jest jakas emocjonalna bliskosć, zaangażowanie, kontakt, który doprowadza mnie do obłędu. Tkwię w tym i czekam, jestem cierpliwa, zalezy mi, bardzo mi zalezy, ale... to jest takie cholera trudne! Nie daję rady normalnie zyć. Próbuje jakoś pracowac nad sobą, staram się rozwijac, robić coś
0yotte, weź zwolnienie, ale zamiast spać albo się szwendać, jedź sobie do spa, albo na jakąś wycieczkę, coby mieć trohę przyjemnych wrazeń. Może się choć na chwilę zapomnisz i nabierzesz dystansu.
Od odejścia naszej Sywlunii minęło już 3 tygodnie. A ja się wciąż nie mogę pogodzić.... mam wyrzuty sumienia że jej nie chciałam na początku że bałam się kolejnego dziecka. A teraz? a teraz nie mogę sobie wybaczyć tych myśli...wciąż płaczę, łzy mi same płyną. Czy ona mi kiedyś wybaczy
przykro mi z tego powodu ... poczucie winy jest tu naturalne choc nieuzasadnione ... chyba nie ma wśród nas żadnej, która by nie obwiniała siebie ... choć nic złego nie zrobiłyśmy ... przyznam, że dośc dużo czasu upłynęło zanim to zrozumiałam, zanim uporałam sie z tym poczuciem winy ... otóż
Juz teraz sobie nie radze jako przyszla samotna mama. Niedlugo urodze moja coreczke a nadal nie moge znalezc w sobie sily, zeby sie z tego cieszyc, zeby sie tego nie bac. Nigdy nie czulam sie bardziej samotna. Przez cala ciaze bylam sama, podczas porodu bede sama, pozniej tez nic sie nie
Oj nawet nie wiesz ile siły masz w sobie :))) No i już nie jesteś taka sama i to jest jedyna rzecz dla której na prawde warto życ! Do Ciebie też uśmiechnie się szczęście :) I jak sama mówisz już niedługo. Pozdrawiam cieplutko -- Moje Szczęście
gal-owa napisała: > > Prosze napiszcie jak Wy widzicie taką sytuacje, czy pani A sie czepia? Co myślicie o zachowaniu pana A ? nie dajemy rady cos myslec.. za duzo danych, kryptonimow i sytuacji.
Juz nie mam siły do moich dzieci. Wszystko mnie drażni. Mam córki w wieku 3 lata i 5 lat. Weszły w jakiś głupi wiek, że non-stop się kłócą i skarżą na siebie. Ciągle tylko wrzask: "Mamo, a ona...". Już nie wyrabiam, ten ciągły hałas i płacz mnie dobija. Poza tym już nie chce mi się z nimi
Na pocieszenie Ci powiem, ze mam sasiadkę..ma trójke dzieci (córa ma 11 lat, syn 7 , noworodek 4 tygodnie) i jestem w lekkim szoku!! 11 letnia córka nie potrafi matce zrobić herbaty, kanapki, nic zero, leń patentowany na maksa..,posprzątać, pomóc zapomnij....!!! także nie narzekaj masz fajne
Kompletnie nie potrafię się zorganizować, to jest straszne i przynosi ze sobą liczne konsewencje. Poza tym boję się chodzić do szkoły, i później mam takie zaległości, że głowa boli. Nie do nadrobienia. Nie wiem jak sobie pomoc..
Jak w temacie nei daje rady sobie z samą sobą. Jestem znów płaczliwa, nerwowa. Nie mam już sił. Mam juz tego wszystkiego dosyc. Nie nawidze zimy.
Edytko, a probowalas prowadzic dziennik i zapisywac w nim swoje stany psychiczne, albo jeszcze lepiej, malowac je na papierze lub kolorowac kredkami? Niektorym osobom bardzo to pomaga. A w ogole, to skoro masz powazne problemy z koncentracja, nie od rzeczy byloby sobie wynajdywac jakies
Po urlopie macierzyńskim który był dla mnie najcieższym okresem w życiu wróciłam do ukochanej pracy.Mam 30 lat i pierwsze ,zdrowe dziecko.niczego mi nie brakuje,nie chcę więcej.Mam wspaniałego męża,zdrowego synka,mieszkanie ,dom w budowie,pracę którą lubię,z mniej waznych rzeczy
czasu na niczemu w gruncie rzeczy nie służące żmudne prace domowe. Mój mąż ma trochę takiego pedanta-pracusia w sobie, nieraz w pocie czoła poleruje podłogę do stanu lustra albo co tydzień pierze dywany i usiłował mnie podobnie ukierunkować, na co jeszcze parę lat temu dawałam się nabierać i starałam
dziewczyny,jestem zmęczona jak koń. Doszła mi praca w kazda sobotę czyli robie ponad 50 godzin w tygodniu:-( Co 2 tydzien studia - caly weekend od 8 do 20 jestem na uczelni. Dziecko widuje popoludniami i to tylko wtedy gdy ojciec go nie bierze (a bierze go czesto). Do tego dochodza klopoty
o boshe biedulo, ty się musisz zrelaksować!!! -- CZasami po prostu NIE DA się pracować! Najwyższy czas pomyśleć o sobie :)
jestem osobą dość silną,zawziętą i zdecydowaną.ale ostatnio dzieje się ze mną coś złego - zostało mi do schudnięcia jakieś 2-5 kg max i wiecie,że nie daje rady.stale zaczynam diete,a że uważam dukana na najlepszą dietę to zaczynam faze uderzeniową i kurde zawsze z głupoty zawale każdy dzień
doskonale Cię rozumiem - dla mnie o wiele łatwiej zrzuca się 20 niż 2.... bo jak masz 2 za duzo to myślisz "i tak wyglądam dobrze" i "nic się nie stanie, jak trochę złamię dietę".... u mnie niestety skutecznie podziałał ten jeden kilogram za dużo, kiedy przestałam się mieścić w moje najwęższe