excentrix
08.05.06, 08:13
Po raz kolejny byłem świadkiem wyjątkowej chamówy w wykonaniu ochroniarzy. Tym
razem w Leader Price /róg Narutowicza-Kopcińskiego/.
Już wcześniej zauważyłem w tym sklepie że pan szwendający się tam jakoś tak mi
się przygląda, ale nic, atrakcyjnym mężczyzną jestem, myślę każdemu wolno
kochać - nie odwzajemnię niech sobie popatrzy chociaż... Ale pan doszedł do
jakiejś babuni i zażądał otworzenia torby. Podniósł się rwetes z innej kasy że
ten to nadgorliwy jest i że to nie pierwszy raz...ktoś coś dodał, ktoś coś
dorzucił - afera. Faktycznie, jakoś tak wyjątkowo obserwowany się tam
czuję...łażą za człowiekiem i patrzą na ręce. Z założenia od wejścia jesteś
złodziejem i kwestia tylko czy cię złapią czy nie...
Ale to nie odosobniony przykład. Dla ochroniarzy też /chyba/ stworzono sieć
Rossmann /wyjątkowo nieprzyjemnie na Narutowicza i na Zielonej/, ostatnio pan
nie chciał wpuścić dziewczyny mimo że do zamknięcia sklepu było jeszcze pięć
minut. Dziewczyna prosiła, że tylko farbę do włosów kupi i ucieka, kilka osób
stojących przy kasie ujęło się za nią, ja pokazałem panu zegarek na którym jak
byk stało za pięć do pełnej...
No ale sklep jest dla ochroniarza a nie dla potencjalnych złodziei czy
"spóźnialskich". Ja wymiękam, młody przypasiony byczek z komleksem kaprala,
któremu dostało się trochę władzy, dzięki której może grzebać staruszkom w
torebkach czy wpuścić sobie kogoś albo nie, bo sobota, bo do domu...
Przeciwdziałajmy panoszoncym się ochroniarzom.
Inne przykłady ??