Dodaj do ulubionych

urodzilam.

20.04.05, 15:43

Obserwuj wątek
    • comevorrei Re: urodzilam. 20.04.05, 16:15
      kiedy dowiedzialam sie ze jestem w ciazy moja coreczka miala cztery miesiace.
      nie byl to dla mnie szok gdyz chcielis'my miec drugie dziecko. ale nie myslalam
      ze bedzie to tak szybko. bo karmilam mala piersia no i nie mialam okresu po
      porodzie. odrazu wybralam sie do lekarza. ciaza przebiegala podrecznikowo. duzo
      nie tylam (jakies 11-12 kilo) wyniki badan zawsze byly dobre. na usg moje
      dziecko nie chcialo sie odwrocic. wiec miala byc niespodzianka. ubezpieczenie
      pokrywalo dwa usg, pirewsze do 12 t i drugie w 20. jezeli w 20 wszystko bylo w
      porzadku wiecej to wiecej nie bylo. oczewiscie wszystko bylo dobrze i nie
      pozostaloi nic tylko czekac az urodze zeby dowiedziec sie. czas lecial. w marcu
      bylam gotowa rodzic. no i myslalam ze urodze w marcu gdyz termin z coreczka
      mialam 2 kwietnia a urodzilam 28 marca. a teraz termin byl na 3 kwietnia. no i
      balam sie ze nie zdaze zrobic urodzin dla roksanki. ale udalo sie. urodziny
      minely a tu dalej nic. czop odchodzil juz od jakiegos czasu. rozwrcie mialam na
      2 cm. 30 marca poszlam na wizyte. rozwarcie bylo juz na 3 cm, szyjka
      wycienczona i dalej nic. zapytalam o wywolanie. powiedziano mi ze tydzien po
      terminie napewno wywolaja. wiec porosialm na 7 gdzyz to sa urodziny mojej babci
      i chcialam zrobic jej prezent. w piatek wieczorem zaczely mnie lapac skorcze.
      mogly byc co 5 minut pozniej co 10 a za godzine przechodzilo. w sobote bylo to
      samo. termin byl w niedziele. w nocy s soboty na niedziele obudazilam sie. znow
      mialam skorcze. od piatku sie przyzwyczailam do nich. ale byly dosc czeste i
      bolesne. poszlam pod prysznic bo wiedzialam ze jezeli to nie jest prawdziwe to
      pod woda przestanie. ale pod woda nic nie przeszlo. wiec wyszlam zadzwonilam do
      kolezanki zeby przyjechala posiedziec z coreczka a ja z mezem pojedziemy do
      szpitala. byla za 10 minut. ale roksanka obudzila sie i maz zostal z nia w domu
      do rana i mial dojechac'. pierwszy porod trwal 22 godziny. wiec mial czas.
      zajechalam do szpitala, przebralam sie. przyszla polozna mialam juz 6 sm.
      poprosilam o zzo. dostalam kroplowka z glukoza (zeby dostac zzo) i poszlam pod
      prysznic. stalam tam jakies 20 minut. zaczzelo mocniej bolec. wiec wyszlam zeby
      poprosic o zzo (zeby go szybcij dostac, musialam czekac az bede miala troche
      plynu w organizmie z kroplowki) no i poprosilam zeby podkrecili kroplowke zeby
      szybciej kapalo. a polozna poprosila zebym sie polozyla bo chciala sprawdzic
      rozwarcie. no i poinformowala ze nie dostane zzo gdyz mam 10cm ona przebije
      wody i mam przec'. nie spodziewalam sie tego. 0 6.45 przebila mi wody a o 6.52
      urodzil sie moj synek. odrazu zadzwonilam do meza. on oczewiscie nie uwierzyl.
      tak w poltory godziny urodzilam naszego synka. drugi porod byl znacznie
      latwiejszy. pierwszy 22 godziny, oksytocyna, zzo i godzina czterdziesci parcia.
      a teraz poltory godziny i 7 minut. maly urodzil sie 3700 i 52 cm. no i po 24
      godzinach bylismy w domku. teraz synek ma 2 tygodnie. i wazy 4 kilo. mamusia
      jest zmeczona, ale czesliwa.
      • mama_jaska Re: urodzilam. 21.04.05, 12:15
        Witam,

        Jak Twoja Córa zniosła rozstanie? Odwiedzała Cię w szpitalu?
        Ja jestem przeciwniczką wizyt Maluchów w takich miejscach, szczególnie na
        oddziałach noworodkowych ale zastanawiam się czy nie umówić się z mężem żeby
        zabierał Jaśka na spacer pod szpital i zchodzić do nich. Z tym, że nie wiem czy
        takie krótkie spotkania nie przyniosą więcej szkody i (łez!!!) niż pożytku.
        Jak to najlepiej zorganizować?

        Pozdrawiam,
        • comevorrei Re: urodzilam. 21.04.05, 23:19
          mala chyba nawet tego nie poczula. pojechalam do szpitala w nocy i szybko
          urodzilam. wiec rano tatus' z cora przyjechal nas odwiedzic. mialam osobny
          pokoj wiec mala mogla byc z nami. no i maly caly czas byl z nami. wieczorem
          pojechali do domku. maz mogl zostac na noc z mala ale wolelis'my zeby spala w
          domku. no a o 9 rano nastepnego dnia przyjechali zabrac nas do domku. wiec w
          szpitalu po porodzie bylam 24 godziny. no i roksanka byla tylko przez jedna noc
          bez mamusi.
        • kafreen Re: urodzilam. 22.04.05, 10:49
          mama_jaska napisała:

          > Ja jestem przeciwniczką wizyt Maluchów w takich miejscach, szczególnie na
          > oddziałach noworodkowych ale zastanawiam się czy nie umówić się z mężem żeby
          > zabierał Jaśka na spacer pod szpital i zchodzić do nich. Z tym, że nie wiem
          czy
          >
          > takie krótkie spotkania nie przyniosą więcej szkody i (łez!!!) niż pożytku.
          > Jak to najlepiej zorganizować?

          Ja też tego rozstania z synkiem boję się najbardziej.
          Wiem, że do szpitala wpuszczą mojego szkraba, ale mąż jest - podobnie jak Ty -
          przeciwnikiem zabierania maluszków do szpitali i zapowiedział, że wolałby by
          Max mnie nie odwiedzał, tym bardziej, że przy położnictwie jest maleńka, duszna
          sala odwiedzin a tam zawsze tłum ludzi sad. Z kolei oddział jest na 1 piętrze a
          okna na wewnętrzny dziedziniec, więc nie zobaczę synka przez okno, na zewnątrz
          też za bardzo nie można wyjść.
          Jeej, nie wiem jak ja to przeżyję. sad
          Pozdrawiam
          Kasia, Max i Helenka (?)
      • mama_jaska Re: urodzilam. 21.04.05, 12:18
        Wypisali Was ze szpitala na drugą dobę??? Czy wyszłaś na własne żądanie?
        Jestem zdziwiona bo nie wiedziałam, że jest to praktykowane.
        Z tego co wiem dla bezpieczeństwa zdrowia i dziecka i matki te 3 dni to
        absolutne minimum.
        • comevorrei Re: urodzilam. 21.04.05, 23:22
          nie mieszkam w polsce. u nas mozna wyjsc po 24 godzinah po porodzie najdluzej
          to 48 jezeli nie bylo komplikacji. po cesarce sie wyhodzi na 3-4 dzien.
          • kafreen Re: urodzilam. 22.04.05, 10:45
            comevorrei napisała:

            > nie mieszkam w polsce. u nas mozna wyjsc po 24 godzinah po porodzie najdluzej
            > to 48 jezeli nie bylo komplikacji. po cesarce sie wyhodzi na 3-4 dzien.


            No własnie smile Tak czytalam i nie moglam uwierzyc, ze to w Polsce... wink
            WIELKIE GRATULACJE!!! I duzo sily smile
            Kasia, Max i Helenka(?)
      • madziki gratulacje 21.04.05, 17:40
        Gratulacje i pisz jak sobie radzisz, bo nas też to czeka niedługo. smile)
        • justynka38 Re: gratulacje 21.04.05, 18:27
          Ja już ci gratulowałam. Też jestem ciekawa, jak rozstałaś się ze swoim starszym
          maleństwem.Denerwuję się, że oboje z moim Mikołajem będziemy bardzo za sobą
          tęsknić.
      • aka21 Re: urodzilam. 22.04.05, 12:06
        Gratuluję!!!!! To wspaniale, że wszystko tak sprawnie poszło.
        Tak na marginesie to ciekawe kiedy w Polsce skrócą czas pobytu w szpitalu po
        porodzie. Wydawało mi się, że ja wyszłam bardzo szybko (urodziłam o 23,20 w
        czwartek, a wyszliśmy w niedzielę koło południa).
        Dodam jeszcze, dla mam oczekujących, że ja podobnie jak comevorrei miałam drugi
        poród łatwiejszy od pierwszego (choć i ten nie dał mi się we znaki - w szpitalu
        byliśmy od 17,00, a córka urodziła się o 22,20). Po porodzie sama przeszłam na
        salę poporodową, a potem naprawdę szybko wracałam do formy.
        Z drugim dzieckiem było tak:
        Planowaliśmy je dość szybko, a wyszło bardzo szybko. Ciąża przebiegała na
        szczęście bez kłopotu, a dzidzia, tak jak pierwsza, miała być niespodzianką.
        Dwa tygodnie przed porodem poszłam na zwolnienie lekarskie (do pracy wróciłam
        gdy córka miała prawie rok). Wtedy zaczęły powtarzać się skurcze, ale takie
        bezbolesne. W poniedziałek na KTG wszystko było w porządku, a poród odsunął się
        w przyszłość. Chcieliśmy by dzidzia urodziła się w niedzielę, bo moja lekarka
        miała wtedy dyżur (a nie przyjeżdża do porodu prywatnie). Mąż przejął więc
        opiekę nad starszą córą, a mnie kazał polegiwać. W czwartek wieczorem mieliśmy
        się pokazać położnej. Zadzwoniłam więc do mojej mamy (mieszka 60 km od nas)
        żeby przyjachała i została z małą, dodając, aby liczyła się z przedłużonym
        pobytem (a to był Wielki Tydzieńsmile). Pojechaliśmy do szpitala na 20,00.
        Położna stwierdziła rozwarcie chyba na 5 cm i kazała nam zostać. Póżniej już
        tylko trochę spacerków, przebicie pęcherza, kąpiel i bardzo szybka trzecia faza
        (lekarz przyszedł jak już synek był na zewnątrz). Moja lekarka zdążyła mi tylko
        pogratulować w niedzielę smileprzed naszym wyjściem.
        A córcia? Prawie nie zauważyła, że mama zniknęła. Była z tatusiem i babcią i
        czekała na małego dzidziusia, który wyszedł już z brzuszka. Jak przyjechaliśmy
        to dała mu małego misia. To było urocze. Do szpitala jej nie braliśmy.
        A dzisiaj kiedy ma JUŻ 2 lata i 3 miesiące (a syn rok) ustala hierarchię w
        naszej rodzinie. Na pytanie : Jak ma na imię twój braciszek? odpowiada: Jaś
        dzidzi. Pytana dalej: a ty jesteś duża? mówi: nie!tata duzi i mama. a ty jaka
        jesteś? Mała! smile)) I czy nie jest fajnie mieć szybko więcej dzieci!
        Bardzo serdecznie pozdrawiam mamy i dzidziusie! Te w brzuszkach oczywiście też!
      • yolande Re: urodzilam. 23.04.05, 06:36
        moje gratulacje! Dodaj tylko proszę czy karmisz piersią, czy śpisz z małym i
        mniejszym i jak sobie radzisz z dwójką w ogóle-pozdrawiam
        • comevorrei Re: urodzilam. 26.04.05, 05:11
          maly spi sam a coreczka z nami. czasami jak jestem bardzo zmeczona to biore
          malego do siebie na pare godzin. no i czasami mala zgadza sie spac w swoim
          lozeczku. wtedy to moge przytulic sie do tatusia (na codzien to mala przytula
          sie do niego) no i karmie piersia. na poczatku bylo pare klopotow z tym (z
          corka tego nie bylo) popekaly mi sutki bo maly byl glodny i ciagle wisial przy
          piersi a nie chcialam go dokarmiac. no i macica przy karmieniu obkurczla sie
          tak bolesnie (czego tez z corka nie bylo) ze musialam odstawic go na chwile bo
          nie dalam rady wytrzymac z bolu.
          pozdrawiam. wiktoria.
          • ingass Re: urodzilam. 29.05.05, 21:10
            Serdecznie gratuluje!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka