W zyciu bym nie pomyślała, ze brak angazowania rodziców w każdą - nawet bardzo istotną - decyzję to odcinanie się od nich 🤦♀️🤦♀️🤦♀️" Omawianie każdej opcji, typu: sprzedaż mojej ziemi, kupno mieszkania w stanie deweloperskim, kupno mieszkania z rynku wtórnego, kupno w Pcimiu Dolnym, czy w Dąbrowie Górnej. Ematka nie zawodzi. Każdy skrót myślowy traktuje z dosłownościa osoby w spektrum, z komentarzem "hihi o jaka głupia!".
Jak już kiedyś pisałam,pomagam przyjaciółce w kupnie mieszkania z rynku wtórnego. Już jest po notariuszu, zapłacone, za kilka dni spotkanie do odbioru z protokołem zdawczo-odbiorczym. Mieszkanie przez ostatnie osiem miesięcy było wynajmowane na gębę.
Dodzia na to mieszkanie wzięła kredyt w CHF, który udało jej się, jako jednej z pierwszych osób w Polsce, unieważnić. Więc po pierwsze, ma tak jakby darowane sporo peelenów tytułem darmowego kredytu hipotecznego. Po drugie, mieszkańcy nie chcieli się zgodzić na kupno tego lokalu przez Dodzinę.
Onet opublikował świetny artykuł.
Polecam Waszej uwadze:)
"Kiedy pracowałem w Polsce, nie było mnie stać na zakup mieszkania, tutaj po paru miesiącach pracy stoję przed dylematem, czy budować nowy dom, czy kupić dom na rynku wtórnym — Jakub opowiada o życiu w Wisconsin."
metro_mh napisała: > Nic nie zrobią, oni zarabiają na kupnie, i wzroście wartości w czasie, te mieszkania stoją puste i niewykończone Ludzi nie stać na kupno bezpośrednio od developera, to kupią drożej od Funduszy? Bardziej będą kupować na rynku wtórnym.
madame_edith napisała: > My też tak kupiliśmy moje pierwsze mieszkanie. Od razu, prawie po ciemku. Nic n > ie obejrzeliśmy dokładnie, o nic nie zapytaliśmy. Od pierwszego wejrzenia to by > ło to mieszkanie. Jak właścicielka meble wyniosła to się okazało do generalnego > remontu 🤣, który robiliśmy na raty z braku kasy. Ale to było to mieszkanie i > żadne inne. U nas się okazało parę niedużych fakapów, które powinniśmy byli zauważyć, ale nas olśniło i nie zauważyliśmy ;) Oraz jeden spoory, o którym nie wiedziała na pewno właścicielka, bo i my przez parę lat nie. Ale mimo powyższego - ani przez sekundę nie żałowaliśmy tej decyzji. Do dziś pamiętam moment, jak przekroczyłam próg, spojrzałam i mi się zrobiło złociście w oczach :) Więc Cię rozumiem, bo pewnie i większe problemy by nas nie zniechęciły ;) Ech, młodość ;)
Ja byłam dwa razy, raz zobaczyć, a potem dokładnie oglądałam przy podpisaniu umowy przedwstępnej. Ale ja po pierwszym zobaczeniu decyzję podjęłam w dwie godziny. -- Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wk...ć to już żaden problem :D
Więc jeśli już, to ukróciłabym np. kupno i sprzedaż tego samego mieszkania w krótkim czasie, przez jakiś zaporowy podatek.
Ceny mieszkań rosną w zabójczym tempie, nawet tych z rynku wtórnego. Jeżeli mieszkanie się wam podoba, jest dla was ok pod kątem lokalizacji, metrażu, ustawności pomieszczeń to pomyślałabym nad kupnem. W mieszkaniu możesz zmienić wiele rzeczy, ale nigdy nie zmienisz tego gdzie ono się znajduje.
Myśmy też składali ofertę na piśmie. Potwierdzane małą zaliczką. Gwarantowało nam też na jakiś czas wyłączność na kupno (aż się dogadamy bądź nie dogadamy).
w stojacych blokach w dobrej lokalizacji kupno sensownego mieszkania graniczy z cudem.
Nowe. Winda oraz garaż - nie do przecenienia. Skoro tamto mieszkanie jest zapuszczone, to nie wiesz jakie niespodzianki na ciebie czekają, remont może wlec się w nieskończoność. Nie rozumiem zupełnie obaw przed kupnem „dziury w ziemi”, skoro deweloper znany na rynku. Może 30 lat temu było spore...