genialnazwyboru
20.08.04, 20:47
...ja wiem,ze generalnie w tym rejonie jest ogromne bezrobocie, ale może
akurat...moze redakcja odziału Gazety coś wymyśli...
Przeczytajcie chociaż...
Żródło:
https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=343&w=15018683
I tu wcześniejsze:
Życie , proszę doradzcie , pomóżcie.
Autor: xxxxx2004
Data: 18.08.2004 19:52 + dodaj do ulubionych wątków
+ odpowiedz na list
--------------------------------------------------------------------------------
Wiecie , ciężko mi o tym wszystkim pisać , ale musze sie z kimś podzielić ,
gdyż wiem że niedługo nadejdzie koniec wszystkiego.
Urodziłem sie w małej miejscowości.
Od małego byłem tzw. grzecznym dzieckiem. Rodzice ani nikt nie miał ze mną
problemów. Zawsze gdy byłem maluśki mówiłem że zostanę księdzem. Wtedy nie
spodziewałem się że może życie będzie takie a nie inne.
Podstawówka jak to podstawówka , w sumie żadnych zmartwień ze mną nie było.
Kilka razy prawie miałem świadectwo z paskiem. Idealne dziecko , dobry
chłopak takie opinie o mnie krążyły. Ale , ale pewnego dnia oglądnełem mecz
Ligi Mistrzów , od tamtego czasu zaczeły się moje jazdy , jazdy po Polsce za
ukochaną drużyną , nie kibicowałem tej drużynie z Ligi Mistrzów lecz jej
wrogowi. Zaczełem się stawać kimś niedopoznania. I nie chodzi tu o szkołe
lecz o życie osobiste odnoszenie się do rodziców i wogule.
Klub stał się dla mnie wszystkim. O miłości nigdy nawet nie myślałem , z
jednego prostego powodu , gdy byłem malcem , brat wykorzystywał mnie
sexyalnie. Nigdy nawet nikomu o tym nie powiedziałem , mimo że mam 22 lata.
Ukrywałem to przed całym światem i ukrywam do dzisiaj.
Miłość to było dla mnie coś niedoścignionego.
Skończyłem szkołe podstawową by zacząć naukę w Liceum Handlowym. Pierwsze
półrocze to rozbrat z piłką i w efekcie jestem najlepszym uczniem po
pierwszym półroczu. Jednak potem znowu piłka , narkotyki.
I wagary , każdy tydzień zaczynał i kończył się tak samo. Piciem , piciem i
meczami. Jeździłem wszędzie gdzie sie tylko dało.
Aż pewnego dnia poznałem dziewczynę , głupio bo głupio bo na internecie. Na
imie miała Ewelina , mieszkała kawałek odemnie. Rozmawialiśmy normalnie.
Pewnego dnia postanowiliśmy się spotkać.
Gdy się spotkaliśmy zostaliśmy dobrymi przyjaciółmi. Tak nam się super
rozmawiało. W sumie była za ładna jak dla mnie dlatego nie wiązałem żadnych
nadzieji sobie na przyszłość. Ale ona pewnego dnia mi powiedziała że się we
mnie zakochała. Od tego czasu moje życie zmieniło się niewybrażalnie.
Ale nie uwierzyłem jej. Nie wierzyłem i nie mogłem uwierzyć że taka
dziewczyna jak ona wogule może na mnie spojrzeć.
Tak mijały dni i tygodnie. Aż pewnego dnia uświadomiłem sobie że też mi na
niej zależy.
Ale wtedy było za późno. Gdy jej o tym powiedziałem , powiedziała mi że ,
umówiła się z moim przyjacielem. Że mu zależy na niej , a mi nie.
I następnego dnia spotkała się z nim. Ja byłem załamany , ale nie poddawałem
się. Walczyłem o nią. Walczyłem i w końcu sie zobaczyliśmy. Zobaczyliśmy się
by całować się , chodzić brzegiem rzeki , patrzeć w swoje oczka. Mówiła mi że
mnie kocha , że z moim przyjacielem ją nic nie łączy , że z nim zerwie.
Uwierzyłem jej. Następnego dnia miała się z nim spotkać. Spotkać by zerwać i
faktycznie zerwała z nim. By wrócić do mnie i spędzić cały dzień razem.
Kino , jedna wielka bawka , uśmiechy , ale potem , potem stało się coś czego
nie umiałem zrozumieć , 15 minut po tym jak wymieniliśmy ostatnie spojrzenia.
Zadzwoniła do niego , powiedziała że wróci do niego , bo do mnie jednak nic
nie czuje.
Nie wierzyłem w to co mi powiedział na dworcu a wracaliśmy jednym autobusem.
Zaraz potem weszliśmy do cafe , jeden komp , dwa razy otwarta czateria , obok
on i ja.
I ona , której słowa były zupełnie inne niż te które mówiła mi.
Chciałem umrzeć , pierwsza młodzieńcza miłość , pamiętam jak poszedłem na
Wisłe , chciałem skończyć z mostu ale nie mogłem , nie potrafiłem , stałem
nad brzegiem i płakałem. Tylko to mogłem zrobić.
Następnego dnia , ona zerwała z nim by znowu mi dać nadzieje. Nadzieje
niespełnioną.
Moje nerwy nie wytrzymały , nie umiałem sobie z tym wszystkim poradzić.
Zaczeły sie jazdy na maxa , pocięte moje dłonie , pamiętam jak pewnej nocy
nie mogąc nic z sobą zrobić poszedłem do małej miejscowości oddalonej kilka
km od miejsca mojego zamieszkania.Spotkałem tam kilku kolesi , którzy coś do
mnie burali wtedy podciągnełem rękawy. Wyciągnełem noże którymi się pociełem.
Rzuciłem im pod nogi mówiąc : Chcecie mnie pobić , a może od razu mnie
zajebiecie , nie mam nic przeciwko.
Ich oszołomiło nie wiedzieli co powiedzieć , głowy zwiesili na dół.
Chyba dotartło do nich że widzą naprawdę załamanego człowieka. Ten rok
szkolny , nie zaliczyłem , nie potrafiłem się pozbierać. Nie umiałem.
Kolejna szkoła , którą rozpoczełem to Technikum Mechaniczne. I znowu ,
pierwszy rok , zaliczony zajebiście , a potem , potem znowu niestety poznałem
dziewczynę. Skończyło się jeszcze gorzej. Tym razem nie umiałem się pozbierać
przez długi czas. Wpadłem w narkotykowy świat z którego nie umiałem się
wygrzebać.
Dopiero gdy przyszło wezwanie do wojska. Dało to mi nadzieje że całkowicie
się nie pogrąże.
Trafiłem do jednostki na terenie WLKP.
W międzyczasie , poznałem kolejną dziewczynę , jak zawsze na internecie.
To dla niej zrobiłem to czego żałuje. Po dwóch miesiącach zostałem zwolniony
ze służby. Polska to jednak dziwny kraj. Wysłali mnie do psychiatry. Ja wiem
że jestem zdrowy. Wiem to do dzisiaj. Ale specjalnie mówiłem byle co.
Specjalnie zaznaczałem wszystko tak by wyszło jak najgorzej. Mówiłem to co
potrzeba by dostać kategorie E. Wypuścili mnie. Ale ona umarła 16 sierpnia
2002. Pamiętam ten dzień , razem byliśmy na Krakowskich Błoniach. Razem. Nikt
nas nie mógł rozdzielić. Jednak Bóg chciał inaczej. Wypadek i zostałem sam.
Potem potem chyba stało się coś najgorszego co dzieje się do dzisiaj.
Postanowiłem sobie że nigdy mnie nikt nie zrani i że ja nigdy nikogo tak jak
mnie raniono nie zranie. Ale wcześniej będąc jeszcze z Olą poznałem kogoś.
Zawsze traktowałem ją jako przyjaciółkę. Mieszkała 600 km odemnie. I myślałem
że nie będe potrafił nigdy się związać z taką dziewczyna jak ona.
Ale spotkaliśmy się pierwszy raz. Podobała mi się. Ale , ale nie mogłem być z
nią. Bałem sie że odległość zniczy to co jest między nami. Pokochaliśmy się.
A ja wyjechałem do siebie. Ona kochała mnie , chociaż nie znała całej
prawdy , myślała że się uczę , a wtedy nie kontynuowałem już żadnej nauki.
Myslała że mam dobrych rodziców , których nigdy nie miałem , a których zawsze
bardziej ochodziło moje rodzeństwo.
Mijały miesiące , postanowiłem nie odzywać się do niej , nie chcąc by poznała
prawdę , nie chciałem jej zawieść , chciałem pozostać w jej myślach ,
marzeniach jako ten idealny. Bez złej przesżłości.
I prawie mi sie udało , prawie mi się udało by o mnie zapomniała.
Wiosna miałem olbrzymie kłopoty , długi u kolesi , ale ona mi pomogła , wtedy
też zobaczyliśmy się po długim czasie. Pomogła mi , a ja się w niej
zakochałem.
Mimo że daleka odległość zaczełem do niej jeździć , po 14 godzin w jedną
stronę w pociągu , zawsze bez biletu z mandatem , tylko po to by zobaczyć ją
na chwilę.
Byliśmy ze soba i byliśmy ze sobą szczęśliwi. Mijały wspólne dnie ,
miesiące , poznawaliśmy się coraz lepiej. tak jej się przynajmniej wydawało .
Bo nigdy nie znała tej mojej strony.
Wiele razy chciałem jej o wszystkim powiedzieć. Ale nie dałem rady. Nie
umiałem się na to zebrać , na to wszystko. By do niej jechać potrafiłem
nocami zbierać puszki , makulaturę , bo pracy nie miałem.
Nadeszła wiosna tego roku. Nasz związek zaczynał padać. Wszystko przez
odległość. Wtedy dałem jej nadzieje że się przeprowadzę do niej. Że zacznę
kołoniej naukę. Ona we wszystko uwierzyła mimo że były to tylko puste słowa.
Każdy dzień był coraz piękniejszy , dawał nam nadzieje.
Pierwszy raz się kochaliśmy , mój pierwszy raz i jej. Miłość nas połączyła.
Było cudownie. I wszys