Dodaj do ulubionych

KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.

    • Gość: * KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o i jego machloje w Łodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.04, 13:18
      Gość portalu: Marek napisał(a):

      > Łódź: podejrzane dotacje z miejskiej kasy
      > Tomasz Patora, Marcin Stelmasiak, Łódź, współpraca Przemysław Witkowski,
      > Radio Łódź 20-05-2004, ostatnia aktualizacja 19-05-2004 19:53
      > Miejskie wodociągi w Łodzi obdarowały sporymi dotacjami parafie, szkoły,
      > organizacje kościelne i stowarzyszenia. Ale tylko te, które są zaprzyjaźnione
      > z ludźmi prezydenta Łodzi Kropiwnickiego Jednego dnia - było to 30 grudnia
      > ub. roku - łódzki Zakład Wodociągów i Kanalizacji przelał ponad pół miliona
      > złotych na konta kilkudziesięciu podmiotów, np. kościoła Jezuitów,
      > katolickiego przedszkola prowadzonego przez karmelitanki, Caritas, małych
      > lokalnych stowarzyszeń (np. Stowarzyszenia Pomocy Osobom Niepełnosprawnym i
      > ich Rodzicom, Stowarzyszenia Pomocy Osieroconym Dzieciom Specjalnej Troski).
      > Większość dotacji to kilkaset do kilku tysięcy złotych, ale 15 instytucji
      > dostało równo po 25 tys. zł.Pieniądze przydzielał zarząd wodociągów na czele
      > z prezesem ZWiK, prawicowym politykiem Markiem Pyką (do niedawna
      > wiceprezydentem Łodzi). Część wniosków "opiniował" Paweł Wojciechowski,
      > pełnomocnik ds. młodzieży prawicowego prezydenta Łodzi Jerzego
      > Kropiwnickiego. To Wojciechowski - według naszych informacji - dzwonił do
      > wybranych szkół, by na gwałt pisały wnioski do wodociągów o dotację. Prawie
      > wszystkie dostały od ZWiK równo po 25 tys. zł.Wojciechowski zaprzecza, by
      > dzwonił do szkół. Przyznaje natomiast, że jako pełnomocnik prezydenta
      > opiniował wnioski na prośbę prezesa Pyki.Halina Wróblewska, dyrektor XII LO: -
      > Krążyła plotka, że można starać się o dotacje od różnych instytucji. To
      > napisałam do ZWiK, bo to najbliżej naszej szkoły. I dostałam 25 tys. zł.
      > Poszły na sprzęt komputerowy.Dariusz Jędrasiak, dyrektor II LO: - Zadzwonił
      > ktoś z urzędu miasta czy potrzebujemy pieniędzy. Kto konkretnie dzwonił? Nie
      > pamiętam. Dostaliśmy 25 tys. zł i wydaliśmy je na remont okien w szkole.
      > Ks. Stefan Moczkowski mówi, że 5 tys. zł na Akcję Katolicką dostał po
      > rozmowie z prezesem Pyką, którego zna prywatnie.25 tys. zł dostało także
      > kierowane przez Wojciechowskiego stowarzyszenie oświatowe Europejska Unia
      > Federalistów. Kolejne 25 tys. zł trafiło do stowarzyszenia Rezonans, które
      > założył kolega prezesa Pyki zatrudniony w ZWiK na kierowniczym stanowisku.
      > Wojciechowski nie widzi nic niestosownego w tym, że dotację wzięło także
      > stowarzyszenie, którym sam kieruje. - Rozdzielam funkcje pełnomocnika
      > prezydenta i prezesa Unii - zapewnia.Prezes Pyka na zwołanej wczoraj
      > konferencji wyjaśniał, że każda firma może przekazywać dotacje, komu chce, że
      > rok wcześniej ZWiK też dawał dotacje, tyle że niższe (15 tys. zł). Przyznał,
      > że konsultował dotacje z pełnomocnikiem prezydenta Kropiwnickiego, ale nic
      > nie wiedział, iż wśród obdarowanych jest stowarzyszenie założone przez jego
      > kolegę i podwładnego, a także inne kierowane przez Wojciechowskiego.
      > Nie potrafił wyjaśnić, jak analizowano potrzeby wnioskodawców, dlaczego
      > znacznej części instytucji przydzielono równo po 25 tys. zł oraz czy
      > skontrolowano wydatkowanie pieniędzy. Dotacje "wodociągowe" ominęły normalną
      > drogę wydawania na cele społeczne miejskich pieniędzy - konkursy ofert,
      > akceptację rady miejskiej i kontrolę wydatkowania przekazanych pieniędzy.
      > Trudno zresztą przypuścić, by zdominowana przez lewicę rada zgodziła się na
      > dotowanie kościelnych parafii. A radni, ustalając co rok stawki opłat za
      > wodę, nie biorą pod uwagę kosztów jakichkolwiek dotacji.Pytamy Pykę: - Czy o
      > przekazaniu dotacji na pół miliona złotych wiedział prezydent Kropiwnicki?
      > Ten najpierw udaje, że nie rozumie pytania, później długo milczy.Rzecznik
      > prezydenta Kajus Augustyniak: - Prezydent nic o tym nie wiedział.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=12793923
    • Gość: Ed Chrześcijański Kościół wyznawców "Pruszkowa"" IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.05.04, 04:04
      Kościół wyznawców "Pruszkowa"

      Kościół służący do wyłudzania podatków i legalizacji pobytu cudzoziemców
      stworzył odłam gangu pruszkowskiego.

      W piątek zatrzymano dziesięcioro dostojników Kościoła. Jego założyciel i biskup
      zostali aresztowani. Chodzi o założony w 1995 r. Chrześcijański Kościół
      Głosicieli Dobrej Nowiny. - Na 58 kapłanów i dostojników 41 osób pozostawało w
      kręgu zainteresowania policji, 19 ma za sobą wyroki, a pięć jest poszukiwanych
      listami gończymi - wylicza nadkom. Zbigniew Matwiej z Komendy Głównej Policji.
      Według CBŚ pomysł założenia Kościoła zrodził się wśród odsiadujących wyroki
      członków grupy pruszkowskiej. Statut Kościoła napisał były kapelan, który
      siedział w więzieniu za nadużycia finansowe. Tam poznał ludzi "Pruszkowa".
      Stworzona przez nich instytucja okazała się tak silna, że przetrwała
      sam "Pruszków".

      Śledztwo w sprawie Głosicieli prowadziła od kilku lat warszawska prokuratura
      okręgowa i wydział ekonomiczny CBŚ. Według policjantów Kościół powstał w celu
      wykorzystywania przepisów podatkowo-skarbowych dla związków wyznaniowych.
      Głosiciele sprowadzali "na cele kultu religijnego" samochody zwolnione z opłat
      i legalizowali pobyt cudzoziemcom (głównie Wietnamczykom). Pobierali 10 proc.
      od odpisów podatkowych firm, które deklarowały fikcyjne darowizny "na cele
      kultowe". Prokuratura ma dowody na kilka milionów złotych takich darowizn. W
      urzędach skarbowych trwa sprawdzanie umów o darowiznę na rzecz Głosicieli. W
      wykazach mieszkających w Polsce cudzoziemców urzędy wojewódzkie sprawdzają, ilu
      spośród nich przebywa w charakterze konsultantów Głosicieli Dobrej Nowiny.

      Chociaż w zgłoszeniu do MSWiA Głosiciele twierdzą, że mają 5,6 tys. wyznawców,
      ich Kościół nie prowadził działalności religijnej. Zarejestrowany jest w
      prywatnym mieszkaniu na warszawskim Bemowie.

      (Wojciech Czuchnowski)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2089235.html
      • Gość: Ed Kto finansuje Kościół? - Kulczyk, Starak, Jopek... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 01:58
        Kulczyk, Starak, Jopek, Kluska... - wszyscy wymienieni wspierają finansowo
        Kościół. Ich nazwiska kojarzone są m.in. z renowacją klasztoru na Jasnej Górze,
        budową licznych ośrodków rekolekcyjnych, kościołów, hospicjów, szkół
        katolickich czy wspieraniem akcji Caritasu.

        Działaniami biznesmenów kieruje niejednokrotnie potrzeba wewnętrzna. Inni
        traktują finansowanie Kościoła jako jeszcze jedno działanie public relations.

        Roman Kluska, były szef Optimusa, wyłożył 16 mln zł na budowę sanktuarium
        Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach oraz finansował i współfinansował budowę
        dwóch hospicjów - pisze dzisiejsza "Rzeczpospolita".

        Jan Kulczyk, najbogatszy człowiek w Polsce, dał na budowę centrum
        duszpasterskiego, jakie wznosi nad Jeziorem Lednickim, milion złotych. Poza tym
        ofiarował kilka milionów złotych paulinom z Jasnej Góry na renowację klasztoru.

        Wśród sponsorów wspomnianego centrum jest też Wacław Jopek (na liście stu
        najbogatszych), właściciel największej w Polsce firmy ceramiki budowlanej.

        Na cel częstochowski fundusze wygospodarował też Jerzy Starak, potentat branży
        farmaceutycznej. Był on także jednym ze sponsorów papieskiej pielgrzymki w 2002
        roku.

        "Fundacja Ryszarda Krauzego wspierała finansowo m.in. organizację przez
        archidiecezję gdańską forum dyskusyjnego - Areopag 2000 oraz przez gdańską
        Caritas Dnia Chorego" - pisze dziennik. Krauze wyłożył też 100 tys. złotych na
        budowę sanktuarium w Łagiewnikach. "Z archidiecezją warszawską zamienił się na
        grunty, w ten sposób na terenie budowanego przez Krauzego miasteczka Wilanów
        powstaje Świątynia Opatrzności Bożej" - donosi "Rzeczpospolita".

        To jedynie kilka przykładów finansowania przedsięwzięć Kościoła przez wielkich
        polskiego biznesu. Powszechnie jest ona uznana za jedną z zasad działania
        prywatnego sektora biznesu w krajach demokracji wolnorynkowej.

        fakty.interia.pl/news?inf=521424
    • Gość: * Proboszcz uzbrojony po zęby IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.04, 15:35
      Gość portalu: brat wątpiący napisał(a):

      > Od ponad 20 lat zadaje sobie te same pytania.
      > Pozdrawiam wszystkich zdrowo-myslacych Polakow
      > :)
      >
      > Bałwochwalcza wiara .
      >
      > Wielokrotnie zastanawiałem się, jakie mechanizmy psychologiczne,
      > socjologiczne i społeczne, decydują o obliczu moralnym i etycznym
      > duchowieństwa rzymsko - katolickiego. Jeśli ja - laik w sprawach świętych
      > ksiąg chrześcijaństwa - po przeczytaniu Biblii, widzę czarno na białym, że
      > cały Kościół katolicki skażony jest ciężkim grzechem bałwochwalstwa, to czy
      > nie dostrzegają tego "biegli w księgach": księża, klerycy, zakonnicy ???.
      >
      > Jeśli istotą chrześcijaństwa w wydaniu watykańskim, są modły wznoszone do
      > drewnianych, metalowych, plastikowych i gipsowych figurek, do obrazków
      > chorągiewek, proporczyków, do .... szyb na których, po umyciu jakimś
      > przeterminowanym specyfikiem, pojawił się Pan Jezus lub Jego Matka, to dla
      > każdego rozumnego człowieka, który choćby "liznął" Biblii, jest oczywiste,
      > że praktyki takie są bałwochwalstwem czystej wody, ciężkim grzechem,
      > napiętnowanym w świętej Księdze chrześcijan !!!!.
      >
      > Zakładam, że kapłani (i kandydaci na nich), to ludzie obdarzeni rozumem.
      > Obserwując codzienną rzeczywistość Kościoła i konfrontując ją z nakazami
      > Biblii, chcąc nie chcąc, muszą oni dojść do wniosku, że służą grzesznej
      > sprawie! Jeśli tak, to co oni robią w Kościele? Co ich tam trzyma?
      > Obłuda, fałsz, zakłamanie, chęć robienia kasy na naiwnych?? Ilu z pośród
      > nich wierzy w Boga, a ci którzy wierzą (sądzę, że nieliczni), jak sobie
      > radzą z własnym sumieniem, które stale przypomina, że żyją w grzechu???
      >
      > Skoro każdy średnio rozgarnięty absolwent liceum, ma ogólną wiedzę, na temat
      > ogromu zbrodni popełnionych z inspiracji Kościoła, bądź przez ludzi Kościoła w
      > ciągu wielu wieków jego istnienia, to tym bardziej wiedzę taką muszą posiadać
      > księża i klerycy! Dlaczego więc, idą służyć instytucji, odpowiedzialnej za
      > morze, niewinnie przelanej krwi, milionów ludzi na całym świecie??? Nie
      > jestem w stanie tego zrozumieć!! Byliby oni tak zdeprawowani, że wszystko
      > im jedno, komu służą, byleby była z tego kasa??
      >
      > Czy kandydaci na księży, młodzi (i chyba wrażliwi, przynajmniej na początku
      > kariery duchownej) ludzie nie widzą dramatycznego rozdźwięku pomiędzy
      > nauczaniem Chrystusa, a codziennym życiem duchowieństwa? Nie bulwersują ich
      > biskupie i księżowskie pałace, ich luksusowe samochody, wystawny tryb życia,
      > skandale obyczajowe, finansowe i seksualne, w sytuacji gdy miliony ludzi
      > wokół nich, żyje w biedzie i nędzy? Czy ci chłopcy, nie odczuwają
      > zażenowania na widok biskupa, wystrojonego (na podobieństwo szamana z
      > afrykańskiego buszu) w pstrokate przepaski, narzuty, wdzianka, obwieszonego
      > paciorkami, jakimiś medalami, obrazkami (Brakuje im tylko obrączek
      > powbijanych do nosa i uszu, oraz piór i muszelek, powtykanych w zakamarki
      > groteskowego stroju). Dlaczego więc, oni - kandydaci na "dobrodziejów" -
      > dobrowolnie przyłączają się do środowiska, którego styl życia jest całkowitym
      > zaprzeczeniem nauczania i życia Chrystusa ??!!
      >
      > Na postawione wyżej pytania, nie jestem w stanie odpowiedzieć, jednak
      > instynktownie przeczuwam, że magnesem przyciągającym ludzi - o pewnych
      > specyficznych cechach charakteru - do stanu duchownego, jest bezmiar patologii
      > w których to środowisko jest pogrążone po uszy. Sądzę, że ludzie społecznie
      > nieprzystosowani, dotknięci różnymi kompleksami, fobiami, obsesjami i
      > zboczeniami, odnajdują w środowisku kościelnym, miejsca w których łatwo
      > zaspakajają swoje przeróżne, dewiacyjne potrzeby.
      > Dlaczego miliony ludzi na całym świecie, popiera chorą moralnie instytucję,
      > jaką jest Kościół katolicki i łoży na jego utrzymanie, gigantyczne
      > pieniądze? Na czym polega magiczna siła przyciągania Kościoła i głoszonej
      > przez niego anty - religii, która jest zaprzeczeniem chrystianizmu?? Wobec
      > tych pytań jestem bezradny !!
      >
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=12149509&a=12151676
      • Gość: Ed Re: ksiądz zabójca zatrzymany IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.05, 14:51
        Gość steffan napisał:

        Jak przeczytałem na onecie po roku czasu został zatrzymany ksiądz, który parę
        lat temu zabił po pijaku 5 osób - zgadnijcie jaki wyrok dostał, 1 rok za jednego
        trupa nieźle co.
        I to się nazywa Państwo prawa, gdzie wszyscy są jednakowo traktowani
        zlosnik.pl/showthreaded.php?Cat=&Number=37176&page=8&view=collapsed&sb=5&o=&fpart=1
    • Gość: Ed Re: Zarzut molestowania dla kolejnego księdza!!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.06.04, 22:07
      Prokuratura w Pszczynie zamierza postawić zarzut molestowania nastolatek
      proboszczowi z parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Piasku. Rodzice 13-
      letniej Magdy zgłosili się na policję w kwietniu. Ich córka twierdziła, że
      proboszcz dotykał jej ciała. Do prokuratury zgłosiły się jeszcze dwie
      nastolatki, które twierdziły to samo. Ksiądz, który ma się zgłosić do
      prokuratury w środę, zaprzecza zarzutom. - Padłem ofiarą nieporozumienia. W
      lany poniedziałek dotknąłem tylko sukienki dziewczynki, bo była mokra od wody,
      i to wszystko - mówi. Biegły psycholog, który przysłuchiwał się zeznaniom
      dziewczynek, uznał, że są wiarygodne. Sprawą zainteresował się arcybiskup
      górnośląski.


      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2104280.html
    • Gość: Ed Ksiądz oskarżony o molestowanie uczennic IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.06.04, 21:43
      Akt oskarżania przeciwko księdzu Zbigniewowi Sz., z miejscowości Połoski koło
      Białej Podlaskiej skierowała do Sądu bialska prokuratura. Duchowny jest
      oskarżony o wielokrotne molestowanie pięciu uczennic z klas od I do III
      miejscowej szkoły podstawowej.

      Doniesienie złożyli rodzice dzieci. Ksiądz został zatrzymany i aresztowany w
      grudniu ubiegłego roku. Zbigniew Sz. ma 43 lata. W szkole pracował od 2000
      roku. Nie przyznał się do winy. Twierdzi, że wprawdzie głaskał dzieci po
      głowach i brał je na kolana, ale nie było w tym żadnych podtekstów seksulanych.
      Księdzu grozi od roku do 10 lat więzienia.


      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2107975.html
    • Gość: Ed KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - bije nastolatków IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.06.04, 05:31
      Kraj
      IAR, mat /2004-06-04 20:17:00

      Ksiądz podejrzany o pobicie nastolatka



      Policja w Ostrowcu Świętokrzyskim wyjaśnia okoliczności pobicia 16-letniego
      chłopaka przez księdza katechetę. Do zdarzenia doszło podczas lekcji religii
      w Zespole Szkół numer 3.

      Uczeń przeszkadzał w prowadzeniu zajęć i ksiądz kazał mu wyjść z klasy. Gdy
      chłopak odmówił, ksiądz szarpnął go, a potem pchnął na regał. Karetka
      pogotowia zabrała 16-latka do szpitala, gdzie przebywa na obserwacji. Jego
      matka twierdzi, że uskarża się na bóle głowy i kręgosłupa. Będzie miał także
      wykonane badania tomograficzne.

      Policjanci przesłuchali już ucznia. Będą jeszcze rozmawiać z innymi świadkami
      i księdzem katechetą, który obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim. "Na
      razie trudno jednoznacznie ocenić jaki był przebieg zdarzenia" - powiedział
      nadkomisarz Grzegorz Chudomięt z Komendy Powiatowej Policji w Ostrowcu.

      Ojciec pokrzywdzonego chłopaka złożył na policji zawiadomienie o popełnieniu
      przestępstwa przez księdza.
    • Gość: Ed Ksiądz pobił ucznia podczas lekcji religii IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.06.04, 10:22
      "Fakt": Ksiądz Piotr W. z parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Ostrowcu na
      lekcji religii w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 3 pobił ucznia. Kamil W. z
      podejrzeniem uszkodzenia kręgosłupa leży na oddziale ortopedii miejscowego
      szpitala.

      "Chwycił mnie za gardło i rzucił jak piłką" - opowiada wstrząśnięty
      Kamil. "Mieliśmy wolną godzinę. Dyrektor przydzielił nas do księdza W.
      Weszliśmy do sali, miał religie z II klasą. NIe powiem żebyśmy byli święci,
      chłopaki śmiali się, gadali. Ja spokojnie uczyłem się historii" - wspomina
      chłopak. Ksiądz zdenerwowany zachowaniem uczniów kazał im wyjść z sali. Został
      tylko Kamil. "Podszedł do mnie i kazał się wynosić. Powiedziałem mu, że
      przecież to nie ja śmiałem się i gadałem. Wtedy chwycił mnie za gardło dwiema
      rękami, podniósł do góry i rzucił" - opowiada. Ojciec Kamila jeszcze tego
      samego dnia złożył na policji zawiadomienie o przestępstwie - opisuje dziennik.

      Dyrektor szkoły Czesław Golis ubolewa nad tym, co się stało i chce wystąpić do
      kurii o zmianę księdza. Biskup na podjął jeszcze decyzji, czy przychyli się do
      tej prośby. Tymczasem proboszcz parafii Najświętszego Serca Jezusowego, do
      której należy ksiądz, uważa, że nie stało się nic złego. "Lepiej, że stało się
      tak, niz ksiądz miałby mieć kosz na głowie! Młodzież dzisiaj jest, jaka jest.
      Nie dziwię się, że puściły mu nerwy. Ksiądz wyjechał przebywa na zwolnieniu
      lekarskim" - mówi proboszcz Andrzej Szymański - czytamy na łamach "Faktu".

      info.onet.pl/934460,11,item.html
      • ouimet Re: Ksiądz pobił ucznia podczas lekcji religii 12.06.04, 01:37
        Gość portalu: Ed napisał(a):

        >... proboszcz parafii Najświętszego Serca Jezusowego, do której należy
        ksiądz, uważa, że nie stało się nic złego. "Lepiej, że stało się tak, niz
        ksiądz miałby mieć kosz na głowie! Młodzież dzisiaj jest, jaka jest...

        Wreszcie Edku nie "plujesz" na Kosciol Rzym-kat,ale podajesz cos z sensem.Brawo!
        I tak trzymaj.
        • Gość: Ed Re: Papież Aleksander VI i jego parafianie :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.06.04, 20:31
          ouimet napisał:

          > Wreszcie Edku nie "plujesz" na Kosciol Rzym-kat,ale podajesz cos z
          > sensem.Brawo !
          > I tak trzymaj.

          Bardziej zależy mi na prawdzie a nie na tworzeniu kłamliwych miraży, w których
          kościół katolicki wraz ze swoimi urzędnikami - niestety - wiedzie prym do dnia
          dzisiejszego.

          Papież Aleksander VI (1492-1503 - Rodrigo de Borja) zdobył władzę w Watykanie
          przy pomocy kunsztownego planu rozdziału urzędów. Krytyczni historycy określają
          go jako "przestepcę doskonałego" i "bezkształtnego syna chaosu". Nikt inny nie
          prowadził tak świeckiego życia na Tronie Piotrowym, jak własnie Aleksander. Z
          różnymi metresami miał dziewięcioro dzieci, z których dwoje zyskało szczególną
          słazwę:
          - syn Cesare jako morderca i intrygant, oraz
          - córka Lukrecja jako "dynastyczny towar handlowy"
          Kilkakrotnoe papież wydawał ją za mąż. Dla jej ojca religia była tylko
          frazesem, a Kościół kwestią kostiumu. Zmarł przypuszczalnie od trucizny,
          przeznaczonej dla jednego z kardynałów, którą on i syn zażyli omyłkowo.

          To jest jeden z naprawdę wielu przykładów realizowanych realnych wartości
          kościelnych prezentowanych przez jego urzędników pod przykrywką miraży dla
          parafian
          • Gość: Ed Re: Duchowny bije uczniów IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.05, 14:47
            "Gazeta Lubuska": Duchowny uderzył dwoje uczniów szkoły w Wędrzynie. Po skardze
            rodziców straci pracę. W czwartek rano w wędrzyńskiej szkole pojawiła się grupa
            rodziców uczniów klasy czwartej. Poinformowali dyrekcję o naruszeniu
            nietykalności fizycznej ich dzieci. Sprawcą miał być ksiądz Jan P. Do zdarzenia
            doszło w środę 1 grudnia. Jak wynika z relacji rodziców, duchowny uderzył w
            głowę dwóch chłopców z czwartej klasy i silnie popchnął ich koleżankę.
            "Ustaliłam, że ksiądz Jan wychodząc na lekcje pomylił klucze od sal, więc
            polecił jednemu z uczniów, by poszedł do pokoju nauczycielskiego i zamienił
            klucze" - mówi dyrektor szkoły w Wędrzynie Krystyna Tylczyńska. "Pobiegła jednak
            cała klasa. Po dojściu do uczniów ksiądz ręką uderzył po głowie dwóch
            czwartoklasistów, a jedną z uczennic odepchnął od drzwi pokoju" - informuje
            gazeta. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, ks. Jan P. tłumaczył, że bardzo
            się zdenerwował na zachowanie dzieci. "Nauczycielowi nie wolno naruszać
            nietykalności cielesnej uczniów - tłumaczy K. Tylczyńska. - Po złożeniu przez
            rodziców oficjalnej skargi powiadomiłam Kuratorium Oświaty w Gorzowie oraz Kurię
            Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej". W piątek do szkoły dotarł faks z kurii,
            informujący o cofnięciu ks. Janowi P. misji do nauczania. Na tej podstawie
            dyrekcja rozwiąże z nim umowę o pracę. Według dyrektora nadzoru pedagogicznego
            kuratorium Barbary Klimanowskiej, teraz pozostaje tylko nauczycielom
            przeprowadzenie rozmowy wychowawczej z dziećmi. W piątek dziennikarze "Gazety
            Lubuskiej" skontaktowali się z księdzem w jego parafii. Stwierdził, że nie chce
            się w tej sprawie publicznie wypowiadać.
            sciaga.serw.org/
    • Gość: Ed Ksiądz szantażował księdza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.06.04, 22:49
      Biskupieccy prokuratorzy zakończyli jedno z najgłośniejszych śledztw w
      regionie: sprawę wyłudzenia haraczu od księdza w zamian za zwrot kasety z
      kompromitującymi nagraniami. Na ławie oskarżonych zasiądzie siedem osób, wśród
      nich... proboszcz mrągowskiej parafii i lokalna dziennikarka

      Akt oskarżenia jest już gotowy. - Na początku tygodnia poślemy go do
      mrągowskiego sądu - zapowiada prokurator Stanisław Matwiejec, szef
      biskupieckiej prokuratury rejonowej, która badała kulisy sprawy. - Nie ukrywam,
      że mam nadzieję, iż ze względu na charakter objętych aktem oskarżenia zdarzeń
      sąd szybko wyznaczy termin jej rozpoznawania - dodaje prokurator.

      Rzeczywiście, charakter sprawy jest bezprecedensowy. Przypomnijmy: we wrześniu
      ubiegłego roku mrągowska dziennikarka Małgorzata L. w towarzystwie Leszka R.,
      proboszcza spod Mrągowa spędzała weekend w hotelu pod Łodzią. Gdy para wspólnie
      zażywała kąpieli do pokoju weszli zaopatrzeni w kamerę wideo, osłonięci
      kominiarkami, koledzy dziewczyny.

      Za zwrot kasety z kompromitującym duchownego nagraniem zażądano 25 tys. zł.
      Zrozpaczony ks. Leszek R., który twierdzi, że do hotelu zwabiono go podstępem,
      a potem oszołomiono "nieznanymi bliżej środkami", powiadomił o sprawie
      detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Ten zaopatrzył księdza w plik fałszywych
      banknotów, które miały posłużyć do wykupienia kasety i nadajnik GPS. Pod Mławą
      ludzie Rutkowskiego i policja zatrzymali mężczyznę, który wiózł księdza R. na
      miejsce transakcji.

      "Czynności operacyjne" pozwoliły ustalić kolejne osoby zamieszane w sprawę,
      wśród nich oprócz dziennikarki i "operatorów" kamery, znalazł się Józef L.,
      proboszcz parafii z Mrągowa. Zdaniem prokuratury to ksiądz L. wraz z
      pozostałymi zaplanował szantaż. - Dlatego liczącą pięć osób grupę oskarżyliśmy
      o próbę wymuszenia rozbójniczego - informuje prokurator Matwiejec. - Czyn ten
      jest zagrożony karą do 10 lat więzienia.

      Oprócz pięciu mieszkańców Mazur akt oskarżenia obejmuje także pracownicę hotelu
      spod Łodzi. - Jolanta K. wraz z Małgorzatą L. i Bartłomiejem I. nielegalnie
      posługiwała się urządzeniami podsłuchowymi - informuje prokurator Matwiejec.
      Niektórym z oskarżonych zarzucono także nielegalne posiadanie broni.

      Jak poinformował prokurator Matwiejec, choć w początkowej fazie postępowania
      troje oskarżonych tj. Małgorzata L., Piotr W. i Andrzej G. byli tymczasowo
      aresztowani, przed sądem wszyscy staną z wolnej stopy. - Gdy zebraliśmy
      materiał dowodowy nie było powodów do przedłużania tego środka - mówi
      prokurator.

      Ostatnia niedziela

      Obaj księża Józef L. i Leszek R. jutro po raz ostatni odprawią niedzielne
      nabożeństwa w swoich parafiach. - Od 1 lipca na mocy wydanego przez arcybiskupa
      dekretu przejdą do pracy w innych parafiach. Stosowne informacje zostaną
      odczytane jutro na mszach - poinformował ks. Artur Oględzki, rzecznik prasowy
      kurii metropolitalnej archidiecezji warmińskiej. Ksiądz Oględzki zastrzegł, że
      decyzje arcybiskupa nie mają związku ze śledztwem prokuratury. - Zanim w tej
      sprawie nie zapadną wyroki, ksiądz arcybiskup, który nie zna akt sprawy, ani
      wagi zebranych w niej dowodów, nie będzie wyciągał konsekwencji wobec żadnego z
      księży proboszczów. To są sprawy zbyt delikatnej natury, by działać pochopnie -
      dodał rzecznik kurii.
      Joanna Wojciechowska 18-06-2004

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2138723.html
      • ouimet Re: Ksiądz szantażował księdza 20.06.04, 01:09
        to juz pisales...na innym watku.Skleroza,czy sperma na mozg wali?Oczywiscie w
        kwestii Kosciola...Ratuj sie Facet,bo zezre Cie jad wlasny.
        • Gość: Piczka Re: Ksiądz szantażował księdza IP: 195.188.254.* 12.07.04, 13:50
          Kurwa zamknij sie w koncu
          • Gość: Ed Re: Krucjata czystości :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.07.04, 10:50
            Zacznijcie dzisiaj Krucjatę Skromności postanowieniem przyzwoitego ubierania
            się. Skończcie z tą straszną opinią, że Polki chodzą pół nago, że
            są 'najłatwiejsze' i 'najtańsze'. Wy jesteście trudne, a nie łatwe do zdobycia.
            Ceńcie się! Jesteście drogie, bo jesteście dziećmi wielkiego Narodu, który ceną
            krwi kupuje sobie wolność. Jesteście dziećmi Bożymi, odkupionymi Krwią Pana
            Jezusa. Jesteście dziećmi Matki Najświętszej, która na Jasnogórskim Obrazie ma
            oblicze dwakroć zranione za Naród. Jesteście więc drogie. Czystości waszego
            ciała i waszego serca nie sprzedacie za żadną cenę, bo nie ma takiej ceny na
            ziemi, która byłaby godna waszej czystości, która byłaby zdolna ją opłacić.
            Bądźcie gotowe płacić za waszą czystość drogo, choćby krwią własną, jak Maria
            Goretti. Gdy Aleksander chciał ją znieważyć, uderzona śmiertelnie siedemnastoma
            ciosami, jeszcze się broniła, okrywała nagość swego dziewczęcego ciała
            strzępami poszarpanej sukienki. A Wy tak łatwo , tak tanio pozwalcie się modnie
            rozbierać i obnażać.
            (ks. kard. Stefan Wyszyński)
          • ouimet Re: Ksiądz szantażował księdza 19.07.04, 20:37
            Gość portalu: Piczka napisał(a):

            > Kurwa zamknij sie w koncu
            Edkowi takie sformulowania sa niezrozumiale-dupku...
    • Gość: Ed Księżą pedofile IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.07.04, 20:17
      miziou napisał:

      > Jezu... Znow mi sie wszystko w bebechu przewraca. KOLEJNY ksiadz oskarzony o
      > pedofilie. Okazalo sie, ze tym razem skazany na - UWAGA - 2 lata wiezienia w
      > zawieszeniu!!! Brawo!!! Szesc osob zlozylo na niego skarge, reszta zostala
      > zastraszona przez spolecznosc miasteczka. Po prostu nie dali im 'Judaszom'
      > zyc. Ksiadz wypowiedzial sie, a jakze! Na pytanie o wyrok powiedzial "A czy
      > Pan, nie przymierzajac sie, Jezus nie stal przed sadem?". Boze, ostatnio
      > przychodzi mi coraz czesciej do glowy mysl, ze my najzwyczajniej w swiecie
      > mamy w kraju MAFIE. I do tego legalna, a nieopodatkowana!!! Ksiadz ma zakaz
      > wykonywania czynnosci nauczycielskich... Ale ksiedzem nikt mu nie zabrania
      > byc. Ludzie (czy aby jeszcze?) i tak beda dalej rzucac na tace, spowiadac sie
      > (o matko!) i chwalic, jaki to dobry ksiadz jest. A CO Z TYMI MLODYMI??? CO Z
      > LUDZMI, KTORZY MUSZA ZYC Z TYM BRZEMIENIEM??? PYTAM WAS ZASLEPIENI
      > OBRONCY!!!......... Jedyne, co mnie tak naprawde boli, to bezsilnosc wobec
      > tego co sie dzieje w kraju. To przeswiadczenie, ze moja wiara MUSI obejsc sie
      > bez ksiezy (i z powodzeniem). Wiem jedno: gdyby to sie wydarzylo w moim
      > miescie, ludziom, ktorych znam... Nie bylo by sadu... Nie mam litosci dla
      > tych, ktorzy krzywdza niewinnych i nieswiadomych, mimo, iz moja wiara
      > zabrania krzywdzic... Ale jak patrze na to co robia "PRZEDSTAWICIELE" to...
      > Prosze, powiedzcie cos, przytaknijcie albo odwazcie sie bronic...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13884347
      • Gość: H56 to nie księża tylko książątka IP: *.comnet.krakow.pl 08.07.04, 21:29
        o cześć wam panowie magnaci
        • Gość: Ed Re: to nie księża tylko książątka IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.07.04, 22:25
          Gość portalu: H56 napisał(a):

          > o cześć wam panowie magnaci

          ...doświadczeni w katechezie :))
    • Gość: Ed Re: Rzymskie katakumby po katolicku??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.07.04, 17:57
      Trzy tysiące szkieletów luzem znaleziono w krypcie kościelnej pod ołtarzem w
      gdańskim kościele św. Mikołaja.

      Za dawnych czasów katakumby stanowiły wielopiętrowe systemy podziemnych
      korytarzy z rzędami nisz grobowych, kwadratowymi komorami lub kaplicami,
      gdzie układano ciała zmarłych. Czemu miała służyć ta katolicka modyfikacja
      tradycji judeistyczno-chrześcijańskiej?

      Ciekawe, że co starszy kościół, to właściwie cmentarz stanowiący ostoję
      wszelkich bieżących uroczystości religijnych...

      Miłość do szczątków po zmarłych w tej religii jest znana od dawna, ale może
      by w końcu i tutaj przemówiła potrzeba poszanowania tych, co odeszli?

      Może by w końcu Kościół szczycący się 2000-letnią historią zajął się
      przynajmniej próbą systematyzacji jakichś własnych norm moralnych przynajmniej
      w zgodności do głoszonych "prawd"?
    • Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. w kryzysie :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.07.04, 17:01
      Gazeta Pomorska zamieściła informację, ktora została zdjęta. Było to pod
      linkiem:
      www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20040713/TORUN/107130115
      A co tam było? Przeklejam stary opis.

      OBYCZAJE
      O. Rydzyk maybachem...

      Od kilku dni po Toruniu jeździ najdroższe seryjnie produkowane auto świata -
      maybach. Porusza się nim twórca imperium Radia Maryja ojciec Tadeusz Rydzyk.

      Maybach to ekskluzywna limuzyna, dla tych którzy merdecesy s-klasse i
      jaguary uważają za wozy dla ubogich. Ponad sześć metrów długości-dokładnie 617
      cm, szerokość 198 cm, 550 koni mocy, w środku brakuje tylko fontanny.
      Najtańsza wersja kosztuje 310 tysięcy euro, czyli wedle aktualnego kursu ok.
      półtora miliona złotych.
      Maybach widywany w Toruniu ma wrocławskie numery. Jak wiadomo właśnie we
      Wrocławiu mieści się siedziba rydzykowskiej telewizji TRWAM. Nowe auto na
      Żwirki i Wigury kładzie przy okazji kres wszelkim pogłoskom, że imperium ojca
      Rydzyka ma kłopoty finansowe - jeszcze niedawno do słuchaczy Radia Maryja
      docierały dramatyczne apele jego twórcy o finansowe wsparcie.
      t.

      Dla ciekawskich link, aby zobaczyć to nowe kościelne cudo:
      www.freenet.de/freenet/auto/specials/bildershows/maybach/01.html


      A więc kryzysowy Bach Rydzyka z Maybachem dla wiernych :))
    • Gość: Ed Re: Ksiądz - syn biskupa IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.07.04, 22:54
      www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=3951
    • Gość: Ed Biedny Gocłowski pod mlotkiem... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.07.04, 08:55
      Komornik wystawił na licytację cztery samochody gdańskiej kurii. Dwa z nich
      służą na co dzień arcybiskupowi Tadeuszowi Gocłowskiemu.

      To kolejna odsłona afery finansowej kościelnego wydawnictwa Stella Maris.

      - Jeśli te samochody pójdą pod młotek, będzie to oczywiście upokarzające dla
      arcybiskupa - mówi jeden z księży. - Citroen służy mu do podróży po mieście,
      passatem jest wożony po kraju. Ale w gruncie rzeczy wielkiego problemu nie
      będzie. Wielu księży ma dobre prywatne samochody. Zawiozą szefa, nie będzie
      musiał podróżować tramwajem.

      Auta zostały już formalnie zajęte przez komornika. Do czasu licytacji są jednak
      nadal użytkowane przez stronę kościelną. Prócz dwóch limuzyn arcybiskupa -
      zaledwie rocznego citroena C5 i czteroletniego volkswagena passata - na liście
      jest także 12-letnie bmw 525, użytkowane przez obecnego dyrektora wydawnictwa
      Stella Maris Jarosława Szarmacha. Czwarte auto to pięcioletnia KIA, która wozi
      zaopatrzenie dla wydawnictwa.

      Licytacja zaplanowana jest na 26 lipca, o godz. 8.30 w siedzibie wydawnictwa
      Stella Maris. Inowrocławski komornik Artur Zieliński działa w imieniu dwóch
      wierzycieli - Banku Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych w Warszawie i jednej z
      gdańskich agencji celnych. Bankowi kuria winna jest ok. 7 mln zł, agencji -
      kilkadziesiąt tysięcy złotych.

      W poniedziałek na tablicy ogłoszeń w gmachu Sądu Okręgowego w Gdańsku zawisło
      obwieszczenie o licytacji. Cena wywoławcza bmw wynosi 8,7 tys. zł, citroena -
      63 tys. 375 zł, volkswagena passata - 40 tys. 125 zł, a auta marki KIA - 16
      tys. 725 zł. Wszystkie kwoty stanowią 75 proc. szacunkowej wartości zajętych
      samochodów. Obwieszczenie opatrzone jest dopiskiem, że licytacja może się nie
      odbyć bez podania przyczyny.

      - Dokładamy wszelkich starań, by do czynności egzekucyjnych nie doszło -
      zapewnia Jarosław Szarmach ze Stalla Maris. - Jesteśmy w kontakcie z
      wierzycielami i chcemy dojść z nimi do ugody.

      Już raz - na wiosnę - miało dojść do licytacji barokowej szafy i obrazu Mariana
      Mokwy z wyposażenia kurii archidiecezjalnej. Udało się jej uniknąć, ponieważ
      kuria w ostatniej chwili zapłaciła należność.

      Długi kościelnego wydawnictwa Stella Maris wynoszą grubo ponad 20 mln zł.
      Doszło do nich za sprawą nieumiejętnego zarządzania przedsiębiorstwem i
      procederu tzw. prania brudnych pieniędzy na kwotę 65 mln zł. Sprawę bada
      gdańska prokuratura.
      miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,2176819.html
      • Gość: Palnick Niejasne kanonicznie źródła pazerności kleru. IP: *.stenaline.com 27.07.04, 10:18
        Po co kosciol, kler i wierzacy w ogole gromadza doczesne bogactwa?
        Po co klechom limuzyny, skoro po smierci beda przez wiecznosc latali jak
        aniolki, i to szybciej niz swiatlo?
        Po co im luksusowe plebanie, skoro po smierci beda przez wiecznosc zyli w
        krysztalowych palacach?
        Po co im miliony w banku, skoro po smierci beda mieli wszystko za darmo, i to
        przez wiecznosc?
        Po co budują Bogu oszałamiające przepychem świątynie, skoro "królestwo jego nie
        z tego świata"?
        Rozumiem, ze ateisci gromadza doczesne bogactwa, ale czemu dokladnie to samo, a
        nawet i bardziej chciwie, robia wierzacy?
        Czyzby mieli watpliwosci co do zycia po smierci?
        Czyby nie wierzyli w Boga?


    • Gość: Ed Re: Sexskandal w seminarium IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.07.04, 22:00
      W związku z aferą obyczajową w seminarium duchownym w St. Poelten w Dolnej
      Austrii, papież Jan Pawel II powierzył austriackiemu biskupowi Klausowi
      Kuengowi misję apostolskiej wizytacji seminarium i diecezji kontrowersyjnego
      biskupa Kurta Krenna.

      Papieski wizytator przeprowadzi tam śledztwo w sprawie znalezionych w
      seminarium zdjęć pornograficznych, zbada zarzuty homoseksualnych kontaktów
      księży z seminarzystami oraz seksualnego wykorzystywania nieletnich.

      Zdaniem zwierzchnika austriackiego kościoła katolickiego, arcybiskupa Wiednia,
      kardynała Christopha Schoenborna skandal w seminarium duchownym w St. Poelten
      wywołał rozczarowanie i gniew wielu wierzących. Kardynał wyraził zadowolenie z
      szybkiej reakcji Watykanu i nadzieję, że papieska wizytacja - pierwsza tego
      rodzaju w Europie od dziesiątków lat - będzie ważnym krokiem do rozwiązania
      kryzysu.

      Uchodzący za konserwatystę biskup austriackiego Vorarlbergu, Klaus Kueng,
      wyposażony w papieskie pełnomocnictwo przeprowadzi w St. Poelten gruntowne
      śledztwo i poinformuje papieża o jego wynikach. Oczekuje się, że na podstawie
      jego raportu Jan Pawel II rozwiąże seminarium i odwoła biskupa diecezji Dolnej
      Austrii, Kurta Krenna.

      Ujawnioną niedawno aferę w podległym mu seminarium biskup Krenn skomentował
      jako "sztubackie wybryki". Tymczasem jeden z seminarzystów, 27-letni Polak,
      stanie wkrótce przed sądem pod zarzutem posiadania i rozpowszechniania
      dziecięcej pornografii. Grozi mu kara 2 lat pozbawienia wolności.


      info.onet.pl/952650,12,item.html
      tygodnik.onet.pl/1547,1176218,dzial.html
    • Gość: hm Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: 81.219.98.* 22.07.04, 21:12
      oszołomstwo religijne :
      serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2189295.html
    • Gość: szpadel Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.ipt.aol.com 22.07.04, 22:35
      KK to chyba jeden z najbiedniejszych kościołów na świecie.
      Zresztą Katolicy w odmienności do Protestantów lub Żydów
      lub Muzułmanów,zawsze wyglądali jak żebracy.
      • Gość: jan Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: 81.219.98.* 23.07.04, 21:21
        Gościnna Rzeszowszczyzna wita Ed-a :))))
        jan
        • Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.07.04, 10:15
          A hoj janie :))
          Do Bieszczad mam sentyment już od czasów studenckich
    • Gość: Palnick Dlaczego każda religia jest groźna dla umysłu? IP: *.stenaline.com 23.07.04, 23:13
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7157283
      • Gość: jan Re: Dlaczego każda religia jest groźna dla umysłu IP: 81.219.98.* 24.07.04, 11:01
        tu tez co nieco o skutkach religii na stan umysłów :(
        www.rumburak1.webpark.pl/#
        • Gość: jan Re: Dlaczego każda religia jest groźna dla umysłu IP: 81.219.98.* 24.07.04, 12:24
          wpadnijcie czasami Ed i Palnicku do mojego wątku o konfidentach. może wspólnie
          uda nam się jego podtrzymać przez dłuższy czas na top liście , tak jak ten
          wątek . potrząsam prawicami :)
          • Gość: fim Re: Dlaczego każda religia jest groźna dla umysłu IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 26.07.04, 14:21
            Ten wątek trzeba utrzymywać, ponieważ jest ważny!
            • Gość: Ed Re: Dlaczego każda religia jest groźna dla umysłu IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.10.04, 13:41
              Na lekcji religii w dolnośląskiej szkole dyżurują rodzice. Pilnują, żeby ksiądz
              nie bił ich dzieci.

              - Nie damy księdzu bić dzieci - grzmią rodzice drugoklasistów ze wsi Ścinawka
              Dolna koło Nowej Rudy. Jedna z matek złożyła już na policji zawiadomienie o
              pobiciu jej syna przez proboszcza miejscowej parafii - Władysława W. (62 l.).

              - To diabeł nie ksiądz! Tłukł głową mojego synka o ścianę. Rzucał nim po
              ławkach. Nie daruję mu! - wykrzykuje Zofia Wojciaczyk (41 l.). W jej ślady
              poszli inni rodzice. Przerwali zmowę milczenia. Postanowili zeznawać na policji
              i obciążyć zeznaniami duchownego. Cała sprawa ujrzała światło dzienne kilka dni
              temu. - Mój Tomaszek wrócił ze szkoły z siniakiem. Zapłakany. Nie chciał
              powiedzieć, co się stało - mówi matka chłopca.

              Koszmar od początku roku
              Oświecili ją rodzice kolegów i koleżanek z klasy jej syna. Dzieci opowiedziały
              im, jak ksiądz katecheta bił Tomka na lekcji religii, jak go wyzywał od
              najgorszych... - Wtedy Tomek się przełamał. I opowiedział mi o wszystkim -
              wspomina matka.

              Koszmar malucha trwał od początku roku szkolnego. Jest drobniutki. Malutki jak
              na swój wiek. - Najpierw ksiądz bił mnie po głowie ręką i piórnikiem, bo się w
              ławce kręciłem. Potem chwytał mnie za ubranko i rzucał tak, że upadałem na
              ławkę. Ostatnio chwycił mnie za głowę i uderzył o ścianę - mówi cichutko
              chłopczyk. - I krzyczał na mnie, że na bandytę wyrosnę, w kryminale skończę.
              Bałem się... - dodaje maluch.

              Na razie sami pilnują
              Matka pobiegła do księdza. - Wrzało we mnie. Chciałam wyjaśnić, co się stało.
              Ksiądz rzucił tylko przez ramię, że nie bił dziecka, tylko go... szarpał -
              wspomina kobieta.

              Zgłosiła sprawę dyrekcji szkoły i złożyła zawiadomienie na policji.

              Wczoraj dyrektorka placówki pojechała do kuratorium i kurii biskupiej w
              Świdnicy. Do czasu wyjaśnienia sprawy na lekcjach religii dyżurują na zmianę
              rodzice i wychowawca klasy. - Żeby dzieci były bezpieczne - mówią.

              We wsi gadają o brutalnym księdzu. - Nasz syn też nam opowiedział, jak go
              ksiądz uderzał po głowie. I że dziewczynki ciągnął za włosy. I że Tomka bił...
              Nie puszczamy go na religię. Czekamy, aż księdza nam zmienią - opowiada
              Bogusław Grzęda (33 l.), ojciec Rafała.

              Może dostać do 5 lat
              Policja prowadzi czynności wyjaśniające. - Jeżeli rzeczywiście potwierdzi się
              fakt, że ksiądz bił dzieci, to postawiony zostanie mu zarzut naruszenia
              nietykalności cielesnej dzieci albo znęcania się nad nimi... - mówi Artur
              Falkiewicz z dolnośląskiej policji.
              Bolesna katecheza

              Duchownemu może grozić do 5 lat więzienia. Proboszcz Władysław W. bije się w
              piersi, że nie skrzywdził żadnego z dzieci. - To są jakieś wymysły. Bzdury -
              mówi przez zamknięte drzwi. - Poza tym nie będę z wami rozmawiać. Jestem chory -
              ucina rozmowę.

              autor: Nowa Ruda, Dolny Śląsk Robert Migdał
              www.superexpress.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=27649&scroll_article_id=27649&layout=1&pag
              e=text&list_position=1
      • Gość: Palnick Oto dlaczego kler stawia siebie ponad prawem . IP: *.stenaline.com 26.07.04, 22:47

        Chciałbym tylko w kwestii formalnej zwrócić Waszą uwagę na zasadniczą
        przyczynę dla której kler pogardza prawem, wiernymi i naukami, które wtrynia do
        przestrzegania maluczkim. Pomyślcie czy ktoś, kto ma w swoim mniemaniu władzę
        nad samym Chrystusem, uzna zwierzchność Państwa w jakiejkolwiek sprawie? Czy
        parafianin siedzący za stołem sędziowskim, lub w biurze prokuratora odważy się
        podnieść rękę na takiego mocarza?
        Zaprawdę wielka jest moc sprawcza księży.

        Polecam artykuł:

        www.webmedia.pl/siz/02-1/ofiara.htm
        Fragment:
        "Dostojeństwo kapłana bierze się także stąd, że posiada on moc nad prawdziwym i
        mistycznym ciałem Jezusa Chrystusa. W sprawie mocy, jaką kapłani sprawują nad
        prawdziwym ciałem Jezusa Chrystusa, naucza się, że gdy wygłoszą słowa
        konsekracji, Wcielone Słowo jest zobowiązane posłusznie przyjść do ich rąk w
        postaci sakramentu...
        Sam Bóg posłuszny wypowiedzianym przez kapłanów słowom - HOC EST CORPUS MEUM
        ("To jest ciało moje") - zstępuje na ołtarz, przychodzi gdzie Go zawołają,
        ilekroć Go zawołają, oddając się w ich ręce, choćby byli jego nieprzyjaciółmi.
        Gdy już przyjdzie, pozostaje całkowicie w ich gestii; przesuwają Go z miejsca
        na miejsce, jak im się podoba, mogą też, jeśli sobie życzą, zamknąć Go w
        tabernakulum, zostawić na ołtarzu lub usunąć na zewnątrz kościoła, mogą też,
        jeśli tak postanowią, spożyć Jego ciało lub podać innym jako pokarm...
        W ten sposób kapłan może być nazwany stworzycielem swego Stwórcy, gdyż
        wypowiadając słowa konsekracji, stwarza on jakby Jezusa w sakramencie, dając Mu
        w nim życie, a także oferuje Go jako ofiarę wiecznemu Ojcu... wystarczy, że
        kapłan powie: 'Hoc est corpus meum' i oto chleb przestaje być chlebem, ale
        staje się ciałem Jezusa Chrystusa. Dlatego św. Bernard ze Sienny mówi: 'Moc
        kapłana jest mocą boskiej osoby, gdyż transsubstancjacja chleba wymaga tyle
        samo mocy, ile stworzenie świata'".(7)

        • Gość: fim Re: Oto dlaczego kler stawia siebie ponad prawem IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 27.07.04, 11:59
          W USA pokrzywdzeni uderzyli w miękkie podbrzusze czarnych-pieniądze.Niedługo
          nie będzie katolików w USA. Będą spotykać się w katakumbach.
          POLSAT przypomniał zbrodniarza z Tylawy, tzw. "duppasterza". A biały tatuś
          chroni '"kapłonów" typu Paetza, Białogłowskiego i innych, zamiast oczyścić
          kościół z zarazy.
        • Gość: jan Re: Oto dlaczego kler stawia siebie ponad prawem IP: 81.219.98.* 27.07.04, 19:23
          Ale dużo tez jest wśród kleru ateistów. Tu akurat przyklad zamorski :
          www.kosciol.pl/content/article/20040714233445678.htm
          Tacy to sobie nie zawracają gitary kosekracjami itp czarami. Są szczerzy do
          bólu :))))
          • Gość: Ed Re: Czarna legenda na pograniczu bzdury i głupoty IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 03.12.05, 14:40
            Impulsem do podjęcia walki o odzyskanie Ziemi Świętej - znajdującej się od
            połowy XI w. pod panowaniem Turków - stała się idea św. Augustyna z Hippony o
            przemocy za przyzwoleniem Boskim. Jako pierwszy ideę takiej krucjaty podjął w
            1074 Grzegorz VII, do jej realizacji doprowadził jednak dopiero Urban II,
            wzywając na synodzie w Clermont (1095) do odebrania grobu Chrystusa z rąk
            niewiernych.

            Podczas I krucjaty (1096-1099) krzyżowcy zdobyli Niceę (1097), przeszli
            przez Anatolię zajmując stolicę sułtanatu - Ikonium i odnosząc zwycięstwo pod
            Herakleą (1097), zajęli 1098 Edessę (gdzie Baldwin z Bouillon utworzył
            pierwsze łacińskie państwo na Wschodzie - hrabstwo Edessy), Syrię i Antiochię,
            docierając w liczbie zaledwie ok. 20 tys. (wg obliczeń samego Urbana II na
            wyprawę wyruszyło 300 tys. ludzi) do Jerozolimy, w lipcu 1099 zdobyto ją
            (dzięki pomocy floty genueńskiej, która wylądowała w Jaffie, dostarczając
            krzyżowcom żywności i drewna niezbędnego do budowy machin oblężniczych),
            dokonując masakry ludności.

            Dzisiaj w Iraku walczy ok. 100 tys. Jak zatem mogła wyglądać spuścizna po
            takiej krucjacie? A przecież nie była to jedyna wyprawa krzyżowa.

            Czyżby zakon Templariuszy otrzymując zgodę na osiedlenie się i wcale nie
            poślednie budowle na własne potrzeby, powstał w Jerozolimie w warunkach błędnego
            pojmowania "równouprawnienia"?

            A czy to, co było przed Konstantynem Wielkim można nazwać Kościołem w
            dzisiejszym tego słowa znaczeniu?

            A co oznaczały delikatnie mówiąc "spory" między poszczególnymi biskupstwami o
            jedynie słuszne formy liturgicznego wyznania?

            Dla czego Watykan do dnia dzisiejszego nie uznał Paktów Praw Człowieka.
            Humanitaryzm katolicki bez uznawania praw ludzkich?

            A gdyby w miejsce uprzednio organizowanych walk z Konstantynopolem bez mała
            pospołu z arabami papieże skierowali swe wysiłki w celu obrony tego miasta przed
            nimi, nie było by tego typu następstw. Przecież bazylika Św. Marka w Wenecji
            jest jednym z wielu bardzo wymownych przykładów raczej ekspansywnego nastawienia
            Kościoła. Czyżby jej wartości można bylo dostrzec w Wenecji, bo w
            Konstantynopolu była przejawem prymitywnego barbarzyństwa?

            Nie wierzę, by miłosierdzie do braci w wierze po dokonaniu pogromu
            Konstantynopola nakazywało przewiezienie tej bazyliki do Wenecji. Choć zdaję
            sobię sprawę z tego, jak może być rozumiane w tych szeregach tzw. "miłosierdzie".

            Faktem jest, że oprócz aspektów religijnych a raczej fanatyzmu religijnego,
            bardziej silnym bodźcem skłaniającym do udziału w wyprawach krzyżowych były
            czynniki stricto ekonomiczne, m.in. takie jak:
            - chęć wzbogacenia się (młodsi synowie, pozbawieni na mocy zwyczaju lennego
            możliwości dziedziczenia ojcowizny, pragnęli zdobyć nowe ziemie i łupy),
            nadzieja chłopów na zmianę stosunków społecznych (utworzenie królestwa
            sprawiedliwości w Palestynie),
            - obawa przed głodem zagrażającym Europie na przednówku 1096 czy wreszcie
            chęć złamania przez miasta włoskie hegemonii handlu bizantyjskiego i
            arabskiego.

            Zresztą uczestnicy wypraw krzyżowych (nazywani przez muzułmanów Frankami -
            chyba nie przez przypadek) korzystali ze specjalnych przywilejów, m.in.
            odpustów oraz opieki Kościoła nad pozostawionymi w kraju rodzinami.

            Być może tylko mam poważne trudności w oddzielaniu maku od popiołu. Złota
            jednak w tym wykonaniu poza grabieżą jakoś dostrzec tu nie mogę.
    • Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - won z kościoła IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.07.04, 10:26
      Ksiądz z parafi pod wezwaniem Matki Boskiej Różańcowej przy ul. Janosika w
      Łodzi kazał trzem rodzicom chrzczonych dzieci zabrać je i wy.... z kościoła, bo
      przeszkadzają w odprawianiu mszy.
      Wniesiona skarga rodziców do proboszcza tego kościoła odniosła taki sam
      (erotyczny - hi) skutek ze wskazaniem drzwi plebanii.

      Taaaaaak dreodzy katolicy. Tem kościół jest wasz i NASZ :o))
      • ouimet Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - won z kościoła 27.07.04, 14:04
        Gość portalu: Ed napisał(a)
        >
        > Taaaaaak dreodzy katolicy. Tem kościół jest wasz i NASZ :o))

        Ed-ku!Wasz to On/Kosciol/nigdy nie byl i nie bedzie...na szczescie dla
        NAS...hi,hi,
    • Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - św. konfidenci IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.07.04, 19:56
      Gość portalu: jan napisał(a):

      > "Tygodnik Powszechny" nr 7 , 16 luty 2003:
      >
      > "....Dopiero w ostatnich miesiącach ,wraz z przejęciem przez IPN archiwów
      > SB ,pojawiła sie mozliwośc dotarcia do nieznanych faktów. Z penetracji
      > agenturalnej duchowieństwa zdawano sobie sprawę ale dopiero teraz poznajemy
      > jej skalę. Historycy z IPN dotarli do zestawień SB dotyczących agentury w
      > polowie lat 70. Wynika z nich że w 1976 r "tajnymi współpracownikami" było
      > 2148 księży "świeckich" (niezakonnych) , co stanowi niemal 15 proc.
      > duchowieństwa." - str.11
      >
      > no comment (:
    • Gość: Ed KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - Pobity za "bramę".. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.07.04, 20:51
      Trzynastoletni Alan walczy o życie po tym, jak kościelny z Ornety uderzył go
      kijem od szczotki w głowę. Dlaczego? Chłopak podczas ślubu śmiecił z kolegami
      na kościelnym placu...
      Alan leży na OIOM-ie w olsztyńskim szpitalu, od soboty jest nieprzytomny,
      lekarze jego stan określają jako "ciężki" . - Tego dnia chłopak razem z
      trzema kolegami zorganizował tzw. bramę pod kościołem św. Jana Chrzciciela w
      Ornecie - mówi Dariusz Kielak z komendy w Lidzbarku Warmińskim. - Jak
      nakazuje tradycja, od młodej pary chłopcy dostali cukierki, które tuż przy
      kościele zaczęli pałaszować.

      Papierki i sreberka, w które owinięte były słodycze chłopcy wyrzucali wprost
      pod nogi. To zirytowało Jana L., który dbał o porządek przy świątynią. Gdy
      mimo upomnień chłopcy nadal śmiecili, mężczyzna kijem od szczotki, którą
      trzymał w dłoni, uderzył Alana w głowę.

      - Chłopak o własnych siłach wrócił do domu, ale źle się poczuł i położył się
      spać - poinformował Kielak. - Po kilku godzinach rodzice próbowali go obudzić
      i zorientowali się, że jest nieprzytomny.

      Alan trafił do szpitala, lekarze walczą o jego życie. Jan L. został
      zatrzymany. Przedstawiono mu zarzuty spowodowania ciężkich obrażeń ciała u 13-
      latka, policja i prokuratura zapowiadają, że będą wnioskować o areszt.

      Proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela - jak informowano na plebanii -
      wyjechał wczoraj na urlop.

      "Brama" zorganizowana przez Alana i jego kolegów była jedną z wielu
      ustawionych tego dnia przy kościele.
      (aw)

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2199421.html
      • Gość: Jan Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - Pobity za "bram IP: 81.219.98.* 27.07.04, 21:32
        Ed ! Parę dni temu bylem w Ornecie "po zakupy". Przebywałem "po gruszą" przez
        pare dni we wsi oddalonej o 10 km od Ornety. Jestem tam rokrocznie. Cudowne
        tereny te Prusy czy tez Warmia. Piekne widoki. Ladne budynki wiejskie kryte
        czerwona dachówką -holenderką. Dużo tych budynków popada niestety w ruinę ,
        gdyz ludzie którzy tam mieszkaja przybyli w większości "zza Buga" oraz z
        Bieszczad i długi czas traktowali te tereny i budynki przejściowo i po
        macoszemu. Ponadto ci ludzie przybyli z terenów gdzie na dachach byla słoma i
        nie bardzo wiedzieli że dachowke holenderkę trzeba przekładąc raz na jakis czas
        itd. Do wsi do ktorej przyjeżdżam jest ok.20 gospodarstw. A jeszcze parę lat
        temu bylo ok 30 "dymów".Co roku ubywa średnio jedno gospodarstwo , gdyz
        najczęściej stary właściciel umiera i chałupa z oborą popada w ruinę.
        Ponadto te dziesiątki bocianów i żurawi w tej mojej podorneckiej ,ukochanej
        wsi...Te grzyby... Rozmażyłem się przy tym dośc smutnym temacie.

        Ps
        Swoja droga to bydle z tego kościelnego. :(
        Niech no ja tam zajadę do Ornety :)))
        • Gość: Ed Finał "KOŚCIELNEJ" trepanacja czaszki dla chłopca IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.07.04, 11:44
          Gość portalu: olsztynianka napisał(a):

          > Alan miał trepanację czaszki. Po uderzeniu zrobił mu się krwiak na mózgu.
          > jego stan jest krytyczny..... 13 - latek oby nie "otrzymał" kary śmierci za
          > to co zrobił....głupiutki papierek leżący na bruku kościelnym...kara śmierci
          > dla pedofili i morderców lecz nie dla dziecka... może i gówniarz..ale ma całe
          > życie przed sobą. Wstrzymajcie się z osądami dla Alana. Módlcie się oby
          > przeżył. Oby głupiutki papierek leżący na bruku kościelnym nie był przyczyną
          > jego śmierci.
          > Oby Koscielny do końca swego podłego życia nie mógł spać spokojnie za to co
          > zrobił. Alan trzymaj się.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=14464033&a=14510240
          • Gość: Ed Re: Kościelny TYLKO przesadził ;o(( IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.07.04, 11:51
            Dzieci pewnie nie były święte, ale podejrzany z wymierzeniem kary ...
            przesadził - mówi Longina Linkiewicz, szefowa Prokuratury Rejonowej w Lidzbarku
            Warmińskim.


            www.wm.pl/index.php?ct=home&id=625095
    • Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. i kościelne diabły IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.07.04, 13:09
      Parę słów wymiany poglądów na temat, skąd się wziął w katolicyźmie
      diabeł?

      Słowo "szatan" jest nieprzetłumaczonym słowem hebrajskim, które
      znaczy "przeciwnik", a diabeł to tłumaczenie greckiego słowa "diabolos", które
      znaczy kłamca, wróg lub fałszywy oskarżyciel.

      Jezus powiedział: "Czyż nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem
      (?). Mówił zaś o Judaszu, synu Szymona Iskarioty..." (J 6:70,71).

      Paweł ostrzega Tytusa, aby starsze kobiety w zgromadzeniu nie były "fałszywymi
      oskarżycielami" czy "diabłami" (apologetyka terminologii) (Tt 2:3).

      Podobnie przemawia do Tymoteusza (2Tm 3:1,3): "A wiedz, że w dniach
      ostatecznych nastaną trudne czasy: ludzie bowiem będą... przewrotni..." tzn.
      oszczerczy czy "diabłami" (oh! :-)).

      On (Jezus) również miał w nich udział, aby przez śmierć zniszczyć tego, który
      miał władzę nad śmiercią, to jest diabła" (Hbr 2:14).
      Mówi się tutaj o diable, że ponosi on odpowiedzialność za śmierć. Ale "zapłatą
      za grzech jest śmierć" (Rz 6:23). W związku z tym grzech i diabeł muszą być
      utożsamione.
      Podobnie w Jk 1:14 mówi się, że nasze złe pokusy prowadzą nas do grzechu i
      przez to umieramy.
      W Hbr 2:14 mówi się, że diabeł sprowadza śmierć. W tym samym wierszu
      powiedziane jest, że Jezus miał naszą naturę, aby zniszczyć diabła.
      Porównaj to z Rz 8:3: "Albowiem czego zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby
      z powodu ciała, tego dokonał Bóg: przez zesłanie Syna swego w postaci
      grzesznego ciała (tzn. w naszej ludzkiej naturze), ofiarując je za grzech,
      potępił grzech w ciele".

      Jak z tego wynika diabeł i grzeszne tendencje w ludzkiej naturze są tym samym.

      Tylko dlatego, że Jezus miał ludzką naturę, czyli "diabła" w sobie, my możemy
      mieć nadzieję na zbawienie (Hbr 2:14-18; 4:15).
    • Gość: ian Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: 81.219.98.* 28.07.04, 19:41
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=14030911
    • Gość: Ed Molestowanie nieletnich - Podejrzany wysoki duchow IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.07.04, 14:26
      Gdańska Prokuratura Okręgowa wszczęła śledztwo w sprawie molestowania
      seksualnego osób nieletnich. Podejrzewanym może być wysoki rangą duchowny
      gdańskiego kościoła - twierdzi "Dziennik Bałtycki".

      Prokuratura nie chce tego potwierdzić, nie podaje nawet inicjałów osoby
      obwinianej.

      Zastępca prokuratora Okręgowego w Gdańsku Ryszard Paszkiewicz potwierdził, że
      wszczęto wczoraj śledztwo w sprawie molestowania z artykułu 200. Mówi on, że
      karze pozbawienia wolności od roku do lat 10 podlega ten, kto doprowadza
      małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub do poddania się innej
      czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności.

      Zawiadomienie trafiło do prokuratury dwa dni temu od osób pokrzywdzonych -
      tylko tyle mówi prokurator.

      Na razie nikomu nie postawiono zarzutów i nie wiadomo, kiedy to nastąpi.

      "Ze względu na dobro prowadzonego postępowania, a w szczególności na dobro
      małoletnich pokrzywdzonych nie komentuję tej sprawy"- powiedział prokurator
      Ryszard Paszkiewicz.

      Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, o
      sprawie powiadomiona została także Prokuratura Krajowa.

      Tymczasem dzisiejszy Dziennik Bałtycki podał, że "szykuje się prawdziwe
      trzęsienie ziemi na Pomorzu".

      "Sprawcą molestowania miał być wysoki rangą i znany gdański duchowny".

      Redakcja nie zdecydowała się podać jego nazwiska.

      info.onet.pl/957028,11,item.html
      • Gość: Ed Re: Będzie wielki skandal? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.07.04, 14:44
        Czwartek, 29 lipca 2004r.

        Szykuje się prawdziwe trzęsienie ziemi na Pomorzu. Wczoraj do gdańskiej
        prokuratury trafiło kolejne doniesienie w sprawie molestowania seksualnego osób
        małoletnich. Tym razem sprawcą tego przestępstwa miał być wysoki rangą i znany
        gdański duchowny.



        Choć szef Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Józef Fedosiuk zapytany przez nas,
        czy potwierdza, że ksiądz X (tu podaliśmy jego imię i nazwisko) jest zamieszany
        w aferę pedofilską, nie potrafił temu zaprzeczyć, jednak zdecydowaliśmy się na
        razie nie ujawniać jego inicjałów.

        - Nie potwierdzam i nie zaprzeczam, że chodzi o tego księdza -
        mówi "Dziennikowi" prokurator Fedosiuk. - Potwierdzam, że chodzi o wysokiego
        rangą gdańskiego duchownego.

        Z naszych informacji wynika, że wczoraj ktoś złożył doniesienie na duchownego,
        który miał się dopuszczać gwałtu na nieletnich chłopcach. Zastępca prokuratora
        okręgowego Ryszard Paszkiewicz potwierdza, że wszczęto śledztwo z artykułu 200
        kk ("Kto doprowadza małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub do
        poddania się innej czynności seksualnej, albo do wykonania takiej czynności,
        podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10"). Sprawa póki co owiana
        jest całkowitą tajemnicą. Większość śledczych, do których wczoraj dzwoniliśmy,
        albo miała wyłączone telefony, albo twierdziła, że nic nie wie. Również
        duchowni nie mieli zbyt wiele do powiedzenia.

        - Muszę przyznać, że jestem kompletnie zaskoczony. Nic na ten temat nie wiem -
        powiedział nam ks. Witold Bock, sekretarz prasowy metropolity gdańskiego
        arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego.

        Z naszych informacji wynika, że ksiądz X miał wczoraj prowadzić mszę świętą,
        jednak zastąpił go ktoś inny. Oficjalnie ksiądz źle się poczuł. Ze źródła
        zbliżonego do kurii wiemy też, że X prosi o niewywoływanie skandalu oraz że w
        czwartek wszystko wyjaśni. To już druga afera pedofilska w Gdańsku w ciągu
        kilka dni. We wtorek pisaliśmy o 19-latku, który na Zaspie zgwałcił dwóch
        chłopców.

        Waldemar Ulanowski - Dziennik Bałtycki
        gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/387763.html
        • Gość: jan Re: Będzie wielki skandal? IP: 81.219.98.* 29.07.04, 18:33
          info.onet.pl/957220,11,item.html
          • Gość: Ed Re: Będzie wielki skandal? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.07.04, 22:39
            Bezwzględnie tak. Pod warunkiem, że końkordatowy kolejny parlament choć raz
            przyjdzie w dobrej kondycji i w komplecie na sesję sejmową. Po prostu nie
            wierzę, by ludzie świadomi tego co robia, będący przedstawocielami wyborców
            realizowali nadal taką działalność w pełnej przyrodzonej predyspozycji ;((
            • Gość: Ed Re: Skandal w Kościele czy Kościół skalnali ??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.07.04, 18:02
              KATopedofile - Ciekawe ilu ich mamy w Polsce?

              KATopedofile - ze 145-stronicowego raportu Episkopatu USA wynika, że w latach
              1950-2002 ze 110 tys. żyjących w USA kapłanów 4392 miało kontakty seksualne z
              ponad 10 tys. dzieci. Odszkodowania dla ofiar molestowania seksualnego
              kosztowały dotąd Kościół w USA ponad 600 mln dol.
              ------------------------------
              • Gość: Ed Re: Skandal w Kościele czy Kościół skalnali ??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 23:44
                Pojeby z zajobami

                Chcecie soczystej lektury na wakacje? To poczytajcie, jak konsekrowani bzykają.

                "Życie seksualne księży" nie jest zwykłą reedycją wydanej przed trzema laty w
                Niemczech, W. Brytanii i USA książki Roberta A. Haaslera "Życie seksualne w
                Kościele". Z oryginału pozostała tylko część pierwsza – "Bóg, seks, Kościół".
                Część drugą, "Studia przypadków", opracowano dla polskiego czytelnika.

                "Studia" to lekka przesada – w rzeczywistości jest to zbiór relacji o
                przestępstwach i nadużyciach seksualnych kleru katolickiego w wielu krajach, ze
                szczególnym uwzględnieniem Polski. Głośne afery pedofilów w sutannach, biskupi
                i kardynałowie kryjący dewiantów, orgie księży i zakonnic na misjach w Afryce,
                aresztowanie w Montrealu dwóch wielebnych, podejrzanych o zorganizowanie i
                prowadzenie sieci dziecięcych domów publicznych – to już znamy. Choć są tu
                świeże, smaczne kąski, np. Cała Francja pękała ze śmiechu, gdy dowiedziała się
                o nieszczęściu, jakie dotknęło biskupa miasta Montauban. Zmarł on na zawał w
                pobliskim burdelu.

                Polskie przykłady zaczerpnięto z prasy, reportaży radiowych i telewizyjnych
                (także tych, które nie doczekały się emisji – "półkowników" III RP), akt
                policyjnych, prokuratorskich i sądowych. Wielki plon przyniosło opublikowanie w
                Internecie apelu do ofiar i świadków takich wydarzeń. Odezwały się księże
                konkubiny, bywalcy agencji towarzyskich i klubów gejowskich, rodzice
                molestowanych dzieci itd. Dwóch funkcjonariuszy dawnej SB chciało w głębokiej
                konspiracji sprzedać dwie teczki kompromitujących dla klechów materiałów IV
                Departamentu MSW. Ale i bez esbeckich teczek, nie wiadomo zresztą, czy
                autentycznych, udało się zebrać masę informacji o ekscesach seksualnych
                czarnych. Autorzy nie bez racji twierdzą: Problematyka podjęta w tej książce
                jest w istocie największą chorobą Kościoła.

                Nas te fakty specjalnie nie bulwersują, zwłaszcza że są tu też streszczenia
                reportaży z "NIE" (rzadko jednak podaje się źródło!). Jeden ksiądz zgwałcił
                uczennicę, drugi – 60-letniego dziadka, trzeci używał seksualnie ministranta,
                który na znak protestu podciął sobie żyły i wyskoczył z okna... Czytane hurtem
                wszystkie te historie robią się monotonne, żeby nie powiedzieć nudne. No, może
                oprócz opowieści byłej gospodyni sławnego prałata Jankowskiego o chłopcach
                sypiających z nim w ogromnym małżeńskim łożu: najpierw Wojtku, potem Kajtku.
                Ksiądz prałat nosi specjalne majtki w serduszka i kwiatki, a jak sam żartuje –
                kocha się tylko w tych w kwiatki. Nazywa Kajtka Dudusiem i z rana zawsze martwi
                się, jak się Dudusiowi spało. Nie sprawdzaliśmy, czy tak jest w istocie.

                O wiele ciekawsza jest część pierwsza, pióra Roberta A. Haaslera. To solidny
                wykład na temat stosunku Kościoła kat. do ludzkiego seksualizmu, od początków
                chrześcijaństwa do dziś. Obsesyjna nienawiść do ciała, upatrywanie w seksie
                diabelskiej pokusy sprawiły, że żadna inna sfera życia nie została poddana tak
                szczegółowej kontroli i takim rygorom.

                Ojcowie Kościoła czynili wszystko, by obrzydzić chrześcijanom życie seksualne.
                Apostoł Paweł z Tarsu uznał, że każda czynność seksualna jest grzechem.
                Małżeństwo dopuszczał tylko w celu uniknięcia jeszcze większego grzechu –
                rozpusty. Według św. Augustyna małżonkowie grzeszą, jeśli poddają się
                namiętności. Później wymyślono, że stosunek małżeński może być bezgrzeszny
                tylko wtedy, gdy towarzyszy mu uczucie nienawiści do odczuwanej rozkoszy.
                Klemens Aleksandryjski uznał, iż cudzołoży każdy, kto obcuje z żoną jak z
                ladacznicą – dla przyjemności. Św. Tomasz z Akwinu nauczał, że najlepsze w
                małżeństwie są tzw. noce Józefowe, czyli separacja od łoża. I tak dalej...

                Przez długie wieki historii Kościoła nie było ważniejszej kwestii niż
                ustalenie, kiedy wolno spółkować. Zakazano stosunków małżeńskich w niedziele i
                liczne święta, we wszystkie środy i piątki lub piątki i soboty, podczas
                Wielkiego Postu i adwentu, na kilka dni przed komunią i po niej. Zabroniono
                pożycia z kobietą w czasie miesiączki, w ciąży lub po klimakterium; przez 36
                dni po urodzeniu chłopca i przez 56 dni – dziewczynki, czyli człowieka
                mniejszej wartości.

                Zakazany (choć później przesunięty z kategorii grzechów ciężkich do lekkich)
                był pocałunek małżeński "z języczkiem". Grzeszne – przyglądanie się własnemu
                ciału, zwłaszcza "częściom nieprzyzwoitym", a także oglądanie nagości
                współmałżonka. Podczas spełniania powinności małżeńskich obowiązywała tzw.
                mnisia koszula, z otworem w okolicy genitaliów. Dla pewności zalecano
                robienie "tego" w ciemności albo z zamkniętymi oczami.

                Każda niedozwolona czynność seksualna była skrupulatnie oszacowana. Za stosunek
                z dziurą w drewnie, łatwiej dostępną niż żona, spowiednik wymierzał 20 dni
                pokuty o chlebie i wodzie. Za stosunek analny – 15 lat pokuty odprawianej w
                każdy poniedziałek, środę i piątek. Spowiednicy zalecali kobietom, aby w
                trakcie kopulacji odmawiały koronkę do Dziewicy Maryi. Za ciężki grzech
                uważano "nienaturalne" pozycje, zwłaszcza najokropniejszą z nich – na amazonkę.
                Oral karany był surowiej niż przerwanie ciąży...

                Czyta się to ze zdumieniem przemieszanym ze zgrozą. Trzeba było kilkuset lat,
                żeby Kościół zrezygnował z większości średniowiecznych absurdów, nadal jednak
                uważa za swą główną misję represjonowanie i reglamentowanie seksu. Potępia
                stosunki pozamałżeńskie, rozwody, antykoncepcję, masturbację, związki
                homoseksualne itd. Zmusza księży do życia w celibacie, co prowadzi do
                patologii – patrz część druga.

                Na koniec ładny cytat: Historia Kościoła stała się historią panowania kasty
                celibatariuszy nad rzeszą żonatych.

                Robert A. Haasler, "Życie seksualne księży", Dom Wydawniczy "Credo", 2003.
                Sprzedaż wysyłkowa: credo-haasler@o2.pl Autor : Dorota Zielińska

                www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=2491&zaznacz=Jankowski
                • Gość: * Re: Rzymski katolicyzm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.05, 09:24
                  www.alberto.pl/
      • Gość: Ed Re: Gdański prałat pedofilem? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.07.04, 19:55
        Gdańska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie molestowania seksualnego
        nieletniego chłopca. Podejrzanym jest ksiądz prałat Henryk Jankowski -
        potwierdził "Wprost".

        Nie są to pierwsze podejrzenia o molestowanie dotyczące księdza Jankowskiego.
        Po raz pierwszy pojawiły się już kilkanaście lat temu, sprawy były jednak
        umarzane - podejrzenia dotyczyły m.in. molestowania kleryków. Rozmawialiśmy z
        reporterami Radia Gdańsk, którzy potwierdzili, że w obejrzanych dokumentach
        obecnie prowadzonego śledztwa występuje osoba Henryka Jankowskiego. Także
        reporterzy RMF FM dotarli do dokumentów prokuratury dotyczących podejrzeń wobec
        prałata.
        Ksiądz Henryk Jankowski powiedział Radiu Gdańsk, że jest to pomówienie i
        bzdura.

        "To nie dotyczy mnie. To jest jakaś nagonka, którą przetrzymam" - powiedział
        ksiądz Jankowski wyrażając żal, że nikt go nie poinformował o oskarżeniach.

        Podkreślił, że prokuratura nie zawiadomiła go o żadnym postępowaniu ani nie
        zwróciła się do niego o wyjaśnienia.

        Zastępca prokuratora okręgowego w Gdańsku Ryszard Paszkiewicz przyznał, że od
        dwóch dni prowadzone jest postępowanie w sprawie molestowania seksualnego
        nieletniego. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów.

        Paszkiewicz odmówił dalszych informacji, tłumacząc się dobrem pokrzywdzonych
        dzieci i dobrem postępowania.

        Radio Gdańsk dowiedziało się nieoficjalnie, że chodzi o chłopca, który mógł być
        molestowany od 3 lat. Prokuratura miała dowiedzieć się o tym z zupełnie innej
        sprawy, która toczyła się przed gdańskim sądem.

        Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, o
        sprawie powiadomiona została także Prokuratura Krajowa.

        Metropolita gdański, arcybiskup Tadeusz Gocłowski, nie chciał komentować sprawy
        mówiąc, że jest na to za wcześnie. Podkreślił, że na razie nie wiadomo, kogo
        dotyczą zarzuty.

        "Na pewno prawdy będziemy szukać i szacunku dla fundamentalnych praw człowieka,
        kimkolwiek będzie ten człowiek, czy krzywdzony czy krzywdzący"- oświadczył
        metropolita gdański.

        Arcybiskup dodał, że sprawa jest poważna, gdyż takie zarzuty oznaczają "śmieć
        cywilną" człowieka. Radio Gdańsk dowiedziało się tymczasem nieoficjalnie, że
        arcybiskup już dawno wiedział o zarzutach rodziców chłopca wobec księdza
        Henryka J.

        ***********************************

        Rzecznik prasowy metropolity gdańskiego ks. Witold Bock, odnosząc się w piątek
        do doniesień mediów, że w śledztwo prokuratury w sprawie pedofilii może
        dotyczyć znanego gdańskiego duchownego, powiedział, iż Kościół może komentować
        tylko oficjalne informacje prokuratury.

        "Stanowisko Kościoła jest jasne. Prokuratura nie ujawniła żadnego nazwiska, a
        poza tym prowadzi postępowanie w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. A
        zatem dopóty, dopóki prokuratura nie ujawni tego nazwiska i nie postawi
        formalnych zarzutów, to nie ma się do czego ustosunkowywać. Enuncjacje prasowe
        to jest zupełnie inny temat" - powiedział PAP ks. Bock.

        O sprawie prokuraturę zawiadomił gdański sąd, przed którym jeden ze świadków
        złożył zeznania informujące o molestowaniu przez księdza kilkunastoletniego
        chłopca.

        "Potwierdzam, że sąd rodzinny złożył zawiadomienie do prokuratury w tej
        sprawie" - powiedziała PAP w piątek rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gdańsku Hanna
        Langa-Bieszki. Odmówiła jednak ujawnienia szczegółów sprawy.

        Według źródeł zbliżonych do organów ścigania, nastolatek miał wielokrotnie
        bywać na plebanii Henryka J. Do wykorzystania go przez duchownego miało
        dochodzić od 2001 r. Chłopiec dostawał od księdza drobne pieniądze, buty,
        ubrania. Opuścił się w nauce, sprawiał kłopoty wychowawcze. Jego matka
        pracowała w parafii księdza J. jako sprzątaczka.

        "Prokuratura prowadzi od środy postępowanie. Koniec, kropka. Nie udzielamy
        żadnych informacji i komentarzy. Niczego nie potwierdzamy" - powiedział w
        piątek PAP zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Ryszard Paszkiewicz,
        powołując się na dobro śledztwa i pokrzywdzonych. Dodał, że o przebiegu
        dochodzenia na bieżąco informowana jest Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku.

        Według nieoficjalnych informacji, o sprawie została też powiadomiona
        Prokuratura Krajowa (która otrzymuje informacje od podległych prokuratur o
        ważniejszych śledztwach). "Bez komentarza" - tyle tylko usłyszał dziennikarz
        PAP od zastępcy prokuratora generalnego Kazimierza Olejnika, którego pytał o
        sprawę.

        ss, sg, iar, pap

        www.wprost.pl/ar/?O=64166
        • Gość: Ed Re: Kto oskarżył gdańskiego księdza o pedofilię? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.07.04, 11:19
          Doniesienie o podejrzanych kontaktach prałata Henryka J. z 16-latkiem złożył w
          prokuraturze gdański sąd rodzinny. Prokuratura i ksiądz milczą

          Przed tym sądem od grudnia 2003 r. toczy się sprawa o przymusowe skierowanie na
          leczenie z narkomanii Sławomira R. To syn byłej sprzątaczki prałata. - W
          trakcie postępowania pojawiły się zeznania, z których wynika, że mogło dojść do
          molestowania seksualnego nieletniego, i sąd skierował materiały do prokuratury.
          To rutynowa procedura - mówi Hanna Lange-Bieszki, rzecznik prasowy sądu.

          Nie wiemy, który świadek obciążył księdza. Według akt sądowych Maria R.
          sprzątała plebanię ks. Henryka J. do grudnia 2003 r. Jej syn odwiedzał prałata
          od trzech lat. Ksiądz miał mu kupować ubrania, buty i inne wartościowe
          przedmioty. Nastolatek miał też zamieszkać na plebanii, spędzać tam noce, a
          nawet - twierdzili świadkowie - spać z proboszczem w jednym łóżku. Niektóre
          szczegóły tej znajomości ujawnił w piątek "Super Express".

          Osoby, które dobrze znają księdza J., nie mają wątpliwości, że oskarżenie to
          próba zdyskredytowania znanego duchownego. - Ktoś szantażował księdza tą sprawą
          od kilku miesięcy. Chciał od niego pieniędzy - powiedział nam jeden z nich. Tej
          informacji nie udało nam się potwierdzić ani w sądzie, ani w prokuraturze.

          Według znajomych księdza Henryk J. próbował pomóc 16-latkowi, który wpadł w
          narkomanię. Zorganizował mu m.in. pobyt w ośrodku odwykowym, ale Sławomir nie
          zgłosił się na leczenie.

          Prałat, który w czwartek, zdecydowanie zaprzeczył oskarżeniom o pedofilię, w
          piątek nie chciał kontaktować się z mediami. Rzecznik gdańskiej kurii ks.
          Witold Bock oświadczył: - Dopóki prokuratura nie postawi komuś formalnych
          zarzutów, nie ma się do czego ustosunkowywać.

          Tymczasem prokuratura przesłuchała pierwszych świadków w sprawie. Prałata wśród
          nich nie było. Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, ksiądz musiał jednak
          udostępnić śledczym swój telefon komórkowy. Prawdopodobnie po to, by zbadać
          billingi. Oficjalnie prokuratura nie informuje o postępach śledztwa.
          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2206513.html
          • Gość: kumak Re:Kościół o co chodzi? IP: *.res.pl 01.08.04, 08:48
            Mnie interesuje na którym starym cmentarzu w Rzeszowie został postawiony
            nagrobek dla nienarodzonych.Przeczytałem o tym w gazecie"Fakty i Mity"jest
            nawet zdjęcie ale chciałbym to zobaczyć na własne oczy.Kto to widział niech da
            znać gdzie tego szukać czy na Targowej czy na Pobitnym cz gdzie indziej.
          • Gość: Ed Re: ks. Jankowski "szalał" w szczecińskim Radisson IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 12:55
            CZY TO NIE JEST GRZECH?
            Musimy poznać prawdę!

            Nasze dziennikarskie śledztwo potwierdza szokujące ustalenia prokuratury.
            Znany gdański duchowny, prałat Henryk Jankowski, od dłuższego czasu spotykał
            się z 16-letnim dziś Sławkiem R. Dawał mu pieniądze, zabierał na noce - mówią
            nam kolejni świadkowie: znajomi, rodzina. - To bzdura - odpowiada duchowny.


            Sławek R. (16 l.) jest synem byłej sprzątaczki, która pracowała na plebanii
            parafii św. Brygidy w Gdańsku, gdzie proboszczem jest ksiądz Jankowski.
            Według informacji, do których udało nam się dotrzeć, chłopak bywał na
            plebanii. Od 2001 roku jego wizyty u księdza były coraz częstsze. W końcu
            zaczął tam nocować.

            Miał kasę
            Rodzina nie chce rozmawiać z prasą. Ojciec Sławka jest kolejarzem. Sławek ma
            też 7-letnią siostrzyczkę. Mieszkają w suterenie w starej, odrapanej
            kamienicy w przystoczniowej części Gdańska. Wszyscy tam się znają.

            - Trzy razy widziałem, jak prałat podjeżdżał pod ich dom czarnym mercem.
            Zawsze wyjmował władowane torby - mówi sąsiad rodziny R.

            - Sławek się wybił - opowiada kolega chłopaka. Jak pokazywał się na ulicy to
            zawsze miał coś nowego, a to markowe spodnie, buty Adidasa, superkomórkę.

            Z opowieści sąsiadów wynika, że Sławek od ponad roku bardzo rzadko bywał w
            domu.

            W zeszłoroczne ferie zimowe ksiądz zabrał chłopaka do Rzymu. Potem nocne
            wizyty Sławka na plebanii stały się jeszcze bardziej częste. Chłopak miał
            spać z księdzem w jednym łóżku. Kiedy matka Sławka zaczęła oponować, miała
            usłyszeć od księdza: - Nie mogę sam spać w nocy..

            Z czasem chłopak stał się nieposłuszny, znikał z domu, przestał chodzić do
            szkoły. Pojawiły się narkotyki, papierosy i alkohol. Sławek miał na wszystko
            pieniądze. W końcu, latem zeszłego roku, rodzice postanowili wysłać syna do
            rodziny na Kaszuby - do Sierakowic. Odizolować go...

            Zabronili mówić
            W małym domku na skraju Sierakowic mieszkają ciotka i babcia chłopaka.
            Sławomir często tam przyjeżdżał razem z matką.

            - Nie będę z wami rozmawiać o Sławku. Nie było go tutaj ze trzy tygodnie -
            mówiła nam Barbara, ciotka Sławka. - Gdzie jest? Nie wiem.

            Chwilę później na podwórzu pojawiła się babcia chłopaka.

            - O księdzu? Nie będę mówić wam nic. Zabronili mi - twierdzi starsza kobieta.

            Kilometr dalej, na nowym osiedlu mieszka rodzina N. Sławek mieszkał tu po
            ucieczce od ciotki w tamte wakacje i ostatnio, do lipca. Zaprosił go kolega,
            Łukasz N.

            - Ostatnio był u nas trzy tygodnie temu. Potem ślad po nim zaginął. Nie
            dzwonił, nie pojawiał się w Sierakowicach - mówi brat Łukasza.

            Iwona N., matka Łukasza, mówi, że chłopak miał mnóstwo pieniędzy.

            - Czy słyszałam o tej aferze. Pewnie. Jankowski często tutaj przyjeżdżał. Nie
            podjeżdżał pod blok. Stawał w pobliżu, na ryneczku, i tam wysadzał go z auta -
            opowiada. Chłopak miał bardzo dużo pieniędzy. Nie mówił skąd. Zresztą on był
            małomówny.

            Czy doszło między chłopakiem a księdzem do kontaktów intymnych?

            - Jestem przekonana, że nie. Prałat dawał mu pieniądze, aby go przy sobie
            mieć - twierdzi Iwona N. - Zresztą chłopaka w ręce księdza pchała sama matka.
            Miała z tego dużo pieniędzy. Chłopakowi się nie układało z rodzicami i pewnie
            dlatego uciekał. Mieszkał u mnie, bo psa bym nie wygoniła na dwór, a co
            dopiero człowieka - dodaje.

            Śledztwo trwa
            We wtorek Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła śledztwo w związku z
            artykułem 200 kodeksu karnego mówiącym o zmuszaniu osoby poniżej 15. roku
            życia do zachowań seksualnych. Grozi za to do 10 lat więzienia.

            - To nagonka na moją osobę - mówił prałat Henryk Jankowski. - Stan wojenny
            przetrzymałem, to teraz też sobie poradzę. Cała ta sprawa to bzdura
            kompletna. Nie mam nic do powiedzenia.

            Milczy też gdańska kuria.

            Sławek zaś zniknął. W zeszłym miesiącu policja przywiozła go do rodzinnego
            domu z Sierakowic. Potem ślad po chłopaku zaginął.

            Co działo się w hotelu Radisson
            W nasze ręce trafiły wstrząsające fotografie. Mogą potwierdzać karygodny
            związek prałata z małoletnim Sławkiem R.

            Był 8 lipca zeszłego roku. Prałat Henryk Jankowski pojawił się w hotelu
            Radisson w Szczecinie. Nie był sam. Miał towarzystwo. Oto, co opowiada o tym
            nasz informator:

            - Mieszkał na dziewiątym piętrze w apartamencie. To był pokój 916. Młodych
            chłopców było w sumie pięciu. W wieku mniej więcej 15-18 lat. Od razu po
            wejściu do pokoju włączył filmy porno. Na recepcji wyświetla się wtedy taki
            komunikat, że są włączone filmy porno, bo się za nie płaci. Stąd wiem, że
            oglądali na pewno i że bardzo dużo za nie zapłacili. Dwóm chłopaczkom prałat
            wynajął drugi pokój. Byli zameldowani. Ich nazwiska S. i J. A trzech
            pozostałych było z nim w tym apartamencie. Od początku goście zachowywali się
            luźno. Przyjechali volkswagenem transporterem. Jak przyszli gdzieś około
            godziny 20 - to już nie wychodzili. W hotelu zabawili dwa dni. Co w tym
            czasie się działo? Normalnie chodzili po mieście. On im kupował jakieś dresy
            w sklepach sportowych. Z jednym szedł za rączkę, obejmował ich... w ogóle nie
            szczypał się. Zero.

            Tyle nasz informator. Sprawdziliśmy. Pokój 916 istnieje w hotelu Radisson w
            Szczecinie. To nie apartament, ale pokój klasy biznesowej. Cena - 109 euro za
            dobę, czyli ok. 480 zł.

            Tropimy ich bez litości
            Marcin Jabłoński (66 l.) - pedofil z warszawskiego Żoliborza dzięki "Super
            Expressowi" stanie przed sądem. Dostarczyliśmy warszawskiej prokuraturze
            kasetę wideo z dziecięcą pornografią. Wcześniej był bezkarny. Prokuratura
            zamiast się nim zająć, umorzyła sprawę. Pod naszym naciskiem znaleziono
            obciążające go dowody. Za kręcenie filmów pornograficznych z udziałem dzieci
            i nakłanianie ich do obnażania się grozi mu do 10 lat więzienia. Proces
            zacznie się niebawem.

            Wojciech Krolopp (58 l.), były dyrektor chóru Polskie Słowiki - za seksualne
            molestowanie chłopców sąd skazał go na osiem lat więzienia. Jak ustaliła
            prokuratura, w latach 1992-98 wykorzystywał trzech chórzystów. Uprawiał z
            nimi seks oralny, analny i zmuszał ich do masturbacji. Chorego na AIDS
            Kroloppa czeka jeszcze jeden proces - za malwersacje finansowe w chórze.

            Andrzej S. (57 l.) - do niedawna: sława polskiej psychologii, uchodził za
            autorytet i często wypowiadał się w mediach. Trafił do aresztu pod koniec
            czerwca, gdy na śmietniku w pobliżu jego domu policjanci znaleźli stosy zdjęć
            z dziecięcą pornografią. Kolejne odkryli w jego domu. Andrzej S. - jak
            potwierdziła prokuratura - przyznał się do stawianych mu zarzutów, m.in.:
            wielokrotnego wykorzystywania nieletnich i produkowania z ich udziałem
            pornografii.

            Zatrważające! Codziennie docierają do nas wiadomości o kolejnych pedofilach!
            Co się dzieje?
            Psycholog społeczny Katarzyna Korpolewska mówi, że miłość traci na wartości,
            a ludzie szukają dodatkowych podniet
            autor: Gdańsk, Sierakowice | Małgorzata Guss - Gasińska, Edyta Żemła, Dariusz
            Burliński MNS Warszawa | Dorota Majewska drukuj

            www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=14233&scroll_article_id=14233&layout=1&f
            orum_id=26867&page=text&list_position=1
            • Gość: Ed Re: ks. Jankowski "szalał" w szczecińskim Radisso IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 12:58
              Dlaczego Maria R., matka 16-letniego ministranta, oskarża księdza o
              molestowanie seksualne syna Sławomira?

              ks. Henryk Jankowski: Nie mam pojęcia, co tej kobiecie strzeliło do głowy. Ta
              sprawa to jest konflikt rodzinny, między matką a synem.

              Zacznijmy od początku.

              - Sławek pojawił się w kościele kilka lat temu. Był jednym z wielu
              ministrantów. Ma jeden talent, nikt tak jak on nie potrafił przygotować
              jedzenia, ustawić potraw na stole albo podać gościom. Wszyscy myśleliśmy, że po
              gimnazjum pójdzie do szkoły gastronomicznej. To chłopak z ubogiej rodziny, więc
              otoczyłem go opieką. Powiedziałem: "Sławek, jak będziesz czegoś potrzebował, to
              mów". I rzeczywiście korzystał z tego. Czasem ubrania potrzebował, czasem kilku
              złotych. Z czasem otoczyłem opieką i rodzinę. Babcia w Sierakowicach [wieś
              położona 60 km od Gdańska] potrzebowała na lekarstwa, matce też pomagałem.
              Zabrałem Sławka do Rzymu, na spotkanie z Ojcem Świętym. Co roku zabieram do
              Rzymu jakiegoś ministranta; uważam, że to słuszne. Ubiegłego lata zawiozłem
              całą grupę chłopaków, w tym Sławka do Berlina, do szkoły językowej.

              Jego matka sprzątała u księdza na plebanii. W jaki sposób ksiądz jej pomagał?
              Dawał pieniądze?

              - Pracowała tu do grudnia ub.r. Zwolniłem ją, bo z czasem prosiła o coraz
              więcej wolnego, a na plebanii potrzebny jest ktoś na stałe. A pomoc to były
              głównie pożyczki. Na niektóre machałem ręką. Innym razem pomogłem zrobić remont
              w suterenie, gdzie mieszkali, telewizor dałem. Stosunki między Sławkiem a matką
              układały się bardzo źle. Taki konflikt wieku dojrzewania, ale uważam też, że
              ona była bardzo ostra dla chłopaka. I on z czasem wolał być na plebanii niż w
              domu. Może o to matka miała do mnie pretensje?

              W prasie pojawiły się informacje, że Sławomir spał z księdzem w jednym łóżku.

              - Co za bzdury. Nigdy! Jeszcze mi takie rzeczy na czterdziestolecie kapłaństwa
              potrzebne! Nigdy żadnego chłopaka nawet nie dotknąłem. Ja mam na plebanii
              pokoje gościnne, mnóstwo ludzi na noc zostaje. A w Rzymie zatrzymuję się zawsze
              u brygidek albo w hotelu przy Watykanie.

              Kiedy urwał się kontakt księdza ze Sławomirem?

              - Rok temu, po jego powrocie z nauki języków. Nie wrócił wówczas również do
              domu. Wolał być u rodziny albo u znajomych w Sierakowicach. I to tam wpadł w
              fatalne towarzystwo. Powiedziałbym, w kryminalne, może i w narkotyki.
              Przyjechał jeszcze do mnie ostatni raz latem i poprosił o pieniądze, osiem
              tysięcy, opowiadał, że ma długi. Dałem mu. Byłem w szkole i naradzałem się z
              panią dyrektor, jak go ściągnąć z powrotem. Byłem w kuratorium i starałem się o
              indywidualną naukę, ale na to nie zgodziła się matka. Matka uparła się, że on
              jest narkomanem i w grudniu doprowadziła do sprawy sądowej o skierowanie go na
              przymusowe leczenie [właśnie przed sądem rodzinnym padło oskarżenie pod adresem
              księdza Jankowskiego, sąd zawiadomił prokuraturę, która w ub. tygodniu wszczęła
              śledztwo - red.]. Jeździłem potem jeszcze do Sierakowic, do jego babki, i tam
              go jeszcze raz spotkałem wiosną tego roku.

              Kiedy pojawiły się oskarżenia o molestowanie seksualne?

              - Ze Sławkiem kontakt faktycznie urwał się latem ub. roku. Mówiłem, jego matka
              pracowała tu jeszcze do grudnia, ale żadnych oskarżeń nie wysuwała. Zresztą tak
              jak i inne matki ministrantów przez te wszystkie lata. Przecież ta kobieta
              jeszcze wówczas prosiła mnie o pieniądze - choćby dwadzieścia złotych na dojazd
              do Sierakowic, do rodziny. Aż wreszcie wiosną br. poszła do arcybiskupa i
              oskarżyła mnie. Może ktoś ją do tego nakłonił? Nie wiem.

              Współpracownicy księdza mówili "Gazecie", że ktoś księdza szantażował w związku
              z tą sprawą. Czy to prawda?

              - Nie.

              Ponoć Sławomir złożył arcybiskupowi oświadczenie w sprawie molestowania?

              - Wtedy właśnie spotkałem go ostatni raz w Sierakowicach i mówię: "chłopie,
              zrób coś z tym". Więc on wysłał list do arcybiskupa, w którym przeprasza za
              matkę. Pisze, że jej zależy tylko na pieniądzach. Ha! Coś w tym może i jest, bo
              jeszcze miesiąc temu mama Sławka dzwoniła do mnie z prośbą o pożyczkę. Ale już
              odmówiłem. O kopię tego listu poprosiłem księdza arcybiskupa, teraz ma ją
              prokuratura.

              W "Super Expressie" pojawiły się zdjęcia księdza z chłopcami w szczecińskim
              hotelu z lata ub.r. Według gazety mogą one świadczyć o nagannych związkach
              księdza ze Sławomirem?

              - Nawet pamiętam, jak nam je robiono. Zatrzymaliśmy się w hotelu w drodze do
              Berlina, gdy zawoziłem ministrantów do szkoły językowej. Zresztą widać, ja na
              tych zdjęciach jestem w koloratce. Zapytałem się fotografa, kogoś z pracowników
              hotelu, czemu nas fotografuje. A bo ksiądz jest taką znaną osobą i chcemy mieć
              pamiątkę, że ksiądz był u nas.

              Jak ksiądz myśli, co powie Sławek na przesłuchaniu u prokuratora. Czy
              potwierdzi, że jego matka niesłusznie księdza pomawia?

              - Powinien, bo taka jest prawda. Chociaż nie wiem, czy matka nie próbuje teraz
              go jakoś przeciwko mnie nastawić.

              Czy ma z nim ksiądz kontakt?

              - Z nim nie, ale jego rodzina z Sierakowic dzwoni [taki telefon ksiądz odebrał
              także w trakcie naszej rozmowy - red.], więc wiem, że tam jest. I bardzo
              proszę, jak będzie pan pisał, to żeby nie zaogniać. Zresztą "Gazeta"
              obiektywnie relacjonuje tą sprawę. Bo jak już mówiłem, to jest tak naprawdę
              rodzinny konflikt. Dlatego ja do nikogo żalu nie mam.

              (Marek Wąs )
              serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2208594.html
              • Gość: Ed Re: Kuria wiedziała pierwsza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.08.04, 03:40
                Arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski już w kwietniu pytał ks. Henryka
                Jankowskiego o naganne kontakty z nastoletnim ministrantem. Prałat wszystkiemu
                zaprzeczył, a kuria więcej go o to nie pytała.

                Prokuratura od tygodnia bada, czy ks. Jankowski molestował seksualnie 16-
                letniego Sławomira R. Ksiądz nie jest podejrzanym, przesłuchano dopiero
                pierwszych świadków. To, że matka ministranta, była sprzątaczka na plebanii
                kościoła św. Brygidy, skarżyła się arcybiskupowi na prałata, ujawnił sam ksiądz
                w poniedziałkowym wywiadzie dla "Gazety".

                Dowiedzieliśmy się, że Maria R. była w kurii dwukrotnie - najpierw ze
                szwagierką, potem z mężem. Mówili, że niepokoi ich, że Sławek przedkłada
                kontakty z księdzem nad rodzinę, opuszcza lekcje w szkole, nocuje na plebanii.
                Byli przekonani, że jest to spowodowane złym wpływem prałata na Sławka. Mieli
                za złe księdzu, że daje chłopakowi prezenty i pieniądze. Po pierwszej wizycie
                abp Gocłowski poprosił prałata o wyjaśnienia, rozmowa odbyła się na plebanii. -
                Zaprzeczyłem, by moje kontakty z chłopcem miały naganny charakter. Po tej
                rozmowie do sprawy już nie wracaliśmy - mówi ks. Jankowski. Jednocześnie
                Sławomir R. - na prośbę prałata - wysłał do arcybiskupa list, w którym odrzuca
                oskarżenia matki i przeprasza za jej zachowanie.

                Wczoraj w Gdańsku spekulowano, że śledztwo może przejąć prokuratura z innego
                miasta z uwagi na wysoką pozycję, jaką na Wybrzeżu zajmuje prałat. Ryszard
                Paszkiewicz, wiceszef Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, nie potwierdza takiego
                scenariusza.
                (sla)
                serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2211476.html
                • Gość: Ed Re: Chłopcy z plebanii gdańskiego prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.08.04, 10:25
                  Znajomi prałata Henryka J. mówią z troską, że plebanią kościoła św. Brygidy
                  rządzi grupa nastolatków. Radzili duchownemu, by ich przegonił. Nie zrobił
                  tego. Dlaczego? - zastanawiają się dziennikarze "Faktu".

                  Nie mam pojęcia co działo się za drzwiami jego pokoju. Wiem tylko, że kiedy
                  nastały czasy "chłopców", prałat zaczął się zmieniać. Patrzyłem i patrzę na
                  to z dużym niepokojem - mówi "Faktowi" duchowny doskonale znający realia
                  życia na plebanii kościoła św. Brygidy.

                  "Chłopcy" pojawili się na plebanii sześć, siedem lat temu. Dziś mają po 18 i
                  19 lat. Rozmówcy "Faktu" wymieniają kilka imion, wśród których jest Sławek.
                  Sławek pojawił się w 2001 roku. Niedługo potem jeden ze starszych
                  współpracowników prałata powiedział: "on i ci chłopcy skończą prałata" -
                  wspomina duchowny.

                  Prałat kupował im wszystko to, co chcieli. Zabierał na wyjazdy, także
                  zagraniczne. A oni szybko zrozumieli, że mogą go "doić" - opowiada gdański
                  przedsiębiorca, częsty gość na plebanii kościoła św. Brygidy. Chłopcy tak się
                  rozbestwili, że potrafili bez pytania brać pieniądze prałata.(...) Panoszący
                  się "chłopcy" drażnili nie tylko "starych" współpracowników i przyjaciół
                  prałata. Dowiedzieliśmy się, że już rok temu arcybiskup gdański Tadeusz
                  Gocłowski kazał prałatowi pozbyć się ich ze swojego otoczenia - piszą
                  dziennikarze "Faktu".

                  Z artykułu "Faktu" wynika, że pół roku temu grupa przyjaciół księdza
                  zaoferowała mu pomoc - powiedzieli, że pomogą mu uwolnić się od "chłopców".
                  Prałat miał powiedzieć, że nad wszystkim panuje.

                  źródło: PAP, Fakt
                  www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=3&item=303
                  • Gość: Ed Re: Tajemnice plebanii ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 21:48
                    Wstrząsające zeznania Sławomira R. - o pieniądzach, alkoholu, prostytutkach na
                    plebanii.

                    Bez żenady opowiadał o gorszących historiach, które według niego działy się na
                    plebanii św. Brygidy - relacjonuje osoba związana ze śledztwem. - O
                    zakrapianych imprezach, prostytutkach, przechwalał się swoją wiedzą na temat
                    księży, którzy chodzą do burdeli. Ale księdza Jankowskiego wybielał i
                    kategorycznie zaprzeczył, jakoby był wykorzystywany seksualnie. Prałat to w
                    jego oczach starszy pan, który tylko dostarcza funduszy na rozrywki.

                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2212722.html
                    • Gość: * Re: Kto sie boi archiwum prałata ??? IP: 213.184.18.* 06.08.04, 11:33
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=14712673
                      • Gość: Ed Re: Sprawy księdza Jankowskiego ciąg dalszy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.08.04, 19:34
                        Gdańscy duchowni są zaszokowani informacjami o gorszących scenach, które miały
                        mieć miejsce na plebanii kościoła św. Brygidy. To konfabulacje zepsutego
                        nastolatka - twierdzą - ale ksiądz Henryk Jankowski popełnił w przypadku tego
                        chłopca niewybaczalne błędy pedagogiczne.

                        O narkotykach, alkoholowych libacjach na plebanii, wizytach księży w domach
                        publicznych - powiedział prokuraturze 16-letni były ministrant Sławomir R.,
                        który według matki mógł być wykorzystywany seksualnie przez prałata. Śledztwo w
                        tej sprawie trwa od dziewięciu dni. Treść zeznań chłopaka ujawniliśmy wczoraj.
                        Sławomir R. zaprzeczył, że był molestowany, ale oddał wstrząsający obraz życia
                        na plebanii: - My tam rządzimy, ksiądz daje nam wszystkim pieniądze, które
                        wydajemy na alkohol, czasem narkotyki - powiedział o sobie, innych
                        ministrantach i kilku osobach świeckich z otoczenia prałata.

                        Błąd pedagogiczny

                        Czy mówił prawdę, oceni obecny podczas przesłuchania psycholog. Dowiedzieliśmy
                        się, że ma wątpliwości w tej sprawie - opinia miała być gotowa w tym tygodniu,
                        ale psycholog poprosiła prokuratora o kilka dodatkowych dni na jej
                        sporządzenie. Natomiast księża, z którymi wczoraj rozmawialiśmy, nie mają
                        wątpliwości, że chłopak fantazjuje.

                        Trzech duchownych (dwóch starszych zna dobrze prałata, młodszy słabiej) zgodnie
                        argumentuje za odrzuceniem rewelacji Sławomira R.: * Na plebanii wciąż jest
                        pełno ludzi, odwiedza ją mnóstwo gości, gorszące sceny nie uszłyby ich uwadze *
                        Stale przebywa tam kilka dorosłych osób, w tym siostra prałata, która nigdy by
                        do takich rzeczy nie dopuściła * Prałat, chociaż "rozpuszcza" swoich
                        ministrantów, ma też taki charakter, że nie pozwoliłby wejść im sobie na głowę.

                        I właśnie "słabość" prałata do nastolatków nasi rozmówcy poddają największej
                        krytyce.

                        - Jeśli ksiądz widzi, że dziecko oddala się od rodziców, woli nocować na
                        plebanii, i zezwala na to, to popełnia niewybaczalny błąd pedagogiczny - mówi
                        najmłodszy z księży. - I nie mówmy, że robi to w dobrej woli, bo duchowny musi
                        wiedzieć, że związek między matką a synem jest święty.

                        - Chora opiekuńczość, odciąganie od rodziny, mogą zdemoralizować dziecko tak
                        samo, jak zły przykład - dodaje inny ksiądz.

                        Uwolnić dziecko od kapłana

                        Na łamach "Gazety" ksiądz Jankowski skrytykował stosunek matki do Sławomira R. -
                        jego zdaniem zbyt surowy. Potwierdził, że dawał chłopcu prezenty i pieniądze,
                        zezwalał na nocowanie na plebanii.

                        - Nam nie zależy na pieniądzach, chodziło tylko o to, żeby uwolnić Sławka od
                        księdza, który dawał mu za dużo pieniędzy i go psuł - powiedziała "Gazecie"
                        matka Sławomira R.

                        Jednak od 2001 r. do grudnia ub. roku, kiedy straciła pracę sprzątającej na
                        plebanii, nie widziała zagrożenia dla chłopca ze strony księdza - to również
                        zdaniem naszych rozmówców dowodzi, że zgorszenia na plebanii nie było. Kłopoty
                        z chłopakiem zaczęły się co najmniej od września ub. roku, gdy zaczął
                        wagarować. Prałat potwierdził "Gazecie", że bezradnie przyglądał się, jak jego
                        ministrant wpada w kryminalne towarzystwo i sięga po narkotyki. Ale w dalszym
                        ciągu próbował na własną rękę mu pomóc - szukał go u rodziny w Sierakowicach,
                        wbrew woli matki zaczął załatwiać mu w kuratorium indywidualny tok nauczania.
                        Podczas ostatniego przesłuchania były ministrant opowiadał już o imprezach na
                        plebanii w wyzywający, arogancki sposób.

                        Ile prawdy w tych zeznaniach?

                        - Kiedy kilku nastolatków nocuje razem, to mogą przemycić na wieczór alkohol -
                        mówi jeden z księży. - Przebywając w tym środowisku, chłopak mógł się też
                        dowiedzieć o jakichś duchownych, którzy korzystają z usług prostytutek, bo
                        takie rzeczy, niestety, zdarzają się w Kościele. Ale reszta jego opowieści to
                        bzdury.

                        Ksiądz Henryk Jankowski już wczoraj stanowczo zaprzeczył, że na jego plebanii
                        działy się gorszące sceny. - A co chłopcy robią poza plebanią,... tego nie
                        wiem - przyznał prałat.

                        Sławomir R. to nie pierwszy "wychowanek" księdza. Od początku lat 80. otoczył
                        opieką Wojciecha K., chłopaka bez rodziców, który z funkcji kierowcy i
                        ochroniarza awansował z czasem na asystenta - szarą eminencję plebanii św.
                        Brygidy. W 1999 r. K. pobił fotoreporterkę trójmiejskiego oddziału "Gazety",
                        gdy usiłowała zrobić zdjęcie - rzucił ją na maskę samochodu, wyrwał film z
                        aparatu. Prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie - wiemy, że zabiegał o to
                        ksiądz Jankowski.

                        - Sławomir R. zeznał, że między nim a Wojciechem K. toczyła się rywalizacja o
                        względy księdza - mówi osoba związana z ostatnim śledztwem.

                        Gdańska Prokuratura Okręgowa wciąż sprawdza, czy oprócz opieki ksiądz nie
                        wykorzystywał seksualnie byłego ministranta. Wczoraj napisaliśmy, że po
                        dziewięciu dniach śledztwa nie ma żadnych dowodów na pedofilię. Śledczy
                        dowiedzieli się jedynie o "pocałunkach w usta na pożegnanie". Nie zgłosił się
                        też do nich nikt, kto oskarżałby księdza o pedofilię w przeszłości.

                        - Trwają kolejne przesłuchania, analizujemy materiał zabezpieczony podczas
                        przeszukania [twardy dysk komputera księdza - red.] - mówi Ryszard Paszkiewicz,
                        zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. - Tej sprawy nie wyjaśni się do
                        końca w kilka dni.
                        (Marek Wąs, sla)
                        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2215991.html
                        • Gość: Ed Re: SOS Jankowskiego do wiernych - cz.1 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 18:05
                          Ks. Henryk Jankowski: Nigdy się nie spodziewałem czegoś takiego

                          Sobotni Nasz Dziennik zamieszcza wypowiedź ks. Henryka Jankowskiego wygłoszoną
                          na antenie Radia Maryja w czwartek, 5 sierpnia br.




                          Ks. Jankowski odnosi się do zarzutów kierowanych pod jego adresem przez media:

                          Jako kapłan, przez 40 lat kapłaństwa zawsze byłem świadomy swojego posłannictwa
                          i swojej prawdy. Przeszedłem okres oskarżeń, nazywania mnie volksdeutschem,
                          antysemitą. Przeszedłem również inne, podobne do tych, upokorzenia,
                          przesłuchania, i uważam, że z prawdy kapłańskiej nie wolno rezygnować,
                          cokolwiek by było, nawet najgorsze. Musimy stać pod krzyżem. Jest to ciężkie,
                          na pewno.
                          Zdaję sobie z tego sprawę. Ale z drugiej strony mam również tę świadomość, że
                          jesteśmy razem z całym Narodem Polskim. W nowej sytuacji politycznej naszego
                          państwa, wobec zdrady polityków polskich różnej maści nie wolno absolutnie
                          pozwolić na to, żebyśmy sprzedawali Polskę, sprzedawali Naród, upokarzali
                          własny Naród. Mam trudne doświadczenia minionego czasu, dlatego poradzę sobie z
                          opluwaniami, które teraz przechodzą przez media. To nie są polskie gazety, te
                          wszystkie gazety są w obcych rękach. Rozpoczęła całą kampanię gazeta "Dziennik
                          Bałtycki", która jest w rękach niemieckich. Czyli Niemcy plują nam w twarz! -
                          ty, Jankowski, siedź cicho i powiedz, że deszcz pada. Tak nie może być! Ale
                          uważam, że przetrzymamy to. Tylko nie dajmy się zwieść pięknym hasełkom,
                          opowiastkom, bajeczkom. Nigdy się nie spodziewałem czegoś takiego po 40 latach
                          kapłaństwa, mojej służby. Dzisiaj mogę wam wszystkim spojrzeć w oczy czystym
                          wzrokiem: w niczym nie zawiniłem. Ale niech sobie mówią, niech plują, niech
                          piszą. Ale drodzy słuchacze, to jest SOS dla nas! My wspieramy te brudy poprzez
                          kupowanie niekatolickich gazet. Wspieramy to każde łajdactwo, które mieści się
                          w kategoriach niemoralnych, uderzające w Kościół, uderzające w Papieża,
                          uderzające w niewygodnych kapłanów, bo mówią prawdę. Prawda nas wyzwoli. Bądźmy
                          spokojni. Poplują, poplują, namaszczą - jak to się mówi - swoje usta
                          niegodziwością, ale my musimy odpowiedzieć. Nie wolno nam milczeć! Drodzy
                          słuchacze, dzisiaj do was mówię z pewnym przeżyciem, bo to był atak skierowany
                          na mnie. Prokuratura mówi, że nie ma jeszcze absolutnie jakichkolwiek oskarżeń
                          co do mojej osoby. Ale jak cwaniacko jest to zrobione. A od pierwszego dnia,
                          kiedy rozpoczęto w "Dzienniku Bałtyckim" atak pod adresem mojej osoby, to od
                          razu podano nazwisko, miejsce, kościół św. Brygidy.
                          • Gość: Ed Re: SOS Jankowskiego do wiernych - cz.2 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 18:07
                            Ostrzegam przed tym, co może nas jeszcze czekać. Dlatego też musimy zrobić
                            wszystko, żeby sprostać zadaniom, patrząc na przyszłość Polski, na młodzież
                            naszą kochaną, na dzieci, z którymi zawsze byłem związany, w niczym nigdy nie
                            uchybiłem. To, że wykorzystano jakąś sytuację matki ministranta pod moim
                            adresem, to nie jest żaden dowód. Ale widocznie ktoś za tym stał, ktoś tym
                            kierował, w związku z czym tego samego dnia - co się nie zdarzało w Polsce, a
                            dzisiaj już się zdarza - miałem natychmiastową rewizję plebanii. Nie
                            oszczędzono niczego, zabrano mi kasety religijne, kroniki parafialne. To
                            wszystko zabrała policja w liczbie 7 osób, dwóch prokuratorów.

                            Dzisiaj pod kościołem też z "Faktów" dziennikarze proponowali ludziom
                            pieniądze, ażeby tylko coś powiedzieli. Do tego posuwa się prasa - ohydne,
                            wstrętne. To nie jest prasa polska.

                            Chociażby "Dziennik Bałtycki" jest niemiecki, "Rzeczpospolita" również mnie
                            opluwała poprzez pana Huellego, który jest Żydem. Tę sprawę skierowałem do
                            sądu. Tak nie może być, żeby goście, zresztą szanowani u nas w kraju, opluwali
                            Polaków. To jest niedopuszczalne! Będziemy bronić się. Musimy bronić Polski,
                            dobrego imienia polskiego kapłana, Kościoła przede wszystkim. Wiemy, jakie
                            ataki były na Ojca Świętego z różnych mass mediów. Media są nieczyste, media są
                            nie nasze, nie polskie, dlatego tak trudno dotrzeć do waszych umysłów, do serc.
                            Przy tej okazji tylko mogę prosić: nie kupujcie żadnych gazet antypolskich,
                            antykościelnych. "Fakty" - straszna gazeta, coś niesamowitego.

                            Pamiętam, wiozłem młodzież do pracy w Goetheinstytut w Niemczech i
                            zatrzymaliśmy się w Szczecinie, aby przenocować i później dalej pojechać. Tam
                            był łobuz, który robił nam zdjęcia. To było na holu w hotelu. Spytałem:
                            dlaczego pan robi nam zdjęcia? - Bo ksiądz jest popularny i chciałbym mieć
                            takie zdjęcie. Tak, chciał. Ale do czego wykorzystał? Do oplucia ks.
                            Jankowskiego z Gdańska. Tych gazet proszę nie brać do rąk. To jest coś
                            niesamowitego, żeby polski czytelnik, katolik, brał taką gazetę do ręki. Taka
                            gazeta musi umrzeć, bo opluwa nasze dobre imię, honor, godność Polaka. I
                            dlatego będziemy coraz częściej do tego wracali.
                            www.wiara.pl/wiadomosc.php?curr_hit=1&idenart=1091853197
                            • Gość: Ed Re: SOS Jankowskiego do wiernych - cz.3 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 18:08
                              Tej posłudze Radia Maryja jestem wdzięczny. Chciałbym, żebyście wiedzieli, że
                              ta rewizja była plądrowaniem mojego mieszkania, szukaniem po sutannach, moich
                              wszystkich, które wisiały w szafie. Nie wiem, czego szukali. W każdym razie ja
                              nie muszę być skrępowany niczym, drodzy słuchacze, Polacy, niczym nie jestem
                              skrępowany. Dlatego nie chodziłem, pozwoliłem policji i prokuratorom przeszukać
                              wszystko. Zabrali mi notesy osobistych kontaktów, zabrano 487 kaset, zabrano
                              komputery, faks, również inne listy, które miałem w sejfie. W każdym razie
                              byłem spokojny. W niczym nie zawiniłem, a przede wszystkim żadnych
                              kompromitujących materiałów nie trzymałem ani nie publikowałem, bo zawsze
                              szanowałem tę czystą, szlachetną, kochaną młodzież. Dlatego, droga młodzieży,
                              jest sporo słuchaczy w Polsce, proszę nadal wierzyć, że ks. Jankowski was nie
                              zdradził i nie opluł. Nie mówię tego po to, żeby się skarżyć, nie. Tylko
                              przekazuję, w jakiej rzeczywistości my żyjemy. Biedni są ci pracownicy służby
                              policyjnej i prokuratorskiej, wypełniają swój obowiązek, ale zależy, jakie
                              będzie ich sumienie. Nie chodziłem za nimi, że coś dołożą.

                              Ojcze Tadeuszu i kochani słuchacze słuchający nas na antenach Polski i świata.
                              Dzisiaj chciałbym podziękować tym wszystkim, którzy wspomagają to wielkie
                              dzieło [pomocy], czy to w okresie strajku roku 1980, lat 1988 i 1990 i tak
                              dalej. Ogromną pomoc charytatywną starałem się dać robotnikom, szpitalom itp. I
                              teraz również. Dzisiaj skończyłem rozdawanie penicyliny i antybiotyków, które
                              przyszły w ostatnich 3 dniach od Polonii Amerykańskiej, od pana prezesa
                              Moskala, o wartości 6,5 miliona dolarów. Dziś poszło to wszystko do szpitali.
                              Poprzednie lekarstwa były za 3,5 miliona dolarów, za 5 milionów dolarów. Drodzy
                              radiosłuchacze, wszystko dla dobra ludzi, dla biednych. Obowiązkiem szpitali
                              jest, żeby dawać te lekarstwa za darmo, nie wolno ich sprzedawać, ja tego
                              pilnuję. Dzisiejsze lekarstwa, które przyszły przed 3 dniami samolotem do
                              Gdańska, dziś ostatni transport wydałem dla szpitala Marynarki Wojennej i dla
                              biednych ludzi na Helu, którzy nie mają żadnej pomocy. I tak można by mnożyć.
                              Natomiast jeśli chodzi o stronę oświaty, prowadzę 9 szkół. Szkołę podstawową,
                              gimnazjum i liceum w Gdańsku i Sopocie. Staram się im pomóc, jak tylko mogę.
                              Mam wielki kontakt z technikum łączności. To jest mniej więcej 1200 osób
                              młodzieży męskiej. Szkoła wojskowa również leży mi na sercu. Bardzo. Ich
                              ratowałem kilka razy i kilkakrotnie, nie wiem, czy mi się uda i dzisiaj.
                              www.wiara.pl/wiadomosc.php?curr_hit=2&idenart=1091853197
                              • Gość: Ed Re: Jankowski na poziomie ... :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.08.04, 01:27
                                "Nie zniżę się do poziomu dziennikarskiego plugastwa"
                                PAP 12:25 (aktualizacja 14:02)

                                Na ten temat
                                » Skandal w gdańskiej prałaturze?


                                Ks. prałat Henryk J., podczas niedzielnego kazania w Bazylice św. Brygidy w
                                Gdańsku, zapowiedział, że nie podda się prasowej nagonce i nie będzie zniżał
                                się do poziomu dziennikarskiego plugastwa zaprezentowanego w ubiegłotygodniowej
                                prasie i innych mediach.





                                Posłuchaj relacji Katarzyny Piotrowskiej



                                Odniósł się w ten sposób do doniesień prasowych, że miał być zamieszany w
                                domniemane molestowanie 16-letniego chłopca. Prokuratura prowadząca
                                postępowanie w sprawie molestowania od ponad tygodnia nie potwierdza, czy w
                                kręgu podejrzeń znajduje się gdański ksiądz.

                                Nie będę komentował i się tłumaczył. Nie będę przed kamerami, mikrofonami (...)
                                rozdmuchiwał wstrętnych kłamstw. To poniżej mojej kapłańskiej i osobistej
                                godności. To nie ja muszę udowadniać, że jestem niewinny - podkreślił ksiądz J.

                                Apelował do wiernych, by nie dali sobą manipulować i nie wierzyli wymyślonym i
                                bzdurnym historiom.

                                Nie dajcie się zwariować, a prawda zwycięży, jak zwyciężyła zawsze przez 69 lat
                                mego życia i 40 lat kapłaństwa - grzmiał z ambony ksiądz J.

                                Według księdza, jest on ofiarą kolejnego, perfidnego i "szatańskiego" ataku na
                                Kościół katolicki, prowadzonego na całym świecie za pomocą zamieszczania
                                artykułów o molestowaniu przez księży i sianiu zgorszenia przez kapłanów. Jego
                                zdaniem przypuszcza się frontalny atak na Polskę - ostatni bastion katolicyzmu
                                w Europie.

                                Mechanizm działania jest wszędzie taki sam. Obiektem ataku jest zawsze ksiądz,
                                który jest znany, ma stanowisko w hierarchii Kościoła i którego poglądy co do
                                rzeczywistości są jasne i sprecyzowane - mówił prałat.

                                Nie przyniosło efektu oskarżanie o antysemityzm, ksenofobię, zbyt mało szkód
                                wyrządziło opisywanie wymyślonych bogactw (...) Postanowiono uderzyć z tematem
                                nośnym i łatwym do rozdmuchania i trudnym do jakiejkolwiek polemiki.
                                Dziennikarze, jak sępy epatują kolejnymi sensacjami. Jeśli nie molestowanie to
                                może deprawowanie. Jeśli się uda to może wymyśli się coś innego- mówił.

                                Kazanie ks. J., wierni przyjęli oklaskami. Po mszy kilkaset osób uczestniczyło
                                w Gdańsku w wiecu poparcia dla prałata, w tym przedstawiciele Komitetu Obrony
                                Polskości, Kościoła i ks. prałata, Henryka J. i stowarzyszeń popierających
                                kapłana. Duchowny w nim nie uczestniczył.

                                Przedstawiciel komitetu obrony księdza odczytał oświadczenie, w którym
                                poinformował, że sprawa wykorzystywania seksualnego to hałaśliwy szum
                                informacyjny. Za pomówienia kapłana i "lawinę kłamstw" obciążył "część
                                liberalnych i lewicowych mediów".

                                Mówił też, że wrogowie prałata, którzy w latach terroru komunistycznego nie
                                zdołali fizycznie go zlikwidować, dzisiaj ponawiają próby dokonania zemsty na
                                nim, chcą go uśmiercić, zadać mu przysłowiowy cios nożem w plecy.

                                Prokuratura Okręgowa w Gdańsku od 27 lipca prowadzi postępowanie w sprawie
                                molestowania 16-letniego Sławomira R. Z nie potwierdzanych oficjalnie przez
                                śledczych informacji wynika, że nastolatek w 2001 r. mógł być wykorzystywany
                                przez księdza. Śledztwo wszczęto po zeznaniach złożonych przed sądem przez
                                matkę chłopaka.

                                Sławomir R. zaprzecza, by ksiądz go molestował. Przyznał jednak, że ksiądz
                                całował go na pożegnanie w usta. Wiarygodność zeznań złożonych w ubiegłym
                                tygodniu bada biegły. Dotychczas przesłuchano ok. 20 świadków, w tym jednego
                                księdza. Przeszukano też plebanię księdza J. Zabezpieczono kasety wideo i dyski
                                komputerowe, których zawartość badają specjaliści.
                                wiadomosci.wp.pl/wid,5561572,wiadomosc.html?_err=1&ticket=4004295391406967mrSCmKsVpeHhvWXYrP9Vsf8hGXfldwRu8%
                                2Ff9IY5KISkq9NTMCO0zYmVqQ%2BiZQOFkK32QLdkWOaybzF0BvT5wrRaoMwLZRZ291Y6qmMdF%2FK6%
                                2Fa%2BdAuxHjiYxUalCej7EZ

                                Więcej informacji:
                                wiadomosci.wp.pl/szukaj.html
                                • Gość: zyta Re: Prokurator: prałat J. w kręgu podejrzanych IP: 213.184.18.* 09.08.04, 10:42
                                  Szef prokuratury apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek potwierdza, że w kręgu
                                  podejrzeń o molestowanie nieletniego chłopca znajduje się ksiądz prałat Henryk
                                  J...
                                  To pierwsza oficjalna wypowiedź prokuratora, której udzielił dziś w Radiu
                                  Gdańsk.
                                  - Mogę potwiedzić, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na księdza
                                  prałata Henryka - powiedział prokurator Kaczmarek.
                                  Matka Sławomira R. o swoich podejrzeniach powiedziała przez sądem rodzinnym.
                                  Dopiero on złożył doniesienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia
                                  przestępstwa.
                                  Prokurator potwierdził, że w sprawie przesłuchano już kilkunastu świadków i
                                  dokonano przeszukania plebanii prałata, gdzie zabezpieczono kasety i twarde
                                  dyski. Na kasetach nic nie było, a dyski są nadal badane przez biegłego.
                                  Janusz Kaczmarek powiedział, że dotychczas nie znaleziono żadnych materiałów,
                                  które wskazywałyby na molestowanie ze strony kogokolwiek. Zastrzegł jednak, że
                                  śledztwo jest na wstępnym etapie i jest jeszcze do wykonania wiele czynności
                                  procesowych.
                                  Szef prokuratury apelacyjnej potwierdził, że 16-letni Sławomir R. składając
                                  przed sądem zeznania zaprzeczył, że był molestowany. Prawdopodobnie jeszcze w
                                  tym tygodniu sąd na wniosek prokuratury przesłucha innych nieletnich chłopców,
                                  którzy byli ministrantami i często przebywali na plebanii
                                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2219505.html
                                  • Gość: Ed Re: Milczenie kościoła nie jest złotem IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 22:54
                                    Kościół wobec pedofilii: gdy wybuchnie skandal

                                    Nawet skrupulatna selekcja kandydatów do kapłaństwa i roztropna kontrola
                                    duchownych przez biskupa bądź przełożonego zakonnego nie daje gwarancji, że
                                    Kościół będzie wolny od przypadków molestowania seksualnego. Co robić, gdy na
                                    pierwszych stronach gazet pojawia się zdjęcie księdza z zamazaną twarzą i
                                    nazwiskiem skróconym do inicjału? Jak powinien zachować się biskup? Jak może
                                    się bronić fałszywie oskarżony kapłan? A co w przypadku, gdy jest winien?

                                    Marek Zając /2004-08-15


                                    “Jak nazwać niestawianie się przed ławą przysięgłych, ukrywanie nazwisk winnych
                                    pedofilii, lawirowanie wokół prawa, szukanie dziur, kłamstwa, milczenie i
                                    obłudę? To nie jest mój Kościół, ale organizacja mafijna” - grzmiał w czerwcu
                                    ubiegłego roku Frank Keating, szef komisji badającej kulisy skandali
                                    seksualnych w amerykańskim Kościele. Ostrze krytyki byłego gubernatora Oklahomy
                                    wymierzone zostało nie w samych duchownych-pedofilów, ale w postępowanie władz
                                    kościelnych w obliczu szerzącego się zgorszenia. Bez wątpienia podobną logiką
                                    kieruje się opinia publiczna, w tym wielu chrześcijan.

                                    Naturalnie, każdy przypadek należy traktować indywidualnie, a dramatycznym i
                                    skomplikowanym nieraz wydarzeniom towarzyszą trudne do rozstrzygnięcia
                                    dylematy. Jednak przebieg dotychczasowych afer w Kościele w USA, Irlandii,
                                    Australii czy Polsce pozwala sformułować kilka generalnych spostrzeżeń.

                                    I

                                    Podstawowa zasada powinna brzmieć: nie skrywać się za spiżową bramą, nie
                                    bagatelizować zarzutów i nie powtarzać, że wrogie Kościołowi media znów
                                    rozpętały antyklerykalną nagonkę. To prawda, że w pogoni za sensacją niektórzy
                                    dziennikarze depczą prywatność oskarżonych (i ofiar). Jednak wielu po prostu
                                    wykonuje zawód i realizuje związaną z nim społeczną misję, czyli poszukuje
                                    prawdy. Jak zauważył ks. Paul Zulehner, austriacki teolog i socjolog religii,
                                    po skandalu seksualnym wokół kard. Hansa Hermanna Groëra tamtejszy Kościół
                                    zrozumiał, że w obliczu kryzysu nie może ukrywać się przed mediami, bo
                                    kompletnie traci wiarygodność. Gdy kilka lat później wybuchła afera seminarium
                                    w Sankt Pölten, austriacki Episkopat zachowywał się wręcz modelowo.

                                    Niedoścignionym wzorem pozostaje kard. Joseph Bernardin, arcybiskup Chicago. W
                                    1993 r. pojawiły się plotki, że pracując jeszcze w diecezji Cincinnati miał
                                    zmusić kleryka Stevena Cooka do stosunku seksualnego. W książce “Dar Pokoju”
                                    kardynał opisywał pierwsze chwile po wybuchu skandalu: “Czułem się głęboko
                                    upokorzony, dowiadując się z rozmów telefonicznych, że zarzuty przeciwko mnie
                                    okrążyły już świat. (...) Moi doradcy nakłaniali mnie do wydania oświadczenia
                                    dla prasy i telewizji, gdy tymczasem furgonetki reporterów parkowały coraz
                                    gęściej na ulicy”.

                                    W następnych dniach kard. Bernardin uczestniczy w piętnastu konferencjach
                                    prasowych. Już na pierwszej pada pytanie, czy prowadzi aktywne życie
                                    seksualne. “Zawsze żyłem w czystości i celibacie” - odpowiada z prostotą. Po
                                    latach wspominał: “Pełne rezerwy napięcie zelżało, a ja spoglądając po twarzach
                                    siedzących przede mną osób widziałem, że słowa moje zostały przyjęte z wiarą”.
                                    Jeden z dziennikarzy wyjaśnił z rozbrajającą szczerością: “Wiemy, że ksiądz
                                    kardynał mówi prawdę, lecz musimy zadawać te wszystkie pytania. Na tym polega
                                    nasza praca”. Po stu dniach okazało się, że zarzuty wobec kard. Bernardina były
                                    wyssane z palca. Na jego pogrzeb w 1996 r. przyszło milion mieszkańców Chicago.

                                    Jeżeli chodzi o kościelne reakcje na oskarżenia duchownych o pedofilię, mamy w
                                    Polsce do czynienia z przykładami zarówno negatywnymi, jak i pozytywnymi. Gdy w
                                    2001 r. “Gazeta Wyborcza” zarzuciła proboszczowi z Tylawy molestowanie
                                    dziewczynek, jego przełożony - abp Józef Michalik - wystosował list do księży z
                                    archidiecezji przemyskiej. Pisał w nim m.in.: “Ponieważ 4 czerwca znana z
                                    antyklerykalizmu »Gazeta Wyborcza« opublikowała dwa obszerne artykuły pełne
                                    bolesnych oskarżeń, którym Ksiądz Prałat, jak i miejscowy dziekan zaprzeczyli,
                                    czuję się zobowiązany wyrazić współczucie i nadzieję, że kapłani i parafianie,
                                    którzy lepiej znają środowisko niż wrogie Kościołowi i depczące prawdę gazety
                                    lub osoby, nie stracą zaufania do swego proboszcza, ale okażą mu bliskość przez
                                    gorliwą modlitwę”. Hierarcha protestował przeciw niszczeniu dobrej opinii
                                    księży, co “jest atakiem niewybrednym pewnych grup i środowisk. Dziś
                                    przybierają one coraz to inne kolory, ale zawsze wywodzą się od ojca kłamstwa”.
                                    tygodnik.onet.pl/1546,1180202,dzial.html
                                    • Gość: Ed Re: Milczenie kościoła nie jest złotem - cz.2 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 22:55
                                      Przed kilkoma tygodniami sąd skazał księdza z Tylawy na dwa lata pozbawienia
                                      wolności w zawieszeniu na pięć lat. W styczniu ub. r. rzecznik przemyskiej
                                      kurii oświadczył, że “należy powstrzymać się z ostateczną oceną zarzutów
                                      stawianych tamtejszemu Księdzu Proboszczowi do czasu wydania orzeczenia przez
                                      kompetentne organa wymiaru sprawiedliwości”. Abp Michalik milczy i dziś.

                                      Powiedzmy jasno: biskup ma prawo bronić podległego mu kapłana. Liczy się jednak
                                      styl tej obrony.

                                      Pozytywnym przykładem była natomiast postawa ks. Henryka Jankowskiego w
                                      pierwszych dniach po ujawnieniu przez media zarzutów, że molestował jednego z
                                      ministrantów: prałat nie unikał wówczas dziennikarzy, publicznie starając się
                                      wyjaśnić wątpliwości. I były efekty: większość redakcji relacjonowała sprawę z
                                      dystansem, starając się z jednej strony informować społeczeństwo, z drugiej zaś
                                      przestrzegać zasady domniemania niewinności. Szkoda, że wkrótce prałatowi
                                      puściły nerwy...

                                      II

                                      W przypadku, gdy duchowny dopuści się molestowania seksualnego nieletnich,
                                      Kościół może sięgnąć - ze względu na ciężar popełnionego przestępstwa - po kary
                                      kanoniczne. Jedną z nich jest wydalenie ze stanu duchownego w oparciu o kanon
                                      1395 kodeksu prawa kanonicznego. Automatyczne usuwanie ze stanu duchownego
                                      ludzi, którym udowodniono molestowanie nieletnich, weszło do potocznego języka
                                      jako zasada “zero tolerancji”. Po burzliwych dyskusjach i konsultacjach z
                                      Watykanem Episkopat USA przyjął jednak metodę “ograniczonego zera tolerancji”:
                                      księża, którzy dopuścili się choćby jednego czynu pedofilskiego, zostają
                                      wykluczeni z posługi kapłańskiej, ale nie usuwa się ich ze stanu duchownego,
                                      chyba że ich przestępstwo miało wyjątkowo drastyczny charakter. Nie wolno im
                                      publicznie odprawiać Mszy, udzielać sakramentów i nosić sutanny. Nie mogą
                                      pracować jako duszpasterze w parafiach, szkołach, szpitalach czy domach opieki.
                                      Powinni - jak głosi “Karta Ochrony Dzieci i Młodzieży”, przyjęta w czerwcu 2002
                                      r. podczas obrad Episkopatu USA w Dallas - wieść życie oparte na modlitwie i
                                      pokucie, a Kościół ma im zapewnić należytą opiekę terapeutyczną i materialną.
                                      Takie procedury przyjęto, powołując się m.in. na słowa Jana Pawła II,
                                      wypowiedziane w Watykanie w kwietniu 2002 r. podczas wizyty amerykańskich
                                      kardynałów i biskupów. “Ludzie muszą wiedzieć, że wśród księży i duchowieństwa
                                      zakonnego nie ma miejsca dla tych, którzy krzywdzą młodzież” - podkreślił wtedy
                                      Papież.

                                      Ks. Michał M., urlopowany wprawdzie przed rokiem z funkcji proboszcza, nadal
                                      mieszka w Tylawie i odprawia Msze w tamtejszym kościele.

                                      III

                                      Bagatelizując doniesienia o pedofilskich skłonnościach księży, kościelni
                                      przełożeni wyrządzają krzywdę nie tylko - co już stanowi argument
                                      rozstrzygający - ewentualnym ofiarom, ale też samym kapłanom. Wyobraźmy sobie,
                                      że biskup zastosuje środki prewencyjne: odizoluje księdza od kontaktów z
                                      dziećmi i pośle go na leczenie (na marginesie: czy nie należałoby zorganizować
                                      w Polsce ośrodka terapii dla duchownych o skłonnościach pedofilskich?). Być
                                      może uchroniłby w ten sposób wiele dzieci od zranień, które na trwałe odcisną
                                      piętno w ich psychice, a samemu księdzu pozwolił uniknąć popełnienia grzechu i
                                      przestępstwa.

                                      Poza tym jeżeli kapłan dopuści się czynów pedofilskich, może stanąć przed sądem
                                      i pójść do więzienia. Nie wolno zapominać, że na całym świecie współwięźniowie
                                      maltretują skazanych pedofilów. Za ostrzeżenie niech posłuży historia
                                      wydalonego ze stanu duchownego Johna Geoghana z archidiecezji bostońskiej,
                                      którego przypadek uruchomił lawinę skandali seksualnych w amerykańskim
                                      Kościele, a co za tym idzie - także procesów i wielomilionowych odszkodowań.
                                      Przełożeni - świadomi jego pedofilskich skłonności - przez kilkadziesiąt lat
                                      przenosili go z parafii do parafii. Gdy w 2002 r. sąd skazał go (za
                                      molestowanie ponad 130 młodych ludzi) na karę dziesięciu lat pozbawienia
                                      wolności, Geoghan trafił do więzienia o najcięższym rygorze. Sędzia liczył, że
                                      zamknięty w odseparowanej celi były ksiądz uniknie samosądu. Jednak w sierpniu
                                      ub. r. w zakładzie karnym sprowokowano bójkę; jeden ze współwięźniów -
                                      wykorzystując zamieszanie - udusił Geoghana. Inny amerykański ksiądz-pedofil,
                                      skazany na dziesięć lat, stracił w więzieniu oko i ucho.
                                      tygodnik.onet.pl/1546,1180202,2,dzial.html
                                    • Gość: Ed Re: Milczenie kościoła nie jest złotem - cz. 3 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 22:57
                                      Przełomowy moment stanowi przedstawienie przez prokuraturę zarzutów: to znak,
                                      że w toku prowadzonego śledztwa udało się zebrać dane uzasadniające podejrzenie
                                      popełnienia przez konkretną osobę czynu karalnego. Mówiąc inaczej: od tej
                                      chwili postępowanie zaczyna toczyć się nie w sprawie, ale przeciwko konkretnej
                                      osobie. To istotne rozróżnienie - niestety, na ogół bagatelizowane przez media.
                                      Zanim prokurator przedstawi zarzuty, trudno wymagać od biskupa, aby -
                                      naturalnie pod warunkiem, że do kurii nie dotarły wiarygodne informacje,
                                      świadczące na niekorzyść kapłana - już teraz odsunął go od wykonywania funkcji
                                      duszpasterskich.

                                      Załóżmy jednak, że prokuratura stawia jakiemuś księdzu zarzut molestowania
                                      nieletnich. Jacek Borkowicz, redaktor “Więzi” zaangażowany w wyjaśnienie
                                      wydarzeń w Tylawie, konstatował na łamach “TP”: “Coraz trudniej bronić poglądu,
                                      że wskazywanie na przypadki wykroczeń seksualnych księży godzi w dobre imię
                                      Kościoła. Coraz więcej polskich biskupów ma świadomość, że to dobre imię może
                                      ocalić tylko ich szybka, skuteczna i czytelna reakcja na każdy konkretny
                                      występek, o jakim dowiedzą się na terenie swojej diecezji”.

                                      Reakcją najrozsądniejszą w momencie postawienia przez prokuratora zarzutów
                                      wydaje się czasowe zawieszenie wykonywania przez kapłana obowiązków
                                      duszpasterskich. Na takie rozwiązanie biskup powinien się zdecydować nawet
                                      wówczas, gdy jest przekonany o niewinności podwładnego. Demagogią trąci
                                      argument, że tym samym przełożony opuszcza powierzonego jego opiece duchownego
                                      i przyznaje rację oskarżycielom. Podobnie absurdalne jest przekonanie, że
                                      oskarżony - samemu rezygnując z wypełniania dotychczasowych obowiązków -
                                      przyznaje się do winy i pozbawia szans na oczyszczenie z zarzutów.

                                      Przykład pierwszy: latem 2002 r. metropolitę Sydney, arcybiskupa George’a
                                      Pella, oskarżono o pedofilię. Od początku sprawa wydawała się szyta grubymi
                                      nićmi; mężczyzna oskarżający hierarchę nie chciał złożyć w prokuraturze
                                      doniesienia o popełnieniu przestępstwa. Kardynała wziął w obronę nawet premier
                                      Australii, jednak metropolita zawiesił wykonywanie obowiązków arcybiskupich (do
                                      momentu wyjaśnienia sprawy zrezygnował również z kierowania specjalną komisją,
                                      powołaną przez Episkopat dla zwalczania przypadków pedofilii wśród duchownych),
                                      a w czasie dochodzenia bez oporów współpracował z powołaną przez Kościół
                                      świecką komisją śledczą. Ta postawa zjednała mu sympatię rodaków i wzmocniła
                                      prestiż australijskiego Kościoła.

                                      Po kilku miesiącach arcybiskup Pell mógł oświadczyć na konferencji
                                      prasowej: “Dziękuję Bogu za to, że śledztwo w mojej sprawie już się zakończyło
                                      i zostałem uwolniony od wszelkich zarzutów”. Wyraził radość, że znów może
                                      podjąć obowiązki arcybiskupie i “głosić wiarę katolicką w Sydney”.

                                      Przykład drugi: w diecezji Dallas obowiązuje reguła, że podejrzani o pedofilię
                                      księża dobrowolnie rezygnują z obowiązków kapłańskich do momentu wyjaśnienia
                                      sprawy, a kuria informuje o wszystkim władze świeckie.

                                      Przykład trzeci: w lipcu 2000 r. pewien dwunastolek wrócił do domu pijany.
                                      Okazało się, że upił go, a następnie molestował, jeden z księży na plebanii w
                                      Gdyni. Gdy sprawa wyszła na jaw, gdańska kuria zawiesiła wikarego w
                                      czynnościach kapłańskich. Ksiądz przyznał się do winy, a w kwietniu następnego
                                      roku został skazany na trzy i pół roku więzienia. Nikt sprawy nie tuszował, ale
                                      nie nabrała ona niepotrzebnego rozgłosu, który przyniósłby szkodę i ofiarom, i
                                      oskarżonemu, i Kościołowi.
                                      tygodnik.onet.pl/1546,1180202,3,dzial.html
                                      • Gość: Ed Re: Milczenie kościoła nie jest złotem - cz. 4 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 22:58
                                        Doniesieniami o molestowaniu nieletnich przez księży powinny się zajmować nie
                                        tylko prokuratura i sądy świeckie. To przede wszystkim Kościół winien dążyć do
                                        wyjaśnienia takich spraw.

                                        Zgodnie z przepisami Stolicy Apostolskiej, opracowanymi w 2001 r., biskup
                                        zobowiązany jest powiadomić Kongregację Nauki Wiary o każdym przypadku
                                        pedofilii wśród podległych mu duchownych. Kongregacja decyduje, czy sprawą
                                        zajmie się diecezja, czy przejmie ją Watykan.

                                        Obok działalności sądów kościelnych (mogą wymierzać kary kanoniczne, zasiadają
                                        w nich wyłącznie duchowni) zdarzało się, że lokalny Kościół powoływał komisję
                                        do zbadania konkretnego przypadku. W takich komisjach, które wyniki dochodzenia
                                        przedstawiają opinii publicznej, warto zatrudnić świeckich ekspertów, byłych
                                        prokuratorów bądź sędziów (np. sprawą abp. Pella zajmował się Alec Southwell,
                                        emerytowany członek Sądu Najwyższego Australii, co więcej - niekatolik),
                                        psychiatrów czy seksuologów. Jeżeli składałyby się wyłącznie z księży, trudno
                                        byłoby przekonać społeczeństwo, że wyniki śledztwa są wiarygodne.

                                        Jeżeli Kościół lokalny nie radzi sobie ze skandalem, Stolica Apostolska może
                                        wysłać komisję śledczą, która - naturalnie - musi pracować dyskretnie, aby
                                        chronić prywatność ofiar i oskarżonych oraz nie dopuścić do szerzenia się
                                        zgorszenia. Dopóki skandal nie ujrzy światła dziennego, nie trzeba informować,
                                        że komisja w ogóle wszczęła dochodzenie. Jeżeli jednak sprawa trafi na forum
                                        publiczne, wówczas społeczeństwo - a przede wszystkim wierni - powinno otrzymać
                                        podstawowe informacje: kto prowadzi śledztwo i jakie ma uprawnienia.

                                        Wzór stanowi praca bp. Klausa Künga, wizytatora apostolskiego wysłanego
                                        niedawno przez Jana Pawła II do St. Pölten. Biskup Küng z jednej strony nie
                                        ujawnia szczegółów dochodzenia, z drugiej zaś - stale informuje media o
                                        sprawach, które nie wymagają zachowania tajemnicy. Poprosił również
                                        dziennikarzy, żeby opublikowali

                                        e-mail oraz numer telefonu do jego sekretarza. Chce, aby dostęp do niego mieli
                                        wszyscy, którzy mogliby wyjaśnić, co rzeczywiście działo się za murami
                                        seminarium. Trudno się dziwić, że wizytator od razu zyskał poważanie, a
                                        rozmiary szkód, poczynionych na skutek afery, udało się zminimalizować.

                                        VI

                                        Załóżmy, że ksiądz jest winien zarzucanych mu czynów pedofilskich. Czy ma
                                        szansę uratować dobre imię, a zarazem autorytet Kościoła? Owszem, jeśli
                                        zdobędzie się na odwagę i przyzna do winy, a wszystkich zranionych - ofiary i
                                        ich bliskich, kościelnych przełożonych, księży i wiernych - poprosi o
                                        przebaczenie.

                                        Prawie 30 lat temu ks. Anthony J. O’Connell, wykładowca w seminarium w
                                        Missouri, molestował 12-letniego Christophera Dixona. Chłopak również został
                                        potem księdzem, ale po kilku latach odszedł z kapłaństwa na skutek ciężkiej
                                        depresji. W 1996 r. skierował przeciw O’Connellowi sprawę do sądu cywilnego,
                                        ale w ramach ugody wziął odszkodowanie w wysokości 125 tys. dolarów. Sprawa
                                        przycichła, a przed pięcioma laty O’Connell został ordynariuszem Palm Beach na
                                        Florydzie. 8 marca 2002 r. tamtejsi biskupi wydali oświadczenie, w którym
                                        nazwali pedofilię “uczynkiem nie tylko grzesznym, ale i kryminalnym”. Kilka
                                        godzin później O’Connell zwołał konferencję prasową. Przyznał się do
                                        molestowania sprzed kilkudziesięciu lat, złożył rezygnację i oświadczył: “Jest
                                        mi niezmiernie przykro z powodu bólu, zła i zawodu, jaki sprawiłem”.

                                        Kard. Bernard Law, który przenosił księży-pedofilów z parafii do parafii i stał
                                        się symbolem tuszowania skandali przez Kościół w USA, zdobył się na podobny
                                        gest: “Wszystkich, którzy cierpieli z powodu moich zaniedbań i błędów
                                        przepraszam i proszę o wybaczenie” - napisał w grudniu 2002 r., ustępując z
                                        urzędu arcybiskupa Bostonu.
                                        tygodnik.onet.pl/1546,1180202,4,dzial.html
                                        • Gość: Ed Re: Milczenie kościoła nie jest złotem - cz. 4 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 22:59
                                          Przed jeszcze trudniejszą próbą stanął kard. William Keeler z Baltimore. W 1993
                                          r. Donte Stokes oskarżył ks. Maurice’a Blackwella o molestowanie seksualne.
                                          Policja nie znalazła dowodów winy, a arcybiskup Keeler pozostawił Blackwella na
                                          stanowisku proboszcza. Pięć lat później kapłan przyznał się
                                          do “nieodpowiedniego podejścia do osoby nieletniej” - tyle że w latach 70.
                                          Arcybiskup zakazał mu wykonywania funkcji duszpasterskich i wydawało się, że
                                          sprawa jest zamknięta. Jednak kolejny akt tragedii rozegrał się w maju 2002 r.,
                                          gdy zdesperowany, wówczas już 26-letni Stokes zastrzelił ks. Blackwella przed
                                          jego domem.

                                          Czekający na rozprawę w areszcie domowym Stokes pewnie nie mógł uwierzyć, gdy
                                          odwiedził go kard. Keeler. Podczas ponadgodzinnej rozmowy kardynał zapewnił
                                          mordercę, że zrobi wszystko, aby w Kościele nie było miejsca dla tych, którzy
                                          krzywdzą dzieci. “Wyrażam skruchę za ból, jakiego doświadczył Stokes.
                                          Zaoferowałem mu wszelką możliwą pomoc i poradę, o jaką chciałby się zwrócić do
                                          naszej archidiecezji” - powiedział dziennikarzom po spotkaniu. Wcześniej
                                          kardynał przeprosił rodzinę chłopaka, że nie odsunął ks. Blackwella od funkcji
                                          kapłańskich już w 1993 r.

                                          Z kolei w archidiecezji Santa Fe biskup odwiedzał rodziny ofiar księży-
                                          pedofilów i osobiście przepraszał za postępowanie kapłanów. Dziś jego
                                          zachowanie stawia się w USA za wzór, jak Kościół może odzyskać nadszarpnięte
                                          zaufanie wiernych.

                                          W przypadku oskarżeń o molestowanie ogromne znaczenie odgrywają również z
                                          pozoru drobne gesty. Kard. Bernardin nie zgodził się, żeby archidiecezja
                                          opłacała jego adwokatów: postanowił na własną rękę pokryć wszystkie koszty, na
                                          wieść o czym kilka renomowanych kancelarii zaoferowało, że będzie go bronić pro
                                          bono. Z kolei Sean Patrick O’Malley, który przejął stery w archidiecezji
                                          bostońskiej, sprzedał rezydencję biskupią, aby wypłacić odszkodowania dla ponad
                                          pięciuset ofiar. Mówi, że zdecydował się na tak radykalne rozwiązanie, ponieważ
                                          nie chciał, aby pieniądze na odszkodowania pochodziły ze składek wiernych.

                                          Kościół, który pragnie rozliczyć się z przeszłością, publikuje raport dotyczący
                                          molestowania nieletnich przez duchownych. Takie dokumenty wydały już np.
                                          Episkopaty USA i Irlandii.

                                          Amerykański raport może budzić zakłopotanie. Umieszczono w nim np. procentowe
                                          wyliczenie, do jakich zachowań seksualnych księża zmuszali dzieci. Jednak
                                          dzięki tak szczegółowemu opracowaniu opinia publiczna otrzymuje czytelny
                                          sygnał: katolicy nie ukrywają spraw nawet bardzo dla siebie bolesnych, a
                                          problem pedofilii wśród duchownych zamierzają traktować zgodnie z ewangeliczną
                                          zasadą, że “prawda was wyzwoli” (J, 8, 32).
                                          tygodnik.onet.pl/1546,1180202,5,dzial.html
                                          • Gość: Ed Re: Milczenie kościoła nie jest złotem - cz. 6 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 23:01
                                            Na koniec o najważniejszym: o ofiarach. Bo jeżeli bierzemy pod uwagę cierpienia
                                            dzieci i ich bliskich, drugorzędne wydaje się pytanie, czy na skutek skandali
                                            pedofilskich Kościół traci na wiarygodności czy popularności.

                                            Kościoły w Irlandii i USA zgubiło przekonanie, że fałszywie rozumiane dobro
                                            instytucji jest ważniejsze od bezpieczeństwa dzieci. Abp Sean Brady, prymas
                                            Irlandii, nazwał raport opracowany przez tamtejszy Kościół “bolesną lekturą”, w
                                            której mowa jest o błędach “popełnionych w odpowiedzi na prośby tych, którzy
                                            szukali w Kościele wrażliwości i współczucia”.

                                            Drugą przyczyną katastrofy - przede wszystkim w USA - było naiwne przekonanie,
                                            że duchownych o skłonnościach pedofilskich wystarczy posłać na terapię, a gdy
                                            wrócą z zaświadczeniem wyleczenia - można ich przywrócić do pracy w
                                            parafiach. “Dziś wiemy, że ta skłonność jest nieuleczalna” - mówił w Radio
                                            Watykańskim bp Joseph Galante z diecezji Dallas (dziś ordynariusz Camden).

                                            Ofiary molestowania trzeba otoczyć szczególną opieką, nawet jeżeli Kościołowi
                                            nie grożą - jak w Ameryce - gigantyczne odszkodowania. Można zapewnić im pomoc
                                            psychologiczną, a w diecezjach - jak np. w Austrii - utworzyć urząd ombudsmana,
                                            do którego zgłasza się przypadki pedofilii wśród duchownych. W przypadku
                                            wewnątrzkościelnych dochodzeń należy do niezbędnego minimum ograniczyć
                                            przesłuchania ofiar, aby bez potrzeby dodatkowo ich nie ranić. Tu wielka
                                            odpowiedzialność spoczywa na sprawcach: jeżeli przyznają się do winy, oszczędzą
                                            pokrzywdzonym kolejnych cierpień.

                                            Wiele skandali - rzeczywistych i sfingowanych - wymyka się tak ogólnie
                                            zarysowanym wskazówkom. Biskupi - często rozdarci między zaufaniem do kapłanów,
                                            naciskiem społecznym i bezwzględną koniecznością ochrony dzieci - stają wobec
                                            trudnego wyzwania. We wstępie do “Karty Ochrony Dzieci i Młodzieży” pasterze
                                            amerykańskiego Kościoła zestawili ze sobą dwa cytaty z Ewangelii św.
                                            Mateusza: “Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie” (19, 14)
                                            i “Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy
                                            wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w
                                            głębi morza” (18, 6).

                                            W kolejnym akapicie napisali: “Dziś słuchamy tych słów Pana jak proroctwa”.
                                            tygodnik.onet.pl/1546,1180202,6,dzial.html
                                            • Gość: Ed Re: Sprawa ks. Jankowskiego: ministranci o prałaci IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.08.04, 15:22
                                              Prokuratura chce przesłuchać dorosłych mężczyzn, którzy w minionych latach byli
                                              ministrantami w parafii ks. Jankowskiego. Jednym z nich był prezydent Gdańska
                                              Paweł Adamowicz.

                                              To dwuznaczna opinia psychologa na temat zeznań 16-letniego Sławomira R.
                                              spowodowała konieczność przesłuchania dużej grupy nowych świadków -
                                              dowiedzieliśmy się nieoficjalnie.

                                              Od dwóch tygodni prokuratura sprawdza, czy proboszcz gdańskiej parafii św.
                                              Brygidy molestował seksualnie nastoletniego ministranta. Podejrzewa to matka
                                              chłopca. Sławomir R. zaprzeczył, by był wykorzystywany seksualnie. Z jego
                                              zeznań wyłania się jednak obraz dziwnych związków z 68-letnim księdzem. Prałat
                                              miał mu dawać pieniądze (kilka tysięcy miesięcznie), przytulać, całować w
                                              usta "na pożegnanie". Chłopak zeznał, że za pieniądze od księdza kupował
                                              alkohol i narkotyki.

                                              Psycholog stwierdziła, że zeznania chłopca są "wiarygodne, aczkolwiek mogą
                                              zawierać nieścisłości i modyfikacje". Stąd pomysł przesłuchania mężczyzn,
                                              którzy w przeszłości byli ministrantami u ks. Jankowskiego. Nie ustalono
                                              jeszcze, jak daleko "cofnąć się w czasie" - ksiądz jest proboszczem św. Brygidy
                                              od 1970 r.

                                              Jednym ze świadków, który może zostać poproszony o złożenie zeznań, jest
                                              prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (PO). Nie chciał wczoraj rozmawiać z
                                              dziennikarzami, przekazał tylko przez rzecznika, że "jako ośmio-,
                                              dziewięciolatek w latach 1974-76 był ministrantem w św. Brygidzie. Był wtedy
                                              chory na reumatyzm, często przebywał w szpitalu i dlatego z rzeczy dziejących
                                              się na plebanii niczego nie pamięta".

                                              W niedzielę ks. Jankowski odrzucił wszystkie oskarżenia - z ambony ogłosił, że
                                              cała sprawa to spisek wymierzony w Kościół.

                                              • Wczoraj, niespodziewanie, w prokuraturze pojawiła się matka Sławomira R.
                                              Poinformowała, że syn zniknął z miejsca, gdzie go wywiozła, aby chronić
                                              chłopaka przed mediami. Matka nie wie, gdzie w tej chwili przebywa, jest mocno
                                              zaniepokojona.
                                              (Marek Wąs, Marek Sterlingow)
                                              serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2222332.html
                                              • Gość: Ed Re: Abp Gocłowski: Nie odpowiadam za głupotę ..... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 09:23
                                                "Ja nie odpowiadam za wszystkich tych, którzy mi podlegają, za ich, na
                                                przykład, głupotę" - powiedział metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski
                                                komentując wypowiedź ks. Henryka Jankowskiego

                                                Jankowski oznajmił, że jest ofiarą "spisku judeokomuny wymierzonego w Kościół",
                                                a także oświadczenie Centrum Szymona Wiesenthala w tej sprawie.

                                                Abp Gocłowski pytany, czy zaapeluje do prałata, by powstrzymał się od takich
                                                wypowiedzi oświadczył, że "apeluje już od 20 lat, żeby nie zajmować się
                                                sprawami, które są drażliwe"

                                                "Ja jestem osobiście za tym, by z pełnym szacunkiem odnosić się do wszystkich
                                                ludzi na świecie, w związku z tym również do naszych braci Żydów" - dodał
                                                metropolita.

                                                Centrum Szymona Wiesenthala wyraziło we wtorek swój żal i oburzenie z powodu
                                                niedzielnej wypowiedzi ks. Jankowskiego i wezwało hierarchów Kościoła w Polsce
                                                do "zdecydowanego i szybkiego" zdystansowania się wobec tych oświadczeń.
                                                Zdaniem szefa jerozolimskiego biura Centrum Efraima Zuroffa, "tego typu
                                                nienawistne komentarze stanowią zachętę do antysemityzmu".

                                                Jak podały media, po niedzielnej mszy ksiądz Jankowski powiedział, że jest
                                                ofiarą "spisku judeokomuny wymierzonego w Kościół". Gdańska prokuratura
                                                prowadzi postępowanie w sprawie o molestowanie 16-letniego Sławomira R. W tym
                                                kontekście wymieniane jest nazwisko księdza. Śledztwo nie jest prowadzone
                                                przeciwko konkretnej osobie, a w sprawie molestowania.
                                                info.onet.pl/963118,11,item.html
                                                • Gość: Ed Re: Wersja matki ministranta IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 09:25
                                                  Sprawa księdza Jankowskiego. Dawał Sławkowi pieniądze, po kilkaset złotych za
                                                  jednym razem. Pomógł wyremontować naszą łazienkę, mówiąc "To dla Sławka".
                                                  Kupował mu drogie ubrania. Mówiłam, żeby tego nie robił, bo to niszczy moje
                                                  dziecko. Nic nie pomagało

                                                  Uczestniczy Pani w żydokomunistycznym spisku przeciwko księdzu Henrykowi
                                                  Jankowskiemu?

                                                  Maria R., matka 16-letniego Sławka, byłego ministranta w parafii św. Brygidy w
                                                  Gdańsku: - Nic nie wiem o żadnym spisku. Nie rozumiem, o czym ci ludzie mówią.
                                                  Ja tylko walczę o mojego syna, którego mi ksiądz Jankowski próbował odebrać.
                                                  Nie jestem bogata i wykształcona, byłam tylko pomocą domową, ale czy to znaczy,
                                                  że nie mam mówić prawdy?

                                                  Skąd Państwa rodzina zna księdza Jankowskiego?

                                                  - To był przypadek. Pochodzimy ze wsi na Kaszubach. Mój mąż jest kolejarzem,
                                                  dziewięć lat temu dostaliśmy w Gdańsku służbowe mieszkanie. To suterena, ale
                                                  żyje się tu dobrze. Należymy do parafii św. Brygidy. Sławek był ministrantem,
                                                  często chodził do kościoła, nie tylko w niedziele. Trzy lata temu na
                                                  nabożeństwie różańcowym zasłabł. Ksiądz Jankowski wziął go do plebanii i
                                                  zaopiekował się. Gdy mąż zabierał syna do domu, prałat powiedział, że już od
                                                  trzech lat przygląda się Sławkowi i widzi, że to taki wspaniały, pobożny
                                                  dzieciak. Powiedział, że mu pomoże w życiu, nawet w szkole, bo warto. Ja przez
                                                  długi czas byłam z tego zadowolona, myślałam sobie, że dzięki księdzu wyjdzie
                                                  na ludzi. Sławek nawet dwa razy był w Rzymie u Ojca Świętego.

                                                  A jak to się stało, że zaczęła pani pracować u księdza prałata jako pomoc
                                                  domowa?

                                                  - Pensja męża nie wystarcza na życie. Mam pracę chałupniczą, ale słabo płatną.
                                                  Prałat Jankowski ma tylu znajomych biznesmenów, że przez Sławka poprosiłam o
                                                  pomoc. Przez dwa lata była cisza, ale w marcu zeszłego roku ksiądz Jankowski
                                                  zadzwonił. Zaproponował bym zajęła się sprzątaniem plebanii i wysyłaniem do
                                                  pralni ubrań oraz prasowaniem osobistych rzeczy księdza. Dał 800 złotych
                                                  miesięcznie za dwie godziny pracy dziennie. Zawsze dobrze się do mnie odnosił.
                                                  Zupełnie inaczej traktował mnie pan Wojciech, którego ksiądz Jankowski
                                                  wychowywał od dziecka i który codziennie bywa na plebanii. Poskarżyłam się
                                                  nawet księdzu, ale on powiedział, że "Wojtek już taki jest i nie warto się tym
                                                  przejmować".

                                                  Z tego wynika, że ksiądz Jankowski to złoty człowiek. Co pani ma przeciwko
                                                  niemu?

                                                  - Że dziecko chciał mi odebrać. Od czasu kontaktów z plebanią Sławek zaczął się
                                                  zmieniać. Stał się nieposłuszny, wulgarny. Ciągle był na plebanii albo ze
                                                  starszymi kumplami na ulicy. W wakacje, w sierpniu zeszłego roku wysłałam go do
                                                  siostry na wieś. Zaraz zadzwonił ksiądz Jankowski z pytaniem, gdzie Sławek się
                                                  podział. Powiedziałam, podałam adres. Już po dwóch dniach ksiądz pojawił się
                                                  tam z zakupami. Przywiózł owoce, słodycze. Mówił do niego "synku", a nam kazał
                                                  dobrze się nim opiekować. Dawał Sławkowi pieniądze, po kilkaset złotych za
                                                  jednym razem. Pomógł wyremontować naszą łazienkę, mówiąc "To dla Sławka".
                                                  Kupował mu drogie ubrania. Bardzo ufałam księdzu, więc milczałam, ale w końcu
                                                  zaczęłam mu mówić, żeby tego nie robił, bo to niszczy moje dziecko. Nic nie
                                                  pomagało.

                                                  Jak Sławek uciekał z domu, to ksiądz mówił moim krewnym, żeby go nie
                                                  przyjmowali do siebie. Ale on i tak uciekał, często na plebanię. Potem
                                                  dowiedziałam się od syna, że prałat mówił mu: "No widzisz, na nikogo nie możesz
                                                  liczyć, a na mnie zawsze możesz".

                                                  Jednak wciąż pani pracowała u prałata...

                                                  - Tak. Ale atmosfera była coraz bardziej napięta. Latem zorientowałam się, że
                                                  syn prawdopodobnie bierze narkotyki. Powiedział, że nie da się zbadać, bo nie
                                                  jest królikiem doświadczalnym. W grudniu zwróciłam się do sądu o zgodę na
                                                  przymusowe leczenie. Ksiądz Jankowski był z tego bardzo niezadowolony. W lutym
                                                  jego wychowanek, pan Wojciech, znieważył mnie. Byłam akurat w kuchni. Ksiądz
                                                  wszedł z telefonem, Sławek dzwonił z kolejną prośbą o pieniądze. Za nim - pan
                                                  Wojciech. Krzyczał do księdza "Mówiłem, że to skurwiel". Stanęłam w obronie
                                                  syna. A pan Wojciech na to: "Takie gówno tu przyszło pół roku temu i myśli, że
                                                  będzie tu rządzić. Degeneratka!". Zadzwoniłam ze skargą do kurii arcybiskupiej.

                                                  Była jakaś reakcja?

                                                  - Nie. Ale potem w maju poprosiłam o pomoc w odzyskaniu syna. Umożliwiono mi
                                                  spotkanie z księdzem arcybiskupem Tadeuszem Gocłowskim. Biskup aż się za głowę
                                                  złapał. Trudno mu było uwierzyć. Powiedział, że gdyby miał syna, to całe miasto
                                                  by rozkopał, żeby go odnaleźć. Odpowiedziałam, że ja właśnie to robię. Wkrótce
                                                  ksiądz Jankowski poprosił mnie na rozmowę. Dał mi krzyż i różaniec, które
                                                  właśnie przywiózł z Rzymu i powiedział mi, że jest mu bardzo przykro, ale ma
                                                  dołek finansowy, wobec czego nie może mi dalej pomagać. Powiedział, że może za
                                                  kilka miesięcy mu się poprawi, więc wtedy mnie znowu zatrudni.

                                                  Dlaczego przed sądem rodzinnym stwierdziła pani, że syn mógł być molestowany
                                                  seksualnie przez księdza?

                                                  - Dowodów żadnych nie mam. Kiedyś mnie zmroziło, gdy zobaczyłam, że ksiądz
                                                  żegna się ze Sławkiem przez podanie ręki i pocałunek w usta. Ale syn mi
                                                  wytłumaczył, że tak wszyscy się żegnają, że to taki zwyczaj. Jak mam sobie to
                                                  wszystko wytłumaczyć?

                                                  Nie przelewa się u nas w domu, ale nie jesteśmy żadną patologiczną rodziną, nie
                                                  jesteśmy pijakami. Sławek był dobrym, religijnym dzieckiem. Coś musiało się
                                                  stać, skoro nagle stał się agresywny, nieposłuszny, zaczął znikać z domu.
                                                  Ostatni raz widziałam go w niedzielę, cała rodzina go teraz szuka i nie może
                                                  znaleźć.
                                                  (Roman Daszczyński)
                                                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2224350.html
                                                  • Gość: Ed Re: Sprawa ks. prałata Jankowskiego - raport IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.08.04, 02:50
                                                    Czy prałat Henryk Jankowski, proboszcz gdańskiej parafii św. Brygidy molestował
                                                    seksualnie nastoletniego ministranta? Od końca lipca śledztwo w tej sprawie
                                                    prowadzi gdańska prokuratura.
                                                    m, 09-08-2004

                                                    Sprawa prałata. Mówi matka ministranta
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2224350.html
                                                    Dawał Sławkowi pieniądze, po kilkaset złotych za jednym razem. Pomógł
                                                    wyremontować naszą łazienkę, mówiąc „To dla Sławka”. Kupował mu drogie ubrania.
                                                    Mówiłam, żeby tego nie robił, bo to niszczy moje dziecko. Nic nie pomagało.
                                                    Taka jest wersja matki ministranta (12-08-04, 06:00)

                                                    • Sprawa ks. Jankowskiego: ministranci o prałacie
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2222332.html
                                                    Prokuratura chce przesłuchać dorosłych mężczyzn, którzy w minionych latach byli
                                                    ministrantami w parafii ks. Jankowskiego. Jednym z nich był prezydent Gdańska
                                                    Paweł Adamowicz (11-08-04, 07:00)

                                                    • LPR broni prałata Jankowskiego
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2221698.html
                                                    Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej poseł Ligi Polskich Rodzin Robert
                                                    Strąk przeczytał oświadczenie, z którego wynika, że LPR protestuje wobec
                                                    nagonki na osobę księdza prałata (10-08-04, 14:26)

                                                    • Biegła nie rozstrzygnęła czy zeznania są wiarygodne
                                                    miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,2220898.html
                                                    Śledztwo, które ma wyjaśnić, czy prałat Henryk Jankowski molestował seksualnie
                                                    swojego ministranta, 16-letniego dziś Sławomira R., trwa od dwóch tygodni.
                                                    Wczoraj biegła psycholog przysłała do Prokuratury Okregowej w Gdańsku opinie na
                                                    temat zeznań Sławomira R. (09-08-04, 23:00)

                                                    • Sprawa prałata: zeznania ministranta wiarygodne
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2219505.html
                                                    Od dwóch tygodni trwa śledztwo, które ma wyjaśnić, czy prałat Henryk Jankowski
                                                    molestował seksualnie nieletniego ministranta. Wczoraj do prokuratury dotarła
                                                    opinia biegłej psycholog oceniająca zeznania chłopaka (09-08-04, 21:50)

                                                    • Ks. Jankowski, pedofilia i spisek judeokomuny
                                                    serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2219271.html
                                                    - Perfidny, szatański spisek judeokomuny wymierzony w Kościół - tak ksiądz
                                                    Henryk Jankowski podsumował podczas niedzielnej mszy w kościele św. Brygidy w
                                                    Gdańsku ukazujące się od 12 dni publikacje na temat śledztwa w sprawie
                                                    pedofilii, których jest głównym bohaterem. (09-08-04, 03:00)

                                                    • Prawdziwa sprawa prałata - komentarz Jana Turnaua
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2219082.html
                                                    (08-08-04, 20:55)

                                                    • Ks. Jankowski: nie poddam się nagonce
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53621,2218806.html
                                                    Owacje, kwiaty, transparenty i słowa poparcia ofiarowali wierni księdzu
                                                    Henrykowi Jankowskiemu. Jego nazwisko - jak zaznaczył sam duchowny - pojawia
                                                    się w prasowych spekulacjach związanych z postępowaniem prowadzonym przez
                                                    prokuraturę w sprawie o molestowanie osoby nieletniej. (08-08-04, 19:05)

                                                    • Ks. Jankowski: to spisek judeokomuny
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53621,2218165.html
                                                    Perfidny, szatański spisek judeokomuny wymierzony w Kościół - tak ksiądz Henryk
                                                    Jankowski podsumował podczas niedzielnej mszy w kościele św. Brygidy w Gdańsku
                                                    ukazujące się od 12 dni publikacje na temat śledztwa w sprawie pedofilii,
                                                    których jest głównym bohaterem. (08-08-04, 12:42)

                                                    • Sprawy księdza Jankowskiego ciąg dalszy
                                                    miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,2215991.html
                                                    Gdańscy duchowni są zaszokowani informacjami o gorszących scenach, które miały
                                                    mieć miejsce na plebanii kościoła św. Brygidy. To konfabulacje zepsutego
                                                    nastolatka - twierdzą - ale ksiądz Henryk Jankowski popełnił w przypadku tego
                                                    chłopca niewybaczalne błędy pedagogiczne. (06-08-04, 09:56)

                                                    • Tajemnice plebanii ks. Jankowskiego
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2212722.html
                                                    Wstrząsające zeznania Sławomira R. - o pieniądzach, alkoholu, prostytutkach na
                                                    plebanii. Chłopak zaprzecza jednak, by był molestowany seksualnie przez ks.
                                                    Henryka Jankowskiego. (05-08-04, 07:00)

                                                    • Pomówienie księdza Jankowskiego - cd. Kuria wiedziała pierwsza
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2211476.html
                                                    Arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski już w kwietniu pytał ks. Henryka
                                                    Jankowskiego o naganne kontakty z nastoletnim ministrantem. Prałat wszystkiemu
                                                    zaprzeczył, a kuria więcej go o to nie pytała (04-08-04, 03:00)

                                                    • Ks. Jankowski odrzuca oskarżenia
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2208594.html
                                                    Ks. prałat Henryk Jankowski dla Gazety. Zany prałat z Gdańska pomówiony przez
                                                    matkę ministranta o pedofilię odrzuca oskarżenia (02-08-04, 06:00)

                                                    • Kto oskarżył gdańskiego księdza o pedofilię?
                                                    serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2206513.html
                                                    Doniesienie o podejrzanych kontaktach prałata Henryka J. z 16-latkiem złożył w
                                                    prokuraturze gdański sąd rodzinny. Prokuratura i ksiądz milczą (31-07-04,
                                                    02:00)

                                                    • Kto oskarżył gdańskiego księdza o pedofilię?
                                                    serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2206699.html
                                                    Doniesienie o podejrzanych kontaktach prałata Henryka J. z 16-latkiem złożył w
                                                    prokuraturze gdański sąd rodzinny (30-07-04, 22:07)
                                                  • Gość: Ed Re: GŁASKANIE JEŻA - Kapłon Jankowski IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.08.04, 20:26
                                                    Warto pochylić się nad niedzielnym kazaniem prałata Jankowskiego u Brygidki.
                                                    Wielu przyszło, spodziewając się, że książulo choć trochę walnie się w piersi,
                                                    kogoś tam przeprosi. Ale gdzie tam... Butny milioner oskarżenie go o pedofilię
                                                    nazwał atakiem na Kościół (tu mogę się z nim zgodzić, bo to haniebne zjawisko
                                                    stało się wśród katolickiego kleru zjawiskiem powszechnym). Powiedział też, że
                                                    nie podda się nagonce i nie będzie zniżał do poziomu dziennikarskiego plugastwa
                                                    (to o nas). Dodał też – uwaga! – że media podają nieprawdziwe fakty!

                                                    No cóż, panie prałacie... Jak ktoś odebrał w rodzinnym domu dobre niemieckie
                                                    wykształcenie, to teraz trudno się dziwić, że ma kłopoty z językiem obcym,
                                                    czyli polskim. Ale co tam, udzielę panu bezpłatnej lekcji: otóż fakty nie mogą
                                                    być nieprawdziwe, tak samo jak nie mogą być autentyczne, bo fakty to fakty,
                                                    koniec kropka. Verstehen?...

                                                    M. Szenborn
                                                    V
                                                  • Gość: Ed Re: Kłopotliwy prałat Jankowski IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.08.04, 20:48
                                                    Prałat Henryk Jankowski sprawia kłopoty kościelnym hierarchom nie tylko z
                                                    powodu śledztwa w sprawie domniemanej pedofilii.

                                                    Od 1995 r. szokuje antysemickimi wypowiedziami i - co Wielkanoc - wystrojem
                                                    Grobu Pańskiego. Na jednym z nich porównał partie UW i SLD do NKWD i SS.
                                                    Następnie stwierdził, że nie umieścił tam gwiazdy Dawida, bo ta wpisuje się już
                                                    w symbole swastyki oraz sierpa i młota. Arcybiskup Tadeusz Gocłowski osobiście
                                                    zdjął symbole partii z Grobu i upomniał prałata specjalnym dekretem. Bez
                                                    rezultatu. Gdy ks. Jankowski wezwał do ujawnienia mniejszości żydowskiej w
                                                    rządzie, arcybiskup na rok zakazał mu głoszenia kazań. W czasie gdy przez kraj
                                                    przetaczała się dyskusja w sprawie Jedwabnego, prałat zestawił nadpaloną
                                                    stodołę i umieszczonego wewnątrz kościotrupa z komunikatem informującym, że to
                                                    Żydzi zabili Chrystusa. Potem był jeszcze stolik z antysemickimi książkami
                                                    wewnątrz kościoła (usunięty na polecenie arcybiskupa). Ostatnio prałat z
                                                    honorami przyjmuje polityków LPR i Samoobrony, którzy z jego ambony nawołują do
                                                    wystąpienia polski z Unii - abp Gocłowski jest zwolennikiem UE.

                                                    Gdy matka ministranta posądziła ks. Jankowskiego o seksualne molestowanie syna,
                                                    arcybiskup początkowo udawał, że nie wie, o którego księdza chodzi (matka była
                                                    u niego z tą sprawą już wiosną). Potem arcybiskup tłumaczył, że nie może
                                                    ponosić odpowiedzialności za wszystkich podległych mu księży i przestrzegał: -
                                                    Łatwo zabić człowieka, ale jak go wskrzesić? Wczorajsza wypowiedź arcybiskupa
                                                    dla "Gazety" to prawdziwy przełom w jego stosunkach z prałatem.
                                                    (was 17-08-2004)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2234611.html
                                                  • Gość: Ed Re: Prawdziwa sprawa prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.08.04, 22:14
                                                    Od kilkunastu dni ciągnie się w mediach bardzo przykra sprawa. Środki przekazu
                                                    obficie informują o rzekomym molestowaniu nieletnich przez ks. Henryka
                                                    Jankowskiego. Trzeba podkreślić, że nie ma na to żadnych dowodów. Śledztwo
                                                    toczy się "w sprawie", a nie "przeciwko".

                                                    Jest natomiast z gdańskim duchownym inny problem moralny. Ksiądz Jankowski
                                                    gorszy nie tylko swym głupim antysemityzmem. Także swoim zamiłowaniem do
                                                    przepychu, najdroższymi samochodami, bankietami dla setek osób. To umiłowanie
                                                    bogactwa demoralizuje także współpracującą z księdzem młodzież, która nie
                                                    powinna dostawać drogich prezentów, a tym bardziej nie wolno odciągać jej od
                                                    rodziny. Nie jest też dobrze, gdy prałat ośmiesza stan duchowny, strojąc się
                                                    jak panna na wydaniu. A najgorzej, gdy całym stylem życia tworzy obraz
                                                    polskiego księdza jaskrawo różny od chrześcijańskiego ideału, również zresztą
                                                    od polskich realiów. Czy nie ma na to żadnej kościelnej rady? Czekamy na głos
                                                    biskupów.
                                                    (Jan Turnau 08-08-2004)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2219082.html
                                                  • Gość: Ed Re: Ksiądz Jankowski zawiadamia o przestępstwie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.08.04, 10:03
                                                    Ksiądz Henryk Jankowski przesłał do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie -
                                                    żąda ustalenia, czy przecieki do mediów na jego temat pochodzą z sądu, czy z
                                                    prokuratury, która prowadzi śledztwo w sprawie pedofilii. Ksiądz Jankowski nie
                                                    jest podejrzanym. Media przytaczały jednak zeznania b. ministranta o gorszących
                                                    zwyczajach panujących na plebanii

                                                    Gdańska kuria nie zajęła dotąd oficjalnego stanowiska w sprawie prałata
                                                    Jankowskiego. We wczorajszej "Gazecie" napisaliśmy, że arcybiskup Tadeusz
                                                    Gocłowski postanowił usunąć księdza z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy. -
                                                    Poważnie o tym myślę - mówił nam arcybiskup. Jego sekretarz prasowy powiedział,
                                                    że oficjalnego stanowiska nie będzie, dopóki w sprawie prokuratorskiej nie
                                                    dojdzie do przełomu.
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2236410.html
                                                  • Gość: Ed Rzecznik kurii: Prałatowi daleko do ideału księdza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.08.04, 11:20
                                                    Prałatowi Henrykowi Jankowskiemu daleko jest do ideału księdza. Przyznał to
                                                    dzisiejszy gość Poranka w radiu TOK FM - ksiądz Witold Bok, sekretarz prasowy
                                                    arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego.

                                                    Gdański metropolita zastanawia się, czy usunąć Henryka Jankowskiego ze
                                                    stanowiska proboszcza kościoła świętej Brygidy. To efekt podejrzeń jakie padły
                                                    na prałata. Prokuratura bada sprawę doniesienia o molestowaniu seksualnym
                                                    nieletniego. Podczas zeznań - 16-letni chłopak przyznał, że ministranci
                                                    dostawali od księdza pieniądze na alkohol, narkotyki i prostytutki.

                                                    - W moim przekonaniu ks. Jankowski naruszył ważną zasadę pedagogiczną.
                                                    Niezależnie od kwoty, dawanie pieniędzy 16-letniemu chłopcu przez duchownego,
                                                    wciąż napawa mnie zdumieniem. - mówi ks. Bock

                                                    Nie wiadomo, kiedy arcybiskup Gocłowski podejmie decyzję w sprawie prałata
                                                    Henryka Jankowskiego.

                                                    - Przed podjęciem decyzji abp Gocłowski stara się wysłuchać wszystkich stron.
                                                    To dowód na jego wielki humanitaryzm - mówi ks. Bock. - Ten humanizm nie
                                                    pozwala mu na działania, które być może dla niektórych byłyby albo łatwiejsze
                                                    albo wręcz dla niektórych są naturalne. Nie dla tego metropolity i za to przede
                                                    wszystkim go szanuję tego człowieka i duchownego, jakim jest metropolita
                                                    Gocłowski. - mówi ks. Bock.
                                                    (TOK FM 19-08-2004)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2237502.html
                                                  • Gość: Ed Chłopcy z plebanii ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.08.04, 20:25
                                                    Już nie tylko matka 16-letniego Sławomira R. obwinia księdza Henryka
                                                    Jankowskiego o demoralizację dziecka. Rodzice dwóch innych ministrantów mówią
                                                    to samo.
                                                    Dotarliśmy do rodziny 18-latka, który z powodu kłopotów z narkotykami w zeszłym
                                                    roku został poddany leczeniu odwykowemu. Natomiast prokuratura, która od trzech
                                                    tygodni prowadzi śledztwo w sprawie pedofilii, uzyskała ostatnio zeznania
                                                    jeszcze innej rodziny.

                                                    Rodzice, do których dotarła "Gazeta", odcięli syna od kontaktów z plebanią w
                                                    2002 r.

                                                    - Kłopoty z synem zaczęły się, odkąd trafił do księdza. Stał się agresywny,
                                                    miał mnóstwo pieniędzy, zaczął ćpać - mówi rodzic 18-latka. - Musieliśmy go
                                                    leczyć, uzależnił się od narkotyków.

                                                    Dziś - po pół roku pobytu w ośrodku odwykowym - żyje normalnie, wrócił do
                                                    szkoły. Zapewnia, że nie był molestowany przez księdza, były tylko pocałunki w
                                                    usta "na pożegnanie".

                                                    Zeznania zebrane przez prokuraturę dotyczą innego 18-latka, którego rodzice
                                                    zabrali z plebanii półtora roku temu. Dziecko było wyjątkowo grzeczne, stąd
                                                    chęć służenia do mszy. Zmiana dokonała się w ciągu roku. Chłopak zaczął pić,
                                                    znikać z domu, zerwał z dotychczasowymi przyjaciółmi. Spędzał czas z
                                                    nastolatkami sięgającymi po alkohol. Został posądzony o kradzież.

                                                    Dlaczego rodzice przesłuchani przez prokuraturę łączą negatywne zmiany w
                                                    zachowaniu syna z osobą księdza Jankowskiego?

                                                    - Twierdzą, że nowi znajomi syna byli mocno związani z plebanią. Szybko
                                                    zorientowali się, że ksiądz chłopca faworyzuje, zarzuca prezentami i daje duże
                                                    kwoty - wyjaśnia nasz rozmówca. - Warunkiem dopuszczenia do towarzystwa stały
                                                    się te pieniądze. Gdy rodzice zabrali chłopaka z plebanii, wszystko powoli
                                                    wróciło na dobre tory.

                                                    Rodzice tego chłopaka również nie zauważyli prób molestowania syna. Twierdzą,
                                                    że nie sięgnął po narkotyki.

                                                    O pocałunkach, alkoholu i narkotykach kupowanych za pieniądze pochodzące od
                                                    księdza Jankowskiego zeznał również Sławomir R.

                                                    - Co z tego? Mnie też ksiądz całował w usta, choć mi się to nie podobało - mówi
                                                    18-letni kuzyn Sławka, który nigdy nie był ministrantem. - Prałat dawał
                                                    Sławkowi 2 tys. miesięcznie, a raz nawet 8 tys. Ja w czasie jednej z wizyt
                                                    dostałem 500 złotych. Złapali mnie w hipermarkecie, jak z kolegą
                                                    rozpakowywaliśmy słodycze i nie miałem na zapłacenie kary. Chciałem tylko
                                                    pożyczyć, ale ksiądz powiedział, że nie muszę oddawać.

                                                    W tym samym czasie matka Sławomira R. za 800 zł miesięcznie pracowała u księdza
                                                    jako pomoc domowa.

                                                    Teraz, po wybuchu afery, jej kontakt z synem urwał się - nie widziała go od
                                                    końca lipca. Reporterowi "Gazety" udało się go odnaleźć. Chłopak przebywa w
                                                    miejscowości letniskowej na Kaszubach, 40 km od Gdańska. Wynajmuje tam pokoik z
                                                    łóżkiem, dostępem do łazienki i kuchni. Mieszka z 22-letnim kolegą. Odmówił
                                                    rozmowy z "Gazetą".

                                                    Właściciele domu nie narzekają na chłopaków - za pokój płacą 50 złotych
                                                    dziennie.

                                                    Maria R., matka Sławka: - Jezu, skąd on ma tyle pieniędzy? Przecież on nie
                                                    pracuje!

                                                    Sąsiedzi twierdzą, że 22-letni kolega Sławka również nie ma żadnego zajęcia.

                                                    - Nie mam kontaktu ze Sławkiem, ostatnio nie dawałem też mu już żadnych
                                                    pieniędzy - zapewnił "Gazetę" prałat Jankowski.

                                                    Prokuratura przesłuchuje w tej chwili kolegów Sławomira R. ze szkoły. Nie
                                                    dysponuje dowodami, które pozwoliłyby postawić księdzu zarzut pedofilii (według
                                                    śledczych pocałunki to za mało). Wszystko wskazuje na to, że sprawa ks.
                                                    Jankowskiego spadnie na barki arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Zna on treść
                                                    zeznań Sławka i miał je określić jako "przerażające". W środę poinformowaliśmy,
                                                    że arcybiskup jest zdecydowany usunąć prałata z funkcji proboszcza parafii.
                                                    Chce, by ks. Jankowski ustąpił sam. Prałat zapowiedział "Gazecie", że tego nie
                                                    zrobi - całą sprawę nazwał spiskiem wymierzonym w Kościół.
                                                    miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2238916.html
                                                    bi.gazeta.pl/im/2239/m2239788.mp3
                                                  • Gość: Ed Re: Sprawa prałata: "Śledztwo" abp Gocłowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.08.04, 13:25
                                                    "Trybuna": Metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski zbiera informacje na temat
                                                    wydarzeń, które miały miejsce w parafii św. Brygidy.

                                                    Według "Gazety Wyborczej", Gocłowski zapoznał się z zeznaniami 16-letniego
                                                    Sławomira R., w których jest mowa o alkoholu i narkotykach na plebanii i
                                                    określił je jako "przerażające". Z jakich źródeł korzysta jedna z najbardziej
                                                    wpływowych na Wybrzeżu osobistości? Rzecznik prokuratury Konrad Kornatowski i
                                                    sekretarz prasowy kurii metropolitalnej w Gdańsku ks. Witold Bock zapewniają,
                                                    że Gocłowski nie miał dostępu do akt sprawy - pisze "Trybuna".

                                                    "Już w maju br. matka Sławomira R. informowała metropolitę gdańskiego o swoich
                                                    podejrzeniach dotyczących skłonności prałata. To znaczy, że Gocłowski wiedział
                                                    o sprawie wcześniej, niż sąd rodzinny, który w lipcu poinformował prokuraturę o
                                                    podejrzeniach matki. Jednak o sprawie milczał" - podaje dziennik. "Już po
                                                    sierpniowej publikacji w »Dzienniku Bałtyckim«, który jako pierwszy
                                                    zapowiedział wybuch skandalu z udziałem wpływowego księdza gdańskiego,
                                                    Gocłowski utrzymywał, że nie wie, o kogo chodzi. Zgodnie z krążącymi w Gdańsku
                                                    pogłoskami, źródłem wiedzy metropolity jest nie tylko matka byłego
                                                    ministranta" - informuje "Trybuna".

                                                    "Hierarcha ma być na bieżąco informowany o wszystkim, co dzieje się w sprawie.
                                                    Jako pierwszy miał poznać treść lipcowych zeznań matki Sławomira R. przed sądem
                                                    rodzinnym. Podobno żadne z tzw. przecieków do prasy nie są zaskoczeniem dla
                                                    arcybiskupa, bo ich treść już zna z własnych źródeł. Kornatowski powiedział
                                                    nam, że według jego wiedzy, dostęp do materiałów śledztwa ma tylko prokurator
                                                    prowadzący. Skąd więc wiedza gdańskiego metropolity? Oględnie wyjaśnił to ks.
                                                    Bock" - pisze gazeta. "Wiedza arcybiskupa ma charakter ogólny. Nie było
                                                    powodów, aby zapoznawał się z aktami sprawy. Być może zrobi to, kiedy zostaną
                                                    postawione komuś zarzuty i postępowanie będzie przeciwko konkretnej osobie, a
                                                    nie w sprawie. Wiedza metropolity pochodzi z innych źródeł, z kierowanych do
                                                    niego zapytań i spotkań z ludźmi" - poinformował "Trybunę".
                                                    info.onet.pl/968165,11,item.html
                                                  • ouimet Re: Sprawa prałata: "Śledztwo" abp Gocłowskiego 21.08.04, 15:25
                                                    Edku,a Maybacha odszczekales????
                                                  • Gość: Ed Re: Ks. Jankowski wzywa do walki o Polskę :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.08.04, 22:42
                                                    Ministranci poszli już w odstawkę!!!

                                                    Prałat Henryk Jankowski zarzucił mediom w Polsce propagowanie kłamstw, wezwał
                                                    wiernych do walki o Polskę, o prawdę. Przed kościołem nie doszło do
                                                    przepychanek z dziennikarzami, tak jak to miało miejsce przed tygodniem.

                                                    KS. Henryk Jankowski odpiera ataki dziennikarzy, fot. PAP

                                                    W swoim kazaniu prałat Jankowski m.in. podkreślił, że "prawda (...) jest
                                                    podstawowym czynnikiem kształtującym naszą cywilizację. Pełna prawda o
                                                    człowieku, jego relacji do Boga i świata ma moc wyzwalania zarówno od
                                                    zniewolenia wewnętrzenego jak i zewnętrznego".

                                                    Zdaniem prałata często odchodzi się od prawdy w życiu społecznym, zarówno w
                                                    mediach, organach władzy ale też w pracy czy w domu.

                                                    "Szczególnie niektóre media i dziennikarze, uzurpując sobie prawo do
                                                    bycia »jedynym sprawiedliwym« kalają się kłamstwem, oszustwem i brudnymi
                                                    insynuacjami, działając często na polecenie swoich redaktorów naczelnych,
                                                    którzy wykonują polecenia najczęściej niepolskich właścicieli" - mówił prałat
                                                    Jankowski podczas kazania.

                                                    Według niego realizowany jest program niszczenia "wszystkiego co polskie,
                                                    niszczenia autorytetów, niszczenia kościoła i księży, którzy być może jako
                                                    jedyni wskazują na wynaradawianie polskiego społeczeństwa".

                                                    Zwracając się do wiernych podkreślił, że ciąży na nich obowiązek głoszenia i
                                                    przekazywania prawdy, nadal trzeba też, według prałata Jankowskiego "walczyć o
                                                    Polskę"

                                                    "Walka o Polskę jeszcze się niestety nie skończyła, przybrała tylko inne formy.
                                                    Aby trud i ofiara krwi naszych ojców i dziadów nie poszły na marne musimy dalej
                                                    walczyć o Polskę, musimy dalej walczyć o prawdę, musimy dalej walczyć o Boga" -
                                                    wzywał prałat.

                                                    W przeciwieństwie do poprzedniego tygodnia przed bazyliką św. Brygidy nie
                                                    doszło do większych przepychanek z dziennikarzami, obecni na mszy
                                                    przedstawiciele mediów spotykali się tylko ze słowną krytyką rzetelności swojej
                                                    pracy.

                                                    Gdańska Prokuratura Okręgowa od 27 lipca prowadzi dochodzenie w sprawie
                                                    molestowania seksualnego nieletnich. O wątku domniemanego wykorzystywania 16-
                                                    letniego Sławomira R. z Gdańska powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny.
                                                    Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek
                                                    potwierdził, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza
                                                    parafii św. Brygidy w Gdańsku.
                                                    info.onet.pl/968543,11,item.html
                                                    Posłuchaj:
                                                    mms://stream.onet.pl/info/200408/kazanie.wmv

                                                    Zobacz fragmenty dzisiejszego kazania ks. Henryka Jankowskiego w kościele św.
                                                    Brygidy w Gdańsku (TVN24)
                                                    mms://stream.onet.pl/info/200408/kazanie2.wmv

                                                  • ouimet Re: Ks. Jankowski wzywa do walki o Polskę :)) 23.08.04, 01:53
                                                    Edziu-piszesz:...zarzucil mediom propagowanie klamstw...

                                                    a ty "odszczekales" swoje prawdy o Maybach-u?

                                                    ...troszke/?hi,hi/propagowales tez...

                                                  • Gość: Ed Re: Wakacyjne spustoszenia u ouimet'a ??? :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.08.04, 10:56
                                                    Gość portalu: Ed napisał(a):

                                                    > ...
                                                    > Wykazałeś się chłopcze iście katolickim kundlizmem, bo chociaż mam wiele do
                                                    > zarzucenia pokracznie zniekształconemu kościolowi przez jego hierarchię, to
                                                    > nie przypominam sobie, bym pisał o jakimś maybachu. Jesto pryszcz nie godny
                                                    > uwagi wobec wielu innych wydarzeń codziennych w życiu kościoła. Prawdę
                                                    > mówiąc, to tylko z samego Funduszu Mrtwej Reki Kościół otrzymuje za "frico"
                                                    > fundusze na około 100 takich maybachów.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=957503&a=14816857
                                                  • Gość: Ed Re: Krzyż zasługi za dopieszczanie ministrantów ;) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.08.04, 17:13
                                                    Kandydaturę proboszcza bazyliki świętej Brygidy zgłosił wiceprzewodniczący
                                                    sejmiku z Ligii Polskich Rodzin Jacek Kurski.
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2244535.html
                                                  • Gość: Ed Re: Sprawa prałata: Śledztwo będzie przeniesione? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.08.04, 01:57
                                                    Prokuratura Okręgowa w Gdańsku rozważa możliwość wystąpienia do Prokuratury
                                                    Apelacyjnej o przeniesienie śledztwa w sprawie domniemanego molestowania
                                                    seksualnego 16-latka do innej jednostki - poinformował szef prokuratury Józef
                                                    Fedosiuk.

                                                    Według relacji matki chłopca, w domniemane molestowanie miał być zamieszany ks.
                                                    prałat Henryk J. z Gdańska.

                                                    Jeszcze w poniedziałek po południu rzecznik Prokuratury Okręgowej Konrad
                                                    Kornatowski informował PAP, że prokuratura "na razie nie ma planów wystąpienia
                                                    o przeniesienie postępowania". Fedosiuk powiedział wieczorem, że taka możliwość
                                                    jest rozważana, "ale na dzisiaj decyzja nie została podjęta".

                                                    Fedosiuk dodał, ze jeśli taka decyzja zapadnie, stanie się to w ciągu tygodnia.
                                                    Nie chciał mówić o jej ewentualnych powodach. "Poinformujemy o nich, gdy
                                                    decyzja zapadnie" - zaznaczył.

                                                    Pytany, czy jednym z powodów może być osoba nadzorującego śledztwo zastępcy
                                                    prokuratura okręgowego w Gdańsku Ryszarda Paszkiewicza, odpowiedział, że "to
                                                    kompletna bzdura".

                                                    W poniedziałek wieczorem "Gazeta Wyborcza" na swojej stronie internetowej
                                                    napisała, że ojciec Paszkiewicza był zastępcą szefa gdańskiej Służby
                                                    Bezpieczeństwa i w latach 80. sprawował pieczę nad działaniami podejmowanymi
                                                    m.in. przeciwko ks. Jankowskiemu.

                                                    Gdańska prokuratura od 27 lipca prowadzi dochodzenie w sprawie molestowania
                                                    seksualnego nieletniego. O sprawie domniemanego wykorzystywania 16-letniego
                                                    obecnie Sławomira R. z Gdańska powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny.

                                                    Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek
                                                    potwierdził dwa tygodnie temu, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na
                                                    proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku, ks. prałata Henryka J. Śledztwo cały
                                                    czas jest prowadzone w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie.
                                                  • Gość: Ed Re: Sprawa prałata: Zmiana prokuratury IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.08.04, 07:31
                                                    Kraj
                                                    PAP, mat /2004-08-24 13:10:00

                                                    Sprawa prałata: Zmiana prokuratury

                                                    Sprawę domniemanego molestowania 16-latka na plebanii kościoła św. Brygidy w
                                                    Gdańsku poprowadzi Prokuratura Okręgowa w Elblągu - zdecydowała we wtorek
                                                    gdańska Prokuratura Apelacyjna, by uniknąć zarzutów wobec gdańskich
                                                    prokuratorów o stronniczość.

                                                    Prokurator Apelacyjny w Gdańsku podjął decyzję o przekazaniu Prokuraturze
                                                    Okręgowej w Elblągu prowadzenia śledztwa w sprawie o przestępstwo, "które
                                                    rzekomo miało zostać popełnione na plebanii jednej z gdańskich parafii" -
                                                    poinformował rzecznik Prokuratury Apelacyjnej, Krzysztof Trynka. Dodał,
                                                    że "Prokuratura Apelacyjna przychyliła się do prośby Prokuratora Okręgowego w
                                                    Gdańsku m.in. ze względu na dobro śledztwa oraz dla uniknięcia ewentualnych
                                                    zarzutów o stronniczość wobec gdańskich prokuratorów".

                                                    Śledztwo w sprawie domniemanego molestowania 16-latka na plebanii kościoła
                                                    św. Brygidy, gdzie proboszczem jest ks. prałat Henryk Jankowski, zostało
                                                    wszczęte przez gdańską Prokuraturę Okręgową pod koniec lipca.
                                                  • Gość: Ed Kuria gdańska: odwołanie ks. Jankowskiego jest moż IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.08.04, 07:48
                                                    Środa, 18 sierpnia 2004

                                                    Kuria gdańska: odwołanie ks. Jankowskiego jest możliwe PAP 11:45

                                                    Sekretarz prasowy metropolity gdańskiego ks. Witold Bock nie chciał skomentować
                                                    doniesień o tym, jakoby metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski chciał
                                                    ustąpienia księdza prałata Henryka Jankowskiego z funkcji proboszcza parafii
                                                    św. Brygidy. Ks. Bock przypomniał, że kuria cały czas wyjaśnia, co działo się
                                                    na plebanii kościoła św. Brygidy.

                                                    Posłuchaj relacji Katarzyny Piotrowskiej, reporterki Radia ZET
                                                    i.wp.pl/a/f/mp3/8089/gdansk-pralat.mp3

                                                    "Gazeta Wyborcza", powołując się na nieoficjalne źródła, napisała, że
                                                    arcybiskup Gocłowski chce, by ks. Jankowski ustąpił. Na pytanie, czy Jankowski
                                                    zostanie odwołany, abp miał odpowiedzieć: Arcybiskup Gocłowski poważnie o tym
                                                    myśli. Według gazety, powodem planowanego posunięcia mają być zeznania
                                                    nastolatków świadczące o deprawacji 16-letniego Sławomira R.

                                                    Sekretarz prasowy metropolity gdańskiego nie chciał wypowiadać się, czy obecnie
                                                    arcybiskup ma taki zamiar. To pytanie można zadać tylko arcybiskupowi (...) Nie
                                                    ukrywam, że trwa wyjaśnianie sprawy - dodał ks. Bock.

                                                    Pytany, czy odwołanie prałata z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy jest w
                                                    ogóle rozważane stwierdził, że jeżeli będzie taka potrzeba, to tak.

                                                    Gdańska Prokuratura Okręgowa od 27 lipca prowadzi dochodzenie w sprawie
                                                    molestowania seksualnego nieletniego. O wątku domniemanego wykorzystywania 16-
                                                    letniego w tej chwili Sławomira R. z Gdańska powiadomił prokuraturę miejscowy
                                                    sąd rodzinny. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku
                                                    Janusz Kaczmarek potwierdził ponad tydzień temu, że zeznania matki jednego z
                                                    chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Śledztwo jest
                                                    prowadzone w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. (uk)
                                                  • Gość: Ed Przeniesienie sprawy molestowania 16-latka na pleb IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.08.04, 07:56
                                                    Sprawę domniemanego molestowania, obecnie 16-letniego, byłego ministranta z
                                                    kościoła św. Brygidy w Gdańsku poprowadzi Prokuratura Okręgowa w Elblągu, by
                                                    uniknąć zarzutów wobec gdańskich prokuratorów o stronniczość - zdecydowała
                                                    gdańska Prokuratura Apelacyjna.

                                                    Relacja reportera Radia ZET
                                                    i.wp.pl/a/f/mp3/8096/pralatprzeniesienie.mp3
                                                    "Prokuratura Apelacyjna przychyliła się do prośby Prokuratora Okręgowego w
                                                    Gdańsku, m.in. ze względu na dobro śledztwa oraz dla uniknięcia ewentualnych
                                                    zarzutów o stronniczość wobec gdańskich prokuratorów" - poinformował rzecznik
                                                    Prokuratury Apelacyjnej Krzysztof Trynka.

                                                    Śledztwo w sprawie domniemanego molestowania 16-latka na plebanii kościoła św.
                                                    Brygidy, gdzie proboszczem jest ks. prałat Henryk Jankowski, zostało wszczęte
                                                    przez gdańską Prokuraturę Okręgową pod koniec lipca.

                                                    "Mając na uwadze, iż realizowane w tej sprawie czynności procesowe pozostają w
                                                    stałym zainteresowaniu mediów, a formułowane w publikacjach opinie i
                                                    komentarze, zwłaszcza krytycznie oceniające dotychczasowe działania organów
                                                    procesowych, utrudniają spokojne i rzeczowe rozpoznanie sprawy (...) uznano, że
                                                    dobro śledztwa wymaga, aby było ono kontynuowane przez inną prokuraturę" -
                                                    napisał Trynka w oświadczeniu.

                                                    Podkreślił, że przekazanie sprawy innej jednostce "wychodzi na przeciw
                                                    sugestiom wyrażanym w publikacjach prasowych i czyni bezprzedmiotowym
                                                    ewentualne kierowanie zarzutów stronniczości pod adresem prokuratorów
                                                    Prokuratury Okręgowej w Gdańsku".

                                                    Według Trynki, powodem decyzji o przeniesieniu postępowania nie była osoba
                                                    zastępcy prokuratura okręgowego w Gdańsku Ryszarda Paszkiewicza.
                                                    Wtorkowa "Gazeta Wyborcza" podała, że ojciec Paszkiewicza był zastępcą szefa
                                                    gdańskiej Służby Bezpieczeństwa i w latach 80. sprawował pieczę nad działaniami
                                                    podejmowanymi m.in. przeciwko ks. Jankowskiemu.

                                                    "Nie komentujemy tego typu informacji. Pojawienie się takich informacji
                                                    powoduje jednak, że decyzja o przekazaniu sprawy ułatwi spokojne i rzeczowe jej
                                                    rozpoznanie" - podkreślił Trynka.

                                                    PAP dowiedziała się jednak nieoficjalnie ze źródeł związanych z organami
                                                    ścigania, że to właśnie osoba zastępcy prokuratora okręgowego w Gdańsku była
                                                    jednym z głównych powodów przeniesienia postępowania do Elbląga.

                                                    Odnosząc się do informacji gazety na temat opieszałości odnośnie terminu
                                                    wszczęcia postępowania przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku Trynka powiedział,
                                                    że PA nie miała do przebiegu postępowania żadnych zastrzeżeń.

                                                    Według "GW", materiały z informacją o podejrzeniach matki 16- letniego
                                                    Sławomira R., że proboszcz kościoła św. Brygidy molestował seksualnie jej syna
                                                    wysłane zostały z sądu do prokuratury 16 lipca. Prokuratura wszczęła śledztwo
                                                    dopiero 10 dni później i, zdaniem "GW", w tym czasie miało dojść do wykasowania
                                                    części danych z twardego dysku komputera plebanii.

                                                    Nie wiem jak pod względem merytorycznym przebiegało śledztwo, ale biorąc pod
                                                    uwagę obieg dokumentacji nie był to długi okres - podkreślił rzecznik.

                                                    O domniemanym molestowaniu seksualnym 16-letniego obecnie Sławomira R. z
                                                    Gdańska powiadomił gdańską prokuraturę miejscowy sąd rodzinny. Od 26 lipca
                                                    prokuratura ta prowadziła postępowanie w tej sprawie. Jednak szef nadzorującej
                                                    śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek dopiero po dwóch
                                                    tygodniach potwierdził nieoficjalne wcześniejsze informacje mediów, że zeznania
                                                    matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy. Śledztwo
                                                    cały czas jest prowadzone w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie.

                                                    Prokuratura Okręgowa w Elblągu, która teraz zajmie się sprawą domniemanego
                                                    molestowania chłopaka bada już, czy podczas tego śledztwa gdańscy prokuratorzy
                                                    i policjanci nie ujawniali informacji mediom. Postępowanie przygotowawcze
                                                    wszczęto na wniosek pełnomocnika ks. prałata.

                                                    Na razie nie wiadomo jak długo prokuratura w Elblągu będzie prowadziła
                                                    postępowanie ws. molestowania. Dotychczas biegły nie wydał opinii dotyczącej
                                                    tego, czy wykasowano coś z twardych dysków zabezpieczonych na plebanii podczas
                                                    jej przeszukania pod koniec lipca. Planowane są przesłuchania kolejnych
                                                    świadków.
                                                    wiadomosci.wp.pl/wid,5644783,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Re: Niedotykalny prałat IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.08.04, 08:00
                                                    Episkopat nie widzi potrzeby wypowiadania się w sprawie ks. Henryka
                                                    Jankowskiego - informuje rzecznik episkopatu ks. dr Józef Kloch. Zachęcony
                                                    brakiem reakcji prałat rusza do przeciwuderzenia zrównując swój prywatny
                                                    interes z dobrem całego państwa i Kościoła. Związani z nim politycy LPR
                                                    przedstawili księdza do nagrody Zasłużonego dla Województwa Pomorskiego.

                                                    - Na ten temat wypowiada się abp Tadeusz Gocłowski (metropolita gdański -
                                                    przyp. red.). I to jest prawidłowy kierunek. Zwracam uwagę, że ks. Jankowski
                                                    jest kapłanem archidiecezji gdańskiej, a nie całego Kościoła. Wobec tego władzę
                                                    nad nim sprawuje abp Gocłowski - tłumaczy nam ks. Kloch. - Nie ma tu potrzeby
                                                    uderzać w wielki dzwon - dodaje. Próbuje przekonać, że Konferencja Episkopatu
                                                    nie jest formalnym zwierzchnikiem biskupów diecezjalnych odpowiedzialnych
                                                    jedynie przed papieżem. Według rzecznika episkopatu, arcybiskup "radzi sobie
                                                    świetnie z mediami".

                                                    Jankowski tymczasem twierdzi, że wymienianie jego nazwiska w kontekście
                                                    prowadzonego śledztwa w sprawie molestowania seksualnego nieletniego
                                                    to "kolejny atak na Kościół, na wiarę, na ludzi wierzących. Atak perfidny,
                                                    szatański i bolesny w swej metodzie, siejący w sercach zwątpienie we wszechmoc
                                                    Bożą, obliczony na zniszczenie zaufania i autorytetu duszpasterzy i co za tym
                                                    idzie całego Kościoła". - To jego opinia - ucina ks. Kloch pytany przez nas, w
                                                    jaki sposób Kościół zareaguje na poglądy wygłaszane przez prałata. Czy
                                                    antysemickie wypowiedzi Jankowskiego nie szkodzą całemu Kościołowi? - Abp
                                                    Gocłowski na pewno sobie ze wszystkim poradzi - uważa Kloch.

                                                    Także zdaniem ks. Adama Bonieckiego, redaktora naczelnego "Tygodnika
                                                    Powszechnego", Kościół poradzi sobie z Jankowskim. - Kościół nie jest
                                                    organizacją partyjną i ma inne środki niż dyscyplina partyjna. Metody
                                                    dyscypliny kościelnej są nieco inne - tłumaczy ks. Boniecki. - Z człowiekiem
                                                    postępuje się w duchu miłości chrześcijańskiej i za to się potem płaci. Nie ma
                                                    bowiem takiego dobrego uczynku, który by się potem na człowieku nie zemścił -
                                                    dodaje.

                                                    A jednak mści się w sposób wyjątkowy, ponieważ prałat potrafi wykorzystać brak
                                                    błyskawicznej reakcji struktur Kościoła. Ogłosił, że rozpętano przeciwko niemu
                                                    kampanię w ramach ogólnoświatowej kampanii walki z katolicyzmem. Jankowski
                                                    sugerował, że cała sprawa jest zemstą za sprzeciwianie się wejściu Polski do
                                                    UE. - Przypuszcza się frontalny atak na ostatni bastion katolicyzmu w Europie,
                                                    na Polskę - grzmiał prałat z ambony na początku sierpnia br. Na falach Radia
                                                    Maryja mówił natomiast o spisku Niemców gotowych poniżyć każdego, kto
                                                    sprzeciwia się roszczeniom tzw. wypędzonych.

                                                    Jankowskiego wsparli wczoraj bliscy mu politycy LPR, którzy przedstawili go do
                                                    nagrody Zasłużonego dla Województwa Pomorskiego. Wiceprzewodniczący sejmiku
                                                    pomorskiego Jacek Kurski (LPR) uważa, że prałat powinien dostać nagrodę
                                                    chociażby w ramach zadośćuczynienia za stanie się "ofiarą dosyć ostrej nagonki
                                                    i fałszywych oskarżeń". Dzień wcześniej - w niedzielę - księdza wzięli w obronę
                                                    duchowni-wykładowcy KUL-u. Podczas mszy atakowali z ambony media za pisanie o
                                                    tym, co działo się w ostatnich latach na plebanii.

                                                    Przez moment wydawało się, że abp Gocłowski przywoła prałata do porządku.
                                                    Ujawnił dziennikarzom, że prosił Jankowskiego o "wyciągnięcie wniosków z tego,
                                                    co się dzieje". Do prasy przedostały się też przecieki, jakoby wzburzony
                                                    postępowaniem prałata Gocłowski chciał ostatecznie się z nim rozprawić i
                                                    odebrać mu parafię. Metropolita gdański nie zaprzeczał tym informacjom. Ks.
                                                    Boniecki uważa, iż usunięcie Jankowskiego z urzędu byłoby czynem ostatecznym i
                                                    drastycznym. Jego zdaniem, z Jankowskim prowadzone są najprawdopodobniej poufne
                                                    rozmowy nad rozwiązaniem konfliktu. Opinia publiczna nie musi nawet o tym
                                                    wiedzieć. - Często przełożeni kościelni są w sytuacji, kiedy nie mogą
                                                    wszystkiego ujawnić - przekonuje ks. Boniecki. Czy jednak zwykli wierni nie
                                                    odbiorą takiej metody postępowania jako sygnału słabości Kościoła? - Trudno.
                                                    Takie jest życie Kościoła - mówi naczelny "Tygodnika Powszechnego". -
                                                    Hierarchia kościelna nie boi się ks. Jankowskiego i ks. Rydzyka. Boi się
                                                    natomiast zranienia ludzi, którzy w dobrej wierze zaufali im - dodaje.

                                                    * * *

                                                    Metropolita lubelski abp Józef Życiński wypowiadając się niedawno na temat
                                                    poprawki Senatu do ustawy zdrowotnej zobowiązującej księży do opłacania składki
                                                    zdrowotnej, stwierdził, że osobiście współczuje Markowi Belce, a cała
                                                    sytuacja "jest kłopotliwa dla premiera i rządu". Teraz to my współczujemy
                                                    Życińskiemu, bo ofensywa ksenofobii, antysemityzmu i szowinizmu płynąca z
                                                    ośrodka skupionego wokół Tadeusza Rydzyka i Henryka Jankowskiego jest
                                                    kłopotliwa dla prymasa i episkopatu. (WIT)
                                                    www.trybuna.com.pl/200408/d.htm?id=2403
                                                  • Gość: Ed Re: Owacja w bazylice IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.08.04, 08:02
                                                    Szukają sensacji, kolejnego haka, gotowi wypaczyć każdą myśl, gotowi skłamać i
                                                    zmanipulować, byle załapać się na parę złotych wierszówki czy swoje 30 sekund w
                                                    telewizji - tak przywitał na niedzielnej sumie swoich "nieprzyjaciół" prałat
                                                    Henryk Jankowski. W tym czasie przy wejściu do bazyliki św. Brygidy zbierano
                                                    podpisy pod protestem, który grupa pomorskich parlamentarzystów złożyła na ręce
                                                    ministra sprawiedliwości.

                                                    Domagają się oni ukarania mediów opisujących sprawę oskarżeń wysuwanych przeciw
                                                    prałatowi Jankowskiemu.

                                                    - Mamy już około tysiąca podpisów - mówiła obecna na mszy poseł Gertruda
                                                    Szumska (LPR). - Nie można uderzać w patriotyzm. A tym bardziej w tak
                                                    zasłużonego człowieka. My to odbieramy jako uderzenie w Kościół katolicki.

                                                    Jeszcze przed rozpoczęciem nabożeństwa bazylika św. Brygidy była pełna ludzi -
                                                    przeważnie starszych. "Rozgrzewająca" ich orkiestra dęta zaczęła od Marszu
                                                    Legionów. Były radny gdański Ryszard Śnieżko zapraszał do kawiarni - to już po
                                                    mszy - w celu omówienia dalszych działań obrońców prałata, m. in.
                                                    zorganizowania manifestacji pod redakcjami "Dziennika" i "Gazety Wyborczej".

                                                    Sama msza zaczęła się od oklasków, które rozległy się, gdy prałat stanął za
                                                    ołtarzem. W swoich pierwszych słowach zaatakował "Dziennik". Dostało nam się za
                                                    to, że kilkadziesiąt minut wcześniej nasz reporter rozmawiał z jednym z
                                                    ministrantów z parafii św. Brygidy. W czasie mszy prałat ani razu nie mówił o
                                                    swojej osobie. Brawa rozlegały się często, np. kiedy mówił o wolności...

                                                    - Musimy poszerzać przestrzeń wolności - tłumaczył z ambony. - (...) Nie tej
                                                    wolności widzianej z Brukseli czy Tel Awiwu, pozbawionej Boga, pozbawionej
                                                    godności, pozbawionej ojczyzny! Nie tej wolności, w której każdemu wolno pisać
                                                    i publikować bzdury! Nie tej wolności, w której bezkarnie opluwa się i niszczy
                                                    człowieka! ...albo kiedy zdiagnozował strukturę polskich mediów:

                                                    - Niektóre media i dziennikarze (...) kalają się kłamstwem, oszustwem i
                                                    brudnymi insynuacjami, działając często na polecenie swoich redaktorów
                                                    naczelnych, którzy wykonują polecenia najczęściej niepolskich właścicieli! -
                                                    grzmiał kapłan. - Realizowany jest program niszczenia wszystkiego co polskie,
                                                    niszczenia autorytetów, niszczenia Kościoła i księży, którzy być może jako
                                                    jedyni wskazują na wynaradowianie polskiego społeczeństwa.

                                                    Prałat apelował do kontynuowania walki o Polskę, przypominając, że "musimy być
                                                    narodem, który będzie pouczał zgniły Zachód i Wschód". Wychodzącego z bazyliki
                                                    prałata żegnała orkiestra dęta. Nie wiedzieć czemu, grała stary przebój grupy
                                                    Europe pt. "Final Countdown" ("Ostateczne odliczanie"). Mimo to ludzie zebrani
                                                    na dziedzińcu podnosili ręce w geście zwycięstwa.

                                                    (Piotr Kławsiuć)
                                                    wiadomosci.wp.pl/wid,5639221,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Re: Prymas Glemp o ks. Jankowskim IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.08.04, 12:59
                                                    Dziennikarze pytali obecnego wczoraj na Jasnej Górze prymasa Józefa Glempa o
                                                    ks. Henryka Jankowskiego: - Przysparza sobie wrogów bogactwem, wystawnym trybem
                                                    życia, ale on taki jest. Jednocześnie wiele rozdaje potrzebującym. Wielu
                                                    opryszków jest uniewinnianych z powodu małej szkodliwości czynu, więc taką samą
                                                    miarę należy zastosować i w tym przypadku.

                                                    Śledztwa prowadzonego przez prokuraturę prymas nie chciał komentować. Za to
                                                    przyznał, że metropolita gdański abp. Gocłowski ma powody, by dążyć do
                                                    odsunięcia księdza Jankowskiego z parafii.
                                                    (ds 25-08-2004)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2250139.html
                                                  • Gość: Ed "GW" o sprawie ks. Jankowskiego: Struktury słonia IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.08.04, 13:43
                                                    "Gazeta Wyborcza": Sprawa ks. Henryka Jankowskiego nasuwa różne pytania.

                                                    Także o strukturę Kościoła rzymskokatolickiego: czy jeśli miejscowy
                                                    zwierzchnik - metropolita gdański - nie może sobie poradzić z podlegającym mu
                                                    duchownym, to czy nie może go w tym wspomóc, jako instytucja nadrzędna,
                                                    Episkopat Polski? - pyta publicysta "Gazety Wyborczej" Jan Turnau.

                                                    Co tydzień z grubsza połowa Polaków słucha, co księża mają do powiedzenia od
                                                    ołtarza, a ogromna większość młodzieży i dzieci słucha katechetów dwa razy w
                                                    tygodniu. Któż inny ma tak duże audytorium? - zastanawia się publicysta "Gazety
                                                    Wyborczej".

                                                    Zaprawdę słuszne jest porównanie tego Kościoła polskiego do słonia, przy którym
                                                    myszkami są nie tylko inne wspólnoty religijne, ale i mnogość innych ideowych
                                                    nadawców. Pytam jednak również, która polska organizacja ma tak małą,
                                                    proporcjonalnie, wiedzę społeczną na swój temat. Gdy się okazało, że Prymas
                                                    przestał być przewodniczącym Episkopatu, zapanowało zamieszanie myślowe.
                                                    Erudycja eklezjalna Polaka-katolika jest znikoma - uważa publicysta "Gazety
                                                    Wyborczej".
                                                    info.onet.pl/971752,11,item.html
                                                  • Gość: Ed Re: Prałat idzie w zaparte i nie ustąpi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.08.04, 14:09
                                                    Nie ustąpię, będę trwał i nie oszukam narodu - powiedział podczas niedzielnej
                                                    mszy w bazylice św. Brygidy jej proboszcz, ks. prałat Henryk Jankowski.

                                                    - Od 1970-tego roku tu byłem i pozostanę - powiedział po mszy dziennikarzom,
                                                    proszony o skomentowanie słów wypowiedzianych w kościele.

                                                    Zapytany, co będzie jeśli metropolita gdański abp. Tadeusz Gocłowski odwoła go
                                                    z funkcji proboszcza odpowiedział: - Arcybiskup musi mieć powody, a ja pracuję
                                                    normalnie. A to, że arcybiskupowi przeszkadzają media, nie interesuje mnie to.

                                                    Ks. Jankowski stwierdził, że metropolita nie namawiał go do rezygnacji z
                                                    kierowania parafią.
                                                    fakty.interia.pl/news?inf=537677
                                                  • Gość: Ed Re: Nowy Jaguar prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.08.04, 20:16
                                                    Wystawny tryb życia prałata Henryka Jankowskiego (68 lat) dramatycznie rozmija
                                                    się z tym, co mówił Chrystus, a także tym, co sam prałat głosi z ambony. Z niej
                                                    to Jankowski potępia pokrzywdzonych przez brutalny kapitalizm, a po kazaniu...
                                                    wybiera sobie następny samochód. Tym razem Jagura - donosi "Fakt".

                                                    Od ośmiu dni ksiądz prałat jeździ nowym autem. To piekny czarny Jaguar. Ma
                                                    bydgoskie numery rejestracyjne. Zapewne stąd wzięły się plotki, że samochód
                                                    jest darem od wiernej słuchaczki Radia Maryja. Spróbowaliśmy skontaktować się z
                                                    nią. Okazało się, że limuzyna jest zarejestrowana na mieszkankę Bydgoszczy. Ale
                                                    ta nie jest zwolenniczką księdza prałata. Samochód sprzedała już w grudniu
                                                    ubiegłego roku salonowi samochodowemu w Gdyni. Auto trafiło do komisu -
                                                    informuje "Fakt".

                                                    "Dlatego, że auto jest w komisie nie zostało przerejestrowane. Właśnie
                                                    podpisaliśmy umowę użyczenia z kierowcą prałata Jankowskiego. Ksiądz chce kupić
                                                    Jagura. Teraz testuje go" - wyjaśnia dyrektor salonu z Gdyni. Jeśli limuzyna
                                                    przypadnie do gustu prałatowi, przyjdzie mu za nią zapłacić 129 tysięcy
                                                    złotych - ujawnia "Fakt".(aka)
                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,18011,wid,5653726,prasaWiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Zsyłka prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.08.04, 17:21
                                                    Ksiądz prałat Henryk Jankowski będzie kapelanem w Centrum Ekumenicznym Sióstr
                                                    Brygidek w Gdańsku, proboszczem małej parafii na prowincji lub wyjedzie do
                                                    Niemiec na leczenie - pisze "Super Express".

                                                    Środowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że według planów kurii, ksiądz Jankowski
                                                    miałby złożyć urząd i zaszyć się w Centrum Ekumenicznym Sióstr Brygidek w
                                                    Gdańsku, które sam wymyślił i zbudował.

                                                    Prałat - jak podkreśla "Super Express" - może też trafić do malutkiej parafii
                                                    poza Trójmiastem. Albo też wyjechać do Niemiec na leczenie. Nie jest tajemnicą,
                                                    że ksiądz prałat Jankowski ma poważne kłopoty ze zdrowiem, m.in. ma cukrzycę i
                                                    kłopot z krążeniem.

                                                    Dyskusja o losie prałata trwa w gdańskiej kurii już kilka tygodni. Od 27 lipca
                                                    gdańska Prokuratura Okręgowa prowadzi śledztwo w sprawie molestowania
                                                    seksualnego. (PAP)

                                                    wiadomosci.wp.pl/wid,5617003,prasaWiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Re: Czy koniec prałata? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.09.04, 23:45
                                                    Śledztwo w sprawie pedofilii zmierza do umorzenia. Arcybiskup traktuje księdza
                                                    z dystansem.

                                                    Szesnastoletni Sławek powinien uczestniczyć w środę w inauguracji roku
                                                    szkolnego w Zespole Szkół Łączności w Gdańsku. W czerwcu nie otrzymał promocji
                                                    ze względu na dużą liczbę nieusprawiedliwionych nieobecności. Teraz powinien
                                                    powtarzać III klasę gimnazjum. Do szkoły nie przyszedł, choć dzień wcześniej
                                                    widziano go w Gdańsku.

                                                    - Nie kontaktuje się z nami, nie wiemy co robić - mówi matka Maria R. - Skąd ma
                                                    pieniądze na utrzymanie, kto mu pomaga? Wszyscy interesują się księdzem
                                                    Jankowskim, jakby zapomnieli, że to dziecko jest tutaj ofiarą. Znikąd pomocy.
                                                    Nawet rodzina się od nas odwróciła, chyba dlatego, że odważyłam się wystąpić
                                                    przeciw księdzu. Dla nich nieważne, że odbierał mi syna. Jeśli słyszę jakieś
                                                    słowa otuchy, to tylko od znajomych i sąsiadów.

                                                    - To dramatyczna sytuacja - ocenia nauczyciel z Technikum Łączności w Gdańsku. -
                                                    Myślę, że cała ta rodzina powinna jak najszybciej być otoczona fachową opieką.
                                                    Nie tylko Sławek, ale też jego młodsza siostra, matka i ojciec. Oni wszyscy
                                                    noszą teraz piętno. To normalna rodzina, tyle że biedna. Normalny, zadbany dom,
                                                    choć skromny.

                                                    Maria R. chce, by Sławka przymusowo leczono z uzależnienia narkotykowego. Jej
                                                    zdaniem ks. Jankowski przez swoje dwuznaczne zachowania i podarunki pieniężne,
                                                    idące w tysiące złotych, doprowadził do oderwania chłopca od rodziny. Chłopak
                                                    wpadł w złe towarzystwo.

                                                    Sąd Rodzinny w Gdańsku, który zajmuje się sprawą Sławka, nakazał przebadanie go
                                                    przez psychologa. Chłopak nie stawił się w wyznaczonym na sierpień terminie. Na
                                                    następne spotkanie - wrześniowe - ma być doprowadzony przez policję.

                                                    - To był słaby uczeń, ale na pewno był dobrym dzieckiem, chętnym do pomocy i
                                                    uśmiechniętym - dodaje nauczyciel. - Widziałem, jak ten uśmiech znika z jego
                                                    twarzy i obawiam się, że w zarzutach matki może być dużo racji.

                                                    "Gazeta" ustaliła, że Sławek wynajmuje pokój w jednej z wczasowych miejscowości
                                                    na Kaszubach. Mieszka tam z bezrobotnym 22-letnim kolegą z Sierakowic. Za pobyt
                                                    płacą 50 zł dziennie.

                                                    Według naszych informacji śledztwo w sprawie domniemanej pedofilii na plebanii
                                                    kościoła św. Brygidy będzie umorzone "z powodu braku znamion przestępstwa". W
                                                    Gdańsku coraz głośniej mówi się, że mimo to abp Tadeusz Gocłowski odwoła ks.
                                                    Jankowskiego ze św. Brygidy.
                                                    (Roman Daszczyński 01-09-2004)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2263607.html
                                                  • Gość: Ed Re: Biskup nabrał wody w usta IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.09.04, 00:19
                                                    Arcybiskup Tadeusz Gocłowski (73 l.), metropolita gdański, unika deklaracji co
                                                    do losu księdza Henryka Jankowskiego (68 l.). Prałat zapowiedział w niedzielę,
                                                    że nikt go nie usunie z parafii św. Brygidy.

                                                    Gdańsk

                                                    W piątek napisaliśmy, że na początku września Gocłowski usunie Jankowskiego z
                                                    parafii. Wystarczy do tego dekret podpisany przez arcybiskupa.

                                                    - Prałat jest częścią Kościoła i musi być wierny swojemu biskupowi - twierdzi
                                                    duchowny związany z kurią.

                                                    Arcybiskup jednak nie chce komentować wystąpień podwładnego. Na pytanie, czy w
                                                    najbliższym czasie podejmie decyzje dotyczące proboszcza bazyliki św. Brygidy
                                                    odpowiedział:

                                                    - To zbyt trudne pytanie.

                                                    O oficjalne stanowisko w tej sprawie zapytaliśmy księdza Witolda Bocka,
                                                    sekretarza prasowego metropolity gdańskiego. - Nie ma nic nowego, co mógłbym
                                                    powiedzieć - odparł.

                                                    Nasze informacje dotyczące zdymisjonowania prałata potwierdzają księża
                                                    powiązani z kurią. - Wrzesień będzie trudnym okresem dla Kościoła na Pomorzu.

                                                    Pod koniec lipca prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie molestowania
                                                    nieletnich. Zeznania matki jednego z ministrantów wskazują na prałata
                                                    Jankowskiego. Ten odpiera zarzuty. Przy okazji śledztwa na jaw wyszły
                                                    bulwersujące zwyczaje panujące na plebanii u Jankowskiego. Sławek R. zeznał, że
                                                    ministranci kupowali narkotyki, alkohol i sprowadzali za pieniądze prałata
                                                    panienki z burdeli .

                                                    www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=12&item=362
                                                  • Gość: Ed Re: Sprawa prałata: Opinia biegłego w prokuraturze IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.09.04, 13:20
                                                    Częściową opinię biegłego na temat twardych dysków zabezpieczonych w plebanii
                                                    św. Brygidy w Gdańsku otrzymała Prokuratura Okręgowa w Elblągu.

                                                    Prowadzi ona postępowanie w sprawie domniemanego molestowania byłego
                                                    ministranta, którego miał dopuścić się proboszcz parafii ks. prałat Henryk
                                                    Jankowski.

                                                    "Mamy częściową opinię w tym zakresie" - potwierdził PAP w piątek szef
                                                    Prokuratury Okręgowej w Elblągu Zbigniew Więckiewicz.

                                                    Biegły bada, czy i jakie dane zostały usunięte z zabezpieczonych dysków.

                                                    Więckiewicz, zasłaniając się dobrem postępowania, nie chciał ujawnić
                                                    treści "częściowej" opinii specjalisty, która trafiła do prokuratury.

                                                    Nie chciał też komentować doniesień pojawiających się od końca ubiegłego
                                                    tygodnia w mediach o przewidywanym umorzeniu sprawy rzekomego molestowania
                                                    ministranta z powodu braku dowodów.

                                                    Na temat ewentualnego odwołania ks. prałata Jankowskiego z funkcji proboszcza
                                                    bazyliki św. Brygidy nie chciał wypowiadać się metropolita gdański abp Tadeusz
                                                    Gocłowski.

                                                    Pytany przez PAP, czy w najbliższą niedzielę ks. Jankowski jako proboszcz
                                                    odprawi mszę i wygłosi homilię stwierdził: "Jest proboszczem i sądzę, że
                                                    odprawi mszę świętą i powie kazanie, jak każdy proboszcz".

                                                    Gdańska prokuratura okręgowa pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie
                                                    molestowania seksualnego nieletniego. O domniemanym wykorzystywaniu byłego
                                                    ministranta, obecnie 16- letniego Sławomira R. z Gdańska powiadomił prokuraturę
                                                    miejscowy sąd rodzinny. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w
                                                    Gdańsku Janusz Kaczmarek potwierdził, że zeznania matki jednego z chłopców
                                                    wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku.

                                                    Śledztwo prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Ponad
                                                    tydzień temu zadecydowano o przeniesieniu postępowania do Prokuratury Okręgowej
                                                    w Elblągu ze względu na dobro śledztwa oraz dla uniknięcia ewentualnych
                                                    zarzutów o stronniczość wobec gdańskich prokuratorów.
                                                    info.onet.pl/975017,11,item.html
                                                  • Gość: Ed Re: Arcybiskup Gocłowski pisze do prałata :-)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.09.04, 21:34
                                                    Cóż za odwaga :))

                                                    Metropolita gdański Tadeusz Gocłowski wezwał księdza Henryka Jankowskiego do
                                                    ustąpienia z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy.

                                                    "Rzeczpospolita" twierdzi, że arcybiskup wysłał list w sierpniu, miał go też
                                                    przeczytać biskupom na Jasnej Górze. Już w połowie sierpnia informowaliśmy, że
                                                    abp Gocłowski zdecydował się wysłać prałata na emeryturę. Arcybiskup
                                                    potwierdził "Gazecie", że poważnie o tym myśli. Przy okazji śledztwa w sprawie
                                                    pedofilii wyszło na jaw, że ks. Jankowski miał zły wpływ na nastoletnich
                                                    ministrantów. Dawał im pieniądze, za które chłopcy kupowali alkohol i
                                                    narkotyki. - Od czasu, gdy wybuchła sprawa ks. Jankowskiego, arcybiskup, oprócz
                                                    normalnych rozmów z prałatem, formułuje swoje uwagi na piśmie i domaga się
                                                    pisemnych odpowiedzi - mówi osoba znająca realia gdańskiej kurii. - To normalna
                                                    procedura w Kościele, gdy trzeba zmierzyć się z trudna sprawą. Jak znam
                                                    arcybiskupa, zanim sięgnie po prawo kanoniczne, wyczerpie wszystkie możliwości
                                                    perswazji.

                                                    Według "Rzeczpospolitej" arcybiskup informuje w liście prałata, że jeśli nie
                                                    ustąpi, to podejmie kroki zgodne z kodeksem prawa kanonicznego.
                                                    (m 06-09-2004)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2272296.html
                                                  • Gość: Ed Re: Tajemnicza odpowiedź ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.09.04, 23:19
                                                    Metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski nie chce ujawnić jaką odpowiedź
                                                    otrzymał od księdza Henryka Jankowskiego na wystosowany według mediów w
                                                    sierpniu list, w którym miał wezwać prałata do ustąpienia z funkcji proboszcza
                                                    bazyliki św. Brygidy.

                                                    Według poniedziałkowej "Rzeczpospolitej", arcybiskup w piśmie kierowanym do
                                                    księdza miał dodatkowo napisać, że jeśli "prałat nie ustąpi sam, podejmie kroki
                                                    zgodne z kodeksem prawa kanonicznego". Gazeta napisała, że decyzję uzasadnił
                                                    zachowaniem ministrantów na plebanii, niszczeniem życia rodziny Sławomira R.

                                                    Gocłowski pytany w kontekście tej publikacji, czy ks. Jankowski odpowiedział na
                                                    pismo stwierdził: "Tak. Jesteśmy w korespondencji". Nie chciał ujawnić jednak
                                                    co napisał prałat. "Ja to zachowuję dla siebie" - odparł Gocłowski.

                                                    Arcybiskup pytany, kiedy zostaną podjęte jakieś decyzje wobec księdza,
                                                    powiedział, nawiązując wcześniej do niuansów prawa kanonicznego: "Zobaczymy -
                                                    życie trudne".

                                                    Według "Rz", ks. Jankowski otrzymał od metropolity gdańskiego pismo 20
                                                    sierpnia. Tymczasem podczas nabożeństwa w bazylice św. Brygidy 29 sierpnia ks.
                                                    Jankowski stwierdził, że nie ustąpi z funkcji proboszcza bazyliki. Dodawał, że
                                                    jest tam od 1970 roku i pozostanie.

                                                    Zapytany wówczas przez PAP, co będzie, jeśli metropolita odwoła go z funkcji
                                                    proboszcza, prałat Jankowski powiedział: "Arcybiskup musi mieć powody, a ja
                                                    pracuję normalnie. A to, że arcybiskupowi przeszkadzają media, nie interesuje
                                                    mnie". Ks. Jankowski oświadczył też dziennikarzom, że metropolita nie namawiał
                                                    go do rezygnacji z kierowania parafią.

                                                    Gdańska Prokuratura Okręgowa pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie
                                                    molestowania seksualnego nieletniego. O domniemanym wykorzystywaniu byłego
                                                    ministranta, obecnie 16-letniego Sławomira R. z Gdańska, powiadomił prokuraturę
                                                    miejscowy sąd rodzinny.

                                                    Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek
                                                    potwierdził, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza
                                                    parafii św. Brygidy w Gdańsku. Śledztwo prowadzone jest w sprawie, a nie
                                                    przeciwko konkretnej osobie.

                                                    Prawie dwa tygodnie temu zadecydowano o przeniesieniu postępowania do
                                                    Prokuratury Okręgowej w Elblągu ze względu na dobro śledztwa oraz dla
                                                    uniknięcia ewentualnych zarzutów o stronniczość wobec gdańskich prokuratorów.


                                                    info.onet.pl/975821,11,item.html
                                                  • Gość: Ed Ksiądz Jankowski: listy z kurii mnie nie obchodzą IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.09.04, 05:39
                                                    Ksiądz prałat Henryk Jankowski zaprzecza, by arcybiskup gdański Tadeusz
                                                    Gocłowski zażądał od niego dymisji.

                                                    Jeszcze w sierpniu napisaliśmy, że metropolita gdański chce dymisji ks.
                                                    Jankowskiego. Tydzień temu "Rzeczpospolita" doniosła, że arcybiskup wysłał już
                                                    do księdza list z żądaniem ustąpienia. Powód - demoralizacja nastoletnich
                                                    ministrantów na plebanii św. Brygidy.

                                                    - Czy arcybiskup wezwał księdza do ustąpienia z funkcji proboszcza św.
                                                    Brygidy? - zapytaliśmy prałata po wczorajszej mszy.

                                                    - Nie wezwał.

                                                    - Czy napisał list z sugestią, by ksiądz ustąpił?

                                                    - Nie napisał i nic mnie to nie obchodzi.

                                                    - Czy ksiądz koresponduje z arcybiskupem?

                                                    - Ja nie koresponduję. A o jakie listy pan pyta? Może o swoje listy miłosne?

                                                    W lipcu matka byłego ministranta powiedziała w gdańskiej prokuraturze, że
                                                    podejrzewa prałata o molestowanie seksualne syna. Śledczy jak dotąd nie zdobyli
                                                    dowodów na pedofilię, ale na jaw wyszły dziwne stosunki, panujące na plebanii
                                                    ks. Jankowskiego. Dawał nastolatkom duże kwoty pieniędzy, za które ci kupowali
                                                    alkohol i narkotyki. Ministranci nocowali na plebanii, zwyczajem było tam
                                                    całowanie chłopców przez księdza w usta "na pożegnanie".

                                                    I właśnie z tych powodów arcybiskup Gocłowski postanowił odesłać prałata na
                                                    emeryturę. Z naszych informacji wynika, że korespondencja arcybiskupa z
                                                    prałatem trwa nieprzerwanie od lipca, jednak procedura dymisji ks. Jankowskiego
                                                    formalnie się jeszcze nie rozpoczęła - metropolita gdański namawia księdza, by
                                                    ten sam podał się do dymisji.

                                                    Podczas wczorajszej mszy w św. Brygidzie ks. Jankowski znowu zaatakował
                                                    dziennikarzy piszących o jego sprawie: - Od 1989 roku media zajmują się
                                                    nieustannie propagandą antykościelną - powiedział w homilii, którą zakończył
                                                    apelem do wiernych: - Błagam was, zmobilizujcie się do walki z Judeo!

                                                    Apele duchownego są skuteczne. Jednym z organizatorów akcji obrony prałata jest
                                                    były gdański radny ZChN Ryszard Śnieżko.

                                                    - Demokratycznie przegłosowaliśmy hasła, pod którymi będziemy bronić księdza -
                                                    powiedział nam wczoraj pod kościołem Śnieżko. - Są to: „ »Gazeta Wyborcza «
                                                    antypolski szmatławiec” i „ »Dziennik Bałtycki « niemiecka gadzinówka”.

                                                    Wcześniej w obronie ks. Jankowskiego występowali już działacze LPR i Samoobrony.
                                                    (Marek Wąs 12-09-2004)
                                                    miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2281621.html
                                                  • Gość: Ed Re: Kościelna infamia IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 03:07
                                                    Rozpocząłem właśnie procedurę odwołania księdza Henryka Jankowskiego z funkcji
                                                    proboszcza parafii św. Brygidy - mówi arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski.

                                                    Decyzja zapadła na wczorajszym spotkaniu rady kapłańskiej i dziekanów diecezji
                                                    gdańskiej. Powody: demoralizacja młodzieży i infamia, czyli utrata dobrego
                                                    imienia.

                                                    Odwołanie to reakcja metropolity na zachowanie prałata, który odmówił
                                                    dobrowolnego przejścia na emeryturę.

                                                    - Na dziś ksiądz Jankowski pozostaje ciągle proboszczem - zastrzegł we
                                                    wczorajszej rozmowie z "Gazetą" arcybiskup. - Byliśmy cierpliwi tyle czasu,
                                                    więc możemy jeszcze trochę poczekać.

                                                    Arcybiskup już wcześniej wysłał do ks. Jankowskiego pierwszy dekret wzywający
                                                    go do ustąpienia. Prałat publicznie zapowiedział, że nie ma takiego zamiaru.
                                                    Taką też odpowiedź przesłał w liście arcybiskupowi.

                                                    Już w lipcu do mediów przeciekły informacje zeznaniach 16-letniego dziś
                                                    Sławomira R., kiedyś ministranta w św. Brygidzie. Chłopak powiedział w
                                                    prokuraturze, że otrzymał od księdza kilkanaście tysięcy złotych, które wydawał
                                                    m.in. na alkohol i narkotyki. Opowiedział, jak prałat całował go w usta, a on
                                                    godził się na to, żeby dalej dostawać pieniądze.

                                                    Teraz, zgodnie z prawem kanonicznym, metropolita zwoła specjalne kolegium, do
                                                    którego zaprosi dwóch innych proboszczów ze swojej diecezji. Prawdopodobnie
                                                    będą to infułat Stanisław Bogdanowicz i prałat Cezary Annusewicz. To
                                                    najbardziej szanowani gdańscy duchowni, zarazem gospodarze dwóch największych
                                                    gdańskich kościołów.

                                                    Kolegium wysłucha argumentów ks. Jankowskiego za pozostaniem na probostwie -
                                                    jeśli ten zechce je przedstawić. Jeśli kolegium podzieli poglądy abp.
                                                    Gocłowskiego, prałat będzie musiał odejść - od drugiego dekretu arcybiskupa nie
                                                    ma już odwołania.

                                                    Ks. Jankowski - jako emeryt - zostanie najprawdopodobniej kapelanem gdańskich
                                                    sióstr Brygidek, które wspierał przez 34-letni okres pracy.

                                                    Ksiądz prałat był wczoraj nieosiągalny dla "Gazety". W ostatnią niedzielę
                                                    powiedział nam, że nie ma nic do powiedzenia na temat swojej korespondencji z
                                                    arcybiskupem.
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2299981.html
                                                  • Gość: Ed Początek końca ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 15:51
                                                    Rozpocząłem właśnie procedurę odwołania księdza Henryka Jankowskiego z funkcji
                                                    proboszcza parafii św. Brygidy - mówi arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski.

                                                    Decyzja zapadła na wczorajszym spotkaniu rady kapłańskiej i dziekanów diecezji
                                                    gdańskiej. Powody: demoralizacja młodzieży i infamia, czyli utrata dobrego
                                                    imienia.

                                                    Odwołanie to reakcja metropolity na zachowanie prałata, który odmówił
                                                    dobrowolnego przejścia na emeryturę.

                                                    - Na dziś ksiądz Jankowski pozostaje ciągle proboszczem - zastrzegł we
                                                    wczorajszej rozmowie z "Gazetą" arcybiskup. - Byliśmy cierpliwi tyle czasu,
                                                    więc możemy jeszcze trochę poczekać.

                                                    Arcybiskup już wcześniej wysłał do ks. Jankowskiego pierwszy dekret wzywający
                                                    go do ustąpienia. Prałat publicznie zapowiedział, że nie ma takiego zamiaru.
                                                    Taką też odpowiedź przesłał w liście arcybiskupowi.

                                                    Już w lipcu do mediów przeciekły informacje zeznaniach 16-letniego dziś
                                                    Sławomira R., kiedyś ministranta w św. Brygidzie. Chłopak powiedział w
                                                    prokuraturze, że otrzymał od księdza kilkanaście tysięcy złotych, które wydawał
                                                    m.in. na alkohol i narkotyki. Opowiedział, jak prałat całował go w usta, a on
                                                    godził się na to, żeby dalej dostawać pieniądze.

                                                    Teraz, zgodnie z prawem kanonicznym, metropolita zwoła specjalne kolegium, do
                                                    którego zaprosi dwóch innych proboszczów ze swojej diecezji. Prawdopodobnie
                                                    będą to infułat Stanisław Bogdanowicz i prałat Cezary Annusewicz. To
                                                    najbardziej szanowani gdańscy duchowni, zarazem gospodarze dwóch największych
                                                    gdańskich kościołów.

                                                    Kolegium wysłucha argumentów ks. Jankowskiego za pozostaniem na probostwie -
                                                    jeśli ten zechce je przedstawić. Jeśli kolegium podzieli poglądy abp.
                                                    Gocłowskiego, prałat będzie musiał odejść - od drugiego dekretu arcybiskupa nie
                                                    ma już odwołania.

                                                    Ks. Jankowski - jako emeryt - zostanie najprawdopodobniej kapelanem gdańskich
                                                    sióstr Brygidek, które wspierał przez 34-letni okres pracy.

                                                    Ksiądz prałat był wczoraj nieosiągalny dla "Gazety". W ostatnią niedzielę
                                                    powiedział nam, że nie ma nic do powiedzenia na temat swojej korespondencji z
                                                    arcybiskupem.

                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2299981.html
                                                  • Gość: Ed Czy prałat się wstydzi? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 01:34
                                                    Prałat Jankowski zostanie prawdopodobnie skazany na emeryturę, co byłoby
                                                    najstraszliwszą chyba karą dla człowieka owładniętego obsesją władzy,
                                                    wierzącego przede wszystkim we własną świętą rację, świętą niemal w dosłownym
                                                    tego słowa znaczeniu. Tylko wcale nie za pychę swoją duchowny odpowie, a
                                                    prawdopodobnie za skandal obyczajowy.

                                                    A że molestowanie seksualne raczej trudno sobie wyobrazić w jego wieku, prałat
                                                    odejdzie zapewne w glorii bohatera, jako ten, którego posądzono tendencyjnie,
                                                    niesprawiedliwie, a i zapewne politycznie. A przecież nie tego antagoniści
                                                    księdza, w tym również ja – oczekiwaliśmy. Ja czekałem na jego wstyd, zwykły,
                                                    ludzki wstyd, którego osoby duchowne powinny mieć pokłady nieskończone, aby
                                                    nam, wiernym przykładem świecić. Wstydu nie będzie, będzie martyrologia.

                                                    Zdejmijmy na chwilę z księdza purpurowe szaty, ordery i insygnia, ubierzmy go w
                                                    zwykłe portki i sweter, siądźmy obok siedemdziesięcioletniego, dziarskiego
                                                    staruszka na parkowej ławeczce i posłuchajmy, co nam powie. Pan Henio Jankowski
                                                    opowie nam o spiskach, żydokomunie, swojej kombatanckiej przeszłości,
                                                    wymachiwać będzie pięścią i wykrzykiwać buńczuczne hasła, a my z ironicznym
                                                    uśmieszkiem politowania posłuchamy tylko tych pokrzyków, prosząc w duchu Pana
                                                    Boga o świadomą, zdrową starość. Potraktujemy Pana Henia raczej ze
                                                    współczuciem, nawet nie ze złością, bo starość ma swoje prawa i przywileje.
                                                    Współczuć będziemy rodzinie Pana Henia, osobom opiekującym się nim, życzyć im
                                                    będziemy cierpliwości i wyrozumienia, bo przekonywanie do swoich racji
                                                    bezkompromisowego, zdeterminowanego w swej niemocy człowieka, nie miałoby
                                                    sensu. Tak mogłoby to wyglądać, gdyby Pan Henio nie był księdzem. Niestety, pan
                                                    Henio księdzem jest, i to księdzem proboszczem.

                                                    Ma więc władzę, jego antysemicki, pełen wrogości bełkot jest zatem głosem
                                                    katolickiego ludu, jego doroczne, skandaliczne Groby Pańskie są Prawdą ku
                                                    opamiętaniu rządzących, jego polityczne kazania są słusznym wołaniem
                                                    chrześcijańskiej większości, a na przepych i rozmach zasłużył jak nikt,
                                                    obalając przecież ustrój i budując samodzielnie własny kościół, w którym może
                                                    teraz robić, co zechce.

                                                    Wstydu w Panu Henryku nie będzie już nigdy, bo zainfekowany jest wirusem
                                                    władzy. Podobną butę znamy z innych polskich przypadków polityków których
                                                    nazwiska wymieniać można by prawie bez końca, bo władza w naszym kraju zmienia
                                                    się, jak w kalejdoskopie. Wystarczy odrobina decyzyjności, aby uwierzyć w
                                                    siebie, w swoją nieomylność i wszechwiedzę, w misję i niemal
                                                    nadczłowieczeństwo. Ci, o których głośno, którzy przemawiają na forum, których
                                                    słuchamy, a i podziwiamy czasem – dziennikarz, minister, artysta i ksiądz –
                                                    każdy z nich działa dla ogółu, dla dobra ogólnego w poczuciu pełnionej misji.

                                                    Gdyby tak wszyscy Wielcy uczący nas i grzmiący na nas z trybun potrafili zdobyć
                                                    się od czasu do czasu na refleksję, przypomnieć sobie, w jakim celu działają i
                                                    po co ubiegali się o władzę, pewnie tzw. „dobro ogólne” nie dzieliło by się na
                                                    dwa dobra – Ich oraz Nasze, tylko byłoby dobrem wspólnym. No, ale jako, że
                                                    zdanie to zapachniało mocno komunizmem, poprzestanę tylko na apelu: bądźmy
                                                    ostrożni Z Tymi, Co Mówią, Że Mają Rację. Oni bowiem, tak, jak ksiądz Henryk
                                                    Jankowski, od wstydu się odzwyczaili.

                                                    Irek Migowski
                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,28914,wid,5827132,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Tajemniczy świadek w sprawie prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 01:40
                                                    Pojawił się kolejny świadek w śledztwie prowadzonym przez elbląską
                                                    prokuraturę w sprawie księdza Henryka Jankowskiego. Piotr J. trafił do
                                                    redakcji "Gazety Poznańskiej", by opowiedzieć o swoich kontaktach z prałatem.
                                                    Dlaczego zgłosił się do gazety? Jak twierdzi, mimo zgłoszenia chęci zeznań
                                                    prokuraturze, nikt do tej pory z nim nie rozmawiał.
                                                    21-letni Piotr J. już 12 sierpnia wysłał do prokuratury zawiadomienie w
                                                    sprawie dotyczącej ks. Henryka Jankowskiego. Twierdzi on, że bardzo dobrze
                                                    zna księdza. Mężczyzna pochodzi z jednej z miejscowości pod Gdańskiem. Od
                                                    kilku miesięcy mieszka w Poznaniu i tam pracuje. Ks. Jankowskiego zna - jak
                                                    mówi - od prawie ośmiu lat.
                                                    - Poznałem go, gdy miałem czternaście lat. Byłem wtedy na ucieczce z domu.
                                                    Nie miałem, co ze sobą zrobić. Zbliżała się noc, więc poszedłem do parku. Tam
                                                    pierwszy raz spotkałem księdza. Zaproponował nocleg i zawiózł mnie na
                                                    plebanię - powiedział dziennikarzowi "Gazety Poznańskiej" Piotr J.
                                                    Ostatni raz - jak twierdzi mężczyzna - był w odwiedzinach u ks. Jankowskiego
                                                    w tym roku podczas Wielkanocy. - Pomagałem w przygotowaniu ministrantów do
                                                    Triduum Paschalnego. Odjeżdżając, jak zawsze, dostałem od Henryka kopertę z
                                                    pieniędzmi - wspomina. Kilka miesięcy temu (na długo przed wybuchem afery z
                                                    księdzem Jankowskim w roli głównej) Piotr J. pojawił się również w
                                                    redakcji ,Dziennika Bałtyckiego". Wtedy opowiadał nam o swoich rzekomych
                                                    stosunkach homoseksualnych z jednym z gdańskich księży. J. skarżył się, że
                                                    świadczył mu usługi seksualne, za co ksiądz, mimo obietnic, nie chciał mu
                                                    płacić. O prałacie Jankowskim wspomniał wtedy, że jest jego dobrym znajomym. -
                                                    Gdy zostałem zaproszony do Jankowskiego na śniadanie wielkanocne, na
                                                    uroczystości pojawił się również ten mój ksiądz. Pokazałem go prałatowi i
                                                    wtedy on ujawnił mi jego imię i zdradził, z której jest parafii - mówił nam
                                                    Piotr J.
                                                    Po uroczystości Piotr J. okradł księdza, za co potem skazano go na 1000 zł
                                                    grzywny. - Musiałem odebrać swoje pieniądze. Potem tego żałowałem i się
                                                    przyznałem - stwierdził J.
                                                    Gdy światło dzienne ujrzały pierwsze artykuły opisujące bujne życie na
                                                    plebanii ks. Jankowskiego, Piotr J. wysłał pierwszy list do gdańskiej
                                                    prokuratury. Wobec braku reakcji prokuratury po dziesięciu dniach wysłał
                                                    kolejne pismo. Dopiero wtedy doczekał się odpowiedzi.
                                                    Beata Nowakowska z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformowała Piotra J.
                                                    pismem z 30 sierpnia, że sprawę prowadzi już nie gdańska, lecz elbląska
                                                    prokuratura i do niej powinien skierować pismo. Napisał więc do Elbląga, a w
                                                    końcu, 14 września, wysłał skargę do Prokuratury Krajowej w Warszawie,
                                                    opisując opieszałość prokuratury elbląskiej. W miniony weekend został wezwany
                                                    właśnie do Prokuratury Krajowej, w związku ze swoim pismem.
                                                    Dlaczego J. chce zeznawać w sprawie gdańskiego prałata? - Zbyt mocno mi to
                                                    ciąży. Po prostu chcę mieć już z tym raz na zawsze spokój - mówi,
                                                    zapewniając, że nie chodzi mu o pieniądze czy sławę.
                                                    O tajemniczym świadku w sprawie domniemanego molestowania nieletnich przez
                                                    gdańskiego prałata niewiele mówi Zbigniew Więckiewicz, szef Prokuratury
                                                    Okręgowej w Elblągu, która pod koniec sierpnia przejęła śledztwo od swoich
                                                    gdańskich kolegów. Zapytaliśmy wprost, czy osoba Piotra J. (podaliśmy pełne
                                                    brzmienie jego nazwiska) przewija się w aktach.
                                                    - To nazwisko nic mi nie mówi, ale rzeczywiście widziałem identyczne
                                                    inicjały. Być może chodzi o tę samą osobę - stwierdził prokurator.
                                                    Jak dodał Więckiewicz, "z tą osobą będą wykonywane czynności procesowe", co
                                                    oznacza, że mężczyzna zostanie wkrótce przesłuchany. Czy jego zeznania okażą
                                                    się druzgocące dla prałata, czy może zostaną uznane za wyssane z palca,
                                                    dowiemy się najszybciej po wizycie Piotra J. w Elblągu.

                                                    Wtorek, 28 września 2004r. Dziennik Bałtycki
                                                  • Gość: Ed Propozycja arcybiskupa dla ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 17:48
                                                    Zrzeczenie się probostwa parafii św. Brygidy zaproponował w czwartek księdzu
                                                    Henrykowi Jankowskiemu arcybiskup Tadeusz Gocłowski w liście do kapłanów
                                                    Achidiecezji Gdańskiej.


                                                    Ks. Henryk Jankowski, fot. PAP

                                                    "Nie sadzę, by miało się to stać na drodze administracyjnej dekretu biskupa,
                                                    który jest odpowiedzialny za powierzony jego trosce Kościół Diecezjalny" -
                                                    napisał arcybiskup.

                                                    Jednocześnie abp Gocłowski proponuje ks. Jankowskiemu podjęcie pracy w Centrum
                                                    Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku-Oliwie.

                                                    Arcybiskup napisał, że ma nadzieję, iż jego propozycja zostanie przez ks.
                                                    Jankowskiego przyjęta i będzie mógł on "ofiarnie pracować dla Kościoła i
                                                    Ojczyzny".

                                                    W rozmowie z dziennikarzami metropolita gdański podkreślił, że sytuacja w
                                                    parafii świętej Brygidy ma wpływ na obraz Kościoła w całej Polsce.

                                                    "List jest skierowany do kapłanów po to, żeby Kościół mógł nadal spokojnie
                                                    pracować nie tylko w kościele św. Brygidy w Gdańsku, ale w całej Polsce. Jest
                                                    10 tys. parafii i wszystkie normalnie funkcjonują, dlaczego ta jedna ma być
                                                    jakąś trybuną polityczną" - powiedział abp Gocłowski. Wyraził też nadzieję, że
                                                    ksiądz prałat Henryk Jankowski sam odejdzie z probostwa w kościele św. Brygidy.

                                                    Zapytany, co sądzi na temat wypowiedzi ks. Jankowskiego, który w jednej z
                                                    niedzielnych homilii oświadczył, że nie odejdzie ze swej parafii, abp Gocłowski
                                                    powiedział, że ks. Jankowski wyjaśnił mu, iż został źle zrozumiany: nie
                                                    powiedział, że nie odchodzi, tylko że chce realizować swój program życiowy.

                                                    Metropolita gdański dodał, że ten program życiowy można realizować nie tylko z
                                                    ambony w parafii św. Brygidy.

                                                    Abp Gocłowski podkreślił, że ambona ma łączyć ludzi wokół solidarności i
                                                    miłości chrześcijańskiej

                                                    "Kościelna ambona nie może stać się miejscem działań politycznych" - powiedział
                                                    arcybiskup Gocłowski. Podkreślił również, odnosząc się do wystąpień prałata
                                                    Jankowskiego, że kapłani nie powinni czuć się prorokami w tematyce politycznej
                                                    czy gospodarczej.

                                                    Arcybiskup opublikował list dotyczący problemów w archidiecezji związanych z
                                                    postawą i działalnością prałata Henryka Jankowskiego. Oprócz uczynienia z
                                                    ambony trybuny politycznej, zarzucił w nim również proboszczowi gdańskiej
                                                    parafii doprowadzenie do podziałów w społeczności wiernych.

                                                    "Wygłasza poglądy, które nie odzwierciedlają stosunku Kościoła do niektórych
                                                    ważnych problemów istniejących w relacjach między ludźmi" - napisał arcybiskup
                                                    Gocłowski, podkreślając, że rodzi to "klimat niechrześcijańskich reakcji w
                                                    stosunku do ludzi". "Nigdy kapłan nie może dzielić społeczeństwa" - czytamy
                                                    dalej w liście.

                                                    Arcybiskup Gocłowski postawił ponadto księdzu Jankowskiemu zarzut zachowań
                                                    wobec młodych, które "odbiegały i odbiegają od normalnego wpływu duszpasterza".
                                                    Zaznaczył jednak równocześnie, że odrzuca zarzuty o rzekomym popełnieniu
                                                    przestępstwa przez kapłana.

                                                    "Duszpasterz nie może pozostawać pod zarzutem braku respektu dla rodziców,
                                                    którzy wobec biskupa płaczą, że ich syn, pozostając w bliskich relacjach z
                                                    kapłanem, ucieka z domu, otrzymuje od kapłana pieniądze, nad którymi oni nie
                                                    mają żadnej kontroli, że ten syn zagrożony jest narkotykami, że nie chodzi do
                                                    szkoły. Nikt, nawet św. Jan Bosko, nie może zabrać syna swoim rodzicom, chyba
                                                    że byłaby taka decyzja sądu" - podkreślił abp Gocłowski.

                                                    "Mimo mego upominania gospodarz plebanii (ks. Jankowski - PAP) nie zaprzestał
                                                    przyjmować na plebanii chłopców, którzy nie są ministrantami (przynajmniej
                                                    niektórzy), a ich sposób zachowania wyzwala niepokojące podejrzenia mediów" -
                                                    napisał metropolita.

                                                    info.onet.pl/987098,11,item.html
                                                  • Gość: Ed Nie poddam się agresji kłamstwa IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 18:26
                                                    Kazanie księdza prałata Henryka Jankowskiego, wygłoszone w niedzielę, 26
                                                    września 2004 roku, podczas Mszy św. w bazylice św. Brygidy w Gdańsku

                                                    Miłosierna dobroć Boża nigdy nie przestanie budować dróg zbawienia i otwierać
                                                    ich na wolność każdego człowieka. To nadzieja ma zachęcać, aby w środowisku, w
                                                    którym biskup pełni posługę, rozpoznawał znaki życia zdolne do pokonania
                                                    szkodliwych, śmiercionośnych zalążków zła. Ta nadzieja wypełni serce biskupa
                                                    współczuciem i sprawi, że pochyli się nad cierpieniem każdego człowieka, aby
                                                    leczyć jego rany, zachowując zawsze nadzieję, że zagubiona owca może być
                                                    odnaleziona. Biskup postępując jak ojciec, brat i przyjaciel każdego człowieka,
                                                    będzie towarzyszył każdemu jako żywy obraz Chrystusa, naszej nadziei.
                                                    Jan Paweł II,
                                                    adhortacja "Pastores gregis"

                                                    Umiłowani Bracia i Siostry w Chrystusie Panu!
                                                    Dzisiejsze rozważania rozpocząłem fragmentem adhortacji papieskiej, którą
                                                    biskupi otrzymali od Ojca Świętego rok temu, na 25-lecie jego pontyfikatu.
                                                    Przytoczone tu słowa jak mało kiedy pasują do współczesności i skłaniają mnie
                                                    do refleksji nad rzeczywistością. Są one jakby życzeniami, które chcielibyśmy
                                                    skierować do naszych duszpasterzy, aby los naszego Narodu, los kapłanów i
                                                    wszystkich współobywateli był dla nich treścią posługi, aby chcieli służyć
                                                    bliźnim, tym, którzy złożyli swój los w ich ręce. Szczególnie dotyczy to
                                                    właśnie kapłanów, którzy w dniu przyjmowania święceń ślubują swojemu biskupowi
                                                    posłuszeństwo, jednocześnie ślubując wypełnianie swojej posługi wobec Boga i
                                                    ludzi w duchu Ewangelii i nauki Kościoła świętego. Przychodzą jednak takie
                                                    chwile, kiedy stajemy przed wewnętrznym dylematem, kiedy obraz, jaki maluje się
                                                    przed naszymi oczami, skłania nas ku myślom, że nie jesteśmy w stanie wypełnić
                                                    obu ślubów na raz!
                                                    Pozostaje nam wtedy Bóg, wiara i modlitwa. Ufność swoją pokładam w Bogu, w Jego
                                                    nieskończonej miłości i mądrości. Wielokrotnie w swoim życiu dokonywałem
                                                    wyborów. Przypominam sobie październik 1983 roku, gdy ks. bp Bronisław
                                                    Dąbrowski - ówczesny sekretarz Episkopatu Polski, ostrzegał mnie, że władze
                                                    chcą, abym zniknął z Gdańska. W swojej notatce z rozmowy z generałem Czesławem
                                                    Kiszczakiem w dniu 19 października 1983 roku ks. bp Dąbrowski
                                                    napisał: "19.10.1983 r. minister spraw wewnętrznych Czesław Kiszczak skarżył
                                                    się, że ks. Jankowski 'jest czupurny' i stwarza razem z ks.
                                                    Popiełuszką 'trudności kierownictwu politycznemu', a takich księży 'winno
                                                    oddawać się do kamedułów'. Episkopat... powinien nie tylko 'uspokoić', ale
                                                    usunąć ich ze stanowisk!".
                                                    Dziś zastanawiam się, czy historia zatoczyła aż tak wielkie koło, że chce się
                                                    wypełnić swoisty "testament" komuny?

                                                    Metoda niszczenia Kościoła
                                                    Ewangelia i Kościół uczą nas, że trzeba zawsze wybrać drogę prawdy,
                                                    sprawiedliwości i miłości bez odwlekania i bez paktowania! Bez lęku i strachu!
                                                    Ona jedyna zapewnia wejście do królestwa Bożego!
                                                    Znowu staję przed wyborem. Czy służyć Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i po prostu
                                                    Wam wszystkim, ludowi Bożemu, czy poddać się presji wrogów, i wbrew prawdzie i
                                                    sprawiedliwości zamilknąć i poddać się misternie knutej intrydze. Uważałem i
                                                    uważam nadal, że jest poniżej mojej godności tłumaczenie się z bzdurnych
                                                    insynuacji prasowych. Ale jeżeli te same insynuacje powtarza się jako argument
                                                    w ważnych decyzjach i powiela się kłamstwo bez nawet odrobiny chęci sprawdzenia
                                                    faktów, to muszę się odezwać i nazwać kłamstwo kłamstwem i draństwo draństwem!
                                                    Nie jest mi obojętny los Ojczyzny, nie jest mi obojętny los Narodu Polskiego,
                                                    choć dla wielu ta walka o godność i honor Polaka jest solą w oku. Nie raz
                                                    zarzucano mi politykierstwo, nie raz mówiło się o mieszaniu się Kościoła do
                                                    polityki, o rzekomym antysemityzmie i innych wymyślonych przywarach. Uczulam
                                                    Was więc, moi mili, po raz kolejny. Moim, Waszym, każdego z nas obowiązkiem
                                                    jest dbanie o prawdę, wskazywanie zła, wskazywanie na niemoralność i zagrożenia
                                                    płynące z odrzucenia Boga i hołdowania materialistycznemu porządkowi świata. To
                                                    właśnie jest największym zagrożeniem dla naszego społeczeństwa i Narodu!
                                                    Lecz to się nie podoba! To właśnie powoduje, że uderzono inaczej, ze strony, od
                                                    której najtrudniej się bronić. Przykre, że atak zaczyna przynosić skutki i
                                                    wrogowie już zacierają ręce, licząc na zwycięstwo nad prawdą... Przykre, że
                                                    także wśród kapłanów znaleźli się tacy, którzy świadomie i z premedytacją
                                                    powielają kłamstwa i oszczerstwa, realizując zadanie zniszczenia i oplucia ks.
                                                    Jankowskiego, bo przecież nie jest euroentuzjastą i śmie się upominać o Polskę!
                                                    Opowiadają bzdury o rzekomym bogactwie, o demoralizacji i wymyślają bzdury, na
                                                    które nie mają nawet cienia dowodu!
                                                    A przecież łatwo zauważyć, że metoda na niszczenie Kościoła jest wszędzie ta
                                                    sama! Pierwszym i podstawowym elementem ataku jest pozbawianie Kościoła
                                                    funduszów, zwłaszcza na jakąkolwiek działalność publiczną i charytatywną, by
                                                    nie miał wpływu na całe społeczeństwo. Robi się to głównie poprzez ogłaszanie
                                                    rzekomych bogactw Kościoła i duchownych w kraju nędzy, oczernianie duchownych
                                                    i - przytoczę tu za ks. prof. Czesławem Bartnikiem - "przedstawianie fałszywych
                                                    sondaży o słabej religijności 'oświeconych' Polaków, o braku wiary w dogmaty u
                                                    ogółu, o 'nierozumnej' religijności 'ciemnego ludu' i stała teza, że Radia
                                                    Maryja słuchają tylko starzy, niewykształceni i ciemniacy. Merytorycznie
                                                    atakuje się całą etykę ewangeliczną, przede wszystkim jednak szóste
                                                    przykazanie, czystość seksualną, celibat, śluby, wstrzemięźliwość seksualną,
                                                    opanowywanie namiętności, ascezę itp. Nie mówię już o stałej demoralizacji
                                                    dzieci i młodzieży pod tym względem. Jednocześnie z drugiej strony
                                                    rozpowszechnia się twierdzenia, że katolicy, zwłaszcza duchowni głoszący etykę
                                                    ewangeliczną, są całkowitymi kłamcami, bo skrycie uprawiają pedofilię,
                                                    homoseksualizm, wielką rozpustę i wszelkie zwyrodnienia. A świeckim narzucają w
                                                    tym względzie nieludzkie zakazy. (...) Tu dopiero rozumiemy, dlaczego i nasi
                                                    drapieżnicy wołają, by duchowni 'przyznali się' do takich różnych grzechów, co
                                                    będzie świadczyło o mocy Kościoła i ich 'cnocie'. Jest to oczywiście logika
                                                    perfidii. Media publiczne i niektóre środki pseudokatolickie są ściśle
                                                    wprzęgnięte w rozbijanie duchowieństwa, niższego i wyższego. Forsuje się
                                                    wszędzie osoby popierające przejście Kościoła na pozycje liberalne, przeciwne
                                                    linii Prymasa Wyszyńskiego, a odsuwa się w cień duchownych w pełni
                                                    prawowiernych i czujących Ojczyznę. Ogólnie zauważany jest fakt, że media
                                                    publiczne chcą uśmiercić milczeniem księdza arcybiskupa Józefa Michalika,
                                                    przewodniczącego Episkopatu Polski, ponieważ prowadzi politykę klasyczną, nie
                                                    rozwala Kościoła i nie odrywa go od prostego ludu i od Narodu. Analogicznie
                                                    zaczynają się ścierać dwa typy duszpasterzy, już nawet w seminariach
                                                    duchownych: typ Prymasa Wyszyńskiego - mocnej wiary, z kultem Matki Bożej
                                                    Królowej Polski i Chrystusa Króla, typ troszczący się o robotnika i chłopa, i
                                                    prostego człowieka, kochającego także swoją Ojczyznę, oraz typ liberalny -
                                                    relatywny w dogmatach i dyscyplinie kościelnej, antypatriotyczny, stroniący od
                                                    polityki, a zajmujący się jedynie ubogimi, chorymi i ludźmi patologicznymi. Ci
                                                    wszyscy 'modelarze' katolicyzmu bardzo się denerwują, kiedy ich zamysły są
                                                    ujawniane i kiedy Kościół się broni: 'Nic się nie dzieje - wołają. - Jesteście
                                                    tylko zaślepieni'. W sytuacji jednak terroryzmu medialnego znowu nie mamy
                                                    władzy, która by zapewniła nam bezpieczeństwo i sprawiedliwość".

                                                    Nie mogę milczeć
                                                    Moi mili, wiem i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że znowu zostanę
                                                    oskarżony o wykorzystywanie ambony, o nieposłuszeństwo i tak dalej... Ale całe
                                                    swoje życie poświęciłem Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie, której los jest dla mnie
                                                    najważniejszy. To z miłości do Polski, Narodu, ludzi, wśród których pracuję i
                                                    żyję, podjąłem działalność prowadzoną w mrocznych latach osiemdziesiątych,
                                                    wym
                                                  • Gość: Ed Re: Nie poddam się agresji kłamstwa - c.d.2 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 18:30
                                                    W sytuacji jednak terroryzmu medialnego znowu nie mamy władzy, która by
                                                    zapewniła nam bezpieczeństwo i sprawiedliwość".

                                                    Nie mogę milczeć
                                                    Moi mili, wiem i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że znowu zostanę
                                                    oskarżony o wykorzystywanie ambony, o nieposłuszeństwo i tak dalej... Ale całe
                                                    swoje życie poświęciłem Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie, której los jest dla mnie
                                                    najważniejszy. To z miłości do Polski, Narodu, ludzi, wśród których pracuję i
                                                    żyję, podjąłem działalność prowadzoną w mrocznych latach osiemdziesiątych,
                                                    wymagającą nie tylko samozaparcia, odwagi, nieustannego czuwania, ale również
                                                    gotowości spieszenia z pomocą tam, gdzie w mrokach kłamstwa czyniono Polakom
                                                    zło. Tę działalność kontynuuję do dnia dzisiejszego z takim samym oddaniem,
                                                    determinacją i ambicją, wypływającymi z mojej natury księdza i Polaka! Uważałem
                                                    i uważam nadal, że nie mogę jako kapłan milczeć, gdy widzę zło, i nie wskazywać
                                                    zagrożeń, jakie mogą płynąć z działań polityków, władzy, wrogów Polski i
                                                    Kościoła! Moim obowiązkiem jest piętnować każdy przejaw odchodzenia od nauki
                                                    Kościoła, tak w wymiarze ludzkim, jak również w wymiarze społecznym i narodowym!
                                                    W ostatnich tygodniach, wybierając moment powszechnego oburzenia społeczności
                                                    światowej na zjawisko pedofilii, które według mediów sterujących opinią z
                                                    natury rzeczy przypisane jest kapłanom katolickim pielęgnującym celibat, we
                                                    wszystkich środkach masowego przekazu w kraju i za granicą, w gazetach, radiu,
                                                    telewizji, internecie ogłoszono mnie pedofilem, złoczyńcą, z którym dzielna,
                                                    gdańska prokuratura niechybnie się rozprawi. Każdy inny, przytłoczony tak
                                                    potworną potwarzą, pewnie usunąłby się w cień. Ja atak przetrwałem. Prokuratura
                                                    po cichu wycofała się z głoszonego pomówienia i by rozmydlić sprawę własnej
                                                    nieodpowiedzialności, skierowała ją do innej miejscowości, licząc na to, że
                                                    może tak jak prokuratura w Elblągu rozprawiła się z ks. bp. Śliwińskim, tak
                                                    samo rozprawi się z ks. Jankowskim. Z pomówień pedofilii narodził się nagle
                                                    donośny zarzut antysemityzmu, odgrzewany po raz kolejny, który według polskiego
                                                    prawa jest także karany. Ale i w tym przypadku prokuratura nie chce mnie
                                                    ścigać. Dlaczego? Bo to wszystko jest nieprawda! Potem media ruszyły w kierunku
                                                    rzekomej demoralizacji młodzieży i występków, jakie miałyby jakoby mieć miejsce
                                                    na plebanii. Nie ma na to żadnych dowodów, więc teraz mówi się o utracie
                                                    dobrego imienia i - co za tym idzie - niemożności kierowania parafią. Te
                                                    argumenty powtarzane w ciągu ostatnich kilku dni mogą napawać mnie jedynie
                                                    smutkiem i wskazują jednoznacznie na podstępny charakter uknutej intrygi.
                                                    Następnym jej rozdziałem były wczorajsze publikacje prasowe, jakobym chciał
                                                    zostać senatorem i odejść od Kościoła. Jak łatwo zauważyć, "sensacyjne"
                                                    artykuły z pierwszych stron gazet napisali ci sami ludzie, którzy wcześniej
                                                    donosili usłużnie o pedofilii, molestowaniu i innych swoich chorych wizjach.
                                                    Dowodzi to jedynie tego, że w kłamstwie nie ma granic i każda, nawet największa
                                                    bzdura zostanie opublikowana, aby tylko jątrzyć, dzielić i zasiać ziarno
                                                    niezgody. Mówię publicznie, iż jako kapłan wybaczam i modlę się, ale jako
                                                    grzeszny człowiek brzydzę się takimi ludźmi, pseudodziennikarzami i takimi
                                                    mediami, które produkują takie kłamstwa!
                                                    Ukochani, przez czterdzieści lat posługi kapłańskiej współuczestniczyłem w
                                                    procesie społecznego dorastania kilku setek ministrantów i młodzieży.
                                                    Wszystkich ich obdarzałem sercem i miłością. Wszyscy są teraz dobrymi
                                                    obywatelami, a wielu z nich wspięło się wysoko na drabinie społecznej.
                                                    Jednak tak jak różni są ludzie, tak różna jest młodzież, którą otoczyłem swą
                                                    opieką. Nie wszyscy są ideałami. Ale to właśnie ci najtrudniejsi, ci najgorsi
                                                    najbardziej potrzebują pomocy! Nie sztuka otoczyć się ułożonymi klakierami!
                                                    Sztuką będzie pomóc tym, którzy zagubili się na swojej drodze życiowej, którzy
                                                    mają problemy i nie potrafią sami sobie z nimi poradzić! Gdyby św. Jan Bosko
                                                    żył w dzisiejszych czasach, też pewnie okrzyknięto by go pedofilem i rozwodzono
                                                    się nad tym, że się zadaje z łobuzami i marginesem i przygarnia do Kościoła
                                                    zdemoralizowaną młodzież... Nikt nie jest kryształowy, ale jeżeli jest choć
                                                    cień szansy wyprowadzić młodego człowieka na właściwą drogę, to muszę z niej
                                                    skorzystać! To nie ja demoralizuję młodzież, nikt mi nie może tego zarzucić!
                                                    Nigdy nie pozwoliłem na urządzenie na plebanii jakichkolwiek libacji czy też
                                                    picie alkoholu przez młodzież, co insynuowano w mediach! Nigdy nie tolerowałem
                                                    u nikogo złego zachowania wobec rodziców, zachowania, które narusza kanony
                                                    moralne czy etyczne, ani też nikt u mnie nie znajdował akceptacji dla swoich
                                                    złych zachowań!
                                                    Oskarżenia prasowe i insynuacje, na których opierają się takie zarzuty,
                                                    pochodzą albo z chorej wyobraźni, albo z wypowiedzi osób, co do uczciwości i
                                                    wiarygodności których można mieć wiele wątpliwości! Nigdy nie znalazł się nikt,
                                                    kto powiedziałby, że był, widział, uczestniczył - bo nikogo takiego być nie
                                                    może!
                                                  • Gość: Ed Re: Nie poddam się agresji kłamstwa - c.d.3 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 18:31
                                                    Nie wolno ulec
                                                    W mediach mówi się o rzekomym bogactwie, o odchodzeniu od cnoty ubóstwa i mówi
                                                    się o ks. Jankowskim - biznesmenie. Po raz kolejny mogę z czystym sumieniem
                                                    oświadczyć również, że nie posiadałem i nie posiadam żadnego majątku, nawet
                                                    samochodu czy mieszkania, nie mówiąc o kontach, akcjach, obligacjach czy innych
                                                    bogactwach! Czy to, że potrafię zorganizować przy pomocy życzliwych mi ludzi
                                                    największe nawet przyjęcie, koncert czy nadać odpowiednią oprawę każdej
                                                    uroczystości, ma być czymś złym? To, że są ludzie, którzy pomagają mi we
                                                    wszystkim, co robię, widząc w tym działanie dla dobra Polski i Kościoła, to ma
                                                    być coś złego? Nigdy nie akceptowałem "bylejakości" w tym, co robię, i się tego
                                                    nie wstydzę. To nie jest kwestia manifestowania bogactwa, to raczej kwestia
                                                    odbijania się od szarości i stereotypów, która być może kłuje w oczy, ale
                                                    raczej tylko wrogów.
                                                    Liczą się fakty i prawda, a nie wrogie artykuły prasowe. Wróg ma jeden cel.
                                                    Zniszczyć osobę, autorytet kapłana, a co za tym idzie, uderzyć w Kościół i
                                                    otworzyć furtkę dla następnych ataków. Jeśli ulegniemy - wygrali, i nie miejmy
                                                    potem pretensji, że dzieło niszczenia będzie prowadzone dalej. Gdy raz rozłupie
                                                    się skałę, monolit, wbijając klin, będzie wiadomo, że tędy droga i tak należy
                                                    postępować w przyszłości! Dlatego prośmy Boga na kolanach, ze wszystkich sił i
                                                    całego serca, aby tchnął mądrość w serca i otworzył oczy tym wszystkim, którzy
                                                    chcą wydawać swe sądy o innych. "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni" - mówi
                                                    Pismo Święte. A w innym miejscu mówi o tym, aby najpierw usunąć belkę z
                                                    własnego oka, a potem szukać źdźbła u innych...
                                                    Co się tyczy utraty dobrego imienia i "zamieszania wobec mojej osoby", to mogę
                                                    tylko powiedzieć, że to nie ja tworzę to zamieszanie, to nie ja publicznie i
                                                    poprzez "Gazetę Wyborczą" dochodzę do prawdy i to nie ja poddaję się nagonce,
                                                    której cel był widoczny na samym początku.
                                                    Dlatego też proszę Was wszystkich, Ukochani, o modlitwę. Ja ze swej drogi nie
                                                    ustąpię, bo nie poddam się agresji kłamstwa, obłudy, zazdrości i nikczemności!
                                                    Wiem, że jestem niewinny, i wiem, że nie ma i nie może być żadnego dowodu na
                                                    kłamstwa i potwarze, którymi jestem obrzucany. Kłamstwo pozostanie kłamstwem,
                                                    choćby powtarzało je tysiące dziennikarzy i w ślad za nimi powtarzali je ludzie
                                                    choćby w jak najlepszej wierze! Ja nie mogę sprzeniewierzyć się prawdzie, nie
                                                    mogę sprzeniewierzyć się Ewangelii i nie mogę sprzeniewierzyć się walce o
                                                    Polskę, o sprawiedliwość, o los przyszłych pokoleń. Z tego mnie Bóg rozliczy i
                                                    z tego, co uczyniłem, będę przed Nim odpowiadać! Wstępu do królestwa
                                                    niebieskiego nie da się kupić jak wczasów, nie da się zagwarantować żadnym
                                                    dekretem ani decyzją personalną. A tylko to się liczy i to jest nasz cel. Amen.
                                                    Tytuł i nadtytuły pochodzą od redakcji.

                                                    www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040930&id=my21.txt
                                                  • Gość: Ed Jankowski leci po ratunek do Papieża IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 07:17
                                                    Każdy kapłan może, a nawet powinien choć raz udać się z pielgrzymką do Stolicy
                                                    Piotrowej - tak, nie kryjąc ironii, abp Tadeusz Gocłowski zareagował w czwartek
                                                    wieczorem na nasz telefon z informacją, że ks. Henryk Jankowski właśnie
                                                    wylądował w Rzymie.

                                                    Na plebanii dowiedzieliśmy się, że prałat będzie zabiegał o audiencję u Papieża.

                                                    W czwartek metropolita gdański publicznie zarzucił ks. Jankowskiemu
                                                    demoralizację chłopców i sianie niezgody wśród Polaków.

                                                    - Kapłan nie może dzielić społeczeństwa - napisał abp Tadeusz Gocłowski w
                                                    liście otwartym i zarzucił ks. Jankowskiemu demoralizację chłopców.

                                                    O przyczynach, dla których trzeba odwołać prałata, metropolita poinformował
                                                    wczoraj w liście do kapłanów archidiecezji gdańskiej: "Duszpasterz nie może
                                                    pozostawać pod zarzutem braku respektu dla rodziców, którzy wobec biskupa
                                                    płaczą, że ich syn, pozostając w bliskich relacjach z kapłanem, ucieka z domu,
                                                    otrzymuje od kapłana pieniądze, nad którymi oni nie mają żadnej kontroli, że
                                                    ten syn zagrożony jest narkotykami, że nie chodzi do szkoły. (...) Wiem, że
                                                    zachowanie młodych - tolerowane przez Księdza Proboszcza na plebanii -
                                                    zdecydowanie odbiegało i odbiega od normalnego wpływu duszpasterza. Mimo mego
                                                    upominania gospodarz plebanii nie zaprzestał przyjmować chłopców, którzy nie są
                                                    ministrantami (przynajmniej niektórzy), a ich sposób zachowania wyzwala
                                                    niepokojące podejrzenia mediów" - napisał metropolita.

                                                    Abp. Gocłowski wypomina też prałatowi zaangażowanie w politykę: "Z ambony
                                                    uczynił trybunę polityczną, wygłasza poglądy, które nie odzwierciedlają
                                                    stosunku Kościoła do niektórych ważnych problemów, co wytwarza - może wbrew
                                                    intencjom kaznodziei - klimat niechrześcijańskich reakcji w stosunku do ludzi.
                                                    Nigdy kapłan nie może dzielić społeczeństwa."

                                                    W tym samym liście metropolita gdański daje ks. Jankowskiemu szansę na
                                                    dobrowolne zrzeczenie się probostwa. Wyraża nadzieję, że nie będzie musiał
                                                    uciekać się do "administracyjnego dekretu". Proponuje prałatowi podjęcie pracy
                                                    w Centrum Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku Oliwie. Prowadzone przez brygidki
                                                    Centrum (kompleks hotelowo-konferencyjny) stworzył właśnie ks. Jankowski. Po
                                                    odejściu z parafii mógłby zostać kapelanem oliwskich brygidek.

                                                    Ksiądz, który wcześniej zapewniał wielokrotnie, że nie odejdzie z kościoła św.
                                                    Brygidy, wczoraj nie odbierał telefonu. Rano wyleciał z Gdańska. Wieczorem TVN
                                                    podał, że jest już w Rzymie.

                                                    W obronę prałata zaangażował się Andrzeja Lepper, który na konferencji w
                                                    gdańskiej Samoobronie stwierdził: - Nie chcemy się mieszać do prawa
                                                    kanonicznego, ale robienie z odwołania księdza Jankowskiego pokazówki jest
                                                    naszym zdaniem nie do przyjęcia.

                                                    Przewodniczący Samoobrony deklarował swoje przywiązanie do kapłana, mówiąc, iż
                                                    będzie go bronił, tak jak zawsze broni ludzi biednych. - A ksiądz Jankowski
                                                    jest przecież człowiekiem biednym... - tu Lepper poszukał właściwego słowa -
                                                    ... moralnie. Zawsze z ks. prałatem współpracowałem i współpracuję - zakończył.

                                                    • W ub. tygodniu „Gazeta” poinformowała o wszczęciu przez arcybiskupa
                                                    przewidzianej prawem kanonicznym procedury odwołania prałata. W niedzielę ks.
                                                    Jankowski zaatakował metropolitę, mówiąc, że nie jest w stanie jednocześnie
                                                    wypełniać ślubów posłuszeństwa wobec biskupa i wobec Boga. Arcybiskup
                                                    odpowiedział: - Biskup w momencie święceń pyta kandydata na księdza: Czy
                                                    przyrzekasz mnie i moim następcom cześć i posłuszeństwo? Ten
                                                    odpowiada: „Przyrzekam”. Dopiero potem biskup może go wyświęcić.
                                                    (Marek Wąs, Marek Osiecimski)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2317009.html
                                                  • Gość: Ed Ofensywa prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 07:56
                                                    Prałat Henryk Jankowski zapowiedział podczas niedzielnej mszy, że nie
                                                    zrezygnuje z funkcji proboszcza w bazylice św. Brygidy.

                                                    - Ja ze swej drogi nie ustąpię, bo nie poddam się agresji kłamstwa, obłudy,
                                                    zazdrości, nikczemności. Wiem, że jestem niewinny, i wiem, że nie ma i nie może
                                                    być żadnego dowodu na kłamstwa i potwarze, którymi jestem obrzucany - mówił w
                                                    trakcie kazania. Wiernych poprosił o modlitwę. Na te słowa tłum zwolenników
                                                    prałata, który po brzegi wypełnił bazylikę, zareagował burzą oklasków. Wiele
                                                    osób podniosło ręce w geście solidarności z księdzem, krzyżując palce w
                                                    charakterystyczną literę "V".

                                                    - Nie mogę sprzeniewierzyć się walce o Polskę, o sprawiedliwość, o los
                                                    przyszłych pokoleń - grzmiał z ambony ks. Jankowski. - Z tego mnie Bóg rozliczy
                                                    i z tego co uczyniłem, będę przed Nim odpowiadać. Wstępu do Królestwa
                                                    Niebieskiego nie da się kupić jak wczasów, nie da się zagwarantować żadnym
                                                    dekretem ani decyzją personalną. Te ostatnie słowa odebrane zostały jako atak
                                                    na arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, który kilka dni temu rozpoczął procedurę
                                                    odwołania Jankowskiego. Takich tłumów w bazylice św. Brygidy nie widziano tu
                                                    już dawno. Jednak można było się ich spodziewać. Po ostatniej decyzji
                                                    arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, który wszczął procedurę odwołania ks.
                                                    Jankowskiego z funkcji proboszcza (powodem miała być demoralizacja młodzieży
                                                    oraz infamia, czyli utrata dobrego imienia), zwolennicy prałata zapowiadali, że
                                                    licznie stawią się w kościele, aby bronić duchownego. Prałat bardzo szybko
                                                    rozpoczął kazanie, na które wszyscy czekali z wyczuwalnym napięciem.

                                                    - Wielokrotnie w swoim życiu dokonywałem wyborów. Przypominam sobie październik
                                                    1983 r., gdy ks. bp Bronisław Dąbrowski, ówczesny sekretarz Episkopatu Polski,
                                                    ostrzegał mnie, że władze chcą, abym zniknął z Gdańska. Dziś zastanawiam się,
                                                    czy historia zatoczyła aż tak wielkie koło, że chce się wypełnić
                                                    swoisty "testament" komuny? - pytał Jankowski. Dalej dodał: - Znowu staję przed
                                                    wyborem. Czy służyć Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i po prostu Wam wszystkim,
                                                    ludowi Bożemu, czy poddać się presji wrogów i wbrew prawdzie i sprawiedliwości
                                                    zamilknąć i poddać się misternie knutej intrydze. Jankowski podkreślał niemal
                                                    co chwilę, że nie jest mu obojętny los Polski.

                                                    - Nieraz zarzucano mi politykierstwo, nieraz mówiło się o mieszaniu Kościoła do
                                                    polityki, o rzekomym antysemityzmie i innych wymyślonych przywarach -
                                                    powiedział prałat. Zaraz też odniósł się do pomysłu wielu swoich zwolenników
                                                    m.in. z otoczenia Radia Maryja oraz Komisji Międzyzakładowej "Solidarność"
                                                    Stoczni Gdańskiej, którzy chcieliby poprzeć ewentualne kandydowanie
                                                    Jankowskiego na senatora (pisaliśmy o tym w sobotnim wydaniu "Dziennika").
                                                    Prałat uznał to za spisek mediów. - Szkoda, że ksiądz tak to odebrał -
                                                    powiedział nam jeden z pomysłodawców wspierania ewentualnej kariery politycznej
                                                    Jankowskiego.

                                                    - Myśleliśmy, że prałat podziękuje za to, że go doceniamy i wtedy np.
                                                    zaprzeczy, aby miał kiedykolwiek stać się politykiem. W tym momencie jednak nas
                                                    zrugał. No, trudno. Henryk Jankowski zaatakował nie tylko media, co czynił
                                                    niemalże każdej niedzieli, ale też część duchowieństwa. - Przykre, że także
                                                    wśród kapłanów znaleźli się tacy, którzy świadomie i z premedytacją powielają
                                                    kłamstwa i oszczerstwa, realizując zadanie zniszczenia i oplucia ks.
                                                    Jankowskiego, bo przecież nie jest euroentuzjastą i śmie się upominać o Polskę.
                                                    Opowiadają bzdury o rzekomym bogactwie, o demoralizacji i wymyślają bzdury, na
                                                    które nie mają cienia dowodu - niemal krzyczał prałat. Zdecydowanej większości
                                                    osób zgromadzonych w bazylice wystąpienie Jankowskiego bardzo się podobało.

                                                    - Nie można skazywać kogoś, komu nie udowodniło się winy. Nie ma przestępstwa,
                                                    nie ma kary. Będziemy z całych sił wspierać prałata - powiedział po mszy
                                                    Bogusław Duffek, przewodniczący Komitetu Obrony Polskości, Kościoła i ks.
                                                    Prałata Henryka Jankowskiego.

                                                    Sporo było jednak osób, które wychodziły z bazyliki bardzo zmieszane. - Nie
                                                    wiem, co o tym sądzić - powiedziała starsza kobieta, którą zapytaliśmy o
                                                    komentarz. - Trochę mi się nie podoba, że prałat w taki sposób atakuje księży i
                                                    samego arcybiskupa. Czy rzeczywiście to wszystko to spisek? Sama nie wiem. Nie
                                                    mogliśmy skontaktować się z arcybiskupem Gocłowskim. Inni przedstawiciele kurii
                                                    nie chcieli komentować wypowiedzi ks. Jankowskiego.

                                                    (Waldemar Ulanowski)
                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,12591,wid,5824339,prasaWiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Kto prześladuje Kościół IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 08:03
                                                    Ewa Czaczkowska komentuje w "Rzeczpospolitej" list arcybiskupa Tadeusza
                                                    Gocłowskiego w sprawie odejścia z parafii świętej Brygidy księdza Henryka
                                                    Jankowskiego, skierowany do księży archidiecezji gdańskiej. Arcybiskup
                                                    poinformował w nim, że złożył księdzu Jankowskiemu propozycję, by "zrzekł się
                                                    parafii świętej Brygidy i podjął pracę w Centrum Ekumenicznym".

                                                    Zdecydowana reakcja arcybiskupa, mimo wcześniej podejmowanych prób, nastąpiła
                                                    dopiero wówczas, gdy wybuchł skandal na dużą skalę. Dzieje się tak nie pierwszy
                                                    raz. Podobnie było ze sprawą arcybiskupa Juliusza Paetza, następnie biskupa
                                                    Andrzeja Śliwińskiego - czytamy w dzienniku.

                                                    Skandale w Kościele są i będą, bo od duchownych o wiele więcej się wymaga, a
                                                    święcenia przed ludzkimi słabościami nie chronią. Problem leży gdzie indziej, w
                                                    przedłużaniu niezdrowych sytuacji. To niczego nie ratuje, a naraża na szwank
                                                    autorytet całego Kościoła. Uczciwe stawianie sprawy pomaga być bardziej
                                                    wiarygodnym.

                                                    Można wyrażać tylko nadzieję, że w tym przypadku arcybiskupowi Gocłowskiemu nie
                                                    zabraknie konsekwencji. Bo jak zauważył w liście do duchownych: "Nasze
                                                    niewłaściwe zachowanie jest najgroźniejszą formą prześladowania Kościoła" -
                                                    pisze Ewa Czaczkowska. (IAR)

                                                    Więcej:
                                                    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041001/publicystyka/publicystyka_a_3.html

                                                  • andrzej105 Re: Ofensywa prałata 15.04.05, 20:46
                                                  • Gość: Ed Bunt księdza Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 08:08
                                                    Prałat Henryk Jankowski grozi wypowiedzeniem posłuszeństwa arcybiskupowi
                                                    gdańskiemu Tadeuszowi Gocłowskiemu. W niedzielnej homilii stwierdził, że nie
                                                    jest w stanie wypełnić naraz ślubów posłuszeństwa wobec biskupa i wobec Boga

                                                    - Kapłani w dniu przyjmowania święceń ślubują swojemu biskupowi posłuszeństwo,
                                                    jednocześnie ślubując wypełnianie swojej posługi wobec Boga (...). Przychodzą
                                                    jednak takie chwile, kiedy stajemy przed wewnętrznym dylematem, kiedy obraz,
                                                    jaki maluje się przed naszymi oczami, skłania nas ku myślom, że nie jesteśmy w
                                                    stanie wypełnić obu ślubów naraz! - To odpowiedź ks. Jankowskiego na wszczętą w
                                                    ubiegłym tygodniu przez abp. Gocłowskiego procedurę usunięcia prałata z funkcji
                                                    proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Blisko tysiąc wiernych co chwila
                                                    przerywało kazanie gromkimi brawami. Aluzji do metropolity gdańskiego było w
                                                    homilii więcej.

                                                    - Przykre, że także wśród kapłanów znaleźli się tacy, którzy świadomie i z
                                                    premedytacją powielają kłamstwa i oszczerstwa, realizując zadanie zniszczenia i
                                                    oplucia księdza Jankowskiego - grzmiał prałat. - Doskonale zdaję sobie sprawę z
                                                    tego, że znowu zostanę oskarżony o wykorzystywanie ambony, o nieposłuszeństwo i
                                                    tak dalej (...). Prośmy Boga na kolanach, ze wszystkich sił i z całego serca,
                                                    aby tchnął mądrość w serca i otworzył oczy tym wszystkim, którzy chcą wydawać
                                                    swe sądy o innych. Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni, mówi Pismo Święte. A
                                                    w innym miejscu mówi o tym, aby najpierw usunąć belkę z własnego oka, a potem
                                                    szukać źdźbła u innych.

                                                    Ostatnie zdanie to aluzja do kłopotów metropolity z archidiecezjalnym
                                                    wydawnictwem Stella Maris, które według prokuratury było pralnią brudnych
                                                    pieniędzy.

                                                    Prałat zaprzeczył, by miał rozpocząć karierę polityczną senatora. O planach na
                                                    przyszłość powiedział: - Ja ze swojej drogi nie ustąpię, bo nie poddam się
                                                    agresji kłamstwa, obłudy, zazdrości i nikczemności! (...) Z tego mnie Bóg
                                                    rozliczy (...) Wstępu do Królestwa Niebieskiego nie da się kupić jak wczasów,
                                                    nie da się zagwarantować żadnym dekretem ani decyzją personalną.

                                                    Na pierwszy list - dekret nakazujący Jankowskiemu ustąpienie abp Gocłowski
                                                    dostał już od prałata odmowną odpowiedź. W tej sytuacji metropolita przystąpił
                                                    do powołania specjalnej rady proboszczów, która, zgodnie z prawem kanonicznym,
                                                    ma doradzić arcybiskupowi, co dalej z księdzem Jankowskim. Powodem odwołania
                                                    miałyby być zarzuty o demoralizowanie nastoletnich ministrantów i utrata
                                                    dobrego imienia. Na pytanie, czy treść kazania oznacza wypowiedzenie
                                                    posłuszeństwa biskupowi, wyraźnie poruszony ks. Jankowski
                                                    powiedział "Gazecie": - Wszystko jest w homilii, nic więcej nie mam do dodania.

                                                    Po mszy ok. 200 wiernych wzięło udział w wiecu pod kościołem. Nie obyło się bez
                                                    antysemickich ekscesów. "Gazeta" i Adam Michnik okazali się organizatorem
                                                    żydowskiego spisku wymierzonego w kościół. Dostało się
                                                    arcybiskupowi "Żydzińskiemu" [chodzi o abp. Józefa Życińskiego - red.], który
                                                    krytykował prałata w mediach. Zgromadzeni przed kościołem domagali się też
                                                    ustąpienia abp. Gocłowskiego, który "wydał wyrok na niewinnego człowieka".
                                                    Ostatnie kłopoty prałata mówcy porównywali do drogi krzyżowej, śpiewali
                                                    religijne i patriotyczne pieśni. Zwolennicy księdza umówili się na udział w
                                                    manifestacji, która ma wyruszyć w przyszłą niedzielę spod kościoła św. Brygidy.
                                                    Zagrozili, że jeżeli metropolita nie wstrzyma procedury odwołania prałata, będą
                                                    pikietować siedzibę kurii w Gdańsku-Oliwie.

                                                    Tymczasem własną pikietę zorganizowała w sobotę pod kościołem św. Brygidy...
                                                    posłanka SLD Joanna Senyszyn. - Protestowaliśmy w milczeniu przeciwko pedofilii
                                                    i deprawacji nieletnich, symbolem tych zwyczajów jest właśnie ksiądz Jankowski -
                                                    mówi posłanka.

                                                    Senyszyn i ok. 40 członków Antyklerykalnej Partii Postępu "Racja" starli się z
                                                    kilkunastoma działaczami Młodzieży Wszechpolskiej. Skończyło się na wyzwiskach
                                                    i rzucaniu jajkami. Dwóch członków MW dostało mandaty po 50 zł za zaśmiecanie
                                                    miasta.
                                                    (Marek Wąs, Marek Sterlingow)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2305822.html
                                                  • Gość: Ed Ks. Jankowski jest człowiekiem przerażonym IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 14:51
                                                    Ksiądz Adam Boniecki powiedział, że ksiądz Henryk Jankowski, który odmawia
                                                    zrzeczenia się probostwa gdańskiej parafii świętej Brygidy, stoi na z góry
                                                    straconej pozycji.


                                                    fot. TVN24

                                                    Redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" dodał, że wypowiedzi i działania
                                                    prałata sprawiają wrażenie, że jest człowiekiem przerażonym, który stracił
                                                    kontrolę nad emocjami.

                                                    Ks. Adam Boniecki uważa, że list abpa Tadeusza Gocłowskiego do kapłanów
                                                    diecezji gdańskiej, z wezwaniem ks. Henryka Jankowskiego do zrzeczenia się
                                                    probostwa parafii św. Brygidy, tworzy pewne procedury, wzory postępowania,
                                                    które w sytuacjach w Kościele polskim były do tej pory właściwie nieznane.

                                                    W liście udostępnionym mediom w czwartek abp Gocłowski zaproponował ks.
                                                    Jankowskiemu odejście z probostwa i podjęcie pracy w Centrum Ekumenicznym św.
                                                    Brygidy w Gdańsku. Napisał m.in., że prałat uczynił z ambony trybunę
                                                    polityczną, tolerował także zachowanie młodych chłopców na plebanii, które
                                                    zdecydowanie odbiegało i odbiega od normalnego wpływu duszpasterza.

                                                    "Wydaje mi się, że to są takie ważne lekcje. Rozwiązanie takiego problemu jest
                                                    bardzo powolne, z trudem, w mękach, z błędami, ale przeciera drogę sytuacjom,
                                                    które może będą rozwiązywane sprawniej, szybciej i skuteczniej" - powiedział w
                                                    piątek w radiowej Trójce ks. Boniecki list metropolity gdańskiego.

                                                    Zdaniem ks. Bonieckiego, list ten jest bardzo dobrym wzorem, jak zmierzać do
                                                    celu, który jest nieunikniony, a jednocześnie po chrześcijańsku, z miłością,
                                                    dać szansę człowiekowi do końca, żeby wyszedł z pewnej sytuacji z honorem.

                                                    Dodał, że list ten przyjął z pewnym podziwem. Według niego, z jednej strony
                                                    stanowi on element procedury nieprzewidziany przez prawo kanoniczne. A z
                                                    drugiej "w sposób bardzo wyważony i kulturalny właściwie mówi o co chodzi,
                                                    nigdzie nie przekraczając tej granicy dyskrecji, taktu, rozróżnienia między
                                                    podejrzeniem a oskarżeniem".

                                                    Pytany, czy przebywający obecnie w Rzymie prałat Jankowski może ubiegać się o
                                                    audiencję u Jana Pawła II, ks. Boniecki powiedział: "Nie sądzę. Papież ogromnie
                                                    nie lubi wkraczać na teren kompetencji niższych organów. Tutaj jest pełna
                                                    kompetencja biskupa miejscowego i mówiąc tak nieelegancko, papież tu nie ma nic
                                                    do roboty".

                                                    Zdaniem ks. Bonieckiego, finał sprawy proboszcza kościoła św. Brygidy może być
                                                    dwojaki: odejdzie mówiąc, że jest niewinną ofiarą lub pozostanie uparty,
                                                    powodując małą schizmę.

                                                    "Sądzę, że kiedy przyjdzie dekret o odwołaniu, ks. Jankowski powie: »Amen.
                                                    Koniec. Broniłem się jak mogłem. Jestem niewinną ofiarą. Odchodzę«. Mam
                                                    nadzieję, że tyle rozsądku ludzkiego, nie tylko kapłańskiego w nim pozostało" -
                                                    powiedział ks. Boniecki.

                                                    Jako "skrajnie drugie rozwiązanie" wymienił sytuację, w której ks. Jankowski
                                                    pozostanie uparty i "będziemy mieli do czynienia z jakąś taką małą schizmą,
                                                    która powstanie, zrobi się wokół niej trochę szumu, a potem zwiędnie, uschnie".

                                                    Według Kodeksu Prawa Kanonicznego, kary za nieopuszczenie stanowiska w
                                                    przypadku odsunięcia z funkcji proboszcza przez arcybiskupa są takie: w
                                                    pierwszej kolejności całkowita bądź częściowa suspensa, czyli odsunięcie od
                                                    wykonywania obowiązków kapłańskich, takich jak odprawianie mszy czy spowiadanie.

                                                    Drugim stopniem kar są tzw. interdykty, mogą one mieć charakter personalny lub
                                                    lokalny. Wykluczają osobę lub grupę osób z uczestnictwa w życiu religijnym.
                                                    Interdykty lokalne zakazują sprawowania kultu na danym obszarze.

                                                    Najcięższą zaś karą jest ekskomunika, czyli wyłączenie ze wspólnoty Kościoła.

                                                    info.onet.pl/987629,11,item.html
                                                  • edico Re: PRAŁAT BUDUJE MARKET 12.08.05, 18:24
                                                    Gość portalu: fret napisał(a):

                                                    > Nasz ukochany Prałat postanowił wybudować market w którym będzie sprzedawane
                                                    > jego wino, wyroby z bursztynu, oraz jego publikacje i pamiątki.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=27644961
                                                  • Gość: Ed "Rzeczpospolita" o liście arcybiskupa Gocłowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 14:54
                                                    Ewa Czaczkowska komentuje list arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego w sprawie
                                                    odejścia z parafii świętej Brygidy księdza Henryka Jankowskiego, skierowany do
                                                    księży archidiecezji gdańskiej.

                                                    Arcybiskup poinformował w nim, że złożył księdzu Jankowskiemu propozycję,
                                                    by "zrzekł się parafii świętej Brygidy i podjął pracę w Centrum Ekumenicznym".

                                                    "Zdecydowana reakcja arcybiskupa, mimo wcześniej podejmowanych prób, nastąpiła
                                                    dopiero wówczas, gdy wybuchł skandal na dużą skalę. Dzieje się tak nie pierwszy
                                                    raz. Podobnie było ze sprawą arcybiskupa Juliusza Paetza, następnie biskupa
                                                    Andrzeja Śliwińskiego" - czytamy w dzienniku.

                                                    "Skandale w Kościele są i będą, bo od duchownych o wiele więcej się wymaga, a
                                                    święcenia przed ludzkimi słabościami nie chronią. Problem leży gdzie indziej, w
                                                    przedłużaniu niezdrowych sytuacji. To niczego nie ratuje, a naraża na szwank
                                                    autorytet całego Kościoła. Uczciwe stawianie sprawy pomaga być bardziej
                                                    wiarygodnym. Można wyrażać tylko nadzieję, że w tym przypadku arcybiskupowi
                                                    Gocłowskiemu nie zabraknie konsekwencji. Bo jak zauważył w liście do
                                                    duchownych: »Nasze niewłaściwe zachowanie jest najgroźniejszą formą
                                                    prześladowania Kościoła«" - pisze Ewa Czaczkowska w komentarzu "Kto prześladuje
                                                    Kościół" w "Rzeczpospolitej".
                                                    info.onet.pl/987538,11,item.html
                                                  • Gość: Ed Obrońcy księdza Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 15:12
                                                    Obrońcy księdza Henryka Jankowskiego są zaskoczeni i oburzeni decyzją
                                                    arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, który rozpoczął przygotowanie procedury
                                                    usunięcia prałata z parafii św. Brygidy w Gdańsku. Zamierzają ostro
                                                    protestować - pisze "Super Express".

                                                    Ich zdaniem, arcybiskup Gocłowski złamał dane słowo, iż wszelkie decyzje będzie
                                                    podejmował po zakończeniu postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową
                                                    w Elblągu. Decyzje te uderzają w bastion polskości i Solidarności, jakim jest
                                                    parafia św. Brygidy - oburza się Bogusław Duffek z Komitetu Obrony Polskości,
                                                    Kościoła i księdza prałata Henryka Jankowskiego.

                                                    "Super Express" informuje w korespondencji z Gdańska, że komitet zamierza
                                                    wystosować "ostry protest" do arcybiskupa Gocłowskiego. Duffek zapewnia, że Na
                                                    pewno będą dalsze akcje. Na kurię spadną gromy ze strony wiernych - ostrzega
                                                    hierachę.

                                                    Ksiądz Jankowski wczoraj nie był tak pewny siebie. Sam otworzył dziennikarzom
                                                    drzwi swojej plebanii. Był wyciszony i wyraźnie smutny. Na pytanie, czy
                                                    odejdzie z parafii, powiedział: Nie chcę o tym rozmawiać - relacjonuje "Super
                                                    Express". (PAP)
                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,9916,wid,5810572,prasaWiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Posłuszeństwo biskupowi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 22:49
                                                    Ksiądz Henryk Jankowski z ambony uczynił trybunę polityczną, wygłasza opinie,
                                                    które nie odzwierciedlają poglądów Kościoła - stwierdza w liście do kapłanów
                                                    archidiecezji gdańskiej tamtejszy zwierzchnik arcybiskup metropolita Tadeusz
                                                    Gocłowski

                                                    Wydarzenia, które mają miejsce od kilku miesięcy w kościele gdańskim, rzutują
                                                    na cały Kościół w Polsce. Dziękujemy Panu Bogu za wiarę, która jest faktem w
                                                    życiu Polaków. Na tle sekularyzującej się Europy jesteśmy społeczeństwem, które
                                                    w ogromnym procencie utożsamia się z życiem Kościoła. Ostatnie 26 lat, gdy Jan
                                                    Paweł II - papież z rodu Polaków - służy Kościołowi, religijność Polaków nie
                                                    tylko się utrzymuje, ale - jestem o tym przekonany - pogłębia się.

                                                    Próby pokłócenia

                                                    Oczywiście! Jesteśmy tylko ludźmi, mamy swoje słabości, ale też wiemy, że
                                                    Miłosierdzie Boże jest największym przymiotem Boga Wszechmogącego
                                                    [por. "Dzienniczek", 951 - chodzi o tekst św. Faustyny - red.] i dlatego Polacy
                                                    korzystają często z sakramentu pokuty. Dziękujemy Panu Bogu za liczne powołania
                                                    kapłańskie, których wzrost w tym roku odnotowaliśmy.

                                                    Mając świadomość tego dobra, trzeba wszystko zrobić, by nie stracić czujności,
                                                    bo zło zawsze nam zagraża, a metoda, którą nieprzyjaciel Boga często się
                                                    posługuje, to próba rozbicia, poróżnienia, skłócenia uczniów Chrystusa.
                                                    Odnotowujemy to już w czasach apostolskich. Należy też z niepokojem stwierdzić,
                                                    że wykorzystuje się w tym celu próbę skłócenia biskupa z kapłanem. Mówimy w
                                                    wyznaniu wiary "Wierzę w jeden, święty i apostolski Kościół".

                                                    Kapłan tylko wówczas jest silnym ogniwem w strukturze Kościoła - Mistycznego
                                                    Ciała Chrystusa - gdy pozostaje w jedności z biskupem i dlatego biskup w
                                                    momencie jego święceń pyta kandydata: "Czy przyrzekasz mnie i moim następcom
                                                    cześć i posłuszeństwo?". Ten odpowiada: "Przyrzekam". Dopiero potem może go
                                                    biskup wyświęcić. Kapłani o tym pamiętają, bo wiedzą, że to jest warunek, by
                                                    mogli oni być sługami Chrystusa i szafarzami Jego tajemnic.

                                                    Mamy wolne państwo

                                                    Czas, w którym żyjemy, wyjątkowo nas sprawdza. Mieliśmy doświadczenie z okresu
                                                    państwa komunistycznego, gdy świątynia była jedyną przestrzenią wolności.
                                                    Wiedzieliśmy jednak, że i wówczas trzeba było czuwać, by nie naruszyć strefy
                                                    religijnej. Wielki Prymas Tysiąclecia prosił kapłanów, by tematów ściśle
                                                    politycznych nie podejmowali. On - wielki Prymas - zajmował stanowisko, gdy to
                                                    było potrzebne. Już w naszych czasach, na styku epok, Jan Paweł II mówił "do
                                                    nas i za nas". Okazuje się, że niektórzy z rozpędu nie zauważyli, że żyjemy w
                                                    czasach, gdy mamy wolne państwo, a w nim parlament z oficjalną opozycją i
                                                    dlatego kapłani w kościele, a nawet w rozgłośni radiowej nie muszą i nie
                                                    powinni być trybunami politycznymi. Niech robią to posłowie. Tymczasem
                                                    posłowie, zamiast wykorzystać mądrze swą pozycję w parlamencie, piszą listy do
                                                    biskupa, usiłując paraliżować jego autonomiczne uprawnienia w stosunku do
                                                    decyzji personalnych.

                                                    Kapłan nie może dzielić

                                                    W tym kontekście warto przywołać sprawę księdza Henryka Jankowskiego. W liście
                                                    do niego skierowanym napisałem o jego niewątpliwych wysiłkach zmierzających do
                                                    służby ludziom pracy, jego uzgodnionej z biskupem posłudze w stosunku do
                                                    przywódców związkowych w okresie stanu wojennego i po nim, jego ofiarnej pracy
                                                    nad odbudową kościoła św. Brygidy. Ale u tego kapłana jakby czas się zatrzymał.
                                                    Z ambony uczynił trybunę polityczną, wygłasza poglądy, które nie
                                                    odzwierciedlają stosunku Kościoła do niektórych ważnych problemów istniejących
                                                    w relacjach między ludźmi, co wytwarza - może wbrew intencjom kaznodziei -
                                                    klimat niechrześcijańskich reakcji w stosunku do ludzi. Nigdy kapłan nie może
                                                    dzielić społeczeństwa. Nie powinny tego czynić media, które też są zobowiązane
                                                    do respektowania zasad etycznych. Kapłan nie może podniecać nastrojów, które
                                                    kłócą się z modlitewną atmosferą Ludu Bożego w świątyni, wyzwalają emocje,
                                                    które są negacją zgromadzenia liturgicznego.

                                                    Ludzie zaciskają pięści

                                                    „Solidarność” to wielkie osiągnięcie naszego polskiego społeczeństwa. Z jej
                                                    idealizmu skorzystała cała Europa Środkowo-Wschodnia. Jej etos musi pozostać
                                                    trwałym dobrem w wymiarach ogólnochrześcijańskich. Jan Paweł II mówił w Sopocie
                                                    przed pięciu laty: „Słyszałem wtedy w Gdańsku od was: »nie ma wolności bez
                                                    solidarności «”. Dziś wypada powiedzieć: „nie ma solidarności bez miłości”.
                                                    Więcej, nie ma przyszłości człowieka i narodu bez miłości, która przebacza,
                                                    choć nie zapomina, która jest wrażliwa na niedolę innych, która nie szuka
                                                    swego, ale pragnie dobra dla drugich, tej miłości, która służy, zapomina o
                                                    sobie i gotowa jest do wspaniałomyślnego dawania... Dzisiaj potrzeba światu i
                                                    Polsce ludzi mocnych sercem, którzy w pokorze służą i miłują, błogosławią, a
                                                    nie złorzeczą i błogosławieństwem ziemię zdobywają” (5 VI 1999, Sopot).

                                                    Być może niektórzy ludzie, stojący pod amboną albo otwierający głośniki
                                                    radiowe, chcą słuchać czegoś innego i niestety czasem słyszą, i wychodzą z
                                                    kościoła, zaciskając pięści, zamiast wyciągać do innych otwartą ciepłą dłoń.
                                                    Musimy to sobie spokojnie powiedzieć, i to w prawdzie; w prawdzie
                                                    niemanipulowanej, niezakłamanej, nieposługującej się religijnymi sloganami
                                                    popartymi skrajnym, czyli grzesznym, nacjonalizmem. Nasze niewłaściwe
                                                    zachowanie jest najgroźniejszą formą prześladowania Kościoła.

                                                    Na plebanii

                                                    Do tego dochodzą jeszcze niepokojące zjawiska, obok których biskup nie może
                                                    przechodzić obojętnie. Duszpasterz nie może pozostawać pod zarzutem braku
                                                    respektu dla rodziców, którzy wobec biskupa płaczą, że ich syn, pozostając w
                                                    bliskich relacjach z kapłanem, ucieka z domu, otrzymuje od kapłana pieniądze,
                                                    nad którymi oni nie mają żadnej kontroli, że ten syn zagrożony jest
                                                    narkotykami, że nie chodzi do szkoły. Nikt, nawet św. Jan Bosko, nie może
                                                    zabrać syna swoim rodzicom, chyba że byłaby taka decyzja sądu. Zawsze
                                                    odrzucałem zarzut o przestępczym zachowaniu księdza Henryka Jankowskiego
                                                    podnoszony przez media, bo niczego nie udowodniono. Natomiast wiem, że
                                                    zachowanie młodych - tolerowane przez księdza proboszcza Jankowskiego na
                                                    plebanii - zdecydowanie odbiegało i odbiega od normalnego wpływu duszpasterza.
                                                    Mimo mego upominania gospodarz plebanii nie zaprzestał przyjmować chłopców na
                                                    plebanii, którzy nie są ministrantami (przynajmniej niektórzy), a ich sposób
                                                    zachowania wyzwala niepokojące podejrzenia mediów.

                                                    Atmosfera w kościele, atmosfera na plebanii - mimo uprzednich zasług tego
                                                    znanego kapłana - wyczerpuje wszystkie znamiona treści kanonu 1740 i 1741,
                                                    które polecają biskupowi podjęcie działań przewidzianych przez prawo. A treść
                                                    ta jest następująca: "Gdy posługiwanie jakiegoś proboszcza, na skutek jakiejś
                                                    przyczyny, nawet bez jego poważnej winy, staje się szkodliwe lub przynajmniej
                                                    nieskuteczne, może on zostać usunięty z parafii przez biskupa diecezjalnego.
                                                    Przyczyny, dla których proboszcz może być usunięty z parafii, zgodnie z
                                                    przepisami prawa, są następujące: 1o sposób postępowania, który przynosi
                                                    kościelnej wspólnocie poważną szkodę lub zamieszanie..." (kan. 1740-1741). W
                                                    190 parafiach Kościoła gdańskiego pracuje prawie siedmiuset kapłanów, którzy
                                                    ofiarnie pracują i z niepokojem obserwują tę jedną parafię, która wcale nie
                                                    odzwierciedla ich stylu życia i ich kapłańskiej apostolskiej pracy.

                                                    Znam księdza proboszcza Henryka Jankowskiego od 43 lat. Byłem jego profesorem w
                                                    Seminarium Gdańskim. Znam nie tylko jego ambicję, ale i miłość do Kościoła i
                                                    jestem przekonany, że moja propozycja, by zrzekając się parafii św. Brygidy,
                                                    podjął pracę w Centrum Ekumenicznym św. Brygidy, które zorganizował na prośbę i
                                                    z polecenia Przełożonej Generalnej tego Zakonu Matki Tekli Famiglietti,
                                                    zostanie przez niego przyjęta i będzie mógł ofiarnie pracować dla Kościoła i
                                                    Ojczyzny. Nie sądzę, by miało się to stać na drodze administracyjn
                                                  • Gość: Ed Co w Rzymie robi prałat Jankowski? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.10.04, 09:19
                                                    Poprosił o audiencję u Papieża? Jest z wizytą w siedzibie zakonu sióstr
                                                    brygidek? Uczestniczy w konferencji? A może jest na badaniach lekarskich? -
                                                    spekulacje w mediach na temat tajemniczego wyjazdu prałata do Rzymu nie mają
                                                    końca. A jaka jest prawda?

                                                    - To po prostu dobrze brzmi: poleciał do Rzymu! Ale prawda jest taka, że na
                                                    audiencję u Papieża nie ma szans - mówi ks. Adam Boniecki, redaktor
                                                    naczelny "Tygodnika Powszechnego" - Jan Paweł II nie cierpi wkraczać w
                                                    kompetencje niższych organów.

                                                    W siedzibie zakonu brygidek w stolicy Włoch, gdzie zazwyczaj zatrzymuje się ks.
                                                    Jankowski, asystentka Tekli Famiglietti, przełożonej zakonu, nie chce
                                                    powiedzieć, czy ksiądz przyjął już propozycję pracy w Centrum Ekumenicznym
                                                    zakonu w Gdańsku. - Nie mogę o tym mówić. Jeszcze go u nas nie było.

                                                    Wiele wskazuje, że choć swoim zwolennikom ks. Jankowski zasugerował, że jedzie
                                                    interweniować u Papieża, to tak naprawdę chce odpocząć od zamieszania w
                                                    Gdańsku, zwłaszcza że list arcybiskupa (czytaj obok) nie pozostawiał
                                                    wątpliwości, że jak prałat nie odejdzie, zostanie odwołany dekretem.

                                                    Ks. Jankowski wcześniej zapewniał wielokrotnie, że nie opuści kościoła św.
                                                    Brygidy. W Rzymie nie przesądzał, jak się zachowa. - Powiem, jak będzie czas -
                                                    odparł rzymskiemu korespondentowi TVN, który spotkał wczoraj go przed Papieskim
                                                    Instytutem Polskim, w którym prałat nocuje.

                                                    Zdaniem ks. Bonieckiego prałat stoi na straconej pozycji i bez względu na
                                                    wszystko będzie musiał odejść z parafii. - Sprawia wrażenie przerażonego. Teraz
                                                    powinien trochę ochłonąć i pomyśleć - mówi szef "Tygodnika Powszechnego".

                                                    Ks. Jankowski tuż przed wyjazdem poprosił swoich zaufanych zwolenników, by pod
                                                    jego nieobecność (wróci najwcześniej w poniedziałek) nie urządzać żadnych
                                                    demonstracji. - Prałat poprosił mnie o to osobiście. W najbliższą niedzielę nie
                                                    będzie więc żadnego wiecu - mówi Wojciech Podjacki, jeden z obrońców prałata.



                                                    Ciężkie miesiące prałata

                                                    Zamieszanie wokół prałata trwa już od lipca, kiedy wyszło, że prokuratura
                                                    wyjaśnia, czy ksiądz mógł molestować seksualnie jednego z ministrantów. Choć
                                                    śledztwo nie potwierdziło zarzutów, na jaw wyszły szczegóły z życia parafii -
                                                    drogie prezenty, tolerowanie alkoholu wśród nieletnich itp. Pod wpływem tych
                                                    informacji w sierpniu abp Tadeusz Gocłowski zdecydował się odwołać go z funkcji
                                                    proboszcza, zwłaszcza że ten "podpadł" mu już wcześniej antysemickimi
                                                    stwierdzeniami. W ostatnia środę biskup wystosował list do kapłanów z
                                                    informacją o swoich intencjach wobec prałata - ma zrezygnować z parafii i
                                                    podjąć pracę Centrum Ekumenicznym zakonu Brygidek. Dodał, iż jest przekonany,
                                                    że obejdzie się bez dekretu w tej sprawie.
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2318900.html
                                                  • Gość: Ed Zwolennicy prałata atakują abp. Gocłowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 14:44
                                                    Na wiecu przed kościołem św. Brygidy znów zaatakowano metropolitę gdańskiego
                                                    arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Ks. Jankowski, który obecnie przebywa w
                                                    Rzymie, przekazał swoim zwolennikom, że będzie trwał i nie odejdzie.

                                                    W czasie nadspodziewanie spokojnej mszy, jeszcze przed rozpoczęciem wiecu
                                                    Wojciech Podjacki, szef Ligi Obrony Suwerenności, wyprosił spod kościoła
                                                    Ryszarda Śnieżkę. Tydzień temu Śnieżko na wiecu obrażał metropolitę lubelskiego
                                                    abp. Józefa Życińskiego - przekręcał jego nazwisko na "Żydziński".

                                                    - Tego typu skandale nie są nam teraz potrzebne - tłumaczył Podjacki. - Prałat
                                                    chce też, abyśmy się teraz trochę wyciszyli i nie wzbudzali niepotrzebnych
                                                    kontrowersji.

                                                    Chwilę później Podjacki sam zaatakował abp. Gocłowskiego. - Decyzja o
                                                    odsunięciu prałata z parafii jest niegodziwa - mówił Podjacki, wywołując aplauz
                                                    zgromadzonych osób.

                                                    Ich radykalne nastroje można było wyczuć przez całe przedpołudnie. Grupka
                                                    starszych osób obrzuciła obelgami korespondenta TVN w Gdańsku. - To żydowska
                                                    telewizja. Odejdźcie stąd! - krzyczano do kamer. - Żądamy dymisji Gocłowskiego!

                                                    Ludzi próbowali uspokajać umundurowani członkowie straży kościelnej św.
                                                    Brygidy. - Trochę ciszej. Proszę iść do kościoła i się pomodlić - apelowali do
                                                    wiernych. Niewiele to pomagało. Po kilku bezskutecznych próbach zakończenia
                                                    wiecu kościelni się poddali. - Nie zrezygnujemy z walki o prałata. Jak będzie
                                                    trzeba, to zorganizujemy pikiety pod siedzibą arcybiskupa - zadeklarował
                                                    Bogusław Duffek, przewodniczący Komitetu Obrony Ks. Jankowskiego.

                                                    Wśród zwolenników prałata dochodzi już jednak do pewnych konfliktów. - Po co
                                                    oni tak gardłują? - mówił jeden ze stojących obok mężczyzn. - Gadają, co im
                                                    ślina na język przyniesie, a potem obrywa za to prałat. Wstydziliby się. Pewnie
                                                    szykują się do wyborów.

                                                    Na zakończenie wiecu zgromadzeni podnieśli do góry ręce w geście wiktorii i
                                                    zaczęli skandować: zwyciężymy!

                                                    Konflikt wokół prałata zaognił się, gdy abp Gocłowski w zeszłym tygodniu
                                                    oficjalnie zaproponował ks. Jankowskiemu odejście z parafii i podjęcie pracy w
                                                    Centrum Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku. Zdaniem biskupa, mimo zasług w
                                                    walce z komunizmem, postawa prałata w ostatnich latach szkodzi wizerunkowi
                                                    Kościoła.
                                                    (ms)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2320885.html
                                                  • Gość: Ed Watykan: bezowocne starania ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 14:47
                                                    "Rzeczpospolita" pisze, że dotychczasowe zabiegi prałata Henryka Jankowskiego w
                                                    Watykanie są nie tylko bezowocne, ale uświadomiły mu, że znalazł się w sytuacji
                                                    bez wyjścia.

                                                    Dziennik przypomina, że prałat, do którego odwołania z parafii świętej Brygidy
                                                    w Gdańsku dąży arcybiskup Tadeusz Gocłowski, kilka dni temu nieoczekiwanie
                                                    poleciał do Rzymu, co komentowano jako próbę zyskania poparcia w kręgach
                                                    watykańskich.

                                                    Jednak jedno ze źródeł kościelnych dziennika mówi, że tak naprawdę dopiero w
                                                    Watykanie prałat przekonał się, jak bardzo poważne jest jego położenie i że
                                                    znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Gazeta dodaje, że również dobrze
                                                    zorientowany obserwator Watykanu potwierdza, że wszelkie zabiegi księdza
                                                    Jankowskiego - któremu udało się na przykład przy okazji jednej z uroczystości
                                                    zetknąć z kardynałem Angelo Sodano, watykańskim sekretarzem stanu - są skazane
                                                    na niepowodzenia. "Jest pewne grono księży sympatyzujących z prałatem, którzy
                                                    uważają, że jest on prześladowany przez polskie media. Dzięki nim mógłby cudem
                                                    zostać "wepchnięty" w jakąś kolejkę i znaleźć się na odległość słowa z
                                                    papieżem. Ale na tym wszystko by się skończyło." - mówi
                                                    rozmówca "Rzeczpospolitej".
                                                    (IAR za "Rzeczpospolitą")
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2321118.html
                                                  • Gość: Ed Msza bez prałata Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 14:49
                                                    Metropolita gdański "odzyskał" kościół św. Brygidy - niedzielna msza bez
                                                    udziału ks. Jankowskiego przebiegła spokojnie. Plac przed bazyliką wciąż należy
                                                    jednak do zwolenników prałata.

                                                    - Niegodziwa i bezprawna jest decyzja arcybiskupa o usunięcia ks. Henryka
                                                    Jankowskiego z funkcji proboszcza św. Brygidy - mówił do uczestników wiecu
                                                    przed kościołem Bogdan Duffek, szef komitetu obrony ks. Jankowskiego. Zażądał,
                                                    by arcybiskup "podjął dialog" z parafianami. Zarzuty pod adresem prałata -
                                                    demoralizacji młodzieży i wykorzystywania ambony do uprawiania polityki -
                                                    nazwał bzdurnymi. Zagroził pikietami pod siedzibą kurii w Gdańsku Oliwie.

                                                    - Prałat Jankowski, który przebywa w Rzymie, prosił przed wyjazdem, abym wam
                                                    przekazał, że będzie trwał w parafii św. Brygidy i nie odejdzie - mówił do
                                                    zgromadzonych inny obrońca księdza Wojciech Podjacki z Ligi Obrony Suwerenności.

                                                    Obaj wywołali aplauz 200-osobowego tłumu. Organizatorzy wiecu powstrzymali się
                                                    tym razem przed antysemickimi wypowiedziami. Inaczej ich widownia - pod adresem
                                                    arcybiskupa co chwila dobiegały okrzyki: "Poddał się żądaniom żydowskiej części
                                                    episkopatu!", "To zdrajca, pod sąd z nim!".

                                                    Tak było przed kościołem. Zupełnie inaczej wyglądała msza. Celebrujący ją
                                                    ksiądz senior parafii św. Brygidy Józef Panner ani razu nie nawiązał do
                                                    nieobecności prałata. Zamiast homilii - które w wykonaniu ks. Jankowskiego
                                                    zawsze były centralną częścią mszy - odczytał list biskupów o przypadającym za
                                                    tydzień dniu papieskim. Wierni chyba po raz pierwszy usłyszeli w tej świątyni,
                                                    że Polska "odzyskała należne jej miejsce w Europie", że "mimo pewnych błędów
                                                    zmierza w dobrym kierunku" oraz że jest to zgodne z naukami Jana Pawła II.
                                                    Oklasków, które zawsze przerywały kazania prałata, tym razem nie było.
                                                    (Marek Wąs, Marek Sterlingow)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2320650.html
                                                  • Gość: Ed Plebania - reportaż o protestach w obronie prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 14:51
                                                    68-letni proboszcz siada w otoczeniu ministrantów. Czyta kazanie - jak zwykle z
                                                    kartki. Ponad tysiąc osób przerywa mu oklaskami, gdy oświadcza, że nie można
                                                    wypełniać jednocześnie ślubów wierności wobec biskupa i Boga



                                                    Ryszard Śnieżko dobiega wieku emerytalnego. Jest bezrobotny, utrzymuje go syn.
                                                    Były radny z listy ZChN, dziś członek Konfederacji Obrony Suwerenności Polski -
                                                    organizacji zrzeszającej Ligę Obrony Suwerenności i Komitet Obrony Księdza
                                                    Jankowskiego.

                                                    - Dlaczego broni pan prałata? - pytam.

                                                    - To moja osobista samoobrona. Obalić Jankowskiego to obalić polski słup
                                                    graniczny.

                                                    Dawno temu w świętej Brygidzie

                                                    Rok 1984. Ks. Henryk Jankowski celebruje mszę w gdańskim kościele św. Brygidy.
                                                    Dwa tysiące wiernych szczelnie wypełnia gotyckie wnętrze. Ramię przy ramieniu,
                                                    błyszczące oczy, zaczerwienione twarze, sumiaste wąsy stoczniowców... Na placu
                                                    przed kościołem, na którym kiedyś powstanie parking, tłoczą się kolejne dwa
                                                    tysiące mieszkańców Trójmiasta. Wierni nie żałują gardeł:

                                                    Ojczyzno ma

                                                    tyleś razy we krwi skąpana!

                                                    Jakżeż wielka jest twoja rana!

                                                    Las rąk, dłonie złożone w symbol victorii, nie tylko kobiety ocierają łzy. To
                                                    już koniec mszy - i koniec nudy dla pododdziałów ZOMO rozstawionych w całej
                                                    okolicy.

                                                    Z placu przed kościołem tłum wlewa się w ul. Katarzynki, jedyną niezablokowaną
                                                    przez milicję. Formuje się pochód - na przodzie robotnicy, studenci, uczniowie.
                                                    ZOMO czeka wzdłuż ul. Rajskiej, którą tłum zmierza w stronę dworca PKP.

                                                    "Ojczyzno... jak długo cierpienie twe trwa!" - kończy się pieśń. Demonstranci
                                                    zaczynają skandować: "So-li-darność! So-li-darność!!!".

                                                    - Pan w czerwonej kurtce, pan w czerwonej kurtce z dzieckiem! - oficer milicji
                                                    próbuje przekrzyczeć tłum przez megafon. - Co pan tutaj robi?! Proszę się
                                                    opamiętać i iść do domu!

                                                    To stary numer. Milicjanci zauważyli, że apele kierowane do pojedynczych osób
                                                    silniej zniechęcają do udziału w demonstracji niż wezwanie: "Rozejść się!".
                                                    Każdy opuszczający formującą się kolumnę pociąga za sobą kolejnych dezerterów.
                                                    Większość wiernych już przeciska się między luźno ustawionymi milicjantami, by
                                                    wrócić do domu. Zostaje kilkuset młodych mężczyzn i kilkadziesiąt starszych
                                                    kobiet - tych, które codziennie modlą się za Ojczyznę w kościele św. Brygidy.

                                                    Teraz szeroką ul. Wielkie Młyny manifestanci idą w szeregach - kolumna ludzi w
                                                    szarych płaszczach obok kolumny zomowców w szarych kaskach, z plastikowymi
                                                    tarczami i białymi pałami.

                                                    "Nie-bij-brata-za-pie-niądze!" - skandują demonstranci. W stronę mundurowych
                                                    lecą drobne monety, z brzękiem odbijają się od kasków i tarcz.

                                                    Atak zaczyna się w połowie drogi, między kościołem a dworcem. Setka zomowców w
                                                    zwartym szyku rusza od strony hotelu Heweliusz. Coraz szybciej wybijają rytm,
                                                    waląc pałami o tarcze i ciężkimi butami o asfalt. Na demonstrantów wpadają już
                                                    w pełnym biegu. Biją z całych sił - w głowy, w ręce próbujące osłaniać twarz, w
                                                    plecy tych, którzy uciekają. Kilku ludzi pada, zwijają się z bólu. Reszta
                                                    wbiega w wąskie boczne uliczki: Korzenną, Podbielańską, Elżbietańską. Ci z
                                                    pałami biegną prosto ul. Heweliusza. Zatrzymują się dopiero przed szeroką
                                                    jezdnią Podwala Grodzkiego, które oddziela dworzec od Starego Miasta.

                                                    Dowódca oddziału, mały, dobiegający pięćdziesiątki grubasek, nie nadąża za
                                                    rosłymi podwładnymi. Tymczasem demonstranci, którzy schronili się w bocznych
                                                    uliczkach, wlewają się z powrotem w ul. Heweliusza i odcinają go od kolegów. Po
                                                    chwili gruby już leży na ziemi, bez kasku. Jęczy potrącany przez kilkanaście
                                                    rąk i nóg. Nad nim dziesiątki rozwścieczonych twarzy. Ktoś podnosi z ziemi
                                                    kawałek jego tarczy roztrzaskanej butami demonstrantów i ze złością rzuca obok
                                                    leżącego. Ktoś inny wymierza mu kopniaka w tyłek. Dwie kobiety zaczynają
                                                    okładać go parasolkami.

                                                    - Co jest, k..., zostawić go! - przy zomowcu pojawia się kilku starszych
                                                    robotników ze stoczni. Otaczają go kordonem. - To prowokacja! Nie bić ch...!
                                                    Nie wolno!

                                                    Zomowiec podnosi się. - Dziękuję - bąka pod nosem i żegnany wyzwiskami umyka w
                                                    stronę kolegów, którzy już zdążyli sformować zwartą kolumnę.
                                                    (Marek Wąs, Marek Sterlingow)
                                                    serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2320290.html
                                                  • Gość: Ed Sprawa ks. prałata Jankowskiego - raport IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 14:53
                                                    Czy prałat Henryk Jankowski, proboszcz gdańskiej parafii św. Brygidy molestował
                                                    seksualnie nastoletniego ministranta? Od końca lipca śledztwo w tej sprawie
                                                    prowadzi gdańska prokuratura.

                                                    • Watykan: bezowocne starania ks. Jankowskiego
                                                    "Rzeczpospolita" pisze, że dotychczasowe zabiegi prałata Henryka Jankowskiego w
                                                    Watykanie są nie tylko bezowocne, ale uświadomiły mu, że znalazł się w sytuacji
                                                    bez wyjścia. (04-10-04, 08:06)

                                                    • Plebania - reportaż o protestach w obronie prałata Jankowskiego
                                                    68-letni proboszcz siada w otoczeniu ministrantów. Czyta kazanie - jak zwykle z
                                                    kartki. Ponad tysiąc osób przerywa mu oklaskami, gdy oświadcza, że nie można
                                                    wypełniać jednocześnie ślubów wierności wobec biskupa i Boga (03-10-04, 18:15)

                                                    • Msza bez prałata Jankowskiego
                                                    Metropolita gdański "odzyskał" kościół św. Brygidy - niedzielna msza bez
                                                    udziału ks. Jankowskiego przebiegła spokojnie. Plac przed bazyliką wciąż należy
                                                    jednak do zwolenników prałata (03-10-04, 14:03)

                                                    • Co w Rzymie robi prałat Jankowski?
                                                    Poprosił o audiencję u Papieża? Jest z wizytą w siedzibie zakonu sióstr
                                                    brygidek? Uczestniczy w konferencji? A może jest na badaniach lekarskich? -
                                                    spekulacje w mediach na temat tajemniczego wyjazdu prałata do Rzymu nie mają
                                                    końca. A jaka jest prawda? (02-10-04, 01:00)

                                                    • Jankowski poleciał po ratunek do Papieża
                                                    Każdy kapłan może, a nawet powinien choć raz udać się z pielgrzymką do Stolicy
                                                    Piotrowej - tak, nie kryjąc ironii, abp Tadeusz Gocłowski zareagował w czwartek
                                                    wieczorem na nasz telefon z informacją, że ks. Henryk Jankowski właśnie
                                                    wylądował w Rzymie. (01-10-04, 02:00)

                                                    • Abp Gocłowski apeluje do Jankowskiego
                                                    Arcybiskup Tadeusz Gocłowski ponowił apel skierowany do księdza Henryka
                                                    Jankowskiego o zrzeczenie się probostwa parafii świętej Brygidy. Wyraził też
                                                    nadzieję, że nie będzie konieczny administracyjny dekret biskupa w tej sprawie.
                                                    (30-09-04, 14:04)

                                                    • Prałat Jankowski na senatora
                                                    Tak proponują zwolennicy proboszcza św. Brygidy z „Solidarności”, LPR i Radia
                                                    Maryja. Na przeszkodzie stoi tylko Sobór Watykański II (25-09-04, 02:00)

                                                    • abp Życiński: odsunięcie ks. Jankowskiego niezależne od opinii wiernych
                                                    Arcybiskup lubelski Józef Życiński powiedział, że decyzja w sprawie
                                                    ewentualnego odsunięcia księdza Henryka Jankowskiego z funkcji proboszcza
                                                    zapadnie niezależnie od opinii wiernych w tej sprawie. (24-09-04, 10:53)

                                                    • Początek końca ks. Jankowskiego
                                                    Rozpocząłem właśnie procedurę odwołania księdza Henryka Jankowskiego z funkcji
                                                    proboszcza parafii św. Brygidy - mówi arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski. (23-
                                                    09-04, 02:00)

                                                    • Prałat Henryk J. będzie przesłuchiwany
                                                    W październiku elbląska Prokuratura Okręgowa chce przesłuchać prałata Henryka
                                                    J. w sprawie domniemanego molestowania szesnastolatka. Do tej pory wyjaśnienia
                                                    w prokuraturze złożyła większość świadków wskazywanych w zawiadomieniu o
                                                    przestępstwie złożonym przez matkę nastolatka. (21-09-04, 11:46)

                                                    • Ks. Jankowski: nie dostałem listu z sugestią ustąpienia
                                                    Ks. Henryk Jankowski zaprzeczył w niedzielę, że otrzymał od metropolity
                                                    gdańskiego abp Tadeusza Gocłowskiego list, w którym biskup wzywa prałata do
                                                    ustąpienia z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. (12-09-04,
                                                    14:51)

                                                    • Sprawa ks. Jankowskiego do innej prokuratury. Czy ks. Jankowski zostanie
                                                    nagrodzony?
                                                    Gdańsk najprawdopodobniej odda sprawę ks. Jankowskiego innej prokuraturze.
                                                    Chodzi o obawy upolitycznienia wyników śledztwa. (23-08-04, 20:26)

                                                    • Sprawy ks. Jankowskiego c.d. Głoś swoje!
                                                    Ksiądz Henryk Jankowski nie skomentował wczoraj zamiarów kurii usunięcia go z
                                                    probostwa św. Brygidy. Obecny na mszy ksiądz z KUL wezwał prałata do
                                                    nieposłuszeństwa wobec arcybiskupa (23-08-04, 06:00)

                                                    • Rzecznik kurii: Prałatowi daleko do ideału księdza
                                                    Prałatowi Henrykowi Jankowskiemu daleko jest do ideału księdza. Przyznał to
                                                    dzisiejszy gość Poranka w radiu TOK FM - ksiądz Witold Bock, sekretarz prasowy
                                                    arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego (19-08-04, 10:07)

                                                    • Kuria chce usunąć prałata z parafii św. Brygidy
                                                    Gdańska kuria ma dość. Arcybiskup Tadeusz Gocłowski chce, by ksiądz Henryk
                                                    Jankowski ustąpił z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy. (18-08-04, 02:00)

                                                    • Po mszy w św. Brygidzie zaatakowano dziennikarza
                                                    Posłowie Hojarska, Strąk i Szumska - wezwali w bazylice św. Brygidy w Gdańsku
                                                    do obrony księdza Henryka Jankowskiego. Po mszy tłumek zwolenników duchownego
                                                    poturbował operatora kamery z telewizji Polsat (15-08-04, 20:44)

                                                    • Prałat chce zaistnieć - portret księdza Henryka Jankowskiego
                                                    Wielki człowiek wielkich czasów. W nowych czasach nie znaleźliśmy dla niego
                                                    zajęcia, w którym mógłby się wyżyć - mówi o prałacie Lech Wałęsa. Arkadiusz
                                                    Rybicki: Powiedziałem mu, że najdroższy mercedes może razić. Ksiądz na
                                                    to: „Przecież wiesz, że nie lubię tandety” (13-08-04, 20:57)

                                                    • Sprawa prałata. Mówi matka ministranta
                                                    Dawał Sławkowi pieniądze, po kilkaset złotych za jednym razem. Pomógł
                                                    wyremontować naszą łazienkę, mówiąc „To dla Sławka”. Kupował mu drogie ubrania.
                                                    Mówiłam, żeby tego nie robił, bo to niszczy moje dziecko. Nic nie pomagało.
                                                    Taka jest wersja matki ministranta (12-08-04, 06:00)

                                                    • LPR broni prałata Jankowskiego
                                                    Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej poseł Ligi Polskich Rodzin Robert
                                                    Strąk przeczytał oświadczenie, z którego wynika, że LPR protestuje wobec
                                                    nagonki na osobę księdza prałata (10-08-04, 14:26)

                                                    • Sprawa prałata: zeznania ministranta wiarygodne
                                                    Od dwóch tygodni trwa śledztwo, które ma wyjaśnić, czy prałat Henryk Jankowski
                                                    molestował seksualnie nieletniego ministranta. Wczoraj do prokuratury dotarła
                                                    opinia biegłej psycholog oceniająca zeznania chłopaka (09-08-04, 21:50)



                                                    • Prawdziwa sprawa prałata - komentarz Jana Turnaua (08-08-04, 20:55)
                                                    • Ks. Jankowski: nie poddam się nagonce (08-08-04, 19:05)
                                                    • Ks. Jankowski: to spisek judeokomuny (08-08-04, 12:42)
                                                    • Tajemnice plebanii ks. Jankowskiego (05-08-04, 07:00)
                                                    • Pomówienie księdza Jankowskiego - cd. Kuria wiedziała pierwsza (04-08-04,
                                                    03:00)
                                                    • Ks. Jankowski odrzuca oskarżenia (02-08-04, 06:00)
                                                    • Kto oskarżył gdańskiego księdza o pedofilię? (30-07-04, 22:07)

                                                    (m)
                                                    miasta.gazeta.pl/trojmiasto/8,35633,2220069.html
                                                  • Gość: Ed Wiec w obronie ks. Henryka Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 14:56
                                                    Tłumy zagorzałych obrońców ks. prałata Henryka Jankowskiego pojawiły się
                                                    wczoraj na sumie w bazylice św. Brygidy. - Nie oddamy księdza Jankowskiego, nie
                                                    oddamy parafii! - deklarował Wojciech Podjacki z Ligi Obrony Suwerenności.

                                                    - To jest wartość dla nas wszystkich najważniejsza! Sam prałat do swoich
                                                    sympatyków nie przemówił. Jest w Rzymie. Mszę w jego zastępstwie odprawił ks.
                                                    dr Józef Paner, rezydent w bazylice św. Brygidy. W kazaniu nie było mowy o
                                                    sprawie prałata. Burzliwe dyskusje trwały za to na wiecu przed kościołem. Co
                                                    chwila pojawiało się w nich nazwisko abpa. Tadeusza Gocłowskiego. Właśnie on w
                                                    ubiegłym tygodniu zażądał odejścia ks. Jankowskiego. - Żądamy odejścia
                                                    arcybiskupa Gocłowskiego! - krzyczał Teodor Kudła ze Stowarzyszenia "Świadomość
                                                    Polska".

                                                    - Jeśli odejdzie ks. prałat, a nie arcybiskup, ja nie będę należał do tego
                                                    Kościoła! Po tych zdaniach pojedyncze osoby zaczęły klaskać, niektóre kiwały
                                                    głowami, ale inne stały w milczeniu. - Ten pan przesadza - mówi Piotr Nowacki,
                                                    który przyszedł na mszę. - Arcybiskup to człowiek, który podejmuje rozważne
                                                    decyzje. Trzeba je szanować.

                                                    Deszcz nie odstraszył zwolenników księdza Jankowskiego, którzy wczoraj zebrali
                                                    się przed kościołem św. Brygidy. Po mszy św. tłum gorąco dyskutował o
                                                    procedurze odwołania księdza z funkcji proboszcza parafii. - Skandalem jest to,
                                                    co dzieje się ostatnio wokół prałata i jego parafii - mówił podczas
                                                    przemówienia Wojciech Podjacki, przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności. -
                                                    Ksiądz Jankowski i parafia św. Brygidy to dla nas wartość najważniejsza. To
                                                    jest symbol wiary i polskości. Prawda musi zwyciężyć. Musimy wierzyć, że
                                                    wszystko się dobrze skończy.

                                                    Ksiądz Jankowski mówi tylko prawdę i za tę prawdę chcą go ukarać. My musimy być
                                                    przy nim. Przypomnijmy, że abp Gocłowski zaproponował ks. Jankowskiemu
                                                    zrzeczenie się probostwa parafii św. Brygidy i podjęcie pracy w Centrum
                                                    Ekumenicznym św. Brygidy. W obronie proboszcza wystąpił także przewodniczący
                                                    Komitetu Obrony Polskości, Kościoła i ks. Prałata Henryka Jankowskiego. -
                                                    Decyzja ks. arcybiskupa wywołała znaczne rozgoryczenie i wielki niepokój w
                                                    środowisku wiernych parafii św. Brygidy - mówił do zebranych Bogusław Duffek. -
                                                    Złożyliśmy na ręce księdza arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego protest,
                                                    wyrażający nasz zdecydowany sprzeciw przeciwko tej szokującej i niegodziwej
                                                    decyzji.

                                                    Domagamy się również podjęcia dialogu z wyłonionymi przedstawicielami wspólnoty
                                                    parafialnej w celu uspokojenia wzburzonych nastrojów wśród wiernych tej
                                                    parafii, wywołanych decyzją księdza arcybiskupa. Przedstawiciele
                                                    kilkudziesięciu mediów, nie tylko polskich, którzy zjawili się wczoraj w
                                                    kościele św. Brygidy, nie mieli okazji porozmawiać z księdzem Jankowskim,
                                                    ponieważ w zeszłym tygodniu udał się do Rzymu, oficjalnie na zaproszenie
                                                    Szwedzkiego Instytutu Studiów Klasycznych. Protestujący ludzie, którzy przyszli
                                                    na wiec, zawzięcie komentowali całą sprawę. Na koniec przemówień, pokazując
                                                    znak zwycięstwa, skandowali: "Zwyciężymy, zwyciężymy...".

                                                    List do biskupa i jego riposta Posłanka koła poselskiego "Dom Ojczysty"
                                                    Gertruda Szumska rozpoczęła akcję zbierania podpisów w obronie ks. Henryka
                                                    Jankowskiego. - Dostałem taki list, gdzie są 62 podpisy posłów - byłem
                                                    zdumiony. Na litość boską, przecież macie wolną możliwość działania w
                                                    parlamencie, w komisjach. Macie możliwość wypowiadania tych spraw poprzez
                                                    prasę, poprzez media. Natomiast piszecie list do biskupa z 62 podpisami
                                                    parlamentarzystów, którzy nie mają nic wspólnego z parafią św. Brygidy - tak
                                                    skomentował list metropolita gdański Tadeusz Gocłowski w wypowiedzi dla Radia
                                                    Plus.

                                                    - Jak sądzę, żaden z tych posłów nie jest członkiem wspólnoty parafialnej. To
                                                    jest tylko jak gdyby chęć zaistnienia? - Jesteśmy zainteresowani silnym
                                                    Kościołem. Prosimy, by arcybiskup nie działał pod wpływem mediów - wyjaśniała
                                                    Szumska. Jej zdaniem ks. Jankowski to "symbol księdza Polaka, który
                                                    współdziałał ze światem ludzi pracy i wszystkimi potrzebującymi". Według
                                                    Szumskiej, pod listem do metropolity gdańskiego podpisali się posłowie
                                                    koła "Dom Ojczysty", Samoobrony, Ligi Polskich Rodzin, Ruchu Katolicko-
                                                    Narodowego, ROP oraz posłowie niezrzeszeni. Posłanka Szumska nie chciała
                                                    powiedzieć, jakie działania podejmą autorzy listu w przypadku nieuwzględnienia
                                                    go przez arcybiskupa.

                                                    Kolejne sensacje Piotra J. Groźby i szantaż Piotr J., chłopak, który od kilku
                                                    tygodni stara się o możliwość wystąpienia przed prokuratorem i przedstawienia
                                                    tam swoich doświadczeń z kontaktów z księdzem Henrykiem Jankowskim, twierdzi,
                                                    że chciał popełnić samobójstwo. Powód - człowiek z otoczenia księdza
                                                    Jankowskiego miał grozić mu śmiercią, gdy ujawni cokolwiek prokuraturze. O
                                                    Piotrze J. pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Zgłosił się on do redakcji "Gazety
                                                    Poznańskiej", by opowiedzieć o swoich kontaktach z prałatem. Jak twierdził
                                                    bowiem, mimo zgłoszenia chęci zeznań prokuraturze, nikt do tej pory z nim nie
                                                    rozmawiał.

                                                    21-letni Piotr J. już 12 sierpnia wysłał do prokuratury zawiadomienie w sprawie
                                                    dotyczącej ks. Henryka Jankowskiego. Twierdzi on, że bardzo dobrze zna księdza.
                                                    Mężczyzna pochodzi z Łęga pod Starogardem. Od kilku miesięcy mieszka i pracuje
                                                    w Warszawie. Prokurator z prokuratury w Elblągu, która prowadzi śledztwo w
                                                    sprawie ks. Jankowskiego, Zbigniew Więckiewicz powiedział nam, że Piotr J.
                                                    będzie przesłuchiwany. Wczoraj Piotr J. zadzwonił do naszej redakcji.
                                                    Opowiedział kolejną historię. - W piątek, około godz. 20, gdy wychodziłem ze
                                                    swojego mieszkania w Warszawie, podjechał samochód. Podszedł do mnie człowiek,
                                                    którego znam z pobytów w parafii kościoła św. Brygidy i zagroził mi, że jeżeli
                                                    zeznam coś w sprawie księdza, stanie mi się krzywda - opowiada. Stres miał
                                                    spowodować to, że Piotr J. próbował skoczyć z jednego z warszawskich mostów.

                                                    - Odwiedli mnie od tego przyjaciele. By zapewnić mi bezpieczeństwo, zawieźli
                                                    mnie do szpitala psychiatrycznego, gdzie teraz przebywam - mówi Piotr J.
                                                    Mężczyzna przekazał nam informacje na temat tego, kto konkretnie miał mu
                                                    grozić. Sprawdziliśmy. Taka osoba pracuje na plebanii kościoła św. Brygidy.
                                                    Jednak żadnego zawiadomienia w tej sprawie, ani w sprawie domniemanej próby
                                                    samobójczej nie ma policja. Lekarze z warszawskiego szpitala także nie chcą nic
                                                    powiedzieć nam telefonicznie. Do sprawy wrócimy.
                                                    (Anna Lorek)
                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,12591,wid,5864131,prasaWiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Obrońcy księdza Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 15:11
                                                    Obrońcy księdza Henryka Jankowskiego są zaskoczeni i oburzeni decyzją
                                                    arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, który rozpoczął przygotowanie procedury
                                                    usunięcia prałata z parafii św. Brygidy w Gdańsku. Zamierzają ostro
                                                    protestować - pisze "Super Express".

                                                    Ich zdaniem, arcybiskup Gocłowski złamał dane słowo, iż wszelkie decyzje będzie
                                                    podejmował po zakończeniu postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową
                                                    w Elblągu. Decyzje te uderzają w bastion polskości i Solidarności, jakim jest
                                                    parafia św. Brygidy - oburza się Bogusław Duffek z Komitetu Obrony Polskości,
                                                    Kościoła i księdza prałata Henryka Jankowskiego.

                                                    "Super Express" informuje w korespondencji z Gdańska, że komitet zamierza
                                                    wystosować "ostry protest" do arcybiskupa Gocłowskiego. Duffek zapewnia, że Na
                                                    pewno będą dalsze akcje. Na kurię spadną gromy ze strony wiernych - ostrzega
                                                    hierachę.

                                                    Ksiądz Jankowski wczoraj nie był tak pewny siebie. Sam otworzył dziennikarzom
                                                    drzwi swojej plebanii. Był wyciszony i wyraźnie smutny. Na pytanie, czy
                                                    odejdzie z parafii, powiedział: Nie chcę o tym rozmawiać - relacjonuje "Super
                                                    Express". (PAP)
                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,9916,wid,5810572,prasaWiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Murem za prałatem IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 15:15
                                                    Na mszy w kościele św. Brygidy w Gdańsku nie było wczoraj księdza Henryka
                                                    Jankowskiego (68 l.). Mimo to 200 zwolenników księdza urządziło demonstrację
                                                    pod murami bazyliki. Jankowski przekazał im, że nie ustąpi z probostwa.

                                                    Gdańsk

                                                    - Ksiądz Henryk prosił, bym przekazał wam jego słowa - mówił do zgromadzonych
                                                    pod kościołem św. Brygidy Wojciech Podjacki z Ligi Obrony Suwerenności. -
                                                    Prałat zapowiedział jeszcze raz, że nie ustąpi i będzie nadal walczył o to, co
                                                    polskie! Prosił nas, żebyśmy się wyciszyli i modlili za niego - grzmiał
                                                    Podjacki.

                                                    - Kościół to nie tylko biskupi i księża, ale też wierni. I to z naszym głosem
                                                    też trzeba się liczyć - mówił Podjacki.

                                                    Bogusław Duffek (70 l.), przewodniczący Komitetu Obrony Polskości, Kościoła i
                                                    ks. prałata Henryka Jankowskiego przeczytał zebranym protest, jaki członkowie
                                                    komitetu wysłali na ręce arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego (73 l.), metropolity
                                                    gdańskiego. Zwolennicy prałata decyzję biskupa o usunięciu Jankowskiego z
                                                    probostwa nazwali w nim szokującą i niegodziwą.

                                                    - Nie zebrano dowodów obciążających prałata. Więc ksiądz nie może ponosić
                                                    żadnej odpowiedzialności jako osoba niewinna - deklarował Duffek. - Nie może
                                                    być żadnej kary bez winy. Prawda jest po stronie ks. prałata, czego nie chcą
                                                    dostrzec gdańskie władze kościelne.

                                                    (MGG)
                                                    www.se.com.pl/se/index.jsp?place=subSpecial&news_cat_id=40&news_id=24397&scroll_article_id=24397&layout=1&p
                                                    age=text&list_position=1
                                                  • Gość: Ed Ks. Jankowski szuka wsparcia w Watykanie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 15:18
                                                    Henryk Jankowski szuka wsparcia w Watykanie, podobnie jak kiedyś podpadnięci
                                                    politycy PZPR szukali pleców na Kremlu - pisze komentator "Trybuny" Jarosław
                                                    Karpiński.

                                                    Gdyby kontrowersyjnemu duchownemu udało się zachować probostwo w św. Brygidzie,
                                                    Episkopat miałby nie lada problem. Nieposkromiony duchowny z równie niepokornym
                                                    ojcem-dyrektorem Tadeuszem Rydzykiem mógłby odmienić oblicze Kościoła w Polsce -
                                                    prognozuje komentator.

                                                    Jednak trudno przypuszczać, by nawet dawne zasługi prałata w obalaniu
                                                    poprzedniego ustroju skłoniły papieskie otoczenie do wysłania sygnału
                                                    solidarności z proboszczem św. Brygidy. Poglądy głoszone przez ks.
                                                    Jankowskiego, jego ksenofobia, antyeuropejskość i antysemityzm mają niewiele
                                                    wspólnego z przesłaniami Jana Pawła II - podkreśla Jarosław Karpiński.
                                                    (PAP)
                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,8172,wid,5863762,prasaWiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Czy prałat się wstydzi? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 15:20
                                                    Prałat Jankowski zostanie prawdopodobnie skazany na emeryturę, co byłoby
                                                    najstraszliwszą chyba karą dla człowieka owładniętego obsesją władzy,
                                                    wierzącego przede wszystkim we własną świętą rację, świętą niemal w dosłownym
                                                    tego słowa znaczeniu. Tylko wcale nie za pychę swoją duchowny odpowie, a
                                                    prawdopodobnie za skandal obyczajowy.

                                                    A że molestowanie seksualne raczej trudno sobie wyobrazić w jego wieku, prałat
                                                    odejdzie zapewne w glorii bohatera, jako ten, którego posądzono tendencyjnie,
                                                    niesprawiedliwie, a i zapewne politycznie. A przecież nie tego antagoniści
                                                    księdza, w tym również ja – oczekiwaliśmy. Ja czekałem na jego wstyd, zwykły,
                                                    ludzki wstyd, którego osoby duchowne powinny mieć pokłady nieskończone, aby
                                                    nam, wiernym przykładem świecić. Wstydu nie będzie, będzie martyrologia.

                                                    Zdejmijmy na chwilę z księdza purpurowe szaty, ordery i insygnia, ubierzmy go w
                                                    zwykłe portki i sweter, siądźmy obok siedemdziesięcioletniego, dziarskiego
                                                    staruszka na parkowej ławeczce i posłuchajmy, co nam powie. Pan Henio Jankowski
                                                    opowie nam o spiskach, żydokomunie, swojej kombatanckiej przeszłości,
                                                    wymachiwać będzie pięścią i wykrzykiwać buńczuczne hasła, a my z ironicznym
                                                    uśmieszkiem politowania posłuchamy tylko tych pokrzyków, prosząc w duchu Pana
                                                    Boga o świadomą, zdrową starość. Potraktujemy Pana Henia raczej ze
                                                    współczuciem, nawet nie ze złością, bo starość ma swoje prawa i przywileje.
                                                    Współczuć będziemy rodzinie Pana Henia, osobom opiekującym się nim, życzyć im
                                                    będziemy cierpliwości i wyrozumienia, bo przekonywanie do swoich racji
                                                    bezkompromisowego, zdeterminowanego w swej niemocy człowieka, nie miałoby
                                                    sensu. Tak mogłoby to wyglądać, gdyby Pan Henio nie był księdzem. Niestety, pan
                                                    Henio księdzem jest, i to księdzem proboszczem.

                                                    Ma więc władzę, jego antysemicki, pełen wrogości bełkot jest zatem głosem
                                                    katolickiego ludu, jego doroczne, skandaliczne Groby Pańskie są Prawdą ku
                                                    opamiętaniu rządzących, jego polityczne kazania są słusznym wołaniem
                                                    chrześcijańskiej większości, a na przepych i rozmach zasłużył jak nikt,
                                                    obalając przecież ustrój i budując samodzielnie własny kościół, w którym może
                                                    teraz robić, co zechce.

                                                    Wstydu w Panu Henryku nie będzie już nigdy, bo zainfekowany jest wirusem
                                                    władzy. Podobną butę znamy z innych polskich przypadków polityków których
                                                    nazwiska wymieniać można by prawie bez końca, bo władza w naszym kraju zmienia
                                                    się, jak w kalejdoskopie. Wystarczy odrobina decyzyjności, aby uwierzyć w
                                                    siebie, w swoją nieomylność i wszechwiedzę, w misję i niemal
                                                    nadczłowieczeństwo. Ci, o których głośno, którzy przemawiają na forum, których
                                                    słuchamy, a i podziwiamy czasem – dziennikarz, minister, artysta i ksiądz –
                                                    każdy z nich działa dla ogółu, dla dobra ogólnego w poczuciu pełnionej misji.

                                                    Gdyby tak wszyscy Wielcy uczący nas i grzmiący na nas z trybun potrafili zdobyć
                                                    się od czasu do czasu na refleksję, przypomnieć sobie, w jakim celu działają i
                                                    po co ubiegali się o władzę, pewnie tzw. „dobro ogólne” nie dzieliło by się na
                                                    dwa dobra – Ich oraz Nasze, tylko byłoby dobrem wspólnym. No, ale jako, że
                                                    zdanie to zapachniało mocno komunizmem, poprzestanę tylko na apelu: bądźmy
                                                    ostrożni Z Tymi, Co Mówią, Że Mają Rację. Oni bowiem, tak, jak ksiądz Henryk
                                                    Jankowski, od wstydu się odzwyczaili.

                                                    Irek Migowski
                                                    wiadomosci.wp.pl/katr,28914,wid,5827132,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Prałat Jankowski nie będzie na audiencji u Papieża IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 06:16
                                                    Prałat Henryk Jankowski coraz bliższy audiencji u Papieża - piszą korespondenci
                                                    z Watykanu. - Załamał się, we wtorek wraca do Polski - mówi nasze źródło. Abp
                                                    Tadeusz Gocłowski odrzuca list 62 posłów w obronie księdza.

                                                    - Być może Jan Paweł II przyjmie na audiencji ks. Jankowskiego - donosi PAP.
                                                    Agencja powołuje się na nieoficjalne wypowiedzi z Watykanu. Informacji nie
                                                    potwierdza watykańskie biuro prasowe. - Nie mamy go na liście osób zaproszonych
                                                    do Ojca Świętego - mówi pracownica biura.

                                                    - Najprawdopodobniej prałat załatwił sobie bilet na środową audiencję ogólną -
                                                    opowiada ksiądz doskonale znający watykańskie stosunki. - Takie zaproszenia
                                                    drukowane na czerwonych kartonikach rozdawane są w liczbie około stu. Nie są
                                                    imienne, więc jest to słabo kontrolowane. Osoby z tymi kartonikami mogą na
                                                    koniec spotkania podejść do Jana Pawła II i pocałować go w pierścień. Żadne
                                                    rozmowy nie są dopuszczalne. Taki bilet załatwił sobie kiedyś ojciec Rydzyk.
                                                    Zrobił sobie zdjęcie i powołuje się na wpływy u Papieża. Prałat myśli pewnie o
                                                    czymś podobnym.

                                                    - Takie spotkanie nie ma merytorycznie znaczenia, ale wątpię, czy do niego
                                                    dojdzie. Oni w Watykanie nie są tacy naiwni - mówi ks. Adam Boniecki, redaktor
                                                    naczelny "Tygodnika Powszechnego". Taki scenariusz potwierdza nasze źródło w
                                                    Rzymie. - Ksiądz uświadomił sobie, że nie może tu liczyć na żadną pomoc. We
                                                    wtorek wraca do kraju - mówi nasz rozmówca.

                                                    Do abp. Tadeusza Gocłowskiego trafił tymczasem list w obronie prałata podpisany
                                                    przez 62 parlamentarzystów. Według inicjatorki zbierania podpisów Gertrudy
                                                    Szumskiej, posłanki koła Dom Ojczysty, pod listem podpisali się posłowie jej
                                                    koła, Samoobrony, LPR oraz posłowie niezrzeszeni.

                                                    Zdaniem abp. Gocłowskiego list polityków jest "kuriozalny". - Żaden z nich nie
                                                    ma nic wspólnego z parafią św. Brygidy. To jest z ich strony tylko chęć
                                                    zaistnienia! - komentuje biskup.

                                                    - To niedźwiedzia przysługa, jaką ci politycy robią ks. Jankowskiemu - dodaje
                                                    ks. Boniecki. - To przypomina najgorsze czasy komunizmu, kiedy państwo chciało
                                                    narzucić Kościołowi swoją wolę.

                                                    Po powrocie do kraju prałat będzie musiał podjąć trudną decyzję o odejściu z
                                                    parafii. Z naszych informacji wynika, że biskup dał mu czas do 30 października.

                                                    Przypomnijmy, że gdański metropolita w ostatni czwartek publicznie ogłosił, że
                                                    prałat powinien odejść z parafii. Biskup nie wierzy w zarzut molestowania
                                                    seksualnego (śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura w Elblągu), uważa
                                                    jednak, że inne fakty (demoralizacja nieletnich i robienie z kościoła areny
                                                    walki politycznej) wystarczają, żeby proboszcza odwołać.
                                                    (Marek Sterlingow)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2322384.html
                                                  • Gość: Ed Czerwona kartka dla ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 15:15
                                                    Prałat Henryk Jankowski być może ucałuje pierścień Papieża. Abp Tadeusz
                                                    Gocłowski odrzuca list 62 posłów w obronie księdza.

                                                    - Być może Jan Paweł II przyjmie na audiencji ks. Jankowskiego - donosi PAP,
                                                    powołując się na nieoficjalne wypowiedzi z Watykanu. Informacji nie potwierdza
                                                    watykańskie biuro prasowe. - Nie mamy go na liście osób zaproszonych do Ojca
                                                    Świętego - mówi pracownica biura.

                                                    - Najprawdopodobniej prałat załatwił sobie bilet na środową audiencję ogólną -
                                                    opowiada ksiądz doskonale znający watykańskie stosunki. - Takie zaproszenia,
                                                    drukowane na czerwonych kartonikach, rozdawane są tydzień w liczbie około stu.
                                                    Nie są imienne, więc jest to słabo kontrolowane. Osoby z tymi kartonikami mogą
                                                    na koniec spotkania podejść do Jana Pawła II i pocałować go w pierścień. Żadne
                                                    rozmowy nie są dopuszczalne. Taki bilet załatwił sobie kiedyś ojciec Rydzyk.
                                                    Zrobił sobie zdjęcie i powołuje się na wpływy u Papieża. Prałat myśli pewnie o
                                                    czymś podobnym.

                                                    Do abp. Tadeusza Gocłowskiego trafił tymczasem list w obronie prałata podpisany
                                                    przez 62 parlamentarzystów. Według inicjatorki zbierania podpisów Gertrudy
                                                    Szumskiej, posłanki koła Dom Ojczysty, pod listem podpisali się posłowie jej
                                                    koła, Samoobrony, LPR oraz posłowie niezrzeszeni.

                                                    Zdaniem abp. Gocłowskiego list polityków jest "kuriozalny". - Żaden z nich nie
                                                    ma nic wspólnego z parafią św. Brygidy. To jest z ich strony tylko chęć
                                                    zaistnienia! - komentuje biskup.

                                                    - To niedźwiedzia przysługa, jaką ci politycy robią ks. Jankowskiemu - dodaje
                                                    ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego". - To, co się
                                                    dzieje na wokół plebani - wiece, interwencje polityków itp. - potwierdza tylko
                                                    słuszność decyzji biskupa.

                                                    Gdański metropolita w ostatni czwartek publicznie ogłosił, że prałat powinien
                                                    odejść z parafii. Biskup nie wierzy w zarzut molestowania seksualnego (śledztwo
                                                    w tej sprawie prowadzi prokuratura w Elblągu), uważa jednak, że inne fakty
                                                    (demoralizacja nieletnich i robienie z kościoła areny walki politycznej)
                                                    wystarczają, żeby proboszcza odwołać.
                                                    (Marek Sterlingow)

                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2323085.html
                                                  • Gość: Ed Papież nie przyjął ksiądza Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 15:17
                                                    Ksiądz Henryk Jankowski, który od czwartku przebywał w Rzymie, opuścił we
                                                    wtorek wczesnym popołudniem Papieski Instytut Polski, gdzie mieszkał i pojechał
                                                    na lotnisko, skąd ma udać się w drogę powrotną do Gdańska.

                                                    Mimo starań prałat nie dostał się na audiencję do Jana Pawła II. Papiescy
                                                    współpracownicy w ostatnich dniach nie odnosili się w żaden sposób do sytuacji
                                                    księdza Jankowskiego, którego metropolita gdański arcybiskup Tadeusz Gocłowski
                                                    wezwał do zrzeczenia się probostwa parafii pod wezwaniem świętej Brygidy,
                                                    proponując pracę w Centrum Ekumenicznym.

                                                    Jedyną pewną informacją, jaką można było otrzymać w Watykanie w sprawie pobytu
                                                    księdza Jankowskiego w Rzymie, jest ta, że współpracownicy papieża z pewną ulgą
                                                    przyjęli wiadomość o jego powrocie do Polski.

                                                    - W tym konkretnym przypadku Watykan nie może być instancją do rozstrzygania
                                                    sporu między kapłanem a biskupem, bo decyzja już zapadła. Sprawę należy
                                                    wyjaśnić w Gdańsku" - przypomniał jeden z watykańskich duchownych, odnosząc się
                                                    do listu arcybiskupa Gocłowskiego.

                                                    Papiescy współpracownicy z uznaniem wypowiadają się o decyzji prałata, by nie
                                                    rozmawiać z dziennikarzami. Wyrażają jednocześnie nadzieję, że konflikt
                                                    zostanie rozwiązany i nie dojdzie do jego eskalacji.
                                                    (PAP)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2323427.html
                                                  • Gość: Ed Sprawa afery obyczajowej na plebanii św. Brygidy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 08:44
                                                    Ulubiony ministrant ks. Jankowskiego - Sławek R. - od dwóch miesięcy jest poza
                                                    domem. Nie wiadomo, gdzie. Jego rodzina jest zrozpaczona.

                                                    Tylko raz zatelefonował do rodziców - w połowie września. Powiedział, że za
                                                    żadne skarby nie wróci do Gdańska. Nie chodzi do szkoły. Od miesiąca jest
                                                    poszukiwany przez policję. Ma być przymusowo leczony z uzależnienia
                                                    narkotykowego, a leczenia nie można podjąć, bo chłopak się ukrywa. W połowie
                                                    września nie przyszedł na wyznaczone przez sąd badania.

                                                    - Przecież on ma dopiero 16 lat, od kogo dostaje pieniądze na utrzymanie? -
                                                    mówi matka Sławka, Maria R. - Z domu wyszedł latem, bez kurtki. Kto go ubiera?
                                                    Ludzie wciąż nie rozumieją, że dramat dotyczy dziecka, a nie tego, czy prałat
                                                    Jankowski będzie mieszkał na plebanii kościoła św. Brygidy czy nie. Ja chcę
                                                    odzyskać syna, który został mi skradziony przez księdza. Przekupiony drogimi
                                                    prezentami, na które ani mnie, ani męża nie stać.

                                                    Według sąsiadów rodzina R. coraz gorzej znosi przeciągającą się nieobecność
                                                    Sławka. Dotyczy to nie tylko rodziców, ale i młodszej siostry chłopaka.

                                                    - To spokojni, dobrzy ludzie - mówi jedna z sąsiadek. - Ostatnio pani Maria
                                                    zachowała się w sposób zupełnie do niej niepodobny. Mijała ją jakaś para.
                                                    Mężczyzna obejrzał się, a pani Maria na to podniesionym głosem: "Co się pan
                                                    patrzy? Tak, to ja jestem matką tego chłopaka od księdza Jankowskiego! To ja!".

                                                    Rodziców Sławka boli, że część mediów błędnie opisała sprawę. Matka nigdy nie
                                                    doniosła na ks. Jankowskiego ani policji, ani prokuraturze. Chciała odzyskać
                                                    syna dzięki interwencji arcybiskupa - ale bezskutecznie. Dopiero gdy wystąpiła
                                                    do sądu o przymusowe leczenie chłopaka, na jednej z rozpraw zeznała o
                                                    stosunkach panujących na plebanii św. Brygidy. Sąd zaalarmował prokuraturę.

                                                    - Ta rodzina na pewno potrzebuje fachowej pomocy - mówi psycholog Beata Pastwa-
                                                    Wojciechowska. - Na Zachodzie i w USA udzielono by jej automatycznie. Nam wciąż
                                                    do tego daleko. Sami muszą się zgłosić do Centrum Interwencji Kryzysowej we
                                                    Wrzeszczu. Są tam psycholog, terapeuci i prawnik. Będą umieli pomóc.
                                                    (rod )
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2324703.html
                                                  • Gość: Ed Wałęsa namawia prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 19:41
                                                    Lech Wałęsa pojawił się na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku. -
                                                    Przyszedłem jak przyjaciel do przyjaciela - powiedział po wizycie. - Doradzałem
                                                    księdzu, by poddał się woli biskupa.

                                                    - To była moja własna inicjatywa - opowiedział nam były prezydent po wyjściu od
                                                    prałata, u którego spędził godzinę. - Próbowałem przekonać go do jak
                                                    najszybszego przyjęcia propozycji biskupa i ustąpienia z proboszcza. Nie
                                                    doszliśmy jeszcze do porozumienia, ale jestem dobrej myśli.

                                                    Czy prałat podporządkuje się arcybiskupowi? - Odejdzie, gdy biskup wyda
                                                    odpowiedni dekret. Posłuszeństwo wobec zwierzchnika jest w Kościele
                                                    fundamentalną zasadą. Ksiądz na pewno jej nie złamie - przekonuje Wałęsa.

                                                    Gdy padło pytanie o wizytę ks. Jankowskiego w Rzymie, Wałęsa się zachmurzył: -
                                                    O tym nie rozmawialiśmy. Dajcie już spokój. Naprawdę nie ma o czym mówić.

                                                    Prałat wyjechał do Rzymu w ubiegły czwartek. Bezskutecznie starał się o
                                                    audiencję u Papieża. Wrócił we wtorek.
                                                    (Marek Sterlingow)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2325953.html
                                                  • Gość: Ed Zwolennicy prałata atakują abp. Gocłowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.10.04, 17:26
                                                    Na wiecu przed kościołem św. Brygidy znów zaatakowano metropolitę gdańskiego
                                                    arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Ks. Jankowski, który obecnie przebywa w
                                                    Rzymie, przekazał swoim zwolennikom, że będzie trwał i nie odejdzie.

                                                    Na wiecu przed kościołem św. Brygidy znów zaatakowano metropolitę gdańskiego
                                                    arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Ks. Jankowski, który obecnie przebywa w
                                                    Rzymie, przekazał swoim zwolennikom, że będzie trwał i nie odejdzie
                                                    miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2320885.html
                                                  • Gość: Ed Zwolennicy prałata atakują abp. Gocłowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.10.04, 17:28
                                                    Na wiecu przed kościołem św. Brygidy znów zaatakowano metropolitę gdańskiego
                                                    arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Ks. Jankowski, który obecnie przebywa w
                                                    Rzymie, przekazał swoim zwolennikom, że będzie trwał i nie odejdzie.

                                                    W czasie nadspodziewanie spokojnej mszy, jeszcze przed rozpoczęciem wiecu
                                                    Wojciech Podjacki, szef Ligi Obrony Suwerenności, wyprosił spod kościoła
                                                    Ryszarda Śnieżkę. Tydzień temu Śnieżko na wiecu obrażał metropolitę lubelskiego
                                                    abp. Józefa Życińskiego - przekręcał jego nazwisko na "Żydziński".

                                                    - Tego typu skandale nie są nam teraz potrzebne - tłumaczył Podjacki. - Prałat
                                                    chce też, abyśmy się teraz trochę wyciszyli i nie wzbudzali niepotrzebnych
                                                    kontrowersji.

                                                    Chwilę później Podjacki sam zaatakował abp. Gocłowskiego. - Decyzja o
                                                    odsunięciu prałata z parafii jest niegodziwa - mówił Podjacki, wywołując aplauz
                                                    zgromadzonych osób.

                                                    Ich radykalne nastroje można było wyczuć przez całe przedpołudnie. Grupka
                                                    starszych osób obrzuciła obelgami korespondenta TVN w Gdańsku. - To żydowska
                                                    telewizja. Odejdźcie stąd! - krzyczano do kamer. - Żądamy dymisji Gocłowskiego!

                                                    Ludzi próbowali uspokajać umundurowani członkowie straży kościelnej św.
                                                    Brygidy. - Trochę ciszej. Proszę iść do kościoła i się pomodlić - apelowali do
                                                    wiernych. Niewiele to pomagało. Po kilku bezskutecznych próbach zakończenia
                                                    wiecu kościelni się poddali. - Nie zrezygnujemy z walki o prałata. Jak będzie
                                                    trzeba, to zorganizujemy pikiety pod siedzibą arcybiskupa - zadeklarował
                                                    Bogusław Duffek, przewodniczący Komitetu Obrony Ks. Jankowskiego.

                                                    Wśród zwolenników prałata dochodzi już jednak do pewnych konfliktów. - Po co
                                                    oni tak gardłują? - mówił jeden ze stojących obok mężczyzn. - Gadają, co im
                                                    ślina na język przyniesie, a potem obrywa za to prałat. Wstydziliby się. Pewnie
                                                    szykują się do wyborów.

                                                    Na zakończenie wiecu zgromadzeni podnieśli do góry ręce w geście wiktorii i
                                                    zaczęli skandować: zwyciężymy!

                                                    Konflikt wokół prałata zaognił się, gdy abp Gocłowski w zeszłym tygodniu
                                                    oficjalnie zaproponował ks. Jankowskiemu odejście z parafii i podjęcie pracy w
                                                    Centrum Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku. Zdaniem biskupa, mimo zasług w
                                                    walce z komunizmem, postawa prałata w ostatnich latach szkodzi wizerunkowi
                                                    Kościoła.
                                                    miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2320885.html
                                                  • Gość: Ed Ks. Jankowski nie ma terminu ustąpienia IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.10.04, 17:40
                                                    Metropolita gdański, abp Tadeusz Gocłowski, powiedział w czwartek, że nie
                                                    wyznaczył proboszczowi parafii św. Brygidy w Gdańsku, prałatowi Henrykowi
                                                    Jankowskiemu, żadnego terminu podjęcia przez niego decyzji o rezygnacji z
                                                    pełnionej funkcji.

                                                    Metropolita gdański, abp Tadeusz Gocłowski, powiedział w czwartek, że nie
                                                    wyznaczył proboszczowi parafii św. Brygidy w Gdańsku, prałatowi Henrykowi
                                                    Jankowskiemu, żadnego terminu podjęcia przez niego decyzji o rezygnacji z
                                                    pełnionej funkcji.
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2327455.html
                                                  • Gość: Ed Gocłowski odrzuca kompromis IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.10.04, 19:30
                                                    Kościół św. Brygidy musi odpocząć od księdza Henryka Jankowskiego

                                                    Tak abp Tadeusz Gocłowski zareagował na wypracowany przez Lecha Wałęsę
                                                    kompromis.

                                                    Były prezydent, który w środę był u prałata, dziś spotkał się z metropolitą na
                                                    posiedzeniu Fundacji Centrum "Solidarności". Według naszych informacji
                                                    zaproponował arcybiskupowi rozwiązanie: ks. Jankowski przechodzi na emeryturę,
                                                    ale nadal mieszka na plebanii kościoła św. Brygidy jako rezydent.

                                                    Hierarcha nie przyjął tej propozycji: - Kościół św. Brygidy ma tętnić pracą
                                                    duszpasterską, a nie wiecami politycznymi.

                                                    Biskup przyznał jednak, że możliwe jest, aby prałat znalazł sobie inne miejsce
                                                    pracy niż dotychczas proponowane mu Centrum Ekumeniczne. W najbliższą niedzielę
                                                    w kościele św. Brygidy odbędzie się odpust.

                                                    • Tymczasem w prokuraturze apelacyjnej w Gdańsku odbyła się wczoraj narada
                                                    dotycząca losów śledztwa w sprawie molestowania seksualnego na plebanii. Dla
                                                    decyzji - umorzyć czy stawiać zarzuty - kluczowa będzie opinia biegłego
                                                    seksuologa. Powołano dr. Lwa Starowicza. Ma w ciągu tygodnia ocenić np., czy
                                                    pocałunki w usta na pożegnanie można uznać za molestowanie.
                                                    (Marek Sterlingow)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2328275.html
                                                  • Gość: Ed Hard core u prałata Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.10.04, 02:19
                                                    Ostrą pornografię oraz warsztat godny fałszerza dokumentów znalazła gdańska
                                                    policja w komputerze zabranym z plebanii św. Brygidy. Ktoś to wykasował przed
                                                    rewizją, ale biegły informatyk zdołał odtworzyć pliki

                                                    Pliki z pornografią zawierają ostre fotografie stosunków seksualnych między
                                                    dorosłymi kobietami i mężczyznami (tzw. hard core). Kto je wgrał do komputera,
                                                    kto oglądał? Tego policja nie ustaliła. Wiadomo, że komputer był używany przez
                                                    wychowanka ks. Henryka Jankowskiego - Wojciecha Knittera, który - zanim się
                                                    usamodzielnił - wiele lat mieszkał na plebanii utrzymywany przez prałata. To
                                                    Knitter był użytkownikiem hasła broniącego dostępu do zapisanych informacji.

                                                    Sam ks. Jankowski nie potrafi korzystać z komputera.

                                                    Fotografie zostały wykasowane na dwa-trzy dni przed tym, gdy policja przyszła
                                                    po komputer. - Odkrycie tych zdjęć potwierdza, że u św. Brygidy panowała
                                                    atmosfera odbiegająca, oględnie mówiąc, od standardów, którym hołduje Kościół
                                                    katolicki - mówi nasz informator z policji. - Ks. Jankowski stworzył wokół
                                                    siebie dwór złożony z mężczyzn i chłopców ostro korzystających z życia.

                                                    Z naszych ustaleń wynika, że na twardym dysku komputera znaleziono też
                                                    zeskanowane pieczęcie i podpisy urzędników różnych wojewódzkich instytucji,
                                                    m.in. z biura konserwatora zabytków. Prokuratura zastanawia się, czy mogły one
                                                    posłużyć do fałszowania na plebanii dokumentów, np. tych potrzebnych do wywozu
                                                    dzieł sztuki za granicę.

                                                    Śledztwo w sprawie domniemanego molestowania na plebanii wkracza tymczasem w
                                                    końcową fazę. Za tydzień ma być gotowa opinia Lwa Starowicza, biegłego
                                                    seksuologa, który bada, czy całowanie w usta na pożegnanie można uznać za
                                                    molestowanie. Nieoficjalnie wiemy już, że opinia będzie korzystna dla ks.
                                                    Jankowskiego.
                                                    (Roman Daszczyński, Marek Sterlingow)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2331402.html
                                                  • Gość: Ed Msza bez prałata Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.10.04, 16:08
                                                    Metropolita gdański "odzyskał" kościół św. Brygidy - niedzielna msza bez
                                                    udziału ks. Jankowskiego przebiegła spokojnie. Plac przed bazyliką wciąż należy
                                                    jednak do zwolenników prałata.

                                                    - Niegodziwa i bezprawna jest decyzja arcybiskupa o usunięcia ks. Henryka
                                                    Jankowskiego z funkcji proboszcza św. Brygidy - mówił do uczestników wiecu
                                                    przed kościołem Bogdan Duffek, szef komitetu obrony ks. Jankowskiego. Zażądał,
                                                    by arcybiskup "podjął dialog" z parafianami. Zarzuty pod adresem prałata -
                                                    demoralizacji młodzieży i wykorzystywania ambony do uprawiania polityki -
                                                    nazwał bzdurnymi. Zagroził pikietami pod siedzibą kurii w Gdańsku Oliwie.

                                                    - Prałat Jankowski, który przebywa w Rzymie, prosił przed wyjazdem, abym wam
                                                    przekazał, że będzie trwał w parafii św. Brygidy i nie odejdzie - mówił do
                                                    zgromadzonych inny obrońca księdza Wojciech Podjacki z Ligi Obrony Suwerenności.

                                                    Obaj wywołali aplauz 200-osobowego tłumu. Organizatorzy wiecu powstrzymali się
                                                    tym razem przed antysemickimi wypowiedziami. Inaczej ich widownia - pod adresem
                                                    arcybiskupa co chwila dobiegały okrzyki: "Poddał się żądaniom żydowskiej części
                                                    episkopatu!", "To zdrajca, pod sąd z nim!".

                                                    Tak było przed kościołem. Zupełnie inaczej wyglądała msza. Celebrujący ją
                                                    ksiądz senior parafii św. Brygidy Józef Panner ani razu nie nawiązał do
                                                    nieobecności prałata. Zamiast homilii - które w wykonaniu ks. Jankowskiego
                                                    zawsze były centralną częścią mszy - odczytał list biskupów o przypadającym za
                                                    tydzień dniu papieskim. Wierni chyba po raz pierwszy usłyszeli w tej świątyni,
                                                    że Polska "odzyskała należne jej miejsce w Europie", że "mimo pewnych błędów
                                                    zmierza w dobrym kierunku" oraz że jest to zgodne z naukami Jana Pawła II.
                                                    Oklasków, które zawsze przerywały kazania prałata, tym razem nie było.
                                                    (Marek Wąs, Marek Sterlingow)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2319926.html
                                                  • Gość: Ed List otwarty kierowany do abp Tadeusza Gocłowskieg IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.10.04, 12:26
                                                    Szanowny Ksieze Biskupie,

                                                    Zwracam sie do jego eminencji z uprzejma prosba o wyczerpujaca informacje
                                                    dotyczaca ksiedza Henryka Jankowskiego przeciwko ktoremu wystepuje pewna,
                                                    niewielka liczba osob w tym sam ksiadz biskup. Oraz organizowane sa
                                                    przeciwko niemu przerozne akcje (pedofilia etc) majace na celu jego
                                                    dyskredytacje i usuniecie z zajmowanej pozycji jako "elementu" wyraznie
                                                    zenujacego ( ta czesc spoleczenstwa dla ktorej wszelka dzialanosc
                                                    patriotyczna, obywatelska, jest grozna )

                                                    Motywacja :

                                                    Obserwujac od pewnego czasu wszystkie te wydarzenia jak rowniez to co czyni
                                                    i mowi ksiadz Henryk Jankowski nie dopatrzylem sie w jego postepowaniu
                                                    zadnych cech nie godnych kaplana, wiecej Polaka, po prostu.

                                                    Z oswiadczen jego wynika w sposob absolutnie oczywisty ze jest czlowiekiem
                                                    calkowicie oddanym sprawom Polski. Wynika rowniez ze nie podpisuje sie pod
                                                    ogolnie panujaca w pewnych kregach dzialalnoscia antypolska. Ze, nie
                                                    akceptuje deformacji prawdy oraz jej autorow. Ze, jego sposob myslenia jest
                                                    zgodny z postawa Polaka sumiennego i uczciwego ktorego troska jest miedzy
                                                    innymi walka z hipokryzja, klamstwem, oszustwem i temu podobnym zjawiskom
                                                    negatywnym. Ze, poswieca wiele czasu na szkolenie i uswiadamianie mlodziezy
                                                    w duchu poszanowania Ojczyzny i Boga. Rowniez honoru ! Rowniez tych
                                                    wszystkich cech pozytywnych ktorych nosicielem byl, jest i powinien pozostac
                                                    Kosciol i jego przedstawiciele. W dziejach tego wlasnie Kosciola w tym
                                                    szczegolnie polskiego nie bylo wielu ktorzy sprzeciwiali sie zlu w sposob
                                                    oczywisty, jawny i odwazny. Ksiadz Jerzy Popieluszko byl jednym z tych
                                                    niewielu. Jego nieobecnosc pomiedzy nami jest rezultatem dzialanosci obcego
                                                    nam i wrogiego elementu ktory dzis i wobec osoby Ksiedza Henryka
                                                    Jankowskiego stara sie stosowac nieco inne, bardziej wyrafinowane metody.
                                                    Czasy sie zmienily wiec trzeba je dostosowac.

                                                    Apeluje wiec do ksiedza biskupa w imieniu wlasnym i wszystkich tych dla
                                                    ktorych dobro naszego kraju jest obiektem troski bezinteresownej i szczerej
                                                    o powstrzymanie sie od wszekich akcji majacych na celu destabilzacje i
                                                    dyskredytacje Ksiedza - Patrioty ktorym jest z cala pewnoscia Henryk
                                                    Jankowski.

                                                    Pozostajac w szacunku i oczekujac na odpowiedz,
                                                    Wlodzimierz Pydo

                                                    www.polonia-swiata.org

                                                    Dla Wirtualnej Polonii nadesłał Piotr Bein, Kanada


                                                    www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=7909
                                                  • Gość: Ed Burda pod ołtarzem św. Brygidy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.10.04, 20:52
                                                    Uczestnicy mszy w gdańskim kościele św. Brygidy poturbowali dziennikarzy TVN i
                                                    Polsatu. Atak sprowokował wychowanek ks. Jankowskiego i jego ochroniarz
                                                    Wojciech Knitter - ten, którego hasło broniło dostępu do zdjęć pornograficznych
                                                    w parafialnym komputerze. Zażądał od obu ekip opuszczenia świątyni i zwrócił
                                                    się do tłumu z pytaniem, czy życzą sobie obecności mediów w kościele i sam
                                                    zaczął wypychać dziennikarzy. Wtedy przyłączyli się do niego stojący wokół
                                                    wierni. Dziennikarzy wyzywano ich od "Żydów" i "masonów". Prałat Henryk
                                                    Jankowksi obserwował przepychanki przed ołtarzem. Podszedł do mikrofonu i
                                                    zaapelował do wiernych "o spokój duchowy". Po chwili atak ustał.

                                                    Po mszy tłum znowu otoczył ekipy telewizyjne. Pod adresem dziennikarzy oraz
                                                    arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, który chce usunąć prałata ze św. Brygidy,
                                                    posypały się groźby i wyzwiska. Doszło do przepychanek, w kierunku dziennikarzy
                                                    poleciały jajka.
                                                    (m, ms)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2332764.html
                                                  • Gość: Ed Ostra pornografia znaleziona na plebanii prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.10.04, 20:58
                                                    Ostrą pornografię oraz warsztat godny fałszerza dokumentów znalazła gdańska
                                                    policja w komputerze zabranym z plebanii św. Brygidy. Ktoś to wykasował przed
                                                    rewizją, ale biegły informatyk zdołał odtworzyć pliki.

                                                    Pliki z pornografią zawierają ostre fotografie stosunków seksualnych między
                                                    dorosłymi kobietami i mężczyznami (tzw. hard core). Kto je wgrał do komputera,
                                                    kto oglądał? Tego policja nie ustaliła. Wiadomo, że komputer był używany przez
                                                    wychowanka ks. Henryka Jankowskiego - Wojciecha Knittera, który - zanim się
                                                    usamodzielnił - wiele lat mieszkał na plebanii utrzymywany przez prałata. To
                                                    Knitter był użytkownikiem hasła broniącego dostępu do zapisanych informacji.

                                                    Sam ks. Jankowski nie potrafi korzystać z komputera.

                                                    Fotografie zostały wykasowane na dwa-trzy dni przed tym, gdy policja przyszła
                                                    po komputer. - Odkrycie tych zdjęć potwierdza, że u św. Brygidy panowała
                                                    atmosfera odbiegająca, oględnie mówiąc, od standardów, którym hołduje Kościół
                                                    katolicki - mówi nasz informator z policji. - Ks. Jankowski stworzył wokół
                                                    siebie dwór złożony z mężczyzn i chłopców ostro korzystających z życia.

                                                    Z naszych ustaleń wynika, że na twardym dysku komputera znaleziono też
                                                    zeskanowane pieczęcie i podpisy urzędników różnych wojewódzkich instytucji,
                                                    m.in. z biura konserwatora zabytków. Prokuratura zastanawia się, czy mogły one
                                                    posłużyć do fałszowania na plebanii dokumentów, np. tych potrzebnych do wywozu
                                                    dzieł sztuki za granicę.

                                                    Śledztwo w sprawie domniemanego molestowania na plebanii wkracza tymczasem w
                                                    końcową fazę. Za tydzień ma być gotowa opinia Lwa Starowicza, biegłego
                                                    seksuologa, który bada, czy całowanie w usta na pożegnanie można uznać za
                                                    molestowanie. Nieoficjalnie wiemy już, że opinia będzie korzystna dla ks.
                                                    Jankowskiego.
                                                    (Roman Daszczyński, Marek Sterlingow)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2331402.html
                                                  • Gość: Ed Ochroniarz Jankowskiego prowokuje atak na dziennik IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 01:08
                                                    Ochroniarz prałata Jankowskiego prowokuje atak na dziennikarzy

                                                    Wojciech Knitter, ochroniarz i wychowanek ks. Henryka Jankowskiego, sprowokował
                                                    poturbowanie dziennikarzy Polsatu i TVN podczas wczorajszej mszy w kościele św.
                                                    Brygidy. To nie pierwszy taki incydent z jego udziałem

                                                    Jest wychowankiem ks. Jankowskiego, który opiekuje się nim, odkąd w wypadku
                                                    zginęli rodzice Knittera. Choć już się usamodzielnił (jest żonaty, ma trójkę
                                                    dzieci), nadal większość czasu spędza na plebanii kościoła św. Brygidy.

                                                    Pierwszy raz głośno było o nim, gdy w 1999 roku poturbował filigranową
                                                    fotoreporterkę "Gazety Wyborczej". Wyższy od niej o głowę Knitter w brutalny
                                                    sposób wyciągnął ją z uroczystości 35-lecia ślubów kapłańskich ks.
                                                    Jankowskiego. Potem rzucił ją na maskę samochodu, przytrzymał i wyrwał film.
                                                    Dziennikarka oprócz siniaków miała też zniszczony aparat. Incydent został
                                                    zgłoszony na policję, ale Wojciech Knitter wyparł się całego zajścia.

                                                    Kolejny raz wychowanek księdza stanął w centrum uwagi, gdy wybuchł skandal z
                                                    zarzutami molestowania seksualnego przez prałata jednego z ministrantów. Matka
                                                    chłopaka opowiadała o szeregu incydentów, które wywołał Knitter, "szara
                                                    eminencja" plebanii - obrzucał ją i jej syna wyzwiskami, był zazdrosny o
                                                    względy prałata.

                                                    Po rewizji na plebanii okazało się też, że najbardziej kompromitująca jest
                                                    zawartość twardego dysku komputera, którego używał Knitter. Policjanci
                                                    ustalili, że przechowywane były na nim ostre zdjęcia pornograficzne oraz
                                                    zeskanowane podpisy i pieczęcie pomorskich urzędników. Nie zdołano wykryć, czy
                                                    użyte zostały do podrabiania dokumentów.

                                                    Zapytany wczoraj o pornografię zwymyślał dziennikarzy TVN i Polsatu: - Brzydzę
                                                    się wami - krzyczał do kamer. Potem właśnie te dwie ekipy chciał wyrzucić z
                                                    kościoła.

                                                    Od dwóch miesięcy incydenty związane z osobą Knittera się mnożą. Pytających o
                                                    prałata reporterów odprawia z plebanii słowami: "Nie ma tu wstępu dla gnid i
                                                    chamów". Na lotnisku po powrocie ks. Jankowskiego z Rzymu wyzywał dziennikarzy
                                                    od "szmat" i "bandytów".

                                                    Od niedawna jeździ wartym ok. 300 tys. zł terenowym BMW.
                                                    (ms, m)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2333746.html
                                                  • Gość: Ed Przepychanki pod św. Brygidą IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 01:16
                                                    Pod znakiem ataków wiernych na dziennikarzy przebiegło w niedzielę w bazylice
                                                    św. Brygidy święto patronki świątyni. Po mszy grupa nastolatków rzucała jajkami
                                                    w kierunku reporterów. Zgromadzeni krytykowali arcybiskupa Tadeusza
                                                    Gocłowskiego za wezwanie księdza Henryka Jankowskiego do ustąpienia z
                                                    probostwa.

                                                    Dziennikarzy zgromadzonych tuż przy ołtarzu zaatakowano przed rozpoczęciem
                                                    mszy. Według relacji reportera "Faktów" TVN Jana Błaszkowskiego, który wraz z
                                                    operatorem znajdował się przy prezbiterium, incydent sprowokował jeden ze
                                                    współpracowników prałata, Wojciech Knitter.

                                                    Domagał się od nas zgody biskupa na filmowanie. Wypychał nas i dziennikarzy z
                                                    Polsatu. Prowokował wiernych pytaniami: czy sobie życzą obecności naszych
                                                    kamer. Byłem szarpany przez wiernych, grożono mi pobiciem - powiedział
                                                    Błaszkowski. Szarpano i popychano także reporterów radiowych.

                                                    Sytuacja uspokoiła się tuż po rozpoczęciu mszy. Prałat zaapelował wcześniej o
                                                    modlitwę w powadze z uwagi na Dzień Papieski i święto patronki bazyliki. Proszę
                                                    o kulturę chrześcijańską; błagam - dodawał.

                                                    Przywitały go owacje kilkuset wiernych i okrzyki: "Zostań z nami".

                                                    Ks. Jankowski podczas mszy nie nawiązał ani razu do kwestii ewentualnego
                                                    odejścia z parafii w związku z kontrowersjami wokół jego osoby. Homilię
                                                    wygłosił ksiądz infułat z archidiecezji olsztyńskiej. Jankowskiego podczas mszy
                                                    obdarowano srebrnymi medalami od jego zwolenników z zagranicy, za które
                                                    wzruszony dziękował. Po wyrazach poparcia odśpiewano "100 lat".

                                                    Napięta atmosfera panowała przed kościołem po nabożeństwie. Wierni obrzucali
                                                    obelgami chcących porozmawiać z nimi dziennikarzy. Wypowiadali też krytyczne
                                                    zdania o metropolicie gdańskim abp. Tadeusz Gocłowskim nazywając go m.in.
                                                    masonem i żydem. Śpiewali też religijne pieśni.

                                                    Na ok. 200 osobowy tłum zgromadzony przed kościołem w pewnej chwili poleciało
                                                    kilka jajek. Celowano w ekipy telewizyjne, których dziennikarze rozmawiali z
                                                    wiernymi. Dosięgły jednak głównie zwolenników prałata Henryka Jankowskiego.
                                                    Kilku świadków powiedziało, że jajkami rzucała ok. sześcioosobowa grupa
                                                    prawdopodobnie nastolatków, którzy chwilę później uciekli.

                                                    Po ponad pół godzinnym zgromadzeniu sympatycy ks. Jankowskiego zaczęli
                                                    rozchodzić się do domów.

                                                    Metropolita gdański abp. Tadeusz Gocłowski w ogłoszonym ponad tydzień temu
                                                    liście do kapłanów Archidiecezji Gdańskiej wezwał ks. Jankowskiego do
                                                    zrzeczenia się probostwa parafii świętej Brygidy.

                                                    Wypomniał Jankowskiemu uczynienie z ambony trybuny politycznej oraz wygłaszanie
                                                    poglądów, które nie odzwierciedlają stosunku Kościoła do niektórych ważnych
                                                    problemów istniejących w relacjach między ludźmi.
                                                    (ck)
                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,5900365,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Lew Starowicz biegłym w śledztwie w sprawie molest IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 01:19
                                                    Lew Starowicz biegłym w śledztwie w sprawie molestowania ministranta

                                                    W tym miesiącu ma być gotowa opinia znanego seksuologa Lwa Starowicza,
                                                    przygotowywana na potrzeby śledztwa w sprawie domniemanego molestowania byłego
                                                    ministranta z parafii św. Brygidy w Gdańsku, prowadzonego przez Prokuraturę
                                                    Okręgową w Elblągu - poinformował szef elbląskiej prokuratury, Zbigniew
                                                    Więckiewicz.

                                                    Ze względu na dobro postępowania Więckiewicz odmówił podania szczegółów, czego
                                                    będzie dotyczyć opinia biegłego. Jest to jedyna opinia seksuologa dla potrzeb
                                                    tego śledztwa - dodał.

                                                    Do wyboru Starowicza jako autora opinii w śledztwie dotyczącym domniemanego
                                                    molestowania seksualnego b. ministranta z parafii św. Brygidy w Gdańsku, której
                                                    proboszczem jest ks. Henryk Jankowski, doszło jeszcze wtedy, gdy postępowanie
                                                    to prowadziła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Zostało ono przekazane do Elbląga
                                                    w sierpniu, aby uniknąć zarzutów o stronniczość gdańskich prokuratorów.

                                                    Więckiewicz powiedział w poniedziałek, że przesłuchania świadków w śledztwie
                                                    mają potrwać jeszcze ok. dwóch tygodni. Dotychczas w związku ze sprawą zeznania
                                                    składali, oprócz ofiary domniemanego molestowania, 16-letniego Sławomira R.,
                                                    m.in. jego koledzy ministranci. Wszyscy zaprzeczali, by proboszcz parafii św.
                                                    Brygidy dopuszczał się molestowania.

                                                    Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie
                                                    molestowania seksualnego nieletniego. O domniemanym wykorzystywaniu byłego
                                                    ministranta, Sławomira R. z Gdańska, powiadomił prokuraturę miejscowy sąd
                                                    rodzinny.

                                                    Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek
                                                    po ponad tygodniu od rozpoczęcia śledztwa potwierdził, że zeznania matki
                                                    jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Do
                                                    tego czasu media informowały o tym, powołując się na nieoficjalne źródła m.in.
                                                    w organach ścigania.
                                                    (reb)
                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,28914,katn,,wid,5886247,widn,Lew%20Starowicz%20biegłym%20w%20śledztwie%20w%20sprawie%20molestowania%
                                                    20ministranta,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Przepychanki wiernych w kościele św. Brygidy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 13:44
                                                    Przepychanki wiernych w kościele św. Brygidy z dziennikarzami

                                                    Do przepychanek między wiernymi a dziennikarzami doszło w kościele św. Brygidy
                                                    tuż przed niedzielną mszą ku czci patronki świątyni.
                                                    Incydent sprowokował prawdopodobnie jeden ze współpracowników ks. Henryka
                                                    Jankowskiego, który zbliżył się do dziennikarzy telewizyjnych mówiąc, żeby
                                                    odeszli od prezbiterium.

                                                    W pewnym momencie odepchnięto reportera i operatora TVN. Kilku dziennikarzy
                                                    radiowych zostało potrąconych przez znajdujących się w kościele wiernych. Po
                                                    chwili sytuacja uspokoiła się. Prałat Jankowski, który został przywitany
                                                    okrzykami "Zostań z nami", zaapelował o spokój i kulturę chrześcijańską.
                                                    (Fot: PAP/Stefan Kraszewski)
                                                    dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=POL
                                                  • Gość: Ed Re: Przepychanki w bazylice św. Brygidy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 13:49
                                                    Pod znakiem ataków wiernych na dziennikarzy przebiegło w niedzielę w bazylice
                                                    św. Brygidy święto patronki świątyni. Po mszy grupa nastolatków rzucała jajkami
                                                    w kierunku reporterów. Zgromadzeni krytykowali arcybiskupa Tadeusza
                                                    Gocłowskiego za wezwanie księdza Henryka Jankowskiego do ustąpienia z
                                                    probostwa.

                                                    Dziennikarzy zgromadzonych tuż przy ołtarzu zaatakowano przed rozpoczęciem
                                                    mszy. Według relacji reportera "Faktów" TVN Jana Błaszkowskiego, który wraz z
                                                    operatorem znajdował się przy prezbiterium, incydent sprowokował jeden ze
                                                    współpracowników prałata, Wojciech Knitter.

                                                    "Domagał się od nas zgody biskupa na filmowanie. Wypychał nas i dziennikarzy z
                                                    Polsatu. Prowokował wiernych pytaniami: czy sobie życzą obecności naszych
                                                    kamer. Byłem szarpany przez wiernych, grożono mi pobiciem" - powiedział
                                                    Błaszkowski.

                                                    Szarpano i popychano także reporterów radiowych.

                                                    Sytuacja uspokoiła się tuż po rozpoczęciu mszy. Prałat zaapelował wcześniej o
                                                    modlitwę w powadze z uwagi na Dzień Papieski i święto patronki bazyliki."Proszę
                                                    o kulturę chrześcijańską; błagam" - dodawał.

                                                    Przywitały go owacje kilkuset wiernych i okrzyki: "Zostań z nami".

                                                    Ks. Jankowski podczas mszy nie nawiązał ani razu do kwestii ewentualnego
                                                    odejścia z parafii w związku z kontrowersjami wokół jego osoby. Homilię
                                                    wygłosił ksiądz infułat z archidiecezji olsztyńskiej. Jankowskiego podczas mszy
                                                    obdarowano srebrnymi medalami od jego zwolenników z zagranicy, za które
                                                    wzruszony dziękował. Po wyrazach poparcia odśpiewano "100 lat".

                                                    Napięta atmosfera panowała przed kościołem po nabożeństwie. Wierni obrzucali
                                                    obelgami chcących porozmawiać z nimi dziennikarzy. Wypowiadali też krytyczne
                                                    zdania o metropolicie gdańskim abp. Tadeusz Gocłowskim nazywając go m.in.
                                                    masonem i żydem. Śpiewali też religijne pieśni.

                                                    Na ok. 200 osobowy tłum zgromadzony przed kościołem w pewnej chwili poleciało
                                                    kilka jajek. Celowano w ekipy telewizyjne, których dziennikarze rozmawiali z
                                                    wiernymi. Jedno z nich trafiło w nogi reportera PAP. Dosięgły jednak głównie
                                                    zwolenników prałata Henryka Jankowskiego. Kilku świadków powiedziało PAP, że
                                                    jajkami rzucała ok. sześcioosobowa grupa prawdopodobnie nastolatków, którzy
                                                    chwilę później uciekli.

                                                    Po ponad pół godzinnym zgromadzeniu sympatycy ks. Jankowskiego zaczęli
                                                    rozchodzić się do domów.

                                                    Metropolita gdański abp. Tadeusz Gocłowski w ogłoszonym ponad tydzień temu
                                                    liście do kapłanów Archidiecezji Gdańskiej wezwał ks. Jankowskiego do
                                                    zrzeczenia się probostwa parafii świętej Brygidy.

                                                    Wypomniał Jankowskiemu uczynienie z ambony "trybuny politycznej" oraz
                                                    wygłaszanie poglądów, które "nie odzwierciedlają stosunku Kościoła do
                                                    niektórych ważnych problemów istniejących w relacjach między ludźmi".

                                                    W liście zaznaczył, że zawsze odrzucał podnoszony przez media zarzut
                                                    o "przestępczym zachowaniu" prałata, gdyż niczego w tej mierze nie
                                                    udowodniono. "Natomiast wiem, że zachowanie młodych, tolerowane przez księdza
                                                    proboszcza Jankowskiego na plebanii, zdecydowanie odbiegało i odbiega od
                                                    normalnego wpływu duszpasterza" - napisał abp Gocłowski.

                                                    Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie
                                                    domniemanego molestowania seksualnego nieletniego, byłego ministranta Bazyliki
                                                    św. Brygidy, obecnie 16-letniego Sławomira R. z Gdańska. Powiadomił o tym
                                                    prokuraturę miejscowy sąd rodzinny.

                                                    Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek
                                                    po ponad tygodniu od rozpoczęcia tego śledztwa potwierdził, że zeznania matki
                                                    jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku.
                                                    Śledztwo dotyczące molestowania trafiło w sierpniu do Elbląga, by uniknąć
                                                    zarzutów o stronniczość gdańskich prokuratorów.

                                                    dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=POL&poddzial=SPN&id_depeszy=15206014
                                                  • Gość: Ed Re: Pomylki Gocłowskiego :))))) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 13:51
                                                    Abp Gocłowski o liście ws. ks. Jankowskiego: żaden z posłów nie ma nic
                                                    wspólnego z parafią św. Brygidy.

                                                    Żaden z 62 posłów, którzy podpisali się pod listem w obronie ks. Henryka
                                                    Jankowskiego do arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, nie ma nic wspólnego z
                                                    parafią św. Brygidy - tak komentował w niedzielę list metropolita gdański w
                                                    Radiu Plus.
                                                    Według posłanki koła poselskiego "Dom Ojczysty" Gertrudy Szumskiej, która
                                                    rozpoczęła akcję zbierania podpisów w obronie ks. Jankowskiego list do abp
                                                    Gocłowskiego zawiera tylko prośbę opieki Kościoła nad ks. Jankowskim.

                                                    "Dostałem taki list, gdzie jest 62 podpisy posłów - byłem zdumiony. Na litość
                                                    boską, przecież macie wolną możliwość działania w parlamencie, w komisjach.
                                                    Macie możliwość wypowiadania tych spraw poprzez prasę, poprzez media. Natomiast
                                                    piszecie list do biskupa z 62 podpisami parlamentarzystów, którzy nie mają nic
                                                    wspólnego z parafią św. Brygidy" - komentował list abp Gocłowski.

                                                    "Jak sądzę żaden z tych posłów nie jest członkiem wspólnoty parafialnej. To
                                                    jest tylko jak gdyby chęć zaistnienia?" - powiedział arcybiskup.

                                                    "Ksiądz arcybiskup mylnie odczytał treść tego listu" - powiedziała PAP Szumska.
                                                    Według niej, list zawiera tylko prośbę o zaopiekowanie się Kościoła ks.
                                                    Jankowskim, a jego autorzy występują jako "posłowie, Polacy - katolicy".

                                                    "Jesteśmy zainteresowani silnym Kościołem. Prosimy, by arcybiskup nie działał
                                                    pod wpływem mediów" - wyjaśniała Szumska. Jej zdaniem ks. Jankowski to "symbol
                                                    księdza Polaka, który współdziałał ze światem ludzi pracy i wszystkimi
                                                    potrzebującymi".

                                                    Według Szumskiej, pod listem do metropolity gdańskiego podpisali się posłowie
                                                    koła "Dom Ojczysty", Samoobrony, Ligi Polskich Rodzin, Ruchu Katolicko-
                                                    Narodowego, ROP-u oraz posłowie nie zrzeszeni.

                                                    Posłanka nie chciała powiedzieć, jakie działania podejmą autorzy listu w
                                                    przypadku nie uwzględnienia go przez arcybiskupa. "Liczymy, że nie dojdzie do
                                                    pęknięcia ogniwa w kościele gdańskim" - powiedziała.

                                                    Zrzeczenie się probostwa parafii św. Brygidy zaproponował w czwartek księdzu
                                                    Henrykowi Jankowskiemu w liście do kapłanów Achidiecezji Gdańskiej.

                                                    "Nie sądzę, by miało się to stać na drodze administracyjnej dekretu biskupa,
                                                    który jest odpowiedzialny za powierzony jego trosce Kościół Diecezjalny" -
                                                    napisał arcybiskup.

                                                    Jednocześnie metropolita gdański zaproponował ks. Jankowskiemu podjęcie pracy w
                                                    Centrum Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku-Oliwie, poświęconym przez papieża 5
                                                    czerwca 1999 r. Współzałożycielem tego ośrodka religijnego, prowadzonego przez
                                                    siostry brygidki, jest proboszcz parafii św. Brygidy.

                                                    Arcybiskup ma nadzieję, że znając "nie tylko ambicję, ale i miłość do Kościoła"
                                                    księdza Jankowskiego przyjmie on tę propozycję i będzie mógł "ofiarnie pracować
                                                    dla Kościoła i Ojczyzny".

                                                    Abp Gocłowski podkreślił w liście, że "atmosfera w Kościele i na plebanii",
                                                    mimo "uprzednich zasług tego znanego kapłana", wyczerpuje wszystkie znamiona
                                                    prawa kanonicznego o możliwości odwołania danego proboszcza.

                                                    Jeden z punktów tego prawa stwierdza, że "gdy posługiwanie jakiegoś proboszcza,
                                                    na skutek jakiejś przyczyny, nawet bez jego poważnej winy, staje się szkodliwe
                                                    lub przynajmniej nieskuteczne, może on zostać usunięty z parafii przez biskupa
                                                    diecezjalnego".

                                                    dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=POL&poddzial=SPN&id_depeszy=15161312
                                                  • Gość: Ed Glemp: sądzę, że ksiądz Jankowski ustąpi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 18:51
                                                    Glemp: sądzę, że ksiądz Jankowski ustąpi z funkcji proboszcza

                                                    Prymas Polski kardynał Józef Glemp uważa, że ks. prałat Henryk Jankowski ustąpi
                                                    z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. "Nie trzeba być koniecznie
                                                    proboszczem, żeby się zbawić" - powiedział prymas we wtorek dziennikarzom w
                                                    Kaliszu.
                                                    "Ksiądz Henryk Jankowski jest człowiekiem Kościoła. Chociaż ma duże ambicje, to
                                                    nie dojdzie do awantur, które mogłyby zakłócić relacje kapłan-biskup, czy
                                                    duchowny - kościół. Sądzę, że ksiądz Jankowski ustąpi ze stanowiska" -
                                                    powiedział kardynał Józef Glemp zapytany przez dziennikarzy o dalsze losy
                                                    prałata.

                                                    Zdaniem prymasa, media bardzo podniecają sprawy związane z gdańskim duchownym,
                                                    pasjonują się, czy dojdzie do buntów, albo innych protestów.

                                                    Arcybiskup Tadeusz Gocłowski zaproponował prałatowi zrzeczenie się probostwa
                                                    parafii św. Brygidy w Gdańsku i podjęcie pracy w Centrum Ekumenicznym św.
                                                    Brygidy w Gdańsku-Oliwie. Sam prałat Jankowski oraz wielu wiernych nie
                                                    zamierzają się z tym pogodzić.

                                                    Prymas uczestniczył w uroczystościach 50. rocznicy zatwierdzenia przez Główną
                                                    Komisję Episkopatu obrazu Jezusa Miłosiernego, znajdujący się w miejscowym
                                                    kościele ojców jezuitów.

                                                    dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=POL&poddzial=SPN&id_depeszy=15175670
                                                    Trudno to potraktować inaczej, niż jako jedną wielką farsę wykonywaną przez
                                                    tuzów kościelnych. Bezradność na własnym podwórku przy buńczuczności
                                                    przypominania innym o powinnościach, to kompromitacja hierarchów kościelnych w
                                                    najbardziej przednim wydaniu.
                                                  • Gość: Ed Bubel broni prałata, atakując Papieża IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 19:57
                                                    Leszek Bubel - wydawca antysemickich broszur - dołączył do obrońców prałata
                                                    Jankowskiego.

                                                    Tygodnik Bubla "Tylko Polska", w ostatnią niedzielę rozdawany za darmo pod
                                                    gdańskim kościołem św. Brygidy, niemal w całości poświęcony jest prałatowi.

                                                    Ks. Henryk Jankowski udziela tam długiego wywiadu. W poprzedzającym rozmowę
                                                    wstępniaku Bubel atakuje Papieża, który "nic nie robi" w sprawie prałata i
                                                    arcybiskupa Gocłowskiego, który wykreował skandal, by odciągnąć uwagę
                                                    od "własnej" afery diecezjalnego wydawnictwa Stella Maris.

                                                    Poza tym w tygodniku jest jeszcze wiersz poświęcony Czesławowi
                                                    Miłoszowi "Wreszcie kopnął w kalendarz" i informacja o tajnych związkach
                                                    Papieża z agentami CIA.
                                                    (m, ms)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2334946.html
                                                  • Gość: Ed Prałat Jankowski nie molestował??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 16:14
                                                    Prałat Jankowski nie molestował, śledztwo do umorzenia

                                                    Prokuratura umorzy śledztwo w sprawie molestowania seksualnego na plebanii
                                                    kościoła św. Brygidy w Gdańsku - dowiedziała się "Gazeta".

                                                    Prokuratura umorzy śledztwo w sprawie molestowania seksualnego na plebanii
                                                    kościoła św. Brygidy w Gdańsku - dowiedziała się "Gazeta".
                                                    (Prokuratura umorzy śledztwo w sprawie molestowania seksualnego na plebanii
                                                    kościoła św. Brygidy w Gdańsku - dowiedziała się "Gazeta")

                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2334970.html
                                                    Komentarze:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=16609544
                                                  • Gość: Ed Re: Prałat nie molestował ministrantów - hihi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 21:48
                                                    Prokuratura umorzy śledztwo w sprawie molestowania seksualnego na plebanii
                                                    kościoła św. Brygidy w Gdańsku - dowiedziała się "Gazeta".

                                                    Decyzja już zapadła, ma być ogłoszona do połowy listopada. Śledztwo wszczęto w
                                                    lipcu po doniesieniu matki ministranta Sławomira R. Prałat Jankowski całował go
                                                    w usta na pożegnanie. Seksuolog prof. Lew Starowicz poinformował już
                                                    telefonicznie elbląską prokuraturę, że to za mało, by mówić o pedofilii.

                                                    - W takich sytuacjach bierze się pod uwagę okoliczności towarzyszące
                                                    pocałunkom: czy miały miejsce w prywatnych apartamentach, czy też w miejscu
                                                    publicznym, czy osoba całująca się z tym kryła, czy nie - wyjaśnia Starowicz,
                                                    który dziś wyśle swoją opinię pocztą.

                                                    Według informatorów "Gazety" prokuratura przesłucha jeszcze samego ks.
                                                    Jankowskiego - jako świadka, a nie podejrzanego. Decyzję o umorzeniu śledztwa
                                                    może zaskarżyć matka Sławomira R. Według naszych informacji to mało
                                                    prawdopodobne.

                                                    Tymczasem szef elbląskiej Prokuratury Okręgowej Zbigniew Więckiewicz zaprzeczył
                                                    we wtorek informacjom "Gazety ", że zapadła już decyzja o umorzeniu śledztwa.

                                                    - Pierwsze słyszę. To jakaś kaczka dziennikarska. Żadna decyzja o umorzeniu
                                                    śledztwa nie zapadła. Nie można o tym mówić w sytuacji, kiedy nie został
                                                    jeszcze zebrany cały materiał dowodowy - powiedział PAP Więckiewicz.

                                                    Według niego także Starowicz nie o treści swojej opinii nie informował
                                                    telefonicznie prokuratury. - To nieprawda. Nie ma zwyczaju, aby biegły przed
                                                    dostarczeniem prokuraturze swojej opinii informował wcześniej o jej treści.
                                                    Absolutnie nie znamy jeszcze zawartości tej opinii, spodziewamy się jej do
                                                    końca października - wyjaśnił Więckiewicz.

                                                    Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła dochodzenie w sprawie molestowania
                                                    seksualnego nieletniego pod koniec lipca. O domniemanym wykorzystywaniu byłego
                                                    ministranta, Sławomira R. z Gdańska, powiadomił prokuraturę miejscowy sąd
                                                    rodzinny.

                                                    Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek
                                                    po ponad tygodniu od rozpoczęcia śledztwa potwierdził, że zeznania matki
                                                    jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Do
                                                    tego czasu media informowały o tym, powołując się na nieoficjalne źródła m.in.
                                                    w organach ścigania.

                                                    Śledztwo dotyczące molestowania trafiło ostatecznie do Elbląga, by uniknąć
                                                    zarzutów o stronniczość gdańskich prokuratorów.
                                                    (Marek Wąs, Marek Sterlingow)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2334970.html
                                                  • andrzej105 Re: Prałat nie molestował ministrantów - hihi 07.08.05, 19:49
                                                  • Gość: Ed Stracił "misję kanoniczną" za popieranie prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 16:16
                                                    Wykładowca KUL, jeden z orędowników prałata Jankowskiego, stracił pracę na
                                                    uczelni. - Z decyzją arcybiskupa się nie dyskutuje - mówi rzeczniczka prasowa
                                                    KUL

                                                    Księże prałacie, głoś swoje, choćby wyżsi rangą duchowni ci tego zabraniali -
                                                    powiedział pod koniec sierpnia, podczas mszy w parafii św. Brygidy w Gdańsku,
                                                    ks. dr Stanisław Koczwara. Gdy dziennikarz "Gazety" zapytał duchownego o
                                                    nazwisko, ten odparł: - Nie rozmawiam z "Wyborczą", ja się szanuję, a pan
                                                    przecież jest koszerny.

                                                    Ks. Stanisław Koczwara, specjalista od archeologii chrześcijańskiej i dziejów
                                                    Kościoła w starożytności, zatrudniony był na stanowisku adiunkta w Instytucie
                                                    Historii Kościoła KUL (doktorat obronił w 1993 r.). Jak się dowiedzieliśmy, nie
                                                    jest już pracownikiem KUL.

                                                    Beata Górka, rzecznik prasowy uczelni, potwierdza i wyjaśnia: - Metropolita
                                                    lubelski i jednocześnie wielki kanclerz KUL abp Józef Życiński wycofał misję
                                                    kanoniczną ks. dr. Koczwary. A to oznacza, że nasz wykładowca stracił prawo
                                                    nauczania w imieniu Kościoła katolickiego.

                                                    Rzecznik tłumaczy, że właśnie dlatego rektor uczelni ks. prof. Stanisław Wilk w
                                                    ostatnich dniach rozwiązał z nim umowę o pracę ze skutkiem natychmiastowym. - Z
                                                    decyzją arcybiskupa w tej kwestii się nie dyskutuje - dodaje Górka.

                                                    Rektor KUL nie chciał rozmawiać z "Gazetą" o byłym adiunkcie. Przez rzecznika
                                                    przekazał nam, że nie ma w sprawie nic do dodania.

                                                    Od 2002 r. ks. dr Koczwara miał zakaz głoszenia kazań w kościele akademickim
                                                    KUL. Taką decyzję podjął metropolita lubelski po obfitującym w akcenty
                                                    antysemickie wystąpieniu księdza z początku tamtego roku. - Potem zakazał mu
                                                    też prowadzenia wykładów w lubelskim seminarium duchownym - mówi ks. Mieczysław
                                                    Puzewicz, rzecznik metropolity. - Dekret cofający misję kanoniczną został
                                                    wydany pod koniec września. Jego powodem jest niezgodność w nauczaniu ks.
                                                    Koczwary i papieskiej wizji Kościoła.

                                                    Według informacji, których wczoraj nie udało nam się potwierdzić, ks. Koczwara
                                                    wyjechał za granicę. - Mogę powiedzieć tylko tyle, że już tu nie mieszka -
                                                    usłyszeliśmy pod jego lubelskim adresem.



                                                    Dla Gazety

                                                    Ks. Adam Boniecki

                                                    redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego"

                                                    Odebranie duchownemu misji kanonicznej oznacza w uproszczeniu, iż kościół nie
                                                    chce dalej "żyrować" jego wypowiedzi, bowiem nie pokrywają się one z jego
                                                    nauczaniem. To niewątpliwe niezwykle poważna i bardzo przykra decyzja dla
                                                    biskupa, podyktowana troską o czystość doktrynalną kościoła. Przypadki
                                                    odebrania misji kanonicznej zdarzają się w Polsce niezwykle rzadko i zawsze
                                                    wywołuje to niemałe reperkusje w prasie.
                                                    (Paweł Reszka)
                                                    miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,2335114.html
                                                  • Gość: Ed Gocłowski wciąż czeka na rezygnację ks. Jankowskie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.10.04, 17:14
                                                    Metropolita gdański arcybiskup Tadeusz Gocłowski czeka na dobrowolną rezygnację
                                                    ks. prałata Henryka Jankowskiego z probostwa parafii św. Brygidy w Gdańsku -
                                                    dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł zbliżonych do Kościoła.

                                                    Abp Gocłowski w ogłoszonym 30 września liście do kapłanów archidiecezji
                                                    gdańskiej wezwał ks. Jankowskiego do zrzeczenia się probostwa parafii.

                                                    "Nie sądzę, by miało się to stać na drodze administracyjnej dekretu biskupa,
                                                    który jest odpowiedzialny za powierzony jego trosce Kościół diecezjalny" -
                                                    napisał metropolita.

                                                    Jednocześnie zaproponował ks. prałatowi Jankowskiemu podjęcie pracy w Centrum
                                                    Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku-Oliwie. Współzałożycielem tego ośrodka
                                                    religijnego, prowadzonego przez siostry brygidki, jest ks. Jankowski.

                                                    Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez PAP, jeśli ks. Jankowski nie
                                                    skorzysta z takiej propozycji i nie zrzeknie się funkcji proboszcza sam, to
                                                    dopiero wówczas być może abp Gocłowski ogłosi specjalny dekret, w którym
                                                    określi termin odejścia prałata z parafii św. Brygidy.

                                                    PAP nie udało się jednak ustalić, kiedy sprawa znajdzie swój ostateczny finał.
                                                    info.onet.pl/992641,11,item.html
                                                  • Gość: Ed Prokuratura nie ujawnia treści opinii IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.10.04, 17:17
                                                    Prokuratura nie ujawnia treści opinii Lwa-Starowicza o domniemanym molestowaniu

                                                    Prokuratura Okręgowa w Elblągu nie chce ujawnić treści opinii seksuologa prof.
                                                    Zbigniewa Lwa-Starowicza, sporządzonej na potrzeby śledztwa w sprawie
                                                    domniemanego molestowania byłego ministranta z parafii św. Brygidy w Gdańsku.

                                                    Opinia dotarła w środę do prokuratury.

                                                    Szef Prokuratury Okręgowej w Elblągu powiedział PAP, że nie może ujawnić
                                                    wniosków opinii ze względu na dobro postępowania. Dodał, że została ona
                                                    dołączona do akt sprawy.

                                                    Prof. Lew-Starowicz, sporządzając opinię, opierał się m.in na zeznaniach
                                                    eksministranta, obecnie 16-letniego Sławomira R., który twierdził, że nie był
                                                    molestowany, a jedynie całowany przez księdza Henryka Jankowskiego w usta na
                                                    pożegnanie. Nie udało mu się jednak porozmawiać z samym Sławomirem R. Seksuolog
                                                    rozmawiał natomiast z innymi nastolatkami, którzy znajdowali się bądź znajdują
                                                    w otoczeniu proboszcza parafii św. Brygidy, ks. Jankowskiego.

                                                    Prof. Zbigniew Lew-Starowicz, zasłaniając się tajemnicą lekarską, także nie
                                                    chciał ujawnić konkluzji ekspertyzy. Powiedział jedynie PAP w środę, że
                                                    prokuratorzy poprosili go o odpowiedź na dwa pytania. Nie ujawnił jednak, na
                                                    jakie.

                                                    Opinia prof. Lwa-Starowicza to jedyna opinia seksuologa, o jaką wystąpiła
                                                    prokuratura badająca sprawę domniemanego molestowania b. ministranta.

                                                    Do wyboru Lwa-Starowicza jako autora opinii w śledztwie dotyczącym domniemanego
                                                    molestowania seksualnego b. ministranta z parafii św. Brygidy w Gdańsku doszło
                                                    jeszcze wtedy, gdy postępowanie to prowadziła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
                                                    Zostało ono przekazane do Elbląga w sierpniu, aby uniknąć zarzutów o
                                                    stronniczość gdańskich prokuratorów.

                                                    Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie
                                                    molestowania seksualnego nieletniego. O domniemanym wykorzystywaniu byłego
                                                    ministranta, Sławomira R. z Gdańska, powiadomił prokuraturę miejscowy sąd
                                                    rodzinny.

                                                    Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek
                                                    dopiero po ponad tygodniu od rozpoczęcia śledztwa potwierdził, że zeznania
                                                    matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku.
                                                    Do tego czasu media informowały o tym, powołując się na nieoficjalne źródła
                                                    m.in. w organach ścigania.

                                                    info.onet.pl/993216,11,item.html
                                                  • Gość: Ed Tajna opinia Lwa-Starowicza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.10.04, 17:24
                                                    Prokuratura Okręgowa w Elblągu nie chce ujawnić treści opinii seksuologa prof.
                                                    Zbigniewa Lwa-Starowicza, sporządzonej na potrzeby śledztwa w sprawie
                                                    domniemanego molestowania byłego ministranta z parafii św. Brygidy w Gdańsku.

                                                    Szef Prokuratury Okręgowej w Elblągu powiedział, że nie może ujawnić wniosków
                                                    opinii ze względu na dobro postępowania. Dodał, że została ona dołączona do akt
                                                    sprawy.

                                                    Prof. Lew-Starowicz, sporządzając opinię, opierał się m.in na zeznaniach
                                                    eksministranta, obecnie 16-letniego Sławomira R., który twierdził, że nie był
                                                    molestowany, a jedynie całowany przez księdza Henryka Jankowskiego w usta na
                                                    pożegnanie. Nie udało mu się jednak porozmawiać z samym Sławomirem R. Seksuolog
                                                    rozmawiał natomiast z innymi nastolatkami, którzy znajdowali się bądź znajdują
                                                    w otoczeniu proboszcza parafii św. Brygidy, ks. Jankowskiego.

                                                    Prof. Zbigniew Lew-Starowicz, zasłaniając się tajemnicą lekarską, także nie
                                                    chciał ujawnić konkluzji ekspertyzy. Powiedział jedynie PAP w środę, że
                                                    prokuratorzy poprosili go o odpowiedź na dwa pytania. Nie ujawnił jednak, na
                                                    jakie. Opinia prof. Lwa-Starowicza to jedyna opinia seksuologa, o jaką
                                                    wystąpiła prokuratura badająca sprawę domniemanego molestowania b. ministranta.

                                                    Do wyboru Lwa-Starowicza jako autora opinii w śledztwie dotyczącym domniemanego
                                                    molestowania seksualnego b. ministranta z parafii św. Brygidy w Gdańsku doszło
                                                    jeszcze wtedy, gdy postępowanie to prowadziła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
                                                    Zostało ono przekazane do Elbląga w sierpniu, aby uniknąć zarzutów o
                                                    stronniczość gdańskich prokuratorów.

                                                    Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie
                                                    molestowania seksualnego nieletniego. O domniemanym wykorzystywaniu byłego
                                                    ministranta, Sławomira R. z Gdańska, powiadomił prokuraturę miejscowy sąd
                                                    rodzinny.

                                                    Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek
                                                    dopiero po ponad tygodniu od rozpoczęcia śledztwa potwierdził, że zeznania
                                                    matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku.
                                                    Do tego czasu media informowały o tym, powołując się na nieoficjalne źródła
                                                    m.in. w organach ścigania.
                                                    (mdz)
                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,5916295,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Ochroniarze prałata pobili dziennikarzy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.10.04, 17:21
                                                    Dziennikarze stacji telewizyjnych TVN i Polsat zostali poturbowani przez
                                                    ochroniarzy księdza prałata Henryka Jankowskiego.

                                                    Dwójka reporterów i dwóch operatorów chciało zarejestrować przebieg Mszy
                                                    Świętej w bazylice św. Brygidy w Gdańsku, którą tradycyjnie co niedzielę
                                                    odprawiał ks. Jankowski. Jednak dziś nie celebrował liturgii i nie mówił
                                                    kazania.

                                                    Ochrona księdza prałata próbowała usunąć sprzed ołtarza ekipy telewizyjne TVN i
                                                    Polsatu. Doszło do przepychanek, a naoczni świadkowie mówią nawet, że nastąpiła
                                                    wymiana ciosów. Później na ambonie pojawił się ksiądz Jankowski, który
                                                    zaapelował o spokojną modlitwę za papieża. Powitał także wszystkich gości i
                                                    odczytał ogłoszenia parafialne.

                                                    Po mszy św. wiernych i dziennikarzy zgromadzonych przed świątynią obrzucono
                                                    jajkami. Zrobiło to kilku nastolatków, którzy uciekli.

                                                    Jajka leciały w kierunku ekip telewizyjnych, których dziennikarze rozmawiali po
                                                    mszy z wiernymi zgromadzonymi się przed kościołem. Jedno z nich trafiło w nogi
                                                    reportera PAP. Dosięgły jednak głównie zwolenników ks. prałata Henryka
                                                    Jankowskiego. Jeden mężczyzna dostał w głowę.

                                                    Niedawno metropolita gdański arcybiskup Tadeusz Gocłowski ujawnił swój list do
                                                    księży, w którym poinformował, że chce by prałat odszedł z parafii i przeniósł
                                                    się do Centrum Ekumenicznego w Gdańsku-Oliwie. Jako przyczyny podał złe
                                                    zachowania księdza Jankowskiego w stosunku do młodych ludzi oraz
                                                    wykorzystywanie ambony do wygłaszania politycznych poglądów.

                                                    Były prezydent Lech Wałesa - po rozmowie z prałatem - powiedział, że ksiądz
                                                    Jankowski podporządkuje się decyzji biskupa. Nie wiadomo jednak kiedy to
                                                    nastąpi.
                                                    info.onet.pl/991629,11,item.html
                                                  • Gość: Ed Biegły wydał opinię w sprawie księdza Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.10.04, 11:25
                                                    Elbląska Prokuratura Okręgowa otrzymała opinię biegłego seksuologa w sprawie
                                                    molestowania młodych parafian przez Henryka Jankowskiego.

                                                    Wkrótce zapadnie decyzja, kiedy przesłuchany zostanie gdański prałat ksiądz
                                                    Henryk J. Jak dowiedziało się Radio Olsztyn, Elbląska Prokuratura Okręgowa
                                                    otrzymała już opinię biegłego seksuologa - profesora Zbigniewa Lwa -
                                                    Starowicza. Wciąż jest za wcześnie, by mówić, jak skończy się śledztwo w
                                                    sprawie domniemanego molestowania - mówi tymczasem elbląski prokurator Jerzy
                                                    Waryszak.

                                                    Prokuratura zaprzecza informacjom mediów, że prowadzący sprawę omówił już z
                                                    biegłym ostateczne decyzje w sprawie śledztwa. Prof. Lew - Starowicz wykonywał
                                                    razem z nami część swoich czynności w Gdańsku, ale nie było mowy o umorzeniu
                                                    czy oskarżeniu kogokolwiek - mówi Jerzy Waryszak.

                                                    Decyzja o umorzeniu postępowania nie zapadła, ale opinia biegłego prof.
                                                    Zbigniewa Lwa - Starowicza będzie bardzo istotnym dowodem w sprawie, bo
                                                    powstała w oparciu o ustalenia i materiał dowodowy - twierdzi z kolei
                                                    informator Radia Olsztyn. Pod koniec października mija 3 - miesięczny termin
                                                    zakończenia śledztwa w sprawie rzekomego molestowania młodych przez gdańskiego
                                                    księdza. Według informacji Radia Olsztyn, najprawdopodobniej zostanie ono
                                                    przedłużone, choć nie - jak informowały niektóre media - o kilka czy
                                                    kilkanaście dni, ale - jak zazwyczaj bywa - co najmniej o miesiąc.

                                                    W przyszłym tygodniu zeznania składać będzie Piotr J. Mieszkaniec jednej z
                                                    miejscowości w okolicach Gdańska, który sam zgłosił się do prokuratury. O
                                                    swoich rzekomych kontaktach z gdańskim prałatem opowiadał także dziennikarzom.
                                                    Ci jednak nie uważają jego wyznań za wiarygodne.
                                                    (IAR)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2339098.html
                                                  • Gość: Ed Tajemnicze zeznania Piotra J. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.04, 19:43
                                                    21-letni Piotr J., nowy świadek, który złożył zeznania w związku ze sprawą
                                                    dotyczącą domniemanego molestowania byłego ministranta z parafii św. Brygidy,
                                                    nie chce ujawnić, co powiedział przesłuchującemu go prokuratorowi.

                                                    Piotr J. przebywa obecnie w jednym z warszawskich szpitali. Tam też kilka dni
                                                    temu został przesłuchany. W sobotę mężczyzna ten nie chciał rozmawiać z PAP na
                                                    temat zeznań złożonych w związku ze sprawą i odnosić się do informacji w
                                                    mediach na ten temat.

                                                    Według sobotniej "Rzeczpospolitej" Piotr J. miał powiedzieć śledczemu z
                                                    elbląskiej prokuratury okręgowej, że jako 14-latek został wykorzystany
                                                    seksualnie przez ks. prałata Henryka Jankowskiego. Miało się to stać, kiedy
                                                    wraz z innymi ministrantami z jednej miejscowości na Pomorzu przyjechał do
                                                    Gdańska na uroczystości do parafii św. Brygidy.

                                                    Według anonimowego źródła PAP w wymiarze sprawiedliwości, do zeznań Piotra J.
                                                    trzeba podchodzić z dużą ostrożnością i zweryfikować je.

                                                    Szef prokuratury w Elblągu Zbigniew Więckiewicz, z którym w sobotę nie udało
                                                    się skontaktować PAP, powiedział już w piątek, że fakty podane przez Piotra J.
                                                    będą weryfikowane. "Nie można tak gołosłownie podejść do tego, co jest przelane
                                                    z zeznań świadka na papier" - zaznaczył.

                                                    Pytany, czy w związku z pobytem Piotra J. w szpitalu psychiatrycznym,
                                                    prokuratura odnośnie złożonych zeznań będzie weryfikowała w jakiś sposób stan
                                                    psychiczny tego świadka, odpowiedział, że obecnie trudno coś powiedzieć na ten
                                                    temat, "i to wszystko leży w gestii prokuratora prowadzącego".

                                                    Pochodzący z małej miejscowości pod Gdańskiem Piotr J. na początku października
                                                    informował niektóre media, że przebywa w jednym z warszawskich szpitali
                                                    psychiatrycznych po nieudanej próbie samobójstwa. Twierdził, że chciał sobie
                                                    odebrać życie, po tym jak na ulicy w Warszawie podszedł do niego człowiek
                                                    związany z parafią św. Brygidy i zagroził, że jeśli Piotr J. zezna coś w
                                                    sprawie proboszcza tej parafii, ks. Henryka Jankowskiego, to stanie mu się
                                                    krzywda.

                                                    Wcześniej, m.in. we wrześniu, Piotr J. kontaktował się z redakcjami w różnych
                                                    częściach kraju, informując, że wysłał do gdańskiej prokuratury pismo o chęci
                                                    złożenia zeznań w śledztwie dotyczącym molestowania seksualnego w parafii św.
                                                    Brygidy. Mężczyzna utrzymywał, że bardzo dobrze zna prałata Jankowskiego i po
                                                    raz pierwszy gościł w jego parafii jako 14-latek.

                                                    Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie
                                                    molestowania nieletniego, byłego ministranta w kościele św. Brygidy, obecnie 16-
                                                    letniego Sławomira R. z Gdańska. O domniemanym jego wykorzystywaniu seksualnym
                                                    powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny.

                                                    Media informowały o sprawie powołując się początkowo na nieoficjalne źródła
                                                    m.in. w organach ścigania. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w
                                                    Gdańsku, Janusz Kaczmarek potwierdził po ponad tygodniu od rozpoczęcia
                                                    śledztwa, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii
                                                    św. Brygidy w Gdańsku.

                                                    Śledztwo dotyczące molestowania pod koniec sierpnia trafiło do Elbląga, by
                                                    uniknąć zarzutów o stronniczość gdańskich prokuratorów.(
                                                    info.onet.pl/994827,11,item.html
                                                  • Gość: Ed Śledztwo w parafii św. Brygidy przedłużone? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.04, 19:44
                                                    Wiele wskazuje na to, że śledztwo w sprawie domniemanego molestowania w parafii
                                                    świętej Brygidy w Gdańsku będzie przedłużone.

                                                    Ksiądz Henryk J. będzie przesłuchany dopiero wówczas, gdy zebrane zostaną
                                                    wszystkie dowody - powiedział prokurator Jerzy Waryszak z elbląskiej
                                                    prokuratury okręgowej. Trzymiesięczny, procesowy termin mija 27 października.

                                                    Prokurator Waryszak, mówiąc o możliwym przedłużeniu śledztwa stwierdził, że
                                                    najprawdopodobniej nie uda się do tego terminu przeprowadzić wszystkich
                                                    czynności procesowych. Podkreślił jednak, że wszystko będzie zależało od
                                                    prokuratora, który sprawę prowadzi i to on o tym zdecyduje.

                                                    Tymczasem jak się okazuje, elbląscy prokuratorzy przesłuchali już Piotra J.,
                                                    osobę, która sama zgłosiła się do prokuratury twierdząc, że wie coś na temat
                                                    zdarzeń w gdańskiej parafii św. Brygidy. Prokurator Waryszak nie ujawnił
                                                    szczegółów zeznań, ale powiedział, że w związku z tym przesłuchaniem zaistniała
                                                    potrzeba wykonania innych czynności procesowych, jakich - tajemnica.

                                                    Prokurator dodał, że zeznania Piotra J. nie wpływają bezpośrednio na to, że
                                                    śledztwo może zostać przedłużone.
                                                    info.onet.pl/994109,11,item.html
                                                  • Gość: Ed Kiedy przesłuchanie księdza prałata? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.04, 19:46
                                                    Wkrótce zapadnie decyzja, kiedy przesłuchany zostanie gdański prałat ksiądz
                                                    Henryk J. Jak dowiedziało się Radio Olsztyn, Elbląska Prokuratura Okręgowa
                                                    otrzymała już opinię biegłego seksuologa - profesora Zbigniewa Lwa - Starowicza.

                                                    "Wciąż jest za wcześnie, by mówić, jak skończy się śledztwo w sprawie
                                                    domniemanego molestowania" - mówi tymczasem elbląski prokurator Jerzy Waryszak.

                                                    Prokuratura zaprzecza informacjom mediów, że prowadzący sprawę omówił już z
                                                    biegłym ostateczne decyzje w sprawie śledztwa. *"Prof. Lew - Starowicz
                                                    wykonywał razem z nami część swoich czynności w Gdańsku, ale nie było mowy o
                                                    umorzeniu czy oskarżeniu kogokolwiek" - mówi Jerzy Waryszak.

                                                    "Decyzja o umorzeniu postępowania nie zapadła, ale opinia biegłego prof.
                                                    Zbigniewa Lwa - Starowicza będzie bardzo istotnym dowodem w sprawie, bo
                                                    powstała w oparciu o ustalenia i materiał dowodowy - twierdzi z kolei
                                                    informator Radia Olsztyn.

                                                    Pod koniec października mija 3 - miesięczny termin zakończenia śledztwa w
                                                    sprawie rzekomego molestowania młodych przez gdańskiego księdza. Według
                                                    informacji Radia Olsztyn, najprawdopodobniej zostanie ono przedłużone, choć
                                                    nie - jak informowały niektóre media - o kilka czy kilkanaście dni, ale - jak
                                                    zazwyczaj bywa - co najmniej o miesiąc.

                                                    W przyszłym tygodniu zeznania składać będzie Piotr J. Mieszkaniec jednej z
                                                    miejscowości w okolicach Gdańska, który sam zgłosił się do prokuratury. O
                                                    swoich rzekomych kontaktach z gdańskim prałatem opowiadał także dziennikarzom.
                                                    Ci jednak nie uważają jego wyznań za wiarygodne.
                                                    info.onet.pl/993555,11,item.html
                                                  • edico Re: Prałat Jankowski wzywa Naród 11.08.05, 14:44
                                                    Ks. Henryk Jankowski rozsyła po całej Polsce 17-stronicową "Odezwę do Narodu
                                                    Polskiego". Wzywa, by Naród głosował tylko na Samoobronę, LPR lub tzw. Partię
                                                    Maryja. Jak dowiedzieliśmy się w Samoobronie, inspiratorem listu był o. Tadeusz
                                                    Rydzyk, a w redagowaniu tekstu pomagała księdzu Danuta Hojarska z partii Leppera

                                                    "W tych wyborach głosujemy tylko na ludzi swoich, na ludzi pewnych, na ludzi o
                                                    zdrowych zasadach moralnych" - pisze prałat Jankowski. "Popatrzcie, jak jest w
                                                    Sanhedrynie, Knesecie! Tam nie masz obcych! Tam tylko Sami Bracia Starsi w
                                                    Wierze stanowią o sprawach swojego Narodu i Swojego Państwa! I nigdy nikt z
                                                    obcych! A broń Boże, żeby tam znalazł się ktokolwiek z Polaków! Weźmy ten dobry
                                                    przykład i postępujmy podobnie!"

                                                    - To nie jest antysemityzm, ja chcę po prostu, aby w Polsce został wreszcie
                                                    wybrany polski rząd. Napisałem ten list w trosce o Polskę - powiedział nam
                                                    wczoraj prałat w krótkiej rozmowie.

                                                    List trafił w e-mailach m.in. do Sejmu, Senatu, Episkopatu, rządu, na wyższe
                                                    uczelnie i do zarządów regionów "S".

                                                    Zdrowy korzeń - Samoobrona i LPR

                                                    Odezwa zniechęcająca do głosowania na inne ugrupowania miała być gotowa jeszcze
                                                    w kwietniu, ale na przeszkodzie stanęła choroba ks. Jankowskiego - duchowny od
                                                    miesięcy intensywnie leczy się na schorzenia związane z cukrzycą.

                                                    Jak się dowiedzieliśmy, pomysł listu pojawił się trzy tygodnie temu w czasie
                                                    spotkania ks. Jankowskiego z o. Rydzykiem. Obaj duchowni ustalili wtedy, że
                                                    "zdrowy korzeń" polskiej sceny politycznej to tylko Samoobrona, LPR i tzw.
                                                    Partia Maryja.

                                                    - Czas, by rodacy się opamiętali i postawili na siły narodowe, nie obce -
                                                    tłumaczy ks. Jankowski.

                                                    W swojej "Odezwie" prałat wskazuje wprost tych obcych: "Narodzie Polski! Mówię
                                                    Wam dziś wprost: głosowanie na odrzuty z SLD i UW w postaci Partii
                                                    Demokratycznej Frasyniuka albo na nieróżniącą się od niej programem PO to dla
                                                    Polski akt samobójczy. To głosowanie na rzeczywistych wrogów" - pisze ks.
                                                    Jankowski i ostrzega: "Jeżeli jeszcze raz przez zwykłe lenistwo zagłosujecie na
                                                    tych wszystkich ateistów: czerwonych, różowych - to czeka Was jedyna nagroda -
                                                    eutanazja, ich najnowszy, najbardziej skuteczny system opieki Państwa nad
                                                    schorowanym obywatelem. I jeszcze będą rodzinie kazali suto za tę usługę zapłacić".

                                                    Prałat analizuje też sytuację w całej Europie: "Ateiści, libertyni, liberałowie,
                                                    masoni i postkomuniści zdominowali Europę i Polskę" - pisze w "Odezwie". "Celowo
                                                    propagują narkomanię, alkoholizm, rozpustę, aborcję. Niszczą niepotrzebny im
                                                    Kościół. Każdy prawdziwy katolik - to ich wróg. Planowo niszczą więzy rodzinne i
                                                    poczucie patriotyzmu. Dużą część naszego społeczeństwa zepchnęli na margines
                                                    życia, pozbawiając pracy, domów, mieszkań, możliwości kształcenia i korzystania
                                                    z dóbr kultury. Miliony dzieci, kobiet i mężczyzn, emerytów, rencistów żyją w
                                                    skrajnej nędzy".

                                                    Misja - wspierać siły dobre dla Polski

                                                    Abp Tadeusz Gocłowski, jeden z adresatów "Odezwy" prałata, w rozmowie z "Gazetą"
                                                    stwierdził wczoraj oględnie: - Angażowanie się kapłana w taką działalność jest
                                                    sprzeczne z jego podstawowymi obowiązkami. Metropolita gdański nie chciał jednak
                                                    zdradzić, czy i jakie kroki zamierza podjąć w związku z kolejnym politycznym
                                                    występem ks. Jankowskiego.

                                                    Sam prałat się nie obawia: - Jestem już teraz skromnym rezydentem przy parafii
                                                    św. Brygidy, ale mam jeszcze pewne misje, które chciałbym wypełnić, na przykład
                                                    wspierać siły, które są dobre dla Polski.

                                                    - Czyli Samoobronę i LPR? - zapytaliśmy.

                                                    - Muszę kończyć, bo jadę na zabieg - zakończył rozmowę ksiądz.

                                                    A na ostatnich stronach swej odezwy napisał: "Te gorzkie słowa prawdy spotykają
                                                    się w faryzeuszowskiej propagandzie ateistów i postkomunistów z ich ulubionym
                                                    zarzutem, jakoby były przejawem nietolerancji. Bo sprytni i przewrotni, a w
                                                    gruncie rzeczy zwyczajni karierowicze, jak Michnik i Urban, nie mają już żadnego
                                                    logicznego i prawdziwego argumentu, by odrzucić kierowane do nich rzeczywiste
                                                    zarzuty szkodzenia Państwu i Narodowi Polskiemu".
                                                    (Marek Sterlingow, Marek Wąs)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kosciol/1,64807,2705611.html
                                                  • Gość: * Ochroniarz prałata Jankowskiego prowokuje atak na IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.04, 17:45
                                                    Wojciech Knitter, ochroniarz i wychowanek ks. Henryka Jankowskiego, sprowokował
                                                    poturbowanie dziennikarzy Polsatu i TVN podczas wczorajszej mszy w kościele św.
                                                    Brygidy. To nie pierwszy taki incydent z jego udziałem.

                                                    Jest wychowankiem ks. Jankowskiego, który opiekuje się nim, odkąd w wypadku
                                                    zginęli rodzice Knittera. Choć już się usamodzielnił (jest żonaty, ma trójkę
                                                    dzieci), nadal większość czasu spędza na plebanii kościoła św. Brygidy.

                                                    Pierwszy raz głośno było o nim, gdy w 1999 roku poturbował filigranową
                                                    fotoreporterkę "Gazety Wyborczej". Wyższy od niej o głowę Knitter w brutalny
                                                    sposób wyciągnął ją z uroczystości 35-lecia ślubów kapłańskich ks.
                                                    Jankowskiego. Potem rzucił ją na maskę samochodu, przytrzymał i wyrwał film.
                                                    Dziennikarka oprócz siniaków miała też zniszczony aparat. Incydent został
                                                    zgłoszony na policję, ale Wojciech Knitter wyparł się całego zajścia.

                                                    Kolejny raz wychowanek księdza stanął w centrum uwagi, gdy wybuchł skandal z
                                                    zarzutami molestowania seksualnego przez prałata jednego z ministrantów. Matka
                                                    chłopaka opowiadała o szeregu incydentów, które wywołał Knitter, "szara
                                                    eminencja" plebanii - obrzucał ją i jej syna wyzwiskami, był zazdrosny o
                                                    względy prałata.

                                                    Po rewizji na plebanii okazało się też, że najbardziej kompromitująca jest
                                                    zawartość twardego dysku komputera, którego używał Knitter. Policjanci
                                                    ustalili, że przechowywane były na nim ostre zdjęcia pornograficzne oraz
                                                    zeskanowane podpisy i pieczęcie pomorskich urzędników. Nie zdołano wykryć, czy
                                                    użyte zostały do podrabiania dokumentów.

                                                    Zapytany wczoraj o pornografię zwymyślał dziennikarzy TVN i Polsatu: - Brzydzę
                                                    się wami - krzyczał do kamer. Potem właśnie te dwie ekipy chciał wyrzucić z
                                                    kościoła.

                                                    Od dwóch miesięcy incydenty związane z osobą Knittera się mnożą. Pytających o
                                                    prałata reporterów odprawia z plebanii słowami: "Nie ma tu wstępu dla gnid i
                                                    chamów". Na lotnisku po powrocie ks. Jankowskiego z Rzymu wyzywał dziennikarzy
                                                    od "szmat" i "bandytów".

                                                    Od niedawna jeździ wartym ok. 300 tys. zł terenowym BMW.
                                                    miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,2333746.html
                                                  • Gość: Ed Prokuratura chce przesłuchać ministrantów IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.10.04, 19:22
                                                    "Gazeta Wyborcza": Prokuratura chce przesłuchać dorosłych mężczyzn, którzy w
                                                    minionych latach byli ministrantami w parafii ks. Jankowskiego. Jednym z nich
                                                    był prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

                                                    To dwuznaczna opinia psychologa na temat zeznań 16-letniego Sławomira R.
                                                    spowodowała konieczność przesłuchania dużej grupy nowych świadków -
                                                    nieoficjalnie dowiedziała się gazeta. Psycholog stwierdziła, że zeznania
                                                    chłopaka są wiarygodne, ale mogą zawierać nieścisłości i modyfikacje.

                                                    Ks. Henryk J. odrzucił wszystkie oskarżenia i z ambony ogłosił, że cała sprawa
                                                    jest spiskiem wymierzonym w Kościół.

                                                  • Gość: Ed Śledztwo w sprawie prałata będzie przedłużone? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.10.04, 19:25
                                                    Elbląska Prokuratura Okręgowa chce wystąpić o przedłużenie śledztwa w sprawie
                                                    domniemanego molestowania byłego ministranta z parafii św. Brygidy. Śledczy
                                                    zamierzają przesłuchać świadków oraz zweryfikować ich zeznania.

                                                    Termin zakończenia śledztwa upływa 27 października. Jednak prokuratorzy
                                                    obawiają się, że nie zdążą wykonać wszystkich niezbędnych czynności.

                                                    - Dlatego wystąpimy o przedłużenie postępowania. Na jak długo - jeszcze nie
                                                    wiem. Decyzja w tej sprawie zapadnie w końcu tygodnia - mówi Zbigniew
                                                    Więckiewicz, szef Prokuratury Okręgowej w Elblągu.

                                                    W sprawie pojawił się - o czym pisaliśmy 16 października - nowy świadek,
                                                    obciążający prałata ks. Henryka Jankowskiego (68 l.). Piotr J. (21 l.), do
                                                    którego dotarliśmy, zeznał prokuratorom, że był wykorzystywany przez księdza.
                                                    Śledczy muszą teraz sprawdzić, czy mówił prawdę. Nie jest on
                                                    postacią "kryształową". Parał się prostytucją i przebywał w zakładzie
                                                    poprawczym. Obecnie jest na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym, gdzie trafił
                                                    po próbie samobójczej.

                                                    www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=1585&news_id=27058&scroll_article_id=27058&layout=1&p
                                                    age=text&list_position=1

                                                    www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=12&item=463&PHPSESSID=22264030b6c4b11230a08aece001dad8
                                                  • Gość: Ed Śledcze spekulacje IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.10.04, 19:27
                                                    Do Elbląga dotarła już opinia biegłego w sprawie domniemanego molestowania na
                                                    plebanii parafii świętej Brygidy w Gdańsku.

                                                    Wkrótce ma również zapaść decyzja, kiedy przesłuchany zostanie ks. Henryk J.
                                                    Pod koniec października mija natomiast 3-miesięczny termin zakończenia śledztwa
                                                    w sprawie rzekomego molestowania. Jak się dowiedzieliśmy, najprawdopodobniej
                                                    zostanie ono przedłużone co najmniej o miesiąc.
                                                    Elbląska prokuratura wciąż zaprzecza także kolejnym informacjom o treści opinii
                                                    biegłego („Gazeta Wyborcza” informowała, że jest ona korzystna dla księdza
                                                    Henryka J. - red.) i temu, by zapadła już decyzja o umorzeniu postępowania.
                                                    - Prof. Lew - Starowicz wykonywał razem z nami część swoich czynności w
                                                    Gdańsku, ale nie było mowy o umorzeniu czy oskarżeniu kogokolwiek, profesor
                                                    zapewnia też, że nie rozmawiał z dziennikarzami - mówi Jerzy Waryszak z
                                                    Prokuratury Okręgowej.
                                                    - Decyzja o umorzeniu postępowania co prawda nie zapadła, ale opinia biegłego
                                                    będzie bardzo ważna, bo powstała w oparciu o ustalenia i materiał dowodowy -
                                                    uważa tymczasem nasz informator.
                                                    Tymczasem w przyszłym tygodniu zeznania składać będzie Piotr J. Mieszkaniec
                                                    jednej z miejscowości w okolicach Trójmiasta sam zgłosił się do prokuratury. O
                                                    swoich rzekomych kontaktach z gdańskim prałatem opowiadał także dziennikarzom.

                                                    Joanna Torsh

                                                    www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=12&item=456&PHPSESSID=22264030b6c4b11230a08aece001dad8
                                                  • Gość: Ed Abp Gocłowski wciąż czeka - bo ma w tym interes IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.10.04, 19:29
                                                    Abp Gocłowski wciąż czeka na rezygnację ks. Jankowskiego
                                                    Metropolita gdański arcybiskup Tadeusz Gocłowski czeka na dobrowolną rezygnację
                                                    ks. prałata Henryka Jankowskiego z probostwa parafii św. Brygidy w Gdańsku -
                                                    dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł zbliżonych do Kościoła.

                                                    Abp Gocłowski w ogłoszonym 30 września liście do kapłanów archidiecezji
                                                    gdańskiej wezwał ks. Jankowskiego do zrzeczenia się probostwa parafii.

                                                    "Nie sądzę, by miało się to stać na drodze administracyjnej dekretu biskupa,
                                                    który jest odpowiedzialny za powierzony jego trosce Kościół diecezjalny" -
                                                    napisał metropolita.

                                                    Jednocześnie zaproponował ks. prałatowi Jankowskiemu podjęcie pracy w Centrum
                                                    Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku-Oliwie. Współzałożycielem tego ośrodka
                                                    religijnego, prowadzonego przez siostry brygidki, jest ks. Jankowski.

                                                    Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez PAP, jeśli ks. Jankowski nie
                                                    skorzysta z takiej propozycji i nie zrzeknie się funkcji proboszcza sam, to
                                                    dopiero wówczas być może abp Gocłowski ogłosi specjalny dekret, w którym
                                                    określi termin odejścia prałata z parafii św. Brygidy.

                                                    PAP nie udało się jednak ustalić, kiedy sprawa znajdzie swój ostateczny finał.

                                                    www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=12&item=449&PHPSESSID=22264030b6c4b11230a08aece001dad8
                                                  • Gość: * Nareszcie prałat w kręgu podeirzanych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 14:52
                                                    Od dwóch tygodni trwa śledztwo, które ma wyjaśnić, czy prałat Henryk Jankowski
                                                    molestował seksualnie nieletniego ministranta. Wczoraj do prokuratury dotarła
                                                    opinia biegłej psycholog oceniająca zeznania chłopaka.

                                                    Jak się dowiedzieliśmy biegła uznała je za wiarygodne, ale mogące zawierać
                                                    nieścisłości i modyfikacje. Według naszych nieoficjalnych informacji taka
                                                    opinia jest nieprzydatna dla śledztwa, bo nie rozstrzyga o wiarygodności
                                                    zeznań. Dlatego być może dojdzie do ponownego przesłuchania ministranta, co
                                                    byłoby wyjątkowe w tego typu sprawach.

                                                    Chłopak zaprzecza, że był molestowany, ale z jego zeznań wyłania się obraz
                                                    dziwnych związków z 68-letnim księdzem. Prałat miał mu dawać pieniądze (kilka
                                                    tysięcy miesięcznie), przytulać, całować w usta "na pożegnanie". Chłopak
                                                    zeznał, że godził się na to, żeby dostawać od księdza pieniądze, za które
                                                    kupował alkohol i narkotyki. Do alkoholowych libacji miało dochodzić również na
                                                    plebani. Ks. Jankowski odrzuca wszystkie oskarżenia - z ambony ogłosił, że cała
                                                    sprawa to spisek wymierzony w Kościół.

                                                    Marek Wąs: Jaki jest status księdza Henryka Jankowskiego w gdańskim śledztwie w
                                                    sprawie pedofilii?

                                                    Janusz Kaczmarek, szef Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, która nadzoruje
                                                    śledztwo w sprawie pedofilii: - W tym śledztwie nikt nie jest podejrzany. Ks.
                                                    Jankowski występuje w zeznaniach matki jednego z chłopców, która podejrzewa, że
                                                    jej syn był molestowany seksualnie.

                                                    Czy prokuratura zdobyła na to dowody?

                                                    - Na tym etapie śledztwa nie ma takich dowodów. Nadal są weryfikowane zeznania
                                                    rodziców, co powinno doprowadzić do odpowiedzi na pytanie, czy doszło do
                                                    molestowania. Mogę dodać, że sami rodzice mają wątpliwości w tej sprawie.

                                                    A pocałunki w usta - czy mogą być podstawą do oskarżenia o pedofilię?

                                                    - Sąd Najwyższy w 2001 r. orzekł, że za tzw. inną czynność seksualną należy
                                                    uważać dotykanie narządów płciowych, nawet przez ubranie, jak również
                                                    pocałunki. Ale pod warunkiem, że sprawca dążył do zaspokojenia seksualnego.
                                                    Inny charakter ma przecież pocałunek ojca i syna, inny pedofila i jego ofiary.
                                                    W innym orzeczeniu SN zwraca uwagę na kontekst kulturowy takich zachowań.

                                                    Te wszystkie okoliczności będzie musiał ocenić prokurator prowadzący
                                                    postępowanie. W przypadku dziecka doprowadzenie do poddania się czynności
                                                    seksualnej zawsze jest przestępstwem, nawet jeśli doszło do tego za zgodą
                                                    małoletniego.

                                                    A subiektywne odczucie ofiary molestowania? Czy ono ma jakieś znaczenie?

                                                    - Subiektywne odczucie ofiary nie decyduje o tym, czy zostało popełnione
                                                    przestępstwo molestowania seksualnego.

                                                    Czy może Pan potwierdzić, że chłopak zeznał o gorszących sytuacjach na plebani?

                                                    - Nie odpowiem na to pytanie, bo wszedłbym w kompetencje prokuratury okręgowej,
                                                    która dobrze prowadzi śledztwo.

                                                    Czy może w tej sprawie pojawić się inny zarzut? Deprawacji, np. rozpijania
                                                    nieletnich?

                                                    - Gdy w toku śledztwa ujawniane są inne przestępstwa, prokuratura ma je na
                                                    uwadze. Jestem pewien, że tak będzie i w tym przypadku.
                                                    (Rozmawiał Marek Wąs)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,59370,2219505.html
                                                  • Gość: * Chłopcy z plebanii Jankowskiego mówią to samo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 15:09
                                                    Już nie tylko matka 16-letniego Sławomira R. obwinia księdza Henryka
                                                    Jankowskiego o demoralizację dziecka. Rodzice dwóch innych ministrantów mówią
                                                    to samo.
                                                    (Roman Daszczyński, Marek Wąs)
                                                    www2.gazeta.pl/metroon/1,0,2238916.html
                                                  • Gość: * Ks. Jankowski nie zrezygnuje z funkcji proboszcza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 15:13
                                                    Proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku ks. prałat Henryk Jankowski
                                                    zapowiedział w niedzielę podczas kazania, że nie zamierza zrezygnować z
                                                    pełnionej funkcji.
                                                    (PAP)
                                                    www2.gazeta.pl/metroon/1,0,2305184.html
                                                  • Gość: * Nie ustąpię ze św. Brygidy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 15:15
                                                    Od 1970 r. tu byłem i pozostanę - zapowiedział w niedzielę prałat Henryk
                                                    Jankowski. - Arcybiskup nie ma żadnych powodów, żeby mnie odwołać - mówił.
                                                    (Małgorzata Czajkowska, Bydgoszcz)
                                                    www2.gazeta.pl/metroon/1,0,2256717.html
                                                  • Gość: Ed Jankowski pokazuje Gocłowskiemu znany gest.... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.10.04, 19:30
                                                    Proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku ks. prałat Henryk Jankowski
                                                    zapowiedział podczas kazania, że nie zamierza zrezygnować z pełnionej funkcji.

                                                    "Ja ze swej drogi nie ustąpię, bo nie poddam się agresji kłamstwa, obłudy,
                                                    zazdrości i nikczemności. Wiem, że jestem niewinny i wiem, że nie ma i nie może
                                                    być żadnego dowodu na kłamstwa i potwarze, którymi jestem obrzucany. Kłamstwo
                                                    pozostanie kłamstwem, choćby powtarzało je tysiące dziennikarzy i w ślad za
                                                    nimi powtarzali je ludzie choćby w najlepszej wierze" - oświadczył ks.
                                                    Jankowski.
                                                    "Ja nie mogę sprzeniewierzyć się prawdzie, nie mogę sprzeniewierzyć się
                                                    Ewangelii i nie mogę sprzeniewierzyć się walce o Polskę, o sprawiedliwość, o
                                                    los przyszłych pokoleń. Z tego mnie Bóg rozliczy i z tego, co uczyniłem, będę
                                                    przed nim odpowiadać" - podkreślił proboszcz parafii św. Brygidy.

                                                    Jego kazanie było kilkanaście razy przerywane długimi oklaskami wiernych,
                                                    którzy tłumnie przybyli na niedzielną mszę.

                                                    Ks. Jankowski przyznał, że staje przed wyborem, czy nadal ma służyć Bogu,
                                                    Kościołowi, Ojczyźnie i wiernym, czy "poddać się presji wrogów i wbrew prawdzie
                                                    i sprawiedliwości zamilknąć i poddać się misternie knutej intrydze".

                                                    "Uważałem i uważałem nadal, że jest poniżej mojej godności tłumaczenie się z
                                                    bzdurnych insynuacji prasowych. Ale jeżeli te same insynuacje powtarza się jako
                                                    argument w ważnych decyzjach i powiela się kłamstwo bez nawet odrobiny chęci
                                                    sprawdzenia faktów, to muszę się odezwać i nazwać kłamstwo - kłamstwem i
                                                    draństwo - draństwem" - powiedział ks. Jankowski.

                                                    Metropolita gdański ks. arcybiskup Tadeusz Gocłowski rozpoczął w tym tygodniu
                                                    przygotowanie procedury ewentualnego odsunięcia ks. Jankowskiego z funkcji
                                                    proboszcza parafii św. Brygidy. Przyczyną takiej decyzji metropolity wobec
                                                    prałata Jankowskiego ma być demoralizacja młodzieży i infamia, czyli utrata
                                                    dobrego imienia. Dwóch kapłanów wskazanych przez arcybiskupa ma w najbliższym
                                                    czasie rozmawiać z ks. Jankowskim o możliwości dobrowolnej rezygnacji przez
                                                    niego z zajmowanej funkcji w kościele św. Brygidy.

                                                    Ks. Jankowski przypomniał podczas kazania treść notatki z października 1983 r.,
                                                    sporządzonej przez ówczesnego sekretarza Episkopatu Polski ks. biskupa
                                                    Bronisława Dąbrowskiego po rozmowie z gen. Czesławem Kiszczakiem. Hierarcha
                                                    kościelny napisał wówczas, że minister spraw wewnętrznych skarżył się, iż ks.
                                                    Jankowski jest "czupurny i stwarza razem z ks. Popiełuszką trudności
                                                    kierownictwu politycznemu (...) a Episkopat powinien nie tylko uspokoić, ale
                                                    usunąć ich ze stanowisk".

                                                    "Dziś zastanawiam się, czy historia zatoczyła aż tak wielkie koło, że chce się
                                                    wypełnić swoisty +testament+ komuny ?"- pytał prałat Jankowski.

                                                    Prałat wyraził przekonanie, że jego sprawa to atak wymierzony w Kościół. "Gdy
                                                    raz rozłupie się skałę, monolit, wbijając klin, będzie wiadomo, że tędy droga i
                                                    tak należy postępować w przyszłości". Zaapelował o modlitwę, aby Bóg "tchnął
                                                    mądrość w serca i otworzył oczy tym wszystkim, którzy chcą wydawać swe sądy o
                                                    innych. +Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni+" - powiedział ks. Jankowski.

                                                    Tłumaczył, że wbrew medialnym informacjom, nigdy nie pozwalał na picie alkoholu
                                                    przez młodzież na plebanii, ani też nie tolerował sprzecznego z moralnością
                                                    zachowania ministrantów. Dodał, że wśród nich byli i tacy, którym daleko do
                                                    ideału, a on chciał im pomóc. "Gdyby św. Jan Bosko żył w dzisiejszych czasach
                                                    też pewnie okrzyknięto by go pedofilem i rozwodzono nad tym, że zadaje się z
                                                    łobuzami i marginesem i przygarnia do Kościoła zdemoralizowaną młodzież".

                                                    Ks. Jankowski zaprzeczył też, aby posiadał jakikolwiek majątek. "Nigdy nie
                                                    akceptowałem +bylejakości+ w tym co robię i się tego nie wstydzę. To nie jest
                                                    kwestia manifestowania bogactwa, to raczej kwestia odbijania się od szarości i
                                                    stereotypów" - dodał.

                                                    Po mszy na placu przed kościołem odbył się wiec w obronie ks. Jankowskiego z
                                                    udziałem ok. 200 wiernych. Wezwano podczas niego do zbierania podpisów
                                                    popierających proboszcza parafii św. Brygidy. Szef Komitetu Obrony Polskości,
                                                    Kościoła i Ks. Prałata Henryka Jankowskiego Bogusław Duffek zapowiedział
                                                    wystosowanie w przyszłym tygodniu do metropolity Gocłowskiego "zdecydowanego i
                                                    stanowczego protestu". Duffek liczy, że podobne kroki podejmą też różne
                                                    organizacje i stowarzyszenia. W najbliższą niedzielę ma się odbyć kolejna
                                                    manifestacja w obronie ks. Jankowskiego. ss, pap
                                                    (CEST)
                                                    www.wprost.pl/ar/?O=67705
                                                  • Gość: Ed Labirynty księdza prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.10.04, 20:09
                                                    ...Tę historię sprzed lat zna bardzo niewiele osób. Zdarzyła się w czasie, gdy
                                                    światowe agencje prasowe pisały o antysemickich kazaniach "prałata z Gdańska".
                                                    Dzisiaj los prałata Henryka Jankowskiego jest już przesądzony. Tym razem
                                                    przyczyny jego usunięcia są inne i być może obędzie się bez dekretu. Ale
                                                    chociaż finał wydaje się oczywisty, ciągle niejasny jest sam scenariusz
                                                    odejścia ks. Jankowskiego....
                                                    (MAJA NARBUTT)

                                                    Więcej:
                                                    www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_041023/plus_minus_a_5.html
                                                  • Gość: Ed Ks. Jankowski: jestem niszczony jako "odmieniec" IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.10.04, 14:16
                                                    Proboszcz parafii św. Brygidy, ks. prałat Henryk Jankowski powiedział w
                                                    niedzielę w kazaniu, że ci którzy działają na rzecz Kościoła i pomagają innym,
                                                    są w Polsce niszczeni i atakowani. Kapłan podkreślił, że sam doświadcza tego od
                                                    wielu lat na własnej skórze.

                                                    Zdaniem prałata, jeśli ktoś "chce coś zrobić dla chwały Bożej, dla drugiego
                                                    człowieka, dla samej idei czynienia dobrze" jest "natychmiast atakowany,
                                                    podejrzany, niszczony jako odmieniec".

                                                    "Wiem doskonale, o czym mówię, bo doświadczam tego niemal każdego dnia.
                                                    Widziałem to, gdy budowałem naszą Bazylikę, widziałem, gdy walczyłem i walczę o
                                                    prawdziwe ideały "Solidarności", widziałem, gdy budowałem Centrum Ekumeniczne
                                                    Sióstr Brygidek, widziałem i widzę, gdy rozpocząłem budowę ołtarza
                                                    bursztynowego" - mówił ks. Jankowski. Jego kazanie wierni kilkakrotnie
                                                    przerywali oklaskami.
                                                    (PAP)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2353771.html
                                                  • Gość: Ed Re: Sprawa w sądzie -ale z oskarżenia Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 02:52
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2356536.html
                                                    Sprawa zasadnicza wisi w prokuraturze.
                                                  • Gość: Ed Śledztwo dot. molestowania b. ministranta zostanie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 03:21
                                                    Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku w ciągu dwóch najbliższych dni ma podjąć
                                                    decyzję w sprawie przedłużenia śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w
                                                    Elblągu, dotyczącego domniemanego molestowania byłego ministranta z bazyliki
                                                    św. Brygidy w Gdańsku. Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP ze źródeł
                                                    zbliżonych do organów ścigania, śledztwo zostanie przedłużone.

                                                    Tymczasem naczelnik wydziału nadzoru nad postępowaniem przygotowawczym
                                                    gdańskiej PA Dariusz Kuberski powiedział w poniedziałek, że trwa analiza
                                                    materiałów i przygotowywane jest stanowisko w tej sprawie.

                                                    Wniosek Prokuratury Okręgowej w Elblągu o przedłużenie śledztwa o dwa miesiące
                                                    wpłynął do gdańskiej PA w ubiegłym tygodniu. Dochodzenie planowo miało
                                                    zakończyć się 27 października. Śledczy argumentowali wniosek o przedłużenie
                                                    tym, że chcą mieć więcej czasu na dokończenie prowadzonych czynności związanych
                                                    z kilkoma świadkami.

                                                    Chodzi m.in. o zeznania nowego świadka, Piotra J., który sam zgłosił się do
                                                    śledczych. Mężczyzna, przebywający w szpitalu psychiatrycznym w Warszawie,
                                                    złożył je ponad tydzień temu. Media, powołując się na nieoficjalne źródła,
                                                    ujawniły, że miał on powiedzieć prokuratorowi, że jako 14-latek był molestowany
                                                    przez proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku, ks. prałata Henryka
                                                    Jankowskiego.

                                                    Nieoficjalne źródła PAP w organach ścigania jeszcze przed przesłuchaniem Piotra
                                                    J. nie wykluczały możliwości prawdopodobnego umorzenia sprawy molestowania
                                                    byłego ministranta z bazyliki św. Brygidy, obecnie 16-letniego Sławomira R. z
                                                    Gdańska. Może na to wpłynąć opinia seksuologa prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza. W
                                                    sporządzonej na potrzeby śledztwa ekspertyzie miał on uznać, że ks. Jankowski
                                                    nie molestował ministranta.

                                                    Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie
                                                    molestowania nieletniego Sławomira R. z Gdańska. O jego domniemanym
                                                    wykorzystywaniu seksualnym powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny.

                                                    Media informowały o sprawie, powołując się początkowo na nieoficjalne źródła
                                                    m.in. w organach ścigania. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w
                                                    Gdańsku Janusz Kaczmarek potwierdził po ponad tygodniu od rozpoczęcia śledztwa,
                                                    że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy
                                                    w Gdańsku. Śledztwo dotyczące molestowania pod koniec sierpnia trafiło do
                                                    Elbląga, by uniknąć zarzutów o stronniczość gdańskich prokuratorów.
                                                    (aka)
                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,28914,katn,,wid,5987326,widn,Śledztwo%20dot.%20molestowania%20b.%20ministranta%20zostanie%20przedłużone,wiadomosc.html?
                                                    _err=1&ticket=1369410173371824bM5W9r48xKY5di79mMx9kOgpjcHN7sF5Ik4ozu5KDDn%
                                                    2BxDwNbxv20YhZZgOaqSnRX6jG8D%2FxafVOZYS%2Ffw1F7a1jiYpyYp4VScTgvPnD9iYYG%
                                                    2FWz8ZLX9%2BS3FyNWjlGN
                                                  • Gość: Ed Re: Przedłużone śledztwo IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 03:26
                                                    Prokuratorzy z Elbląga będą mieli więcej czasu na zbadanie sprawy domniemanego
                                                    molestowania ministranta z parafii św. Brygidy w Gdańsku. Śledztwo będzie
                                                    przedłużone.

                                                    Posłuchaj relacji Katarzyny Piotrowskiej "pralat-przedluzone_sledztwo" w MP3,
                                                    reporterki Radia ZET.

                                                    Śledztwo w sprawie molestowania nieletniego ministranta prokuratura wszczęła
                                                    pod koniec lipca. O domniemane wykorzystywanie seksualne chłopca oskarża
                                                    prałata matka nastolatka, a prokuraturę o jej podejrzeniach powiadomił sąd
                                                    rodzinny.
                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,28914,wid,5987629,wiadomosc.html
                                                  • Gość: Ed Prałat Jankowski na imieninach bp-a Gocłowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.10.04, 21:02
                                                    Proboszcz parafii św. Brygidy ks. Henryk Jankowski pojawił się w czwartek na
                                                    imieninach arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego.

                                                    Spotkali się osobiście po raz pierwszy od miesięcy. Odkąd abp Gocłowski wszczął
                                                    procedurę usunięcia księdza Jankowskiego z parafii św. Brygidy, obaj księża
                                                    unikali kontaktów ze sobą. - Ks. Jankowski złożył arcybiskupowi życzenia i
                                                    wręczył kwiaty. Obaj księża nie odbyli żadnej dłuższej rozmowy - dowiedzieliśmy
                                                    się w gdańskiej kurii. Na imieniny abp. Gocłowskiego przybyło ponad 150
                                                    kapłanów.
                                                    (ms, mac)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2362003.html
                                                  • Gość: Ed Odważna Prokuratura przesłuchała ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.12.04, 23:30
                                                    Ks. prałat Henryk Jankowski został w poniedziałek przesłuchany w charakterze
                                                    świadka w związku ze sprawą domniemanego molestowania ministranta z parafii św.
                                                    Brygidy.

                                                    Potwierdził to szef elbląskiej prokuratury okręgowej, Zbigniew
                                                    Więckiewicz. "Ksiądz został przesłuchany w szpitalu w charakterze świadka, po
                                                    wcześniejszych konsultacjach z lekarzami" - powiedział PAP Więckiewicz.

                                                    Prałat rozpoczął składanie zeznań ok. godz. 11.00. Przesłuchanie trwało pięć
                                                    godzin. Ks. Jankowskiego usiłowano przesłuchać już kilka razy. Nie było to
                                                    możliwe z powodu stanu jego zdrowia.

                                                    Prokurator Więckiewicz pytany o zeznania ks. Jankowskiego powiedział, że nie
                                                    wie, czy wniosły one coś do sprawy, bowiem nie zapoznał się z nimi.

                                                    Według nieoficjalnych informacji PAP uzyskanych ze źródeł związanych z organami
                                                    ścigania, ks. Jankowski ma być przesłuchiwany także we wtorek.

                                                    Osoby związane z prałatem poinformowały PAP, zastrzegając swą anonimowość, że w
                                                    połowie tygodnia ma on opuścić gdańską Akademię Medyczną. Przebywa tam już od
                                                    ponad dwóch tygodni, lecząc się w Klinice Gastroenterologii (chorób przewodu
                                                    pokarmowego).

                                                    Po wyjściu z kliniki prałat ma udać się do Niemiec na zabieg
                                                    kardiochirurgiczny. W najbliższy piątek ma jednak zamiar stawić się w gdańskim
                                                    sądzie na procesie o naruszenie dóbr osobistych, który wytoczył pisarzowi,
                                                    Pawłowi Huelle. Ks. Jankowski poczuł się obrażony felietonem Huelle
                                                    opublikowanym w "Rzeczpospolitej" w maju 2004 r. Pisarz napisał w nim m.in., że
                                                    gdański kapłan "za dobra materialne mógłby się wyrzec polskości".

                                                    Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie
                                                    molestowania seksualnego nieletniego, po tym, gdy o domniemanym wykorzystywaniu
                                                    byłego ministranta bazyliki św. Brygidy, obecnie 16-letniego Sławomira R. z
                                                    Gdańska, powiadomił ją miejscowy sąd rodzinny. Pod koniec sierpnia postępowanie
                                                    przejęła prokuratura w Elblągu, by uniknąć zarzutów o stronniczość gdańskich
                                                    prokuratorów. Śledztwo to ma planowo zakończyć się 27 grudnia. Nikomu dotąd nie
                                                    postawiono zarzutów.

                                                    W związku ze sprawą zeznawało dotychczas kilkadziesiąt osób. Oprócz Sławomira
                                                    R., domniemanej ofiary molestowania, także członkowie jego rodziny, byli
                                                    ministranci, księża z bazyliki św. Brygidy oraz osoby w różny sposób związane z
                                                    plebanią.

                                                    Ks. prałat Henryk Jankowski został odwołany z funkcji proboszcza parafii św.
                                                    Brygidy w Gdańsku 17 listopada na mocy dekretu metropolity gdańskiego abp
                                                    Tadeusza Gocłowskiego. Obowiązki proboszcza przejął ks. administrator Krzysztof
                                                    Czaja, od 11 lat wikariusz tej parafii.

                                                    Metropolita zaproponował prałatowi pozostanie w domu parafialnym św. Brygidy w
                                                    roli księdza-rezydenta lub przejście do gdańskiego klasztoru sióstr Brygidek,
                                                    gdzie podjąłby obowiązki kapelana sióstr.

                                                    Prałat Jankowski pod koniec listopada zwrócił się pisemnie do arcybiskupa o
                                                    zgodę na to, by pozostał w swym mieszkaniu na terenie plebanii kościoła św.
                                                    Brygidy. Metropolita gdański odmówił spełnienia tej prośby.
                                                    PAP, pi
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2432534.html
                                                  • Gość: * Jankowski - pornografia, cudze pieczątki, amunicja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.04, 14:22
                                                    Podczas przeszukania plebanii - kiedy to znaleziono m.in. materiały
                                                    pornograficzne w komputerze - policjanci odkryli także 60 sztuk amunicji do
                                                    broni gazowej.

                                                    Skąd się tam wzięła?

                                                    Mieszkańcy plebanii zeznali już, że nie mają pojęcia. Ksiądz także nie
                                                    przyznaje się do znaleziska.

                                                    prokuratorzy chcą jeszcze raz przesłuchać wychowanka prałata i szarą eminencję
                                                    parafii Wojciecha Knittera. To w jego komputerze odkryto porno oraz zeskanowane
                                                    odbitki pieczęci - m.in. tej należącej do arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego.

                                                  • Gość: * Jankowski na poddaszu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.04, 14:37
                                                    W pokojach prałata stoją gdańskie meble, wiszą obrazy, szable, sztylety i inne
                                                    podarki od gości ze świata. - On mieszka tam od 30 lat. Dla każdego proboszcza
                                                    konieczność odejścia z takiego miejsca jest trudna do zaakceptowania - mówi
                                                    wysoki rangą duchowny z gdańskiej kurii.
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2431931.html
                                                  • Gość: * Jankowski ucieka przed Gocłowskim IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.04, 14:47
                                                    Arcybiskup Tadeusz Gocłowski zamierza jutro do godziny 12.00 oficjalnie ogłosić
                                                    dekret o usunięciu ks. Jankowskiego ze św. Brygidy. Aby dekret wszedł w życie z
                                                    zgodnie z prawem kanonicznym, musi zostać doręczony ks. Jankowskiemu i
                                                    osobiście przez niego pokwitowany. A tymczasem Jankowski od kilku dni przebywa
                                                    za granicą uciekając zarówno przed toczącym się obecnie i odrocanym procesem
                                                    jak i przed Gocłowskim starając się usilnie o utrzymanie swoich ekscsów na
                                                    topie wydarzeń w kraju :)
                                                  • Gość: Ed Re: Jankowski alkoholizuje wiernych IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.12.04, 22:00
                                                    miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2466938.html
                                                  • Gość: Ed Płacz Gocłowskiego z bezsilności IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.03.05, 19:09
                                                    Abp Gocłowski protestuje przeciw pomysłom ks. Jankowskiego

                                                    Prałat Henryk Jankowski nie może pozyskiwać pieniędzy na budowę bursztynowego
                                                    ołtarza z handlu alkoholem - stwierdził wczoraj abp Tadeusz Gocłowski.

                                                    Do sklepów monopolowych ma trafić milion butelek wina Monsignore ze zdjęciem ks.
                                                    Jankowskiego i napisem "Cegiełka na budowę ołtarza w bazylice św. Brygidy w
                                                    Gdańsku". Prałat Jankowski chce w ten sposób zarobić 3 mln zł na dokończenie
                                                    bursztynowego ołtarza. Dystrybucją zajmuje się jedna z pomorskich hurtowni
                                                    alkoholem. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, za swój udział w tym biznesie
                                                    prałat otrzyma "darowiznę". Formalnie nie ma on więc udziału w zyskach ze
                                                    sprzedaży. - Nieważne, jak to jest formalnie rozwiązane. Stanowczo się na to nie
                                                    zgadzam. Kościół walczy z alkoholizmem, promuje życie w trzeźwości - stwierdził
                                                    abp Gocłowski. - Nie będę sprzedawcą. Ja zbieram tylko na budowę ołtarza. Co
                                                    najważniejsze, robię to zgodnie z prawem. Biskup mógł do mnie zadzwonić,
                                                    wyjaśniłbym mu to - mówił nam wczoraj prałat. W 1992 r. ze sprzedaży firmowanych
                                                    swoim nazwiskiem szampanów prałat sfinansował budowę organów w kościele św. Brygidy.
                                                    (Marek Sterlingow)
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,59406,2471424.html
                                                  • Gość: Ed Re: Hańba panowie katolicy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.05.05, 21:51
                                                    www.imges.webpark.pl/#DOwww.rumburak.friko.pl
                                                  • edico Ksiądz Henryk Jankowski sprzedaje wino 13.07.05, 22:03
                                                    Prałat Jankowski pierwszy raz od miesięcy udzielił nam wywiadu. I od razu ubił
                                                    dobry interes.

                                                    Poniedziałkowa decyzja prokuratora o umorzeniu śledztwa w sprawie molestowania
                                                    seksualnego wprawiła prałata w doskonały nastrój. Jak sam przyznał, to dla niego
                                                    ogromna ulga. Teraz zamierza się zająć umeblowaniem i przebudową swojego
                                                    apartamentu. - Trochę się tu bałagan zrobił w ostatnich miesiącach - mówił,
                                                    pokazując ręką na swoje pokoje. - W szpitalu odpocząłem, nieco mnie
                                                    podreperowali i mogę dalej pracować.

                                                    Prałat zamierza przede wszystkim na nowo ruszyć z przerwaną od jakiegoś czasu
                                                    budową bursztynowego ołtarza.

                                                    - Mam pomysł, skąd wziąć pieniądze. Zdobędę je, sprzedając te cegiełki -
                                                    opowiadał prałat. Ręką sięgnął do stojącego obok sofy kartonu. - O proszę
                                                    bardzo. Monsignore: dobre australijskie wino czerwone. Z moim zdjęciem.

                                                    - Po ile ksiądz je sprzedaje?

                                                    - Jeszcze nie sprzedaję. Zacznę na św. Jana, 27 grudnia.

                                                    - Ja chętnie kupię już teraz.

                                                    - To co łaska. Żeby "Gazeta Wyborcza" dobrze pisała.

                                                    - 50 złotych wystarczy?

                                                    - Może być.

                                                    Marek Sterlingow
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,59406,2457200.html
                                                  • edico Re: PRAŁAT BUDUJE MARKET 12.08.05, 18:31
                                                    Gość portalu: fret napisał(a):

                                                    Nasz ukochany Prałat postanowił wybudować market w którym będzie sprzedawane
                                                    jego wino, wyroby z bursztynu, oraz jego publikacje i pamiątki.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=27644961
                  • major.hab.dudek Re: Chłopcy z plebanii gdańskiego prałata 18.10.05, 10:04
              • Gość: up Re: ks. Jankowski "szalał" w szczecińskim Radisso IP: *.chello.pl 16.01.05, 00:44
    • Gość: Ed KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. Ksiądz uderzył dziecko IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.08.04, 14:25
      Policja z Piotrkowa Trybunalskiego bada sprawę pobicia przez księdza małej
      dziewczynki.

      Zawiadomienie w tej sprawie złożyła matka dziecka.

      Do pobicia miało dojść w poniedziałek wieczorem, około godz. 20.30 na terenie
      plebanii przy kościele pod wezwaniem św. Jacka w Piotrkowie Trybunalskim. -
      Wówczas na plebanię przyszły trzy dziewczynki w wieku 9 i 10 lat - informuje
      komisarz Artur Matera, rzecznik piotrkowskiej policji. - Zaczęły w kościelnym
      ogrodzie zrywać kwiatki. Wtedy w drzwiach plebanii pojawił się jakiś mężczyzna
      i przywołał dzieci do siebie.

      Matera zastrzega, że nie wiadomo, czy był to ksiądz, czy ktoś, kto po prostu
      wychodził z kościelnego budynku. Dwie dziewczynki podeszły i wówczas doszło do
      szarpaniny. Mężczyzna miał złapać dzieci za ramiona i tak gwałtownie nimi
      potrząsać, że zderzyły się głowami.

      Do przywoływania do porządku dziewczynek zrywających kwiaty w kościelnym
      ogródku przyznał się w rozmowie z Radiem Łódź ks. Włodzimierz Kmieciak,
      proboszcz parafii. Powiedział, że "do sytuacji by nie doszło, gdyby
      interweniująca na policji matka interesowała się tym, co wieczorem robi jej
      córka". "Gazecie" nie udało się porozmawiać z proboszczem.

      Piotrkowska policja ustala teraz, czy rzeczywiście doszło do naruszenia
      nietykalności dziewczynek. Na razie nikogo w tej sprawie nie przesłuchano. -
      Wszystko sprawdzimy - zapewnia komisarz Matera.

      miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,2201725.html
      • Gość: jan Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. Ksiądz .......dz IP: *.devs.futuro.pl 01.08.04, 18:53
        info.onet.pl/958324,11,item.html
    • Gość: nm Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: 196.32.128.* 01.08.04, 18:56
      /

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka