vargas 29.01.08, 19:31 Dyskusja jest potrzebna, ale z fachowcami, a nie z onanistami w habitach czy ludzmi, ktorzy wierza, ze mozna zaplodnic dziewice bez stosunku plciowego. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
2560a Re: Aborcyjna hipokryzja 29.01.08, 21:56 Ponadto nie tak różowo wygląda też lista krajów, w których aborcja jest dozwolona bez ograniczeń. To bowiem nie tylko Kanada, Francja, Niemcy czy Norwegia, ale także Rosja, Kuba, Chiny, Wietnam, Korea Północna. Wiem jak to wyglada w Kanadzie a przynajmniej w prowincji w ktorej mieszkam.Kazda kobieta w poczatkowym okresie ciazy moze dokonac aborcji.Oczywiscie nie robi sie tego na kazdym rogu a w szpitalach. Zaczyna sie od wizyty w options clinic, odbywa sie krotka rozmowe na temat dlaczego nie chce sie donosic ciazy/ powod moze byc od zdrowotnego po spoleczny np. jest sie studentka i to nie czas na dziecko/,robi pare drobnych badan i zostaje wyznaczony termin zabiegu.Nie slyszalem by komus odmowiono.Nie wiem jakie ulatwienia mozna wprowadzic w systemie by autor tekstu uznal system za rozowy. Oczywiscie zabiegow nie dokonuje sie w szpitalach katolickich bo to nie jest zgodne z nauka kosciola. W moim miescie chodzi sie do ginekologa w szpitalu katolickim, bo tam jest oddzial ginekologiczno- polozniczy, a zabiegow dokonuja ci sami specjalisci 300 metrow dalej w szpitalu publicznym. Widocznie nauka kosciola zabrania aborcji tylko pod katolickim dachem. O pozostalych w/w krajach nie mam pojecia. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Aborcyjna hipokryzja 29.01.08, 21:59 Przede wszystkim pokazać, że poglądy przeciwników legalizacji aborcji to nie jakiś zbiór przesądów niewiadomego pochodzenia albo religijnych zabobonów, ale logiczna konsekwencja opcji światopoglądowej, która mówi, że płód ludzki jest człowiekiem i należy mu się ochrona. ************************************ Na jedno wychodzi, bo autor zręcznie ominął fakty, z którymi ciężko polemizować. A fakty są takie, że ilość Polek przeprowadzających aborcję nie spadła ani trochę. Po prostu robią to za granicą lub nielegalnie. Ustawa jest wyrazem hipokryzji ustawodawcy, a nie żadnym kompromisem czy szczególny dobrem. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Aborcyjna hipokryzja 29.01.08, 22:10 O hipokryzję należy w tym przypadku oskarżyć raczej zwolenników przymusu rodzenia. Czy "pro lifersi" naprawdę uważają człowieka za płód? Gdzie w takim razie pozostałe uregulowania prawne, gdzie petycje i monity o wprowadzenie ewidencji płodów, chrztów płodów, wypłacania zasiłków pogrzebowych w przypadku śmierci płodu? Czy ciężarna ma prawo do ulgi podatkowej na dziecko? Dlaczego ci, którzy najgłośniej krzyczą o "człowieczeństwie" płodu, odnoszą się tylko do przymusu urodzenia? Gdzie się podziała reszta ochrony płodu? Idźmy dalej tropem człowieczeństwa płodu. Każdy chyba się zgodzi, że dziecka nie wolno upijać, nie wolno podawać mu leków niezaleconych przez lekarza, nie wolno głodzić, nie wolno podawać mu nikotyny. Czy należy oczekiwać, że zwolnennicy człowieczeństwa płodu zaczną nawoływać do całodobowego monitorowania kobiet, czy aby nie przebywają w zadymionym pomieszczeniu, nie łykają aspiryny? Albo czy nie upijają się, nie używają narkotyków? Czy amatorzy pro-life myślą o człowieczeństwie płodu na widok pijanej do nieprzytomności kobiety w ciąży? Czy zgodnie ze swoimi poglądami wzywają wtedy policję i powiadamiają opiekę społeczną o znęcaniu się nad dzieckiem? Odnoszę wrażenie, że to mityczne 'człowieczeństwo' zygoty włącza się i wyłącza w zależności od tematu dyskusji. Gdy chodzi o przymus rodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
kifaru24 Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 12:13 nessie-jp napisała: > O hipokryzję należy w tym przypadku oskarżyć raczej zwolenników przymusu rodzen > ia. > > Czy "pro lifersi" naprawdę uważają człowieka za płód? Gdzie w takim razie > pozostałe uregulowania prawne, gdzie petycje i monity o wprowadzenie ewidencji > płodów, chrztów płodów, wypłacania zasiłków pogrzebowych w przypadku śmierci > płodu? Czy ciężarna ma prawo do ulgi podatkowej na dziecko? Dlaczego ci, którzy > najgłośniej krzyczą o "człowieczeństwie" płodu, odnoszą się tylko do przymusu > urodzenia? Gdzie się podziała reszta ochrony płodu? Dziecko jeszcze nie urodzone ma prawo do dziedziczenia. W wielu krajach oskarzony o zabicie kobiety ciezarnej odpowiada za podwojne zabojstwo. > > Idźmy dalej tropem człowieczeństwa płodu. Każdy chyba się zgodzi, że dziecka ni > e > wolno upijać, nie wolno podawać mu leków niezaleconych przez lekarza, nie wolno > głodzić, nie wolno podawać mu nikotyny. Czy należy oczekiwać, że zwolnennicy > człowieczeństwa płodu zaczną nawoływać do całodobowego monitorowania kobiet, cz > y > aby nie przebywają w zadymionym pomieszczeniu, nie łykają aspiryny? Albo czy ni > e > upijają się, nie używają narkotyków? Rowniez osoby juz urodzone nie sa poddawane calodobowemu monitorowaniu w celu sprawdzenia, czy nie przebywaja w zadymionym pomieszczeniu i nie upijaja sie. To chyba oczywiste. > > Czy amatorzy pro-life myślą o człowieczeństwie płodu na widok pijanej do > nieprzytomności kobiety w ciąży? Czy zgodnie ze swoimi poglądami wzywają wtedy > policję i powiadamiają opiekę społeczną o znęcaniu się nad dzieckiem? Czy zwolennicy pro-choice robia cos w takiej sytuacji? Jesli pomagaja tym, ktore decyduja sie usunac, to logiczne, ze beda pomagac rowniez tym, ktore decyduja sie urodzic. Wszakze to "pro- choice" a nie tylko "pro-abortion". > > Odnoszę wrażenie, że to mityczne 'człowieczeństwo' zygoty włącza się i wyłącza > w > zależności od tematu dyskusji. Gdy chodzi o przymus rodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
debilator Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 12:50 > > Czy amatorzy pro-life myślą o człowieczeństwie płodu na widok > pijanej do > > nieprzytomności kobiety w ciąży? Czy zgodnie ze swoimi poglądami > wzywają wtedy > > policję i powiadamiają opiekę społeczną o znęcaniu się nad > dzieckiem? > > Czy zwolennicy pro-choice robia cos w takiej sytuacji? Jesli > pomagaja tym, ktore decyduja sie usunac, to logiczne, ze beda > pomagac rowniez tym, ktore decyduja sie urodzic. Wszakze to "pro- > choice" a nie tylko "pro-abortion". Tu się zapędziłeś - "pro-choice" nie oznacza chyba pomocy w usuwaniu ciąży, ale raczej brak_zakazu. A w tle - zapewne - jest założenie, że jeśli kobieta, która nie_jest_zmuszana do porodu, podejmuje decyzję o urodzeniu, można od niej (w bajeczkach dla grzecznych czieci także od jej partnera) oczekiwać odpowiedzialności za dalsze losy potomstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 16:52 > W wielu krajach (...) Ale nie w Polsce, prawda? W Polsce płód nie jest człowiekiem dopóty, dopóki kobieta nie pomyśli o aborcji. > Rowniez osoby juz urodzone nie sa poddawane calodobowemu > monitorowaniu w celu sprawdzenia, czy nie przebywaja w zadymionym > pomieszczeniu i nie upijaja sie. To chyba oczywiste. Dzieci jednak są kontrolowane. Dlaczego nie otoczyć taką samą opieką i kontrolą płodów? Przecież pracownicy opieki społecznej mogą odebrać dziecko alkoholiczce. A co z analogiczną opieką nad dzieckiem-płodem? Dlaczego ma mieć mniejsze prawa? > Czy zwolennicy pro-choice robia cos w takiej sytuacji? Jesli > pomagaja tym, ktore decyduja sie usunac, to logiczne, ze beda > pomagac rowniez tym, ktore decyduja sie urodzic. Ja robię coś w takiej sytuacji, I pomagam. Kobiecie. > Nie mowimy o zygocie, tylko o plodzie. Nie mozna urodzic lub usunac > zygoty. 1. Co to jest zygota? 2. Kiedy pojawia się płód, a znika zygota? 3. Czy zygota jest człowiekiem, czy tylko "płód"? Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 00:42 kifaru24 napisała: > Nie mowimy o zygocie, tylko o plodzie. Nie mozna urodzic lub usunac > zygoty. ********************************** Z urodzeniem płodu też są kłopoty, bo jest to poronienie. O urodzeniu mówi się w przypadku dziecka. Są więc bardzo wyraźnie uświadomione wartości graniczne. Zwolennicy pro-choice nigdy nie twierdzili, że płód pozostaje płodem po urodzeniu, bo to determinowałoby możliwość aborcji po urodzeniu. Z kolei zwolennicy pro-life nie mają żadnych oporów, by ekstrapolować człowieczeństwo aż do zygoty, choćby w dyskusji o in vitro. Jajko to nie kura, kura to nie jajko. Możemy uznać, że jajko jest potencjalną kurą, ale nie możemy przypisywać cech dorosłego osobnika jajku. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Takes a man to suffer ignorance and smile... 03.02.08, 02:35 maruda.r napisał: > Jajko to nie kura, kura to nie jajko. Możemy uznać, że jajko jest potencjalną > kurą, ale nie możemy przypisywać cech dorosłego osobnika jajku. Oczywiście, że jajko to nie kura. Zarodek wewnątrz jajka, o ile zostało zapłodnione, to kura, reszta to materiał budulcowy. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 03.02.08, 17:46 ..oraz że jest to fakt, który jest przedmiotem wiedzy (lub przynajmniej dającego się uargumentować znacznego prawdopodobieństwa) - tylko przy takim założeniu rozumowanie władz kościelnych (i Paca) miałoby moc wiążącą. A tymczasem stanowisko katolickiego "prawa naturalnego" nie jest czymś szeroko uznanym za wiedzę (poza kręgami katolickimi), zaś argumenty przytaczane za "człowieczeństwem od poczęcia" są słabe ("kolor oczu zapisany w DNA", "nie widać innego momentu wyróżnionego w rozwoju płodu"). To są bardzo słabe argumenty. Dowodzące raczej nieporadności naszych pojęć niż czegokolwiek innego. Wyznawcy Prawdy znani są jednak z przykrej postawy: "Może i nie mamy rozstrzygających argumentów, ale prawo przecież musi być i tak tworzone według Prawdy, a nie przypadkowego zdania większości" (a to oznacza postawienie teokracji w miejsce demokracji) Pacowi i zwolennikom "pro-life" można też zwrócić uwagę, że nawet gdyby były jakieś mocne argumenty za człowieczeństwem "od poczęcia", to i tak nie byłoby jasne, czy za owo zabicie płodu należałoby karać. Wprawdzie to sytuacja rzadka, gdy jakiś rodzaj zabójstwa pozostawia się bez sankcji, ale być może ustawodawca "pro-life" tak właśnie powinien zrobić, jeśliby okazało się, że legalizacja aborcji jest czynnikiem (lub jednym z czynników) wyraźnie zmniejszających liczbę faktycznych aborcji. A wiele wskazuje, że - ku zdumieniu wielbicieli kar - tak właśnie jest! (Do spadku liczby aborcji najbardziej przyczynia się bowiem liberalizacja kultury, a legalizacja ustawy aborcyjnej jest właśnie - paradoks! - jednym z ważnych czynników prowadzących do tego. Krajem, w którym jest najmniejsza liczba aborcji jest Holandia.) Strona "pro-life" może powiedzieć, że nie wolno poświęcać "tego konkretnego płodu" dla zmniejszenia "abstrakcyjnej liczby aborcji". Tyle że prawodawca nie ma do czynienia z żadnym "tym konkretnym płodem", lecz właśnie z "abstrakcyjną liczbą". Więc chyba ją powinien swoimi ustawami minimalizować. Wszystko to już przy założeniu (mocno wątpliwym), iż wiadomo, że człowiekiem jest płód "od poczęcia". Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 03.02.08, 19:37 nick3 napisał: > ..oraz że jest to fakt, który jest przedmiotem wiedzy (lub > przynajmniej dającego się uargumentować znacznego > prawdopodobieństwa) - tylko przy takim założeniu rozumowanie władz > kościelnych (i Paca) miałoby moc wiążącą. Czy potrafisz uargumentować dlaczego płód nie jest człowiekiem ? Ciężar dowodu spoczywa na tych, którzy chcą prawa do zabijania płodów > A tymczasem stanowisko katolickiego "prawa naturalnego" nie jest > czymś szeroko uznanym za wiedzę A co jest nie tak z tym 'prawem naturalnym' ? > Pacowi i zwolennikom "pro-life" można też zwrócić uwagę, że nawet > gdyby były jakieś mocne argumenty za człowieczeństwem "od poczęcia", > to i tak nie byłoby jasne, czy za owo zabicie płodu należałoby karać. > > Wprawdzie to sytuacja rzadka, gdy jakiś rodzaj zabójstwa pozostawia > się bez sankcji, W sytuacjach wyjątkowych (zagrożenie życia). Aborcja 'na życzenie' to nie jest sytuacja wyjątkowa. > > (Do spadku liczby aborcji najbardziej przyczynia się bowiem > liberalizacja kultury, a legalizacja ustawy aborcyjnej jest właśnie - > paradoks! - jednym z ważnych czynników prowadzących do tego. Bzdura. Potrafisz wykazać taki związek logiczny ? > Krajem, w którym jest najmniejsza liczba aborcji jest Holandia.) Wykaż, że to z powodu liberalizacji. Jeden kraj to nie dowód. Dlaczego "zapomniałeś" o Francji, W.Brytanii Hiszpanii, USA itd. - gdzie "liberalizacja' przyniosła skutek odwrotny ?... > Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 03.02.08, 20:05 > Ciężar dowodu spoczywa na tych, którzy chcą prawa do zabijania płodów Mylisz się. Zdanie, na które właśnie odpowiadasz, pokazuje dlaczego uważam, że się mylisz. nick3: > > A tymczasem stanowisko katolickiego "prawa naturalnego" nie jest > > czymś szeroko uznanym za wiedzę mg2005: > A co jest nie tak z tym 'prawem naturalnym' ? No cóż, właśnie to, że "nie jest czymś szeroko uznanym za wiedzę". Po prawdzie nie jest w ogóle za nią uznane poza uniwersytetami katolickimi. Jest więc elementem światopoglądu, a nie wiedzą. A prawo demokratyczne powinno odwoływać się do uzasadnień nieświatopoglądowych. > Bzdura. Potrafisz wykazać taki związek logiczny ? To nie jest związek "logiczny", lecz przyczynowy. > Wykaż, że to z powodu liberalizacji. Korelacja pomiędzy liberalnością społeczeństwa a zmniejszeniem się liczby aborcji jest dość ścisła. Zarówno patrząc pod względem krajów jak i epok. > Jeden kraj to nie dowód. Dlaczego "zapomniałeś" o Francji, W.Brytanii > Hiszpanii, USA itd. - gdzie "liberalizacja' przyniosła skutek > odwrotny ?... Nie chce mi się wierzyć. Za wyjątkiem USA, gdzie liberalna ustawa antyaborcyjna nie wpisuje się w całokształt liberalnej kultury, lecz jest elementem izolowanym pośród dość konserwatywnej mentalności. Podobne zjawisko obseruje się w krajach komunistycznych. Dlatego jest właśnie takl jak pisałem: > > (Do spadku liczby aborcji najbardziej przyczynia się bowiem > > liberalizacja kultury, a legalizacja ustawy aborcyjnej jest > właśnie - > > paradoks! - jednym z ważnych czynników prowadzących do tego. Ważnym, ale nie jedynym. Więc nie - wystarczającym. Ale prawdopodobnie koniecznym. Dlatego nawet przy założeniu, że płód od zarodka jest człowiekiem należałoby pozostawić jego ewentualne zabójstwo bez sankcji. Ponieważ prawodawca ma obowiązek wprowadzać takie prawo, by samemu jak najmniej przyczyniać się do szkody. Prawo w sytuacji, gdyby zarodek był człowiekiem i byłoby to wiadome lub bardzo prawdopodobne - minimalizowałoby szkodę nie wtedy, kiedy najskuteczniej piętnowałoby winowajców, lecz wtedy, kiedy najskuteczniej zmniejszałoby liczbę aborcji. Czy nazwać tę sytuację 'wyjątkową' czy nie to kwestia werbalna. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 03.02.08, 23:03 Zaniepokojenie zabijaniem jest w emocjonalności 'katolików walczących' - bardzo wybiórcze. Teologia moralna wyrównała niekonsekwencje w ocenie zabijania ludzi dopiero piórem Jana Pawła II-ego w "Evangelium Vitae". I raczej rzekłbym niechętnie i pod presją. Emocjonalność ortodoksyjnej gorliwości - nie uczyniła tego nigdy. Dlatego sądzę, że bynajmniej to nie ze współczucia, czegoś na kształt buddyjskiej ahimsy, awersji do zadawania cierpienia, czy choćby poczucia drogocenności istnienia każdego człowieka konserwatywni pro-lajfersi "bronią życia", czyli, mówiąc bez obudowy werbalnej, domagają się więzienia za usunięcie zarodka czy nawet zygoty. Oni to robią po to, by, jeśli nie światopogląd chrześcijański, to przynajmniej stanowiąca prostą drogę do narzucenia go filozofia arystotelesowsko-tomistyczna zdobyła sobie - przynajmniej de facto, na drodze precedensu - status prawomocnego uzasadnienia prawa państwowego. Do tego służy Kościołowi katolickiemu miłość do maleńkich serduszek bijących w matczynym łonie. Obawiam się, że przede wszystkim do tego. To jest chytra strategia przeciwko demokracji - ustrojowi, który czyni świat ludzkim i, o zgrozo, nie potrzebuje do tego chrześcijańskiej Prawdy Jedynej. A to jest dla racji bytu chrześcijaństwa zagrożenie śmiertelne i Kościół nigdy nie może się na to zgodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 04.02.08, 16:45 > To jest chytra strategia przeciwko demokracji - ustrojowi, który > czyni świat ludzkim Nowy przodujacy ustroj? :) Ale to chyba nie ta "demokracja burzuazyjna"? I ponoc rowniez nie "demokracja ludowa"? To co to za tajemnicza "demokracja"? DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 05.02.08, 02:17 Pozdrawiam;-) (Przeczytaj post 'Może - ważne:)' ze trzydzieści linijek niżej. Jeśli chcesz.) Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 05.02.08, 13:34 > (Przeczytaj post 'Może - ważne:)' ze trzydzieści linijek niżej. > Jeśli chcesz.) Nie chce mi sie, prawde mowiac. Potrafie sobie wyobrazic, co piszesz. Nowa "demokracja ludowa" (wcielenie nr 334) juz bedzie naprawde "ludowa", prawda? Twoim zapewnieniom "naprawde tak (nie) jest" niepodobna nie ulec, prawda? DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 05.02.08, 16:08 Sam jesteś nudziarz, donq. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 05.02.08, 20:46 > Sam jesteś nudziarz, donq. Ale przynajmniej z nas dwóch ty masz dobre samopoczucie polegające na przekonaniu, że mówisz rzeczy "ważne", głębokie i nowe. Jest to niezwykle komiczne (nawet pomijając obraz relatywisty, który wierzy, że mówi rzeczy "ważne", który jest absolutnie rechotogenny). DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 04.02.08, 21:18 nick3 napisał: > > Dlatego sądzę, że bynajmniej to nie ze współczucia, czegoś na > kształt buddyjskiej ahimsy, awersji do zadawania cierpienia, czy > choćby poczucia drogocenności istnienia każdego człowieka > konserwatywni pro-lajfersi "bronią życia", czyli, mówiąc bez obudowy > werbalnej, domagają się więzienia za usunięcie zarodka czy nawet > zygoty. > Jeśli tak to widzisz, to rzeczywiście jesteś bardzo głupi... > Oni to robią po to, by, jeśli nie światopogląd chrześcijański, to > przynajmniej stanowiąca prostą drogę do narzucenia go filozofia > arystotelesowsko-tomistyczna zdobyła sobie - przynajmniej de facto, > na drodze precedensu - status prawomocnego uzasadnienia prawa > państwowego. A jaką filozofię ty proponujesz ? > Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 07.02.08, 01:21 nick3 napisał: > > > > Dlatego sądzę, że bynajmniej to nie ze współczucia, czegoś na > > kształt buddyjskiej ahimsy, awersji do zadawania cierpienia, czy > > choćby poczucia drogocenności istnienia każdego człowieka > > konserwatywni pro-lajfersi "bronią życia", czyli, mówiąc bez > obudowy > > werbalnej, domagają się więzienia za usunięcie zarodka czy nawet > > zygoty. > > mg2005 napisał: > Jeśli tak to widzisz, to rzeczywiście jesteś bardzo głupi... Tak to widzę. Nie pozwala mi tego widzieć inaczej nieodmiennie towarzyszące "ortodoksom" upodobanie do "surowego prawa", w tym do KS (którego u większości nie osłabiły nawet fragmenty z "Evangelium Vitae"), do wszelkiego drakoństwa, gdzie tylko rozważana jest taka możliwość, do lekceważenia wszelkiej interwencji przeciwko cierpieniu zwierząt, do "chronienia" przyrody "tylko ze względu na człowieka" (vide Rospuda), do wiary w politykę odstraszania, zbrojenia i w wojny prewencyjne, do dyskryminacji i szykanowania imigrantów, "obcych naszej tradycji". Ale tu nad "serduszkiem bijącym w łonie" nagle "Mamusiu, dlaczego chcesz mnie zabić!" Bujajcie się!:) Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: "Prawo do życia" czy do narzucania tomizmu?:) 10.02.08, 11:27 nick3 napisał: > > Nie pozwala mi tego widzieć inaczej nieodmiennie > towarzyszące "ortodoksom" Czy obrońcy życia to 'ortodoksi' ? W jakim sensie ? >upodobanie do "surowego prawa", w tym do > KS Uważają, że to zmniejszy ilość ofiar - to źle ?... >(którego u większości nie osłabiły nawet fragmenty z "Evangelium > Vitae"), Ortodoksi nie słuchają Papieża ?...:) > do lekceważenia wszelkiej interwencji przeciwko > cierpieniu zwierząt, Co takiego ?!... >do "chronienia" przyrody "tylko ze względu na > człowieka" (vide Rospuda) Uważają, że życie ludzi jest ważniejsze od życia roślinek bagiennych? > do wiary w politykę odstraszania, > zbrojenia i w wojny prewencyjne, Co to ma do rzeczy, lewacki fałszywy pacyfisto ?!... > do dyskryminacji i szykanowania > imigrantów, "obcych naszej tradycji". > Gość powinien dostosować się do obyczajów gospodarza - ale czy lewak może to zrozumieć ?... > > Bujajcie się!:) Znów mówisz do mnie w liczbie mnogiej, paranoiku... :0 Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 04.02.08, 21:06 nick3 napisał: > > Ciężar dowodu spoczywa na tych, którzy chcą prawa do zabijania > płodów > > Mylisz się. Czyżby ? Gdy Niemcy mordowali Polaków, bo uważali nas za podludzi - to na kim spoczywał 'ciężar dowodu' ?... Chcesz usprawiedliwić Niemców ?... >>> mg2005: > > A co jest nie tak z tym 'prawem naturalnym' ? > > > No cóż, właśnie to, że "nie jest czymś szeroko uznanym za wiedzę". > > Po prawdzie nie jest w ogóle za nią uznane poza uniwersytetami > katolickimi. Czay filozofia odrzuca ideę 'prawa naturalnego' ? > > Jest więc elementem światopoglądu, a nie wiedzą Powinieneś zrozumieć,że każde prawo wynika ze światopoglądu. Z wiedzy naukowej nie wynika żadne prawo. > > A prawo demokratyczne powinno odwoływać się do uzasadnień > nieświatopoglądowych. Tu mnie rozbawiłeś... "Prawo neutralne światopoglądowo"?... :)) > > > To nie jest związek "logiczny", lecz przyczynowy. No właśnie wykaż logicznie ten związek... > > > Wykaż, że to z powodu liberalizacji. > > Korelacja pomiędzy liberalnością społeczeństwa a zmniejszeniem się > liczby aborcji jest dość ścisła. Zarówno patrząc pod względem krajów > jak i epok. Przykłady ?... > > > Nie chce mi się wierzyć. To dziwne, bo to logiczne: wiekszy liberalizm - większa swoboda obyczajowa - upadek zasad moralnych - więcej aborcji. Np. w Hiszpanii co 5 minut dokonuje się aborcji... > Dlatego nawet przy założeniu, że płód od zarodka jest człowiekiem > należałoby pozostawić jego ewentualne zabójstwo bez sankcji. Nadawałbyś się na nazistę... > > Prawo w sytuacji, gdyby zarodek był człowiekiem i byłoby to wiadome > lub bardzo prawdopodobne - minimalizowałoby szkodę nie wtedy, kiedy > najskuteczniej piętnowałoby winowajców, lecz wtedy, kiedy > najskuteczniej zmniejszałoby liczbę aborcji. ...ewentualnie na komunistę... > > Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 05.02.08, 00:02 > Tu mnie rozbawiłeś... "Prawo neutralne światopoglądowo"?... :)) Cieszy mnie twoje dobre samopoczucie. Ale ponadto chcę zauważyć mimochodem, że to, co cię rozbawiło, jest treścią naszej konstytucji (wypowiedziane nieco innymi słowami, ale w sposób nie pozostawiający watpliwości). Neutralność światopoglądowa jest możliwa. Można zadowalająco odeprzeć kontrargumenty Konserwy i fundamentalistów - choć przyznaję, wymaga to namysłu (więcej niż mogę poświęcić dziś - skądinąd już rozważałem rzecz na forum) Powinno ci dać do myślenia przynajmniej to, że neutralnośc światopoglądowa prawa jest postulowana jako fundament przez konstytucje wszystkich krajów, które osiągnęły cywilizowane standarty życia. Zaś wszystkie kraje, które ją odrzucają, są obskuranckimi tyraniami. > Z wiedzy naukowej nie wynika żadne prawo. Racja. Dlatego uściśliłem - to metafizyka tomistyczna (która jest źródłem przekonania, że zarodek jest osobą) nie jest wiedzą ('naukową' lub nie, ale niepowiązaną z jedną opcją światopoglądową). > Powinieneś zrozumieć,że każde prawo wynika ze światopoglądu. Jeśli światopogląd to pewna dyskusyjna w danym społeczeństwie o p c j a , to nie zgadzam się z tym twoim twierdzeniem. (Wynikałoby z niego logicznie, że neutralność światopoglądowa prawa nie jest możliwa.:) > To dziwne, bo to logiczne: wiekszy liberalizm - większa swoboda > obyczajowa - upadek zasad moralnych - więcej aborcji. Nie ufaj tak bardzo logice:) Więcej "zwierzęcości":) Od czasu do czasu trzeba spotkać się z konkretem (a mniej więcej właśnie to nazywasz ze wstrętem "zwierzęcością":) Jest na odwrót niż mówi ci twoja logika! Zapoznaj się z faktami liczbowymi (w grę wchodzą jeszcze takie czynniki, których nie uwzględniłeś, jak antykoncepcja, zamożność i brak napiętnowania społecznego). Poza USA wszędzie liberalizacja obyczajowa (której częścią jest zmiana ustawy antyaborcyjnej) zaowocowała zmniejszeniem liczby aborcji. Sprawdź. nick3: > > Prawo w sytuacji, gdyby zarodek był człowiekiem i byłoby to > wiadome > > lub bardzo prawdopodobne - minimalizowałoby szkodę nie wtedy, > kiedy > > najskuteczniej piętnowałoby winowajców, lecz wtedy, kiedy > > najskuteczniej zmniejszałoby liczbę aborcji. mg2005: > ...ewentualnie na komunistę... Gdyby komunizm polegał na tym, co piszę, byłby po prostu słuszny etycznie i należałoby go tylko pochwalić. Niestety polegał na czym innym. Czego dowodzi liczba jego ofiar (nie było to chyba "najskuteczniejsze zmniejszenie" ilości cierpienia i zbrodni). Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 06.02.08, 19:53 nick3 napisał: > Neutralność światopoglądowa jest możliwa. Niedawno poświęciłem temu osobny wątek. Z dyskusji wynikło, że 'państwo/prawo neutralne światopoglądowo' to fikcja. > > Można zadowalająco odeprzeć kontrargumenty Konserwy i > fundamentalistów To nie jest kwestia fundamentalizmu (znów twoja obsesja?), ale rzeczywistości. > Powinno ci dać do myślenia przynajmniej to, że neutralnośc > światopoglądowa prawa jest postulowana jako fundament przez > konstytucje wszystkich krajów, które osiągnęły cywilizowane > standarty życia. > Wpisanie bzdury do konstytucji nie powoduje, że staje się prawdą. > Jest na odwrót niż mówi ci twoja logika! Wykaż gdzie jest błąd w mojej logice. Wciąż nie wykazałeś logiczności swojej tezy w tej sprawie - chociaż jest sprzeczna z faktami... > > Zapoznaj się z faktami liczbowymi Ależ zapoznałem się: w Hiszpanii aborcja średnio co 5 minut + wielka afera nielegalnych aborcji, W.Btytania i Francja - wzrost ilości niechcianych ciąż i aborcji - mimo powszechnej antykoncepcji i seks-edukacji... W tym aborcje w 4,5,6,7. miesiącu - gdzie tylko idiota może powiedzieć, że "to nie człowiek"... > (w grę wchodzą jeszcze takie > czynniki, których nie uwzględniłeś, jak antykoncepcja, :) j.w. > zamożność i ? To liberalizm obyczajowy zwiększa zamożność ??... > brak napiętnowania społecznego). > O jakim napietnowaniu piszesz i jaki to ma wpływ na zmniejszenie aborcji ?... > Poza USA wszędzie liberalizacja obyczajowa (której częścią jest > zmiana ustawy antyaborcyjnej) zaowocowała zmniejszeniem liczby > aborcji. Twoja teza nt. USA też jest nielogiczna. > Gdyby komunizm polegał na tym, co piszę, byłby po prostu słuszny > etycznie i należałoby go tylko pochwalić. Istotą komunizmu i nazizmu jest likwidacja pewnych osób w imię "dobra" społecznego. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 PS 06.02.08, 19:57 > > A co jest nie tak z tym 'prawem naturalnym' ? > > > No cóż, właśnie to, że "nie jest czymś szeroko uznanym za wiedzę". > > Po prawdzie nie jest w ogóle za nią uznane poza uniwersytetami > katolickimi. Czy filozofia nie-katolicka odrzuca ideę 'prawa naturalnego' ? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 04.02.08, 07:06 nick3 napisał: >Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem W przypadku kurzego jajka? - to jest kura, człowieku, kura. Prawo naturalne odnosi się do zagadnień moralnych, a nie do biologii człowieka, więc mówienie, że prawo naturane nie ma naukowych argumentów na człowieczeństwo płodu jest bez sensu. Poza tym odpuść sobie te ciągłe wycieczki pod adresem kościoła katolickiego bo prawo naturalne pozostaje prawdziwe także przy założeniu, że Bóg nie istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 04.02.08, 07:58 > W przypadku kurzego jajka? - to jest kura, człowieku, kura. Jajko?:) > Prawo naturalne odnosi się do zagadnień moralnych, a nie do biologii > człowieka Czy coś z tego, co napisałem, skłania do podejrzenia, że sądzę inaczej? (dla ścisłości powinienem jednak był napisać nie "prawo naturalne" lecz "metafizyka tomistyczna") > więc mówienie, że prawo naturalne nie ma naukowych > argumentów na człowieczeństwo płodu jest bez sensu. Nie mówiłem, że "nie ma naukowych argumentów", lecz że nie jest przedmiotem szerzej (tj. poza jednym środowiskiem) uznanej wiedzy. > prawo naturalne pozostaje prawdziwe także przy > założeniu, że Bóg nie istnieje. Wierzą w to jednak głównie katolicy:) Poza tym nie jestem pewien, czy z tych samych przesłanek, na których opiera się prawo naturalne, nie wynika też aby z koniecznością - istnienie Boga. Zwróć uwagę, że nie odpowiedziałeś nic na tę część mojego postu, w której piszę, że nawet w wypadku, gdybyśmy mieli podstawy domniemywać człowieczeństwo zarodka (lub wręcz być go pewnym!) - to i tak mogłoby być sprawiedliwe pozostawić aborcję niekaraną. I to właśnie z motywów pro-life. Odpowiedz Link Zgłoś
katrina_bush Człowiek to mózg. Tak to wygląda. 05.02.08, 01:07 Człowiek to mózg. Tak to wygląda. Możemy żyć bez rąk i nóg. Możemy żyć z jednym płucem lub z jedną nerką. Możemy żyć z cudzą krwią, obcym sercem, watrobą, żołądkiem, nerkami, płucami,trzustką, jelitami. ba ! Możemy w gruncie rzeczy każdy organ naszego ciała zstąpić cudzym albo sztucznym...z wyjątkiem mózgu. Tam gdzie mózg - tam osoba ludzka. A czy zygota lub zarodek posiada mózg ? Nie, bo to nie osoba ludzka. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Człowiek to mózg. Tak to wygląda. 06.02.08, 08:54 katrina_bush napisała: > Człowiek to mózg. Tak to wygląda. > > Tam gdzie mózg - tam osoba ludzka. Bzdura. Pies też ma mózg. Wg Ciebie jest człowiekiem...:) Odpowiedz Link Zgłoś
katrina_bush Bez mózgu nie ma mowy o człowieku. 07.02.08, 01:31 mg2005 napisał: > Bzdura. Pies też ma mózg. Wg Ciebie jest człowiekiem...:) Odkrycie Ameryki ! Pies też ma mózg ! I co jeszcze ? Bez mózgu nie ma mowy o człowieku. I żadna gadka szmatka tego nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Bez mózgu nie ma mowy o człowieku. 07.02.08, 16:39 A nie wystarczy struna grzbietowa? Odpowiedz Link Zgłoś
katrina_bush Re:Bez mózgu nie ma mowy o człowieku 07.02.08, 23:06 landaverde napisał: > A nie wystarczy struna grzbietowa? Skoro tylko tam gdzie mózg tam człowiek ?!... Gdy przyjdzie na świat dziecko bez mózgu i przeżyje - wtedy zmienie zdanie. P. S. W pluralistycznym wolnym społeczenstwie chyba raczej niemożliwa jest jedynie słuszna absolutystyczna definicja człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Nie rozmawiaj z prostakiem, katrina. 07.02.08, 23:13 Bo cię zacznie wyzywać od "zdzir", tak jak to zrobił z nessie_jp. Trzeba nauczyć katolów kultury. Odpowiedz Link Zgłoś
katrina_bush Re: Czy ja wiem... 07.02.08, 23:54 nick3 napisał: > Bo cię zacznie wyzywać od "zdzir", tak jak to zrobił z nessie_jp. > > Trzeba nauczyć katolów kultury. > Czy ja wiem... Mnie wyzywać nikt tu nie będzie, ani "katol" ani "ewangel", w związku z moimi spontanicznymi przemyśleniami. A nazywanie "człowiekiem" zapłodnionej komórki jajowej mnie ani nie obraża, ani nie szokuje. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Chyba tak:) 08.02.08, 00:31 katrina_bush napisała: > Czy ja wiem... Trzeba, trzeba... Nie dla ich pożytku bynajmniej, lecz dla - społecznego:) Dranie (obojętne, "katole" czy ewangele" czy inni domorośli autorytaryści) dążą do praktycznego ustanowienia sobie prawa do ubliżania zachowaniom i poglądom, które się nie zgadzają z ich wykładnią świata. katrina_bush napisała: > Mnie wyzywać nikt tu nie będzie Byłoby super, gdybyś miała rację. Ale ponadto byłoby fair wobec dziewczyny, która przecież z bigotem rozmawiała kulturalnie, by nie traktować obelg, które ją spotkały, jako czegoś mieszczącego się w normalności. A to byśmy zrobili, gdybyśmy dalej z tym typem gadali. Ja przynajmniej nie będę. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Opresja - żyje naszą niesolidarnością! 09.02.08, 21:45 Nikt już nie wierzy w Ostateczne Podstawy. Ale wszyscy kładą uszy po sobie, kiedy dowalają one naszym bliźnim. I tak ten system się trzyma. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Nie rozmawiaj z prostakiem, katrina. 08.02.08, 04:20 nick3 napisał: > Bo cię zacznie wyzywać od "zdzir", tak jak to zrobił z nessie_jp. > > Trzeba nauczyć katolów kultury. Chyba coś mi umknęło :)) Który to taki dżentelmen? Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Nie rozmawiaj z prostakiem, katrina. 08.02.08, 06:01 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=75021843&a=75290410 Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Bez mózgu nie ma mowy o człowieku. 10.02.08, 11:01 katrina_bush napisała: > Bez mózgu nie ma mowy o człowieku. > 6-tygodniowy płód ma mózg. Czy to człowiek ? > Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 04.02.08, 07:29 nick3 napisał: > Wyznawcy Prawdy znani są jednak z przykrej postawy: "Może i nie mamy > rozstrzygających argumentów, ale prawo przecież musi być i tak > tworzone według Prawdy, a nie przypadkowego zdania większości" > > (a to oznacza postawienie teokracji w miejsce demokracji) Kto to są "Wyznawcy Prawdy"? Znowu przykładasz szablony? "Prawo tworzone według prawdy" oznacza postawienie teokracji w miejsce demokracji? Ciekawe na jakiej podstawie? Czyżbyś zadawał pytanie piłata "Co to jest prawda?" i dawał przy tym odpowiedź, że prawdą jest zdanie teokracji? Przyznaj po prostu, że chcesz przywalić kościołowi. Rzymska maksyma głosi "ius est quod iustum est" - prawem jest co prawe jest. Ustanawianie prawa na podstawie zdania większości oznacza jedynie dyktaturę większości, a nie 'prawość' prawa. Grecka demokracja trwała zaledwie ok 150 lat i załamała się pod swoim ciężarem. Zakładała bowiem szlachetność i odpowiedzialność obywateli. Bynajmniej nie postuluję zmiany ustroju, lecz po prostu krytyczne nań spojrzenie i nie stawiania znaku równości czy wynikania między demokracją a dobrym prawem. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Tylko przy założeniu że płód jest człowiekiem 04.02.08, 08:30 Wyznawcy Prawdy są to ludzie, którzy uważają, że znają ostateczne ramy sensu ludzkiego życia, na których powinno być oparte prawo. Tacy są ortodoksyjni chrześcijanie i muzułmanie (żydzi, przynajmniej niektórzy - ku furii antysemitów muszę to powiedzieć - potrafią obejść się ze sprawą subtelniej. Np. w judaizmie nie ma pojęcia 'herezji'.) Wyznawcy Prawdy mają ogromny kłopot z zaakceptowaniem demokracji, a być może w ogóle nie są zdolni dokonać tego inaczej niż koniunkturalnie. Ponieważ nie są w stanie zaakceptować prawa tworzonego inaczej niż z uwzględnieniem uzasadnień obcych światopoglądowo niewspółwyznawcom. Aby to ukryć, Wyznawcy Prawdy uciekają sie do pomysłowych sztuczek jak idea "prawa naturalnego", które rzekomo ma nie być tworem światopoglądowym. Oczywiście mamy tu do czynienia z czymś w rodzaju "firmy fasadowej" katolicyzmu. Jest odrębne od teologii katolickiej wyłącznie na mocy jej własnej deklaracji:) Teolog katolicki z góry wie, że dyskusja z demokratycznymi oponentami nie zmieni jego zdania na temat kształtu tego prawa, nie mówiąc już o kwestii samego jego istnienia. Odrębność takiej doktryny od teologii jest więc czystą fikcją. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Może zastanów się nad tym co wypisujesz 05.02.08, 01:30 Z pewnością ludzie kierujący się moralnością i sumieniem nie mogą zaakceptować prawa, w którym sankcjonuje się mordowanie niewinnych ludzi, niezależnie od tyego czy są katolikami, buddystami, wyznawcami konfucjanizmu czy ateistami. Z tego, że kierują się dążeniem do dobra i prawdy nie wynika ich orientacja religijna czy światopoglądowa. Teoria prawa naturalnego powstała przed chrześcijaństwem, o czym dobrze wiesz. Poza tym zwolennicy świętej wojny z pewnością nie powołują się na prawo naturalne. Twoje wywody kupy się nie trzymają. Możesz sobie tworzyć różne teoktratyczne teorie spiskowe, możesz w nie nawet wierzyc. Tylko czy 'wierząc' nie posuniesz się przypadkiem w kierunku religi? (Ups, wymkneło ci się...) ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Nie udawaj zgorszonego, bo ci to nie wyjdzie:) 05.02.08, 02:00 landaverde napisał: > Z pewnością ludzie kierujący się moralnością i sumieniem nie mogą > zaakceptować prawa, w którym sankcjonuje się mordowanie niewinnych > ludzi Można zaakceptować takie prawo, zwłaszcza gdy jest co najmniej wątpliwe, czy są to ludzie (a w oczach większości kierujących się sumieniem i moralnością obywateli nawet nie są nimi - lecz są zarodkami). Można je zaakceptować (nawet niezależnie od stopnia pewności lub wątpliwości w kwestii człowieczeństwa zarodków!), jeśli się skądinąd wie, że taka akceptacja zmniejsza w praktyce ilość owego domniemanego "mordowania". > Poza tym zwolennicy świętej wojny z pewnością nie > powołują się na prawo naturalne. Oczywiście, że się powołują. Islam uważa (jeszcze bardziej stanowczo niż katolicyzm!) że jest racjonalny. Samo zresztą żądanie, by oprzeć prawo państwowe na ideologii "prawa naturalnego" jest w praktyce żądaniem grupy wyznaniowej i nie widać sposobu w jaki mogłoby nie doprowadzić do ideologicznego zawłaszczenia państwa przez nią. > Teoria prawa naturalnego powstała przed chrześcijaństwem, o czym > dobrze wiesz. Wiele idei katolickich (tych stanowiących oficjalnie korpus jego nauczania i tych stanowiących jego nieoficjalną, ale założoną implicite podporę) "Prawo naturalne" należy do tych drugich. Oczywiście jakoś podobną - w swoim rysie niezależności od decyzji społecznej - do "prawa naturalnego" jest idea niezbywalnych Praw Człowieka. Ale z dziwnych powodów nie o nich katolicy chcą mówić:))) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde A co ma zgorzszenie z tym wspólnego? 05.02.08, 05:39 Chyba, że masz na myśli zgorszenie pisanymi przez ciebie bzdetami. nick3 napisał: > Można zaakceptować takie prawo, zwłaszcza gdy jest co najmniej > wątpliwe, czy są to ludzie... Nie mówię tu o aborcji, tylko o zabijamniu wogóle jako przykład zła i niesprawiedliwości. W demokracji można wszak przegłosować wszystko, wystarczy zwykła wiekszość głosów. Na marginesie: legalizacja aborcji nie zmniejsza ilości aborcji, przykład USA pokazał, że jest przeciwnie - odkąd w 1973r zalegalizowano przerywanie ciąży liczba zabiegów rocznie poszła w miliony. Natomiast od wprowadzenia częściowego zakazu aborcji w 2003r liczba ta wyraźnie zmalała. Spójrz też na FR (dawniej ZSSR), gdzie aborcja praktycznie zastępuje antykoncepcję. Psychologiczny efekt legalizacji aborcji jest taki że dla ogółu ludzi stanowi ona protezę przyzwolenia moralnego. > Oczywiście, że się powołują. Islam uważa (jeszcze bardziej > stanowczoniż katolicyzm!) że jest racjonalny. Racjonalność nie oznacza dobra. Islam, jak mi się zdaje, stoi na stanowisku, że to jest dobre, co jest dobre dla wyznawców Allaha. Prawo naturalne zakłada istnienie obiektewnego dobra w odniesieniu do wszystkich ludzi i czynienie tego dobra. Chrześcijaństwo idzie jeszcze dalej i apeluje o wyrzeczenie dla dobra bliźniego, a wg Chrystusa bliźnim jest każdy człowiek, nie tylko współwyznawca. > Samo zresztą żądanie, by oprzeć prawo państwowe na ideologii "prawa > naturalnego" jest w praktyce żądaniem grupy wyznaniowej Tylko w twoim umyśle jak dotąd prawo naturalne przynależne jest jedynie grupie wyznaniowej. > i nie widać > sposobu w jaki mogłoby nie doprowadzić do ideologicznego > zawłaszczenia państwa przez nią. Wręcz przeciwnie, nie widać sposobu w jaki mogłoby doprowadzić do zawłaszczenia państwa, w jakimkolwiek zakresie. Chodzi przecież o obiektywne dobro, dla każdego. > "Prawo naturalne" należy do tych drugich. Taa, już w kilkaset lat przed Chrystusem teokracja zawiązała spisek by narzucić wszystkim swoją ideologię w dwa tysiące lat po Chrystusie, zaczęła więc tworzyć teorię prawa naturalnego... > Oczywiście jakoś podobną - w swoim rysie niezależności od decyzji > społecznej - do "prawa naturalnego" jest idea niezbywalnych Praw > Człowieka. Idea jest piękna tylko wykonanie wątpliwe. Problem w tym, że w Eurosojuzie nie to jest dobre co jest dobre, tylko to czego rzyczy sobie ustawodawca, niezaleznie od tego czy jest nim społeczeństwo wychowane w duchu "politycznej poprawności", lub może "sprawiedliowości społecznej", czy też banda biurokratów w Brukseli. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Bez niego - nie uniknie się racjonalności. 05.02.08, 07:34 landaverde napisał: > Na marginesie: legalizacja aborcji nie zmniejsza ilości aborcji, > przykład USA pokazał, że jest przeciwnie - odkąd w 1973r > zalegalizowano przerywanie ciąży liczba zabiegów rocznie poszła w > miliony. Natomiast od wprowadzenia częściowego zakazu aborcji w > 2003r liczba ta wyraźnie zmalała. Spójrz też na FR (dawniej ZSSR), > gdzie aborcja praktycznie zastępuje antykoncepcję. Pisałem już o tym (i to kilka razy na tym wątku) panu mg2005. Powtórzę. Do wzrostu liczby aborcji liberalizacja prawa aborcyjnego doprowadziła tylko w tych krajach, gdzie nie była ona elementem rozwoju liberalnej kultury społecznej i obyczajowości. To jest - w USA i w krajach komunistycznych. W Europie zachodniej liberalizacja prawa aborcyjnego jako ważny czynnik zmniejszenia napiętnowania kobiet i życia seksualnego w ogóle - zaowocowała chyba wszędzie (nie twierdzę, że tylko ona się na to złożyła, ale zbieżność w czasie jest) znacznym zmniejszeniem liczby dokonywanych aborcji. Demokracja Nie rozumiesz jej. > W demokracji można wszak przegłosować > wszystko, wystarczy zwykła wiekszość głosów. Tak myślał PiS. I właśnie m. in. dlatego była to partia antydemokratyczna. Islam Masz o nim mylne deprecjonujące pojęcie. > Prawo naturalne zakłada istnienie obiektewnego dobra w odniesieniu > do wszystkich ludzi i czynienie tego dobra. Tak właśnie jest w teologii muzułmańskiej. Zagrożenia związane z ideologią "prawa naturalnego" > nie widać sposobu, w jaki mogłoby doprowadzić do > zawłaszczenia państwa, w jakimkolwiek zakresie. Chodzi przecież o > obiektywne dobro, dla każdego. Właśnie to "obiektywne dobro" jest w tym względzie największym zagrożeniem:) "Obiektywne dobro" to przecież nic innego jak coś, co można robić bliźnim nie pytając ich o zgodę. "Ja chcę tylko waszego dobra." - jak mówiła teściowa. (brzydki stereotyp, wiem) Likwidacja pojęcia "obiektywnego dobra" jest odjęciem pretekstu do działania całej armii "teściowych" (autorytaryzmowi). Dlatego autorytaryści tak strasznie chcą "uzasadniać" Prawa Człowieka, konstytucje, preambuły i wszystko co się da. Oni bez tego "obiektywnego dobra" tracą powietrze do życia... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Bez niego - nie uniknie się racjonalności. 06.02.08, 22:10 nick3 napisał: > Powtórzę. Do wzrostu liczby aborcji liberalizacja prawa aborcyjnego > doprowadziła tylko w tych krajach, gdzie nie była ona elementem > rozwoju liberalnej kultury społecznej i obyczajowości. > > To jest - w USA i w krajach komunistycznych. > Powtarzasz - tylko nie raczysz uzasadnić logicznie swojej tezy. > W Europie zachodniej liberalizacja prawa aborcyjnego jako ważny > czynnik zmniejszenia napiętnowania kobiet O jakim napiętnowaniu piszesz ?... >i życia seksualnego w > ogóle - zaowocowała chyba wszędzie (nie twierdzę, że tylko ona się > na to złożyła, ale zbieżność w czasie jest) znacznym zmniejszeniem > liczby dokonywanych aborcji. > Znów teza bez uzasadnienia. > Właśnie to "obiektywne dobro" jest w tym względzie największym > zagrożeniem:) > > "Obiektywne dobro" to przecież nic innego jak coś, co można robić > bliźnim nie pytając ich o zgodę. Tobie i tobie podobnym do zabijania nienarodzonych wystarcza "subiektywne dobro"... Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Bez niego - nie uniknie się racjonalności. 07.02.08, 00:08 mg2005 napisał: > nick3 napisał: > > > Powtórzę. Do wzrostu liczby aborcji liberalizacja prawa > aborcyjnego > > doprowadziła tylko w tych krajach, gdzie nie była ona elementem > > rozwoju liberalnej kultury społecznej i obyczajowości. > > > > To jest - w USA i w krajach komunistycznych. > > > > Powtarzasz - tylko nie raczysz uzasadnić logicznie swojej tezy. To empiria. Fakt. Faktów się nie "udowadnia logicznie". Albo tak jest, albo nie. "Dżentelmeni o fakty się nie spierają." > > W Europie zachodniej liberalizacja prawa aborcyjnego jako ważny > > czynnik zmniejszenia napiętnowania kobiet > > O jakim napiętnowaniu piszesz ?... Ty obłudniku!:) Powiem tylko tyle, że w Holandii, gdzie liczba aborcji jest najmniejsza na świecie, zaczęła ona nie dawno znów rosnąć. Za sprawą napływu społeczności muzułmańskiej. Dodam dla jasności: w islamie za aborcję jest śmierć. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Bez niego - nie uniknie się racjonalności. 10.02.08, 15:03 > > To empiria. Fakt. Twój "fakt" jest sprzeczny z faktami (we Francji, W.Brytanii,Hiszpanii), których nie chcesz przyjąc do wiadomości - jak zwykle, gdy fakty przeczą twoim nielogicznym 'teoryjkom'... > > > > > W Europie zachodniej liberalizacja prawa aborcyjnego jako ważny > > > czynnik zmniejszenia napiętnowania kobiet > > > > O jakim napiętnowaniu piszesz ?... > > > Ty obłudniku!:) > I znów brak odpowiedzi. .. I znów brak logicznego uzasadnienia twojej tezy... Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Bez niego - nie uniknie się racjonalności. 07.02.08, 07:47 > Tobie i tobie podobnym do zabijania nienarodzonych > wystarcza "subiektywne dobro"... Nie ma czegoś takiego jak obiektywne dobro. ALe gram na twą nutę: subiektywnym dobrem jest ratowanie organizmu w ciele kobiety twierdząc że to człowiek. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: A co ma zgorzszenie z tym wspólnego? 05.02.08, 07:59 > Chyba, że masz na myśli zgorszenie pisanymi przez ciebie bzdetami. > > nick3 napisał: > > Można zaakceptować takie prawo, zwłaszcza gdy jest co najmniej > > wątpliwe, czy są to ludzie... > > Nie mówię tu o aborcji, tylko o zabijamniu wogóle jako przykład zła > i niesprawiedliwości. W demokracji można wszak przegłosować > wszystko, wystarczy zwykła wiekszość głosów. I bardzo dobrze! Jeżeli większość ludzi chce, żeby morderstwa były legalne, to niech będą. W takim przypadku: A) Będą zadowoleni, bo prawo będzie dla nich lepsze B) Nie będą zadowoleni i szybko z powrotem zmienią prawo Jeśli byłoby B, tobie by to pasowało. A co do A... Nie chcesz, by ludzie byli zadowoleni? I nie pisz że ludzie nie wiedzą co dla nich dobre. Argumentacja dyktatorów, których sądzę że nie lubisz. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Prawa mniejszości 07.02.08, 00:47 W baaardzo ogólnej perspektywie masz rację, tylko powiedz to tym, którzy akurat są zabijani! makiawelista napisał: > A co do A... Nie chcesz, by > ludzie byli zadowoleni? Nasuwa się zdroworosądkowa obiekcja, że przecież nie tymi samymi sami mogą być ci zadowoleni i ci zabijani. Odpowiedziałbym w ten sposób: Zabijanie zawsze wybiera się jako styl życia całości. Raz uruchomiona możliwość wyznaczenia mniejszości do unicestwienia staje się stałym rysem społeczeństwa. Czy niebieskooki aryjczyk-mańkut może po Oświęcimiu ufać swojemu nazistowskiemu społeczeństwu, że nie stanie się następnym po Żydach obiektem "oczyszczania rasy"? Treścią, którą wybiera społeczeństwo, które wybiera eliminację jakiejś mniejszości, jest sama możliwość eliminowania mniejszości - jako zasada. Nie da się tu powiedzieć, która mniejszość może czuć się wiarygodnie wyłączona z tej reguły. A może mogłoby istnieć takie społeczeństwo, w którym członkowie grupy większościowej w tami stopniu ufaliby sobie nawzajem, że po wymordowaniu wytypowanej mniejszości, żyliby sobie dalej jak gdyby nigdy nic, a społeczeństwo nie popadłoby w chaos? "Lojalni gangsterzy" Czy to możliwe? Tylko przy założeniu, że rzeczywiście serio nie czuliby wspólnoty ludzkiej z wymordowanymi. Wtedy dopiero mogliby uwierzyć, że ich samych nic takiego nie spotka znienacka z rąk współtowarzyszy. Naziści wierzyli, że tacy są. Nie wiemy, czy mieli rację (osobiście wątpię). Na szczęście przegrali. Co jednak, gdyby nasi prześladowcy rzeczywiście okazali się dla siebie nawzajem ufającym sobie społeczeństwem "lojalnych gangsterów"? Wtedy musielibyśmy uznać ich za odrębny gatunek od nas. Co do większości - one obawiając się swoich własnych członków (nie wierząc, że są "lojalnymi gangsterami", lub nie chcąc próbować) nakładają sobie zupełnie spontanicznie obowiazek szanowania reszty społeczeństwa. Prawa mniejszości. Demokracja to rządy większości z poszanowaniem praw mniejszości. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nie udawaj zgorszonego, bo ci to nie wyjdzie: 06.02.08, 20:05 nick3 napisał: > > Oczywiście jakoś podobną - w swoim rysie niezależności od decyzji > społecznej - do "prawa naturalnego" jest idea niezbywalnych Praw > Człowieka. > > Ale z dziwnych powodów nie o nich katolicy chcą mówić:))) MOże dlatego ,że są bardzo niejasne i bardzo zmienne (bo nie oparte na fundamencie światopogladowym)... Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Może zastanów się nad tym co wypisujesz 05.02.08, 17:09 > Z pewnością ludzie kierujący się moralnością i sumieniem nie mogą > zaakceptować prawa, w którym sankcjonuje się mordowanie niewinnych > ludzi, niezależnie od tyego czy są katolikami, buddystami, > wyznawcami konfucjanizmu czy ateistami. Z tego, że kierują się > dążeniem do dobra i prawdy nie wynika ich orientacja religijna czy > światopoglądowa. Otóż mogą. Piszę o względności - sumienie może nakazywać różnym ludziom różne rzeczy. Czyżbyś wierzył że islamscy fanatycy wysadzają siebie i innych z innego powodu niż moralność? Wypisujesz, że nie masz nic wspólnego z katolicyzmem ani żadną inną religią. Nie wpadłbym na to - to Kościoły (z dużej litery) i instytucje kościołopodobne twierdzą iż jest jedna moralność i jedno sumienie. Ale tu podobieństwa się kończą - bo ta moralność w różnych religiach i światopoglądach nakazuje nawet skrajnie różne rzeczy. Dzięki wszelkim bogom i innym absolutom że to rozumiem. Mam nadzieję, że to przeczytasz ze zrozumieniem i też zrozumiesz. Amen! Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Aborcyjna hipokryzja 29.01.08, 22:30 "Dla człowieka wierzącego sprawa jest prosta: nie wolno zabijać ludzi, zwłaszcza ludzi niewinnych, nawet jeśli są bardzo mali, albo – na przykład - bardzo chorzy. Wynika to z piątego przykazania i żadna dyskusja nie ma tu sensu. Jednak dla ludzi, którzy w Boga nie wierzą, nie istnieje też autorytet Boskich przykazań. Dlatego tez warto przypomnieć argumentację, która może być przekonująca również wobec osób niewierzących. Na szczęście można uzasadnić potrzebę zakazu tak zwanej aborcji, odwołując się do zwyczajnej logiki. Zacznijmy od tego, z czym się wszyscy zgadzają – to znaczy, że od momentu urodzenia mamy do czynienia z człowiekiem. Tego nikt nie kwestionuje. No dobrze, ale jak jest na minutę przed urodzeniem? Przecież dziecko na minutę przed urodzeniem niczym nie różni się od dziecka już urodzonego – poza sposobem oddychania. Ale przecież zdarza się, że i ludzie dorośli, np. podczas operacji, nie oddychają samodzielnie, a przecież nikomu nie przychodzi do głowy kwestionować z tego powodu ich człowieczeństwo. Stanowczo, sposób oddychania nie ma tu nic do rzeczy, zatem musimy przyjąć, że na minutę przed urodzeniem dziecko nie różni się od dziecka już urodzonego żadną istotną z punktu widzenia człowieczeństwa cechą. No a na dwie minuty? Na piętnaście minut? Na godzinę przed urodzeniem? Na tydzień? Na miesiąc? Cofając się w głąb ludzkiego życia płodowego stwierdzamy wprawdzie coraz większe różnice, ale mają one charakter drugorzędny – bo w każdym przypadku mamy do czynienia z istotą ludzką, a nie np. tygrysem. Różnice fizyczne, owszem, występują, ale przecież różnice fizyczne występują również między ludźmi już urodzonymi. Jedni są mali, inni duzi, jedni są mężczyznami, inni – kobietami, jedni nalezą do rasy białej, inni – do czarnej lub żółtej, a przecież nikt nie będzie kwestionował przynależności człowieka do gatunku ludzkiego z powodu jego rasy. Nie zawsze tak było; w epoce wielkich odkryć geograficznych wielu Europejczyków nie chciało zaliczać amerykańskich Indian do rodzaju ludzkiego i dopiero papież specjalną bullą musiał skorygować te mniemania. Okazało się to, mówiąc nawiasem, skuteczne w koloniach katolickich, gdzie dochodziło do mieszanych małżeństw, podczas gdy w koloniach protestanckich, gdzie autorytet papieża nie był uznawany, były to przypadki bardzo rzadkie i z reguły potępiane. Teraz jednak potępiany jest rasizm, a więc pogląd odmawiający niektórym ludziom pełni człowieczeństwa ze względu na różnice fizyczne. Trzeba zatem wyraźnie powiedzieć, że odmawianie cech ludzkich dzieciom w okresie życia płodowego opiera się na takim samym sposobie myślenia, jakiego używają rasiści. A to ci dopiero niespodzianka! Niektórzy filozofowie utrzymują, że jeśli takie dziecko nie ma jeszcze głowy, to nie jest człowiekiem, tylko „zespołem komórek”. Ale – powiedzmy sobie szczerze – gdybyśmy poddali rzetelnej analizie takiego filozofa, to też poza komórkami niczego byśmy w nim nie znaleźli. Być może niektórych komórek byłoby więcej, ale cóż to za różnica? Krótko mówiąc – nie ma żadnych naukowych dowodów pozwalających odmówić człowieczeństwa dziecku w okresie życia płodowego. W takim razie powinny odnosić się do niego wszystkie gwarancje wynikające z praw człowieka! Jeśli dotychczas prawo stoi na innym stanowisku, to tylko ze względu na semantyczne sztuczki, np. takie, że dziecko w okresie życia płodowego nazywane jest „płodem”, a nie po prostu – dzieckiem. To jednak nie jest żaden argument, bo np. Niemcy swoje ustawy norymberskie ufundowali na podobnej semantycznej sztuczce, jakoby istnieli „podludzie”. Ale „podludzie” nie istnieją, podobnie jak „płody”. Istnieją ludzie należący do różnych narodów, czy ras, albo będący w różnych fazach życiowych. Zwolennicy legalizacji tak zwanej „aborcji” w gruncie rzeczy zdają sobie z tego sprawę, bo przyznają, że „aborcja” jest „złem”. Ale właściwie dlaczego? Gdyby – jak twierdzą – dziecko w okresie życia płodowego rzeczywiście było tylko „częścią ciała matki”, a nie odrębna osobą, to dlaczego niby odcięcie tej części miałoby być „złem”? Przecież nikt nie potępia człowieka za to, że dajmy na to, obciął sobie włosy, albo paznokcie. Dlaczego zatem amputowanie sobie jakiejś części własnego ciała miałoby być „złem”, a amputowanie innej – już nie? „Aborcja” jest złem dlatego, ze jest zabójstwem. Co to jest zabójstwo? Jest to gwałtowne przerwanie czyichś procesów życiowych, dokonane w sposób nieodwracalny. Wynika z tego, że do zabójstwa potrzebne są dwa elementy: istota żyjąca i zewnętrzna ingerencja w jej procesy życiowe, polegająca na ich nieodwracalnym przerwaniu. Z tego, co wiemy na temat ludzkiego życia, procesy życiowe, a więc podział komórek, rozpoczyna się bezpośrednio po poczęciu. Od momentu poczęcia rozpoczyna się i trwa życie. Zatem każda zewnętrzna ingerencja, skierowana na nieodwracalne przerwanie tego życia, spełnia wszelkie znamiona zabójstwa. Zabić człowieka można na bardzo wiele sposobów, ale prawo karne żadnego z nich pozytywnie nie wyróżnia, przynajmniej na tyle, by nie uważać go za zabójstwo. I trzeba sobie otwarcie powiedzieć – tak zwana „aborcja” nie jest żadnym „zabiegiem”. Jest zabójstwem człowieka – tyle, że bardzo małego. Ale czyż ludzi bardzo małych, a wskutek tego absolutnie bezbronnych, nie powinno się specjalnie chronić? Czyż nie na tym powinien polegać humanitaryzm i cywilizacja? Warto się nad tym zastanowić również wtedy, gdy słyszymy pochwały „kompromisu”. Czy jednak idąc na ustępstwa z wysokich standardów humanitaryzmu i cywilizacji, nie otwieramy drogi okrucieństwu i barbarzyństwu? Jeśli tak, to nie jest to żaden „kompromis”, tylko zdrada, która prędzej czy później będzie musiała doprowadzić do kapitulacji przed okrucieństwem i barbarzyństwem. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie. Szczęść Boże!" Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 00:18 > Cofając się w głąb ludzkiego życia płodowego stwierdzamy wprawdzie > coraz większe różnice, ale mają one charakter drugorzędny Niewiele wiesz o rozwoju płodowym ssaków i dlatego trudno z tobą dyskutować. Dla informacji Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 03:53 nessie-jp napisała: > Niewiele wiesz o rozwoju płodowym ssaków i dlatego trudno z tobą dyskutować. Bardzo ci dziękuję za rzeczowe podejście do tematu zamiast dyskredytowania mojej osoby poprzez podważenie mojej wiedzy. Może zechcesz uwypuklić moją ignorancje poprzez objawienie swoich kwalifikacji w tym zakresie? Przyznaję bez bicia, że medycyny, weterynarii, ani żadnego kierunku biologicznego nie kończyłem. Czy zatem do zrozumienia objawianych tu przez ciebie mądrości wystarczy znajomość biologii z zakresu ogólniaka? > Dla informacji (...) płód staje się człowiekiem w momencie > wykształcenia systemu nerwowego i rozpoczęcia pracy mózgu. Czy korzystając ze swojej rozległej wiedzy fachowej o rozwoju płodowym ssaków, możesz mi wskazać moment w którym mózg zaczyna pracować? A jak to wygląda sekundę wcześniej? Jest systemj nerwowy, ale jeszcze nie funkcjonuje? Poza tym czy to musi być już w pełni wykształcony system nerwowy, czy jeszcze nie? Czy mózg noworodka można nazwać jeż w pełni wykształconym? Wszak różni się on od mózgu dorosłego człowieka, a nawet rocznego dziecka. Nadal tworzą się tam setki tysięcy, czy nawet miliony nowych połączeń nerwowych, dzięki czemu niemowle ma tak fenomenalne zdolności uczenia się, że może np nauczyć się dowolnego języka. Poza tym by stwerdzić, że mamy już do czynienia z człowiekiem, a nie płodem, czy musi już być mózg? A nie wystarczy struna grzbietowa? Czy to nie jest jeszcze funkcjonujący system nerwowy? A co z komórkami, z których ten system ma dopiero powstać? Czy potenjalny system nerwowy czyni z płodu dopiero potencjalnego człowieka? Itd, itd... > Czy teraz jest dla ciebie troszkę bardziej jasne, o co chodzi? Jak widac z powyższego - jakby nie za bardzo. Ale skoro tobie pozwala to troszkę lepiej spać w nocy... Aha - i dziękuję uprzejmie za używanie eufemizmu "pro-choice". Dzięki temu nie mam wrażenia, że rozmawiamy o mordowaniu istot ludzkich. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 16:57 > Czy korzystając ze swojej rozległej wiedzy fachowej o rozwoju > płodowym ssaków, możesz mi wskazać moment w którym mózg zaczyna > pracować? A jak to wygląda sekundę wcześniej? Czy korzystając ze swojej rozległej wiedzy teologicznej możesz mi wskazać, precyzyjnie, kiedy dochodzi do poczęcia? I po czym to poznać? Bo jak rozumiem, zanim dojdzie do poczęcia, komórkę jajową można jeszcze usunąć (bo jest "sekundę przed" poczęciem). To w jaki sposób stwierdzasz, że poczęcie już nastąpiło? Jeśli chodzi o rozwój systemu nerwowego, to naukowcy określili dość dokładnie poszczególne etapy rozwojowe płodu. W każdej pracowni biologicznej w szkole wiszą takie plansze z rozpiską, co kiedy się wykształca. Dla mnie człowiek to nie jest kupa komórek. Człowiek umiera, gdy przestaje działać mózg. Człowiek zaczyna istnieć, gdy ten mózg mu się pojawia. Taka cezura jest dla mnie bardziej oczywista, niż śledzenie z lupą plemnika i sprawdzanie, czy już mu odpadł ogonek (bo jak nie odpadł, to jeszcze nie jest poczęcie, tylko dwie komórki złączone w miłosnym uścisku)... No i wreszcie Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 18:01 nessie-jp, Określanie momentu powstania człowieka jest istotne tylko wtedy gdy chce się uzasadnić aborcję. W przypadku przeciwnym jest to zbędne, jak jesteś w ciąży to wiesz, że poczęcie nastapiło. Nie sprowadzaj też sprawy do absurdu pisząc o pogrzebach komórek jajowych, nie mówimy tu o rzeczach naturalnych, tylko o sztucznej ingerencji człowieka - mianowicie o nieodwracalnym przerwaniu czyichś procesów życiowych, co jest definicją zabójstwa. Z pewnością można dokładnie określić kiedy przestaje działać mózg, ale czy wiesz na pewno w którym momencie zaczyna? Czy musi już myśleć, czy wystarczy, że odczuwa? I dlaczego akurat musi istnieć mózg a nie wystarczy struna grzbietowa? Powiedz mi więc, czy na podstawie plansz i rozpisek możesz jednoznacznie wskazać moment, w którym to już człowiek, a nie tylko 'płód'? A może ty sama "niewiele wiesz o rozwoju płodowym ssaków i dlatego trudno z tobą dyskutować". Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 18:22 > chce się uzasadnić aborcję. W przypadku przeciwnym jest to zbędne, > jak jesteś w ciąży to wiesz, że poczęcie nastapiło. Nie masz racji. Można np. chcieć nie począć Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 19:59 Zastanów się czy mówimy o antykoncepcji, czy o aborcji. Ideą antykoncepcji jest zapobieżenie zapłodnieniu. Nie ma potrzeby okoreślać momentu zaistnienia czegoś co nie następuje. W przypadku gdy zapłodnienie juz nastąpiło moim zdaniem mamy do czynia z aborcją. Usiłujesz koniecznie związać postępowanie człowieka wobec dziecka poczętego z postępowaniem wobec obumarłego płodu, co jest zwykłą sofistyczną manipulacją. W jednym przypadku mamy do czynienia ze śmiercia naturalną, a w drugim ze spowodowaną przez człowieka. Zgubiłaś mnie z tym "niewolnictwem kobiet", to jakaś nowa teoria? Zauważ, że ta '1 komórka', o której piszesz ma prawo do dziedziczenia, dlaczego nie może mieć prawa do narodzin? > 12 tydzień ciąży. Czyli ustaliliśmy, że Twoim zdaniem człowiek jest człowiekiem w momencie gdy zaczyna pracować mózg, co Twoim zdaniem następuje w 12 tygodniu ciąży. Pomijając prawdziwość tego twierdzenia pod względem naukowym zadziwia nieprecyzyjność w określeniu tego przełomowego momentu oraz absurdalność twierdzenia, że w jedenastym tygodniu to nie jest jeszcze człowiek. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 20:33 > Zastanów się czy mówimy o antykoncepcji, czy o aborcji. Ideą > antykoncepcji jest zapobieżenie zapłodnieniu. Rozmawiamy o tym, co to jest "poczęcie"! Czy wniknięcie plemnika do komórki jajowej, to już jest "poczęcie", czy dopiero zapłodnienie? Czy każda zygota (= zapłodniona komórka jajowa) to jest "poczęcie", czy tylko ta jedna zygota, która zagnieździ się w śluzówce macicy? Rozmawiamy o definicji człowieka. Zdecyduj się, proszę. Czy to ludzie są co miesiąc spuszczani w sedesie, czy jednak TYLKO zygoty? > Usiłujesz koniecznie związać postępowanie człowieka wobec dziecka > poczętego z postępowaniem wobec obumarłego płodu, Jakiego "obumarłego"?? Zanim zygota się zagnieździ, jest płodem czy nie jest? Czy sam fakt, że się nie zagnieździła sprawia, że przestaje być człowiekiem? Tu nie zachodzi żadne obumieranie, zygota jest żywa niezależnie od tego, czy się zagnieździ w śluzówce, czy nie. > sofistyczną manipulacją. W jednym przypadku mamy do czynienia ze > śmiercia naturalną, Przez utopienie w sedesie?! To jest ta "śmierć naturalna"? Gratuluję logiki wywodu. Widzisz, w jaki sposób traktowanie zygoty jako człowieka doprowadza cię za każdym razem do absurdu? > Zgubiłaś mnie z tym "niewolnictwem kobiet", to jakaś nowa teoria? Stara jak świat Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 22:01 Tymi wywodami o spuszczaniu zygot w sedesie usiłujesz zaćmić, bądź pominąć pewne zasadnicze rozróżnienie, mianowicie czy jest to rzecz naturalna, wynikająca z fizjologii, czy jest to celowa i swiadoma działalność człowieka. Na to, że pewna ilość zygot, bądź istnień ludzkich zależnie od punktu widzenia, ginie nie usprawiedliwia bynajmniej świadomego dokonywania aborcji. Ani nawet to jak ludzie traktują płód usunięty z ciała matki w wyniku poronienia, a jest z tym różnie. > > Zgubiłaś mnie z tym "niewolnictwem kobiet", to jakaś nowa teoria? > Stara jak świat Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 02:30 > Tymi wywodami o spuszczaniu zygot w sedesie usiłujesz zaćmić, bądź > pominąć pewne zasadnicze rozróżnienie, Broń Boże. Usiłuję dowiedzieć się, dlaczego raz zygota ma ludzką godność i przysługują jej ludzkie prawa, a raz nie ma żadnej godności i jest tylko odpadkiem. Wyjaśnij mi to w świetle naszej Konstytucji i w świetle doktryny Kościoła. > uważam, że od chwili poczęcia oboje rodziców staje się niewolnikami > tego nowego życia, Doprawdy? A w jaki sposób się ta "niewola" wyobraża w przypadku tatusia? Czy istnieją JAKIEKOLWIEK normy prawne, które mu cokolwiek nakazują? Choćby płacić alimenty na zygotę? > reguły. Gwałt nie może byc przyczyną zaaprobowania aborcji 'z > przyczyn socjalnych'. Co ma piernik do wiatraka? I gdzie tu w ogóle mowa o przyczynach socjalnych? > przyczyn socjalnych'. To 'podporzadkowanie' kobiety nie jest zresztą > w nieskończoność. Wystarczy, aby postradać zdrowie czy nawet życie. Jakoś nie widuję nawoływać, żeby to ojcowie byli zmuszani ustawą do oddawania swoich organów np. choremu dziecku. Dlaczego? Skoro matka MUSI oddawać swoje ciało na rzecz zygoty, bo to ludzkie życie itepe, to jak wytłumaczysz fakt, że prolifersi nie domagają się (USTAWOWO!) od ojców oddawania nerek swoim chorym dzieciom? Sytuacja jest identyczna Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 06:43 A co mnie obchodzi konstytucja? Mnie obchodzi przede wszystkim prawo naturalne, którego dwa podstawowe postulaty brzmią: 1. czynić dobro, 2. nie czynić zła. Konstytucji i prawu się podporządkuję, co nie znaczy że uważam je za zapisane w kamieniu. Życie człowieka zaczyna się w chwili zapłodnienia, nie obchodzi mnie czy ma jedną komórkę czy miliardy. Fakt, że część tych istnień ginie w sposób naturalny nie może w żadnym przypadku uzasadnić celowe przerywanie życia. Czy fakt, że ludzie dorośli chorują i giną ma nam posłużyć za argument do zabijania ludzi? Mam wrażenie, że do tego zmierza argumentacja pro-aborcyjna. Najwyraźniej chodzi o to by, jak pisał Stanisław Lem, "konklawe doprowadzić do ludożerstwa". Wszak osoba dorosła to też w istocie tylko "zlepek komórek". Żadna ustawa nie zmusi nikogo do odpowiedzialności i poświęcenia. Nie wiem jakie są twoje doświadczenia, ale w mojej bliższej i dalszej rodzinie, jak i pośród większośći moich znajomych, ojcowie opiekują się swoimi dziećmi. Bynajmniej nie wynika to z obowiązującego prawa, tylko z zasad moralnych, którymi się kierują. Natomiast z pewnością nie zamierzam się godzić na jakąkolowiek ustawę sankcjonującą przerywanie ludzkiego życia, niezależnie czy jest to embrion, czy 100-letni dziadek. Czyżbyś miała pretensję do Boga czy natury, że urodziłaś się kobietą? Mnie jest bardzo przykro, że nie mogę urodzić za ciebie bo jestem mężczyzną, ale kajać się specjalnie nie zamierzam bo nie miałem na to żadnego wpływu. Nie chcesz być niewolnicą, jak to nazywasz, to się nie pieprz, nie ma przecież takiego prawa, które by cię do tego zmuszało. A jak cię jakiś zbir zgwałci to na nim się mścij, nie na dziecku. Ja piszę o odpowiedzialności, rozumiesz to pojęcie? Bo mam wrażenie, że widzisz tylko czubek własnegop nosa. Żądanie aborcji to postawa czysto egoistyczna i nieodpowiedzialna: chcemy używać przyjemności, ale nie akceptujemy konsekwencji, które się z nimi wiążą. I jeszcze raz: nie ma takiego prawa, które nakazuje ci zachodzenie w ciążę. To jest twój prywatny wybór. Wybierasz ciążę - to wybierasz też konsekwencje, które się z tym wiążą. Żadne prawo nie nakazuje ci też łączyć się z nieodpowiedzialnym facetem. Jeśli decydujesz się na dziecko to wybierz na ojca takiego, który ma charakter i kręgosłup moralny. Wizerunek 11-tygodniowego dziecka przytoczyłem po to by umotywować moje zdziwienie arbitralnością wyboru 12-go tygodnia od poczęcia na początek istnienia człowieka. I nie chodzi mi bynajmniej o sam wygląd. To dziecko ma już wykształcony system nerwowy, jego zaczątki tworzą się już w pierwszych dniach życia płodowego. Czy chcesz mi wmówić, że ten system jeszcze nie działa? Jaka jest ta masa krytyczna czynników, które decydują o tym, że płód staje się człowiekiem? I dlaczego akurat w 12-tym tygodniu? Moim zdaniem to wszystko "to przesądy światło ćmiące", czyli brednie. Wydaje mi się raczej, że później dziecko staje się zbyt duże by je 'wyskrobać'. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 18:12 landaverde napisał: > A co mnie obchodzi konstytucja? Druga część pytania była o doktrynę Kościoła. Dlaczego zygoty nie można ochrzcić ani pogrzebać? > Mnie obchodzi przede wszystkim prawo > naturalne Nie ma czegoś takiego. Równie dobrze możesz napisać, że cię obchodzą krasnoludki albo Gollum. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 18:43 > Druga część pytania była o doktrynę Kościoła. Dlaczego zygoty nie można ochrzcić ani pogrzebać? Odpowiedziałem ci poniżej, przy okazji innego postu. Re. prawo naturalne - wpisz to na google i poczytaj. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 21:14 landaverde napisał: > Re. prawo naturalne - wpisz to na google i poczytaj. Re. krasnoludki - wpisz to na google i poczytaj. Takoż samo: - predestynacja - alchemia - kamień filozoficzny - przyrost owłosienia dłoni wskutek masturbacji Wszystko to znajdziesz w Google. Wszystko to takie same bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 05:48 Wyobraź sobue, że w starożytnej Grecji były takie 'krasnoludki', co stworzyły teorię prawa naturalnego: Arystoteles i stoicy. Odpowiedz Link Zgłoś
dalatata Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 15:05 landaverde napisał: > Wyobraź sobue, że w starożytnej Grecji były takie 'krasnoludki', co > stworzyły teorię prawa naturalnego: Arystoteles i stoicy. w starozytnosci wiele rzeczy stworzono, ktore dzisiaj odrzucamy. ale ciekaw jestem jaka jest relacja miedzy stworzeniem teorii i istnieniem 'prawa naturalnego'. i na czym polega jego naturalnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 21:49 Prawo naturalne Arystotelesa? Arystoteles to ten od niższości kobiet i słońca krążącego wokół Ziemi. Nie lubię obrażać, więc nic nie napiszę o tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 03.02.08, 02:48 Ależ napisz o mnie, tylko to ci pozostało. To typowa taktyka ludzi, którzy nie potrafią myśleć i argumentować - zdyskredytować osobę aby odrzucić jej argumenty. Kierując się taką mentalnością rzeczywiście można wmawiać ludziom, że czarne jest białe. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 03.02.08, 09:44 Czujny jak czekista - zaraz ktoś się przyczepi, to kontratak. Ale po prostu piszę że nie uznaje Arystotelesa za autorytet. W prawo naturalne nie wierzę,poza tym rzeczą złą dla Arystotelesa było dopuszczenie kobiet do polityki. Dlatego piszę że dobro i zło są względne PS: Landaverde napisał: > Ależ napisz o mnie, tylko to ci pozostało. To typowa taktyka ludzi, > którzy nie potrafią myśleć i argumentować - zdyskredytować osobę aby > odrzucić jej argumenty. Więc uważasz się za Arystotelesa? Po prostu - sądzę, że aborcja nie jest zła, a przynajmniej nie będzie. Kiedyś uważano, że złe jest dopuszcanie kobiet do Sejmu, wojska, pracy intelektualnej, studiów. Kościół też tak myślał. Może kiedyś zmieni zdanie i uzna że aborcja zła nie jest. Rozumiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 04.02.08, 01:25 makiawelista napisał: > prostu piszę że nie uznaje Arystotelesa za autorytet. W prawo > naturalne nie wierzę, Znowu - zamiast merytorycznych argumentów ocena autorytetów. > Więc uważasz się za Arystotelesa? Wiesz co, przeczytaj może swoją własną wypowiedź powyżej, bo nie chce mi się poprawiać cię cytując twoje własne słowa. Nie mam ochoty mordowac się dyskutując z człowiekiem, który nie potrafi precyzyjnie myśleć. > Kiedyś uważano, że złe jest dopuszcanie kobiet do Sejmu, wojska, > pracy intelektualnej, studiów. Kościół też tak myślał. Może kiedyś > zmieni zdanie i uzna że aborcja zła nie jest. Rozumiesz? Taa, owszem - kiedyś uważano też, że niewolnictwo jest w porządku. Tylko, że to są przeciwstawne przykłady. Chcesz mi wmówić, że ten sam trend który prowadzi ludzi ku dobru, ku zniesieniu niewolnictwa i rónouprawnieniu kobiet, prowadzi również do aborcji! To jest dobro? A może po prostu dzieci nie mogą się o siebie upomnieć, nie moga walczyć o swoje prawa, w przeciwieństwie do kobiet i niewolników? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 04.02.08, 01:59 > dobro? A może po prostu dzieci nie mogą się o siebie upomnieć, nie > moga walczyć o swoje prawa, w przeciwieństwie do kobiet i > niewolników? Ależ dzieci mogą się o siebie upomnieć! I istnieją prawa dziecka, nawet rzecznik praw dziecka jest. Dzieciom przysługują rozliczne prawa, w tym prawo do edukacji, prawo do opieki zdrowotnej, prawo do godnego pogrzebu, prawo niebycia zmuszanym do niewolniczej pracy... Więc skąd ci się nagle wzięło, że dzieci nie mogą się upomnieć o swoje prawa? Zygoty natomiast Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 04.02.08, 02:26 A dziecko w drugim trymestrze ciąży?, a w pierwszym? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 04.02.08, 02:44 Od momentu urodzenia do ukończenia 18 lat = dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 04.02.08, 07:34 Wiec kto się upomni o dziecko w czasie trwania ciąży? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 04.02.08, 14:13 nessie-jp napisała: > Od momentu urodzenia do ukończenia 18 lat = dziecko. Bzdura.Nawet Konwencja Praw Dziecka ONZ mówi o 'ochronie życia dziecka PRZED i po urodzeniu'. > Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 PS 04.02.08, 19:01 nessie, czy już zdecydowałaś sie od kiedy zaczyna się ludzkie życie, bo twoje poglądy są sprzeczne... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=75021843&wv.x=2&a=75174798 Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Kto powiedział: "Król jest nagi!"? 04.02.08, 14:18 nessie-jp napisała: > > Zygoty natomiast Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona?:) 03.02.08, 01:16 Twoje argumenty są świadectwem odmowy uznania, że od czasów, kiedy Grecy wikłali się w sprzecznościach z powodu swoich statycznej i absolutystycznej pojęciowości, pojawiły się nowe sposoby myślenia. Są one jednak ignorowane przez twój Kościół, ponieważ podważają roszczenie jego podstaw światopoglądowych (np. dowodów na istnienie Pierwszej Przyczyny) do powszechnej obowiązywalności (tj. racjonalności). Kłopot w tym, że wykorzystując niemal tę samą metodę argumentowania, którą uprawiasz ("a sekundę wcześniej?", "zmieniają się tylko cechy drugorzędne") można równie dobrze udowodnić, że żołędź jest dębem, że czarne jest białe, że każdy jest łysy (przecież jak dodać jeden włos do łysiny, to to nie przestanie być łysina:), a nawet wykazać... nieistnienie ruchu (pamiętasz niejakiego Zenona z Elei?) A ludzie współcześni doszli już do tego rodzaju wrażliwości, by nie dać się zagadać teologicznej sofistyce. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 03.02.08, 03:36 Te 'nowe sposoby myślenia' pojawiły się już w starożytności. Nic faktycznie nowego później nie powstało, cała reszta to 'wariacje na temat'. Cały czas staram się argumentować nie powołując się na nauczanie Kościoła. Natomiast widzę że ty chcesz go celowo wplątać w dyskusję żeby użyć taniego chwytu: odrzucam i dyskredytuję kościół, więc odrzucam i dyskredytuję wszelkie idee jakie on głosi. Może by tak trochę uczciwości w dyskusji? Prawda jest z definicji obiektywna - nie zależy od tego kto ją głosi. Sofistykę to ty uprawiasz, jak i maruda i inni, bowiem szukacie różnych sofistycznych chwytów typu 'jajko to nie kura', 'żołądź to nie dąb', 'dwa włosy to nie czupryna' itp by zasugerować, wmówić sobie i innym, że aborcja to nie zabójstwo. Odrzucacie natomiast podstawowy fakt, że zapłodniona komórka dzieli się i różnicuje, tworząc układ krwionośny, układ nerwowy i inne organy, czyli rozwija się i rośnie, pobiera też pokarm z zewenątrz i oddycha, zatem spełnia podstawowe funkcje, które składaja się na samą definicję życia. Na marginesie: żołądź to rzeczywiście nie dąb - to głównie skrobia i tłuszcz w skorupce. Zarodek, który jest wewnątrz żołędzia - to jest dąb. Natomiast rzeczywiście dwa drzewa to nie las, ale ale akurat ten przykład nie ma przełożenia na rozwój jakiegokolwiek organizmu. A ludzie współcześni doszli do takiego stopnia zakłamania, że tworzą coraz to nowe teorie by zaprzeczyć faktom, by wykazać, że "białe jest czarne". Robią to głównie dla własnej wygody i odrzucenia odpowiedzialności za własne czyny. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 03.02.08, 13:28 landaverde napisał: > Te 'nowe sposoby myślenia' pojawiły się już w starożytności. Nic > faktycznie nowego później nie powstało, cała reszta to 'wariacje na > temat'. Musisz tak wierzyć, bo inaczej zawaliłby ci się światopogląd. Ale jest to po prostu niezgodne z faktami historycznymi. Przy całym moim podziwie dla Greków. > Cały czas staram się argumentować nie powołując się na nauczanie > Kościoła. Tak, tak... Wiem o tym:) Ja naprawdę wiem co to jest 'racjonalność katolicka' (która oczywiście nie jest katolicka tylko uniwersalna:) Przykład: Sobór Watykański I-szy zadekretował, że dowód z przyczyny sprawczej na istnienie Boga jest racjonalny, a kto by nie wierzył, że jest racjonalny - ten jest... potępiony:) Wśród licznych uzurpacji teologii poczesne miejsce zajmuje również ta, że teologia nie jest żadną teologią tylko "po prostu rozumem naturalnym":) Stara próba kościelnego skoku na prawodawstwo i sferę publiczną. Tylko że ta katolicka racjonalność opiera się na odmowie uznania, że od starożytności powstało "cokolwiek nowego". I nie jest uznawana za racjonalność nigdzie poza katolickimi uczelniami. Także nigdzie nie wykazałeś, że argumenty typu "a sekundę wcześniej?" nie są sofistyką. Wolisz przerzucać się słowami i biadać nad "zakłamaniem współczesnych". Ja też uważam was, prolifersów, za zakłamanych. Tylko że mówiąc sobie takie uprzejmości nie posuniemy dyskusji do przodu. Odrzucacie natomiast > podstawowy fakt, że zapłodniona komórka dzieli się i różnicuje, > tworząc układ krwionośny, układ nerwowy i inne organy, czyli rozwija > się i rośnie, pobiera też pokarm z zewenątrz i oddycha, zatem > spełnia podstawowe funkcje, które składaja się na samą definicję > życia. Nikt nie kwestionuje, że zarodek jest żywy. Kwestionuje się natomiast, że należą się mu ludzkie prawa, wobec których sprawy elementarnej autonomii kobiety to "własna wygoda" i "odrzucenie odpowiedzialności". Dla mnie jest jasne, że "obrona życia" to świetny pretekst dla Kościoła do tego, co lubi najbardziej - do gnębienia ludzkiej seksualności "odpowiedzialnością". (Chodzi o to, by życie na ziemi nie było dla ludzi zbyt atrakcyjne i by kwitła tęsknota za wiecznością - towarem, z którego żyje kościelna instytucja:) Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 03.02.08, 19:18 nick3 napisał > Ja naprawdę wiem co to jest 'racjonalność katolicka' (która > oczywiście nie jest katolicka tylko uniwersalna:) Czy 'prawo naturalne' nie istnieje ? Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 03.02.08, 19:42 Nie istnieje. Istnieje spontaniczne oburzenie na rozmaite przypadki nieludzkich zachowań. Ale nie daje się go skodyfikować w sformalizowany system aksjologiczny. A to dopiero można by nazwać - "prawem naturalnym" (w sensie, w jakim używa go katolicka teologia moralna). Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 03.02.08, 19:47 nick3 napisał: > Nie istnieje. > > Istnieje spontaniczne oburzenie na rozmaite przypadki nieludzkich > zachowań. > > Ale nie daje się go skodyfikować w sformalizowany system > aksjologiczny. > To z czego wynika twoje prawo do życia - oprócz "umowy społecznej", którą zawsze można unieważnić i zmienić ?... Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 03.02.08, 20:29 A z czego wynika pytanie "z czego wynika"? To nie jest retoryczne odbicie piłeczki. Na moje pytanie można sensownie odpowiadać. Np. "wynika z potrzeby uzasadnienia sobie i innym, dlaczego żądamy przestrzegania naszych zachodnich Praw Człowieka przez talibów. Bo jeśli będziemy żądać tylko w imię własnego widzimisię, to na arenie międzynarodowej zatrze się różnica pomiędzy nami a talibami" I to jest jakaś poważna potrzeba. I tutaj poczuwałbym się do obowiązku odpowiedzenia na pytanie "z czego wynika prawo do życia". Nie poczuwam się jednak do takiego obowiązku, jeśli to twoje pytanie opiera się na tyranizowaniu mnie wymogiem domkniętej formalizacji systemu aksjologicznego. Ja po prostu takiego wymogu nie uznaję. Życie jest bogatsze niż teorie. Pełna spójność zawsze jest osiągana kosztem zatraty kontaktu z rzeczywistością (ideologia). Uzasadnienie praw jest potrzebne tylko takie, jakie jest konieczne do ich społecznej wiarygodności i skutecznego aplikowania. (A tego nie osiąga się wcale przede wszystkim ścisłością formalnych uzasadnień!) To zaś, czy dane prawo jest sprawiedliwe nie jest uznawane przez społeczność na drodze dowodu, lecz raczej akceptacji stylu życia, który wyłania się ze stosowania tego prawa. I co bardzo ważne w polemice z pryncypialistami (tak się nazywa twoje stanowisko) - społeczność na dłuższą metę ma tendencję do odrzucania systemów życia opartych na eksploatacji mniejszości. NA DŁUŻSZĄ METĘ WYZYSK NIE JEST ZADOWALAJĄCYM SPOSOBEM ŻYCIA DLA NIKOGO. Takie społeczeństwo przestaje być stabilne i bezpieczne dla kogokolwiek. Dlatego poprzez tysiąclecia ciężkich doświadczeń nasze (zachodnie) społeczeństwo już wykształciło sobie wbudowane bardzo silne mechanizmy przeciwdziałające pokusom życia kosztem słabszych. My po prostu już tak wychowujemy nasze dzieci (i to nie zauważając tego!), że one mocno czują znaczenie Praw Człowieka. "Intuicyjnie" Bez dowodu. Zresztą jak taki dowód miałby wyglądać? Czy są jakieś bardziej niekwestionowalne od samego prawa do życia przesłanki, z których to prawo można by wywodzić!? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 04.02.08, 20:08 nick3 napisał: > A z czego wynika pytanie "z czego wynika"? Z troski o twoje prawa, gdy demokratyczna większość im zaprzeczy - tak jak zaprzecza prawu do aborcji, homo-małżeństw, poligamii itd :) > > Nie poczuwam się jednak do takiego obowiązku, jeśli to twoje pytanie > opiera się na tyranizowaniu mnie wymogiem domkniętej formalizacji > systemu aksjologicznego. > > Ja po prostu takiego wymogu nie uznaję. To jak udowodnisz swoje prawa przeciwko większości ?... > > To zaś, czy dane prawo jest sprawiedliwe nie jest uznawane przez > społeczność na drodze dowodu, lecz raczej akceptacji stylu życia, > który wyłania się ze stosowania tego prawa. Kiedyś akceptowano niewolnictwo, narzucanie religii, Inkwizycję itp - czy to było sprawiedliwe ?...:) > > > Dlatego poprzez tysiąclecia ciężkich doświadczeń nasze (zachodnie) > społeczeństwo już wykształciło sobie wbudowane bardzo silne > mechanizmy przeciwdziałające pokusom życia kosztem słabszych. > > My po prostu już tak wychowujemy nasze dzieci (i to nie zauważając > tego!), że one mocno czują znaczenie Praw Człowieka. Chyba jesteś bardzo naiwny. Piszesz o tysiącach lat... Jeszcze 20 lat temu panowała tu lewicowa dyktatura, która mordowała przeciwników i niewoliła pół Europy... Kilkadziesiąt lat temu Niemcy uwazali nas za podludzi, którzy nie mają zadnych praw; podobnie mysleli komuniści o 'wrogach ludu'. Niemcy w ciągu kilku lat z narodu 'cywilizacji zachodniej' stali sie narodem zbrodniczym... > > Czy są jakieś bardziej niekwestionowalne od samego prawa do życia > przesłanki, z których to prawo można by wywodzić!? Ależ prawo do życia można łatwo zakwestionować (patrz wyżej)... Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 O uzasadnianiu Praw Człowieka 05.02.08, 08:53 Uzasadnieniem Praw Człowieka jest przeżyta historia. Zastanawiam się, czego właściwie się potrzebuje, kiedy się potrzebuje "uzasadniać" Prawa Człowieka (gdyby ewentualnie ta potrzeba miała być czymś rzeczywistym, a nie zwykłą maską skoku Konserwy na władzę). Podejrzewam, że taka potrzeba może faktycznie zachodzić. Ale twoje odpowiedzi, na czym ona polega, są nietrafione: > Z troski o twoje prawa, gdy demokratyczna większość im zaprzeczy Wtedy, drogi mg2005, to już będzie po ptokach (oczywiście większość ta nie będzie żadna "demokratyczna"). Będę sobie mógł uzasadniać. > To jak udowodnisz swoje prawa przeciwko większości ?... j. w. Kiedy sprawy zachodzą tak daleko, że większość jest zdolna do "demokratycznego" unieważniania Praw Człowieka, to nie ma komu czegokolwiek "uzasadniać". Wtedy trzeba wiać:) "Uzasadnianie" może jednak być potrzebne wcześniej. By do takiego obrotu spraw nie dopuścić. W tym celu trzeba bowiem kultywować wartości demokratyczne, a do tego potrzebna jest perswazja, który nie miałaby manipulacyjnego charakteru. To właśnie nazywa się "uzasadnianiem". Myślę, że właściwym uzasadnieniem Praw Człowieka jest pamięć historyczna. Uzasadnieniem neutralności światopoglądowej państwa jest Wojna Trzydziestoletnia. Uzasadnieniem idei jedności rodzaju ludzkiego jest Oświęcim. Uzasadnieniem Praw Człowieka są komunistyczne obozy pracy. Praw podstawowych się nie dowodzi, lecz pokazuje się na dojmujących przykładach, czym jest ich odrzucenie. Jest to uniwersalny, a niedogmatyczny sposób uzasadniania. Nawet Indianin zrozumie Oświęcim, a po krótkim wprowadzeniu dostrzeże dzięki niemu, co w ideologii nazizmu było nie tak. (Dogmaty, natomiast - potrzebne ci na niezbędne aksjomaty - zawsze budzą kontrowersje, więc odwoływanie się do nich jest przeciwskuteczne, jeśli chcemy kogoś rzeczywiście przekonać, a nie zmusić. Zmusić zaś możemy tylko kogoś, kogo mamy w zasięgu swojej władzy. Ewentualna uniwersalność takiego uzasadniania byłaby tylko de iure. Nigdy de facto. Świat jest pluralistyczny i chyba taki pozostanie:) Ponadto nie sądzę, by, nawet w tej ograniczonej strefie, gdzie dysponujesz przymusem, był to skuteczny sposób na utrwalanie postaw akurat demokratycznych (w kręgu których dopiero nabierają sensu Prawa Człowieka). Dlatego nie platoński 'matematycyzm' metafizyki, lecz zbiorowa pamięć kulturowa jest, moim zdaniem, uprawnioną metodą uzasadniania Praw Człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: O uzasadnianiu Praw Człowieka 06.02.08, 21:16 nick3 napisał: > Uzasadnieniem Praw Człowieka jest przeżyta historia. Tylko teoretycznie. Pisałeś o tysiącach lat doświadczeń . Niemcy w ciągu kilku lat z najbardziej cywilizowanego narodu stali się narodem zbrodniczym. Historia nie jest nauczycielką życia dla społeczeństw... Zacznij od zdefiniowania "praw człowieka". Dlaczego idea 'praw człowieka' powstała tylko w kręgu cywilizacji chrześcijańskiej ? > Wtedy, drogi mg2005, to już będzie po ptokach (oczywiście większość > ta nie będzie żadna "demokratyczna"). Większość niedemokratyczna ? Przecież istotą demokracji jest aksjomat: 'większość ma zawsze rację'. Co jest podstawą twoich praw wbrew woli większości ?... > Myślę, że właściwym uzasadnieniem Praw Człowieka jest pamięć > historyczna. Nie, bo z historii każdy może wyciągnąć inne wnioski - co historia nieraz wykazała... )) I czego sam jesteś najlepszym przykładem, skoro chcesz mordować nienarodzone dzieci - nawet jeśli są ludźmi... PS: to jak z tą Św.Inkwizycją - czy była słuszna,skoro powszechnie akceptowana przez społeczeństwo ?...:) Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: O uzasadnianiu Praw Człowieka 06.02.08, 23:24 mg2005 napisał: > nick3 napisał: > > > Uzasadnieniem Praw Człowieka jest przeżyta historia. > > Tylko teoretycznie. [...] Historia nie jest nauczycielką życia dla > społeczeństw... Ależ po prostu uzasadnianie nie zawsze zdoła osiągnąć swój zamiar. Zwłaszcza, jeśli się nie dołoży należytych starań, żeby z nim dotrzeć do ludzi. Pamięć historyczna musi rzeczywiście zaistnieć, żeby mogła funkcjonować w roli uzasadnienia. Myślę skądinąd, że nie znajdziesz skuteczniejszego środka faktycznego przekonywania faktycznych ludzi o potrzebie Praw Człowieka. A nie tylko skuteczniejszego, lecz i prawomocniejszego. Bo nie ma poważnieszego powodu, dla którego ludzie powinni przestrzegać Praw Człowieka niż uświadomienie sobie nieszczęść do których może doprowadzić ich nieprzestrzeganie. > Nie, bo z historii każdy może wyciągnąć inne wnioski - co historia > nieraz wykazała... )) I zapewne będą się znajdować tacy, którzy wyciągną te odmienne wnioski. Z "uzasadnianiem" idzie o to, byśmy mogli przekonać społeczność międzynarodową, że te wnioski nie są równoprawne z naszymi. Jeśli będziemy o tym mocno przekonani, mamy spore szanse, że nam się powiedzie - właśnie dzięki przykładom historycznym, których pamięć będziemy kultywować. Nie ma innego ponadlokalnego dowodu sprawiedliwości fundamentalnych praw, niż ich akceptacja przez społeczność międzynarodową na dłuższą metę. > PS: > to jak z tą Św.Inkwizycją - czy była słuszna,skoro powszechnie > akceptowana przez społeczeństwo ?...:) Nie wiesz, jak to było z tą "powszechnością". Wątpię w nią (wszystkie wyznania religijne były bowiem żywotnie zainteresowane niszczeniem śladów wszelkiej refleksji tolerancyjnej). Dowodem na niesłuszność inkwizycji, niewolnictwa itd. jest to, że zostały w końcu nieodwracalnie odrzucone (przynajmniej w skali społecznej) i odtąd nikt (lub prawie nikt) już za nimi nie tęskni, natomiast odrzucenie ich utrzymuje się z dużą siłą. > I czego sam jesteś najlepszym przykładem, skoro chcesz mordować > nienarodzone dzieci - nawet jeśli są ludźmi... Nie chcę nikogo mordować. Chcę uczynić niekaralną - aborcję, owo ewentualne, jak się wysławiasz, "morderstwo" (w fazie, kiedy taki status tego działania jest, moim zdaniem, co najmniej mało prawdopodobny), a powołuję się przy tym na okoliczność, że taka niekaralność skutkuje kulturowo zmniejszeniem liczby owych "morderstw". Myślę, że kiedy taka zależność rzeczywiście jest wyraźna, dążenie do legalizacji aborcji jest obowiązkiem także każdego szczerego zwolennika pro-life. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: O uzasadnianiu Praw Człowieka 07.02.08, 07:51 > Dlaczego idea 'praw człowieka' powstała tylko w kręgu cywilizacji > chrześcijańskiej ? Otóż nie tylko. W kręgu arabskim też są prawa człowieka, tylko inne. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: O uzasadnianiu Praw Człowieka 10.02.08, 21:58 makiawelista napisał: > > W kręgu arabskim też są prawa człowieka, tylko inne. To ciekawe - czy są różne 'prawa człowieka' ?... A dlaczego nie powstały w innych kulturach ? Czy ten fakt jest dowodem na fałszywość tezy nicka3 ? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 04.02.08, 21:13 nick3 napisał: > My po prostu już tak wychowujemy nasze dzieci (i to nie zauważając > tego!), że one mocno czują znaczenie Praw Człowieka. > > "Intuicyjnie" Proponujesz moralność poza-racjonalną, zwierzęcą... Jeśli chcesz wrócić do świata zwierzęcego, to wypowiadaj się tylko w swoim imieniu... Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 05.02.08, 00:18 Przeceniasz rolę racjonalności (i rozumiesz ją po platońsku, a to nie jest jej rozumienie jedyne. Innym jej rozumieniem jest np. "gotowość do konfrontacji z innymi rozumieniami":). Źródła moralności nie są racjonalne (choć jej wyraz już - jest). Tego, że nie należy zadawać bólu, ani np. co jest bólem, nikt ci nie udowodni. Jednak wcale nie musisz "wrócić do świata zwierzęcego". Po prostu już w nim jesteś. Razem ze swoją zwierzęcą racjonalnością. Wyższo- zwierzęcą. Nie przeceniaj myśli. Nie jest tak boska, jak sądzili ateńscy mężowie:) Są w życiu lepsze i ważniejsze sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 06.02.08, 20:50 > Proponujesz moralność poza-racjonalną, zwierzęcą... Moralność nie może być racjonalna. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zbrodni 04.02.08, 05:19 "Pryncypializm" czyli pogląd, że etyka wymaga ostatecznych uzasadnień (najpewniej jakiegoś metafizycznego światopoglądu) - wiedzie do przemocy a nawet do zbrodni. Bardzo łatwo to zobaczyć. Za sprawą pryncypialistycznie ugruntowanej etyki niegodziwcami stają się w naszych oczach nie tylko ci, którym obce są wartości, dla których szukaliśmy uzasadnień (szacunek dla życia, dla ludzkiej godności, tolerancja, solidarność), lecz także ci, którzy cenią je nie mniej od nas, lecz inaczej je ugruntowują, lub uważają, że takie ugruntowanie nie jest potrzebne. Heretycy. Pryncypialista to ktoś, kto uważa, że nie mniej ważne od tego, że mamy się nie zabijać jest to, że mamy tego nie robić bo tak nakazuje dajmy na to "miłość" albo może nie "miłość" tylko co innego, np. "godność człowieka". Okazuje się, że ludzie którzy mogliby ze sobą całkiem zgodnie współżyć za sprawą pryncypialistycznej mentalności muszą widzieć w sobie nawzajem jakichś "sług Ciemności", bo jeden uważa, że to zgodne współżycie społeczne powinno wynikać z przekonania o wielkiej roli "miłości" w życiu człowieka, a drugi przeciwnie - "godności". Odtąd przy byle nadarzającej się okazji obywatele będą się rzucać sobie raz po raz do gardeł, bo jeden uważa, że tak ważna sprawa jak zgodne współżycie społeczne powinna być uzasadniona prawidłowo "miłością", a nie błędnie "godnością", zas drugi przeciwnie - że tylko "godność" poprawnie uzasadnia postulat zgodnego współżycia społecznego, zaś "miłość" zupełnie się do tego celu nie nadaje:))) To wcale nie są głupie żarty! Spójrz na Wojnę Trzydziestoletnią. W metodycznie prowadzonych naprzemiennie przez obie strony rzeziach zginęło 3/4 ludności Niemiec! Bo obie strony były głęboko przekonane, że najważniejszą sprawą na świecie jest miłość do Chrystusa, a niestety trochę inaczej ją rozumiały (bardzo streszczając: jedni sądzili, że żeby kochać Chrystusa trzeba mu ufać,a drudzy, że żeby mu ufać, trzeba go kochać:) Bestialstwo tamtej wojny przekroczyło wszystko, co znamy z ponurego XX-ego wieku! A przecież większość ludzi, dopóki do myślenia inaczej nie przywiodą ich jakieś Najwyżwsze Wartości, potrafi żyć zgodnie z sąsiadami, wierzy, że warto tak żyć (choć może dokładnie nie umie tego dowieść:) i umie wspólnymi siłami w miarę skutecznie karać przestępców - niezbyt w końcu licznych. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 05.02.08, 13:57 > Za sprawą pryncypialistycznie ugruntowanej etyki niegodziwcami stają > się w naszych oczach nie tylko ci, którym obce są wartości, dla > których szukaliśmy uzasadnień (szacunek dla życia, dla ludzkiej > godności, tolerancja, solidarność), lecz także ci, którzy cenią je > nie mniej od nas, lecz inaczej je ugruntowują, lub uważają, że takie > ugruntowanie nie jest potrzebne. To chyba nie mowisz o sobie? Ty nie wyznajesz przeciez tych samych wartosci, co ja (a przynajmniej goraco o tym zapewniasz)? Ty sluzysz rewolucji, nie obrzydlym wartosciom. A sluzenie rewolucji wymaga wczesniej czy pozniej pozbycia sie "przesadow", takich jak szacunek dla zycia, godnosc, solidarnosc. > Bestialstwo tamtej wojny przekroczyło wszystko, co znamy z ponurego > XX-ego wieku! Zapomniales dodac, ze message brzmiec powinien: "przekroczylo wszystko, co uczynili bojownicy o postymp". Bo chyba, uchowaj prawdo najwzgledniejsza, nie "przekroczylo" holocaustu? Do takiej herezji nie posunalbys sie chyba? Twoje manipulanctwo historia jest bardziej niz oczywiste. Twierdzenia, ze wyzeto iles procent ludnosci, "bo obie strony inaczej rozumialy milosc Chrystusa" to prymitywna lewa historiografia. 75% ofiar to juz manipulanctwo pelna geba, lewe klamstwo spreparowane tylko na uzytek tyrad takich jak ta (z Wikipedii: "Estimates of civilian casualties of up to thirty percent of the population of Germany are now treated with caution. The mortality rate was perhaps closer to 15 to 20 percent, with deaths due to armed conflict, famine and disease." Niezaleznie zas od interpretacji historycznych powinno sie zwrocic uwage na jeden zasadniczy fakt: w jaki sposob mamy uwierzyc, ze to, co nick3 proponuje jest wybawieniem od wojen i rzezi? Historia pokazuje jednoznacznie, czym sie skonczyly "wyzwolenia" prowadzone przez poprzednikow ideologocznych nicka3, to raz. Dwa - nawet jesli przejsc nad tym do porzadku dziennego (co tylko mentalnosc nicka3 potrafi), dalej pozostaje tylko zniesmaczenie, ze historia ludzka wyglada tak nie inaczej. Dziura od tego zniesmaczenia do goracego poparcia nickowych teoryjek jest baaardzo daleka. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 05.02.08, 16:42 Imputujesz mi dążenie do rewolucyjnej "opcji zerowej" - w znaczeniu totalnej destrukcji społeczeństwa i zaczynania od zera według narzuconego, "utopijnego", ideologicznego planu. Ale ja nigdzie nie dałem podstaw do takiego rozumienia swoich intencji. Zaś przypisywanie mi "poprzedników ideologicznych" to insynuacja. Dyskutuj z tym, co piszę, a nie z tym, co myślisz, że myślę. > Twierdzenia, ze wyzeto iles procent ludnosci, "bo obie strony > inaczej rozumialy milosc Chrystusa" to prymitywna lewa > historiografia. Tak, tak. Kiedy wygodnie, to stajesz się niemal materialistą historycznym, dla którego za wszelką "nadbudową" (kwestiami ideowymi) kryje się tylko "baza" (konflikt materialnych interesów). Wojna Trzydziestoletnia była na większości swoich frontów przesycona bez reszty autentycznym fanatyzmem religijnym jako główną siłą motywującą walczących. Tam, gdzie było inaczej ("wyrachowana" interwencja Francji), bestialstw nie było. Tam, gdzie walczący wierzyli, że uczestniczą w zmaganiach apokaliptycznego Armageddonu (lub czegoś bardzo blisko go poprzedzającego:), tam bestialstwa przyjmowały rozmiary straszne. W niektórych księstwach Niemiec straty ludności sięgały 90%! (Za "Historia powszechna XVII wieku" Mieczysława Żywczyńskiego) > Zapomniales dodac, ze message brzmiec powinien: "przekroczylo > wszystko, co uczynili bojownicy o postymp". Bo chyba, uchowaj prawdo > najwzgledniejsza, nie "przekroczylo" holocaustu? Do takiej herezji > nie posunalbys sie chyba? Ponieważ była to wojna religijna, w której obie strony były przekonane, że przeciwnik jest apokaliptyczną armią Antychrysta, więc mordowanie sprzyjającej mu ludności było z reguły poprzedzane torturami mającymi złamać innowiercę i dowieść w ten sposób fałszu jego "herezji". Nagminne było rozpiłowywanie ludzi piłami, obdzieranie ze skóry, etc. Porównywanie bestialstw jest może niewykonalne. Sądzę jednak - i chyba nie bezzasadnie - że gdyby religijnym eksterminatorom z XVII wieku były dane możliwości technichne z wieku XX-ego, bylibyśmy świadkami jeszcze większej makabry niż miała miejsce za sprawą ideologii świeckich. Pozbawione wahania moralnego wypowiedzi teologów, w tym "świętych" obu walczących stron, wzywające dowódców do bardziej konsekwentnej eksterminacji ludności przeciwnika - uprawniają do takiego przekonania. Wola politycznego narzucenia światu "Prawdy Jedynej" na temat sensu życia - wiedzie do zbrodni. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 05.02.08, 21:28 > Ale ja nigdzie nie dałem podstaw do takiego rozumienia swoich > intencji. Zaś przypisywanie mi "poprzedników ideologicznych" to > insynuacja. Pewne rzeczy są wyraźnie dostrzegalne, nickusiu, nawet jeśli ci się to nie podoba. Ja dobrze wiem, że ty mistrzów ideologicznych chcesz się wyprzeć, bo to PR psuje. > Dyskutuj z tym, co piszę, a nie z tym, co myślisz, że myślę. Mógłbym tak robić, gdybym wierzył w twoją dobrą wolę. Ale ja nie wierzę, bo wiem, że powiesz wszystko, co służy rewolucji. Sam mi to oznajmiłeś, a w to akurat wierzę. Czytać muszę zatem między wierszami. > Tak, tak. Kiedy wygodnie, to stajesz się niemal materialistą > historycznym, dla którego za wszelką "nadbudową" (kwestiami > ideowymi) kryje się tylko "baza" (konflikt materialnych interesów). Nic takiego nie powiedziałem ani też nie myślę. Co nie przeszkadza mi dalej uważać takich prymitywnych lewych interpretacji jako po prostu narzędzi do chłostania przeciwnika. Jeśli nie wierzysz w prawdę, nie możesz stworzyć rzetelnej historii. Jak zwykle, z wprawnością doświadczonego propagandzisty unikasz odpowiedzi na zasadnicze sprawy: zarzut kłamstwa i manipulacji pomijasz - jest udowodniony; powód, dla którego mam cię uznać za zbawcę ludzkości jest niewyłożony, a zasadniczy. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 07.02.08, 01:04 Przypuśćmy że "tylko" 20%. A jaki procent Polaków zginął z rąk hitlerowców? A jaki procent Rosjan zginął z powodu komunizmu ("including famine and disease":)? A jaki procent Chińczyków zginął w czasie rewolucji kulturalnej? Tymczasem na podstawie książki, którą przytoczyłem, która póki co jest dla mnie wiarygodniejsza od źródeł internetowych (nie odnotowujących jej istnienia:), liczba ofiar Wojny Trzydziestoletniej na pewno bardzo przekraczała 20%... Może nie wynosiła 75%, jak napisałem, ale czy to aż taka okrrropna "manipulacja"? Czy zmienia to wymowę bestialskiej wojny religijnej toczonej w łonie Religii Miłości z aprobatą najwyższych autorytetów i 'świętych' obu stron? A bez najmniejszej obiekcji krytycznej ze stronych ani jednego żyjących wówczas mężów natchnionych Duchem Świętym? (Arian nie liczę, bo w zgodnej opinii wszystkich pozostałych - to nie chrześcijanie:) Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 07.02.08, 13:35 Jest to manipulacja i klamstwo. Typowy zabieg propagandowy (dobrze szkolony jestes) - najpierw wzbudzic szok twierdzeniami o np. 75%, a nstepnie z niewinnymi oczami twierdzic, ze 20% jest "rownie okropne", wiec zasadnicza twoja teza (ze duzo) przeciez bez zarzutu jest itp. No to zalozmy przez chwile, ze nie ma roznicy miedzy 20% a 75%. Rowniez nie ma miedzy 75% a 10%, prawda? Oba procenty to "duzo". Ile wiec procent wymagalbys, aby nie byla to "ta sama tecza" co 75%? Czy gdyby byl to 1%, to "wymowa bestialskiej wojny religijnej" bylaby inna? Oczywiscie dla ciebie nie bylaby, bo twoim celem jest tylko unarzedziowienie tej wojny dla celow propagandowego palkarza. Jestes manipulantem, propagandzista i agitatorem. Niczym wiecej nickusiu. Czy mam ci przypomniec, ze tak _musi_ skonczyc kazdy, kto odrzuca prawde? To ile procent Polakow bylby zadowalajacy, by w twojej "rzetelnosci" uznac, ze jednak "swieckie" rzezie byly gorsze (dla Polski ok. 6mln z ok 36mln z czego okola polowa Zydow)? A Chinczykow ile procent (tu walka na procenty fajna moze byc, bo Chinczykow duzo)? Jak sprawnie powiedziales o procencie "Polakow z rak hitlerowcow". No bo przeciez kazdy propagandowiec wie, ze w czasie II wojny z rak wujka Joe zginelo "bardzo niewielu" Polakow, prawda? A ci co zgineli, powiedzmy sobie szczerze, byli "polskimi panami", katoendekami val katofaszystami i dobrze im tak, prawda? Jak uzasadnisz, ze tak wazne sa procenty, nie liczby bezwzgledne? Bo tak ci wygodniej? I sprawa zasadnicza - niczego nie udowadniasz poza tym, ze w historii byly wojny i rzezie i ze chrzescijanstwo nie stworzylo raju na ziemi. Tyle, ze nie mialo go stworzyc. To tylko chulew z jego wizja raju na ziemi moze miec pretensje do innych, ze go nie stworzyli. Twoja tradycja intelektualna (jakbys sie jej nie zapieral jest twoja) probowala deklaratywnie stworzyc raj na ziemi. Efekty wszyscy znamy. Dlaczego wiec ktokolwiek ma uwierzyc, ze ty go stworzysz? DonQ P.S. Co do ksiazki, znalazlem (niepelne) listy dziel Mieczyslawa Zywczynskiego i Historii Powszechnej wieku XVII na nich nie ma. Jest Historia Powszechna 1789-1870. Twoj wytwor fantazji, czy po prostu zbitek autora i tytulu podany, by wygladalo, ze masz "solidne podstawy"? A moze jednak istnieje - ISBN prosze :) A "zrodla internetowe" w postaci Wikipedii nie sa takie zle. Na pewno lepsze niz widmowe dziela na papierze. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 07.02.08, 17:12 Było ludobójstwo czy nie było? Było. Oszustem nie jestem. Na podstawie mapy strat z kanonicznej "Historii Powszechnej" (Żywczyńskiego rzeczywiście był następny tom - pomyliły mi się) mogę z całą pewnością powiedzieć, że straty te wynosiły DUŻO więcej niż 20%. Ale z tym 75% rzeczywiście przesadziłem. (Nie mniej jednak było kilka landów, w których straty sięgały 90%!) Czy wykorzystuję to ludobójstwo "instrumentalnie"? Ależ nie! Kieruje mną oburzenie na dokładnie tę samą sprawę, która doprowadziła wtedy ludzi do działań zbrodniczych. I która doprowadziłaby do nich i dzisiaj (zapiekłość takich reakcjonistów jak ty stanowi tu niemylną zapowiedź), gdyby nie to, że od 200 religia siłą została odsunięta od władzy. Próby odzyskania jej potwierdzały najgorsze przeczucia antyklerykałów (mam znowu wklejać linki ze zdjęciami z frankistowskiej Hiszpanii czy z episkopatami zbiorowo "zamawiającymi piwo"?) donq napisał: > byly wojny i rzezie i ze chrzescijanstwo nie stworzylo raju > na ziemi. > > Tyle, ze nie mialo go stworzyc. "Nikt przecież nie mówił, że będzie wesoło.":) (Józef Wissarionowicz) Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 08.02.08, 15:05 > Oszustem nie jestem. Na podstawie mapy strat z kanonicznej "Historii > Powszechnej" (Żywczyńskiego rzeczywiście był następny tom - pomyliły > mi się) mogę z całą pewnością powiedzieć, że straty te wynosiły DUŻO > więcej niż 20%. Ale z tym 75% rzeczywiście przesadziłem. > (Nie mniej jednak było kilka landów, w których straty sięgały 90%!) Powiem ci, dlaczego ci sie pomylilo. Zywczynski jest historykiem katolickim w jakims sensie, a ty bardzo pilnujesz, by swoje tezy nie popierac lewackimi autorami, ale "prawicowymi", bo to stawia przeciwnika w trudniejszej sytuacji. Z ciekawosci - na jakim kursie agitatorskim byles? Ze byles, nie ma watpliwosci - sprawnosc agitatora masz dobrze opanowana (wg luzno zacytowanych twoich slow "poglady przeciwnikow znam i umiem je dosc dobrze odpierac"). > Kieruje mną oburzenie na dokładnie tę samą sprawę, która > doprowadziła wtedy ludzi do działań zbrodniczych. Najwazniejsze to wyrobic sobie odpowiednia kanalizacje oburzenia. To niezbedne w szkoleniu lewaka. Bedac lewakiem, oburzamy sie zatem na "ludobojstwo" wojny trzydziestoletniej (choc tu wiele jest dyskusyjne, od ilosci ofiar poczynajac, przez to, czy rzeczywiscie wojna byla wynikiem "nawolywania klechow do mordu", az do tego, czy rzeczywiscie strony mialy zamiar metodycznego fizycznego wyniszczenia przeciwnika). Nie oburzamy sie zas wcale na rzezie w ciagu ostatnich 200 lat, ktore ponoc przezylismy pod blogoslawionym okiem ideologii "swieckich". Nie oburzamy sie na ewidentnie ekterminacyjne rzezie wandejskie (bo "Wandejczycy tez zabijali zolnierzy republikanskich"), ktore niektorzy oceniaja jako pierwsze zaplanowane przez rzadzacych i wykonane autentyczne ludobojstwo. Nie oburzamy sie zanadto na rzezie czerwone (ewidentnie stanowiace nieublagana konsekwencje przyjetych i wcielanych w zycie ideologii i swiadomie sterowane z gory) - no tu mozemy sie pooburzac troche, ale koniecznie musimy napomknac, ze Sowieci "wypaczyli" idee, ze to dzika Azja itp.) Wyczyny czerwonych bandytow z Hiszpanii tez nas nie deprymuja, bo oni "borbali" z "faszyzmem". Regulaminowo zas oburzamy sie na nazistow a szczegolnie na holocaust, ktory jest "najwieksza ze zbrodni". Nie zapominamy dodac, ze nazizm to nie zadna "swiecka" ideologia, ale w gruncie rzeczy "klerykalna". Tak sobie propagandujac nie zawadzi pogdybac ("i która doprowadziłaby") dajac do zrozumienia, ze to 100% pewne, "porelatywizowac" procenty, zasugerowac, ze wczesniej rzezie byly mniejsze, bo ludzi bylo mniej itp. Wszystko to grubymi nicmi szyte, ale to agitatorowi nie wadzi. > "Nikt przecież nie mówił, że będzie wesoło.":) (Józef Wissarionowicz) Stalin wcielil z zycie ideologie reklamowana jako stworzenie sprawiedliwego raju na ziemi. Kropka. (Twierdzenia o "etapach", z ktorych jedynie "koncowy" bedzie tym idealnym znam, jedna z zagrywek agitatora). Tymczasem chrzescijanstwo nie obiecywalo raju na ziemi. Mozesz sobie sie pastwic do woli nad tym, ale taka jest naga prawda. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 08.02.08, 15:19 Ach, i oczywiscie zrobiwszy przeglad okropnosci historycznych, nie wyjasniles, dlaczego to wlasnie tobie (spadkobiercy tej samej tradycji intelektualnej co wielu wiekszych rzeznikow) trzeba zaufac jako wybawicielowi? To jest zasadnicze pytanie, malowanie ponurych obrazow rzezi z przeszlosci nie odpowiada na nie, prawda? DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 08.02.08, 16:26 Donku, przepraszam, że się wcinam, ale dla ciebie stalinizm i hitleryzm to nie były religie? Przecież spełniały wszelkie znamiona kultu... Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 08.02.08, 21:40 > Donku, przepraszam, że się wcinam, ale dla ciebie stalinizm i hitleryzm to nie > były religie? Przecież spełniały wszelkie znamiona kultu... Oczywiście, że były. To nick3 powiela kalki myślowe swoich mistrzów, traktując ideologie "świeckie" i religie jako ogień i wodę i dwa przeciwstawne bieguny ideologiczne. Tymczasem prawda jest taka, że ideologie te po "śmierci Boga" przejęły religijne uczucia wielu (stąd między innymi ich popularność) - po to zresztą zaaranżowano "śmierć Boga". Ideologia nie poruszająca religijnej struny w człowieku nie ma szans powodzenia, stąd tak wściekły tzw. "antyklerykalizm" (walka z konkurencją). DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 10.02.08, 22:32 > Tymczasem prawda jest taka, że ideologie te po "śmierci Boga" przejęły religijn > e > uczucia wielu (stąd między innymi ich popularność) - po to zresztą zaaranżowano > "śmierć Boga". Ideologia nie poruszająca religijnej struny w człowieku nie ma > szans powodzenia, stąd tak wściekły tzw. "antyklerykalizm" Ja bym to jednak interpretowała inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 11.02.08, 14:12 > Myślę, że nikt się z tym spierać nie będzie. Ja sie moge troche pospierac. Po pierwsze, coz to jest ow "fanatyzm"? Po drugie, ja absolutnie nie zgadzam sie na lewa kalke myslowa, ktora powielasz, wedlug ktorej istnieje przepasc miedzy "swieckoscia" a "religia". To mit, bardzo zywy we Francji, ale calkowicie nieprzekonujacy. Nie ma powodu, aby wyrozniac pewien, nazwijmy to brzydko, "swiatopoglad", tylko dlatego, ze wystepuje w nim osobowy Bog. Ideologie "swieckie" sa nie mniej "religijne" niz religie. Coz zmienia, ze nie ma w nich osobowego Boga? Jesli sie odrzuci te francuskie "laickie" przesady, nie ma powodu, aby turecki islam postawic kolo chrzescijanstwa a w opozycji do "panstwa swieckiego". Poza tym wykazuje zdecydowany sceptycyzm w stosunku do okreslen typu "Turcja ladnie doganiala Europe". Tzn. co to niby ma znaczyc? Co doganiala (co to jest ta "Europa")? Po co mialaby doganiac? DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 11.02.08, 16:37 > Po drugie, ja absolutnie nie zgadzam sie na lewa kalke myslowa, > ktora powielasz, wedlug ktorej istnieje przepasc > miedzy "swieckoscia" a "religia". To mit, bardzo zywy we Francji, > ale calkowicie nieprzekonujacy. Nie ma powodu, aby wyrozniac pewien, > nazwijmy to brzydko, "swiatopoglad", tylko dlatego, ze wystepuje w > nim osobowy Bog. Nie bardzo rozumiem, dlaczego dzielisz ideologie na lewe i prawe (a górne i dolne?). Oczywiście, że istnieje fundamentalna różnica między świeckością a religią (w tym kultami typu komunizm, faszyzm). Postawa świecka z definicji zakłada, że sfera publiczna ("państwo" i jego mechanizmy) nie może służyć do narzucania jednego poglądu z jednoczesnym wykluczeniem dyskusji. Nie dzieli ludzi na lepszych i gorszych ze względu na wyznawane przez nich religie. Postawa religijna (w szczególności fanatyczna) z definicji zakłada konieczność narzucania innym swojego poglądu, wyklucza dyskusję i deprecjonuje ludzi niewyznających danej wiary. A w przypadku braku rozdziału państwa od kościoła, celom ideologii fanatycznej służą mechanizmy państwowości: sądy, więzienia, policja. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 12.02.08, 14:16 > Nie bardzo rozumiem, dlaczego dzielisz ideologie na lewe i prawe > (a górne i dolne?). Umownie. Dla mnie te etykietki nie maja znaczenia. To moi adwersarze sa do nich bardzo przywiazani, np. uwazaja, ze istnieje cos takiego jak mistyczny "ideal lewicy" vel "lewicowa wrazliwosc" podrozujaca przez wieki i manifestujacy sie w rozny sposob. W ten sposob np. wyobrazaja sobie, ze Sokrates byl z "lewicy". > Oczywiście, że istnieje fundamentalna różnica między świeckością a > religią (w tym kultami typu komunizm, faszyzm). Oczywiscie, ze nie ma i oczywiscie ze jest. Nie ma roznicy w sensie, w ktory wierza zwolennicy "swieckosci", tzn. ze "swieckosc" jest opozycja religijnosci, "fanatyzmu" czy czego tam jeszcze. Jest ponoc jakby "wzniesiona ponad" te podzialy, "neutralna" i rzadzi tzw. "panstwem neutralnym swiatopogladowo" z gory, prawie z pozycji Boga. Klopot w tym, ze taka "neutralnosc" jest niemozliwa. Rzadzac panstwem rzadzacy musza sie _czyms_ kierowac. Nie moga byc "neutralni". Cala koncepcja "neutralnosci" sluzy wlasnie temu, by narzucic jeden poglad ("swieckosc", ktora stoi nie w opozycji do innych pogladow, ale obok nich) pod pretekstem, ze niczego sie nie narzuca, bo sie jest "ponad to". Idea "swieckosi panstwa" ("laicite") jest bardzo silna we Francji - jest oficjalna ideologia panstwowa. Nie wiem, jak mozna uwierzyc, ze ta ideologia panstwowa jest "neutralna". Nie ma zadnego powodu, by sadzic, ze np. francuska ideologia "swieckosci" z natury jest mniej sklonna do narzucania swojej ideologii albo tez, ze jest konieczna do "niedeprecjonowania" ludzi "innej wiary". Wrecz przeciwnie, "laicite" jest bardzo zaborcza i zazdrosna. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 12.02.08, 14:18 >> Oczywiście, że istnieje fundamentalna różnica między świeckością a >> religią (w tym kultami typu komunizm, faszyzm). > Oczywiscie, ze nie ma i oczywiscie ze jest. Zapomnialem dodac, ze oczywiscie, ze jest, bo jest to inna ideologia/swiatopoglad czy jak tam zwal. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 05.02.08, 22:17 > (Za "Historia powszechna XVII wieku" Mieczysława Żywczyńskiego) A taka książka istnieje (szybkie googlowanie sugeruje, że nie...)? DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 06.02.08, 21:28 nick3 napisał: > "Pryncypializm" czyli pogląd, że etyka wymaga ostatecznych > uzasadnień (najpewniej jakiegoś metafizycznego światopoglądu) - > wiedzie do przemocy a nawet do zbrodni. Nie. > > Za sprawą pryncypialistycznie ugruntowanej etyki niegodziwcami stają > się w naszych oczach nie tylko ci, którym obce są wartości, dla > których szukaliśmy uzasadnień (szacunek dla życia, dla ludzkiej > godności, tolerancja, solidarność), lecz także ci, którzy cenią je > nie mniej od nas, lecz inaczej je ugruntowują, lub uważają, że takie > ugruntowanie nie jest potrzebne. Nie. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 06.02.08, 23:34 > nick3 napisał: > > > "Pryncypializm" czyli pogląd, że etyka wymaga ostatecznych > > uzasadnień (najpewniej jakiegoś metafizycznego światopoglądu) - > > wiedzie do przemocy a nawet do zbrodni. > mg2005: > Nie. Tak. Pokazałem zarówno mechanizm tego, jak i konkretny przykład (Wojnę Trzydziestoletnią). nick3: > > Za sprawą pryncypialistycznie ugruntowanej etyki niegodziwcami > stają > > się w naszych oczach nie tylko ci, którym obce są wartości, dla > > których szukaliśmy uzasadnień (szacunek dla życia, dla ludzkiej > > godności, tolerancja, solidarność), lecz także ci, którzy cenią je > > nie mniej od nas, lecz inaczej je ugruntowują, lub uważają, że > takie > > ugruntowanie nie jest potrzebne. > mg2005: > Nie. Ależ tak! Jeśli tylko serio traktujemy społeczną potrzebę owego uzasadniania (a przypominam, że dotyczy ono wniosków, które bez wątpienia uważamy za dramatycznie ważne). Jeśli tylko choć trochę serio uważamy, że te wnioski (chodzi np. o Prawa Człowieka) potrzebują uzasadnienia, to tym samym odrzucanie tego uzasadnienia staje się dla nas równie szkodliwą działalnością, co odrzucanie samych wniosków. Chyba że owo uzasadnianie uznajemy za kwestię czysto akademicką, bez której życie potrafi się dobrze obejść. Ale ty właśnie tak nie uważasz. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Wymóg 'ostatecznych uzasadnień' wiedzie do zb 10.02.08, 14:51 > > > nick3 napisał: > > > > > "Pryncypializm" czyli pogląd, że etyka wymaga ostatecznych > > > uzasadnień (najpewniej jakiegoś metafizycznego światop> > > > Pokazałem zarówno mechanizm tego, jak i konkretny przykład (Wojnę > Trzydziestoletnią). Nie ma tu logicznej konieczności przyczynowo-skutkowej. Przyczyną ludobójstwa może być równie dobrze wizja "postępu społecznego" i walka z "siłami reakcyjnymi" (przykłady z historii - 100 milionów ofiar...) . > > > Za sprawą pryncypialistycznie ugruntowanej etyki niegodziwcami > > stają > > > się w naszych oczach nie tylko ci, którym obce są wartości, dla > > > których szukaliśmy uzasadnień (szacunek dla życia, dla ludzkiej > > > godności, tolerancja, solidarność), lecz także ci, którzy cenią > je > > > nie mniej od nas, lecz inaczej je ugruntowują, lub uważają, że > > takie > > > ugruntowanie nie jest potrzebne. > > > Jeśli tylko choć trochę serio uważamy, że te wnioski (chodzi np. o > Prawa Człowieka) potrzebują uzasadnienia, to tym samym odrzucanie > tego uzasadnienia staje się dla nas równie szkodliwą działalnością, > co odrzucanie samych wniosków. > 1.Na pewno nie 'równie szkodliwą'. 2.Jak rozumiesz słowo 'niegodziwiec',( bo chyba w jakiś pokrętny sposób ?)... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 04.02.08, 19:36 nick3 napisał: > > Istnieje spontaniczne oburzenie na rozmaite przypadki nieludzkich > zachowań. Jeśli społeczeństwo wykaże "spontaniczne oburzenie" na "nieludzkie zachowanie" pederastów w gej-klubach, to może zakazać pederastii ?... Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 03.02.08, 21:05 mg2005 napisał: > Czy 'prawo naturalne' nie istnieje ? Ależ istnieje Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: landaverde - naczytałeś się paradoksów Zenona 04.02.08, 14:02 nessie-jp napisała: > Ależ istnieje Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 16:12 nessie-jp napisała: > > Druga część pytania była o doktrynę Kościoła. Dlaczego zygoty nie można ochrzci > ć > ani pogrzebać? Czy jesteś katolicką fanatyczką, która nie potrafi oderwać się od doktryny Kościoła w swoim myśleniu ?:) > > > Mnie obchodzi przede wszystkim prawo > > naturalne > > Nie ma czegoś takiego. Czy twoje prawo do życia to tylko 'umowa społeczna', którą można zmienić ?... Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 22:03 > A co mnie obchodzi konstytucja? Mnie obchodzi przede wszystkim prawo > naturalne, którego dwa podstawowe postulaty brzmią: 1. czynić dobro, > 2. nie czynić zła Dobro i zło są względne - Dla wielu mych znajomych różnych narodowości i religii NIE dokonanie aborcji może być zbrodnią. Moje zdanie pare razy pisałem. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 04:32 makiawelista napisał: > Dobro i zło są względne No to postawiłeś bzdurną tezę, którą musisz teraz umotywować. Potrafisz? > Dla wielu mych znajomych różnych > narodowości i religii NIE dokonanie aborcji może być zbrodnią. A to jest bardzo interesujące stwierdzenie. Mógłbys tę myśl rozwinąć? Bardzo jestem ciekaw jaka nacja i jaka religia uważa niedokonanie aborcji za zbrodnię? Tylko proszę nie argumentuj przedstawiając sytuacji wyjątkowych, bo udowodnisz jedynie, że uznają oni, że istnieją sytuacje wyjątkowe, w których dopuszczalne jest przeprowadzenie aborcji. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 09:51 landaverde napisał: > makiawelista napisał: > > Dobro i zło są względne > > No to postawiłeś bzdurną tezę, którą musisz teraz umotywować. > Potrafisz? Owszem potrafię. Ale w odpowiedzi do postu "Kto powiedział król jest nagi" już to wytłumaczyłem. To co było złe dla Arystotelesa i wielu innych w awnych czasach, teraz jest oczywiste i dobre dla większosci osób w naszym kręgu kulturowym. Dla ciebie aborcja jest zła, dla mnie może być dobra, i nie uważam planowania rodziny za rzecz śmieszną. Kobieta ma prawo usunąć organizm w jej ciele, który gdyby nie był jej dzieckiem, to wszyscy by go nazwali pasożytem. A to że gumka pękła, to nie jest jeszcze powód, zgoda. Mozna użyc pigułek. Pozdrowienia wraz z prośbami o wiekszy luz i dystans do samego siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 10:23 > Kobieta ma prawo usunąć organizm w jej ciele, Czy ten "organizm" jest istotą ludzką ? Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 05.02.08, 16:13 > Czy ten "organizm" jest istotą ludzką? Kwestia sporna. Różne zdania poznasz na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 06.02.08, 09:10 makiawelista napisał: > > Czy ten "organizm" jest istotą ludzką? > Kwestia sporna. Pytam o twój pogląd. > Różne zdania poznasz na tym forum. Wiem, że tu pisze wielu idiotów - ale co to za argument ?... > Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 06.02.08, 17:47 Jeśli chcesz z kimś porozmawiać, to nie nazywaj go idiotą. Moje zdanie brzmi: Człowiek zaczyna się wtedy, kiedy może żyć poza ciałem matki. Ale dla różnych ludzi człowiek zaczyna się w innych momentach (n.p. poczęcie, narodziny)więc nie narzucam swego poglądu i jestem zwolennikiem pełnej legalizacji aborcji. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 06.02.08, 20:19 makiawelista napisał: > Jeśli chcesz z kimś porozmawiać, to nie nazywaj go idiotą. Nawet jeśli wygłasza idiotyczne poglądy ?... :) >Moje > zdanie brzmi: Człowiek zaczyna się wtedy, kiedy może żyć poza ciałem > matki. Potrafisz logicznie uzasadnić taką definicję człowieka ?... > Ale dla różnych ludzi człowiek zaczyna się w innych momentach > (n.p. poczęcie, narodziny)więc nie narzucam swego poglądu i jestem > zwolennikiem pełnej legalizacji aborcji. Dla różnych ludzi Żydzi są podludźmi, dlatego jestem zwolennikiem legalizacji holokaustu... :) Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 06.02.08, 20:47 > makiawelista napisał: > > > Jeśli chcesz z kimś porozmawiać, to nie nazywaj go idiotą. > > Nawet jeśli wygłasza idiotyczne poglądy ?... :) Nawet, bo wtedy nie będzie argumentował, tylko obrażał. A bez argumentów nie należy nazywać poglądu idiotyzmem > > Ale dla różnych ludzi człowiek zaczyna się w innych momentach > > (n.p. poczęcie, narodziny)więc nie narzucam swego poglądu i jestem > > zwolennikiem pełnej legalizacji aborcji. > > Dla różnych ludzi Żydzi są podludźmi, dlatego jestem zwolennikiem > legalizacji holokaustu... :) Moje zdanie napisałem, ale powtórzę (mam dobry nastrój): Uczeni już dawno temu udowodnili że Żyd to człowiek. Za to człowieczeństwa płodu nikt nie udowodnił i nie udowodni - jak już pisałem nie da się jednoznacznie ustalić, kiedy zaczyna się człowiek. Stąd mój pogląd Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 10:02 landaverde napisał: > > Dla wielu mych znajomych różnych > > narodowości i religii NIE dokonanie aborcji może być zbrodnią. > > A to jest bardzo interesujące stwierdzenie. Mógłbys tę myśl > rozwinąć? Bardzo jestem ciekaw jaka nacja i jaka religia uważa > niedokonanie aborcji za zbrodnię? Tylko proszę nie argumentuj > przedstawiając sytuacji wyjątkowych, bo udowodnisz jedynie, że > uznają oni, że istnieją sytuacje wyjątkowe, w których dopuszczalne > jest przeprowadzenie aborcji. Nie rozumiesz mojej wypowiedzi. Chodziło mi o to, że przedstawiciele różnych nacji i religii mogą mieć taki pogląd. Jestem liberałem, bo wierzę że należy zalegalizować to co nie szkodzi. Aborcję na przykład. Nie chcę się z tobą użerać nie wiadomo ile, więc: człowiek zaczyna się, kiedy może żyć poza ciałem matki. Aborcja powinna być dozwolona, aczkolwiek ze względu na poprzednie zdanie, popieram ją tylko na początku ciąży. Ale względność (zgadzam się nawet z sygnaturką czyngis_chana)istnieje, więc dla kogoś człowiek zaczyna się kiedy indziej, a może to że jest człowiekiem, nie znaczy że nie można go usunąć (morderstwo to nie odpowiednie słowo). To nie zaszkodzi mnie, tobie czy komukolwiek, wiec nie ma powodu by zdelegalizować. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Aborcyjna hipokryzja - względność 04.02.08, 02:23 Wiesz co - jak cię ktoś kopnie w dupę to wiesz bez wątpienia, że ci robi krzywdę. Nie ma w tym nic względnego. Jak ci ktoś złamie rękę to również wiesz, że wyrządza ci zło. 'Nie rób drugiemu co tobie niemiłe' - to zdanie Konfucjusza jest bardzo dobrą miarką do rozpoznania co jest dobre a co złe. Można ją zastosować do twojego przykładu z równouprawnieniem kobiet. Można ją też zastosować do niewolnictwa, pańszczyzny, stosunkow pracodawca - pracownik itd. Zastosują ją do aborcji. Ty żyjesz i zamach na swoje zdrowie i życie uważałbyś za zło. Dlaczego więc uważasz, że wobec dziecka nienarodzonego miałoby być inaczej? Dlaczego tu nagle to jest wzgędne? Myślę, że w równej mierze dla właściciela niewolnika woność tegoż niewolnika była względna. Aha - i morderstwo to jest odpowiednie słowo. Stosowanie eufemizmów może poprawić ci nastrój, ale nie zmienia postaci rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Tylko przy założeniu, że zarodek jest osobą. 04.02.08, 03:22 Założeniu - niewywiedzionym z naszego życiowego doświadczenia czy ze spontanicznej moralności, lecz argumentowanego bardzo słabym argumentem "a sekundę wcześniej?" Argument ten pokazuje tylko jedno - że myślenie "zero-jedynkowe" próbujące uczynić swoje pytania dyktatem dla rzeczywistości ("tak czy nie!!!") jest niezdolne do chwytania podstawowej cechy rzeczywistości - procesualności, zmiany. Dlatego przypomniałem ci Zenona. Jeśli wierzysz w swoje argumenty i szukasz oponenta, któremu nie będziesz mógł zarzucić, że ich nie zrozumiał - odpowiedz na moje posty. Chyba niektóre są tego warte:) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Tylko przy założeniu, że zarodek jest osobą. 05.02.08, 00:15 Ty jakoś do tej pory nie podjąłeś próby wykazania, że ta argumntacja "sekundę wcześniej" jest sofizmem. Dlaczego ja mam sam udowadniać, że jestem wielbłądem? To twoje zadanie. Ja swoją argumentację przedstawiłem na samym początku. Dziecko na krótko przed urodzeniem różni się od noworodka tylko tym, że nie oddycha samodzielnie. Tym niemniej zdolne jest do samodzielnego życia poza łonem matki, czego dowodem są wcześniaki. Gdzie tu jest sofizm? Jak można twirdzić, że to słaby argument skoro nikt nie może podważyć, że wcześniak jest człowiekiem. Cała twoja argumetacja opiera się na semantyce i uporczywym zaprzeczaniu typu "płód to nie osoba", tyle że nie mówisz dlaczego. W istocie w wiekszości przypadków nawet nie podejmujesz rzetelnej dyskusji tylko stosujesz różne wykręty np spychając temat na boczne tory, np wciagając w to kościół. Ja twierdzę, że płód to człowiek, to osoba. Na potwierdzenie tego zdania przedstawiłem swoją argumentację. Chcesz mi zaprzeczyć to podejmij uczciwą polemikę z tą argumentacją. Samym rzucaniem stwierdzeń, że "argument jest słaby" niczego nie dowodzisz. Wykaż, że jest tak w rzeczywistości i dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Może - ważne:) 05.02.08, 01:35 To całkiem sensowny post. Dzięki. landaverde napisał: > Ty jakoś do tej pory nie podjąłeś próby wykazania, że ta > argumntacja "sekundę wcześniej" jest sofizmem. Dlaczego ja mam sam > udowadniać, że jestem wielbłądem? To twoje zadanie. Podjąłem taką próbę, choć, przyznaję, szkicowo. Było nią pokazanie ci bliskości twojej logiki z myśleniem Zenona (który zresztą nie był sofistą). Zestawienie miało ci uzmysłowić, jaki rodzaj trudności z uchwyceniem elementarnych rysów świata rodzi statyczna ścisłość logiczna. > Ja swoją argumentację przedstawiłem na samym początku. Dziecko na > krótko przed urodzeniem różni się od noworodka tylko tym, że nie > oddycha samodzielnie. Tym niemniej zdolne jest do samodzielnego > życia poza łonem matki, czego dowodem są wcześniaki. > Gdzie tu jest sofizm? Tu nie ma. To jest bez zastrzeżeń. "Las bez jednego drzewa nadal jest lasem." Błędem jest nierozumienie względnej natury prawdy:) (Widzisz ten post, donq?:) Zakładasz, landaverde, że słowo "las" znaczy absolutnie i obiektywnie. (Przypatrz się temu dobrze, prawico, bo ważne się tu rzeczy mówi!:) I dlatego pozwalasz sobie następnie na rozumowanie rekurencyjne ("za każdym drzewem mniej nadal las jest lasem") A tymczasem myśl ("pojęcie") nie jest czymś tak absolutnym, by można było na niej polegać we wszystkim, co tylko zgodne z regułami logiki. Pojęcie "las" znaczy - tylko relatywnie! Kiedy zaczynamy używać go niezgodnie z jego 'życiowym przeznaczeniem', niepostrzeżenie znaczyć - przestaje. I właśnie to przydarza się "lasowi", gdy dochodzimy do "logicznie nieodpartego" wniosku, że dwa drzewa też są lasem. (Powiem więcej: podejrzewam, że sprawa aborcji jest w zamyśle opatrzności środkiem, dzięki któremu zdrowy rozsądek przeciętnego człowieka zachodniego ma na poziomie dojmującego doświadczenia odkryć względny i nieobiektywny charakter rzeczywistości!:) Wiesz, lewacy też mają swoją opatrzność, choć nie budują jej państwowych świątyń:) Tak więc błąd rozumowania "a sekundę wcześniej?" polega na nadmiernym zaufaniu do obowiązywalności naszych pojęć. Wszystko po prostu "musi" albo być "lasem" albo "nie-lasem". Przy takim absolutystycznym i logicystycznym posługiwaniu się pojęciami wychodzi ci, że "człowiekiem" można zostać tylko na drodze "skokowej", nagle. Z "całkowicie-nie-człowieka" - "całkowicie- człowiek". Tertium non datur. No i ponieważ nie widać żadnych oznak takiego skoku w trakcie rozwoju zarodka, to... (a że mogłoby się owo skokowe uczłowieczenie dokonać bez oznak - taką możliwość niepostrzeżenie odrzucasz. Chyba odwołując się po cichu do współczesnego nastawienia antymetafizycznego:) Całe to twoje rozumowanie (podobnie zresztą jak tomistyczne dowody istnienia Boga) odsłania nie cechy rzeczywistości, ale cechy absolutystyczno-obiektywnego używania pojęć. Zbytnio tyranizujesz rzeczywistość domniemaną władzą pojęć i w rezultacie zostajesz z samymi tymi pojęciami (niespeszony tym, że nic im już nie odpowiada w doświadczeniu, nazywasz je cechami "pierwszorzędnymi" rzeczywistości lub "substancją":) Myślę, że uzasadniłem, dlaczego nie przekonuje mnie argument "a sekundę wcześniej?" i uważam go za zupełnie pozorny. Na zakończenie dam przykład, jak dziwnie potrafi się nagle rozpłynąć absolutność najbardziej "absolutnych" pojęć. Pojęcie "ten sam". Dziecko jadąc z tatą samochodem podziwiało tęczę. Potem droga wiodła przez las i dziecko niecierpliwie wyczekiwało nieba zmartwione, czy jeszcze będzie widać tęczę, gdy wyjedzie się z lasu. Las ciągnął się nieprzewidzianie długo. I kiedy wreszcie się skończył, dziecko ku swojej radości znów ujrzało upragnioną teczę. Po chwili nagle zaniepokojone zapytało: "Ale czy to jest t a s a m a tęcza?" Prawda, że trudno mu odpowiedzieć!:) Rozważ to. Gdyby teologowie katoliccy chcieli zobaczyć nieoczywistość nawyków myślowych, których rzekomą nieodpartością zwodzą masy zdroworozsądkowców, to może teologia moralna i religia już nigdy nie byłyby takie jak dotychczas, ale wypłynęłyby na szerokie wody nieznanego, zaś życie międzyludzkie oparte na nich stałoby się przyjaźniejsze, bo racjonalne - oparte na szczerości dociekania, a nie na tyranizowaniu bliźnich rzekomo odkrytą "prawdą jedyną". Racjonalność zbliża. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Może - ważne:) 05.02.08, 16:22 Właśnie. Dla kogoś las się zaczyna gdy są 4 drzewa, dla kogoś gdy 40, dla kogoś 400 to jeszcze nie las. Tak samo płód - człowiek się zaczyna dla różnych ludzi w różnych momentach. Nie da się naukowo ustalić tego momentu, bo i uczeni mają różne poglądy. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Może - ważne:) 06.02.08, 07:21 Jeden grzyb to grzyb, dwa grzyby, to też jeden grzyb (bo wyrastają z tej samej grzybni), sto grzybów to też nadal ten sam grzyb, itd. Rozumiem, że zgodnie z waszą logiką przykład z lasem ma jedno przełożenie na rozwój płodowy człowieka: w którymś momencie ilość (czy też złożoność, stopień skomplikowania, nagromadzenia pewnych czynników itd.) przechodzi w jakość. Skoro nie da się naukowo ustalić momentu, w którym zaczyna się człowiek, a przy tym uznaje się, że noworodek to człowiek, ale też wcześniak to człowiek, to należy uznać, że człowiek zaczyna się w momencie poczęcia, bo od tego momentu zaczyna sie jego życie i istnienie jako odrębnej istoty. Jeśli chce się 'usuwać' płód, argumentując, że nie jest to człowiek, to bezwzględnie należy wykazać, że to rzeczywiście jeszcze nie człowiek. Jaka jest więc ta 'masa krytyczna' czynników, które przesądzają, że płód jest bądź nie jest człowiekiem? Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Może - ważne:) 06.02.08, 17:48 > Skoro nie da się naukowo ustalić momentu, w którym zaczyna się > człowiek, a przy tym uznaje się, że noworodek to człowiek, ale też > wcześniak to człowiek, to należy uznać, że człowiek zaczyna się w > momencie poczęcia, bo od tego momentu zaczyna sie jego życie i > istnienie jako odrębnej istoty. Całkowicie odrębny jest dopiero po urodzeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Może - ważne:) 06.02.08, 20:15 makiawelista napisał: > Całkowicie odrębny jest dopiero po urodzeniu. No więc są dwa wyjścia: urodzić lub zabić. Jeśli urodzi się przedwcześnie to uznajemy, że to człowiek. Jesli zabijemy przed urodzeniem to używamy eufemizmów: "płód", "aborcja", i "planowanie rodziny". Cóż za hipokryzja! Skoro wcześniaki to też ludzie to ani moment, ani sam fakt urodzenia niczego nie zmienia. I przed i po tę istotę trzeba nazwać człowiekiem. A co jeśli medycyna pozwoli nam podtrzymać życie już w sekundę po zapłodnieniu? Czy taki wcześniak nie jest już człowiekiem? Spójrzmy np na kangury - mały kangur rodzi się w formie embriotycznej, ślepy, ma ok centymetra wielkości i jest niezdolny do smodzielnego życia. Spędza dziewięć miesięcy w torbie matki. Przysysa się do sutka, który pęcznieje w jego buzi. Nie potrafi sam ssać - mięśnie są niedostatecznie rozwinięte, mleko jest mu wstrzykiwane przez ruchy mięśni matki. Czy wyjęcie takiego kangura z torby nazwiemy aborcją? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Może - ważne:) 07.02.08, 01:10 makiawelista napisał: > Niektórzy nazwą Niektórzy mordowanie innych nazywali "prawem do przestrzeni życiowej". Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Może - ważne:) 07.02.08, 01:10 makiawelista napisał: > Niektórzy nazwą Niektórzy mordowanie innych nazywali "prawem do przestrzeni życiowej". Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Może - ważne:) 06.02.08, 23:56 > A co jeśli medycyna pozwoli nam podtrzymać życie już w sekundę po > zapłodnieniu? a) Uparcie mylisz "życie" z człowieczeństwem. To, że coś jest żywe, nie znaczy, że jest człowiekiem. b) Gdyby medycznie możliwy był rozwój płodu poza organizmem kobiety, to aborcja nie równałaby się śmierci płodu. Nie rozumiesz i nie chcesz przyjąć do wiadomości, że CELEM aborcji nie jest zabijanie nikogo. Celem aborcji jest odzyskanie przez kobietę kontroli nad własnym ciałem. Tak długo, dopóki tego nie zrozumiesz, będziesz święcie wierzyć w mordercze instynkty każdej kobiety opowiadającej się za prawem wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Może - ważne:) 07.02.08, 00:58 a) Uparcie zadaję wam pytanie: co decyduje kiedy płód jest, a kiedy nie jest człowiekiem i jedyne co otrzymuje to wykręty. b) Nie wierzę w niczyje mordercze instynkty, to byłoby wręcz przerażające. Nie interesują mnie intencje, wiesz co jest nimi wybrukowane. Liczą się fakty, a faktem jest, że owo 'odzyskanie kontroli' równa się uśmierceniu człowieka. Tymczasem obswerwuję zakłamanie kobiet opowiadających się za 'prawem wyboru'. "Prawo wyboru" to eufemizm mający na celu zakamuflowanie faktu, że uśmierca się ludzką istotę, nie ważne nawet czy uzna się ją za w pełni człowieka czy nie. Tak długo, dopóki tego nie przyznasz, będziesz zwykłą hipokrytką. Napisałaś gdzieś, że jestem naiwny. Pewnie jestem, penie naiwnością jest oczekiwać, że ludzie bedą robić to co słuszne, zamiast tego co wygodne. Ale na tym właśnie polega charakter, szlachetniość, prawość, nawet wolność - na robieniu tego co słuszne, bez względu na okoliczności. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Może - ważne:) 07.02.08, 15:17 landaverde napisał: > a) Uparcie zadaję wam pytanie: co decyduje kiedy płód jest, a kiedy > nie jest człowiekiem i jedyne co otrzymuje to wykręty. Uparcie odpowiadam, że od 12 tygodnia ciąży. A ty uparcie nie przyjmujesz do wiadomości. Człowieczeństwo zaczyna się wraz z pojawieniem się myśli, przedtem jest łysa małpka. Nawet z główką. > wybrukowane. Liczą się fakty, a faktem jest, że owo 'odzyskanie > kontroli' równa się uśmierceniu człowieka. Nie, jeśli aborcja jest przeprowadzona dostatecznie wcześnie Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Może - ważne:) 07.02.08, 23:55 > Uparcie odpowiadam, że od 12 tygodnia ciąży. Już ci odpowiedziałem, ze fale mózgowe mozna zarejestrować już w szóstym tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Może - ważne:) 08.02.08, 00:07 To jeszcze poproszę o odsyłacz do stosownej dokumentacji medycznej. A jeśli istotnie masz rację Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Może - ważne:) 05.02.08, 20:38 Przeczytałem jednak (prawda że mało dokładnie, bo nowych rzeczy nie mówisz). Jest to co zwykle. Dużo szumu (patetyczne "posłuchaj prawico") z czego wychodzi pisk myszy. Twoja argumentacja za "relatywnością wszystkiego" jest praktycznie nieistotna. Tak samo chłoszcze "prawicę", jak ciebie jak każdego, kto cokolwiek mówi używając słów, które cokolwiek znaczą. Jeśli coś tu jest najczystszą touristy, to twoje próby przekonania, że "relatywność wszystkiego" tego, co ty mówisz nie dotyczy. Jeślibyś uczciwie zastosował swoje radykalne ogólne wnioski do poznania człowieka (a więc i swojego), musiałbyś skończyć samobójstwem, jak już wiele razy dyskutowaliśmy. Jeśli żyjesz i mówisz, jesteś oszustem uważającym się za półboga, którego ludzkie ograniczenia nie dotyczą. Wartość stwierdzenia "nic nie wiadomo" czy "wszystko jest względne" jest dla człowieka zerowa z przyczyn powyższych. Jeśli człowiek chce uniknąć samobójstwa musi to przyjąć do wiadomości i zignorować - nie ma innej rady. Jeśli zaś zignoruje musi przyjąć, że wszystko co mówi jest "wiarą" nie "wiedzą". Twoja wiara nickusiu naprzeciwko mojej, to wszystko. Różnica wiar sprowadza się do wyboru pana, któremu służymy. Dla mnie panem wartym służenia jest prawda, dla ciebie rewolucja. Nawet jeśli ani doskonała prawda ani doskonała rewolucja nie istnieją, dla każdego niepoddanego lewemu praniu mózgu jest jasne, co jest bardziej "wartościowe". DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Może - ważne:) 05.02.08, 20:40 > Jeśli coś tu jest najczystszą touristy, Miało być "najczystszą sofistyką". Chyba spell checker się wykazał... DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Znowu sofistyczne brednie 06.02.08, 06:45 nick3 napisał: > Było nią pokazanie ci bliskości twojej logiki z myśleniem Zenona. Bynajmniej. Zenon udowadniałby raczej, że to dziecko nigdyby się nie urodziło. ;-) Moja argumentacja jest czysto praktyczna: skoro wcześniak jest człowiekiem to nie ma żadnego powodu by na którymkolwiek etapie życia płodowego odmawiać dziecku człowieczeństwa. > Zestawienie miało ci uzmysłowić, jaki rodzaj trudności z uchwyceniem > elementarnych rysów świata rodzi statyczna ścisłość logiczna Jakoś w praktyce człowiek sobie z tymi paradoksami poradził przy pomocy dynamiki, czy ogólniej fizyki, i to już newtonowskiej. > "Las bez jednego drzewa nadal jest lasem." I co z tego? > Błędem jest nierozumienie względnej natury prawdy:) Ha! No to już jest definicja sofizmu w pigułce, sam bym tego lepiej nie wyraził. (Widzisz ten post, donq?:) Sofistyczny relatywizm = względna natura prawdy. > Zakładasz, landaverde, że słowo "las" znaczy absolutnie i > obiektywnie. Absolutnie nic nie zakładam, to jest twój przykład. Ja go już dawno odrzuciłem jako nieprzystający. > I dlatego pozwalasz sobie następnie na rozumowanie rekurencyjne > ("za każdym drzewem mniej nadal las jest lasem") Aha, to stąd skojarzenie z paradoksami Zenona. Znowu - twoje skojarzenie i twoje porównanie. > A tymczasem myśl ("pojęcie") nie jest czymś tak absolutnym, by można > było na niej polegać we wszystkim, co tylko zgodne z regułami logiki. Dlatego Sokrates nie lubił sofistów. Nie można korzystając z nieścisłości pojęć wywodzić, że "czarne jest białe". Jeśli wniosek nie zgadza się z rzeczywistością to z logiką jest coś na bakier. (Przypatrz się temu dobrze, lewico, bo ważne się tu rzeczy mówi!:) > Pojęcie "las" znaczy - tylko relatywnie! Zgadza się, las to pojęcie względne. Pojęcie "człowiek" to zupełnie inny 'pies'. ;-) Dlatego już wcześniej napisałem marudzie, że porównanie jest zbyt odległe. > Kiedy zaczynamy używać go niezgodnie z jego 'życiowym > przeznaczeniem', niepostrzeżenie znaczyć - przestaje. > I właśnie to przydarza się "lasowi", gdy dochodzimy do "logicznie > nieodpartego" wniosku, że dwa drzewa też są lasem. Haha, przypomniała mi się reklama australiskiego piwa z cyklu "How to speak Australian". Na tależu obok kotleta jakaś ręka kładzie jedną gałązkę zielonej pietruszki. W tym momencie lektor komentuje: "salad". Być może w Australii dwa drzewa możnaby uznać za las. ;-) Pomijając twój pseudofilozoficzny bełkot w efekcie stwierdziłeś tylko, że twój przykład prowadzi do absurdu (bądź przenośni). Sam też stwierdziłeś, że wynika to z nieścisłości pojęcia "las". Jak już wielokrotnie podkreślałem ten przykład nijak się ma do opisu rozwoju płodowego czowieka. Już bliższym porównaniem byłaby kolonia grzybów - czy widzimy jeden grzyb czy sto, wszystkie stanowią jeden organizm. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Znowu sofistyczne brednie 06.02.08, 07:47 Generalnie nic, słowa 'sofistyczne' używam w znaczeniu przenośnym i pejoratywnym, okreslającym pseudofilozoficzny bełkot nicka3 - stąd 'sofistyczne brednie'. Jedyne co im zarzucam to to co Sokrates - relatywizm, a raczej wymówki, którą dla nich stanowi by twierdzić, że nie ma prawdy obiektywnej. Jesli bowiem ściśle i jednoznacznie zdefiniujemy pojęcia, którymi się posługujemy, to nie dojdziemy do absurdów, o których mówi nick3. Logika jest równie ścisła jak matematyka (jeśli nie bardziej ;-). Logika jest z definicji zero-jedynkowa. Tak też należy się nią posługiwać. Zresztą logika ma swój matematyczny zapis - algebra Boole'a. Jeśli dowiedziemy czegoś matematycznie, nie popełniając przy tym błędu, to tak rzeczywiście jest. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Znowu sofistyczne brednie 21.07.08, 10:08 > Jedyne co im zarzucam to to co Sokrates - relatywizm, a raczej > wymówki, którą dla nich stanowi by twierdzić, że nie ma prawdy > obiektywnej. Jesli bowiem ściśle i jednoznacznie zdefiniujemy > pojęcia, którymi się posługujemy, to nie dojdziemy do absurdów, > o których mówi nick3. Przy definiowaniu "obiektywnej" prawdy nie da się nie posunąć do stronniczości. Gdyby jakaś rada polityków czy naukowców wyznaczyła jakiś moment, nieważne jaki, w którym zaczyna się człowiek, setki różnych organizacji lobbujących za takimi lub innymi zmianami prawa dot. aborcji będą miały obiekcje. Ja też bym miał. Paradoksalnie definiowanie spornej "prawdy obiektywnej" musi być wyjątkowo subiektywne. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Może - ważne:) 06.02.08, 21:38 nick3 napisał: > Przy takim absolutystycznym i logicystycznym posługiwaniu się > pojęciami wychodzi ci, że "człowiekiem" można zostać tylko na > drodze "skokowej", nagle. Z "całkowicie-nie-człowieka" - "całkowicie- > człowiek". Tertium non datur. Można być częściwo w ciąży ?...:) Zabawny jesteś... > > Pojęcie "ten sam". > Przykład nieadekwatny - tu nie mówimy o tożsamości płodu , ale o jego człowieczeństwie. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Tylko przy założeniu, że zarodek jest osobą. 06.02.08, 21:59 nick3 napisał: > > Założeniu - niewywiedzionym z naszego życiowego doświadczenia czy ze > spontanicznej moralności, Jakie warunki musi spełnić płód, abyś uznał go za osobę ? Odpowiedz Link Zgłoś
czyngis_chan Re: Aborcyjna hipokryzja - względność 21.07.08, 09:59 > Wiesz co - jak cię ktoś kopnie w dupę to wiesz bez wątpienia, że ci > robi krzywdę. Nie ma w tym nic względnego. Jak ci ktoś złamie rękę > to również wiesz, że wyrządza ci zło. 'Nie rób drugiemu co tobie > niemiłe' - to zdanie Konfucjusza jest bardzo dobrą miarką do > rozpoznania co jest dobre a co złe. Można ją zastosować do twojego > przykładu z równouprawnieniem kobiet. Można ją też zastosować do > niewolnictwa, pańszczyzny, stosunkow pracodawca - pracownik itd. > Zastosują ją do aborcji. Ty żyjesz i zamach na swoje zdrowie i życie > uważałbyś za zło. Dlaczego więc uważasz, że wobec dziecka > nienarodzonego miałoby być inaczej? Dlaczego tu nagle to jest > wzgędne? Myślę, że w równej mierze dla właściciela niewolnika woność > tegoż niewolnika była względna. Niedawno było pisane o muzułmanach w UK którzy się obrazili na psa na plakacie. To, co dla nas może być śmieszne, krzywdziło ich uczucia. Dobro i zło są względne. Weźmy takich zamachowców Al-Kaidy. Oni są dobrymi ludźmi - według ideologii tej organizacji. Tak samo aborcja jest zła według ideologii KK. Taka ideologia nie powinna być narzucana prawnie - a tym jest zakaz aborcji. Nikt nikogo do niej nie zmusza, jeśli jakaś kobieta nie będzie chciała usunąć płodu, to jej siłą do lekarza nie zaciągną. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 15:58 nessie-jp napisała: >Jeśli uznamy, że poczęcie to moment wniknięcia > plemnika do komórki jajowej, to w tym momencie na świecie pojawia się nowy > człowiek, któremu przysługują wszelkie konstytucyjne prawa i przywileje. W tym > prawo do godnego potraktowania zwłok. > Argument absurdalny i alogiczny. Chcesz przyznać płodom bierne prawo wyborcze ? :) > Dlaczego zwolennicy niewolnictwa kobiet Znów pomylenie pojęć. > > 12 tydzień ciąży. Mózg zaczyna funkcjonować wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 16:06 nessie-jp napisała: > Piszę o pogrzebach płodów. Jeśli uznamy, że poczęcie to moment wniknięcia > plemnika do komórki jajowej, to w tym momencie na świecie pojawia się nowy > człowiek, któremu przysługują wszelkie konstytucyjne prawa i przywileje. W tym > prawo do godnego potraktowania zwłok. Argument absurdalny i alogiczny. Czy chcesz nadać płodom bierne prawo wyborcze ?:) > > Dlaczego zwolennicy niewolnictwa kobiet Znów mylisz pojęcia. > 12 tydzień ciąży. Mózg płodu zaczyna funkcjonować wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 11:17 nessie-jp napisała: > większość (jeśli nie wszyscy) zwolenników opcji pro-choice > uważa, że płód staje się człowiekiem w momencie wykształcenia systemu nerwowego > i rozpoczęcia pracy mózgu. To dlaczego akceptują zabijanie płodów do 12 tygodnia ciąży ?... Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 00:59 mg2005 napisał: > nessie-jp napisała: > > większość (jeśli nie wszyscy) zwolenników opcji pro-choice > > uważa, że płód staje się człowiekiem w momencie wykształcenia > systemu nerwowego > > i rozpoczęcia pracy mózgu. > > To dlaczego akceptują zabijanie płodów do 12 tygodnia ciąży ?... ********************************** Bo między zygotą, a człowiekiem następuje szereg zmian jakościowych. Człowiek nie jest dużą zygotą. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 04:40 Staruszek nie jest mężczyzną w wieku średnim, osoba dorosła nie jest dzieckiem, dziecko nie jest noworodkiem, a noworodek nie jest płodem, którym był przed był jeszcze przed chwilą. W ciągu życia 'następuje szereg zmian jakościowych', ale wciąż mamy do czynienia z człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 07:23 1. Szlag mnie trafia, jak czytam podobnie bzdurne argumenty. >od > momentu urodzenia mamy do czynienia z człowiekiem. Tego nikt nie > kwestionuje. No dobrze, ale jak jest na minutę przed urodzeniem? (...) na dwie > minuty? Na piętnaście minut? Na godzinę przed urodzeniem? Na > tydzień? Na miesiąc? Logika rozumowania wprost powalająca. Tylko - dlaczego tak wcześnie skończyłeś? Smiało!, walimy dalej: No dobrze, ale jak jest na 8 miesięcy, a na 9? Wszak dzieckiem jest już zygota, jest plemnik przebijający właśnie komórka jajową, plemnik stykający się własnie z komórką jajową, plemnik zbliżający się do komórki jajowej, plemnik najsilniejszy w grupie, czy wreszcie po prostu błysk w oku mleczarza... Rozumowanie niedorzeczne? Skąd, landaverde, przeciez to tylko naturalna kontynuacja przedstawionego przez Ciebie wywodu. 2. Nie da się postawić wyraźnej granicy oddzielającej kilka luźnych komórek od człowieka zasługującego na ochronę prawną? - zgoda. I lekarze, choć nie bedąc w 100% pewnymi (tak jak pewien w całej rozciągłości nie będzie nigdy żaden naukowiec) stawiają granicę na 12. tygodniu. Granicę umowną wprawdzie, ale bardzo ich zdaniem zasadną. Ale Ty też stawiasz jakąś granicę (o ile dobrze zrozumiałam, człowiek zaczyna się wraz z momentem zapłodnienia, no, chyba że ten błysk w oku mleczarza...), kierując się - no właśnie, czym właściwie się kierując, bo, jak sam przyznałeś, nie wiedzą biologiczną raczej, kształtującą się gdzieś na poziomie programu szkoły podstawowej. Pojęcie duszy nie bardzo wchodzi w grę - nie każdy musi w ów cudowny twór wierzyć, zresztą, gadka o duszy ateisty i katolika wydaje się być co najmniej smieszna... 3. Btw: dlaczego kościół, dążąc do takiej samej ochrony prawnej cżłowieka, embrionu, zarodka, sam podchodzi do sprawy zupełnie przecież inaczej, wyraźnie różnicując wartosć człowieka/embrionu właśnie m.in. w zależności od stadium rozwoju? Nie ma chrztu dla embrionów, a i wyświęcania spermy nie uświadczysz (zgroza!). Tymczasem dzieciom nieochrzczonym (a także wszystkim zarodkom) nie dane będzie oglądać oblicza Pana,i choć żadnych grzechów wlasnych na koncie jeszcze nie mają, czeka je co najwyżej łaskawie przez św Tomasza proponowane limbus puerorum. Dziwna i pokrętna ta sprawiedliwość boża. 4. Dalej. Jak już ktos tutaj zauwazył, skoro tak tak ochoczo zrównuje się w prawach ludzi, embriony, zarodki, zygoty, należało by wiąć na warsztat kobiety i ich powinności w czasie ciąży - co oczywiście powinno być natychmiast uregulowane prawnie! Ciało kobiety przestaje być bowiem jej tylko własnoscią, jej brzuch jest naczym dobrem, brzuchem - przyszłoscia narodu, a jej zawszonym obowiązkiem jest li tylko brzuchem się należycie i z troską opiekować. Karze się matki alkoholiczki czy znęcające się nad dziećmi? Więc niech ukarać także pijące lub źle odżywiające się ciężarne. 5. Nikt nie zmusza katoliczek do przeprowadzania aborcji. Ale każda kobieta powinna mieć do niej prawo, bo nie ma jak na razie dowodów, jakoby była ona morderstwem. A ocena moralna aborcji, no, to już indywidualna sprawa kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 16:46 1. Patrz twój pkt 2. 2. Od poczęcia, czyli zapłodnienia. Czy masz jakieś wątpliwości, że od tego momentu zaczyna sie życie istoty ludzkiej? Nie wiem na jakiej podstawie 12 tygodni to granica "zasadna", może ty mi wytłumaczysz? Moja wiedza poziomu przedszkola tego nie wyjaśnia. ;-) 3. Nie przedstawiam tu stanowiska kościoła tylko moje. 4. Nie mówimy tu o ubezwłasnowolnianiu ludzi, co byłoby absurdem, lecz o sankcjonowaniu zabójstwa co jest jeszcze większym absurdem. Czy uważasz, że należy też usankcjonować prawnie pijaństwo przyszłych matek? 5. Dowody 'służba zdrowia' spala w piecu, względnie wyrzuca na śmietnik, jako 'odpady biologiczne'. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 19:08 > 5. Dowody 'służba zdrowia' spala w piecu, względnie wyrzuca na > śmietnik, jako 'odpady biologiczne'. Pod pojęciem 'morderstwo' rozumiem zabicie - człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 20:02 wielkie.nieba napisała: > Pod pojęciem 'morderstwo' rozumiem zabicie - człowieka. Ja również. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 07:41 No właśnie - człowieka. Nie twórz własnego języka na potrzeby gadki o aborcji. Człowiek, embrion, zarodek, komórka, morderstwo, aborcja; odpowiednie dać rzeczy słowo - wszystko to odrębne pojęcia i co innego (zupełnie) oznaczające. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 14:25 Powtórzę to co napisałem powyżej: Życie człowieka zaczyna się w chwili zapłodnienia, nie obchodzi mnie czy ma jedną komórkę czy miliardy. A całą tę nomenklaturę wymyślono po to by odwrócić uwagę od faktu, że aborcja to w istocie zabójstwo nie narodzonego jeszcze człowieka. Nie ja ją wymysliłem. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 17:23 O jaką nomenklaturę Ci chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 18:11 O słownictwo, które wymieniałaś wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 10:43 Według oficjalnych statystyk w USA rocznie dokonuje się 1,3 mln zabiegów aborcyjnych, w tym tysiące po szóstym miesiącu ciąży, kiedy płód jest już zdolny do samodzielnego życia poza organizmem matki. Aborcja częściowa polega na wydobyciu z macicy matki części ukształtowanego już ciała dziecka i pozbawieniu go życia przez zmiażdżenie główki. Po takim zabiegu usuwa się z łona kobiety szczątki dziecka. Ustawa zakazująca dokonywania aborcji częściowej weszła w życie w listopadzie 2003 r. Pozwala ona na dokonanie takiej aborcji jedynie w przypadku zagrożenia życia matki. Lekarzom, którzy dokonają aborcji w innym przypadku grozi kara do dwóch lat więzienia. Od czasu obowiązywania nowego prawa w USA odnotowano spadek liczby aborcji. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 18:09 > Życie człowieka zaczyna się w chwili zapłodnienia, nie obchodzi mnie > czy ma jedną komórkę czy miliardy. NIE. Zycie człowieka zaczyna się od urodzenia. Wtedy zaczynają przysługiwać mu prawa: prawo do alimentów, prawo do zasiłku, prawo do chrztu, prawo do pogrzebu. I choćbyś spuchł i zsiniał, nie sprawisz, że twoje urojenie stanie się rzeczywistością. Nikt ci nie ochrzci ani nie pogrzebie jednej komórki. Dlaczego? Bo to nie jest człowiek. Przyjmij wreszcie do wiadomości, że można nawet wierzyć, że ziemia jest płaska Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Specjalistka od rozwoju płodowego ssaków? 31.01.08, 18:36 nessie-jp napisała: > NIE. Zycie człowieka zaczyna się od urodzenia. Wtedy zaczynają przysługiwać mu > prawa: prawo do alimentów, prawo do zasiłku, prawo do chrztu, prawo do pogrzebu > . To nie prawo stanowi co jest życiem. Życia nie określają prawa i obowiązki. Ty najwyrażniej nie masz najmniejszego pojecia nie tylko o rozwoju płodowym ssaków, ale o sprawach bardziej podstawowych. Choćbyś spuchła i zsiniała nie sprawisz, że jakaś ustawa decydować będzie o tym kiedy zaczyna się życie. > Nikt ci nie ochrzci ani nie pogrzebie jednej komórki. Dlaczego? > Bo to nie jest człowiek. Gdy ta jedna komórka zagnieździ się w łożysku i zacznie się dzielić bez wątpienia mamy do czynienia z życiem i z człowiekiem. I mylisz się, wielu ludzi chrzci i grzebie swoje umarłe przed narodzeniem dzieci. Nie wiem jak i czy rozstrzyga to doktryna Kościoła, ale też Kościół wszystkiego doktrynalnie nie określa. > Przyjmij wreszcie do wiadomości, że można nawet wierzyć, że ziemia jest płaska Przyjmij do wiadomości, że włąśnie dzięki kościołowi udowodniono, że ziemia jest okrągła. Kopernik tylko dzięki namowom i mecenatowi swoich przełożonych w kościele katolickim podjął pracę nad i stworzył dzieło "O obrotach sfer miebieskich". Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 22:30 nessie-jp napisała: > > NIE. Zycie człowieka zaczyna się od urodzenia. W innym miejscu piszesz, że człowiek zaczyna sie w 12 tyg. ciąży. A więc między 3. a 9. mies. ciąży jest , ale nie żyje ??...:)) > Bo to nie jest człowiek. Czy żywy, rozwijający się organizm z ludzkim DNA - jest istotą ludzką ? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 14:21 wielkie.nieba napisała: > > Pod pojęciem 'morderstwo' rozumiem zabicie - człowieka. Czy 11-tygodniowy płód jest człowiekiem, a jeśli nie - to dlaczego ? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde gadka o duszy ateisty i katolika 30.01.08, 18:25 wielkie.nieba napisała: > Pojęcie duszy nie bardzo wchodzi w grę - nie każdy musi w ów cu > downy twór wierzyć, zresztą, gadka o duszy ateisty i katolika > wydaje się być co najmniej smieszna... "JK-M [Janusz Korwin-Mikke] w ostatnim felietonie postawił bardzo ciekawą tezę, że ogniwem pośrednim między człowiekiem rozumnym a zwierzętami człekokształtnymi, którego bezskutecznie poszukiwali dotąd naukowcy, mogą być właśnie socjaliści. Szalenie interesującym pendant do tego poglądu są z kolei uwagi dra Adama Wielomskiego na temat zapłodnienia in vitro. Zwraca on uwagę na bezradność nauki w określeniu momentu, od którego „płód” można już zakwalifikować do rodzaju ludzkiego. Wprawdzie Kościół katolicki twierdzi, że człowieczeństwo, którego wyznacznikiem jest posiadanie duszy, trwa od momentu poczęcia (pewien szlagon wyraził tę myśl w niezwykle plastyczny sposób: „człowiek jeszcze trwa w przyjemności, a Pan Bóg z duszą gotów”), ale działacze organizacji na rzecz dzieciobójstwa, jak np. pani Wanda Nowicka, na tej bezradności nauki próbują konstruować argumentację na rzecz własnych morderczych skłonności. Inna rzecz, że na widok pani Nowickiej każdemu może przyjść do głowy myśl, że w pewnych sytuacjach dzieciobójstwo jest mniejszym złem, ale taki wniosek byłby oczywiście fałszywy. Z punktu widzenia logiki formalnej, a także z punktu widzenia prawa, słuszne może być eliminowanie szkodników rzeczywistych, a nie zaledwie potencjalnych, jakim pani Nowicka niewątpliwie musiała być już w życiu płodowym. Zresztą nie o nią tu chodzi, bo ważniejsze jest co innego. Otóż bardzo wielu wybitnych działaczy lewicy twierdzi, że nie mają duszy i kiedy słyszę taką deklarację z ust takiego, dajmy na to, posła Jerzego Szmajdzińskiego, czy posłanki Joanny Senyszyn, to jestem absolutnie pewien, że dobrze wiedzą, co mówią. W końcu któż lepiej od nich samych może wiedzieć takie rzeczy? W takiej sytuacji jest to dodatkowy argument przemawiający za tezą postawioną przez JK-M." Odpowiedz Link Zgłoś
wielkie.nieba Re: gadka o duszy ateisty i katolika 30.01.08, 19:12 Dopuszczasz więc aborcję socjalistów? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: gadka o duszy ateisty i katolika 30.01.08, 20:05 wielkie.nieba napisała: > Dopuszczasz więc aborcję socjalistów? "taki wniosek byłby oczywiście fałszywy. Z punktu widzenia logiki formalnej, a także z punktu widzenia prawa, słuszne może być eliminowanie szkodników rzeczywistych, a nie zaledwie potencjalnych" Odpowiedz Link Zgłoś
wielkie.nieba Re: gadka o duszy ateisty i katolika 31.01.08, 07:52 No coś Ty! Nie wolno składać broni, "(...)przedstawicieli ogniwa pośredniego może być znacznie więcej, niż nam się wydaje i stosowne wnioski powinni wyciągnąć z tego nie tylko genetycy i moraliści, ale przede wszystkim – ekologowie. Może się bowiem okazać, że człowiek rozumny jest już gatunkiem zagrożonym, między innymi przez podstępne strategie dominacji, przedsiębrane przez stada reprezentantów ogniwa pośredniego. To zagrożenie nie jest wcale teoretyczne." Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: gadka o duszy ateisty i katolika 31.01.08, 14:30 Tu już mowa o szkodnikach nie potencjalnych, lecz rzeczywistych. Do takich aborcja się nie odnosi. Nie jesteśmy w stanie określic czy taki osobnik w życiu płodowym ma duszę, czy nie. Musimy poczekać aż dorośnie i się zadeklaruje. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
wielkie.nieba Re: gadka o duszy ateisty i katolika 31.01.08, 17:30 Pozwól więc dokonywać aborcji ateistom. I tak ich dzieci nie zadeklarują w przyszłości wiary w duszę (taak, to podłe wychowanie ateistyczne, tfu!), będą więc 100% "szkodnikami", dorosłymi - już rzeczywistymi. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: gadka o duszy ateisty i katolika 31.01.08, 18:55 wielkie.nieba napisała: > Pozwól więc dokonywać aborcji ateistom. Nie jestem w stanie niczego im zabronić, ani nawet ustawodawca. Żadna ustawa nie zmusi ich do zachowania dziecka. Mogę się najwyżej sprzeciwiać czemuś co uważam za zło. > I tak ich dzieci nie zadeklarują w przyszłości wiary w duszę Tego nie można arbitralnie stwierdzić, pozostaje jedynie poczekać i zobaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkie.nieba Re: gadka o duszy ateisty i katolika 31.01.08, 19:18 No ale chyba tak tego nie zostawisz? Można przecież trzasnąć ustawę, na mocy której dzieci niewierzących matek będą im odbierane i - przez zakony, domy dziecka - wychowywane będą w duchu chrześcijańskim, "z duszą". Albo przynajmniej obowiązkowa katecheza dla rodziców? Jesli jednak uznasz, że każdy ma prawo wyznawać dowolną religię/brak religii, nie wiąż prawa (dla wszystkich) z etyką religijną (dla wierzących). Prywatnie można się oczywiście sprzeciwiać pewnym praktykom ateistów, ale zabronić ich prawnie - absolutnie wykluczone. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Ius est quod iustum est 31.01.08, 22:30 "Organizowanie społeczeństwa od góry musi się ścierać z organizowaniem go od dołu. Państwo zajmując coraz większy obszar życia będzie go zawsze odbierać Kościołowi czy innym wspólnotom oddolnym. Wzrost roli państwa i laicyzacja to właściwie jedno i to samo. Od XVIII w. (...) W ostatnich wiekach państwa przejęły ważne sfery, przedtem zagospodarowane oddolnie: zajmował się nimi Kościół, poszczególne wspólnoty religijne i ludzie prywatni. Chodzi o szkolnictwo, służbę zdrowia i opiekę społeczną. Jednocześnie konfiskowano majątek (głównie zakonów), służący tym celom, przeznaczając go zwykle na co innego. Kontynuacją i skutkiem takiej polityki jest wysokie opodatkowanie na cele edukacyjne, zdrowotne i społeczne, które wyklucza niezależne podjęcie szerzej takich zadań poza państwem. Państwa narzucają wierzącym swoje normy w dziedzinie małżeństwa i wychowania (przymusowa szkoła państwowa, rozwody, nadzór nad rodziną pod pretekstem ochrony dzieci). Wprowadzają zasady prawne sprzeczne z etyką, także naturalną (zgoda na zabijanie dzieci nienarodzonych, a czasami także na dobijanie staruszków). W ten sposób przekupują koncesjami ludzi naruszających normy moralne przypominane przez chrześcijaństwo. Co więcej, państwa roszczą sobie pretensje do orzekania, czy Kościół oraz wszelkie inne wspólnoty i stowarzyszenia mają w ogóle prawo istnieć. Czym jest państwo (czyli świeckie państwo), widać zwłaszcza wtedy, gdy opanują je przemocą lub podstępem programowi bezbożnicy (Sowiety, Meksyk początku XX w., republikańska Hiszpania przez II wojną). Takie państwo chce wręcz zająć miejsce Kościoła, niszcząc go, a swoją ideologię podstawić na miejsce chrześcijaństwa. Nie jest natomiast możliwe coś odwrotnego, zastąpienie państwa przez wspólnotę chrześcijańską. Wspólnota oddolna nie może być jednocześnie odgórną, a służba bliźnim — władzą używającą siły. Gdy Kościół przejmował struktury państwowe, ulegał ich logice, a naśladując struktury władzy i biurokracji, odchodził od swojego powołania. Nawet papieże w Państwie Kościelnym zachowywali się jak władcy świeccy. Współpracując z państwem Kościół był zaprzęgany do jego rydwanu. Zastępowanie państwa przez Kościół jawi się więc jako nierealne i zresztą niesłuszne. (...) Ci, którzy solidaryzują się z państwem-maksimum typu dzisiejszego, w gruncie rzeczy totalitarno-biurokratycznym, przeciwni są poddaniu go stałym normom moralnym czy uznaniu pewnych sfer za wolne od wpływu władzy. Podnoszą więc larum z powodu wpływów Kościoła katolickiego w Polsce. Uderzająca ciasnota tych wystąpień nie bierze się z samego powielania kalek propagandowych okresu komunizmu. Lewicowe myślenie totalne naprawdę widzi wroga społecznego we wszystkim, co pozostaje poza kontrolą rządu. Jednocześnie lewicowa inteligencja głosi, że wolność to prawo do aborcji i rozwodów, a dodatkowo możliwość krytykowania papieża. Proponuje tego rodzaju swobody, cenzurę „politycznej poprawności” i laicyzację życia społecznego zamiast brakującej wolności gospodarczej i politycznej, zwąc to w dodatku liberalizmem. Tymczasem (cytując liberała Monteskiusza!), wolność to dobro, które pozwala korzystać z innych dóbr, oraz możność czynienia tego, co czynić powinniśmy. A zasady moralne są stałe, również wtedy, gdy są łamane (przeze mnie, ciebie, jego, ją), są drogowskazem i punktem odniesienia jednostek i społeczeństw. Na tle tych relacji widać dwuznaczność postulatu rozdziału Kościoła od państwa. Przy pojęciu państwa odziedziczonym po absolutnych monarchiach, gdzie władcę zastąpił aparat biurokratyczny, rozdział ów oznacza pozbawienie chrześcijaństwa wpływu na życie społeczne, gdyż państwo chce je regulować w całości. Pod szyldem rozdziału chodzi o nadzór (w imię wszechogarniających praw państwowych), dyskryminację, albo i o prześladowania. W tym sensie rozdział Kościoła od państwa jest nie do przyjęcia, gdyż kryje się za nim chęć skrępowania chrześcijaństwa. Tymczasem krępować należy rozzuchwalone państwo! Całkiem odwrotnie zrozumiano ów rozdział w powstałych oddolnie Stanach Zjednoczonych, gdzie oznacza on najpierw pozbawienie państwa wpływu na społeczności religijne i zapewnienie im swobody działania — był to wyraz sprzeciwu wobec zarządzanego przez króla i uprzywilejowanego Kościoła anglikańskiego. Jednocześnie państwo amerykańskie nie odrzekło się zasad chrześcijańskich. Zatem, jeśli państwo nie chce zajmować się wszystkim ani zmieniać zasad moralnych, zaś przedstawiciele Kościoła nie próbują wyznaczać radnych itp., zupełnie możliwe i pożądane jest dopełnianie się tych autonomicznych społeczności. (...) Kolejne wnioski dotyczą zadań Kościoła. Roszczeniom państwa-maksimum przeciwstawiają się sprawiedliwość i wolność. Łacińska maksyma głosi, że ius est quod iustum est: prawem jest to, co prawe. Dziś prawem stało się to, co ustanowiła władza. Oznacza to redukcję ius do lex, prawa do ustawy. Chrześcijaństwo może i powinno bronić życia ludzkiego, wolności i prawa niezależnie od brzmienia przepisów. Wyrażać oddolne przekonanie społeczeństw, że sprawiedliwość i słuszność stoi wyżej niż ustawy. Kościół jest więc całkowicie w prawie, broniąc życia dzieci nienarodzonych. Nie jest to notabene zdanie uwarunkowane samymi przekonaniami religijnymi: stoi za nim również pogląd klasycznego liberalizmu, że państwu nie wszystko wolno; że ochrona życia, wolności i własności istot ludzkich jest jego obowiązkiem i celem (John Locke)." Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Ius est quod iustum est 01.02.08, 21:54 landaverde napisał: > Czym jest państwo (czyli świeckie państwo), widać zwłaszcza wtedy, > gdy opanują je przemocą lub podstępem programowi bezbożnicy > (Sowiety, Meksyk początku XX w., republikańska Hiszpania przez II > wojną). Takie państwo chce wręcz zająć miejsce Kościoła, niszcząc > go, a swoją ideologię podstawić na miejsce chrześcijaństwa. Republikańska Hiszpania była wspaniałym państwem, szkoda że nie istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Ius est quod iustum est 01.02.08, 21:56 A co do reszty? Nie rozumiem co za kiep może nazywać eutanazję dobijaniem bezbronnych staruszków. To dobrowolne skrócenie cierpień. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Ius est quod iustum est 02.02.08, 10:12 "Ci, którzy solidaryzują się z państwem-maksimum typu dzisiejszego, w gruncie rzeczy totalitarno-biurokratycznym, przeciwni są poddaniu go stałym normom moralnym czy uznaniu pewnych sfer za wolne od wpływu władzy. Podnoszą więc larum z powodu wpływów Kościoła katolickiego w Polsce. Uderzająca ciasnota tych wystąpień nie bierze się z samego powielania kalek propagandowych okresu komunizmu. Lewicowe myślenie totalne naprawdę widzi wroga społecznego we wszystkim, co pozostaje poza kontrolą rządu." Odpowiedz Link Zgłoś
zmichalg1 Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 15:54 To ja proponuję za początek życia człowieka uznać chwilę powstania komórek płciowych, bo w końcu to z nich powstaje zarodek. No i każdemu plemnikowi, który nie wziął udziału w zapłodnieniu wystawiać świadectwo zgonu. ROTFL Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 00:54 landaverde napisał: > Zacznijmy od tego, z czym się wszyscy zgadzają – to znaczy, że od > momentu urodzenia mamy do czynienia z człowiekiem. Tego nikt nie > kwestionuje. No dobrze, ale jak jest na minutę przed urodzeniem? > Przecież dziecko na minutę przed urodzeniem niczym nie różni się od > dziecka już urodzonego – poza sposobem oddychania. ******************************* Indukcyjna metoda dowodzenia kryje wiele pułapek. Jeżeli ktoś ma jeden włos na głowie, to jest łysy; jeżeli dwa, to też. I tak, aż do miliona. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 01:41 Podobnie jak zbyt odległe porównania. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 07:38 Dlaczego zbyt odległe? Rozchodzi się jedynie, azebyś zarzucił indukcję prowadzącą w Twoim wykonaniu do absurdów. Chyba że jesteś łysy i obraził Cię powyższy post? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 15:30 Twój przykład prowadzi do absurdu, pozostao ci jeszcze wykazać, że że ma on przełożenie na to o czym mówię a następnie wskazać ewentualne pułapki w mojej argumentacji. Proszę bardzo, zaczynaj. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 17:33 Pułapki - patrz 3 posty wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 19:06 Ja wiem, że maruda pisał o pułapkach, nawet myślałem, że odpowiadam marudzie gdy odpowiadałem tobie (chyba za bardzo sie nie pomyliłem). Poprosiłem cię o wskazanie pułapek w mojej argumentacji. Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll żądam ochrony przed bombą 30.01.08, 00:10 wobec bomby jestem równie bezsilny, co płód wobec aborcji logiczne jest zatem, że przeciwnicy aborcji powinni żądać delegalizacji przemysłu zbrojeniowego w końcu ja też jestem człowiekiem i "należy mi się ochrona" Odpowiedz Link Zgłoś
zyta2003 Re: żądam ochrony przed bombą 30.01.08, 02:20 Jestem pelna podziwu dla blysku geniuszy w mlodym wieku w dziedzinie przedmiotow scislych, dwudziestolatkow brylujacych w w High Tech, ale nie moge uznac za autorytet w sprawach powinnosci kobiet 25-latka. Nie ma to niby znaczenia, bo taki sam artykul mogloby napisac mnostwo innych katolickich etykow, ale to, ze napisal go g....rz, dla mnie jest dowodem, ze kobiety traktuje sie jak dzieci, inaczej mowiac przedmiotowo. Kosciol ma to do siebie, ze nie nazywa rzeczy po inieniu (zreszta nie tylko on) i prosze mlody autorze, nie rob ze mnie i innych idiotki, ze papiez JPII widzial inne rozwiazanie niz urodzenie dzieci z gwaltu. Bo nie uzyl slow - zakazuje aborcji? Bez zartow. Moze bys sie mlody uczony zastanowil ad problemem gwaltow w Afryce, ktore nie sa juz tylko samczym odruchem, tylko metoda walki z przeciwnikiem. Niech rodza nasze bekarty. Zolnierzyk zapnie spodnie i pojdzie sie wyspowiadac i juz pojdzie prosto do nieba jesli go za chwile dopanie smierc. A kobietrka ma cierpiec cale zycie. A co z morderstwami juz narodzonych - gdzie krucjata autora przeciwko temu zjawisku staremu jak swiat i wspolczesnemu tez. Walczac przeciw zabijaniu czlowieka przez czlowieka kosciol wybral sobie jedynego przeciwnika - kobiete. Po prostu damski bokser. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: żądam ochrony przed bombą 31.01.08, 01:26 zyta2003 napisała: > Kosciol ma to do siebie, ze nie nazywa rzeczy po inieniu (zreszta > nie tylko on) i prosze mlody autorze, nie rob ze mnie i innych > idiotki, ze papiez JPII widzial inne rozwiazanie niz urodzenie > dzieci z gwaltu. Bo nie uzyl slow - zakazuje aborcji? Bez zartow. > Moze bys sie mlody uczony zastanowil ad problemem gwaltow w Afryce, > ktore nie sa juz tylko samczym odruchem, tylko metoda walki z > przeciwnikiem. Niech rodza nasze bekarty. Zolnierzyk zapnie spodnie > i pojdzie sie wyspowiadac i juz pojdzie prosto do nieba jesli go za > chwile dopanie smierc. ************************************ W wielu dyskusjach zadawałem pytanie: czy którykolwiek z obrońców życia jest w stanie wydać konkretny wyrok w konkretnej sprawie? Gdy ciąża zagraża życiu matki i jedynym sposobem na uratowanie życia matki jest aborcja? I nie ma żadnego innego wyjścia, bo trzeba zdecydować tu i teraz. Wtedy mądrych nie ma, bo zapięli rozporki, zmarszczyli tyłki i podkulili ogony. Pozostaje kobieta i jej decyzja - zawsze trudna. I jaka by ona nie była, trzeba się z jej konsekwencjami zmagać całe życie. Parafrazując powiedzenie Stalina: o ile łatwiej jest pouczać tłumy i żonglować statystyką, niż zająć się jednym, konkretnym dramatem. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Typowy przykład aborcyjnej hipokryzji 03.02.08, 05:19 maruda.r napisał: > Gdy ciąża zagraża życiu matki > i jedynym sposobem na uratowanie życia matki jest aborcja? To jest przypadek skrajny i z pewnością nie to mają na myśli zwolennicy "pro-choice", tylko np sytuację, gdy rodzice odwlekają macierzynstwo ze względu na karierę, albo chcą usunąć ciążę, bo mają już dwójkę "i wystarczy". Nie przeszkadza im to jednak używać powyższej argumentacji do przepchnięcia celu, którym jest usankcjonowanie aborcji w bardzo szerokim kontekście. Ja to uważam za czystą hipokryzję i zakłamanie, bo nie można na podstawie skrajnego przypadku kreować reguły, którą będzie się stosować do odmiennych zgoła sytuacji. Wyjątek niech pozostanie wyjątkiem i jako taki będzie postrzegany. W sytuacji "albo-albo" osoby stojące przed tym wyborem: matka, ojciec, lekarz itd, muszą się kierować własnym sumieniem i tak też bedą oceniane. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkie.nieba i precz z "obroną konieczną" 30.01.08, 07:28 Morderstwo w obronie własnej - też: żadnych ulg dla napadniętego! W końcu przestępca to też człowiek i jakim niby prawem oceniasz jego życie jako mniej wartościowe od swojego, skoro chcesz go pozbawić? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 05:41 "Stanisław Lem w „Głosie Pana” napisał, że nawet konklawe można doprowadzić do ludożerstwa, byle tylko postępować cierpliwie i metodycznie. Wszystko to być może, zwłaszcza, gdy metoda tresowania ludzi do „postępu” zostanie wzbogacona pewnymi sztuczkami językowymi. Na przykład, działające w Polsce organizacje na rzecz dzieciobójstwa, od pewnego czasu przestały posługiwać się określeniem „aborcja”. Zamiast niego posługują się terminem przypominającym retorykę praw człowieka – „prawem do planowania rodziny”. Wyroki trybunałów Unii Europejskiej, przyznające rodzicom odszkodowania z powodu udaremnienia im zamiaru zabicia własnych dzieci pokazują, że to nie jest prywatny bzik pani Wandy Nowickiej, tylko oficjalna wykładnia Eurosojuza. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że określenie „prawo do planowania rodziny” jest nawet szersze, niż „aborcja”, bo w sprzyjających warunkach może obejmować również możliwość dokonywania korekt w przypadkach, gdy aborcji nie było, czyli mówiąc wprost – możliwość zabijania dzieci już urodzonych. W końcu planista zawsze może zmienić plany; zdarzało się to nawet Józefowi Stalinowi, chociaż w swoim czasie nawet w oczach prof. Leszka Kołakowskiego uchodził on za nieomylnego. Zresztą – wszystko wskazuje na to, że wkrótce można będzie likwidować nie tylko dzieci, ale również osoby dorosłe i to nawet obce. Oczywiście już nie z tytułu „prawa do planowania rodziny”, tylko na przykład „prawa do przestrzeni życiowej”. W takich przypadkach trzeba będzie tylko się pilnować, by osoby eliminowane na tej zasadzie należały do narodów mniej wartościowych. Wobec tak oszałamiających perspektyw widać wyraźnie, że nieubłaganego postępu nie da się chyba zatrzymać, a w tej sytuacji, do grona patronów Unii Europejskiej, obok Roberta Schumana i Konrada Adenauera, trzeba będzie dołączyć zarówno Józefa Stalina, jak i drugiego wybitnego przywódcę socjalistycznego – Adolfa Hitlera, który w dodatku okazał się pionierem walki o prawa człowieka." Odpowiedz Link Zgłoś
js111 Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 15:24 landaverde, To sumtne ale jesteś typowym przedstawiciełem histeryczngo katolickiego ekstremizmu. Hitler, Stalin i zabijanie już urodzonych. To jest narzucanie innym swego światpoplądu. Pytanie kluczowe nie jest czy aborcja jest czy nie jest morderstwem (bo wiadomo że nie ma tu kompromisu), ale czy wolno czy nie wolno narzucać innym swój światopogląd? Może wolno, skoro jest się w wiekszości? Może wolno kiedy dotyczy on aborcji, a nie wolno, kiedy dotyczy innych grzechów? Kóry katolik miałby odwagę powiedzieć, że przykazanie "nie zabijaj" jest WAŻNIEJSZE od innych? Bo jeśli nie jest, to co z tego wynika? Każdy potrafi sobie wyobrazić. Przypomnę, że Chrystus - podobno - mówił, że najważniejsze jest przykazanie miłości. Sugerownie, że przyszłością ruchu "pro choice" jest zabijanie dzieci już urodzonych z miłością nie ma nic wspólnego. W związku z tym mam wrażenie, że wiele reprezentantów prolife, w tym landaverde, to katolicy selektywni. Poza tym, zwróć uwagę, że z monoteistycznych religii katolicyzm w swoim stosunku do aborcji jest sam, nawet chrześcijanie-niekatolicy zostawiają ten problem sumieniu człowieka. Landaverde, gdzie tu miejsce na sumienie, do którego katolicyzm przywiązuje taką wagę? Skoro chcesz zmusić "niewiernych' do przestrzegania twojego światopoglądu w kwestii legalności aborcji, to czemu nie pójść na całość? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 17:59 js111 napisała: > landaverde, > To sumtne ale jesteś typowym przedstawiciełem histeryczngo > katolickiego ekstremizmu. Hitler, Stalin i zabijanie już urodzonych. Dziękuję za ten przykład demagogii. Do kogo mam ciebie porównać? Do Goebbelsa i Trockiego? Akurat Hitler i Stalin byli propagatorami aborcji, szczególnie w Polsce. Oto krótka historia ustaw aborcyjnych w Polsce: WC Kwadrans - aborcja Odpowiedz Link Zgłoś
js111 Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 18:32 Tak, porównaj mnie do Goebbelsa a ja porównam truskawki do lodołamacza i sobie pogadamy. Hitler był szczególnym przeciwnikiem aborcji w Niemczech. A być może zwolennikiem w Polsce. No i co z tego? Twoja logika przywoływania w dyskusji Stalina i Hitlera (jako zwolenników aborcji) jest taka: skoro przestępca kocha matkę, to wszyscy, którzy kochają matkę są przestępcami. I chyba nie zrozumiałeś tego akapitu; to nie ja ciebie porównuję do Hitlera i Stalina, tylko ty w swoim wcześniejszym poscie ich wymieniłeś, podpierając swoją argumentację. A ja w skrócie przywołuję te "argumenty". Są one podwójnie głupie, bo nie dyskutujesz ze zwolenniczką/zwolennikiem aborcji tylko wolnego wyboru - a tym ani Hitler ani Stalin nie byli. I ciągłe przywoływanie tych dwóch postaci w wypowiedziach przeciwników wolnego wyboru mnie dobija, bo świadczy o tym, że dyskutujemy z ludźmi, którym brak logiki i/lub dobrej woli. Rozumiem, że w kwestii sumienia i narzucania światopoglądu nie masz nic do powiedzenia? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 19:00 Siła złego na jednego... Nie odpowiadam wyłącznie tobie. Poczekaj cierpliwie na swoją kolej. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 14:37 WC kwadrans? To najdurniejszy program TV lat 90. Ja lubię Cejrowskiego, ale tylko jako autora programów i książek podróżniczych a nie politycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde To najdurniejsza argumentacja na tym forum 03.02.08, 04:18 makiawelista napisał: > WC kwadrans? To najdurniejszy program TV lat 90. Widzę, że to twoja stała metoda: zamiast odnieść się do wypowiadanych treści krytykujesz nadawcę. Cóż, nie obrazisz się więc, że skoro sam się w ten sposób zdyskredytowałeś, zastosuję te metodę do ciebie i twoich postów nie będę odtąd traktował poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: To najdurniejsza argumentacja na tym forum 03.02.08, 09:36 Stała metoda? Pomyśl, proszę Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: To najdurniejsza argumentacja na tym forum 03.02.08, 10:54 Owszem stała: nie wypowiadasz się na temat samogo prawa naturalnego, tylko krytykujesz ogólnie Arystotelesa. Nie komentujesz ustaw aborcyjnych wprowadzonych w Polsce przez okupantów, tylko mówisz "durny program" itd. Do twoich postów chyba nie ma co się odnosić, bo są po prostu nie na temat. Najlepiej biorąc z ciebie przykład powiedziweć: dureń-eś! I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 08:00 js111 napisała: > landaverde, > To sumtne ale jesteś typowym przedstawiciełem histeryczngo > katolickiego ekstremizmu. Hitler, Stalin i zabijanie już urodzonych. Uprzejmie proszę wskaż w cytowanym przeze mnie tekście miejsce, gdzie odwołuje się do katolicyzmu. Moim zdaniem to jest pełen ironii i humoru komentarz nt nowego eufemizmu: "prawo do planowania rodziny". Ilustruje on jak ten termin wpisuje się w politykę Eurosojuza w tej dziedzinie - propagowanie aborcji i eutanazji. Autor bardzo trafnie zauważa, że jest to pojęcie znacznie szersze od aborcji, tak szerokie, że może pomieścić nawet działalność Stalina i Hitlera. Czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 06:21 "Co tu dużo mówić – świętą rację miał Stefan Kisielewski mówiąc, że „nic tak nie gorszy, jak prawda”. Ostatnio prawdziwość tego spostrzeżenia potwierdził uroczyście niezawisły sąd w Białymstoku, w osobie sędzi Magdaleny Beziuk-Gawęckiej, uznając 25-letniego studenta Łukasza Wróbla, organizatora wystawy „Wybierz życie” za winnego demonstrowania „treści nieprzyzwoitych” w miejscu publicznym. Nawiasem mówiąc, Łukasz Wróbel jest już recydywistą, bo 1 czerwca tego roku niezawisły sąd w Lublinie w osobie sędzi Doroty Wiśniewskiej nie tylko uznał go za winnego, ale i skazał na 2000 zł grzywny, co prawda nie za prezentowanie w miejscu publicznym „treści nieprzyzwoitych”, tylko za „zgorszenie w miejscu publicznym”. W jednym atoli, jak i w drugim przypadku chodziło o prezentację fotografii zmasakrowanych zwłok dzieci poddanych tzw. „aborcji”, czyli zabitych przez pracowników „służby zdrowia” na żądanie matek, a często również ojców. Do rangi symbolu urasta fakt, że wyrok niezawisłego lubelskiego sądu zapadł akurat 1 czerwca, kiedy cały postępowy świat, zgodnie z nową, świecką tradycją, obchodzi Dzień Dziecka. Oczywiście tylko tego dziecka, które zdążyło się urodzić. O dzieciach zamordowanych na żądanie ich rodziców w tym uroczystym dniu nie wolno nawet wspomnieć. Ks. Bronisław Bozowski twierdził, że nie ma przypadków, są tylko znaki, więc i ten zbieg okoliczności zapewne też coś oznacza. Ponieważ jednak specjaliści od odczytywania „znaków czasu”, za jakiego uchodzi m.in. JE abp. Józef Życiński, pochłonięci są bez reszty troską o samopoczucie konfidentów SB, „dialogiem z judaizmem” oraz przemysłem rozrywkowym, musimy te znaki odczytać sami. „Pierwszy znak, gdy serce drgnie” – śpiewała Hanka Ordonówna... Zanim jednak drgnie, to warto zwrócić uwagę, że wyroki obydwu niezawisłych sądów są zadziwiająco zgodne z nakazami politycznej poprawności, będącej dominującą ideologią Unii Europejskiej. Wprawdzie Eurosojuz zniósł karę śmierci i nawet obsztorcował polskiego prezydenta za ujawnienie odmiennych przekonań, ale za to forsuje swobodę mordowania ludzi bardzo małych i dobijania ludzi bardzo chorych, czyli aborcję i eutanazję. Nie są to oczywiście żadne „kary śmierci”, bo przecież ani wyabortowane dzieci, ani obłożnie chorzy nie dopuścili się żadnych przestępstw, więc z punktu widzenia politycznej poprawności wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jest atoli jeden szkopuł, że zarówno po aborcji, jak i eutanazji pozostają, że tak powiem, pozostałości, których widok może wprawić zwolenników nieubłaganego postępu w niejaką konfuzję. Żeby zatem polityczne poparcie dla tych postępowych rozwiązań utrzymywało się na odpowiednim poziomie, trzeba usuwać sprzed oczu owe pozostałości, żeby ludziom nie nasunęły się żadne wnioski o związku przyczynowym między tymi makabrycznymi skutkami, a przyczyną w postaci ustaw legalizujących te praktyki. Widać zatem wyraźnie, że sądy w Lublinie i Białymstoku zostały wprzęgnięte w służbę cenzury mającej na celu zatarcie śladów zbrodni, dla której skorumpowani politycy stworzyli pozory legalności. Nie są więc one wcale „niezawisłe”, za jakie pragnęłyby uchodzić, tylko po staremu – dyspozycyjne, tak samo, jak w czasach stalinowskich. Od rzemyczka do koniczka – mówi przysłowie, więc wszystko jeszcze przed nami; tylko patrzeć, jak każdy sprzeciw wobec politycznej poprawności będzie traktowany jak „kontrrewolucja” za Stalina. Drugi znak – to „obłuda do nieba śmierdząca”, którą zaprezentowały obydwa sądy. Jeden uznał prezentowane zdjęcia za „gorszące” a drugi – za „nieprzyzwoite”. No dobrze, ale skoro zdjęcia, pokazujące wszak tylko skutki praktyk aborcyjnych są „gorszące” i „nieprzyzwoite”, to cóż powiedzieć o samych czynnościach, które do takich skutków doprowadzają? Co jest, mówiąc krótko, gorsze – czy zamordowanie człowieka, czy pokazanie zdjęcia trupa? Najwyraźniej polscy prawodawcy uznali, że najgorsze jest ujawnienie skutków zbrodni, podczas gdy sama zbrodnia jest w jak najlepszym porządku, a sądy to stanowisko podzieliły. Jestem pewien, że większość polskich polityków rzeczywiście tak myśli, nie tylko w sprawie aborcji, ale i w każdej innej i to jest jedna, a może nawet najważniejsza przyczyna, dla której kraj nasz bije wszelkie rekordy korupcji. Można mordować i rabować, byle tylko się nie wydało, byle nikt nie pokazał zdjęcia, a już broń Boże – publicznie, bo jakże można w ten sposób gorszyć gorszyć maluczkich? Na taką mentalność nie pomogą żadne Biura Antykorupcyjne, bo kto upilnuje strażników? I wreszcie trzeci, najbardziej kłopotliwy znak. Są u nas dawne niemieckie obozy koncentracyjne, zamienione obecnie na muzea. W tych muzeach prezentowane są skutki zbrodni, popełnionych na więźniach tych obozów. Na prezentowanych tam zdjęciach widzimy ludzi zagazowanych, rozstrzeliwanych, powieszonych, widzimy palenie zwłok w krematoriach i zwały gnijących trupów. Krótko mówiąc – makabra. Tymczasem do tych muzeów przywożone są nie tylko wycieczki dorosłych, ale również szkolnych dzieci właśnie po to, by się z tym wszystkim dokładnie zapoznały. Jakoś nie słyszałem, żeby ktokolwiek ośmielił się nazwać ekspozycję muzeum w Oświęcimiu „gorszącą”, czy „nieprzyzwoitą”, a przecież prezentowane są one w miejscach jak najbardziej publicznych. Dlaczego zatem rezultaty jednej zbrodni są „gorszące” i „nieprzyzwoite”, a rezultaty innej zbrodni nie? Czy chodzi o to, że jedne ofiary są mniej wartościowe, czy o coś jeszcze innego?" Odpowiedz Link Zgłoś
wielkie.nieba Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 07:43 A coś od siebie dodasz, czy tylko fanatyka michalkiewicza raczysz cytować? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Nie zniżysz się chyba do obelg zamiast argumentów? 30.01.08, 15:53 wielkie.nieba napisała: > A coś od siebie dodasz, czy tylko fanatyka michalkiewicza raczysz cytować? Nie ma to jak dyskutować na argumenty, prawda fanatyczko aborcyjna? Jeli to uznam za konieczne to dodam. Skoro jednak to co myslę na ten temat ktoś już wyraził przede mną, to po cóż mam pisać to od nowa? Pokornie przyznaję, że Michalkiewicz robi to lepiej niż ja. A z fanatyzmem nie ma to nic wspólnego, poza oczywiście twoją chęcią zdyskredytowania oponentów aborcji, tfu, jakiej tam aborcjii, chciałem oczywiście powiedzieć 'planowania rodziny'. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkie.nieba Re: Nie zniżysz się chyba do obelg zamiast argume 30.01.08, 19:20 Nie jestem fanatyczką aborcyjną. Opowiadam się tylko za jej legalizacją, podobnie jak legalnych jest wiele innych rzeczy poczytywanych za grzech przez katolików. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Nie zniżysz się chyba do obelg zamiast argume 30.01.08, 21:00 wielkie.nieba napisała: > Nie jestem fanatyczką aborcyjną. Zapewne nie bardziej, niż Michalkiewicz jast fanatykiem. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Nie zniżysz się chyba do obelg zamiast argume 31.01.08, 01:08 landaverde napisał: > wielkie.nieba napisała: > > > Nie jestem fanatyczką aborcyjną. > > Zapewne nie bardziej, niż Michalkiewicz jast fanatykiem. *********************************** To jest sprawa drugorzędna. Jeżeli nie potrafisz samodzielnie argumentować, to daj sobie spokój z pisaniem na forach. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Nie zniżysz się chyba do obelg zamiast argume 31.01.08, 01:25 W takim razie ciebie powinno juz tu dawno nie być. Odpowiedz Link Zgłoś
js111 Wróbel i Auschwitż 03.02.08, 19:28 Do Oświęcimskiego Muzeum nikt nie posyła dwulatków, a twój "bohater" Wróbel rozkładał swoje zdjęcia na ulicy. Jest jakaś różnica?? Chciałbyś, żeby twoje kilkuletnie dzieci oglądały zmasakrowane - niezależnie czyje - zwłoki? Poza tym gównym zarzutem wobec Wróbla było to, że jego zdjęcia wcale nie przedstawiały skutków medycznej aborcji, tylko skutki poronień w poźniejszych niż 12-ty tydzień stadiach rozwoju. Wróbel manipulował ludźmi tak samo jak słynny film "Niemy krzyk", który zaniżał wiek pokazywanych płodów i został zakazany i uznany za "kłamstwo aborcyjne" Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Wróbel i Auschwitż 03.02.08, 19:43 js111 napisała: > > Chciałbyś, żeby twoje kilkuletnie dzieci oglądały zmasakrowane - > niezależnie czyje - zwłoki? No czyje, czyje ?... Zwierzęce ? :) > > Poza tym gównym zarzutem wobec Wróbla było to, że jego zdjęcia > wcale nie przedstawiały skutków medycznej aborcji, tylko skutki > poronień w poźniejszych niż 12-ty tydzień stadiach rozwoju. A czy się różni poronienie od aborcji farmakologicznej ? Odpowiedz Link Zgłoś
js111 Re: Wróbel i Auschwitż 03.02.08, 20:22 "Niezależnie czyje" w znaczeniu - płodów czy dzieci czy ludzi dorosłych (np ofiar masakry w Ruandzie). Chociaż zarżnięty i leżący w kałuży krwi prosiak też nie jest widokiem odpowiednim dla dwulatka. Poronienia następują w każdym okresie ciąży, dlatego skutkiem poronienia może być płód cztero- i pięcio-miesięczny. Aborcja farmakologiczna jest dokonywana bardzo wcześnie i jej skutki wyglądają mniej więcej tak samo jak miesiączka. Aborcja inną metodą, prózniową, też nie pozostawia po sobie materiału do zdjęć takich jak zdjęcia pokazywane przez Wróbla. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Wróbel i Auschwitż 04.02.08, 14:23 js111 napisała: > "Niezależnie czyje" w znaczeniu - płodów czy dzieci czy ludzi > dorosłych Do jakiego gatunku bilogicznego zaliczysz ludzki płód ?... > > Aborcja > farmakologiczna jest dokonywana bardzo wcześnie A jak robi się aborcję np. w 6.miesiącu ? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Wróbel i Auschwitż 04.02.08, 18:00 js111 napisała: > A o co ci właściwie chodzi pytaku? Do jakiego gatunku zaliczysz ludzki płód - do ludzkiego czy zwierzecego ?... Odpowiedz Link Zgłoś
js111 Re: Wróbel i Auschwitż 04.02.08, 18:30 No zgadnij mądralo. I jaki to ma zwiazek z pokazywaniem dwulatkom zmasakrowanych zwłok? Bo co, jak gatunek ludzki, to można? A jak zwierzęcy to nie? Czy odwrotnie? Odpowiedz Link Zgłoś
czyngis_chan Re: Aborcyjna hipokryzja 21.07.08, 09:47 Zanim jednak drgnie, to warto zwrócić uwagę, że wyroki obydwu > niezawisłych sądów są zadziwiająco zgodne z nakazami politycznej > poprawności, będącej dominującą ideologią Unii Europejskiej. > Wprawdzie Eurosojuz zniósł karę śmierci i nawet obsztorcował > polskiego prezydenta za ujawnienie odmiennych przekonań, ale za to > forsuje swobodę mordowania ludzi bardzo małych i dobijania ludzi > bardzo chorych, czyli aborcję i eutanazję. Jestem w stanie pojąć, że ktoś uważa płód za człowieka i jest przez to przeciwny aborcji, ale zakaz aborcji jest wymuszaniem jedynego słusznego poglądu. Nikt do zabiegu nie zmusza. Ale eutanazja w najmniejszym stopniu nie przypomina morderstwa. Owszem, to dobicie. Cóż - jesteś chrześcijaninem, więc powinieneś wierzyć, że krzywdzenie bliźnich jest złem. A czy krzywdzeniem nie jest niepotrzebne przedłużanie zbędnych cierpień? Co do "politycznej poprawnościi", to cóż. W Polsce niestety istnieje jej przeciwieństwo - każdy, kto ma liberalne poglądy, chce współpracy z Rosją, nie chce płacić na Kościół, dostrzega, że komunista może być patriotą i toleruje mniejszości (seksualne, etniczne i religijne) jest nazywany lewakiem. Odpowiedz Link Zgłoś
japolak Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 09:29 Te inwektywy zbędne. Choć dla mnie też absurdem jest, iż o małżeństwie, rodzicielstwie, miłości i seksie nauczają "wierzący, niepraktykujący" tą strefę życia - księża i zakonnice. Przywoływany tu Boy aborcję traktował jako ostateczność - przede wszystkim budował sieć przychodni ŚWIADOMEGO macierzyństwa. By aborcje były zbędne. Dziś młodzież ma uczyć się o seksie na pornostronach w internecie, obmacywankach na imprezach, a ich praktyka jest daleka od teorii, iż seks dopuszczalny jest tylko w małżeństwie i tylko w celu rozmnażania się. Zresztą - piszę jak stary wuj. Tak było zawsze. Jeszcze jedna uwaga - skoro co najmniej 95 % Polaków to katolicy, czy dla pozostałych 5 % warto ustawowo zakazywać aborcji, bo sprzeczna z nauczaniem Kościoła katolickiego? Statystycznie, wierząc iż wierząca katoliczka aborcji nie dokona - na każdą niekatoliczkę przypadają pewnie ze 4 aborcje rocznie.... Ale kościół zamiast nauczać i wychowywać, woli kodeks karny, prokuratorów i policję nasyłanych na swych wiernych. Przerwanie ciąży to coś innego niż zażycie wiagry czy wypicie pół litra. Żadna przyjemność. Zanim obecne przepisy weszły w życie, między urodzeniem się naszej córki a synem zdecydowalismy się na taki zabieg. Żona miała poważne kłopoty ginekologiczne, groziło iż ciąży nie donosi a potem będzie bezpłodna. Ja pracując na dwa etaty nie mogłem zarobic na mieszkanie i gnieździliśmy się na 20 metrach pokoju w baraku, bez kuchni i łazienki. Córka skończyła studia, syn kończy, mordercami nie czujemy się, mieliśmy wiele lat pełnych miłości. Inaczej niż kobiety gwałcone na Bałkanach, w Afryce, w Polsce. Niż przypadkowe i niechciane dzieci. By jeździć samochodem, trzeba przejść kurs. Za nieudolność lub kierowanie po pijaku prawo jazdy można stracić. Ale rozmnażanie się nie wymaga żadnych kwalifikacji. W zeszłym roku w tv oglądałem materiał o tatusiu, którego żona zmarła w kolejnym połogu. Został mu jakiś tuzin dzieci. Nie pracuje, bo żyje z zasiłków. Całkiem nieźle, bo dwoje czy troje urodziło się z poważnymi wadami, więc na nie zasiłki są większe. I ten prymityw mówił do kamery, że szuka nowej żony, bo on lubi "to" robić... Jakiś order z Watykanu mu się należy ! Odpowiedz Link Zgłoś
aurita Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 10:52 Ja nie jestem "za" aborcja. Ba, moze nawet jestem przeciw? Aborcja to zlo. Aby do niej nie dochodzilo mozna zaradzic w prosty sposob: edukacja seksualna, promocja metod i srodkow antykoncepcyjnych. Ponadto podwyzszanie stopy zyciowej obywateli, edukacja ze dziecko to szczescie a nie obowiazek, lepszy dostep do przedszkoli, lekarzy, szkol itp. Nalezy takze ogolnie podwyzszyc poziom intelektualny spoleczenstwa. proste prawda? nie trzeba sie wtedy zastanawiac co bylo przed sekunda. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 11:33 aurita napisała: > Ja nie jestem "za" aborcja. Ba, moze nawet jestem przeciw? Aborcja to zlo. Aby > do niej nie dochodzilo mozna zaradzic w prosty sposob: edukacja seksualna, > promocja metod i srodkow antykoncepcyjnych Taka "radosna twórczość" spowodowała wzrost ilości niechcianych ciąż i aborcji w USA, W.Brytanii, Francji itd. Najważniejsza jest 'edukacja etyczna' i formacja duchowa. Odpowiedz Link Zgłoś
japolak Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 12:17 Niech więc tą edukacją etyczną zajmuje się ksiądz, lekarz, anuczyciel, rodzic - nie zaś policjant, prokurator, więzienny "klawisz" Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 01:07 aurita napisała: > Ja nie jestem "za" aborcja. Ba, moze nawet jestem przeciw? Aborcja to zlo. Aby > do niej nie dochodzilo mozna zaradzic w prosty sposob: edukacja seksualna, > promocja metod i srodkow antykoncepcyjnych. ******************************* Antykoncepcja bywa dziurawa. Edukacja bywa prowadzona subiektywnie. Będziemy mieli do czynienia z wyzwaniami, które i tak trzeba będzie podjąć. Najlepsza antykoncepcja i edukacja nie są w stanie zapobiec dylematom związanym z gwałtem czy powikłaniami ujawnionymi w trakcie badań prenatalnych. Odpowiedz Link Zgłoś
aps Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 10:29 Chciałbym przypomnieć, że nie tak dawno Polska weszła do strefy Schengen, a i wcześniej przekroczenie granicy, w tym do krajów w których aborcja jest legalna także w przypadku cudzoziemek, nie stanowiło większego problemu. Gdyby państwo chciało konsekwentnie "chronić życie", musiałoby wprowadzić kontrole ginekologiczne wszystkich kobiet w wieku rozrodczym na granicy. Ale nawet w kraju państwo nie ma możliwości skutecznego chronienia płodu w sposób inny niż ochrona matki. Jeśli ona bardzo nie chce dziecka urodzić, to nikt jej nie powstrzyma. Nie można chronić czegoś, czy nawet kogoś, o czyim istnieniu w ogóle się nie wie, to znaczy wie tylko zainteresowana kobieta i ci, którym zechce o tym powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
zmichalg1 Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 15:45 Panie Pac(an), Przestań pan pie***lić, że nigdy się nie zgodzicie na referendum w sprawie dopuszczalności aborcji, bo uważacie, że w takich kwestiach nie wolno dyskutować, bo blablabla... To taka wasza wygodna wymówka, bo macie (wy, czarne błazny!) pełną świadomość, że w każdym tego typu referendum polegniecie z kretesem! Odpowiedz Link Zgłoś
ally Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 17:43 co za bezczelny dupek. "nasz" ukochany papież w liście do arcybiskupa Sarajewa (bo do kobiet nie raczył się zwrócić. wiem, wiem, to w większości muzułmanki, ale w takim razie czemu wtrącał się w nieswoje sprawy?) napisał: "With the greatest clarity, in any case, it must be emphasized that the infant about to be born, not having any responsibility in the terrible things which have occurred, is innocent and cannot, therefore, in any way be considered an aggressor." Tylko skończony palant może twierdzić, że tu nie chodzi _m.in._ o aborcję. Btw, Watykan stanowczo protestował także wtedy, gdy zgwałconym kobietom zapewniano dostęp do "pigułek po". A jeśli chodzi o wywód tego smarkacza, to faktycznie, pogratulować, że w tak logiczny sposób uzasadnia swój totalny brak szacunku dla kobiet. Zmuszanie zgwałconych kobiet do rodzenia dzieci jest zwyczajnym sku..syństwem i tłumaczenie, że wynika to logicznie z poszanowania prawa do życia, tego nie zmieni. wolę być nielogiczna niż podła. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 17:48 > Zmuszanie zgwałconych kobiet do rodzenia dzieci jest zwyczajnym sku..syństwem i > tłumaczenie, że wynika to logicznie z poszanowania prawa do życia, Bo nie wynika. Taka sytuacja, w której prawa i życie jednego człowieka podporządkowuje się prawom i życiu drugiego człowieka, nazywa się NIEWOLNICTWEM. Szkoda zatem, że autor artykułu nie nazwał się jasno zwolennikiem niewolnictwa kobiet! Bo o to mu przecież chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 19:24 nessie-jp napisała: > > Taka sytuacja, w której prawa i życie jednego człowieka > podporządkowuje się prawom i życiu drugiego człowieka, nazywa się NIEWOLNICTWEM > . > > Szkoda zatem, że autor artykułu nie nazwał się jasno zwolennikiem niewolnictwa > kobiet! Bo o to mu przecież chodzi. Mylisz pojęcia. Tu mamy prawo do aborcji przeciwko prawu do życia. > > Odpowiedz Link Zgłoś
babaqba Re: Aborcyjna hipokryzja 30.01.08, 20:29 Specjaliści od mylenia pojęć występują pod znakiem krzyża. Dlaczego nikt nie zwraca uwagi na meritum sprawy? Kościół walczy o władzę. Wybrał sobie taki a nie inny sposób i przebiegle go wykorzystuje. Wykorzystuje też nasze państwo, by narzucać nam swe "prawa". Sprawa aborcji wcale nie jest wieloznaczna, wcale nie jest zabójstwem, płód nie jest człowiekiem. To tylko lata kłamliwych manipulacji kościoła przy języku, lata propagandy doprowadziły nas do stanu dzisiejszego: ogłupienia umysłów do tego stopnia, że ludzie zastanawiają się, ilu nienarodzonych katolików zmieści się na łebku od szpilki. Oprzytomnijmy, bo żaden naród nie wyszedł dobrze na podległości kościołowi katolickiemu. Gdzie katolicyzm tam zawsze bieda, ciemnota, ludzkie tragedie. Myśmy już dość wycierpieli. Zacznijmy od postawienia Suchockiej i Skubiszewskiego przed sądem za wepchnięcie nam haniebnego konkordatu! Rokicie wybaczam, bo to pajac bez charakteru. Odpowiedz Link Zgłoś
drojb Ilu nienarodzonych na łebku od szpilki - dobre! 31.01.08, 00:18 Już widzę oczami wyobraźni biskupa Michalika, który czerwony i spocony, z wysuniętym językiem, podłuższych obliczeniach - wreszcie doszedł do konkluzji! Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Ilu nienarodzonych na łebku od szpilki - dobr 31.01.08, 01:02 drojb napisała: > Już widzę oczami wyobraźni biskupa Michalika, który czerwony i > spocony, z wysuniętym językiem, podłuższych obliczeniach - wreszcie > doszedł do konkluzji! ************************************** Dobre. Scholastyka w nowym wydaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 14:36 babaqba napisała: > Specjaliści od mylenia pojęć występują pod znakiem krzyża. Dlaczego > nikt nie zwraca uwagi na meritum sprawy? Kościół walczy o władzę. > Wybrał sobie taki a nie inny sposób i przebiegle go wykorzystuje. > Wykorzystuje też nasze państwo, by narzucać nam swe "prawa". Sprawa > aborcji wcale nie jest wieloznaczna, wcale nie jest zabójstwem, płód > nie jest człowiekiem. Potrafisz logicznie udowodnić te brednie ?... >To tylko lata kłamliwych manipulacji kościoła > przy języku, lata propagandy doprowadziły nas do stanu dzisiejszego: > ogłupienia umysłów do tego stopnia, że ludzie zastanawiają się, ilu > nienarodzonych katolików zmieści się na łebku od szpilki. > Rzeczywiście jesteś bardzo ogłupiony, ale nie przez Kościół... Odpowiedz Link Zgłoś
drojb Kompromis: niech decyduje kobieta 31.01.08, 00:06 taki powinien być sens kompromisu. Wierni nauczaniu KK nie muszą przecież dokonywać aborcji. Mogą wierzyć, że 2 połączone komórki - to osoba (choć św. Augustyn z tym by się nie zgodził), ale NIE WOLNO im narzucać swej wiary innym - i wykorzystywać do tego instytucje państwa. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 07:51 Jak dla mnie hipokryzją jest mówienie o "prawie do życia" przeciwników legalizacji aborcji. Często, w ciąży jest zagrożony zarówno płód, jak i matka. Ja nie mam narzuconej przez KK moralności, więc nie wiem jak to jest, ale czy "cywilizacja życia" nie powinna po pierwsze chronić obywateli narodzonych? Nie chodzi mi tylko o matki, ale też o karę śmierci, wojny itd. Rzeczy forsowane przez partie konserwowe w Sejmie. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Kolejny typowy przykład aborcyjnej hipokryzji 04.02.08, 04:18 makiawelista napisał: > Często, w ciąży jest zagrożony zarówno płód, jak i matka. Powtórzę, jeszcze raz, to co odpowiedziałem na to wyżej marudzie: To jest przypadek skrajny i z pewnością nie to mają na myśli zwolennicy "pro-choice", tylko np sytuację, gdy rodzice odwlekają macierzynstwo ze względu na karierę, albo chcą usunąć ciążę, bo mają już dwójkę "i wystarczy". Nie przeszkadza im to jednak używać powyższej argumentacji do przepchnięcia celu, którym jest usankcjonowanie aborcji w bardzo szerokim kontekście. Ja to uważam za czystą hipokryzję i zakłamanie, bo nie można na podstawie skrajnego przypadku kreować reguły, którą będzie się stosować do odmiennych zgoła sytuacji. Wyjątek niech pozostanie wyjątkiem i jako taki będzie postrzegany. W sytuacji "albo-albo" osoby stojące przed tym wyborem: matka, ojciec, lekarz itd, muszą się kierować własnym sumieniem i tak też bedą oceniane. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Kolejny typowy przykład aborcyjnej hipokryzji 11.02.08, 14:57 > Ja to uważam za czystą hipokryzję i zakłamanie, bo nie można na > podstawie skrajnego przypadku kreować reguły, którą będzie się > stosować do odmiennych zgoła sytuacji. Wyjątek niech pozostanie > wyjątkiem i jako taki będzie postrzegany. W sytuacji "albo-albo" > osoby stojące przed tym wyborem: matka, ojciec, lekarz itd, muszą > się kierować własnym sumieniem i tak też bedą oceniane. Kwestią sumienia powinna pozostać aborcja w każdym przypadku. Zaczniesz mnie pewnie wyzywać od nazioli, co się już przytrafiało. Że to rasizm czy coś. Ale za legalizacją aborcji jest kilkadziesiąt procent obywateli - rasistów jest kilka promili. Różnica jest w woli ludu, a na tym opiera się demokracja. Odpowiedz Link Zgłoś
know wynikanie z konkretnego swiatopogladu jest 31.01.08, 09:33 argumentem przeciw, a nie za zakazem aborcji. w demokracji zaden swiatopoglad nie moze byc uznawany za dominujacy, nie wolno nikomu narzucac ani swiatopogladu, ani wynikajacych z niego konsekwencji. nie wiem, panie pac, kto pana uczyl logiki, miejmy nadzieje, ze nie czyta tych banialuk, ktore pan wypisuje. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: wynikanie z konkretnego swiatopogladu jest 01.02.08, 13:58 know napisała: > w demokracji zaden > swiatopoglad nie moze byc uznawany za dominujacy, Także ten przypisujący Ci prawo do życia ?... Odpowiedz Link Zgłoś
js111 Re: wynikanie z konkretnego swiatopogladu jest 01.02.08, 15:10 Nasze prawo do życia nie wynika z jakiegos konkrtenego światopoglądu, jest raczej skutkiem zgodności w tym konkretnym punkcie różnych światopoglądów. Dotyczy to powiedzmy 99% społeczeństwa w którym żyjemy. Odpowiedz Link Zgłoś
js111 Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 09:46 Kiedy ekstremiści islamscy w Holandii próbowali wysadzić w powietrze synagogę, ich obrońca tłumaczył przed sądem, że religia nakazuje im dżihad, w związku z tym ich działania są usprawiedliwione. Tłumaczenia Paca przypominają taką retorykę. Katolikom wyszłoby na dobre martwienie się o WŁASNE zbawienie i liczenie WŁASNYCH grzechów. Katolicki bóg nie nakazuje dżihadu i nawracania siłą "niewiernych". Tymczasem postawa reprezentantów katolickiego sumienia to wykorzystywanie pozycji siły (większości). Odpowiedz Link Zgłoś
topolowka Kobieta musi miec prawo wyboru 31.01.08, 10:16 czy chce urodzic, czy nie. To jej zycie zmienia sie zasadniczo na skutek urodzenia dziecka i ostateczna w tej mierze decyzja musi nalezec do kobiet. Nazywanie ustawy z 1993 KOMPROMISEM jest gigantyczna hipokryzja. To nie zaden KOMPROMIS, tylko zakaz aborcji. W praktyce nieskuteczny, bo jak mozna twierdzic powaznie, ze w kraju gdzie jest 38 mln mieszkancow wykonuje sie rocznie sto - sto piecdziesiat aborcji? Takie liczby podaje rzad w swoich sprawozdaniach z wykonania tej ustawy, przedstawianych Sejmowi. To sa kpiny z obywateli i ze zdrowego rozsadku. Komu naprawde zalezy na przerwaniu ciazy, ten albo wyjezdza za granice, albo placi ginekologowi w prywatnym gabinecie. Udawanie, ze jest inaczej, to jest wlasnie gigantyczna hipokryzja. Tyle tylko, ze wszystko odbywa sie w atmosferze strachu i lamania prawa. Pieklo kobiet, jak przed wojna. I o to chodzi kosciolowi katolickiemu - o kontrole seksualnosci, szczegolnie kobiet. Kto wierzy, ze plod jest czlowiekiem - niech nie przerywa ciazy. Wlasnej ani cudzej. Kto zas w to nie wierzy - winien miec prawo do decydowania w tej sprawie. Nie ma powodu, aby ci wierzacy narzucali swoje zdanie niewierzacym. Odpowiedz Link Zgłoś
paczka111 Re: Kobieta musi miec prawo wyboru 31.01.08, 14:54 No więc może porozmawiajmy bez hipokryzji. Ile masz dzieci? Ile mają twoi znajomi? Albo i nieznajomi. Jedno? Góra dwa. W dodatku najczęściej planowane. Więc co? Seksu nie uprawiają? Śluz badają? Oczywiście stosują antykoncepcję aż furczy. Oczywiście skrobią się i to często u tych samych lekarzy, co w godzinach pracy są chrześcijanami. Zresztą pigułki też niechętnie w przychodniach przepisują, trzeba lecieć do spółdzielni, albo prywatnie. O czym w ogóle ta dyskusja? Tak naprawdę o jednym: w nieplanowaną ciążę zachodzą głównie gó..ary niewyedukowane w przestraszonej szkole, ostatni element i ostatnia bieda, którą na tabletki czy spiralę nie stać. Już widzę, jak interesuje ich ta cała dyskusja. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Kobieta musi miec prawo wyboru 01.02.08, 02:55 topolowka napisała: > czy chce urodzic, czy nie. To jej zycie zmienia sie zasadniczo na > skutek urodzenia dziecka i ostateczna w tej mierze decyzja musi > nalezec do kobiet. Ależ oczywiście, że decyzja należy do kobiety: może odbyć stosunek lub nie, ostateczna w tej mierze decyzja należy do kobiety. Nikt za nią nie decyduje, oczywiście z wyjątkiem gwałtu i stręczycielstwa, ale o przestępstwach tutaj chyba nie mówimy, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
milutas Re: Kobieta musi miec prawo wyboru 03.02.08, 22:32 To oznacza, że dopuszczasz aborcję w przypadku ciąży będącej wynikiem gwałtu? Odpowiedz Link Zgłoś
lorikeet Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 16:18 "Poglądy przeciwników legalizacji aborcji to nie zbiór religijnych zabobonów, ale logiczna konsekwencja światopoglądu, że płód ludzki jest człowiekiem" - toż to właśnie jest budzącym niepokój i sprzeciw głeboko niebezpiecznym sednem sprawy! Przecież każda tyrania jest właśnie logiczną konsekwencją jakiegoś określonego światopoglądu! Tyranie pojawiają się wtedy, kiedy zwolennicy jakiegoś światopoglądu, ideologii lub utopii są na tyle politycznie silni, że usiłują wcisnąć wszelkie aspekty życia społecznego (a często i prywatnego) w ramy swoich doktryn i wizjii. Dlatego z całą stanowczością trzeba się przeciwstawić sile politycznej KK w Polsce. I jeszcze jedno. Mam wrażenie, że w tych wszystkich namiętnych dyskusjach o moralności z ostatnich lat jakby zgubiony został istotny argument, że moralność ludzkich wyborów i działań mierzy się ich skutkami, a nie intencjami. Nie zapominajmy starego polskiego porzekadła, że najlepszymi intencjami, to piekło jest wybrukowane. Odpowiedz Link Zgłoś
kindzie Aborcyjna hipokryzja 31.01.08, 23:32 "Poglądy przeciwników legalizacji aborcji to nie zbiór religijnych zabobonów, ale logiczna konsekwencja światopoglądu, że płód ludzki jest człowiekiem" Bzdura. Żadna logiczna konsekwencja. Bo nawet jeśli przyjąć to absurdalne założenie, że zygota, embrion i płód, niezależnie od fazy rozwoju, jest ludzką osobą, to i tak z tego nie wynika zasadność żądania delegalizacji aborcji. Ponieważ z faktu, że ktoś jest ludzką osobą, nie wynika wcale, żebyśmy mogli nakazywać komuś innemu użyczania mu swojego ciała, nawet w celu ratowania życia. Nikt nie żąda przepisów, które nakazywałby oddawanie nerek ludziom śmiertelnie chorym przez ich krewnych, nikt nie postuluje prawnego nakazu oddawania krwi, szpiku kostnego itd. w razie zaistnienia nagłego zapotrzebowania. Wszyscy sie zgadzają, że takie przepisy byłyby horrendalnym totalitaryzmem. Ciąża czyni znacznie większe spustoszenie w organizmie niż oddanie krwi czy szpiku kostnego. Skoro więc się nie uważa, że logiczną konsekwencją faktu, iż ofiara wypadku samochodowego jest człowiekiem, jest prawny nakaz, aby np. ojciec oddał dla niej krew, to jakim cudem konsekwencją człowieczeństwa płodu ma być zakaz aborcji? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 01.02.08, 05:40 kindzie napisała: > Ponieważ z faktu, że ktoś jest ludzką osobą, nie wynika wcale, żebyśmy mogli > nakazywać komuś innemu użyczania mu swojego ciała, nawet w celu ratowania życia Nikt też kobiecie nie nakazuje zbliżenia seksualnego, a jesli nakazuje, to jest to przestępstwo i są na to przepisy. Więc poza sytuacjami kryminalnymi potrzebna jest zgoda kobiety, a nawet jej aktywna współpraca, by ta osoba się w jej ciele znalazła. -- Plusy dodatnie - plusy ujemne Słowa prawdy Nocna zmiana Odpowiedz Link Zgłoś
js111 konsekwencje rodzicielstwa 01.02.08, 10:52 Skoro taki jesteś konsekwentny to idź dalej i zgódź się z nakazem, by oddanie nerki (krwi, szpiku, wątroby) dla ratowania życia swego nieletniego dziecka było nakazane prawnie. Nikt nikogo nie zmusza do rodzicielstwa, a skoro dwoje ludzi się zdecydowało, to mają teraz obowiązek. I oczywiście że przyjemnie jest żyć w poczuciu, że nikt nikogo nie zmusza (szantażem psychicznym, fizycznym, także w małżeństwach) do podejmowania współżycia seksualnego, a jak zmusza to są odpowiednie paragrafy I TO DZIAŁA. Gratuluję dobrego samopoczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: konsekwencje rodzicielstwa 03.02.08, 07:13 js111 napisała: > Skoro taki jesteś konsekwentny to idź dalej i zgódź się z nakazem, > by oddanie nerki (krwi, szpiku, wątroby) dla ratowania życia swego > nieletniego dziecka było nakazane prawnie.Nikt nikogo nie zmusza > do rodzicielstwa, a skoro dwoje ludzi się zdecydowało, to mają > teraz obowiązek. W tym nie ma żadnej konsekwencji, a wręcz przeciwnie. Konsekwenta jest postawa, że tak jak nie można nakazywać prawnie zabójstwa człowieka dla innego człowieka (czym jest postulat zabicia nienarodzonego dziecka dla jego matki) tak samo nie można też zmuszać nikogo do poświęcenia swoich organów dla innej osoby. Przedstawianie zakazu aborcji jako nakazu "użyczania mu swojego ciała" jest zwykłą manipulacją. Owo użyczenie odbywa się zawsze za sprawą samej "użyczającej" i wcale nie jest nakazane prawnie. Zresztą ten przykład jest nieprzystający, bowiem choroba dziecka zazwyczaj nie jest konsekwencją działań rodziców. Gdyby tak było to mielibysmy do czynienia z potencjalnym przestępstwem, co najmniej zaniedbania. Postulat oddania nerki miałby więc sens wtedy, gdyby np ojciec dziecku tę nerkę uszkodził. > I oczywiście że przyjemnie jest żyć w poczuciu, że nikt nikogo nie > zmusza (szantażem psychicznym, fizycznym, także w małżeństwach) do > podejmowania współżycia seksualnego, Zgoda - zdarzają się takie przypadki, ale wcale nie sa usankcjonowane prawnie, a wręcz przeciwnie, są uważane za patologię i ścigane przez prawo. Jeśli cię ktoś zmusza do podejmowania współżycia seksualnego wbrew twojej woli to goń w te pędy na policję. Jeśli pokażesz, że współżycie seksualne i rodzicielstwo są nakazane przez prawo to będziesz mogła postulować wprowadzenie nakazu oddawania nerek. Mam też odczucie, ze cała ta wasza absurdalna argumentacja ma doprowadzić nie tylko do prawnej akceptacji aborcji, ale także eutanazji. Skoro bowiem postulujecie zabicie dziecka aby nie trzeba było zmuszać matki do "użyczania swojego ciała" to analogicznie można postulować dobijanie chorych aby nie obciążać nikogo koniecznością ich leczenia i opieki nad nimi, a nie daj Boże oddawania im swoich organów. Odpowiedz Link Zgłoś
plocman Re: konsekwencje rodzicielstwa 03.02.08, 15:17 Także jestem przeciw aborcji.I powiem Wam: To nie jest sprawa podlegająca żadnej dyskusji. Referendum w tej sprawie byłoby czymś poniżającym dla naszego kraju. Podajecie przykłady państw zachodnich, w których problem jest rozwiązany. To czemu bardzo dużo osób stamtąd, ceni naszą kluturę, przywiązanie do religii itp. Niestety człowiek dobry i pokorny jest spychany przez krzykaczy, domagających się aby nie było żadnych konsekwencji zapłodnienia. Dwie wizyty w szpitalu i nie ma tego "czegoś" z czego za 9 miesięcy byłby CZŁOWIEK. Sprawa załatwiona!! Ludzie?!! Skąd u Was to zepsucie? Więcej przede wszystkim rozwagi, zdrowego myślenia, a także ODWAGI !! Zrobiliście sobie dziecko, ponieście odpowiedzialność, wychowajcie je tak, aby nie popełniło błedu seksu bez zabezpieczeń. ZCZNIJCIE PONOSIĆ KONSEKWENCJA SWOICH CZYNÓW !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
js111 "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 03.02.08, 19:07 Nie odwracaj kota ogonem. Nikt nie mówi by: "NAKAZYWAĆ prawnie zabójstwa człowieka dla innego człowieka" - jest to wyjątkowo wredne i manipulacyjne zdanie - tylko o tym by NIE ZMUSZAĆ prawnie człowieka do ratowania życia innej istoty. Nie manipuluj. Nigdzie nie powiedzałam, że: "współżycie seksualne i rodzicielstwo są nakazane przez prawo". Napisałam, że przypadki zmuszania do współżycia seksualnego są nader liczne i że NIE SĄ SKUTECZNIE ścigane przez prawo. Przestań mydlić mi oczy gadką o ciąży jako konsekwencji własnych działań, skoro katolicki światopogląd nie dopuszcza aborcji ciąż powstałych w wyniku gwałtu. Twój przykład z eutanazją jest dla mnie nieprzystający ponieważ eutanazja dotyczy człowieka a aborcja - nie. A wogóle to mam wrażenie, że bardziej interesują cię PARAGRAFY niż realne życie (gwałty małżeńskie i ich niemal zerowa ścigalność i karalność, podziemie aborcyjne i fakt, ze tam gdzie aborcja jest legalna, liczba aborcji regularnie spada) Dlatego tez uważam że nazwa "prolajf" dla tego typu pogladów jest wysoce niestosowna. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 03:14 js111 napisała: > Nie odwracaj kota ogonem. Ja tego kota, odwróconego przez ciebie i autorkę postu powyżej, odracam z powrotem. > Nikt nie mówi by: > "NAKAZYWAĆ prawnie zabójstwa człowieka dla innego człowieka" - jest > to wyjątkowo wredne i manipulacyjne zdanie Nazywajmy rzeczy po imieniu - czym w istoci jest zalegalizowanie aborcji? - tylko o tym by NIE > ZMUSZAĆ prawnie człowieka do ratowania życia innej istoty. Przepraszam, ale ciąża nie jest 'ratowaniem życia innej osoby'. Nikt też kobiety prawnie do ciąży nie zmusza. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 03:25 > Nazywajmy rzeczy po imieniu - czym w istoci jest zalegalizowanie > aborcji? > Przepraszam, ale ciąża nie jest 'ratowaniem życia innej osoby'. Nikt > też kobiety prawnie do ciąży nie zmusza. Przeanalizuj trzy powyższe zdania. Zastanów się nad sprzecznością między pierwszym a trzecim. Jeśli przerywanie ciąży jest nielegalne, to kobieta jest prawnie zmuszona do ciąży. Jeśli zaś nikt kobiety do ciąży prawnie nie zmusza, to aborcja jest legalna. Rozważ też zdanie drugie w kontekście uparcie forsowanego przez ciebie poglądu, że płód jest człowiekiem. Skoro jest, to ciąża polega na podtrzymywaniu (ratowaniu!) życia innej osoby. Skoro ciąża nie polega na ratowaniu życia innej osoby, to płód nie jest człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 03:40 Nie ma sprzeczności nie chcesz być w ciąży to... wypij szklankę wody, zamiast. Czy uważasz, że każda ciąża to ciąża zagrożona? To ty posuwasz się do sofistycznej manipulacji kobieto. Ciąża to nie jest ratowanie człowieka, tylko jego normalny rozwój. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 03:43 landaverde napisał: > Nie ma sprzeczności nie chcesz być w ciąży to... wypij szklankę > wody, zamiast. Ależ to tylko kwestia zapłodnienia! A nie bycia w ciąży. Do bycia w ciąży kobieta jest prawnie przymuszana. Nawet jeśli do zapłodnienia przymuszana nie jest, to zmuszanie jej w majestacie prawa do udzielania swojego ciała innemu człowiekowi jest nieetyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Znowu popadasz w sofizm 04.02.08, 04:12 Nie chrzań bzdur. Zapłodnienie jest bezpośrednią, konieczną i jedyną przyczyną ciąży, więc ciąża wynika wprost z aktu seksualnego. Z niczego innego. Nie chcesz być w ciąży to się nie pieprz - decyzja należy wyłącznie do ciebie, żadna ustawa cie do tego nie zmusza. Pisanie o "zmuszaniu w majestacie prawa do udzielania swojego ciała innemu człowiekowi", to "przesądy światło ćmiące". Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Nie bądź niemiły, landaverde. 04.02.08, 04:35 Czy "pieprzenie" to kanon jezykowy Konserwy jeśli idzie o zwracanie się do kobiety? Myślę, że w kwestii ustawy antyaborcyjnej nie masz racji, choć tak mocno wydaje ci się inaczej. Napisałem na ten temat kilka rzeczy na pierwszej stronie. Przeczytaj, jak bedziesz miał okazję:) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Nie bądź niemiły, landaverde. 04.02.08, 05:13 nick3 napisał: > kanon jezykowy Konserwy Mnie naprawdę nie interesują kanony ani klasyfikacje. Wiem, że tobie jest wygodne zaklasyfikowac kogoś np do "Konserwy", bo łatwiej ci pluć gdy wiesz na kogo, łatwiej ci dobrać odpowiedni repertuar. Tym niemniej mnie interesuje wyłącznie prawda, a nie klasyfikacje czy semantyka. Języka, również słów dosadnych, używam zaś jako narzędzia by wyrazić treści, które mam do przekazania. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Nie bądź niemiły, landaverde. 04.02.08, 05:26 Tym niemniej są to plugawe treści. Ponadto: czekam na argumenty na stronie pierwszej. Jeśli nie zwiejesz - pokażę ci, że się mylisz. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Ty nie posługujesz się argumentami tylko wybiegami 04.02.08, 05:37 Twoje argumenty na stronie pierwszj to sofizm i pustosłowie w czystym wydaniu, np każesz mi udowadniać, że moje argumeny dot. różnic w rozwoju płodowym człowieka nie są sofizmem. Czyli mam udowodnić, że nie jestem wielbąłądem. Skoro zarzucasz mi sofizm to sam musisz to wykazać, tak jak ja to właśnie uczyniłem. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Boja masz, bo bym cię wypunktował:) 04.02.08, 06:10 Myślisz, że tylko tobie wolno nazywać argumenty przeciwników sofistyką (tak się mówi poprawnie, nie "sofizm") i to jest fair, a jak ktos mówi coś podobnego do ciebie to to jest wybieg? Poza tym nie udawaj, że tam nic innego wam (tobie i mg2005) nie napisałem. Zaś jeśli będziesz przy tym obstawał, możesz znać moje zdanie o twojej rzetelności. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Boja masz, bo bym cię wypunktował:) 05.02.08, 01:34 nick3 napisał: > Myślisz, że tylko tobie wolno nazywać argumenty przeciwników > sofistyką Nie, tylko że ja swoje zdanie motywuję - ty nie. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Proszę bardzo punktuj. 05.02.08, 02:04 Bardzo słabe te twoje punktowanie, zazwyczjaj wogóle nie trafiasz - piszesz nie na temat. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Z chamem obrażającym kobiety nie gadam. 07.02.08, 21:32 A jakość argumentów osądzi kto inny. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Chicken-shit 07.02.08, 23:03 Sam zostałeś wypunktowany cieniasie. A kobieta, która zabija własne dzieci i odrzuca podstawowy wyróżnik kobiecości, macierzyństwo, jest nie bardziej kobietą niż wyskrobany płód człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Chicken-shit 10.02.08, 12:39 No to jestesmy w domu - ty po prostu nienawidzisz kobiet i tyle. A kobieta jest dla ciebie o tyle kobietą, o ile jest maszyną do rodzenia. Nie rodzi - nie jest kobietą i niewazne dlaczego - nie rodzi. Moje gratulacje - i idz do psychologa, bo zieje problemami. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Mylisz oburzenie z nielubieniem młotku 11.02.08, 05:23 iluminacja256 napisał: > kobieta jest dla ciebie o tyle kobietą, o ile jest maszyną do > rodzenia. Nie rodzi - nie jest kobietą i niewazne dlaczego - nie > rodzi. Hm, poważnie? To dlatego napisałem "wypij szklankę wody, zamiast"? Ja mówię zupełnie o czym innym - mówię o zabijaniu poczętych dzieci. Ciekawe jak z tego wywnioskowałeś, że nie lubię kobiet? Możesz to umotywować? Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Mylisz oburzenie z nielubieniem młotku 11.02.08, 11:47 Nie, dlatego, ze wyzywasz tutaj kobiety od pieprzących sie zdzir - poczytaj sobie trochę wyżej , a kobiecośc równa się dla ciebie rodzenie. A ja , wyobraż sobie, nie jestem żadnym młotkiem i tym samym kończę dyskusję. Dobrze by było, gdybyś zauwazył, z e obraziłeś mnie W PIERWSZYM poscie od razu. I nie wywnioskowałem , a wywnioskowałam, bo jestem kobietą. I wiem, ze masz z kobietami problemy, po prostu - wystarczy poczytać cię uwaznie. Narazie. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Mylisz oburzenie z nielubieniem młotku 12.02.08, 09:22 iluminacja256 napisał: > Nie, dlatego, ze wyzywasz tutaj kobiety od pieprzących sie zdzir - Akurat w tym przypadku przyznałem po prostu to co mi ta kobieta bez przerwy powtarzała - dla niej ciąża nie wynika z poczęcia, bo 'pieprzy się' tylko dla przyjemności, a potem robi skrobankę, poczytaj sobie trochę wyżej. > a kobiecośc równa się dla ciebie rodzenie Bynajmniej, nigdzie tak nie napisałem. Napisałem, że macierzyństwo jest wyróżnikiem kobiety (podobnie jak ojcostwo jest wyróżnikiem mężczyzny), a to zupełnie co innego. >A ja , wyobraż sobie, nie jestem żadnym młotkiem Niestety, wyobraź sobie, że jesteś, skoro nie umiesz czytać uważnie i myśleć precyzyjnie i przypisujesz mi treści, ktorych nigdzie nie wyrażałem. > Dobrze by było, gdybyś zauwazył, z e obraziłeś mnie W PIERWSZYM poscie od razu. Dobrze by było, gdybyś TY zauważyła, że obraziłaś mnie W PIERWSZYM poście od razu, wmawiając mi nienawiść do kobiet i wysyłając mnie do psychologa. Nazywajac cię 'młotkiem' skomentowałem w ten sposób twoją postawę wobec mnie. > I nie wywnioskowałem , a wywnioskowałam, bo jestem kobietą. I wiem, ze masz z kobietami problemy, po prostu - wystarczy poczytać cię uwaznie. Narazie. Odpowiadając na twój post mam napisane: "iluminacja256 napisał:", rodzaj męski. Najwyraźniej ty masz problemy z własną tożsamością, skoro zakładając konto i wybierając nick wybrałaś płeć męską. Jak już zauważyłem najwyraźniej ty uważnie czytać nie umiesz, wogóle masz problemy z koncentracją skoro pomyliłaś nawet własną płeć. A może to ty masz problemy z kobietami, skoro wybrałaś płeć męską? Zamiast więc przypisywać komuś problemy może byś najpierw rozwiązała własne. Na razie. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Znowu popadasz w sofizm 04.02.08, 21:37 > Nie chrzań bzdur. Zapłodnienie jest bezpośrednią, konieczną i jedyną > przyczyną ciąży, więc ciąża wynika wprost z aktu seksualnego. I co z tego, że wynika? Jest nakaz odbywania aktów seksualnych? Nie. Jest nakaz bycia w ciąży? Tak. Twoja argumentacja jest taka: nie ma przymusu jedzenia w stołówce, ale jak wejdziesz do stołówki, to ci już nie wolno wyjść, dopóki nie zjesz obiadu. Czyste kretyństwo. > przyczyną ciąży, więc ciąża wynika wprost z aktu seksualnego. Z > niczego innego. In vitro? Sztuczne zapłodnienie? To też są 'akty seksualne'? A gwałt? > Nie chcesz być w ciąży to się nie pieprz A, wybacz Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Prosta cyniczna mentalność zdziry 05.02.08, 00:37 Nie dopuszczałem doptąd do siebie myśli, że dyskutuję ze zdegenerowanymi zdzirami, które chcą się pieprzyć, ale nie ponosić odpowiedzialności za efekt swoich czynów. Odpowiedz Link Zgłoś
js111 Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 05.02.08, 20:06 Wulgarność jest sposobem na wyrażenie agresji, a agresja często wynika ze strachu. "To zresztą świadczy kiepsko o twoim charakterze" :D Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 05.02.08, 22:30 Zadziwiające - razi cię wulogarność, a nie razi cię wyskrobywanie płodu? To świadczy o tym, że moja ocena twojego charakteru jest trafna - cynizm i egoizm. Odpowiedz Link Zgłoś
js111 Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 05.02.08, 22:39 No jasne, pojedź sobie po całości i powiedz, że skoro jestem za prawem do aborcji, to dla ciebie wogóle nie jestem człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 06.02.08, 08:51 js111 napisała: > No jasne, pojedź sobie po całości i powiedz, że skoro jestem za > prawem do aborcji, to dla ciebie wogóle nie jestem człowiekiem. Ja bym powiedział, że jesteś człowiekiem tylko w sensie biologicznym ... Odpowiedz Link Zgłoś
js111 Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 06.02.08, 19:18 mg2005 napisał: > Ja bym powiedział, że jesteś człowiekiem tylko w sensie biologicznym > ... Zawsze mnie zadziwia skąd Konserwa ma tak niskie zdanie o innych a wysokie o sobie i swojej nieomylnośći... Rasa "Panów"? Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 06.02.08, 07:13 O to mi chodzi na całym tym forum - dla wielu płód to nie człowiek. Co ci szkodzi zrozumienie? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Co przesądza że płód jest lub nie jest człowiekiem 06.02.08, 08:50 Powtórzę jeszcze raz to co napisałem wcześniej: Jeśli chce się zabijać płód, argumentując, że nie jest to człowiek, to bezwzględnie należy wykazać, że to rzeczywiście jeszcze nie człowiek. Skoro uznaje się, że noworodek to człowiek, ale też wcześniak to już człowiek, a przy tym jeśli nie da się naukowo ustalić momentu, w którym zaczyna się człowiek, to należy uznać, że człowiek zaczyna się w momencie poczęcia, bo od tego momentu zaczyna sie jego istnienie i życie. Skoro jednak obstajecie przy tym, że dla was do pewnego momentu płód to nie człowiek to powiedzcie: jaka jest ta 'masa krytyczna' czynników, które przesądzają, że płód jest bądź nie jest człowiekiem? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 06.02.08, 08:56 makiawelista napisał: > O to mi chodzi na całym tym forum - dla wielu płód to nie człowiek. > Co ci szkodzi zrozumienie? Dla wielu Niemców Żyd nie był człowiekiem. Spróbuj to zrozumieć... Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 06.02.08, 17:52 Tak, tyle że mędrcy tego świata bezapelacyjnie udowodnili że Żydzi to ludzie. Z płodami tak nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 06.02.08, 21:43 makiawelista napisał: > Tak, tyle że mędrcy tego świata bezapelacyjnie udowodnili że Żydzi > to ludzie. Ależ mędrcy niemieccy bezapelacyjnie udowodnili, że Żydzi to podludzie !... >Z płodami tak nie jest. Do jakiego gatunku biologicznego zaliczysz ludzkie płody ?... Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 07.02.08, 07:40 A podaj przykład państwa które DZIŚ uznaje taki pogląd. A poza tym kwestia Żydów nie podlega niczyjej wątpliwości.A jak już pisałem że nie da się naukowo określić kiedy zaczyna się człowiek. I dlatego należy zalegalizować aborcję. Wiem, że tobie moralność zabrania aborcji, na szczęście są ludzie którym nie zabrania, może wręcz nakazywać. Na moment, pozbądź się szkodliwej etyki i pomyśl; czy prawo do aborcji zmieni moje, twoje i reszty ludzkości życie? Nie, a jeśli tak, to na lepsze. Spotkałem się ze zdaniem tak zwanych prolifersów (cóż za hipokryzja), że na forum piszemy o skrajnych przypadkach. Ale całkowity zakaz aborcji zakaże usunięcia płodu nawet w owych skrajnych przypadkach. Więc chcecie poświęcić życie kobiety, czyli człowiek dla nie-wiadomo-czy-to-człowieka, czyli płodu. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 07.02.08, 17:30 makiawelista napisał: > A podaj przykład państwa które DZIŚ uznaje taki pogląd. Od kiedy argument większościowy jest wyznacznikiem oprawdy? Twoja rodzina może się umówić, że wszyscy uważają cię za wariata. Skoro każdy z członków rodziny to uważa - to musi byc prawda. Przegłosuje cię, powuiedzmy 5:2, ubezwlasnowolnią i zamkną w psychiatryku. > A jak już pisałem że nie da się naukowo określić kiedy > zaczyna się człowiek. Dlatego nie można arbitralnie stwierdzić, że to nie jest człowiek, w związku z czym nie wolno go zabjać. > Wiem,że tobie moralność zabrania aborcji, na szczęście są ludzie > którym nie zabrania, może wręcz nakazywać. To nie jest moralność. W przypadku wyboru między życiem matki i dziecka moralność niczego nie rozstrzyga - dylemast pozostaje nierozwiązany. Rozstrzygają względzy praktyczne, generalnie wybór mniejszego zła. > czy prawo do aborcji zmieni moje, twoje i > reszty ludzkości życie? Nie, a jeśli tak, to na lepsze. To jest nieprawda. Owszem w krótkowzrocznej perspektywie wydaje się dobrym, czasem jedynym wyjściem, natomiast wystarczy przyjrzeć się krajom z 'szalejącą' wręcz aborcją jak Rosja czy USA, by stwierdzić, że aborcja w efekcie niczego nie rozwiązuje, za to przyczynia się do rozkładu rodziny i demoralizacji społeczeństwa. Idealnym rozwiązaniem byłoby świadome rodzicielstwo. Ale do tego trzeba moralności i odpowiedzialnośći. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 08.02.08, 07:31 > > Wiem,że tobie moralność zabrania aborcji, na szczęście są ludzie > > którym nie zabrania, może wręcz nakazywać. > > To nie jest moralność. Otóż jest. Moralność to element światopoglądu mówiący jak żyć, będący wytłumaczeniem dla ludzkich słabości i nieuzasadnionych zachowań. > W przypadku wyboru między życiem matki i dziecka moralność niczego > nie rozstrzyga - dylemast pozostaje nierozwiązany. Rozstrzygają > względzy praktyczne, generalnie wybór mniejszego zła. Mniejszym złem jest zwykle usunięcie płodu. A zło, a więc i "mniejsze zło" to wymysł filozofów. Człowiek praktyczny jest egoistą i sam wie co jest dobre (dla niego) > czy prawo do aborcji zmieni moje, twoje i > > reszty ludzkości życie? Nie, a jeśli tak, to na lepsze. > > To jest nieprawda. Owszem w krótkowzrocznej perspektywie wydaje się > dobrym, czasem jedynym wyjściem, natomiast wystarczy przyjrzeć się > krajom z 'szalejącą' wręcz aborcją jak Rosja czy USA, by stwierdzić, > że aborcja w efekcie niczego nie rozwiązuje, za to przyczynia się do > rozkładu rodziny i demoralizacji społeczeństwa Rozkład rodziny i demoralizacja? NIE! To po prostu prawo do decydowania o sobie. Poza tym, dla kogoś (mnie)demoralizacja i rozkład rodziny to nic złego. Właściwie może nawet złego, ale to... ofiara, którą należy ponieść w imię najwyższej wartości - wolności. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 07.02.08, 17:42 makiawelista napisał: > Spotkałem się ze zdaniem tak zwanych prolifersów (cóż za > hipokryzja), że na forum piszemy o skrajnych przypadkach. Ale > całkowity zakaz aborcji zakaże usunięcia płodu nawet w owych > skrajnych przypadkach. Więc chcecie poświęcić życie kobiety, czyli > człowiek dla nie-wiadomo-czy-to-człowieka, czyli płodu. Hipokryzję to wykazujesz ty, który odmawiasz płodowi człowieczeństwa i tym argumentujesz jego zabicie. Ponadto nie raz pisałem że hipokryzję jest powoływanie się na te skrajne przypadki po to by w efekcie zaakceptowac aborcję w zgoła innych okolicznnościach. Przypadki skrajne będą własnie tak postrzegane. Nie sądze, by jakikolwiek sąd skazał kogokolwiek za dokonanie aborcji w przypadku konieczności wyboru między życiem matki i dziecka. Chodzi o to by lekarz czuł sie zobowiązany do zrobienia wszystkiego co możliwe by uratować oboje. Dzisiaj jest inaczej. Doszło do tego, że lekarze odruchowo już proponują aborcję w przypadku pojawienia sie najmniejszego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
js111 Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 07.02.08, 20:25 landaverde napisał: Doszło do tego, że lekarze > odruchowo już proponują aborcję w przypadku pojawienia sie > najmniejszego problemu. > Co za bzdury. W Polsce przeprowadza się oficjalnie 100-300 aborcji rocznie - to bardzo mało jak na wielomilionowy kraj i coraz późniejszy wiek kobiet zachodzących w ciążę. Przypadek Alicji Tysiąc pokazuje, że lekarze nie zgadzają się na aborcję nawet w przypadkach kwalifikowanych przez prawo (zagrożenie dla zdrowia). A przypadek Agaty Lamczak pokazuje że lekarze boją się dokonywać aborcji nawet w przypadku zagrożenia życia kobiety. Agata Lamczak będąc w ciąży zachorowała na wrzodziejące zapalenie jelit. Lekarze odmawiali jej leczenia i dokładniejszej DIAGNOZY! ze względu na "dobro płodu". Agata szukała pomocy w kilku szpitalach, ale nie znalazła; w efekcie zmarła i ona i płód. To zdarzyło się ok 2-3 lata temu, w Polsce oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 07.02.08, 23:38 Przypadki takie, gdy kobiecie proponowano aborcję tylko dlatego, że kobieta była przed czterdziestką znam osoiście, bo przydarzyło sie to w mojej dalszej rodzinie. Zaraz po stwierdzeniu ciąży lekarz zapytał: "To co, usuwamy?". Być może ostatnio to się zmieniło, może właśnie dlatego, że tyle się o tym mówi, ale do niedawna taka postawa była standardem. Alicja Tysiąc jest dla mnie przykładem arogancji, braku odpowiedzialności i cynizmu. Natomiast ten drugi przypadek to jest skandal. Lekarz nie ma prawa odmówić pomocy, od tego jest lekarzem. Jeśli ci się wydaje, że jestem zwolennikiem poświęcania matki dla dziecka, bez względu na okoliczności, to się mylisz. Uważam po prostu, że należy robić to co jest słuszne. Jestem zwolennikiem postawy odpowiedzialnej. Chciałbym wierzyć, że zarówno matka, jak i ojciec, gotowi będą poświęcić życie dla swoich dzieci. Postawa przeciwna jest dla mnie odrażająca. Możesz to nazwać naiwnością. Ja to nazywam standardem moralnym. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Nie spodziewałam się, że jesteś taki wulgarny 08.02.08, 04:22 > to w mojej dalszej rodzinie. Zaraz po stwierdzeniu ciąży lekarz > zapytał: "To co, usuwamy?" I dlatego, że cioci zaproponowano niepotrzebnie aborcję ty chciałbyś zakazać jej wszystkim kobietom? > Alicja Tysiąc jest dla mnie przykładem arogancji, braku > odpowiedzialności i cynizmu. Dlaczego "braku odpowiedzialności"? > Uważam po > prostu, że należy robić to co jest słuszne. Bardzo piękna postawa. Tyle że nie tobie decydować, co jest słuszne dla innych. Rób to, co ty uważasz za słuszne i okaż taki sam szacunek innym Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Prosta cyniczna mentalność zdziry 08.02.08, 14:49 andaverde napisał: > Nie dopuszczałem doptąd do siebie myśli, że dyskutuję ze > zdegenerowanymi zdzirami, które chcą się pieprzyć, ale nie ponosić > odpowiedzialności za efekt swoich czynów. :D Niesamowite. Cóż za pogarda dla kobiet! Wyobraź sobie, że od "pieprzenia", a także solenia, papryczenia czy używania innych ziółek, w ciążę się nie zachodzi. Szczególnie, jeśli mówimy o działaniach samodzielnych. Bo jakoś nie zauważyłam w twojej wypowiedzi pogardy i nienawiści do mężczyzn, którzy jakoś też nie mają najmniejszej ochoty ponosić odpowiedzialności za wadliwie wykonaną prezerwatywę... Może uprzejmie wyjaśnisz, co miałeś na myśli? Bo w głowie mi się nie mieści, że dyskutuję z prostakiem, dla którego kobieta to tylko maszynka do robienia dzieci, a jak seks jej sprawia przyjemność Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Nie przekręcaj moich słówi nie przypisuj opinii 11.02.08, 06:23 Pogardę owszem odczuwam - nie wobec kobiet, ale wobec MORDERCÓW bezbronnych dzieci. Mężczyźni ponoszą co najmniej taką samą odpowiedzialność, a w przypadku wymuszenia aktu seksualnego - w moich oczach ponoszą większą winę. Czyż nie pisałem już, że od momentu poczęcia oboje rodziców stają się niewolnikami życia, które stworzyli? Nigdzie nie pisałem o kobietach jako maszynkach do robienia dzieci, wręcz przeciwnie pisałem, że jak nie chcą być w ciąży to nikt nie może ich zmuszać do seksu, a jeśli zmusza, to jest to przestępstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
js111 Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 18:26 Cały ten fragment: > > Nikt nie mówi by: > > "NAKAZYWAĆ prawnie zabójstwa człowieka dla innego człowieka" - > jest > > to wyjątkowo wredne i manipulacyjne zdanie (cytat ze mnie) > > Nazywajmy rzeczy po imieniu - czym w istoci jest zalegalizowanie > aborcji? (twój komentarz) świadczy, że wogóle nie czytasz ze zrozumieniem, wyjmujesz słowa z kontekstu i odpowiadasz na co ci wygodnie. Na problemy ważne i bolesne dla drugiej strony chętnie mówisz "wyjątek", albo "idź na policję" i jesteś we własnym mniemaniu "wporzo gość". Żadnego zastanowienia nie budzi w tobie fakt, że to kobiety ponoszą wszystkie konsekwencje zakazu dopuszczalności aborcji i muszą rodzić niechciane dzieci. Często są z tym niechcianym - głównie przez "tatusia" - zostawiane same. Ciekawe, co powiedzeliby wszyscy polscy mężowie, gdyby ich żony zastrajkowały - myślę, że większość kobiet z chęcią i ulgą - i powiedziałyby "kochanieńki, mamy już dwoje dzieci, więcej nie chcemy, więc od dziś, sorki ale szklanka wody zamiast". Wiesz dobrze że to nierealne. Małżonek szybciutko by wyfrunął z gniazda w poszukiwaniu chętnej. Dobrze wiesz, że dużo częściej to mężczyźni NIE CHCĄ kolejnego dziecka, za to CHCĄ seksu. A konsekwencje ponoszą kobiety. Nie wiesz jak to wygląda w polskich realach? "Masz tu złociutka dwa tysie i załatw problem" - tak mówi ten lepszy. Bo ten gorszy mówi "załatw problem, bo jak nie to się zmywam". Ale przecież prolajf nie będzie się kłopotał takimi przyziemnymi - wobec domniemywanego człowieczeństwa płodu - problemami. Niech sobie JAKOŚ baby radzą. Pewno tego nie wiesz, bo i skąd, jakie są koszty ciąży i urodzenia niechcianego dziecka. I pewno niewiele cię to obchodzi. Urodzić i oddać do adopcji, to jak strzepnięcie popiołu z papierosa dla niektórych. Ciekawe jakim bohaterstwem i poświęceniem w życiu się wykazali, skoro mają czelność wymagać tego od innych? Okazuje się że dla "prolajf", żadne aspekty człowieczeństwa kobiety nie są tak ważkie, jak wątpliwe aspekty człowieczeństwa embrionu. "Komfort sumienia kosztem innych" oto dewiza prolife. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 05.02.08, 00:55 > Ciekawe, co powiedzeliby wszyscy polscy mężowie, gdyby ich żony > zastrajkowały - myślę, że większość kobiet z chęcią i ulgą - i > powiedziałyby "kochanieńki, mamy już dwoje dzieci, więcej nie > chcemy, więc od dziś, sorki ale szklanka wody zamiast". Zrób tak i zobacz co się stnie. Jeśli poślubiłaś faceta bez charakteru to bardzo mi przykro. Może trzeba było wybrać lepiej i znaleźć sobie kogoś z kręgosłupem moralnym. To zresztą świadczy kiepsko o twoim charakterze skoro ulegasz szantażowi. W ten sposób tylko umacniasz postawę samolóbstwa i wygodnictwa. Aborcja nie jest tu żadnym rozwiązaniem, tylko umacnia patologiczne postawy, a dzieje się to kosztem życia poczętych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
js111 Landaverde - wujek Dobra Rada 05.02.08, 19:27 Powiedz tak osobie, która ma rzeczywiście problemy z agresywnym, szantażującym mężem lub partnerem: > > Jeśli poślubiłaś faceta bez charakteru to bardzo mi przykro. Może > trzeba było wybrać lepiej i znaleźć sobie kogoś z kręgosłupem > moralnym. To zresztą świadczy kiepsko o twoim charakterze skoro > ulegasz szantażowi. W ten sposób tylko umacniasz postawę samolóbstwa > i wygodnictwa." "Bardzo mi przykro!!!" "Masz widocznie słaby charakter!!!" Ludzie, trzymajcie mnie... Śmieszny jesteś i bardzo naiwny. Zaczynam podejrzewać, że nie jesteś pełnoletni... Odpowiedz Link Zgłoś
czyngis_chan Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 21.07.08, 09:50 > Jeśli poślubiłaś faceta bez charakteru to bardzo mi przykro. Może > trzeba było wybrać lepiej i znaleźć sobie kogoś z kręgosłupem > moralnym. Ulubione twierdzenie konserwatystów - ktoś, kto ma inne poglądy lub robi coś, co nam się nie podoba, jest niemoralny. Można wspierać pro-choice, można dokonywać aborcji, ba, można być prawdziwym mordercą, a mieć "kręgosłup moralny". Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Więc patologia przyczyną patologicznego prawa? 04.02.08, 03:35 js111 napisała: > Nigdzie nie powiedzałam, że: "współżycie seksualne i rodzicielstwo > są nakazane przez prawo". Nie mówię że tak powiedzałaś. Mówię, że tylko w takim przypadku możnaby uznać, że kobieta jest zmuszana do 'poświęcania swojego ciała' dla innej osoby. > Napisałam, że przypadki zmuszania do współżycia seksualnego są > nader liczne i że NIE SĄ SKUTECZNIE ścigane przez prawo. Czyli uważasz, że odpowiedzią na tą sytuacje ma być legalizacja aborcji? W ten sposób nie likwidujesz problemu tylko likwidujesz jego skutki, potęgując tym samym patologię zjawiska, dodajesz zło do zła. Poza tym myślisz, że to zmusi gwałcicieli do reflksji? Pozbawiasz problemu nie tylko ofiarę ale i napastnika, czyniąc go bezkarnym. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Więc patologia przyczyną patologicznego prawa 05.02.08, 07:52 > Czyli uważasz, że odpowiedzią na tą sytuacje ma być legalizacja > aborcji? W ten sposób nie likwidujesz problemu tylko likwidujesz > jego skutki, potęgując tym samym patologię zjawiska, dodajesz zło do > zła. I o to mi chodzi! dla niektórych aborcja to nic złego. Amen! Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Więc patologia przyczyną patologicznego prawa 07.02.08, 18:26 makiawelista napisał: > I o to mi chodzi! dla niektórych aborcja to nic złego. Amen! Dla niektórych rasizm to nic złego. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Więc patologia przyczyną patologicznego prawa 07.02.08, 18:50 Dla niektórych niczym złym nie jest obicie mordy za wypisywanie takich głupot. Ale ja wolę dyskusję na poziomie ludzi cywilizowanych. Aborcja w przeciwieństwie do rasizmu nikomu nie szkodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 :)) 10.02.08, 21:34 makiawelista napisał: > Aborcja w przeciwieństwie do rasizmu nikomu nie > szkodzi. Wyjątkowo głupia wypowiedź - nawet jak na poziom tego forum... Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: :)) 11.02.08, 15:04 I poraz kolejny powaliła mnie twoja argumentacja. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Chyba miałeś nie raz mordę obitą 11.02.08, 07:15 makiawelista napisał: > Dla niektórych niczym złym nie jest obicie mordy za wypisywanie > takich głupot. (...) Aborcja w przeciwieństwie do rasizmu nikomu > nie szkodzi. Chyba za wypisywanie takich głupot miałeś nie raz mordę obitą, stąd te wnioski. Może zamiast zabijać nienarodzone dzieci, argumentując, że nie są jeszcze 'osobami' bo nie myślą, należałoby zabijać bezmyślnych dorosłych, argumentując w ten sam sposób? Aborcja, z prawdopodobieństwem bliskim pewności, uśmierciła wielu potencjalnych geniuszy. Natomiast 'abortowanie' dorosłych debili "nikomu nie szkodzi". Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Chyba miałeś nie raz mordę obitą 11.02.08, 15:00 Otóż szkodzi - w ich przypadku każdy ma pewność, że to człowiek. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 04:02 js111 napisała: > Przestań mydlić mi oczy gadką o ciąży jako konsekwencji własnych > działań, skoro katolicki światopogląd nie dopuszcza aborcji ciąż > powstałych w wyniku gwałtu. Powtórzę to, co napisałem wyżej marudzie: To jest przypadek skrajny i z pewnością nie to mają na myśli zwolennicy "pro-choice", tylko np sytuację, gdy rodzice odwlekają macierzynstwo ze względu na karierę, albo chcą usunąć ciążę, bo mają już dwójkę "i wystarczy". Nie przeszkadza im to jednak używać powyższej argumentacji do przepchnięcia celu, którym jest usankcjonowanie aborcji w bardzo szerokim kontekście. Ja to uważam za czystą hipokryzję i zakłamanie, bo nie można na podstawie skrajnego przypadku kreować reguły, którą będzie się stosować do odmiennych zgoła sytuacji. Wyjątek niech pozostanie wyjątkiem i jako taki będzie postrzegany. Co do samego stanowiska KK wobec ciąży w wyniku gwałtu: rozumiem, że kobieta mogłaby nie chcieć urodzić dziecka w takim wypadku, ale rozumiem tez stanowisko Kościoła. Aborcja byłaby karaniem dziecka za zbrodnię ojca. Podejściem najbardziej humanitarnym byłoby urodzenie dziecka i oddaniego do adopcji. I o takie też rozwiązanie apeluje Kościół. Rozumiem też że w takiej sytuacji trudno jest oczekiwać od ofiary postawy wyważonej i altruistycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 05:04 js111 napisała: > Twój przykład z eutanazją jest dla mnie nieprzystający ponieważ > eutanazja dotyczy człowieka a aborcja - nie. A na jakiej podstawie nie? Wszelka argumentacja, że płód nie jest człowiekiem ma podłoże czysto semantyczne, a nie naukowe. Zwolennicy aborcji używają terminów zastępczych właśnie po to by zanegować człowieczeństwo nienarodzonego jeszcze dziecka. Ta terminologia opiera sie głównie na różnicach w wygladzie, więc cała ta argumentacja jest analogiczna do rasistowskiej. Tymczasem płód żyje, ma ludzkie DNA, ludzkie organy, własne krążenie krwi i nawet kształt człowieka już od kilku dni po zapłodnieniu. Istotne więc, z punktu widzenia nauki, cechy płodu są identyczne z cechami osoby dorosłej. Jedna z aborcjonistek tutaj, powołując się na swoją rzekomą znajomość rozwoju płodowego ssaków, usiłowała mi wmówić, że płód staje się człowiekiem dopiero wtedy gdy wykształci się mózg, co jej zdaniem następuje w 12 tygodniu od zapłodnienia. Okazuje się jednak, że fale mózgowe da się zarejestrować już w szóstym tygodniu ciąży. Naukowcy przyznają, że są bezradni w określeniu momentu, w którym 'płód' staje się człowiekiem. Pozostaje więc zaakceptować, że łód jest człowiekiem, że życie płodowe to po prostu jeden z etapów rozwoju człowieka. Natomiast aborcja jest w efekcie uśmierceniem człowieka w jego wczesnej fazie rozwoju. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Tylko przy założeniu że zarodek jest osobą... 04.02.08, 06:02 landaverde napisał: > Wszelka argumentacja, że płód nie jest > człowiekiem ma podłoże czysto semantyczne, a nie naukowe. Jeśli ktoś chce, jak Pac i strona kościelna, twierdzić, że w grę wchodzą wartości, dla których przy stanowieniu prawa nie mogą być przeciwwagą względy "wygody kobiety" (jak zgrabnie mówicie o sprawach, o których nie macie i nie chcecie mieć bladego pojęcia) - to na nim spoczywa obowiązek pokazania, że zarodek jest osobą lub, że jest to mocno prawdopodobne. Inaczej teza o BEZWZGLĘDNIE większej wadze etycznej racji pro-life upada. Więc strona pro-choice na razie w ogóle nie musi tu niczego dowodzić. Obowiązek argumentacji spoczywa na stronie pro-life. Jak ona się z niego wywiązuje? > Tymczasem płód żyje, > ma ludzkie DNA, ludzkie organy, własne krążenie krwi i nawet > kształt > człowieka już od kilku dni po zapłodnieniu. Istotne więc, z punktu > widzenia nauki, cechy płodu są identyczne z cechami osoby dorosłej. Nie wiem, do czego "istotne" "z punktu widzenia nauki". Ale chyba nie do określenia człowieczeństwa płodu, bo > Naukowcy przyznają, że są bezradni w określeniu momentu, w > którym 'płód' staje się człowiekiem. Cechy, które wymieniłeś, są słabymi świadectwami za czyimś człowieczeństwem. Krążenie krwi, wątroba czy ludzkie DNA nijak nie są oznakami osoby. Argumentację "z wyglądu" sam określiłeś parę linijek wcześniej jako bezwartościową. Skądinąd to bzdura z tym "kształtem człowieka kilka dni po zapłodnieniu". Chyba że potrafisz zobaczyć Matkę Boską na szybie:) > Pozostaje więc zaakceptować, że > płód jest człowiekiem Nijak to nie wynika z poprzedzających zdań. Skądinąd uważam, że uczłowieczenie płodu, choć stopniowe, postępuje dość szybko. Ale też uważam, że mówienie o człowieczeństwie zarodka w pierwszych tygodniach jest kompletną fikcją. Dla rygorystycznego dyskutanta zaś powiem: jest bezzasadne. A przynajmniej - o ile nie zakładać, że człowiek jest "substancją" - nie przedstawiłeś żadnego przekonującego uprawdopodobnienia. A to jest założenie "semantyczne nie naukowe" ("metafizyczne"). "Człowiek" może być jak "las". Jest ewidentne, że dwa drzewa nie są lasem. Trzeba poczekać, aż się rozsieją:) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Tylko przy założeniu że zarodek jest osobą... 05.02.08, 00:27 Kręcisz człowieku. Z faktu, że naukowcy nie moga określić momentu w którym płód staje się człowiekiem wynika właśnie, że płód jest człowiekiem, właśnie na zasadzie "a sekundę wcześniej". Nie przedstawiłeś żadnego argumentu na obalenie tej zasady, poza rzuceniem stwierdzenioa, że to czy owo jest "słabe". Słabe do jest całe twoje wodolejstwo i unikanie rzeczowej dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Przeczytaj post "Może - ważne:)" 05.02.08, 09:03 Jest na pierwszej stronie tego wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Obalanie chochołów, czyli manipulacja 07.02.08, 21:56 nick3 napisał: > Jest na pierwszej stronie tego wątku. Przeczytałem. Twój sposób argumentowania polega na obalaniu chochołów, które sam stawiasz. Temat główny zamieniasz na coś co, jak twierdzisz, jest jego paralelą, a w istocie jest absurdem. Potem zaś dowodzisz absurdalności twojego przykładu. Nie ze mną te numery Bruner... Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Przeproś nessie to pogadamy, kato-prostaku! 07.02.08, 22:03 Napisałem ci, że ze swoją zero-jedynkową logiką próbujesz zaprzeczyć ciągłemu i procesualnemu charakterowi zmiany (właśnie jak Zenon). Ale nie o tym teraz będzie mowa. Tylko o tym, że jak typowy wulgarny dewot obrażasz polemistkę. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Przeproś nessie to pogadamy, kato-prostaku! 10.02.08, 21:30 nick3 napisał: > Napisałem ci, że ze swoją zero-jedynkową logiką próbujesz zaprzeczyć > ciągłemu i procesualnemu charakterowi zmiany (właśnie jak Zenon). > Czy można być 'częściowo' w ciąży ?...;) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Przeproś nessie to pogadamy, kato-prostaku! 11.02.08, 06:50 nick3 napisał: > Napisałem ci, że ze swoją zero-jedynkową logiką próbujesz zaprzeczyć > ciągłemu i procesualnemu charakterowi zmiany (właśnie jak Zenon). Logika człowieku, jako dziedzina nauki, jest z definicji zero- jedynkowa, działa tylko na zasadzie prawda-fałsz. Uświadom więc sobie, że jedyne poprawne używanie logi to właśnie zero-jedynkowe. Inaczej to nie jest żadna logika, tylko retoryczne wodolejstwo. Do 'ciągłego charakteru zmiany' się odniosłem - napisałem, że jedyny związek między rozwojem płodu a przykładem z lasem jest to, że w którymś momencie jakąś liczbe drzew można już nazwać lasem, wobec czego jakaś liczbe komórek, bąź też zespół innych czynników, każe nam nazwać płód człowiekiem. Zapytałem więc jakie to czynniki powodują, że to już jest człowiek. Jak dotąd odpowiedzią z twojej strony jest cisza, albo takie jak tu wykręty. A co do obrażania - wyrażam zdziwienie, że człowiek który jest niewrażliwy na masakrowanie nienarodzonego dziecka może czuć się obrażony oceną moralną jego/jej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Tylko przy założeniu że zarodek jest osobą... 06.02.08, 21:48 nick3 napisał: > > Ale też uważam, że mówienie o człowieczeństwie zarodka w pierwszych > tygodniach jest kompletną fikcją. A jak definiujesz 'człowieczeństwo' ? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 06:35 js111 napisała: > A wogóle to mam wrażenie, że bardziej interesują cię PARAGRAFY niż > realne życie (gwałty małżeńskie i ich niemal zerowa ścigalność i > karalność, podziemie aborcyjne i fakt, ze tam gdzie aborcja jest > legalna, liczba aborcji regularnie spada) Ależ to ty i twoja przedmówczyni wprowadziłyście temat ustaw i przepisów aby uzasadnić ustawodastwo proaborcyjne. Ja ci na to po prostu konsekwentnie odpowiadam. To nie prawda, że "tam gdzie aborcja jest legalna, liczba aborcji regularnie spada". Przykład Stanów Sjednoczonych pokazuje, że jest odwrotnie. Zalegalizowanie przerywania ciąży w 1973r doprowadziło do tego, że liczba dokonywanych aborcji poszła w miliony. Od wprowadzenia w 2003r ustawy antyaborcyjnej zanotowano znaczny spadek liczby aborcji. Odpowiedz Link Zgłoś
js111 Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 04.02.08, 17:31 Gdyby aborcja nie była prawnie zakazana, byłaby dozwolona. Komu zależy na istnieniu paragrafu? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: "Prolajf" to manipulacje i mydlenie oczzu 05.02.08, 01:06 Jednej i drugiej stronie zależy na istnieniu paragrafu, tylko różnej treści. W przypadku przeciwników aborcji im zależy na tym by powstrzymać 'zabiegi', które w ich przekonaniu są brutalnym morderstwem niewinnych istot. Odpowiedz Link Zgłoś
milutas Re: Aborcyjna hipokryzja 03.02.08, 22:35 Jak wyżej: doszło do sytuacji kryminalnej i kobieta nie wyraziła zgody na obecność tej osoby - aborcja dopuszczalna? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Patrz wyżej - przypadek skrajny 04.02.08, 06:01 Moją opinię na ten temat wyraziłem już wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
aron2004 Aborcyjna hipokryzja 04.02.08, 07:33 samochody też w Polsce są kradzione a nadal obowiązuje zakaz kradzenia samochodów. Ech, panie Pacewicz... Odpowiedz Link Zgłoś
ukos Gdy płód będzie utrzymywany 9 miesięcy in vitro... 04.02.08, 17:01 ...a technika medyczna zapewni bezpieczne przenoszenie go w każdym wieku poza organizm matki, to aborcja w celu unicestwienia płodu będzie nie do pomyślenia - tak jak już teraz zabicie 22-tyg. płodu, kiedy zdarza mu się przeżyć aborcję. I taka jest, wobec postępu medycyny, niewątpliwa przyszłość. A dzisiejsze "postępowe" wrzaski będą wspominane tak jak skała tarpejska. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Clerical fiction 05.02.08, 02:47 Ekstrapolujesz. To prawda, że możliwości medyczne zachowania przy życiu coraz mniejszych wcześniaków wpłynęły na mentalność ludzi w kwestii wieku płodu, do którego dopuszcza się aborcję. Ale wątpię, czy w związku z tym ludzie zaczną czuć się w obowiązku hodować każdą zygotę in vitro, kiedy w przyszłości zaistnieje taka możliwość. Tak jak zakazywalibyśmy aborcji 22 tygodniowego płodu niezależnie od kwestii, czy można go uratować, tak samo, sądzę, nie zmieni się radykalnie pogląd stopień uczłowieczenia zygoty, pomimo ewentualnej możliwości hodowania jej całkowicie in vitro. Mówienie o "skale tarpejskiej" uparcie przemilcza fakt, że mocno wątpliwy osobowy status zarodka przyjmuje się dogmatycznie, a nie na drodze akceptowalnej argumentacji. Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Aborcyjna hipokryzja 05.02.08, 16:30 Dyskusja "kiedy zaczyna się człowiek" zawsze będzie nierozwiązana - każdy ma swój pogląd, zwykle uzasadniony. Dlatego jestem zwolennikiem nieograniczonej legalizacji aborcji. Jeśli ktoś chce, może, nawet musi, to lepiej by robiło to państwo niż obskurne nielegalne kliniki. Landaverde i spółki nikt do niej nie zmusza. Niech pojmą, że komuś sumienie nie broni usuwać płodu. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 06.02.08, 09:05 makiawelista napisał: > Dyskusja "kiedy zaczyna się człowiek" zawsze będzie nierozwiązana - > każdy ma swój pogląd, zwykle uzasadniony. He,he...Chętnie poznałbym uzasadnienie poglądu, że człowiek zaczyna się w momencie narodzin...)) > Dlatego jestem zwolennikiem nieograniczonej legalizacji aborcji. Twoja logika jest logiką nazistowską... > Jeśli ktoś chce, może, nawet musi, to lepiej by robiło to państwo > niż obskurne nielegalne kliniki. Państwo nie powinno przykładać ręki do zbrodniczych praktyk - ale człowiek o nazistowskiej mentalności nie może tego zrozumieć... Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 06.02.08, 17:50 Co za czasy... Obraża mnie człowiek, który myli liberalizm z nazizmem. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 06.02.08, 21:51 makiawelista napisał: > Co za czasy... Obraża mnie człowiek, który myli liberalizm z > nazizmem. Zabijanie nienarodzonych ludzi nazywasz liberalizmem ?!?... Odpowiedz Link Zgłoś
makiawelista Re: Aborcyjna hipokryzja 07.02.08, 07:43 Liberalizmem jest tolerowanie poglądu, iż dla kogoś płód to nie człowiek. Nazizm to brak takiej tolerancji. Ja nie zmuszam nikogo do aborcji, ty zmuszasz do jej nie wykonania. Czy ten od wolnej woli jest nazistą? Sądzę że nie. Odpowiedz Link Zgłoś
dziwak4 Re: Aborcyjna hipokryzja 08.02.08, 03:55 Nigdy nie rozumialem i chyba nie zrozumiem dyskusji na temat aborcji. Dla mnie sprawa jest oczywista,ze aborcja jest wykroczeniem etycznym a nie prawnym,dlatego powinna byc dozwolona poprzez prawo panstwowe,a to ze jakies kodeksy etyczne, religijne zabraniaja go to wynika z ich dogmatow i moga byc przestrzegane poprzez swych wyznawcow i wszystko ok. lub nie i wtedy sa one grzechem w ramach tych religii. Aborcja nie moze byc uwazana w danym spoleczescie jako lamanie prawa,czyli przestepstwo,bo to tylko moze prowadzic do jej zwiekszenia i nielegalnosci co jest gorszym niz jej akceptacja. Wydaje mi sie to dosyc jasne szczegolnie z punktu widzenia matki dziecka ale i ojca rowniez.To wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 10.02.08, 09:51 dziwak4 napisał: > Dla mnie sprawa jest oczywista,ze aborcja jest wykroczeniem > etycznym a nie prawnym,dlatego powinna byc dozwolona Jeśli płód jest istotą ludzką, to jest to wykroczenie prawne. Ja twierdzę, że organizm rozwijający się wg odrębnego ludzkiego DNA - jest istotą ludzką. Potrafisz udowodnić, że nie (skoro sprawa jest 'oczywista') ?... > Aborcja nie moze byc uwazana w danym spoleczescie jako lamanie > prawa,czyli przestepstwa, bo to moze tylko prowadzic do jej zwiekszenia Potrafisz to racjonalnie wyjaśnić ?... > Wydaje mi sie to dosyc jasne szczegolnie z punktu widzenia > matki dziecka A z punktu widzenia dziecka ?... Odpowiedz Link Zgłoś
dziwak4 Re: Aborcyjna hipokryzja 11.02.08, 19:05 mg2005 napisał: > dziwak4 napisał: > > > Dla mnie sprawa jest oczywista,ze aborcja jest wykroczeniem > > etycznym a nie prawnym,dlatego powinna byc dozwolona > > Jeśli płód jest istotą ludzką, to jest to wykroczenie prawne. > Ja twierdzę, że organizm rozwijający się wg odrębnego ludzkiego DNA > - jest istotą ludzką. Potrafisz udowodnić, że nie (skoro sprawa > jest 'oczywista') ?... > > > Aborcja nie moze byc uwazana w danym spoleczescie jako lamanie > > prawa,czyli przestepstwa, bo to moze tylko prowadzic do jej > zwiekszenia > > Potrafisz to racjonalnie wyjaśnić ?... > > > Wydaje mi sie to dosyc jasne szczegolnie z punktu widzenia > > matki dziecka > > A z punktu widzenia dziecka ?... > Alez oczywiscie,ze masz racje.Ja tak napisalem w celu rozluznienia sytuacji i odroznienia zbrodni od aborcji. Sam nigdy bym sie na aborcje nie zgodzil,a kobiecie chocby byla tylko znajoma a ja nie ojcem odradzal. Tej zas ktora jej dokonala juz probowalbym stanac na nogi. Tutaj chodzi o poczucie winy,czyli o to ze jezeli bedziemy sadzic kobiete ktora popelnila aborcje jako zbrodniarza, to mozemy za chwile miec druga ofiare,a mianowicie ja sama popelniajaca samobojstwo i wtedy my bedziemy "prawdziwymi" mordercami.Ktoz nas wtedy sadzic bedzie? Kazda kobieta podejmujaca decyzje przerwania przezywa dramat i to jest Jej kawakek zycia. Nie zmuszajmy ja do wyboru poprzez straszeniem wyrzuceniem na margines zycia,bo jestesmy wtedy podobni do tych narodow i plemion ktore kamieniuja kobiety za znajomosci z jakims mezczyzna po smierci meza. Badzmy narodem cywilizowanym, a nie fanatycznym i glupim. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Zabójstwo jest i powinno być ścigane przez prawo 11.02.08, 05:30 dziwak4 napisał: > Dla mnie sprawa jest oczywista,ze aborcja jest wykroczeniem > etycznym a nie prawnym,dlatego powinna byc dozwolona poprzez > prawo panstwowe,a to ze jakies kodeksy etyczne, religijne > zabraniaja go to wynika z ich dogmatow... Zabić człowieka można na bardzo wiele sposobów, ale prawo karne żadnego z nich pozytywnie nie wyróżnia, przynajmniej na tyle, by nie uważać go za zabójstwo. I trzeba sobie otwarcie powiedzieć – tak zwana „aborcja” nie jest żadnym „zabiegiem”. Jest zabójstwem człowieka – tyle, że bardzo małego. Ale czyż ludzi bardzo małych, a wskutek tego absolutnie bezbronnych, nie powinno się specjalnie chronić? Czyż nie na tym powinien polegać humanitaryzm i cywilizacja? Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Aborcyjna hipokryzja 10.02.08, 22:08 makiawelista napisał: > Liberalizmem jest tolerowanie poglądu, iż dla kogoś płód to nie > człowiek. Odróżnij tolerowanie poglądu od tolerowania aborcji. Czy tolerowanie poglądów faszystowskich to tolerowanie faszyzmu ?... > Czy ten od wolnej woli > jest nazistą? Sądzę że nie. Istotą lewackich ideologii (nazizm, komunizm) jest przekonanie, że można poświęcić pewne osoby dla 'swobody' i 'szczęścia' innych osób. To może być Żyd, 'wróg klasowy' albo nienarodzone dziecko... Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 11.02.08, 05:55 makiawelista napisał: > Liberalizmem jest tolerowanie poglądu, iż dla kogoś płód to nie > człowiek. Nazizm to brak takiej tolerancji. Ja nie zmuszam nikogo do > aborcji, ty zmuszasz do jej nie wykonania. Czy ten od wolnej woli > jest nazistą? Sądzę że nie. Pogląd, że ktoś nie jest człowiekiem, w związku z czym można pozbawić go życia, to rasizm. Tolerancja, jak sama nazwa wskazuje, to tolerowanie czegoś, nie mylić z akceptacją. Liberalizm bynajmniej nie polega na tolerowaniu rasizmu. To o czym piszesz to nie jest żaden liberalizm. "Tymczasem (cytując liberała Monteskiusza!), wolność to dobro, które pozwala korzystać z innych dóbr, oraz możność czynienia tego, co czynić powinniśmy. A zasady moralne są stałe, również wtedy, gdy są łamane (przeze mnie, ciebie, jego, ją), są drogowskazem i punktem odniesienia jednostek i społeczeństw." Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Aborcyjna hipokryzja 11.02.08, 06:00 makiawelista napisał: > Niech pojmą, że komuś sumienie nie broni usuwać płodu. Pojmij, że komuś sumienie nie broni mordować ludzi dorosłych. To jest nadal zbrodnia. Odpowiedz Link Zgłoś
ludwig2002 Re: Aborcyjna hipokryzja 08.02.08, 09:01 Hola Vargas: Por casualidad no eres hermano/na de IAN. Un cordial saludo Luis Valdivia Odpowiedz Link Zgłoś