W przeddzień wraz z koleżankami kroiłyśmy warzywa na sałatki a cała rodzina składała kartki na mięso żeby kupić coś na pieczyste. W tym kontekście dołożę istniejące wówczas i bardzo przydatne wypożyczalnie zastawy stołowej - talerzy sztućców i kieliszków - właśnie na podobne imprezy. Poza tym - wyskakiwanie z pracy bo "coś rzucili" do sklepu w pobliżu. Sama taszczyłam do domu mąkę w dużych kopertach wziętych z biura, bo sprzedawano ten rarytas do własnych opakowań :)
Mozna TROCHĘ obniżyć cenę (zakladając, że szkola fizycznie dysponuje odpowiednia salą, bo - patrz wyżej), ale przy włożeniu SPOREJ ilości pracy (tak organizacyjnie, jak i calkiem fizycznie - to ustawianie stołów, robienie dekoracji, przywiezienie zastawy z wypożyczalni, sprzatnięcie po itd.) wolontariuszy - rodziców i uczniów. No normalnie już widzę te tłumy chętnych, na pewno zgloszą się ci wszyscy ludzie, którzy maja problem ze zgloszeniem się do zbierania kasy i zawiezieniem jej w dniu x w miejsce y 🤣🤣🤣 -- "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time.
Umówmy się, że kasa na uczelni przez lata była tak nędzna, że każdy naukowiec albo robił fuchy albo miał działalność (różną, znałam historyka, który prowadził wypożyczalnię zastawy stołowej) albo łapał granty (szansa na grant to 10%, nie jest to kasa, która przychodzi łatwo). -- Kółka się kręcą?
Raz że wygoda na wyjeździe - wydaję ile chcę i spłacam raz, zamiast co chwila doładowywać albo "przeładowywać". Dwa - w niektórych wypożyczalniach życzą sobie by zastaw i płatność były jedną kartą, dając do wyboru: 2 a) doładowanie Revoluta kilkoma tysiącami EUR tylko pod zastaw 2 b) płacenie kartą złotówkową, więc opłata za przewalutowanie P.
miodowocytrynowa napisała: > Ale zastawa jak napisała wczesniej TT-tka była wypożyczona z wypożyczalni. Nie > wypadało oddać zafajdanej z resztkami jedzenia. Może babcie poszły do jeziora j > ą myć:-) Nie mam dużego doświadczenia w wypożyczaniu naczyń, ale pamiętam jeden raz, w który byłam troszkę wplątana, i wtedy naczynia oddawane były brudne, więc w ogóle da się, a co do szczegółów to i tak nic nie wiemy.
Ale zastawa jak napisała wczesniej TT-tka była wypożyczona z wypożyczalni. Nie wypadało oddać zafajdanej z resztkami jedzenia. Może babcie poszły do jeziora ją myć:-)
Moim zdaniem to działalność ekstremalnie niszowa. Może kilku chętnych się znajdzie ale na życie to raczej z tego nie zarobisz.
Witam, Chciałabym otworzyć wypożyczalnię porcelany i zastawy stołowej. W ofercie byłyby zarówno eleganckie zastawy stołowe na specjalne okazje jak i tradycyjne zestawy, sztućce, szklanki, plus elementy do dekoracji stołu, krzeseł. Myślałam też żeby skupić się na jakości a nie ilości tzn. posiadać w ofercie mniejszą ilość sztuk danego naczynia (ok.30), ale żeby były takie których nie mają w ofercie inne firmy tego typu.
Witam, Chciałabym otworzyć wypożyczalnię porcelany i zastawy stołowej. W ofercie byłyby zarówno eleganckie zastawy stołowe na specjalne okazje jak i tradycyjne zestawy, sztućce, szklanki, plus elementy do dekoracji stołu, krzeseł. Myślałam też żeby skupić się na jakości a nie ilości tzn. posiadać w ofercie mniejszą ilość sztuk danego naczynia (ok.30), ale żeby były takie których nie mają w ofercie inne firmy tego typu.
Witam, Chciałabym otworzyć wypożyczalnię porcelany i zastawy stołowej. W ofercie byłyby zarówno eleganckie zastawy stołowe na specjalne okazje jak i tradycyjne zestawy, sztućce, szklanki, plus elementy do dekoracji stołu, krzeseł. Myślałam też żeby skupić się na jakości a nie ilości tzn. posiadać w ofercie mniejszą ilość sztuk danego naczynia (ok.30), ale żeby były takie których nie mają w ofercie inne firmy tego typu.
Komplet na jedną osobę zamykał się w 4 pln. Znalazłam przykładowy cennik wypożyczenia zastawy z jakiegoś centrum kultury (www.cck.czarne.pl/content.php?mod=sub&cms_id=7&lang=pl&p=p1&s=s4).
Za PRL zastawę stołową mieli tylko członkowie aktywu, a prosty lud musiał wypożyczać, żeby komunii i wesela nie świętować na łopianowych liściach. Dlatego wypożyczalni wtedy było dużo. Teraz talerze nie są na kartki i każdy może je mieć nie ryzykując represji.
Potem całe wesele w tydzień organizuje matka Dorotki, okazuje się, że catering zamówiła jeszcze z Oslo. I tu dwa drobiazgi: - Zastawa stołowa została zamówiona w wypożyczalni, która "się uchowała jako relikt PRL, teraz już takich nie ma". Czy mi się wydaje czy takie wypożyczalnie to norma i jest ich sporo z PRL-em nie mają nic wspólnego?