bupu
12.03.18, 20:18
Co mnie zafascynowało w raportach ze Zgryzotki, jaże w osobny wątek wyciągam, to tradycyjne Borejkowskie ubóstwo w kolejnym wcieleniu. Otóż płaczo tam oni wszyscy, że biedne takie, gotowego grosza nic im nie zostało, w skrzyniach sama jeno pajęczyna zakurzona, do tego stopnia, że na prezent ślubny uskrobali ino tyla, co na używaną pandę starczyło.
Tymczasem Gabrysiowie planują kupić kawalerkę i do pewnego limitu płacić gotówką, wcale niemałe sumy. Pałysy remontują swój dom, a zaprawdę wam powiadam, żeby odremontować z dawna niezamieszkałą, bezokienną i bezdrzwiową ruinę do stanu używalności, trzeba wywalić mnóstwo kasy. Wielkie mnóstwo, nawet jeśli brygadę remontową stanowią zaprzyjaźniony alkoholik z kumplem.
Józef to już w ogóle, się chyba ropy naftowej dogrzebał na Rumiankowłościach, bo szklane domy chce stawiać, znaczy tfu, szklić chce poddasze, oknami wielkimi i o nietypowym kształcie, a więc kosztującymi krocie. Plus kominek kamienny, strop trzeba zatem wzmocnić, jeśli ten cały majdan nie ma zlecieć babciom piętro niżej na głowy, plus mnóstwo innych wydatków związanych z adaptacją strychu.
Do tego trwa nieustannie remont gumowego kołchozu na Rusfelta, sponsorowany chyba przez tytułowe ubożęta, czyli krasnoludki, bo nie wiem przez kogóżby. Młody Ygnasjo tłucze taki hajs na swoich filmach o kościołach? Ludzie kupują je masowo jako środek nasenny? Bo jeśli on jest tam narratorem, to gwarantuję, jego dzieła są zdolne uśpić nawet rozszalałego słonia.
Ale za wisienkę na torcie robi tam mamusia Dorotki. Przez lata nie było jej stać na to, żeby wysyłać córce kasę wystarczającą na bieżącą przyodziewę, po czym nagle przyjechała kobieta do Polski i walnęła na stół kilkoma tysiącami na zastawę i również nie najmniejszą sumą na katering dla stu sztuk biesiadników.
Ja mam tylko jedno pytanie: jakim cudem autorka nie widzi, co za nonsensy ona wypisuje?