Dodaj do ulubionych

Co ja mam zrobić?? (długie)

28.02.05, 12:20
Dziewczyny, mam problem, z mężem. Jestem w kropce i trochę chyba gubię
proporcje rzeczy.

Sytuacja jest taka. Od prawie roku pracuję. Moja praca wymaga wyjazdów na
delegacje. Średnio co 3-4 miesiące wyjeżdżam na około 4 dni. Do tej pory
jeździłam w delegacje sama. Przed pierwszym wyjazdem widziałam, że mąż
jest "niezadowolony". W weekend poprzedzający wyjazd trochę sobie wypił i
zaczął mnie zaczepiać. Nie miało to nic wspólnego z wyjazdem, czepił się o
jakąś pierdołę. Pomna wcześniejszych doświadczeń, że z pijanym nie ma rozmowy
nie reagowałam na odzywki, byłam spokojna, mówiłam tylko, że nie chcę teraz o
tym rozmawiać, że pogadamy jak on wytrzeźwieje - nie wytrzymał - uderzył mnie
dwa razy (najpierw złapał za szyję oburącz i potrząsał, potem uderzył w
rękę). Pisałam o tym wcześniej na forum. Było źle, wyprowadziłam się do
siostry. Mąż bardzo przepraszał, dałam mu szansę. Wydawało się, że jest
dobrze.

Druga delegacja przeszła bez echa.

Na trzecią delegację musiałam jechać z kolegą z pracy. Dowiedziałam się o tym
późno, tak jak późno dowiedziałam się o samej delegacji (pojechałam za kogoś
innego). O tym, że jedzie jeszcze ze mną ten kolega dowiedziałam się parę dni
przed wyjazdem gdy kolega wrócił z chorobowego. Powiedziałam o tym
niezwłocznie mężowi. Mąż przed wyjazdem nic nie mówił, tylko sobie żartował
żebym była grzeczna itp.
Po wyjeździe czułam od niego jawną wrogość przez telefon, ale nie chciał
powiedzieć o co chodzi.
Po powrocie nie odzywał się do mnie. Zapytałam o co chodzi. Powiedział, że
okłamałam go, że na pewno wiedziałam wcześniej, że jadę z kimś tylko nie
chciałam mu mówić a potem nagle zmieniłam zdanie, ze strachu, że mogłoby się
wydać.... i tego typu bzdury. Po czym oświadczył, że jest pewien, że spałam z
tym kolegą, że go zdradziłam, że on wie co się dzieje na delegacjach itp. Dla
wyjaśnienia - z nikim nie spałam, kocham mojego męża, z kolegą nawet na piwo
nie poszłam, bo jawnie wyznałam, że mój mąż jest zazdrosny, nigdy nie dałam
mojemu mężowi cienia powodu do niepokoju. Moje życie na delegacjach nie rózni
się od mojego życia w domu.
Na moje pytanie co dalej? - mąż oświadczył, że mamy dziecko (synka 3,5 roku)
i musimy być razem ze względu na dziecko, bo on wie, że dziecka nie oddam, a
on też chce być z nim cały czas.
Nie mieści mi się w głowie jka mąż może takie rzeczy o mnie myśleć. Jest moim
pierwszym i jedynym mężczyzną. Wie, że przed laty mój ojciec zdradzał moją
mamę notorycznie i ile ją to cierpienia kosztowało (a ja jako dziecko na to
patrzyłam). Zna moje skrajnie negatywne poglądy na zdradę. Zastanawia mnie,
że w momencie pierwszego wyjazdu służbowego z kimś z pracy oskarża mnie o
taką potworność. Od razu, na dzień dobry.
Powiedziałam mu, że nie chcę żyć razem ze względu na dziecko. Albo mamy do
siebie zaufanie i budujemy razem związek, albo się rozstajemy. Powiedział, że
już by go tu nie było gdyby nie dziecko.
Ma pretensje do mnie, że zaczęłam pracować, bo utrzymalibyśmy się z jego
pensji. Na moją odpowiedź, że boję się od ostatnich wydarzeń być na jego
łasce stwierdził, że i tak jestem, bo utrzymujemy się głównie z jego
pieniędzy.
Boję się.
Nie chcę stracić dziecka.
Jestem zmęczona tym związkiem.
Nie wiem co robić?

Czekam na wasze opinie. Może pomogą mi poukładać sobie wszystko w głowie.
Obserwuj wątek
    • 18lipiec Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 28.02.05, 12:35
      Wybacz ale on potrzebuje terapii. Leczącej go z zazdrości chorobliwej i agresji.
      • czajkax2 Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 28.02.05, 12:37
        Zgadzam sie z Lipiec. Bez terapii to nic z tego nie będzie. U mnie brat tez tak
        miał,ale jakoś po terapii wlasnie lepiej im sie uklada. Zrozumial ze wyjscie
        zony z domu nie oznacza ze wychodzi aby go zdradzic.
    • talusia Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 28.02.05, 12:56
      mogę dac ci tylko radę, nigdy nie rezygnuj z pracy i z siebie bo będzie jeszcze
      gorzej i niestety on się sam nie zmieni, jeśli nie pójdzie na terapie (choć
      nie ma gwarancji skuteczności)twoje życie będzie jak sinusoida, góra kiedy on
      ma dobry dzień, dół kiedy nie
      życzę ci dużo siły, wytrwałości i podjęcia dobrej decyzji
      • verdana Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 28.02.05, 13:20
        Jak to co zrobić? Złożyć pozew o rozwód!!!!
        • tynia3 Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 28.02.05, 13:48
          Ja zdecydowałabym się na rozwód lub separację - dla dobra siebie i dziecka. Ale
          to Ty decydujesz, życzę powodzenia i dobrego wyboru.
          • bonga77 Re: Tynia, Verdana 28.02.05, 14:20
            Czyli nie tylko w moich oczach wygląda to na sytuację patową.sad

            Spróbuję może jeszcze zaproponować tę terapię dla spokoju sumienia, ale wątpię
            czy będzie chciał iść.

            Boże jak ja boję się tego ostatecznego kroku.
            • tynia3 Re: Tynia, Verdana 28.02.05, 14:28
              Ja - powtarzam - ja! bym tę terapię proponowała już PO złozeniu pozwu. Jak się
              kolega wyleczy lub UDOWODNI że się stara, to można się zastanawiać. Szkoda
              życia - Twojego i dziecka.
              Trzymaj się - nie Ty pierwsza, niestety. Zajrzyj na forum Samodzielna mama -
              tam dziewczyny na pewno sporo Ci doradzą.

              pzdr
    • jordanka1 Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 28.02.05, 22:20
      Uciekaj, uciekaj i jeszcze raz uciekaj!!! Dla siebie i dziecka i nie daj się
      stłamsić i przekonac, że może jednak myslisz o zdradzie...zgadzam się z
      dziewczynami - mąż potrzebuje terapii i dokładnego okreslenia genezy zachowań
      (niskie poczucie własnej wartości???).Trzymam za Ciebie kciuki!Pozdrawiam!
      Jordanka
    • umasumak Bonga 28.02.05, 22:33
      Pamiętam Twoją historię. Oto co ja bym zrobiła: złożyłabym pozew o rozwód i
      wyprowadziła się z dzieckiem. W pozwie zaznaczyłabym, że chodzi między innymi o
      agresje i chorobliwą zazdrość u męża. Zobaczysz co on wtedy zrobi. Jeśli będzie
      chciał ratować Wasze małżeństwo - postaw twardy warunek - terapia. Jeśli nie...
      no to cóż - życie masz jedno, a Wasze dziecko potrzebuje spokoju. Pozdrawiam
      ciepło. Uma
    • bonga77 Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 01.03.05, 08:48
      Dzięki dziewczyny za wsparcie i ciepłe słowa.

      No, cóż. Rozmawialismy wczoraj jak synek zasnął. Następna trudna rozmowa. Nie
      będę opisywać szczegółów, bo to raczej temat na długie rozmowy z terapeutą.
      Stanęło na tym, że się rozstajemy. Mąż obruszył się bardzo na propozycję
      terapii. Nie wiem czy ta separacja to jest jakieś zagranie taktyczne z jego
      strony czy naprawdę się poddał, bo nie rozumiem tego, że najpierw mówiu twardo,
      ze bedzie walczył o dziecko do upadłego, a nastepnego dnia wyprowadza się i
      prosi, żebym się zastanowiła co chcę zatrzymać. Zresztą mniejsza o to.

      Czuję, że potrzebne mi jakieś wsparcie. Czy znacie jakieś grupy wsparcia dla
      kobiet w takiej sytuacji, jakieś organizacje, stowarzyszenia. Jestem sama, nie
      bardzo moge liczyć na swoją rodzinę, a nie wiem czy mi sił wystarczy. Poza tym
      przeraża mnie trochę ogrom spraw, które mnie teraz czekają.

      Dzięki jeszcze raz.
      Ola
      • tynia3 Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 01.03.05, 08:59
        Ogrom spraw, które Cię teraz czekaja to i tak pryszcz w porównaniu z tym, co
        byś miała, gdybyś musiała cały czas mysleć za siebie i za niego. Temu panu
        dziękujemy - i bardzo dobrze. Ojcem był, jest i będzie (pewnie lepszym, niż
        mężem) i zdrowiej chyba dla dziecka, jak sie nie naogląda tatusia na co dzien,
        kiedy odkrywa karty, tylko bedzie go widywać starającego się. Kontaktu im nie
        ograniczaj, ale dla świętego spokoju ustalcie sobie wszystko przed sądem.
        I naprawde, tym razem też daj szansę! Tyle, że sobie, nie jemu.
        I ja bym nie czekała na poprawę. To złuda i tyle.
        pzdr i gratuluje wyjścia na prostą (za pół roku zobaczysz jak słuszną podjęłąś
        decyzję)
      • wieczna-gosia Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 01.03.05, 09:02
        bonga,
        masz parwo wyjechac w delegacje ze stadem facetow i spodziewac sie ze maz ci ufa.
        Ja jestem zdania ze kazdy sadzi po sobie- ja jestem niezdolna organicznie do
        zdrady i gdziekolwiek moj maz jedzie- zakladam ze mowi mi prawde i ze robi to co
        mowi ze robi wink

        Akurat tak sie sklada ze to ja czesciej wyjezdzam i to w dodatku na lono natury
        z grupa srednio 20 chlopakow a wszyscy kolo 20 wink co wiecej wyjezdzalam tez jako
        studentka z kolegami. Jesli moj maz wysunalby jakies watpliwosci co do mojej
        wiernosci, zaczelabym sie mu dokladniej przygladac.

        Trzymaj sie.
        • bonga77 Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 01.03.05, 09:40
          On ma do mnie pretensje, że powiedziałam mu parę dni przed wyjazdem. Uznał, że
          to na pewno oszustwo, że nie wierzy, żebym nie wiedziała wcześniej, bo w
          firmach takie rzeczy roznoszą się błyskawicznie, itp, itd.

          A ja po prostu nie wiedziałam. Pojechałam za moją szefową, ona dała mi namiary
          wszystkie, tylko musiałam na siebie przebukować (od booking). Wiedziałam, że
          ten kolega gdzieś jedzie, bo u nas taka praca, że często jeździmy. No i co?
          Dziwne? Może dziwne - i dlatego ma się moje małżeństwo zawalić. Nic nie
          rozumiem. Czasami mam wrażenie, że to jakiś czeski film, teatr absurdu.
      • lyla1 Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 01.03.05, 09:04
        Smutna jest ta twoja historia, ale dobrze, że tak postanowiliście. Zobaczysz
        ułożysz sobie życie, a i twoje dziecko będzie szczęśliwsze. Chorobliwa zazdrość
        jest straszną chorobą. Trzymam kciuki, zeby wszystko się ułożyło.
        • milcha1 Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 01.03.05, 11:03
          tynia3 01.03.2005 08:59 + odpowiedz


          Ogrom spraw, które Cię teraz czekaja to i tak pryszcz w porównaniu z tym, co
          byś miała, gdybyś musiała cały czas mysleć za siebie i za niego. Temu panu
          dziękujemy - i bardzo dobrze. Ojcem był, jest i będzie (pewnie lepszym, niż
          mężem) i zdrowiej chyba dla dziecka, jak sie nie naogląda tatusia na co dzien,
          kiedy odkrywa karty, tylko bedzie go widywać starającego się. Kontaktu im nie
          ograniczaj, ale dla świętego spokoju ustalcie sobie wszystko przed sądem.
          I naprawde, tym razem też daj szansę! Tyle, że sobie, nie jemu.
          I ja bym nie czekała na poprawę. To złuda i tyle.
          pzdr i gratuluje wyjścia na prostą (za pół roku zobaczysz jak słuszną podjęłąś
          decyzję)

          Dokładnie tak. Pytanie tylko może on jest zwyczajnie chory?
          Miałam w rodzinie wuja, który nagle zupełnie zmienił swoje zachowanie. Z
          spokojnego człowieka przerodził się w agresywnego furiata. Okazało się, że
          winny był guz na mózgu. Przepraszam za drastyczność. Ale jeśli mąż tak bardzo
          nagle się zmienił, może to jednak choroba?
          • bonga77 Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 01.03.05, 11:21
            Niestety to nie tak, że się zmienił.

            Po prostu zawsze do tej pory unikałam sytuacji mogących prowadzic do
            konfrontacji. Nie było to trudne gdy siedziałam z malutkim dzieckiem w domu.

            Sytuacja zaczęła stopniowo zmieniać się po moim powrocie do pracy. Już nie
            mogłam unikać konfliktów związana umową o pracę. Przecież nie powiem szefowi,
            że nie pójdę na szkolenie, bo mąż się krzywi. Draki były o każde pół godziny
            nadgodzin (dodam, że pracuję w państwowej firmie, gdzie najczęściej wychodzę
            przed czasem, nie po czasie). Te delegacje tylko dopełniły czary goryczy. Mimo
            wszystko miałam nadzieję, że ze względu na to nas łączy/łączyło/wydawało mi
            się, że łączy uporamy się i z tym problemem. Byłam naiwna. Nie ja pierwsza.
      • lajlah Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 01.03.05, 11:04
        Bogno, taka decyzja o rozstaniu zawsze jest trudna, nawet jeżeli partner pije,
        bije i jest chamem do potęgi. Ale wierz mi lepiej nie będzie. Jeżeli raz cię
        uderzył, będzie cię bił. Będzie bił dzieci! Wiem co mowię, mam siostrę
        ktorą "czasami" uderzy mąż. Od kilku lat próbuję jej tłumaczyć, żeby odeszła od
        tego idioty, nie wiem jak można tkwić dla dobra dziecka w takim związku.
        Nawiasem mówiąc jej trzyletnia córeczka przeżywa to strasznie (przeklina,
        wulgarnie odzywa się do mamy, ma trudności ze snem).
        Ratuj się Bogno, ratuj swoje dziecko, jeżeli on nie chce słyszeć o terapii, to
        nie ma z nim o czym rozmawiać. Nic nie usprawiedliwia tego , że cię uderzył.
        Zadna zazdrośc(moj mąż nie podniośłby na mnie ręki, nawet gdybym go zdradziła
        na tej delegacji), żaden gniew, nie ma prawa cię bić.
        Pozdrawiam i życzę powodzenia.
        • lajlah Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 01.03.05, 11:05
          Przepraszam, oczywiście bongo, nie bogno
        • tynia3 Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 01.03.05, 11:42
          lajlah napisała:


          ...(moj mąż nie podniośłby na mnie ręki, nawet gdybym go zdradziła
          > na tej delegacji), żaden gniew, nie ma prawa cię bić.


          Święte słowa.
          Oczywiście może być lepiej - do nastęonego razu, Bongo.

          pzdr i życzę duuużo zdrowego egoizmu
          • bonga77 Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 02.03.05, 13:28
            Dzięki dziewczyny! Od razu mi się cieplej na sercu zrobiło jak poczytałam Wasze
            posty. Gula w żołądku też trochę odpuściła. Właśnie robię kalkulację kosztów
            utrzymania i dochodów (moich). Cienko to wygląda.
    • anek.anek Re: Co ja mam zrobić?? (długie) 02.03.05, 13:59
      Mój partner jeszcze kilka lat temu potrafił mnie śledzić czy przypdkiem nie idę
      zamiast do pracy, do łózka z kolegą. Teraz się już uśmiecham z tego.
      Kiedyś próbowałam przekonywać, przepraszałam (tylko za co???), płakałam,
      prosiłam żeby uwierzył, że romanse mi nie wgłowie.
      W końcu nie wytrzymałam. Nie mieliśmy jeszcze dziecka, więc było łatwiej. Po
      prostu spakowałam rzeczy i był koniec. Przerwa w związku trwała dwa lata.
      ponieważ jednak poza chorobliwą zazdrością łączyło nas naprawdę wiele,
      wróciliśmy do siebie. Po tym powrocie na samym początku zdarzały się objawy
      zazdrości, ale ja zmieniłam taktykę. Kiedy tylko wyczuwałam, że coś nie tak, to
      albo udawałam, że w ogóle nie wiem o co chodzi, i zupełnie nie reagowałam na
      jego zły humor. A kiedy już zebrał sie na odwagę, żeby powiedzieć wprost o co
      mnie podejrzewa, to nie wchodziłam w żadne dyskusje: koniec tematu. Jesteś
      zazdrosny, nie ufasz mi to po prostu daj sobie ze mną spokój.Kropka.
      Teraz, chociaż w środku na pewno jest bardzo zazdrosny, to już od wielu lat
      okazuje tę zazdrość na normalnym, zdrowym poziomie.
      Mój partner jednak zawsze sobie mimo wszystko zdawał sprawę z tego, że jego
      postępowanie jest chore: w identyczny sposób zazdrosny jest jego ojciec o mamę.
      Nawet po kilkudziesięciu latach małżeństwa potrafi zrobić awanturę o nie takie
      spojrzenie, nie taki uśmiech do kogoś itd.
      Mąż obserwował to wszystko i myslę, e wiele go to nauczyło. Dlatego łatwiej mu
      powstrzymać się teraz - wie, że ja sobie nie pozwolę i widzi też od strony
      rodziców, ile cierpienia można takim zachowaniem wywołać.
      MNie daj się. Kochasz męża, więc może nie rezygnuj tak od razu z tego związku.
      Może faktycznie przydałaby sie pomoc psychologa. Może zaproś kolegów z pracy do
      swojego domu - niech mąż ich wszystkich pozna, moze nabierze wtedy zaufania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka