Gość: obywaatel
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.04.04, 00:06
Z najnowszego Plusa-Minusa "Rz"
SZKIC DO SCENARIUSZA
Obywatel M.
KRZYSZTOF KŁOPOTOWSKI
Jak najlepiej pokazać wychodzenie Polski z komunizmu? Takim obrazem mógłby
być film fabularny oparty na wątkach życiorysu Adama M.
W postaci M. skupia się sens naszej transformacji. O tak głębokiej przemianie
bohatera marzy każdy scenarzysta. Były wyznawca komunizmu wprowadza
kapitalizm. Inteligent ateista wybija się z pomocą katolickich robotników.
Czy wcześniej im służył, czy się tylko nimi posłużył w bardzo ryzykownej grze
o wielkość, kiedy działał w KOR? Czy robotników w końcu zdradza, czy tylko na
nich się obraża - za to, że woleli od niego Wałęsę?
Dziś były buntownik jest jednym z głównych graczy w oficjalnej polityce
państwa. O co gra? Marksista staje się ojcem duchowym spółki akcyjnej wartej
prawie miliard dolarów. Jaką naprawdę ma ideologię? Film musi na to spróbować
odpowiedzieć, by publiczność pojęła, co się z nami stało w ciągu 15 lat
transformacji.
Romantyczna mgła młodzieńczego, bohaterskiego okresu M. skrywa dzisiejszą
twardą walkę o władzę tu i teraz. Cele tej walki nie są całkiem jasne. Chodzi
o pomyślność Polski? Zapewne, lecz warto pokazać, jak owa pomyślność różnie
rozkłada się w różnych grupach społecznych i towarzyskich. Kto wygrał, kto
przegrał, kto tu rządzi?
Arcydzieło jako wzór
Punktem odniesienia dla filmu o M. powinien być "Obywatel Kane" Orsona
Wellesa. Welles i jego scenarzysta Herman Mankiewicz przeprowadzili
demistyfikację magnata prasowego Williama Randolpha Hearsta. Deklarował, że
chce bronić prostego człowieka, używając w tym celu dzienników bulwarowych o
raczej swobodnym stosunku do prawdy. Gdy się bliżej przyjrzeć postaciom
Hearsta i M., podobieństwa są uderzające. Obaj wywodzą się z establishmentu,
z którym potem podejmują walkę. Obaj mają kolosalne ego, używają prasy jako
narzędzia wpływu na świadomość publiczną i obaj są wyobcowani wobec obiektu
swojej troski. Co miliarder Hearst mógł wiedzieć o życiu robotników? Co wie
intelektualista polityk M. o codziennych problemach zwykłych ludzi?
Obaj mają protekcjonalny stosunek do swoich społeczeństw. Kane/Hearst
kolekcjonował dzieła sztuki. M. kolekcjonuje kontakty z ludźmi jako narzędzia
wpływu. Obywatel Kane chciał zostać prezydentem kraju, lecz trafił na
barierę, którą uważał za przejaw podłości. M. nigdy nie zostanie prezydentem
Polski i może uważać to za przejaw ciemnej siły, siły "ciemnogrodu". Ta
spętana ambicja daje obu postaciom napięcie wewnętrzne.
Film Wellesa jest arcydziełem nie tyle z powodu fabuły, ile środków
formalnych, ale jedno zależy od drugiego. W "Obywatelu Kane" widać, że forma
wynika z treści. Wielkie napięcia w życiu Hearsta zostały przełożone na
napięcia fabuły i obrazu. Świetne zdjęcia Gregga Tolanda i scenografia Van
Nest Polglase wyraziły pełne pychy ego bohatera, jego pasję i mrok, używanie
ludzi jak narzędzi dla własnych celów. Film o M. wymaga innej stylistyki,
lecz konkretne decyzje należą do realizatorów.
Wątek Wielkiego Reżysera
W fabule winna pojawić się postać Wielkiego Reżysera, który wziął M. pod
swoje skrzydła - na własne nieszczęście. To twórca najważniejszego filmu o
początku ubiegłej epoki, "Popiołu i diamentu", oraz kilku innych, które
wyznaczały etapy rozwoju polskiej świadomości. Jednak za bardzo zbliżając się
do M., stracił temat najważniejszego filmu o początku nowej epoki -
"Obywatela M.".
Ta przyjaźń ograniczyła swobodę Wielkiego Reżysera, który w życiu M. może
znaleźć przecież swój ulubiony materiał: epicką, romantyczną opowieść
narodową z wątkiem polsko-żydowskim w tle, gdzie się roi od okazji do
malarskiego obrazowania. Oto one: apel w obronie "Dziadów" zdjętych przez
cenzurę, odczytany w 1968 roku u stóp pomnika wieszcza. M. zaczerpnął wtedy z
energii Mickiewicza. Potem strajk sierpniowy w Stoczni Gdańskiej, któremu
patronuje polski papież z marzenia innego romantycznego poety, Słowackiego.
Grudniowe odsłonięcie pomnika Poległych Stoczniowców, gdy nad granicą czołgi
sowieckie grzały silniki do inwazji. Potem Okrągły Stół ustawiony w -
gdzieżby indziej - dawnym pałacu namiestnika rosyjskiego pod okiem kamer
telewizyjnych dla gawiedzi i tajne rozmowy w Magdalence. Wybory czerwcowe z
motywem z filmu "W samo południe", którego bohaterem był samotny szeryf z
plakatu wyborczego "Solidarności". A wreszcie, narodziny biznesowej potęgi
największej gazety w kraju - zupełnie jak z "Ziemi obiecanej". To wszystko
składa się na fascynujący obraz początków wolnej Rzeczypospolitej.
Przecież Wielki Reżyser całe życie szykował się do takiego filmu. Jednak nie
zauważył tego w porę, aż stało się za późno, by zerwać więzy krępującej z
tego punktu widzenia przyjaźni. Bo przecież Wielki Reżyser musiałby w swoim
filmie osądzić komunizm, a tego M. zabronił. Musiałby obalić mit "etosu"
kosztem przyjaciela. Obalić tabu poważnej - i arcyciekawej - roli polskich
Żydów w najnowszej historii kraju.
Film Wellesa powstał u kresu wpływów Hearsta, choć wydawca ciągle był
potężny. Sprawowanie przez M. rządu dusz w Polsce również wchodzi w okres
zmierzchu, ponieważ wyczerpuje się jego legenda bohaterska. Kiedy charyzmę
zastępuje naga władza, powstaje klimat do chłodnej analizy.
Motywacja bohatera
Po zwycięstwie nad komunizmem M. wynosi swoje bliskie otoczenie do bogactwa i
władzy, ale sam rezygnuje z bezpośredniej własności. Nie bierze
kilkudziesięciu milionów złotych w akcjach Agory. Przy takiej ambicji i długu
wdzięczności całego otoczenia pieniądze nie są motywem działania. Władza jest
ważniejsza. Ta zasada panuje też w korporacji "New York Timesa", która jest
wzorem dla Agory. Pieniądze służą "NYT" do zdobywania wpływu na Amerykę i
przekształcania świata, nie odwrotnie. Trzeba pokazać, że również M. chce
przekształcić Polskę. To nic złego, warto jednak pytać: w imię jakich racji i
jakiej wizji kraju?
Jak to się stało, że wychowanek marksistów i rewizjonista został promotorem
kapitalizmu w Polsce? Czy było to wyczucie koniunktury historycznej, tego, co
możliwe, aby się wybić do roli przywódcy? Może jego najgłębszym motywem jest
chęć przewodzenia? Na początku miał rząd dusz w wąskiej grupie
opozycjonistów. Potem potężny wpływ na "Solidarność". Teraz sięga po masy,
chcąc dokupić telewizję do swego prasowego koncernu.
A może w wyniku dojrzewania zaszła w nim zmiana filozofii człowieka? Film
powinien pokazać w s z y s t k i e motywy działania M.
Wątek żydowski
M. odegrał wielką rolę w wyzwoleniu Polski jako Polak pochodzenia
żydowskiego. Ten fakt wyraża relację między Polakami a Żydami. Mają oni
wybitne skłonności przywódcze, organizacyjne i dynamikę umysłu. Stąd bierze
się zawiść, gniew i podejrzliwość wobec nich.
M. należy do najwybitniejszych osób pochodzenia żydowskiego w Polsce. Wielcy
myśliciele i działacze judaizmu są praktycznie nieznani polskiej
publiczności, bo byli zamknięci w gettach. A przecież to z polskich gett
wyszli ludzie, którzy stworzyli Państwo Izrael i przekształcają świadomość
Ameryki przez kino, prasę, telewizję, uniwersytety, politykę. Na ile są
obecni jako wzór w psychice naszego bohatera? Takie pytania można stawiać,
unikając jednak podsycania zawiści wobec Żydów. Przeciwnie, warto stawiać za
przykład ich szacunek dla wiedzy, ambicje, wytrwałość, umiejętności
organizacyjne i wnikliwość psychologiczną, a wreszcie - zdolność adaptacji.
M. przyjaźni się z Jerzym Urbanem, który nie kryje pogardy dla Polaków. Czy
szuka w ten sposób dopełnienia, ponieważ sam na pogardę nie może sobie
pozwolić lub nie chce jej odczuwać? Przez tę pozornie dziwaczną przyjaźń
wyraża to, co jest w nim stłumione. Według psychologii głębi Urban stanowi
archetypowy cień M. Dlatego tego ongiś zapiekłego wroga uczynił swoim
przyjacielem. Uświadomienie sobie własnego zła jest - według Carla Gustava
Junga - wstępnym