? W ten sposób nie likwidujesz problemu tylko likwidujesz
                jego skutki, potęgując tym samym patologię zjawiska, dodajesz zło do
                zła.

                Poza tym myślisz, że to zmusi gwałcicieli do reflksji? Pozbawiasz
                problemu nie tylko ofiarę ale i napastnika, czyniąc go bezkarnym.
                • makiawelista Re: Więc patologia przyczyną patologicznego prawa 05.02.08, 07:52
                  > Czyli uważasz, że odpowiedzią na tą sytuacje ma być legalizacja
                  > aborcji? W ten sposób nie likwidujesz problemu tylko likwidujesz
                  > jego skutki, potęgując tym samym patologię zjawiska, dodajesz zło
                  do
                  > zła.
                  I o to mi chodzi! dla niektórych aborcja to nic złego. Amen!
                  • landaverde Re: Więc patologia przyczyną patologicznego prawa 07.02.08, 18:26
                    makiawelista napisał:
                    > I o to mi chodzi! dla niektórych aborcja to nic złego. Amen!

                    Dla niektórych rasizm to nic złego.
                    • makiawelista Re: Więc patologia przyczyną patologicznego prawa 07.02.08, 18:50
                      Dla niektórych niczym złym nie jest obicie mordy za wypisywanie
                      takich głupot. Ale ja wolę dyskusję na poziomie ludzi
                      cywilizowanych. Aborcja w przeciwieństwie do rasizmu nikomu nie
                      szkodzi.
                      • mg2005 :)) 10.02.08, 21:34
                        makiawelista napisał:

                        > Aborcja w przeciwieństwie do rasizmu nikomu nie
                        > szkodzi.

                        Wyjątkowo głupia wypowiedź - nawet jak na poziom tego forum...
                        • makiawelista Re: :)) 11.02.08, 15:04
                          I poraz kolejny powaliła mnie twoja argumentacja.
                      • landaverde Chyba miałeś nie raz mordę obitą 11.02.08, 07:15
                        makiawelista napisał:

                        > Dla niektórych niczym złym nie jest obicie mordy za wypisywanie
                        > takich głupot. (...) Aborcja w przeciwieństwie do rasizmu nikomu
                        > nie szkodzi.

                        Chyba za wypisywanie takich głupot miałeś nie raz mordę obitą, stąd
                        te wnioski.

                        Może zamiast zabijać nienarodzone dzieci, argumentując, że nie są
                        jeszcze 'osobami' bo nie myślą, należałoby zabijać bezmyślnych
                        dorosłych, argumentując w ten sam sposób? Aborcja, z
                        prawdopodobieństwem bliskim pewności, uśmierciła wielu potencjalnych
                        geniuszy. Natomiast 'abortowanie' dorosłych debili "nikomu nie
                        szkodzi".
                        • makiawelista Re: Chyba miałeś nie raz mordę obitą 11.02.08, 15:00
                          Otóż szkodzi - w ich przypadku każdy ma pewność, że to człowiek.
              • landaverde Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 04:02
                js111 napisała:
                > Przestań mydlić mi oczy gadką o ciąży jako konsekwencji własnych
                > działań, skoro katolicki światopogląd nie dopuszcza aborcji ciąż
                > powstałych w wyniku gwałtu.

                Powtórzę to, co napisałem wyżej marudzie:

                To jest przypadek skrajny i z pewnością nie to mają na myśli
                zwolennicy "pro-choice", tylko np sytuację, gdy rodzice odwlekają
                macierzynstwo ze względu na karierę, albo chcą usunąć ciążę, bo mają
                już dwójkę "i wystarczy". Nie przeszkadza im to jednak używać
                powyższej argumentacji do przepchnięcia celu, którym jest
                usankcjonowanie aborcji w bardzo szerokim kontekście.

