Dodaj do ulubionych

O lotniskach w miastach

20.06.04, 02:02
Hej,

O locie Wizzem napiszę następnym razem. Póki co - pisałem Wam kiedyś o
mieszkaniu przy Heathrow. Robiłem dziś zdjęcia - wrażenia niezłe. Mieszkanie
to jest ok 5 minut od lotniska, samoloty podchodzą non-stop. Od wczesnego rana
do wieczora co ok 70-120 sekund. Leci np 5-8 samolotów w odstępie co 70 sekund
(jak w zegarku ;), potem 120 sekund przerwy i kolejny "set". Hałas w sumie
jest trochę - trzeba się przyzwyczaić.
I istotna uwaga - to nie są jakieś domki na wsi itd. Jest to ścisłe miasto,
ścisła zabudowa. Wrażenia zobaczcie sami. Polecam umieszczać link do tego
listu zawsze gdy pojawi się jakiś oszołom piszący o tym jak to w Łodzi robi
się zamach na spokój obywateli ;)

kk.3a.pl/rozne/foto/heathrow/
(można oglądać osobno albo ściągnąć sobie zipa)

pzdr
Krzysiek
Obserwuj wątek
    • default_user Re: O lotniskach w miastach 20.06.04, 12:41
      Inny by sie pochwalił, ja wam tylko powiem, że w maju spędziłem tydzień w
      Berlinie, opodal lotniska Tegel. Od godziny 6.00 do 22.00, mniej więcej co 4
      minuty leciał sobie nad miom osiedlem samolocik, trochę niżej niż na zdjęciach
      Krzyśka. Hałas zuważalny, ale bez przesady, ginął gdy ulicą jechała japońska
      szlifierka lub HoltzVagen Golf ze sportowycm wydechem. Można się przyzwyczaić,
      mojej żonie zajęło to dwa dni, ja nie miałem z tym problemów wogóle.
      Pozdrawiam
      M..M
      • Gość: spottt Re: O lotniskach w miastach IP: 217.153.156.* 09.08.04, 15:01
        O widze ze ktos byl na zakupach w TESCO chyba nawet wiem dokaldnie gdzie ono
        jest ;). A co do halasu to mi on jakos tez nie przeszkadza ginie miedzy innymi
        halasami miasta.
        • Gość: sebol(Zarzew) Re: O lotniskach w miastach IP: *.ericsson.net 09.08.04, 16:40
          Wy chyba jestescie jacys porabani. Wez sytuacje: masz troche ciezko zarobionych
          pieniedzy, oszczednosci calego zycia. Kupujesz sobie domek, wzglednie chate w
          szeregowcu. Jest cisza i spokoj tak jak chciales, mieszkasz z dala od
          halasliwej ulicy. Ale... kilka kilometrow stad jest stare, wojskowe lotnisko,
          ktore mieli zaorac i posadzic bratki. Znalazl sie jednak jakis madrala, ktory
          belkotem i mydleniem oczu przekonal rzesze ludzi co do slusznosci uruchomienia
          lokalnego lotniska. I tak oto po np. 3-ch latach w miejscu, gdzie bylo
          spokojne, ciche osiedle, miedzy 7 a 20 po prostu wszystko huczy, a krowy mleka
          nie daja ;). I do tego ta hipotetyczna sytuacja zdarza sie w momencie, gdy
          kilkadziesiat (moze 20, moze 30) km dalej polacie ziemi leza odlogiem i tam
          mozna wybudowac drugie Heathrow, ktore nikomu by nie wadzilo (takich lotnisk
          jest sporo w Europie - przyklad:Gatwick). Ale po co - przeciez byloby drozej,
          bo i drogi trzeba pobudowac itd. To tyle odnosnie historyjki, teraz przelozcie
          ja na rzeczywistosc i wyciagnijcie wnioski, czy warto za wszelka
          cene "przyzwyczajac sie" do warunkow raczej nieprzyjaznych czlowiekowi ? Jesli
          Wasza odpowiedz jest na tak to proponuje znalesc sobie nastepujace miejsce na
          ziemi: 1 minuta do lotniska, 2 minuty do torowisk kolejowych, 100m do ruchliwej
          ulicy ze skrzyzowaniem i napierdzielajacymi tramwajami, 300m do bazy pogotowia
          (zycze mile spedzonych nocy _latem_) i jeszcze niech tam gdzies
          stoi "ekologiczna" spalarnia odpadow. Milego mieszkania, grunt, ze forsa w
          kieszeni,bo przeciez dzieki lotnisku biznes kwitnie (jakby to byla jedyna rzecz
          przyciagajaca inwestorow).
          • Gość: MarcinK Re: O lotniskach w miastach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 17:29
            Mówisz stare nieczynne wojskowe lotnisko. No to całe szczęście bo w Łodzi
            takiego nie było. Lublinek to stare PASAŻERSKIE i ZAWSZE działające lotnisko.
            Nikt go nigdy NIE planował zaorać. Jeśli przez pewien czas nie latały tam
            regularnie rejsy pasażerskie to zawsze był aeroklub z samolotami małymi, acz
            znacznie głośniejszymi niż np ATR-42. Pamiętam jak taki AN-2 potrafił latać
            cały dzień.

            A poza tym jak kogoś stać na domek to niech myśli gdzie kupuje, a nie łaszczy
            się na tanie okazje!

            MK
            • Gość: George Costanza Re: O lotniskach w miastach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.04, 19:12
              > Nikt go nigdy NIE planował zaorać. Jeśli przez pewien czas nie latały tam
              > regularnie rejsy pasażerskie to zawsze był aeroklub z samolotami małymi, acz
              > znacznie głośniejszymi niż np ATR-42.

              Lotnisko Łódz lublinek to wielki łodzki gigant w dziedzinie przetaczania
              pasażerow i cargo. Ten moloch srednio przetacza kilku pasazerow dziennie i
              powalającą ilośc paru walizek 'cargo'.

              Niech Łodz sie opamieta, dalsza rozbudowa tego giganta i rychłe otworzenie bazy
              dla kilku europejskich firm lowcostowych, tylko czyhających na rozpoczecie
              intensywnych lotów wraz z rapidalnie zwiekszającą sie liczbą codziennych rejsów
              rosyjskich aerobusów-kukuruźników wypełnionych handlarzami radzieckimi
              podązajacych do centrum łodzkiego biznesmena Ptaka pogorszy tylko naszą
              sytuacje.

              Do tego dochodzi świst szybowców, tzw. patyków wykonujących kilkadziesiat
              startów i lądowan dziennie czyniacych nasze lotnisko pod wzgledem operacji
              dominatorem na rynku krajowych przewozów lotniczych i ATC (czytaj:
              ertrafikkontrol ) a także głosne loty łodzkich jednosilnikowych statków
              powietrznych typu 'motolotnia'.

              George Costanza
              • Gość: el matador Re: O lotniskach w miastach IP: *.aster.pl / 212.76.39.* 09.08.04, 21:39
                George Contanza czy ty czasem nie jesteś ziomkiem rodziny Ceausescu?
                • Gość: erni Re: O lotniskach w miastach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 22:55
                  :))))))
                  BIS BIS !!!!!
    • Gość: 1101Smith Re: O lotniskach w miastach IP: *.toya.net.pl 09.08.04, 22:14
      Witam
      Bardzo fajne zdjecia, nie sadze jednak, aby one podzialaly na - jak piszesz -
      oszoloma. Nie mniej jednak przeslanie jest jasne - Łódź to nie Londyn a
      Lublinkowi do Heathrow daleko, wiec nie ma strachu :). Od siebie dodam maly
      przyklad z Warszawy. Otoz przy podejsciu do ladowania obejrzalem sobie dosc
      dokladnie (heheh) nowo pobudowane osiedle (to byly chyba te nowe budynki za
      Ursynowem - Natolin? wybaczcie, bardzo slabo znam Warszawę). Jedno wiem - na
      pewno nie kupilbym tam mieszkania. Za osiedlem i blizej pasa jest pare domkow (z
      basenami! kto latal ten na pewno musial widziec conajmniej jeden). Gratuluje
      osobe odpowiedzialnej za planowanie przestrzenne i za wydawanie pozwolen na
      budowe. Wlascicielom domkow gratuluje miejsca - nie zamienilbym sie nawet za
      doplata :)

      Wracajac do Londynu - ja juz wiem, dlaczego krolowa wyprowadzila sie z Windsoru. :P

      Zdrowko/Smith
      • krzykowal Re: O lotniskach w miastach 09.08.04, 22:44
        > Wracajac do Londynu - ja juz wiem, dlaczego krolowa wyprowadzila sie z Windsoru
        > . :P

        :) Ale samolot chyba robi więcej hałasu przy lądowaniu niż startowaniu. A
        zazwyczaj lądują nad Londynem, nad Windsorem już startują :)
        Co ciekawe - dosyć niski pułap osiągają samoloty lądujące na Heathrow już na
        wysokości Citi, w okolicach Kensignton i Hyde Parku są już na tyle nisko, że je
        wyraźnie słychać. Hyde Park to ścisłe centrum, tysiące ludzi. Kto był - widział.
        A nad tym parkiem non-stop kolejne samoloty lecą na Heathrow do lądowania i za
        każdym samolotem trochę hałasu. Oczywiście oprócz parku jest dookoła ścisła
        zabudowa miejska :)
        Co do bycia "porąbanym". Tak - jestem mieszczuchem od kilku pokoleń wtecz.
        Dlatego może nie dziwi mnie, że miasto to miasto - jest hałaśliwe, są w nim
        spaliny, hałasy itd. Jak ktoś przyjechał do Łodzi z jakiejś wsi to musi się
        przyzwyczaić - miasto to miasto. I tak jak na wsi nie chcą pewnym wymysłów
        cywiliazcji tak ja nie pozwolę by wsioki przyjezdne (to nie jest do nikogo tu
        personalnie) - bo Łódź urosła (podobnie jak np wiele osiedli na Śląsku) z
        mieszkańców wsi przyjeżdżających za pracą - mówiły mi co ma być w mieście i co
        im się nie podoba. Trzeba było orać pole na wsi (bez obrazy) a nie pchać się do
        miasta jeśli się go nie rozumie i nie akceptuje.
        Miasto to tramwaje, autobusy, urzędy, opery, teatry, kluby, dyskoteki, hałas,
        lotniska, pociągi, demonstracje itp itd.
        No :)))

        pzdr
        Krzysiek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka