Gość: * KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o i jego machloje w Łodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.04, 13:18 Gość portalu: Marek napisał(a): > Łódź: podejrzane dotacje z miejskiej kasy > Tomasz Patora, Marcin Stelmasiak, Łódź, współpraca Przemysław Witkowski, > Radio Łódź 20-05-2004, ostatnia aktualizacja 19-05-2004 19:53 > Miejskie wodociągi w Łodzi obdarowały sporymi dotacjami parafie, szkoły, > organizacje kościelne i stowarzyszenia. Ale tylko te, które są zaprzyjaźnione > z ludźmi prezydenta Łodzi Kropiwnickiego Jednego dnia - było to 30 grudnia > ub. roku - łódzki Zakład Wodociągów i Kanalizacji przelał ponad pół miliona > złotych na konta kilkudziesięciu podmiotów, np. kościoła Jezuitów, > katolickiego przedszkola prowadzonego przez karmelitanki, Caritas, małych > lokalnych stowarzyszeń (np. Stowarzyszenia Pomocy Osobom Niepełnosprawnym i > ich Rodzicom, Stowarzyszenia Pomocy Osieroconym Dzieciom Specjalnej Troski). > Większość dotacji to kilkaset do kilku tysięcy złotych, ale 15 instytucji > dostało równo po 25 tys. zł.Pieniądze przydzielał zarząd wodociągów na czele > z prezesem ZWiK, prawicowym politykiem Markiem Pyką (do niedawna > wiceprezydentem Łodzi). Część wniosków "opiniował" Paweł Wojciechowski, > pełnomocnik ds. młodzieży prawicowego prezydenta Łodzi Jerzego > Kropiwnickiego. To Wojciechowski - według naszych informacji - dzwonił do > wybranych szkół, by na gwałt pisały wnioski do wodociągów o dotację. Prawie > wszystkie dostały od ZWiK równo po 25 tys. zł.Wojciechowski zaprzecza, by > dzwonił do szkół. Przyznaje natomiast, że jako pełnomocnik prezydenta > opiniował wnioski na prośbę prezesa Pyki.Halina Wróblewska, dyrektor XII LO: - > Krążyła plotka, że można starać się o dotacje od różnych instytucji. To > napisałam do ZWiK, bo to najbliżej naszej szkoły. I dostałam 25 tys. zł. > Poszły na sprzęt komputerowy.Dariusz Jędrasiak, dyrektor II LO: - Zadzwonił > ktoś z urzędu miasta czy potrzebujemy pieniędzy. Kto konkretnie dzwonił? Nie > pamiętam. Dostaliśmy 25 tys. zł i wydaliśmy je na remont okien w szkole. > Ks. Stefan Moczkowski mówi, że 5 tys. zł na Akcję Katolicką dostał po > rozmowie z prezesem Pyką, którego zna prywatnie.25 tys. zł dostało także > kierowane przez Wojciechowskiego stowarzyszenie oświatowe Europejska Unia > Federalistów. Kolejne 25 tys. zł trafiło do stowarzyszenia Rezonans, które > założył kolega prezesa Pyki zatrudniony w ZWiK na kierowniczym stanowisku. > Wojciechowski nie widzi nic niestosownego w tym, że dotację wzięło także > stowarzyszenie, którym sam kieruje. - Rozdzielam funkcje pełnomocnika > prezydenta i prezesa Unii - zapewnia.Prezes Pyka na zwołanej wczoraj > konferencji wyjaśniał, że każda firma może przekazywać dotacje, komu chce, że > rok wcześniej ZWiK też dawał dotacje, tyle że niższe (15 tys. zł). Przyznał, > że konsultował dotacje z pełnomocnikiem prezydenta Kropiwnickiego, ale nic > nie wiedział, iż wśród obdarowanych jest stowarzyszenie założone przez jego > kolegę i podwładnego, a także inne kierowane przez Wojciechowskiego. > Nie potrafił wyjaśnić, jak analizowano potrzeby wnioskodawców, dlaczego > znacznej części instytucji przydzielono równo po 25 tys. zł oraz czy > skontrolowano wydatkowanie pieniędzy. Dotacje "wodociągowe" ominęły normalną > drogę wydawania na cele społeczne miejskich pieniędzy - konkursy ofert, > akceptację rady miejskiej i kontrolę wydatkowania przekazanych pieniędzy. > Trudno zresztą przypuścić, by zdominowana przez lewicę rada zgodziła się na > dotowanie kościelnych parafii. A radni, ustalając co rok stawki opłat za > wodę, nie biorą pod uwagę kosztów jakichkolwiek dotacji.Pytamy Pykę: - Czy o > przekazaniu dotacji na pół miliona złotych wiedział prezydent Kropiwnicki? > Ten najpierw udaje, że nie rozumie pytania, później długo milczy.Rzecznik > prezydenta Kajus Augustyniak: - Prezydent nic o tym nie wiedział. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=12793923 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Chrześcijański Kościół wyznawców "Pruszkowa"" IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.05.04, 04:04 Kościół wyznawców "Pruszkowa" Kościół służący do wyłudzania podatków i legalizacji pobytu cudzoziemców stworzył odłam gangu pruszkowskiego. W piątek zatrzymano dziesięcioro dostojników Kościoła. Jego założyciel i biskup zostali aresztowani. Chodzi o założony w 1995 r. Chrześcijański Kościół Głosicieli Dobrej Nowiny. - Na 58 kapłanów i dostojników 41 osób pozostawało w kręgu zainteresowania policji, 19 ma za sobą wyroki, a pięć jest poszukiwanych listami gończymi - wylicza nadkom. Zbigniew Matwiej z Komendy Głównej Policji. Według CBŚ pomysł założenia Kościoła zrodził się wśród odsiadujących wyroki członków grupy pruszkowskiej. Statut Kościoła napisał były kapelan, który siedział w więzieniu za nadużycia finansowe. Tam poznał ludzi "Pruszkowa". Stworzona przez nich instytucja okazała się tak silna, że przetrwała sam "Pruszków". Śledztwo w sprawie Głosicieli prowadziła od kilku lat warszawska prokuratura okręgowa i wydział ekonomiczny CBŚ. Według policjantów Kościół powstał w celu wykorzystywania przepisów podatkowo-skarbowych dla związków wyznaniowych. Głosiciele sprowadzali "na cele kultu religijnego" samochody zwolnione z opłat i legalizowali pobyt cudzoziemcom (głównie Wietnamczykom). Pobierali 10 proc. od odpisów podatkowych firm, które deklarowały fikcyjne darowizny "na cele kultowe". Prokuratura ma dowody na kilka milionów złotych takich darowizn. W urzędach skarbowych trwa sprawdzanie umów o darowiznę na rzecz Głosicieli. W wykazach mieszkających w Polsce cudzoziemców urzędy wojewódzkie sprawdzają, ilu spośród nich przebywa w charakterze konsultantów Głosicieli Dobrej Nowiny. Chociaż w zgłoszeniu do MSWiA Głosiciele twierdzą, że mają 5,6 tys. wyznawców, ich Kościół nie prowadził działalności religijnej. Zarejestrowany jest w prywatnym mieszkaniu na warszawskim Bemowie. (Wojciech Czuchnowski) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2089235.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Kto finansuje Kościół? - Kulczyk, Starak, Jopek... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 01:58 Kulczyk, Starak, Jopek, Kluska... - wszyscy wymienieni wspierają finansowo Kościół. Ich nazwiska kojarzone są m.in. z renowacją klasztoru na Jasnej Górze, budową licznych ośrodków rekolekcyjnych, kościołów, hospicjów, szkół katolickich czy wspieraniem akcji Caritasu. Działaniami biznesmenów kieruje niejednokrotnie potrzeba wewnętrzna. Inni traktują finansowanie Kościoła jako jeszcze jedno działanie public relations. Roman Kluska, były szef Optimusa, wyłożył 16 mln zł na budowę sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach oraz finansował i współfinansował budowę dwóch hospicjów - pisze dzisiejsza "Rzeczpospolita". Jan Kulczyk, najbogatszy człowiek w Polsce, dał na budowę centrum duszpasterskiego, jakie wznosi nad Jeziorem Lednickim, milion złotych. Poza tym ofiarował kilka milionów złotych paulinom z Jasnej Góry na renowację klasztoru. Wśród sponsorów wspomnianego centrum jest też Wacław Jopek (na liście stu najbogatszych), właściciel największej w Polsce firmy ceramiki budowlanej. Na cel częstochowski fundusze wygospodarował też Jerzy Starak, potentat branży farmaceutycznej. Był on także jednym ze sponsorów papieskiej pielgrzymki w 2002 roku. "Fundacja Ryszarda Krauzego wspierała finansowo m.in. organizację przez archidiecezję gdańską forum dyskusyjnego - Areopag 2000 oraz przez gdańską Caritas Dnia Chorego" - pisze dziennik. Krauze wyłożył też 100 tys. złotych na budowę sanktuarium w Łagiewnikach. "Z archidiecezją warszawską zamienił się na grunty, w ten sposób na terenie budowanego przez Krauzego miasteczka Wilanów powstaje Świątynia Opatrzności Bożej" - donosi "Rzeczpospolita". To jedynie kilka przykładów finansowania przedsięwzięć Kościoła przez wielkich polskiego biznesu. Powszechnie jest ona uznana za jedną z zasad działania prywatnego sektora biznesu w krajach demokracji wolnorynkowej. fakty.interia.pl/news?inf=521424 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Proboszcz uzbrojony po zęby IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.04, 15:35 Gość portalu: brat wątpiący napisał(a): > Od ponad 20 lat zadaje sobie te same pytania. > Pozdrawiam wszystkich zdrowo-myslacych Polakow > :) > > Bałwochwalcza wiara . > > Wielokrotnie zastanawiałem się, jakie mechanizmy psychologiczne, > socjologiczne i społeczne, decydują o obliczu moralnym i etycznym > duchowieństwa rzymsko - katolickiego. Jeśli ja - laik w sprawach świętych > ksiąg chrześcijaństwa - po przeczytaniu Biblii, widzę czarno na białym, że > cały Kościół katolicki skażony jest ciężkim grzechem bałwochwalstwa, to czy > nie dostrzegają tego "biegli w księgach": księża, klerycy, zakonnicy ???. > > Jeśli istotą chrześcijaństwa w wydaniu watykańskim, są modły wznoszone do > drewnianych, metalowych, plastikowych i gipsowych figurek, do obrazków > chorągiewek, proporczyków, do .... szyb na których, po umyciu jakimś > przeterminowanym specyfikiem, pojawił się Pan Jezus lub Jego Matka, to dla > każdego rozumnego człowieka, który choćby "liznął" Biblii, jest oczywiste, > że praktyki takie są bałwochwalstwem czystej wody, ciężkim grzechem, > napiętnowanym w świętej Księdze chrześcijan !!!!. > > Zakładam, że kapłani (i kandydaci na nich), to ludzie obdarzeni rozumem. > Obserwując codzienną rzeczywistość Kościoła i konfrontując ją z nakazami > Biblii, chcąc nie chcąc, muszą oni dojść do wniosku, że służą grzesznej > sprawie! Jeśli tak, to co oni robią w Kościele? Co ich tam trzyma? > Obłuda, fałsz, zakłamanie, chęć robienia kasy na naiwnych?? Ilu z pośród > nich wierzy w Boga, a ci którzy wierzą (sądzę, że nieliczni), jak sobie > radzą z własnym sumieniem, które stale przypomina, że żyją w grzechu??? > > Skoro każdy średnio rozgarnięty absolwent liceum, ma ogólną wiedzę, na temat > ogromu zbrodni popełnionych z inspiracji Kościoła, bądź przez ludzi Kościoła w > ciągu wielu wieków jego istnienia, to tym bardziej wiedzę taką muszą posiadać > księża i klerycy! Dlaczego więc, idą służyć instytucji, odpowiedzialnej za > morze, niewinnie przelanej krwi, milionów ludzi na całym świecie??? Nie > jestem w stanie tego zrozumieć!! Byliby oni tak zdeprawowani, że wszystko > im jedno, komu służą, byleby była z tego kasa?? > > Czy kandydaci na księży, młodzi (i chyba wrażliwi, przynajmniej na początku > kariery duchownej) ludzie nie widzą dramatycznego rozdźwięku pomiędzy > nauczaniem Chrystusa, a codziennym życiem duchowieństwa? Nie bulwersują ich > biskupie i księżowskie pałace, ich luksusowe samochody, wystawny tryb życia, > skandale obyczajowe, finansowe i seksualne, w sytuacji gdy miliony ludzi > wokół nich, żyje w biedzie i nędzy? Czy ci chłopcy, nie odczuwają > zażenowania na widok biskupa, wystrojonego (na podobieństwo szamana z > afrykańskiego buszu) w pstrokate przepaski, narzuty, wdzianka, obwieszonego > paciorkami, jakimiś medalami, obrazkami (Brakuje im tylko obrączek > powbijanych do nosa i uszu, oraz piór i muszelek, powtykanych w zakamarki > groteskowego stroju). Dlaczego więc, oni - kandydaci na "dobrodziejów" - > dobrowolnie przyłączają się do środowiska, którego styl życia jest całkowitym > zaprzeczeniem nauczania i życia Chrystusa ??!! > > Na postawione wyżej pytania, nie jestem w stanie odpowiedzieć, jednak > instynktownie przeczuwam, że magnesem przyciągającym ludzi - o pewnych > specyficznych cechach charakteru - do stanu duchownego, jest bezmiar patologii > w których to środowisko jest pogrążone po uszy. Sądzę, że ludzie społecznie > nieprzystosowani, dotknięci różnymi kompleksami, fobiami, obsesjami i > zboczeniami, odnajdują w środowisku kościelnym, miejsca w których łatwo > zaspakajają swoje przeróżne, dewiacyjne potrzeby. > Dlaczego miliony ludzi na całym świecie, popiera chorą moralnie instytucję, > jaką jest Kościół katolicki i łoży na jego utrzymanie, gigantyczne > pieniądze? Na czym polega magiczna siła przyciągania Kościoła i głoszonej > przez niego anty - religii, która jest zaprzeczeniem chrystianizmu?? Wobec > tych pytań jestem bezradny !! > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=12149509&a=12151676 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: ksiądz zabójca zatrzymany IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.05, 14:51 Gość steffan napisał: Jak przeczytałem na onecie po roku czasu został zatrzymany ksiądz, który parę lat temu zabił po pijaku 5 osób - zgadnijcie jaki wyrok dostał, 1 rok za jednego trupa nieźle co. I to się nazywa Państwo prawa, gdzie wszyscy są jednakowo traktowani zlosnik.pl/showthreaded.php?Cat=&Number=37176&page=8&view=collapsed&sb=5&o=&fpart=1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Zarzut molestowania dla kolejnego księdza!!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.06.04, 22:07 Prokuratura w Pszczynie zamierza postawić zarzut molestowania nastolatek proboszczowi z parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Piasku. Rodzice 13- letniej Magdy zgłosili się na policję w kwietniu. Ich córka twierdziła, że proboszcz dotykał jej ciała. Do prokuratury zgłosiły się jeszcze dwie nastolatki, które twierdziły to samo. Ksiądz, który ma się zgłosić do prokuratury w środę, zaprzecza zarzutom. - Padłem ofiarą nieporozumienia. W lany poniedziałek dotknąłem tylko sukienki dziewczynki, bo była mokra od wody, i to wszystko - mówi. Biegły psycholog, który przysłuchiwał się zeznaniom dziewczynek, uznał, że są wiarygodne. Sprawą zainteresował się arcybiskup górnośląski. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2104280.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ksiądz oskarżony o molestowanie uczennic IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.06.04, 21:43 Akt oskarżania przeciwko księdzu Zbigniewowi Sz., z miejscowości Połoski koło Białej Podlaskiej skierowała do Sądu bialska prokuratura. Duchowny jest oskarżony o wielokrotne molestowanie pięciu uczennic z klas od I do III miejscowej szkoły podstawowej. Doniesienie złożyli rodzice dzieci. Ksiądz został zatrzymany i aresztowany w grudniu ubiegłego roku. Zbigniew Sz. ma 43 lata. W szkole pracował od 2000 roku. Nie przyznał się do winy. Twierdzi, że wprawdzie głaskał dzieci po głowach i brał je na kolana, ale nie było w tym żadnych podtekstów seksulanych. Księdzu grozi od roku do 10 lat więzienia. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2107975.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - bije nastolatków IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.06.04, 05:31 Kraj IAR, mat /2004-06-04 20:17:00 Ksiądz podejrzany o pobicie nastolatka Policja w Ostrowcu Świętokrzyskim wyjaśnia okoliczności pobicia 16-letniego chłopaka przez księdza katechetę. Do zdarzenia doszło podczas lekcji religii w Zespole Szkół numer 3. Uczeń przeszkadzał w prowadzeniu zajęć i ksiądz kazał mu wyjść z klasy. Gdy chłopak odmówił, ksiądz szarpnął go, a potem pchnął na regał. Karetka pogotowia zabrała 16-latka do szpitala, gdzie przebywa na obserwacji. Jego matka twierdzi, że uskarża się na bóle głowy i kręgosłupa. Będzie miał także wykonane badania tomograficzne. Policjanci przesłuchali już ucznia. Będą jeszcze rozmawiać z innymi świadkami i księdzem katechetą, który obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim. "Na razie trudno jednoznacznie ocenić jaki był przebieg zdarzenia" - powiedział nadkomisarz Grzegorz Chudomięt z Komendy Powiatowej Policji w Ostrowcu. Ojciec pokrzywdzonego chłopaka złożył na policji zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez księdza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ksiądz pobił ucznia podczas lekcji religii IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.06.04, 10:22 "Fakt": Ksiądz Piotr W. z parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Ostrowcu na lekcji religii w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 3 pobił ucznia. Kamil W. z podejrzeniem uszkodzenia kręgosłupa leży na oddziale ortopedii miejscowego szpitala. "Chwycił mnie za gardło i rzucił jak piłką" - opowiada wstrząśnięty Kamil. "Mieliśmy wolną godzinę. Dyrektor przydzielił nas do księdza W. Weszliśmy do sali, miał religie z II klasą. NIe powiem żebyśmy byli święci, chłopaki śmiali się, gadali. Ja spokojnie uczyłem się historii" - wspomina chłopak. Ksiądz zdenerwowany zachowaniem uczniów kazał im wyjść z sali. Został tylko Kamil. "Podszedł do mnie i kazał się wynosić. Powiedziałem mu, że przecież to nie ja śmiałem się i gadałem. Wtedy chwycił mnie za gardło dwiema rękami, podniósł do góry i rzucił" - opowiada. Ojciec Kamila jeszcze tego samego dnia złożył na policji zawiadomienie o przestępstwie - opisuje dziennik. Dyrektor szkoły Czesław Golis ubolewa nad tym, co się stało i chce wystąpić do kurii o zmianę księdza. Biskup na podjął jeszcze decyzji, czy przychyli się do tej prośby. Tymczasem proboszcz parafii Najświętszego Serca Jezusowego, do której należy ksiądz, uważa, że nie stało się nic złego. "Lepiej, że stało się tak, niz ksiądz miałby mieć kosz na głowie! Młodzież dzisiaj jest, jaka jest. Nie dziwię się, że puściły mu nerwy. Ksiądz wyjechał przebywa na zwolnieniu lekarskim" - mówi proboszcz Andrzej Szymański - czytamy na łamach "Faktu". info.onet.pl/934460,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
ouimet Re: Ksiądz pobił ucznia podczas lekcji religii 12.06.04, 01:37 Gość portalu: Ed napisał(a): >... proboszcz parafii Najświętszego Serca Jezusowego, do której należy ksiądz, uważa, że nie stało się nic złego. "Lepiej, że stało się tak, niz ksiądz miałby mieć kosz na głowie! Młodzież dzisiaj jest, jaka jest... Wreszcie Edku nie "plujesz" na Kosciol Rzym-kat,ale podajesz cos z sensem.Brawo! I tak trzymaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Papież Aleksander VI i jego parafianie :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.06.04, 20:31 ouimet napisał: > Wreszcie Edku nie "plujesz" na Kosciol Rzym-kat,ale podajesz cos z > sensem.Brawo ! > I tak trzymaj. Bardziej zależy mi na prawdzie a nie na tworzeniu kłamliwych miraży, w których kościół katolicki wraz ze swoimi urzędnikami - niestety - wiedzie prym do dnia dzisiejszego. Papież Aleksander VI (1492-1503 - Rodrigo de Borja) zdobył władzę w Watykanie przy pomocy kunsztownego planu rozdziału urzędów. Krytyczni historycy określają go jako "przestepcę doskonałego" i "bezkształtnego syna chaosu". Nikt inny nie prowadził tak świeckiego życia na Tronie Piotrowym, jak własnie Aleksander. Z różnymi metresami miał dziewięcioro dzieci, z których dwoje zyskało szczególną słazwę: - syn Cesare jako morderca i intrygant, oraz - córka Lukrecja jako "dynastyczny towar handlowy" Kilkakrotnoe papież wydawał ją za mąż. Dla jej ojca religia była tylko frazesem, a Kościół kwestią kostiumu. Zmarł przypuszczalnie od trucizny, przeznaczonej dla jednego z kardynałów, którą on i syn zażyli omyłkowo. To jest jeden z naprawdę wielu przykładów realizowanych realnych wartości kościelnych prezentowanych przez jego urzędników pod przykrywką miraży dla parafian Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Duchowny bije uczniów IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.05, 14:47 "Gazeta Lubuska": Duchowny uderzył dwoje uczniów szkoły w Wędrzynie. Po skardze rodziców straci pracę. W czwartek rano w wędrzyńskiej szkole pojawiła się grupa rodziców uczniów klasy czwartej. Poinformowali dyrekcję o naruszeniu nietykalności fizycznej ich dzieci. Sprawcą miał być ksiądz Jan P. Do zdarzenia doszło w środę 1 grudnia. Jak wynika z relacji rodziców, duchowny uderzył w głowę dwóch chłopców z czwartej klasy i silnie popchnął ich koleżankę. "Ustaliłam, że ksiądz Jan wychodząc na lekcje pomylił klucze od sal, więc polecił jednemu z uczniów, by poszedł do pokoju nauczycielskiego i zamienił klucze" - mówi dyrektor szkoły w Wędrzynie Krystyna Tylczyńska. "Pobiegła jednak cała klasa. Po dojściu do uczniów ksiądz ręką uderzył po głowie dwóch czwartoklasistów, a jedną z uczennic odepchnął od drzwi pokoju" - informuje gazeta. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, ks. Jan P. tłumaczył, że bardzo się zdenerwował na zachowanie dzieci. "Nauczycielowi nie wolno naruszać nietykalności cielesnej uczniów - tłumaczy K. Tylczyńska. - Po złożeniu przez rodziców oficjalnej skargi powiadomiłam Kuratorium Oświaty w Gorzowie oraz Kurię Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej". W piątek do szkoły dotarł faks z kurii, informujący o cofnięciu ks. Janowi P. misji do nauczania. Na tej podstawie dyrekcja rozwiąże z nim umowę o pracę. Według dyrektora nadzoru pedagogicznego kuratorium Barbary Klimanowskiej, teraz pozostaje tylko nauczycielom przeprowadzenie rozmowy wychowawczej z dziećmi. W piątek dziennikarze "Gazety Lubuskiej" skontaktowali się z księdzem w jego parafii. Stwierdził, że nie chce się w tej sprawie publicznie wypowiadać. sciaga.serw.org/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ksiądz szantażował księdza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.06.04, 22:49 Biskupieccy prokuratorzy zakończyli jedno z najgłośniejszych śledztw w regionie: sprawę wyłudzenia haraczu od księdza w zamian za zwrot kasety z kompromitującymi nagraniami. Na ławie oskarżonych zasiądzie siedem osób, wśród nich... proboszcz mrągowskiej parafii i lokalna dziennikarka Akt oskarżenia jest już gotowy. - Na początku tygodnia poślemy go do mrągowskiego sądu - zapowiada prokurator Stanisław Matwiejec, szef biskupieckiej prokuratury rejonowej, która badała kulisy sprawy. - Nie ukrywam, że mam nadzieję, iż ze względu na charakter objętych aktem oskarżenia zdarzeń sąd szybko wyznaczy termin jej rozpoznawania - dodaje prokurator. Rzeczywiście, charakter sprawy jest bezprecedensowy. Przypomnijmy: we wrześniu ubiegłego roku mrągowska dziennikarka Małgorzata L. w towarzystwie Leszka R., proboszcza spod Mrągowa spędzała weekend w hotelu pod Łodzią. Gdy para wspólnie zażywała kąpieli do pokoju weszli zaopatrzeni w kamerę wideo, osłonięci kominiarkami, koledzy dziewczyny. Za zwrot kasety z kompromitującym duchownego nagraniem zażądano 25 tys. zł. Zrozpaczony ks. Leszek R., który twierdzi, że do hotelu zwabiono go podstępem, a potem oszołomiono "nieznanymi bliżej środkami", powiadomił o sprawie detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Ten zaopatrzył księdza w plik fałszywych banknotów, które miały posłużyć do wykupienia kasety i nadajnik GPS. Pod Mławą ludzie Rutkowskiego i policja zatrzymali mężczyznę, który wiózł księdza R. na miejsce transakcji. "Czynności operacyjne" pozwoliły ustalić kolejne osoby zamieszane w sprawę, wśród nich oprócz dziennikarki i "operatorów" kamery, znalazł się Józef L., proboszcz parafii z Mrągowa. Zdaniem prokuratury to ksiądz L. wraz z pozostałymi zaplanował szantaż. - Dlatego liczącą pięć osób grupę oskarżyliśmy o próbę wymuszenia rozbójniczego - informuje prokurator Matwiejec. - Czyn ten jest zagrożony karą do 10 lat więzienia. Oprócz pięciu mieszkańców Mazur akt oskarżenia obejmuje także pracownicę hotelu spod Łodzi. - Jolanta K. wraz z Małgorzatą L. i Bartłomiejem I. nielegalnie posługiwała się urządzeniami podsłuchowymi - informuje prokurator Matwiejec. Niektórym z oskarżonych zarzucono także nielegalne posiadanie broni. Jak poinformował prokurator Matwiejec, choć w początkowej fazie postępowania troje oskarżonych tj. Małgorzata L., Piotr W. i Andrzej G. byli tymczasowo aresztowani, przed sądem wszyscy staną z wolnej stopy. - Gdy zebraliśmy materiał dowodowy nie było powodów do przedłużania tego środka - mówi prokurator. Ostatnia niedziela Obaj księża Józef L. i Leszek R. jutro po raz ostatni odprawią niedzielne nabożeństwa w swoich parafiach. - Od 1 lipca na mocy wydanego przez arcybiskupa dekretu przejdą do pracy w innych parafiach. Stosowne informacje zostaną odczytane jutro na mszach - poinformował ks. Artur Oględzki, rzecznik prasowy kurii metropolitalnej archidiecezji warmińskiej. Ksiądz Oględzki zastrzegł, że decyzje arcybiskupa nie mają związku ze śledztwem prokuratury. - Zanim w tej sprawie nie zapadną wyroki, ksiądz arcybiskup, który nie zna akt sprawy, ani wagi zebranych w niej dowodów, nie będzie wyciągał konsekwencji wobec żadnego z księży proboszczów. To są sprawy zbyt delikatnej natury, by działać pochopnie - dodał rzecznik kurii. Joanna Wojciechowska 18-06-2004 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2138723.html Odpowiedz Link Zgłoś
ouimet Re: Ksiądz szantażował księdza 20.06.04, 01:09 to juz pisales...na innym watku.Skleroza,czy sperma na mozg wali?Oczywiscie w kwestii Kosciola...Ratuj sie Facet,bo zezre Cie jad wlasny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piczka Re: Ksiądz szantażował księdza IP: 195.188.254.* 12.07.04, 13:50 Kurwa zamknij sie w koncu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Krucjata czystości :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.07.04, 10:50 Zacznijcie dzisiaj Krucjatę Skromności postanowieniem przyzwoitego ubierania się. Skończcie z tą straszną opinią, że Polki chodzą pół nago, że są 'najłatwiejsze' i 'najtańsze'. Wy jesteście trudne, a nie łatwe do zdobycia. Ceńcie się! Jesteście drogie, bo jesteście dziećmi wielkiego Narodu, który ceną krwi kupuje sobie wolność. Jesteście dziećmi Bożymi, odkupionymi Krwią Pana Jezusa. Jesteście dziećmi Matki Najświętszej, która na Jasnogórskim Obrazie ma oblicze dwakroć zranione za Naród. Jesteście więc drogie. Czystości waszego ciała i waszego serca nie sprzedacie za żadną cenę, bo nie ma takiej ceny na ziemi, która byłaby godna waszej czystości, która byłaby zdolna ją opłacić. Bądźcie gotowe płacić za waszą czystość drogo, choćby krwią własną, jak Maria Goretti. Gdy Aleksander chciał ją znieważyć, uderzona śmiertelnie siedemnastoma ciosami, jeszcze się broniła, okrywała nagość swego dziewczęcego ciała strzępami poszarpanej sukienki. A Wy tak łatwo , tak tanio pozwalcie się modnie rozbierać i obnażać. (ks. kard. Stefan Wyszyński) Odpowiedz Link Zgłoś
ouimet Re: Ksiądz szantażował księdza 19.07.04, 20:37 Gość portalu: Piczka napisał(a): > Kurwa zamknij sie w koncu Edkowi takie sformulowania sa niezrozumiale-dupku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Księżą pedofile IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.07.04, 20:17 miziou napisał: > Jezu... Znow mi sie wszystko w bebechu przewraca. KOLEJNY ksiadz oskarzony o > pedofilie. Okazalo sie, ze tym razem skazany na - UWAGA - 2 lata wiezienia w > zawieszeniu!!! Brawo!!! Szesc osob zlozylo na niego skarge, reszta zostala > zastraszona przez spolecznosc miasteczka. Po prostu nie dali im 'Judaszom' > zyc. Ksiadz wypowiedzial sie, a jakze! Na pytanie o wyrok powiedzial "A czy > Pan, nie przymierzajac sie, Jezus nie stal przed sadem?". Boze, ostatnio > przychodzi mi coraz czesciej do glowy mysl, ze my najzwyczajniej w swiecie > mamy w kraju MAFIE. I do tego legalna, a nieopodatkowana!!! Ksiadz ma zakaz > wykonywania czynnosci nauczycielskich... Ale ksiedzem nikt mu nie zabrania > byc. Ludzie (czy aby jeszcze?) i tak beda dalej rzucac na tace, spowiadac sie > (o matko!) i chwalic, jaki to dobry ksiadz jest. A CO Z TYMI MLODYMI??? CO Z > LUDZMI, KTORZY MUSZA ZYC Z TYM BRZEMIENIEM??? PYTAM WAS ZASLEPIENI > OBRONCY!!!......... Jedyne, co mnie tak naprawde boli, to bezsilnosc wobec > tego co sie dzieje w kraju. To przeswiadczenie, ze moja wiara MUSI obejsc sie > bez ksiezy (i z powodzeniem). Wiem jedno: gdyby to sie wydarzylo w moim > miescie, ludziom, ktorych znam... Nie bylo by sadu... Nie mam litosci dla > tych, ktorzy krzywdza niewinnych i nieswiadomych, mimo, iz moja wiara > zabrania krzywdzic... Ale jak patrze na to co robia "PRZEDSTAWICIELE" to... > Prosze, powiedzcie cos, przytaknijcie albo odwazcie sie bronic... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=13884347 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: H56 to nie księża tylko książątka IP: *.comnet.krakow.pl 08.07.04, 21:29 o cześć wam panowie magnaci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: to nie księża tylko książątka IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.07.04, 22:25 Gość portalu: H56 napisał(a): > o cześć wam panowie magnaci ...doświadczeni w katechezie :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Rzymskie katakumby po katolicku??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.07.04, 17:57 Trzy tysiące szkieletów luzem znaleziono w krypcie kościelnej pod ołtarzem w gdańskim kościele św. Mikołaja. Za dawnych czasów katakumby stanowiły wielopiętrowe systemy podziemnych korytarzy z rzędami nisz grobowych, kwadratowymi komorami lub kaplicami, gdzie układano ciała zmarłych. Czemu miała służyć ta katolicka modyfikacja tradycji judeistyczno-chrześcijańskiej? Ciekawe, że co starszy kościół, to właściwie cmentarz stanowiący ostoję wszelkich bieżących uroczystości religijnych... Miłość do szczątków po zmarłych w tej religii jest znana od dawna, ale może by w końcu i tutaj przemówiła potrzeba poszanowania tych, co odeszli? Może by w końcu Kościół szczycący się 2000-letnią historią zajął się przynajmniej próbą systematyzacji jakichś własnych norm moralnych przynajmniej w zgodności do głoszonych "prawd"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. w kryzysie :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.07.04, 17:01 Gazeta Pomorska zamieściła informację, ktora została zdjęta. Było to pod linkiem: www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20040713/TORUN/107130115 A co tam było? Przeklejam stary opis. OBYCZAJE O. Rydzyk maybachem... Od kilku dni po Toruniu jeździ najdroższe seryjnie produkowane auto świata - maybach. Porusza się nim twórca imperium Radia Maryja ojciec Tadeusz Rydzyk. Maybach to ekskluzywna limuzyna, dla tych którzy merdecesy s-klasse i jaguary uważają za wozy dla ubogich. Ponad sześć metrów długości-dokładnie 617 cm, szerokość 198 cm, 550 koni mocy, w środku brakuje tylko fontanny. Najtańsza wersja kosztuje 310 tysięcy euro, czyli wedle aktualnego kursu ok. półtora miliona złotych. Maybach widywany w Toruniu ma wrocławskie numery. Jak wiadomo właśnie we Wrocławiu mieści się siedziba rydzykowskiej telewizji TRWAM. Nowe auto na Żwirki i Wigury kładzie przy okazji kres wszelkim pogłoskom, że imperium ojca Rydzyka ma kłopoty finansowe - jeszcze niedawno do słuchaczy Radia Maryja docierały dramatyczne apele jego twórcy o finansowe wsparcie. t. Dla ciekawskich link, aby zobaczyć to nowe kościelne cudo: www.freenet.de/freenet/auto/specials/bildershows/maybach/01.html A więc kryzysowy Bach Rydzyka z Maybachem dla wiernych :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Ksiądz - syn biskupa IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.07.04, 22:54 www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=3951 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Biedny Gocłowski pod mlotkiem... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.07.04, 08:55 Komornik wystawił na licytację cztery samochody gdańskiej kurii. Dwa z nich służą na co dzień arcybiskupowi Tadeuszowi Gocłowskiemu. To kolejna odsłona afery finansowej kościelnego wydawnictwa Stella Maris. - Jeśli te samochody pójdą pod młotek, będzie to oczywiście upokarzające dla arcybiskupa - mówi jeden z księży. - Citroen służy mu do podróży po mieście, passatem jest wożony po kraju. Ale w gruncie rzeczy wielkiego problemu nie będzie. Wielu księży ma dobre prywatne samochody. Zawiozą szefa, nie będzie musiał podróżować tramwajem. Auta zostały już formalnie zajęte przez komornika. Do czasu licytacji są jednak nadal użytkowane przez stronę kościelną. Prócz dwóch limuzyn arcybiskupa - zaledwie rocznego citroena C5 i czteroletniego volkswagena passata - na liście jest także 12-letnie bmw 525, użytkowane przez obecnego dyrektora wydawnictwa Stella Maris Jarosława Szarmacha. Czwarte auto to pięcioletnia KIA, która wozi zaopatrzenie dla wydawnictwa. Licytacja zaplanowana jest na 26 lipca, o godz. 8.30 w siedzibie wydawnictwa Stella Maris. Inowrocławski komornik Artur Zieliński działa w imieniu dwóch wierzycieli - Banku Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych w Warszawie i jednej z gdańskich agencji celnych. Bankowi kuria winna jest ok. 7 mln zł, agencji - kilkadziesiąt tysięcy złotych. W poniedziałek na tablicy ogłoszeń w gmachu Sądu Okręgowego w Gdańsku zawisło obwieszczenie o licytacji. Cena wywoławcza bmw wynosi 8,7 tys. zł, citroena - 63 tys. 375 zł, volkswagena passata - 40 tys. 125 zł, a auta marki KIA - 16 tys. 725 zł. Wszystkie kwoty stanowią 75 proc. szacunkowej wartości zajętych samochodów. Obwieszczenie opatrzone jest dopiskiem, że licytacja może się nie odbyć bez podania przyczyny. - Dokładamy wszelkich starań, by do czynności egzekucyjnych nie doszło - zapewnia Jarosław Szarmach ze Stalla Maris. - Jesteśmy w kontakcie z wierzycielami i chcemy dojść z nimi do ugody. Już raz - na wiosnę - miało dojść do licytacji barokowej szafy i obrazu Mariana Mokwy z wyposażenia kurii archidiecezjalnej. Udało się jej uniknąć, ponieważ kuria w ostatniej chwili zapłaciła należność. Długi kościelnego wydawnictwa Stella Maris wynoszą grubo ponad 20 mln zł. Doszło do nich za sprawą nieumiejętnego zarządzania przedsiębiorstwem i procederu tzw. prania brudnych pieniędzy na kwotę 65 mln zł. Sprawę bada gdańska prokuratura. miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,2176819.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Niejasne kanonicznie źródła pazerności kleru. IP: *.stenaline.com 27.07.04, 10:18 Po co kosciol, kler i wierzacy w ogole gromadza doczesne bogactwa? Po co klechom limuzyny, skoro po smierci beda przez wiecznosc latali jak aniolki, i to szybciej niz swiatlo? Po co im luksusowe plebanie, skoro po smierci beda przez wiecznosc zyli w krysztalowych palacach? Po co im miliony w banku, skoro po smierci beda mieli wszystko za darmo, i to przez wiecznosc? Po co budują Bogu oszałamiające przepychem świątynie, skoro "królestwo jego nie z tego świata"? Rozumiem, ze ateisci gromadza doczesne bogactwa, ale czemu dokladnie to samo, a nawet i bardziej chciwie, robia wierzacy? Czyzby mieli watpliwosci co do zycia po smierci? Czyby nie wierzyli w Boga? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Sexskandal w seminarium IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.07.04, 22:00 W związku z aferą obyczajową w seminarium duchownym w St. Poelten w Dolnej Austrii, papież Jan Pawel II powierzył austriackiemu biskupowi Klausowi Kuengowi misję apostolskiej wizytacji seminarium i diecezji kontrowersyjnego biskupa Kurta Krenna. Papieski wizytator przeprowadzi tam śledztwo w sprawie znalezionych w seminarium zdjęć pornograficznych, zbada zarzuty homoseksualnych kontaktów księży z seminarzystami oraz seksualnego wykorzystywania nieletnich. Zdaniem zwierzchnika austriackiego kościoła katolickiego, arcybiskupa Wiednia, kardynała Christopha Schoenborna skandal w seminarium duchownym w St. Poelten wywołał rozczarowanie i gniew wielu wierzących. Kardynał wyraził zadowolenie z szybkiej reakcji Watykanu i nadzieję, że papieska wizytacja - pierwsza tego rodzaju w Europie od dziesiątków lat - będzie ważnym krokiem do rozwiązania kryzysu. Uchodzący za konserwatystę biskup austriackiego Vorarlbergu, Klaus Kueng, wyposażony w papieskie pełnomocnictwo przeprowadzi w St. Poelten gruntowne śledztwo i poinformuje papieża o jego wynikach. Oczekuje się, że na podstawie jego raportu Jan Pawel II rozwiąże seminarium i odwoła biskupa diecezji Dolnej Austrii, Kurta Krenna. Ujawnioną niedawno aferę w podległym mu seminarium biskup Krenn skomentował jako "sztubackie wybryki". Tymczasem jeden z seminarzystów, 27-letni Polak, stanie wkrótce przed sądem pod zarzutem posiadania i rozpowszechniania dziecięcej pornografii. Grozi mu kara 2 lat pozbawienia wolności. info.onet.pl/952650,12,item.html tygodnik.onet.pl/1547,1176218,dzial.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hm Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: 81.219.98.* 22.07.04, 21:12 oszołomstwo religijne : serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2189295.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szpadel Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.ipt.aol.com 22.07.04, 22:35 KK to chyba jeden z najbiedniejszych kościołów na świecie. Zresztą Katolicy w odmienności do Protestantów lub Żydów lub Muzułmanów,zawsze wyglądali jak żebracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: 81.219.98.* 23.07.04, 21:21 Gościnna Rzeszowszczyzna wita Ed-a :)))) jan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.07.04, 10:15 A hoj janie :)) Do Bieszczad mam sentyment już od czasów studenckich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Dlaczego każda religia jest groźna dla umysłu? IP: *.stenaline.com 23.07.04, 23:13 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7157283 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Re: Dlaczego każda religia jest groźna dla umysłu IP: 81.219.98.* 24.07.04, 11:01 tu tez co nieco o skutkach religii na stan umysłów :( www.rumburak1.webpark.pl/# Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Re: Dlaczego każda religia jest groźna dla umysłu IP: 81.219.98.* 24.07.04, 12:24 wpadnijcie czasami Ed i Palnicku do mojego wątku o konfidentach. może wspólnie uda nam się jego podtrzymać przez dłuższy czas na top liście , tak jak ten wątek . potrząsam prawicami :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fim Re: Dlaczego każda religia jest groźna dla umysłu IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 26.07.04, 14:21 Ten wątek trzeba utrzymywać, ponieważ jest ważny! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Dlaczego każda religia jest groźna dla umysłu IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.10.04, 13:41 Na lekcji religii w dolnośląskiej szkole dyżurują rodzice. Pilnują, żeby ksiądz nie bił ich dzieci. - Nie damy księdzu bić dzieci - grzmią rodzice drugoklasistów ze wsi Ścinawka Dolna koło Nowej Rudy. Jedna z matek złożyła już na policji zawiadomienie o pobiciu jej syna przez proboszcza miejscowej parafii - Władysława W. (62 l.). - To diabeł nie ksiądz! Tłukł głową mojego synka o ścianę. Rzucał nim po ławkach. Nie daruję mu! - wykrzykuje Zofia Wojciaczyk (41 l.). W jej ślady poszli inni rodzice. Przerwali zmowę milczenia. Postanowili zeznawać na policji i obciążyć zeznaniami duchownego. Cała sprawa ujrzała światło dzienne kilka dni temu. - Mój Tomaszek wrócił ze szkoły z siniakiem. Zapłakany. Nie chciał powiedzieć, co się stało - mówi matka chłopca. Koszmar od początku roku Oświecili ją rodzice kolegów i koleżanek z klasy jej syna. Dzieci opowiedziały im, jak ksiądz katecheta bił Tomka na lekcji religii, jak go wyzywał od najgorszych... - Wtedy Tomek się przełamał. I opowiedział mi o wszystkim - wspomina matka. Koszmar malucha trwał od początku roku szkolnego. Jest drobniutki. Malutki jak na swój wiek. - Najpierw ksiądz bił mnie po głowie ręką i piórnikiem, bo się w ławce kręciłem. Potem chwytał mnie za ubranko i rzucał tak, że upadałem na ławkę. Ostatnio chwycił mnie za głowę i uderzył o ścianę - mówi cichutko chłopczyk. - I krzyczał na mnie, że na bandytę wyrosnę, w kryminale skończę. Bałem się... - dodaje maluch. Na razie sami pilnują Matka pobiegła do księdza. - Wrzało we mnie. Chciałam wyjaśnić, co się stało. Ksiądz rzucił tylko przez ramię, że nie bił dziecka, tylko go... szarpał - wspomina kobieta. Zgłosiła sprawę dyrekcji szkoły i złożyła zawiadomienie na policji. Wczoraj dyrektorka placówki pojechała do kuratorium i kurii biskupiej w Świdnicy. Do czasu wyjaśnienia sprawy na lekcjach religii dyżurują na zmianę rodzice i wychowawca klasy. - Żeby dzieci były bezpieczne - mówią. We wsi gadają o brutalnym księdzu. - Nasz syn też nam opowiedział, jak go ksiądz uderzał po głowie. I że dziewczynki ciągnął za włosy. I że Tomka bił... Nie puszczamy go na religię. Czekamy, aż księdza nam zmienią - opowiada Bogusław Grzęda (33 l.), ojciec Rafała. Może dostać do 5 lat Policja prowadzi czynności wyjaśniające. - Jeżeli rzeczywiście potwierdzi się fakt, że ksiądz bił dzieci, to postawiony zostanie mu zarzut naruszenia nietykalności cielesnej dzieci albo znęcania się nad nimi... - mówi Artur Falkiewicz z dolnośląskiej policji. Bolesna katecheza Duchownemu może grozić do 5 lat więzienia. Proboszcz Władysław W. bije się w piersi, że nie skrzywdził żadnego z dzieci. - To są jakieś wymysły. Bzdury - mówi przez zamknięte drzwi. - Poza tym nie będę z wami rozmawiać. Jestem chory - ucina rozmowę. autor: Nowa Ruda, Dolny Śląsk Robert Migdał www.superexpress.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=27649&scroll_article_id=27649&layout=1&pag e=text&list_position=1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Oto dlaczego kler stawia siebie ponad prawem . IP: *.stenaline.com 26.07.04, 22:47 Chciałbym tylko w kwestii formalnej zwrócić Waszą uwagę na zasadniczą przyczynę dla której kler pogardza prawem, wiernymi i naukami, które wtrynia do przestrzegania maluczkim. Pomyślcie czy ktoś, kto ma w swoim mniemaniu władzę nad samym Chrystusem, uzna zwierzchność Państwa w jakiejkolwiek sprawie? Czy parafianin siedzący za stołem sędziowskim, lub w biurze prokuratora odważy się podnieść rękę na takiego mocarza? Zaprawdę wielka jest moc sprawcza księży. Polecam artykuł: www.webmedia.pl/siz/02-1/ofiara.htm Fragment: "Dostojeństwo kapłana bierze się także stąd, że posiada on moc nad prawdziwym i mistycznym ciałem Jezusa Chrystusa. W sprawie mocy, jaką kapłani sprawują nad prawdziwym ciałem Jezusa Chrystusa, naucza się, że gdy wygłoszą słowa konsekracji, Wcielone Słowo jest zobowiązane posłusznie przyjść do ich rąk w postaci sakramentu... Sam Bóg posłuszny wypowiedzianym przez kapłanów słowom - HOC EST CORPUS MEUM ("To jest ciało moje") - zstępuje na ołtarz, przychodzi gdzie Go zawołają, ilekroć Go zawołają, oddając się w ich ręce, choćby byli jego nieprzyjaciółmi. Gdy już przyjdzie, pozostaje całkowicie w ich gestii; przesuwają Go z miejsca na miejsce, jak im się podoba, mogą też, jeśli sobie życzą, zamknąć Go w tabernakulum, zostawić na ołtarzu lub usunąć na zewnątrz kościoła, mogą też, jeśli tak postanowią, spożyć Jego ciało lub podać innym jako pokarm... W ten sposób kapłan może być nazwany stworzycielem swego Stwórcy, gdyż wypowiadając słowa konsekracji, stwarza on jakby Jezusa w sakramencie, dając Mu w nim życie, a także oferuje Go jako ofiarę wiecznemu Ojcu... wystarczy, że kapłan powie: 'Hoc est corpus meum' i oto chleb przestaje być chlebem, ale staje się ciałem Jezusa Chrystusa. Dlatego św. Bernard ze Sienny mówi: 'Moc kapłana jest mocą boskiej osoby, gdyż transsubstancjacja chleba wymaga tyle samo mocy, ile stworzenie świata'".(7) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fim Re: Oto dlaczego kler stawia siebie ponad prawem IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 27.07.04, 11:59 W USA pokrzywdzeni uderzyli w miękkie podbrzusze czarnych-pieniądze.Niedługo nie będzie katolików w USA. Będą spotykać się w katakumbach. POLSAT przypomniał zbrodniarza z Tylawy, tzw. "duppasterza". A biały tatuś chroni '"kapłonów" typu Paetza, Białogłowskiego i innych, zamiast oczyścić kościół z zarazy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Re: Oto dlaczego kler stawia siebie ponad prawem IP: 81.219.98.* 27.07.04, 19:23 Ale dużo tez jest wśród kleru ateistów. Tu akurat przyklad zamorski : www.kosciol.pl/content/article/20040714233445678.htm Tacy to sobie nie zawracają gitary kosekracjami itp czarami. Są szczerzy do bólu :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Czarna legenda na pograniczu bzdury i głupoty IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 03.12.05, 14:40 Impulsem do podjęcia walki o odzyskanie Ziemi Świętej - znajdującej się od połowy XI w. pod panowaniem Turków - stała się idea św. Augustyna z Hippony o przemocy za przyzwoleniem Boskim. Jako pierwszy ideę takiej krucjaty podjął w 1074 Grzegorz VII, do jej realizacji doprowadził jednak dopiero Urban II, wzywając na synodzie w Clermont (1095) do odebrania grobu Chrystusa z rąk niewiernych. Podczas I krucjaty (1096-1099) krzyżowcy zdobyli Niceę (1097), przeszli przez Anatolię zajmując stolicę sułtanatu - Ikonium i odnosząc zwycięstwo pod Herakleą (1097), zajęli 1098 Edessę (gdzie Baldwin z Bouillon utworzył pierwsze łacińskie państwo na Wschodzie - hrabstwo Edessy), Syrię i Antiochię, docierając w liczbie zaledwie ok. 20 tys. (wg obliczeń samego Urbana II na wyprawę wyruszyło 300 tys. ludzi) do Jerozolimy, w lipcu 1099 zdobyto ją (dzięki pomocy floty genueńskiej, która wylądowała w Jaffie, dostarczając krzyżowcom żywności i drewna niezbędnego do budowy machin oblężniczych), dokonując masakry ludności. Dzisiaj w Iraku walczy ok. 100 tys. Jak zatem mogła wyglądać spuścizna po takiej krucjacie? A przecież nie była to jedyna wyprawa krzyżowa. Czyżby zakon Templariuszy otrzymując zgodę na osiedlenie się i wcale nie poślednie budowle na własne potrzeby, powstał w Jerozolimie w warunkach błędnego pojmowania "równouprawnienia"? A czy to, co było przed Konstantynem Wielkim można nazwać Kościołem w dzisiejszym tego słowa znaczeniu? A co oznaczały delikatnie mówiąc "spory" między poszczególnymi biskupstwami o jedynie słuszne formy liturgicznego wyznania? Dla czego Watykan do dnia dzisiejszego nie uznał Paktów Praw Człowieka. Humanitaryzm katolicki bez uznawania praw ludzkich? A gdyby w miejsce uprzednio organizowanych walk z Konstantynopolem bez mała pospołu z arabami papieże skierowali swe wysiłki w celu obrony tego miasta przed nimi, nie było by tego typu następstw. Przecież bazylika Św. Marka w Wenecji jest jednym z wielu bardzo wymownych przykładów raczej ekspansywnego nastawienia Kościoła. Czyżby jej wartości można bylo dostrzec w Wenecji, bo w Konstantynopolu była przejawem prymitywnego barbarzyństwa? Nie wierzę, by miłosierdzie do braci w wierze po dokonaniu pogromu Konstantynopola nakazywało przewiezienie tej bazyliki do Wenecji. Choć zdaję sobię sprawę z tego, jak może być rozumiane w tych szeregach tzw. "miłosierdzie". Faktem jest, że oprócz aspektów religijnych a raczej fanatyzmu religijnego, bardziej silnym bodźcem skłaniającym do udziału w wyprawach krzyżowych były czynniki stricto ekonomiczne, m.in. takie jak: - chęć wzbogacenia się (młodsi synowie, pozbawieni na mocy zwyczaju lennego możliwości dziedziczenia ojcowizny, pragnęli zdobyć nowe ziemie i łupy), nadzieja chłopów na zmianę stosunków społecznych (utworzenie królestwa sprawiedliwości w Palestynie), - obawa przed głodem zagrażającym Europie na przednówku 1096 czy wreszcie chęć złamania przez miasta włoskie hegemonii handlu bizantyjskiego i arabskiego. Zresztą uczestnicy wypraw krzyżowych (nazywani przez muzułmanów Frankami - chyba nie przez przypadek) korzystali ze specjalnych przywilejów, m.in. odpustów oraz opieki Kościoła nad pozostawionymi w kraju rodzinami. Być może tylko mam poważne trudności w oddzielaniu maku od popiołu. Złota jednak w tym wykonaniu poza grabieżą jakoś dostrzec tu nie mogę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - won z kościoła IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.07.04, 10:26 Ksiądz z parafi pod wezwaniem Matki Boskiej Różańcowej przy ul. Janosika w Łodzi kazał trzem rodzicom chrzczonych dzieci zabrać je i wy.... z kościoła, bo przeszkadzają w odprawianiu mszy. Wniesiona skarga rodziców do proboszcza tego kościoła odniosła taki sam (erotyczny - hi) skutek ze wskazaniem drzwi plebanii. Taaaaaak dreodzy katolicy. Tem kościół jest wasz i NASZ :o)) Odpowiedz Link Zgłoś
ouimet Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - won z kościoła 27.07.04, 14:04 Gość portalu: Ed napisał(a) > > Taaaaaak dreodzy katolicy. Tem kościół jest wasz i NASZ :o)) Ed-ku!Wasz to On/Kosciol/nigdy nie byl i nie bedzie...na szczescie dla NAS...hi,hi, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - św. konfidenci IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.07.04, 19:56 Gość portalu: jan napisał(a): > "Tygodnik Powszechny" nr 7 , 16 luty 2003: > > "....Dopiero w ostatnich miesiącach ,wraz z przejęciem przez IPN archiwów > SB ,pojawiła sie mozliwośc dotarcia do nieznanych faktów. Z penetracji > agenturalnej duchowieństwa zdawano sobie sprawę ale dopiero teraz poznajemy > jej skalę. Historycy z IPN dotarli do zestawień SB dotyczących agentury w > polowie lat 70. Wynika z nich że w 1976 r "tajnymi współpracownikami" było > 2148 księży "świeckich" (niezakonnych) , co stanowi niemal 15 proc. > duchowieństwa." - str.11 > > no comment (: Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - Pobity za "bramę".. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.07.04, 20:51 Trzynastoletni Alan walczy o życie po tym, jak kościelny z Ornety uderzył go kijem od szczotki w głowę. Dlaczego? Chłopak podczas ślubu śmiecił z kolegami na kościelnym placu... Alan leży na OIOM-ie w olsztyńskim szpitalu, od soboty jest nieprzytomny, lekarze jego stan określają jako "ciężki" . - Tego dnia chłopak razem z trzema kolegami zorganizował tzw. bramę pod kościołem św. Jana Chrzciciela w Ornecie - mówi Dariusz Kielak z komendy w Lidzbarku Warmińskim. - Jak nakazuje tradycja, od młodej pary chłopcy dostali cukierki, które tuż przy kościele zaczęli pałaszować. Papierki i sreberka, w które owinięte były słodycze chłopcy wyrzucali wprost pod nogi. To zirytowało Jana L., który dbał o porządek przy świątynią. Gdy mimo upomnień chłopcy nadal śmiecili, mężczyzna kijem od szczotki, którą trzymał w dłoni, uderzył Alana w głowę. - Chłopak o własnych siłach wrócił do domu, ale źle się poczuł i położył się spać - poinformował Kielak. - Po kilku godzinach rodzice próbowali go obudzić i zorientowali się, że jest nieprzytomny. Alan trafił do szpitala, lekarze walczą o jego życie. Jan L. został zatrzymany. Przedstawiono mu zarzuty spowodowania ciężkich obrażeń ciała u 13- latka, policja i prokuratura zapowiadają, że będą wnioskować o areszt. Proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela - jak informowano na plebanii - wyjechał wczoraj na urlop. "Brama" zorganizowana przez Alana i jego kolegów była jedną z wielu ustawionych tego dnia przy kościele. (aw) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2199421.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - Pobity za "bram IP: 81.219.98.* 27.07.04, 21:32 Ed ! Parę dni temu bylem w Ornecie "po zakupy". Przebywałem "po gruszą" przez pare dni we wsi oddalonej o 10 km od Ornety. Jestem tam rokrocznie. Cudowne tereny te Prusy czy tez Warmia. Piekne widoki. Ladne budynki wiejskie kryte czerwona dachówką -holenderką. Dużo tych budynków popada niestety w ruinę , gdyz ludzie którzy tam mieszkaja przybyli w większości "zza Buga" oraz z Bieszczad i długi czas traktowali te tereny i budynki przejściowo i po macoszemu. Ponadto ci ludzie przybyli z terenów gdzie na dachach byla słoma i nie bardzo wiedzieli że dachowke holenderkę trzeba przekładąc raz na jakis czas itd. Do wsi do ktorej przyjeżdżam jest ok.20 gospodarstw. A jeszcze parę lat temu bylo ok 30 "dymów".Co roku ubywa średnio jedno gospodarstwo , gdyz najczęściej stary właściciel umiera i chałupa z oborą popada w ruinę. Ponadto te dziesiątki bocianów i żurawi w tej mojej podorneckiej ,ukochanej wsi...Te grzyby... Rozmażyłem się przy tym dośc smutnym temacie. Ps Swoja droga to bydle z tego kościelnego. :( Niech no ja tam zajadę do Ornety :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Finał "KOŚCIELNEJ" trepanacja czaszki dla chłopca IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.07.04, 11:44 Gość portalu: olsztynianka napisał(a): > Alan miał trepanację czaszki. Po uderzeniu zrobił mu się krwiak na mózgu. > jego stan jest krytyczny..... 13 - latek oby nie "otrzymał" kary śmierci za > to co zrobił....głupiutki papierek leżący na bruku kościelnym...kara śmierci > dla pedofili i morderców lecz nie dla dziecka... może i gówniarz..ale ma całe > życie przed sobą. Wstrzymajcie się z osądami dla Alana. Módlcie się oby > przeżył. Oby głupiutki papierek leżący na bruku kościelnym nie był przyczyną > jego śmierci. > Oby Koscielny do końca swego podłego życia nie mógł spać spokojnie za to co > zrobił. Alan trzymaj się. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=14464033&a=14510240 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Kościelny TYLKO przesadził ;o(( IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.07.04, 11:51 Dzieci pewnie nie były święte, ale podejrzany z wymierzeniem kary ... przesadził - mówi Longina Linkiewicz, szefowa Prokuratury Rejonowej w Lidzbarku Warmińskim. www.wm.pl/index.php?ct=home&id=625095 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. i kościelne diabły IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.07.04, 13:09 Parę słów wymiany poglądów na temat, skąd się wziął w katolicyźmie diabeł? Słowo "szatan" jest nieprzetłumaczonym słowem hebrajskim, które znaczy "przeciwnik", a diabeł to tłumaczenie greckiego słowa "diabolos", które znaczy kłamca, wróg lub fałszywy oskarżyciel. Jezus powiedział: "Czyż nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem (?). Mówił zaś o Judaszu, synu Szymona Iskarioty..." (J 6:70,71). Paweł ostrzega Tytusa, aby starsze kobiety w zgromadzeniu nie były "fałszywymi oskarżycielami" czy "diabłami" (apologetyka terminologii) (Tt 2:3). Podobnie przemawia do Tymoteusza (2Tm 3:1,3): "A wiedz, że w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy: ludzie bowiem będą... przewrotni..." tzn. oszczerczy czy "diabłami" (oh! :-)). On (Jezus) również miał w nich udział, aby przez śmierć zniszczyć tego, który miał władzę nad śmiercią, to jest diabła" (Hbr 2:14). Mówi się tutaj o diable, że ponosi on odpowiedzialność za śmierć. Ale "zapłatą za grzech jest śmierć" (Rz 6:23). W związku z tym grzech i diabeł muszą być utożsamione. Podobnie w Jk 1:14 mówi się, że nasze złe pokusy prowadzą nas do grzechu i przez to umieramy. W Hbr 2:14 mówi się, że diabeł sprowadza śmierć. W tym samym wierszu powiedziane jest, że Jezus miał naszą naturę, aby zniszczyć diabła. Porównaj to z Rz 8:3: "Albowiem czego zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby z powodu ciała, tego dokonał Bóg: przez zesłanie Syna swego w postaci grzesznego ciała (tzn. w naszej ludzkiej naturze), ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele". Jak z tego wynika diabeł i grzeszne tendencje w ludzkiej naturze są tym samym. Tylko dlatego, że Jezus miał ludzką naturę, czyli "diabła" w sobie, my możemy mieć nadzieję na zbawienie (Hbr 2:14-18; 4:15). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ian Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: 81.219.98.* 28.07.04, 19:41 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=14030911 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Molestowanie nieletnich - Podejrzany wysoki duchow IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.07.04, 14:26 Gdańska Prokuratura Okręgowa wszczęła śledztwo w sprawie molestowania seksualnego osób nieletnich. Podejrzewanym może być wysoki rangą duchowny gdańskiego kościoła - twierdzi "Dziennik Bałtycki". Prokuratura nie chce tego potwierdzić, nie podaje nawet inicjałów osoby obwinianej. Zastępca prokuratora Okręgowego w Gdańsku Ryszard Paszkiewicz potwierdził, że wszczęto wczoraj śledztwo w sprawie molestowania z artykułu 200. Mówi on, że karze pozbawienia wolności od roku do lat 10 podlega ten, kto doprowadza małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności. Zawiadomienie trafiło do prokuratury dwa dni temu od osób pokrzywdzonych - tylko tyle mówi prokurator. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów i nie wiadomo, kiedy to nastąpi. "Ze względu na dobro prowadzonego postępowania, a w szczególności na dobro małoletnich pokrzywdzonych nie komentuję tej sprawy"- powiedział prokurator Ryszard Paszkiewicz. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, o sprawie powiadomiona została także Prokuratura Krajowa. Tymczasem dzisiejszy Dziennik Bałtycki podał, że "szykuje się prawdziwe trzęsienie ziemi na Pomorzu". "Sprawcą molestowania miał być wysoki rangą i znany gdański duchowny". Redakcja nie zdecydowała się podać jego nazwiska. info.onet.pl/957028,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Będzie wielki skandal? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.07.04, 14:44 Czwartek, 29 lipca 2004r. Szykuje się prawdziwe trzęsienie ziemi na Pomorzu. Wczoraj do gdańskiej prokuratury trafiło kolejne doniesienie w sprawie molestowania seksualnego osób małoletnich. Tym razem sprawcą tego przestępstwa miał być wysoki rangą i znany gdański duchowny. Choć szef Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Józef Fedosiuk zapytany przez nas, czy potwierdza, że ksiądz X (tu podaliśmy jego imię i nazwisko) jest zamieszany w aferę pedofilską, nie potrafił temu zaprzeczyć, jednak zdecydowaliśmy się na razie nie ujawniać jego inicjałów. - Nie potwierdzam i nie zaprzeczam, że chodzi o tego księdza - mówi "Dziennikowi" prokurator Fedosiuk. - Potwierdzam, że chodzi o wysokiego rangą gdańskiego duchownego. Z naszych informacji wynika, że wczoraj ktoś złożył doniesienie na duchownego, który miał się dopuszczać gwałtu na nieletnich chłopcach. Zastępca prokuratora okręgowego Ryszard Paszkiewicz potwierdza, że wszczęto śledztwo z artykułu 200 kk ("Kto doprowadza małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej, albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10"). Sprawa póki co owiana jest całkowitą tajemnicą. Większość śledczych, do których wczoraj dzwoniliśmy, albo miała wyłączone telefony, albo twierdziła, że nic nie wie. Również duchowni nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. - Muszę przyznać, że jestem kompletnie zaskoczony. Nic na ten temat nie wiem - powiedział nam ks. Witold Bock, sekretarz prasowy metropolity gdańskiego arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Z naszych informacji wynika, że ksiądz X miał wczoraj prowadzić mszę świętą, jednak zastąpił go ktoś inny. Oficjalnie ksiądz źle się poczuł. Ze źródła zbliżonego do kurii wiemy też, że X prosi o niewywoływanie skandalu oraz że w czwartek wszystko wyjaśni. To już druga afera pedofilska w Gdańsku w ciągu kilka dni. We wtorek pisaliśmy o 19-latku, który na Zaspie zgwałcił dwóch chłopców. Waldemar Ulanowski - Dziennik Bałtycki gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/387763.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Re: Będzie wielki skandal? IP: 81.219.98.* 29.07.04, 18:33 info.onet.pl/957220,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Będzie wielki skandal? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.07.04, 22:39 Bezwzględnie tak. Pod warunkiem, że końkordatowy kolejny parlament choć raz przyjdzie w dobrej kondycji i w komplecie na sesję sejmową. Po prostu nie wierzę, by ludzie świadomi tego co robia, będący przedstawocielami wyborców realizowali nadal taką działalność w pełnej przyrodzonej predyspozycji ;(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Skandal w Kościele czy Kościół skalnali ??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.07.04, 18:02 KATopedofile - Ciekawe ilu ich mamy w Polsce? KATopedofile - ze 145-stronicowego raportu Episkopatu USA wynika, że w latach 1950-2002 ze 110 tys. żyjących w USA kapłanów 4392 miało kontakty seksualne z ponad 10 tys. dzieci. Odszkodowania dla ofiar molestowania seksualnego kosztowały dotąd Kościół w USA ponad 600 mln dol. ------------------------------ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Skandal w Kościele czy Kościół skalnali ??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 23:44 Pojeby z zajobami Chcecie soczystej lektury na wakacje? To poczytajcie, jak konsekrowani bzykają. "Życie seksualne księży" nie jest zwykłą reedycją wydanej przed trzema laty w Niemczech, W. Brytanii i USA książki Roberta A. Haaslera "Życie seksualne w Kościele". Z oryginału pozostała tylko część pierwsza – "Bóg, seks, Kościół". Część drugą, "Studia przypadków", opracowano dla polskiego czytelnika. "Studia" to lekka przesada – w rzeczywistości jest to zbiór relacji o przestępstwach i nadużyciach seksualnych kleru katolickiego w wielu krajach, ze szczególnym uwzględnieniem Polski. Głośne afery pedofilów w sutannach, biskupi i kardynałowie kryjący dewiantów, orgie księży i zakonnic na misjach w Afryce, aresztowanie w Montrealu dwóch wielebnych, podejrzanych o zorganizowanie i prowadzenie sieci dziecięcych domów publicznych – to już znamy. Choć są tu świeże, smaczne kąski, np. Cała Francja pękała ze śmiechu, gdy dowiedziała się o nieszczęściu, jakie dotknęło biskupa miasta Montauban. Zmarł on na zawał w pobliskim burdelu. Polskie przykłady zaczerpnięto z prasy, reportaży radiowych i telewizyjnych (także tych, które nie doczekały się emisji – "półkowników" III RP), akt policyjnych, prokuratorskich i sądowych. Wielki plon przyniosło opublikowanie w Internecie apelu do ofiar i świadków takich wydarzeń. Odezwały się księże konkubiny, bywalcy agencji towarzyskich i klubów gejowskich, rodzice molestowanych dzieci itd. Dwóch funkcjonariuszy dawnej SB chciało w głębokiej konspiracji sprzedać dwie teczki kompromitujących dla klechów materiałów IV Departamentu MSW. Ale i bez esbeckich teczek, nie wiadomo zresztą, czy autentycznych, udało się zebrać masę informacji o ekscesach seksualnych czarnych. Autorzy nie bez racji twierdzą: Problematyka podjęta w tej książce jest w istocie największą chorobą Kościoła. Nas te fakty specjalnie nie bulwersują, zwłaszcza że są tu też streszczenia reportaży z "NIE" (rzadko jednak podaje się źródło!). Jeden ksiądz zgwałcił uczennicę, drugi – 60-letniego dziadka, trzeci używał seksualnie ministranta, który na znak protestu podciął sobie żyły i wyskoczył z okna... Czytane hurtem wszystkie te historie robią się monotonne, żeby nie powiedzieć nudne. No, może oprócz opowieści byłej gospodyni sławnego prałata Jankowskiego o chłopcach sypiających z nim w ogromnym małżeńskim łożu: najpierw Wojtku, potem Kajtku. Ksiądz prałat nosi specjalne majtki w serduszka i kwiatki, a jak sam żartuje – kocha się tylko w tych w kwiatki. Nazywa Kajtka Dudusiem i z rana zawsze martwi się, jak się Dudusiowi spało. Nie sprawdzaliśmy, czy tak jest w istocie. O wiele ciekawsza jest część pierwsza, pióra Roberta A. Haaslera. To solidny wykład na temat stosunku Kościoła kat. do ludzkiego seksualizmu, od początków chrześcijaństwa do dziś. Obsesyjna nienawiść do ciała, upatrywanie w seksie diabelskiej pokusy sprawiły, że żadna inna sfera życia nie została poddana tak szczegółowej kontroli i takim rygorom. Ojcowie Kościoła czynili wszystko, by obrzydzić chrześcijanom życie seksualne. Apostoł Paweł z Tarsu uznał, że każda czynność seksualna jest grzechem. Małżeństwo dopuszczał tylko w celu uniknięcia jeszcze większego grzechu – rozpusty. Według św. Augustyna małżonkowie grzeszą, jeśli poddają się namiętności. Później wymyślono, że stosunek małżeński może być bezgrzeszny tylko wtedy, gdy towarzyszy mu uczucie nienawiści do odczuwanej rozkoszy. Klemens Aleksandryjski uznał, iż cudzołoży każdy, kto obcuje z żoną jak z ladacznicą – dla przyjemności. Św. Tomasz z Akwinu nauczał, że najlepsze w małżeństwie są tzw. noce Józefowe, czyli separacja od łoża. I tak dalej... Przez długie wieki historii Kościoła nie było ważniejszej kwestii niż ustalenie, kiedy wolno spółkować. Zakazano stosunków małżeńskich w niedziele i liczne święta, we wszystkie środy i piątki lub piątki i soboty, podczas Wielkiego Postu i adwentu, na kilka dni przed komunią i po niej. Zabroniono pożycia z kobietą w czasie miesiączki, w ciąży lub po klimakterium; przez 36 dni po urodzeniu chłopca i przez 56 dni – dziewczynki, czyli człowieka mniejszej wartości. Zakazany (choć później przesunięty z kategorii grzechów ciężkich do lekkich) był pocałunek małżeński "z języczkiem". Grzeszne – przyglądanie się własnemu ciału, zwłaszcza "częściom nieprzyzwoitym", a także oglądanie nagości współmałżonka. Podczas spełniania powinności małżeńskich obowiązywała tzw. mnisia koszula, z otworem w okolicy genitaliów. Dla pewności zalecano robienie "tego" w ciemności albo z zamkniętymi oczami. Każda niedozwolona czynność seksualna była skrupulatnie oszacowana. Za stosunek z dziurą w drewnie, łatwiej dostępną niż żona, spowiednik wymierzał 20 dni pokuty o chlebie i wodzie. Za stosunek analny – 15 lat pokuty odprawianej w każdy poniedziałek, środę i piątek. Spowiednicy zalecali kobietom, aby w trakcie kopulacji odmawiały koronkę do Dziewicy Maryi. Za ciężki grzech uważano "nienaturalne" pozycje, zwłaszcza najokropniejszą z nich – na amazonkę. Oral karany był surowiej niż przerwanie ciąży... Czyta się to ze zdumieniem przemieszanym ze zgrozą. Trzeba było kilkuset lat, żeby Kościół zrezygnował z większości średniowiecznych absurdów, nadal jednak uważa za swą główną misję represjonowanie i reglamentowanie seksu. Potępia stosunki pozamałżeńskie, rozwody, antykoncepcję, masturbację, związki homoseksualne itd. Zmusza księży do życia w celibacie, co prowadzi do patologii – patrz część druga. Na koniec ładny cytat: Historia Kościoła stała się historią panowania kasty celibatariuszy nad rzeszą żonatych. Robert A. Haasler, "Życie seksualne księży", Dom Wydawniczy "Credo", 2003. Sprzedaż wysyłkowa: credo-haasler@o2.pl Autor : Dorota Zielińska www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=2491&zaznacz=Jankowski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Rzymski katolicyzm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.05, 09:24 www.alberto.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Gdański prałat pedofilem? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.07.04, 19:55 Gdańska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie molestowania seksualnego nieletniego chłopca. Podejrzanym jest ksiądz prałat Henryk Jankowski - potwierdził "Wprost". Nie są to pierwsze podejrzenia o molestowanie dotyczące księdza Jankowskiego. Po raz pierwszy pojawiły się już kilkanaście lat temu, sprawy były jednak umarzane - podejrzenia dotyczyły m.in. molestowania kleryków. Rozmawialiśmy z reporterami Radia Gdańsk, którzy potwierdzili, że w obejrzanych dokumentach obecnie prowadzonego śledztwa występuje osoba Henryka Jankowskiego. Także reporterzy RMF FM dotarli do dokumentów prokuratury dotyczących podejrzeń wobec prałata. Ksiądz Henryk Jankowski powiedział Radiu Gdańsk, że jest to pomówienie i bzdura. "To nie dotyczy mnie. To jest jakaś nagonka, którą przetrzymam" - powiedział ksiądz Jankowski wyrażając żal, że nikt go nie poinformował o oskarżeniach. Podkreślił, że prokuratura nie zawiadomiła go o żadnym postępowaniu ani nie zwróciła się do niego o wyjaśnienia. Zastępca prokuratora okręgowego w Gdańsku Ryszard Paszkiewicz przyznał, że od dwóch dni prowadzone jest postępowanie w sprawie molestowania seksualnego nieletniego. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów. Paszkiewicz odmówił dalszych informacji, tłumacząc się dobrem pokrzywdzonych dzieci i dobrem postępowania. Radio Gdańsk dowiedziało się nieoficjalnie, że chodzi o chłopca, który mógł być molestowany od 3 lat. Prokuratura miała dowiedzieć się o tym z zupełnie innej sprawy, która toczyła się przed gdańskim sądem. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, o sprawie powiadomiona została także Prokuratura Krajowa. Metropolita gdański, arcybiskup Tadeusz Gocłowski, nie chciał komentować sprawy mówiąc, że jest na to za wcześnie. Podkreślił, że na razie nie wiadomo, kogo dotyczą zarzuty. "Na pewno prawdy będziemy szukać i szacunku dla fundamentalnych praw człowieka, kimkolwiek będzie ten człowiek, czy krzywdzony czy krzywdzący"- oświadczył metropolita gdański. Arcybiskup dodał, że sprawa jest poważna, gdyż takie zarzuty oznaczają "śmieć cywilną" człowieka. Radio Gdańsk dowiedziało się tymczasem nieoficjalnie, że arcybiskup już dawno wiedział o zarzutach rodziców chłopca wobec księdza Henryka J. *********************************** Rzecznik prasowy metropolity gdańskiego ks. Witold Bock, odnosząc się w piątek do doniesień mediów, że w śledztwo prokuratury w sprawie pedofilii może dotyczyć znanego gdańskiego duchownego, powiedział, iż Kościół może komentować tylko oficjalne informacje prokuratury. "Stanowisko Kościoła jest jasne. Prokuratura nie ujawniła żadnego nazwiska, a poza tym prowadzi postępowanie w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. A zatem dopóty, dopóki prokuratura nie ujawni tego nazwiska i nie postawi formalnych zarzutów, to nie ma się do czego ustosunkowywać. Enuncjacje prasowe to jest zupełnie inny temat" - powiedział PAP ks. Bock. O sprawie prokuraturę zawiadomił gdański sąd, przed którym jeden ze świadków złożył zeznania informujące o molestowaniu przez księdza kilkunastoletniego chłopca. "Potwierdzam, że sąd rodzinny złożył zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie" - powiedziała PAP w piątek rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gdańsku Hanna Langa-Bieszki. Odmówiła jednak ujawnienia szczegółów sprawy. Według źródeł zbliżonych do organów ścigania, nastolatek miał wielokrotnie bywać na plebanii Henryka J. Do wykorzystania go przez duchownego miało dochodzić od 2001 r. Chłopiec dostawał od księdza drobne pieniądze, buty, ubrania. Opuścił się w nauce, sprawiał kłopoty wychowawcze. Jego matka pracowała w parafii księdza J. jako sprzątaczka. "Prokuratura prowadzi od środy postępowanie. Koniec, kropka. Nie udzielamy żadnych informacji i komentarzy. Niczego nie potwierdzamy" - powiedział w piątek PAP zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Ryszard Paszkiewicz, powołując się na dobro śledztwa i pokrzywdzonych. Dodał, że o przebiegu dochodzenia na bieżąco informowana jest Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku. Według nieoficjalnych informacji, o sprawie została też powiadomiona Prokuratura Krajowa (która otrzymuje informacje od podległych prokuratur o ważniejszych śledztwach). "Bez komentarza" - tyle tylko usłyszał dziennikarz PAP od zastępcy prokuratora generalnego Kazimierza Olejnika, którego pytał o sprawę. ss, sg, iar, pap www.wprost.pl/ar/?O=64166 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Kto oskarżył gdańskiego księdza o pedofilię? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.07.04, 11:19 Doniesienie o podejrzanych kontaktach prałata Henryka J. z 16-latkiem złożył w prokuraturze gdański sąd rodzinny. Prokuratura i ksiądz milczą Przed tym sądem od grudnia 2003 r. toczy się sprawa o przymusowe skierowanie na leczenie z narkomanii Sławomira R. To syn byłej sprzątaczki prałata. - W trakcie postępowania pojawiły się zeznania, z których wynika, że mogło dojść do molestowania seksualnego nieletniego, i sąd skierował materiały do prokuratury. To rutynowa procedura - mówi Hanna Lange-Bieszki, rzecznik prasowy sądu. Nie wiemy, który świadek obciążył księdza. Według akt sądowych Maria R. sprzątała plebanię ks. Henryka J. do grudnia 2003 r. Jej syn odwiedzał prałata od trzech lat. Ksiądz miał mu kupować ubrania, buty i inne wartościowe przedmioty. Nastolatek miał też zamieszkać na plebanii, spędzać tam noce, a nawet - twierdzili świadkowie - spać z proboszczem w jednym łóżku. Niektóre szczegóły tej znajomości ujawnił w piątek "Super Express". Osoby, które dobrze znają księdza J., nie mają wątpliwości, że oskarżenie to próba zdyskredytowania znanego duchownego. - Ktoś szantażował księdza tą sprawą od kilku miesięcy. Chciał od niego pieniędzy - powiedział nam jeden z nich. Tej informacji nie udało nam się potwierdzić ani w sądzie, ani w prokuraturze. Według znajomych księdza Henryk J. próbował pomóc 16-latkowi, który wpadł w narkomanię. Zorganizował mu m.in. pobyt w ośrodku odwykowym, ale Sławomir nie zgłosił się na leczenie. Prałat, który w czwartek, zdecydowanie zaprzeczył oskarżeniom o pedofilię, w piątek nie chciał kontaktować się z mediami. Rzecznik gdańskiej kurii ks. Witold Bock oświadczył: - Dopóki prokuratura nie postawi komuś formalnych zarzutów, nie ma się do czego ustosunkowywać. Tymczasem prokuratura przesłuchała pierwszych świadków w sprawie. Prałata wśród nich nie było. Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, ksiądz musiał jednak udostępnić śledczym swój telefon komórkowy. Prawdopodobnie po to, by zbadać billingi. Oficjalnie prokuratura nie informuje o postępach śledztwa. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2206513.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kumak Re:Kościół o co chodzi? IP: *.res.pl 01.08.04, 08:48 Mnie interesuje na którym starym cmentarzu w Rzeszowie został postawiony nagrobek dla nienarodzonych.Przeczytałem o tym w gazecie"Fakty i Mity"jest nawet zdjęcie ale chciałbym to zobaczyć na własne oczy.Kto to widział niech da znać gdzie tego szukać czy na Targowej czy na Pobitnym cz gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: ks. Jankowski "szalał" w szczecińskim Radisson IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 12:55 CZY TO NIE JEST GRZECH? Musimy poznać prawdę! Nasze dziennikarskie śledztwo potwierdza szokujące ustalenia prokuratury. Znany gdański duchowny, prałat Henryk Jankowski, od dłuższego czasu spotykał się z 16-letnim dziś Sławkiem R. Dawał mu pieniądze, zabierał na noce - mówią nam kolejni świadkowie: znajomi, rodzina. - To bzdura - odpowiada duchowny. Sławek R. (16 l.) jest synem byłej sprzątaczki, która pracowała na plebanii parafii św. Brygidy w Gdańsku, gdzie proboszczem jest ksiądz Jankowski. Według informacji, do których udało nam się dotrzeć, chłopak bywał na plebanii. Od 2001 roku jego wizyty u księdza były coraz częstsze. W końcu zaczął tam nocować. Miał kasę Rodzina nie chce rozmawiać z prasą. Ojciec Sławka jest kolejarzem. Sławek ma też 7-letnią siostrzyczkę. Mieszkają w suterenie w starej, odrapanej kamienicy w przystoczniowej części Gdańska. Wszyscy tam się znają. - Trzy razy widziałem, jak prałat podjeżdżał pod ich dom czarnym mercem. Zawsze wyjmował władowane torby - mówi sąsiad rodziny R. - Sławek się wybił - opowiada kolega chłopaka. Jak pokazywał się na ulicy to zawsze miał coś nowego, a to markowe spodnie, buty Adidasa, superkomórkę. Z opowieści sąsiadów wynika, że Sławek od ponad roku bardzo rzadko bywał w domu. W zeszłoroczne ferie zimowe ksiądz zabrał chłopaka do Rzymu. Potem nocne wizyty Sławka na plebanii stały się jeszcze bardziej częste. Chłopak miał spać z księdzem w jednym łóżku. Kiedy matka Sławka zaczęła oponować, miała usłyszeć od księdza: - Nie mogę sam spać w nocy.. Z czasem chłopak stał się nieposłuszny, znikał z domu, przestał chodzić do szkoły. Pojawiły się narkotyki, papierosy i alkohol. Sławek miał na wszystko pieniądze. W końcu, latem zeszłego roku, rodzice postanowili wysłać syna do rodziny na Kaszuby - do Sierakowic. Odizolować go... Zabronili mówić W małym domku na skraju Sierakowic mieszkają ciotka i babcia chłopaka. Sławomir często tam przyjeżdżał razem z matką. - Nie będę z wami rozmawiać o Sławku. Nie było go tutaj ze trzy tygodnie - mówiła nam Barbara, ciotka Sławka. - Gdzie jest? Nie wiem. Chwilę później na podwórzu pojawiła się babcia chłopaka. - O księdzu? Nie będę mówić wam nic. Zabronili mi - twierdzi starsza kobieta. Kilometr dalej, na nowym osiedlu mieszka rodzina N. Sławek mieszkał tu po ucieczce od ciotki w tamte wakacje i ostatnio, do lipca. Zaprosił go kolega, Łukasz N. - Ostatnio był u nas trzy tygodnie temu. Potem ślad po nim zaginął. Nie dzwonił, nie pojawiał się w Sierakowicach - mówi brat Łukasza. Iwona N., matka Łukasza, mówi, że chłopak miał mnóstwo pieniędzy. - Czy słyszałam o tej aferze. Pewnie. Jankowski często tutaj przyjeżdżał. Nie podjeżdżał pod blok. Stawał w pobliżu, na ryneczku, i tam wysadzał go z auta - opowiada. Chłopak miał bardzo dużo pieniędzy. Nie mówił skąd. Zresztą on był małomówny. Czy doszło między chłopakiem a księdzem do kontaktów intymnych? - Jestem przekonana, że nie. Prałat dawał mu pieniądze, aby go przy sobie mieć - twierdzi Iwona N. - Zresztą chłopaka w ręce księdza pchała sama matka. Miała z tego dużo pieniędzy. Chłopakowi się nie układało z rodzicami i pewnie dlatego uciekał. Mieszkał u mnie, bo psa bym nie wygoniła na dwór, a co dopiero człowieka - dodaje. Śledztwo trwa We wtorek Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła śledztwo w związku z artykułem 200 kodeksu karnego mówiącym o zmuszaniu osoby poniżej 15. roku życia do zachowań seksualnych. Grozi za to do 10 lat więzienia. - To nagonka na moją osobę - mówił prałat Henryk Jankowski. - Stan wojenny przetrzymałem, to teraz też sobie poradzę. Cała ta sprawa to bzdura kompletna. Nie mam nic do powiedzenia. Milczy też gdańska kuria. Sławek zaś zniknął. W zeszłym miesiącu policja przywiozła go do rodzinnego domu z Sierakowic. Potem ślad po chłopaku zaginął. Co działo się w hotelu Radisson W nasze ręce trafiły wstrząsające fotografie. Mogą potwierdzać karygodny związek prałata z małoletnim Sławkiem R. Był 8 lipca zeszłego roku. Prałat Henryk Jankowski pojawił się w hotelu Radisson w Szczecinie. Nie był sam. Miał towarzystwo. Oto, co opowiada o tym nasz informator: - Mieszkał na dziewiątym piętrze w apartamencie. To był pokój 916. Młodych chłopców było w sumie pięciu. W wieku mniej więcej 15-18 lat. Od razu po wejściu do pokoju włączył filmy porno. Na recepcji wyświetla się wtedy taki komunikat, że są włączone filmy porno, bo się za nie płaci. Stąd wiem, że oglądali na pewno i że bardzo dużo za nie zapłacili. Dwóm chłopaczkom prałat wynajął drugi pokój. Byli zameldowani. Ich nazwiska S. i J. A trzech pozostałych było z nim w tym apartamencie. Od początku goście zachowywali się luźno. Przyjechali volkswagenem transporterem. Jak przyszli gdzieś około godziny 20 - to już nie wychodzili. W hotelu zabawili dwa dni. Co w tym czasie się działo? Normalnie chodzili po mieście. On im kupował jakieś dresy w sklepach sportowych. Z jednym szedł za rączkę, obejmował ich... w ogóle nie szczypał się. Zero. Tyle nasz informator. Sprawdziliśmy. Pokój 916 istnieje w hotelu Radisson w Szczecinie. To nie apartament, ale pokój klasy biznesowej. Cena - 109 euro za dobę, czyli ok. 480 zł. Tropimy ich bez litości Marcin Jabłoński (66 l.) - pedofil z warszawskiego Żoliborza dzięki "Super Expressowi" stanie przed sądem. Dostarczyliśmy warszawskiej prokuraturze kasetę wideo z dziecięcą pornografią. Wcześniej był bezkarny. Prokuratura zamiast się nim zająć, umorzyła sprawę. Pod naszym naciskiem znaleziono obciążające go dowody. Za kręcenie filmów pornograficznych z udziałem dzieci i nakłanianie ich do obnażania się grozi mu do 10 lat więzienia. Proces zacznie się niebawem. Wojciech Krolopp (58 l.), były dyrektor chóru Polskie Słowiki - za seksualne molestowanie chłopców sąd skazał go na osiem lat więzienia. Jak ustaliła prokuratura, w latach 1992-98 wykorzystywał trzech chórzystów. Uprawiał z nimi seks oralny, analny i zmuszał ich do masturbacji. Chorego na AIDS Kroloppa czeka jeszcze jeden proces - za malwersacje finansowe w chórze. Andrzej S. (57 l.) - do niedawna: sława polskiej psychologii, uchodził za autorytet i często wypowiadał się w mediach. Trafił do aresztu pod koniec czerwca, gdy na śmietniku w pobliżu jego domu policjanci znaleźli stosy zdjęć z dziecięcą pornografią. Kolejne odkryli w jego domu. Andrzej S. - jak potwierdziła prokuratura - przyznał się do stawianych mu zarzutów, m.in.: wielokrotnego wykorzystywania nieletnich i produkowania z ich udziałem pornografii. Zatrważające! Codziennie docierają do nas wiadomości o kolejnych pedofilach! Co się dzieje? Psycholog społeczny Katarzyna Korpolewska mówi, że miłość traci na wartości, a ludzie szukają dodatkowych podniet autor: Gdańsk, Sierakowice | Małgorzata Guss - Gasińska, Edyta Żemła, Dariusz Burliński MNS Warszawa | Dorota Majewska drukuj www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=14233&scroll_article_id=14233&layout=1&f orum_id=26867&page=text&list_position=1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: ks. Jankowski "szalał" w szczecińskim Radisso IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 12:58 Dlaczego Maria R., matka 16-letniego ministranta, oskarża księdza o molestowanie seksualne syna Sławomira? ks. Henryk Jankowski: Nie mam pojęcia, co tej kobiecie strzeliło do głowy. Ta sprawa to jest konflikt rodzinny, między matką a synem. Zacznijmy od początku. - Sławek pojawił się w kościele kilka lat temu. Był jednym z wielu ministrantów. Ma jeden talent, nikt tak jak on nie potrafił przygotować jedzenia, ustawić potraw na stole albo podać gościom. Wszyscy myśleliśmy, że po gimnazjum pójdzie do szkoły gastronomicznej. To chłopak z ubogiej rodziny, więc otoczyłem go opieką. Powiedziałem: "Sławek, jak będziesz czegoś potrzebował, to mów". I rzeczywiście korzystał z tego. Czasem ubrania potrzebował, czasem kilku złotych. Z czasem otoczyłem opieką i rodzinę. Babcia w Sierakowicach [wieś położona 60 km od Gdańska] potrzebowała na lekarstwa, matce też pomagałem. Zabrałem Sławka do Rzymu, na spotkanie z Ojcem Świętym. Co roku zabieram do Rzymu jakiegoś ministranta; uważam, że to słuszne. Ubiegłego lata zawiozłem całą grupę chłopaków, w tym Sławka do Berlina, do szkoły językowej. Jego matka sprzątała u księdza na plebanii. W jaki sposób ksiądz jej pomagał? Dawał pieniądze? - Pracowała tu do grudnia ub.r. Zwolniłem ją, bo z czasem prosiła o coraz więcej wolnego, a na plebanii potrzebny jest ktoś na stałe. A pomoc to były głównie pożyczki. Na niektóre machałem ręką. Innym razem pomogłem zrobić remont w suterenie, gdzie mieszkali, telewizor dałem. Stosunki między Sławkiem a matką układały się bardzo źle. Taki konflikt wieku dojrzewania, ale uważam też, że ona była bardzo ostra dla chłopaka. I on z czasem wolał być na plebanii niż w domu. Może o to matka miała do mnie pretensje? W prasie pojawiły się informacje, że Sławomir spał z księdzem w jednym łóżku. - Co za bzdury. Nigdy! Jeszcze mi takie rzeczy na czterdziestolecie kapłaństwa potrzebne! Nigdy żadnego chłopaka nawet nie dotknąłem. Ja mam na plebanii pokoje gościnne, mnóstwo ludzi na noc zostaje. A w Rzymie zatrzymuję się zawsze u brygidek albo w hotelu przy Watykanie. Kiedy urwał się kontakt księdza ze Sławomirem? - Rok temu, po jego powrocie z nauki języków. Nie wrócił wówczas również do domu. Wolał być u rodziny albo u znajomych w Sierakowicach. I to tam wpadł w fatalne towarzystwo. Powiedziałbym, w kryminalne, może i w narkotyki. Przyjechał jeszcze do mnie ostatni raz latem i poprosił o pieniądze, osiem tysięcy, opowiadał, że ma długi. Dałem mu. Byłem w szkole i naradzałem się z panią dyrektor, jak go ściągnąć z powrotem. Byłem w kuratorium i starałem się o indywidualną naukę, ale na to nie zgodziła się matka. Matka uparła się, że on jest narkomanem i w grudniu doprowadziła do sprawy sądowej o skierowanie go na przymusowe leczenie [właśnie przed sądem rodzinnym padło oskarżenie pod adresem księdza Jankowskiego, sąd zawiadomił prokuraturę, która w ub. tygodniu wszczęła śledztwo - red.]. Jeździłem potem jeszcze do Sierakowic, do jego babki, i tam go jeszcze raz spotkałem wiosną tego roku. Kiedy pojawiły się oskarżenia o molestowanie seksualne? - Ze Sławkiem kontakt faktycznie urwał się latem ub. roku. Mówiłem, jego matka pracowała tu jeszcze do grudnia, ale żadnych oskarżeń nie wysuwała. Zresztą tak jak i inne matki ministrantów przez te wszystkie lata. Przecież ta kobieta jeszcze wówczas prosiła mnie o pieniądze - choćby dwadzieścia złotych na dojazd do Sierakowic, do rodziny. Aż wreszcie wiosną br. poszła do arcybiskupa i oskarżyła mnie. Może ktoś ją do tego nakłonił? Nie wiem. Współpracownicy księdza mówili "Gazecie", że ktoś księdza szantażował w związku z tą sprawą. Czy to prawda? - Nie. Ponoć Sławomir złożył arcybiskupowi oświadczenie w sprawie molestowania? - Wtedy właśnie spotkałem go ostatni raz w Sierakowicach i mówię: "chłopie, zrób coś z tym". Więc on wysłał list do arcybiskupa, w którym przeprasza za matkę. Pisze, że jej zależy tylko na pieniądzach. Ha! Coś w tym może i jest, bo jeszcze miesiąc temu mama Sławka dzwoniła do mnie z prośbą o pożyczkę. Ale już odmówiłem. O kopię tego listu poprosiłem księdza arcybiskupa, teraz ma ją prokuratura. W "Super Expressie" pojawiły się zdjęcia księdza z chłopcami w szczecińskim hotelu z lata ub.r. Według gazety mogą one świadczyć o nagannych związkach księdza ze Sławomirem? - Nawet pamiętam, jak nam je robiono. Zatrzymaliśmy się w hotelu w drodze do Berlina, gdy zawoziłem ministrantów do szkoły językowej. Zresztą widać, ja na tych zdjęciach jestem w koloratce. Zapytałem się fotografa, kogoś z pracowników hotelu, czemu nas fotografuje. A bo ksiądz jest taką znaną osobą i chcemy mieć pamiątkę, że ksiądz był u nas. Jak ksiądz myśli, co powie Sławek na przesłuchaniu u prokuratora. Czy potwierdzi, że jego matka niesłusznie księdza pomawia? - Powinien, bo taka jest prawda. Chociaż nie wiem, czy matka nie próbuje teraz go jakoś przeciwko mnie nastawić. Czy ma z nim ksiądz kontakt? - Z nim nie, ale jego rodzina z Sierakowic dzwoni [taki telefon ksiądz odebrał także w trakcie naszej rozmowy - red.], więc wiem, że tam jest. I bardzo proszę, jak będzie pan pisał, to żeby nie zaogniać. Zresztą "Gazeta" obiektywnie relacjonuje tą sprawę. Bo jak już mówiłem, to jest tak naprawdę rodzinny konflikt. Dlatego ja do nikogo żalu nie mam. (Marek Wąs ) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2208594.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Kuria wiedziała pierwsza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.08.04, 03:40 Arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski już w kwietniu pytał ks. Henryka Jankowskiego o naganne kontakty z nastoletnim ministrantem. Prałat wszystkiemu zaprzeczył, a kuria więcej go o to nie pytała. Prokuratura od tygodnia bada, czy ks. Jankowski molestował seksualnie 16- letniego Sławomira R. Ksiądz nie jest podejrzanym, przesłuchano dopiero pierwszych świadków. To, że matka ministranta, była sprzątaczka na plebanii kościoła św. Brygidy, skarżyła się arcybiskupowi na prałata, ujawnił sam ksiądz w poniedziałkowym wywiadzie dla "Gazety". Dowiedzieliśmy się, że Maria R. była w kurii dwukrotnie - najpierw ze szwagierką, potem z mężem. Mówili, że niepokoi ich, że Sławek przedkłada kontakty z księdzem nad rodzinę, opuszcza lekcje w szkole, nocuje na plebanii. Byli przekonani, że jest to spowodowane złym wpływem prałata na Sławka. Mieli za złe księdzu, że daje chłopakowi prezenty i pieniądze. Po pierwszej wizycie abp Gocłowski poprosił prałata o wyjaśnienia, rozmowa odbyła się na plebanii. - Zaprzeczyłem, by moje kontakty z chłopcem miały naganny charakter. Po tej rozmowie do sprawy już nie wracaliśmy - mówi ks. Jankowski. Jednocześnie Sławomir R. - na prośbę prałata - wysłał do arcybiskupa list, w którym odrzuca oskarżenia matki i przeprasza za jej zachowanie. Wczoraj w Gdańsku spekulowano, że śledztwo może przejąć prokuratura z innego miasta z uwagi na wysoką pozycję, jaką na Wybrzeżu zajmuje prałat. Ryszard Paszkiewicz, wiceszef Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, nie potwierdza takiego scenariusza. (sla) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2211476.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Chłopcy z plebanii gdańskiego prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.08.04, 10:25 Znajomi prałata Henryka J. mówią z troską, że plebanią kościoła św. Brygidy rządzi grupa nastolatków. Radzili duchownemu, by ich przegonił. Nie zrobił tego. Dlaczego? - zastanawiają się dziennikarze "Faktu". Nie mam pojęcia co działo się za drzwiami jego pokoju. Wiem tylko, że kiedy nastały czasy "chłopców", prałat zaczął się zmieniać. Patrzyłem i patrzę na to z dużym niepokojem - mówi "Faktowi" duchowny doskonale znający realia życia na plebanii kościoła św. Brygidy. "Chłopcy" pojawili się na plebanii sześć, siedem lat temu. Dziś mają po 18 i 19 lat. Rozmówcy "Faktu" wymieniają kilka imion, wśród których jest Sławek. Sławek pojawił się w 2001 roku. Niedługo potem jeden ze starszych współpracowników prałata powiedział: "on i ci chłopcy skończą prałata" - wspomina duchowny. Prałat kupował im wszystko to, co chcieli. Zabierał na wyjazdy, także zagraniczne. A oni szybko zrozumieli, że mogą go "doić" - opowiada gdański przedsiębiorca, częsty gość na plebanii kościoła św. Brygidy. Chłopcy tak się rozbestwili, że potrafili bez pytania brać pieniądze prałata.(...) Panoszący się "chłopcy" drażnili nie tylko "starych" współpracowników i przyjaciół prałata. Dowiedzieliśmy się, że już rok temu arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski kazał prałatowi pozbyć się ich ze swojego otoczenia - piszą dziennikarze "Faktu". Z artykułu "Faktu" wynika, że pół roku temu grupa przyjaciół księdza zaoferowała mu pomoc - powiedzieli, że pomogą mu uwolnić się od "chłopców". Prałat miał powiedzieć, że nad wszystkim panuje. źródło: PAP, Fakt www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=3&item=303 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Tajemnice plebanii ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 21:48 Wstrząsające zeznania Sławomira R. - o pieniądzach, alkoholu, prostytutkach na plebanii. Bez żenady opowiadał o gorszących historiach, które według niego działy się na plebanii św. Brygidy - relacjonuje osoba związana ze śledztwem. - O zakrapianych imprezach, prostytutkach, przechwalał się swoją wiedzą na temat księży, którzy chodzą do burdeli. Ale księdza Jankowskiego wybielał i kategorycznie zaprzeczył, jakoby był wykorzystywany seksualnie. Prałat to w jego oczach starszy pan, który tylko dostarcza funduszy na rozrywki. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2212722.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Kto sie boi archiwum prałata ??? IP: 213.184.18.* 06.08.04, 11:33 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=14712673 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Sprawy księdza Jankowskiego ciąg dalszy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.08.04, 19:34 Gdańscy duchowni są zaszokowani informacjami o gorszących scenach, które miały mieć miejsce na plebanii kościoła św. Brygidy. To konfabulacje zepsutego nastolatka - twierdzą - ale ksiądz Henryk Jankowski popełnił w przypadku tego chłopca niewybaczalne błędy pedagogiczne. O narkotykach, alkoholowych libacjach na plebanii, wizytach księży w domach publicznych - powiedział prokuraturze 16-letni były ministrant Sławomir R., który według matki mógł być wykorzystywany seksualnie przez prałata. Śledztwo w tej sprawie trwa od dziewięciu dni. Treść zeznań chłopaka ujawniliśmy wczoraj. Sławomir R. zaprzeczył, że był molestowany, ale oddał wstrząsający obraz życia na plebanii: - My tam rządzimy, ksiądz daje nam wszystkim pieniądze, które wydajemy na alkohol, czasem narkotyki - powiedział o sobie, innych ministrantach i kilku osobach świeckich z otoczenia prałata. Błąd pedagogiczny Czy mówił prawdę, oceni obecny podczas przesłuchania psycholog. Dowiedzieliśmy się, że ma wątpliwości w tej sprawie - opinia miała być gotowa w tym tygodniu, ale psycholog poprosiła prokuratora o kilka dodatkowych dni na jej sporządzenie. Natomiast księża, z którymi wczoraj rozmawialiśmy, nie mają wątpliwości, że chłopak fantazjuje. Trzech duchownych (dwóch starszych zna dobrze prałata, młodszy słabiej) zgodnie argumentuje za odrzuceniem rewelacji Sławomira R.: * Na plebanii wciąż jest pełno ludzi, odwiedza ją mnóstwo gości, gorszące sceny nie uszłyby ich uwadze * Stale przebywa tam kilka dorosłych osób, w tym siostra prałata, która nigdy by do takich rzeczy nie dopuściła * Prałat, chociaż "rozpuszcza" swoich ministrantów, ma też taki charakter, że nie pozwoliłby wejść im sobie na głowę. I właśnie "słabość" prałata do nastolatków nasi rozmówcy poddają największej krytyce. - Jeśli ksiądz widzi, że dziecko oddala się od rodziców, woli nocować na plebanii, i zezwala na to, to popełnia niewybaczalny błąd pedagogiczny - mówi najmłodszy z księży. - I nie mówmy, że robi to w dobrej woli, bo duchowny musi wiedzieć, że związek między matką a synem jest święty. - Chora opiekuńczość, odciąganie od rodziny, mogą zdemoralizować dziecko tak samo, jak zły przykład - dodaje inny ksiądz. Uwolnić dziecko od kapłana Na łamach "Gazety" ksiądz Jankowski skrytykował stosunek matki do Sławomira R. - jego zdaniem zbyt surowy. Potwierdził, że dawał chłopcu prezenty i pieniądze, zezwalał na nocowanie na plebanii. - Nam nie zależy na pieniądzach, chodziło tylko o to, żeby uwolnić Sławka od księdza, który dawał mu za dużo pieniędzy i go psuł - powiedziała "Gazecie" matka Sławomira R. Jednak od 2001 r. do grudnia ub. roku, kiedy straciła pracę sprzątającej na plebanii, nie widziała zagrożenia dla chłopca ze strony księdza - to również zdaniem naszych rozmówców dowodzi, że zgorszenia na plebanii nie było. Kłopoty z chłopakiem zaczęły się co najmniej od września ub. roku, gdy zaczął wagarować. Prałat potwierdził "Gazecie", że bezradnie przyglądał się, jak jego ministrant wpada w kryminalne towarzystwo i sięga po narkotyki. Ale w dalszym ciągu próbował na własną rękę mu pomóc - szukał go u rodziny w Sierakowicach, wbrew woli matki zaczął załatwiać mu w kuratorium indywidualny tok nauczania. Podczas ostatniego przesłuchania były ministrant opowiadał już o imprezach na plebanii w wyzywający, arogancki sposób. Ile prawdy w tych zeznaniach? - Kiedy kilku nastolatków nocuje razem, to mogą przemycić na wieczór alkohol - mówi jeden z księży. - Przebywając w tym środowisku, chłopak mógł się też dowiedzieć o jakichś duchownych, którzy korzystają z usług prostytutek, bo takie rzeczy, niestety, zdarzają się w Kościele. Ale reszta jego opowieści to bzdury. Ksiądz Henryk Jankowski już wczoraj stanowczo zaprzeczył, że na jego plebanii działy się gorszące sceny. - A co chłopcy robią poza plebanią,... tego nie wiem - przyznał prałat. Sławomir R. to nie pierwszy "wychowanek" księdza. Od początku lat 80. otoczył opieką Wojciecha K., chłopaka bez rodziców, który z funkcji kierowcy i ochroniarza awansował z czasem na asystenta - szarą eminencję plebanii św. Brygidy. W 1999 r. K. pobił fotoreporterkę trójmiejskiego oddziału "Gazety", gdy usiłowała zrobić zdjęcie - rzucił ją na maskę samochodu, wyrwał film z aparatu. Prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie - wiemy, że zabiegał o to ksiądz Jankowski. - Sławomir R. zeznał, że między nim a Wojciechem K. toczyła się rywalizacja o względy księdza - mówi osoba związana z ostatnim śledztwem. Gdańska Prokuratura Okręgowa wciąż sprawdza, czy oprócz opieki ksiądz nie wykorzystywał seksualnie byłego ministranta. Wczoraj napisaliśmy, że po dziewięciu dniach śledztwa nie ma żadnych dowodów na pedofilię. Śledczy dowiedzieli się jedynie o "pocałunkach w usta na pożegnanie". Nie zgłosił się też do nich nikt, kto oskarżałby księdza o pedofilię w przeszłości. - Trwają kolejne przesłuchania, analizujemy materiał zabezpieczony podczas przeszukania [twardy dysk komputera księdza - red.] - mówi Ryszard Paszkiewicz, zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. - Tej sprawy nie wyjaśni się do końca w kilka dni. (Marek Wąs, sla) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2215991.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: SOS Jankowskiego do wiernych - cz.1 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 18:05 Ks. Henryk Jankowski: Nigdy się nie spodziewałem czegoś takiego Sobotni Nasz Dziennik zamieszcza wypowiedź ks. Henryka Jankowskiego wygłoszoną na antenie Radia Maryja w czwartek, 5 sierpnia br. Ks. Jankowski odnosi się do zarzutów kierowanych pod jego adresem przez media: Jako kapłan, przez 40 lat kapłaństwa zawsze byłem świadomy swojego posłannictwa i swojej prawdy. Przeszedłem okres oskarżeń, nazywania mnie volksdeutschem, antysemitą. Przeszedłem również inne, podobne do tych, upokorzenia, przesłuchania, i uważam, że z prawdy kapłańskiej nie wolno rezygnować, cokolwiek by było, nawet najgorsze. Musimy stać pod krzyżem. Jest to ciężkie, na pewno. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale z drugiej strony mam również tę świadomość, że jesteśmy razem z całym Narodem Polskim. W nowej sytuacji politycznej naszego państwa, wobec zdrady polityków polskich różnej maści nie wolno absolutnie pozwolić na to, żebyśmy sprzedawali Polskę, sprzedawali Naród, upokarzali własny Naród. Mam trudne doświadczenia minionego czasu, dlatego poradzę sobie z opluwaniami, które teraz przechodzą przez media. To nie są polskie gazety, te wszystkie gazety są w obcych rękach. Rozpoczęła całą kampanię gazeta "Dziennik Bałtycki", która jest w rękach niemieckich. Czyli Niemcy plują nam w twarz! - ty, Jankowski, siedź cicho i powiedz, że deszcz pada. Tak nie może być! Ale uważam, że przetrzymamy to. Tylko nie dajmy się zwieść pięknym hasełkom, opowiastkom, bajeczkom. Nigdy się nie spodziewałem czegoś takiego po 40 latach kapłaństwa, mojej służby. Dzisiaj mogę wam wszystkim spojrzeć w oczy czystym wzrokiem: w niczym nie zawiniłem. Ale niech sobie mówią, niech plują, niech piszą. Ale drodzy słuchacze, to jest SOS dla nas! My wspieramy te brudy poprzez kupowanie niekatolickich gazet. Wspieramy to każde łajdactwo, które mieści się w kategoriach niemoralnych, uderzające w Kościół, uderzające w Papieża, uderzające w niewygodnych kapłanów, bo mówią prawdę. Prawda nas wyzwoli. Bądźmy spokojni. Poplują, poplują, namaszczą - jak to się mówi - swoje usta niegodziwością, ale my musimy odpowiedzieć. Nie wolno nam milczeć! Drodzy słuchacze, dzisiaj do was mówię z pewnym przeżyciem, bo to był atak skierowany na mnie. Prokuratura mówi, że nie ma jeszcze absolutnie jakichkolwiek oskarżeń co do mojej osoby. Ale jak cwaniacko jest to zrobione. A od pierwszego dnia, kiedy rozpoczęto w "Dzienniku Bałtyckim" atak pod adresem mojej osoby, to od razu podano nazwisko, miejsce, kościół św. Brygidy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: SOS Jankowskiego do wiernych - cz.2 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 18:07 Ostrzegam przed tym, co może nas jeszcze czekać. Dlatego też musimy zrobić wszystko, żeby sprostać zadaniom, patrząc na przyszłość Polski, na młodzież naszą kochaną, na dzieci, z którymi zawsze byłem związany, w niczym nigdy nie uchybiłem. To, że wykorzystano jakąś sytuację matki ministranta pod moim adresem, to nie jest żaden dowód. Ale widocznie ktoś za tym stał, ktoś tym kierował, w związku z czym tego samego dnia - co się nie zdarzało w Polsce, a dzisiaj już się zdarza - miałem natychmiastową rewizję plebanii. Nie oszczędzono niczego, zabrano mi kasety religijne, kroniki parafialne. To wszystko zabrała policja w liczbie 7 osób, dwóch prokuratorów. Dzisiaj pod kościołem też z "Faktów" dziennikarze proponowali ludziom pieniądze, ażeby tylko coś powiedzieli. Do tego posuwa się prasa - ohydne, wstrętne. To nie jest prasa polska. Chociażby "Dziennik Bałtycki" jest niemiecki, "Rzeczpospolita" również mnie opluwała poprzez pana Huellego, który jest Żydem. Tę sprawę skierowałem do sądu. Tak nie może być, żeby goście, zresztą szanowani u nas w kraju, opluwali Polaków. To jest niedopuszczalne! Będziemy bronić się. Musimy bronić Polski, dobrego imienia polskiego kapłana, Kościoła przede wszystkim. Wiemy, jakie ataki były na Ojca Świętego z różnych mass mediów. Media są nieczyste, media są nie nasze, nie polskie, dlatego tak trudno dotrzeć do waszych umysłów, do serc. Przy tej okazji tylko mogę prosić: nie kupujcie żadnych gazet antypolskich, antykościelnych. "Fakty" - straszna gazeta, coś niesamowitego. Pamiętam, wiozłem młodzież do pracy w Goetheinstytut w Niemczech i zatrzymaliśmy się w Szczecinie, aby przenocować i później dalej pojechać. Tam był łobuz, który robił nam zdjęcia. To było na holu w hotelu. Spytałem: dlaczego pan robi nam zdjęcia? - Bo ksiądz jest popularny i chciałbym mieć takie zdjęcie. Tak, chciał. Ale do czego wykorzystał? Do oplucia ks. Jankowskiego z Gdańska. Tych gazet proszę nie brać do rąk. To jest coś niesamowitego, żeby polski czytelnik, katolik, brał taką gazetę do ręki. Taka gazeta musi umrzeć, bo opluwa nasze dobre imię, honor, godność Polaka. I dlatego będziemy coraz częściej do tego wracali. www.wiara.pl/wiadomosc.php?curr_hit=1&idenart=1091853197 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: SOS Jankowskiego do wiernych - cz.3 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.08.04, 18:08 Tej posłudze Radia Maryja jestem wdzięczny. Chciałbym, żebyście wiedzieli, że ta rewizja była plądrowaniem mojego mieszkania, szukaniem po sutannach, moich wszystkich, które wisiały w szafie. Nie wiem, czego szukali. W każdym razie ja nie muszę być skrępowany niczym, drodzy słuchacze, Polacy, niczym nie jestem skrępowany. Dlatego nie chodziłem, pozwoliłem policji i prokuratorom przeszukać wszystko. Zabrali mi notesy osobistych kontaktów, zabrano 487 kaset, zabrano komputery, faks, również inne listy, które miałem w sejfie. W każdym razie byłem spokojny. W niczym nie zawiniłem, a przede wszystkim żadnych kompromitujących materiałów nie trzymałem ani nie publikowałem, bo zawsze szanowałem tę czystą, szlachetną, kochaną młodzież. Dlatego, droga młodzieży, jest sporo słuchaczy w Polsce, proszę nadal wierzyć, że ks. Jankowski was nie zdradził i nie opluł. Nie mówię tego po to, żeby się skarżyć, nie. Tylko przekazuję, w jakiej rzeczywistości my żyjemy. Biedni są ci pracownicy służby policyjnej i prokuratorskiej, wypełniają swój obowiązek, ale zależy, jakie będzie ich sumienie. Nie chodziłem za nimi, że coś dołożą. Ojcze Tadeuszu i kochani słuchacze słuchający nas na antenach Polski i świata. Dzisiaj chciałbym podziękować tym wszystkim, którzy wspomagają to wielkie dzieło [pomocy], czy to w okresie strajku roku 1980, lat 1988 i 1990 i tak dalej. Ogromną pomoc charytatywną starałem się dać robotnikom, szpitalom itp. I teraz również. Dzisiaj skończyłem rozdawanie penicyliny i antybiotyków, które przyszły w ostatnich 3 dniach od Polonii Amerykańskiej, od pana prezesa Moskala, o wartości 6,5 miliona dolarów. Dziś poszło to wszystko do szpitali. Poprzednie lekarstwa były za 3,5 miliona dolarów, za 5 milionów dolarów. Drodzy radiosłuchacze, wszystko dla dobra ludzi, dla biednych. Obowiązkiem szpitali jest, żeby dawać te lekarstwa za darmo, nie wolno ich sprzedawać, ja tego pilnuję. Dzisiejsze lekarstwa, które przyszły przed 3 dniami samolotem do Gdańska, dziś ostatni transport wydałem dla szpitala Marynarki Wojennej i dla biednych ludzi na Helu, którzy nie mają żadnej pomocy. I tak można by mnożyć. Natomiast jeśli chodzi o stronę oświaty, prowadzę 9 szkół. Szkołę podstawową, gimnazjum i liceum w Gdańsku i Sopocie. Staram się im pomóc, jak tylko mogę. Mam wielki kontakt z technikum łączności. To jest mniej więcej 1200 osób młodzieży męskiej. Szkoła wojskowa również leży mi na sercu. Bardzo. Ich ratowałem kilka razy i kilkakrotnie, nie wiem, czy mi się uda i dzisiaj. www.wiara.pl/wiadomosc.php?curr_hit=2&idenart=1091853197 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Jankowski na poziomie ... :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.08.04, 01:27 "Nie zniżę się do poziomu dziennikarskiego plugastwa" PAP 12:25 (aktualizacja 14:02) Na ten temat » Skandal w gdańskiej prałaturze? Ks. prałat Henryk J., podczas niedzielnego kazania w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku, zapowiedział, że nie podda się prasowej nagonce i nie będzie zniżał się do poziomu dziennikarskiego plugastwa zaprezentowanego w ubiegłotygodniowej prasie i innych mediach. Posłuchaj relacji Katarzyny Piotrowskiej Odniósł się w ten sposób do doniesień prasowych, że miał być zamieszany w domniemane molestowanie 16-letniego chłopca. Prokuratura prowadząca postępowanie w sprawie molestowania od ponad tygodnia nie potwierdza, czy w kręgu podejrzeń znajduje się gdański ksiądz. Nie będę komentował i się tłumaczył. Nie będę przed kamerami, mikrofonami (...) rozdmuchiwał wstrętnych kłamstw. To poniżej mojej kapłańskiej i osobistej godności. To nie ja muszę udowadniać, że jestem niewinny - podkreślił ksiądz J. Apelował do wiernych, by nie dali sobą manipulować i nie wierzyli wymyślonym i bzdurnym historiom. Nie dajcie się zwariować, a prawda zwycięży, jak zwyciężyła zawsze przez 69 lat mego życia i 40 lat kapłaństwa - grzmiał z ambony ksiądz J. Według księdza, jest on ofiarą kolejnego, perfidnego i "szatańskiego" ataku na Kościół katolicki, prowadzonego na całym świecie za pomocą zamieszczania artykułów o molestowaniu przez księży i sianiu zgorszenia przez kapłanów. Jego zdaniem przypuszcza się frontalny atak na Polskę - ostatni bastion katolicyzmu w Europie. Mechanizm działania jest wszędzie taki sam. Obiektem ataku jest zawsze ksiądz, który jest znany, ma stanowisko w hierarchii Kościoła i którego poglądy co do rzeczywistości są jasne i sprecyzowane - mówił prałat. Nie przyniosło efektu oskarżanie o antysemityzm, ksenofobię, zbyt mało szkód wyrządziło opisywanie wymyślonych bogactw (...) Postanowiono uderzyć z tematem nośnym i łatwym do rozdmuchania i trudnym do jakiejkolwiek polemiki. Dziennikarze, jak sępy epatują kolejnymi sensacjami. Jeśli nie molestowanie to może deprawowanie. Jeśli się uda to może wymyśli się coś innego- mówił. Kazanie ks. J., wierni przyjęli oklaskami. Po mszy kilkaset osób uczestniczyło w Gdańsku w wiecu poparcia dla prałata, w tym przedstawiciele Komitetu Obrony Polskości, Kościoła i ks. prałata, Henryka J. i stowarzyszeń popierających kapłana. Duchowny w nim nie uczestniczył. Przedstawiciel komitetu obrony księdza odczytał oświadczenie, w którym poinformował, że sprawa wykorzystywania seksualnego to hałaśliwy szum informacyjny. Za pomówienia kapłana i "lawinę kłamstw" obciążył "część liberalnych i lewicowych mediów". Mówił też, że wrogowie prałata, którzy w latach terroru komunistycznego nie zdołali fizycznie go zlikwidować, dzisiaj ponawiają próby dokonania zemsty na nim, chcą go uśmiercić, zadać mu przysłowiowy cios nożem w plecy. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku od 27 lipca prowadzi postępowanie w sprawie molestowania 16-letniego Sławomira R. Z nie potwierdzanych oficjalnie przez śledczych informacji wynika, że nastolatek w 2001 r. mógł być wykorzystywany przez księdza. Śledztwo wszczęto po zeznaniach złożonych przed sądem przez matkę chłopaka. Sławomir R. zaprzecza, by ksiądz go molestował. Przyznał jednak, że ksiądz całował go na pożegnanie w usta. Wiarygodność zeznań złożonych w ubiegłym tygodniu bada biegły. Dotychczas przesłuchano ok. 20 świadków, w tym jednego księdza. Przeszukano też plebanię księdza J. Zabezpieczono kasety wideo i dyski komputerowe, których zawartość badają specjaliści. wiadomosci.wp.pl/wid,5561572,wiadomosc.html?_err=1&ticket=4004295391406967mrSCmKsVpeHhvWXYrP9Vsf8hGXfldwRu8% 2Ff9IY5KISkq9NTMCO0zYmVqQ%2BiZQOFkK32QLdkWOaybzF0BvT5wrRaoMwLZRZ291Y6qmMdF%2FK6% 2Fa%2BdAuxHjiYxUalCej7EZ Więcej informacji: wiadomosci.wp.pl/szukaj.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyta Re: Prokurator: prałat J. w kręgu podejrzanych IP: 213.184.18.* 09.08.04, 10:42 Szef prokuratury apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek potwierdza, że w kręgu podejrzeń o molestowanie nieletniego chłopca znajduje się ksiądz prałat Henryk J... To pierwsza oficjalna wypowiedź prokuratora, której udzielił dziś w Radiu Gdańsk. - Mogę potwiedzić, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na księdza prałata Henryka - powiedział prokurator Kaczmarek. Matka Sławomira R. o swoich podejrzeniach powiedziała przez sądem rodzinnym. Dopiero on złożył doniesienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Prokurator potwierdził, że w sprawie przesłuchano już kilkunastu świadków i dokonano przeszukania plebanii prałata, gdzie zabezpieczono kasety i twarde dyski. Na kasetach nic nie było, a dyski są nadal badane przez biegłego. Janusz Kaczmarek powiedział, że dotychczas nie znaleziono żadnych materiałów, które wskazywałyby na molestowanie ze strony kogokolwiek. Zastrzegł jednak, że śledztwo jest na wstępnym etapie i jest jeszcze do wykonania wiele czynności procesowych. Szef prokuratury apelacyjnej potwierdził, że 16-letni Sławomir R. składając przed sądem zeznania zaprzeczył, że był molestowany. Prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu sąd na wniosek prokuratury przesłucha innych nieletnich chłopców, którzy byli ministrantami i często przebywali na plebanii serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2219505.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Milczenie kościoła nie jest złotem IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 22:54 Kościół wobec pedofilii: gdy wybuchnie skandal Nawet skrupulatna selekcja kandydatów do kapłaństwa i roztropna kontrola duchownych przez biskupa bądź przełożonego zakonnego nie daje gwarancji, że Kościół będzie wolny od przypadków molestowania seksualnego. Co robić, gdy na pierwszych stronach gazet pojawia się zdjęcie księdza z zamazaną twarzą i nazwiskiem skróconym do inicjału? Jak powinien zachować się biskup? Jak może się bronić fałszywie oskarżony kapłan? A co w przypadku, gdy jest winien? Marek Zając /2004-08-15 “Jak nazwać niestawianie się przed ławą przysięgłych, ukrywanie nazwisk winnych pedofilii, lawirowanie wokół prawa, szukanie dziur, kłamstwa, milczenie i obłudę? To nie jest mój Kościół, ale organizacja mafijna” - grzmiał w czerwcu ubiegłego roku Frank Keating, szef komisji badającej kulisy skandali seksualnych w amerykańskim Kościele. Ostrze krytyki byłego gubernatora Oklahomy wymierzone zostało nie w samych duchownych-pedofilów, ale w postępowanie władz kościelnych w obliczu szerzącego się zgorszenia. Bez wątpienia podobną logiką kieruje się opinia publiczna, w tym wielu chrześcijan. Naturalnie, każdy przypadek należy traktować indywidualnie, a dramatycznym i skomplikowanym nieraz wydarzeniom towarzyszą trudne do rozstrzygnięcia dylematy. Jednak przebieg dotychczasowych afer w Kościele w USA, Irlandii, Australii czy Polsce pozwala sformułować kilka generalnych spostrzeżeń. I Podstawowa zasada powinna brzmieć: nie skrywać się za spiżową bramą, nie bagatelizować zarzutów i nie powtarzać, że wrogie Kościołowi media znów rozpętały antyklerykalną nagonkę. To prawda, że w pogoni za sensacją niektórzy dziennikarze depczą prywatność oskarżonych (i ofiar). Jednak wielu po prostu wykonuje zawód i realizuje związaną z nim społeczną misję, czyli poszukuje prawdy. Jak zauważył ks. Paul Zulehner, austriacki teolog i socjolog religii, po skandalu seksualnym wokół kard. Hansa Hermanna Groëra tamtejszy Kościół zrozumiał, że w obliczu kryzysu nie może ukrywać się przed mediami, bo kompletnie traci wiarygodność. Gdy kilka lat później wybuchła afera seminarium w Sankt Pölten, austriacki Episkopat zachowywał się wręcz modelowo. Niedoścignionym wzorem pozostaje kard. Joseph Bernardin, arcybiskup Chicago. W 1993 r. pojawiły się plotki, że pracując jeszcze w diecezji Cincinnati miał zmusić kleryka Stevena Cooka do stosunku seksualnego. W książce “Dar Pokoju” kardynał opisywał pierwsze chwile po wybuchu skandalu: “Czułem się głęboko upokorzony, dowiadując się z rozmów telefonicznych, że zarzuty przeciwko mnie okrążyły już świat. (...) Moi doradcy nakłaniali mnie do wydania oświadczenia dla prasy i telewizji, gdy tymczasem furgonetki reporterów parkowały coraz gęściej na ulicy”. W następnych dniach kard. Bernardin uczestniczy w piętnastu konferencjach prasowych. Już na pierwszej pada pytanie, czy prowadzi aktywne życie seksualne. “Zawsze żyłem w czystości i celibacie” - odpowiada z prostotą. Po latach wspominał: “Pełne rezerwy napięcie zelżało, a ja spoglądając po twarzach siedzących przede mną osób widziałem, że słowa moje zostały przyjęte z wiarą”. Jeden z dziennikarzy wyjaśnił z rozbrajającą szczerością: “Wiemy, że ksiądz kardynał mówi prawdę, lecz musimy zadawać te wszystkie pytania. Na tym polega nasza praca”. Po stu dniach okazało się, że zarzuty wobec kard. Bernardina były wyssane z palca. Na jego pogrzeb w 1996 r. przyszło milion mieszkańców Chicago. Jeżeli chodzi o kościelne reakcje na oskarżenia duchownych o pedofilię, mamy w Polsce do czynienia z przykładami zarówno negatywnymi, jak i pozytywnymi. Gdy w 2001 r. “Gazeta Wyborcza” zarzuciła proboszczowi z Tylawy molestowanie dziewczynek, jego przełożony - abp Józef Michalik - wystosował list do księży z archidiecezji przemyskiej. Pisał w nim m.in.: “Ponieważ 4 czerwca znana z antyklerykalizmu »Gazeta Wyborcza« opublikowała dwa obszerne artykuły pełne bolesnych oskarżeń, którym Ksiądz Prałat, jak i miejscowy dziekan zaprzeczyli, czuję się zobowiązany wyrazić współczucie i nadzieję, że kapłani i parafianie, którzy lepiej znają środowisko niż wrogie Kościołowi i depczące prawdę gazety lub osoby, nie stracą zaufania do swego proboszcza, ale okażą mu bliskość przez gorliwą modlitwę”. Hierarcha protestował przeciw niszczeniu dobrej opinii księży, co “jest atakiem niewybrednym pewnych grup i środowisk. Dziś przybierają one coraz to inne kolory, ale zawsze wywodzą się od ojca kłamstwa”. tygodnik.onet.pl/1546,1180202,dzial.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Milczenie kościoła nie jest złotem - cz.2 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 22:55 Przed kilkoma tygodniami sąd skazał księdza z Tylawy na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat. W styczniu ub. r. rzecznik przemyskiej kurii oświadczył, że “należy powstrzymać się z ostateczną oceną zarzutów stawianych tamtejszemu Księdzu Proboszczowi do czasu wydania orzeczenia przez kompetentne organa wymiaru sprawiedliwości”. Abp Michalik milczy i dziś. Powiedzmy jasno: biskup ma prawo bronić podległego mu kapłana. Liczy się jednak styl tej obrony. Pozytywnym przykładem była natomiast postawa ks. Henryka Jankowskiego w pierwszych dniach po ujawnieniu przez media zarzutów, że molestował jednego z ministrantów: prałat nie unikał wówczas dziennikarzy, publicznie starając się wyjaśnić wątpliwości. I były efekty: większość redakcji relacjonowała sprawę z dystansem, starając się z jednej strony informować społeczeństwo, z drugiej zaś przestrzegać zasady domniemania niewinności. Szkoda, że wkrótce prałatowi puściły nerwy... II W przypadku, gdy duchowny dopuści się molestowania seksualnego nieletnich, Kościół może sięgnąć - ze względu na ciężar popełnionego przestępstwa - po kary kanoniczne. Jedną z nich jest wydalenie ze stanu duchownego w oparciu o kanon 1395 kodeksu prawa kanonicznego. Automatyczne usuwanie ze stanu duchownego ludzi, którym udowodniono molestowanie nieletnich, weszło do potocznego języka jako zasada “zero tolerancji”. Po burzliwych dyskusjach i konsultacjach z Watykanem Episkopat USA przyjął jednak metodę “ograniczonego zera tolerancji”: księża, którzy dopuścili się choćby jednego czynu pedofilskiego, zostają wykluczeni z posługi kapłańskiej, ale nie usuwa się ich ze stanu duchownego, chyba że ich przestępstwo miało wyjątkowo drastyczny charakter. Nie wolno im publicznie odprawiać Mszy, udzielać sakramentów i nosić sutanny. Nie mogą pracować jako duszpasterze w parafiach, szkołach, szpitalach czy domach opieki. Powinni - jak głosi “Karta Ochrony Dzieci i Młodzieży”, przyjęta w czerwcu 2002 r. podczas obrad Episkopatu USA w Dallas - wieść życie oparte na modlitwie i pokucie, a Kościół ma im zapewnić należytą opiekę terapeutyczną i materialną. Takie procedury przyjęto, powołując się m.in. na słowa Jana Pawła II, wypowiedziane w Watykanie w kwietniu 2002 r. podczas wizyty amerykańskich kardynałów i biskupów. “Ludzie muszą wiedzieć, że wśród księży i duchowieństwa zakonnego nie ma miejsca dla tych, którzy krzywdzą młodzież” - podkreślił wtedy Papież. Ks. Michał M., urlopowany wprawdzie przed rokiem z funkcji proboszcza, nadal mieszka w Tylawie i odprawia Msze w tamtejszym kościele. III Bagatelizując doniesienia o pedofilskich skłonnościach księży, kościelni przełożeni wyrządzają krzywdę nie tylko - co już stanowi argument rozstrzygający - ewentualnym ofiarom, ale też samym kapłanom. Wyobraźmy sobie, że biskup zastosuje środki prewencyjne: odizoluje księdza od kontaktów z dziećmi i pośle go na leczenie (na marginesie: czy nie należałoby zorganizować w Polsce ośrodka terapii dla duchownych o skłonnościach pedofilskich?). Być może uchroniłby w ten sposób wiele dzieci od zranień, które na trwałe odcisną piętno w ich psychice, a samemu księdzu pozwolił uniknąć popełnienia grzechu i przestępstwa. Poza tym jeżeli kapłan dopuści się czynów pedofilskich, może stanąć przed sądem i pójść do więzienia. Nie wolno zapominać, że na całym świecie współwięźniowie maltretują skazanych pedofilów. Za ostrzeżenie niech posłuży historia wydalonego ze stanu duchownego Johna Geoghana z archidiecezji bostońskiej, którego przypadek uruchomił lawinę skandali seksualnych w amerykańskim Kościele, a co za tym idzie - także procesów i wielomilionowych odszkodowań. Przełożeni - świadomi jego pedofilskich skłonności - przez kilkadziesiąt lat przenosili go z parafii do parafii. Gdy w 2002 r. sąd skazał go (za molestowanie ponad 130 młodych ludzi) na karę dziesięciu lat pozbawienia wolności, Geoghan trafił do więzienia o najcięższym rygorze. Sędzia liczył, że zamknięty w odseparowanej celi były ksiądz uniknie samosądu. Jednak w sierpniu ub. r. w zakładzie karnym sprowokowano bójkę; jeden ze współwięźniów - wykorzystując zamieszanie - udusił Geoghana. Inny amerykański ksiądz-pedofil, skazany na dziesięć lat, stracił w więzieniu oko i ucho. tygodnik.onet.pl/1546,1180202,2,dzial.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Milczenie kościoła nie jest złotem - cz. 3 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 22:57 Przełomowy moment stanowi przedstawienie przez prokuraturę zarzutów: to znak, że w toku prowadzonego śledztwa udało się zebrać dane uzasadniające podejrzenie popełnienia przez konkretną osobę czynu karalnego. Mówiąc inaczej: od tej chwili postępowanie zaczyna toczyć się nie w sprawie, ale przeciwko konkretnej osobie. To istotne rozróżnienie - niestety, na ogół bagatelizowane przez media. Zanim prokurator przedstawi zarzuty, trudno wymagać od biskupa, aby - naturalnie pod warunkiem, że do kurii nie dotarły wiarygodne informacje, świadczące na niekorzyść kapłana - już teraz odsunął go od wykonywania funkcji duszpasterskich. Załóżmy jednak, że prokuratura stawia jakiemuś księdzu zarzut molestowania nieletnich. Jacek Borkowicz, redaktor “Więzi” zaangażowany w wyjaśnienie wydarzeń w Tylawie, konstatował na łamach “TP”: “Coraz trudniej bronić poglądu, że wskazywanie na przypadki wykroczeń seksualnych księży godzi w dobre imię Kościoła. Coraz więcej polskich biskupów ma świadomość, że to dobre imię może ocalić tylko ich szybka, skuteczna i czytelna reakcja na każdy konkretny występek, o jakim dowiedzą się na terenie swojej diecezji”. Reakcją najrozsądniejszą w momencie postawienia przez prokuratora zarzutów wydaje się czasowe zawieszenie wykonywania przez kapłana obowiązków duszpasterskich. Na takie rozwiązanie biskup powinien się zdecydować nawet wówczas, gdy jest przekonany o niewinności podwładnego. Demagogią trąci argument, że tym samym przełożony opuszcza powierzonego jego opiece duchownego i przyznaje rację oskarżycielom. Podobnie absurdalne jest przekonanie, że oskarżony - samemu rezygnując z wypełniania dotychczasowych obowiązków - przyznaje się do winy i pozbawia szans na oczyszczenie z zarzutów. Przykład pierwszy: latem 2002 r. metropolitę Sydney, arcybiskupa George’a Pella, oskarżono o pedofilię. Od początku sprawa wydawała się szyta grubymi nićmi; mężczyzna oskarżający hierarchę nie chciał złożyć w prokuraturze doniesienia o popełnieniu przestępstwa. Kardynała wziął w obronę nawet premier Australii, jednak metropolita zawiesił wykonywanie obowiązków arcybiskupich (do momentu wyjaśnienia sprawy zrezygnował również z kierowania specjalną komisją, powołaną przez Episkopat dla zwalczania przypadków pedofilii wśród duchownych), a w czasie dochodzenia bez oporów współpracował z powołaną przez Kościół świecką komisją śledczą. Ta postawa zjednała mu sympatię rodaków i wzmocniła prestiż australijskiego Kościoła. Po kilku miesiącach arcybiskup Pell mógł oświadczyć na konferencji prasowej: “Dziękuję Bogu za to, że śledztwo w mojej sprawie już się zakończyło i zostałem uwolniony od wszelkich zarzutów”. Wyraził radość, że znów może podjąć obowiązki arcybiskupie i “głosić wiarę katolicką w Sydney”. Przykład drugi: w diecezji Dallas obowiązuje reguła, że podejrzani o pedofilię księża dobrowolnie rezygnują z obowiązków kapłańskich do momentu wyjaśnienia sprawy, a kuria informuje o wszystkim władze świeckie. Przykład trzeci: w lipcu 2000 r. pewien dwunastolek wrócił do domu pijany. Okazało się, że upił go, a następnie molestował, jeden z księży na plebanii w Gdyni. Gdy sprawa wyszła na jaw, gdańska kuria zawiesiła wikarego w czynnościach kapłańskich. Ksiądz przyznał się do winy, a w kwietniu następnego roku został skazany na trzy i pół roku więzienia. Nikt sprawy nie tuszował, ale nie nabrała ona niepotrzebnego rozgłosu, który przyniósłby szkodę i ofiarom, i oskarżonemu, i Kościołowi. tygodnik.onet.pl/1546,1180202,3,dzial.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Milczenie kościoła nie jest złotem - cz. 4 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 22:58 Doniesieniami o molestowaniu nieletnich przez księży powinny się zajmować nie tylko prokuratura i sądy świeckie. To przede wszystkim Kościół winien dążyć do wyjaśnienia takich spraw. Zgodnie z przepisami Stolicy Apostolskiej, opracowanymi w 2001 r., biskup zobowiązany jest powiadomić Kongregację Nauki Wiary o każdym przypadku pedofilii wśród podległych mu duchownych. Kongregacja decyduje, czy sprawą zajmie się diecezja, czy przejmie ją Watykan. Obok działalności sądów kościelnych (mogą wymierzać kary kanoniczne, zasiadają w nich wyłącznie duchowni) zdarzało się, że lokalny Kościół powoływał komisję do zbadania konkretnego przypadku. W takich komisjach, które wyniki dochodzenia przedstawiają opinii publicznej, warto zatrudnić świeckich ekspertów, byłych prokuratorów bądź sędziów (np. sprawą abp. Pella zajmował się Alec Southwell, emerytowany członek Sądu Najwyższego Australii, co więcej - niekatolik), psychiatrów czy seksuologów. Jeżeli składałyby się wyłącznie z księży, trudno byłoby przekonać społeczeństwo, że wyniki śledztwa są wiarygodne. Jeżeli Kościół lokalny nie radzi sobie ze skandalem, Stolica Apostolska może wysłać komisję śledczą, która - naturalnie - musi pracować dyskretnie, aby chronić prywatność ofiar i oskarżonych oraz nie dopuścić do szerzenia się zgorszenia. Dopóki skandal nie ujrzy światła dziennego, nie trzeba informować, że komisja w ogóle wszczęła dochodzenie. Jeżeli jednak sprawa trafi na forum publiczne, wówczas społeczeństwo - a przede wszystkim wierni - powinno otrzymać podstawowe informacje: kto prowadzi śledztwo i jakie ma uprawnienia. Wzór stanowi praca bp. Klausa Künga, wizytatora apostolskiego wysłanego niedawno przez Jana Pawła II do St. Pölten. Biskup Küng z jednej strony nie ujawnia szczegółów dochodzenia, z drugiej zaś - stale informuje media o sprawach, które nie wymagają zachowania tajemnicy. Poprosił również dziennikarzy, żeby opublikowali e-mail oraz numer telefonu do jego sekretarza. Chce, aby dostęp do niego mieli wszyscy, którzy mogliby wyjaśnić, co rzeczywiście działo się za murami seminarium. Trudno się dziwić, że wizytator od razu zyskał poważanie, a rozmiary szkód, poczynionych na skutek afery, udało się zminimalizować. VI Załóżmy, że ksiądz jest winien zarzucanych mu czynów pedofilskich. Czy ma szansę uratować dobre imię, a zarazem autorytet Kościoła? Owszem, jeśli zdobędzie się na odwagę i przyzna do winy, a wszystkich zranionych - ofiary i ich bliskich, kościelnych przełożonych, księży i wiernych - poprosi o przebaczenie. Prawie 30 lat temu ks. Anthony J. O’Connell, wykładowca w seminarium w Missouri, molestował 12-letniego Christophera Dixona. Chłopak również został potem księdzem, ale po kilku latach odszedł z kapłaństwa na skutek ciężkiej depresji. W 1996 r. skierował przeciw O’Connellowi sprawę do sądu cywilnego, ale w ramach ugody wziął odszkodowanie w wysokości 125 tys. dolarów. Sprawa przycichła, a przed pięcioma laty O’Connell został ordynariuszem Palm Beach na Florydzie. 8 marca 2002 r. tamtejsi biskupi wydali oświadczenie, w którym nazwali pedofilię “uczynkiem nie tylko grzesznym, ale i kryminalnym”. Kilka godzin później O’Connell zwołał konferencję prasową. Przyznał się do molestowania sprzed kilkudziesięciu lat, złożył rezygnację i oświadczył: “Jest mi niezmiernie przykro z powodu bólu, zła i zawodu, jaki sprawiłem”. Kard. Bernard Law, który przenosił księży-pedofilów z parafii do parafii i stał się symbolem tuszowania skandali przez Kościół w USA, zdobył się na podobny gest: “Wszystkich, którzy cierpieli z powodu moich zaniedbań i błędów przepraszam i proszę o wybaczenie” - napisał w grudniu 2002 r., ustępując z urzędu arcybiskupa Bostonu. tygodnik.onet.pl/1546,1180202,4,dzial.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Milczenie kościoła nie jest złotem - cz. 4 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 22:59 Przed jeszcze trudniejszą próbą stanął kard. William Keeler z Baltimore. W 1993 r. Donte Stokes oskarżył ks. Maurice’a Blackwella o molestowanie seksualne. Policja nie znalazła dowodów winy, a arcybiskup Keeler pozostawił Blackwella na stanowisku proboszcza. Pięć lat później kapłan przyznał się do “nieodpowiedniego podejścia do osoby nieletniej” - tyle że w latach 70. Arcybiskup zakazał mu wykonywania funkcji duszpasterskich i wydawało się, że sprawa jest zamknięta. Jednak kolejny akt tragedii rozegrał się w maju 2002 r., gdy zdesperowany, wówczas już 26-letni Stokes zastrzelił ks. Blackwella przed jego domem. Czekający na rozprawę w areszcie domowym Stokes pewnie nie mógł uwierzyć, gdy odwiedził go kard. Keeler. Podczas ponadgodzinnej rozmowy kardynał zapewnił mordercę, że zrobi wszystko, aby w Kościele nie było miejsca dla tych, którzy krzywdzą dzieci. “Wyrażam skruchę za ból, jakiego doświadczył Stokes. Zaoferowałem mu wszelką możliwą pomoc i poradę, o jaką chciałby się zwrócić do naszej archidiecezji” - powiedział dziennikarzom po spotkaniu. Wcześniej kardynał przeprosił rodzinę chłopaka, że nie odsunął ks. Blackwella od funkcji kapłańskich już w 1993 r. Z kolei w archidiecezji Santa Fe biskup odwiedzał rodziny ofiar księży- pedofilów i osobiście przepraszał za postępowanie kapłanów. Dziś jego zachowanie stawia się w USA za wzór, jak Kościół może odzyskać nadszarpnięte zaufanie wiernych. W przypadku oskarżeń o molestowanie ogromne znaczenie odgrywają również z pozoru drobne gesty. Kard. Bernardin nie zgodził się, żeby archidiecezja opłacała jego adwokatów: postanowił na własną rękę pokryć wszystkie koszty, na wieść o czym kilka renomowanych kancelarii zaoferowało, że będzie go bronić pro bono. Z kolei Sean Patrick O’Malley, który przejął stery w archidiecezji bostońskiej, sprzedał rezydencję biskupią, aby wypłacić odszkodowania dla ponad pięciuset ofiar. Mówi, że zdecydował się na tak radykalne rozwiązanie, ponieważ nie chciał, aby pieniądze na odszkodowania pochodziły ze składek wiernych. Kościół, który pragnie rozliczyć się z przeszłością, publikuje raport dotyczący molestowania nieletnich przez duchownych. Takie dokumenty wydały już np. Episkopaty USA i Irlandii. Amerykański raport może budzić zakłopotanie. Umieszczono w nim np. procentowe wyliczenie, do jakich zachowań seksualnych księża zmuszali dzieci. Jednak dzięki tak szczegółowemu opracowaniu opinia publiczna otrzymuje czytelny sygnał: katolicy nie ukrywają spraw nawet bardzo dla siebie bolesnych, a problem pedofilii wśród duchownych zamierzają traktować zgodnie z ewangeliczną zasadą, że “prawda was wyzwoli” (J, 8, 32). tygodnik.onet.pl/1546,1180202,5,dzial.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Milczenie kościoła nie jest złotem - cz. 6 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 23:01 Na koniec o najważniejszym: o ofiarach. Bo jeżeli bierzemy pod uwagę cierpienia dzieci i ich bliskich, drugorzędne wydaje się pytanie, czy na skutek skandali pedofilskich Kościół traci na wiarygodności czy popularności. Kościoły w Irlandii i USA zgubiło przekonanie, że fałszywie rozumiane dobro instytucji jest ważniejsze od bezpieczeństwa dzieci. Abp Sean Brady, prymas Irlandii, nazwał raport opracowany przez tamtejszy Kościół “bolesną lekturą”, w której mowa jest o błędach “popełnionych w odpowiedzi na prośby tych, którzy szukali w Kościele wrażliwości i współczucia”. Drugą przyczyną katastrofy - przede wszystkim w USA - było naiwne przekonanie, że duchownych o skłonnościach pedofilskich wystarczy posłać na terapię, a gdy wrócą z zaświadczeniem wyleczenia - można ich przywrócić do pracy w parafiach. “Dziś wiemy, że ta skłonność jest nieuleczalna” - mówił w Radio Watykańskim bp Joseph Galante z diecezji Dallas (dziś ordynariusz Camden). Ofiary molestowania trzeba otoczyć szczególną opieką, nawet jeżeli Kościołowi nie grożą - jak w Ameryce - gigantyczne odszkodowania. Można zapewnić im pomoc psychologiczną, a w diecezjach - jak np. w Austrii - utworzyć urząd ombudsmana, do którego zgłasza się przypadki pedofilii wśród duchownych. W przypadku wewnątrzkościelnych dochodzeń należy do niezbędnego minimum ograniczyć przesłuchania ofiar, aby bez potrzeby dodatkowo ich nie ranić. Tu wielka odpowiedzialność spoczywa na sprawcach: jeżeli przyznają się do winy, oszczędzą pokrzywdzonym kolejnych cierpień. Wiele skandali - rzeczywistych i sfingowanych - wymyka się tak ogólnie zarysowanym wskazówkom. Biskupi - często rozdarci między zaufaniem do kapłanów, naciskiem społecznym i bezwzględną koniecznością ochrony dzieci - stają wobec trudnego wyzwania. We wstępie do “Karty Ochrony Dzieci i Młodzieży” pasterze amerykańskiego Kościoła zestawili ze sobą dwa cytaty z Ewangelii św. Mateusza: “Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie” (19, 14) i “Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (18, 6). W kolejnym akapicie napisali: “Dziś słuchamy tych słów Pana jak proroctwa”. tygodnik.onet.pl/1546,1180202,6,dzial.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Sprawa ks. Jankowskiego: ministranci o prałaci IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.08.04, 15:22 Prokuratura chce przesłuchać dorosłych mężczyzn, którzy w minionych latach byli ministrantami w parafii ks. Jankowskiego. Jednym z nich był prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. To dwuznaczna opinia psychologa na temat zeznań 16-letniego Sławomira R. spowodowała konieczność przesłuchania dużej grupy nowych świadków - dowiedzieliśmy się nieoficjalnie. Od dwóch tygodni prokuratura sprawdza, czy proboszcz gdańskiej parafii św. Brygidy molestował seksualnie nastoletniego ministranta. Podejrzewa to matka chłopca. Sławomir R. zaprzeczył, by był wykorzystywany seksualnie. Z jego zeznań wyłania się jednak obraz dziwnych związków z 68-letnim księdzem. Prałat miał mu dawać pieniądze (kilka tysięcy miesięcznie), przytulać, całować w usta "na pożegnanie". Chłopak zeznał, że za pieniądze od księdza kupował alkohol i narkotyki. Psycholog stwierdziła, że zeznania chłopca są "wiarygodne, aczkolwiek mogą zawierać nieścisłości i modyfikacje". Stąd pomysł przesłuchania mężczyzn, którzy w przeszłości byli ministrantami u ks. Jankowskiego. Nie ustalono jeszcze, jak daleko "cofnąć się w czasie" - ksiądz jest proboszczem św. Brygidy od 1970 r. Jednym ze świadków, który może zostać poproszony o złożenie zeznań, jest prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (PO). Nie chciał wczoraj rozmawiać z dziennikarzami, przekazał tylko przez rzecznika, że "jako ośmio-, dziewięciolatek w latach 1974-76 był ministrantem w św. Brygidzie. Był wtedy chory na reumatyzm, często przebywał w szpitalu i dlatego z rzeczy dziejących się na plebanii niczego nie pamięta". W niedzielę ks. Jankowski odrzucił wszystkie oskarżenia - z ambony ogłosił, że cała sprawa to spisek wymierzony w Kościół. • Wczoraj, niespodziewanie, w prokuraturze pojawiła się matka Sławomira R. Poinformowała, że syn zniknął z miejsca, gdzie go wywiozła, aby chronić chłopaka przed mediami. Matka nie wie, gdzie w tej chwili przebywa, jest mocno zaniepokojona. (Marek Wąs, Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2222332.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Abp Gocłowski: Nie odpowiadam za głupotę ..... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 09:23 "Ja nie odpowiadam za wszystkich tych, którzy mi podlegają, za ich, na przykład, głupotę" - powiedział metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski komentując wypowiedź ks. Henryka Jankowskiego Jankowski oznajmił, że jest ofiarą "spisku judeokomuny wymierzonego w Kościół", a także oświadczenie Centrum Szymona Wiesenthala w tej sprawie. Abp Gocłowski pytany, czy zaapeluje do prałata, by powstrzymał się od takich wypowiedzi oświadczył, że "apeluje już od 20 lat, żeby nie zajmować się sprawami, które są drażliwe" "Ja jestem osobiście za tym, by z pełnym szacunkiem odnosić się do wszystkich ludzi na świecie, w związku z tym również do naszych braci Żydów" - dodał metropolita. Centrum Szymona Wiesenthala wyraziło we wtorek swój żal i oburzenie z powodu niedzielnej wypowiedzi ks. Jankowskiego i wezwało hierarchów Kościoła w Polsce do "zdecydowanego i szybkiego" zdystansowania się wobec tych oświadczeń. Zdaniem szefa jerozolimskiego biura Centrum Efraima Zuroffa, "tego typu nienawistne komentarze stanowią zachętę do antysemityzmu". Jak podały media, po niedzielnej mszy ksiądz Jankowski powiedział, że jest ofiarą "spisku judeokomuny wymierzonego w Kościół". Gdańska prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie o molestowanie 16-letniego Sławomira R. W tym kontekście wymieniane jest nazwisko księdza. Śledztwo nie jest prowadzone przeciwko konkretnej osobie, a w sprawie molestowania. info.onet.pl/963118,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Wersja matki ministranta IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 09:25 Sprawa księdza Jankowskiego. Dawał Sławkowi pieniądze, po kilkaset złotych za jednym razem. Pomógł wyremontować naszą łazienkę, mówiąc "To dla Sławka". Kupował mu drogie ubrania. Mówiłam, żeby tego nie robił, bo to niszczy moje dziecko. Nic nie pomagało Uczestniczy Pani w żydokomunistycznym spisku przeciwko księdzu Henrykowi Jankowskiemu? Maria R., matka 16-letniego Sławka, byłego ministranta w parafii św. Brygidy w Gdańsku: - Nic nie wiem o żadnym spisku. Nie rozumiem, o czym ci ludzie mówią. Ja tylko walczę o mojego syna, którego mi ksiądz Jankowski próbował odebrać. Nie jestem bogata i wykształcona, byłam tylko pomocą domową, ale czy to znaczy, że nie mam mówić prawdy? Skąd Państwa rodzina zna księdza Jankowskiego? - To był przypadek. Pochodzimy ze wsi na Kaszubach. Mój mąż jest kolejarzem, dziewięć lat temu dostaliśmy w Gdańsku służbowe mieszkanie. To suterena, ale żyje się tu dobrze. Należymy do parafii św. Brygidy. Sławek był ministrantem, często chodził do kościoła, nie tylko w niedziele. Trzy lata temu na nabożeństwie różańcowym zasłabł. Ksiądz Jankowski wziął go do plebanii i zaopiekował się. Gdy mąż zabierał syna do domu, prałat powiedział, że już od trzech lat przygląda się Sławkowi i widzi, że to taki wspaniały, pobożny dzieciak. Powiedział, że mu pomoże w życiu, nawet w szkole, bo warto. Ja przez długi czas byłam z tego zadowolona, myślałam sobie, że dzięki księdzu wyjdzie na ludzi. Sławek nawet dwa razy był w Rzymie u Ojca Świętego. A jak to się stało, że zaczęła pani pracować u księdza prałata jako pomoc domowa? - Pensja męża nie wystarcza na życie. Mam pracę chałupniczą, ale słabo płatną. Prałat Jankowski ma tylu znajomych biznesmenów, że przez Sławka poprosiłam o pomoc. Przez dwa lata była cisza, ale w marcu zeszłego roku ksiądz Jankowski zadzwonił. Zaproponował bym zajęła się sprzątaniem plebanii i wysyłaniem do pralni ubrań oraz prasowaniem osobistych rzeczy księdza. Dał 800 złotych miesięcznie za dwie godziny pracy dziennie. Zawsze dobrze się do mnie odnosił. Zupełnie inaczej traktował mnie pan Wojciech, którego ksiądz Jankowski wychowywał od dziecka i który codziennie bywa na plebanii. Poskarżyłam się nawet księdzu, ale on powiedział, że "Wojtek już taki jest i nie warto się tym przejmować". Z tego wynika, że ksiądz Jankowski to złoty człowiek. Co pani ma przeciwko niemu? - Że dziecko chciał mi odebrać. Od czasu kontaktów z plebanią Sławek zaczął się zmieniać. Stał się nieposłuszny, wulgarny. Ciągle był na plebanii albo ze starszymi kumplami na ulicy. W wakacje, w sierpniu zeszłego roku wysłałam go do siostry na wieś. Zaraz zadzwonił ksiądz Jankowski z pytaniem, gdzie Sławek się podział. Powiedziałam, podałam adres. Już po dwóch dniach ksiądz pojawił się tam z zakupami. Przywiózł owoce, słodycze. Mówił do niego "synku", a nam kazał dobrze się nim opiekować. Dawał Sławkowi pieniądze, po kilkaset złotych za jednym razem. Pomógł wyremontować naszą łazienkę, mówiąc "To dla Sławka". Kupował mu drogie ubrania. Bardzo ufałam księdzu, więc milczałam, ale w końcu zaczęłam mu mówić, żeby tego nie robił, bo to niszczy moje dziecko. Nic nie pomagało. Jak Sławek uciekał z domu, to ksiądz mówił moim krewnym, żeby go nie przyjmowali do siebie. Ale on i tak uciekał, często na plebanię. Potem dowiedziałam się od syna, że prałat mówił mu: "No widzisz, na nikogo nie możesz liczyć, a na mnie zawsze możesz". Jednak wciąż pani pracowała u prałata... - Tak. Ale atmosfera była coraz bardziej napięta. Latem zorientowałam się, że syn prawdopodobnie bierze narkotyki. Powiedział, że nie da się zbadać, bo nie jest królikiem doświadczalnym. W grudniu zwróciłam się do sądu o zgodę na przymusowe leczenie. Ksiądz Jankowski był z tego bardzo niezadowolony. W lutym jego wychowanek, pan Wojciech, znieważył mnie. Byłam akurat w kuchni. Ksiądz wszedł z telefonem, Sławek dzwonił z kolejną prośbą o pieniądze. Za nim - pan Wojciech. Krzyczał do księdza "Mówiłem, że to skurwiel". Stanęłam w obronie syna. A pan Wojciech na to: "Takie gówno tu przyszło pół roku temu i myśli, że będzie tu rządzić. Degeneratka!". Zadzwoniłam ze skargą do kurii arcybiskupiej. Była jakaś reakcja? - Nie. Ale potem w maju poprosiłam o pomoc w odzyskaniu syna. Umożliwiono mi spotkanie z księdzem arcybiskupem Tadeuszem Gocłowskim. Biskup aż się za głowę złapał. Trudno mu było uwierzyć. Powiedział, że gdyby miał syna, to całe miasto by rozkopał, żeby go odnaleźć. Odpowiedziałam, że ja właśnie to robię. Wkrótce ksiądz Jankowski poprosił mnie na rozmowę. Dał mi krzyż i różaniec, które właśnie przywiózł z Rzymu i powiedział mi, że jest mu bardzo przykro, ale ma dołek finansowy, wobec czego nie może mi dalej pomagać. Powiedział, że może za kilka miesięcy mu się poprawi, więc wtedy mnie znowu zatrudni. Dlaczego przed sądem rodzinnym stwierdziła pani, że syn mógł być molestowany seksualnie przez księdza? - Dowodów żadnych nie mam. Kiedyś mnie zmroziło, gdy zobaczyłam, że ksiądz żegna się ze Sławkiem przez podanie ręki i pocałunek w usta. Ale syn mi wytłumaczył, że tak wszyscy się żegnają, że to taki zwyczaj. Jak mam sobie to wszystko wytłumaczyć? Nie przelewa się u nas w domu, ale nie jesteśmy żadną patologiczną rodziną, nie jesteśmy pijakami. Sławek był dobrym, religijnym dzieckiem. Coś musiało się stać, skoro nagle stał się agresywny, nieposłuszny, zaczął znikać z domu. Ostatni raz widziałam go w niedzielę, cała rodzina go teraz szuka i nie może znaleźć. (Roman Daszczyński) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2224350.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Sprawa ks. prałata Jankowskiego - raport IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.08.04, 02:50 Czy prałat Henryk Jankowski, proboszcz gdańskiej parafii św. Brygidy molestował seksualnie nastoletniego ministranta? Od końca lipca śledztwo w tej sprawie prowadzi gdańska prokuratura. m, 09-08-2004 Sprawa prałata. Mówi matka ministranta serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2224350.html Dawał Sławkowi pieniądze, po kilkaset złotych za jednym razem. Pomógł wyremontować naszą łazienkę, mówiąc „To dla Sławka”. Kupował mu drogie ubrania. Mówiłam, żeby tego nie robił, bo to niszczy moje dziecko. Nic nie pomagało. Taka jest wersja matki ministranta (12-08-04, 06:00) • Sprawa ks. Jankowskiego: ministranci o prałacie serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2222332.html Prokuratura chce przesłuchać dorosłych mężczyzn, którzy w minionych latach byli ministrantami w parafii ks. Jankowskiego. Jednym z nich był prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (11-08-04, 07:00) • LPR broni prałata Jankowskiego serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2221698.html Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej poseł Ligi Polskich Rodzin Robert Strąk przeczytał oświadczenie, z którego wynika, że LPR protestuje wobec nagonki na osobę księdza prałata (10-08-04, 14:26) • Biegła nie rozstrzygnęła czy zeznania są wiarygodne miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,2220898.html Śledztwo, które ma wyjaśnić, czy prałat Henryk Jankowski molestował seksualnie swojego ministranta, 16-letniego dziś Sławomira R., trwa od dwóch tygodni. Wczoraj biegła psycholog przysłała do Prokuratury Okregowej w Gdańsku opinie na temat zeznań Sławomira R. (09-08-04, 23:00) • Sprawa prałata: zeznania ministranta wiarygodne serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2219505.html Od dwóch tygodni trwa śledztwo, które ma wyjaśnić, czy prałat Henryk Jankowski molestował seksualnie nieletniego ministranta. Wczoraj do prokuratury dotarła opinia biegłej psycholog oceniająca zeznania chłopaka (09-08-04, 21:50) • Ks. Jankowski, pedofilia i spisek judeokomuny serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2219271.html - Perfidny, szatański spisek judeokomuny wymierzony w Kościół - tak ksiądz Henryk Jankowski podsumował podczas niedzielnej mszy w kościele św. Brygidy w Gdańsku ukazujące się od 12 dni publikacje na temat śledztwa w sprawie pedofilii, których jest głównym bohaterem. (09-08-04, 03:00) • Prawdziwa sprawa prałata - komentarz Jana Turnaua serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2219082.html (08-08-04, 20:55) • Ks. Jankowski: nie poddam się nagonce wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53621,2218806.html Owacje, kwiaty, transparenty i słowa poparcia ofiarowali wierni księdzu Henrykowi Jankowskiemu. Jego nazwisko - jak zaznaczył sam duchowny - pojawia się w prasowych spekulacjach związanych z postępowaniem prowadzonym przez prokuraturę w sprawie o molestowanie osoby nieletniej. (08-08-04, 19:05) • Ks. Jankowski: to spisek judeokomuny wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53621,2218165.html Perfidny, szatański spisek judeokomuny wymierzony w Kościół - tak ksiądz Henryk Jankowski podsumował podczas niedzielnej mszy w kościele św. Brygidy w Gdańsku ukazujące się od 12 dni publikacje na temat śledztwa w sprawie pedofilii, których jest głównym bohaterem. (08-08-04, 12:42) • Sprawy księdza Jankowskiego ciąg dalszy miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,2215991.html Gdańscy duchowni są zaszokowani informacjami o gorszących scenach, które miały mieć miejsce na plebanii kościoła św. Brygidy. To konfabulacje zepsutego nastolatka - twierdzą - ale ksiądz Henryk Jankowski popełnił w przypadku tego chłopca niewybaczalne błędy pedagogiczne. (06-08-04, 09:56) • Tajemnice plebanii ks. Jankowskiego serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2212722.html Wstrząsające zeznania Sławomira R. - o pieniądzach, alkoholu, prostytutkach na plebanii. Chłopak zaprzecza jednak, by był molestowany seksualnie przez ks. Henryka Jankowskiego. (05-08-04, 07:00) • Pomówienie księdza Jankowskiego - cd. Kuria wiedziała pierwsza serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2211476.html Arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski już w kwietniu pytał ks. Henryka Jankowskiego o naganne kontakty z nastoletnim ministrantem. Prałat wszystkiemu zaprzeczył, a kuria więcej go o to nie pytała (04-08-04, 03:00) • Ks. Jankowski odrzuca oskarżenia serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2208594.html Ks. prałat Henryk Jankowski dla Gazety. Zany prałat z Gdańska pomówiony przez matkę ministranta o pedofilię odrzuca oskarżenia (02-08-04, 06:00) • Kto oskarżył gdańskiego księdza o pedofilię? serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2206513.html Doniesienie o podejrzanych kontaktach prałata Henryka J. z 16-latkiem złożył w prokuraturze gdański sąd rodzinny. Prokuratura i ksiądz milczą (31-07-04, 02:00) • Kto oskarżył gdańskiego księdza o pedofilię? serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2206699.html Doniesienie o podejrzanych kontaktach prałata Henryka J. z 16-latkiem złożył w prokuraturze gdański sąd rodzinny (30-07-04, 22:07) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: GŁASKANIE JEŻA - Kapłon Jankowski IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.08.04, 20:26 Warto pochylić się nad niedzielnym kazaniem prałata Jankowskiego u Brygidki. Wielu przyszło, spodziewając się, że książulo choć trochę walnie się w piersi, kogoś tam przeprosi. Ale gdzie tam... Butny milioner oskarżenie go o pedofilię nazwał atakiem na Kościół (tu mogę się z nim zgodzić, bo to haniebne zjawisko stało się wśród katolickiego kleru zjawiskiem powszechnym). Powiedział też, że nie podda się nagonce i nie będzie zniżał do poziomu dziennikarskiego plugastwa (to o nas). Dodał też – uwaga! – że media podają nieprawdziwe fakty! No cóż, panie prałacie... Jak ktoś odebrał w rodzinnym domu dobre niemieckie wykształcenie, to teraz trudno się dziwić, że ma kłopoty z językiem obcym, czyli polskim. Ale co tam, udzielę panu bezpłatnej lekcji: otóż fakty nie mogą być nieprawdziwe, tak samo jak nie mogą być autentyczne, bo fakty to fakty, koniec kropka. Verstehen?... M. Szenborn V Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Kłopotliwy prałat Jankowski IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.08.04, 20:48 Prałat Henryk Jankowski sprawia kłopoty kościelnym hierarchom nie tylko z powodu śledztwa w sprawie domniemanej pedofilii. Od 1995 r. szokuje antysemickimi wypowiedziami i - co Wielkanoc - wystrojem Grobu Pańskiego. Na jednym z nich porównał partie UW i SLD do NKWD i SS. Następnie stwierdził, że nie umieścił tam gwiazdy Dawida, bo ta wpisuje się już w symbole swastyki oraz sierpa i młota. Arcybiskup Tadeusz Gocłowski osobiście zdjął symbole partii z Grobu i upomniał prałata specjalnym dekretem. Bez rezultatu. Gdy ks. Jankowski wezwał do ujawnienia mniejszości żydowskiej w rządzie, arcybiskup na rok zakazał mu głoszenia kazań. W czasie gdy przez kraj przetaczała się dyskusja w sprawie Jedwabnego, prałat zestawił nadpaloną stodołę i umieszczonego wewnątrz kościotrupa z komunikatem informującym, że to Żydzi zabili Chrystusa. Potem był jeszcze stolik z antysemickimi książkami wewnątrz kościoła (usunięty na polecenie arcybiskupa). Ostatnio prałat z honorami przyjmuje polityków LPR i Samoobrony, którzy z jego ambony nawołują do wystąpienia polski z Unii - abp Gocłowski jest zwolennikiem UE. Gdy matka ministranta posądziła ks. Jankowskiego o seksualne molestowanie syna, arcybiskup początkowo udawał, że nie wie, o którego księdza chodzi (matka była u niego z tą sprawą już wiosną). Potem arcybiskup tłumaczył, że nie może ponosić odpowiedzialności za wszystkich podległych mu księży i przestrzegał: - Łatwo zabić człowieka, ale jak go wskrzesić? Wczorajsza wypowiedź arcybiskupa dla "Gazety" to prawdziwy przełom w jego stosunkach z prałatem. (was 17-08-2004) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2234611.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Prawdziwa sprawa prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.08.04, 22:14 Od kilkunastu dni ciągnie się w mediach bardzo przykra sprawa. Środki przekazu obficie informują o rzekomym molestowaniu nieletnich przez ks. Henryka Jankowskiego. Trzeba podkreślić, że nie ma na to żadnych dowodów. Śledztwo toczy się "w sprawie", a nie "przeciwko". Jest natomiast z gdańskim duchownym inny problem moralny. Ksiądz Jankowski gorszy nie tylko swym głupim antysemityzmem. Także swoim zamiłowaniem do przepychu, najdroższymi samochodami, bankietami dla setek osób. To umiłowanie bogactwa demoralizuje także współpracującą z księdzem młodzież, która nie powinna dostawać drogich prezentów, a tym bardziej nie wolno odciągać jej od rodziny. Nie jest też dobrze, gdy prałat ośmiesza stan duchowny, strojąc się jak panna na wydaniu. A najgorzej, gdy całym stylem życia tworzy obraz polskiego księdza jaskrawo różny od chrześcijańskiego ideału, również zresztą od polskich realiów. Czy nie ma na to żadnej kościelnej rady? Czekamy na głos biskupów. (Jan Turnau 08-08-2004) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2219082.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Ksiądz Jankowski zawiadamia o przestępstwie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.08.04, 10:03 Ksiądz Henryk Jankowski przesłał do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie - żąda ustalenia, czy przecieki do mediów na jego temat pochodzą z sądu, czy z prokuratury, która prowadzi śledztwo w sprawie pedofilii. Ksiądz Jankowski nie jest podejrzanym. Media przytaczały jednak zeznania b. ministranta o gorszących zwyczajach panujących na plebanii Gdańska kuria nie zajęła dotąd oficjalnego stanowiska w sprawie prałata Jankowskiego. We wczorajszej "Gazecie" napisaliśmy, że arcybiskup Tadeusz Gocłowski postanowił usunąć księdza z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy. - Poważnie o tym myślę - mówił nam arcybiskup. Jego sekretarz prasowy powiedział, że oficjalnego stanowiska nie będzie, dopóki w sprawie prokuratorskiej nie dojdzie do przełomu. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2236410.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Rzecznik kurii: Prałatowi daleko do ideału księdza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.08.04, 11:20 Prałatowi Henrykowi Jankowskiemu daleko jest do ideału księdza. Przyznał to dzisiejszy gość Poranka w radiu TOK FM - ksiądz Witold Bok, sekretarz prasowy arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Gdański metropolita zastanawia się, czy usunąć Henryka Jankowskiego ze stanowiska proboszcza kościoła świętej Brygidy. To efekt podejrzeń jakie padły na prałata. Prokuratura bada sprawę doniesienia o molestowaniu seksualnym nieletniego. Podczas zeznań - 16-letni chłopak przyznał, że ministranci dostawali od księdza pieniądze na alkohol, narkotyki i prostytutki. - W moim przekonaniu ks. Jankowski naruszył ważną zasadę pedagogiczną. Niezależnie od kwoty, dawanie pieniędzy 16-letniemu chłopcu przez duchownego, wciąż napawa mnie zdumieniem. - mówi ks. Bock Nie wiadomo, kiedy arcybiskup Gocłowski podejmie decyzję w sprawie prałata Henryka Jankowskiego. - Przed podjęciem decyzji abp Gocłowski stara się wysłuchać wszystkich stron. To dowód na jego wielki humanitaryzm - mówi ks. Bock. - Ten humanizm nie pozwala mu na działania, które być może dla niektórych byłyby albo łatwiejsze albo wręcz dla niektórych są naturalne. Nie dla tego metropolity i za to przede wszystkim go szanuję tego człowieka i duchownego, jakim jest metropolita Gocłowski. - mówi ks. Bock. (TOK FM 19-08-2004) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2237502.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Chłopcy z plebanii ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.08.04, 20:25 Już nie tylko matka 16-letniego Sławomira R. obwinia księdza Henryka Jankowskiego o demoralizację dziecka. Rodzice dwóch innych ministrantów mówią to samo. Dotarliśmy do rodziny 18-latka, który z powodu kłopotów z narkotykami w zeszłym roku został poddany leczeniu odwykowemu. Natomiast prokuratura, która od trzech tygodni prowadzi śledztwo w sprawie pedofilii, uzyskała ostatnio zeznania jeszcze innej rodziny. Rodzice, do których dotarła "Gazeta", odcięli syna od kontaktów z plebanią w 2002 r. - Kłopoty z synem zaczęły się, odkąd trafił do księdza. Stał się agresywny, miał mnóstwo pieniędzy, zaczął ćpać - mówi rodzic 18-latka. - Musieliśmy go leczyć, uzależnił się od narkotyków. Dziś - po pół roku pobytu w ośrodku odwykowym - żyje normalnie, wrócił do szkoły. Zapewnia, że nie był molestowany przez księdza, były tylko pocałunki w usta "na pożegnanie". Zeznania zebrane przez prokuraturę dotyczą innego 18-latka, którego rodzice zabrali z plebanii półtora roku temu. Dziecko było wyjątkowo grzeczne, stąd chęć służenia do mszy. Zmiana dokonała się w ciągu roku. Chłopak zaczął pić, znikać z domu, zerwał z dotychczasowymi przyjaciółmi. Spędzał czas z nastolatkami sięgającymi po alkohol. Został posądzony o kradzież. Dlaczego rodzice przesłuchani przez prokuraturę łączą negatywne zmiany w zachowaniu syna z osobą księdza Jankowskiego? - Twierdzą, że nowi znajomi syna byli mocno związani z plebanią. Szybko zorientowali się, że ksiądz chłopca faworyzuje, zarzuca prezentami i daje duże kwoty - wyjaśnia nasz rozmówca. - Warunkiem dopuszczenia do towarzystwa stały się te pieniądze. Gdy rodzice zabrali chłopaka z plebanii, wszystko powoli wróciło na dobre tory. Rodzice tego chłopaka również nie zauważyli prób molestowania syna. Twierdzą, że nie sięgnął po narkotyki. O pocałunkach, alkoholu i narkotykach kupowanych za pieniądze pochodzące od księdza Jankowskiego zeznał również Sławomir R. - Co z tego? Mnie też ksiądz całował w usta, choć mi się to nie podobało - mówi 18-letni kuzyn Sławka, który nigdy nie był ministrantem. - Prałat dawał Sławkowi 2 tys. miesięcznie, a raz nawet 8 tys. Ja w czasie jednej z wizyt dostałem 500 złotych. Złapali mnie w hipermarkecie, jak z kolegą rozpakowywaliśmy słodycze i nie miałem na zapłacenie kary. Chciałem tylko pożyczyć, ale ksiądz powiedział, że nie muszę oddawać. W tym samym czasie matka Sławomira R. za 800 zł miesięcznie pracowała u księdza jako pomoc domowa. Teraz, po wybuchu afery, jej kontakt z synem urwał się - nie widziała go od końca lipca. Reporterowi "Gazety" udało się go odnaleźć. Chłopak przebywa w miejscowości letniskowej na Kaszubach, 40 km od Gdańska. Wynajmuje tam pokoik z łóżkiem, dostępem do łazienki i kuchni. Mieszka z 22-letnim kolegą. Odmówił rozmowy z "Gazetą". Właściciele domu nie narzekają na chłopaków - za pokój płacą 50 złotych dziennie. Maria R., matka Sławka: - Jezu, skąd on ma tyle pieniędzy? Przecież on nie pracuje! Sąsiedzi twierdzą, że 22-letni kolega Sławka również nie ma żadnego zajęcia. - Nie mam kontaktu ze Sławkiem, ostatnio nie dawałem też mu już żadnych pieniędzy - zapewnił "Gazetę" prałat Jankowski. Prokuratura przesłuchuje w tej chwili kolegów Sławomira R. ze szkoły. Nie dysponuje dowodami, które pozwoliłyby postawić księdzu zarzut pedofilii (według śledczych pocałunki to za mało). Wszystko wskazuje na to, że sprawa ks. Jankowskiego spadnie na barki arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Zna on treść zeznań Sławka i miał je określić jako "przerażające". W środę poinformowaliśmy, że arcybiskup jest zdecydowany usunąć prałata z funkcji proboszcza parafii. Chce, by ks. Jankowski ustąpił sam. Prałat zapowiedział "Gazecie", że tego nie zrobi - całą sprawę nazwał spiskiem wymierzonym w Kościół. miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2238916.html bi.gazeta.pl/im/2239/m2239788.mp3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Sprawa prałata: "Śledztwo" abp Gocłowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.08.04, 13:25 "Trybuna": Metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski zbiera informacje na temat wydarzeń, które miały miejsce w parafii św. Brygidy. Według "Gazety Wyborczej", Gocłowski zapoznał się z zeznaniami 16-letniego Sławomira R., w których jest mowa o alkoholu i narkotykach na plebanii i określił je jako "przerażające". Z jakich źródeł korzysta jedna z najbardziej wpływowych na Wybrzeżu osobistości? Rzecznik prokuratury Konrad Kornatowski i sekretarz prasowy kurii metropolitalnej w Gdańsku ks. Witold Bock zapewniają, że Gocłowski nie miał dostępu do akt sprawy - pisze "Trybuna". "Już w maju br. matka Sławomira R. informowała metropolitę gdańskiego o swoich podejrzeniach dotyczących skłonności prałata. To znaczy, że Gocłowski wiedział o sprawie wcześniej, niż sąd rodzinny, który w lipcu poinformował prokuraturę o podejrzeniach matki. Jednak o sprawie milczał" - podaje dziennik. "Już po sierpniowej publikacji w »Dzienniku Bałtyckim«, który jako pierwszy zapowiedział wybuch skandalu z udziałem wpływowego księdza gdańskiego, Gocłowski utrzymywał, że nie wie, o kogo chodzi. Zgodnie z krążącymi w Gdańsku pogłoskami, źródłem wiedzy metropolity jest nie tylko matka byłego ministranta" - informuje "Trybuna". "Hierarcha ma być na bieżąco informowany o wszystkim, co dzieje się w sprawie. Jako pierwszy miał poznać treść lipcowych zeznań matki Sławomira R. przed sądem rodzinnym. Podobno żadne z tzw. przecieków do prasy nie są zaskoczeniem dla arcybiskupa, bo ich treść już zna z własnych źródeł. Kornatowski powiedział nam, że według jego wiedzy, dostęp do materiałów śledztwa ma tylko prokurator prowadzący. Skąd więc wiedza gdańskiego metropolity? Oględnie wyjaśnił to ks. Bock" - pisze gazeta. "Wiedza arcybiskupa ma charakter ogólny. Nie było powodów, aby zapoznawał się z aktami sprawy. Być może zrobi to, kiedy zostaną postawione komuś zarzuty i postępowanie będzie przeciwko konkretnej osobie, a nie w sprawie. Wiedza metropolity pochodzi z innych źródeł, z kierowanych do niego zapytań i spotkań z ludźmi" - poinformował "Trybunę". info.onet.pl/968165,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
ouimet Re: Sprawa prałata: "Śledztwo" abp Gocłowskiego 21.08.04, 15:25 Edku,a Maybacha odszczekales???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Ks. Jankowski wzywa do walki o Polskę :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.08.04, 22:42 Ministranci poszli już w odstawkę!!! Prałat Henryk Jankowski zarzucił mediom w Polsce propagowanie kłamstw, wezwał wiernych do walki o Polskę, o prawdę. Przed kościołem nie doszło do przepychanek z dziennikarzami, tak jak to miało miejsce przed tygodniem. KS. Henryk Jankowski odpiera ataki dziennikarzy, fot. PAP W swoim kazaniu prałat Jankowski m.in. podkreślił, że "prawda (...) jest podstawowym czynnikiem kształtującym naszą cywilizację. Pełna prawda o człowieku, jego relacji do Boga i świata ma moc wyzwalania zarówno od zniewolenia wewnętrzenego jak i zewnętrznego". Zdaniem prałata często odchodzi się od prawdy w życiu społecznym, zarówno w mediach, organach władzy ale też w pracy czy w domu. "Szczególnie niektóre media i dziennikarze, uzurpując sobie prawo do bycia »jedynym sprawiedliwym« kalają się kłamstwem, oszustwem i brudnymi insynuacjami, działając często na polecenie swoich redaktorów naczelnych, którzy wykonują polecenia najczęściej niepolskich właścicieli" - mówił prałat Jankowski podczas kazania. Według niego realizowany jest program niszczenia "wszystkiego co polskie, niszczenia autorytetów, niszczenia kościoła i księży, którzy być może jako jedyni wskazują na wynaradawianie polskiego społeczeństwa". Zwracając się do wiernych podkreślił, że ciąży na nich obowiązek głoszenia i przekazywania prawdy, nadal trzeba też, według prałata Jankowskiego "walczyć o Polskę" "Walka o Polskę jeszcze się niestety nie skończyła, przybrała tylko inne formy. Aby trud i ofiara krwi naszych ojców i dziadów nie poszły na marne musimy dalej walczyć o Polskę, musimy dalej walczyć o prawdę, musimy dalej walczyć o Boga" - wzywał prałat. W przeciwieństwie do poprzedniego tygodnia przed bazyliką św. Brygidy nie doszło do większych przepychanek z dziennikarzami, obecni na mszy przedstawiciele mediów spotykali się tylko ze słowną krytyką rzetelności swojej pracy. Gdańska Prokuratura Okręgowa od 27 lipca prowadzi dochodzenie w sprawie molestowania seksualnego nieletnich. O wątku domniemanego wykorzystywania 16- letniego Sławomira R. z Gdańska powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek potwierdził, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. info.onet.pl/968543,11,item.html Posłuchaj: mms://stream.onet.pl/info/200408/kazanie.wmv Zobacz fragmenty dzisiejszego kazania ks. Henryka Jankowskiego w kościele św. Brygidy w Gdańsku (TVN24) mms://stream.onet.pl/info/200408/kazanie2.wmv Odpowiedz Link Zgłoś
ouimet Re: Ks. Jankowski wzywa do walki o Polskę :)) 23.08.04, 01:53 Edziu-piszesz:...zarzucil mediom propagowanie klamstw... a ty "odszczekales" swoje prawdy o Maybach-u? ...troszke/?hi,hi/propagowales tez... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Wakacyjne spustoszenia u ouimet'a ??? :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.08.04, 10:56 Gość portalu: Ed napisał(a): > ... > Wykazałeś się chłopcze iście katolickim kundlizmem, bo chociaż mam wiele do > zarzucenia pokracznie zniekształconemu kościolowi przez jego hierarchię, to > nie przypominam sobie, bym pisał o jakimś maybachu. Jesto pryszcz nie godny > uwagi wobec wielu innych wydarzeń codziennych w życiu kościoła. Prawdę > mówiąc, to tylko z samego Funduszu Mrtwej Reki Kościół otrzymuje za "frico" > fundusze na około 100 takich maybachów. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=957503&a=14816857 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Krzyż zasługi za dopieszczanie ministrantów ;) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.08.04, 17:13 Kandydaturę proboszcza bazyliki świętej Brygidy zgłosił wiceprzewodniczący sejmiku z Ligii Polskich Rodzin Jacek Kurski. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2244535.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Sprawa prałata: Śledztwo będzie przeniesione? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.08.04, 01:57 Prokuratura Okręgowa w Gdańsku rozważa możliwość wystąpienia do Prokuratury Apelacyjnej o przeniesienie śledztwa w sprawie domniemanego molestowania seksualnego 16-latka do innej jednostki - poinformował szef prokuratury Józef Fedosiuk. Według relacji matki chłopca, w domniemane molestowanie miał być zamieszany ks. prałat Henryk J. z Gdańska. Jeszcze w poniedziałek po południu rzecznik Prokuratury Okręgowej Konrad Kornatowski informował PAP, że prokuratura "na razie nie ma planów wystąpienia o przeniesienie postępowania". Fedosiuk powiedział wieczorem, że taka możliwość jest rozważana, "ale na dzisiaj decyzja nie została podjęta". Fedosiuk dodał, ze jeśli taka decyzja zapadnie, stanie się to w ciągu tygodnia. Nie chciał mówić o jej ewentualnych powodach. "Poinformujemy o nich, gdy decyzja zapadnie" - zaznaczył. Pytany, czy jednym z powodów może być osoba nadzorującego śledztwo zastępcy prokuratura okręgowego w Gdańsku Ryszarda Paszkiewicza, odpowiedział, że "to kompletna bzdura". W poniedziałek wieczorem "Gazeta Wyborcza" na swojej stronie internetowej napisała, że ojciec Paszkiewicza był zastępcą szefa gdańskiej Służby Bezpieczeństwa i w latach 80. sprawował pieczę nad działaniami podejmowanymi m.in. przeciwko ks. Jankowskiemu. Gdańska prokuratura od 27 lipca prowadzi dochodzenie w sprawie molestowania seksualnego nieletniego. O sprawie domniemanego wykorzystywania 16-letniego obecnie Sławomira R. z Gdańska powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek potwierdził dwa tygodnie temu, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku, ks. prałata Henryka J. Śledztwo cały czas jest prowadzone w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Sprawa prałata: Zmiana prokuratury IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.08.04, 07:31 Kraj PAP, mat /2004-08-24 13:10:00 Sprawa prałata: Zmiana prokuratury Sprawę domniemanego molestowania 16-latka na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku poprowadzi Prokuratura Okręgowa w Elblągu - zdecydowała we wtorek gdańska Prokuratura Apelacyjna, by uniknąć zarzutów wobec gdańskich prokuratorów o stronniczość. Prokurator Apelacyjny w Gdańsku podjął decyzję o przekazaniu Prokuraturze Okręgowej w Elblągu prowadzenia śledztwa w sprawie o przestępstwo, "które rzekomo miało zostać popełnione na plebanii jednej z gdańskich parafii" - poinformował rzecznik Prokuratury Apelacyjnej, Krzysztof Trynka. Dodał, że "Prokuratura Apelacyjna przychyliła się do prośby Prokuratora Okręgowego w Gdańsku m.in. ze względu na dobro śledztwa oraz dla uniknięcia ewentualnych zarzutów o stronniczość wobec gdańskich prokuratorów". Śledztwo w sprawie domniemanego molestowania 16-latka na plebanii kościoła św. Brygidy, gdzie proboszczem jest ks. prałat Henryk Jankowski, zostało wszczęte przez gdańską Prokuraturę Okręgową pod koniec lipca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Kuria gdańska: odwołanie ks. Jankowskiego jest moż IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.08.04, 07:48 Środa, 18 sierpnia 2004 Kuria gdańska: odwołanie ks. Jankowskiego jest możliwe PAP 11:45 Sekretarz prasowy metropolity gdańskiego ks. Witold Bock nie chciał skomentować doniesień o tym, jakoby metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski chciał ustąpienia księdza prałata Henryka Jankowskiego z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy. Ks. Bock przypomniał, że kuria cały czas wyjaśnia, co działo się na plebanii kościoła św. Brygidy. Posłuchaj relacji Katarzyny Piotrowskiej, reporterki Radia ZET i.wp.pl/a/f/mp3/8089/gdansk-pralat.mp3 "Gazeta Wyborcza", powołując się na nieoficjalne źródła, napisała, że arcybiskup Gocłowski chce, by ks. Jankowski ustąpił. Na pytanie, czy Jankowski zostanie odwołany, abp miał odpowiedzieć: Arcybiskup Gocłowski poważnie o tym myśli. Według gazety, powodem planowanego posunięcia mają być zeznania nastolatków świadczące o deprawacji 16-letniego Sławomira R. Sekretarz prasowy metropolity gdańskiego nie chciał wypowiadać się, czy obecnie arcybiskup ma taki zamiar. To pytanie można zadać tylko arcybiskupowi (...) Nie ukrywam, że trwa wyjaśnianie sprawy - dodał ks. Bock. Pytany, czy odwołanie prałata z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy jest w ogóle rozważane stwierdził, że jeżeli będzie taka potrzeba, to tak. Gdańska Prokuratura Okręgowa od 27 lipca prowadzi dochodzenie w sprawie molestowania seksualnego nieletniego. O wątku domniemanego wykorzystywania 16- letniego w tej chwili Sławomira R. z Gdańska powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek potwierdził ponad tydzień temu, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Śledztwo jest prowadzone w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. (uk) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Przeniesienie sprawy molestowania 16-latka na pleb IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.08.04, 07:56 Sprawę domniemanego molestowania, obecnie 16-letniego, byłego ministranta z kościoła św. Brygidy w Gdańsku poprowadzi Prokuratura Okręgowa w Elblągu, by uniknąć zarzutów wobec gdańskich prokuratorów o stronniczość - zdecydowała gdańska Prokuratura Apelacyjna. Relacja reportera Radia ZET i.wp.pl/a/f/mp3/8096/pralatprzeniesienie.mp3 "Prokuratura Apelacyjna przychyliła się do prośby Prokuratora Okręgowego w Gdańsku, m.in. ze względu na dobro śledztwa oraz dla uniknięcia ewentualnych zarzutów o stronniczość wobec gdańskich prokuratorów" - poinformował rzecznik Prokuratury Apelacyjnej Krzysztof Trynka. Śledztwo w sprawie domniemanego molestowania 16-latka na plebanii kościoła św. Brygidy, gdzie proboszczem jest ks. prałat Henryk Jankowski, zostało wszczęte przez gdańską Prokuraturę Okręgową pod koniec lipca. "Mając na uwadze, iż realizowane w tej sprawie czynności procesowe pozostają w stałym zainteresowaniu mediów, a formułowane w publikacjach opinie i komentarze, zwłaszcza krytycznie oceniające dotychczasowe działania organów procesowych, utrudniają spokojne i rzeczowe rozpoznanie sprawy (...) uznano, że dobro śledztwa wymaga, aby było ono kontynuowane przez inną prokuraturę" - napisał Trynka w oświadczeniu. Podkreślił, że przekazanie sprawy innej jednostce "wychodzi na przeciw sugestiom wyrażanym w publikacjach prasowych i czyni bezprzedmiotowym ewentualne kierowanie zarzutów stronniczości pod adresem prokuratorów Prokuratury Okręgowej w Gdańsku". Według Trynki, powodem decyzji o przeniesieniu postępowania nie była osoba zastępcy prokuratura okręgowego w Gdańsku Ryszarda Paszkiewicza. Wtorkowa "Gazeta Wyborcza" podała, że ojciec Paszkiewicza był zastępcą szefa gdańskiej Służby Bezpieczeństwa i w latach 80. sprawował pieczę nad działaniami podejmowanymi m.in. przeciwko ks. Jankowskiemu. "Nie komentujemy tego typu informacji. Pojawienie się takich informacji powoduje jednak, że decyzja o przekazaniu sprawy ułatwi spokojne i rzeczowe jej rozpoznanie" - podkreślił Trynka. PAP dowiedziała się jednak nieoficjalnie ze źródeł związanych z organami ścigania, że to właśnie osoba zastępcy prokuratora okręgowego w Gdańsku była jednym z głównych powodów przeniesienia postępowania do Elbląga. Odnosząc się do informacji gazety na temat opieszałości odnośnie terminu wszczęcia postępowania przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku Trynka powiedział, że PA nie miała do przebiegu postępowania żadnych zastrzeżeń. Według "GW", materiały z informacją o podejrzeniach matki 16- letniego Sławomira R., że proboszcz kościoła św. Brygidy molestował seksualnie jej syna wysłane zostały z sądu do prokuratury 16 lipca. Prokuratura wszczęła śledztwo dopiero 10 dni później i, zdaniem "GW", w tym czasie miało dojść do wykasowania części danych z twardego dysku komputera plebanii. Nie wiem jak pod względem merytorycznym przebiegało śledztwo, ale biorąc pod uwagę obieg dokumentacji nie był to długi okres - podkreślił rzecznik. O domniemanym molestowaniu seksualnym 16-letniego obecnie Sławomira R. z Gdańska powiadomił gdańską prokuraturę miejscowy sąd rodzinny. Od 26 lipca prokuratura ta prowadziła postępowanie w tej sprawie. Jednak szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek dopiero po dwóch tygodniach potwierdził nieoficjalne wcześniejsze informacje mediów, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy. Śledztwo cały czas jest prowadzone w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Prokuratura Okręgowa w Elblągu, która teraz zajmie się sprawą domniemanego molestowania chłopaka bada już, czy podczas tego śledztwa gdańscy prokuratorzy i policjanci nie ujawniali informacji mediom. Postępowanie przygotowawcze wszczęto na wniosek pełnomocnika ks. prałata. Na razie nie wiadomo jak długo prokuratura w Elblągu będzie prowadziła postępowanie ws. molestowania. Dotychczas biegły nie wydał opinii dotyczącej tego, czy wykasowano coś z twardych dysków zabezpieczonych na plebanii podczas jej przeszukania pod koniec lipca. Planowane są przesłuchania kolejnych świadków. wiadomosci.wp.pl/wid,5644783,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Niedotykalny prałat IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.08.04, 08:00 Episkopat nie widzi potrzeby wypowiadania się w sprawie ks. Henryka Jankowskiego - informuje rzecznik episkopatu ks. dr Józef Kloch. Zachęcony brakiem reakcji prałat rusza do przeciwuderzenia zrównując swój prywatny interes z dobrem całego państwa i Kościoła. Związani z nim politycy LPR przedstawili księdza do nagrody Zasłużonego dla Województwa Pomorskiego. - Na ten temat wypowiada się abp Tadeusz Gocłowski (metropolita gdański - przyp. red.). I to jest prawidłowy kierunek. Zwracam uwagę, że ks. Jankowski jest kapłanem archidiecezji gdańskiej, a nie całego Kościoła. Wobec tego władzę nad nim sprawuje abp Gocłowski - tłumaczy nam ks. Kloch. - Nie ma tu potrzeby uderzać w wielki dzwon - dodaje. Próbuje przekonać, że Konferencja Episkopatu nie jest formalnym zwierzchnikiem biskupów diecezjalnych odpowiedzialnych jedynie przed papieżem. Według rzecznika episkopatu, arcybiskup "radzi sobie świetnie z mediami". Jankowski tymczasem twierdzi, że wymienianie jego nazwiska w kontekście prowadzonego śledztwa w sprawie molestowania seksualnego nieletniego to "kolejny atak na Kościół, na wiarę, na ludzi wierzących. Atak perfidny, szatański i bolesny w swej metodzie, siejący w sercach zwątpienie we wszechmoc Bożą, obliczony na zniszczenie zaufania i autorytetu duszpasterzy i co za tym idzie całego Kościoła". - To jego opinia - ucina ks. Kloch pytany przez nas, w jaki sposób Kościół zareaguje na poglądy wygłaszane przez prałata. Czy antysemickie wypowiedzi Jankowskiego nie szkodzą całemu Kościołowi? - Abp Gocłowski na pewno sobie ze wszystkim poradzi - uważa Kloch. Także zdaniem ks. Adama Bonieckiego, redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego", Kościół poradzi sobie z Jankowskim. - Kościół nie jest organizacją partyjną i ma inne środki niż dyscyplina partyjna. Metody dyscypliny kościelnej są nieco inne - tłumaczy ks. Boniecki. - Z człowiekiem postępuje się w duchu miłości chrześcijańskiej i za to się potem płaci. Nie ma bowiem takiego dobrego uczynku, który by się potem na człowieku nie zemścił - dodaje. A jednak mści się w sposób wyjątkowy, ponieważ prałat potrafi wykorzystać brak błyskawicznej reakcji struktur Kościoła. Ogłosił, że rozpętano przeciwko niemu kampanię w ramach ogólnoświatowej kampanii walki z katolicyzmem. Jankowski sugerował, że cała sprawa jest zemstą za sprzeciwianie się wejściu Polski do UE. - Przypuszcza się frontalny atak na ostatni bastion katolicyzmu w Europie, na Polskę - grzmiał prałat z ambony na początku sierpnia br. Na falach Radia Maryja mówił natomiast o spisku Niemców gotowych poniżyć każdego, kto sprzeciwia się roszczeniom tzw. wypędzonych. Jankowskiego wsparli wczoraj bliscy mu politycy LPR, którzy przedstawili go do nagrody Zasłużonego dla Województwa Pomorskiego. Wiceprzewodniczący sejmiku pomorskiego Jacek Kurski (LPR) uważa, że prałat powinien dostać nagrodę chociażby w ramach zadośćuczynienia za stanie się "ofiarą dosyć ostrej nagonki i fałszywych oskarżeń". Dzień wcześniej - w niedzielę - księdza wzięli w obronę duchowni-wykładowcy KUL-u. Podczas mszy atakowali z ambony media za pisanie o tym, co działo się w ostatnich latach na plebanii. Przez moment wydawało się, że abp Gocłowski przywoła prałata do porządku. Ujawnił dziennikarzom, że prosił Jankowskiego o "wyciągnięcie wniosków z tego, co się dzieje". Do prasy przedostały się też przecieki, jakoby wzburzony postępowaniem prałata Gocłowski chciał ostatecznie się z nim rozprawić i odebrać mu parafię. Metropolita gdański nie zaprzeczał tym informacjom. Ks. Boniecki uważa, iż usunięcie Jankowskiego z urzędu byłoby czynem ostatecznym i drastycznym. Jego zdaniem, z Jankowskim prowadzone są najprawdopodobniej poufne rozmowy nad rozwiązaniem konfliktu. Opinia publiczna nie musi nawet o tym wiedzieć. - Często przełożeni kościelni są w sytuacji, kiedy nie mogą wszystkiego ujawnić - przekonuje ks. Boniecki. Czy jednak zwykli wierni nie odbiorą takiej metody postępowania jako sygnału słabości Kościoła? - Trudno. Takie jest życie Kościoła - mówi naczelny "Tygodnika Powszechnego". - Hierarchia kościelna nie boi się ks. Jankowskiego i ks. Rydzyka. Boi się natomiast zranienia ludzi, którzy w dobrej wierze zaufali im - dodaje. * * * Metropolita lubelski abp Józef Życiński wypowiadając się niedawno na temat poprawki Senatu do ustawy zdrowotnej zobowiązującej księży do opłacania składki zdrowotnej, stwierdził, że osobiście współczuje Markowi Belce, a cała sytuacja "jest kłopotliwa dla premiera i rządu". Teraz to my współczujemy Życińskiemu, bo ofensywa ksenofobii, antysemityzmu i szowinizmu płynąca z ośrodka skupionego wokół Tadeusza Rydzyka i Henryka Jankowskiego jest kłopotliwa dla prymasa i episkopatu. (WIT) www.trybuna.com.pl/200408/d.htm?id=2403 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Owacja w bazylice IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.08.04, 08:02 Szukają sensacji, kolejnego haka, gotowi wypaczyć każdą myśl, gotowi skłamać i zmanipulować, byle załapać się na parę złotych wierszówki czy swoje 30 sekund w telewizji - tak przywitał na niedzielnej sumie swoich "nieprzyjaciół" prałat Henryk Jankowski. W tym czasie przy wejściu do bazyliki św. Brygidy zbierano podpisy pod protestem, który grupa pomorskich parlamentarzystów złożyła na ręce ministra sprawiedliwości. Domagają się oni ukarania mediów opisujących sprawę oskarżeń wysuwanych przeciw prałatowi Jankowskiemu. - Mamy już około tysiąca podpisów - mówiła obecna na mszy poseł Gertruda Szumska (LPR). - Nie można uderzać w patriotyzm. A tym bardziej w tak zasłużonego człowieka. My to odbieramy jako uderzenie w Kościół katolicki. Jeszcze przed rozpoczęciem nabożeństwa bazylika św. Brygidy była pełna ludzi - przeważnie starszych. "Rozgrzewająca" ich orkiestra dęta zaczęła od Marszu Legionów. Były radny gdański Ryszard Śnieżko zapraszał do kawiarni - to już po mszy - w celu omówienia dalszych działań obrońców prałata, m. in. zorganizowania manifestacji pod redakcjami "Dziennika" i "Gazety Wyborczej". Sama msza zaczęła się od oklasków, które rozległy się, gdy prałat stanął za ołtarzem. W swoich pierwszych słowach zaatakował "Dziennik". Dostało nam się za to, że kilkadziesiąt minut wcześniej nasz reporter rozmawiał z jednym z ministrantów z parafii św. Brygidy. W czasie mszy prałat ani razu nie mówił o swojej osobie. Brawa rozlegały się często, np. kiedy mówił o wolności... - Musimy poszerzać przestrzeń wolności - tłumaczył z ambony. - (...) Nie tej wolności widzianej z Brukseli czy Tel Awiwu, pozbawionej Boga, pozbawionej godności, pozbawionej ojczyzny! Nie tej wolności, w której każdemu wolno pisać i publikować bzdury! Nie tej wolności, w której bezkarnie opluwa się i niszczy człowieka! ...albo kiedy zdiagnozował strukturę polskich mediów: - Niektóre media i dziennikarze (...) kalają się kłamstwem, oszustwem i brudnymi insynuacjami, działając często na polecenie swoich redaktorów naczelnych, którzy wykonują polecenia najczęściej niepolskich właścicieli! - grzmiał kapłan. - Realizowany jest program niszczenia wszystkiego co polskie, niszczenia autorytetów, niszczenia Kościoła i księży, którzy być może jako jedyni wskazują na wynaradowianie polskiego społeczeństwa. Prałat apelował do kontynuowania walki o Polskę, przypominając, że "musimy być narodem, który będzie pouczał zgniły Zachód i Wschód". Wychodzącego z bazyliki prałata żegnała orkiestra dęta. Nie wiedzieć czemu, grała stary przebój grupy Europe pt. "Final Countdown" ("Ostateczne odliczanie"). Mimo to ludzie zebrani na dziedzińcu podnosili ręce w geście zwycięstwa. (Piotr Kławsiuć) wiadomosci.wp.pl/wid,5639221,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Prymas Glemp o ks. Jankowskim IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.08.04, 12:59 Dziennikarze pytali obecnego wczoraj na Jasnej Górze prymasa Józefa Glempa o ks. Henryka Jankowskiego: - Przysparza sobie wrogów bogactwem, wystawnym trybem życia, ale on taki jest. Jednocześnie wiele rozdaje potrzebującym. Wielu opryszków jest uniewinnianych z powodu małej szkodliwości czynu, więc taką samą miarę należy zastosować i w tym przypadku. Śledztwa prowadzonego przez prokuraturę prymas nie chciał komentować. Za to przyznał, że metropolita gdański abp. Gocłowski ma powody, by dążyć do odsunięcia księdza Jankowskiego z parafii. (ds 25-08-2004) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2250139.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed "GW" o sprawie ks. Jankowskiego: Struktury słonia IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.08.04, 13:43 "Gazeta Wyborcza": Sprawa ks. Henryka Jankowskiego nasuwa różne pytania. Także o strukturę Kościoła rzymskokatolickiego: czy jeśli miejscowy zwierzchnik - metropolita gdański - nie może sobie poradzić z podlegającym mu duchownym, to czy nie może go w tym wspomóc, jako instytucja nadrzędna, Episkopat Polski? - pyta publicysta "Gazety Wyborczej" Jan Turnau. Co tydzień z grubsza połowa Polaków słucha, co księża mają do powiedzenia od ołtarza, a ogromna większość młodzieży i dzieci słucha katechetów dwa razy w tygodniu. Któż inny ma tak duże audytorium? - zastanawia się publicysta "Gazety Wyborczej". Zaprawdę słuszne jest porównanie tego Kościoła polskiego do słonia, przy którym myszkami są nie tylko inne wspólnoty religijne, ale i mnogość innych ideowych nadawców. Pytam jednak również, która polska organizacja ma tak małą, proporcjonalnie, wiedzę społeczną na swój temat. Gdy się okazało, że Prymas przestał być przewodniczącym Episkopatu, zapanowało zamieszanie myślowe. Erudycja eklezjalna Polaka-katolika jest znikoma - uważa publicysta "Gazety Wyborczej". info.onet.pl/971752,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Prałat idzie w zaparte i nie ustąpi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.08.04, 14:09 Nie ustąpię, będę trwał i nie oszukam narodu - powiedział podczas niedzielnej mszy w bazylice św. Brygidy jej proboszcz, ks. prałat Henryk Jankowski. - Od 1970-tego roku tu byłem i pozostanę - powiedział po mszy dziennikarzom, proszony o skomentowanie słów wypowiedzianych w kościele. Zapytany, co będzie jeśli metropolita gdański abp. Tadeusz Gocłowski odwoła go z funkcji proboszcza odpowiedział: - Arcybiskup musi mieć powody, a ja pracuję normalnie. A to, że arcybiskupowi przeszkadzają media, nie interesuje mnie to. Ks. Jankowski stwierdził, że metropolita nie namawiał go do rezygnacji z kierowania parafią. fakty.interia.pl/news?inf=537677 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Nowy Jaguar prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.08.04, 20:16 Wystawny tryb życia prałata Henryka Jankowskiego (68 lat) dramatycznie rozmija się z tym, co mówił Chrystus, a także tym, co sam prałat głosi z ambony. Z niej to Jankowski potępia pokrzywdzonych przez brutalny kapitalizm, a po kazaniu... wybiera sobie następny samochód. Tym razem Jagura - donosi "Fakt". Od ośmiu dni ksiądz prałat jeździ nowym autem. To piekny czarny Jaguar. Ma bydgoskie numery rejestracyjne. Zapewne stąd wzięły się plotki, że samochód jest darem od wiernej słuchaczki Radia Maryja. Spróbowaliśmy skontaktować się z nią. Okazało się, że limuzyna jest zarejestrowana na mieszkankę Bydgoszczy. Ale ta nie jest zwolenniczką księdza prałata. Samochód sprzedała już w grudniu ubiegłego roku salonowi samochodowemu w Gdyni. Auto trafiło do komisu - informuje "Fakt". "Dlatego, że auto jest w komisie nie zostało przerejestrowane. Właśnie podpisaliśmy umowę użyczenia z kierowcą prałata Jankowskiego. Ksiądz chce kupić Jagura. Teraz testuje go" - wyjaśnia dyrektor salonu z Gdyni. Jeśli limuzyna przypadnie do gustu prałatowi, przyjdzie mu za nią zapłacić 129 tysięcy złotych - ujawnia "Fakt".(aka) wiadomosci.wp.pl/kat,18011,wid,5653726,prasaWiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Zsyłka prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.08.04, 17:21 Ksiądz prałat Henryk Jankowski będzie kapelanem w Centrum Ekumenicznym Sióstr Brygidek w Gdańsku, proboszczem małej parafii na prowincji lub wyjedzie do Niemiec na leczenie - pisze "Super Express". Środowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że według planów kurii, ksiądz Jankowski miałby złożyć urząd i zaszyć się w Centrum Ekumenicznym Sióstr Brygidek w Gdańsku, które sam wymyślił i zbudował. Prałat - jak podkreśla "Super Express" - może też trafić do malutkiej parafii poza Trójmiastem. Albo też wyjechać do Niemiec na leczenie. Nie jest tajemnicą, że ksiądz prałat Jankowski ma poważne kłopoty ze zdrowiem, m.in. ma cukrzycę i kłopot z krążeniem. Dyskusja o losie prałata trwa w gdańskiej kurii już kilka tygodni. Od 27 lipca gdańska Prokuratura Okręgowa prowadzi śledztwo w sprawie molestowania seksualnego. (PAP) wiadomosci.wp.pl/wid,5617003,prasaWiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Czy koniec prałata? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.09.04, 23:45 Śledztwo w sprawie pedofilii zmierza do umorzenia. Arcybiskup traktuje księdza z dystansem. Szesnastoletni Sławek powinien uczestniczyć w środę w inauguracji roku szkolnego w Zespole Szkół Łączności w Gdańsku. W czerwcu nie otrzymał promocji ze względu na dużą liczbę nieusprawiedliwionych nieobecności. Teraz powinien powtarzać III klasę gimnazjum. Do szkoły nie przyszedł, choć dzień wcześniej widziano go w Gdańsku. - Nie kontaktuje się z nami, nie wiemy co robić - mówi matka Maria R. - Skąd ma pieniądze na utrzymanie, kto mu pomaga? Wszyscy interesują się księdzem Jankowskim, jakby zapomnieli, że to dziecko jest tutaj ofiarą. Znikąd pomocy. Nawet rodzina się od nas odwróciła, chyba dlatego, że odważyłam się wystąpić przeciw księdzu. Dla nich nieważne, że odbierał mi syna. Jeśli słyszę jakieś słowa otuchy, to tylko od znajomych i sąsiadów. - To dramatyczna sytuacja - ocenia nauczyciel z Technikum Łączności w Gdańsku. - Myślę, że cała ta rodzina powinna jak najszybciej być otoczona fachową opieką. Nie tylko Sławek, ale też jego młodsza siostra, matka i ojciec. Oni wszyscy noszą teraz piętno. To normalna rodzina, tyle że biedna. Normalny, zadbany dom, choć skromny. Maria R. chce, by Sławka przymusowo leczono z uzależnienia narkotykowego. Jej zdaniem ks. Jankowski przez swoje dwuznaczne zachowania i podarunki pieniężne, idące w tysiące złotych, doprowadził do oderwania chłopca od rodziny. Chłopak wpadł w złe towarzystwo. Sąd Rodzinny w Gdańsku, który zajmuje się sprawą Sławka, nakazał przebadanie go przez psychologa. Chłopak nie stawił się w wyznaczonym na sierpień terminie. Na następne spotkanie - wrześniowe - ma być doprowadzony przez policję. - To był słaby uczeń, ale na pewno był dobrym dzieckiem, chętnym do pomocy i uśmiechniętym - dodaje nauczyciel. - Widziałem, jak ten uśmiech znika z jego twarzy i obawiam się, że w zarzutach matki może być dużo racji. "Gazeta" ustaliła, że Sławek wynajmuje pokój w jednej z wczasowych miejscowości na Kaszubach. Mieszka tam z bezrobotnym 22-letnim kolegą z Sierakowic. Za pobyt płacą 50 zł dziennie. Według naszych informacji śledztwo w sprawie domniemanej pedofilii na plebanii kościoła św. Brygidy będzie umorzone "z powodu braku znamion przestępstwa". W Gdańsku coraz głośniej mówi się, że mimo to abp Tadeusz Gocłowski odwoła ks. Jankowskiego ze św. Brygidy. (Roman Daszczyński 01-09-2004) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2263607.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Biskup nabrał wody w usta IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.09.04, 00:19 Arcybiskup Tadeusz Gocłowski (73 l.), metropolita gdański, unika deklaracji co do losu księdza Henryka Jankowskiego (68 l.). Prałat zapowiedział w niedzielę, że nikt go nie usunie z parafii św. Brygidy. Gdańsk W piątek napisaliśmy, że na początku września Gocłowski usunie Jankowskiego z parafii. Wystarczy do tego dekret podpisany przez arcybiskupa. - Prałat jest częścią Kościoła i musi być wierny swojemu biskupowi - twierdzi duchowny związany z kurią. Arcybiskup jednak nie chce komentować wystąpień podwładnego. Na pytanie, czy w najbliższym czasie podejmie decyzje dotyczące proboszcza bazyliki św. Brygidy odpowiedział: - To zbyt trudne pytanie. O oficjalne stanowisko w tej sprawie zapytaliśmy księdza Witolda Bocka, sekretarza prasowego metropolity gdańskiego. - Nie ma nic nowego, co mógłbym powiedzieć - odparł. Nasze informacje dotyczące zdymisjonowania prałata potwierdzają księża powiązani z kurią. - Wrzesień będzie trudnym okresem dla Kościoła na Pomorzu. Pod koniec lipca prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie molestowania nieletnich. Zeznania matki jednego z ministrantów wskazują na prałata Jankowskiego. Ten odpiera zarzuty. Przy okazji śledztwa na jaw wyszły bulwersujące zwyczaje panujące na plebanii u Jankowskiego. Sławek R. zeznał, że ministranci kupowali narkotyki, alkohol i sprowadzali za pieniądze prałata panienki z burdeli . www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=12&item=362 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Sprawa prałata: Opinia biegłego w prokuraturze IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.09.04, 13:20 Częściową opinię biegłego na temat twardych dysków zabezpieczonych w plebanii św. Brygidy w Gdańsku otrzymała Prokuratura Okręgowa w Elblągu. Prowadzi ona postępowanie w sprawie domniemanego molestowania byłego ministranta, którego miał dopuścić się proboszcz parafii ks. prałat Henryk Jankowski. "Mamy częściową opinię w tym zakresie" - potwierdził PAP w piątek szef Prokuratury Okręgowej w Elblągu Zbigniew Więckiewicz. Biegły bada, czy i jakie dane zostały usunięte z zabezpieczonych dysków. Więckiewicz, zasłaniając się dobrem postępowania, nie chciał ujawnić treści "częściowej" opinii specjalisty, która trafiła do prokuratury. Nie chciał też komentować doniesień pojawiających się od końca ubiegłego tygodnia w mediach o przewidywanym umorzeniu sprawy rzekomego molestowania ministranta z powodu braku dowodów. Na temat ewentualnego odwołania ks. prałata Jankowskiego z funkcji proboszcza bazyliki św. Brygidy nie chciał wypowiadać się metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski. Pytany przez PAP, czy w najbliższą niedzielę ks. Jankowski jako proboszcz odprawi mszę i wygłosi homilię stwierdził: "Jest proboszczem i sądzę, że odprawi mszę świętą i powie kazanie, jak każdy proboszcz". Gdańska prokuratura okręgowa pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie molestowania seksualnego nieletniego. O domniemanym wykorzystywaniu byłego ministranta, obecnie 16- letniego Sławomira R. z Gdańska powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek potwierdził, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Śledztwo prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Ponad tydzień temu zadecydowano o przeniesieniu postępowania do Prokuratury Okręgowej w Elblągu ze względu na dobro śledztwa oraz dla uniknięcia ewentualnych zarzutów o stronniczość wobec gdańskich prokuratorów. info.onet.pl/975017,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Arcybiskup Gocłowski pisze do prałata :-)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.09.04, 21:34 Cóż za odwaga :)) Metropolita gdański Tadeusz Gocłowski wezwał księdza Henryka Jankowskiego do ustąpienia z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy. "Rzeczpospolita" twierdzi, że arcybiskup wysłał list w sierpniu, miał go też przeczytać biskupom na Jasnej Górze. Już w połowie sierpnia informowaliśmy, że abp Gocłowski zdecydował się wysłać prałata na emeryturę. Arcybiskup potwierdził "Gazecie", że poważnie o tym myśli. Przy okazji śledztwa w sprawie pedofilii wyszło na jaw, że ks. Jankowski miał zły wpływ na nastoletnich ministrantów. Dawał im pieniądze, za które chłopcy kupowali alkohol i narkotyki. - Od czasu, gdy wybuchła sprawa ks. Jankowskiego, arcybiskup, oprócz normalnych rozmów z prałatem, formułuje swoje uwagi na piśmie i domaga się pisemnych odpowiedzi - mówi osoba znająca realia gdańskiej kurii. - To normalna procedura w Kościele, gdy trzeba zmierzyć się z trudna sprawą. Jak znam arcybiskupa, zanim sięgnie po prawo kanoniczne, wyczerpie wszystkie możliwości perswazji. Według "Rzeczpospolitej" arcybiskup informuje w liście prałata, że jeśli nie ustąpi, to podejmie kroki zgodne z kodeksem prawa kanonicznego. (m 06-09-2004) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2272296.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Tajemnicza odpowiedź ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.09.04, 23:19 Metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski nie chce ujawnić jaką odpowiedź otrzymał od księdza Henryka Jankowskiego na wystosowany według mediów w sierpniu list, w którym miał wezwać prałata do ustąpienia z funkcji proboszcza bazyliki św. Brygidy. Według poniedziałkowej "Rzeczpospolitej", arcybiskup w piśmie kierowanym do księdza miał dodatkowo napisać, że jeśli "prałat nie ustąpi sam, podejmie kroki zgodne z kodeksem prawa kanonicznego". Gazeta napisała, że decyzję uzasadnił zachowaniem ministrantów na plebanii, niszczeniem życia rodziny Sławomira R. Gocłowski pytany w kontekście tej publikacji, czy ks. Jankowski odpowiedział na pismo stwierdził: "Tak. Jesteśmy w korespondencji". Nie chciał ujawnić jednak co napisał prałat. "Ja to zachowuję dla siebie" - odparł Gocłowski. Arcybiskup pytany, kiedy zostaną podjęte jakieś decyzje wobec księdza, powiedział, nawiązując wcześniej do niuansów prawa kanonicznego: "Zobaczymy - życie trudne". Według "Rz", ks. Jankowski otrzymał od metropolity gdańskiego pismo 20 sierpnia. Tymczasem podczas nabożeństwa w bazylice św. Brygidy 29 sierpnia ks. Jankowski stwierdził, że nie ustąpi z funkcji proboszcza bazyliki. Dodawał, że jest tam od 1970 roku i pozostanie. Zapytany wówczas przez PAP, co będzie, jeśli metropolita odwoła go z funkcji proboszcza, prałat Jankowski powiedział: "Arcybiskup musi mieć powody, a ja pracuję normalnie. A to, że arcybiskupowi przeszkadzają media, nie interesuje mnie". Ks. Jankowski oświadczył też dziennikarzom, że metropolita nie namawiał go do rezygnacji z kierowania parafią. Gdańska Prokuratura Okręgowa pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie molestowania seksualnego nieletniego. O domniemanym wykorzystywaniu byłego ministranta, obecnie 16-letniego Sławomira R. z Gdańska, powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek potwierdził, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Śledztwo prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Prawie dwa tygodnie temu zadecydowano o przeniesieniu postępowania do Prokuratury Okręgowej w Elblągu ze względu na dobro śledztwa oraz dla uniknięcia ewentualnych zarzutów o stronniczość wobec gdańskich prokuratorów. info.onet.pl/975821,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ksiądz Jankowski: listy z kurii mnie nie obchodzą IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.09.04, 05:39 Ksiądz prałat Henryk Jankowski zaprzecza, by arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski zażądał od niego dymisji. Jeszcze w sierpniu napisaliśmy, że metropolita gdański chce dymisji ks. Jankowskiego. Tydzień temu "Rzeczpospolita" doniosła, że arcybiskup wysłał już do księdza list z żądaniem ustąpienia. Powód - demoralizacja nastoletnich ministrantów na plebanii św. Brygidy. - Czy arcybiskup wezwał księdza do ustąpienia z funkcji proboszcza św. Brygidy? - zapytaliśmy prałata po wczorajszej mszy. - Nie wezwał. - Czy napisał list z sugestią, by ksiądz ustąpił? - Nie napisał i nic mnie to nie obchodzi. - Czy ksiądz koresponduje z arcybiskupem? - Ja nie koresponduję. A o jakie listy pan pyta? Może o swoje listy miłosne? W lipcu matka byłego ministranta powiedziała w gdańskiej prokuraturze, że podejrzewa prałata o molestowanie seksualne syna. Śledczy jak dotąd nie zdobyli dowodów na pedofilię, ale na jaw wyszły dziwne stosunki, panujące na plebanii ks. Jankowskiego. Dawał nastolatkom duże kwoty pieniędzy, za które ci kupowali alkohol i narkotyki. Ministranci nocowali na plebanii, zwyczajem było tam całowanie chłopców przez księdza w usta "na pożegnanie". I właśnie z tych powodów arcybiskup Gocłowski postanowił odesłać prałata na emeryturę. Z naszych informacji wynika, że korespondencja arcybiskupa z prałatem trwa nieprzerwanie od lipca, jednak procedura dymisji ks. Jankowskiego formalnie się jeszcze nie rozpoczęła - metropolita gdański namawia księdza, by ten sam podał się do dymisji. Podczas wczorajszej mszy w św. Brygidzie ks. Jankowski znowu zaatakował dziennikarzy piszących o jego sprawie: - Od 1989 roku media zajmują się nieustannie propagandą antykościelną - powiedział w homilii, którą zakończył apelem do wiernych: - Błagam was, zmobilizujcie się do walki z Judeo! Apele duchownego są skuteczne. Jednym z organizatorów akcji obrony prałata jest były gdański radny ZChN Ryszard Śnieżko. - Demokratycznie przegłosowaliśmy hasła, pod którymi będziemy bronić księdza - powiedział nam wczoraj pod kościołem Śnieżko. - Są to: „ »Gazeta Wyborcza « antypolski szmatławiec” i „ »Dziennik Bałtycki « niemiecka gadzinówka”. Wcześniej w obronie ks. Jankowskiego występowali już działacze LPR i Samoobrony. (Marek Wąs 12-09-2004) miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2281621.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Kościelna infamia IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 03:07 Rozpocząłem właśnie procedurę odwołania księdza Henryka Jankowskiego z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy - mówi arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski. Decyzja zapadła na wczorajszym spotkaniu rady kapłańskiej i dziekanów diecezji gdańskiej. Powody: demoralizacja młodzieży i infamia, czyli utrata dobrego imienia. Odwołanie to reakcja metropolity na zachowanie prałata, który odmówił dobrowolnego przejścia na emeryturę. - Na dziś ksiądz Jankowski pozostaje ciągle proboszczem - zastrzegł we wczorajszej rozmowie z "Gazetą" arcybiskup. - Byliśmy cierpliwi tyle czasu, więc możemy jeszcze trochę poczekać. Arcybiskup już wcześniej wysłał do ks. Jankowskiego pierwszy dekret wzywający go do ustąpienia. Prałat publicznie zapowiedział, że nie ma takiego zamiaru. Taką też odpowiedź przesłał w liście arcybiskupowi. Już w lipcu do mediów przeciekły informacje zeznaniach 16-letniego dziś Sławomira R., kiedyś ministranta w św. Brygidzie. Chłopak powiedział w prokuraturze, że otrzymał od księdza kilkanaście tysięcy złotych, które wydawał m.in. na alkohol i narkotyki. Opowiedział, jak prałat całował go w usta, a on godził się na to, żeby dalej dostawać pieniądze. Teraz, zgodnie z prawem kanonicznym, metropolita zwoła specjalne kolegium, do którego zaprosi dwóch innych proboszczów ze swojej diecezji. Prawdopodobnie będą to infułat Stanisław Bogdanowicz i prałat Cezary Annusewicz. To najbardziej szanowani gdańscy duchowni, zarazem gospodarze dwóch największych gdańskich kościołów. Kolegium wysłucha argumentów ks. Jankowskiego za pozostaniem na probostwie - jeśli ten zechce je przedstawić. Jeśli kolegium podzieli poglądy abp. Gocłowskiego, prałat będzie musiał odejść - od drugiego dekretu arcybiskupa nie ma już odwołania. Ks. Jankowski - jako emeryt - zostanie najprawdopodobniej kapelanem gdańskich sióstr Brygidek, które wspierał przez 34-letni okres pracy. Ksiądz prałat był wczoraj nieosiągalny dla "Gazety". W ostatnią niedzielę powiedział nam, że nie ma nic do powiedzenia na temat swojej korespondencji z arcybiskupem. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2299981.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Początek końca ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 15:51 Rozpocząłem właśnie procedurę odwołania księdza Henryka Jankowskiego z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy - mówi arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski. Decyzja zapadła na wczorajszym spotkaniu rady kapłańskiej i dziekanów diecezji gdańskiej. Powody: demoralizacja młodzieży i infamia, czyli utrata dobrego imienia. Odwołanie to reakcja metropolity na zachowanie prałata, który odmówił dobrowolnego przejścia na emeryturę. - Na dziś ksiądz Jankowski pozostaje ciągle proboszczem - zastrzegł we wczorajszej rozmowie z "Gazetą" arcybiskup. - Byliśmy cierpliwi tyle czasu, więc możemy jeszcze trochę poczekać. Arcybiskup już wcześniej wysłał do ks. Jankowskiego pierwszy dekret wzywający go do ustąpienia. Prałat publicznie zapowiedział, że nie ma takiego zamiaru. Taką też odpowiedź przesłał w liście arcybiskupowi. Już w lipcu do mediów przeciekły informacje zeznaniach 16-letniego dziś Sławomira R., kiedyś ministranta w św. Brygidzie. Chłopak powiedział w prokuraturze, że otrzymał od księdza kilkanaście tysięcy złotych, które wydawał m.in. na alkohol i narkotyki. Opowiedział, jak prałat całował go w usta, a on godził się na to, żeby dalej dostawać pieniądze. Teraz, zgodnie z prawem kanonicznym, metropolita zwoła specjalne kolegium, do którego zaprosi dwóch innych proboszczów ze swojej diecezji. Prawdopodobnie będą to infułat Stanisław Bogdanowicz i prałat Cezary Annusewicz. To najbardziej szanowani gdańscy duchowni, zarazem gospodarze dwóch największych gdańskich kościołów. Kolegium wysłucha argumentów ks. Jankowskiego za pozostaniem na probostwie - jeśli ten zechce je przedstawić. Jeśli kolegium podzieli poglądy abp. Gocłowskiego, prałat będzie musiał odejść - od drugiego dekretu arcybiskupa nie ma już odwołania. Ks. Jankowski - jako emeryt - zostanie najprawdopodobniej kapelanem gdańskich sióstr Brygidek, które wspierał przez 34-letni okres pracy. Ksiądz prałat był wczoraj nieosiągalny dla "Gazety". W ostatnią niedzielę powiedział nam, że nie ma nic do powiedzenia na temat swojej korespondencji z arcybiskupem. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2299981.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Czy prałat się wstydzi? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 01:34 Prałat Jankowski zostanie prawdopodobnie skazany na emeryturę, co byłoby najstraszliwszą chyba karą dla człowieka owładniętego obsesją władzy, wierzącego przede wszystkim we własną świętą rację, świętą niemal w dosłownym tego słowa znaczeniu. Tylko wcale nie za pychę swoją duchowny odpowie, a prawdopodobnie za skandal obyczajowy. A że molestowanie seksualne raczej trudno sobie wyobrazić w jego wieku, prałat odejdzie zapewne w glorii bohatera, jako ten, którego posądzono tendencyjnie, niesprawiedliwie, a i zapewne politycznie. A przecież nie tego antagoniści księdza, w tym również ja – oczekiwaliśmy. Ja czekałem na jego wstyd, zwykły, ludzki wstyd, którego osoby duchowne powinny mieć pokłady nieskończone, aby nam, wiernym przykładem świecić. Wstydu nie będzie, będzie martyrologia. Zdejmijmy na chwilę z księdza purpurowe szaty, ordery i insygnia, ubierzmy go w zwykłe portki i sweter, siądźmy obok siedemdziesięcioletniego, dziarskiego staruszka na parkowej ławeczce i posłuchajmy, co nam powie. Pan Henio Jankowski opowie nam o spiskach, żydokomunie, swojej kombatanckiej przeszłości, wymachiwać będzie pięścią i wykrzykiwać buńczuczne hasła, a my z ironicznym uśmieszkiem politowania posłuchamy tylko tych pokrzyków, prosząc w duchu Pana Boga o świadomą, zdrową starość. Potraktujemy Pana Henia raczej ze współczuciem, nawet nie ze złością, bo starość ma swoje prawa i przywileje. Współczuć będziemy rodzinie Pana Henia, osobom opiekującym się nim, życzyć im będziemy cierpliwości i wyrozumienia, bo przekonywanie do swoich racji bezkompromisowego, zdeterminowanego w swej niemocy człowieka, nie miałoby sensu. Tak mogłoby to wyglądać, gdyby Pan Henio nie był księdzem. Niestety, pan Henio księdzem jest, i to księdzem proboszczem. Ma więc władzę, jego antysemicki, pełen wrogości bełkot jest zatem głosem katolickiego ludu, jego doroczne, skandaliczne Groby Pańskie są Prawdą ku opamiętaniu rządzących, jego polityczne kazania są słusznym wołaniem chrześcijańskiej większości, a na przepych i rozmach zasłużył jak nikt, obalając przecież ustrój i budując samodzielnie własny kościół, w którym może teraz robić, co zechce. Wstydu w Panu Henryku nie będzie już nigdy, bo zainfekowany jest wirusem władzy. Podobną butę znamy z innych polskich przypadków polityków których nazwiska wymieniać można by prawie bez końca, bo władza w naszym kraju zmienia się, jak w kalejdoskopie. Wystarczy odrobina decyzyjności, aby uwierzyć w siebie, w swoją nieomylność i wszechwiedzę, w misję i niemal nadczłowieczeństwo. Ci, o których głośno, którzy przemawiają na forum, których słuchamy, a i podziwiamy czasem – dziennikarz, minister, artysta i ksiądz – każdy z nich działa dla ogółu, dla dobra ogólnego w poczuciu pełnionej misji. Gdyby tak wszyscy Wielcy uczący nas i grzmiący na nas z trybun potrafili zdobyć się od czasu do czasu na refleksję, przypomnieć sobie, w jakim celu działają i po co ubiegali się o władzę, pewnie tzw. „dobro ogólne” nie dzieliło by się na dwa dobra – Ich oraz Nasze, tylko byłoby dobrem wspólnym. No, ale jako, że zdanie to zapachniało mocno komunizmem, poprzestanę tylko na apelu: bądźmy ostrożni Z Tymi, Co Mówią, Że Mają Rację. Oni bowiem, tak, jak ksiądz Henryk Jankowski, od wstydu się odzwyczaili. Irek Migowski wiadomosci.wp.pl/kat,28914,wid,5827132,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Tajemniczy świadek w sprawie prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 01:40 Pojawił się kolejny świadek w śledztwie prowadzonym przez elbląską prokuraturę w sprawie księdza Henryka Jankowskiego. Piotr J. trafił do redakcji "Gazety Poznańskiej", by opowiedzieć o swoich kontaktach z prałatem. Dlaczego zgłosił się do gazety? Jak twierdzi, mimo zgłoszenia chęci zeznań prokuraturze, nikt do tej pory z nim nie rozmawiał. 21-letni Piotr J. już 12 sierpnia wysłał do prokuratury zawiadomienie w sprawie dotyczącej ks. Henryka Jankowskiego. Twierdzi on, że bardzo dobrze zna księdza. Mężczyzna pochodzi z jednej z miejscowości pod Gdańskiem. Od kilku miesięcy mieszka w Poznaniu i tam pracuje. Ks. Jankowskiego zna - jak mówi - od prawie ośmiu lat. - Poznałem go, gdy miałem czternaście lat. Byłem wtedy na ucieczce z domu. Nie miałem, co ze sobą zrobić. Zbliżała się noc, więc poszedłem do parku. Tam pierwszy raz spotkałem księdza. Zaproponował nocleg i zawiózł mnie na plebanię - powiedział dziennikarzowi "Gazety Poznańskiej" Piotr J. Ostatni raz - jak twierdzi mężczyzna - był w odwiedzinach u ks. Jankowskiego w tym roku podczas Wielkanocy. - Pomagałem w przygotowaniu ministrantów do Triduum Paschalnego. Odjeżdżając, jak zawsze, dostałem od Henryka kopertę z pieniędzmi - wspomina. Kilka miesięcy temu (na długo przed wybuchem afery z księdzem Jankowskim w roli głównej) Piotr J. pojawił się również w redakcji ,Dziennika Bałtyckiego". Wtedy opowiadał nam o swoich rzekomych stosunkach homoseksualnych z jednym z gdańskich księży. J. skarżył się, że świadczył mu usługi seksualne, za co ksiądz, mimo obietnic, nie chciał mu płacić. O prałacie Jankowskim wspomniał wtedy, że jest jego dobrym znajomym. - Gdy zostałem zaproszony do Jankowskiego na śniadanie wielkanocne, na uroczystości pojawił się również ten mój ksiądz. Pokazałem go prałatowi i wtedy on ujawnił mi jego imię i zdradził, z której jest parafii - mówił nam Piotr J. Po uroczystości Piotr J. okradł księdza, za co potem skazano go na 1000 zł grzywny. - Musiałem odebrać swoje pieniądze. Potem tego żałowałem i się przyznałem - stwierdził J. Gdy światło dzienne ujrzały pierwsze artykuły opisujące bujne życie na plebanii ks. Jankowskiego, Piotr J. wysłał pierwszy list do gdańskiej prokuratury. Wobec braku reakcji prokuratury po dziesięciu dniach wysłał kolejne pismo. Dopiero wtedy doczekał się odpowiedzi. Beata Nowakowska z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformowała Piotra J. pismem z 30 sierpnia, że sprawę prowadzi już nie gdańska, lecz elbląska prokuratura i do niej powinien skierować pismo. Napisał więc do Elbląga, a w końcu, 14 września, wysłał skargę do Prokuratury Krajowej w Warszawie, opisując opieszałość prokuratury elbląskiej. W miniony weekend został wezwany właśnie do Prokuratury Krajowej, w związku ze swoim pismem. Dlaczego J. chce zeznawać w sprawie gdańskiego prałata? - Zbyt mocno mi to ciąży. Po prostu chcę mieć już z tym raz na zawsze spokój - mówi, zapewniając, że nie chodzi mu o pieniądze czy sławę. O tajemniczym świadku w sprawie domniemanego molestowania nieletnich przez gdańskiego prałata niewiele mówi Zbigniew Więckiewicz, szef Prokuratury Okręgowej w Elblągu, która pod koniec sierpnia przejęła śledztwo od swoich gdańskich kolegów. Zapytaliśmy wprost, czy osoba Piotra J. (podaliśmy pełne brzmienie jego nazwiska) przewija się w aktach. - To nazwisko nic mi nie mówi, ale rzeczywiście widziałem identyczne inicjały. Być może chodzi o tę samą osobę - stwierdził prokurator. Jak dodał Więckiewicz, "z tą osobą będą wykonywane czynności procesowe", co oznacza, że mężczyzna zostanie wkrótce przesłuchany. Czy jego zeznania okażą się druzgocące dla prałata, czy może zostaną uznane za wyssane z palca, dowiemy się najszybciej po wizycie Piotra J. w Elblągu. Wtorek, 28 września 2004r. Dziennik Bałtycki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Propozycja arcybiskupa dla ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 17:48 Zrzeczenie się probostwa parafii św. Brygidy zaproponował w czwartek księdzu Henrykowi Jankowskiemu arcybiskup Tadeusz Gocłowski w liście do kapłanów Achidiecezji Gdańskiej. Ks. Henryk Jankowski, fot. PAP "Nie sadzę, by miało się to stać na drodze administracyjnej dekretu biskupa, który jest odpowiedzialny za powierzony jego trosce Kościół Diecezjalny" - napisał arcybiskup. Jednocześnie abp Gocłowski proponuje ks. Jankowskiemu podjęcie pracy w Centrum Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku-Oliwie. Arcybiskup napisał, że ma nadzieję, iż jego propozycja zostanie przez ks. Jankowskiego przyjęta i będzie mógł on "ofiarnie pracować dla Kościoła i Ojczyzny". W rozmowie z dziennikarzami metropolita gdański podkreślił, że sytuacja w parafii świętej Brygidy ma wpływ na obraz Kościoła w całej Polsce. "List jest skierowany do kapłanów po to, żeby Kościół mógł nadal spokojnie pracować nie tylko w kościele św. Brygidy w Gdańsku, ale w całej Polsce. Jest 10 tys. parafii i wszystkie normalnie funkcjonują, dlaczego ta jedna ma być jakąś trybuną polityczną" - powiedział abp Gocłowski. Wyraził też nadzieję, że ksiądz prałat Henryk Jankowski sam odejdzie z probostwa w kościele św. Brygidy. Zapytany, co sądzi na temat wypowiedzi ks. Jankowskiego, który w jednej z niedzielnych homilii oświadczył, że nie odejdzie ze swej parafii, abp Gocłowski powiedział, że ks. Jankowski wyjaśnił mu, iż został źle zrozumiany: nie powiedział, że nie odchodzi, tylko że chce realizować swój program życiowy. Metropolita gdański dodał, że ten program życiowy można realizować nie tylko z ambony w parafii św. Brygidy. Abp Gocłowski podkreślił, że ambona ma łączyć ludzi wokół solidarności i miłości chrześcijańskiej "Kościelna ambona nie może stać się miejscem działań politycznych" - powiedział arcybiskup Gocłowski. Podkreślił również, odnosząc się do wystąpień prałata Jankowskiego, że kapłani nie powinni czuć się prorokami w tematyce politycznej czy gospodarczej. Arcybiskup opublikował list dotyczący problemów w archidiecezji związanych z postawą i działalnością prałata Henryka Jankowskiego. Oprócz uczynienia z ambony trybuny politycznej, zarzucił w nim również proboszczowi gdańskiej parafii doprowadzenie do podziałów w społeczności wiernych. "Wygłasza poglądy, które nie odzwierciedlają stosunku Kościoła do niektórych ważnych problemów istniejących w relacjach między ludźmi" - napisał arcybiskup Gocłowski, podkreślając, że rodzi to "klimat niechrześcijańskich reakcji w stosunku do ludzi". "Nigdy kapłan nie może dzielić społeczeństwa" - czytamy dalej w liście. Arcybiskup Gocłowski postawił ponadto księdzu Jankowskiemu zarzut zachowań wobec młodych, które "odbiegały i odbiegają od normalnego wpływu duszpasterza". Zaznaczył jednak równocześnie, że odrzuca zarzuty o rzekomym popełnieniu przestępstwa przez kapłana. "Duszpasterz nie może pozostawać pod zarzutem braku respektu dla rodziców, którzy wobec biskupa płaczą, że ich syn, pozostając w bliskich relacjach z kapłanem, ucieka z domu, otrzymuje od kapłana pieniądze, nad którymi oni nie mają żadnej kontroli, że ten syn zagrożony jest narkotykami, że nie chodzi do szkoły. Nikt, nawet św. Jan Bosko, nie może zabrać syna swoim rodzicom, chyba że byłaby taka decyzja sądu" - podkreślił abp Gocłowski. "Mimo mego upominania gospodarz plebanii (ks. Jankowski - PAP) nie zaprzestał przyjmować na plebanii chłopców, którzy nie są ministrantami (przynajmniej niektórzy), a ich sposób zachowania wyzwala niepokojące podejrzenia mediów" - napisał metropolita. info.onet.pl/987098,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Nie poddam się agresji kłamstwa IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 18:26 Kazanie księdza prałata Henryka Jankowskiego, wygłoszone w niedzielę, 26 września 2004 roku, podczas Mszy św. w bazylice św. Brygidy w Gdańsku Miłosierna dobroć Boża nigdy nie przestanie budować dróg zbawienia i otwierać ich na wolność każdego człowieka. To nadzieja ma zachęcać, aby w środowisku, w którym biskup pełni posługę, rozpoznawał znaki życia zdolne do pokonania szkodliwych, śmiercionośnych zalążków zła. Ta nadzieja wypełni serce biskupa współczuciem i sprawi, że pochyli się nad cierpieniem każdego człowieka, aby leczyć jego rany, zachowując zawsze nadzieję, że zagubiona owca może być odnaleziona. Biskup postępując jak ojciec, brat i przyjaciel każdego człowieka, będzie towarzyszył każdemu jako żywy obraz Chrystusa, naszej nadziei. Jan Paweł II, adhortacja "Pastores gregis" Umiłowani Bracia i Siostry w Chrystusie Panu! Dzisiejsze rozważania rozpocząłem fragmentem adhortacji papieskiej, którą biskupi otrzymali od Ojca Świętego rok temu, na 25-lecie jego pontyfikatu. Przytoczone tu słowa jak mało kiedy pasują do współczesności i skłaniają mnie do refleksji nad rzeczywistością. Są one jakby życzeniami, które chcielibyśmy skierować do naszych duszpasterzy, aby los naszego Narodu, los kapłanów i wszystkich współobywateli był dla nich treścią posługi, aby chcieli służyć bliźnim, tym, którzy złożyli swój los w ich ręce. Szczególnie dotyczy to właśnie kapłanów, którzy w dniu przyjmowania święceń ślubują swojemu biskupowi posłuszeństwo, jednocześnie ślubując wypełnianie swojej posługi wobec Boga i ludzi w duchu Ewangelii i nauki Kościoła świętego. Przychodzą jednak takie chwile, kiedy stajemy przed wewnętrznym dylematem, kiedy obraz, jaki maluje się przed naszymi oczami, skłania nas ku myślom, że nie jesteśmy w stanie wypełnić obu ślubów na raz! Pozostaje nam wtedy Bóg, wiara i modlitwa. Ufność swoją pokładam w Bogu, w Jego nieskończonej miłości i mądrości. Wielokrotnie w swoim życiu dokonywałem wyborów. Przypominam sobie październik 1983 roku, gdy ks. bp Bronisław Dąbrowski - ówczesny sekretarz Episkopatu Polski, ostrzegał mnie, że władze chcą, abym zniknął z Gdańska. W swojej notatce z rozmowy z generałem Czesławem Kiszczakiem w dniu 19 października 1983 roku ks. bp Dąbrowski napisał: "19.10.1983 r. minister spraw wewnętrznych Czesław Kiszczak skarżył się, że ks. Jankowski 'jest czupurny' i stwarza razem z ks. Popiełuszką 'trudności kierownictwu politycznemu', a takich księży 'winno oddawać się do kamedułów'. Episkopat... powinien nie tylko 'uspokoić', ale usunąć ich ze stanowisk!". Dziś zastanawiam się, czy historia zatoczyła aż tak wielkie koło, że chce się wypełnić swoisty "testament" komuny? Metoda niszczenia Kościoła Ewangelia i Kościół uczą nas, że trzeba zawsze wybrać drogę prawdy, sprawiedliwości i miłości bez odwlekania i bez paktowania! Bez lęku i strachu! Ona jedyna zapewnia wejście do królestwa Bożego! Znowu staję przed wyborem. Czy służyć Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i po prostu Wam wszystkim, ludowi Bożemu, czy poddać się presji wrogów, i wbrew prawdzie i sprawiedliwości zamilknąć i poddać się misternie knutej intrydze. Uważałem i uważam nadal, że jest poniżej mojej godności tłumaczenie się z bzdurnych insynuacji prasowych. Ale jeżeli te same insynuacje powtarza się jako argument w ważnych decyzjach i powiela się kłamstwo bez nawet odrobiny chęci sprawdzenia faktów, to muszę się odezwać i nazwać kłamstwo kłamstwem i draństwo draństwem! Nie jest mi obojętny los Ojczyzny, nie jest mi obojętny los Narodu Polskiego, choć dla wielu ta walka o godność i honor Polaka jest solą w oku. Nie raz zarzucano mi politykierstwo, nie raz mówiło się o mieszaniu się Kościoła do polityki, o rzekomym antysemityzmie i innych wymyślonych przywarach. Uczulam Was więc, moi mili, po raz kolejny. Moim, Waszym, każdego z nas obowiązkiem jest dbanie o prawdę, wskazywanie zła, wskazywanie na niemoralność i zagrożenia płynące z odrzucenia Boga i hołdowania materialistycznemu porządkowi świata. To właśnie jest największym zagrożeniem dla naszego społeczeństwa i Narodu! Lecz to się nie podoba! To właśnie powoduje, że uderzono inaczej, ze strony, od której najtrudniej się bronić. Przykre, że atak zaczyna przynosić skutki i wrogowie już zacierają ręce, licząc na zwycięstwo nad prawdą... Przykre, że także wśród kapłanów znaleźli się tacy, którzy świadomie i z premedytacją powielają kłamstwa i oszczerstwa, realizując zadanie zniszczenia i oplucia ks. Jankowskiego, bo przecież nie jest euroentuzjastą i śmie się upominać o Polskę! Opowiadają bzdury o rzekomym bogactwie, o demoralizacji i wymyślają bzdury, na które nie mają nawet cienia dowodu! A przecież łatwo zauważyć, że metoda na niszczenie Kościoła jest wszędzie ta sama! Pierwszym i podstawowym elementem ataku jest pozbawianie Kościoła funduszów, zwłaszcza na jakąkolwiek działalność publiczną i charytatywną, by nie miał wpływu na całe społeczeństwo. Robi się to głównie poprzez ogłaszanie rzekomych bogactw Kościoła i duchownych w kraju nędzy, oczernianie duchownych i - przytoczę tu za ks. prof. Czesławem Bartnikiem - "przedstawianie fałszywych sondaży o słabej religijności 'oświeconych' Polaków, o braku wiary w dogmaty u ogółu, o 'nierozumnej' religijności 'ciemnego ludu' i stała teza, że Radia Maryja słuchają tylko starzy, niewykształceni i ciemniacy. Merytorycznie atakuje się całą etykę ewangeliczną, przede wszystkim jednak szóste przykazanie, czystość seksualną, celibat, śluby, wstrzemięźliwość seksualną, opanowywanie namiętności, ascezę itp. Nie mówię już o stałej demoralizacji dzieci i młodzieży pod tym względem. Jednocześnie z drugiej strony rozpowszechnia się twierdzenia, że katolicy, zwłaszcza duchowni głoszący etykę ewangeliczną, są całkowitymi kłamcami, bo skrycie uprawiają pedofilię, homoseksualizm, wielką rozpustę i wszelkie zwyrodnienia. A świeckim narzucają w tym względzie nieludzkie zakazy. (...) Tu dopiero rozumiemy, dlaczego i nasi drapieżnicy wołają, by duchowni 'przyznali się' do takich różnych grzechów, co będzie świadczyło o mocy Kościoła i ich 'cnocie'. Jest to oczywiście logika perfidii. Media publiczne i niektóre środki pseudokatolickie są ściśle wprzęgnięte w rozbijanie duchowieństwa, niższego i wyższego. Forsuje się wszędzie osoby popierające przejście Kościoła na pozycje liberalne, przeciwne linii Prymasa Wyszyńskiego, a odsuwa się w cień duchownych w pełni prawowiernych i czujących Ojczyznę. Ogólnie zauważany jest fakt, że media publiczne chcą uśmiercić milczeniem księdza arcybiskupa Józefa Michalika, przewodniczącego Episkopatu Polski, ponieważ prowadzi politykę klasyczną, nie rozwala Kościoła i nie odrywa go od prostego ludu i od Narodu. Analogicznie zaczynają się ścierać dwa typy duszpasterzy, już nawet w seminariach duchownych: typ Prymasa Wyszyńskiego - mocnej wiary, z kultem Matki Bożej Królowej Polski i Chrystusa Króla, typ troszczący się o robotnika i chłopa, i prostego człowieka, kochającego także swoją Ojczyznę, oraz typ liberalny - relatywny w dogmatach i dyscyplinie kościelnej, antypatriotyczny, stroniący od polityki, a zajmujący się jedynie ubogimi, chorymi i ludźmi patologicznymi. Ci wszyscy 'modelarze' katolicyzmu bardzo się denerwują, kiedy ich zamysły są ujawniane i kiedy Kościół się broni: 'Nic się nie dzieje - wołają. - Jesteście tylko zaślepieni'. W sytuacji jednak terroryzmu medialnego znowu nie mamy władzy, która by zapewniła nam bezpieczeństwo i sprawiedliwość". Nie mogę milczeć Moi mili, wiem i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że znowu zostanę oskarżony o wykorzystywanie ambony, o nieposłuszeństwo i tak dalej... Ale całe swoje życie poświęciłem Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie, której los jest dla mnie najważniejszy. To z miłości do Polski, Narodu, ludzi, wśród których pracuję i żyję, podjąłem działalność prowadzoną w mrocznych latach osiemdziesiątych, wym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Nie poddam się agresji kłamstwa - c.d.2 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 18:30 W sytuacji jednak terroryzmu medialnego znowu nie mamy władzy, która by zapewniła nam bezpieczeństwo i sprawiedliwość". Nie mogę milczeć Moi mili, wiem i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że znowu zostanę oskarżony o wykorzystywanie ambony, o nieposłuszeństwo i tak dalej... Ale całe swoje życie poświęciłem Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie, której los jest dla mnie najważniejszy. To z miłości do Polski, Narodu, ludzi, wśród których pracuję i żyję, podjąłem działalność prowadzoną w mrocznych latach osiemdziesiątych, wymagającą nie tylko samozaparcia, odwagi, nieustannego czuwania, ale również gotowości spieszenia z pomocą tam, gdzie w mrokach kłamstwa czyniono Polakom zło. Tę działalność kontynuuję do dnia dzisiejszego z takim samym oddaniem, determinacją i ambicją, wypływającymi z mojej natury księdza i Polaka! Uważałem i uważam nadal, że nie mogę jako kapłan milczeć, gdy widzę zło, i nie wskazywać zagrożeń, jakie mogą płynąć z działań polityków, władzy, wrogów Polski i Kościoła! Moim obowiązkiem jest piętnować każdy przejaw odchodzenia od nauki Kościoła, tak w wymiarze ludzkim, jak również w wymiarze społecznym i narodowym! W ostatnich tygodniach, wybierając moment powszechnego oburzenia społeczności światowej na zjawisko pedofilii, które według mediów sterujących opinią z natury rzeczy przypisane jest kapłanom katolickim pielęgnującym celibat, we wszystkich środkach masowego przekazu w kraju i za granicą, w gazetach, radiu, telewizji, internecie ogłoszono mnie pedofilem, złoczyńcą, z którym dzielna, gdańska prokuratura niechybnie się rozprawi. Każdy inny, przytłoczony tak potworną potwarzą, pewnie usunąłby się w cień. Ja atak przetrwałem. Prokuratura po cichu wycofała się z głoszonego pomówienia i by rozmydlić sprawę własnej nieodpowiedzialności, skierowała ją do innej miejscowości, licząc na to, że może tak jak prokuratura w Elblągu rozprawiła się z ks. bp. Śliwińskim, tak samo rozprawi się z ks. Jankowskim. Z pomówień pedofilii narodził się nagle donośny zarzut antysemityzmu, odgrzewany po raz kolejny, który według polskiego prawa jest także karany. Ale i w tym przypadku prokuratura nie chce mnie ścigać. Dlaczego? Bo to wszystko jest nieprawda! Potem media ruszyły w kierunku rzekomej demoralizacji młodzieży i występków, jakie miałyby jakoby mieć miejsce na plebanii. Nie ma na to żadnych dowodów, więc teraz mówi się o utracie dobrego imienia i - co za tym idzie - niemożności kierowania parafią. Te argumenty powtarzane w ciągu ostatnich kilku dni mogą napawać mnie jedynie smutkiem i wskazują jednoznacznie na podstępny charakter uknutej intrygi. Następnym jej rozdziałem były wczorajsze publikacje prasowe, jakobym chciał zostać senatorem i odejść od Kościoła. Jak łatwo zauważyć, "sensacyjne" artykuły z pierwszych stron gazet napisali ci sami ludzie, którzy wcześniej donosili usłużnie o pedofilii, molestowaniu i innych swoich chorych wizjach. Dowodzi to jedynie tego, że w kłamstwie nie ma granic i każda, nawet największa bzdura zostanie opublikowana, aby tylko jątrzyć, dzielić i zasiać ziarno niezgody. Mówię publicznie, iż jako kapłan wybaczam i modlę się, ale jako grzeszny człowiek brzydzę się takimi ludźmi, pseudodziennikarzami i takimi mediami, które produkują takie kłamstwa! Ukochani, przez czterdzieści lat posługi kapłańskiej współuczestniczyłem w procesie społecznego dorastania kilku setek ministrantów i młodzieży. Wszystkich ich obdarzałem sercem i miłością. Wszyscy są teraz dobrymi obywatelami, a wielu z nich wspięło się wysoko na drabinie społecznej. Jednak tak jak różni są ludzie, tak różna jest młodzież, którą otoczyłem swą opieką. Nie wszyscy są ideałami. Ale to właśnie ci najtrudniejsi, ci najgorsi najbardziej potrzebują pomocy! Nie sztuka otoczyć się ułożonymi klakierami! Sztuką będzie pomóc tym, którzy zagubili się na swojej drodze życiowej, którzy mają problemy i nie potrafią sami sobie z nimi poradzić! Gdyby św. Jan Bosko żył w dzisiejszych czasach, też pewnie okrzyknięto by go pedofilem i rozwodzono się nad tym, że się zadaje z łobuzami i marginesem i przygarnia do Kościoła zdemoralizowaną młodzież... Nikt nie jest kryształowy, ale jeżeli jest choć cień szansy wyprowadzić młodego człowieka na właściwą drogę, to muszę z niej skorzystać! To nie ja demoralizuję młodzież, nikt mi nie może tego zarzucić! Nigdy nie pozwoliłem na urządzenie na plebanii jakichkolwiek libacji czy też picie alkoholu przez młodzież, co insynuowano w mediach! Nigdy nie tolerowałem u nikogo złego zachowania wobec rodziców, zachowania, które narusza kanony moralne czy etyczne, ani też nikt u mnie nie znajdował akceptacji dla swoich złych zachowań! Oskarżenia prasowe i insynuacje, na których opierają się takie zarzuty, pochodzą albo z chorej wyobraźni, albo z wypowiedzi osób, co do uczciwości i wiarygodności których można mieć wiele wątpliwości! Nigdy nie znalazł się nikt, kto powiedziałby, że był, widział, uczestniczył - bo nikogo takiego być nie może! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Nie poddam się agresji kłamstwa - c.d.3 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 18:31 Nie wolno ulec W mediach mówi się o rzekomym bogactwie, o odchodzeniu od cnoty ubóstwa i mówi się o ks. Jankowskim - biznesmenie. Po raz kolejny mogę z czystym sumieniem oświadczyć również, że nie posiadałem i nie posiadam żadnego majątku, nawet samochodu czy mieszkania, nie mówiąc o kontach, akcjach, obligacjach czy innych bogactwach! Czy to, że potrafię zorganizować przy pomocy życzliwych mi ludzi największe nawet przyjęcie, koncert czy nadać odpowiednią oprawę każdej uroczystości, ma być czymś złym? To, że są ludzie, którzy pomagają mi we wszystkim, co robię, widząc w tym działanie dla dobra Polski i Kościoła, to ma być coś złego? Nigdy nie akceptowałem "bylejakości" w tym, co robię, i się tego nie wstydzę. To nie jest kwestia manifestowania bogactwa, to raczej kwestia odbijania się od szarości i stereotypów, która być może kłuje w oczy, ale raczej tylko wrogów. Liczą się fakty i prawda, a nie wrogie artykuły prasowe. Wróg ma jeden cel. Zniszczyć osobę, autorytet kapłana, a co za tym idzie, uderzyć w Kościół i otworzyć furtkę dla następnych ataków. Jeśli ulegniemy - wygrali, i nie miejmy potem pretensji, że dzieło niszczenia będzie prowadzone dalej. Gdy raz rozłupie się skałę, monolit, wbijając klin, będzie wiadomo, że tędy droga i tak należy postępować w przyszłości! Dlatego prośmy Boga na kolanach, ze wszystkich sił i całego serca, aby tchnął mądrość w serca i otworzył oczy tym wszystkim, którzy chcą wydawać swe sądy o innych. "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni" - mówi Pismo Święte. A w innym miejscu mówi o tym, aby najpierw usunąć belkę z własnego oka, a potem szukać źdźbła u innych... Co się tyczy utraty dobrego imienia i "zamieszania wobec mojej osoby", to mogę tylko powiedzieć, że to nie ja tworzę to zamieszanie, to nie ja publicznie i poprzez "Gazetę Wyborczą" dochodzę do prawdy i to nie ja poddaję się nagonce, której cel był widoczny na samym początku. Dlatego też proszę Was wszystkich, Ukochani, o modlitwę. Ja ze swej drogi nie ustąpię, bo nie poddam się agresji kłamstwa, obłudy, zazdrości i nikczemności! Wiem, że jestem niewinny, i wiem, że nie ma i nie może być żadnego dowodu na kłamstwa i potwarze, którymi jestem obrzucany. Kłamstwo pozostanie kłamstwem, choćby powtarzało je tysiące dziennikarzy i w ślad za nimi powtarzali je ludzie choćby w jak najlepszej wierze! Ja nie mogę sprzeniewierzyć się prawdzie, nie mogę sprzeniewierzyć się Ewangelii i nie mogę sprzeniewierzyć się walce o Polskę, o sprawiedliwość, o los przyszłych pokoleń. Z tego mnie Bóg rozliczy i z tego, co uczyniłem, będę przed Nim odpowiadać! Wstępu do królestwa niebieskiego nie da się kupić jak wczasów, nie da się zagwarantować żadnym dekretem ani decyzją personalną. A tylko to się liczy i to jest nasz cel. Amen. Tytuł i nadtytuły pochodzą od redakcji. www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040930&id=my21.txt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Jankowski leci po ratunek do Papieża IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 07:17 Każdy kapłan może, a nawet powinien choć raz udać się z pielgrzymką do Stolicy Piotrowej - tak, nie kryjąc ironii, abp Tadeusz Gocłowski zareagował w czwartek wieczorem na nasz telefon z informacją, że ks. Henryk Jankowski właśnie wylądował w Rzymie. Na plebanii dowiedzieliśmy się, że prałat będzie zabiegał o audiencję u Papieża. W czwartek metropolita gdański publicznie zarzucił ks. Jankowskiemu demoralizację chłopców i sianie niezgody wśród Polaków. - Kapłan nie może dzielić społeczeństwa - napisał abp Tadeusz Gocłowski w liście otwartym i zarzucił ks. Jankowskiemu demoralizację chłopców. O przyczynach, dla których trzeba odwołać prałata, metropolita poinformował wczoraj w liście do kapłanów archidiecezji gdańskiej: "Duszpasterz nie może pozostawać pod zarzutem braku respektu dla rodziców, którzy wobec biskupa płaczą, że ich syn, pozostając w bliskich relacjach z kapłanem, ucieka z domu, otrzymuje od kapłana pieniądze, nad którymi oni nie mają żadnej kontroli, że ten syn zagrożony jest narkotykami, że nie chodzi do szkoły. (...) Wiem, że zachowanie młodych - tolerowane przez Księdza Proboszcza na plebanii - zdecydowanie odbiegało i odbiega od normalnego wpływu duszpasterza. Mimo mego upominania gospodarz plebanii nie zaprzestał przyjmować chłopców, którzy nie są ministrantami (przynajmniej niektórzy), a ich sposób zachowania wyzwala niepokojące podejrzenia mediów" - napisał metropolita. Abp. Gocłowski wypomina też prałatowi zaangażowanie w politykę: "Z ambony uczynił trybunę polityczną, wygłasza poglądy, które nie odzwierciedlają stosunku Kościoła do niektórych ważnych problemów, co wytwarza - może wbrew intencjom kaznodziei - klimat niechrześcijańskich reakcji w stosunku do ludzi. Nigdy kapłan nie może dzielić społeczeństwa." W tym samym liście metropolita gdański daje ks. Jankowskiemu szansę na dobrowolne zrzeczenie się probostwa. Wyraża nadzieję, że nie będzie musiał uciekać się do "administracyjnego dekretu". Proponuje prałatowi podjęcie pracy w Centrum Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku Oliwie. Prowadzone przez brygidki Centrum (kompleks hotelowo-konferencyjny) stworzył właśnie ks. Jankowski. Po odejściu z parafii mógłby zostać kapelanem oliwskich brygidek. Ksiądz, który wcześniej zapewniał wielokrotnie, że nie odejdzie z kościoła św. Brygidy, wczoraj nie odbierał telefonu. Rano wyleciał z Gdańska. Wieczorem TVN podał, że jest już w Rzymie. W obronę prałata zaangażował się Andrzeja Lepper, który na konferencji w gdańskiej Samoobronie stwierdził: - Nie chcemy się mieszać do prawa kanonicznego, ale robienie z odwołania księdza Jankowskiego pokazówki jest naszym zdaniem nie do przyjęcia. Przewodniczący Samoobrony deklarował swoje przywiązanie do kapłana, mówiąc, iż będzie go bronił, tak jak zawsze broni ludzi biednych. - A ksiądz Jankowski jest przecież człowiekiem biednym... - tu Lepper poszukał właściwego słowa - ... moralnie. Zawsze z ks. prałatem współpracowałem i współpracuję - zakończył. • W ub. tygodniu „Gazeta” poinformowała o wszczęciu przez arcybiskupa przewidzianej prawem kanonicznym procedury odwołania prałata. W niedzielę ks. Jankowski zaatakował metropolitę, mówiąc, że nie jest w stanie jednocześnie wypełniać ślubów posłuszeństwa wobec biskupa i wobec Boga. Arcybiskup odpowiedział: - Biskup w momencie święceń pyta kandydata na księdza: Czy przyrzekasz mnie i moim następcom cześć i posłuszeństwo? Ten odpowiada: „Przyrzekam”. Dopiero potem biskup może go wyświęcić. (Marek Wąs, Marek Osiecimski) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2317009.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ofensywa prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 07:56 Prałat Henryk Jankowski zapowiedział podczas niedzielnej mszy, że nie zrezygnuje z funkcji proboszcza w bazylice św. Brygidy. - Ja ze swej drogi nie ustąpię, bo nie poddam się agresji kłamstwa, obłudy, zazdrości, nikczemności. Wiem, że jestem niewinny, i wiem, że nie ma i nie może być żadnego dowodu na kłamstwa i potwarze, którymi jestem obrzucany - mówił w trakcie kazania. Wiernych poprosił o modlitwę. Na te słowa tłum zwolenników prałata, który po brzegi wypełnił bazylikę, zareagował burzą oklasków. Wiele osób podniosło ręce w geście solidarności z księdzem, krzyżując palce w charakterystyczną literę "V". - Nie mogę sprzeniewierzyć się walce o Polskę, o sprawiedliwość, o los przyszłych pokoleń - grzmiał z ambony ks. Jankowski. - Z tego mnie Bóg rozliczy i z tego co uczyniłem, będę przed Nim odpowiadać. Wstępu do Królestwa Niebieskiego nie da się kupić jak wczasów, nie da się zagwarantować żadnym dekretem ani decyzją personalną. Te ostatnie słowa odebrane zostały jako atak na arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, który kilka dni temu rozpoczął procedurę odwołania Jankowskiego. Takich tłumów w bazylice św. Brygidy nie widziano tu już dawno. Jednak można było się ich spodziewać. Po ostatniej decyzji arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, który wszczął procedurę odwołania ks. Jankowskiego z funkcji proboszcza (powodem miała być demoralizacja młodzieży oraz infamia, czyli utrata dobrego imienia), zwolennicy prałata zapowiadali, że licznie stawią się w kościele, aby bronić duchownego. Prałat bardzo szybko rozpoczął kazanie, na które wszyscy czekali z wyczuwalnym napięciem. - Wielokrotnie w swoim życiu dokonywałem wyborów. Przypominam sobie październik 1983 r., gdy ks. bp Bronisław Dąbrowski, ówczesny sekretarz Episkopatu Polski, ostrzegał mnie, że władze chcą, abym zniknął z Gdańska. Dziś zastanawiam się, czy historia zatoczyła aż tak wielkie koło, że chce się wypełnić swoisty "testament" komuny? - pytał Jankowski. Dalej dodał: - Znowu staję przed wyborem. Czy służyć Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i po prostu Wam wszystkim, ludowi Bożemu, czy poddać się presji wrogów i wbrew prawdzie i sprawiedliwości zamilknąć i poddać się misternie knutej intrydze. Jankowski podkreślał niemal co chwilę, że nie jest mu obojętny los Polski. - Nieraz zarzucano mi politykierstwo, nieraz mówiło się o mieszaniu Kościoła do polityki, o rzekomym antysemityzmie i innych wymyślonych przywarach - powiedział prałat. Zaraz też odniósł się do pomysłu wielu swoich zwolenników m.in. z otoczenia Radia Maryja oraz Komisji Międzyzakładowej "Solidarność" Stoczni Gdańskiej, którzy chcieliby poprzeć ewentualne kandydowanie Jankowskiego na senatora (pisaliśmy o tym w sobotnim wydaniu "Dziennika"). Prałat uznał to za spisek mediów. - Szkoda, że ksiądz tak to odebrał - powiedział nam jeden z pomysłodawców wspierania ewentualnej kariery politycznej Jankowskiego. - Myśleliśmy, że prałat podziękuje za to, że go doceniamy i wtedy np. zaprzeczy, aby miał kiedykolwiek stać się politykiem. W tym momencie jednak nas zrugał. No, trudno. Henryk Jankowski zaatakował nie tylko media, co czynił niemalże każdej niedzieli, ale też część duchowieństwa. - Przykre, że także wśród kapłanów znaleźli się tacy, którzy świadomie i z premedytacją powielają kłamstwa i oszczerstwa, realizując zadanie zniszczenia i oplucia ks. Jankowskiego, bo przecież nie jest euroentuzjastą i śmie się upominać o Polskę. Opowiadają bzdury o rzekomym bogactwie, o demoralizacji i wymyślają bzdury, na które nie mają cienia dowodu - niemal krzyczał prałat. Zdecydowanej większości osób zgromadzonych w bazylice wystąpienie Jankowskiego bardzo się podobało. - Nie można skazywać kogoś, komu nie udowodniło się winy. Nie ma przestępstwa, nie ma kary. Będziemy z całych sił wspierać prałata - powiedział po mszy Bogusław Duffek, przewodniczący Komitetu Obrony Polskości, Kościoła i ks. Prałata Henryka Jankowskiego. Sporo było jednak osób, które wychodziły z bazyliki bardzo zmieszane. - Nie wiem, co o tym sądzić - powiedziała starsza kobieta, którą zapytaliśmy o komentarz. - Trochę mi się nie podoba, że prałat w taki sposób atakuje księży i samego arcybiskupa. Czy rzeczywiście to wszystko to spisek? Sama nie wiem. Nie mogliśmy skontaktować się z arcybiskupem Gocłowskim. Inni przedstawiciele kurii nie chcieli komentować wypowiedzi ks. Jankowskiego. (Waldemar Ulanowski) wiadomosci.wp.pl/kat,12591,wid,5824339,prasaWiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Kto prześladuje Kościół IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 08:03 Ewa Czaczkowska komentuje w "Rzeczpospolitej" list arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego w sprawie odejścia z parafii świętej Brygidy księdza Henryka Jankowskiego, skierowany do księży archidiecezji gdańskiej. Arcybiskup poinformował w nim, że złożył księdzu Jankowskiemu propozycję, by "zrzekł się parafii świętej Brygidy i podjął pracę w Centrum Ekumenicznym". Zdecydowana reakcja arcybiskupa, mimo wcześniej podejmowanych prób, nastąpiła dopiero wówczas, gdy wybuchł skandal na dużą skalę. Dzieje się tak nie pierwszy raz. Podobnie było ze sprawą arcybiskupa Juliusza Paetza, następnie biskupa Andrzeja Śliwińskiego - czytamy w dzienniku. Skandale w Kościele są i będą, bo od duchownych o wiele więcej się wymaga, a święcenia przed ludzkimi słabościami nie chronią. Problem leży gdzie indziej, w przedłużaniu niezdrowych sytuacji. To niczego nie ratuje, a naraża na szwank autorytet całego Kościoła. Uczciwe stawianie sprawy pomaga być bardziej wiarygodnym. Można wyrażać tylko nadzieję, że w tym przypadku arcybiskupowi Gocłowskiemu nie zabraknie konsekwencji. Bo jak zauważył w liście do duchownych: "Nasze niewłaściwe zachowanie jest najgroźniejszą formą prześladowania Kościoła" - pisze Ewa Czaczkowska. (IAR) Więcej: www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041001/publicystyka/publicystyka_a_3.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Bunt księdza Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 08:08 Prałat Henryk Jankowski grozi wypowiedzeniem posłuszeństwa arcybiskupowi gdańskiemu Tadeuszowi Gocłowskiemu. W niedzielnej homilii stwierdził, że nie jest w stanie wypełnić naraz ślubów posłuszeństwa wobec biskupa i wobec Boga - Kapłani w dniu przyjmowania święceń ślubują swojemu biskupowi posłuszeństwo, jednocześnie ślubując wypełnianie swojej posługi wobec Boga (...). Przychodzą jednak takie chwile, kiedy stajemy przed wewnętrznym dylematem, kiedy obraz, jaki maluje się przed naszymi oczami, skłania nas ku myślom, że nie jesteśmy w stanie wypełnić obu ślubów naraz! - To odpowiedź ks. Jankowskiego na wszczętą w ubiegłym tygodniu przez abp. Gocłowskiego procedurę usunięcia prałata z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Blisko tysiąc wiernych co chwila przerywało kazanie gromkimi brawami. Aluzji do metropolity gdańskiego było w homilii więcej. - Przykre, że także wśród kapłanów znaleźli się tacy, którzy świadomie i z premedytacją powielają kłamstwa i oszczerstwa, realizując zadanie zniszczenia i oplucia księdza Jankowskiego - grzmiał prałat. - Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że znowu zostanę oskarżony o wykorzystywanie ambony, o nieposłuszeństwo i tak dalej (...). Prośmy Boga na kolanach, ze wszystkich sił i z całego serca, aby tchnął mądrość w serca i otworzył oczy tym wszystkim, którzy chcą wydawać swe sądy o innych. Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni, mówi Pismo Święte. A w innym miejscu mówi o tym, aby najpierw usunąć belkę z własnego oka, a potem szukać źdźbła u innych. Ostatnie zdanie to aluzja do kłopotów metropolity z archidiecezjalnym wydawnictwem Stella Maris, które według prokuratury było pralnią brudnych pieniędzy. Prałat zaprzeczył, by miał rozpocząć karierę polityczną senatora. O planach na przyszłość powiedział: - Ja ze swojej drogi nie ustąpię, bo nie poddam się agresji kłamstwa, obłudy, zazdrości i nikczemności! (...) Z tego mnie Bóg rozliczy (...) Wstępu do Królestwa Niebieskiego nie da się kupić jak wczasów, nie da się zagwarantować żadnym dekretem ani decyzją personalną. Na pierwszy list - dekret nakazujący Jankowskiemu ustąpienie abp Gocłowski dostał już od prałata odmowną odpowiedź. W tej sytuacji metropolita przystąpił do powołania specjalnej rady proboszczów, która, zgodnie z prawem kanonicznym, ma doradzić arcybiskupowi, co dalej z księdzem Jankowskim. Powodem odwołania miałyby być zarzuty o demoralizowanie nastoletnich ministrantów i utrata dobrego imienia. Na pytanie, czy treść kazania oznacza wypowiedzenie posłuszeństwa biskupowi, wyraźnie poruszony ks. Jankowski powiedział "Gazecie": - Wszystko jest w homilii, nic więcej nie mam do dodania. Po mszy ok. 200 wiernych wzięło udział w wiecu pod kościołem. Nie obyło się bez antysemickich ekscesów. "Gazeta" i Adam Michnik okazali się organizatorem żydowskiego spisku wymierzonego w kościół. Dostało się arcybiskupowi "Żydzińskiemu" [chodzi o abp. Józefa Życińskiego - red.], który krytykował prałata w mediach. Zgromadzeni przed kościołem domagali się też ustąpienia abp. Gocłowskiego, który "wydał wyrok na niewinnego człowieka". Ostatnie kłopoty prałata mówcy porównywali do drogi krzyżowej, śpiewali religijne i patriotyczne pieśni. Zwolennicy księdza umówili się na udział w manifestacji, która ma wyruszyć w przyszłą niedzielę spod kościoła św. Brygidy. Zagrozili, że jeżeli metropolita nie wstrzyma procedury odwołania prałata, będą pikietować siedzibę kurii w Gdańsku-Oliwie. Tymczasem własną pikietę zorganizowała w sobotę pod kościołem św. Brygidy... posłanka SLD Joanna Senyszyn. - Protestowaliśmy w milczeniu przeciwko pedofilii i deprawacji nieletnich, symbolem tych zwyczajów jest właśnie ksiądz Jankowski - mówi posłanka. Senyszyn i ok. 40 członków Antyklerykalnej Partii Postępu "Racja" starli się z kilkunastoma działaczami Młodzieży Wszechpolskiej. Skończyło się na wyzwiskach i rzucaniu jajkami. Dwóch członków MW dostało mandaty po 50 zł za zaśmiecanie miasta. (Marek Wąs, Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2305822.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ks. Jankowski jest człowiekiem przerażonym IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 14:51 Ksiądz Adam Boniecki powiedział, że ksiądz Henryk Jankowski, który odmawia zrzeczenia się probostwa gdańskiej parafii świętej Brygidy, stoi na z góry straconej pozycji. fot. TVN24 Redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" dodał, że wypowiedzi i działania prałata sprawiają wrażenie, że jest człowiekiem przerażonym, który stracił kontrolę nad emocjami. Ks. Adam Boniecki uważa, że list abpa Tadeusza Gocłowskiego do kapłanów diecezji gdańskiej, z wezwaniem ks. Henryka Jankowskiego do zrzeczenia się probostwa parafii św. Brygidy, tworzy pewne procedury, wzory postępowania, które w sytuacjach w Kościele polskim były do tej pory właściwie nieznane. W liście udostępnionym mediom w czwartek abp Gocłowski zaproponował ks. Jankowskiemu odejście z probostwa i podjęcie pracy w Centrum Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku. Napisał m.in., że prałat uczynił z ambony trybunę polityczną, tolerował także zachowanie młodych chłopców na plebanii, które zdecydowanie odbiegało i odbiega od normalnego wpływu duszpasterza. "Wydaje mi się, że to są takie ważne lekcje. Rozwiązanie takiego problemu jest bardzo powolne, z trudem, w mękach, z błędami, ale przeciera drogę sytuacjom, które może będą rozwiązywane sprawniej, szybciej i skuteczniej" - powiedział w piątek w radiowej Trójce ks. Boniecki list metropolity gdańskiego. Zdaniem ks. Bonieckiego, list ten jest bardzo dobrym wzorem, jak zmierzać do celu, który jest nieunikniony, a jednocześnie po chrześcijańsku, z miłością, dać szansę człowiekowi do końca, żeby wyszedł z pewnej sytuacji z honorem. Dodał, że list ten przyjął z pewnym podziwem. Według niego, z jednej strony stanowi on element procedury nieprzewidziany przez prawo kanoniczne. A z drugiej "w sposób bardzo wyważony i kulturalny właściwie mówi o co chodzi, nigdzie nie przekraczając tej granicy dyskrecji, taktu, rozróżnienia między podejrzeniem a oskarżeniem". Pytany, czy przebywający obecnie w Rzymie prałat Jankowski może ubiegać się o audiencję u Jana Pawła II, ks. Boniecki powiedział: "Nie sądzę. Papież ogromnie nie lubi wkraczać na teren kompetencji niższych organów. Tutaj jest pełna kompetencja biskupa miejscowego i mówiąc tak nieelegancko, papież tu nie ma nic do roboty". Zdaniem ks. Bonieckiego, finał sprawy proboszcza kościoła św. Brygidy może być dwojaki: odejdzie mówiąc, że jest niewinną ofiarą lub pozostanie uparty, powodując małą schizmę. "Sądzę, że kiedy przyjdzie dekret o odwołaniu, ks. Jankowski powie: »Amen. Koniec. Broniłem się jak mogłem. Jestem niewinną ofiarą. Odchodzę«. Mam nadzieję, że tyle rozsądku ludzkiego, nie tylko kapłańskiego w nim pozostało" - powiedział ks. Boniecki. Jako "skrajnie drugie rozwiązanie" wymienił sytuację, w której ks. Jankowski pozostanie uparty i "będziemy mieli do czynienia z jakąś taką małą schizmą, która powstanie, zrobi się wokół niej trochę szumu, a potem zwiędnie, uschnie". Według Kodeksu Prawa Kanonicznego, kary za nieopuszczenie stanowiska w przypadku odsunięcia z funkcji proboszcza przez arcybiskupa są takie: w pierwszej kolejności całkowita bądź częściowa suspensa, czyli odsunięcie od wykonywania obowiązków kapłańskich, takich jak odprawianie mszy czy spowiadanie. Drugim stopniem kar są tzw. interdykty, mogą one mieć charakter personalny lub lokalny. Wykluczają osobę lub grupę osób z uczestnictwa w życiu religijnym. Interdykty lokalne zakazują sprawowania kultu na danym obszarze. Najcięższą zaś karą jest ekskomunika, czyli wyłączenie ze wspólnoty Kościoła. info.onet.pl/987629,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: PRAŁAT BUDUJE MARKET 12.08.05, 18:24 Gość portalu: fret napisał(a): > Nasz ukochany Prałat postanowił wybudować market w którym będzie sprzedawane > jego wino, wyroby z bursztynu, oraz jego publikacje i pamiątki. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=27644961 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed "Rzeczpospolita" o liście arcybiskupa Gocłowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 14:54 Ewa Czaczkowska komentuje list arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego w sprawie odejścia z parafii świętej Brygidy księdza Henryka Jankowskiego, skierowany do księży archidiecezji gdańskiej. Arcybiskup poinformował w nim, że złożył księdzu Jankowskiemu propozycję, by "zrzekł się parafii świętej Brygidy i podjął pracę w Centrum Ekumenicznym". "Zdecydowana reakcja arcybiskupa, mimo wcześniej podejmowanych prób, nastąpiła dopiero wówczas, gdy wybuchł skandal na dużą skalę. Dzieje się tak nie pierwszy raz. Podobnie było ze sprawą arcybiskupa Juliusza Paetza, następnie biskupa Andrzeja Śliwińskiego" - czytamy w dzienniku. "Skandale w Kościele są i będą, bo od duchownych o wiele więcej się wymaga, a święcenia przed ludzkimi słabościami nie chronią. Problem leży gdzie indziej, w przedłużaniu niezdrowych sytuacji. To niczego nie ratuje, a naraża na szwank autorytet całego Kościoła. Uczciwe stawianie sprawy pomaga być bardziej wiarygodnym. Można wyrażać tylko nadzieję, że w tym przypadku arcybiskupowi Gocłowskiemu nie zabraknie konsekwencji. Bo jak zauważył w liście do duchownych: »Nasze niewłaściwe zachowanie jest najgroźniejszą formą prześladowania Kościoła«" - pisze Ewa Czaczkowska w komentarzu "Kto prześladuje Kościół" w "Rzeczpospolitej". info.onet.pl/987538,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Obrońcy księdza Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 15:12 Obrońcy księdza Henryka Jankowskiego są zaskoczeni i oburzeni decyzją arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, który rozpoczął przygotowanie procedury usunięcia prałata z parafii św. Brygidy w Gdańsku. Zamierzają ostro protestować - pisze "Super Express". Ich zdaniem, arcybiskup Gocłowski złamał dane słowo, iż wszelkie decyzje będzie podejmował po zakończeniu postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Elblągu. Decyzje te uderzają w bastion polskości i Solidarności, jakim jest parafia św. Brygidy - oburza się Bogusław Duffek z Komitetu Obrony Polskości, Kościoła i księdza prałata Henryka Jankowskiego. "Super Express" informuje w korespondencji z Gdańska, że komitet zamierza wystosować "ostry protest" do arcybiskupa Gocłowskiego. Duffek zapewnia, że Na pewno będą dalsze akcje. Na kurię spadną gromy ze strony wiernych - ostrzega hierachę. Ksiądz Jankowski wczoraj nie był tak pewny siebie. Sam otworzył dziennikarzom drzwi swojej plebanii. Był wyciszony i wyraźnie smutny. Na pytanie, czy odejdzie z parafii, powiedział: Nie chcę o tym rozmawiać - relacjonuje "Super Express". (PAP) wiadomosci.wp.pl/kat,9916,wid,5810572,prasaWiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Posłuszeństwo biskupowi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 22:49 Ksiądz Henryk Jankowski z ambony uczynił trybunę polityczną, wygłasza opinie, które nie odzwierciedlają poglądów Kościoła - stwierdza w liście do kapłanów archidiecezji gdańskiej tamtejszy zwierzchnik arcybiskup metropolita Tadeusz Gocłowski Wydarzenia, które mają miejsce od kilku miesięcy w kościele gdańskim, rzutują na cały Kościół w Polsce. Dziękujemy Panu Bogu za wiarę, która jest faktem w życiu Polaków. Na tle sekularyzującej się Europy jesteśmy społeczeństwem, które w ogromnym procencie utożsamia się z życiem Kościoła. Ostatnie 26 lat, gdy Jan Paweł II - papież z rodu Polaków - służy Kościołowi, religijność Polaków nie tylko się utrzymuje, ale - jestem o tym przekonany - pogłębia się. Próby pokłócenia Oczywiście! Jesteśmy tylko ludźmi, mamy swoje słabości, ale też wiemy, że Miłosierdzie Boże jest największym przymiotem Boga Wszechmogącego [por. "Dzienniczek", 951 - chodzi o tekst św. Faustyny - red.] i dlatego Polacy korzystają często z sakramentu pokuty. Dziękujemy Panu Bogu za liczne powołania kapłańskie, których wzrost w tym roku odnotowaliśmy. Mając świadomość tego dobra, trzeba wszystko zrobić, by nie stracić czujności, bo zło zawsze nam zagraża, a metoda, którą nieprzyjaciel Boga często się posługuje, to próba rozbicia, poróżnienia, skłócenia uczniów Chrystusa. Odnotowujemy to już w czasach apostolskich. Należy też z niepokojem stwierdzić, że wykorzystuje się w tym celu próbę skłócenia biskupa z kapłanem. Mówimy w wyznaniu wiary "Wierzę w jeden, święty i apostolski Kościół". Kapłan tylko wówczas jest silnym ogniwem w strukturze Kościoła - Mistycznego Ciała Chrystusa - gdy pozostaje w jedności z biskupem i dlatego biskup w momencie jego święceń pyta kandydata: "Czy przyrzekasz mnie i moim następcom cześć i posłuszeństwo?". Ten odpowiada: "Przyrzekam". Dopiero potem może go biskup wyświęcić. Kapłani o tym pamiętają, bo wiedzą, że to jest warunek, by mogli oni być sługami Chrystusa i szafarzami Jego tajemnic. Mamy wolne państwo Czas, w którym żyjemy, wyjątkowo nas sprawdza. Mieliśmy doświadczenie z okresu państwa komunistycznego, gdy świątynia była jedyną przestrzenią wolności. Wiedzieliśmy jednak, że i wówczas trzeba było czuwać, by nie naruszyć strefy religijnej. Wielki Prymas Tysiąclecia prosił kapłanów, by tematów ściśle politycznych nie podejmowali. On - wielki Prymas - zajmował stanowisko, gdy to było potrzebne. Już w naszych czasach, na styku epok, Jan Paweł II mówił "do nas i za nas". Okazuje się, że niektórzy z rozpędu nie zauważyli, że żyjemy w czasach, gdy mamy wolne państwo, a w nim parlament z oficjalną opozycją i dlatego kapłani w kościele, a nawet w rozgłośni radiowej nie muszą i nie powinni być trybunami politycznymi. Niech robią to posłowie. Tymczasem posłowie, zamiast wykorzystać mądrze swą pozycję w parlamencie, piszą listy do biskupa, usiłując paraliżować jego autonomiczne uprawnienia w stosunku do decyzji personalnych. Kapłan nie może dzielić W tym kontekście warto przywołać sprawę księdza Henryka Jankowskiego. W liście do niego skierowanym napisałem o jego niewątpliwych wysiłkach zmierzających do służby ludziom pracy, jego uzgodnionej z biskupem posłudze w stosunku do przywódców związkowych w okresie stanu wojennego i po nim, jego ofiarnej pracy nad odbudową kościoła św. Brygidy. Ale u tego kapłana jakby czas się zatrzymał. Z ambony uczynił trybunę polityczną, wygłasza poglądy, które nie odzwierciedlają stosunku Kościoła do niektórych ważnych problemów istniejących w relacjach między ludźmi, co wytwarza - może wbrew intencjom kaznodziei - klimat niechrześcijańskich reakcji w stosunku do ludzi. Nigdy kapłan nie może dzielić społeczeństwa. Nie powinny tego czynić media, które też są zobowiązane do respektowania zasad etycznych. Kapłan nie może podniecać nastrojów, które kłócą się z modlitewną atmosferą Ludu Bożego w świątyni, wyzwalają emocje, które są negacją zgromadzenia liturgicznego. Ludzie zaciskają pięści „Solidarność” to wielkie osiągnięcie naszego polskiego społeczeństwa. Z jej idealizmu skorzystała cała Europa Środkowo-Wschodnia. Jej etos musi pozostać trwałym dobrem w wymiarach ogólnochrześcijańskich. Jan Paweł II mówił w Sopocie przed pięciu laty: „Słyszałem wtedy w Gdańsku od was: »nie ma wolności bez solidarności «”. Dziś wypada powiedzieć: „nie ma solidarności bez miłości”. Więcej, nie ma przyszłości człowieka i narodu bez miłości, która przebacza, choć nie zapomina, która jest wrażliwa na niedolę innych, która nie szuka swego, ale pragnie dobra dla drugich, tej miłości, która służy, zapomina o sobie i gotowa jest do wspaniałomyślnego dawania... Dzisiaj potrzeba światu i Polsce ludzi mocnych sercem, którzy w pokorze służą i miłują, błogosławią, a nie złorzeczą i błogosławieństwem ziemię zdobywają” (5 VI 1999, Sopot). Być może niektórzy ludzie, stojący pod amboną albo otwierający głośniki radiowe, chcą słuchać czegoś innego i niestety czasem słyszą, i wychodzą z kościoła, zaciskając pięści, zamiast wyciągać do innych otwartą ciepłą dłoń. Musimy to sobie spokojnie powiedzieć, i to w prawdzie; w prawdzie niemanipulowanej, niezakłamanej, nieposługującej się religijnymi sloganami popartymi skrajnym, czyli grzesznym, nacjonalizmem. Nasze niewłaściwe zachowanie jest najgroźniejszą formą prześladowania Kościoła. Na plebanii Do tego dochodzą jeszcze niepokojące zjawiska, obok których biskup nie może przechodzić obojętnie. Duszpasterz nie może pozostawać pod zarzutem braku respektu dla rodziców, którzy wobec biskupa płaczą, że ich syn, pozostając w bliskich relacjach z kapłanem, ucieka z domu, otrzymuje od kapłana pieniądze, nad którymi oni nie mają żadnej kontroli, że ten syn zagrożony jest narkotykami, że nie chodzi do szkoły. Nikt, nawet św. Jan Bosko, nie może zabrać syna swoim rodzicom, chyba że byłaby taka decyzja sądu. Zawsze odrzucałem zarzut o przestępczym zachowaniu księdza Henryka Jankowskiego podnoszony przez media, bo niczego nie udowodniono. Natomiast wiem, że zachowanie młodych - tolerowane przez księdza proboszcza Jankowskiego na plebanii - zdecydowanie odbiegało i odbiega od normalnego wpływu duszpasterza. Mimo mego upominania gospodarz plebanii nie zaprzestał przyjmować chłopców na plebanii, którzy nie są ministrantami (przynajmniej niektórzy), a ich sposób zachowania wyzwala niepokojące podejrzenia mediów. Atmosfera w kościele, atmosfera na plebanii - mimo uprzednich zasług tego znanego kapłana - wyczerpuje wszystkie znamiona treści kanonu 1740 i 1741, które polecają biskupowi podjęcie działań przewidzianych przez prawo. A treść ta jest następująca: "Gdy posługiwanie jakiegoś proboszcza, na skutek jakiejś przyczyny, nawet bez jego poważnej winy, staje się szkodliwe lub przynajmniej nieskuteczne, może on zostać usunięty z parafii przez biskupa diecezjalnego. Przyczyny, dla których proboszcz może być usunięty z parafii, zgodnie z przepisami prawa, są następujące: 1o sposób postępowania, który przynosi kościelnej wspólnocie poważną szkodę lub zamieszanie..." (kan. 1740-1741). W 190 parafiach Kościoła gdańskiego pracuje prawie siedmiuset kapłanów, którzy ofiarnie pracują i z niepokojem obserwują tę jedną parafię, która wcale nie odzwierciedla ich stylu życia i ich kapłańskiej apostolskiej pracy. Znam księdza proboszcza Henryka Jankowskiego od 43 lat. Byłem jego profesorem w Seminarium Gdańskim. Znam nie tylko jego ambicję, ale i miłość do Kościoła i jestem przekonany, że moja propozycja, by zrzekając się parafii św. Brygidy, podjął pracę w Centrum Ekumenicznym św. Brygidy, które zorganizował na prośbę i z polecenia Przełożonej Generalnej tego Zakonu Matki Tekli Famiglietti, zostanie przez niego przyjęta i będzie mógł ofiarnie pracować dla Kościoła i Ojczyzny. Nie sądzę, by miało się to stać na drodze administracyjn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Co w Rzymie robi prałat Jankowski? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.10.04, 09:19 Poprosił o audiencję u Papieża? Jest z wizytą w siedzibie zakonu sióstr brygidek? Uczestniczy w konferencji? A może jest na badaniach lekarskich? - spekulacje w mediach na temat tajemniczego wyjazdu prałata do Rzymu nie mają końca. A jaka jest prawda? - To po prostu dobrze brzmi: poleciał do Rzymu! Ale prawda jest taka, że na audiencję u Papieża nie ma szans - mówi ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" - Jan Paweł II nie cierpi wkraczać w kompetencje niższych organów. W siedzibie zakonu brygidek w stolicy Włoch, gdzie zazwyczaj zatrzymuje się ks. Jankowski, asystentka Tekli Famiglietti, przełożonej zakonu, nie chce powiedzieć, czy ksiądz przyjął już propozycję pracy w Centrum Ekumenicznym zakonu w Gdańsku. - Nie mogę o tym mówić. Jeszcze go u nas nie było. Wiele wskazuje, że choć swoim zwolennikom ks. Jankowski zasugerował, że jedzie interweniować u Papieża, to tak naprawdę chce odpocząć od zamieszania w Gdańsku, zwłaszcza że list arcybiskupa (czytaj obok) nie pozostawiał wątpliwości, że jak prałat nie odejdzie, zostanie odwołany dekretem. Ks. Jankowski wcześniej zapewniał wielokrotnie, że nie opuści kościoła św. Brygidy. W Rzymie nie przesądzał, jak się zachowa. - Powiem, jak będzie czas - odparł rzymskiemu korespondentowi TVN, który spotkał wczoraj go przed Papieskim Instytutem Polskim, w którym prałat nocuje. Zdaniem ks. Bonieckiego prałat stoi na straconej pozycji i bez względu na wszystko będzie musiał odejść z parafii. - Sprawia wrażenie przerażonego. Teraz powinien trochę ochłonąć i pomyśleć - mówi szef "Tygodnika Powszechnego". Ks. Jankowski tuż przed wyjazdem poprosił swoich zaufanych zwolenników, by pod jego nieobecność (wróci najwcześniej w poniedziałek) nie urządzać żadnych demonstracji. - Prałat poprosił mnie o to osobiście. W najbliższą niedzielę nie będzie więc żadnego wiecu - mówi Wojciech Podjacki, jeden z obrońców prałata. Ciężkie miesiące prałata Zamieszanie wokół prałata trwa już od lipca, kiedy wyszło, że prokuratura wyjaśnia, czy ksiądz mógł molestować seksualnie jednego z ministrantów. Choć śledztwo nie potwierdziło zarzutów, na jaw wyszły szczegóły z życia parafii - drogie prezenty, tolerowanie alkoholu wśród nieletnich itp. Pod wpływem tych informacji w sierpniu abp Tadeusz Gocłowski zdecydował się odwołać go z funkcji proboszcza, zwłaszcza że ten "podpadł" mu już wcześniej antysemickimi stwierdzeniami. W ostatnia środę biskup wystosował list do kapłanów z informacją o swoich intencjach wobec prałata - ma zrezygnować z parafii i podjąć pracę Centrum Ekumenicznym zakonu Brygidek. Dodał, iż jest przekonany, że obejdzie się bez dekretu w tej sprawie. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2318900.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Zwolennicy prałata atakują abp. Gocłowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 14:44 Na wiecu przed kościołem św. Brygidy znów zaatakowano metropolitę gdańskiego arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Ks. Jankowski, który obecnie przebywa w Rzymie, przekazał swoim zwolennikom, że będzie trwał i nie odejdzie. W czasie nadspodziewanie spokojnej mszy, jeszcze przed rozpoczęciem wiecu Wojciech Podjacki, szef Ligi Obrony Suwerenności, wyprosił spod kościoła Ryszarda Śnieżkę. Tydzień temu Śnieżko na wiecu obrażał metropolitę lubelskiego abp. Józefa Życińskiego - przekręcał jego nazwisko na "Żydziński". - Tego typu skandale nie są nam teraz potrzebne - tłumaczył Podjacki. - Prałat chce też, abyśmy się teraz trochę wyciszyli i nie wzbudzali niepotrzebnych kontrowersji. Chwilę później Podjacki sam zaatakował abp. Gocłowskiego. - Decyzja o odsunięciu prałata z parafii jest niegodziwa - mówił Podjacki, wywołując aplauz zgromadzonych osób. Ich radykalne nastroje można było wyczuć przez całe przedpołudnie. Grupka starszych osób obrzuciła obelgami korespondenta TVN w Gdańsku. - To żydowska telewizja. Odejdźcie stąd! - krzyczano do kamer. - Żądamy dymisji Gocłowskiego! Ludzi próbowali uspokajać umundurowani członkowie straży kościelnej św. Brygidy. - Trochę ciszej. Proszę iść do kościoła i się pomodlić - apelowali do wiernych. Niewiele to pomagało. Po kilku bezskutecznych próbach zakończenia wiecu kościelni się poddali. - Nie zrezygnujemy z walki o prałata. Jak będzie trzeba, to zorganizujemy pikiety pod siedzibą arcybiskupa - zadeklarował Bogusław Duffek, przewodniczący Komitetu Obrony Ks. Jankowskiego. Wśród zwolenników prałata dochodzi już jednak do pewnych konfliktów. - Po co oni tak gardłują? - mówił jeden ze stojących obok mężczyzn. - Gadają, co im ślina na język przyniesie, a potem obrywa za to prałat. Wstydziliby się. Pewnie szykują się do wyborów. Na zakończenie wiecu zgromadzeni podnieśli do góry ręce w geście wiktorii i zaczęli skandować: zwyciężymy! Konflikt wokół prałata zaognił się, gdy abp Gocłowski w zeszłym tygodniu oficjalnie zaproponował ks. Jankowskiemu odejście z parafii i podjęcie pracy w Centrum Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku. Zdaniem biskupa, mimo zasług w walce z komunizmem, postawa prałata w ostatnich latach szkodzi wizerunkowi Kościoła. (ms) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2320885.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Watykan: bezowocne starania ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 14:47 "Rzeczpospolita" pisze, że dotychczasowe zabiegi prałata Henryka Jankowskiego w Watykanie są nie tylko bezowocne, ale uświadomiły mu, że znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Dziennik przypomina, że prałat, do którego odwołania z parafii świętej Brygidy w Gdańsku dąży arcybiskup Tadeusz Gocłowski, kilka dni temu nieoczekiwanie poleciał do Rzymu, co komentowano jako próbę zyskania poparcia w kręgach watykańskich. Jednak jedno ze źródeł kościelnych dziennika mówi, że tak naprawdę dopiero w Watykanie prałat przekonał się, jak bardzo poważne jest jego położenie i że znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Gazeta dodaje, że również dobrze zorientowany obserwator Watykanu potwierdza, że wszelkie zabiegi księdza Jankowskiego - któremu udało się na przykład przy okazji jednej z uroczystości zetknąć z kardynałem Angelo Sodano, watykańskim sekretarzem stanu - są skazane na niepowodzenia. "Jest pewne grono księży sympatyzujących z prałatem, którzy uważają, że jest on prześladowany przez polskie media. Dzięki nim mógłby cudem zostać "wepchnięty" w jakąś kolejkę i znaleźć się na odległość słowa z papieżem. Ale na tym wszystko by się skończyło." - mówi rozmówca "Rzeczpospolitej". (IAR za "Rzeczpospolitą") wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2321118.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Msza bez prałata Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 14:49 Metropolita gdański "odzyskał" kościół św. Brygidy - niedzielna msza bez udziału ks. Jankowskiego przebiegła spokojnie. Plac przed bazyliką wciąż należy jednak do zwolenników prałata. - Niegodziwa i bezprawna jest decyzja arcybiskupa o usunięcia ks. Henryka Jankowskiego z funkcji proboszcza św. Brygidy - mówił do uczestników wiecu przed kościołem Bogdan Duffek, szef komitetu obrony ks. Jankowskiego. Zażądał, by arcybiskup "podjął dialog" z parafianami. Zarzuty pod adresem prałata - demoralizacji młodzieży i wykorzystywania ambony do uprawiania polityki - nazwał bzdurnymi. Zagroził pikietami pod siedzibą kurii w Gdańsku Oliwie. - Prałat Jankowski, który przebywa w Rzymie, prosił przed wyjazdem, abym wam przekazał, że będzie trwał w parafii św. Brygidy i nie odejdzie - mówił do zgromadzonych inny obrońca księdza Wojciech Podjacki z Ligi Obrony Suwerenności. Obaj wywołali aplauz 200-osobowego tłumu. Organizatorzy wiecu powstrzymali się tym razem przed antysemickimi wypowiedziami. Inaczej ich widownia - pod adresem arcybiskupa co chwila dobiegały okrzyki: "Poddał się żądaniom żydowskiej części episkopatu!", "To zdrajca, pod sąd z nim!". Tak było przed kościołem. Zupełnie inaczej wyglądała msza. Celebrujący ją ksiądz senior parafii św. Brygidy Józef Panner ani razu nie nawiązał do nieobecności prałata. Zamiast homilii - które w wykonaniu ks. Jankowskiego zawsze były centralną częścią mszy - odczytał list biskupów o przypadającym za tydzień dniu papieskim. Wierni chyba po raz pierwszy usłyszeli w tej świątyni, że Polska "odzyskała należne jej miejsce w Europie", że "mimo pewnych błędów zmierza w dobrym kierunku" oraz że jest to zgodne z naukami Jana Pawła II. Oklasków, które zawsze przerywały kazania prałata, tym razem nie było. (Marek Wąs, Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2320650.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Plebania - reportaż o protestach w obronie prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 14:51 68-letni proboszcz siada w otoczeniu ministrantów. Czyta kazanie - jak zwykle z kartki. Ponad tysiąc osób przerywa mu oklaskami, gdy oświadcza, że nie można wypełniać jednocześnie ślubów wierności wobec biskupa i Boga Ryszard Śnieżko dobiega wieku emerytalnego. Jest bezrobotny, utrzymuje go syn. Były radny z listy ZChN, dziś członek Konfederacji Obrony Suwerenności Polski - organizacji zrzeszającej Ligę Obrony Suwerenności i Komitet Obrony Księdza Jankowskiego. - Dlaczego broni pan prałata? - pytam. - To moja osobista samoobrona. Obalić Jankowskiego to obalić polski słup graniczny. Dawno temu w świętej Brygidzie Rok 1984. Ks. Henryk Jankowski celebruje mszę w gdańskim kościele św. Brygidy. Dwa tysiące wiernych szczelnie wypełnia gotyckie wnętrze. Ramię przy ramieniu, błyszczące oczy, zaczerwienione twarze, sumiaste wąsy stoczniowców... Na placu przed kościołem, na którym kiedyś powstanie parking, tłoczą się kolejne dwa tysiące mieszkańców Trójmiasta. Wierni nie żałują gardeł: Ojczyzno ma tyleś razy we krwi skąpana! Jakżeż wielka jest twoja rana! Las rąk, dłonie złożone w symbol victorii, nie tylko kobiety ocierają łzy. To już koniec mszy - i koniec nudy dla pododdziałów ZOMO rozstawionych w całej okolicy. Z placu przed kościołem tłum wlewa się w ul. Katarzynki, jedyną niezablokowaną przez milicję. Formuje się pochód - na przodzie robotnicy, studenci, uczniowie. ZOMO czeka wzdłuż ul. Rajskiej, którą tłum zmierza w stronę dworca PKP. "Ojczyzno... jak długo cierpienie twe trwa!" - kończy się pieśń. Demonstranci zaczynają skandować: "So-li-darność! So-li-darność!!!". - Pan w czerwonej kurtce, pan w czerwonej kurtce z dzieckiem! - oficer milicji próbuje przekrzyczeć tłum przez megafon. - Co pan tutaj robi?! Proszę się opamiętać i iść do domu! To stary numer. Milicjanci zauważyli, że apele kierowane do pojedynczych osób silniej zniechęcają do udziału w demonstracji niż wezwanie: "Rozejść się!". Każdy opuszczający formującą się kolumnę pociąga za sobą kolejnych dezerterów. Większość wiernych już przeciska się między luźno ustawionymi milicjantami, by wrócić do domu. Zostaje kilkuset młodych mężczyzn i kilkadziesiąt starszych kobiet - tych, które codziennie modlą się za Ojczyznę w kościele św. Brygidy. Teraz szeroką ul. Wielkie Młyny manifestanci idą w szeregach - kolumna ludzi w szarych płaszczach obok kolumny zomowców w szarych kaskach, z plastikowymi tarczami i białymi pałami. "Nie-bij-brata-za-pie-niądze!" - skandują demonstranci. W stronę mundurowych lecą drobne monety, z brzękiem odbijają się od kasków i tarcz. Atak zaczyna się w połowie drogi, między kościołem a dworcem. Setka zomowców w zwartym szyku rusza od strony hotelu Heweliusz. Coraz szybciej wybijają rytm, waląc pałami o tarcze i ciężkimi butami o asfalt. Na demonstrantów wpadają już w pełnym biegu. Biją z całych sił - w głowy, w ręce próbujące osłaniać twarz, w plecy tych, którzy uciekają. Kilku ludzi pada, zwijają się z bólu. Reszta wbiega w wąskie boczne uliczki: Korzenną, Podbielańską, Elżbietańską. Ci z pałami biegną prosto ul. Heweliusza. Zatrzymują się dopiero przed szeroką jezdnią Podwala Grodzkiego, które oddziela dworzec od Starego Miasta. Dowódca oddziału, mały, dobiegający pięćdziesiątki grubasek, nie nadąża za rosłymi podwładnymi. Tymczasem demonstranci, którzy schronili się w bocznych uliczkach, wlewają się z powrotem w ul. Heweliusza i odcinają go od kolegów. Po chwili gruby już leży na ziemi, bez kasku. Jęczy potrącany przez kilkanaście rąk i nóg. Nad nim dziesiątki rozwścieczonych twarzy. Ktoś podnosi z ziemi kawałek jego tarczy roztrzaskanej butami demonstrantów i ze złością rzuca obok leżącego. Ktoś inny wymierza mu kopniaka w tyłek. Dwie kobiety zaczynają okładać go parasolkami. - Co jest, k..., zostawić go! - przy zomowcu pojawia się kilku starszych robotników ze stoczni. Otaczają go kordonem. - To prowokacja! Nie bić ch...! Nie wolno! Zomowiec podnosi się. - Dziękuję - bąka pod nosem i żegnany wyzwiskami umyka w stronę kolegów, którzy już zdążyli sformować zwartą kolumnę. (Marek Wąs, Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2320290.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Sprawa ks. prałata Jankowskiego - raport IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 14:53 Czy prałat Henryk Jankowski, proboszcz gdańskiej parafii św. Brygidy molestował seksualnie nastoletniego ministranta? Od końca lipca śledztwo w tej sprawie prowadzi gdańska prokuratura. • Watykan: bezowocne starania ks. Jankowskiego "Rzeczpospolita" pisze, że dotychczasowe zabiegi prałata Henryka Jankowskiego w Watykanie są nie tylko bezowocne, ale uświadomiły mu, że znalazł się w sytuacji bez wyjścia. (04-10-04, 08:06) • Plebania - reportaż o protestach w obronie prałata Jankowskiego 68-letni proboszcz siada w otoczeniu ministrantów. Czyta kazanie - jak zwykle z kartki. Ponad tysiąc osób przerywa mu oklaskami, gdy oświadcza, że nie można wypełniać jednocześnie ślubów wierności wobec biskupa i Boga (03-10-04, 18:15) • Msza bez prałata Jankowskiego Metropolita gdański "odzyskał" kościół św. Brygidy - niedzielna msza bez udziału ks. Jankowskiego przebiegła spokojnie. Plac przed bazyliką wciąż należy jednak do zwolenników prałata (03-10-04, 14:03) • Co w Rzymie robi prałat Jankowski? Poprosił o audiencję u Papieża? Jest z wizytą w siedzibie zakonu sióstr brygidek? Uczestniczy w konferencji? A może jest na badaniach lekarskich? - spekulacje w mediach na temat tajemniczego wyjazdu prałata do Rzymu nie mają końca. A jaka jest prawda? (02-10-04, 01:00) • Jankowski poleciał po ratunek do Papieża Każdy kapłan może, a nawet powinien choć raz udać się z pielgrzymką do Stolicy Piotrowej - tak, nie kryjąc ironii, abp Tadeusz Gocłowski zareagował w czwartek wieczorem na nasz telefon z informacją, że ks. Henryk Jankowski właśnie wylądował w Rzymie. (01-10-04, 02:00) • Abp Gocłowski apeluje do Jankowskiego Arcybiskup Tadeusz Gocłowski ponowił apel skierowany do księdza Henryka Jankowskiego o zrzeczenie się probostwa parafii świętej Brygidy. Wyraził też nadzieję, że nie będzie konieczny administracyjny dekret biskupa w tej sprawie. (30-09-04, 14:04) • Prałat Jankowski na senatora Tak proponują zwolennicy proboszcza św. Brygidy z „Solidarności”, LPR i Radia Maryja. Na przeszkodzie stoi tylko Sobór Watykański II (25-09-04, 02:00) • abp Życiński: odsunięcie ks. Jankowskiego niezależne od opinii wiernych Arcybiskup lubelski Józef Życiński powiedział, że decyzja w sprawie ewentualnego odsunięcia księdza Henryka Jankowskiego z funkcji proboszcza zapadnie niezależnie od opinii wiernych w tej sprawie. (24-09-04, 10:53) • Początek końca ks. Jankowskiego Rozpocząłem właśnie procedurę odwołania księdza Henryka Jankowskiego z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy - mówi arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski. (23- 09-04, 02:00) • Prałat Henryk J. będzie przesłuchiwany W październiku elbląska Prokuratura Okręgowa chce przesłuchać prałata Henryka J. w sprawie domniemanego molestowania szesnastolatka. Do tej pory wyjaśnienia w prokuraturze złożyła większość świadków wskazywanych w zawiadomieniu o przestępstwie złożonym przez matkę nastolatka. (21-09-04, 11:46) • Ks. Jankowski: nie dostałem listu z sugestią ustąpienia Ks. Henryk Jankowski zaprzeczył w niedzielę, że otrzymał od metropolity gdańskiego abp Tadeusza Gocłowskiego list, w którym biskup wzywa prałata do ustąpienia z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. (12-09-04, 14:51) • Sprawa ks. Jankowskiego do innej prokuratury. Czy ks. Jankowski zostanie nagrodzony? Gdańsk najprawdopodobniej odda sprawę ks. Jankowskiego innej prokuraturze. Chodzi o obawy upolitycznienia wyników śledztwa. (23-08-04, 20:26) • Sprawy ks. Jankowskiego c.d. Głoś swoje! Ksiądz Henryk Jankowski nie skomentował wczoraj zamiarów kurii usunięcia go z probostwa św. Brygidy. Obecny na mszy ksiądz z KUL wezwał prałata do nieposłuszeństwa wobec arcybiskupa (23-08-04, 06:00) • Rzecznik kurii: Prałatowi daleko do ideału księdza Prałatowi Henrykowi Jankowskiemu daleko jest do ideału księdza. Przyznał to dzisiejszy gość Poranka w radiu TOK FM - ksiądz Witold Bock, sekretarz prasowy arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego (19-08-04, 10:07) • Kuria chce usunąć prałata z parafii św. Brygidy Gdańska kuria ma dość. Arcybiskup Tadeusz Gocłowski chce, by ksiądz Henryk Jankowski ustąpił z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy. (18-08-04, 02:00) • Po mszy w św. Brygidzie zaatakowano dziennikarza Posłowie Hojarska, Strąk i Szumska - wezwali w bazylice św. Brygidy w Gdańsku do obrony księdza Henryka Jankowskiego. Po mszy tłumek zwolenników duchownego poturbował operatora kamery z telewizji Polsat (15-08-04, 20:44) • Prałat chce zaistnieć - portret księdza Henryka Jankowskiego Wielki człowiek wielkich czasów. W nowych czasach nie znaleźliśmy dla niego zajęcia, w którym mógłby się wyżyć - mówi o prałacie Lech Wałęsa. Arkadiusz Rybicki: Powiedziałem mu, że najdroższy mercedes może razić. Ksiądz na to: „Przecież wiesz, że nie lubię tandety” (13-08-04, 20:57) • Sprawa prałata. Mówi matka ministranta Dawał Sławkowi pieniądze, po kilkaset złotych za jednym razem. Pomógł wyremontować naszą łazienkę, mówiąc „To dla Sławka”. Kupował mu drogie ubrania. Mówiłam, żeby tego nie robił, bo to niszczy moje dziecko. Nic nie pomagało. Taka jest wersja matki ministranta (12-08-04, 06:00) • LPR broni prałata Jankowskiego Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej poseł Ligi Polskich Rodzin Robert Strąk przeczytał oświadczenie, z którego wynika, że LPR protestuje wobec nagonki na osobę księdza prałata (10-08-04, 14:26) • Sprawa prałata: zeznania ministranta wiarygodne Od dwóch tygodni trwa śledztwo, które ma wyjaśnić, czy prałat Henryk Jankowski molestował seksualnie nieletniego ministranta. Wczoraj do prokuratury dotarła opinia biegłej psycholog oceniająca zeznania chłopaka (09-08-04, 21:50) • Prawdziwa sprawa prałata - komentarz Jana Turnaua (08-08-04, 20:55) • Ks. Jankowski: nie poddam się nagonce (08-08-04, 19:05) • Ks. Jankowski: to spisek judeokomuny (08-08-04, 12:42) • Tajemnice plebanii ks. Jankowskiego (05-08-04, 07:00) • Pomówienie księdza Jankowskiego - cd. Kuria wiedziała pierwsza (04-08-04, 03:00) • Ks. Jankowski odrzuca oskarżenia (02-08-04, 06:00) • Kto oskarżył gdańskiego księdza o pedofilię? (30-07-04, 22:07) (m) miasta.gazeta.pl/trojmiasto/8,35633,2220069.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Wiec w obronie ks. Henryka Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 14:56 Tłumy zagorzałych obrońców ks. prałata Henryka Jankowskiego pojawiły się wczoraj na sumie w bazylice św. Brygidy. - Nie oddamy księdza Jankowskiego, nie oddamy parafii! - deklarował Wojciech Podjacki z Ligi Obrony Suwerenności. - To jest wartość dla nas wszystkich najważniejsza! Sam prałat do swoich sympatyków nie przemówił. Jest w Rzymie. Mszę w jego zastępstwie odprawił ks. dr Józef Paner, rezydent w bazylice św. Brygidy. W kazaniu nie było mowy o sprawie prałata. Burzliwe dyskusje trwały za to na wiecu przed kościołem. Co chwila pojawiało się w nich nazwisko abpa. Tadeusza Gocłowskiego. Właśnie on w ubiegłym tygodniu zażądał odejścia ks. Jankowskiego. - Żądamy odejścia arcybiskupa Gocłowskiego! - krzyczał Teodor Kudła ze Stowarzyszenia "Świadomość Polska". - Jeśli odejdzie ks. prałat, a nie arcybiskup, ja nie będę należał do tego Kościoła! Po tych zdaniach pojedyncze osoby zaczęły klaskać, niektóre kiwały głowami, ale inne stały w milczeniu. - Ten pan przesadza - mówi Piotr Nowacki, który przyszedł na mszę. - Arcybiskup to człowiek, który podejmuje rozważne decyzje. Trzeba je szanować. Deszcz nie odstraszył zwolenników księdza Jankowskiego, którzy wczoraj zebrali się przed kościołem św. Brygidy. Po mszy św. tłum gorąco dyskutował o procedurze odwołania księdza z funkcji proboszcza parafii. - Skandalem jest to, co dzieje się ostatnio wokół prałata i jego parafii - mówił podczas przemówienia Wojciech Podjacki, przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności. - Ksiądz Jankowski i parafia św. Brygidy to dla nas wartość najważniejsza. To jest symbol wiary i polskości. Prawda musi zwyciężyć. Musimy wierzyć, że wszystko się dobrze skończy. Ksiądz Jankowski mówi tylko prawdę i za tę prawdę chcą go ukarać. My musimy być przy nim. Przypomnijmy, że abp Gocłowski zaproponował ks. Jankowskiemu zrzeczenie się probostwa parafii św. Brygidy i podjęcie pracy w Centrum Ekumenicznym św. Brygidy. W obronie proboszcza wystąpił także przewodniczący Komitetu Obrony Polskości, Kościoła i ks. Prałata Henryka Jankowskiego. - Decyzja ks. arcybiskupa wywołała znaczne rozgoryczenie i wielki niepokój w środowisku wiernych parafii św. Brygidy - mówił do zebranych Bogusław Duffek. - Złożyliśmy na ręce księdza arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego protest, wyrażający nasz zdecydowany sprzeciw przeciwko tej szokującej i niegodziwej decyzji. Domagamy się również podjęcia dialogu z wyłonionymi przedstawicielami wspólnoty parafialnej w celu uspokojenia wzburzonych nastrojów wśród wiernych tej parafii, wywołanych decyzją księdza arcybiskupa. Przedstawiciele kilkudziesięciu mediów, nie tylko polskich, którzy zjawili się wczoraj w kościele św. Brygidy, nie mieli okazji porozmawiać z księdzem Jankowskim, ponieważ w zeszłym tygodniu udał się do Rzymu, oficjalnie na zaproszenie Szwedzkiego Instytutu Studiów Klasycznych. Protestujący ludzie, którzy przyszli na wiec, zawzięcie komentowali całą sprawę. Na koniec przemówień, pokazując znak zwycięstwa, skandowali: "Zwyciężymy, zwyciężymy...". List do biskupa i jego riposta Posłanka koła poselskiego "Dom Ojczysty" Gertruda Szumska rozpoczęła akcję zbierania podpisów w obronie ks. Henryka Jankowskiego. - Dostałem taki list, gdzie są 62 podpisy posłów - byłem zdumiony. Na litość boską, przecież macie wolną możliwość działania w parlamencie, w komisjach. Macie możliwość wypowiadania tych spraw poprzez prasę, poprzez media. Natomiast piszecie list do biskupa z 62 podpisami parlamentarzystów, którzy nie mają nic wspólnego z parafią św. Brygidy - tak skomentował list metropolita gdański Tadeusz Gocłowski w wypowiedzi dla Radia Plus. - Jak sądzę, żaden z tych posłów nie jest członkiem wspólnoty parafialnej. To jest tylko jak gdyby chęć zaistnienia? - Jesteśmy zainteresowani silnym Kościołem. Prosimy, by arcybiskup nie działał pod wpływem mediów - wyjaśniała Szumska. Jej zdaniem ks. Jankowski to "symbol księdza Polaka, który współdziałał ze światem ludzi pracy i wszystkimi potrzebującymi". Według Szumskiej, pod listem do metropolity gdańskiego podpisali się posłowie koła "Dom Ojczysty", Samoobrony, Ligi Polskich Rodzin, Ruchu Katolicko- Narodowego, ROP oraz posłowie niezrzeszeni. Posłanka Szumska nie chciała powiedzieć, jakie działania podejmą autorzy listu w przypadku nieuwzględnienia go przez arcybiskupa. Kolejne sensacje Piotra J. Groźby i szantaż Piotr J., chłopak, który od kilku tygodni stara się o możliwość wystąpienia przed prokuratorem i przedstawienia tam swoich doświadczeń z kontaktów z księdzem Henrykiem Jankowskim, twierdzi, że chciał popełnić samobójstwo. Powód - człowiek z otoczenia księdza Jankowskiego miał grozić mu śmiercią, gdy ujawni cokolwiek prokuraturze. O Piotrze J. pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Zgłosił się on do redakcji "Gazety Poznańskiej", by opowiedzieć o swoich kontaktach z prałatem. Jak twierdził bowiem, mimo zgłoszenia chęci zeznań prokuraturze, nikt do tej pory z nim nie rozmawiał. 21-letni Piotr J. już 12 sierpnia wysłał do prokuratury zawiadomienie w sprawie dotyczącej ks. Henryka Jankowskiego. Twierdzi on, że bardzo dobrze zna księdza. Mężczyzna pochodzi z Łęga pod Starogardem. Od kilku miesięcy mieszka i pracuje w Warszawie. Prokurator z prokuratury w Elblągu, która prowadzi śledztwo w sprawie ks. Jankowskiego, Zbigniew Więckiewicz powiedział nam, że Piotr J. będzie przesłuchiwany. Wczoraj Piotr J. zadzwonił do naszej redakcji. Opowiedział kolejną historię. - W piątek, około godz. 20, gdy wychodziłem ze swojego mieszkania w Warszawie, podjechał samochód. Podszedł do mnie człowiek, którego znam z pobytów w parafii kościoła św. Brygidy i zagroził mi, że jeżeli zeznam coś w sprawie księdza, stanie mi się krzywda - opowiada. Stres miał spowodować to, że Piotr J. próbował skoczyć z jednego z warszawskich mostów. - Odwiedli mnie od tego przyjaciele. By zapewnić mi bezpieczeństwo, zawieźli mnie do szpitala psychiatrycznego, gdzie teraz przebywam - mówi Piotr J. Mężczyzna przekazał nam informacje na temat tego, kto konkretnie miał mu grozić. Sprawdziliśmy. Taka osoba pracuje na plebanii kościoła św. Brygidy. Jednak żadnego zawiadomienia w tej sprawie, ani w sprawie domniemanej próby samobójczej nie ma policja. Lekarze z warszawskiego szpitala także nie chcą nic powiedzieć nam telefonicznie. Do sprawy wrócimy. (Anna Lorek) wiadomosci.wp.pl/kat,12591,wid,5864131,prasaWiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Obrońcy księdza Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 15:11 Obrońcy księdza Henryka Jankowskiego są zaskoczeni i oburzeni decyzją arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, który rozpoczął przygotowanie procedury usunięcia prałata z parafii św. Brygidy w Gdańsku. Zamierzają ostro protestować - pisze "Super Express". Ich zdaniem, arcybiskup Gocłowski złamał dane słowo, iż wszelkie decyzje będzie podejmował po zakończeniu postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Elblągu. Decyzje te uderzają w bastion polskości i Solidarności, jakim jest parafia św. Brygidy - oburza się Bogusław Duffek z Komitetu Obrony Polskości, Kościoła i księdza prałata Henryka Jankowskiego. "Super Express" informuje w korespondencji z Gdańska, że komitet zamierza wystosować "ostry protest" do arcybiskupa Gocłowskiego. Duffek zapewnia, że Na pewno będą dalsze akcje. Na kurię spadną gromy ze strony wiernych - ostrzega hierachę. Ksiądz Jankowski wczoraj nie był tak pewny siebie. Sam otworzył dziennikarzom drzwi swojej plebanii. Był wyciszony i wyraźnie smutny. Na pytanie, czy odejdzie z parafii, powiedział: Nie chcę o tym rozmawiać - relacjonuje "Super Express". (PAP) wiadomosci.wp.pl/kat,9916,wid,5810572,prasaWiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Murem za prałatem IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 15:15 Na mszy w kościele św. Brygidy w Gdańsku nie było wczoraj księdza Henryka Jankowskiego (68 l.). Mimo to 200 zwolenników księdza urządziło demonstrację pod murami bazyliki. Jankowski przekazał im, że nie ustąpi z probostwa. Gdańsk - Ksiądz Henryk prosił, bym przekazał wam jego słowa - mówił do zgromadzonych pod kościołem św. Brygidy Wojciech Podjacki z Ligi Obrony Suwerenności. - Prałat zapowiedział jeszcze raz, że nie ustąpi i będzie nadal walczył o to, co polskie! Prosił nas, żebyśmy się wyciszyli i modlili za niego - grzmiał Podjacki. - Kościół to nie tylko biskupi i księża, ale też wierni. I to z naszym głosem też trzeba się liczyć - mówił Podjacki. Bogusław Duffek (70 l.), przewodniczący Komitetu Obrony Polskości, Kościoła i ks. prałata Henryka Jankowskiego przeczytał zebranym protest, jaki członkowie komitetu wysłali na ręce arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego (73 l.), metropolity gdańskiego. Zwolennicy prałata decyzję biskupa o usunięciu Jankowskiego z probostwa nazwali w nim szokującą i niegodziwą. - Nie zebrano dowodów obciążających prałata. Więc ksiądz nie może ponosić żadnej odpowiedzialności jako osoba niewinna - deklarował Duffek. - Nie może być żadnej kary bez winy. Prawda jest po stronie ks. prałata, czego nie chcą dostrzec gdańskie władze kościelne. (MGG) www.se.com.pl/se/index.jsp?place=subSpecial&news_cat_id=40&news_id=24397&scroll_article_id=24397&layout=1&p age=text&list_position=1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ks. Jankowski szuka wsparcia w Watykanie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 15:18 Henryk Jankowski szuka wsparcia w Watykanie, podobnie jak kiedyś podpadnięci politycy PZPR szukali pleców na Kremlu - pisze komentator "Trybuny" Jarosław Karpiński. Gdyby kontrowersyjnemu duchownemu udało się zachować probostwo w św. Brygidzie, Episkopat miałby nie lada problem. Nieposkromiony duchowny z równie niepokornym ojcem-dyrektorem Tadeuszem Rydzykiem mógłby odmienić oblicze Kościoła w Polsce - prognozuje komentator. Jednak trudno przypuszczać, by nawet dawne zasługi prałata w obalaniu poprzedniego ustroju skłoniły papieskie otoczenie do wysłania sygnału solidarności z proboszczem św. Brygidy. Poglądy głoszone przez ks. Jankowskiego, jego ksenofobia, antyeuropejskość i antysemityzm mają niewiele wspólnego z przesłaniami Jana Pawła II - podkreśla Jarosław Karpiński. (PAP) wiadomosci.wp.pl/kat,8172,wid,5863762,prasaWiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Czy prałat się wstydzi? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 15:20 Prałat Jankowski zostanie prawdopodobnie skazany na emeryturę, co byłoby najstraszliwszą chyba karą dla człowieka owładniętego obsesją władzy, wierzącego przede wszystkim we własną świętą rację, świętą niemal w dosłownym tego słowa znaczeniu. Tylko wcale nie za pychę swoją duchowny odpowie, a prawdopodobnie za skandal obyczajowy. A że molestowanie seksualne raczej trudno sobie wyobrazić w jego wieku, prałat odejdzie zapewne w glorii bohatera, jako ten, którego posądzono tendencyjnie, niesprawiedliwie, a i zapewne politycznie. A przecież nie tego antagoniści księdza, w tym również ja – oczekiwaliśmy. Ja czekałem na jego wstyd, zwykły, ludzki wstyd, którego osoby duchowne powinny mieć pokłady nieskończone, aby nam, wiernym przykładem świecić. Wstydu nie będzie, będzie martyrologia. Zdejmijmy na chwilę z księdza purpurowe szaty, ordery i insygnia, ubierzmy go w zwykłe portki i sweter, siądźmy obok siedemdziesięcioletniego, dziarskiego staruszka na parkowej ławeczce i posłuchajmy, co nam powie. Pan Henio Jankowski opowie nam o spiskach, żydokomunie, swojej kombatanckiej przeszłości, wymachiwać będzie pięścią i wykrzykiwać buńczuczne hasła, a my z ironicznym uśmieszkiem politowania posłuchamy tylko tych pokrzyków, prosząc w duchu Pana Boga o świadomą, zdrową starość. Potraktujemy Pana Henia raczej ze współczuciem, nawet nie ze złością, bo starość ma swoje prawa i przywileje. Współczuć będziemy rodzinie Pana Henia, osobom opiekującym się nim, życzyć im będziemy cierpliwości i wyrozumienia, bo przekonywanie do swoich racji bezkompromisowego, zdeterminowanego w swej niemocy człowieka, nie miałoby sensu. Tak mogłoby to wyglądać, gdyby Pan Henio nie był księdzem. Niestety, pan Henio księdzem jest, i to księdzem proboszczem. Ma więc władzę, jego antysemicki, pełen wrogości bełkot jest zatem głosem katolickiego ludu, jego doroczne, skandaliczne Groby Pańskie są Prawdą ku opamiętaniu rządzących, jego polityczne kazania są słusznym wołaniem chrześcijańskiej większości, a na przepych i rozmach zasłużył jak nikt, obalając przecież ustrój i budując samodzielnie własny kościół, w którym może teraz robić, co zechce. Wstydu w Panu Henryku nie będzie już nigdy, bo zainfekowany jest wirusem władzy. Podobną butę znamy z innych polskich przypadków polityków których nazwiska wymieniać można by prawie bez końca, bo władza w naszym kraju zmienia się, jak w kalejdoskopie. Wystarczy odrobina decyzyjności, aby uwierzyć w siebie, w swoją nieomylność i wszechwiedzę, w misję i niemal nadczłowieczeństwo. Ci, o których głośno, którzy przemawiają na forum, których słuchamy, a i podziwiamy czasem – dziennikarz, minister, artysta i ksiądz – każdy z nich działa dla ogółu, dla dobra ogólnego w poczuciu pełnionej misji. Gdyby tak wszyscy Wielcy uczący nas i grzmiący na nas z trybun potrafili zdobyć się od czasu do czasu na refleksję, przypomnieć sobie, w jakim celu działają i po co ubiegali się o władzę, pewnie tzw. „dobro ogólne” nie dzieliło by się na dwa dobra – Ich oraz Nasze, tylko byłoby dobrem wspólnym. No, ale jako, że zdanie to zapachniało mocno komunizmem, poprzestanę tylko na apelu: bądźmy ostrożni Z Tymi, Co Mówią, Że Mają Rację. Oni bowiem, tak, jak ksiądz Henryk Jankowski, od wstydu się odzwyczaili. Irek Migowski wiadomosci.wp.pl/katr,28914,wid,5827132,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Prałat Jankowski nie będzie na audiencji u Papieża IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 06:16 Prałat Henryk Jankowski coraz bliższy audiencji u Papieża - piszą korespondenci z Watykanu. - Załamał się, we wtorek wraca do Polski - mówi nasze źródło. Abp Tadeusz Gocłowski odrzuca list 62 posłów w obronie księdza. - Być może Jan Paweł II przyjmie na audiencji ks. Jankowskiego - donosi PAP. Agencja powołuje się na nieoficjalne wypowiedzi z Watykanu. Informacji nie potwierdza watykańskie biuro prasowe. - Nie mamy go na liście osób zaproszonych do Ojca Świętego - mówi pracownica biura. - Najprawdopodobniej prałat załatwił sobie bilet na środową audiencję ogólną - opowiada ksiądz doskonale znający watykańskie stosunki. - Takie zaproszenia drukowane na czerwonych kartonikach rozdawane są w liczbie około stu. Nie są imienne, więc jest to słabo kontrolowane. Osoby z tymi kartonikami mogą na koniec spotkania podejść do Jana Pawła II i pocałować go w pierścień. Żadne rozmowy nie są dopuszczalne. Taki bilet załatwił sobie kiedyś ojciec Rydzyk. Zrobił sobie zdjęcie i powołuje się na wpływy u Papieża. Prałat myśli pewnie o czymś podobnym. - Takie spotkanie nie ma merytorycznie znaczenia, ale wątpię, czy do niego dojdzie. Oni w Watykanie nie są tacy naiwni - mówi ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego". Taki scenariusz potwierdza nasze źródło w Rzymie. - Ksiądz uświadomił sobie, że nie może tu liczyć na żadną pomoc. We wtorek wraca do kraju - mówi nasz rozmówca. Do abp. Tadeusza Gocłowskiego trafił tymczasem list w obronie prałata podpisany przez 62 parlamentarzystów. Według inicjatorki zbierania podpisów Gertrudy Szumskiej, posłanki koła Dom Ojczysty, pod listem podpisali się posłowie jej koła, Samoobrony, LPR oraz posłowie niezrzeszeni. Zdaniem abp. Gocłowskiego list polityków jest "kuriozalny". - Żaden z nich nie ma nic wspólnego z parafią św. Brygidy. To jest z ich strony tylko chęć zaistnienia! - komentuje biskup. - To niedźwiedzia przysługa, jaką ci politycy robią ks. Jankowskiemu - dodaje ks. Boniecki. - To przypomina najgorsze czasy komunizmu, kiedy państwo chciało narzucić Kościołowi swoją wolę. Po powrocie do kraju prałat będzie musiał podjąć trudną decyzję o odejściu z parafii. Z naszych informacji wynika, że biskup dał mu czas do 30 października. Przypomnijmy, że gdański metropolita w ostatni czwartek publicznie ogłosił, że prałat powinien odejść z parafii. Biskup nie wierzy w zarzut molestowania seksualnego (śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura w Elblągu), uważa jednak, że inne fakty (demoralizacja nieletnich i robienie z kościoła areny walki politycznej) wystarczają, żeby proboszcza odwołać. (Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2322384.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Czerwona kartka dla ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 15:15 Prałat Henryk Jankowski być może ucałuje pierścień Papieża. Abp Tadeusz Gocłowski odrzuca list 62 posłów w obronie księdza. - Być może Jan Paweł II przyjmie na audiencji ks. Jankowskiego - donosi PAP, powołując się na nieoficjalne wypowiedzi z Watykanu. Informacji nie potwierdza watykańskie biuro prasowe. - Nie mamy go na liście osób zaproszonych do Ojca Świętego - mówi pracownica biura. - Najprawdopodobniej prałat załatwił sobie bilet na środową audiencję ogólną - opowiada ksiądz doskonale znający watykańskie stosunki. - Takie zaproszenia, drukowane na czerwonych kartonikach, rozdawane są tydzień w liczbie około stu. Nie są imienne, więc jest to słabo kontrolowane. Osoby z tymi kartonikami mogą na koniec spotkania podejść do Jana Pawła II i pocałować go w pierścień. Żadne rozmowy nie są dopuszczalne. Taki bilet załatwił sobie kiedyś ojciec Rydzyk. Zrobił sobie zdjęcie i powołuje się na wpływy u Papieża. Prałat myśli pewnie o czymś podobnym. Do abp. Tadeusza Gocłowskiego trafił tymczasem list w obronie prałata podpisany przez 62 parlamentarzystów. Według inicjatorki zbierania podpisów Gertrudy Szumskiej, posłanki koła Dom Ojczysty, pod listem podpisali się posłowie jej koła, Samoobrony, LPR oraz posłowie niezrzeszeni. Zdaniem abp. Gocłowskiego list polityków jest "kuriozalny". - Żaden z nich nie ma nic wspólnego z parafią św. Brygidy. To jest z ich strony tylko chęć zaistnienia! - komentuje biskup. - To niedźwiedzia przysługa, jaką ci politycy robią ks. Jankowskiemu - dodaje ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego". - To, co się dzieje na wokół plebani - wiece, interwencje polityków itp. - potwierdza tylko słuszność decyzji biskupa. Gdański metropolita w ostatni czwartek publicznie ogłosił, że prałat powinien odejść z parafii. Biskup nie wierzy w zarzut molestowania seksualnego (śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura w Elblągu), uważa jednak, że inne fakty (demoralizacja nieletnich i robienie z kościoła areny walki politycznej) wystarczają, żeby proboszcza odwołać. (Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2323085.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Papież nie przyjął ksiądza Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 15:17 Ksiądz Henryk Jankowski, który od czwartku przebywał w Rzymie, opuścił we wtorek wczesnym popołudniem Papieski Instytut Polski, gdzie mieszkał i pojechał na lotnisko, skąd ma udać się w drogę powrotną do Gdańska. Mimo starań prałat nie dostał się na audiencję do Jana Pawła II. Papiescy współpracownicy w ostatnich dniach nie odnosili się w żaden sposób do sytuacji księdza Jankowskiego, którego metropolita gdański arcybiskup Tadeusz Gocłowski wezwał do zrzeczenia się probostwa parafii pod wezwaniem świętej Brygidy, proponując pracę w Centrum Ekumenicznym. Jedyną pewną informacją, jaką można było otrzymać w Watykanie w sprawie pobytu księdza Jankowskiego w Rzymie, jest ta, że współpracownicy papieża z pewną ulgą przyjęli wiadomość o jego powrocie do Polski. - W tym konkretnym przypadku Watykan nie może być instancją do rozstrzygania sporu między kapłanem a biskupem, bo decyzja już zapadła. Sprawę należy wyjaśnić w Gdańsku" - przypomniał jeden z watykańskich duchownych, odnosząc się do listu arcybiskupa Gocłowskiego. Papiescy współpracownicy z uznaniem wypowiadają się o decyzji prałata, by nie rozmawiać z dziennikarzami. Wyrażają jednocześnie nadzieję, że konflikt zostanie rozwiązany i nie dojdzie do jego eskalacji. (PAP) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2323427.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Sprawa afery obyczajowej na plebanii św. Brygidy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 08:44 Ulubiony ministrant ks. Jankowskiego - Sławek R. - od dwóch miesięcy jest poza domem. Nie wiadomo, gdzie. Jego rodzina jest zrozpaczona. Tylko raz zatelefonował do rodziców - w połowie września. Powiedział, że za żadne skarby nie wróci do Gdańska. Nie chodzi do szkoły. Od miesiąca jest poszukiwany przez policję. Ma być przymusowo leczony z uzależnienia narkotykowego, a leczenia nie można podjąć, bo chłopak się ukrywa. W połowie września nie przyszedł na wyznaczone przez sąd badania. - Przecież on ma dopiero 16 lat, od kogo dostaje pieniądze na utrzymanie? - mówi matka Sławka, Maria R. - Z domu wyszedł latem, bez kurtki. Kto go ubiera? Ludzie wciąż nie rozumieją, że dramat dotyczy dziecka, a nie tego, czy prałat Jankowski będzie mieszkał na plebanii kościoła św. Brygidy czy nie. Ja chcę odzyskać syna, który został mi skradziony przez księdza. Przekupiony drogimi prezentami, na które ani mnie, ani męża nie stać. Według sąsiadów rodzina R. coraz gorzej znosi przeciągającą się nieobecność Sławka. Dotyczy to nie tylko rodziców, ale i młodszej siostry chłopaka. - To spokojni, dobrzy ludzie - mówi jedna z sąsiadek. - Ostatnio pani Maria zachowała się w sposób zupełnie do niej niepodobny. Mijała ją jakaś para. Mężczyzna obejrzał się, a pani Maria na to podniesionym głosem: "Co się pan patrzy? Tak, to ja jestem matką tego chłopaka od księdza Jankowskiego! To ja!". Rodziców Sławka boli, że część mediów błędnie opisała sprawę. Matka nigdy nie doniosła na ks. Jankowskiego ani policji, ani prokuraturze. Chciała odzyskać syna dzięki interwencji arcybiskupa - ale bezskutecznie. Dopiero gdy wystąpiła do sądu o przymusowe leczenie chłopaka, na jednej z rozpraw zeznała o stosunkach panujących na plebanii św. Brygidy. Sąd zaalarmował prokuraturę. - Ta rodzina na pewno potrzebuje fachowej pomocy - mówi psycholog Beata Pastwa- Wojciechowska. - Na Zachodzie i w USA udzielono by jej automatycznie. Nam wciąż do tego daleko. Sami muszą się zgłosić do Centrum Interwencji Kryzysowej we Wrzeszczu. Są tam psycholog, terapeuci i prawnik. Będą umieli pomóc. (rod ) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2324703.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Wałęsa namawia prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 19:41 Lech Wałęsa pojawił się na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku. - Przyszedłem jak przyjaciel do przyjaciela - powiedział po wizycie. - Doradzałem księdzu, by poddał się woli biskupa. - To była moja własna inicjatywa - opowiedział nam były prezydent po wyjściu od prałata, u którego spędził godzinę. - Próbowałem przekonać go do jak najszybszego przyjęcia propozycji biskupa i ustąpienia z proboszcza. Nie doszliśmy jeszcze do porozumienia, ale jestem dobrej myśli. Czy prałat podporządkuje się arcybiskupowi? - Odejdzie, gdy biskup wyda odpowiedni dekret. Posłuszeństwo wobec zwierzchnika jest w Kościele fundamentalną zasadą. Ksiądz na pewno jej nie złamie - przekonuje Wałęsa. Gdy padło pytanie o wizytę ks. Jankowskiego w Rzymie, Wałęsa się zachmurzył: - O tym nie rozmawialiśmy. Dajcie już spokój. Naprawdę nie ma o czym mówić. Prałat wyjechał do Rzymu w ubiegły czwartek. Bezskutecznie starał się o audiencję u Papieża. Wrócił we wtorek. (Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2325953.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Zwolennicy prałata atakują abp. Gocłowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.10.04, 17:26 Na wiecu przed kościołem św. Brygidy znów zaatakowano metropolitę gdańskiego arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Ks. Jankowski, który obecnie przebywa w Rzymie, przekazał swoim zwolennikom, że będzie trwał i nie odejdzie. Na wiecu przed kościołem św. Brygidy znów zaatakowano metropolitę gdańskiego arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Ks. Jankowski, który obecnie przebywa w Rzymie, przekazał swoim zwolennikom, że będzie trwał i nie odejdzie miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2320885.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Zwolennicy prałata atakują abp. Gocłowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.10.04, 17:28 Na wiecu przed kościołem św. Brygidy znów zaatakowano metropolitę gdańskiego arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Ks. Jankowski, który obecnie przebywa w Rzymie, przekazał swoim zwolennikom, że będzie trwał i nie odejdzie. W czasie nadspodziewanie spokojnej mszy, jeszcze przed rozpoczęciem wiecu Wojciech Podjacki, szef Ligi Obrony Suwerenności, wyprosił spod kościoła Ryszarda Śnieżkę. Tydzień temu Śnieżko na wiecu obrażał metropolitę lubelskiego abp. Józefa Życińskiego - przekręcał jego nazwisko na "Żydziński". - Tego typu skandale nie są nam teraz potrzebne - tłumaczył Podjacki. - Prałat chce też, abyśmy się teraz trochę wyciszyli i nie wzbudzali niepotrzebnych kontrowersji. Chwilę później Podjacki sam zaatakował abp. Gocłowskiego. - Decyzja o odsunięciu prałata z parafii jest niegodziwa - mówił Podjacki, wywołując aplauz zgromadzonych osób. Ich radykalne nastroje można było wyczuć przez całe przedpołudnie. Grupka starszych osób obrzuciła obelgami korespondenta TVN w Gdańsku. - To żydowska telewizja. Odejdźcie stąd! - krzyczano do kamer. - Żądamy dymisji Gocłowskiego! Ludzi próbowali uspokajać umundurowani członkowie straży kościelnej św. Brygidy. - Trochę ciszej. Proszę iść do kościoła i się pomodlić - apelowali do wiernych. Niewiele to pomagało. Po kilku bezskutecznych próbach zakończenia wiecu kościelni się poddali. - Nie zrezygnujemy z walki o prałata. Jak będzie trzeba, to zorganizujemy pikiety pod siedzibą arcybiskupa - zadeklarował Bogusław Duffek, przewodniczący Komitetu Obrony Ks. Jankowskiego. Wśród zwolenników prałata dochodzi już jednak do pewnych konfliktów. - Po co oni tak gardłują? - mówił jeden ze stojących obok mężczyzn. - Gadają, co im ślina na język przyniesie, a potem obrywa za to prałat. Wstydziliby się. Pewnie szykują się do wyborów. Na zakończenie wiecu zgromadzeni podnieśli do góry ręce w geście wiktorii i zaczęli skandować: zwyciężymy! Konflikt wokół prałata zaognił się, gdy abp Gocłowski w zeszłym tygodniu oficjalnie zaproponował ks. Jankowskiemu odejście z parafii i podjęcie pracy w Centrum Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku. Zdaniem biskupa, mimo zasług w walce z komunizmem, postawa prałata w ostatnich latach szkodzi wizerunkowi Kościoła. miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2320885.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ks. Jankowski nie ma terminu ustąpienia IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.10.04, 17:40 Metropolita gdański, abp Tadeusz Gocłowski, powiedział w czwartek, że nie wyznaczył proboszczowi parafii św. Brygidy w Gdańsku, prałatowi Henrykowi Jankowskiemu, żadnego terminu podjęcia przez niego decyzji o rezygnacji z pełnionej funkcji. Metropolita gdański, abp Tadeusz Gocłowski, powiedział w czwartek, że nie wyznaczył proboszczowi parafii św. Brygidy w Gdańsku, prałatowi Henrykowi Jankowskiemu, żadnego terminu podjęcia przez niego decyzji o rezygnacji z pełnionej funkcji. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2327455.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Gocłowski odrzuca kompromis IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.10.04, 19:30 Kościół św. Brygidy musi odpocząć od księdza Henryka Jankowskiego Tak abp Tadeusz Gocłowski zareagował na wypracowany przez Lecha Wałęsę kompromis. Były prezydent, który w środę był u prałata, dziś spotkał się z metropolitą na posiedzeniu Fundacji Centrum "Solidarności". Według naszych informacji zaproponował arcybiskupowi rozwiązanie: ks. Jankowski przechodzi na emeryturę, ale nadal mieszka na plebanii kościoła św. Brygidy jako rezydent. Hierarcha nie przyjął tej propozycji: - Kościół św. Brygidy ma tętnić pracą duszpasterską, a nie wiecami politycznymi. Biskup przyznał jednak, że możliwe jest, aby prałat znalazł sobie inne miejsce pracy niż dotychczas proponowane mu Centrum Ekumeniczne. W najbliższą niedzielę w kościele św. Brygidy odbędzie się odpust. • Tymczasem w prokuraturze apelacyjnej w Gdańsku odbyła się wczoraj narada dotycząca losów śledztwa w sprawie molestowania seksualnego na plebanii. Dla decyzji - umorzyć czy stawiać zarzuty - kluczowa będzie opinia biegłego seksuologa. Powołano dr. Lwa Starowicza. Ma w ciągu tygodnia ocenić np., czy pocałunki w usta na pożegnanie można uznać za molestowanie. (Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2328275.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Hard core u prałata Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.10.04, 02:19 Ostrą pornografię oraz warsztat godny fałszerza dokumentów znalazła gdańska policja w komputerze zabranym z plebanii św. Brygidy. Ktoś to wykasował przed rewizją, ale biegły informatyk zdołał odtworzyć pliki Pliki z pornografią zawierają ostre fotografie stosunków seksualnych między dorosłymi kobietami i mężczyznami (tzw. hard core). Kto je wgrał do komputera, kto oglądał? Tego policja nie ustaliła. Wiadomo, że komputer był używany przez wychowanka ks. Henryka Jankowskiego - Wojciecha Knittera, który - zanim się usamodzielnił - wiele lat mieszkał na plebanii utrzymywany przez prałata. To Knitter był użytkownikiem hasła broniącego dostępu do zapisanych informacji. Sam ks. Jankowski nie potrafi korzystać z komputera. Fotografie zostały wykasowane na dwa-trzy dni przed tym, gdy policja przyszła po komputer. - Odkrycie tych zdjęć potwierdza, że u św. Brygidy panowała atmosfera odbiegająca, oględnie mówiąc, od standardów, którym hołduje Kościół katolicki - mówi nasz informator z policji. - Ks. Jankowski stworzył wokół siebie dwór złożony z mężczyzn i chłopców ostro korzystających z życia. Z naszych ustaleń wynika, że na twardym dysku komputera znaleziono też zeskanowane pieczęcie i podpisy urzędników różnych wojewódzkich instytucji, m.in. z biura konserwatora zabytków. Prokuratura zastanawia się, czy mogły one posłużyć do fałszowania na plebanii dokumentów, np. tych potrzebnych do wywozu dzieł sztuki za granicę. Śledztwo w sprawie domniemanego molestowania na plebanii wkracza tymczasem w końcową fazę. Za tydzień ma być gotowa opinia Lwa Starowicza, biegłego seksuologa, który bada, czy całowanie w usta na pożegnanie można uznać za molestowanie. Nieoficjalnie wiemy już, że opinia będzie korzystna dla ks. Jankowskiego. (Roman Daszczyński, Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2331402.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Msza bez prałata Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.10.04, 16:08 Metropolita gdański "odzyskał" kościół św. Brygidy - niedzielna msza bez udziału ks. Jankowskiego przebiegła spokojnie. Plac przed bazyliką wciąż należy jednak do zwolenników prałata. - Niegodziwa i bezprawna jest decyzja arcybiskupa o usunięcia ks. Henryka Jankowskiego z funkcji proboszcza św. Brygidy - mówił do uczestników wiecu przed kościołem Bogdan Duffek, szef komitetu obrony ks. Jankowskiego. Zażądał, by arcybiskup "podjął dialog" z parafianami. Zarzuty pod adresem prałata - demoralizacji młodzieży i wykorzystywania ambony do uprawiania polityki - nazwał bzdurnymi. Zagroził pikietami pod siedzibą kurii w Gdańsku Oliwie. - Prałat Jankowski, który przebywa w Rzymie, prosił przed wyjazdem, abym wam przekazał, że będzie trwał w parafii św. Brygidy i nie odejdzie - mówił do zgromadzonych inny obrońca księdza Wojciech Podjacki z Ligi Obrony Suwerenności. Obaj wywołali aplauz 200-osobowego tłumu. Organizatorzy wiecu powstrzymali się tym razem przed antysemickimi wypowiedziami. Inaczej ich widownia - pod adresem arcybiskupa co chwila dobiegały okrzyki: "Poddał się żądaniom żydowskiej części episkopatu!", "To zdrajca, pod sąd z nim!". Tak było przed kościołem. Zupełnie inaczej wyglądała msza. Celebrujący ją ksiądz senior parafii św. Brygidy Józef Panner ani razu nie nawiązał do nieobecności prałata. Zamiast homilii - które w wykonaniu ks. Jankowskiego zawsze były centralną częścią mszy - odczytał list biskupów o przypadającym za tydzień dniu papieskim. Wierni chyba po raz pierwszy usłyszeli w tej świątyni, że Polska "odzyskała należne jej miejsce w Europie", że "mimo pewnych błędów zmierza w dobrym kierunku" oraz że jest to zgodne z naukami Jana Pawła II. Oklasków, które zawsze przerywały kazania prałata, tym razem nie było. (Marek Wąs, Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2319926.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed List otwarty kierowany do abp Tadeusza Gocłowskieg IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.10.04, 12:26 Szanowny Ksieze Biskupie, Zwracam sie do jego eminencji z uprzejma prosba o wyczerpujaca informacje dotyczaca ksiedza Henryka Jankowskiego przeciwko ktoremu wystepuje pewna, niewielka liczba osob w tym sam ksiadz biskup. Oraz organizowane sa przeciwko niemu przerozne akcje (pedofilia etc) majace na celu jego dyskredytacje i usuniecie z zajmowanej pozycji jako "elementu" wyraznie zenujacego ( ta czesc spoleczenstwa dla ktorej wszelka dzialanosc patriotyczna, obywatelska, jest grozna ) Motywacja : Obserwujac od pewnego czasu wszystkie te wydarzenia jak rowniez to co czyni i mowi ksiadz Henryk Jankowski nie dopatrzylem sie w jego postepowaniu zadnych cech nie godnych kaplana, wiecej Polaka, po prostu. Z oswiadczen jego wynika w sposob absolutnie oczywisty ze jest czlowiekiem calkowicie oddanym sprawom Polski. Wynika rowniez ze nie podpisuje sie pod ogolnie panujaca w pewnych kregach dzialalnoscia antypolska. Ze, nie akceptuje deformacji prawdy oraz jej autorow. Ze, jego sposob myslenia jest zgodny z postawa Polaka sumiennego i uczciwego ktorego troska jest miedzy innymi walka z hipokryzja, klamstwem, oszustwem i temu podobnym zjawiskom negatywnym. Ze, poswieca wiele czasu na szkolenie i uswiadamianie mlodziezy w duchu poszanowania Ojczyzny i Boga. Rowniez honoru ! Rowniez tych wszystkich cech pozytywnych ktorych nosicielem byl, jest i powinien pozostac Kosciol i jego przedstawiciele. W dziejach tego wlasnie Kosciola w tym szczegolnie polskiego nie bylo wielu ktorzy sprzeciwiali sie zlu w sposob oczywisty, jawny i odwazny. Ksiadz Jerzy Popieluszko byl jednym z tych niewielu. Jego nieobecnosc pomiedzy nami jest rezultatem dzialanosci obcego nam i wrogiego elementu ktory dzis i wobec osoby Ksiedza Henryka Jankowskiego stara sie stosowac nieco inne, bardziej wyrafinowane metody. Czasy sie zmienily wiec trzeba je dostosowac. Apeluje wiec do ksiedza biskupa w imieniu wlasnym i wszystkich tych dla ktorych dobro naszego kraju jest obiektem troski bezinteresownej i szczerej o powstrzymanie sie od wszekich akcji majacych na celu destabilzacje i dyskredytacje Ksiedza - Patrioty ktorym jest z cala pewnoscia Henryk Jankowski. Pozostajac w szacunku i oczekujac na odpowiedz, Wlodzimierz Pydo www.polonia-swiata.org Dla Wirtualnej Polonii nadesłał Piotr Bein, Kanada www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=7909 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Burda pod ołtarzem św. Brygidy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.10.04, 20:52 Uczestnicy mszy w gdańskim kościele św. Brygidy poturbowali dziennikarzy TVN i Polsatu. Atak sprowokował wychowanek ks. Jankowskiego i jego ochroniarz Wojciech Knitter - ten, którego hasło broniło dostępu do zdjęć pornograficznych w parafialnym komputerze. Zażądał od obu ekip opuszczenia świątyni i zwrócił się do tłumu z pytaniem, czy życzą sobie obecności mediów w kościele i sam zaczął wypychać dziennikarzy. Wtedy przyłączyli się do niego stojący wokół wierni. Dziennikarzy wyzywano ich od "Żydów" i "masonów". Prałat Henryk Jankowksi obserwował przepychanki przed ołtarzem. Podszedł do mikrofonu i zaapelował do wiernych "o spokój duchowy". Po chwili atak ustał. Po mszy tłum znowu otoczył ekipy telewizyjne. Pod adresem dziennikarzy oraz arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, który chce usunąć prałata ze św. Brygidy, posypały się groźby i wyzwiska. Doszło do przepychanek, w kierunku dziennikarzy poleciały jajka. (m, ms) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2332764.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ostra pornografia znaleziona na plebanii prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.10.04, 20:58 Ostrą pornografię oraz warsztat godny fałszerza dokumentów znalazła gdańska policja w komputerze zabranym z plebanii św. Brygidy. Ktoś to wykasował przed rewizją, ale biegły informatyk zdołał odtworzyć pliki. Pliki z pornografią zawierają ostre fotografie stosunków seksualnych między dorosłymi kobietami i mężczyznami (tzw. hard core). Kto je wgrał do komputera, kto oglądał? Tego policja nie ustaliła. Wiadomo, że komputer był używany przez wychowanka ks. Henryka Jankowskiego - Wojciecha Knittera, który - zanim się usamodzielnił - wiele lat mieszkał na plebanii utrzymywany przez prałata. To Knitter był użytkownikiem hasła broniącego dostępu do zapisanych informacji. Sam ks. Jankowski nie potrafi korzystać z komputera. Fotografie zostały wykasowane na dwa-trzy dni przed tym, gdy policja przyszła po komputer. - Odkrycie tych zdjęć potwierdza, że u św. Brygidy panowała atmosfera odbiegająca, oględnie mówiąc, od standardów, którym hołduje Kościół katolicki - mówi nasz informator z policji. - Ks. Jankowski stworzył wokół siebie dwór złożony z mężczyzn i chłopców ostro korzystających z życia. Z naszych ustaleń wynika, że na twardym dysku komputera znaleziono też zeskanowane pieczęcie i podpisy urzędników różnych wojewódzkich instytucji, m.in. z biura konserwatora zabytków. Prokuratura zastanawia się, czy mogły one posłużyć do fałszowania na plebanii dokumentów, np. tych potrzebnych do wywozu dzieł sztuki za granicę. Śledztwo w sprawie domniemanego molestowania na plebanii wkracza tymczasem w końcową fazę. Za tydzień ma być gotowa opinia Lwa Starowicza, biegłego seksuologa, który bada, czy całowanie w usta na pożegnanie można uznać za molestowanie. Nieoficjalnie wiemy już, że opinia będzie korzystna dla ks. Jankowskiego. (Roman Daszczyński, Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2331402.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ochroniarz Jankowskiego prowokuje atak na dziennik IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 01:08 Ochroniarz prałata Jankowskiego prowokuje atak na dziennikarzy Wojciech Knitter, ochroniarz i wychowanek ks. Henryka Jankowskiego, sprowokował poturbowanie dziennikarzy Polsatu i TVN podczas wczorajszej mszy w kościele św. Brygidy. To nie pierwszy taki incydent z jego udziałem Jest wychowankiem ks. Jankowskiego, który opiekuje się nim, odkąd w wypadku zginęli rodzice Knittera. Choć już się usamodzielnił (jest żonaty, ma trójkę dzieci), nadal większość czasu spędza na plebanii kościoła św. Brygidy. Pierwszy raz głośno było o nim, gdy w 1999 roku poturbował filigranową fotoreporterkę "Gazety Wyborczej". Wyższy od niej o głowę Knitter w brutalny sposób wyciągnął ją z uroczystości 35-lecia ślubów kapłańskich ks. Jankowskiego. Potem rzucił ją na maskę samochodu, przytrzymał i wyrwał film. Dziennikarka oprócz siniaków miała też zniszczony aparat. Incydent został zgłoszony na policję, ale Wojciech Knitter wyparł się całego zajścia. Kolejny raz wychowanek księdza stanął w centrum uwagi, gdy wybuchł skandal z zarzutami molestowania seksualnego przez prałata jednego z ministrantów. Matka chłopaka opowiadała o szeregu incydentów, które wywołał Knitter, "szara eminencja" plebanii - obrzucał ją i jej syna wyzwiskami, był zazdrosny o względy prałata. Po rewizji na plebanii okazało się też, że najbardziej kompromitująca jest zawartość twardego dysku komputera, którego używał Knitter. Policjanci ustalili, że przechowywane były na nim ostre zdjęcia pornograficzne oraz zeskanowane podpisy i pieczęcie pomorskich urzędników. Nie zdołano wykryć, czy użyte zostały do podrabiania dokumentów. Zapytany wczoraj o pornografię zwymyślał dziennikarzy TVN i Polsatu: - Brzydzę się wami - krzyczał do kamer. Potem właśnie te dwie ekipy chciał wyrzucić z kościoła. Od dwóch miesięcy incydenty związane z osobą Knittera się mnożą. Pytających o prałata reporterów odprawia z plebanii słowami: "Nie ma tu wstępu dla gnid i chamów". Na lotnisku po powrocie ks. Jankowskiego z Rzymu wyzywał dziennikarzy od "szmat" i "bandytów". Od niedawna jeździ wartym ok. 300 tys. zł terenowym BMW. (ms, m) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2333746.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Przepychanki pod św. Brygidą IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 01:16 Pod znakiem ataków wiernych na dziennikarzy przebiegło w niedzielę w bazylice św. Brygidy święto patronki świątyni. Po mszy grupa nastolatków rzucała jajkami w kierunku reporterów. Zgromadzeni krytykowali arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego za wezwanie księdza Henryka Jankowskiego do ustąpienia z probostwa. Dziennikarzy zgromadzonych tuż przy ołtarzu zaatakowano przed rozpoczęciem mszy. Według relacji reportera "Faktów" TVN Jana Błaszkowskiego, który wraz z operatorem znajdował się przy prezbiterium, incydent sprowokował jeden ze współpracowników prałata, Wojciech Knitter. Domagał się od nas zgody biskupa na filmowanie. Wypychał nas i dziennikarzy z Polsatu. Prowokował wiernych pytaniami: czy sobie życzą obecności naszych kamer. Byłem szarpany przez wiernych, grożono mi pobiciem - powiedział Błaszkowski. Szarpano i popychano także reporterów radiowych. Sytuacja uspokoiła się tuż po rozpoczęciu mszy. Prałat zaapelował wcześniej o modlitwę w powadze z uwagi na Dzień Papieski i święto patronki bazyliki. Proszę o kulturę chrześcijańską; błagam - dodawał. Przywitały go owacje kilkuset wiernych i okrzyki: "Zostań z nami". Ks. Jankowski podczas mszy nie nawiązał ani razu do kwestii ewentualnego odejścia z parafii w związku z kontrowersjami wokół jego osoby. Homilię wygłosił ksiądz infułat z archidiecezji olsztyńskiej. Jankowskiego podczas mszy obdarowano srebrnymi medalami od jego zwolenników z zagranicy, za które wzruszony dziękował. Po wyrazach poparcia odśpiewano "100 lat". Napięta atmosfera panowała przed kościołem po nabożeństwie. Wierni obrzucali obelgami chcących porozmawiać z nimi dziennikarzy. Wypowiadali też krytyczne zdania o metropolicie gdańskim abp. Tadeusz Gocłowskim nazywając go m.in. masonem i żydem. Śpiewali też religijne pieśni. Na ok. 200 osobowy tłum zgromadzony przed kościołem w pewnej chwili poleciało kilka jajek. Celowano w ekipy telewizyjne, których dziennikarze rozmawiali z wiernymi. Dosięgły jednak głównie zwolenników prałata Henryka Jankowskiego. Kilku świadków powiedziało, że jajkami rzucała ok. sześcioosobowa grupa prawdopodobnie nastolatków, którzy chwilę później uciekli. Po ponad pół godzinnym zgromadzeniu sympatycy ks. Jankowskiego zaczęli rozchodzić się do domów. Metropolita gdański abp. Tadeusz Gocłowski w ogłoszonym ponad tydzień temu liście do kapłanów Archidiecezji Gdańskiej wezwał ks. Jankowskiego do zrzeczenia się probostwa parafii świętej Brygidy. Wypomniał Jankowskiemu uczynienie z ambony trybuny politycznej oraz wygłaszanie poglądów, które nie odzwierciedlają stosunku Kościoła do niektórych ważnych problemów istniejących w relacjach między ludźmi. (ck) wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,5900365,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Lew Starowicz biegłym w śledztwie w sprawie molest IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 01:19 Lew Starowicz biegłym w śledztwie w sprawie molestowania ministranta W tym miesiącu ma być gotowa opinia znanego seksuologa Lwa Starowicza, przygotowywana na potrzeby śledztwa w sprawie domniemanego molestowania byłego ministranta z parafii św. Brygidy w Gdańsku, prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Elblągu - poinformował szef elbląskiej prokuratury, Zbigniew Więckiewicz. Ze względu na dobro postępowania Więckiewicz odmówił podania szczegółów, czego będzie dotyczyć opinia biegłego. Jest to jedyna opinia seksuologa dla potrzeb tego śledztwa - dodał. Do wyboru Starowicza jako autora opinii w śledztwie dotyczącym domniemanego molestowania seksualnego b. ministranta z parafii św. Brygidy w Gdańsku, której proboszczem jest ks. Henryk Jankowski, doszło jeszcze wtedy, gdy postępowanie to prowadziła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Zostało ono przekazane do Elbląga w sierpniu, aby uniknąć zarzutów o stronniczość gdańskich prokuratorów. Więckiewicz powiedział w poniedziałek, że przesłuchania świadków w śledztwie mają potrwać jeszcze ok. dwóch tygodni. Dotychczas w związku ze sprawą zeznania składali, oprócz ofiary domniemanego molestowania, 16-letniego Sławomira R., m.in. jego koledzy ministranci. Wszyscy zaprzeczali, by proboszcz parafii św. Brygidy dopuszczał się molestowania. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie molestowania seksualnego nieletniego. O domniemanym wykorzystywaniu byłego ministranta, Sławomira R. z Gdańska, powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek po ponad tygodniu od rozpoczęcia śledztwa potwierdził, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Do tego czasu media informowały o tym, powołując się na nieoficjalne źródła m.in. w organach ścigania. (reb) wiadomosci.wp.pl/kat,28914,katn,,wid,5886247,widn,Lew%20Starowicz%20biegłym%20w%20śledztwie%20w%20sprawie%20molestowania% 20ministranta,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Przepychanki wiernych w kościele św. Brygidy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 13:44 Przepychanki wiernych w kościele św. Brygidy z dziennikarzami Do przepychanek między wiernymi a dziennikarzami doszło w kościele św. Brygidy tuż przed niedzielną mszą ku czci patronki świątyni. Incydent sprowokował prawdopodobnie jeden ze współpracowników ks. Henryka Jankowskiego, który zbliżył się do dziennikarzy telewizyjnych mówiąc, żeby odeszli od prezbiterium. W pewnym momencie odepchnięto reportera i operatora TVN. Kilku dziennikarzy radiowych zostało potrąconych przez znajdujących się w kościele wiernych. Po chwili sytuacja uspokoiła się. Prałat Jankowski, który został przywitany okrzykami "Zostań z nami", zaapelował o spokój i kulturę chrześcijańską. (Fot: PAP/Stefan Kraszewski) dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=POL Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Przepychanki w bazylice św. Brygidy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 13:49 Pod znakiem ataków wiernych na dziennikarzy przebiegło w niedzielę w bazylice św. Brygidy święto patronki świątyni. Po mszy grupa nastolatków rzucała jajkami w kierunku reporterów. Zgromadzeni krytykowali arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego za wezwanie księdza Henryka Jankowskiego do ustąpienia z probostwa. Dziennikarzy zgromadzonych tuż przy ołtarzu zaatakowano przed rozpoczęciem mszy. Według relacji reportera "Faktów" TVN Jana Błaszkowskiego, który wraz z operatorem znajdował się przy prezbiterium, incydent sprowokował jeden ze współpracowników prałata, Wojciech Knitter. "Domagał się od nas zgody biskupa na filmowanie. Wypychał nas i dziennikarzy z Polsatu. Prowokował wiernych pytaniami: czy sobie życzą obecności naszych kamer. Byłem szarpany przez wiernych, grożono mi pobiciem" - powiedział Błaszkowski. Szarpano i popychano także reporterów radiowych. Sytuacja uspokoiła się tuż po rozpoczęciu mszy. Prałat zaapelował wcześniej o modlitwę w powadze z uwagi na Dzień Papieski i święto patronki bazyliki."Proszę o kulturę chrześcijańską; błagam" - dodawał. Przywitały go owacje kilkuset wiernych i okrzyki: "Zostań z nami". Ks. Jankowski podczas mszy nie nawiązał ani razu do kwestii ewentualnego odejścia z parafii w związku z kontrowersjami wokół jego osoby. Homilię wygłosił ksiądz infułat z archidiecezji olsztyńskiej. Jankowskiego podczas mszy obdarowano srebrnymi medalami od jego zwolenników z zagranicy, za które wzruszony dziękował. Po wyrazach poparcia odśpiewano "100 lat". Napięta atmosfera panowała przed kościołem po nabożeństwie. Wierni obrzucali obelgami chcących porozmawiać z nimi dziennikarzy. Wypowiadali też krytyczne zdania o metropolicie gdańskim abp. Tadeusz Gocłowskim nazywając go m.in. masonem i żydem. Śpiewali też religijne pieśni. Na ok. 200 osobowy tłum zgromadzony przed kościołem w pewnej chwili poleciało kilka jajek. Celowano w ekipy telewizyjne, których dziennikarze rozmawiali z wiernymi. Jedno z nich trafiło w nogi reportera PAP. Dosięgły jednak głównie zwolenników prałata Henryka Jankowskiego. Kilku świadków powiedziało PAP, że jajkami rzucała ok. sześcioosobowa grupa prawdopodobnie nastolatków, którzy chwilę później uciekli. Po ponad pół godzinnym zgromadzeniu sympatycy ks. Jankowskiego zaczęli rozchodzić się do domów. Metropolita gdański abp. Tadeusz Gocłowski w ogłoszonym ponad tydzień temu liście do kapłanów Archidiecezji Gdańskiej wezwał ks. Jankowskiego do zrzeczenia się probostwa parafii świętej Brygidy. Wypomniał Jankowskiemu uczynienie z ambony "trybuny politycznej" oraz wygłaszanie poglądów, które "nie odzwierciedlają stosunku Kościoła do niektórych ważnych problemów istniejących w relacjach między ludźmi". W liście zaznaczył, że zawsze odrzucał podnoszony przez media zarzut o "przestępczym zachowaniu" prałata, gdyż niczego w tej mierze nie udowodniono. "Natomiast wiem, że zachowanie młodych, tolerowane przez księdza proboszcza Jankowskiego na plebanii, zdecydowanie odbiegało i odbiega od normalnego wpływu duszpasterza" - napisał abp Gocłowski. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie domniemanego molestowania seksualnego nieletniego, byłego ministranta Bazyliki św. Brygidy, obecnie 16-letniego Sławomira R. z Gdańska. Powiadomił o tym prokuraturę miejscowy sąd rodzinny. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek po ponad tygodniu od rozpoczęcia tego śledztwa potwierdził, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Śledztwo dotyczące molestowania trafiło w sierpniu do Elbląga, by uniknąć zarzutów o stronniczość gdańskich prokuratorów. dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=POL&poddzial=SPN&id_depeszy=15206014 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Pomylki Gocłowskiego :))))) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 13:51 Abp Gocłowski o liście ws. ks. Jankowskiego: żaden z posłów nie ma nic wspólnego z parafią św. Brygidy. Żaden z 62 posłów, którzy podpisali się pod listem w obronie ks. Henryka Jankowskiego do arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, nie ma nic wspólnego z parafią św. Brygidy - tak komentował w niedzielę list metropolita gdański w Radiu Plus. Według posłanki koła poselskiego "Dom Ojczysty" Gertrudy Szumskiej, która rozpoczęła akcję zbierania podpisów w obronie ks. Jankowskiego list do abp Gocłowskiego zawiera tylko prośbę opieki Kościoła nad ks. Jankowskim. "Dostałem taki list, gdzie jest 62 podpisy posłów - byłem zdumiony. Na litość boską, przecież macie wolną możliwość działania w parlamencie, w komisjach. Macie możliwość wypowiadania tych spraw poprzez prasę, poprzez media. Natomiast piszecie list do biskupa z 62 podpisami parlamentarzystów, którzy nie mają nic wspólnego z parafią św. Brygidy" - komentował list abp Gocłowski. "Jak sądzę żaden z tych posłów nie jest członkiem wspólnoty parafialnej. To jest tylko jak gdyby chęć zaistnienia?" - powiedział arcybiskup. "Ksiądz arcybiskup mylnie odczytał treść tego listu" - powiedziała PAP Szumska. Według niej, list zawiera tylko prośbę o zaopiekowanie się Kościoła ks. Jankowskim, a jego autorzy występują jako "posłowie, Polacy - katolicy". "Jesteśmy zainteresowani silnym Kościołem. Prosimy, by arcybiskup nie działał pod wpływem mediów" - wyjaśniała Szumska. Jej zdaniem ks. Jankowski to "symbol księdza Polaka, który współdziałał ze światem ludzi pracy i wszystkimi potrzebującymi". Według Szumskiej, pod listem do metropolity gdańskiego podpisali się posłowie koła "Dom Ojczysty", Samoobrony, Ligi Polskich Rodzin, Ruchu Katolicko- Narodowego, ROP-u oraz posłowie nie zrzeszeni. Posłanka nie chciała powiedzieć, jakie działania podejmą autorzy listu w przypadku nie uwzględnienia go przez arcybiskupa. "Liczymy, że nie dojdzie do pęknięcia ogniwa w kościele gdańskim" - powiedziała. Zrzeczenie się probostwa parafii św. Brygidy zaproponował w czwartek księdzu Henrykowi Jankowskiemu w liście do kapłanów Achidiecezji Gdańskiej. "Nie sądzę, by miało się to stać na drodze administracyjnej dekretu biskupa, który jest odpowiedzialny za powierzony jego trosce Kościół Diecezjalny" - napisał arcybiskup. Jednocześnie metropolita gdański zaproponował ks. Jankowskiemu podjęcie pracy w Centrum Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku-Oliwie, poświęconym przez papieża 5 czerwca 1999 r. Współzałożycielem tego ośrodka religijnego, prowadzonego przez siostry brygidki, jest proboszcz parafii św. Brygidy. Arcybiskup ma nadzieję, że znając "nie tylko ambicję, ale i miłość do Kościoła" księdza Jankowskiego przyjmie on tę propozycję i będzie mógł "ofiarnie pracować dla Kościoła i Ojczyzny". Abp Gocłowski podkreślił w liście, że "atmosfera w Kościele i na plebanii", mimo "uprzednich zasług tego znanego kapłana", wyczerpuje wszystkie znamiona prawa kanonicznego o możliwości odwołania danego proboszcza. Jeden z punktów tego prawa stwierdza, że "gdy posługiwanie jakiegoś proboszcza, na skutek jakiejś przyczyny, nawet bez jego poważnej winy, staje się szkodliwe lub przynajmniej nieskuteczne, może on zostać usunięty z parafii przez biskupa diecezjalnego". dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=POL&poddzial=SPN&id_depeszy=15161312 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Glemp: sądzę, że ksiądz Jankowski ustąpi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 18:51 Glemp: sądzę, że ksiądz Jankowski ustąpi z funkcji proboszcza Prymas Polski kardynał Józef Glemp uważa, że ks. prałat Henryk Jankowski ustąpi z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. "Nie trzeba być koniecznie proboszczem, żeby się zbawić" - powiedział prymas we wtorek dziennikarzom w Kaliszu. "Ksiądz Henryk Jankowski jest człowiekiem Kościoła. Chociaż ma duże ambicje, to nie dojdzie do awantur, które mogłyby zakłócić relacje kapłan-biskup, czy duchowny - kościół. Sądzę, że ksiądz Jankowski ustąpi ze stanowiska" - powiedział kardynał Józef Glemp zapytany przez dziennikarzy o dalsze losy prałata. Zdaniem prymasa, media bardzo podniecają sprawy związane z gdańskim duchownym, pasjonują się, czy dojdzie do buntów, albo innych protestów. Arcybiskup Tadeusz Gocłowski zaproponował prałatowi zrzeczenie się probostwa parafii św. Brygidy w Gdańsku i podjęcie pracy w Centrum Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku-Oliwie. Sam prałat Jankowski oraz wielu wiernych nie zamierzają się z tym pogodzić. Prymas uczestniczył w uroczystościach 50. rocznicy zatwierdzenia przez Główną Komisję Episkopatu obrazu Jezusa Miłosiernego, znajdujący się w miejscowym kościele ojców jezuitów. dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=POL&poddzial=SPN&id_depeszy=15175670 Trudno to potraktować inaczej, niż jako jedną wielką farsę wykonywaną przez tuzów kościelnych. Bezradność na własnym podwórku przy buńczuczności przypominania innym o powinnościach, to kompromitacja hierarchów kościelnych w najbardziej przednim wydaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Bubel broni prałata, atakując Papieża IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 19:57 Leszek Bubel - wydawca antysemickich broszur - dołączył do obrońców prałata Jankowskiego. Tygodnik Bubla "Tylko Polska", w ostatnią niedzielę rozdawany za darmo pod gdańskim kościołem św. Brygidy, niemal w całości poświęcony jest prałatowi. Ks. Henryk Jankowski udziela tam długiego wywiadu. W poprzedzającym rozmowę wstępniaku Bubel atakuje Papieża, który "nic nie robi" w sprawie prałata i arcybiskupa Gocłowskiego, który wykreował skandal, by odciągnąć uwagę od "własnej" afery diecezjalnego wydawnictwa Stella Maris. Poza tym w tygodniku jest jeszcze wiersz poświęcony Czesławowi Miłoszowi "Wreszcie kopnął w kalendarz" i informacja o tajnych związkach Papieża z agentami CIA. (m, ms) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2334946.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Prałat Jankowski nie molestował??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 16:14 Prałat Jankowski nie molestował, śledztwo do umorzenia Prokuratura umorzy śledztwo w sprawie molestowania seksualnego na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku - dowiedziała się "Gazeta". Prokuratura umorzy śledztwo w sprawie molestowania seksualnego na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku - dowiedziała się "Gazeta". (Prokuratura umorzy śledztwo w sprawie molestowania seksualnego na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku - dowiedziała się "Gazeta") serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2334970.html Komentarze: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=16609544 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Prałat nie molestował ministrantów - hihi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 21:48 Prokuratura umorzy śledztwo w sprawie molestowania seksualnego na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku - dowiedziała się "Gazeta". Decyzja już zapadła, ma być ogłoszona do połowy listopada. Śledztwo wszczęto w lipcu po doniesieniu matki ministranta Sławomira R. Prałat Jankowski całował go w usta na pożegnanie. Seksuolog prof. Lew Starowicz poinformował już telefonicznie elbląską prokuraturę, że to za mało, by mówić o pedofilii. - W takich sytuacjach bierze się pod uwagę okoliczności towarzyszące pocałunkom: czy miały miejsce w prywatnych apartamentach, czy też w miejscu publicznym, czy osoba całująca się z tym kryła, czy nie - wyjaśnia Starowicz, który dziś wyśle swoją opinię pocztą. Według informatorów "Gazety" prokuratura przesłucha jeszcze samego ks. Jankowskiego - jako świadka, a nie podejrzanego. Decyzję o umorzeniu śledztwa może zaskarżyć matka Sławomira R. Według naszych informacji to mało prawdopodobne. Tymczasem szef elbląskiej Prokuratury Okręgowej Zbigniew Więckiewicz zaprzeczył we wtorek informacjom "Gazety ", że zapadła już decyzja o umorzeniu śledztwa. - Pierwsze słyszę. To jakaś kaczka dziennikarska. Żadna decyzja o umorzeniu śledztwa nie zapadła. Nie można o tym mówić w sytuacji, kiedy nie został jeszcze zebrany cały materiał dowodowy - powiedział PAP Więckiewicz. Według niego także Starowicz nie o treści swojej opinii nie informował telefonicznie prokuratury. - To nieprawda. Nie ma zwyczaju, aby biegły przed dostarczeniem prokuraturze swojej opinii informował wcześniej o jej treści. Absolutnie nie znamy jeszcze zawartości tej opinii, spodziewamy się jej do końca października - wyjaśnił Więckiewicz. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła dochodzenie w sprawie molestowania seksualnego nieletniego pod koniec lipca. O domniemanym wykorzystywaniu byłego ministranta, Sławomira R. z Gdańska, powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek po ponad tygodniu od rozpoczęcia śledztwa potwierdził, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Do tego czasu media informowały o tym, powołując się na nieoficjalne źródła m.in. w organach ścigania. Śledztwo dotyczące molestowania trafiło ostatecznie do Elbląga, by uniknąć zarzutów o stronniczość gdańskich prokuratorów. (Marek Wąs, Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2334970.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Stracił "misję kanoniczną" za popieranie prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 16:16 Wykładowca KUL, jeden z orędowników prałata Jankowskiego, stracił pracę na uczelni. - Z decyzją arcybiskupa się nie dyskutuje - mówi rzeczniczka prasowa KUL Księże prałacie, głoś swoje, choćby wyżsi rangą duchowni ci tego zabraniali - powiedział pod koniec sierpnia, podczas mszy w parafii św. Brygidy w Gdańsku, ks. dr Stanisław Koczwara. Gdy dziennikarz "Gazety" zapytał duchownego o nazwisko, ten odparł: - Nie rozmawiam z "Wyborczą", ja się szanuję, a pan przecież jest koszerny. Ks. Stanisław Koczwara, specjalista od archeologii chrześcijańskiej i dziejów Kościoła w starożytności, zatrudniony był na stanowisku adiunkta w Instytucie Historii Kościoła KUL (doktorat obronił w 1993 r.). Jak się dowiedzieliśmy, nie jest już pracownikiem KUL. Beata Górka, rzecznik prasowy uczelni, potwierdza i wyjaśnia: - Metropolita lubelski i jednocześnie wielki kanclerz KUL abp Józef Życiński wycofał misję kanoniczną ks. dr. Koczwary. A to oznacza, że nasz wykładowca stracił prawo nauczania w imieniu Kościoła katolickiego. Rzecznik tłumaczy, że właśnie dlatego rektor uczelni ks. prof. Stanisław Wilk w ostatnich dniach rozwiązał z nim umowę o pracę ze skutkiem natychmiastowym. - Z decyzją arcybiskupa w tej kwestii się nie dyskutuje - dodaje Górka. Rektor KUL nie chciał rozmawiać z "Gazetą" o byłym adiunkcie. Przez rzecznika przekazał nam, że nie ma w sprawie nic do dodania. Od 2002 r. ks. dr Koczwara miał zakaz głoszenia kazań w kościele akademickim KUL. Taką decyzję podjął metropolita lubelski po obfitującym w akcenty antysemickie wystąpieniu księdza z początku tamtego roku. - Potem zakazał mu też prowadzenia wykładów w lubelskim seminarium duchownym - mówi ks. Mieczysław Puzewicz, rzecznik metropolity. - Dekret cofający misję kanoniczną został wydany pod koniec września. Jego powodem jest niezgodność w nauczaniu ks. Koczwary i papieskiej wizji Kościoła. Według informacji, których wczoraj nie udało nam się potwierdzić, ks. Koczwara wyjechał za granicę. - Mogę powiedzieć tylko tyle, że już tu nie mieszka - usłyszeliśmy pod jego lubelskim adresem. Dla Gazety Ks. Adam Boniecki redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" Odebranie duchownemu misji kanonicznej oznacza w uproszczeniu, iż kościół nie chce dalej "żyrować" jego wypowiedzi, bowiem nie pokrywają się one z jego nauczaniem. To niewątpliwe niezwykle poważna i bardzo przykra decyzja dla biskupa, podyktowana troską o czystość doktrynalną kościoła. Przypadki odebrania misji kanonicznej zdarzają się w Polsce niezwykle rzadko i zawsze wywołuje to niemałe reperkusje w prasie. (Paweł Reszka) miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,2335114.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Gocłowski wciąż czeka na rezygnację ks. Jankowskie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.10.04, 17:14 Metropolita gdański arcybiskup Tadeusz Gocłowski czeka na dobrowolną rezygnację ks. prałata Henryka Jankowskiego z probostwa parafii św. Brygidy w Gdańsku - dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł zbliżonych do Kościoła. Abp Gocłowski w ogłoszonym 30 września liście do kapłanów archidiecezji gdańskiej wezwał ks. Jankowskiego do zrzeczenia się probostwa parafii. "Nie sądzę, by miało się to stać na drodze administracyjnej dekretu biskupa, który jest odpowiedzialny za powierzony jego trosce Kościół diecezjalny" - napisał metropolita. Jednocześnie zaproponował ks. prałatowi Jankowskiemu podjęcie pracy w Centrum Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku-Oliwie. Współzałożycielem tego ośrodka religijnego, prowadzonego przez siostry brygidki, jest ks. Jankowski. Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez PAP, jeśli ks. Jankowski nie skorzysta z takiej propozycji i nie zrzeknie się funkcji proboszcza sam, to dopiero wówczas być może abp Gocłowski ogłosi specjalny dekret, w którym określi termin odejścia prałata z parafii św. Brygidy. PAP nie udało się jednak ustalić, kiedy sprawa znajdzie swój ostateczny finał. info.onet.pl/992641,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Prokuratura nie ujawnia treści opinii IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.10.04, 17:17 Prokuratura nie ujawnia treści opinii Lwa-Starowicza o domniemanym molestowaniu Prokuratura Okręgowa w Elblągu nie chce ujawnić treści opinii seksuologa prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza, sporządzonej na potrzeby śledztwa w sprawie domniemanego molestowania byłego ministranta z parafii św. Brygidy w Gdańsku. Opinia dotarła w środę do prokuratury. Szef Prokuratury Okręgowej w Elblągu powiedział PAP, że nie może ujawnić wniosków opinii ze względu na dobro postępowania. Dodał, że została ona dołączona do akt sprawy. Prof. Lew-Starowicz, sporządzając opinię, opierał się m.in na zeznaniach eksministranta, obecnie 16-letniego Sławomira R., który twierdził, że nie był molestowany, a jedynie całowany przez księdza Henryka Jankowskiego w usta na pożegnanie. Nie udało mu się jednak porozmawiać z samym Sławomirem R. Seksuolog rozmawiał natomiast z innymi nastolatkami, którzy znajdowali się bądź znajdują w otoczeniu proboszcza parafii św. Brygidy, ks. Jankowskiego. Prof. Zbigniew Lew-Starowicz, zasłaniając się tajemnicą lekarską, także nie chciał ujawnić konkluzji ekspertyzy. Powiedział jedynie PAP w środę, że prokuratorzy poprosili go o odpowiedź na dwa pytania. Nie ujawnił jednak, na jakie. Opinia prof. Lwa-Starowicza to jedyna opinia seksuologa, o jaką wystąpiła prokuratura badająca sprawę domniemanego molestowania b. ministranta. Do wyboru Lwa-Starowicza jako autora opinii w śledztwie dotyczącym domniemanego molestowania seksualnego b. ministranta z parafii św. Brygidy w Gdańsku doszło jeszcze wtedy, gdy postępowanie to prowadziła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Zostało ono przekazane do Elbląga w sierpniu, aby uniknąć zarzutów o stronniczość gdańskich prokuratorów. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie molestowania seksualnego nieletniego. O domniemanym wykorzystywaniu byłego ministranta, Sławomira R. z Gdańska, powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek dopiero po ponad tygodniu od rozpoczęcia śledztwa potwierdził, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Do tego czasu media informowały o tym, powołując się na nieoficjalne źródła m.in. w organach ścigania. info.onet.pl/993216,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Tajna opinia Lwa-Starowicza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.10.04, 17:24 Prokuratura Okręgowa w Elblągu nie chce ujawnić treści opinii seksuologa prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza, sporządzonej na potrzeby śledztwa w sprawie domniemanego molestowania byłego ministranta z parafii św. Brygidy w Gdańsku. Szef Prokuratury Okręgowej w Elblągu powiedział, że nie może ujawnić wniosków opinii ze względu na dobro postępowania. Dodał, że została ona dołączona do akt sprawy. Prof. Lew-Starowicz, sporządzając opinię, opierał się m.in na zeznaniach eksministranta, obecnie 16-letniego Sławomira R., który twierdził, że nie był molestowany, a jedynie całowany przez księdza Henryka Jankowskiego w usta na pożegnanie. Nie udało mu się jednak porozmawiać z samym Sławomirem R. Seksuolog rozmawiał natomiast z innymi nastolatkami, którzy znajdowali się bądź znajdują w otoczeniu proboszcza parafii św. Brygidy, ks. Jankowskiego. Prof. Zbigniew Lew-Starowicz, zasłaniając się tajemnicą lekarską, także nie chciał ujawnić konkluzji ekspertyzy. Powiedział jedynie PAP w środę, że prokuratorzy poprosili go o odpowiedź na dwa pytania. Nie ujawnił jednak, na jakie. Opinia prof. Lwa-Starowicza to jedyna opinia seksuologa, o jaką wystąpiła prokuratura badająca sprawę domniemanego molestowania b. ministranta. Do wyboru Lwa-Starowicza jako autora opinii w śledztwie dotyczącym domniemanego molestowania seksualnego b. ministranta z parafii św. Brygidy w Gdańsku doszło jeszcze wtedy, gdy postępowanie to prowadziła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Zostało ono przekazane do Elbląga w sierpniu, aby uniknąć zarzutów o stronniczość gdańskich prokuratorów. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie molestowania seksualnego nieletniego. O domniemanym wykorzystywaniu byłego ministranta, Sławomira R. z Gdańska, powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek dopiero po ponad tygodniu od rozpoczęcia śledztwa potwierdził, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Do tego czasu media informowały o tym, powołując się na nieoficjalne źródła m.in. w organach ścigania. (mdz) wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,5916295,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ochroniarze prałata pobili dziennikarzy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.10.04, 17:21 Dziennikarze stacji telewizyjnych TVN i Polsat zostali poturbowani przez ochroniarzy księdza prałata Henryka Jankowskiego. Dwójka reporterów i dwóch operatorów chciało zarejestrować przebieg Mszy Świętej w bazylice św. Brygidy w Gdańsku, którą tradycyjnie co niedzielę odprawiał ks. Jankowski. Jednak dziś nie celebrował liturgii i nie mówił kazania. Ochrona księdza prałata próbowała usunąć sprzed ołtarza ekipy telewizyjne TVN i Polsatu. Doszło do przepychanek, a naoczni świadkowie mówią nawet, że nastąpiła wymiana ciosów. Później na ambonie pojawił się ksiądz Jankowski, który zaapelował o spokojną modlitwę za papieża. Powitał także wszystkich gości i odczytał ogłoszenia parafialne. Po mszy św. wiernych i dziennikarzy zgromadzonych przed świątynią obrzucono jajkami. Zrobiło to kilku nastolatków, którzy uciekli. Jajka leciały w kierunku ekip telewizyjnych, których dziennikarze rozmawiali po mszy z wiernymi zgromadzonymi się przed kościołem. Jedno z nich trafiło w nogi reportera PAP. Dosięgły jednak głównie zwolenników ks. prałata Henryka Jankowskiego. Jeden mężczyzna dostał w głowę. Niedawno metropolita gdański arcybiskup Tadeusz Gocłowski ujawnił swój list do księży, w którym poinformował, że chce by prałat odszedł z parafii i przeniósł się do Centrum Ekumenicznego w Gdańsku-Oliwie. Jako przyczyny podał złe zachowania księdza Jankowskiego w stosunku do młodych ludzi oraz wykorzystywanie ambony do wygłaszania politycznych poglądów. Były prezydent Lech Wałesa - po rozmowie z prałatem - powiedział, że ksiądz Jankowski podporządkuje się decyzji biskupa. Nie wiadomo jednak kiedy to nastąpi. info.onet.pl/991629,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Biegły wydał opinię w sprawie księdza Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.10.04, 11:25 Elbląska Prokuratura Okręgowa otrzymała opinię biegłego seksuologa w sprawie molestowania młodych parafian przez Henryka Jankowskiego. Wkrótce zapadnie decyzja, kiedy przesłuchany zostanie gdański prałat ksiądz Henryk J. Jak dowiedziało się Radio Olsztyn, Elbląska Prokuratura Okręgowa otrzymała już opinię biegłego seksuologa - profesora Zbigniewa Lwa - Starowicza. Wciąż jest za wcześnie, by mówić, jak skończy się śledztwo w sprawie domniemanego molestowania - mówi tymczasem elbląski prokurator Jerzy Waryszak. Prokuratura zaprzecza informacjom mediów, że prowadzący sprawę omówił już z biegłym ostateczne decyzje w sprawie śledztwa. Prof. Lew - Starowicz wykonywał razem z nami część swoich czynności w Gdańsku, ale nie było mowy o umorzeniu czy oskarżeniu kogokolwiek - mówi Jerzy Waryszak. Decyzja o umorzeniu postępowania nie zapadła, ale opinia biegłego prof. Zbigniewa Lwa - Starowicza będzie bardzo istotnym dowodem w sprawie, bo powstała w oparciu o ustalenia i materiał dowodowy - twierdzi z kolei informator Radia Olsztyn. Pod koniec października mija 3 - miesięczny termin zakończenia śledztwa w sprawie rzekomego molestowania młodych przez gdańskiego księdza. Według informacji Radia Olsztyn, najprawdopodobniej zostanie ono przedłużone, choć nie - jak informowały niektóre media - o kilka czy kilkanaście dni, ale - jak zazwyczaj bywa - co najmniej o miesiąc. W przyszłym tygodniu zeznania składać będzie Piotr J. Mieszkaniec jednej z miejscowości w okolicach Gdańska, który sam zgłosił się do prokuratury. O swoich rzekomych kontaktach z gdańskim prałatem opowiadał także dziennikarzom. Ci jednak nie uważają jego wyznań za wiarygodne. (IAR) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2339098.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Tajemnicze zeznania Piotra J. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.04, 19:43 21-letni Piotr J., nowy świadek, który złożył zeznania w związku ze sprawą dotyczącą domniemanego molestowania byłego ministranta z parafii św. Brygidy, nie chce ujawnić, co powiedział przesłuchującemu go prokuratorowi. Piotr J. przebywa obecnie w jednym z warszawskich szpitali. Tam też kilka dni temu został przesłuchany. W sobotę mężczyzna ten nie chciał rozmawiać z PAP na temat zeznań złożonych w związku ze sprawą i odnosić się do informacji w mediach na ten temat. Według sobotniej "Rzeczpospolitej" Piotr J. miał powiedzieć śledczemu z elbląskiej prokuratury okręgowej, że jako 14-latek został wykorzystany seksualnie przez ks. prałata Henryka Jankowskiego. Miało się to stać, kiedy wraz z innymi ministrantami z jednej miejscowości na Pomorzu przyjechał do Gdańska na uroczystości do parafii św. Brygidy. Według anonimowego źródła PAP w wymiarze sprawiedliwości, do zeznań Piotra J. trzeba podchodzić z dużą ostrożnością i zweryfikować je. Szef prokuratury w Elblągu Zbigniew Więckiewicz, z którym w sobotę nie udało się skontaktować PAP, powiedział już w piątek, że fakty podane przez Piotra J. będą weryfikowane. "Nie można tak gołosłownie podejść do tego, co jest przelane z zeznań świadka na papier" - zaznaczył. Pytany, czy w związku z pobytem Piotra J. w szpitalu psychiatrycznym, prokuratura odnośnie złożonych zeznań będzie weryfikowała w jakiś sposób stan psychiczny tego świadka, odpowiedział, że obecnie trudno coś powiedzieć na ten temat, "i to wszystko leży w gestii prokuratora prowadzącego". Pochodzący z małej miejscowości pod Gdańskiem Piotr J. na początku października informował niektóre media, że przebywa w jednym z warszawskich szpitali psychiatrycznych po nieudanej próbie samobójstwa. Twierdził, że chciał sobie odebrać życie, po tym jak na ulicy w Warszawie podszedł do niego człowiek związany z parafią św. Brygidy i zagroził, że jeśli Piotr J. zezna coś w sprawie proboszcza tej parafii, ks. Henryka Jankowskiego, to stanie mu się krzywda. Wcześniej, m.in. we wrześniu, Piotr J. kontaktował się z redakcjami w różnych częściach kraju, informując, że wysłał do gdańskiej prokuratury pismo o chęci złożenia zeznań w śledztwie dotyczącym molestowania seksualnego w parafii św. Brygidy. Mężczyzna utrzymywał, że bardzo dobrze zna prałata Jankowskiego i po raz pierwszy gościł w jego parafii jako 14-latek. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie molestowania nieletniego, byłego ministranta w kościele św. Brygidy, obecnie 16- letniego Sławomira R. z Gdańska. O domniemanym jego wykorzystywaniu seksualnym powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny. Media informowały o sprawie powołując się początkowo na nieoficjalne źródła m.in. w organach ścigania. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, Janusz Kaczmarek potwierdził po ponad tygodniu od rozpoczęcia śledztwa, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Śledztwo dotyczące molestowania pod koniec sierpnia trafiło do Elbląga, by uniknąć zarzutów o stronniczość gdańskich prokuratorów.( info.onet.pl/994827,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Śledztwo w parafii św. Brygidy przedłużone? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.04, 19:44 Wiele wskazuje na to, że śledztwo w sprawie domniemanego molestowania w parafii świętej Brygidy w Gdańsku będzie przedłużone. Ksiądz Henryk J. będzie przesłuchany dopiero wówczas, gdy zebrane zostaną wszystkie dowody - powiedział prokurator Jerzy Waryszak z elbląskiej prokuratury okręgowej. Trzymiesięczny, procesowy termin mija 27 października. Prokurator Waryszak, mówiąc o możliwym przedłużeniu śledztwa stwierdził, że najprawdopodobniej nie uda się do tego terminu przeprowadzić wszystkich czynności procesowych. Podkreślił jednak, że wszystko będzie zależało od prokuratora, który sprawę prowadzi i to on o tym zdecyduje. Tymczasem jak się okazuje, elbląscy prokuratorzy przesłuchali już Piotra J., osobę, która sama zgłosiła się do prokuratury twierdząc, że wie coś na temat zdarzeń w gdańskiej parafii św. Brygidy. Prokurator Waryszak nie ujawnił szczegółów zeznań, ale powiedział, że w związku z tym przesłuchaniem zaistniała potrzeba wykonania innych czynności procesowych, jakich - tajemnica. Prokurator dodał, że zeznania Piotra J. nie wpływają bezpośrednio na to, że śledztwo może zostać przedłużone. info.onet.pl/994109,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Kiedy przesłuchanie księdza prałata? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.04, 19:46 Wkrótce zapadnie decyzja, kiedy przesłuchany zostanie gdański prałat ksiądz Henryk J. Jak dowiedziało się Radio Olsztyn, Elbląska Prokuratura Okręgowa otrzymała już opinię biegłego seksuologa - profesora Zbigniewa Lwa - Starowicza. "Wciąż jest za wcześnie, by mówić, jak skończy się śledztwo w sprawie domniemanego molestowania" - mówi tymczasem elbląski prokurator Jerzy Waryszak. Prokuratura zaprzecza informacjom mediów, że prowadzący sprawę omówił już z biegłym ostateczne decyzje w sprawie śledztwa. *"Prof. Lew - Starowicz wykonywał razem z nami część swoich czynności w Gdańsku, ale nie było mowy o umorzeniu czy oskarżeniu kogokolwiek" - mówi Jerzy Waryszak. "Decyzja o umorzeniu postępowania nie zapadła, ale opinia biegłego prof. Zbigniewa Lwa - Starowicza będzie bardzo istotnym dowodem w sprawie, bo powstała w oparciu o ustalenia i materiał dowodowy - twierdzi z kolei informator Radia Olsztyn. Pod koniec października mija 3 - miesięczny termin zakończenia śledztwa w sprawie rzekomego molestowania młodych przez gdańskiego księdza. Według informacji Radia Olsztyn, najprawdopodobniej zostanie ono przedłużone, choć nie - jak informowały niektóre media - o kilka czy kilkanaście dni, ale - jak zazwyczaj bywa - co najmniej o miesiąc. W przyszłym tygodniu zeznania składać będzie Piotr J. Mieszkaniec jednej z miejscowości w okolicach Gdańska, który sam zgłosił się do prokuratury. O swoich rzekomych kontaktach z gdańskim prałatem opowiadał także dziennikarzom. Ci jednak nie uważają jego wyznań za wiarygodne. info.onet.pl/993555,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Prałat Jankowski wzywa Naród 11.08.05, 14:44 Ks. Henryk Jankowski rozsyła po całej Polsce 17-stronicową "Odezwę do Narodu Polskiego". Wzywa, by Naród głosował tylko na Samoobronę, LPR lub tzw. Partię Maryja. Jak dowiedzieliśmy się w Samoobronie, inspiratorem listu był o. Tadeusz Rydzyk, a w redagowaniu tekstu pomagała księdzu Danuta Hojarska z partii Leppera "W tych wyborach głosujemy tylko na ludzi swoich, na ludzi pewnych, na ludzi o zdrowych zasadach moralnych" - pisze prałat Jankowski. "Popatrzcie, jak jest w Sanhedrynie, Knesecie! Tam nie masz obcych! Tam tylko Sami Bracia Starsi w Wierze stanowią o sprawach swojego Narodu i Swojego Państwa! I nigdy nikt z obcych! A broń Boże, żeby tam znalazł się ktokolwiek z Polaków! Weźmy ten dobry przykład i postępujmy podobnie!" - To nie jest antysemityzm, ja chcę po prostu, aby w Polsce został wreszcie wybrany polski rząd. Napisałem ten list w trosce o Polskę - powiedział nam wczoraj prałat w krótkiej rozmowie. List trafił w e-mailach m.in. do Sejmu, Senatu, Episkopatu, rządu, na wyższe uczelnie i do zarządów regionów "S". Zdrowy korzeń - Samoobrona i LPR Odezwa zniechęcająca do głosowania na inne ugrupowania miała być gotowa jeszcze w kwietniu, ale na przeszkodzie stanęła choroba ks. Jankowskiego - duchowny od miesięcy intensywnie leczy się na schorzenia związane z cukrzycą. Jak się dowiedzieliśmy, pomysł listu pojawił się trzy tygodnie temu w czasie spotkania ks. Jankowskiego z o. Rydzykiem. Obaj duchowni ustalili wtedy, że "zdrowy korzeń" polskiej sceny politycznej to tylko Samoobrona, LPR i tzw. Partia Maryja. - Czas, by rodacy się opamiętali i postawili na siły narodowe, nie obce - tłumaczy ks. Jankowski. W swojej "Odezwie" prałat wskazuje wprost tych obcych: "Narodzie Polski! Mówię Wam dziś wprost: głosowanie na odrzuty z SLD i UW w postaci Partii Demokratycznej Frasyniuka albo na nieróżniącą się od niej programem PO to dla Polski akt samobójczy. To głosowanie na rzeczywistych wrogów" - pisze ks. Jankowski i ostrzega: "Jeżeli jeszcze raz przez zwykłe lenistwo zagłosujecie na tych wszystkich ateistów: czerwonych, różowych - to czeka Was jedyna nagroda - eutanazja, ich najnowszy, najbardziej skuteczny system opieki Państwa nad schorowanym obywatelem. I jeszcze będą rodzinie kazali suto za tę usługę zapłacić". Prałat analizuje też sytuację w całej Europie: "Ateiści, libertyni, liberałowie, masoni i postkomuniści zdominowali Europę i Polskę" - pisze w "Odezwie". "Celowo propagują narkomanię, alkoholizm, rozpustę, aborcję. Niszczą niepotrzebny im Kościół. Każdy prawdziwy katolik - to ich wróg. Planowo niszczą więzy rodzinne i poczucie patriotyzmu. Dużą część naszego społeczeństwa zepchnęli na margines życia, pozbawiając pracy, domów, mieszkań, możliwości kształcenia i korzystania z dóbr kultury. Miliony dzieci, kobiet i mężczyzn, emerytów, rencistów żyją w skrajnej nędzy". Misja - wspierać siły dobre dla Polski Abp Tadeusz Gocłowski, jeden z adresatów "Odezwy" prałata, w rozmowie z "Gazetą" stwierdził wczoraj oględnie: - Angażowanie się kapłana w taką działalność jest sprzeczne z jego podstawowymi obowiązkami. Metropolita gdański nie chciał jednak zdradzić, czy i jakie kroki zamierza podjąć w związku z kolejnym politycznym występem ks. Jankowskiego. Sam prałat się nie obawia: - Jestem już teraz skromnym rezydentem przy parafii św. Brygidy, ale mam jeszcze pewne misje, które chciałbym wypełnić, na przykład wspierać siły, które są dobre dla Polski. - Czyli Samoobronę i LPR? - zapytaliśmy. - Muszę kończyć, bo jadę na zabieg - zakończył rozmowę ksiądz. A na ostatnich stronach swej odezwy napisał: "Te gorzkie słowa prawdy spotykają się w faryzeuszowskiej propagandzie ateistów i postkomunistów z ich ulubionym zarzutem, jakoby były przejawem nietolerancji. Bo sprytni i przewrotni, a w gruncie rzeczy zwyczajni karierowicze, jak Michnik i Urban, nie mają już żadnego logicznego i prawdziwego argumentu, by odrzucić kierowane do nich rzeczywiste zarzuty szkodzenia Państwu i Narodowi Polskiemu". (Marek Sterlingow, Marek Wąs) serwisy.gazeta.pl/kosciol/1,64807,2705611.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Ochroniarz prałata Jankowskiego prowokuje atak na IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.04, 17:45 Wojciech Knitter, ochroniarz i wychowanek ks. Henryka Jankowskiego, sprowokował poturbowanie dziennikarzy Polsatu i TVN podczas wczorajszej mszy w kościele św. Brygidy. To nie pierwszy taki incydent z jego udziałem. Jest wychowankiem ks. Jankowskiego, który opiekuje się nim, odkąd w wypadku zginęli rodzice Knittera. Choć już się usamodzielnił (jest żonaty, ma trójkę dzieci), nadal większość czasu spędza na plebanii kościoła św. Brygidy. Pierwszy raz głośno było o nim, gdy w 1999 roku poturbował filigranową fotoreporterkę "Gazety Wyborczej". Wyższy od niej o głowę Knitter w brutalny sposób wyciągnął ją z uroczystości 35-lecia ślubów kapłańskich ks. Jankowskiego. Potem rzucił ją na maskę samochodu, przytrzymał i wyrwał film. Dziennikarka oprócz siniaków miała też zniszczony aparat. Incydent został zgłoszony na policję, ale Wojciech Knitter wyparł się całego zajścia. Kolejny raz wychowanek księdza stanął w centrum uwagi, gdy wybuchł skandal z zarzutami molestowania seksualnego przez prałata jednego z ministrantów. Matka chłopaka opowiadała o szeregu incydentów, które wywołał Knitter, "szara eminencja" plebanii - obrzucał ją i jej syna wyzwiskami, był zazdrosny o względy prałata. Po rewizji na plebanii okazało się też, że najbardziej kompromitująca jest zawartość twardego dysku komputera, którego używał Knitter. Policjanci ustalili, że przechowywane były na nim ostre zdjęcia pornograficzne oraz zeskanowane podpisy i pieczęcie pomorskich urzędników. Nie zdołano wykryć, czy użyte zostały do podrabiania dokumentów. Zapytany wczoraj o pornografię zwymyślał dziennikarzy TVN i Polsatu: - Brzydzę się wami - krzyczał do kamer. Potem właśnie te dwie ekipy chciał wyrzucić z kościoła. Od dwóch miesięcy incydenty związane z osobą Knittera się mnożą. Pytających o prałata reporterów odprawia z plebanii słowami: "Nie ma tu wstępu dla gnid i chamów". Na lotnisku po powrocie ks. Jankowskiego z Rzymu wyzywał dziennikarzy od "szmat" i "bandytów". Od niedawna jeździ wartym ok. 300 tys. zł terenowym BMW. miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,2333746.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Prokuratura chce przesłuchać ministrantów IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.10.04, 19:22 "Gazeta Wyborcza": Prokuratura chce przesłuchać dorosłych mężczyzn, którzy w minionych latach byli ministrantami w parafii ks. Jankowskiego. Jednym z nich był prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. To dwuznaczna opinia psychologa na temat zeznań 16-letniego Sławomira R. spowodowała konieczność przesłuchania dużej grupy nowych świadków - nieoficjalnie dowiedziała się gazeta. Psycholog stwierdziła, że zeznania chłopaka są wiarygodne, ale mogą zawierać nieścisłości i modyfikacje. Ks. Henryk J. odrzucił wszystkie oskarżenia i z ambony ogłosił, że cała sprawa jest spiskiem wymierzonym w Kościół. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Śledztwo w sprawie prałata będzie przedłużone? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.10.04, 19:25 Elbląska Prokuratura Okręgowa chce wystąpić o przedłużenie śledztwa w sprawie domniemanego molestowania byłego ministranta z parafii św. Brygidy. Śledczy zamierzają przesłuchać świadków oraz zweryfikować ich zeznania. Termin zakończenia śledztwa upływa 27 października. Jednak prokuratorzy obawiają się, że nie zdążą wykonać wszystkich niezbędnych czynności. - Dlatego wystąpimy o przedłużenie postępowania. Na jak długo - jeszcze nie wiem. Decyzja w tej sprawie zapadnie w końcu tygodnia - mówi Zbigniew Więckiewicz, szef Prokuratury Okręgowej w Elblągu. W sprawie pojawił się - o czym pisaliśmy 16 października - nowy świadek, obciążający prałata ks. Henryka Jankowskiego (68 l.). Piotr J. (21 l.), do którego dotarliśmy, zeznał prokuratorom, że był wykorzystywany przez księdza. Śledczy muszą teraz sprawdzić, czy mówił prawdę. Nie jest on postacią "kryształową". Parał się prostytucją i przebywał w zakładzie poprawczym. Obecnie jest na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym, gdzie trafił po próbie samobójczej. www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=1585&news_id=27058&scroll_article_id=27058&layout=1&p age=text&list_position=1 www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=12&item=463&PHPSESSID=22264030b6c4b11230a08aece001dad8 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Śledcze spekulacje IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.10.04, 19:27 Do Elbląga dotarła już opinia biegłego w sprawie domniemanego molestowania na plebanii parafii świętej Brygidy w Gdańsku. Wkrótce ma również zapaść decyzja, kiedy przesłuchany zostanie ks. Henryk J. Pod koniec października mija natomiast 3-miesięczny termin zakończenia śledztwa w sprawie rzekomego molestowania. Jak się dowiedzieliśmy, najprawdopodobniej zostanie ono przedłużone co najmniej o miesiąc. Elbląska prokuratura wciąż zaprzecza także kolejnym informacjom o treści opinii biegłego („Gazeta Wyborcza” informowała, że jest ona korzystna dla księdza Henryka J. - red.) i temu, by zapadła już decyzja o umorzeniu postępowania. - Prof. Lew - Starowicz wykonywał razem z nami część swoich czynności w Gdańsku, ale nie było mowy o umorzeniu czy oskarżeniu kogokolwiek, profesor zapewnia też, że nie rozmawiał z dziennikarzami - mówi Jerzy Waryszak z Prokuratury Okręgowej. - Decyzja o umorzeniu postępowania co prawda nie zapadła, ale opinia biegłego będzie bardzo ważna, bo powstała w oparciu o ustalenia i materiał dowodowy - uważa tymczasem nasz informator. Tymczasem w przyszłym tygodniu zeznania składać będzie Piotr J. Mieszkaniec jednej z miejscowości w okolicach Trójmiasta sam zgłosił się do prokuratury. O swoich rzekomych kontaktach z gdańskim prałatem opowiadał także dziennikarzom. Joanna Torsh www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=12&item=456&PHPSESSID=22264030b6c4b11230a08aece001dad8 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Abp Gocłowski wciąż czeka - bo ma w tym interes IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.10.04, 19:29 Abp Gocłowski wciąż czeka na rezygnację ks. Jankowskiego Metropolita gdański arcybiskup Tadeusz Gocłowski czeka na dobrowolną rezygnację ks. prałata Henryka Jankowskiego z probostwa parafii św. Brygidy w Gdańsku - dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł zbliżonych do Kościoła. Abp Gocłowski w ogłoszonym 30 września liście do kapłanów archidiecezji gdańskiej wezwał ks. Jankowskiego do zrzeczenia się probostwa parafii. "Nie sądzę, by miało się to stać na drodze administracyjnej dekretu biskupa, który jest odpowiedzialny za powierzony jego trosce Kościół diecezjalny" - napisał metropolita. Jednocześnie zaproponował ks. prałatowi Jankowskiemu podjęcie pracy w Centrum Ekumenicznym św. Brygidy w Gdańsku-Oliwie. Współzałożycielem tego ośrodka religijnego, prowadzonego przez siostry brygidki, jest ks. Jankowski. Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez PAP, jeśli ks. Jankowski nie skorzysta z takiej propozycji i nie zrzeknie się funkcji proboszcza sam, to dopiero wówczas być może abp Gocłowski ogłosi specjalny dekret, w którym określi termin odejścia prałata z parafii św. Brygidy. PAP nie udało się jednak ustalić, kiedy sprawa znajdzie swój ostateczny finał. www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=12&item=449&PHPSESSID=22264030b6c4b11230a08aece001dad8 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Nareszcie prałat w kręgu podeirzanych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 14:52 Od dwóch tygodni trwa śledztwo, które ma wyjaśnić, czy prałat Henryk Jankowski molestował seksualnie nieletniego ministranta. Wczoraj do prokuratury dotarła opinia biegłej psycholog oceniająca zeznania chłopaka. Jak się dowiedzieliśmy biegła uznała je za wiarygodne, ale mogące zawierać nieścisłości i modyfikacje. Według naszych nieoficjalnych informacji taka opinia jest nieprzydatna dla śledztwa, bo nie rozstrzyga o wiarygodności zeznań. Dlatego być może dojdzie do ponownego przesłuchania ministranta, co byłoby wyjątkowe w tego typu sprawach. Chłopak zaprzecza, że był molestowany, ale z jego zeznań wyłania się obraz dziwnych związków z 68-letnim księdzem. Prałat miał mu dawać pieniądze (kilka tysięcy miesięcznie), przytulać, całować w usta "na pożegnanie". Chłopak zeznał, że godził się na to, żeby dostawać od księdza pieniądze, za które kupował alkohol i narkotyki. Do alkoholowych libacji miało dochodzić również na plebani. Ks. Jankowski odrzuca wszystkie oskarżenia - z ambony ogłosił, że cała sprawa to spisek wymierzony w Kościół. Marek Wąs: Jaki jest status księdza Henryka Jankowskiego w gdańskim śledztwie w sprawie pedofilii? Janusz Kaczmarek, szef Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, która nadzoruje śledztwo w sprawie pedofilii: - W tym śledztwie nikt nie jest podejrzany. Ks. Jankowski występuje w zeznaniach matki jednego z chłopców, która podejrzewa, że jej syn był molestowany seksualnie. Czy prokuratura zdobyła na to dowody? - Na tym etapie śledztwa nie ma takich dowodów. Nadal są weryfikowane zeznania rodziców, co powinno doprowadzić do odpowiedzi na pytanie, czy doszło do molestowania. Mogę dodać, że sami rodzice mają wątpliwości w tej sprawie. A pocałunki w usta - czy mogą być podstawą do oskarżenia o pedofilię? - Sąd Najwyższy w 2001 r. orzekł, że za tzw. inną czynność seksualną należy uważać dotykanie narządów płciowych, nawet przez ubranie, jak również pocałunki. Ale pod warunkiem, że sprawca dążył do zaspokojenia seksualnego. Inny charakter ma przecież pocałunek ojca i syna, inny pedofila i jego ofiary. W innym orzeczeniu SN zwraca uwagę na kontekst kulturowy takich zachowań. Te wszystkie okoliczności będzie musiał ocenić prokurator prowadzący postępowanie. W przypadku dziecka doprowadzenie do poddania się czynności seksualnej zawsze jest przestępstwem, nawet jeśli doszło do tego za zgodą małoletniego. A subiektywne odczucie ofiary molestowania? Czy ono ma jakieś znaczenie? - Subiektywne odczucie ofiary nie decyduje o tym, czy zostało popełnione przestępstwo molestowania seksualnego. Czy może Pan potwierdzić, że chłopak zeznał o gorszących sytuacjach na plebani? - Nie odpowiem na to pytanie, bo wszedłbym w kompetencje prokuratury okręgowej, która dobrze prowadzi śledztwo. Czy może w tej sprawie pojawić się inny zarzut? Deprawacji, np. rozpijania nieletnich? - Gdy w toku śledztwa ujawniane są inne przestępstwa, prokuratura ma je na uwadze. Jestem pewien, że tak będzie i w tym przypadku. (Rozmawiał Marek Wąs) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,59370,2219505.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Chłopcy z plebanii Jankowskiego mówią to samo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 15:09 Już nie tylko matka 16-letniego Sławomira R. obwinia księdza Henryka Jankowskiego o demoralizację dziecka. Rodzice dwóch innych ministrantów mówią to samo. (Roman Daszczyński, Marek Wąs) www2.gazeta.pl/metroon/1,0,2238916.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Ks. Jankowski nie zrezygnuje z funkcji proboszcza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 15:13 Proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku ks. prałat Henryk Jankowski zapowiedział w niedzielę podczas kazania, że nie zamierza zrezygnować z pełnionej funkcji. (PAP) www2.gazeta.pl/metroon/1,0,2305184.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Nie ustąpię ze św. Brygidy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 15:15 Od 1970 r. tu byłem i pozostanę - zapowiedział w niedzielę prałat Henryk Jankowski. - Arcybiskup nie ma żadnych powodów, żeby mnie odwołać - mówił. (Małgorzata Czajkowska, Bydgoszcz) www2.gazeta.pl/metroon/1,0,2256717.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Jankowski pokazuje Gocłowskiemu znany gest.... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.10.04, 19:30 Proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku ks. prałat Henryk Jankowski zapowiedział podczas kazania, że nie zamierza zrezygnować z pełnionej funkcji. "Ja ze swej drogi nie ustąpię, bo nie poddam się agresji kłamstwa, obłudy, zazdrości i nikczemności. Wiem, że jestem niewinny i wiem, że nie ma i nie może być żadnego dowodu na kłamstwa i potwarze, którymi jestem obrzucany. Kłamstwo pozostanie kłamstwem, choćby powtarzało je tysiące dziennikarzy i w ślad za nimi powtarzali je ludzie choćby w najlepszej wierze" - oświadczył ks. Jankowski. "Ja nie mogę sprzeniewierzyć się prawdzie, nie mogę sprzeniewierzyć się Ewangelii i nie mogę sprzeniewierzyć się walce o Polskę, o sprawiedliwość, o los przyszłych pokoleń. Z tego mnie Bóg rozliczy i z tego, co uczyniłem, będę przed nim odpowiadać" - podkreślił proboszcz parafii św. Brygidy. Jego kazanie było kilkanaście razy przerywane długimi oklaskami wiernych, którzy tłumnie przybyli na niedzielną mszę. Ks. Jankowski przyznał, że staje przed wyborem, czy nadal ma służyć Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i wiernym, czy "poddać się presji wrogów i wbrew prawdzie i sprawiedliwości zamilknąć i poddać się misternie knutej intrydze". "Uważałem i uważałem nadal, że jest poniżej mojej godności tłumaczenie się z bzdurnych insynuacji prasowych. Ale jeżeli te same insynuacje powtarza się jako argument w ważnych decyzjach i powiela się kłamstwo bez nawet odrobiny chęci sprawdzenia faktów, to muszę się odezwać i nazwać kłamstwo - kłamstwem i draństwo - draństwem" - powiedział ks. Jankowski. Metropolita gdański ks. arcybiskup Tadeusz Gocłowski rozpoczął w tym tygodniu przygotowanie procedury ewentualnego odsunięcia ks. Jankowskiego z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy. Przyczyną takiej decyzji metropolity wobec prałata Jankowskiego ma być demoralizacja młodzieży i infamia, czyli utrata dobrego imienia. Dwóch kapłanów wskazanych przez arcybiskupa ma w najbliższym czasie rozmawiać z ks. Jankowskim o możliwości dobrowolnej rezygnacji przez niego z zajmowanej funkcji w kościele św. Brygidy. Ks. Jankowski przypomniał podczas kazania treść notatki z października 1983 r., sporządzonej przez ówczesnego sekretarza Episkopatu Polski ks. biskupa Bronisława Dąbrowskiego po rozmowie z gen. Czesławem Kiszczakiem. Hierarcha kościelny napisał wówczas, że minister spraw wewnętrznych skarżył się, iż ks. Jankowski jest "czupurny i stwarza razem z ks. Popiełuszką trudności kierownictwu politycznemu (...) a Episkopat powinien nie tylko uspokoić, ale usunąć ich ze stanowisk". "Dziś zastanawiam się, czy historia zatoczyła aż tak wielkie koło, że chce się wypełnić swoisty +testament+ komuny ?"- pytał prałat Jankowski. Prałat wyraził przekonanie, że jego sprawa to atak wymierzony w Kościół. "Gdy raz rozłupie się skałę, monolit, wbijając klin, będzie wiadomo, że tędy droga i tak należy postępować w przyszłości". Zaapelował o modlitwę, aby Bóg "tchnął mądrość w serca i otworzył oczy tym wszystkim, którzy chcą wydawać swe sądy o innych. +Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni+" - powiedział ks. Jankowski. Tłumaczył, że wbrew medialnym informacjom, nigdy nie pozwalał na picie alkoholu przez młodzież na plebanii, ani też nie tolerował sprzecznego z moralnością zachowania ministrantów. Dodał, że wśród nich byli i tacy, którym daleko do ideału, a on chciał im pomóc. "Gdyby św. Jan Bosko żył w dzisiejszych czasach też pewnie okrzyknięto by go pedofilem i rozwodzono nad tym, że zadaje się z łobuzami i marginesem i przygarnia do Kościoła zdemoralizowaną młodzież". Ks. Jankowski zaprzeczył też, aby posiadał jakikolwiek majątek. "Nigdy nie akceptowałem +bylejakości+ w tym co robię i się tego nie wstydzę. To nie jest kwestia manifestowania bogactwa, to raczej kwestia odbijania się od szarości i stereotypów" - dodał. Po mszy na placu przed kościołem odbył się wiec w obronie ks. Jankowskiego z udziałem ok. 200 wiernych. Wezwano podczas niego do zbierania podpisów popierających proboszcza parafii św. Brygidy. Szef Komitetu Obrony Polskości, Kościoła i Ks. Prałata Henryka Jankowskiego Bogusław Duffek zapowiedział wystosowanie w przyszłym tygodniu do metropolity Gocłowskiego "zdecydowanego i stanowczego protestu". Duffek liczy, że podobne kroki podejmą też różne organizacje i stowarzyszenia. W najbliższą niedzielę ma się odbyć kolejna manifestacja w obronie ks. Jankowskiego. ss, pap (CEST) www.wprost.pl/ar/?O=67705 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Labirynty księdza prałata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.10.04, 20:09 ...Tę historię sprzed lat zna bardzo niewiele osób. Zdarzyła się w czasie, gdy światowe agencje prasowe pisały o antysemickich kazaniach "prałata z Gdańska". Dzisiaj los prałata Henryka Jankowskiego jest już przesądzony. Tym razem przyczyny jego usunięcia są inne i być może obędzie się bez dekretu. Ale chociaż finał wydaje się oczywisty, ciągle niejasny jest sam scenariusz odejścia ks. Jankowskiego.... (MAJA NARBUTT) Więcej: www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_041023/plus_minus_a_5.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ks. Jankowski: jestem niszczony jako "odmieniec" IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.10.04, 14:16 Proboszcz parafii św. Brygidy, ks. prałat Henryk Jankowski powiedział w niedzielę w kazaniu, że ci którzy działają na rzecz Kościoła i pomagają innym, są w Polsce niszczeni i atakowani. Kapłan podkreślił, że sam doświadcza tego od wielu lat na własnej skórze. Zdaniem prałata, jeśli ktoś "chce coś zrobić dla chwały Bożej, dla drugiego człowieka, dla samej idei czynienia dobrze" jest "natychmiast atakowany, podejrzany, niszczony jako odmieniec". "Wiem doskonale, o czym mówię, bo doświadczam tego niemal każdego dnia. Widziałem to, gdy budowałem naszą Bazylikę, widziałem, gdy walczyłem i walczę o prawdziwe ideały "Solidarności", widziałem, gdy budowałem Centrum Ekumeniczne Sióstr Brygidek, widziałem i widzę, gdy rozpocząłem budowę ołtarza bursztynowego" - mówił ks. Jankowski. Jego kazanie wierni kilkakrotnie przerywali oklaskami. (PAP) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2353771.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Sprawa w sądzie -ale z oskarżenia Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 02:52 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2356536.html Sprawa zasadnicza wisi w prokuraturze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Śledztwo dot. molestowania b. ministranta zostanie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 03:21 Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku w ciągu dwóch najbliższych dni ma podjąć decyzję w sprawie przedłużenia śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w Elblągu, dotyczącego domniemanego molestowania byłego ministranta z bazyliki św. Brygidy w Gdańsku. Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP ze źródeł zbliżonych do organów ścigania, śledztwo zostanie przedłużone. Tymczasem naczelnik wydziału nadzoru nad postępowaniem przygotowawczym gdańskiej PA Dariusz Kuberski powiedział w poniedziałek, że trwa analiza materiałów i przygotowywane jest stanowisko w tej sprawie. Wniosek Prokuratury Okręgowej w Elblągu o przedłużenie śledztwa o dwa miesiące wpłynął do gdańskiej PA w ubiegłym tygodniu. Dochodzenie planowo miało zakończyć się 27 października. Śledczy argumentowali wniosek o przedłużenie tym, że chcą mieć więcej czasu na dokończenie prowadzonych czynności związanych z kilkoma świadkami. Chodzi m.in. o zeznania nowego świadka, Piotra J., który sam zgłosił się do śledczych. Mężczyzna, przebywający w szpitalu psychiatrycznym w Warszawie, złożył je ponad tydzień temu. Media, powołując się na nieoficjalne źródła, ujawniły, że miał on powiedzieć prokuratorowi, że jako 14-latek był molestowany przez proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku, ks. prałata Henryka Jankowskiego. Nieoficjalne źródła PAP w organach ścigania jeszcze przed przesłuchaniem Piotra J. nie wykluczały możliwości prawdopodobnego umorzenia sprawy molestowania byłego ministranta z bazyliki św. Brygidy, obecnie 16-letniego Sławomira R. z Gdańska. Może na to wpłynąć opinia seksuologa prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza. W sporządzonej na potrzeby śledztwa ekspertyzie miał on uznać, że ks. Jankowski nie molestował ministranta. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie molestowania nieletniego Sławomira R. z Gdańska. O jego domniemanym wykorzystywaniu seksualnym powiadomił prokuraturę miejscowy sąd rodzinny. Media informowały o sprawie, powołując się początkowo na nieoficjalne źródła m.in. w organach ścigania. Szef nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Janusz Kaczmarek potwierdził po ponad tygodniu od rozpoczęcia śledztwa, że zeznania matki jednego z chłopców wskazują na proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Śledztwo dotyczące molestowania pod koniec sierpnia trafiło do Elbląga, by uniknąć zarzutów o stronniczość gdańskich prokuratorów. (aka) wiadomosci.wp.pl/kat,28914,katn,,wid,5987326,widn,Ĺšledztwo%20dot.%20molestowania%20b.%20ministranta%20zostanie%20przedĹ‚uĹĽone,wiadomosc.html? _err=1&ticket=1369410173371824bM5W9r48xKY5di79mMx9kOgpjcHN7sF5Ik4ozu5KDDn% 2BxDwNbxv20YhZZgOaqSnRX6jG8D%2FxafVOZYS%2Ffw1F7a1jiYpyYp4VScTgvPnD9iYYG% 2FWz8ZLX9%2BS3FyNWjlGN Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Przedłużone śledztwo IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 03:26 Prokuratorzy z Elbląga będą mieli więcej czasu na zbadanie sprawy domniemanego molestowania ministranta z parafii św. Brygidy w Gdańsku. Śledztwo będzie przedłużone. Posłuchaj relacji Katarzyny Piotrowskiej "pralat-przedluzone_sledztwo" w MP3, reporterki Radia ZET. Śledztwo w sprawie molestowania nieletniego ministranta prokuratura wszczęła pod koniec lipca. O domniemane wykorzystywanie seksualne chłopca oskarża prałata matka nastolatka, a prokuraturę o jej podejrzeniach powiadomił sąd rodzinny. wiadomosci.wp.pl/kat,28914,wid,5987629,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Prałat Jankowski na imieninach bp-a Gocłowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.10.04, 21:02 Proboszcz parafii św. Brygidy ks. Henryk Jankowski pojawił się w czwartek na imieninach arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Spotkali się osobiście po raz pierwszy od miesięcy. Odkąd abp Gocłowski wszczął procedurę usunięcia księdza Jankowskiego z parafii św. Brygidy, obaj księża unikali kontaktów ze sobą. - Ks. Jankowski złożył arcybiskupowi życzenia i wręczył kwiaty. Obaj księża nie odbyli żadnej dłuższej rozmowy - dowiedzieliśmy się w gdańskiej kurii. Na imieniny abp. Gocłowskiego przybyło ponad 150 kapłanów. (ms, mac) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2362003.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Odważna Prokuratura przesłuchała ks. Jankowskiego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.12.04, 23:30 Ks. prałat Henryk Jankowski został w poniedziałek przesłuchany w charakterze świadka w związku ze sprawą domniemanego molestowania ministranta z parafii św. Brygidy. Potwierdził to szef elbląskiej prokuratury okręgowej, Zbigniew Więckiewicz. "Ksiądz został przesłuchany w szpitalu w charakterze świadka, po wcześniejszych konsultacjach z lekarzami" - powiedział PAP Więckiewicz. Prałat rozpoczął składanie zeznań ok. godz. 11.00. Przesłuchanie trwało pięć godzin. Ks. Jankowskiego usiłowano przesłuchać już kilka razy. Nie było to możliwe z powodu stanu jego zdrowia. Prokurator Więckiewicz pytany o zeznania ks. Jankowskiego powiedział, że nie wie, czy wniosły one coś do sprawy, bowiem nie zapoznał się z nimi. Według nieoficjalnych informacji PAP uzyskanych ze źródeł związanych z organami ścigania, ks. Jankowski ma być przesłuchiwany także we wtorek. Osoby związane z prałatem poinformowały PAP, zastrzegając swą anonimowość, że w połowie tygodnia ma on opuścić gdańską Akademię Medyczną. Przebywa tam już od ponad dwóch tygodni, lecząc się w Klinice Gastroenterologii (chorób przewodu pokarmowego). Po wyjściu z kliniki prałat ma udać się do Niemiec na zabieg kardiochirurgiczny. W najbliższy piątek ma jednak zamiar stawić się w gdańskim sądzie na procesie o naruszenie dóbr osobistych, który wytoczył pisarzowi, Pawłowi Huelle. Ks. Jankowski poczuł się obrażony felietonem Huelle opublikowanym w "Rzeczpospolitej" w maju 2004 r. Pisarz napisał w nim m.in., że gdański kapłan "za dobra materialne mógłby się wyrzec polskości". Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod koniec lipca wszczęła dochodzenie w sprawie molestowania seksualnego nieletniego, po tym, gdy o domniemanym wykorzystywaniu byłego ministranta bazyliki św. Brygidy, obecnie 16-letniego Sławomira R. z Gdańska, powiadomił ją miejscowy sąd rodzinny. Pod koniec sierpnia postępowanie przejęła prokuratura w Elblągu, by uniknąć zarzutów o stronniczość gdańskich prokuratorów. Śledztwo to ma planowo zakończyć się 27 grudnia. Nikomu dotąd nie postawiono zarzutów. W związku ze sprawą zeznawało dotychczas kilkadziesiąt osób. Oprócz Sławomira R., domniemanej ofiary molestowania, także członkowie jego rodziny, byli ministranci, księża z bazyliki św. Brygidy oraz osoby w różny sposób związane z plebanią. Ks. prałat Henryk Jankowski został odwołany z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku 17 listopada na mocy dekretu metropolity gdańskiego abp Tadeusza Gocłowskiego. Obowiązki proboszcza przejął ks. administrator Krzysztof Czaja, od 11 lat wikariusz tej parafii. Metropolita zaproponował prałatowi pozostanie w domu parafialnym św. Brygidy w roli księdza-rezydenta lub przejście do gdańskiego klasztoru sióstr Brygidek, gdzie podjąłby obowiązki kapelana sióstr. Prałat Jankowski pod koniec listopada zwrócił się pisemnie do arcybiskupa o zgodę na to, by pozostał w swym mieszkaniu na terenie plebanii kościoła św. Brygidy. Metropolita gdański odmówił spełnienia tej prośby. PAP, pi serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2432534.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Jankowski - pornografia, cudze pieczątki, amunicja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.04, 14:22 Podczas przeszukania plebanii - kiedy to znaleziono m.in. materiały pornograficzne w komputerze - policjanci odkryli także 60 sztuk amunicji do broni gazowej. Skąd się tam wzięła? Mieszkańcy plebanii zeznali już, że nie mają pojęcia. Ksiądz także nie przyznaje się do znaleziska. prokuratorzy chcą jeszcze raz przesłuchać wychowanka prałata i szarą eminencję parafii Wojciecha Knittera. To w jego komputerze odkryto porno oraz zeskanowane odbitki pieczęci - m.in. tej należącej do arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Jankowski na poddaszu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.04, 14:37 W pokojach prałata stoją gdańskie meble, wiszą obrazy, szable, sztylety i inne podarki od gości ze świata. - On mieszka tam od 30 lat. Dla każdego proboszcza konieczność odejścia z takiego miejsca jest trudna do zaakceptowania - mówi wysoki rangą duchowny z gdańskiej kurii. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2431931.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Jankowski ucieka przed Gocłowskim IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.04, 14:47 Arcybiskup Tadeusz Gocłowski zamierza jutro do godziny 12.00 oficjalnie ogłosić dekret o usunięciu ks. Jankowskiego ze św. Brygidy. Aby dekret wszedł w życie z zgodnie z prawem kanonicznym, musi zostać doręczony ks. Jankowskiemu i osobiście przez niego pokwitowany. A tymczasem Jankowski od kilku dni przebywa za granicą uciekając zarówno przed toczącym się obecnie i odrocanym procesem jak i przed Gocłowskim starając się usilnie o utrzymanie swoich ekscsów na topie wydarzeń w kraju :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Jankowski alkoholizuje wiernych IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.12.04, 22:00 miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2466938.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Płacz Gocłowskiego z bezsilności IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.03.05, 19:09 Abp Gocłowski protestuje przeciw pomysłom ks. Jankowskiego Prałat Henryk Jankowski nie może pozyskiwać pieniędzy na budowę bursztynowego ołtarza z handlu alkoholem - stwierdził wczoraj abp Tadeusz Gocłowski. Do sklepów monopolowych ma trafić milion butelek wina Monsignore ze zdjęciem ks. Jankowskiego i napisem "Cegiełka na budowę ołtarza w bazylice św. Brygidy w Gdańsku". Prałat Jankowski chce w ten sposób zarobić 3 mln zł na dokończenie bursztynowego ołtarza. Dystrybucją zajmuje się jedna z pomorskich hurtowni alkoholem. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, za swój udział w tym biznesie prałat otrzyma "darowiznę". Formalnie nie ma on więc udziału w zyskach ze sprzedaży. - Nieważne, jak to jest formalnie rozwiązane. Stanowczo się na to nie zgadzam. Kościół walczy z alkoholizmem, promuje życie w trzeźwości - stwierdził abp Gocłowski. - Nie będę sprzedawcą. Ja zbieram tylko na budowę ołtarza. Co najważniejsze, robię to zgodnie z prawem. Biskup mógł do mnie zadzwonić, wyjaśniłbym mu to - mówił nam wczoraj prałat. W 1992 r. ze sprzedaży firmowanych swoim nazwiskiem szampanów prałat sfinansował budowę organów w kościele św. Brygidy. (Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,59406,2471424.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Hańba panowie katolicy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.05.05, 21:51 www.imges.webpark.pl/#DOwww.rumburak.friko.pl Odpowiedz Link Zgłoś
edico Ksiądz Henryk Jankowski sprzedaje wino 13.07.05, 22:03 Prałat Jankowski pierwszy raz od miesięcy udzielił nam wywiadu. I od razu ubił dobry interes. Poniedziałkowa decyzja prokuratora o umorzeniu śledztwa w sprawie molestowania seksualnego wprawiła prałata w doskonały nastrój. Jak sam przyznał, to dla niego ogromna ulga. Teraz zamierza się zająć umeblowaniem i przebudową swojego apartamentu. - Trochę się tu bałagan zrobił w ostatnich miesiącach - mówił, pokazując ręką na swoje pokoje. - W szpitalu odpocząłem, nieco mnie podreperowali i mogę dalej pracować. Prałat zamierza przede wszystkim na nowo ruszyć z przerwaną od jakiegoś czasu budową bursztynowego ołtarza. - Mam pomysł, skąd wziąć pieniądze. Zdobędę je, sprzedając te cegiełki - opowiadał prałat. Ręką sięgnął do stojącego obok sofy kartonu. - O proszę bardzo. Monsignore: dobre australijskie wino czerwone. Z moim zdjęciem. - Po ile ksiądz je sprzedaje? - Jeszcze nie sprzedaję. Zacznę na św. Jana, 27 grudnia. - Ja chętnie kupię już teraz. - To co łaska. Żeby "Gazeta Wyborcza" dobrze pisała. - 50 złotych wystarczy? - Może być. Marek Sterlingow serwisy.gazeta.pl/kraj/1,59406,2457200.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: PRAŁAT BUDUJE MARKET 12.08.05, 18:31 Gość portalu: fret napisał(a): Nasz ukochany Prałat postanowił wybudować market w którym będzie sprzedawane jego wino, wyroby z bursztynu, oraz jego publikacje i pamiątki. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=27644961 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: up Re: ks. Jankowski "szalał" w szczecińskim Radisso IP: *.chello.pl 16.01.05, 00:44 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. Ksiądz uderzył dziecko IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.08.04, 14:25 Policja z Piotrkowa Trybunalskiego bada sprawę pobicia przez księdza małej dziewczynki. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła matka dziecka. Do pobicia miało dojść w poniedziałek wieczorem, około godz. 20.30 na terenie plebanii przy kościele pod wezwaniem św. Jacka w Piotrkowie Trybunalskim. - Wówczas na plebanię przyszły trzy dziewczynki w wieku 9 i 10 lat - informuje komisarz Artur Matera, rzecznik piotrkowskiej policji. - Zaczęły w kościelnym ogrodzie zrywać kwiatki. Wtedy w drzwiach plebanii pojawił się jakiś mężczyzna i przywołał dzieci do siebie. Matera zastrzega, że nie wiadomo, czy był to ksiądz, czy ktoś, kto po prostu wychodził z kościelnego budynku. Dwie dziewczynki podeszły i wówczas doszło do szarpaniny. Mężczyzna miał złapać dzieci za ramiona i tak gwałtownie nimi potrząsać, że zderzyły się głowami. Do przywoływania do porządku dziewczynek zrywających kwiaty w kościelnym ogródku przyznał się w rozmowie z Radiem Łódź ks. Włodzimierz Kmieciak, proboszcz parafii. Powiedział, że "do sytuacji by nie doszło, gdyby interweniująca na policji matka interesowała się tym, co wieczorem robi jej córka". "Gazecie" nie udało się porozmawiać z proboszczem. Piotrkowska policja ustala teraz, czy rzeczywiście doszło do naruszenia nietykalności dziewczynek. Na razie nikogo w tej sprawie nie przesłuchano. - Wszystko sprawdzimy - zapewnia komisarz Matera. miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,2201725.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. Ksiądz .......dz IP: *.devs.futuro.pl 01.08.04, 18:53 info.onet.pl/958324,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś