Dodaj do ulubionych

O Adamie M.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.04, 00:06
Z najnowszego Plusa-Minusa "Rz"

SZKIC DO SCENARIUSZA
Obywatel M.

KRZYSZTOF KŁOPOTOWSKI

Jak najlepiej pokazać wychodzenie Polski z komunizmu? Takim obrazem mógłby
być film fabularny oparty na wątkach życiorysu Adama M.

W postaci M. skupia się sens naszej transformacji. O tak głębokiej przemianie
bohatera marzy każdy scenarzysta. Były wyznawca komunizmu wprowadza
kapitalizm. Inteligent ateista wybija się z pomocą katolickich robotników.
Czy wcześniej im służył, czy się tylko nimi posłużył w bardzo ryzykownej grze
o wielkość, kiedy działał w KOR? Czy robotników w końcu zdradza, czy tylko na
nich się obraża - za to, że woleli od niego Wałęsę?

Dziś były buntownik jest jednym z głównych graczy w oficjalnej polityce
państwa. O co gra? Marksista staje się ojcem duchowym spółki akcyjnej wartej
prawie miliard dolarów. Jaką naprawdę ma ideologię? Film musi na to spróbować
odpowiedzieć, by publiczność pojęła, co się z nami stało w ciągu 15 lat
transformacji.

Romantyczna mgła młodzieńczego, bohaterskiego okresu M. skrywa dzisiejszą
twardą walkę o władzę tu i teraz. Cele tej walki nie są całkiem jasne. Chodzi
o pomyślność Polski? Zapewne, lecz warto pokazać, jak owa pomyślność różnie
rozkłada się w różnych grupach społecznych i towarzyskich. Kto wygrał, kto
przegrał, kto tu rządzi?

Arcydzieło jako wzór

Punktem odniesienia dla filmu o M. powinien być "Obywatel Kane" Orsona
Wellesa. Welles i jego scenarzysta Herman Mankiewicz przeprowadzili
demistyfikację magnata prasowego Williama Randolpha Hearsta. Deklarował, że
chce bronić prostego człowieka, używając w tym celu dzienników bulwarowych o
raczej swobodnym stosunku do prawdy. Gdy się bliżej przyjrzeć postaciom
Hearsta i M., podobieństwa są uderzające. Obaj wywodzą się z establishmentu,
z którym potem podejmują walkę. Obaj mają kolosalne ego, używają prasy jako
narzędzia wpływu na świadomość publiczną i obaj są wyobcowani wobec obiektu
swojej troski. Co miliarder Hearst mógł wiedzieć o życiu robotników? Co wie
intelektualista polityk M. o codziennych problemach zwykłych ludzi?

Obaj mają protekcjonalny stosunek do swoich społeczeństw. Kane/Hearst
kolekcjonował dzieła sztuki. M. kolekcjonuje kontakty z ludźmi jako narzędzia
wpływu. Obywatel Kane chciał zostać prezydentem kraju, lecz trafił na
barierę, którą uważał za przejaw podłości. M. nigdy nie zostanie prezydentem
Polski i może uważać to za przejaw ciemnej siły, siły "ciemnogrodu". Ta
spętana ambicja daje obu postaciom napięcie wewnętrzne.

Film Wellesa jest arcydziełem nie tyle z powodu fabuły, ile środków
formalnych, ale jedno zależy od drugiego. W "Obywatelu Kane" widać, że forma
wynika z treści. Wielkie napięcia w życiu Hearsta zostały przełożone na
napięcia fabuły i obrazu. Świetne zdjęcia Gregga Tolanda i scenografia Van
Nest Polglase wyraziły pełne pychy ego bohatera, jego pasję i mrok, używanie
ludzi jak narzędzi dla własnych celów. Film o M. wymaga innej stylistyki,
lecz konkretne decyzje należą do realizatorów.

Wątek Wielkiego Reżysera

W fabule winna pojawić się postać Wielkiego Reżysera, który wziął M. pod
swoje skrzydła - na własne nieszczęście. To twórca najważniejszego filmu o
początku ubiegłej epoki, "Popiołu i diamentu", oraz kilku innych, które
wyznaczały etapy rozwoju polskiej świadomości. Jednak za bardzo zbliżając się
do M., stracił temat najważniejszego filmu o początku nowej epoki -
"Obywatela M.".

Ta przyjaźń ograniczyła swobodę Wielkiego Reżysera, który w życiu M. może
znaleźć przecież swój ulubiony materiał: epicką, romantyczną opowieść
narodową z wątkiem polsko-żydowskim w tle, gdzie się roi od okazji do
malarskiego obrazowania. Oto one: apel w obronie "Dziadów" zdjętych przez
cenzurę, odczytany w 1968 roku u stóp pomnika wieszcza. M. zaczerpnął wtedy z
energii Mickiewicza. Potem strajk sierpniowy w Stoczni Gdańskiej, któremu
patronuje polski papież z marzenia innego romantycznego poety, Słowackiego.
Grudniowe odsłonięcie pomnika Poległych Stoczniowców, gdy nad granicą czołgi
sowieckie grzały silniki do inwazji. Potem Okrągły Stół ustawiony w -
gdzieżby indziej - dawnym pałacu namiestnika rosyjskiego pod okiem kamer
telewizyjnych dla gawiedzi i tajne rozmowy w Magdalence. Wybory czerwcowe z
motywem z filmu "W samo południe", którego bohaterem był samotny szeryf z
plakatu wyborczego "Solidarności". A wreszcie, narodziny biznesowej potęgi
największej gazety w kraju - zupełnie jak z "Ziemi obiecanej". To wszystko
składa się na fascynujący obraz początków wolnej Rzeczypospolitej.

Przecież Wielki Reżyser całe życie szykował się do takiego filmu. Jednak nie
zauważył tego w porę, aż stało się za późno, by zerwać więzy krępującej z
tego punktu widzenia przyjaźni. Bo przecież Wielki Reżyser musiałby w swoim
filmie osądzić komunizm, a tego M. zabronił. Musiałby obalić mit "etosu"
kosztem przyjaciela. Obalić tabu poważnej - i arcyciekawej - roli polskich
Żydów w najnowszej historii kraju.

Film Wellesa powstał u kresu wpływów Hearsta, choć wydawca ciągle był
potężny. Sprawowanie przez M. rządu dusz w Polsce również wchodzi w okres
zmierzchu, ponieważ wyczerpuje się jego legenda bohaterska. Kiedy charyzmę
zastępuje naga władza, powstaje klimat do chłodnej analizy.

Motywacja bohatera

Po zwycięstwie nad komunizmem M. wynosi swoje bliskie otoczenie do bogactwa i
władzy, ale sam rezygnuje z bezpośredniej własności. Nie bierze
kilkudziesięciu milionów złotych w akcjach Agory. Przy takiej ambicji i długu
wdzięczności całego otoczenia pieniądze nie są motywem działania. Władza jest
ważniejsza. Ta zasada panuje też w korporacji "New York Timesa", która jest
wzorem dla Agory. Pieniądze służą "NYT" do zdobywania wpływu na Amerykę i
przekształcania świata, nie odwrotnie. Trzeba pokazać, że również M. chce
przekształcić Polskę. To nic złego, warto jednak pytać: w imię jakich racji i
jakiej wizji kraju?

Jak to się stało, że wychowanek marksistów i rewizjonista został promotorem
kapitalizmu w Polsce? Czy było to wyczucie koniunktury historycznej, tego, co
możliwe, aby się wybić do roli przywódcy? Może jego najgłębszym motywem jest
chęć przewodzenia? Na początku miał rząd dusz w wąskiej grupie
opozycjonistów. Potem potężny wpływ na "Solidarność". Teraz sięga po masy,
chcąc dokupić telewizję do swego prasowego koncernu.

A może w wyniku dojrzewania zaszła w nim zmiana filozofii człowieka? Film
powinien pokazać w s z y s t k i e motywy działania M.

Wątek żydowski

M. odegrał wielką rolę w wyzwoleniu Polski jako Polak pochodzenia
żydowskiego. Ten fakt wyraża relację między Polakami a Żydami. Mają oni
wybitne skłonności przywódcze, organizacyjne i dynamikę umysłu. Stąd bierze
się zawiść, gniew i podejrzliwość wobec nich.

M. należy do najwybitniejszych osób pochodzenia żydowskiego w Polsce. Wielcy
myśliciele i działacze judaizmu są praktycznie nieznani polskiej
publiczności, bo byli zamknięci w gettach. A przecież to z polskich gett
wyszli ludzie, którzy stworzyli Państwo Izrael i przekształcają świadomość
Ameryki przez kino, prasę, telewizję, uniwersytety, politykę. Na ile są
obecni jako wzór w psychice naszego bohatera? Takie pytania można stawiać,
unikając jednak podsycania zawiści wobec Żydów. Przeciwnie, warto stawiać za
przykład ich szacunek dla wiedzy, ambicje, wytrwałość, umiejętności
organizacyjne i wnikliwość psychologiczną, a wreszcie - zdolność adaptacji.

M. przyjaźni się z Jerzym Urbanem, który nie kryje pogardy dla Polaków. Czy
szuka w ten sposób dopełnienia, ponieważ sam na pogardę nie może sobie
pozwolić lub nie chce jej odczuwać? Przez tę pozornie dziwaczną przyjaźń
wyraża to, co jest w nim stłumione. Według psychologii głębi Urban stanowi
archetypowy cień M. Dlatego tego ongiś zapiekłego wroga uczynił swoim
przyjacielem. Uświadomienie sobie własnego zła jest - według Carla Gustava
Junga - wstępnym
Obserwuj wątek
    • Gość: homo Re: O Adamie M. cd b. ciekawy tekst IP: *.gdynia.mm.pl 12.04.04, 00:32
      M. przyjaźni się z Jerzym Urbanem, który nie kryje pogardy dla Polaków. Czy
      szuka w ten sposób dopełnienia, ponieważ sam na pogardę nie może sobie pozwolić
      lub nie chce jej odczuwać? Przez tę pozornie dziwaczną przyjaźń wyraża to, co
      jest w nim stłumione. Według psychologii głębi Urban stanowi archetypowy cień
      M. Dlatego tego ongiś zapiekłego wroga uczynił swoim przyjacielem.
      Uświadomienie sobie własnego zła jest - według Carla Gustava Junga - wstępnym
      warunkiem rozwoju wewnętrznego.

      To również wyjaśnia głębszy powód zbratania M z Jaruzelskim i Kiszczakiem. Obaj
      generałowie wyrażają bowiem pewne aspekty osobowości M. Mógł się z nimi zbliżyć
      bez tych wszystkich serdeczności, ale jemu chodzi o spójność wewnętrzną. Bo
      oprócz osiągnięcia celów politycznych M. chce być po prostu w pełni dojrzałym
      człowiekiem. Musi więc rozpoznać własne zło pod pozorem przebaczenia wrogom.

      Wątek polski

      M. należy do grona najwybitniejszych Polaków. Czy polskość jest tu tylko formą,
      czy należy do najgłębszej treści osobowości? Trzeba odnaleźć miejsce M. w
      rankingu najważniejszych intelektualistów politycznych w polskiej historii. Czy
      jest jak Mochnacki? Jak Piłsudski? A może jak Dmowski?

      To ostatnie porównanie wydaje się horrendalne, ale nie chodzi o treść przekazu,
      lecz o metody działania i wielki zasięg wpływu. Dmowski użył niechęci do Żydów,
      by pobudzić wśród ludu świadomość polską. Najlepiej bowiem określamy się wobec
      wroga, którego trzeba stworzyć. M. używa jak cepa pojęcia "ciemnogród", by
      otworzyć polską mentalność na świat i ochronić własne zaplecze. Dmowski i M.
      zmanipulowali polską świadomość, żeby narzucić Polakom swe koncepcje narodu,
      choć koncepcja Dmowskiego była ekskluzywna, zaś M. - inkluzywna. Dla obu myśl
      to raczej narzędzie działania aniżeli poznania.

      Jednak M. to raczej działacz polityczny niż chłodny intelektualista. Gdzież
      jest jego spójny projekt państwa i narodu? Choć z wielkim poświęceniem pracował
      w niewoli dla narodu, to wyraźnie obawia się Polaków. Czy słusznie - trudno
      powiedzieć. Na początku III Rzeczypospolitej zapobiegł dojściu do głosu pełnej
      gamy sił politycznych, dlatego nie wiadomo, jaki jest ich potencjał. Nawet
      jeśli zrobił to dla dobra Polski, znów pojawiają się pytania o konkrety: kto w
      rezultacie wygrał, kto przegrał, kto tu rządzi?

      Punkty zwrotne

      Scenariusz powinien wyjść od stanu obecnego, ukazując rozmiar wpływu M. w
      Polsce: koleżeńskie wizyty u prezydenta i prywatne spotkania z premierem,
      pielgrzymki zagranicznych ministrów, bankiety w wąskim gronie. Widownia musi od
      razu poczuć, że ogląda ludzi na szczytach władzy, którzy decydują o jej losie.
      Trzeba też pokazać wielką rolę "Gazety Wyborczej" w modernizacji kraju. Dopiero
      potem nastąpią retrospekcje: jak M. doszedł do tej pozycji i jak stworzył
      własną machinę propagandową. Najpierw trzeba uświadomić rozmiar stawki - władza
      nad umysłami w Polsce - a dopiero potem pokazać, jaki był przebieg
      niebezpiecznej gry naszego bohatera. Czy przewidywał aż taki sukces? Chyba
      nie...

      Głównym punktem zwrotnym fabuły powinien być najważniejszy moment działalności
      publicznej M. - chwila, w której rozstrzygał się bilans jego życia. Wielkość M.
      chyba najbardziej ujawniła się wtedy, kiedy na przekór opinii przyjaciół,
      autorytetów narodowych i Kościoła uparł się w więzieniu w 1984 roku, że nie
      wyemigruje z Polski. Jaruzelski z Kiszczakiem chcieli wówczas pozbyć się
      przywódców opozycji. Inni więźniowie polityczni dali się przekonać czcigodnym
      obywatelom, by - dla dobra kraju - podjąć rozmowy z władzą na temat wyjazdu.
      Tylko M. odmówił, zatrzymując na miejscu kolegów. W ten sposób przyspieszył
      upadek komunizmu.

      Trzeba pokazać w filmie próbę wyprowadzenia siłą M. z celi więziennej przez
      strażników i jego rozpaczliwy opór, aby zachować wolność przez pozostanie
      więźniem. Była to śmiertelna próba, przez którą przechodzi każdy bohater
      mityczny. W tym momencie zdecydował o swym życiu lub śmierci politycznej. Chyba
      też uzyskał moralne prawo do przejęcia "Gazety Wyborczej", przyznanej przecież
      całej opozycji antykomunistycznej, a nie tylko skupionej wokół M. "lewicy
      laickiej".

      Każdy dobry dramat ma trzy punkty zwrotne. Zaparcie się M. nogami i rękami w
      więziennej celi stanowi główny, drugi punkt zwrotny fabuły. Właśnie wtedy
      zostaje przywódcą narodu. Pierwszym punktem zwrotnym jest protest przeciw
      zdjęciu "Dziadów" przez cenzurę, odczytany w lutowy dzień 36 lat temu pod
      pomnikiem Mickiewicza. Wtedy M. przymierza się do odegrania wielkiej roli.
      Czytając tekst protestu, zerka na cokół dla wieszcza.

      Trzeci i ostatni punkt zwrotny to moment nagrania rozmowy z Lwem Rywinem. Jest
      to potwierdzenie wyboru, jakiego M. dokonał pod pomnikiem Mickiewicza w 1968
      roku, dając impuls do protestów marcowych. Dzisiaj romantyczny bohater narodowy
      dostaje propozycję, aby dać postkomunistom łapówkę za ustawę, która pozwoli mu
      na rozwój biznesu, czyli kupno telewizji. Byłby to wielki krok w kierunku pełni
      władzy nad umysłami mas, jaką miał Mickiewicz przy użyciu innych środków i w
      innej sytuacji. W tym momencie aż się prosi o retrospekcję sceny apelu w
      obronie "Dziadów". Dziś była ofiara UB potajemnie nagrywa swego rozmówcę, który
      okazał mu zaufanie jako koledze z towarzystwa. Rzecz szczególna - M. uczynił to
      22 lipca, w dniu rocznicy ogłoszenia Manifestu PKWN, który przed laty otworzył
      jego rodzinie drogę do establishmentu w Polsce.

      Włączając magnetofon, nasz bohater schodzi z cokołu własnego pomnika. Może użyć
      nagrania Rywina dla kilku celów: uzyskania korzystnej dla siebie ustawy bez
      łapówki, lecz dzięki groźbie, że rzecz ogłosi publicznie; obalenia premiera,
      rozbicia SLD, założenia nowej partii wokół prezydenta; spowodowania reformy
      państwa. Zapewne chce osiągnąć wszystkie trzy cele naraz. Życie naszego
      bohatera nie jest jednoznaczne. Wykazuje mnóstwo troski o dobro zbiorowości,
      lecz także wiele osobistej motywacji, którą warto przeanalizować.

      Sprawa Rywina ujawniła, co się stało z M. Romantyk został przedsiębiorcą
      politycznym. W opinii grupy trzymającej władzę, która uważa, że dobrze zna
      naszego bohatera, można się z nim targować o ustawy za pieniądze. Czy to wyraz
      jej bezczelności i poczucia bezkarności? Czy może wiedzy o innych targach,
      których nie poznamy?

      "Obywatel M" a kino polskie

      Przemiana M. wyraża sens naszej transformacji ustrojowej, a film daje szansę
      wielkości realizatorom. Scenarzysta musi ująć w metaforę życie jednego z
      najwybitniejszych Polaków naszych czasów. Reżyser może określić się wobec
      Wielkiego Reżysera, który uląkł się tego tematu. Ktoś powiedział: zwierzę musi
      zabić drugie zwierzę, aby przeżyć, natomiast człowiek musi drugiego
      zdefiniować. To samo dotyczy artysty. Aby dojść do wybitności, powinien wyjść z
      matecznika, w którym dojrzewał, czyli - zmienić paradygmat.

      Postulowana dziesięć lat temu przez prof. Marię Janion zmiana paradygmatu
      kultury polskiej nie będzie dość głęboka bez odrzucenia zmowy milczenia wokół
      korzeni III Rzeczypospolitej. Zmiana paradygmatu zakłada pełną swobodę w nowej
      interpretacji faktów. Najlepiej uczyni to kino. Jest najważniejszą ze sztuk
      popularnych.

      Film fabularny o M. zdejmie kilka więzów krępujących kulturę od roku 1989:
      zakazu moralnego rozliczenia komunizmu, zakazu obnażania korzeni elity
      panującej w Polsce od końca II wojny światowej, zakazu refleksji nad
      porozumieniem Okrągłego Stołu, które obok upadku komunizmu przyniosło także
      uwłaszczenie nomenklatury i - lub w zamian za - oddanie władzy nad umysłami jej
      rewizjonistycznym odszczepieńcom.

      Postscriptum

      Kultura popularna pogrąża się u nas w tandecie i głupocie nie tylko dlatego, że
      taka jest bieżąca tendencja cywilizacyjna. Jest to także skutek odcięcia
      twórców od największych problemów tego kraju. Nie możemy bezmyślnie kopiować
      Zachodu, ponieważ jesteśmy na wcześniejszym
      • Gość: homo Re: O Adamie M. cd +1 b. ciekawy tekst IP: *.gdynia.mm.pl 12.04.04, 00:50
        Postscriptum

        Kultura popularna pogrąża się u nas w tandecie i głupocie nie tylko dlatego, że
        taka jest bieżąca tendencja cywilizacyjna. Jest to także skutek odcięcia
        twórców od największych problemów tego kraju. Nie możemy bezmyślnie kopiować
        Zachodu, ponieważ jesteśmy na wcześniejszym etapie społeczeństwa liberalnego
        kapitalizmu. Mamy jeszcze czas na sybarytyzm, bo za wielu u nas ludzi biednych
        i głodnych. Nie możemy też dla rozrywki bawić się okrucieństwem, jak
        publiczność Zachodu, gdyż w pamięci zbiorowej tkwi jak cierń ciągle nieosądzone
        okrucieństwo komunizmu.

        Kultura powinna budzić w nas ducha obywatelskiego. Niestety, panoszenie się
        byłych aparatczyków PZPR zachęca tylko do cynizmu. Kultura powinna wpajać etykę
        solidnej pracy i wyrzeczeń. Jednak panujące układy, których korzenie tkwią w
        PRL, podważają sens uczciwości. Nie powstanie w Polsce moralność publiczna,
        jeśli życie społeczne dalej pozostanie zakłamane. W ludziach wzbiera gniew.
        Lepiej w debacie publicznej rozbroić tę bombę i wykorzystać jej energię dla
        reformy III Rzeczypospolitej.-
    • Gość: Gość który wyszedł Re: O Adamie M. c.d. artykułu IP: *.chello.pl 12.04.04, 00:53
      Wątek żydowski

      M. odegrał wielką rolę w wyzwoleniu Polski jako Polak pochodzenia żydowskiego.
      Ten fakt wyraża relację między Polakami a Żydami. Mają oni wybitne skłonności
      przywódcze, organizacyjne i dynamikę umysłu. Stąd bierze się zawiść, gniew i
      podejrzliwość wobec nich.