                Ja to uważam za czystą hipokryzję i zakłamanie, bo nie można na
                podstawie skrajnego przypadku kreować reguły, którą będzie się
                stosować do odmiennych zgoła sytuacji. Wyjątek niech pozostanie
                wyjątkiem i jako taki będzie postrzegany.

                Co do samego stanowiska KK wobec ciąży w wyniku gwałtu: rozumiem, że
                kobieta mogłaby nie chcieć urodzić dziecka w takim wypadku, ale
                rozumiem tez stanowisko Kościoła. Aborcja byłaby karaniem dziecka za
                zbrodnię ojca. Podejściem najbardziej humanitarnym byłoby urodzenie
                dziecka i oddaniego do adopcji. I o takie też rozwiązanie apeluje
                Kościół. Rozumiem też że w takiej sytuacji trudno jest oczekiwać od
                ofiary postawy wyważonej i altruistycznej.
              • landaverde Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 05:04
                js111 napisała:
                > Twój przykład z eutanazją jest dla mnie nieprzystający ponieważ
                > eutanazja dotyczy człowieka a aborcja - nie.

                A na jakiej podstawie nie? Wszelka argumentacja, że płód nie jest
                człowiekiem ma podłoże czysto semantyczne, a nie naukowe. Zwolennicy
                aborcji używają terminów zastępczych właśnie po to by zanegować
                człowieczeństwo nienarodzonego jeszcze dziecka. Ta terminologia
                opiera sie głównie na różnicach w wygladzie, więc cała ta
                argumentacja jest analogiczna do rasistowskiej. Tymczasem płód żyje,
                ma ludzkie DNA, ludzkie organy, własne krążenie krwi i nawet kształt
                człowieka już od kilku dni po zapłodnieniu. Istotne więc, z punktu
                widzenia nauki, cechy płodu są identyczne z cechami osoby dorosłej.

                Jedna z aborcjonistek tutaj, powołując się na swoją rzekomą
                znajomość rozwoju płodowego ssaków, usiłowała mi wmówić, że płód
                staje się człowiekiem dopiero wtedy gdy wykształci się mózg, co jej
                zdaniem następuje w 12 tygodniu od zapłodnienia. Okazuje się jednak,
                że fale mózgowe da się zarejestrować już w szóstym tygodniu ciąży.

                Naukowcy przyznają, że są bezradni w określeniu momentu, w
                którym 'płód' staje się człowiekiem. Pozostaje więc zaakceptować, że
                łód jest człowiekiem, że życie płodowe to po prostu jeden z etapów
                rozwoju człowieka. Natomiast aborcja jest w efekcie uśmierceniem
                człowieka w jego wczesnej fazie rozwoju.
                • nick3 Tylko przy założeniu że zarodek jest osobą... 04.02.08, 06:02
                  landaverde napisał:
                  > Wszelka argumentacja, że płód nie jest
                  > człowiekiem ma podłoże czysto semantyczne, a nie naukowe.

                  Jeśli ktoś chce, jak Pac i strona kościelna, twierdzić, że w grę
                  wchodzą wartości, dla których przy stanowieniu prawa nie mogą być
                  przeciwwagą względy "wygody kobiety" (jak zgrabnie mówicie o
                  sprawach, o których nie macie i nie chcecie mieć bladego pojęcia) -
                  to na nim spoczywa obowiązek pokazania, że zarodek jest osobą lub,
                  że jest to mocno prawdopodobne.
                  Inaczej teza o BEZWZGLĘDNIE większej wadze etycznej racji pro-life
                  upada.

                  Więc strona pro-choice na razie w ogóle nie musi tu niczego dowodzić.

                  Obowiązek argumentacji spoczywa na stronie pro-life.


                  Jak ona się z niego wywiązuje?

                  > Tymczasem płód żyje,
                  > ma ludzkie DNA, ludzkie organy, własne krążenie krwi i nawet
                  > kształt
                  > człowieka już od kilku dni po zapłodnieniu. Istotne więc, z punktu
                  > widzenia nauki, cechy płodu są identyczne z cechami osoby dorosłej.

                  Nie wiem, do czego "istotne" "z punktu widzenia nauki".

                  Ale chyba nie do określenia człowieczeństwa płodu, bo

                  > Naukowcy przyznają, że są bezradni w określeniu momentu, w
                  > którym 'płód' staje się człowiekiem.

                  Cechy, które wymieniłeś, są słabymi świadectwami za czyimś
                  człowieczeństwem.

                  Krążenie krwi, wątroba czy ludzkie DNA nijak nie są oznakami osoby.

                  Argumentację "z wyglądu" sam określiłeś parę linijek wcześniej jako
                  bezwartościową.

                  Skądinąd to bzdura z tym "kształtem człowieka kilka dni po
                  zapłodnieniu". Chyba że potrafisz zobaczyć Matkę Boską na szybie:)


                  > Pozostaje więc zaakceptować, że
                  > płód jest człowiekiem

                  Nijak to nie wynika z poprzedzających zdań.


                  Skądinąd uważam, że uczłowieczenie płodu, choć stopniowe, postępuje
                  dość szybko.

                  Ale też uważam, że mówienie o człowieczeństwie zarodka w pierwszych
                  tygodniach jest kompletną fikcją.

                  Dla rygorystycznego dyskutanta zaś powiem: jest bezzasadne.

                  A przynajmniej - o ile nie zakładać, że człowiek jest "substancją" -
                  nie przedstawiłeś żadnego przekonującego uprawdopodobnienia.

                  A to jest założenie "semantyczne nie naukowe" ("metafizyczne").


                  "Człowiek" może być jak "las".


                  Jest ewidentne, że dwa drzewa nie są lasem.

                  Trzeba poczekać, aż się rozsieją:)
                  • landaverde Re: Tylko przy założeniu że zarodek jest osobą... 05.02.08, 00:27
                    Kręcisz człowieku. Z faktu, że naukowcy nie moga określić momentu w
                    którym płód staje się człowiekiem wynika właśnie, że płód jest
                    człowiekiem, właśnie na zasadzie "a sekundę wcześniej". Nie
                    przedstawiłeś żadnego argumentu na obalenie tej zasady, poza
                    rzuceniem stwierdzenioa, że to czy owo jest "słabe". Słabe do jest
                    całe twoje wodolejstwo i unikanie rzeczowej dyskusji.
                    • nick3 Przeczytaj post "Może - ważne:)" 05.02.08, 09:03
                      Jest na pierwszej stronie tego wątku.
                      • landaverde Obalanie chochołów, czyli manipulacja 07.02.08, 21:56
                        nick3 napisał:

                        > Jest na pierwszej stronie tego wątku.

                        Przeczytałem. Twój sposób argumentowania polega na obalaniu
                        chochołów, które sam stawiasz. Temat główny zamieniasz na coś co,
                        jak twierdzisz, jest jego paralelą, a w istocie jest absurdem. Potem
                        zaś dowodzisz absurdalności twojego przykładu. Nie ze mną te numery
                        Bruner...
                        • nick3 Przeproś nessie to pogadamy, kato-prostaku! 07.02.08, 22:03
                          Napisałem ci, że ze swoją zero-jedynkową logiką próbujesz zaprzeczyć
                          ciągłemu i procesualnemu charakterowi zmiany (właśnie jak Zenon).

                          Ale nie o tym teraz będzie mowa.

                          Tylko o tym, że jak typowy wulgarny dewot obrażasz polemistkę.
                          • mg2005 Re: Przeproś nessie to pogadamy, kato-prostaku! 10.02.08, 21:30
                            nick3 napisał:

                            > Napisałem ci, że ze swoją zero-jedynkową logiką próbujesz
                            zaprzeczyć
                            > ciągłemu i procesualnemu charakterowi zmiany (właśnie jak Zenon).
                            >

                            Czy można być 'częściowo' w ciąży ?...;)
                          • landaverde Re: Przeproś nessie to pogadamy, kato-prostaku! 11.02.08, 06:50
                            nick3 napisał:

                            > Napisałem ci, że ze swoją zero-jedynkową logiką próbujesz
                            zaprzeczyć
                            > ciągłemu i procesualnemu charakterowi zmiany (właśnie jak Zenon).

                            Logika człowieku, jako dziedzina nauki, jest z definicji zero-
                            jedynkowa, działa tylko na zasadzie prawda-fałsz. Uświadom więc
                            sobie, że jedyne poprawne używanie logi to właśnie zero-jedynkowe.
                            Inaczej to nie jest żadna logika, tylko retoryczne wodolejstwo.

                            Do 'ciągłego charakteru zmiany' się odniosłem - napisałem, że jedyny
                            związek między rozwojem płodu a przykładem z lasem jest to, że w
                            którymś momencie jakąś liczbe drzew można już nazwać lasem, wobec
                            czego jakaś liczbe komórek, bąź też zespół innych czynników, każe
                            nam nazwać płód człowiekiem. Zapytałem więc jakie to czynniki
                            powodują, że to już jest człowiek. Jak dotąd odpowiedzią z twojej
                            strony jest cisza, albo takie jak tu wykręty.

                            A co do obrażania - wyrażam zdziwienie, że człowiek który jest
                            niewrażliwy na masakrowanie nienarodzonego dziecka może czuć się
                            obrażony oceną moralną jego/jej osoby.
                  • mg2005 Re: Tylko przy założeniu że zarodek jest osobą... 06.02.08, 21:48
                    nick3 napisał:
                    >
                    > Ale też uważam, że mówienie o człowieczeństwie zarodka w
                    pierwszych
                    > tygodniach jest kompletną fikcją.


                    A jak definiujesz 'człowieczeństwo' ?
              • landaverde Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 06:35
                js111 napisała:
                > A wogóle to mam wrażenie, że bardziej interesują cię PARAGRAFY niż
                > realne życie (gwałty małżeńskie i ich niemal zerowa ścigalność i
                > karalność, podziemie aborcyjne i fakt, ze tam gdzie aborcja jest
                > legalna, liczba aborcji regularnie spada)

                Ależ to ty i twoja przedmówczyni wprowadziłyście temat ustaw i
                przepisów aby uzasadnić ustawodastwo proaborcyjne. Ja ci na to po
                prostu konsekwentnie odpowiadam.

                To nie prawda, że "tam gdzie aborcja jest legalna, liczba aborcji
                regularnie spada". Przykład Stanów Sjednoczonych pokazuje, że jest
                odwrotnie. Zalegalizowanie przerywania ciąży w 1973r doprowadziło do
                tego, że liczba dokonywanych aborcji poszła w miliony. Od
                wprowadzenia w 2003r ustawy antyaborcyjnej zanotowano znaczny spadek
                liczby aborcji.
                • js111 Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 17:31
                  Gdyby aborcja nie była prawnie zakazana, byłaby dozwolona.
                  Komu zależy na istnieniu paragrafu?
                  • landaverde Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 05.02.08, 01:06
                    Jednej i drugiej stronie zależy na istnieniu paragrafu, tylko różnej
                    treści. W przypadku przeciwników aborcji im zależy na tym by
                    powstrzymać 'zabiegi', które w ich przekonaniu są brutalnym
                    morderstwem niewinnych istot.
        • milutas Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 22:35
          Jak wyżej: doszło do sytuacji kryminalnej i kobieta nie wyraziła zgody na obecność tej osoby - aborcja dopuszczalna?
          • landaverde Patrz wyżej - przypadek skrajny 04.02.08, 06:01
            Moją opinię na ten temat wyraziłem już wyżej.
    • aron2004 Aborcyjna hipokryzja 04.02.08, 07:33
      samochody też w Polsce są kradzione a nadal obowiązuje zakaz
      kradzenia samochodów. Ech, panie Pacewicz...
    • ukos Gdy płód będzie utrzymywany 9 miesięcy in vitro... 04.02.08, 17:01
      ...a technika medyczna zapewni bezpieczne przenoszenie go w każdym
      wieku poza organizm matki, to aborcja w celu unicestwienia płodu
      będzie nie do pomyślenia - tak jak już teraz zabicie 22-tyg. płodu,
      kiedy zdarza mu się przeżyć aborcję. I taka jest, wobec postępu
      medycyny, niewątpliwa przyszłość. A dzisiejsze "postępowe" wrzaski
      będą wspominane tak jak skała tarpejska.
      • nick3 Clerical fiction 05.02.08, 02:47
        Ekstrapolujesz.

        To prawda, że możliwości medyczne zachowania przy życiu coraz
        mniejszych wcześniaków wpłynęły na mentalność ludzi w kwestii wieku
        płodu, do którego dopuszcza się aborcję.

        Ale wątpię, czy w związku z tym ludzie zaczną czuć się w obowiązku
        hodować każdą zygotę in vitro, kiedy w przyszłości zaistnieje taka
        możliwość.

        Tak jak zakazywalibyśmy aborcji 22 tygodniowego płodu niezależnie od
        kwestii, czy można go uratować, tak samo, sądzę, nie zmieni się
        radykalnie pogląd stopień uczłowieczenia zygoty, pomimo ewentualnej
        możliwości hodowania jej całkowicie in vitro.

        Mówienie o "skale tarpejskiej" uparcie przemilcza fakt, że mocno
        wątpliwy osobowy status zarodka przyjmuje się dogmatycznie, a nie na
        drodze akceptowalnej argumentacji.
    • makiawelista Aborcyjna hipokryzja 05.02.08, 16:30
      Dyskusja "kiedy zaczyna się człowiek" zawsze będzie nierozwiązana -
      każdy ma swój pogląd, zwykle uzasadniony.
      Dlatego jestem zwolennikiem nieograniczonej legalizacji aborcji.
      Jeśli ktoś chce, może, nawet musi, to lepiej by robiło to państwo
      niż obskurne nielegalne kliniki. Landaverde i spółki nikt do niej
      nie zmusza. Niech pojmą, że komuś sumienie nie broni usuwać płodu.
      • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 06.02.08, 09:05
        makiawelista napisał:

        > Dyskusja "kiedy zaczyna się człowiek" zawsze będzie nierozwiązana -

        > każdy ma swój pogląd, zwykle uzasadniony.


        He,he...Chętnie poznałbym uzasadnienie poglądu, że człowiek zaczyna
        się w momencie narodzin...))


        > Dlatego jestem zwolennikiem nieograniczonej legalizacji aborcji.

        Twoja logika jest logiką nazistowską...

        > Jeśli ktoś chce, może, nawet musi, to lepiej by robiło to państwo
        > niż obskurne nielegalne kliniki.

        Państwo nie powinno przykładać ręki do zbrodniczych praktyk
        - ale człowiek o nazistowskiej mentalności nie może tego zrozumieć...
        • makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 06.02.08, 17:50
          Co za czasy... Obraża mnie człowiek, który myli liberalizm z
          nazizmem.
          • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 06.02.08, 21:51
            makiawelista napisał:

            > Co za czasy... Obraża mnie człowiek, który myli liberalizm z
            > nazizmem.

            Zabijanie nienarodzonych ludzi nazywasz liberalizmem ?!?...
            • makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 07.02.08, 07:43
              Liberalizmem jest tolerowanie poglądu, iż dla kogoś płód to nie
              człowiek. Nazizm to brak takiej tolerancji. Ja nie zmuszam nikogo do
              aborcji, ty zmuszasz do jej nie wykonania. Czy ten od wolnej woli
              jest nazistą? Sądzę że nie.
              • dziwak4 Re: Aborcyjna hipokryzja 08.02.08, 03:55

                Nigdy nie rozumialem i chyba nie zrozumiem dyskusji
                na temat aborcji.
                Dla mnie sprawa jest oczywista,ze aborcja jest wykroczeniem
                etycznym a nie prawnym,dlatego powinna byc dozwolona poprzez
                prawo panstwowe,a to ze jakies kodeksy etyczne, religijne
                zabraniaja go to wynika z ich dogmatow i moga byc przestrzegane
                poprzez swych wyznawcow i wszystko ok. lub nie i wtedy sa one
                grzechem w ramach tych religii.
                Aborcja nie moze byc uwazana w danym spoleczescie jako lamanie
                prawa,czyli przestepstwo,bo to tylko moze prowadzic do jej
                zwiekszenia i nielegalnosci co jest gorszym niz jej akceptacja.
                Wydaje mi sie to dosyc jasne szczegolnie z punktu widzenia
                matki dziecka ale i ojca rowniez.To wszystko.
                • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 10.02.08, 09:51
                  dziwak4 napisał:

                  > Dla mnie sprawa jest oczywista,ze aborcja jest wykroczeniem
                  > etycznym a nie prawnym,dlatego powinna byc dozwolona

                  Jeśli płód jest istotą ludzką, to jest to wykroczenie prawne.
                  Ja twierdzę, że organizm rozwijający się wg odrębnego ludzkiego DNA
                  - jest istotą ludzką. Potrafisz udowodnić, że nie (skoro sprawa
                  jest 'oczywista') ?...

                  > Aborcja nie moze byc uwazana w danym spoleczescie jako lamanie
                  > prawa,czyli przestepstwa, bo to moze tylko prowadzic do jej
                  zwiekszenia

                  Potrafisz to racjonalnie wyjaśnić ?...

                  > Wydaje mi sie to dosyc jasne szczegolnie z punktu widzenia
                  > matki dziecka

                  A z punktu widzenia dziecka ?...

                  • dziwak4 Re: Aborcyjna hipokryzja 11.02.08, 19:05
                    mg2005 napisał:

                    > dziwak4 napisał:
                    >
                    > > Dla mnie sprawa jest oczywista,ze aborcja jest wykroczeniem
                    > > etycznym a nie prawnym,dlatego powinna byc dozwolona
                    >
                    > Jeśli płód jest istotą ludzką, to jest to wykroczenie prawne.
                    > Ja twierdzę, że organizm rozwijający się wg odrębnego ludzkiego DNA
                    > - jest istotą ludzką. Potrafisz udowodnić, że nie (skoro sprawa
                    > jest 'oczywista') ?...
                    >
                    > > Aborcja nie moze byc uwazana w danym spoleczescie jako lamanie
                    > > prawa,czyli przestepstwa, bo to moze tylko prowadzic do jej
                    > zwiekszenia
                    >
                    > Potrafisz to racjonalnie wyjaśnić ?...
                    >
                    > > Wydaje mi sie to dosyc jasne szczegolnie z punktu widzenia
                    > > matki dziecka
                    >
                    > A z punktu widzenia dziecka ?...
                    >

                    Alez oczywiscie,ze masz racje.Ja tak napisalem w celu rozluznienia
                    sytuacji i odroznienia zbrodni od aborcji.
                    Sam nigdy bym sie na aborcje nie zgodzil,a kobiecie chocby byla
                    tylko znajoma a ja nie ojcem odradzal.
                    Tej zas ktora jej dokonala juz probowalbym stanac na nogi.
                    Tutaj chodzi o poczucie winy,czyli o to ze jezeli bedziemy
                    sadzic kobiete ktora popelnila aborcje jako zbrodniarza,
                    to mozemy za chwile miec druga ofiare,a mianowicie ja sama
                    popelniajaca samobojstwo i wtedy my bedziemy "prawdziwymi"
                    mordercami.Ktoz nas wtedy sadzic bedzie?
                    Kazda kobieta podejmujaca decyzje przerwania przezywa dramat
                    i to jest Jej kawakek zycia.
                    Nie zmuszajmy ja do wyboru poprzez straszeniem wyrzuceniem
                    na margines zycia,bo jestesmy wtedy podobni do tych narodow
                    i plemion ktore kamieniuja kobiety za znajomosci z jakims
                    mezczyzna po smierci meza.
                    Badzmy narodem cywilizowanym, a nie fanatycznym i glupim.

                • landaverde Zabójstwo jest i powinno być ścigane przez prawo 11.02.08, 05:30
                  dziwak4 napisał:
                  > Dla mnie sprawa jest oczywista,ze aborcja jest wykroczeniem
                  > etycznym a nie prawnym,dlatego powinna byc dozwolona poprzez
                  > prawo panstwowe,a to ze jakies kodeksy etyczne, religijne
                  > zabraniaja go to wynika z ich dogmatow...

                  Zabić człowieka można na bardzo wiele sposobów, ale prawo karne
                  żadnego z nich pozytywnie nie wyróżnia, przynajmniej na tyle, by nie
                  uważać go za zabójstwo. I trzeba sobie otwarcie powiedzieć – tak
                  zwana „aborcja” nie jest żadnym „zabiegiem”. Jest zabójstwem
                  człowieka – tyle, że bardzo małego. Ale czyż ludzi bardzo małych, a
                  wskutek tego absolutnie bezbronnych, nie powinno się specjalnie
                  chronić? Czyż nie na tym powinien polegać humanitaryzm i
                  cywilizacja?
              • mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 10.02.08, 22:08
                makiawelista napisał:

                > Liberalizmem jest tolerowanie poglądu, iż dla kogoś płód to nie
                > człowiek.

                Odróżnij tolerowanie poglądu od tolerowania aborcji.
                Czy tolerowanie poglądów faszystowskich to tolerowanie faszyzmu ?...


                > Czy ten od wolnej woli
                > jest nazistą? Sądzę że nie.

                Istotą lewackich ideologii (nazizm, komunizm) jest przekonanie, że
                można poświęcić pewne osoby dla 'swobody' i 'szczęścia' innych osób.
                To może być Żyd, 'wróg klasowy' albo nienarodzone dziecko...
              • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 11.02.08, 05:55
                makiawelista napisał:

                > Liberalizmem jest tolerowanie poglądu, iż dla kogoś płód to nie
                > człowiek. Nazizm to brak takiej tolerancji. Ja nie zmuszam nikogo
                do
                > aborcji, ty zmuszasz do jej nie wykonania. Czy ten od wolnej woli
                > jest nazistą? Sądzę że nie.

                Pogląd, że ktoś nie jest człowiekiem, w związku z czym można
                pozbawić go życia, to rasizm. Tolerancja, jak sama nazwa wskazuje,
                to tolerowanie czegoś, nie mylić z akceptacją. Liberalizm bynajmniej
                nie polega na tolerowaniu rasizmu. To o czym piszesz to nie jest
                żaden liberalizm.

                "Tymczasem (cytując liberała Monteskiusza!), wolność to dobro, które
                pozwala korzystać z innych dóbr, oraz możność czynienia tego, co
                czynić powinniśmy. A zasady moralne są stałe, również wtedy, gdy są
                łamane (przeze mnie, ciebie, jego, ją), są drogowskazem i punktem
                odniesienia jednostek i społeczeństw."
      • landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 11.02.08, 06:00
        makiawelista napisał:
        > Niech pojmą, że komuś sumienie nie broni usuwać płodu.

        Pojmij, że komuś sumienie nie broni mordować ludzi dorosłych.
        To jest nadal zbrodnia.
    • ludwig2002 Re: Aborcyjna hipokryzja 08.02.08, 09:01
      Hola Vargas:

      Por casualidad no eres hermano/na de IAN. Un cordial saludo

      Luis Valdivia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka