mijaczek
08.06.04, 22:52
Hejka,
to znowu ja... tak sobie pomyślałam, że fajny byłby taki luźny wątek... nie
koniecznie o operowaniu, choć może być i o operowaniu. Jak ktoś się tu
zaplącze a będzie miał ochotę o czymkolwiek napisać... to bardzo prosze :o)
Jak zwykle, dla otuchy ja zaczynam.
sprawdzam sobie co jakiś czas coście tu ludziki napisali, ale prawda jest
taka, że powinnam siedzieć i pisać pracę. To znaczy siedzę i to znaczy piszę,
ale nie to, co powinnam. obok mnie stos książek, na pasku uruchamiania widzę
tą wstrętną niebieską ikonkę i jak sobie pomyślę, że teraz powinnam opisywać
fiksacje libido, to...
...już wolę przywoływać najgorsze wspomnienia z mojego operowania. A propos -
szukałam dzisiaj czegoś i natknęłam się na moje pamiątki ze stanów, z mojej
rodziny.... mój cotygodniowy schedule, któy musiałam sama opracowywać i
drukować każdego tygodnia, moja karta wstępu na basen, pod zdjęciem dumny
napis "BABYSITTER" (wstyd!), ostrzeżenie od policji jak mnie zatrzymali
pierwszy (i jedyny w związku z przekroczeniem prędkości - nie w pracy
zaznaczam!) raz, jakiś rozkład jazdy pociągów.. nawet rachunek fiskalny z
mich ostatnich zakupów w stanach, na lotnisku w Newarku... fajnie tak siąść
sobie (no właśnie ja tak piszę pracę :o) ) i pogrzebać we wspomnieniach...
tyle małych pierdołek... znalazłam na przykład kawałek papieru, na któym mój
ukochany po raz pierwszy podał mi numer telefonu (dobra rada - jak poznajecie
jakiś kolesi - nie dawajcie im swoich numerów, szczególnie jeśli nie macie
swojej linii, hostów mogą wkurzać telefony od lowelasów) do siebie... różne
takie rzeczy znalazłam... wszystkie w dwóch galonowych zip lock'ach :o) ech,
Ameryka, hihi...
Wiecie, słucham sobie teraz Jeffa Buckley'a plytki "Grace"... zajebista jest.
Polecam.
jutro tu wróce...
bede pisać tu różne bzdurki, nawet jak nie bedzie nikt odpisywal...
pozdrafiam
Mia