      M. należy do najwybitniejszych osób pochodzenia żydowskiego w Polsce. Wielcy
      myśliciele i działacze judaizmu są praktycznie nieznani polskiej publiczności,
      bo byli zamknięci w gettach. A przecież to z polskich gett wyszli ludzie,
      którzy stworzyli Państwo Izrael i przekształcają świadomość Ameryki przez kino,
      prasę, telewizję, uniwersytety, politykę. Na ile są obecni jako wzór w psychice
      naszego bohatera? Takie pytania można stawiać, unikając jednak podsycania
      zawiści wobec Żydów. Przeciwnie, warto stawiać za przykład ich szacunek dla
      wiedzy, ambicje, wytrwałość, umiejętności organizacyjne i wnikliwość
      psychologiczną, a wreszcie - zdolność adaptacji.

      M. przyjaźni się z Jerzym Urbanem, który nie kryje pogardy dla Polaków. Czy
      szuka w ten sposób dopełnienia, ponieważ sam na pogardę nie może sobie pozwolić
      lub nie chce jej odczuwać? Przez tę pozornie dziwaczną przyjaźń wyraża to, co
      jest w nim stłumione. Według psychologii głębi Urban stanowi archetypowy cień
      M. Dlatego tego ongiś zapiekłego wroga uczynił swoim przyjacielem.
      Uświadomienie sobie własnego zła jest - według Carla Gustava Junga - wstępnym
      warunkiem rozwoju wewnętrznego.

      To również wyjaśnia głębszy powód zbratania M z Jaruzelskim i Kiszczakiem. Obaj
      generałowie wyrażają bowiem pewne aspekty osobowości M. Mógł się z nimi zbliżyć
      bez tych wszystkich serdeczności, ale jemu chodzi o spójność wewnętrzną. Bo
      oprócz osiągnięcia celów politycznych M. chce być po prostu w pełni dojrzałym
      człowiekiem. Musi więc rozpoznać własne zło pod pozorem przebaczenia wrogom.

      Wątek polski

      M. należy do grona najwybitniejszych Polaków. Czy polskość jest tu tylko formą,
      czy należy do najgłębszej treści osobowości? Trzeba odnaleźć miejsce M. w
      rankingu najważniejszych intelektualistów politycznych w polskiej historii. Czy
      jest jak Mochnacki? Jak Piłsudski? A może jak Dmowski?

      To ostatnie porównanie wydaje się horrendalne, ale nie chodzi o treść przekazu,
      lecz o metody działania i wielki zasięg wpływu. Dmowski użył niechęci do Żydów,
      by pobudzić wśród ludu świadomość polską. Najlepiej bowiem określamy się wobec
      wroga, którego trzeba stworzyć. M. używa jak cepa pojęcia "ciemnogród", by
      otworzyć polską mentalność na świat i ochronić własne zaplecze. Dmowski i M.
      zmanipulowali polską świadomość, żeby narzucić Polakom swe koncepcje narodu,
      choć koncepcja Dmowskiego była ekskluzywna, zaś M. - inkluzywna. Dla obu myśl
      to raczej narzędzie działania aniżeli poznania.

      Jednak M. to raczej działacz polityczny niż chłodny intelektualista. Gdzież
      jest jego spójny projekt państwa i narodu? Choć z wielkim poświęceniem pracował
      w niewoli dla narodu, to wyraźnie obawia się Polaków. Czy słusznie - trudno
      powiedzieć. Na początku III Rzeczypospolitej zapobiegł dojściu do głosu pełnej
      gamy sił politycznych, dlatego nie wiadomo, jaki jest ich potencjał. Nawet
      jeśli zrobił to dla dobra Polski, znów pojawiają się pytania o konkrety: kto w
      rezultacie wygrał, kto przegrał, kto tu rządzi?

      Punkty zwrotne

      Scenariusz powinien wyjść od stanu obecnego, ukazując rozmiar wpływu M. w
      Polsce: koleżeńskie wizyty u prezydenta i prywatne spotkania z premierem,
      pielgrzymki zagranicznych ministrów, bankiety w wąskim gronie. Widownia musi od
      razu poczuć, że ogląda ludzi na szczytach władzy, którzy decydują o jej losie.
      Trzeba też pokazać wielką rolę "Gazety Wyborczej" w modernizacji kraju. Dopiero
      potem nastąpią retrospekcje: jak M. doszedł do tej pozycji i jak stworzył
      własną machinę propagandową. Najpierw trzeba uświadomić rozmiar stawki - władza
      nad umysłami w Polsce - a dopiero potem pokazać, jaki był przebieg
      niebezpiecznej gry naszego bohatera. Czy przewidywał aż taki sukces? Chyba
      nie...

      Głównym punktem zwrotnym fabuły powinien być najważniejszy moment działalności
      publicznej M. - chwila, w której rozstrzygał się bilans jego życia. Wielkość M.
      chyba najbardziej ujawniła się wtedy, kiedy na przekór opinii przyjaciół,
      autorytetów narodowych i Kościoła uparł się w więzieniu w 1984 roku, że nie
      wyemigruje z Polski. Jaruzelski z Kiszczakiem chcieli wówczas pozbyć się
      przywódców opozycji. Inni więźniowie polityczni dali się przekonać czcigodnym
      obywatelom, by - dla dobra kraju - podjąć rozmowy z władzą na temat wyjazdu.
      Tylko M. odmówił, zatrzymując na miejscu kolegów. W ten sposób przyspieszył
      upadek komunizmu.

      Trzeba pokazać w filmie próbę wyprowadzenia siłą M. z celi więziennej przez
      strażników i jego rozpaczliwy opór, aby zachować wolność przez pozostanie
      więźniem. Była to śmiertelna próba, przez którą przechodzi każdy bohater
      mityczny. W tym momencie zdecydował o swym życiu lub śmierci politycznej. Chyba
      też uzyskał moralne prawo do przejęcia "Gazety Wyborczej", przyznanej przecież
      całej opozycji antykomunistycznej, a nie tylko skupionej wokół M. "lewicy
      laickiej".

      Każdy dobry dramat ma trzy punkty zwrotne. Zaparcie się M. nogami i rękami w
      więziennej celi stanowi główny, drugi punkt zwrotny fabuły. Właśnie wtedy
      zostaje przywódcą narodu. Pierwszym punktem zwrotnym jest protest przeciw
      zdjęciu "Dziadów" przez cenzurę, odczytany w lutowy dzień 36 lat temu pod
      pomnikiem Mickiewicza. Wtedy M. przymierza się do odegrania wielkiej roli.
      Czytając tekst protestu, zerka na cokół dla wieszcza.

      Trzeci i ostatni punkt zwrotny to moment nagrania rozmowy z Lwem Rywinem. Jest
      to potwierdzenie wyboru, jakiego M. dokonał pod pomnikiem Mickiewicza w 1968
      roku, dając impuls do protestów marcowych. Dzisiaj romantyczny bohater narodowy
      dostaje propozycję, aby dać postkomunistom łapówkę za ustawę, która pozwoli mu
      na rozwój biznesu, czyli kupno telewizji. Byłby to wielki krok w kierunku pełni
      władzy nad umysłami mas, jaką miał Mickiewicz przy użyciu innych środków i w
      innej sytuacji. W tym momencie aż się prosi o retrospekcję sceny apelu w
      obronie "Dziadów". Dziś była ofiara UB potajemnie nagrywa swego rozmówcę, który
      okazał mu zaufanie jako koledze z towarzystwa. Rzecz szczególna - M. uczynił to
      22 lipca, w dniu rocznicy ogłoszenia Manifestu PKWN, który przed laty otworzył
      jego rodzinie drogę do establishmentu w Polsce.

      Włączając magnetofon, nasz bohater schodzi z cokołu własnego pomnika. Może użyć
      nagrania Rywina dla kilku celów: uzyskania korzystnej dla siebie ustawy bez
      łapówki, lecz dzięki groźbie, że rzecz ogłosi publicznie; obalenia premiera,
      rozbicia SLD, założenia nowej partii wokół prezydenta; spowodowania reformy
      państwa. Zapewne chce osiągnąć wszystkie trzy cele naraz. Życie naszego
      bohatera nie jest jednoznaczne. Wykazuje mnóstwo troski o dobro zbiorowości,
      lecz także wiele osobistej motywacji, którą warto przeanalizować.

      Sprawa Rywina ujawniła, co się stało z M. Romantyk został przedsiębiorcą
      politycznym. W opinii grupy trzymającej władzę, która uważa, że dobrze zna
      naszego bohatera, można się z nim targować o ustawy za pieniądze. Czy to wyraz
      jej bezczelności i poczucia bezkarności? Czy może wiedzy o innych targach,
      których nie poznamy?

      "Obywatel M" a kino polskie

      Przemiana M. wyraża sens naszej transformacji ustrojowej, a film daje szansę
      wielkości realizatorom. Scenarzysta musi ująć w metaforę życie jednego z
      najwybitniejszych Polaków naszych czasów. Reżyser może określić się wobec
      Wielkiego Reżysera, który uląkł się tego tematu. Ktoś powiedział: zwierzę musi
      zabić drugie zwierzę, aby przeżyć, natomiast człowiek musi drugiego
      zdefiniować. To samo dotyczy artysty. Aby dojść do wybitności, powinien wyjść z
      matecznika, w którym dojrzewał, czyli - zmienić paradygmat.

      Postulowana dziesięć lat temu przez prof. Marię Janion zmiana paradygmatu
      kultu
      • Gość: Gość który wyszedł Re: O Adamie M. c.d. artykułu IP: *.chello.pl 12.04.04, 00:56
        Sorry! Homo już uzupełnił, to czego nie wkleił "obywaatel". To dobrze, bo
        reszta jest bardzo ważna.
    • Gość: homo Tekst zapowiadajacy dalszy los Adasia ?? IP: *.gdynia.mm.pl 12.04.04, 00:59
      spodziewam się jutro, bogatej interpretacji tekstu K. K. przez intelektualistów
      forumowych.
      Rączki zacieram już, oczekujac ożywionej dyskusji i wróżb na temat, czy Michnik
      skończy podobnie jak Miller, czy jak prawdziwy mężczyzna , czy jeszcze
      inaczej??
      • iza.bella.iza Re: Tekst zapowiadajacy dalszy los Adasia ?? 12.04.04, 01:30
        Na mnie nie licz. Ja się tu już niejednokrotnie wypyszczałam na temat Obywtela
        M. I nie mam nic do dodania. Poza tym uważam, że artykuł trafia w sedno - mogę
        się tylko pod nim podpisać wszystkimi kończynami.
        • homosovieticus A jesli to przeczytasz, to nie zmienisz zdania ? 12.04.04, 02:00
          W innym tekście, nieco starszym Krzysztof Kłopotowski, na
          łamach ,,Rzeczpospolitej” z 29 grudnia 2001 roku, w artykule ,,Umówmy się z
          rządem”, podważał sam sens istnienia państwowości polskiej i tak pisał
          wówczas: "Przestańmy patrzeć na świat z getta elit i spójrzmy okiem zwykłego
          obywatela - pisze Kłopotowski. Do czego mu potrzebne państwo polskie, jeśli
          inna administracja nie będzie zabraniała mówić i modlić się po polsku,
          natomiast zapewni bezpieczeństwo, do pracy zorganizuje dobry transport i
          łączność, a na dolnych szczeblach zatrudni polskich urzędników, żeby rozdać
          posady i nie tworzyć zbędnej bariery językowej. Unia Europejska lepiej świadczy
          usługi administracyjne, aniżeli nasze państwo. Podobnie jak administracja
          pruska i austriacka były sprawniejsze od sarmackiej anarchii. Niemcy dźwignęli
          wtedy Polaków do swego poziomu cywilizacyjnego. Dzięki temu, Poznański
          pozostaje wzorem dla reszty kraju. Nic dziwnego, że wielu Polaków u schyłku I
          wojny światowej odnosiło się raczej sceptycznie do pomysłu odbudowy własnego
          państwa". Koniec cytatu. Już dawno w Polsce nie słyszano takiej pochwały
          rozbiorów. Kłopotowski przypomina w tym miejscu XVIII-wiecznych kosmopolitów,
          którzy cieszyli się na wieść o rozbiorach twierdząc, że już nas Turcja nie
          zaatakuje. Jak wiadomo, Turcja nas aż to tej pory nie zaatakowała, ale kilka
          pokoleń Polaków musiało nieustannie przelewać krew za niepodległość kraju
          walcząc z przynoszącymi cywilizację zaborcami. Owa ofiara jawiła by się jako
          szczyt politycznej głupoty. Wszak administracja pruska i austriacka rzekomo
          stała wyżej od sarmackiej, to po co tracić zdrowie, mienie, życie za nieudane
          państwo. Kłopotowski nie ukrywa, że z podobną, co w czasie rozbiorów, sytuacją
          możemy nieć do czynienia a'propos naszej integracji z Unią. Proces rozmywania
          Państwa Polskiego może się jednak toczyć dłużej niż w XVIII wieku, nawet
          kilkadziesiąt lat. Ale na wolnym, globalnym rynku administracja Unijna
          wyeliminuje Polskę spychając ją do podrzędnej roli wykonawczej. Będzie jednak
          to mechanizm sprawny, a więc Polacy będą z tego wielce zadowoleni. Autor nie
          uznaje powyższej wizji za przeraźliwą. Staje się niejako zająć pozycję widza,
          który z ciekawością obserwuje wolną grę konkurencyjnych ofert państwowych
          polskiej i obcej. Twierdzi, że korporacje i organizacje międzynarodowe nie będą
          wzorem zaborczych państw dziewiętnastowiecznych odbierać nam naszych symboli
          więc nie będzie powodu się im opierać. Struktury państwa i narodowej gospodarki
          w sposób ewolucyjny przestaną istnieć. Już dziś, zdaniem Kłopotowskiego,
          Trybunał w Strasburgu zapewnia wyższe poczucie sprawiedliwości niż sądy
          Polskie. Polska oferta kulturalna jest wypierana przez amerykańską kulturę
          popularną o wiele lepiej zaspokajającą ludzkie potrzeby. Jeśli zatem polskie
          elity chcą się utrzymać na powierzchni decyzyjnej, muszą przejąć obce wzorce.
          Również nasza kultura musi zostać zmodyfikowana na modłę zachodnią, odrzucając
          trzystuletnią cierpiętniczą nerwicę, jak pisze Kłopotowski. Dalej autor
          stwierdza: "Najszczęśliwszym dniem Polski będzie dzień obesłania "Dziadów"
          i "Wesela" do archiwum pamiątek, do archiwum nieszczęścia. ,,Pan Tadeusz” razem
          z ,,Zemstą” i ,,Trylogią” powinny trafić do odwiedzanego z podziwem muzeum
          polszczyzny. Gdy po ciężkiej chorobie wracamy do zdrowia trzeba odrzucić
          odżywki, które znieczulały ból” - koniec cytatu.
          Ciekawe co wie i do czego zmierza K.K.
          :))
          • Gość: Gość który wyszedł Re: A jesli to przeczytasz, to nie zmienisz zdan IP: *.chello.pl 12.04.04, 02:06
            Przeczytałam i zdania o artykule pt. "Obywatel M" ani własnej opinii o M. też
            nie zmieniłam:)
            • homosovieticus Re: A jesli to przeczytasz, to nie zmienisz zdan 12.04.04, 02:29
              nie zrozumieliśmy sie. Chciałem podpowiedzieć, że moim zdaniem K.K. piszac o
              Michniku powiedział nam ,że taki gość jak M nie jest już nikomu potrzebny .
          • Gość: Kłopotowski Re: A jesli to przeczytasz, to nie zmienisz zdan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.04, 11:03
            Homosovieticus,
            trzeba było mój artykuł doczytać do końca. Postulował umacnianie polskiej
            tożsamości przez kulturę jako sposób umocnienia polskiej państwowości.
            Prognoza zamierania polskiego państwa miała na celu uświadomienie politykom
            trzymającym kasę budżetową, że płyną na jednej łodzi z twórcami kultury. Do
            tego właśnie "zmierza Kłopotowski".
            Pozdrowienia
            Kłopotowski
            • kataryna.kataryna Re: A jesli to przeczytasz, to nie zmienisz zdan 21.05.04, 11:08
              Gość portalu: Kłopotowski napisał(a):

              > Homosovieticus,
              > trzeba było mój artykuł doczytać do końca. Postulował umacnianie polskiej
              > tożsamości przez kulturę jako sposób umocnienia polskiej państwowości.
              > Prognoza zamierania polskiego państwa miała na celu uświadomienie politykom
              > trzymającym kasę budżetową, że płyną na jednej łodzi z twórcami kultury. Do
              > tego właśnie "zmierza Kłopotowski".



              Jeśli do tego Pan zmierzał to bardziej nadrobić drogi Pan nie mógł. Opakował
              Pan ten postulat tak szczelnie, że pewnie niewielu go zauważyło.
              • Gość: Klopotowski Re: A jesli to przeczytasz, to nie zmienisz zdan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.04, 07:44
                Pani Kataryno,
                postulat jest ukryty w tytule mojego artykułu. Umawiamy się z rządem, że daje
                nam kasę a my wytwarzamy mu rynek zbytu na uslugi polityczne, czyli narod, bo
                mamy wspólny rynek zbytu z rządem. Pozdrawiam
                Kłopotowski
                • kataryna.kataryna Re: A jesli to przeczytasz, to nie zmienisz zdan 23.05.04, 19:39
                  Gość portalu: Klopotowski napisał(a):

                  > Pani Kataryno,
                  > postulat jest ukryty w tytule mojego artykułu. Umawiamy się z rządem, że daje
                  > nam kasę a my wytwarzamy mu rynek zbytu na uslugi polityczne, czyli narod, bo
                  > mamy wspólny rynek zbytu z rządem. Pozdrawiam



                  Proszę się nie obrazić ale wolałabym, żebyście nas za nasze pieniądze nie
                  wytwarzali na potrzeby rządu.




            • homosovieticus Re: postulatum, postulare = żądanie , pożądać AM? 21.05.04, 12:30
              Gość portalu: Kłopotowski napisał(a):

              > Homosovieticus,
              > trzeba było mój artykuł doczytać do końca. Postulował umacnianie polskiej
              > tożsamości przez kulturę jako sposób umocnienia polskiej państwowości.
              > Prognoza zamierania polskiego państwa miała na celu uświadomienie politykom
              > trzymającym kasę budżetową, że płyną na jednej łodzi z twórcami kultury. Do
              > tego właśnie "zmierza Kłopotowski".
              > Pozdrowienia
              > Kłopotowski

              Drogi Krzysiu!
              Czy wypada strugać wariata z durnego homosovieticusa?
              Za stary lis jestes ,żeby coś postulować w tej sprawie.Ty po prostu napisałeś a
              ja po prostu przeczytałem.
              Jak dureń.
              pozdrawiam
        • iza.bella.iza Składam smokrytykę 13.04.04, 23:39
          iza.bella.iza napisała:

          > Na mnie nie licz. Ja się tu już niejednokrotnie wypyszczałam na temat
          > Obywtela M. I nie mam nic do dodania.

          Tego się nie wypieram i na tym zdaniu powinnam skończyć.

          >Poza tym uważam, że artykuł trafia w sedno - mogę
          > się tylko pod nim podpisać wszystkimi kończynami.

          Przeczytałam jeszcze raz artykuł, potem tutejsze wpisy i odwołuję
          czterokończynowy autograf. Spodobał mi się w pierwszym odruchu ten niby
          scenariusz, bo tak bardzo jestem ostatnio wkurzona na poczynania Michnika, że
          takie złośliwe dokopanie zagrało ze stanem moich emocji. Dopiero później
          dotarło do mnie, że ten tekst nie pozwala na żadna polemikę czy próbę obrony ze
          strony zainteresowanego. Gra i odwołuje się do emocji, a nie do logiki i
          rozumu. Dziękuję Katarynie za krytyczne podejście.


          • Gość: homo Re: Składam inne teksty innych ludzio bohaterze IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 17:29
            2003.02.03 Nasza Polonia

            Niebywała, osłupiająca, wręcz żenująco ocierająca się o śmieszność laurka, jaką
            wystawili autorzy "Polityki" (W. Władyka, I.T. Miecik, B. Mikołajewska) w
            tekście p.t. "Przychodzi biznes do etosu" (1 lutego) "Gazecie Wyborczej" i jej
            redaktorowi naczelnemu A. Michnikowi skłoniła mnie do głębszego przemyślenia
            jego roli w najnowszych dziejach politycznych Polski.

            Otóż moim zdaniem nieporozumienie w ocenie A. Michnika ma zapewne swe korzenie
            we wspólnej z Jackiem Kuroniem i innymi, równie ważnymi, acz słabiej
            rozpoznawalnymi medialnie postaciami w KOR-ze. I tak J. Kuroń (wiadomo, swój
            chłop) i A. Michnik (jego najbliższy współpracownik) zaczęli funkcjonować w
            świadomości społecznej jako jednolity organizm polityczny. Sam się kiedyś na to
            nabrałem - jednak nic bardziej mylnego: J. Kuroń urodził się jako zwierzę
            społecznikowskie, A. Michnik - polityczne.

            Do jakiego stopnia Michnik czy jego akolici świadomie zaczęli wykorzystywać ten
            fakt medialny, nie jestem w stanie przesądzić. W dodatku red. Michnik nie od
            dziś ujawnia predylekcję do reżyserowania gry politycznej zza kurtyny - nie
            wiadomo, czy wskutek uświadomienia sobie swoich nikłych szans na uzyskanie
            znaczącej pozycji politycznej w demokratycznych wyborach, czy też po prostu
            wykoncypował on sobie, że większą skuteczność i trwałość (bez względu na kolor
            sceny politycznej) swojej roli w polityce osiągnie jako polityk zakulisowy i
            swoisty baron medialny.
            Tak więc Michnik karmi się Kuroniem i nie tylko - może właśnie dlatego
            słowo "etos" w ustach niektórych zaczyna pobrzmiewać ironią.

            Adam Michnik nigdy właściwie nie był w tzw. szerokich kręgach społecznych
            postacią ani lubianą, ani specjalnie cenioną. I to nie dlatego, że ludzie nie
            lubią nieskazitelnych, bo Kuronia przecież lubią, a Owsiak też się zacina. To
            intuicja podpowiada im, że nie jest on w istocie tym, na kogo się kreuje. Bo
            opinia publiczna z czasem się uwrażliwia na najdrobniejszą nawet fałszywą nutę.

            Skąd zatem bierze się opinia, że A. Michnik sprawuje rząd dusz w Polsce?
            Myślę, że to nie jego siła, ale niemoc jego konkurentów sprawia, że działa tu
            po trosze mechanizm samo spełniającej się przepowiedni. Powszechne przekonanie,
            jakoby nikt nie miał szans z "Gazetą Wyborczą" jest tak głębokie, że działa na
            wszystkich paraliżująco. I to właśnie spowodowało ostatnią falę agresji wobec
            Agory - jeśli ktoś ma za dużo, należy mu to siłą odebrać.

            Nie tędy jednak droga, choćby dlatego, że u nas każdy atakowany automatycznie
            budzi litość i zbija na tym kapitał. A może by tak po prostu być "lepszym"? W
            końcu są jeszcze w tym kraju ludzie, którzy nie bacząc na konsekwencje
            polityczne chcą dążyć do prawdy. I to zawsze w ostatecznym rozrachunku
            najbardziej się opłaca.

            W ostatnich awanturach o Michnika i gazętę wychodzi jednak na to, że "Gazeta
            Wyborcza" - nie w sprawie Rywina - i Adam Michnik chce odgrywać rolę polityczną
            aktywną. Zresztą, A. Michnik czynił to wcześniej też, ale dopiero teraz widać
            to tak wyraźnie.

            W Polsce zaciera się granica między mediami a politykami czy biznesem. Nie bez
            powodu prezydent właściwie zakazał swoim urzędnikom bywać na prywatnych
            imprezach biznesu. Ta sytuacja to ciężka przypadłość polskiego życia
            publicznego, wszyscy klepią się po ramieniu i popijają szampana. Z takiej gleby
            wyrasta potem awantura o Rywina, która - czego Adam Michnik nie rozumie -
            przeradza się w aferę Michnika. Sam sobie A. Michnik jest winien. A z
            łapówkarzami w ogóle nie podejmuje się rozmówy - napisała to w swoim dekalogu
            wnuczka Tadeusza Mazowieckiego. "Gazeta Wyborcza" opublikowała ten dekalog.


            Piotr Rachtan

            piotr.rachtan@wp.pl
            Można dyskutować ile się chce .
            • Gość: homo Komentarz do postawy Michnika w spr. Kuklinskiego IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 17:32
              Witold Iwaszkiewicz, Gazeta Wyborcza:
              -------------------------------------
              Adam Michnik w swoim artykule na temat plk.Kuklinskiego zdaje sie mie-
              szac wazne sprawy i ulegac emocjom zwiazanym z odbiorem owej wizyty.
              Kilka lat temu gen.Tadeusz Pioro, przedstwiciel LWP przy dowodztwie
              Ukladu Warszawskiego, relacjonowal w programie telewizyjnym przebieg
              cwiczen sztabowych ukladu w 1964 roku. Oczywiscie pierwsi zaatakowali
              niebiescy, czyli NATO. Ale juz po trzech dniach "nasi" kontratakowali,
              i po dwoch tygodniach wyszli na Atlantyk.

              To nie byly zabawy w piaskownicy. Rzecz dziala sie w kwaterze glownej
              wojsk sowieckich w NRD. Przez dlugie lata planisci Ukladu Warszaw-
              skiego przewidywali w ataku na Europe uzycie broni jadrowej. Jedyna
              odpowiedzia NATO, ktorego sily konwencjonalne byly o wiele slabsze,
              moglo byc zmasowane uderzenie jadrowe w czasie zimnej wojny i doktryna
              elastycznego reagowania pod koniec lat 70.. Doktryna ta polegala na
              stopniowym uzyciu broni jadrowej, aby najpierw odciac i zniszczyc
              sily drugiego rzutu. Czyli uderzenie na tereny od Odry do Bialorusi.
              Po to zostaly sprowadzone do Europy rakiety Pershing i Cruise. Wybuch
              wojny w Europie oznaczal wiec dla Polski zaglade.

              W razie wojny polskim dowodcom nie pozostaloby nic innego, jak wyslac
              zolnierzy na rzez, patrzac jak z powierzchni ziemi znikaja polskie
              miasta. To nie jest chwyt retoryczny, ani doprowadzenie polemiki do
              absurdu. Taka moglaby byc oststeczna konsekwencja podporzadkowania
              Polski Moskwie.

              Pulkownik Kuklinski wybral inna droge. Moze mniej honorowa, ale daja-
              ca cien szansy i pewnosc, ze nie jest tylko pionkiem w tej grze. Zdra-
              dzajac tajemnice Ukladu Warszawskiego, zdradzil tych, ktorym snila sie
              defilada zwyciestwa pod Lukiem Triumfalnym. Moim zdaniem nikogo wiecej.

              Glownym zarzutem, jaki stawia Michnik Kuklinskiemu, jest jego wspol-
              praca z obcym wywiadem. Kazda z alternatywnych propozycji Michnika
              dla Kuklinskiego byla dla oficera w czasach PRL zaproszeniem do samo-
              bojstwa. Opozycjonistow mielismy w Polsce, dzieki Bogu, duzo. Z tego
              co wiemy, Kuklinski byl w koncu tylko jeden. Opozycjonisci siedzieli
              po kilka lat w wiezieniu, Kuklinski by go nie opuscil zywy. W jego
              obronie nie zawiazalby sie zaden komitet.

              A co mial ze swoja wiedza zrobic ? Nadawac do Wolnej Europy ? Drukowac
              na powielaczu ? Nie wiem, na jakiej podstawie Michnik pisze, ze "wszy-
              stko co robil Kuklinski, robil na polecenie CIA". Tego przeciez nie
              wiemy, a Kuklinski mogl sam decydowac jakie informacje przekaze.

              Michnik porownuje Kuklinskiego do Richarda Sorge. Czy rzeczywiscie
              Michnikowi tak trudno dostrzec, ze Kuklinski nie wspolpracowal ze
              smiertelnym wrogiem Polski ? Czy snucie analogii z sowieckimi szpie-
              gami jest przykladem powsciagliwosci i umiaru w formulowaniu opinii,
              o ktore apeluje we wstepie swego tekstu ? Przywolywanie wstretnych
              szpiegow, z ktorymi siedzial w wiezieniu jest ciosem ponizej pasa.
              Az mi sie wierzyc nie chce, ze pisze to czlowiek, ktory na wlasnej
              skorze tyle razy doswiadczal esbeckich sztuczek i pomowien.

              Parafrazujac Gogola, mozna by odczytac tekst Michnika jednym zdaniem:
              "Kuklinski to porzadny czlowiek, ale w gruncie rzeczy tez swinia".
              Tej filozofii na lamach Wyborczej dotychczas nie spotkalem.

    • Gość: jack Re: O Adamie M. IP: *.proxy.aol.com 12.04.04, 02:40
      Michnik swoja postawa od kilkunastu lat dokumentuje, ze cel uswieca srodki.
      Celem bylo zostanie redaktorem gazety profilujacym spoleczenstwo na wzor swych
      wartosci. Kreatorem sumienia narodu marzylo mu sie zostac.
      Cel wydaje sie coraz wyrazniej chybiony.
      Postac A.M. coraz bardziej nieprzejrzysta i niewiarygodna.
    • Gość: franek Re: O Adamie M. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.04, 08:38
      Ech, powinniście troszkę więcej wiedzież o obywatelu Krzysztofie K., poczytać
      trochę jego wcześniejszych tekstów, może wtedy łatwiej byłoby ocenić te bzdury.
      Pozostaje pogratulować tym, którym ten tekst się podoba.
      • homosovieticus Re: O Adamie M. i o argumencie franka 12.04.04, 10:01
        > Ech, powinniście troszkę więcej wiedzież o obywatelu Krzysztofie K., poczytać
        > trochę jego wcześniejszych tekstów, może wtedy łatwiej byłoby ocenić te
        bzdury.
        >
        > Pozostaje pogratulować tym, którym ten tekst się podoba

        Franku!
        Znajomość głośniejszych tekstów K.K. po jego powrocie ze Stanów, ułatwia
        odczytanie tego co dla mnie jest ciekawym.Zastanawiam się mianowicie, czy on
        (K.K.)wyczywa tendencję koniecznych przemian kulturowych (media) czy też wie o
        nich. Głośno domaga się bowiem, nie tylko "odsovietyzacji" naszej narodowej
        kultury, ale właściwie jej generalnej przebudowy, zwiazanej z
        koniecznością "wyciszania" pierwastków narodowych na rzecz ogólnoludzkich, w
        które zbyt bogata przecież ona nie jest. :((
        Michnik robi to od dawna, ale w zjednoczonej europie, może należy to robić w
        inny sposób, a przede wszystkim w innym celu.
    • homosovieticus O Adamie M. co myśli sam obywaatel ?? 12.04.04, 13:40
      Zabierz głos i podziel się z nami swoją opinią co ma znaczyc ten artykuł?
      Czy zapowiada koniec "inzyniera dusz polskiej inteligencji" skupionej w
      salonach warszawskich?
      Czy to coś znaczy ,że własnie w "Rzepie" się kazał ten artykuł?
      Łukasiewicz nie jest podobnych myśi jak Michnik jesli mi wiadomo?
    • colas.breugnon świetny tekst 12.04.04, 14:54
      Kim jest autor - nie ma nic do rzeczy,
      Napisał dobrze, a dlaczego i jak można mu dokopać,
      to już psychoanaliza dla ubecji, nie dla mnie.
    • marekpfef Re: O Adamie M. 12.04.04, 20:12
      Moje doznania po lekturze tekstu Kłopotowskiego dadzą się streścić w czterech krótkich zdaniach.
      Niezwykle głupie. Rażąco nimoralne.
      Szaleńczo nierealne. Bardzo nieszczere.
    • homosovieticus Czy naprawdę nie ma sprawy? czy brak pomyślunku 13.04.04, 14:43
      Nikt nie chce a może obawia się na forum tej dziwnej gazety, rozwinać temat o
      królu Michniku , który nagim jest a fujarka jego nędznie wyglada i dlatego
      fałszywe dźwięki wydawała i wydaje nadal?
    • kataryna.kataryna Re: O Adamie M. 13.04.04, 16:19
      Nie wiem jakie zastrzeżenia ma Franek do Kłopotowskiego, nie kojarzę gościa,
      sam tekst mi się nie podoba, Michnik to ciekawa postać i o krytyczną ocenę aż
      się prosi ale niech to będzie ocena uczciwa. Kłopotowski wmieszał w swoją
      opowieść o Michniku "Obywatela Kane'a" i Andrzeja Wajdę ale jak oskrobać ten
      tekst ze wszystkich ozdóbek mających uwiarygodnić tę pseudoanalizę Michnika to
      niewiele zostaje, szkic do portretu Michnika wypełnił autor sobą, Michnika tu
      niewiele. Nie podoba mi się u Kłopotowskiego kilka wstawek:


      Inteligent ateista wybija się z pomocą katolickich robotników.
      > Czy wcześniej im służył, czy się tylko nimi posłużył w bardzo ryzykownej grze
      > o wielkość, kiedy działał w KOR? Czy robotników w końcu zdradza, czy tylko na
      > nich się obraża - za to, że woleli od niego Wałęsę?


      Obrzydliwa dość sugestia, w formie niby-rozważań czy Michnik się robotnikami
      posłużył w grze o wielkość. Obrzydliwa, bo w czasach kiedy Michnik
      zaczynał "posługiwanie się" robotnikami "w grze o wielkość" nic, absolutnie
      nic, nie wskazywało, że może mieć z tego cokolwiek poza kolejnymi wpisami w
      rejestrze skazanych. Nikt zdrowy na umyśle chyba serio nie myśli, że można było
      się zaangażować w KOR licząc na jakieś przyszłe profity. Zresztą dlaczego
      Kłopotowski akurat o Michnika zadaje takie pytanie? W końcu nie on jeden dobrze
      wyszedł na transformacji, może więc większość KOR-owców i całej opozycji "grała
      o wielkość"? I o jakiej zdradzie robotników mowa, na czym ona polegała? Po co w
      ogóle takie słowa? Michnik był z robotnikami wtedy kiedy im był potrzebny ale
      chyba nie przyrzekał czegoś czego nie dotrzymał? Skorzystał na transformacji
      jak mało kto ale czy to rzeczywiście zdrada? Ostatnie pytanie z tego fragmentu
      jest zresztą bardzo sprytne "zdradza czy się tylko obraża", alternatywa, w
      której każda z zaproponowanych opcji świadczy o Michniku źle. A jedyną podstawą
      do tych analiz jest to, że Michnik - w przeciwieństwie do robotników - bardzo
      dobrze wyszedł na transformacji. Nie wiem czy ten fakt wystarcza do snucia
      takich rozważań. Ale brzmi nieźle, już na początku Michnika przeciwstawia się
      robotnikom, albo jako zdrajcę, albo kogoś kto świadomie na ich plecach
      wdrapywał się na piedestał. Zdradził, wykorzystał, obraził się. Jakby
      niemożliwe było, że w czasach kiedy było trzeba stanął u boku tych, którzy
      pomocy potrzebowali, koniec i kropka.



      M. nigdy nie zostanie prezydentem
      > Polski i może uważać to za przejaw ciemnej siły, siły "ciemnogrodu". Ta
      > spętana ambicja daje obu postaciom napięcie wewnętrzne.


      Kolejne nadużycie. Czy Kłopotowski wie na pewno, że Michnik chciałby zostać
      prezydentem i ta ambicja go pęta, dając napięcie wewnętrzne? A jeśli tak, to
      czy jest pewien, że Michnik swoje niespełnienie uważa za "przejaw ciemnej siły,
      siły 'ciemnogrodu'"? Kłopotowski pisze jakby siedział w głowie i duszy
      Michnika. Niecałe trzy linijki a udało się Kłopotowskiemu tyle przemycić,
      niespełnione prezydenckie ambicje, spętanie i zwalanie winy na ciemnogród.


      > W fabule winna pojawić się postać Wielkiego Reżysera, który wziął M. pod
      > swoje skrzydła - na własne nieszczęście. Jednak za bardzo zbliżając się
      > do M., stracił temat najważniejszego filmu o początku nowej epoki -
      > "Obywatela M.". Ta przyjaźń ograniczyła swobodę Wielkiego Reżysera


      Ciekawe czy Wajda czuje to ograniczenie przyjaźnią z Michnikiem? Dobrze, że
      przynajmniej Kłopotowskiego nic nie ogranicza i może pofolgować wyobraźni. Na
      razie dwóch spętanych - Michnik swoimi ambicjami i Wajda przyjaźnią Michnika.


      > Przecież Wielki Reżyser całe życie szykował się do takiego filmu. Jednak nie
      > zauważył tego w porę, aż stało się za późno, by zerwać więzy krępującej z
      > tego punktu widzenia przyjaźni. Bo przecież Wielki Reżyser musiałby w swoim
      > filmie osądzić komunizm, a tego M. zabronił. Musiałby obalić mit "etosu"
      > kosztem przyjaciela. Obalić tabu poważnej - i arcyciekawej - roli polskich
      > Żydów w najnowszej historii kraju.


      W poprzednim fragmencie dowiedzieliśmy się, że Wajda ograniczony, teraz czas na
      szczegóły. Oto dowiadujemy się co musiłaby Wajda zawrzeć w filmie ale nie
      zawrze przez tę cholerną przyjaźń z Michnikiem. A co najgorsze - już jest za
      późno, żeby temu zaradzić. Dobrze, że przynajmniej Kłopotowski nam sygnalizuje
      o czym byłby film Wajdy i dlaczego nie będzie. Szkoda, że filmu nie będzie bo
      ciekawam jak na jednostkowym przykładzie Michnika Wajda (gdyby ograniczony nie
      był) by pokazał "poważną i arcyciekawą rolę Żydów". Nie wiem po co Kłopotowski
      wyskakuje z tym żydostwem, czy naprawdę można przez pryzmat pochodzenia
      Michnika patrzeć na jego wczorajszą i dzisiajszą rolę oraz przemianę???



      > M. odegrał wielką rolę w wyzwoleniu Polski jako Polak pochodzenia
      > żydowskiego. Ten fakt wyraża relację między Polakami a Żydami. Mają oni
      > wybitne skłonności przywódcze, organizacyjne i dynamikę umysłu. Stąd bierze
      > się zawiść, gniew i podejrzliwość wobec nich.


      No to już jest bełkot. W jaki sposób rola i pochodzenie Michnika wyraża relację
      między Polakami a Żydami??? Nie rozumiem. Podobnie jak nie rozumiem dlaczego
      Kłopotowski w ogóle podnosi kwestię pochodzenia Michnika w taki sposób. Jaki
      jest sens wywlekania pochodzenia człowieka, który swojej lojalności wobec kraju
      i współobywateli dowiódł wtedy kiedy to naprawdę drogo kosztowało? Dlaczego
      Kłopotowski gra przeciwko Michnikowi jego pochodzeniem?


      • Gość: franek Re: O Adamie M. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 17:09
        kataryna.kataryna napisała:

        > Nie wiem jakie zastrzeżenia ma Franek do Kłopotowskiego

        To taki typek, jakich od pewnego czasu strasznie dużo wśród naszych
        publicystów, który - jak to ostatnio określiła moja znajoma - "zostawia
        smrodzik wszędzie, gdzie się da", jeśli to tylko z jakichś tam przyczyn mu się
        kalkuluje. Jeżeli coś jest na czasie, można komuś przygrzmocić i zyskać troszkę
        poklasku - bach! zaraz jest tekścik Kłopotowskiego. "Tekścik" to nawet zbyt
        duże słowo, coś tam tylko facet pobełkocze i chodzi dumny jak paw. No i
        oczywiście ma jeden temat dyżurny, którego chwyta się przy każdek okazji -
        "Gazeta". Wystarczy przejrzeć trochę jego felietonów w "Filmie", ma tam stałą
        rubrykę, od razu widać co to za typ.

        Bardzo fajnie podsumował go Konrad Niewolski w wywiadzie, który ten typek
        próbował z nim przeprowadzić:

        "(...)
        Niewolski: Musi pan trzy razy obejrzeć film, zanim pan wszystko zrozumie.
        KŁopotowski: Ale czyja to wina, moja czy pańska?
        N: Pana wina, że pan nie zrozumiał. Ustawiłem poprzeczkę intelektualno-
        psychologiczną dla widzów, na których mi zależy. Nie wszyscy się załapią (...)
        nie będę kręcił wersji dla debili (...) Jeśli nie wszystko pan zrozumiał, to
        pańska strata.
        K: Może pan jeszcze nie wie, jak poprowadzić aktorów?
        N: Uważa się pan za mądrzejszego od innych, by wszystko oceniać według pańskich
        kryteriów?! Jeśli pan czegoś nie widzi, to nie znaczy, że nie istnieje."

        Niewolski to też niezły świr, ale akurat tu ma rację - Kłopotowski to właśnie
        taki gość, który nawet po przemyśleniu czegoś trzy razy nie rozumie, a mimo to
        uważa się za mądrzejszego niż inni. To chyba świetnie widać także w tym tekście
        o Michniku - te uwagi na temat samego Michnika, też Wajdy, pseudointelektualny
        bełkot. Rzygać się chce.
        • Gość: ola masz Franek racje IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.04.04, 16:12
          owszem.rzygac sie chce i niech to wystarczy za recenzje.Troche mnie tylko dziwi
          jak Rzeczpospolita mogla taki prymitywny tekst zamiescic.Myslalam,ze to
          powazniejsza gazeta.
      • kataryna.kataryna Re: O Adamie M. - cd 13.04.04, 17:13
        "M. przyjaźni się z Jerzym Urbanem, który nie kryje pogardy dla Polaków. Czy
        szuka w ten sposób dopełnienia, ponieważ sam na pogardę nie może sobie pozwolić
        lub nie chce jej odczuwać? Przez tę pozornie dziwaczną przyjaźń wyraża to, co
        jest w nim stłumione. Według psychologii głębi Urban stanowi archetypowy cień
        M. Dlatego tego ongiś zapiekłego wroga uczynił swoim przyjacielem.
        Uświadomienie sobie własnego zła jest - według Carla Gustava Junga - wstępnym
        warunkiem rozwoju wewnętrznego."



        W tym momencie zrobiło mi się całkiem niedobrze. O ile Kłopotowski nie jest
        psychoterapeutą Michnika łamiącym właśnie tajemnicę terapii, ten fragment jest
        przegięciem, chociaż pięknie gra w tym tekście. Najpierw mamy zdradę robotników
        i użycie ich do zdobycia władzy, potem dyskretne przypomnienie o żydowskim
        pochodzeniu Michnika a teraz przyjaźń z Urbanem przez którą Michnik realizuje
        swoją pogardę dla Polaków "na którą sam nie może sobie pozwolić lub nie chce
        jej odczuwać". Te insynuacje są naprawdę obrzydliwe, zresztą tak jak z
        robotnikami ("zdradził czy się obraził") tutaj też Kłopotowski widzi tylko dwie
        możliwości, Michnik albo nie może sobie pozwolić na pogardę wobec Polaków, albo
        nie chce jej odczuwać. Kłopotowski widać nie dopuszcza takiej teoretycznej
        możliwości, że Michnikowi pogarda wobec Polaków może być obca a przyjaźń z
        Urbanem może mieć sto powodów i żadnego psychologicznego kontekstu, nawet jeśli
        mowa o psychologii głebi. Kłopotowski albo ma sam problem z żydowstwem Michnika
        albo chce nim grać, wiedząc, że to dość łatwy sposób na wywołanie złych emocji.
        Zwłaszcza jak się przypomni kreturę Urbana i zasugeruje, że Michnik w zasadzie
        jest bardzo w pogardzie dla Polaków do Urbana podobny tylko się z tym wyrywać
        nie może lub nie chce.


        "To również wyjaśnia głębszy powód zbratania M z Jaruzelskim i Kiszczakiem.
        Obaj generałowie wyrażają bowiem pewne aspekty osobowości M. Mógł się z nimi
        zbliżyć bez tych wszystkich serdeczności, ale jemu chodzi o spójność
        wewnętrzną. Bo oprócz osiągnięcia celów politycznych M. chce być po prostu w
        pełni dojrzałym człowiekiem. Musi więc rozpoznać własne zło pod pozorem
        przebaczenia wrogom."


        Nie rozumiem ostatniego zdania. "Michnik musi rozpoznać własne zło pod pozorem
        przebaczania wrogom". Nie rozumiem o co Kłopotowskiemu chodzi, bo poza tym, że
        brzmi mądrze, to sensu żadnego nie ma, nawet w powiązaniu z resztą akapitu.
        Jeśli ktoś jest w stanie mi ten akapit wyjaśnić swoimi słowami, będę wdzięczna.
        Co konkretnie autor chciał tu powiedzieć o Michniku?


        "M. należy do grona najwybitniejszych Polaków. Czy polskość jest tu tylko
        formą, czy należy do najgłębszej treści osobowości?"


        Aż się dziwię, że Kłopotowski nie zadał pytania o relacje między polskością a
        żydowskością bohatera, co jest bardziej formą a co najgłębiej wypełnia treść
        osobowości. Taki psychoanalityk jak Klopotowski nie powinien sobie odpuszczać
        pobabrania się i w tym.


        "Jednak M. to raczej działacz polityczny niż chłodny intelektualista. Gdzież
        jest jego spójny projekt państwa i narodu? Choć z wielkim poświęceniem pracował
        w niewoli dla narodu, to wyraźnie obawia się Polaków. Czy słusznie - trudno
        powiedzieć. Na początku III Rzeczypospolitej zapobiegł dojściu do głosu pełnej
        gamy sił politycznych, dlatego nie wiadomo, jaki jest ich potencjał. Nawet
        jeśli zrobił to dla dobra Polski, znów pojawiają się pytania o konkrety: kto w
        rezultacie wygrał, kto przegrał, kto tu rządzi?"


        No i pytanie "kto wygrał, kto przegrał, kto tu rządzi" wraca, tym razem w
        narodowościowym sosie.


        "Scenariusz powinien wyjść od stanu obecnego, ukazując rozmiar wpływu M. w
        Polsce: koleżeńskie wizyty u prezydenta i prywatne spotkania z premierem,
        pielgrzymki zagranicznych ministrów, bankiety w wąskim gronie. Widownia musi od
        razu poczuć, że ogląda ludzi na szczytach władzy, którzy decydują o jej losie.
        Trzeba też pokazać wielką rolę "Gazety Wyborczej" w modernizacji kraju. Dopiero
        potem nastąpią retrospekcje: jak M. doszedł do tej pozycji i jak stworzył
        własną machinę propagandową. Najpierw trzeba uświadomić rozmiar stawki - władza
        nad umysłami w Polsce - a dopiero potem pokazać, jaki był przebieg
        niebezpiecznej gry naszego bohatera.


        Oczywiście, tylko bowiem granie życia Michnika "od tyłu" umożliwi wmówienie, że
        wszystko co robił kiedyś, robił po to, żeby dzisiaj być tu gdzie
        jest. "Przebieg niebezpiecznej gry". Kłopotowski podsumowuje życie Michnika
        jako "niebezpieczną grę" o to miejsce w którym jest dzisiaj. Czy po skutkach
        można wnioskować o intencjach?



        "Pierwszym punktem zwrotnym jest protest przeciw
        zdjęciu "Dziadów" przez cenzurę, odczytany w lutowy dzień 36 lat temu pod
        pomnikiem Mickiewicza. Wtedy M. przymierza się do odegrania wielkiej roli.
        Czytając tekst protestu, zerka na cokół dla wieszcza."


        Przymierza się i zerka. W 68. Nieźle to zaplanował, chociaż strasznie długo na
        efekty tego przymierzania się i zerkania musiał czekać. Czy dla Kłopotowskiego
        Michnik jest jeszcze człowiekiem, był nim kiedyś? Czy Kłopotowski dopuszcza
        jakieś inne intencje, motywy niż rozplanowana na dekady "gra" o wpływy?
        Dlaczego w tym portrecie Michnika nie ma ani jednej cieplejszej nutki, jest
        jakiś straszny, zimny, wyrafinowany demon, którego całe życie jest grą, mniej
        lub bardziej niebezpieczną, o władzę, wpływy, pozycję?


        "Dziś była ofiara UB potajemnie nagrywa swego rozmówcę, który
        okazał mu zaufanie jako koledze z towarzystwa. Rzecz szczególna - M. uczynił to
        22 lipca, w dniu rocznicy ogłoszenia Manifestu PKWN, który przed laty otworzył
        jego rodzinie drogę do establishmentu w Polsce."


        Kolejna ohyda w wykonaniu Kłopotowskiego. Dwie nawet. Zdrada zaufania kolegi
        poprzez potajemne nagranie (UB nieprzypadkowo wspomniane, żeby metoda zdała się
        ubecką). No i to durne zupełnie (żadna tam "rzecz szczególna", jak chciałby
        autor), ni przypiął ni przyłatał, przywołanie daty, po to tylko chyba, żeby dać
        sobie okazję do wytknięcia Michnikowi jego rodziny.


        "Włączając magnetofon, nasz bohater schodzi z cokołu własnego pomnika."


        Czarzasty też się oburzał na nagrywanie pod stołem. Kłopotowski nazywa to
        ostrzej, zejściem z cokołu. Dlaczego, panie Kłopotowski? Samo nagranie jest
        takie godne potępienia, że akurat ten moment nazywa pan momentem zwrotnym?


        "Może użyć nagrania Rywina dla kilku celów: uzyskania korzystnej dla siebie
        ustawy bez łapówki, lecz dzięki groźbie, że rzecz ogłosi publicznie; obalenia
        premiera, rozbicia SLD, założenia nowej partii wokół prezydenta; spowodowania
        reformy państwa. Zapewne chce osiągnąć wszystkie trzy cele naraz."



        A skąd to "zapewne"? Czy Kłopotowski rzeczywiście wie, że te wszystkie cele,
        które tu sobie wymyślił przyświecały Michnikowi i że każdy był równie ważny?
        Ale Kłopotowskiemu to do opowieści pasuje, bo Michnik Kłopotowskiego zawsze
        grał i zawsze miał długofalowe cele.


        "Życie naszego bohatera nie jest jednoznaczne. Wykazuje mnóstwo troski o dobro
        zbiorowości, lecz także wiele osobistej motywacji, którą warto przeanalizować."


        Warto, warto, tylko nie tak jak to zrobił Kłopotowski, bo to nie jest żadna
        analiza tylko karykatura i więcej mówi o samym Kłopotowskim niż o Michniku.


        "W opinii grupy trzymającej władzę, która uważa, że dobrze zna
        naszego bohatera, można się z nim targować o ustawy za pieniądze. Czy to wyraz
        jej bezczelności i poczucia bezkarności? Czy może wiedzy o innych targach,
        których nie poznamy?"


        Brawo, panie Kłopotowski. Pięknie rozegrane i na pewno chwyci. Nie ma to jak
        rozłożyć winę na obie strony.



        Jestem bardzo zniesmaczona tekstem Kłopotowskiego. To nie jest krytyka Michnika
        ani dyskusja o jego roli, to jest dość obrzydliwy paszkwil, zbudowany głównie z
        insynuacji i pseudopsychologicznego bełkotu, podpartego kilkoma nazwiskami,
        które pewnie gdyby mogły by się z tego donosu po
        • kataryna.kataryna Re: O Adamie M. - końcówkę mi urwało 13.04.04, 17:25
          kataryna.kataryna napisała:

          Jestem bardzo zniesmaczona tekstem Kłopotowskiego. To nie jest krytyka Michnika
          ani dyskusja o jego roli, to jest dość obrzydliwy paszkwil, zbudowany głównie z
          insynuacji i pseudopsychologicznego bełkotu, podpartego kilkoma nazwiskami,
          które pewnie gdyby mogły by się z tego donosu powykreślały. Dziwię się, że
          Rzepa puściła tak słaby tekst, chociaż na czasie. Dobrze, że film według
          pomysłu Klopotowskiego nie powstanie bo nie nadawałby się do oglądania, postaci
          płaskie są strasznie nieciekawe a taki jest Michnik Klopotowskiego.
          • Gość: franek Re: O Adamie M. - końcówkę mi urwało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 17:31
            No no, nawet nie wiesz jak miło zobaczyć, że czasem jeszcze gramy do tej samej
            bramki :)

            Pozdrawiam :)
            • Gość: homo Re: O Adamie M. - końcówkę mi urwało IP: *.gdynia.mm.pl 13.04.04, 17:44
              A kto w tej bramce stoi?
              • Gość: franek Re: O Adamie M. - końcówkę mi urwało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 17:45
                A to akurat mało istotne; ważne, że drużyna ta sama :)
                • homosovieticus Re: O Adamie M. - końcówkę mi urwało 13.04.04, 17:47
                  A o co jest gra ?
                  • homosovieticus Pytam franka o co gra druzyna i kto stoi w bramce? 13.04.04, 17:56
                    dowiedziałem się ,że to nie ważne.
                    Taki zazwyczaj grzeczny elekwontny facet jak franek tak obcesowo odpowiada nz
                    takie proste pytania.
                    Dziwi mnie to.
                    • Gość: franek Re: Pytam franka o co gra druzyna i kto stoi w br IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 18:02
                      homosovieticus napisał:

                      > dowiedziałem się ,że to nie ważne.
                      > Taki zazwyczaj grzeczny elekwontny facet jak franek

                      Dziękuję :)

                      > tak obcesowo odpowiada nz
                      > takie proste pytania.
                      > Dziwi mnie to.

                      A co w tym obcesowego? Powiedziałem prawdę, że to mało istotne - ważne, że ta
                      sama drużyna. Jeśli uraziłem, to przepraszam.
                      • homosovieticus Re: Pytam franka o co gra druzyna i kto stoi w br 13.04.04, 18:20
                        Gość portalu: franek napisał(a):

                        > homosovieticus napisał:
                        >
                        > > dowiedziałem się ,że to nie ważne.
                        > > Taki zazwyczaj grzeczny elekwontny facet jak franek
                        >
                        > Dziękuję :)
                        >
                        > > tak obcesowo odpowiada nz
                        > > takie proste pytania.
                        > > Dziwi mnie to.
                        >
                        > A co w tym obcesowego? Powiedziałem prawdę, że to mało istotne - ważne, że ta
                        > sama drużyna. Jeśli uraziłem, to przepraszam.

                        Nie ma sprawy.:))
                        Zostawmy "odzież" w szatni i pogadajmy.
                        Czy nie uważasz ,że czas Michnika już minął. Pomógł objąć ludowi rządy i lud ma
                        go dosyć.Czemu nie potrafi zachować sie jak Churchill ?
                        To,że nie jest arystokratą to wiem, ale czy koniecznie chce skończyć jak jego
                        przyjaciel Premier a Agora jak SLD?
                        • Gość: franek Re: Pytam franka o co gra druzyna i kto stoi w br IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 18:40
                          homosovieticus napisał:

                          > Czy nie uważasz ,że czas Michnika już minął.

                          To zależy. Minął jego czas jako niekwestionowanego autorytetu, na pewno, ale
                          moim zdaniem ten facet wciąż ma sporo mądrych i ważnych rzeczy do powiedzenia i
                          zrobienia - i mimo że teraz dostaje strasznie w tyłek, pewnie dalej będzie to
                          robił. Oby.

                          Pomógł objąć ludowi rządy i lud ma
                          >
                          > go dosyć.

                          Taka już jego dola. Nie tylko jego zresztą.

                          Czemu nie potrafi zachować sie jak Churchill ?

                          Niewielu potrafi. Zresztą on naprawdę uważa, że jest temu państwu nadal
                          potrzebny. I moim zdaniem - jeśli zdołałby pozbyć się niektórych okropnych cech
                          (co jest chyba niemożliwe), albo chociaż troszkę je złagodził - może jeszcze
                          sporo dobrego i ważnego dla tego kraju zrobić. Problemem jest w głównej mierze
                          jego charakter, a nie to, że "jego czas minął", jak piszesz. Tak mi się wydaje.

                          > To,że nie jest arystokratą to wiem, ale czy koniecznie chce skończyć jak jego
                          > przyjaciel Premier a Agora jak SLD?

                          Po pierwsze - Miller chyba jednak nie jest jego przyjacielem. Zresztą ostatnio
                          Michnik chyba troszkę się zdystansował do swoich SLD-owskich znajomków. Zauważ,
                          że był jednym z dwóch zdaje się zaproszonych do Kwaśniewskiego na XV rocznicę
                          Okrągłego Stołu gości, którzy się tam nie pojawili. Skwitowano to tym,
                          że "wyjechał". Chyba jest jasne, że gdyby chciał tam być, to nigdzie by nie
                          wyjechał.

                          On naprawdę nie spotyka się z Millerem po to, żeby rządzić tym państwem z
                          tylnego fotela. To jest facet przekonany o swojej i jemu podobnych misji -
                          którą od lat starają się wypełniać, choć rzeczywiście z różnym skutkiem, często
                          mizernym. Ale on będzie to robił dalej, nawet jeśli grozi mu to tym,
                          że "skończy jak Miller". Moim zdaniem to dobrze.
                          • goniacy.pielegniarz Re: Pytam franka o co gra druzyna i kto stoi w br 13.04.04, 19:10
                            Franek, a mógłbyś potwierdzić albo zaprzeczyć kilku informacjom, które ukazały
                            się w dzisiejszym Wprost? Jeśli będziesz chciał oczywiście.
                            Dwie krótkie sprawy.
                            Czy to prawda, że Michnik ma polecieć w najbliższym czasie?
                            I druga sprawa, o której Wprost już napomknęło dużo wcześniej. Czy to prawda,
                            że Michnik próbował zablokować puszczenie powtórki tego wywiadu, w którym
                            nakrzyczał na KKZ w TOK FM, ale Rapaczyńska się nie zgodziła?
                            • Gość: franek Re: Pytam franka o co gra druzyna i kto stoi w br IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 22:35
                              Zaraz wyślę maila, tu nie chcę nic mówić.
                              • homosovieticus Zaraz wyślę maila, tu nie chcę nic mówić. 13.04.04, 22:52
                                Gość portalu: franek napisał(a):

                                > Zaraz wyślę maila, tu nie chcę nic mówić.

                                A to dobre sobie.Te zwyczaje też Adam wprowadził w GW?
                                • Gość: franek Re: Zaraz wyślę maila, tu nie chcę nic mówić. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 23:02
                                  Homo, chciałbym Ci to wyjaśnić raz na zawsze - ja nie pracuję w Gazecie
                                  Wyborczej. Tyle.
                                  • Gość: homo Re: Zaraz wyślę maila, tu nie chcę nic mówić. IP: *.gdynia.mm.pl 13.04.04, 23:12
                                    Gość portalu: franek napisał(a):

                                    > Homo, chciałbym Ci to wyjaśnić raz na zawsze - ja nie pracuję w Gazecie
                                    > Wyborczej. Tyle.

                                    A tak się zachowujesz jakbyś i z Gw w jednej druzynie grał. Nie odpowiedziałeś
                                    mi kto w bramce stoi?
                                    Pytam ponownie?
                                    Czy "barbarzyncy" sami, czy z Ojcem Dyrektorem razem?
                                    • Gość: franek Re: Zaraz wyślę maila, tu nie chcę nic mówić. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 23:19
                                      Gość portalu: homo napisał(a):

                                      > A tak się zachowujesz jakbyś i z Gw w jednej druzynie grał. Nie
                                      odpowiedziałeś
                                      > mi kto w bramce stoi?
                                      > Pytam ponownie?
                                      > Czy "barbarzyncy" sami, czy z Ojcem Dyrektorem razem?

                                      Przecież napisałem, że to nie jest istotne. Czy tak trudno pojąć, że czasem nie
                                      liczy się przeciwnik, a sama świadomość zgrania i zrozumienia własnej drużyny?
                                      Dobranoc.
                                      • homosovieticus Re: Zaraz wyślę maila, tu nie chcę nic mówić. 13.04.04, 23:24
                                        Gość portalu: franek napisał(a):

                                        > Gość portalu: homo napisał(a):
                                        >
                                        > > A tak się zachowujesz jakbyś i z Gw w jednej druzynie grał. Nie
                                        > odpowiedziałeś
                                        > > mi kto w bramce stoi?
                                        > > Pytam ponownie?
                                        > > Czy "barbarzyncy" sami, czy z Ojcem Dyrektorem razem?
                                        >
                                        > Przecież napisałem, że to nie jest istotne. Czy tak trudno pojąć, że czasem
                                        nie
                                        >
                                        > liczy się przeciwnik, a sama świadomość zgrania i zrozumienia własnej drużyny?
                                        > Dobranoc.
                                        Ale przed dobrą nocą palnałeś sobie głupstwo.Drużyna bez przeciwnika? Była
                                        kiedyś taka grał wniej legendarny ALIBABA.Łupili wszystkich naiwnych.
                                        :))
                                        Dobranoc
                              • kataryna.kataryna Re: Pytam franka o co gra druzyna i kto stoi w br 14.04.04, 11:06
                                Gość portalu: franek napisał(a):

                                > Zaraz wyślę maila, tu nie chcę nic mówić.


                                Franek, mów szybko co wiesz!
                                Ja o odejściu Michnika słyszałam jakiś czas temu z korytarzy Rzepy.
                                Zastanawiałam się tylko czy odejdzie zaraz po wejściu do UE czy w 15 rocznicę
                                pierwszego numeru Gazety, czyli 8 maja.

                                • Gość: franek Re: Pytam franka o co gra druzyna i kto stoi w br IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.04, 17:43
                                  Nic nie wiem, ale coś nabazgrałem w mailu. Teraz Twoja kolej :)
                        • Gość: J.R. Re: Pytam franka o co gra druzyna i kto stoi w br IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 18:46
                          homosovieticus napisał:

                          > Czy nie uważasz ,że czas Michnika już minął. Pomógł objąć ludowi rządy i lud ma
                          > go dosyć.Czemu nie potrafi zachować sie jak Churchill ?
                          > To,że nie jest arystokratą to wiem, ale czy koniecznie chce skończyć jak jego
                          > przyjaciel Premier a Agora jak SLD?

                          O czym Ty mowisz? Przeciez Michnik jest redaktorem gazety, a Agora nie jest
                          partia polityczna tylko przedsiebiorstwem. Celem Agory nie jest poparcie
                          spoleczne i wladza tylko zarabianie pieniedzy.
                          Jezeli lud ma dosyc Michnika to przeciez moze nie kupowac redagowanej przez
                          niego gazety. To zestawienie z Churchillem i Millerem pasuje tutaj jak piesc do
                          nosa...
                          • homosovieticus Re: Pytam franka o co gra druzyna i kto stoi w br 13.04.04, 18:56
                            Gość portalu: J.R. napisał(a):

                            > homosovieticus napisał:
                            >
                            > > Czy nie uważasz ,że czas Michnika już minął. Pomógł objąć ludowi rządy i l
                            > ud ma
                            > > go dosyć.Czemu nie potrafi zachować sie jak Churchill ?
                            > > To,że nie jest arystokratą to wiem, ale czy koniecznie chce skończyć jak j
                            > ego
                            > > przyjaciel Premier a Agora jak SLD?
                            >
                            > O czym Ty mowisz? Przeciez Michnik jest redaktorem gazety, a Agora nie jest
                            > partia polityczna tylko przedsiebiorstwem. Celem Agory nie jest poparcie
                            > spoleczne i wladza tylko zarabianie pieniedzy.
                            > Jezeli lud ma dosyc Michnika to przeciez moze nie kupowac redagowanej przez
                            > niego gazety. To zestawienie z Churchillem i Millerem pasuje tutaj jak piesc
                            do
                            > nosa...
                            Piszę ,że lud ma dosyć GW. To nie lud kupuje GW, tylko głównie urzedy , duże
                            firmy, beneficjenci transformacji i część elyty.
                            Zestawienie z Millera z Michnikiem pasuję bo obaj nie są arystokratami i sami
                            nie umieja odejść. Wsadził ich lud na stołki i czekaja jak lud ich zdejmie.Taka
                            nasza tradycja PZPR-owska.
                            Przedsiebiorstwa Agora by nie było, gdyby nie polityczny Kapitał -nie Marksa -
                            ale właśnie MIchnika.
                          • goniacy.pielegniarz Re: Pytam franka o co gra druzyna i kto stoi w br 13.04.04, 19:03
                            Gość portalu: J.R. napisał(a):


                            > O czym Ty mowisz? Przeciez Michnik jest redaktorem gazety, a Agora nie jest
                            > partia polityczna tylko przedsiebiorstwem. Celem Agory nie jest poparcie
                            > spoleczne i wladza tylko zarabianie pieniedzy.

                            Wiarygodność wśród ludzi jest jednym z warunków, aby zarabiać pieniądze w tym
                            wypadku. A, zdaje się, że celem Agory nie jest robienie gazety dla wąskiego
                            grona.

                            > Jezeli lud ma dosyc Michnika to przeciez moze nie kupowac redagowanej przez
                            > niego gazety. To zestawienie z Churchillem i Millerem pasuje tutaj jak piesc
                            do
                            > nosa...
            • kataryna.kataryna Re: O Adamie M. - końcówkę mi urwało 13.04.04, 17:46
              Gość portalu: franek napisał(a):

              > No no, nawet nie wiesz jak miło zobaczyć, że czasem jeszcze gramy do tej
              samej
              > bramki :)


              Nie lubię nieczystej gry, nawet jak prowadzona przeciwko komuś kto mi się
              ostatnio nie podoba.


              > Pozdrawiam :)


              Ja też pozdrawiam :)


              PS. A czytałeś co o aferze Rywina powiedziała dla Przekroju Staniszkis?
              Wstawiłam w wątku komisyjnym. Ciekawa jestem Twojej opinii bo ona ma dość
              sensacyjną teorię :)
              • Gość: franek Re: O Adamie M. - końcówkę mi urwało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 17:59
                kataryna.kataryna napisała:

                > PS. A czytałeś co o aferze Rywina powiedziała dla Przekroju Staniszkis?
                > Wstawiłam w wątku komisyjnym. Ciekawa jestem Twojej opinii bo ona ma dość
                > sensacyjną teorię :)

                A czy Ty jesteś pewna, że chcesz usłyszeć moją opinię na ten temat? :)
                Ja już kiedyś się wypowiedziałem na temat pani Staniszkis (nawet nie pamiętam
                czego dotyczyła sprawa), od tamtego czasu nie komentuję nic, co mówi. Odrzuca
                mnie od niej podobnie jak od Kłopotowskiego.

                Natomiast ciekawy, moim zdaniem, był komentarz, który następnego dnia w Gazecie
                napisał chyba Smoleński - nic o Rywinie, wskazywał za to na atak Staniszkis na
                Rzepę i wspólne doświadczenie "szkalowania" obydwu gazet. Całkiem sprytnie.
                • kataryna.kataryna Re: O Adamie M. - końcówkę mi urwało 13.04.04, 18:04
                  Gość portalu: franek napisał(a):

                  > kataryna.kataryna napisała:
                  >
                  > > PS. A czytałeś co o aferze Rywina powiedziała dla Przekroju Staniszkis?
                  > > Wstawiłam w wątku komisyjnym. Ciekawa jestem Twojej opinii bo ona ma dość
                  > > sensacyjną teorię :)
                  >
                  > A czy Ty jesteś pewna, że chcesz usłyszeć moją opinię na ten temat? :)
                  > Ja już kiedyś się wypowiedziałem na temat pani Staniszkis (nawet nie pamiętam
                  > czego dotyczyła sprawa), od tamtego czasu nie komentuję nic, co mówi. Odrzuca
                  > mnie od niej podobnie jak od Kłopotowskiego.



                  No właśnie ja mam problem bo Staniszkis miałam za konkretną osobę dlatego te
                  jej rozważania mnie zdziwiły, by nie powiedzieć z lekka zszokowały bo sama
                  przyznaje, że podpowiada jej to tylko intuicja. Dziwię się, że się nie oparła
                  pokusie zwierzenia ze swoich intuicyjnych domysłów, zwłaszcza jeśli są tak w
                  poprzek wszystkiego co się o tej sprawie mówi. A co masz do Staniszkis?


                  > Natomiast ciekawy, moim zdaniem, był komentarz, który następnego dnia w
                  Gazecie
                  >
                  > napisał chyba Smoleński - nic o Rywinie, wskazywał za to na atak Staniszkis
                  na
                  > Rzepę i wspólne doświadczenie "szkalowania" obydwu gazet. Całkiem sprytnie.



                  O kurcze, nie czytałam. Jest gdzieś na portalu?
                  • Gość: franek Re: O Adamie M. - końcówkę mi urwało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 18:18
                    kataryna.kataryna napisała:

                    > O kurcze, nie czytałam. Jest gdzieś na portalu?

                    Chyba nie ma, tu wklejam:

                    Paweł Smoleński

                    Rzeczpospolita nie grą stoi.

                    W wywiadzie dla "Przekroju" prof. Jadwidze Staniszkis wymknęły się i takie
                    słowa: "A Równocześnie odbywa się, niewidoczna w intencjach dla publiczności,
                    gra wzajemnego zastraszania, paraliżowania się. Wciągane są w to media. SLD
                    zależy na rozbiciu Platformy Obywatelskiej - to wiemy na pewno. I ta sama
                    władza sygnalizuje, że możliwe jest rozwiązanie, które utrudni bycie
                    jednocześnie wydawcą dziennika ogólnopolskiego i dzienników lokalnych. W takiej
                    sytuacji jest na przykład wydawca 'Rzeczpospolitej'. A w tej właśnie gazecie
                    ukazuje się materiał atakujący pośrednio Zytę Gilowską, czołowego polityka PO,
                    bo powtarzający jakieś plotki lustracyjne. Daleka jestem od stwierdzenia, że w
                    tej sprawie zawarto jakiś układ, wydaje mi się natomiast, że żyjemy w świecie,
                    w którym uczestnicy gry rozumieją się bez słów. Delikatne drgnięcia wywołują
                    reakcję".
                    Papier ma to do siebie, że można na nim napisać każdą teorię, nieważne, jak
                    absurdalną i wyssaną z palca. Ale czort z papierem - jest cierpliwy, więc
                    wytrzyma i to. Tyle że sugerowanie przez prof. Staniszkis jakiejś "gry bez
                    słów" szkaluje "Rzeczpospolitą". W "Gazecie" znamy to świetnie z własnego
                    doświadczenia. Jeszcze nie tak dawno pisano podobnie o nas.

                    > No właśnie ja mam problem bo Staniszkis miałam za konkretną osobę dlatego te
                    > jej rozważania mnie zdziwiły, by nie powiedzieć z lekka zszokowały bo sama
                    > przyznaje, że podpowiada jej to tylko intuicja. Dziwię się, że się nie oparła
                    > pokusie zwierzenia ze swoich intuicyjnych domysłów, zwłaszcza jeśli są tak w
                    > poprzek wszystkiego co się o tej sprawie mówi. A co masz do Staniszkis?

                    Właśnie nie pamiętam, ja jej się właściwie nigdy nie przysłuchiwałem. Jakiś rok
                    temu, może pół, usłyszałem, jak palnęła jakąś potworną głupotę - nawet nie
                    pamiętam, jakiej sprawy dotyczyła. Potem w przeciągu roku słyszałem ją może dwa
                    razy i teraz znowu - przecież to są tak kretyńskie teorie, że aż ciężko się
                    tego słucha.
                    • Gość: franek Re: O Adamie M. - końcówkę mi urwało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 18:59
                      > Właśnie nie pamiętam, ja jej się właściwie nigdy nie przysłuchiwałem. Jakiś
                      rok
                      >
                      > temu, może pół, usłyszałem, jak palnęła jakąś potworną głupotę - nawet nie
                      > pamiętam, jakiej sprawy dotyczyła. Potem w przeciągu roku słyszałem ją może
                      dwa
                      >
                      > razy i teraz znowu - przecież to są tak kretyńskie teorie, że aż ciężko się
                      > tego słucha.

                      A już chyba wiem, to oczywiście musiało dotyczyć afery Rywina i Agory. Mniej
                      więcej wtedy Rokita w Rzepie chyba wysmarzył swoją teorię o tym, że możliwe
                      jest, że Agora zapłaciła za ustawę. Staniszkis mówiła chyba coś podobnego.
                      Znalazłem tylko taki wywiad z rmf-u:

                      www.rmf.fm/wiadomosci/index.html?id=59770&loc=22&temat=31
                      To nie o tę konkretnie wypowiedź mi chbodziło, ale tutaj też coś śmiało
                      sugeruje o kupowaniu ustawy przez Agorę.
                • Gość: homo Franek kto stoi w bramce? nie wymiguj się od .. IP: *.gdynia.mm.pl 13.04.04, 18:08
                  odpowiedzi. Komu chcesz strzelać gole i dla kogo chcesz zdobywać bramki?

                  Dowiedziałem się od drużyny,że K.K. to padalec. Mnie interesuje dlaczego ten
                  padalec odważył się zaatakować Michnika.W czyim to robi imieniu i czy ten atak
                  zapowiada koniec MIchnika , GW, czy też całej Agory. Jakie jest zdanie Twoje i
                  Kataryny na ten temat.
                  • Gość: franek Re: Franek kto stoi w bramce? nie wymiguj się od IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 18:26
                    Gość portalu: homo napisał(a):

                    > Dowiedziałem się od drużyny,że K.K. to padalec. Mnie interesuje dlaczego ten
                    > padalec odważył się zaatakować Michnika.W czyim to robi imieniu i czy ten
                    atak
                    >
                    > zapowiada koniec MIchnika , GW, czy też całej Agory. Jakie jest zdanie Twoje
                    i
                    > Kataryny na ten temat.

                    Ja odpowiedziałem już wcześniej:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11932963&a=11957446
                    Ten typek przy wielu okazjach atakował środowisko "Gazety", robi to w imieniu
                    tylko i wyłącznie swoim, dla zyskania poklasku i przygrzmocenia tym, których
                    nie lubi. To nie zapowiada niczyjego końca, niestety nie zapowiada też końca
                    wypocin Kłopotowskiego.
                    • homosovieticus Re: Franek kto stoi w bramce? nie wymiguj się od 13.04.04, 18:38
                      Gość portalu: franek napisał(a):

                      > Gość portalu: homo napisał(a):
                      >
                      > > Dowiedziałem się od drużyny,że K.K. to padalec. Mnie interesuje dlaczego t
                      > en
                      > > padalec odważył się zaatakować Michnika.W czyim to robi imieniu i czy ten
                      > atak
                      > >
                      > > zapowiada koniec MIchnika , GW, czy też całej Agory. Jakie jest zdanie Two
                      > je
                      > i
                      > > Kataryny na ten temat.
                      >
                      > Ja odpowiedziałem już wcześniej:
                      >
                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11932963&a=11957446
                      > Ten typek przy wielu okazjach atakował środowisko "Gazety", robi to w imieniu
                      > tylko i wyłącznie swoim, dla zyskania poklasku i przygrzmocenia tym, których
                      > nie lubi. To nie zapowiada niczyjego końca, niestety nie zapowiada też końca
                      > wypocin Kłopotowskiego.
                      Franku!

                      sytuacja jest podobna do tej na korytarzy w Agorze , kiedy to radosny Lew ryczy
                      do Niemczyckiego ze własnie przedstawił Wandzie korzystna dla Agory
                      propozycje . Pytałem wtedy Ciebie co to znaczy. Z drwiącym usmiechem
                      odpowiedziałeś ,że nic. Potem Rokita wysmarował sprawozdanie. Potem
                      Staniszkis "mówi" ,ze nadszedł konieć układu.Potem Kłopotowski pisze że Michnik
                      jest krętacz i be , Ty mówisz ,że mendą jest Kłopotowski i że żaden koniec
                      Michnika nie nastapi w bliskiej przyszłości.A tymczasem ja, siedzac tak daleko
                      od Czerskiej widzę ,że już pakuje swoje szpargały w swoim gabinecie naczelnego.
                      I domyslam sie dlaczego niedługo będzie wolnym jak kiedyś On i jego najwięksi
                      przyjaciele, dwaj Panowie "P"
                      • homosovieticus czekam franku na odpowiedź ! 13.04.04, 18:58
              • iza.bella.iza Re: O Adamie M. - końcówkę mi urwało 13.04.04, 23:29
                kataryna.kataryna napisała:


                >
                > PS. A czytałeś co o aferze Rywina powiedziała dla Przekroju Staniszkis?
                > Wstawiłam w wątku komisyjnym. Ciekawa jestem Twojej opinii bo ona ma dość
                > sensacyjną teorię :)


                Cześć Kasiu!
                Pytasz Franka, ale ja też odpowiem. Widziałam parę dni temu panią prof. w TVN24
                i tak nieskładnie coś bredziła, że prowadzący i ja zapomnieliśmy jaki jest
                temat rozmowy. W tym artykule jest podobnie - bełkot, ploty, insynuacje. Jeśli
                babsko coś wie, to niech mówi jasno i podeprze to jakimiś faktami. Sztaniskis
                zawsze była kontrowersyjna, ale to co miała do powiedzenia kupy się trzymało,
                teraz się rozleciało.
                • kataryna.kataryna Re: O Adamie M. - końcówkę mi urwało 14.04.04, 11:02
                  iza.bella.iza napisała:

                  > Cześć Kasiu!
                  > Pytasz Franka, ale ja też odpowiem. Widziałam parę dni temu panią prof. w
                  TVN24
                  >
                  > i tak nieskładnie coś bredziła, że prowadzący i ja zapomnieliśmy jaki jest
                  > temat rozmowy. W tym artykule jest podobnie - bełkot, ploty, insynuacje.
                  Jeśli
                  > babsko coś wie, to niech mówi jasno i podeprze to jakimiś faktami. Sztaniskis
                  > zawsze była kontrowersyjna, ale to co miała do powiedzenia kupy się trzymało,
                  > teraz się rozleciało.



                  Cześć Iza :)
                  Ciekawe jakie jeszcze teorie usłyszymy :)
                  Staniszkis dała czadu. Czekam aż ktoś wyskoczy z wątkiem romansowym, Michnik
                  zakochany w Jakubowskiej mści się za odrzucone zaloty, albo coś w tym stylu.
                  Afera jest już chyba na takim etapie, że nawet najbardziej fantastyczna teoria
                  znajdzie wyznawców. Trochę się tylko dziwię, że Gazeta nie potrafi tym
                  przeciągającym się kryzysem zarządzać.
          • Gość: J.R. Re: O Adamie M. - końcówkę mi urwało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 18:51
            kataryna.kataryna napisała:
            >
            > Jestem bardzo zniesmaczona tekstem Kłopotowskiego. To nie jest krytyka
            Michnika ani dyskusja o jego roli, to jest dość obrzydliwy paszkwil, zbudowany
            głównie z insynuacji i pseudopsychologicznego bełkotu,

            W pelni popieram. Rzucil kilka madrze brzmiacych hasel i tyle...

            > Dobrze, że film według
            > pomysłu Klopotowskiego nie powstanie bo nie nadawałby się do oglądania,
            postaci płaskie są strasznie nieciekawe a taki jest Michnik Klopotowskiego.

            Nawiasem mowiac analogie do filmu Welles'a sa mocno naciagane. Mam wrazenie, ze
            pan Klopotowski dawno tego filmu nie ogladal. Albo go po prostu nie rozumie.
            Zaczynam pojmowac, dlaczego artysci nie lubia krytykow...
      • colas.breugnon KK acid test 13.04.04, 18:27
        Kataryno, mój Ty ulubiony punkcie odniesienia,
        wzorze niedościgły, teście ważny, może najważniejszy
        teście zdrowia psychicznego w tym pędzącym świecie.
        Cieszę się bardzo, że masz inne niż ja zdanie.
        Bądź zdrowa.
    • Gość: Tomasz Michnik kocha i nienawidzi IP: *.toulouse.inra.fr / *.toulouse.inra.fr 13.04.04, 18:09
      to taka pozorna sprzecznosc, ale On zwalcza czesc polskich cech narodowych,
      a kocha inne. Kocha Pilsudskiego, a zwlacza Dmowskiego.

      Michnik w swojej odmowie wyjazdu z Polski, wiedzial ze ryzykuje niewiele.
      Gdyby przyszlo mu siedziec w wiezieniu jakiegos proamerykanskiego rezimu
      w Ameryce Lacinskiej to mialby wybor miedzy kula w glowe, a drutem pod
      napieciem wsadzonym w pewne czule miejsce. W PRL po 56 r tortur niestosowano, a
      rygor wiezienny byl nieporownanie lagodniejszy niz w prawicowych dyktaturach.
      Gadanie o panstwie totalitarnym brzmi zabawnie w zestaweinu z tym co sie
      dzialo, i nadal dzieje na swiecie.
    • lupus.lupus szachista 13.04.04, 20:07
      Poniżej opinia o Adamie Michniku znanego krytyka literackiego, wyklętego
      później przez "Gazetę" i skazanego na banicję medialną- Tomasza Burka:

      "Michnik to jest przecież szachista polityczny.Kiedyś miałem go za człowieka
      bardzo ideowego i nie widziałem w nim nic więcej jak tylko ideowość, widocznie
      za słabo go znałem.Ci,którzy go obserwowali bardziej krytycznie mieli sporo
      zastrzeżeń, że jest ambicjonerem, graczem, trudno w nim odróżnić to co jest
      ideowością i szlachetnoscią, od tego, co jest chęcią odgrywania roli pierwszego
      amanta historii.W późnych latach 80 postrzegałem go coraz bardziej jako
      "szachistę". Ktoś zauważył, że Adam musi wygrać każdą partię, a jak jej nie
      wygrywa, to po prostu kopie szachownicę, zwalając ją ze stołu. Tak właśnie
      trzeba widzieć jego poczynania za kulisami wydarzeń i działalnośc w "Gazecie" w
      latach 90- on nie pozwala polskiej szachownicy stać i partnermom grać.Uprawia
      perfidną dywersję przeszkadzając w ukonstytuowaniu się sceny publicznej na
      normalnych demoktarycznych zasadach."

      Tyle Burek.Ja po dzisiejszym komentarzu Michnika o śmierci Kaczmarskiego
      powstrzymam się od dalszych słów. Byłyby dla Michnika bardzo nieprzyjemne.
      • Gość: eva Michnik zamierza odejsc? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.04.04, 20:52
        Pytanie Najsztuba:Jak powinien teraz postapic pani zdaniem Adam Michnik?
        Odpowiedz Staniszkis: Chyba powinien zrobic to,co chce zrobic, czyli odejsc z
        Gazety i zaczac pisac ksiazki. To robi najlepiej.I wielu mlodych ludzi nadal go
        podziwia.Mysle ze byl manipulowany i wie o tym.Powinien sie od tej sprawy
        zdystansowac.(oczywiscie Przekroj)

        Oczywiscie mowa o sprawie Rywina. Mysle, ze o kompletnym braku dystansu
        Michnika do sprawy Rywina swiadczy pisanie o niej w dzisiejszym wspomnieniu o
        Kaczmarskim. To bylo za duze faux pas jak na kogos o takiej inteligencji.
        A naiwnoscia byloby sadzic,ze ktokolwiek moglby zmusic Michnika do opuszczenia
        GW. Jesli to zrobi bedzie to jego suwerenna decyzja.
        A to co pisze p.Klopotowski to jest zwyczajny belkot na poziomie enuncjacji
        Wrzodaka o rozowych hienach z KOR-u,ktore na plecach robotnikow itd.Zalosny
        facet.
        • homosovieticus Re: Michnik zamierza odejsc? 13.04.04, 22:48
          Gość portalu: eva napisał(a):

          > Pytanie Najsztuba:Jak powinien teraz postapic pani zdaniem Adam Michnik?
          > Odpowiedz Staniszkis: Chyba powinien zrobic to,co chce zrobic, czyli odejsc z
          > Gazety i zaczac pisac ksiazki. To robi najlepiej.I wielu mlodych ludzi nadal
          go
          >
          > podziwia.Mysle ze byl manipulowany i wie o tym.Powinien sie od tej sprawy
          > zdystansowac.(oczywiscie Przekroj)
          >
          > Oczywiscie mowa o sprawie Rywina. Mysle, ze o kompletnym braku dystansu
          > Michnika do sprawy Rywina swiadczy pisanie o niej w dzisiejszym wspomnieniu
          o
          > Kaczmarskim. To bylo za duze faux pas jak na kogos o takiej inteligencji.
          > A naiwnoscia byloby sadzic,ze ktokolwiek moglby zmusic Michnika do
          opuszczenia
          > GW. Jesli to zrobi bedzie to jego suwerenna decyzja.
          > A to co pisze p.Klopotowski to jest zwyczajny belkot na poziomie enuncjacji
          > Wrzodaka o rozowych hienach z KOR-u,ktore na plecach robotnikow itd.Zalosny
          > facet.
          Wcale nie takie pewne ,że Staniszkis myslała o manipulowaniu Michnikiem tylko
          w sprawie Rywina, wcześniej mówiła ,że i Rokita zatrzymał sie przed prawdą o
          systemie powiazań biznesowych w praworządnej i wolnorynkowej Polsce.
          Ci, którzy pozwolili Michnikowi szperać w aktach MSW, muszą mieć jakieś
          gwarancję przecież.Michnik ma talent podobny do talentu autora "Marii" ,jesli
          się nie mylę.Ale czy to jest wykładnik inteligencji u dorosłego człowieka?
          • leszek.sopot "Maria" to poemat 13.04.04, 23:48
            homosovieticus napisał:
            > Wcale nie takie pewne ,że Staniszkis myslała o manipulowaniu Michnikiem
            tylko w sprawie Rywina, wcześniej mówiła ,że i Rokita zatrzymał sie przed
            prawdą o systemie powiazań biznesowych w praworządnej i wolnorynkowej Polsce.
            > Ci, którzy pozwolili Michnikowi szperać w aktach MSW, muszą mieć jakieś
            > gwarancję przecież.Michnik ma talent podobny do talentu autora "Marii" ,jesli
            > się nie mylę.Ale czy to jest wykładnik inteligencji u dorosłego człowieka?

            Nie zauważyłem by Michnik pisał poematy, a "Maria" Antoniego Malczewskiego to
            jeden z najgenialniejszych poematów, który napisał na rok przed śmiercią w
            wieku 32 lat. Gdyby tak wcześnie nie umarł mielibyśmy jeszcze jednego
            narodowego wieszcza.
    • Gość: homo Czy Pan M był świadom czy głupa z"zasadami" palił IP: *.gdynia.mm.pl 13.04.04, 20:42


      Czemu tej problematyki GW nigdy wcześniej ani później nie podejmowała, za
      wyjatkiem ataków na AWS
      www.wprost.pl/ar/?O=58828
    • Gość: homo Profesor wie dobrze co mówi bo z Pałacu wraca IP: *.gdynia.mm.pl 13.04.04, 21:07
      Jak powinien teraz postąpić pani zdaniem Adam Michnik?
      zapytał Najsztub Panią Profesor Staniszkis, a Ona na to:

      - Chyba powinien zrobić to, co chce zrobić, czyli odejść z "Gazety" i zacząć
      pisać książki. To robi najlepiej. I wielu młodych ludzi wciąż go podziwia.
      Myślę, że był manipulowany i wie o tym. Powinien się od tej sprawy
      zdystansować. On przeżywa świat, jak sądzę, dużo mniej emocjonalnie niż to, z
      czym się zetknął w sprawie, i to go w jakimś sensie też przeraża. Bo mamy tu
      nagie emocje: zemsta, intryga, takie dopadanie sobie do gardła i czerpanie z
      tego satysfakcji. I produkowanie wokół siebie strachu, a to jedna z gorszych
      rzeczy, jaką można robić wobec innych ludzi.

      ROZMAWIAŁ PIOTR NAJSZTUB
      WARSZAWA, 2 KWIETNIA 2004 R.
      • basia.basia Re: Profesor wie dobrze co mówi bo z Pałacu wraca 13.04.04, 21:31
        6.04.04 - końcówka wywiadu w rmf:


        "Tomasz Skory: Jak będzie to wyglądało w wersji ostatecznej uchwalonej przez
        Sejm, to się przekonamy za czas jakiś. Na koniec chciałbym się spytać –
        pogłoski o pańskim odejściu z funkcji szefa „Gazety Wyborczej” są prawdziwe?

        Adam Michnik: Jestem tym pytaniem zaskoczony.

        Tomasz Skory: Zaskoczony, że trafne?

        Adam Michnik: Grupa trzymająca władzę pewnie by sobie życzyła, by ktoś inny był
        tu naczelnym redaktorem, ale o tym nie będzie decydowała pani posłanka
        Błochowiak i jej koledzy z komisji śledczej.

        Tomasz Skory: Z całą pewnością nie oni, będzie decydował pan – zamierza pan
        odejść?

        Adam Michnik: Jak podejmę taką decyzję, to z całą pewnością ją ujawnię. Jak
        dotąd zbyt wielu ludziom ta decyzja sprawiłaby przyjemność, żebym miał ochotę
        ją podejmować.

        Tomasz Skory: Dziękuję za rozmowę."
        • Gość: homo Re: Profesor wie dobrze co mówi bo z Pałacu wraca IP: *.gdynia.mm.pl 13.04.04, 21:51
          Nie odchodzi ,żeby innym nie sprawić przyjemnosc?
          Paskudnik.
          A tak naprawdę, to pewnikiem przyjaciele gienerały poradzili Adasiowi zająć
          się - może razem z Jakubowską - pisaniem potrzebnych Polakom książek.
          Nie wiem czy pamiętasz, ale taki cel prowokacji Lwa rozpatrywaliśmy na
          początkowych posiedzeniach FKŚ
          :))
    • Gość: ich1 Mieszkaniec zbiorowej wyobraźni IP: *.ists.pl / *.crowley.pl 13.04.04, 22:01
      Jak Myszka Miki, albo ( z polskiego podwórka) Pan Samochodzik.
      Smutno mi się dzisiaj zrobiło po lekturze ostatnich zdań o Kaczmarskim na
      jedynce GW. Z drugiej jednak strony jednego nie mogę zrozumieć: czemu Michnik
      budzi tak wielkie emocje? Nie piastuje żadnej funkcji publicznej, nie wydaje
      pieniędzy podatników, za obrażanie go nikt do więzienia nie trafi, a mimo to
      nadal jak nikt inny potrafi rozpalić emocje Polaków. Nie oszukujmy się: każdego
      dnia w naszych mediach ukazują się teksty równie żałosne jak dzisiejsze
      wspomnienie po Kaczmarskim, ale zazwyczaj pies z kulawą nogą ich nie komentuje.
      Z Micnikiem to co innego - napisze trzy głupie zdania i już w co drugim domu
      atmosfera gęsta. Dlaczego?
      • homosovieticus Mieszkaniec zbiorowej wyobraźni wyprowadza się 13.04.04, 22:13
        Gość portalu: ich1 napisał(a):

        > Jak Myszka Miki, albo ( z polskiego podwórka) Pan Samochodzik.
        > Smutno mi się dzisiaj zrobiło po lekturze ostatnich zdań o Kaczmarskim na
        > jedynce GW. Z drugiej jednak strony jednego nie mogę zrozumieć: czemu Michnik
        > budzi tak wielkie emocje? Nie piastuje żadnej funkcji publicznej, nie wydaje
        > pieniędzy podatników, za obrażanie go nikt do więzienia nie trafi, a mimo to
        > nadal jak nikt inny potrafi rozpalić emocje Polaków. Nie oszukujmy się:
        każdego
        >
        > dnia w naszych mediach ukazują się teksty równie żałosne jak dzisiejsze
        > wspomnienie po Kaczmarskim, ale zazwyczaj pies z kulawą nogą ich nie
        komentuje.
        >
        > Z Micnikiem to co innego - napisze trzy głupie zdania i już w co drugim domu
        > atmosfera gęsta. Dlaczego?

        A dlatego - przynajmniej ja tak myślę -że nie kto inny jak on , "gebą" swoją,
        obudził w dużej części myślacego społeczeństwa , nadzieję na koniec ordynarnych
        publicznych kłamstw i na zbudowanie Państwa dla wszystkich, a nie tylko
        dla "złodziei".
        Winie Go dbanie raczej o swoją popularność i "wielkość" a nie o interes Narodu,
        do którego się zalicza przecież.Wypowiadał się wielokrotnie za nas, przekonywał
        nas do swoich racji, ale nie mówił nam ,że chce nam duszę zabrać.

      • kataryna.kataryna Re: Mieszkaniec zbiorowej wyobraźni 14.04.04, 11:19
        Gość portalu: ich1 napisał(a):

        > Jak Myszka Miki, albo ( z polskiego podwórka) Pan Samochodzik.
        > Smutno mi się dzisiaj zrobiło po lekturze ostatnich zdań o Kaczmarskim na
        > jedynce GW. Z drugiej jednak strony jednego nie mogę zrozumieć: czemu Michnik
        > budzi tak wielkie emocje? Nie piastuje żadnej funkcji publicznej, nie wydaje
        > pieniędzy podatników, za obrażanie go nikt do więzienia nie trafi, a mimo to
        > nadal jak nikt inny potrafi rozpalić emocje Polaków. Nie oszukujmy się:
        każdego
        >
        > dnia w naszych mediach ukazują się teksty równie żałosne jak dzisiejsze
        > wspomnienie po Kaczmarskim, ale zazwyczaj pies z kulawą nogą ich nie
        komentuje.
        >
        > Z Micnikiem to co innego - napisze trzy głupie zdania i już w co drugim domu
        > atmosfera gęsta. Dlaczego?



        Te trzy głupie zdania ze wspomnienia o Kaczmarskim dobrze ilustrują do jakiego
        stopnia Michnik nie rozumie ludzi i ich emocji. Sam nie wyczuł i nikt mu nie
        podpowiedział (chociaż pewnie podpowiadał ale Michnik nie posłuchał), że nie
        godzi się robić tego co Michnik zrobił. Jeśli się aspiruje do rządu dusz to
        trzeba te dusze choć trochę rozumieć a Michnik społeczeństwa po prostu nie
        rozumie i z tego się biorą wszystkie jego problemy.
        • Gość: spozaSpołeczeństwa pomieszania wyobraźni IP: *.biaman.pl / *.elpos.net 16.04.04, 22:41
          ....do jakiego
          stopnia Michnik nie rozumie ludzi i ich emocji. ....
          ....Jeśli się aspiruje do rządu dusz to
          trzeba te dusze choć trochę rozumieć a Michnik społeczeństwa po prostu nie
          rozumie i z tego się biorą wszystkie jego problemy. ...

          Cóż za naiwniutkie zdania. Obraz Społeczeństwa - zwartej koherentnej grupy i po
          drugiej stronie Pana Redaktora, który cudem jakimś rozpala i wpływa na to
          społeczeństwo, choć go nie rozumie.



    • leszek.sopot Saneczki "Obywatela Kane" dla Koziołka Matołka 13.04.04, 23:36
      Film Orsona jest dla mnie, jak i zapewne dla wielu, jednym z najważniejszych
      filmów. Genialny scenariusz, gra aktorów, zdjęcia i cudowny montaż. Jestem
      wściekły, że jakiś piśmidłak posłużył się tym filmem do szkalowania Michnika.
      Kurde, co ma piernik do wiatraka. Niech sobie Kłopotowski ogląda "Koziołka
      Matołka" i porównuje siebie do tej postaci. Choć byłoby też obrazą dla mojej
      dziecięcej miłości do tego co szukał Pacanowa. Ale Kłopotowski ma jedną cechę
      wspólną z sympatycznym brodaczem - ciekaw jest wszystkiego, wszystkiego się boi
      i nic nie rozumie.
      Kane tęsknił za dzieciństwem, niewinnością i miłością, ale jego saneczki były
      gdzieś głeboko schowane w mrocznej komórce. Nie zdąrzył ich wyciągnąć w
      dorosłym życiu i umarł bogato acz w samotności i nienawiści. Przydałoby się by
      Kłopotowski, póki jeszcze może, wyciągnął ze swojej piwnicy dziecięce saneczki
      i przypomniał sobie, że można być w życiu uczciwym i szczerym. Nie każdego
      śmieszą paszkwile, śmieszą może tylko równie podłych i małych ludzi. Ten
      scenariusz jest dla liliputów, którzy każdego próbują ściągnąć za nogawki w
      dół, każdego będą nienawidzieć wyrastającego ponad przeciętność. Wolałbym by
      Kłopotowski zamienił sie w Koziołka Matołka i nauczył się jeszcze na saneczkach
      zjeżdżać po śniegu w dół - zapraszam na Łysą do Sopotu.

      PS
      Sam pomysł nakręcenia filmu o Adamie nie jest nowy. Ale porwać się na napisanie
      scenariusza - to zadanie na wiele miesięcy pracy zapewne z marnym skutkiem. A
      powinien byłby powstać film równie dobry a może i lepszy od
      oscarowego "Obywatela Kane" - morałem mogłoby być jak to mali, zawistni ludzie
      dostają napadu epilepsji gdy ktoś inny nie jest tak mały jak oni.
      • Gość: homo jedynie mali są wielcy! tak mniemają o sobie :(( IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 09:44
        Jedynie mali żałosni i zawistni ludzie dostają napadu epilepsji gdy ktoś inny
        nie jest tak mały jak oni. Tak napisał Leszek z Sopotu stając w obronie:
        " Kolosa Bez Skazy
        z miasta Warszawy
        Adama Michnika
        co brzydko bryka."
        Dodał nawet, że paszkwile, śmieszą również tylko równie podłych i małych ludzi.
        To tylko - moim zdaniem - cześć prawdy o małych żałosnych ludziach i ich
        charakterystycznych cechach."Encyklopedia Britanica" dodaje ,że mali ludzie,
        bardzo często w młodości, większych od siebie traktują jak bóstwa i potrafią
        kleczyć przed nimi nawet w dorosłym życiu.
        • leszek.sopot Małe jest piękne, mali niekoniecznie 14.04.04, 17:19
          Zapewniam ciebie, że ja nie kluczę za "bóstwem" z młodości. To "bóstwo" już
          dawno temu tak ostro kopnęło mnie w tyłek, że zadek do tej pory mi boli i
          okłady z waty nasączonej Kaprem mi nie pomagają. Nie jestem też zwolennikiem
          gigantomanii, niegdy nie przepadałem np. za transmisjami defilad z pl.
          Czerwonego. Przypadła mi też swego czasu bardzo do gustu książka, w której
          udawadniano, że małe jest piękne (niestety komuś ją pożyczyłem i mi ją wcięło).
          Nie podoba mi się natomiast pewna moda, snobizm czy nawet trend społeczny -
          dokopać Michnikowi. Ja przeważnie staję w poprzek takim masowym gustom.
          Przecież Michnika można krytykowac za wiele ale powinno to być na jakimś
          poziomie albo powinno być choć trochę śmieszne.
          A upierać się będę przy swoim, że paszkwile piszą ludzie mali i zawistni.
          • Gość: homo Re: Małe jest piękne, inny romantyk tak twierdził IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 18:07
            Tam wyzej, pod Izy oswiadczeniem o samokrytyce, dwa inne teksty o roli Adama
            umiesciłem. Zajrzyj i przekonaj sie ,że juz dawno niektórzy bardzo krytycznie
            oceniali jego rolę.
            Czy znasz taką broszurkę pt" Czerwone skunsy" z początku lat 90-tych.
            Jest tam sporo o roli całej "ekipy" Mazowieckiego i Michnika jaką ekipa ta
            odegrała po 89` w Polsce.
            • leszek.sopot Re: Małe jest piękne, inny romantyk tak twierdził 14.04.04, 18:31
              Gość portalu: homo napisał(a):

              > Tam wyzej, pod Izy oswiadczeniem o samokrytyce, dwa inne teksty o roli Adama
              > umiesciłem.

              Bardzo dobre teksty. Nad takimi warto się pochylić.

              > Zajrzyj i przekonaj sie ,że juz dawno niektórzy bardzo krytycznie
              > oceniali jego rolę.

              O to chodzi by krytycznie, a nie paszkwilancko. Niech by i sobie był jakiś
              śmieszny pamflet czy kupleciek, ale jak jakiemuś krytykantowi brakuje rozumku
              to zawsze sięga po paszkwil, a to jest wstrętne. Ja niebacznie wiele lat temu,
              w dużo drobniejszych sprawach, wyraziłem opinie różniące się z oczekującym na
              odpowiedź redaktorem. Cóż, przy nadażającej się okazji odwdzięczył mi sie za
              to, że nie podzielałem jego zdania.

              > Czy znasz taką broszurkę pt" Czerwone skunsy" z początku lat 90-tych.
              > Jest tam sporo o roli całej "ekipy" Mazowieckiego i Michnika jaką ekipa ta
              > odegrała po 89` w Polsce.

              Broszurki o takich tytułach odrzucaja mnie od pierwszego wejrzenia. Zbyt
              śmierdzą, a jam nie romantyk od gnijących trupów w mogiłach czy badacz masek
              pośmiertnych Mickiewicza jak Rosiek.
              • Gość: homo Re: Małe jest piękne, inny romantyk tak twierdził IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 18:40
                Ale to dosyć poważny dokumencik napisany przez naszego Rodaka z Oslo.
                Porównuje on sytuacje po 89` roku w Polsce z sytuacja po 45- roku w Norwegii.
                Mam ja w necie.Link Kapra kosztuje. Decyzja nalezy do Ciebie.
                • leszek.sopot Re: Małe jest piękne, inny romantyk tak twierdził 14.04.04, 18:54
                  Kusisz jak szatan Ewę, ale jam płci przeciwnej jestem i zamiast dostać jabłko
                  sam mam coś dać szatanowi? No nie... aleć to przecież internetowy Kaper ma być,
                  hm... no nie wiem... odrzuca mnie naprawdę, jak od wódki i wszelkiego innego
                  wstrętnego alkoholu taki tytuł...
                  Musisz mnie skusić czymś więcej niż tylko tym, że jakieś paskudztwo napisał
                  nasz rodak z Oslo (chyba nie Michałowski, który uczył mnie w piwnicy jak robić
                  klisze na offset?)
                  • Gość: homo Re: Małe jest piękne, inny romantyk tak twierdził IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 19:07
                    Tak się zaczyna

                    Cynik i lgarz



                    Adam Michnik, redaktor naczelny "Gazety Wyborczej", nalezy dzisiaj do tego
                    gatunku ludzi w Polsce, ktorzy poklepywani sa po ramieniu przez komunistow,
                    przebranych dzis znowu okazyjnie w stroje demokratyczne. Chetnie jest cytowany
                    przez nich, przytaczny jako wzor zachowania sie, omawiany i chwalony,
                    jako "znakomity", "wybitny", etc. polityk, publicysta, intelektualista i
                    moralista. Swego czasu, za Stalina, podobnie byl chwalony i poklepywany przez
                    czerwonych Wiktor Woroszylski za swoje postepowanie, a zwlaszcza za "Sloneczko
                    Stalin" i temu podobna tworczosc, ktora od paru lat nazywa sie socjalistycznym
                    belkotem. Podobnie pozniej traktowani byli tacy pretorianie rzadow czerwonych w
                    Polsce, jak Adam Schaff, J. Andrzejewski, E. Lipinski, Wieslaw Gornicki i cale
                    stado innych tego rodzaju typow, kiedy byli w pelni funkcyjni i przydatni dla
                    komuny i maszerowali w jednym szeregu z komunistami w Polsce.



                    Nie ma nic nowego w stwierdzeniu, ze wspolnota interesow ludzi laczy i wymusza
                    wzajemnosc popierania sie i obrony. Swoj swojego zawsze chwali. Innowiercow
                    gani. Nie ma w tym nic zlego, ani gorszacego. Tak bylo zawsze miedzy ludzmi.
                    Zle natomiast jest wtedy, kiedy ludzie wypieraja sie tego co czynia.



                    Niedawno, w ramach wzajemnosci za owo poklepywanie, Michnik oglosol obszerne
                    omowienie ksiazki M.F. Rakowskiego, wydanej pod tytulem "Jak do tego doszlo".
                    Omowienie tej ksziazki Michnik zaopatrzyl znamiennym tutylem "Paradoks
                    partyjnego reformatora". Michnik nazwal Rakowskiego "wybitnym liderem obozu
                    politycznego, ktory rzadzil Polska przez czterdziesci kilka lat i przegral".
                    Michnik laduje tu klamstwo na klamstwo. Po pierwsze nie "oboz polityczny" lecz
                    mafia przestepcza. Po drugie: nie przegral, bo wciaz istnieje i dziala, co
                    kazdy doskonale widzi.


                    No i co?
                    • leszek.sopot Re: Małe jest piękne, inny romantyk tak twierdził 14.04.04, 19:26
                      No nie wiem, chyba nic odkrywczego w tym tekście nie znajdę. Może swego czasu
                      był sensacją bo napisał go były opozycjonista? Takie słowa w odniesieniu do
                      Michnika, jak: "Nie ma nic nowego w stwierdzeniu, ze wspolnota interesow ludzi
                      laczy i wymusza wzajemnosc popierania sie i obrony. Swoj swojego zawsze chwali"
                      do lektury nie zachęca.
                      • Gość: homo Re: Małe jest piękne, inny romantyk tak twierdził IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 21:32
                        Fragment drugi! na piwie mi zależy skąpcu od szkota wiekszy.

                        "Istnieje tu wymowna analogia miedzy prof. Dahl'em a red. Michnikiem. Dahl
                        usiluje zobiektywizowac role, jaka odegral w historii prof. Quisling i
                        jego "oboz polityczny" i tym wywolac zrozumienie dla norweskich faszystow, by
                        pomniejszyc ich wine. Michnik nie czyni nic innego. Usiluje zobiektywizowac
                        role, jaka odegraliu w historii Polski czerwoni ( a odegrali przeciez taka sama
                        role, jak faszysci w Norwegii) i wywolac w spoleczenstwie polskim zrozumienie
                        dla komunistow, aby pomniejszyc ich wine, a wlasciwie po to, aby zapobiec
                        pociagnieciu ich do odpowiedzialnosci karnej za sluzbe obcemu panstwu i za
                        zdrade ojczyzny. Bo Michnik i jemu podobni, doskonale wiedza, ze kazdy dorosly
                        i zdrowy umyslowo Polak wie, ze komunisci w historii panstwa polskiego odegrali
                        identyczna role, jak faszysci w Norwegii. Bowiem faszysci norwescy otrzymali
                        wladze w Norwegii z rak Hitlera i Niemiec narodowo-socjalistycznych, bedac na
                        ich sluzbie. Komunisci w Polsce wzieli wladze z rak takiego samego barbarzyncy,
                        Stalina i Rosji bolszewickiej, bedac na ich sluzbie, przeciw narodowi
                        polskiemu. Tego dowodzic nie trzeba, bo dowodow jest pelno. Sami komunisci
                        przyznaja to do dzis otwarcie. Na lamach "Poznaniaka", J. Klasa, rowniez
                        zdrajaca, dzis pisze, ze inny zdrajca nie chcial sie zgodzic, aby trzeci
                        zdrajca i czlonek tej samej mafii, zostal "ministrem obrony narodowej". Dopiero
                        po poreczeniu czwartego zdrtajcy, M. Moczara, W. Jaruzelski sostal w 1966
                        roku "ministrem" obrony interesow bolszewickich w Polsce: "Moczr reczyl swoja
                        glowa, ze Wojciech sluzyc nie bedzie Kremlowi, tylko swojej ojczyznie. Potem
                        zalowal tego." - oswiadcza komunista Klasa, swiadczac tym samym, ze Jaruzelski
                        pelnil w Polsce te sama role, co Quisling w Norwegii (Zob. tez "Polityka" nr.
                        26, z 29 czerwca 1991, str. 3).



                        Prof. Dahl'a mozna i trzeba rozumiec podobnie jak red. Michnika. Pochodzi z
                        rodziny, w ktorej byl dzialacz faszystowski-norweski zdrajca ojczyzny,
                        jakkolwiek w odroznieniu od Michnika, Dahl nie jes bezposrednim potomkiem tego
                        faszysty. Obiektywizujac role komunistow, Michnik broni swoich wspoltowarzyszy,
                        (z ktorymi niedawno walczyl, zeby go dopuscili do zlobu panstwowego, co
                        uczynili, wiec juz sa swoi), ale nie tylko ich broni. Broni rowniez swojej
                        rodziny, ojca zdrajcy i brata Stefana, bylego czlonka UBeckich sadow
                        kapaturowych. Wyobrazmy sobie serie rospraw sadowych, wsrod ktorych jedna
                        dotyczy ojca Michnika i jego brata , ktory zostaje skazany na kare, jaka
                        zasluzyl, tj. kare smierci, oczywiscie zaocznie, bo przebywa zagranica. Ojciec
                        zostaje przypieczetowany jako zdrajca ojczyzny i rownie brat. To wszystko
                        publikuje wolna prasa polska a za nia szwedzka. Jaki to bedzie cios dla
                        Michnika i jego brata w Szwecji. A przy tym jaki ciezar dla obozu ludzi, ktorzy
                        solidaryzuja sie z Michnikiem - jaki cios w lewice laicka i tzw. "katolicka" z
                        krakowskim "Tygodnikiem Powszechnym" wlacznie."



                        • leszek.sopot Cios w tzw. laicką lewicę katolicką- słowa maniaka 14.04.04, 22:22
                          Gość portalu: homo napisał(a):

                          > Fragment drugi! na piwie mi zależy skąpcu od szkota wiekszy.
                          >
                          > "Istnieje tu wymowna analogia miedzy prof. Dahl'em a red. Michnikiem. Dahl
                          > usiluje zobiektywizowac role, jaka odegral w historii prof. Quisling i
                          > jego "oboz polityczny" i tym wywolac zrozumienie dla norweskich faszystow, by
                          > pomniejszyc ich wine.

                          By zrozumieć ten tekst będe musiał gdzieś zdobyć jakiś podręcznik do historii
                          Norwegii, bo przyznaje się bez bicia, że o historii tego kraju wiem tyle, że
                          żyli tam wikingowie :(


                          > Michnik nie czyni nic innego. Usiluje zobiektywizowac
                          > role, jaka odegraliu w historii Polski czerwoni ( a odegrali przeciez taka
                          > sama role, jak faszysci w Norwegii) i wywolac w spoleczenstwie polskim
                          > zrozumienie dla komunistow, aby pomniejszyc ich wine, a wlasciwie po to, aby
                          > zapobiec pociagnieciu ich do odpowiedzialnosci karnej za sluzbe obcemu
                          > panstwu i za zdrade ojczyzny.

                          Oczywista nadinterpretacja; chciało by się poprosić o dowody potwierdzające
                          tę "śmiałą" tezę o chronieniu przed pociągnięciem do odpowiedzialności winnych
                          przestępstw zdrady ojczyzny.

                          > Bo Michnik i jemu podobni, doskonale wiedza, ze kazdy dorosly
                          > i zdrowy umyslowo Polak wie, ze komunisci w historii panstwa polskiego
                          odegrali identyczna role, jak faszysci w Norwegii. Bowiem faszysci norwescy
                          otrzymali wladze w Norwegii z rak Hitlera i Niemiec narodowo-socjalistycznych,
                          bedac na ich sluzbie. Komunisci w Polsce wzieli wladze z rak takiego samego
                          barbarzyncy, Stalina i Rosji bolszewickiej, bedac na ich sluzbie, przeciw
                          narodowi polskiemu. Tego dowodzic nie trzeba, bo dowodow jest pelno.

                          Do pewnego stopnia jest to prawda a do pewnego nie, gdyz prawdę mówiąc ja dokąd
                          sięgam moją pamięcią nie pamiętam bym w Polsce spotkał komunistę (mam mgliste
                          wspomnienia Gomółki - może o tamtą epokę chodzi?). A więc musieli oni
                          egzystować w PRL dawno temu. Spotykałem za to członków partii, którzy mniej lub
                          bardziej podlizywali się tym wyżej stojącym. Podlizywanie to nie polegało
                          jednak na bardziej energicznym wprowadzaniu w życie idei marksizmu-leninizmu
                          lecz na wykrzykiwaniu aktualnie drukowanych w Trybunie Ludu haseł i hucznych
                          oklaskach podczas jakichkolwiek partyjnych zebraniach (zresztą takie obyczaje
                          partyjne obserwuję i dziś - i na tzw. prawicy i na tzw. lewicy).
                          Nie mam pojęcia czy adekwatne są więc porównania polskich komunistów do
                          norweskich faszystów. Adekwatne wydaje mi się tylko zdobycie władzy przez
                          jednych i drugich w swoich krajach. Z tym, że o ile pamiętam, Stalin aresztował
                          prawie wszystkich polskich przedwojennych komunistów i nic oni nie mieli do
                          gadania przy Bierucie.

                          Sami komunisci przyznaja to do dzis otwarcie. Na lamach "Poznaniaka", J. Klasa,
                          rowniez zdrajaca, dzis pisze, ze inny zdrajca nie chcial sie zgodzic, aby
                          trzeci zdrajca i czlonek tej samej mafii, zostal "ministrem obrony narodowej".
                          Dopiero po poreczeniu czwartego zdrtajcy, M. Moczara, W. Jaruzelski sostal w
                          1966 roku "ministrem" obrony interesow bolszewickich w Polsce: "Moczr reczyl
                          swoja glowa, ze Wojciech sluzyc nie bedzie Kremlowi, tylko swojej ojczyznie.
                          Potem zalowal tego." - oswiadcza komunista Klasa, swiadczac tym samym, ze
                          > Jaruzelski pelnil w Polsce te sama role, co Quisling w Norwegii (Zob.
                          > tez "Polityka" nr. 26, z 29 czerwca 1991, str. 3).

                          Zaliczenie Moczara do komunistów do chyba przesada. Z tego co wiem, to on sobie
                          tworzył własna frakcję "partyzancką" w partii i zwalczał Gomółkę - podobno to
                          jemu zawdzięczamy wysadzenie sekretarza ze stołka. Zdaniem mojego ojca, który
                          czasem prawił mi historyczne pogadanki, Moczar to taki partyzancki watażka,
                          którego w czasach Bieruta odsunięto na boczny tor, a wielu jego
                          współpracowników trafiło do więzień.

                          > Prof. Dahl'a mozna i trzeba rozumiec podobnie jak red. Michnika. Pochodzi z
                          > rodziny, w ktorej byl dzialacz faszystowski-norweski zdrajca ojczyzny,
                          > jakkolwiek w odroznieniu od Michnika, Dahl nie jes bezposrednim potomkiem
                          tego faszysty. Obiektywizujac role komunistow, Michnik broni swoich
                          wspoltowarzyszy,(z ktorymi niedawno walczyl, zeby go dopuscili do zlobu
                          panstwowego, co uczynili, wiec juz sa swoi),

                          To przecież potwarz. Ty chcesz, żebym coś takiego czytał? Swoją opinię o
                          Okrągłym Stole wyraziłem. Jeżeli nasz rodak z Oslo znał inny sposób na
                          odsunięcie od władzy PZPR-owców to szkoda, że go niezrealizował. Jak można
                          pisać, że Michnik dogadał się z komunistami by robić biznes?! Przy OS było
                          wielu działaczy "S" i przedstawicieli kościoła - wszyscy robili przy tym stole
                          biznesy dla siebie!! Czy też wyprowadzali Polskę na drogę ku demokracji z
                          błogosławieństwem biskupów i Papieża?

                          > ale nie tylko ich broni. Broni rowniez swojej
                          > rodziny, ojca zdrajcy i brata Stefana, bylego czlonka UBeckich sadow
                          > kapaturowych. Wyobrazmy sobie serie rospraw sadowych, wsrod ktorych jedna
                          > dotyczy ojca Michnika i jego brata , ktory zostaje skazany na kare, jaka
                          > zasluzyl, tj. kare smierci, oczywiscie zaocznie, bo przebywa zagranica.
                          > Ojciec zostaje przypieczetowany jako zdrajca ojczyzny i rownie brat. To
                          > wszystko publikuje wolna prasa polska a za nia szwedzka. Jaki to bedzie cios
                          > dla Michnika i jego brata w Szwecji. A przy tym jaki ciezar dla obozu ludzi,
                          > ktorzy solidaryzuja sie z Michnikiem - jaki cios w lewice laicka i
                          > tzw. "katolicka" z krakowskim "Tygodnikiem Powszechnym" wlacznie."

                          To jest wstrętny tekst i na pewno Kapra ani żadnegio innego trunku za link ci
                          nie dam.
                          Tak samo możnaby wyciągać wielu uczciwym ludziom, że w rodzinie mają mordercę,
                          pedofila, aferzystę czy jakiego innego skurczybyka. Może tak się Homo
                          zastanowisz, że rodziny się nie wybiera lecz się ją ma? I cóż ja poradze na to
                          np. że moja siostra to k... we Włoszech, brat ubek, ciotka pędziła żydów do
                          gazu w Oświęcimiu lub dziadek w czasie cudu nad wisłą był po drugiej stronie
                          frontu?
                          • Gość: homo Re: Cios w tzw. laicką lewicę katolicką- słowa ma IP: *.gdynia.mm.pl 15.04.04, 12:33
                            Leszek z Sopot:

                            >To jest wstrętny tekst i na pewno Kapra ani żadnegio innego trunku za link ci
                            > nie dam.
                            > Tak samo możnaby wyciągać wielu uczciwym ludziom, że w rodzinie mają
                            mordercę,
                            > pedofila, aferzystę czy jakiego innego skurczybyka. Może tak się Homo
                            > zastanowisz, że rodziny się nie wybiera lecz się ją ma? I cóż ja poradze na
                            to
                            > np. że moja siostra to k... we Włoszech, brat ubek, ciotka pędziła żydów do
                            > gazu w Oświęcimiu lub dziadek w czasie cudu nad wisłą był po drugiej stronie
                            > frontu?
                            A kto Ci każe temu zaradzac. Masz ich po prostu nie nasladowac jeśli ich
                            postawę prawdziwie uważasz za obrzydliwą.Nie masz być ich sędzią ale też nie
                            powinieneś z nimi przechadzać sie pod reke i wódkę pić .A jeśli źle robia
                            dalej, to uwagę im zwracać najpierw na osobności a potem publicznie, mój drogi
                            Leszku. Tobie wolno czyjś tekst nazwać obrzydliwym, wolno osądzać Tobie
                            autora, o którym nic nie wiesz przecież, ale innym nie wolno osądzac tekstów
                            ludzi których TY cenisz , ani ludzi samych.To takie gówniarstwo-Sorry-
                            wychodzisz na ring zadajesz ciosy a jak w pysk dostaniesz to obrzydliwoscią
                            nazywasz bicie po mordzie.
                            Wkurzyłes mnie moralisto -po kursach u Kalego.Esteto.Uwazaj ,żebys jak
                            Petroniusz nie zakończył swojej kapieli w kadzi życia.Baran z prostymi nogami.
                            Mądrala matematyczna nie znajaca tabliczki mnożenia.Zabobonny humanista.
                            Bałwochwalca.Już mi przechodzi....
                            Wyznajesz na pokaz przedziwnie dziecięcą moralnosć.A operujesz jezykiem
                            skorpiona.Brrr
                            • leszek.sopot Dziecięcy język skorpiona????????????????? 15.04.04, 14:24
                              Gość portalu: homo napisał(a):

                              > Leszek z Sopot:
                              >
                              > >To jest wstrętny tekst i na pewno Kapra ani żadnegio innego trunku za link
                              > ci nie dam.
                              > > Tak samo możnaby wyciągać wielu uczciwym ludziom, że w rodzinie mają
                              > mordercę, pedofila, aferzystę czy jakiego innego skurczybyka. Może tak się
                              Homo zastanowisz, że rodziny się nie wybiera lecz się ją ma? I cóż ja poradze
                              na to np. że moja siostra to k... we Włoszech, brat ubek, ciotka pędziła żydów
                              do gazu w Oświęcimiu lub dziadek w czasie cudu nad wisłą był po drugiej stronie
                              > > frontu?
                              > A kto Ci każe temu zaradzac. Masz ich po prostu nie nasladowac jeśli ich
                              > postawę prawdziwie uważasz za obrzydliwą.

                              Uważasz, że Michnik takie postawy naśladuje???

                              > Nie masz być ich sędzią ale też nie powinieneś z nimi przechadzać sie pod
                              > reke i wódkę pić. A jeśli źle robia dalej, to uwagę im zwracać najpierw na
                              > osobności a potem publicznie, mój drogi Leszku.

                              Załóżmy, że mam siostrę, która jest k... we Włoszech. Nie grzebiąc się w
                              szegółacg czy jest do tania portowa dziwka czy kurtyzana na salonach, uważasz,
                              że jeśliby nie posłuchała moich moralizatorskich gadek to miałbym ją obsmarować
                              publicznie. Do tego trzeba by dużej odwagi, bo przecież w opinii publicznej
                              niesława poszłaby na całą rodzinę i na mnie. Hm, nie wiem czy bym się na to
                              zdobył. Michnik był bardziej odważny i o swojej rodzinie pisał. Ale co z
                              ciotką, z bratem i dziatkiem - miałbym ich wszystkich publicznie potępiać? To
                              gdzie bym znalazł swoich bliskich... Może trzebaby i z nimi rozmawiać, potępiać
                              chodząc pod rękę i wódkę pić. Tak trochę uczucia zostawić, by móc i tego
                              rzymskiego żołnierza spod chrystusowego krzyża przygarnąć i pocieszyć. Uważasz,
                              że nikt nie zasługuje na rozgrzeszenie? Tak, wiem rozgrzeszeń nie daje
                              człowiek, lecz w swoim własnym sumieniu za każdym razem powinnieniem się chyba
                              zastanowić czy większą wartością jest przebaczenie czy nienawiść.

                              > Tobie wolno czyjś tekst nazwać obrzydliwym, wolno osądzać Tobie
                              > autora, o którym nic nie wiesz przecież, ale innym nie wolno osądzac tekstów
                              > ludzi których TY cenisz , ani ludzi samych.

                              A kiedy to napisałem, jak się komus nie podoba to co napisałem, to jestem
                              nazywany debilem, idiotą czy jakimś innym zgrabnym epitetem. Jak ja komuś mogę
                              coś zabronić?

                              > To takie gówniarstwo-Sorry - wychodzisz na ring zadajesz ciosy a jak w pysk
                              dostaniesz to obrzydliwoscią nazywasz bicie po mordzie.

                              O cie w pierony, juror się znalazł ringowy co to ciosów poniżej pasa nie widzi
                              i nazywa to biciem po mordzie.

                              > Wkurzyłes mnie moralisto -po kursach u Kalego.Esteto.Uwazaj ,żebys jak
                              > Petroniusz nie zakończył swojej kapieli w kadzi życia.Baran z prostymi
                              nogami.

                              Tego nie rozumiem, nie znam - objaśnij co to jest baran z prostymi nogami?

                              > Mądrala matematyczna nie znajaca tabliczki mnożenia.Zabobonny humanista.
                              > Bałwochwalca.Już mi przechodzi....

                              Jak ci już przeszło to niezapomnij spóścić wody bo smrodek może sie po
                              mieszkanku rozejść:)

                              > Wyznajesz na pokaz przedziwnie dziecięcą moralnosć.A operujesz jezykiem
                              > skorpiona.Brrr

                              Ale ja jestem dużym dzieckiem, niestety sporo mi z dzieciństwa zostało i nie
                              chce się odczepić. Ciągle pamiętam stara zakonnicę uczącą na lekcjach religi
                              pacierzy i walącą laską po głowach i rękach gdy ktoś cos poplątał. Cóż jakieś
                              takie surowe wychowanie zakonne wbiło mi do łaba katechetyczną moralność, no i
                              tak zostało:(
                              • Gość: homo skorpiony swoja mowę mają i ludzie też powinni IP: *.gdynia.mm.pl 15.04.04, 14:41
                                Leszek z Sopotu:
                                >Cóż jakieś
                                > takie surowe wychowanie zakonne wbiło mi do łaba katechetyczną moralność, no
                                i
                                > tak zostało:(

                                I niech TRWA.
                                AMEN
                                :))
    • marekpfef Re: O Adamie M. 13.04.04, 23:46
      Główne tezy tego artykułu, mianowicie: wyznawca komunizmu, marksista,posłużył się robotnikami, Żyd, prawdziwe nazwisko....,Wielki Manipulator, znane są mi od ponad dwudziestu lat. Pierwszy raz usłyszałem je w 1979 r. z ust przesłuchującego mnie funkcjonariusza SB. Dalej był to już stały repertuar SB-eckich fałszywek mających na celu zdyskredytowanie najbardziej znienawidzonych wrogów PRL-u. Jest dla mnie niepojęte, dlaczego dziś, przyzwoici ludzie powtarzają owe sbeckie brednie i co gorsza w nie wierzą. Funkcjonariusze policji politycznej PRL-u mieli przynajmniej jakiś cel, zgnoić przywódców demokratycznej opozycji. Ale jaki cel mają dziś zwykli ludzie aby powtarzać te podłości?
      • Gość: eva do Marka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.04.04, 09:54
        Chcialam Ci odpowiedziec w tym watku,ale sie pomylilam i wstawilam do
        czcigodnego hrabiego d.
        jesli jestes ciekawy to tam zagladnij,chociaz tak naprawde powinnismy takie
        watki ignorowac.
        jeszcze raz pozdrawiam
        e.
        • Gość: omo Re: do Dorotki IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 11:18
          chciałem powiedzieć ..... cholera! zapomniałem co chciałem Ci powiedzieć ale
          jesli jestes ciekawa to zajrzyj do innego wątku o hrabinie z Krakau a tam
          przekonasz sie ,że właściwie Maćka i maximusa jego brata co to sypiają w trójkę
          albo w dwójkę pod wspólnym kocem od Urbana jeszcze, o którym pamiętam, kocu
          zapewne, ale dokładnie juz nie wiem o co mi chodzi,ale durni ignorować trzeba ,
          sam rozumiesz ze mnie zaczną już wNY na Brodwayu z Kaprem w torebce,Pa
          pozdrawiam
          h
    • Gość: Prze. Do Kataryny czy pamiętasz? IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 11:39
      do kataryny prosba IP: *.gdynia.mm.pl
      Gość: Marian 08.11.2003 21:08 odpowiedz na list



      Kataryno spróbuj odpowidzieć na poniższe pytania będzie krócej

      Gość: Marian 08.11.2003 19:05 odpowiedz na list


      Proponuję :
      Uznać za prawdziwe to wszystko co jest istotne z punktu widzenia aferzystów i
      co Lew powiedział Michnikowi
      i
      poszukac odpowiedzi na pytania
      Kto mógł być pomysłodawcą żeby skubnąć Agore?
      Czy w biznesie propozycja Lwa jest czyms wyjatkowym?
      Czy Michnik mógl być uzyty i przez „swoich”do załatwiania zakupu Polsatu w
      inny jak „aferalny” sposób?
      Czemu własnie te a nie inne ‘ministry masowo” odwiedzały Urbana, czy na czyjeś
      polecenie czy raczej w trosce o losy GTW?
      Kto był i kto jest obecnie członkiem rady nadzorczej " Muzy"
      To tyle na razie
      czekam na rzetelne odpowiedzi na forum lub na adres homosovieticus@gazeta.pl

      I z perspektywy czasu okazało się ,że te wszystkie pytania wcale nie były takie
      niemądre.A moja teoria o chęci upolowania jednym strzałem trzech ptic też
      największym idiotyzmem nie była.
      pamietasz?
      • Gość: Prze. Re: Do Kataryny czy pamiętasz? cd IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 11:52
        czy wandę oburzyła prowizja od polsatu IP: *.gdynia.mm.pl
        Gość: Marian 09.11.2003 00:35 odpowiedz na list


        lub inaczej czy Agorę mogła oburzyc propozycja Lwa "Ustawa za Łapówke"
        a moze wanda poszła zapytac się Adama co robic z ta propozycja czy jej
        przyjecie jest bezpieczne?



        • Re: czy wandę oburzyła prowizja od polsatu
        gini 09.11.2003 00:43 odpowiedz na list


        Gość portalu: Marian napisał(a):

        > lub inaczej czy Agorę mogła oburzyc propozycja Lwa "Ustawa za Łapówke"
        > a moze wanda poszła zapytac się Adama co robic z ta propozycja czy jej
        > przyjecie jest bezpieczne?

        Poseł Jan Rokita:

        Czy nie przyszło pani do głowy, że skoro Michnik ma rozmawiać z Millerem w
        sprawie zdjęcia tego z porządku dziennego, to przy okazji też powinien
        Millerowi powiedzieć o tym, że ktoś chce wziąć pieniądze za ten tekst?

        Pani Wanda Rapaczyńska:

        Nie, bo myśmy doszli... myśmy 15 nie mieli pojęcia, co zrobić. Myśmy tam
        siedzieli, smędzili do siebie, szeptali na tych tarasach. Myśmy dopiero 17
        doszli do tego, że trzeba z premierem porozmawiać. No przecież ja mogę
        powiedzieć o sobie: ja w pierwszej chwili... ja wszystko biorę dosłownie w
        pierwszej chwili, więc przekaz Rywina też w pierwszej chwili wzięłam dosłownie.
        Nam zabrało 2 dni, żeby...

        Poseł Jan Rokita:

        Co znaczy, że pani go wzięła dosłownie?

        Pani Wanda Rapaczyńska:

        Proszę?

        Poseł Jan Rokita:

        Co znaczy, że pani go wzięła dosłownie?

        Pani Wanda Rapaczyńska:

        To znaczy, że potraktowałam to, co on mi powiedział, jako prawdę. O godz.
        11.30, jak mi powiedział, że przysyła go premier z taką ofertą, to o 11.30... I
        dlatego ja się tak przeraziłam.

        Poseł Jan Rokita:

        Pani prezes, no na litość boską, to jak pani mogła w sytuacji, kiedy pani
        potraktowała to jako prawdę, że to jednak z Millerem jest uzgodnione, jak pani
        mogła wpaść na pomysł parę godzin później, żeby u tego samego Millera Michnik
        interweniował w sprawie tej poprawki? Już nic nie rozumiem.

        Pani Wanda Rapaczyńska:

        Panie pośle, ja miałam wrażenie, że pana nie interesują moje zeznania. No, ja
        mówiłam, ja w pierwszej chwili powiedziałam, że wzięłam to dosłownie, w
        pierwszej chwili. Co to jest chwila?

        Poseł Jan Rokita:

        Aha, a potem pani uznała, że...

        Pani Wanda Rapaczyńska:

        Nie, potem siedziałam i godzinami żeśmy to tłukli i zastanawiali się nad tym, i
        żeśmy to wykluczyli, sprawdzając to, a 17 postanowiliśmy, znaczy, ustaliliśmy
        wspólnie, że trzeba z premierem o tym porozmawiać, i Adam z nim porozmawiał 18.

        Poseł Jan Rokita:

        Tak...

        Bo rozumiem, że ta myśl o tym, że należy porozmawiać z premierem, zrodziła się
        dopiero 2 dni później, tak? Czemu?

        Pani Wanda Rapaczyńska:

        Tak jest. Dlaczego? Bo... Nie wiem, jak odpowiedzieć. No, nie wiedzieliśmy, co
        zrobić. Trzeba było dojść, jakby pomyśleć o tym, czy to jest prawda, prawda?
        Czy to jest możliwe? O, finis Poloniae! - premier przysyła z ofertą korupcyjną.
        Przecież moim zdaniem Adam Michnik państwu mówił, że 16 rozmawiał, dopytywał
        się, sprawdzał, próbował... Próbowaliśmy zbudować sobie punkt widzenia, czy
        mamy sobie podciąć żyły, bo że tak powiem, jest koniec państwa polskiego, czy
        istnieje jakaś inna wersja wydarzeń.

        No i żeśmy 17 doszli do tego, jak to zrobić, żeby to zweryfikować:

        mądrze, głupio, ale taki był rozwój wypadków.

        Poseł Jan Rokita:

        Ale jak człowiek jest kompletnie zdezorientowany i nie wie, co ma robić w
        sprawie tej ustawy, to nim nie podejmie tych decyzji ostatecznych, które
        państwo podjęli 17, to nie robi nic. A tymczasem państwo 15 żadnych wątpliwości
        nie mieli na ten temat, że o tej ustawie należy z Millerem rozmawiać. Tego nie
        jestem w stanie pojąć, proszę mi wybaczyć.

        Pani Wanda Rapaczyńska:

        Ale to bardzo proste, panie pośle.

        Poseł Jan Rokita:

        Jakiegoś psychologia pan marszałek musi tu wezwać. Ja tego nie rozumiem.







        • Re: do gini IP: *.gdynia.mm.pl
        Gość: Marian 09.11.2003 00:49 odpowiedz na list


        Dobra robota gini!

        Dziekuje za prawie dowód, że wanda chciała rozsadnie rozpatrzyc zupełnie
        normalna w biznesie propozycje.
        to michnik dostrzegł ze to moze byc jednoczesnie prowokacja. Mówił o tem


        • Gość: Prze. Re: Do Kataryny czy pamiętasz? cd +1 IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 12:10
          Re: Marian, cwany lis z Ciebie IP: *.gdynia.mm.pl
          Gość: marian? 10.11.2003 00:30 odpowiedz na list


          Zamysł był taki:
          za jednym strzałem upolować premiera.michnika prezydenta izarobić na wódke.Kto
          to mógł wymyslec



          • Re: Marian, cwany lis z Ciebie
          basia.basia 10.11.2003 00:39 odpowiedz na list


          Gość portalu: marian? napisał(a):

          > Zamysł był taki:
          > za jednym strzałem upolować premiera.michnika prezydenta izarobić na
          wódke.Kto
          > to mógł wymyslec

          Czekam



          • Re: Marian, cwany lis z Ciebie IP: *.gdynia.mm.pl
          Gość: Marian 10.11.2003 00:50 odpowiedz na list


          basia.basia napisała:

          > Gość portalu: marian? napisał(a):
          >
          > > Zamysł był taki:
          > > za jednym strzałem upolować premiera.michnika prezydenta izarobić na
          > wódke.
          • Gość: MOr Wajda i MIchnik - przyjaźń czy kasa? IP: 193.0.117.* 14.04.04, 18:47
            Ta przyjaźń ograniczyła swobodę Wielkiego Reżysera'
            A może raczej udziały, które ma Wajda w 'Agorze'?
            W końcu to jest fakt, żadna tam tajemnica ;)
    • Gość: homo A ten apel pamiętacie? IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 18:49
      Rada Etyki Mediów do Adama Michnika
      W dniu 30.12. 2002 Rada Etyki Mediów skierowała do redaktora naczelnego "Gazety
      Wyborczej" pana Adama Michnika list, na który oczekuje odpowiedzi. Oto treść
      tego listu:


      Szanowny Panie Redaktorze,


      Rada Etyki Mediów ze zrozumiałym poruszeniem przyjęła opublikowane na
      łamach "Gazety Wyborczej" informacje o korupcyjnej propozycji złożonej Panu
      przez p. Lwa Rywina. Zapoznaliśmy się również z ogłoszonymi w mediach
      wypowiedziami o przyczynach niepodawania tego faktu do publicznej wiadomości
      przez długi czas.

      Nie trafia nam do przekonania stwierdzenie, że dziennikarze "Gazety" sami (od
      lipca do grudnia br.) próbowali rozpoznać wszelkie okoliczności tej sprawy.
      Dziennikarstwo śledcze nie może, naszym zdaniem, zastępować organów państwowych
      powołanych do ścigania przestępstw, a mamy tu, jak się zdaje, do czynienia z
      przestępstwem niemałej wagi, w które mogą być zamieszane osoby publiczne.

      Opinii publicznej - raczonej wiadomościami o pracach nad nowelizacją Ustawy o
      radiofonii i telewizji, głosami toczącej się na ten temat dyskusji,
      komentarzami o sytuacji prywatnych mediów elektronicznych itp. - należała się
      wcześniej informacja i o tej bulwersującej sprawie, niezależnie od dalszego
      rozwoju wypadków. Jeśli jakieś przyczyny, nieznane nam, uzasadniają zwłokę
      prosimy o wyjaśnienie. -
      • Gość: www.wyborcza.pl A to pamiętacie? IP: 193.0.117.* 14.04.04, 19:50
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=4687423
        • Gość: STANISZKIS/MOr 17,5 melonów IP: 193.0.117.* 14.04.04, 20:38
          'PRZEKRój' - WYWIAD Z PROF. JADWIGĄ STANISZKIS

          'P' - Powiedziała pani wcześniej, że Rokita nie odkrył istoty afery Rywina, że
          się cofnął przed prawdą. A jaka ona jest pani zdaniem?
          JS - Sprawa Rywina, opieram się tu na intuicji, a nie na informacjach, zaczęła
          się od jakichś długofalowych interesów, niedotyczących mediów, interesów, w
          których uczestniczyła Agora, a o które otarł się Rywin lub jego otoczenie i
          inni ludzie, których nazwisk nie chcę wymieniać. To tam doszło do oszukania
          Agory i tam pojawił się pomysł zemsty na Rywinie. Potem dopiero pojawiła się
          gra wokół ustawy o mediach i ludzie nią kręcący - Czarzasty, Jakubowska i
          Kwiatkowski. Każdy z nich chciał swoje małe interesy przeprowadzić, ale musieli
          w tych sprawach układać się z Agorą. Rywin rzeczywiście mógł z nimi uzgodnić,
          że pójdzie w tej sprawie do Wandy Rapaczyńskiej, ale równocześnie, do pewnego
          stopnia, wierzę w tę jego notatkę, w której mówi, że to Rapaczyńska wysłała go
          do Michnika. Nie po to, żeby po prostu Michnik zgodził się na tę sumę, ale
          chciała stworzyć pewien instrument nacisku na Millera. Po to, żeby przyśpieszyć
          coś, co wcześniej wymuszali tylko za pomocą kapitału politycznego Michnika. To
          nie wystarczało, więc trzeba było stworzyć coś, co premiera zdopinguje, a z
          drugiej strony pozwoli zemścić się na Rywinie.
          'P' -Za co Wanda Rapaczyńska miałaby się zemścić na Rywinie? To jakaś zawiła
          kombinacja.
          JS - Za to, że w jakiejś fazie wspólnych interesów została przez niego lub
          osobę mu bliską oszukana. Adam Michnik moim zdaniem nie zdawał sobie sprawy z
          tego, że jest przez nią manipulowany. W tym słynnym nagraniu są różne cegiełki
          pokazujące możliwość istnienia tych różnych płaszczyzn. Michnik źle
          zinterpretował te kluczowe słowa Rywina - "On [Miller] nie jest sam". To nie
          znaczyło, że Miller jest z kimś innym w grupie, tylko znaczyło, że są jeszcze
          inni ważni gracze, niezależni od premiera.'

          I teraz - UWAGA! - co do fragmentu 'To tam doszło do oszukania Agory i tam
          pojawił się pomysł zemsty na Rywinie' - to ważna informacja: Agora 'dostała w
          plecy' (czyli straciła) na wejściu/wyjściu w Rywinowy 'Canal +' właśnie 17,5
          MILIONA!
          TYLE SAMO, ILE ZAŻYCZYŁ SOBIE RYWIN OD MICHNIKA! ;)
          Pozdrawiam
          • Gość: homo Re: 17,5 melonów skąd wiecie że tyle właśnie? IP: *.gdynia.mm.pl 14.04.04, 21:02
            Kłaniam się Pani Profesor pięknie i z uszanowaniem raczki całuję.
            Proszę o dokładną odpowiedź!
    • zbychooo Re: O Adamie M. 15.04.04, 15:25
      Ostatnio usłyszałem z ust jednego z działaczy SLD słowa, które wypowiedział z
      wyczuwalną nienawiścią w głosie „to Michnik rozwalił SLD!” Zażartowałem: „Tak,
      Michnik musi odejść!” Jednak po dłuższym zastanowieniu, dochodzę do wniosku, że
      jest w tym stwierdzeniu dużo prawdy...
      Po ujawnieniu sprawy Rywina ruszyła korupcyjna lawina, kilka razy w tygodniu
      media informowały o kolejnych aferach na szczytach władzy (niektórych sprzed
      kilku lat), a Polakom włos na głowie się jeżył. Zastanawiam się, czy wcześniej
      takich afer nie było? Czy może były tylko nikt o nich nie wiedział? A może były
      i wszyscy wiedzieli, tylko media nie chciały o nich informować? Co się stało,
      że od dnia publikacji „Ustawa za łapówkę. Czyli przychodzi Rywin do Michnika”
      inne gazety (Rzepa też) jak króliki z cylindra zaczęły wyciągać kolejne brudy?
      Wcześniej nie wolno było? Bali się? Czekali na „zielone światło”? Doprawdy nie
      wiem dlaczego tak się działo, ale wiem jedno, że jeśli po wyborach SLD nie
      wejdzie do parlamentu i w proch się obróci (tak jak AWS), to nie interesuje
      mnie z jakich pobudek Michnik opublikował artykuł o propozycji Rywina,
      interesują mnie skutki tej publikacji i myślę że nawet sam Michnik takiego
      rozwoju wydarzeń nie przewidział......


      • homosovieticus O naiwnym mysleniu 15.04.04, 15:49

        Pamiętasz Szefa NIK-u, który rozbił się, jadąc gdzieś tam?
        A ludzi ze stoczni gdańskiej, którzy jadac do W-Wy rozbili się samochodem,
        pamietasz?
        A Papałę pamietasz?
        A Pyjasa?
        A Popiełuszkę
        Gdyby naczelny przeszkadzał to bym go wymienił.
    • homosovieticus O Adamie M. OSTATNI RAZ PISZE KRZYSZTOF K. 22.05.04, 11:46
      "Jedna z moich tez wydaje się "szczególnie kłamliwa" pani Agnieszce
      Grudzińskiejâ mianowicie, że Adam Michnik dąży do władzy nad umysłami w Polsce.
      Ale parę zdań dalej stwierdzaâ że "teza ta prawdopodobnie zawiera wiele
      prawdy". Albo jednoâ albo drugie; albo ja kłamięâ albo on dąży.

      Zresztą wcale nie robię Michnikowi zarzutu z tego tytułuâ że pragnie rządu
      dusz. To wolno każdemu, a zwłaszcza jednostce tak wybitnej. Ale każdy też ma
      prawo pytać o to, jak wykorzystuje ona tę władzę. Niepokoi mnie tylkoâ do czego
      jeszcze użyje swego wpływu. Po roku 1989 użył źle i w rezultacie pomógł w
      ukształtowaniu postkomunizmu. Wcale też nie twierdzęâ że naroduâ któremu chce
      duchowo przewodzićâ "w ogóle nie zna". Jasneâ że zna - jest przecież wybitnym
      Polakiemâ choć ma inne troski niż przeciętni ludzie. Jednak swego narodu się
      obawia - przesadnie, jak sądzę.

      Cóż w tym złegoâ że kierując wolnościowym ruchem studenckim w 1968 roku, moim
      zdaniem, zerkał na pomnik Mickiewicza, pragnąc w jakiś sposób dorównać
      wieszczowi? Po to stawia się pomnikiâ by dawały przykład. Kiedy wystawimy
      pomnik z napisem "Adamowi Michnikowi 1946 - 1989"â będzie on natchnieniemâ jak
      się buntować wbrew zdrowemu rozsądkowi i postawić na swoim.

      Nie sugerujęâ że jako działacz opozycji antykomunistycznej miał w perspektywie
      przejęcie władzy redaktora naczelnego największego polskiego dziennika.
      Napisałemâ że chyba nie przewidział aż takiego sukcesu. Redakcja wykreśliła -
      za moją zgodą - wyjaśnienie zbyt psychologizujące w tekście publicystycznym.
      Mianowicieâ że ludzie często stawiają sobie cele nieświadomie, a "nieświadomość
      jest mądrzejsza niż umysł racjonalny". Michnik jako człowiek bardzo
      inteligentnyâ oczytanyâ znający od dziecka wewnętrzny mechanizm komunizmu, mógł
      przeczuwać kryzys systemu. Dzięki temu sam działał na przekór zdrowemu
      rozsądkowi. Po tym właśnie poznaje się wybitnych ludziâ że przeczuwają więcej
      od ludzi pospolitych.


      Owszemâ był prześladowany przez dziesiątki lat. Otrzymał za to później od losu
      sowitą zapłatę w postaci fortunyâ którą odrzucił, i władzyâ którą sobie
      zatrzymał. Inni nie mieli takiego szczęściaâ jak wymordowani przez komunistów
      przywódcy Polski podziemnej i pokolenie AK. Na ich miejsce weszła dzisiejsza
      elita. Nawet jej zasłużone dla wolności kręgi nie przeszły takiej męki w
      więzieniachâ na torturachâ w trakcie mordów sądowych jak prawowita klasa
      przywódcza narodu. Proponuję więc moim oponentom zachowanie poczucia proporcji!
      Właśnie o tym pisał Zbigniew Herbert: "i nie przebaczaj zaiste nie w twojej
      mocy/ przebaczać w imieniu tych, których zdradzono o świcie".

      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040522/plus_minus_a_9.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka