nick3
02.05.08, 16:53
Prawica wylansowała w Polsce zjawisko, które nazwałem roboczo
neopatriotyzmem.
Jego symbolem są kibice malujący sobie twarze w białoczerwone paski.
Albo właśnie dzisiejsze "święto".
Cechą charakterystyczną "neopatriotyzmu" jest to, że jest on
kreowany całkowicie sztucznie, według zalecanych przez speców z
bratniego USA socjopsychologicznych metod "budowania poczucia
wspólnoty narodowej".
Dla mnie jako Polaka jest to jakoś upokarzające (czyżby kołatały się
we mnie resztki patriotyzmu "prawdziwego"? A może po prostu nie
lubię macdonaldsa;)
Dokładnie tymi samymi metodami ci sami spece kreują
poczucie "tożsamości narodowej" (oczywiście, odwiecznej:) u Szyitów
irackich, Kosowarów albańskich i kogo tam jeszcze akurat trzeba.
Czuję w tym jakąś socjotechniczną pogardę nie tyle nawet dla mnie,
co dla mojego społeczeństwa 9cholera, może Polacy zasługują jednak
na lepsze traktowanie?).
Czytam nagłówki "Faktu":
"Łoimy skórę talibom w Afganistanie"
Podczas dobrej passy Małysza prawie że: "Skaczemy najdalej w Lahti."
Może jeszcze w źle zabezpieczonych hummerach wylatujemy w powietrze -
"my"? (Nie, nie. Złych wieści "wspólnota narodowa" nie zna. Małysz
ląduje najdalej - "Wygraliśmy" Małysz skiepścił skok - "Małysz
przegrał" :)))
To się nazywa po angielsku "nation-making".
Wzorcem do naśladowania tego makdonaldowskiego neopatriotyzmu jest
kibic, który maluje się na biało-czerwono, co ma znaczyć, że "nie
wstydzi się swojej tozsamości".
Neopatriotyzm jest cyniczny, gdyż opiera się na rozmyślnym
ignorowaniu - wręcz zakłamywaniu - niedających się "patriotycznie"
spożytkować aspektów wydarzeń.
Przykładem niech tu będzie sala w Muzeum Powstania Warszawskiego
(wzorcowego monumentu neopatriotyzmu), gdzie dzieci "mogą się
wcielić w małych powstańców" i sobie postrzelać.
Prawicowa poprawność wychowuje w ten sposób przyszłe pokolenie do
obojętności na wartości humanistyczne (podstawia się pod nie kult
Białego Ojca) i do "poczucia wspólnoty" na modłę plemienną.
W ten sposób metodą bodziec-reakcja ("flaga - nasi") hoduje się
mięso armatnie.
Albo mówiąc dokładniej: plastik armatni.