Dodaj do ulubionych

Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie bała?

11.10.06, 14:48
Czyli słów kilka o naszym ślubie.
Motto z tytułu towarzyszy mi już od dawna. Postanowiliśmy zrobić ślub tak jak
nam się marzy, po swojemu. Z góry założyliśmy, że to są nasze fanaberie, więc
sami za nie musimy zapłacić. Odłożyliśmy konwenanse na bok i nie baliśmy się
marzyć. Oczywiście to nie znaczy, że postawiliśmy cały świat na głowie.
Czasami ma się zwykłe, prozaiczne marzenia, jak każdy.
Oboje kochamy góry, podziwiamy przyrodę. Postanowiliśmy pobrać się w plenerze.
Właściwie to „pomogli” nam trochę nasi księża z parafii, czy może raczej
klechy. Po pierwszej wizycie w kancelarii wyszłam z płaczem i powiedziałam, że
tutaj ślubu brać nie chcę. Nie chcę z resztą odświeżać w pamięci tego
strasznego zdarzenia. Potem trafiliśmy do Jezuitów, bo tylko oni prowadzą
kursy na okrągło. Przylgnęliśmy do nich od razu. No i potem tak się
potoczyło, że wspaniały Ojciec Jacek Granatowski postanowił nam udzielić
plenerowego ślubu w górach. Była jeszcze z tym kupa zamieszania z powodów
formalnych, ale nie baliśmy się pragnąć.
Nie chciałam białej „bezy” (która miałaby kosztować co najmniej trzy
miesięczne pensje) i wiązanki za kilka stów. Marzyła mi się skromna, błękitna
sukienka i kiść hortensji w dłoni. Oczywiście okazać się miało, ze hortensje w
kwiaciarniach są tylko wiosną, a w ogóle to nigdzie w okolicach nie było
kwiaciarni. Ślubowałam z hortensją i w błękitnej kreacji za 400zł.
I wreszcie chcieliśmy, żeby na naszej uroczystości byli tylko sami najbliżsi.
Żadnych wujków z drugiego końca Polski ani kuzynów, których mgliście pamiętamy
z wczesnego dzieciństwa. Zasadą było, że skoro jesteśmy ze sobą lat, już
naście, a ktoś z rodziny nie zna jeszcze drugiej połówki, to znaczy, że nie ma
z ni nimi kontaktu i nie zapraszamy. Tym, którym średnio albo mało zależało na
tym, żeby być z nami, nie chciało się taszczyć przez pół Polski.
Pragnęliśmy miłej, kameralnej atmosfery i tak było. Każdy angażował się w co
mógł i jak umiał. Być może nie wszystko było tak idealne, jak większość panien
młodych o tym marzy. Nie było limuzyn ani modnego DJ. Zdjęcia robił mi
skromny, ale bardzo zaangażowany fotograf. Nie miałam stylistki ani
wizażystki. Czesały mnie i malowały przyjaciółki. Dekorację robił kuzyn,
dokończyli przyjaciele. Obecny mąż, jeszcze w dniu ślubu kosił kosą trawę
przed kapliczką
Za to podróż była jak się patrzy: Wenezuela.
Nie żałuję żadnych decyzji. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu. Czułam
obecność i zaangażowanie bliskich. Spełniły się moje marzenia.
Nie piszę tego, żeby kogoś pouczyć jak i co należy robić. Chcę Was zachęcić,
żebyście odważyły się marzyć. To ma być Wasz Dzień i postawcie na to, na czym
Wam najbardziej zależy. Nie popadajcie w paranoję śliczności i idealności.
Jeśli ktoś jeszcze pragnie więcej szczegółów, to dopowiem, bo już trochę
przydługo nudzę. A jeśli kto ciekaw jak pięknie było i jak utalentowany jest
nasz fotograf, to niech zajrzy na cudownapodroz.galerie.superfoto.pl/ .
Pozdrawiam ciepło i zachęcam do przemyślenia „co byś zrobiła gdybyś się nie bała”
Mareszka
Obserwuj wątek
    • nives1 Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 11.10.06, 15:00
      Mareszka teraz te zdjęcia nabrały dla mnie jeszcze większego uroku smile
      Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuje smile
    • ashton Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 11.10.06, 15:02
      Mareszka mądrze mówi smile
    • monia76 Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 11.10.06, 16:49
      serdecznie Wam gratuluję i życzę dużo, dużo szczęścia!
      • anabia Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 11.10.06, 17:19
        Ładnie napisane.
        Życzę byście nadal realizowali marzenie smile
    • atulka2 Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 11.10.06, 18:17
      "słodkie" zdjęciasmile)
      • litorija Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 11.10.06, 19:12
        Jesteście Kochani za Waszą odwagę i łamanie tzw. (mrocznej) tradycji, która nie
        wiele ma wspólnego z prawdziwą radością, która powinno się przeżywac tego
        Jedynego Dnia. Krajobraz górski wspaniały - ślub na łonie natury - cudownie
        romantyczny. Wszystkiego co najlepsze i wiecznego ducha młodości przez całe życie!
    • glupie_kocie Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 11.10.06, 19:42
      Mareszko kiss
      Przy planowaniu własnego ślubu, narzeczony i ja kierujemy sie bardzo podobnymi
      zasadami. I co do wyboru miejsca, jak i wyboru gości. Zależy nam, by w ten
      najważniejszy dla nas dzień towarzyszyli nam wszyscy przyjaciele i najbliżsi -
      niezależnie od łączących nas (lub nie) więzów krwi. Do naszego ślubu jest
      jeszcze kilka miesięcy, ale już teraz przyjaciele wykazują się niesamowita
      inwencją i chęcią pomocy.
      Kpimy ze wszystkich przesądów, bo cokolwiek by się nie działo, na pewno nie
      będzie to wynikiem braku "r" w nazwie miesiąca naszego ślubu.
      Oczywiście nie mamy nic przeciwko osobom, które marzą o tradycyjnym ślubie i
      weselu (swoim, lub naszym wink). Dopóki nie zechcą na siłę zmieniać naszych planów
      i podejścia do ślubu.
      Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia kiss
      • tykolec Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 11.10.06, 21:14
        Mareszko-GRATULUJE!
        To jest wlasnie to co planujemy...
        Skromny slub w gorach...
        sami najblizsi...
        Wszystkiego najlepszego!!!
    • mareszka Budżet 12.10.06, 10:01
      Dziękuję za ciepłe słowa. Cieszę się, że z tą pokręconą filozofią nie jesteśmy
      sami. Chcę jeszcze dodać dwie uwagi: nasz ślub nie pozostawiał nikogo obojętnym.
      Albo ludzie uważali, że to skrajna głupota (jak można brać ślub gdzieś na łące i
      w dodatku w niebieskiej i „nieślubnej” kiecce), albo byli zachwyceni i
      oczarowani. Nikt nie powiedział „ślub jak ślub”. I po drugie dla oszczędnych:
      Stwierdziliśmy, że najważniejszym, co po ślubie zostaje i ma być jego pamiątką
      na całe życie, są obrączki. One kosztowały najdrożej (1000zł, bo moja jest z
      diamentem). Zakwaterowanie i wyżywienie naszych Gości też koło 1000, u cudownej
      i przemiłej pani Zosi. Fotograf 600zł, w tym 100 odbitek, prezentacja DVD, 450
      zdjęć obrobionych i gotowych do druku, oraz cały materiał ściągnięty „na żywca”
      z aparatu. Sukienka 400, garnitur 300 (bardzo chcieliśmy jasny, a w sierpniu
      była wyprzedaż letniej kolekcji). Buty 20 i 30 (też wyprzedaż). Biżuteria
      srebrna ok. 130 (w tym kolczyki robione na zamówienie). Welon 30zł. W sumie koło
      4500.
      • dasper Re: Budżet 13.10.06, 08:29
        Prowincjonalne i pensjonarskie. Marzenia na poziomie licealistki ze szkoły
        zakonnej. Swoją drogą ciekawe ile osób było, jeżeli za noclegi z wyżywieniem
        zapłaciliście 1000. 5, a może dziesięć? Zdjęcia może i niebanalne, ale
        przychodzi mi na myśl, że jak ktoś chce sie pokazać, a już zupełnie ie ma nic do
        powiedzenia, sili sie na pseudooryginalność. A potem będziesz swoim dzieciom
        pokazywać, jak siedzici na kupie siana? Pewnie o tym nie pomyślałaś.
        • pucek77 Re: Budżet 13.10.06, 09:18
          Pewnie. Co to za marzenia nie? Niebieska sukienka i góry? Phi tam, pensjonarka.
          Co innego gdyby marzyła o sukni za kilka tysięcy, białej, długim welonie, weselu
          na 150 osób w najbardziej snobistycznej restauracji i o fotografie - artyście.
          no i oczywiście żeby makijazystka i fryzjerka spędzały jej sen z oczu. To by
          było coś! I wtedy miałaby co pokazywać dzieciom. A tak? co tam sliczna kaplica i
          szczęśliwi rodzice.
          A tak w ogóle - dla mnie każdy ślub jest piękny.
          • dasper Re: Budżet 13.10.06, 10:07
            Śmieszy mnie tylko to, że jak ktoś musi ślub brać w pośpiechu i na nic go nie
            stać (4500 to cena porządnej firmowej sukienki), to dorabia do tego
            pseudoromantyczną, pensjonarską teorię. Realizacja marzeń! Też mi coś. W te
            cztery i pół patyka (pewnie na krechę zresztą) po prostu nie wierzę. Teraz nawet
            na komunię się więcej wydaje. Myślę, że autorka robi was wszystkich w trabę. Nie
            chodzi o marzenia, tylko o marny budżet (o czym sama pisze). Rozumiem kilka
            ekstrawaganckich fotek. Ale jakaś porządna pamiątka też powinna pozostać. Szkoda
            się nawet nad tym rozdrabniać.
            A to co piszesz, może i każdy w każdym ślubie jest coś pięknego, ale nie każdy
            zasługuje na to, żeby się nad nim rozpisywać na forum.
            • nives1 Re: Budżet 13.10.06, 10:15
              Taaa pamiątka zeby miec co oglądac jak cię komornik z chaty za długi wywali -
              bo trzeba było mieć kieckę za 10 000.
              Nie uważam tego za pretensjonalne co zrobila mareszka - podziwiam - i to
              szczerze - bo miała swoje marzenie i je spełniła - będzie miała cudowne
              wspomnienia na całe życie - spojrzy sobie na swoje zdjęcie na jak to nazwałaś
              kupie siana i pewnie nie raz jej łezka spłynie. A ty co pokażesz?? Zdjęcia za
              kolejne 10 000 które będa tylko kolejnymi ślubnymi fotkami z kolejnego ślubu??
              Zachwycaj się swoimi pomyslami a przeżycia innych zostaw w spokoju.
            • magda6 Re: Budżet 13.10.06, 10:20
              Gdyby opisała slub i wesele za 50000 lub więcej to było coś?!!!, Próżność
              przez Ciebie przemawia, jeżeli taki ślub nie zasługuje na opis na forum - po co
              go komentujesz?, chcesz sprawić przykrość?, bardzo szlachetne.

              Każdy ma prawo do swoich marzeń, budżet też każdy ma inny - dajmy do tego
              prawo, jeżeli Ci się nie podoba nie komentuj, ciekawe jak Ty zorganizujesz
              swoje wesele?. O gustach się nie dyskutuje!!!
              • emka_waw Re: Budżet 13.10.06, 10:24
                > Próżność
                > przez Ciebie przemawia,

                Nie tyle próżność co zazdrość... że nie trzeba wywalić forsy jak lodu i
                zadłużać się po uszy, żeby mieć ślub, jakiego nie miał nikt, oryginalny, z
                fantazją i polotem, o którym goście dłuuugo nie zapomną i do którego
                przyrównywać będą wszystkie inne...

                Ale jak widać, niektórym stoi ością w gardle, że ktoś miał lepszy pomysł smile
              • dasper Re: Budżet 13.10.06, 10:25
                "o gustach się nie dyskutuje" - widzisz, sama mi przyznajesz, że coś z tą
                imprezką było nie tak (tego powiedzenia uzywa się wtedy, kiedy wszyscy wiedzą,
                że gust jest wątpliwy). Poza tym, na tym forum ta zasada nie obowiązuje!
                • magda6 Re: Budżet 13.10.06, 10:30
                  dasper napisała:

                  > "o gustach się nie dyskutuje" - widzisz, sama mi przyznajesz, że coś z tą
                  > imprezką było nie tak (tego powiedzenia uzywa się wtedy, kiedy wszyscy wiedzą,
                  > że gust jest wątpliwy). Poza tym, na tym forum ta zasada nie obowiązuje!

                  Nie to miałam na myśli, ale Tobie się tego nie przetłumaczy więc nie będę się
                  trudzić. Dla mnie ten ślub i wesele, a nie "imprezka" były były szczególne -
                  rzadki na tym forum można coś tak mądrego przeczytać, dla tych młodych liczyła
                  się możliwość spełnienia swoich marzeń,bycia z ludźmi najbliższymi i ślubowania
                  w pięknym miejscu, a nie zrobienia wrażenia na całej okolicy!!!
            • gardenia_nowak Re: Budżet 13.10.06, 10:57
              Wiesz co twoja argumentacja przypomina dowody przeprowadzane przez Jarosława
              Kaczyńskiego - wszyscy którzy są przeciwko rządowi są częścią układu.
              To się nazywa teoria niefalsyfikowalna ew. wzmocniony dogmatyzm.
              Szczegóły tu:
              serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3227206.html
    • monalisa.pl super gratuluje!!! ale... 13.10.06, 10:41
      cyt:"Nie popadajcie w paranoję śliczności i idealności." ---> a jesli dla
      ktorejs mlodej to wlasnie szczyt marzen zeby wygladac pieknie i idealnie w
      sukni za 6 tys a dla ciebie idealnym slubem jest plener to inna kwestia - kazda
      marzy o tym wspanialym dniu we wlasnych kategoriach i dla jednej slub cywilny
      moze byc marzeniem a dla drugiej wesele w zamku! to sie nazywa tolerancjasmile

      abstrachujac: wspaniala historia (twoj opis) badzcie szczesliwismile
      dla mnie szczytem marzen bedzie jak w ogole dojdzie do podrozy poslubenj (po
      slubie chcemy skonczyc remont z pieniazkow jakie uzbieramy na weselu) a Ty
      mialas Wenezulesmile takze widzisz - kazdy ma inne marzenia i priorytetysmile i
      tego sie trzymajmy - jedne marza o bezy a inne o skromnej ceremonii w sukni za
      grosze! pzdr
      • gardenia_nowak Re: super gratuluje!!! ale... 13.10.06, 10:52
        Autorka napisała: Nie popadajcie w _paranoję_ śliczności i idealności."

        Paranoja nie jest zdrowa dla nikogo. Są pewne rzeczy, na które nie mamy wpływu
        i których nie da się kontrolować. Myślę więc ze ona jak najbardziej pamięta,
        co to jest tolerancja.

        • monalisa.pl Re: super gratuluje!!! ale... 13.10.06, 11:11
          spoko, ale jesli jest panna ktora wpadla w paranoje pieknosci i idealnosci to
          chyba nie nasz problem ale jej i nie ma co dyskutowac na ten temat bo kazdy ma
          swoj swiat i zyje w nim jak chce!
          • gardenia_nowak Re: super gratuluje!!! ale... 13.10.06, 11:17
            Paranoja to choroba psychiczna. To tylko tak dla przypomnienia. Tolerancja ma
            także swoje granice.
            • monalisa.pl Re: super gratuluje!!! ale... 13.10.06, 11:19
              ale co ci przeszkadza jak pisza tu panny o sukni za 6 tys i weselu w
              zamku????????????? moze tak sobie wyobrazaja swoj dzien slubu????? nie
              pomyslalss o tym??? czy kazda ma isc do slubu w skromnej sukni za 500 zł a
              wesele ograniczyc do 30 osób i zrobic wesele w resteruacji tzw obiad i do do
              mu???
              kazdy robi slub i wesele takie jak chce !!!
              • monalisa.pl gardenia - wiecej tolerancji! 13.10.06, 11:20
                bo chyba do konca nie wiesz co to słowa oznacza!!!a jak nie pojmujesz do konca
                tego słowa i jego znaczenia zapraszam do biblioteki i zerkniecie w słownik
                jezyka polskiego
              • gardenia_nowak Re: super gratuluje!!! ale... 13.10.06, 11:22
                Nic mi nie przeszkadza. Niech sobie piszą. A czy Ty rozumiesz słowo "paranoja"?
                Bo o to mi tylko chodzi.

                kazdy robi slub i wesele takie jak chce !!! - jasne, ale warto przy jego
                organizacji zachować zdrowie psychiczne. Więc nie ma potrzeby się denerwować, a
                jedynie czytać to, co jest napisane.
                • monalisa.pl Re: super gratuluje!!! ale... 13.10.06, 11:24
                  paranoja to jest to co aktualnie dzieje sie w naszym kraju! polityka,
                  prezydent, premier, koalicje, LPR o ewolucji i Begergate!
                  a to jakie kto robi sluby i wesela = zwisa mi !
                  • gardenia_nowak Re: super gratuluje!!! ale... 13.10.06, 11:31
                    Nie zmieniaj tematu wink I nie zarzucaj mi braku tolerancji, bo to nie jest
                    prawda.
                    Niestety nie zmienię swojego zdania - uważam że _paranoiczne_ podejście do
                    organizacji ślubu i wesela jest niezdrowe. Natomiast nie widzę nic złego w tym,
                    że obcy dla mnie ludzie _bardzo się angażują_ w te przygotowania i o tym piszą
                    na forum. Chciałam tylko zwrócić twoją uwagę na to, że autorka wątku wyraźnie
                    napisała o "przypadkach klinicznych", a nie o "zajawkowiczkach" w ogóle. To
                    tyle. Mam nadzieję, że teraz się wreszcie zrozumiemy.
                    • monalisa.pl Re: super gratuluje!!! ale... 13.10.06, 11:53
                      spoko, ja rozumiem ze kazdy ma inne zdanie na dany temat i to szanuje , i nawet
                      najbardziej absurdalne posty nie sa w stanie mnie zdenerwowac bo po prostu to
                      nie moja sprawa jak kto co gdzie po co ROBIsmile
                • nives1 Re: super gratuluje!!! ale... 13.10.06, 11:26
                  Wiecie co tu chyba nie chodzi o to kto ma jaką suknię i jakie marzenia odnosnie
                  swojego ślubu - ale tez o to jak kto mowi o tym. Wielokrotnie sie spotykam na
                  forum z różnymi pomysłami - jedne bardziej pasuje mi a inne w ogóle jeszcze
                  innymi jestme zachwycona - ale nawet krytykować można kulturalnie.
                  • gardenia_nowak Re: super gratuluje!!! ale... 13.10.06, 11:32
                    No właśnie. Zgadzam się w zupełności.
    • monalisa.pl Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 13.10.06, 10:47
      a propos: bardzo podoba mi sie pomysl slubu w plenerze w gorach przy kapliczce
      na łace! superrr! ale ja mam liczna rodzine (moj przyszly nie ale ja tak) i to
      naprawde bliscy mi ludzie wiec nie ma szans zebym ich ciagnela przez pol polski
      w gory czy nad morze tymbardziej ze wszystcy sa jak ja z wawy - do tego
      dochodzi nocleg itp - zabilo by nas to niestety finansowo! ale Wam gratuluje z
      calego sercasmile
    • gardenia_nowak Super sprawa. Gratuluję. I krawat jak pasuje :-) 13.10.06, 10:53
      • anka786 Re> 13.10.06, 11:30
        a ja chce tylko pogratulowac mlodej parze, wygladalas bardzo ladnie, uroczy
        pomysl, piekne widoki i widac ze sie kochacie!



        Jak przeczytalam ze byliscie w wenezueli pomyslalam o tej wloskiej parze w
        podrozy poslubnej,slyszalas?zostali napadnieci-ona zamordowana,ona
        ranny.Okazalo sie ze wzieli ich za kogos innego.
        • anusiaczek87 Re: Re> 13.10.06, 11:40
          ladnie wygladalaiscie, ale opis.. piekniej by bylo bez krytykowania tego jak
          ten dzien widza inni
    • morgen_stern Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 13.10.06, 11:47
      Myślę, że intencje założenia tego wątku nie zostały przez wszystkich zrozumiane.
      Autorka nie miała chyba na myśli atakowania zwolenniczek tradycyjnego, hucznego
      weseliska, ale zwracała się do dziewczyn, na które wywierana jest presja
      rodziny czy otoczenia co do formy ślubu, a które w głębi duszy marzą o czymś
      zupełnie innym, bardziej skromnym, oryginalnym etc. Zachęcała je do
      realizowania marzeń i odwagi wyjścia naprzeciw własnym i przyszłego męża
      pragnieniom... Dobrze to rozumiem..
      Agresywna reakcja jednej z forumowiczek wskazuje na dotknięcie czułego punktu -
      jakieś własne niespełnione marzenia? smile)) Bo kipiąca zazdrość na pewno.

      Zauważyłam poza tym, że odwaga i pójście własną drogą - w większości, bo zawsze
      może się przydarzyć zakompleksiona zadrośnica smile - spotyka się z sympatią i
      podziwem. Do odważnych świat należy!
      Mareszka, pozdrawiam i gratuluję pomysłu.
    • anulkaz Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 13.10.06, 13:18
      A ja miałam podobne plany - ale ... zbyt wiele bliskich osób miało małe dzieci
      (w wieku od 2 miesięcy do 3 lat) i dla nich odległość prawie 500 km po
      kiepskich polskich drogach była sporą przeszkodą. Jako że bardzo nam zależało
      na ich obecności - zmieniliśmy plany!

      Gratuluję pięknego i niepowtarzalnego ślubu!
      • anka_utko Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 13.10.06, 15:14
        a nam udalo sie podobnie jak mareszce zorganizowac wesele NASZYCH marzen,
        malenka Cerkiewka w gorach i najblizsza rodzina - ale i tak wyszlo ok 60 osob -
        a jesli chodzi o koszty to naprawde nie trzeba gory pieniedzy, nasze stroje
        slubne nie przekroczyly 600 zl - sama szylam sukienke i frak, bizuteria byla
        srebrna z bursztynami, sama sie czesalam, nie mialam makijazu bo nigdy sie nie
        maluje, wesele, poprawiny i noclegi (dla kazdego goscia 2 noce) w domu
        parafialnym, posilki zapewnione od kolacji w sobote do obiadu w poniedzialek
        (slub byl w niedziele polaczony z liturgia, a poprawiny w poniedzialek) do tego
        przejazdzka piekna bryczka, zdjecia na tarasach widokowych zamku ksiaz. wesele
        nietypowe rowniez z tego wzgledu ze bez wodki, za to bylo wspaniale czerwone i
        biale wino morawskie przywiezione z czech w ilosci ok 100 l - jeszcze na
        poprawiny bis dla znajomych zostalo smile podpowiem ze jestesmy z wroclawia, wesele
        odbylo sie w sokolowsku kolo walbrzycha a wiekszosc gosci jechala z
        bialostockiego wiec byli wszyscy ci ktorzy chcieli i mogli przyjechac a to
        najwazniejsze w tak waznym dniu
        pozdrawiam tradycjonalistow oraz narwancow w naszym stylu smile
    • mareszka Ojejej 16.10.06, 08:09
      Na chwilkę ledwo spuszczam z oka forum, a ty tyle się dzieje! Bardzo dziękuję za
      wiele ciepłych słów. Przykro mi, że mój post wywołał jednak negatywne emocje.
      Przesłanie miało być z założenia bardzo optymistyczne. Dosadnie rzecz ujmując:
      nie bójcie się pragnąć, bo marzenia się spełniają, jeśli tylko się tego
      dostatecznie mocno chce. Nie chciałam nikogo krytykować, przeciwnie. Chciałam
      pokazać, że nawet te podlegające ciągłej krytyce marzenia warte są zabiegów i
      starań, żeby je urzeczywistnić. Z paranoją chodziło mi właśnie o niezdrowe
      podejście, jak na przykład panikowanie z powodu złamanego paznokcia, albo
      pryszcza, który raczył pojawić się na dzień przed.
      Ja od razu zakładałam, że to ma być nasz najpiękniejszy dzień. I co by nie było
      nie warto sobie z tego powodu psuć uroczystości.
      Cieszę się radością tych, którym udało się iść własną drogą, jak i tych, którzy
      marzą o najbardziej tradycyjnym ślubie i z niego chcą czerpać pozytywną energię
      na wspólne życie. Jeśli chodzi o Dasper. Rozumiem, że w Twoim obrazie świata nie
      mieści się ślubowanie w takich okolicznościach. Dla nas jednak to był
      najpiękniejszy ślub na świecie, bo Nasz. Jeśli Cię to interesuje, to
      planowaliśmy tę uroczystość od kilku lat. Fakt, że pomysł z górami narodził się
      w trakcie przygotowań, bodajże w marcu-kwietniu. Jednak bądź świadoma, że
      przygotowanie imprezy z dala od domu wymaga znacznie więcej czasu i
      zaangażowania, choćby z powodów formalności, niż ślub w kościele parafialnym. A
      co do budżetu, nie prawda, że nie mieliśmy kasy. Odkładaliśmy z naszych
      skromnych pensji od kilku lat. Zważ, że byliśmy w podróży w Wenezueli. Wycieczka
      ta kosztowała więcej niż nie jedno wesele. Nie chwalę się tutaj tym, a jedynie
      chcę pokazać, że skromna uroczystość, to nasz wybór, a nie ekonomiczna konieczność.
      Raz jeszcze dziękuję za dobre słowo i za krytykę i raz jeszcze zachęcam Was
      wszystkich: nie bójcie się marzyć! Marzenia się spełniają!
      Pozdrawiam
      Mareszka
      • dasper Re: Ojejej 16.10.06, 14:58
        Dobra mareszka, buzi na zgode, ale tych 4500 to mi nie wmówisz! A buty i welon,
        to chyba z ciucholandu miałaśsmile
        • pelka-ka Re: Ojejej 16.10.06, 16:03
          Mareszko - gratulacje i uściski!
          Piekny mieliście slub... smile
          A możesz zdradzić, gdzie to dokładnie było? Pozdrawiam!
          • mareszka Re: Ojejej 17.10.06, 10:31
            pelka-ka napisała:

            > Mareszko - gratulacje i uściski!
            > Piekny mieliście slub... smile
            > A możesz zdradzić, gdzie to dokładnie było? Pozdrawiam!

            To był mały cichy ślub, jak widać, a dokładniej to ślub w Małym Cichym na Tarasówce
            • umber82 Re: Ojejej 17.10.06, 10:47
              pomysł na ślub plenerowy to nic nowatorskiego, ważne że rozbiliście to tak jak
              chcieliście, slub w plenerze w waszych ukochanych górach to się liczy.

              reszta- kogo to obchodzi ... czy będzie suknia biała czy błękitna, czy będzie
              bols czy sobieski.

              Marzenia najpiękniejsze są te mistycznie nienamacalne a nie rzeczowe smile

              Wszystkiego najlepszego smile

        • pawgar Re: Ojejej 17.10.06, 13:49
          dasper napisała:

          > Dobra mareszka, buzi na zgode, ale tych 4500 to mi nie wmówisz! A buty i welon,
          > to chyba z ciucholandu miałaśsmile

          Ten ciucholand nazywa Allegro. Wystarczy poszperać a nie obrażać innych. Np:
          allegro.pl/item132693574_nowy_welon_mgielka_160cm_180cm_200cm.html

          Pozdrawiam
        • mareszka Re: Ojejej 18.10.06, 09:59
          dasper napisała:

          > Dobra mareszka, buzi na zgode, ale tych 4500 to mi nie wmówisz! A buty i welon,
          > to chyba z ciucholandu miałaśsmile

          Buzi??? Mogę podać rękę, buzi nie dam, bo zaraz wszyscy by chcieli, a mąż
          zazdrosny będzie...
          Jednak z tym ciucholenadem, to trochę przegięłaś... Słyszałaś kiedyś o
          WYPRZEDAżY?, a welon przez net znalazłam. Najpierw pooglądałm w salonach, a
          potem zamówiłam (u producenta!) za 30zł. Sprytnym trzeba być, a nie drwić z
          innych, ze potrafią! A z resztą nawet jak z ciucholandu, to co? Ślub się nie liczy?
    • kasia-k Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 18.10.06, 10:42
      wiesz mareszko
      odnoszę wrażenie że uważasz iż tylko śluby takie jak Twój są super, orginalne i
      bardzo odważne.

      Co ja bym zrobiła gdybym się nie bała ... czego bała?

      nie wiem czego mogłabym sie bać organizując Nasz wielki dzień - chyba tylko
      tego ze jakaś inna dziewczyna, dla której podróż poślubna jest większym
      przeżyciem niż ślub zarzuci mi że Nasze święto było takie pospolite i mało
      orginalne.

      Uważam że każdy powiniem realizować SWOJE marzenia i planowac TEN dzień według
      własnego gustu. Nie wyobrażam sobie abym miała takie wesele jak ty, bo ani
      sukienka nie w moim guście, jako gość na weselach zakładam, MOIM ZDANIEM,
      ładniejsze i o dziwo tańsze (!); oprawa, zdjęcia też nie w moim typie.


      A odpowiadając na TWOJE pyatnie to
      gdybym się nie bała zrobić ze swojego ślubu maskarady, ślubu, który nie jest
      zgodny z moimi marzeniami, uroczystości, którą opłakiwałabym przez resztę życia
      to pewnie zrobiłabym wesele takie jak Twoje.

      I nie chopdzi mi tutaj że Twoje wesele było złe - było takie jakie
      zaplanowaliście i jakiego chcieliści. Ale to nie oznacza że wesela tego typu
      powinny podobać się każdemu ODWAŻNEMU.
      Ważne że Macie piękne wspomnienia z Waszego ślubu i pewnie jeszcze piękniejsze
      z podrózy do Wenezueli. I tylko to się liczy.

      Ale proszę nie zarzucaj dziewczynom, które realizują swoje marzenia i robią
      wystawne wesela, mają suknię bezę, korzystają z solarki itp braku ODWAGI.
      • ashton Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 18.10.06, 10:43
        Najważniejsza jest realizacja SWOICH MARZEŃ. Wiadomo, że ile Forumowiczek, tyle
        marzeń wink
      • mareszka Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 18.10.06, 12:00
        Droga Kasiu,
        Jesteś kolejną osobą, która całkiem nie zrozumiała moich intencji. Nie mam
        monopolu naprawdę, ani na dobry smak. Opisałam naszą uroczystość mojego,
        subiektywnego punktu widzenia, tak jak robią to na forum inne dziewczyny.
        Co do odwagi, to myślę, że każdy ślub wymaga odwagi, bo w końcu to bardzo ważna
        decyzja życiowa. I każda z nasz pewnie borykała się z zagadnieniami typu
        „wypada, nie wypada”, „takie czy inne”, „a co inni powiedzą”. Dlatego potrzebna
        jest każdemu odwaga i wiara w to, że moje marzenie jest warte tego, żeby o nie
        zabiegać.
        Nie mówiłam nikomu, że jego ślub jest pospolity, bo chyba każdy ślub jest
        Wielkim Wydarzeniem. Możesz poszperać w moich postach. Nie krytykuję. Wiadomo,
        ze każda z nas jest najbardziej wyjątkową osobą w tym wyjątkowym dniu.
        Nie wiem skąd wniosek, że podróż była dla nas ważniejsza niż ślub? Bo wydaliśmy
        więcej pieniędzy? Dla mnie ważniejszy był stosunek emocjonalny i przeżycia
        duchowe niż inwestowanie w oprawę. Pamiętaj, że suknie, makijaże, wiązanki,
        wesele, to jest oprawa, To co najważniejsze w ślubie jest niewidzialne i
        niematerialne. Oczywiście, że tak jak szlachetny kamień, tak i wielkie
        wydarzenie wymagają pięknej oprawy, ale to nie znaczy wcale, że im więcej
        pieniędzy wydam, tym mam lepszy ślub.
        >Ale proszę nie zarzucaj dziewczynom, które realizują swoje marzenia i robią
        >wystawne wesela, mają suknię bezę, korzystają z solarki itp braku ODWAGI.
        ??? NIKOMU NIC NIE ZARZUCAM. Napisałam, że JA nie chciałam bezy, wesela, solarium.

        I jeszcze szkoda, że w obronie uczuć innych panien młodych, ucząc mnie kultury
        sama nazywasz mój ślub maskaradą. Piszesz „…uroczystości, którą opłakiwałabym
        przez resztę życia to pewnie zrobiłabym wesele takie jak Twoje...” Przykre.
        Jasne, ze nie każdemu podoba się moja sukienka, mój sposób na życie. Gdyby było
        odwrotnie, to byłoby nudno. Ale to właśnie jest nieposzanowanie zdania innych.

        Mimo wszystko dzięki za krytyczny komentarz, takie uwagi są bardzo cenne. Życzę
        dużo szczęścia i właśnie odwagi, by stawić czoła wszystkim przeciwnościom w
        realizowaniu własnych marzeń.
        Pozdrawiam Kasiu
        Mareszka
        • mareszka Apel 18.10.06, 12:12
          Zwracam się do wszystkich, którzy chcą tradycyjnego wesela, pięknych sukien i
          eleganckich samochodów na dojazd do kościoła: To, co napisałam NIE JEST krytyką
          tradycyjnego spojrzenia na ślub. Każdy realizuje to, na czym jemu zależy. Bardzo
          podobają mi się białe suknie i kwiatowe dekoracje kościołów. Po prostu my
          mieliśmy inną wizję, tak jak każdy ma jakąś wizję, organizując swój ślub. Wiem,
          że często narzeczeni borykają się z problemami, że ktoś perswaduje im własną
          wizję ceremonii. I tych właśnie chciałam pokrzepić. Powtarzam jeszcze raz:
          sadzę, że warto zabiegać o własne marzenia, nawet jeśli inni mówią, że są
          dziwaczne. Szczególnie jeśli chodzi o coś tak wyjątkowego jak ślub.
          Nie czujcie się więc krytykowane, ani tym bardziej obrażone. Każda panna młoda w
          dzień swego ślubu jest najpiękniejsza i każda na swój sposób. Warto jest iść
          swoją drogą i to wcale nie oznacza, że kto odważny ma brać ślub w drewnianej
          kaplicy. Bo nie wszyscy lubią drewniane kaplice! Dla wielu z Was pewnie odwagi
          będzie wymagało nawet takie coś ja np. wybór butów z odkrytym palcem, albo welon
          do ziemi, bo wszyscy z politowaniem patrzą i kiwają głowami. Samo podjęcie
          decyzji o ślubie, to już odwaga.
          Nie gniewajcie się na mnie, tylko organizujecie ślub taki jak chcecie!
        • kasia-k Re: Mareszka mówi: Co byś zrobiła gdybyś się nie 18.10.06, 12:13
          nie napisałam że Twój ślub był maskaradą

          napisałam że gdybym JA zrobiła SWÓJ ślub na wzór Twojego to mój byłby wtedy dla
          mnie maskaradą. Ale na szczęście nic takiego nie planuję smile

          Tak naprawdę to w ogóle bym nic nie pisała gdyby nie ten TYTUŁ postu.
          Bo tak naprawdę to właśnie w nim zawiera się wszystko co mnie tak poruszyło i
          skłoniło do napisania postu.

          Pozdrawiam
          kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka