nie wiem jakim cudem ktoś w nocy położył mi dziecko do łóżka

jak kładłam
się spać to był w swoim łózeczku, obudził sie z krzykiem bo był głodny o 4
rano juz w moich ramionach,
ja nie wstawałam na pewno, mariusz też nie, babci na górze wnocy nie było,
Kuba nie umie jeszcze dzięki bogu sam wychodzić z łóżeczka. przyznajcie się
ktora z was wpadła w nocy po to by przełożyć mojego syna

)))) do mnie? nie
mógł sobie spokojnie spać?
a swoją drogą to zdarzyło mi się to drugi raz........