ania-jak
07.07.05, 12:42
Sluchajcie, wlasnie robi mi remont osoba polecona, ktora przyjechala z
Wloclawka. Facet wszedl do mieszkania, zobaczyl ile jest pracy, powiedzial ze
bierze np. 5 zł za godzie i ze bedzie pracowal 10/dziennie przez 7 dni.
rachunek byla dziecinnie prosty. Stwierdzialm,ze jak zrobi mi dobrze: doloze
mu
poremie i oczywiscie wyposazylam lodowke w jedzenie. Dzisiaj po 2 dniach
gosciu
(jak zobaczyla po ile kupuje meble do wnetrze, drzwi etc.) podwyszszyl swoja
stawke o ponad 100% - uzasadniajac to ogromem pracy, ktorej sie nie
spodziewał, ze tyle mu zajmie!!! Cholera, facet wyczul "warszawke" i
stwietrdzila, ze przytnie na nas, bo narzeczony jezdzi jeszcze sluzbowym
autem
na obych blachach. I co teraz???? Przeciez go nie wygonie, bo chce sie tam
juz
wprowadzac!!!! Poradzcie!
Kolejna naiwna :(