12.03.18, 20:18
Co mnie zafascynowało w raportach ze Zgryzotki, jaże w osobny wątek wyciągam, to tradycyjne Borejkowskie ubóstwo w kolejnym wcieleniu. Otóż płaczo tam oni wszyscy, że biedne takie, gotowego grosza nic im nie zostało, w skrzyniach sama jeno pajęczyna zakurzona, do tego stopnia, że na prezent ślubny uskrobali ino tyla, co na używaną pandę starczyło.

Tymczasem Gabrysiowie planują kupić kawalerkę i do pewnego limitu płacić gotówką, wcale niemałe sumy. Pałysy remontują swój dom, a zaprawdę wam powiadam, żeby odremontować z dawna niezamieszkałą, bezokienną i bezdrzwiową ruinę do stanu używalności, trzeba wywalić mnóstwo kasy. Wielkie mnóstwo, nawet jeśli brygadę remontową stanowią zaprzyjaźniony alkoholik z kumplem.

Józef to już w ogóle, się chyba ropy naftowej dogrzebał na Rumiankowłościach, bo szklane domy chce stawiać, znaczy tfu, szklić chce poddasze, oknami wielkimi i o nietypowym kształcie, a więc kosztującymi krocie. Plus kominek kamienny, strop trzeba zatem wzmocnić, jeśli ten cały majdan nie ma zlecieć babciom piętro niżej na głowy, plus mnóstwo innych wydatków związanych z adaptacją strychu.

Do tego trwa nieustannie remont gumowego kołchozu na Rusfelta, sponsorowany chyba przez tytułowe ubożęta, czyli krasnoludki, bo nie wiem przez kogóżby. Młody Ygnasjo tłucze taki hajs na swoich filmach o kościołach? Ludzie kupują je masowo jako środek nasenny? Bo jeśli on jest tam narratorem, to gwarantuję, jego dzieła są zdolne uśpić nawet rozszalałego słonia.

Ale za wisienkę na torcie robi tam mamusia Dorotki. Przez lata nie było jej stać na to, żeby wysyłać córce kasę wystarczającą na bieżącą przyodziewę, po czym nagle przyjechała kobieta do Polski i walnęła na stół kilkoma tysiącami na zastawę i również nie najmniejszą sumą na katering dla stu sztuk biesiadników.

Ja mam tylko jedno pytanie: jakim cudem autorka nie widzi, co za nonsensy ona wypisuje?
Obserwuj wątek
    • soova Re: Ubożęta 12.03.18, 20:30
      <Przez lata nie było jej stać na to, żeby wysyłać córce kasę wystarczającą na bieżącą przyodziewę, po czym nagle przyjechała kobieta do Polski i walnęła na stół kilkoma tysiącami na zastawę i również nie najmniejszą sumą na katering dla stu sztuk biesiadników. >

      Oszczędzała na przyodziewku dla córki, to ma na jej wesele. Magnum vectigal est parsimonia.

      A poważnie: znam chyba dwie panie, które pojechały do Stanów do pracy, żeby zarobić na wesela córek. I potem te wesela im wyprawiły, więc to trochę taka sytuacja odwrotna.
    • tt-tka Re: Ubożęta 12.03.18, 20:34
      Gdyby chciec zracjonalizowac, to moge :)

      Skapstwo babc jest zarazliwe nad wyraz. I od tych czterech lat wszyscy sciubia grosz do grosza, ksiazek nie kupuja, benzyny nie spalaja...Derotka od drugiej klasy stypendium miala, to te osiemset z hakiem czesnego juz mozna bylo do skarbonki wepchnac. a poza tym skoro remontuja, to wywalaja na te remonty i juz nie ma na prezent i poczestunek, no nie ?

      Mnie by bardziej ciekawilo, co oni remontuja CZTERY LATA. Ida ruinki zapragnela jeszcze w F, w 2013 roku, i do teraz nic tam nie zrobila, tylko patrzyla, jak dalej niszczeje ? Grzegorz Rusfelta tez zaczal remontowac w 2013, Jozwa obiecal mu pomoc i co, po czterech latach nadal remontuja, caly czas zyjac wsrod drabin, pedzli, zaprawy, rozlozonych rurek i ksztaltek itp ? Wszystkiego dobrego.
      • iwoniaw Re: Ubożęta 12.03.18, 21:07
        Ida jak Ida, zapragnąć sobie mogła, nie wiadomo kiedy Dorotka jej hojną ręką nieruchomość sprezentowała, ale lokal na Roosevelta to rzeczywiście remontowa wpadka autorki jak nic. Co oczywiście wynika najpewniej z pisania kilku wersji pod rząd (wszak miały być Światowe Dni Młodzieży i lipiec 2016 wg pierwszych zapowiedzi MM) i potem sklejaniu poszczególnych scen i wątków z tych różnych wersji przy zerowej/kompletnie nieudolnej redakcji.
      • iskrzy_54 Re: Ubożęta 12.03.18, 21:40
        tt-tka napisała:
        Mnie by bardziej ciekawilo, co oni remontuja CZTERY LATA. Ida ruinki zapragnela jeszcze w F, w 2013 roku, i do teraz nic tam nie zrobila, tylko patrzyla, jak dalej niszczeje ? Grzegorz Rusfelta tez zaczal remontowac w 2013, Jozwa obiecal mu pomoc i co, po czterech latach nadal remontuja, caly czas zyjac wsrod drabin, pedzli, zaprawy, rozlozonych rurek i ksztaltek itp ? Wszystkiego dobrego.

        Moi przyjaciele zaczęli remontować mieszkanie w latach 80-tych (raczej w połowie, niż pod koniec), remontowali dalej przez lata 90, po 2000 straciłam z nimi kontakt, ale od innych przyjaciół usłyszałam, że nadal remontują, więc można, zwłaszcza, jak się to robi "własnymi siłami". Jeszcze inni przyjaciele budowali dom kilkanaście lat (a to brakowało kasy na kafelki, a to nie było odpowiedniego koloru, albo zabrakło rąk do pracy).
        • melomanka87 Re: Ubożęta 13.03.18, 23:42
          Mój sąsiad z góry remontuje od zawsze. W dzień głównie ostukuje namiętnie młotkiem wszystkie ściany, a największa energia do tajemniczego dłubania w podłodze, uskutecznianego po uprzednim przesunięciu mebli, nachodzi go co noc około trzeciej-czwartej.
          • czekolada72 Re: Ubożęta 19.03.18, 13:27
            Tez znamy takie malzenstwo, gdzie maz non-stop remontuje. Zona sie jeszcze z nim nie rozwiodla, ale porozumiewala sie z nim wylacznie przez osoby trzecie, tj np przez mojego M, ktory w czyms tam przez jakis czas pomagal.
            Ja rozumiem remont calej kamienicy czy domu, gdzie norma jest, ze jak czlowiek robi kawalek po kawalku, od przyslowiowego dachu do piwnicy, to jak juz zejdzie z tego dachu do piwnicy, to akurat nasad za dacxh moze sie zabierac. Ale na R%?? No chyba, ze te 4 lat naiwnie czekali na spoldzielnie, ze cos zdziala?
      • marutax Re: Ubożęta 12.03.18, 21:46
        tt-tka napisała:

        > Grzegorz Rusfelta tez zaczal remontowac w 2013, Jozwa obieca
        > l mu pomoc i co, po czterech latach nadal remontuja, caly czas zyjac wsrod drab
        > in, pedzli, zaprawy, rozlozonych rurek i ksztaltek itp ? Wszystkiego dobrego.

        W wątku spoilerowym było chyba wyjaśniane, że to nie jest jeden ciągły remont, tylko kolejny? A właściwie nie remont, a przebudowa.
        Swoją drogą, ciekawe, jak teraz wygląda mieszkanie?
        • tt-tka Re: Ubożęta 12.03.18, 23:22
          marutax napisała:


          > W wątku spoilerowym było chyba wyjaśniane, że to nie jest jeden ciągły remont,
          > tylko kolejny? A właściwie nie remont, a przebudowa.
          > Swoją drogą, ciekawe, jak teraz wygląda mieszkanie?

          To nie zalapalam, bylam pewna, ze Grzegorz caly czas remontuje/symuluje remont :)
          Niemniej, kolejny albo jeszcze gorzej przebudowa (a zezwolenia na te przebudowe ?) to tez sa drabiny, worki i wiadra z materialami, pyl, kurz, halas, rury i cala ta reszta. Czy mam rozumiec, ze ta przebudowa byla/jest prowadzona w czasie, gdy Aga jest w ciazy, a IGS wybywa na filmowanie ?
        • kropka_zua Re: Ubożęta 15.03.18, 13:29
          Bo MM chyba w jednym opisie dwa remonty weszły. Bo pisze niemal na tej samej stronie o tym, że Jóźwa i Florek naprawili dziurę w suficie powstałą w 2013 i zaraz przechodzi do fresków Agnieszki. Opis się nie trzyma kupy przez to, nie wiadomo, co kiedy dokładnie zrobiono.
          Co do remontu kuchni i pokoju dziecinnego - pełna zgoda, też mnie od razu zaskoczyło, że IG i Aga odwalają go rok po ślubie i wspólnym zamieszkaniu, a tuż przed rozwiązaniem. No lepszego terminu nie było XD
          • monique_alt Re: Ubożęta 23.03.18, 09:36
            A to akurat nic dziwnego. W ciązy jest coś takiego jak instynkt wicia gniazda. Włącza sie toto ciężarnej w trzecim trymestrze. Ja osobiście w tym okresie trzcieciej ciąży zagoniłam męża do wymalowania całego domu i razem z nim przesuwałam meble.
    • marutax Re: Ubożęta 12.03.18, 21:43
      bupu napisała:


      > Ja mam tylko jedno pytanie: jakim cudem autorka nie widzi, co za nonsensy ona w
      > ypisuje?

      Zadawałam sobie podobne pytanie... Widzę dwie możliwości:

      1. Autorka uważa swoje pomysły i wizje za ważniejsze od realiów. Jak już coś wymyśli, to idzie w zaparte i żadne fakty nie są ważniejsze od jej koncepcji. Podoba jej się wizja Dorotki która w białej sukni i wianku z frezji (swoją drogą, ja bym chyba nie wytrzymała tak silnego zapachu) jedzie na własny ślub powózką? Dalej, piszemy, nieważne, że pojazd służy na co dzień do transportowania kurzych zwłok, Kobyłka jest schorowaną staruszką, a kilka kilometrów w odkrytej powózce może łatwo załatwić zarówno sukienkę, jak i wianek. Nic to, ważniejsze, że taki ładny obrazek wyjdzie.

      2. Pani MM w wyniku swojej izolacji zapadła na "syndrom kosmity" - opisuje rzeczywistość którą widzi, ale której nie rozumie. Kojarzy mi się to ze spotykanym w literaturze wątkiem kosmitów, którzy obserwują ludzi przez teleskopy i próbują wyciągać wnioski na podstawie wyrywkowych zachowań, tworząc w efekcie absurdalne teorie. W przypadku "Ciotki..." przejawem owego syndromu może być częściowo przeszklone poddasze - podejrzewam, że Autorka gdzieś coś takiego zobaczyła i wykorzystała pomysł, nie rozumiejąc jednak, co się z takim przedsięwzięciem wiąże.

      W obu przypadkach Autorka nie przejmuje się, że wychodzą jej bzdury, z tym że w pierwszym nie przejmuje się niejako z założenia, zaś w drugim nie przyjmuje do wiadomości, że jej teorie są bez sensu. Teraz zastanawiam się, która opcja bardziej pasuje do najnowszej twórczości MM...
      • czekolada72 Re: Ubożęta 19.03.18, 13:32
        Pod
        > oba jej się wizja Dorotki która w białej sukni i wianku z frezji (swoją drogą,
        > ja bym chyba nie wytrzymała tak silnego zapachu)

        Eee, to juz przesada - Ty bys nie wytrzymala, moje dziecko by nie wytrzymalo zapachu lilii, moja tesciowa drzala ze zasne na amen przy bukiecie kwiatow czeremchy - a ja uwielbiam wszystkie trzy i... ledwo je wyczuwam! To kwestia osobnicza.

        jedzie na własny ślub powózką?

        Moim marzeniem bylo jechac dorozka, ale zostalam przez "grono starszych" wysmiana, a to byly czasy zanim stalo sie to powszechnie modne, coz - nie bylam na tyle silna i sie poddalam :(
        Ale tu - dla mnie to akurat calkiem realne, moze sielskie? Matka z corka, podwozka.
        Tyle, ze raczej cos innego - te wiezi matczyno-corczane takie naciagane jakby...
        • tt-tka Re: Ubożęta 19.03.18, 13:47
          czekolada72 napisała:

          > Moim marzeniem bylo jechac dorozka, ale zostalam przez "grono starszych" wysmia
          > na, a to byly czasy zanim stalo sie to powszechnie modne, coz - nie bylam na ty
          > le silna i sie poddalam :(
          > Ale tu - dla mnie to akurat calkiem realne, moze sielskie? Matka z corka, podw
          > ozka.

          Dwa problemy - 1) biala suknia niekoniecznie dobrze zniesie kilka kilometrow odkrytym pojazdem w kurzu i 2) Kobylka juz cztery lata wczesniej zostala opisana jako "stara i sterana"
        • marutax Re: Ubożęta 19.03.18, 15:00
          czekolada72 napisała:

          > (swoją drogą,
          > > ja bym chyba nie wytrzymała tak silnego zapachu)
          >
          > Eee, to juz przesada - Ty bys nie wytrzymala, moje dziecko by nie wytrzymalo za
          > pachu lilii, moja tesciowa drzala ze zasne na amen przy bukiecie kwiatow czerem
          > chy - a ja uwielbiam wszystkie trzy i... ledwo je wyczuwam! To kwestia osobnicz
          > a.

          Dlatego napisałam "JA bym nie wytrzymała"

          > jedzie na własny ślub powózką?
          >
          > Moim marzeniem bylo jechac dorozka, ale zostalam przez "grono starszych" wysmia
          > na, a to byly czasy zanim stalo sie to powszechnie modne, coz - nie bylam na ty
          > le silna i sie poddalam :(
          > Ale tu - dla mnie to akurat calkiem realne, moze sielskie? Matka z corka, podw
          > ozka.

          Kiedyś na forum był obrazek tej powózki. T zdecydowanie nie była romantyczna dorożka. Plus to, co napisała tt-ka - biała suknia oraz wiek i stan zdrowia rumaka ciągnącego pojazd.
          • lord_vmordevol Re: Ubożęta 19.03.18, 15:49
            marutax napisała:

            > rożka. Plus to, co napisała tt-ka - biała suknia oraz wiek i stan zdrowia rumak
            > a ciągnącego pojazd.

            No tak. Może powożącą obesrać z rozbryzgiem.
              • lord_vmordevol Re: Ubożęta 20.03.18, 11:37
                agafiatichonowna napisała:

                > Przeca to kuń, Lordzie, a nie hipopotam. Chociaż szkoda tej wizji, mógłby być c
                > ałkiem niezły Jackson Pollock.

                Widziałem ci ja źrebaka ze sraczką. A w starym koniu też może jakiś diabeł napalić.
                • tt-tka Re: Ubożęta 20.03.18, 12:05

                  agafiatichonowna napisała:

                  > > Przeca to kuń, Lordzie, a nie hipopotam. Chociaż szkoda tej wizji, mógłby
                  > być c
                  > > ałkiem niezły Jackson Pollock.

                  Mialam wzglad na bidna Kobylke i o nia mi chodzilo... powozaca, jak dla mnie, i pasazerka tez, moga zostac obryzgane odchodami konia z niedyspozycja zoladkowa. Troche szkoda, ze tak sie nie stalo...
                  • yvi1 Re: Ubożęta 20.03.18, 15:28
                    tt-tka napisała:

                    >
                    > agafiatichonowna napisała:
                    >
                    > > > Przeca to kuń, Lordzie, a nie hipopotam. Chociaż szkoda tej wizji,
                    > mógłby
                    > > być c
                    > > > ałkiem niezły Jackson Pollock.
                    >
                    > Mialam wzglad na bidna Kobylke i o nia mi chodzilo... powozaca, jak dla mnie, i
                    > pasazerka tez, moga zostac obryzgane odchodami konia z niedyspozycja zoladkowa
                    > . Troche szkoda, ze tak sie nie stalo...
                    To jest bardzo smieszny obrazek,Kobylka sie wyprozni,a Derotka w bialej albie i Teresa myk z powozki ,lopata w ruch i beda konskie odchody usuwac.Ta scena ma potencjal .
                    • lord_vmordevol Re: Ubożęta 21.03.18, 08:54
                      yvi1 napisała:

                      > To jest bardzo smieszny obrazek,Kobylka sie wyprozni,a Derotka w bialej albie i
                      > Teresa myk z powozki ,lopata w ruch i beda konskie odchody usuwac.Ta scena ma
                      > potencjal .

                      Raczej się wypróżni i pojedzie dalej. Po pierwsze jakoś mi się nie wydaje, żeby to było towarzystwo bawiące się w takie rzeczy, a po drugie też to nie jest pozostałość z psa w mieście, ale pozostałość z konia na wsi - możliwe że i na drodze gruntowej. Sam bym nie nalegał, żeby to sprzątać.
                      • tt-tka Re: Ubożęta 21.03.18, 10:23
                        Lordzie, to wizja Kobylki chorej na zoladek i wyprozniajacej sie nie jablkami na asfalt, tylko czyms rzadszym na pasazerow !

                        Zreszta nalezy im sie ! Za stosunek do zwierzecia.
                        • lord_vmordevol Re: Ubożęta 21.03.18, 10:49
                          tt-tka napisała:

                          > Lordzie, to wizja Kobylki chorej na zoladek i wyprozniajacej sie nie jablkami n
                          > a asfalt, tylko czyms rzadszym na pasazerow !

                          Ale było o łopacie w ruch, końskiej sraczki chyba by nie zgarniali ze ślubnej sukni łopatą?
                          • tt-tka Re: Ubożęta 21.03.18, 12:00
                            lord_vmordevol napisała:

                            > tt-tka napisała:
                            >
                            > > Lordzie, to wizja Kobylki chorej na zoladek i wyprozniajacej sie nie jabl
                            > kami n
                            > > a asfalt, tylko czyms rzadszym na pasazerow !
                            >
                            > Ale było o łopacie w ruch, końskiej sraczki chyba by nie zgarniali ze ślubnej s
                            > ukni łopatą?

                            A czym, reka ? Bukietem slubnym ?
                      • bupu Re: Ubożęta 21.03.18, 10:49
                        lord_vmordevol napisała:

                        > yvi1 napisała:
                        >
                        > > To jest bardzo smieszny obrazek,Kobylka sie wyprozni,a Derotka w bialej a
                        > lbie i
                        > > Teresa myk z powozki ,lopata w ruch i beda konskie odchody usuwac.Ta sce
                        > na ma
                        > > potencjal .
                        >
                        > Raczej się wypróżni i pojedzie dalej. Po pierwsze jakoś mi się nie wydaje, żeby
                        > to było towarzystwo bawiące się w takie rzeczy, a po drugie też to nie jest po
                        > zostałość z psa w mieście, ale pozostałość z konia na wsi - możliwe że i na dro
                        > dze gruntowej. Sam bym nie nalegał, żeby to sprzątać.


                        Nie wiem w którym kościele Józwy ślubowały, ale zapewniam, że między Promnem a Pobiedziskami o gruntowe drogi trudno. Pomijam już że to świetny pomysł aby panna młoda otwartą bryczka jechała do kościoła pylistymi drogami gruntowymi. W stroju galowym.
                        • yvi1 Re: Ubożęta 21.03.18, 10:55

                          > Nie wiem w którym kościele Józwy ślubowały, ale zapewniam, że między Promnem a
                          > Pobiedziskami o gruntowe drogi trudno. Pomijam już że to świetny pomysł aby pan
                          > na młoda otwartą bryczka jechała do kościoła pylistymi drogami gruntowymi. W st
                          > roju galowym.
                          >
                          Mnie w tym najbardziej zlosci fakt,ze kobylka juz stara i schorowana jest.Mogli przeciez pozyczyc konia od sasiada zamiast tego biednego konia tak meczyc.Skoro i tak cala wies robila wedliny itd,to na pewno ktos by i konia i moze lepsza dorozke polzycz.Kurde,co ja mowie .Przeciez Flobry mial koni pod dostatkiem !
                          • lord_vmordevol Re: Ubożęta 21.03.18, 11:05
                            yvi1 napisała:

                            > Mnie w tym najbardziej zlosci fakt,ze kobylka juz stara i schorowana jest.Mogli
                            > przeciez pozyczyc konia od sasiada zamiast tego biednego konia tak meczyc.Skor
                            > o i tak cala wies robila wedliny itd,to na pewno ktos by i konia i moze lepsza

                            A skoro już robili te wędliny, to może by i kto w końcu machnął salami...
                            • yvi1 Re: Ubożęta 21.03.18, 11:18
                              Skor
                              > > o i tak cala wies robila wedliny itd,to na pewno ktos by i konia i moze l
                              > epsza
                              >
                              > A skoro już robili te wędliny, to może by i kto w końcu machnął salami...

                              Lordzie,lubie cie.👍👍👍
                              Ale wolalabym zeby Kobylka w naturalny sposob sie z tym swiatem pozegnala,niekoniecznie jako weselne danie...
                        • lord_vmordevol Re: Ubożęta 21.03.18, 11:04
                          bupu napisała:

                          > Nie wiem w którym kościele Józwy ślubowały, ale zapewniam, że między Promnem a
                          > Pobiedziskami o gruntowe drogi trudno. Pomijam już że to świetny pomysł aby pan

                          Możliwe, nie upieram się. Acz trafiłem ci ja parę razy na zupełnie koszerne drogi gruntowe funkcjonujące jako normalna droga publiczna, raz koło Sieradza, raz gdzieś za Sławą. Zwłaszcza to drugie było mocnym przeżyciem, bo samochód jadący z drugiej strony wyglądał jak dyliżans w westernie, ciągnący za sobą tuman kurzu.
            • czekolada72 Re: Ubożęta 20.03.18, 11:35
              lord_vmordevol napisała:


              > No tak. Może powożącą obesrać z rozbryzgiem.


              Dokladnie tego samego argumentu uzywala rodzina w odzewie na moj pomysl jechania do slubu dorazka... :/
              Coz mloda bylam i glupia...
              • ciotka_scholastyka Re: Ubożęta 20.03.18, 12:31

                > Dokladnie tego samego argumentu uzywala rodzina w odzewie na moj pomysl jechani
                > a do slubu dorazka... :/

                Koniki po pierwsze upuszczają jabłka, a nie strzelają odrzutem, jak ośmiornica sepią, ale przede wszystkim mają takie worki pod ogonami, zakładane przez dorożkarza.
                • dakota77 Re: Ubożęta 20.03.18, 12:34
                  ciotka_scholastyka napisała:

                  >
                  > > Dokladnie tego samego argumentu uzywala rodzina w odzewie na moj pomysl j
                  > echani
                  > > a do slubu dorazka... :/
                  >
                  > Koniki po pierwsze upuszczają jabłka, a nie strzelają odrzutem, jak ośmiornica
                  > sepią, ale przede wszystkim mają takie worki pod ogonami, zakładane przez doroż
                  > karza.

                  Dorotka nie dorozkarz jednakowoz ;-)
                  • ciotka_scholastyka Re: Ubożęta 20.03.18, 19:41
                    dakota77 napisała:

                    > Dorotka nie dorozkarz jednakowoz ;-)

                    Ale worków nie sprzedaje się wyłącznie za okazaniem legitymacji dorożkarskiej :-P A w ogóle to odpowiadałam raczej na argument, że do ślubu dorożką to nie, bo koń może ostrzelać spod ogona.
                    • dakota77 Re: Ubożęta 20.03.18, 20:01
                      ciotka_scholastyka napisała:

                      > dakota77 napisała:
                      >
                      > > Dorotka nie dorozkarz jednakowoz ;-)
                      >
                      > Ale worków nie sprzedaje się wyłącznie za okazaniem legitymacji dorożkarskiej :
                      > -P A w ogóle to odpowiadałam raczej na argument, że do ślubu dorożką to nie, bo
                      > koń może ostrzelać spod ogona.

                      Wiem, mnie chodzilo o to, ze Dorotka z workow nie korzystala. Mielismy przeciez w Febliku scene sprzatania jablek z drogi.
                      • ciotka_scholastyka Re: Ubożęta 20.03.18, 21:21
                        dakota77 napisała:


                        > Wiem, mnie chodzilo o to, ze Dorotka z workow nie korzystala. Mielismy przeciez
                        > w Febliku scene sprzatania jablek z drogi.

                        W sumie do ślubu mogłaby sobie sprawić ;)
                        • tt-tka Re: Ubożęta 20.03.18, 21:30
                          ciotka_scholastyka napisała:

                          > dakota77 napisała:
                          >
                          >
                          > > Wiem, mnie chodzilo o to, ze Dorotka z workow nie korzystala. Mielismy pr
                          > zeciez
                          > > w Febliku scene sprzatania jablek z drogi.
                          >
                          > W sumie do ślubu mogłaby sobie sprawić ;)

                          Wyobrazilam sobie Derote z workiem pod ta wytworna kiecuszka :)
                          W sumie mocowania worka zejeloby zapewne wiecej czasu niz cala jej przedslubna i przedweselna toaleta :)
                • tt-tka Re: Ubożęta 20.03.18, 14:04
                  ciotka_scholastyka napisała:


                  > Koniki po pierwsze upuszczają jabłka, a nie strzelają odrzutem, jak ośmiornica
                  > sepią,

                  O ile sa zdrowe, a Kobylka niemloda, schorowana oraz zywi sie jablkami i jaskrami. Ja tam za zwartosc jej odchodow bym nie reczyla...

                  > ale przede wszystkim mają takie worki pod ogonami, zakładane przez doroż
                  > karza.

                  Kobylka nie ma. W WdO Derota sprzatala jablka Kobylki z ziemi, a nie oprozniala worek.
    • krystalla Re: Ubożęta 12.03.18, 22:06
      bupu napisała:

      > Ja mam tylko jedno pytanie: jakim cudem autorka nie widzi, co za nonsensy ona w
      > ypisuje?
      >


      Wiesz co, ja obawiam się, że nie tylko doskonale widzi, ale i robi to, co konieczne (zatem - ciągłe wpieranie niezamożności wszystkim z nimbem świętości), aby uzasadnić, że porządni święci (z wiadomej elity) ubodzy muszą być i basta; jakieś pokaźne majątki w tych powieściach to zawsze niesympatyczni albo wręcz karykaturalni nuworysze (debile od symetrii w swojej willi czy podobni Lisieccy), podążający za wszelką cenę za granicę za nagannym majątkiem nienachapani, vide : Lisiecki, potem niewierny Janusz Pyziak (matka Dłorotki to już inna kwestia, pretenduje do świętości przy klanie - zatem za granicą wcale dobrze nie zarabia, nawet średnio nie zarabia, pielęgnuje tych Norwegów pro publico bono czy co?... Ci "właściwi" członkowie społeczeństwa zawsze nad kasę przedkładają wysokie wartości duchowe, tam się tylko czyta, czyta, peroruje, dywaguje, recytuje i wspomina. Nikt nie ma ciągot do zarabiana jakiejś konkretniejszej mamonki, no bo przecie ważniejsze są wartości wyższe, łacina, greka i Seneka. Zarabiasię zasadniczo tylko na tzw. przeżycie. I na książki. Współczuję Borejkowienkom, ostatecznie dziewczynkom, dziewczynom i pannom, w których domu brakowało nawet na sute kolacje, nie mówiąc pewnie o fatałaszkach, kosmetykach, fajnych butach czy ciuchu z Pewexu. To tak na marginesie.

      Tak więc etos Jeżycjadowego właściwego, dobrego, szlachetnego Polaka-idealisty, może być, że z artystycznym zacięciem, przedstawiany jest konsekwentnie od zarania dziejów : koniecznie, obowiązkowo maksymalnie niezamożni, z tendencjami nawet do ubożąt. Dla idei zadowalają się państwowymi skromnymi etatami, pozostały czas poświęcając czytaniu i dysputom. No, dołóżmy spółdzielnię lekarską - szczyt awangardy zatrudnieniowej.
      Za granicę należy jechać tylko na naukowe stypendium, względnie na artystyczne koncerty, względnie oprowadzać półhobbystycznie wycieczki (tak to chyba było z Nutrią). No, albo tropić ślady Mickiewicza. Posiadanie większej kasy cechuje zatem zawsze ograniczonych dorobkiewiczów, żałosnych emigrantów albo, o zgrozo, podejrzanych kombinatorów czy wręcz oszustów. A uczciwy, szlachetny potomek Piasta raczej da się wydudkać, niż wydudka kogoś, wiadomo. No i ma być niezaradny, roztargniony albo wiecznie-śpiący, leczący i diagnozujący za darmo, piszący pod pseudonimem (ale że bo czemu właściwie??), altruista albo oddany sprawie nauczyciel. Doskonały, ale oczywiście niezamożny etc. I od nowa.
      • zla.m Re: Ubożęta 13.03.18, 14:46
        Hola, hola, powstrzymaj konie:
        - Marek nie diagnozuje i nie leczy za darmo (Ida, owszem - ale widzimy że robimy to dla Żeromskich, z których domku w Łebie rodzina radośnie korzysta, więc jednak się wyrównuje)
        - Mila pisze pod pseudonimem i zarabia na tym kalaniu kupę kasy, o czym informuje nas autorka
        - Nutria nie oprowadza wycieczek hobbystycznie, wręcz przeciwnie - przywozi kasy na własne lokum (która to kasa potem tajemniczo zostaje zapomniana przez wszystkich, z autorką na czele)
        - na sute kolacje nie było rodziny stać w KK tylko i li. Potem jedzą na potęgę ;-) Na fatałaszki niby też nie było, ale jednak Ida miała i sukienki, i "zielone mazidło", a w późniejszych latach była strojąca się i malująca "rytualnie co pół godziny" Nutria, i nawet kolorowe spineczki dla Łusi

        Oraz - last but not least - w poście założycielskim nie chodzi o to, że Borejkowie są ubodzy, tylko że ich ubogość przedstawia się tak, że nie ma paru złotych na prezent ślubny dla kogoś z rodziny, ale jest 100tys. na kawalerkę, jest na remont mieszkania, przebudowę pawilonu dla letników i oddanie go do mieszkania za darmo, jest na oszklenie poddasza starego domu, remont właściwie od podstaw kolejnej chałupy itp.
        • bupu Re: Ubożęta 13.03.18, 22:57
          zla.m napisała:

          > Oraz - last but not least - w poście założycielskim nie chodzi o to, że Borejko
          > wie są ubodzy, tylko że ich ubogość przedstawia się tak, że nie ma paru złotych
          > na prezent ślubny dla kogoś z rodziny, ale jest 100tys. na kawalerkę, jest na
          > remont mieszkania, przebudowę pawilonu dla letników i oddanie go do mieszkania
          > za darmo, jest na oszklenie poddasza starego domu, remont właściwie od podstaw
          > kolejnej chałupy itp.
          >

          Otóż to. Trudno mi uznać za ubogie osoby posiadające 100 tys. złotych oszczędności, albo dysponujące takimi kwotami, że mogą kupić grunt od sąsiada przebijając ofertę zgniłych niemieckich kapitalistów, spragnionych budowy supermarketu.
      • na_deszczu Re: Ubożęta 10.01.20, 18:17
        "pokazne majątku...to zawsze niesymaptyczni"

        Mnie tez to zwróciło uwagę podczas lektury Noelki. Bogata rodzina do której jako pierwszej trafia gwiazdor: Otwiera czterdziestolatek w kosztowym garniturze, twarz ma krwista, oczy kasjera. Krwiste oblicze i filetowy nachal miał tez nabywca obrazu Terpentuli za półtora miliona.

        Pamiętam tez surowy opis nowoczesnego wnętrza mieszkania Jedwabińskiej, do którego stara maskotka nie pasowała. W opozycji do wytartego fotela Dmuchawca i tych wszelki wnetrz nieco zakurzonych, poprzerabianym we własnym zakresie, udekorowanych diy, zawsze przedstawianych przytulnie i z nostalgią.
    • reveiled Re: Ubożęta 12.03.18, 23:15
      Od rodzicow moze rzeczywiscie Jozef moglby sie spodziewac czegos wiecej niz dolozenia sie do zakupu uzywanego samochodu, chociaz z drugiej strony to tez ich wybor, ale niezbyt sie dziwie ze Gaba i Grzes mysla o swoim mieszkaniu zamiast inwestowac fortune w siostrzenca. Pewnie ich na to mieszkanie stac - ale po zakupie moga juz nie miec duzo pieniedzy. Wiem, koniec koncow nic nie kupili i nie wyglada na to, zeby zamierzali, ale czy naprawde sa Jozefowi cos winni, moze poza pokryciem kosztow swojego udzialu w weselu (a moze i to nie, jesli wesele jest skladkowe :D )
      • yvi1 Re: Ubożęta 13.03.18, 01:40
        Nie wiem naprawde czy Poznan to Nowy York i mieszkania tam tez w takiej cenie .Ida z Markiem mieszkaja w latami w piwnicy,stoluja sie razem z reszta Borejow,nie placa opiekunce( wszak rodzina nad glowa).Obydwoje maja prestizowe zawody i stanowiska.Kupuja tylko ! uzywane gruchoty,o urlopach ( oprocz Brazyli) nic nam nie wiadomo.I oni naprawde nue maja pieniedzy ? Nawet gdyby wtopili oszczednosci w Ruinke( idiotyzm swoja droga).Zamiast zburzyc i wybudowac uboga😁😁😁 chatke na miejscu ruiny.I naprawde ich nie stac na samochod dla syna? Nie mowie o porsche czy innych jaguarach.Ale sa na tym swiecie inne auta i jeszcze nowe ,albo roczne .Nie miesci mi sie to w glowie.
        Sama jestem pielegniarka( tyle ze w Niemczech,nie w Norwegii) i tak samo mi sie nie umie pomiescic w glowie ze Dorota w wyblaklej sukienczynie i chodakach latala.Sorry,nie zarabiamy milionow,ale to juz przesada .No chyba ze ubrania w Polsce takue drogie sa,to przepraszam MM.
        • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 01:54
          Pisala tu forumka, nie pamietam ktora (sorki), ze mama pielegniarka w Niemczech, tata bezrobotny, ich bylo trzy corki i kazda miala przyodziewek stosowny do pory roku i po wiecej niz jednej parze spodni i butow, tak ze tego...

          Mozliwe, ze matka Deroty z tej Norwegii slala latami wcale przyzwoite kwoty, tylko babcie scibolily i teraz maja i na tort od drogiego cukiernika w rynku, i na te szklane domy, co je Jozwa wymyslil i uskutecznia.
          • yvi1 Re: Ubożęta 13.03.18, 02:07
            To tez sie kupy nie trzyma.Skoro takie oszczedne to ciepla reka oddaja za friko dom i ziemie Idzie ? I naprawde nie obchodzi ich prawie naga 😁 wnuczka popylajaca w jednej sukience nawet do kosciola ?
            • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 02:38
              Oddaja nie babcie, tylko dziedziczka Derota. Babcie, nawet wdowa po Rumianku, nie maja nic, wedle WdO. To i nie dziwota, ze kazdy grosz scibaly, corka sie nie odzywa, moze i slac przestanie ? lepiej miec uscibane, chocby i za ta krokwia w stodole.
              Jak tak sobie rozwazylam, to troche przestalam sie dziwic babciom. Skapiradla, ale swoja racje maja - Teresa wyjechala i nie kontaktuje sie z nimi, nie wiadomo, co sie z nia dzieje, nie wiadomo, czy bedzie slac w nieskonczonosc... Dorota to dziedziczka 2,5 ha, powiedzmy otwarcie, zaden to majatek, a uczyc sie bedzie jeszcze dlugie lata - dwa liceum (WdO), a jesli zechce studiowac medycyne, to kolejne szesc bodajze. Lepiej przyoszczedzic zawczasu.
              A babcie z tego pokolenia, co zarobek sie inwestowalo lub oszczedzalo, a nie przepuszczalo na ciuchy.
              • przymrozki Re: Ubożęta 13.03.18, 08:14
                Medycyna jest już pięcioletnia, ale po doliczeniu stażu dalej jest to długie kształcenie. No i nietanie - tym bardziej, że student medycyny raczej nie ma czasu sobie jakoś poważniej dorobić.

                Oczywiście, o ile Dorota dostała się na studia dzienne. Zaoczne kosztują małą fortunę (ok. 30 tys. za rok akademicki, zależy od uczelni, ale w tych najlepszych 35-37 tys.). Może to na ten cel tak oszczędzała norweska pielęgniarka?
                • yvi1 Re: Ubożęta 13.03.18, 08:59
                  No i na wesele ,zeby ( wedle spojlerow) wydac lekka raczka tysiace na zastawe i drozszy tort.Skoro to wesele mialo byc skladkowe i takie na luzie ,to przeciez goscie tez i zastawe mogli przytargac z domu.Co to za roznica jak juz i tak mieli miski i garnki ze soba 😁.
                  I tak na marginesie,mamusia zbierala na studia jedynaczki,ok.A Derotka tam tez w chodakach miala isc ? Nie mowie ze w gronostajach i futrach ,ale jakies ciuchy porzadne do " miasta" by sie jej jednak przydaly .
                    • ciotka_scholastyka Re: Ubożęta 13.03.18, 09:23
                      przymrozki napisała:

                      > Kupili zastawę na sto osób?! Trochę to rozrzutne.

                      Wypożyczyli. W wypozyczalni, jaka się ostała z czasów PRL. Bo oczywiście w rozszalałałym kapitaliźmie sprzętu kuchennego wypozyczyć nie można, nikt nie wpadł na taki pomysł, prawda???
                      • lord_vmordevol Re: Ubożęta 13.03.18, 09:49
                        ciotka_scholastyka napisała:

                        > przymrozki napisała:
                        >
                        > > Kupili zastawę na sto osób?! Trochę to rozrzutne.
                        >
                        > Wypożyczyli. W wypozyczalni, jaka się ostała z czasów PRL. Bo oczywiście w rozs
                        > zalałałym kapitaliźmie sprzętu kuchennego wypozyczyć nie można, nikt nie wpadł
                        > na taki pomysł, prawda???

                        Za PRL zastawę stołową mieli tylko członkowie aktywu, a prosty lud musiał wypożyczać, żeby komunii i wesela nie świętować na łopianowych liściach. Dlatego wypożyczalni wtedy było dużo. Teraz talerze nie są na kartki i każdy może je mieć nie ryzykując represji. Toteż wypożyczalni już nie ma, z wyjątkiem tej jednej, którą zapomnieli zamknąć. Przecież to proste.
                        • mamuka_z_boru Re: Ubożęta 13.03.18, 13:42
                          lord_vmordevol napisała:

                          > ciotka_scholastyka napisała:
                          >
                          > > przymrozki napisała:
                          > >
                          > > > Kupili zastawę na sto osób?! Trochę to rozrzutne.
                          > >
                          > > Wypożyczyli. W wypozyczalni, jaka się ostała z czasów PRL. Bo oczywiście
                          > w rozs
                          > > zalałałym kapitaliźmie sprzętu kuchennego wypozyczyć nie można, nikt nie
                          > wpadł
                          > > na taki pomysł, prawda???


                          No i tu znów widać integrację autorki z lokalną społecznością i zorientowanie w jej funkcjonowaniu. W większości wielkopolskich wsi działają prężne Koła Gospodyń Wiejskich. I zastawę na wsi na wszelkie komunie i stypy tradycyjnie wypożycza się właśnie z KGW. Moja siostra, mieszkanka wielkopolskiej wsi, wypożyczała zastawę na komunię i kosztowało to ok. 40-50 groszy za talerz, 1-2 pln za półmisek, kilkadziesiąt groszy za literatkę, itp. Komplet na jedną osobę zamykał się w 4 pln. Znalazłam przykładowy cennik wypożyczenia zastawy z jakiegoś centrum kultury (www.cck.czarne.pl/content.php?mod=sub&cms_id=7&lang=pl&p=p1&s=s4). więc wypożyczenie naczyń nawet i na 100 osób nie kosztuje kilku tysięcy, no, chyba że się wypożycza z super-duper wypożyczalni, ale nie wierzę, że w okolicach rumiankowa nie działa żadne KGW ze stosownym zapleczem.
                          Więc skąd autorce ta jedna jedyna wypożyczalnia - relikt PRL? O Kołach Gospodyń nie słyszała? Przecież wystarczy przejść się na jakikolwiek wiejski festyn, żeby zobaczyć, jak one prężnie działają (rozmaite imprezy wiejskie, sekcje zainteresowań, pozyskiwanie dotacji) i jakim zapleczem dysponują (wypożyczalnie naczyń, stołów i obrusów na lokalne imprezy, zaplecze do przygotowywania dekoracji kwiatowych i obsługi lokalnych obchodów a uroczystości wszelakich). A tu nic, albo zgniły kapitalizm, albo relikt PRL.
                          • kropka_zua Re: Ubożęta 15.03.18, 13:41
                            Członkowie KGW często wypożyczyć stoły i krzesła mogą za free, podobnie z zastawą. U mnie na wiosce najem świetlicy na rodzinną uroczystość (sala do 50 osób) kosztuje dla członków 100zł za całość - taniocha po prostu. Fakt, pięknie tam nie jest, bo sala dopiero będzie remontowana, ale czytając Ciotkę byłam mocno zdziwiona, że oni tam wesele w ogródku robią, mając do dyspozycji zapewne świetlice wiejskie albo remizy w kilku okolicznych wsiach dookoła. Brak krzeseł i stołów też jest kuriozalny.
                            • kasiek8728 Re: Ubożęta 15.03.18, 22:58
                              kropka_zua napisał(a):

                              > Członkowie KGW często wypożyczyć stoły i krzesła mogą za free, podobnie z zasta
                              > wą. U mnie na wiosce najem świetlicy na rodzinną uroczystość (sala do 50 osób)
                              > kosztuje dla członków 100zł za całość - taniocha po prostu. Fakt, pięknie tam n
                              > ie jest, bo sala dopiero będzie remontowana, ale czytając Ciotkę byłam mocno zd
                              > ziwiona, że oni tam wesele w ogródku robią, mając do dyspozycji zapewne świetli
                              > ce wiejskie albo remizy w kilku okolicznych wsiach dookoła. Brak krzeseł i stoł
                              > ów też jest kuriozalny.

                              Na litość, dlaczego ona się uparła przy takich chaupniczych weselach. Chyba jedynie Nutria zaszalała i miała normalne wesele. Plusem, lub minusem posiadania dużego grona przyjaciół, a ci którzy tak kochają Borejków, mnożą się jak gronkowce, jest to, że zaprasza się ich na taką uroczystość. Szczęście jakim jest świętowanie miłości, to dzień także dla znajomych. Ja po latach dopiero zastanawiam się, dlaczego Ida musiałą robić to wesele w domu, no to był obiad, też robiony na ostatnią chwilę, więc i tak mamy progres, bo McD i CZ to jednak parę dni przed jest rozkmina, w Pulpecji jednak wesele Idusi i menu jest obmyślane rano(brawo!).

                              Czy swojskie wesele to wiocha? Obciach?
              • zla.m Re: Ubożęta 13.03.18, 15:02
                Wiecie co, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji: młoda para, on z domu gołodupiec (ale ślachetny jaki!), choć rodzice teoretycznie powinni go wyposażyć. Ona - ma gospodarstwo małe, mówiąc rozsądnie, a nie po musierowiczowemu, dobrze będzie, jak nie będzie musiała do niego dokładać. W dodatku, żeby mieć dach nad głową muszą zrobić remont. Dla utrudnienia w gospodarstwie są 2 starsze panie na utrzymaniu (może dużo nie zjedzą, ale każda choroba to będzie studnia bez dna), obie emerytury mają raczej mikre, bo pracowały w budżetówce. Ona ma kawałek lasu z ruinką, jedyną właściwie rzecz do spieniężenia bez kłopotów. Oboje jeszcze bez zawodu, dopiero się uczą. Widoki mają na przyszłość, jeść się chce już. I teraz: jego rodzice bez żadnych oporów przyjmują od niej ten kawałek lasu za darmo..? I tak nic? Nie upierają się, że w takim razie to oni pokryją koszty remontu, wyprawią wesele (a te tysiące matki niech idą na życie), kupią całe auto, a rodzina niech da kasę (tak, mało to romantyczne, ale przydatne) albo chociaż będą im "spłacać" tę ziemię po 1000zł miesięcznie..? Dla mnie tacy rodzice to zwykłe chciwe i cwane świnie są, wykorzystujące głupotę młodej synowej.
                • soova Re: Ubożęta 13.03.18, 15:11
                  zla.m napisała:

                  I te
                  > raz: jego rodzice bez żadnych oporów przyjmują od niej ten kawałek lasu za darm
                  > o..? I tak nic? Nie upierają się, że w takim razie to oni pokryją koszty remont
                  > u, wyprawią wesele (a te tysiące matki niech idą na życie), kupią całe auto, a
                  > rodzina niech da kasę (tak, mało to romantyczne, ale przydatne) albo chociaż bę
                  > dą im "spłacać" tę ziemię po 1000zł miesięcznie..? Dla mnie tacy rodzice to zwy
                  > kłe chciwe i cwane świnie są, wykorzystujące głupotę młodej synowej.
                  >
                  W grę może wchodzić motyw, że w najbliższej rodzinie nie ma rozliczania się w pieniądzach. Takie rodziny jak najbardziej istnieją. Po śmierci rodziców kończy się to niekiedy kłótnią między bratowymi i zerwaniem między braćmi na tle tego, komu mamusia dała robota kuchennego, a kto zabrał dywany, ale takie układy bywają.
                • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 15:24
                  zla.m napisała:

                  . Ona ma kawałek lasu
                  > z ruinką, jedyną właściwie rzecz do spieniężenia bez kłopotów (...) I te
                  > raz: jego rodzice bez żadnych oporów przyjmują od niej ten kawałek lasu za darm
                  > o..? I tak nic?

                  Zrozumialam - byc moze blednie, ksiazki nie czytalam - ze Derota uzycza, a nie daje, nadal las z ruinka pozostaje jej hipoteczna wlasnoscia. A jesli daje, niejasne to, to sam domek, a nie ten kawalek lasu (choc las z cudzym domkiem trudniej juz bedzie spieniezyc).
                  W tym ukladzie stare Palysy remontuja cudze za swoje bez zadnych gwarancji :) (przepraszam, jestem po lekturze kilku watkow na zyciu rodzinnym), a Dorota staje sie wlascicielka lasu z chalupa. odremontowana.
                  Choc oczywiscie zadne pieniezne przepychanki w musierowersum ie wchodza w gre, to jasne.
                    • przymrozki Re: Ubożęta 13.03.18, 15:39
                      W prawdziwym życiu, czyli tym życiu z realiami i innymi nieznośnymi ograniczeniami, oddanie ziemi matce narzeczonego byłoby bez sensu - od darowizny na rzecz obcej osoby płaci się podatek. A darowizna na rzecz teściów od podatku jest zwolniona. Opłaca się poczekać do ślubu.
                      • marutax Re: Ubożęta 13.03.18, 16:01
                        przymrozki napisała:

                        > W prawdziwym życiu, czyli tym życiu z realiami i innymi nieznośnymi ograniczeni
                        > ami, oddanie ziemi matce narzeczonego byłoby bez sensu - od darowizny na rzecz
                        > obcej osoby płaci się podatek. A darowizna na rzecz teściów od podatku jest zwo
                        > lniona. Opłaca się poczekać do ślubu.

                        Z tym że chyba niesłusznie zakładamy, że sprawa została uregulowana oficjalnie i prawnie. Podejrzewam, że owa darowizna polegała na tym, że Dorota powiedziała "bierzcie, budujcie i mieszkajcie, co moje to i wasze". W papierach nic się nie zmieniło, zaś Ida wychodzi z założenia, że przecież w dalekiej przyszłości domek wróci do synowej, więc po co poruszać sprawy finansowe? Podobnie jak z mieszkaniem na Roosevelta, które nagle trafia do Ignasia tylko na podstawie "zasiedzenia", tzn. zgodnie z zasadą "kto zostaje na gospodarstwie ten dziedziczy".
                      • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 16:06
                        przymrozki napisała:

                        > W prawdziwym życiu, czyli tym życiu z realiami i innymi nieznośnymi ograniczeni
                        > ami, oddanie ziemi matce narzeczonego byłoby bez sensu - od darowizny na rzecz
                        > obcej osoby płaci się podatek. A darowizna na rzecz teściów od podatku jest zwo
                        > lniona. Opłaca się poczekać do ślubu.

                        Totez ja zrozumialam - powtarzam, nie czytalam ksiazki - ze to bylo na zasadzie "alez niech mamusia korzysta i robi co chce (w domku)", a nie notarialne przepisanie czegokolwiek. I w takiej sytuacji (w realnym swiecie) na ciezkich frajerow wyszlyby stare Palysy, a nie na sepy na ubogiej synowej in spe. Ale moze sie myle, a najpewniej nie zostalo to wyjasnone i bedzie jak z mieszkaniem na Rusfelta, co to do dzis nie wiadomo, czyje ono, a nawet jak duze :)
              • meapulpa Re: Ubożęta 14.03.18, 17:45
                tt-tka napisała:

                > meapulpa napisał(a):
                >
                > > Wywołana do tablicy :)
                >
                > W jakiej sprawie, bo nawet po drzewku trudno sie polapac ? Ale zapodawaj ! :)
                Z mamą w Niemczech, trzema córkami i ojcem na bezrobociu :)
                Wczoraj nie wyświetlała mi się opcja "cytuj" pod Twoim postem :(
          • kropka_zua Re: Ubożęta 15.03.18, 10:13
            tt-tka napisała:

            > Pisala tu forumka, nie pamietam ktora (sorki), ze mama pielegniarka w Niemczech
            > , tata bezrobotny, ich bylo trzy corki i kazda miala przyodziewek stosowny do p
            > ory roku i po wiecej niz jednej parze spodni i butow, tak ze tego...
            >
            > Mozliwe, ze matka Deroty z tej Norwegii slala latami wcale przyzwoite kwoty, ty
            > lko babcie scibolily i teraz maja i na tort od drogiego cukiernika w rynku, i
            > na te szklane domy, co je Jozwa wymyslil i uskutecznia.

            No, a tak z ręką na sercu. Ile znacie nastolatek AD 2010-2017, które miałyby jedną sukienkę? To obecnie nawet nie jest nawet kwestia pieniędzy, bo zaopatrzyć w jakieś tanie szmatki można się za naprawdę niewielkie sumy. A jak już taka bida jest w tej Wielkopolsce, to gdzie jest MOPS? Taka sytuacja zahacza o naprawdę dużą niewydolność wychowawczą, kwalifikującą się do odebrania praw wychowawczych.
            • zla.m Re: Ubożęta 16.03.18, 09:42
              kropka_zua napisał(a):

              > A jak już taka bi
              > da jest w tej Wielkopolsce, to gdzie jest MOPS? Taka sytuacja zahacza o naprawd
              > ę dużą niewydolność wychowawczą, kwalifikującą się do odebrania praw wychowawcz
              > ych.

              Zgadza się. Zwłaszcza, że w organizacjach pomocowych najłatwiej o takie "duże" ciuchy - bo ludzie chętnie oddają. Rarytasem są majtki czy skarpetki, bo na to zwykle trzeba wydać żywą gotówkę.
    • minerwamcg Re: Ubożęta 13.03.18, 11:00
      Dajmy na to - bo nigdzie to nie jest napisane - że honoraria Amburki poszły na wykupienie mieszkania na Roosevelta. Mila zrobiła to cichcem, kasa poszła, nie ma. Okay.
      Teraz Strybowie. Nie wiem, ile kosztuje kawalerka w centrum Poznania. Popatrzmy... Dwadzieścia pięć metrów w kamienicy znalazłam za niecałe sto pięćdziesiąt tysięcy. Nie sądzę, żeby Strybowie chcieli mieszkać gdzieś na obrzeżach, gdzie z pewnością jest taniej, więc dajmy na to, że tyle im potrzeba. To dość spora suma, w dodatku nie mają całej, bo jest mowa o kredycie. Czyli gdyby oszczędności państwa profesorostwa wynosiły np. sto tysięcy - to jest prawdopodobne. Strybów bym się nie czepiała, tym bardziej, że być może mają na utrzymaniu Różę z dziećmi.
      Co natomiast zrobili z pieniędzmi Ida i Marek, nie mam fioletowego pojęcia. Marek, nie ma bata, musiał zarabiać dobrze. Wiem, ile circa about wynosi pensja ordynatora w szpitalu w dużym mieście i to są konkretne pieniądze. Ida ma gabinet. Nawet jeśli koleżanki dzieci swoich kolegów leczy za darmo a migdałki Żeromskim wycina za dzieło sztuki kiblowej, to chyba pozostali pacjenci coś jej płacą? I starcza to na coś więcej, niż sałatę bezglutenową?
      Owszem – mogę uwierzyć, że remontowanie Ruinki przy pomocy Spółdzielni Lokalnych Alkoholików „Chrobot i Kumpel” to studnia bez dna i pożre każdą kwotę. Pan Chrobot z kolegą nie takie sumy przepijali i tutaj na ich fachowość można liczyć, dajcie nam Kanadę, jej też damy radę. Ale żeby się na coś takiego godzić, państwo inwestorostwo musieliby utopić mózgi w tej wygódce co jej nie było.
      O mamie Dorotki napisano już wszystko. W ścibolenie pieniędzy na "lepszą przyszłość" dziewczyny wierzę bez zastrzeżeń, czesne w szkole kosztowało, a i na studiach (długich i bez wielkich możliwości dorabiania) lepiej mieć kasę, niż nie mieć. W ubóstwo odzieżowe nie wierzę ni chu... lery, ale nie ma sensu się powtarzać.
      Poza tym... ja wiem, że tradycyjnie wesele funduje rodzina panny młodej. Ale państwo ordynatorostwo, którym uboga pielęgniarka sypie groszem, żeby nie dopuścić do obciachu, jakim byłoby składkowe wesele?.. Toż to wbrew tradycji :)
      Krótko mówiąc, mizeria finansowa Pałysów nie wytrzymuje czterech działań.
      • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 11:17
        Ja sie bede czepiac Strybow (Palysow juz nie musze, dobrze ich podsumowalas), bo
        - Rozy z dziecmi utrzymywac nie musza, nawet jesli Fryc jest CKNUKiem bis. Istnieje alimentacja.
        - Roza od ponad 10, a Laura od mniej wiecej siedmiu lat nie obciazaja rodzinnego budzetu
        - a w ogole po co kupowac bardzo bardzo uzywana kawalerke sobie zamiast synowi
        - i w rezultacie i tak jej nie kupuja, bo beda mieszkac we Flobrogrodzie
        - czyli wracam do pytania stawianego w kilku(nastu) watkach - co Stryby robia i caly czas robili ze swoimi pieniedzmi ???

        W Amburke wykupujaca Rusfelta trudn mi uwierzyc - wyszlo nam, ze to jest dobrze ponad sto metrow. Niechby nawet po 6 tysi za metr, wychodzi ponad pol miliona, a podejrzewam, ze wiecej. Tyle Dramaturg zarobil ? W Febliku juz wiemy, ze zdziczenia, prawdziwych teatrow juz nie ma i sztuki Kala przestaly isc, zatem szly jakies 10-15 lat. Co rok jednoaktowka. I na tym Milicja trzaskala od 30 tysi w gore co roku ? No nijak uwierzyc nie moge.
        • jottka Re: Ubożęta 13.03.18, 11:55
          to nie były jednoaktówki, to się tylko tak mówi, żeby się nie wydało, że Mila robi w reklamie i pop-songach, a jej jednoaktówkowe piosenki latają co 5 minut w radiu, tv oraz na YouTubie, dzięki czemu dawno już wykupiła Roosevelta, gospodarstwo Flobrych oraz pałacyk w Antoninie:)
          • ciotka_scholastyka Re: Ubożęta 13.03.18, 11:58
            jottka napisała:

            > to nie były jednoaktówki, to się tylko tak mówi, żeby się nie wydało, że Mila r
            > obi w reklamie i pop-songach, a jej jednoaktówkowe piosenki latają co 5 minut w
            > radiu, tv oraz na YouTubie, dzięki czemu dawno już wykupiła Roosevelta, gospod
            > arstwo Flobrych oraz pałacyk w Antoninie:)

            Mila także występuje w reklamach - telewizyjnych Pleja, ucharakteryzowana na Barbarę Kurdej-Szatan, i w radiowych Euro-RTV-AGD: to ona ryczy dziko ogłuszając słuchaczy "TELEWIZOR HADE SAMSUNG ZA JEDYNE SZEŚTYSIENCYPIEŃCETZŁOTYCH!!!!!!"

            (nie mogłam sobie odpuścić, tych dwóch firm w reklamie nienawidzę najbardziej i z krzykiem wybiegam z pokoju, gdy tylko się zaczynają)
        • minerwamcg Re: Ubożęta 13.03.18, 13:48
          Zdarzało mi się pisać co nieco do teatru i daj Bóg jeszcze zdarzy, kokosów na tym nie zrobiłam, ale zawsze coś wpadło, państwowy teatr w dużym mieście płaci mało znanemu autorowi circa cztery stówy tantiem od każdego spektaklu, bajką napisaną dziewięć lat temu do dzisiaj łatam domowy budżet. A przecież Kal Amburka nie jest jakąś tam byle Minerwą :) Jest Wziętym Dramaturgiem i basta. A jeszcze druk, a jeszcze festiwale, a jeszcze zagranica... jeżeli o Amburkę przez kilkanaście lat biły się teatry w kraju i za granicą, to śmiało coś z tego Milicja mogą ustukać. Może nie na mieszkanie na wolnym rynku, ale jakiś wykup od miasta po preferencyjnej cenie, takie cuda się zdarzały i to nie tylko w Warszawie, ale sza, bo to polityką trąci. Nie mówię, że tak było, ale to nie jest tak zupełnie z kosmosu.
          Teraz Strybowie. Istnieje alimentacja, ale wszyscy, którzy mieli z tym zjawiskiem do czynienia zgodnie twierdzą, że zanim się faceta ocyndalającego z alimentami złapie za wszarz i doprowadzi przed oblicze sprawiedliwości, zanim komornik, zanim to, zanim tamto – mijają nieraz lata. A jeśli facet za granicą, to jeszcze gorzej. Nie twierdzę, że Fryc się miga i nie przysyła szmalu – ale wiecie, jak to bywa, po pierwsze z CKNUKami, po drugie z ich honorowymi partnerkami życiowymi. Pyza zaś leży i pachnie, od czasu do czasu może jakiego kurczaka upiecze, ale gdzie ta budka, ja się pytam?
          Z czego żyje Laura i Maszpan nie pytam. Nie obciąża budżetu, to i dobrze. A Ignacy Grzegorz i Agnieszka? Nie wierzę, żeby tym melepetom nie trzeba było pomagać. O powodzeniu filmów o kościołach jako środków nasennych już ktoś wyżej przepięknie napisał i nic dodać.
          • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 14:11
            Od miasta po preferencyjnych da sie, tylko na to trzeba... hm, dzialan i stosunkow, ktorych Borejki nie mialy i nie maja.
            Zorientowanas w temacie, to powiedz - mogla Milicja nastukac po kilkadziesiat tysiecy rocznie (po 30 minimum) nie promujac, nie uczestniczac, nie wydajac dzieu wybranych i/lub zebranych (mowa zawsze tylko o teatrze) ?

            Z alimentami wiadomo jak bywa, ale ta kwestia to ostatnie dwa miesiace, zdaje sie, nie wiecej ? Moze nawet mniej, bo wczesniej to Gaba u Pyzy siedziala i obciazala budzet. Oraz Pyza nie lezy (a zapewne i nie pachnie), tylko najperw czaruje Age urokami macierzynstwa, a potem nianczy jej niemowla (wlasnym dzieciom nad gowa w tym jednym pokoju) i smazy nalesniki. Za gosposie, nianke i panne do towarzystwa robi, tyle ze nieodplatnie. Ale kat do spania i wyzywienie przy takich zajeciach nalezy jej sie jak psu buda.

            Tez nie pytam o nadszympansow, z czego zyja (znaczy nie w tym watku), ale wyglada, ze jesli nie starcza im dochodow wlasnych, to raczej z Fidelisow niz ze Strybow. Syna na utrzymaniu i tak Stryby mieli, a jesli ochoczo wzieli na utrzymanie jeszcze synowa, to nie przeszkodzilo im to nazbierac na kawalerke. Ja sie pytam, co z tymi zaskorniakami, skoro kawalerki nie kupuja koniec koncow ???
            • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 14:13
              Jakie 30, jakie 30 ? sama siebie koryguje - 30 rocznie po 15 latach daloby niecale pol miliona, a chalupa ponad sto metrow (grubo ponad sto !) w nienajgorszej dzielnicy to podejrzewam, ze oscyluje blizej miliona niz pol miliona.
                • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 14:49
                  A jakie inne niz wolnorynkowe mozliwosci maja Borejki ? Ani kontaktow, ani stosunkow, ani zaslug...ze tak sie oglednie wyraze :)
                  Ile mogla nastukac Melania, biorac pod uwage honoraria i tantiemy wylacznie ? Bo nie wydaje drukiem, nie promuje, nie podlacza pod reklamy czy inne dochodowe dzialania, nie uczestniczy...
              • iskrzy_54 Re: Ubożęta 13.03.18, 14:59
                tt-ka napisała:
                Jakie 30, jakie 30 ? sama siebie koryguje - 30 rocznie po 15 latach daloby niecale pol miliona, a chalupa ponad sto metrow (grubo ponad sto !) w nienajgorszej dzielnicy to podejrzewam, ze oscyluje blizej miliona niz pol miliona.

                W pewnym momencie można było wykupywać mieszkania prawie za przysłowiową złotówkę (w GAM-ie za 10% wartości, ale nigdy nie miałam tych zbędnych 2000 tysięcy na wycenę) więc nie wykupiłam (10% też bym nie miała), więc może wtedy Jedyna Prawdziwa Dramatopisarka wykupiła. Prawdę mówiąc mnie się też udało nie zaoszczędzić nic w czasach, kiedy pobierałam 2,5 pensji (w tym nauczyciela akademickiego), ale w przeciwieństwie do dzielnej Grzywki rozbijałam się taksówkami (logistyka), miałam 2 komputery stacjonarne, 2 laptopy i 2 netbooki na 2 osoby (na usprawiedliwienie rozrzutności - część sprzętu była przestarzała i włączała się przez pół godziny), stałe opłaty pożerały niemal w całości jedną z pensji, dziecko miało stosowne (a nawet modne) odzienie i obuwie (i to w ilości sztuk kilku), tudzież uczęszczało na różne (płatne niestety zajęcia) oraz wyjeżdżało na obozy i kolonie (również zagraniczne). Nie sądzę, aby kupowanie 7 Gazet Wyborczych ze względu na jolkę oraz dwa egzemplarzy tej samej książki zżerało wszystkie pieniądze (a co z tymi oszczędnościami, za które rodzina zamierzała kupić RóżoFrycom mieszkanie lub wybudować gniazdko na tych hektarach Floplicowa? Że (luźno) zacytuję "peron daleko odjechał Autorce"
                • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 15:11
                  iskrzy_54 napisała:


                  > W pewnym momencie można było wykupywać mieszkania prawie za przysłowiową złotów
                  > kę (w GAM-ie za 10% wartości,

                  Ale chyba nie wtedy, gdy Kal zaistnial i zaczal tluc kase ?

                  > (a co z tymi oszczędnościami, za które rodzina zamierzała kupić RóżoFryc
                  > om mieszkanie lub wybudować gniazdko na tych hektarach Floplicowa?

                  Oszczednosci miala Ida. Nutria zamierzala sie dolozyc. Flobre zaofiarowaly plac i czesc budulca, ktota im tradycyjnie "zostala". A Milicja miala zamiar POZYCZYC OD PATRYCJI, o zadnych zasobach wlasnych seniorow i gaby mowy nie bylo. Chyba ze ta POZYCZKA miala byc tylko przykrywka...
                  Niemniej ta zbiorowa forsa miala wystarczyc na kawalerke dla Frycow lub domek na cudzej posesji, cos w rodzaju naszpanowego szaletu. NIE na bardzo duze mieszkanie w Centrum Poznania.
                  • iskrzy_54 Re: Ubożęta 13.03.18, 15:39
                    Ale chyba nie wtedy, gdy Kal zaistnial i zaczal tluc kase ?

                    Ni cho... cho ... nie pamiętam, kiedy Kal zaczął tłuc kasę, ale jakoś tak w latach 90-tych i dalszych można było mieszkania kwaterunkowe, zakładowe i spółdzielcze tanio wykupywać, natomiast jakieś 5 lat temu +/- dowiedziałam się, że po pierwsze muszę prosić o zgodę ministra obrony narodowej na wykup, a po drugie zapłacę nie 10% tylko 70%, co przy przeszacowywaniu wartości mieszkań GAM-u kompletnie by się nie opłacało (nawet gdybym dostała kredyt), więc chyba jednak wykupienie Roosevelta byłoby możliwe, nawet przy tych gumowych metrażach.
                    • jottka Re: Ubożęta 13.03.18, 15:55
                      też mi się wydaje, że to byłoby teoretycznie możliwe w latach 90tych, te wykupy preferencyjne od miast, wojska i kogo tam jeszcze, a Borejki chyba miały kwaterunek właśnie? ale trzeba by jeszcze wiedzy lokalnej, czy kamienice w tym miejscu nie interesowały wówczas kogoś z kontaktami, pieniędzmi etc.etc. i wykup tych akurat lokali nie wchodził w grę albo jeśli już, to po normalnych cenach.
                      • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 16:08
                        W latach 90-tych to Kal Dramaturg dopiero sie narodzil swiezo. Nawet jesli od razu zyskal powodzenie, to na ten wykup preferencyjny nie od razu nazbieral.
                        • jottka Re: Ubożęta 13.03.18, 16:15
                          ale to mogły być naówczas przy odpowiednich układach (mieście, typie kwaterunku itp.), że zasoby Borejków starszych wraz np. z pensją Gaby starczyłyby na wykup albo na wzięcie kredytu na ten wykup, hipotetycznie to możliwe, tylko że właśnie nie znam Poznania, więc nie wiem, na ile w tej okolicy to realne. ale zdaje się Jeżyce to nienajlepsza dzielnica (była)?
                          • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 16:37
                            jottka napisała:

                            > ale to mogły być naówczas przy odpowiednich układach (mieście, typie kwaterunku
                            > itp.), że zasoby Borejków starszych wraz np. z pensją Gaby starczyłyby na wyku
                            > p albo na wzięcie kredytu na ten wykup, hipotetycznie to możliwe,

                            Kredyt ? Kto z nich kiedy kredyt bral ? Pensja Gaby wowczas to byla placa magistra swiezo po dyplomie, z dwojka dzieci. A nawet jako dr hab. ona nie ma na buty i wakacje dla dzieci.


                            tylko że właś
                            > nie nie znam Poznania, więc nie wiem, na ile w tej okolicy to realne. ale zdaje
                            > się Jeżyce to nienajlepsza dzielnica (była)?

                            Tez nie znam Poznania. Na pewno Jezyce to nie ranga Solacza, ale jednak centum, a przynajmniej blisko dworca. Poznanianki, jak wygladaly sprawy wykupu tam i wtedy ?
                            • krystalla Re: Ubożęta 13.03.18, 17:02
                              Nie wiem, jak to wygląda/wyglądało w Poznaniu. Ale z mojej mieściny wiem, że gminy chciały się pozbywać komunalnego zasobu mieszkaniowego, a takich kosztogennych (remonty! często konserwator zabytków - w sensie : wymagana jego zgoda na remont, zatwierdzanie projektu itd.) starych kamienic zwłaszcza. U nas można było wykupić za 10% wartości + cena operatu szacunkowego i notariusza. Jeśli w Poznaniu było cokolwiek podobnie - to faktycznie, mogli wykupić za całkiem znośną kwotę.
                              • ewikk8 Re: Ubożęta 13.03.18, 18:47
                                Koleżanka całkiem niedawno w dużym mieście komunalne mieszkanie za 20% wykupiła komunalne, więc jak najbardziej Mila nazbierać mogła.
            • ciotka_scholastyka Re: Ubożęta 13.03.18, 15:41
              tt-tka napisała:

              > Z alimentami wiadomo jak bywa, ale ta kwestia to ostatnie dwa miesiace, zdaje s
              > ie, nie wiecej ?

              Ale jakie alimenty, przecież Fryc wyjechał na razie do roboty, tam nie ma mowy o żadnej separacji czy rozwodzie, czy jakimkolwiek zasądzaniu czegokolwiek w związku z tym. Nie mówiąc już o tym drobiazgu, że u MM alimenty nie istnieją, ale nawet jeśli: jaki sąd miałby coś takiego zasądzić, skoro małżeństwo dalej istnieje i - przynajmniej oficjalnie - tatuś rodzinie wyjechał do USA do pracy?
              • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 16:01
                ciotka_scholastyka napisała:

                >
                > Ale jakie alimenty, przecież Fryc wyjechał na razie do roboty, tam nie ma mowy
                > o żadnej separacji czy rozwodzie, czy jakimkolwiek zasądzaniu czegokolwiek w zw
                > iązku z tym.

                Zabezpieczenia platnosci na rzecz dzieci (a i zony niekiedy) mozna zazadac ( i dostac !) w malzenstwie trwajacym i nie szykujacym sie do rozwodu.

                Nie mówiąc już o tym drobiazgu, że u MM alimenty nie istnieją,

                I to jest powod glowny i jedyny ! :)


              • kropka_zua Re: Ubożęta 15.03.18, 10:17
                Ale jeśli nie alimenty, to Róża, jako niepracująca matka 2 dzieci pewnie dostawała jakieś benefity. To jest UK, zresztą nawet w Polsce dostałaby w 2017 500 zł na Karolka, jako drugie dziecko. Oczywiście, jest szansa, że cała kasa wpływa na konto Fryca, bo ta mamałyga nawet nie wie, że można sobie ror otworzyć w banku. Nie mniej, nie wierzę, że Fryc zostawiłby dzieci bez środków do życia. Chyba, że autorka postanowiła nam tu zasugerować mimochodem, że jest psycholem i do despotyzmu trza dorzucić przemoc finansową.
            • jakgdyby.nigdynic Re: Ubożęta 13.03.18, 19:03
              tt-tka napisała:

              > Od miasta po preferencyjnych da sie, tylko na to trzeba... hm, dzialan i stosun
              > kow, ktorych Borejki nie mialy i nie mają.

              Nie, nie trzeba. Zazwyczaj są stosowne uchwały rad gmin w tej sprawie. Składa się dokumenty, wypełnia formalności i wykupuje lokal, oczywiscie jesli budynek pierwotnie był własnością gminy i nie został wyłączony z możliwości wykupu (planowane wyburzenie itd.). Nie trzeba dawać łapówek, ani mieć koneksji. To miejskie legendy.
              • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 20:18
                jakgdyby.nigdynic napisała:
                >
                > Nie, nie trzeba. Zazwyczaj są stosowne uchwały rad gmin w tej sprawie. Składa s
                > ię dokumenty, wypełnia formalności i wykupuje lokal, oczywiscie jesli budynek p
                > ierwotnie był własnością gminy i nie został wyłączony z możliwości wykupu (plan
                > owane wyburzenie itd.). Nie trzeba dawać łapówek, ani mieć koneksji. To miejski
                > e legendy.

                Hm, a kiedy to zaczeli sie masowo pojawiac byli wlasciciele i czysciciele kamienic przedwojennych ?
        • jakgdyby.nigdynic Re: Ubożęta 13.03.18, 18:55

          >
          > W Amburke wykupujaca Rusfelta trudn mi uwierzyc - wyszlo nam, ze to jest dobrz
          > e ponad sto metrow. Niechby nawet po 6 tysi za metr, wychodzi ponad pol miliona
          > , a podejrzewam, ze wiecej. Tyle Dramaturg zarobil ? W Febliku juz wiemy, ze zd
          > ziczenia, prawdziwych teatrow juz nie ma i sztuki Kala przestaly isc, zatem szl
          > y jakies 10-15 lat. Co rok jednoaktowka. I na tym Milicja trzaskala od 30 tysi
          > w gore co roku ? No nijak uwierzyc nie moge.


          Wykupienie mieszkania na Roosevelta jest akurat nie tylko logiczne, ale też prawdopodobne. Komunalne mieszkania kwaterunkowe (czyli właśnie mieszkanie Borejków) byly i dalej są odsprzedawane lokatorom za ułamek ich wartości. O ile się orientuję - jakieś 5-10%. Zakładając, że Borejki wykupiły lokal w latach 90, przed boomem na rynku nieruchomości, koszty takiego rozwiązania wyniosłyby KILKA tysięcy, nie milionów. Nawet dziś, przy założeniu, że mieszkanie będzie warte ok. 600-800 tys.(serio, więcej na pewno nie, to i tak zawyżona kalkulacja biorąc pod uwagę lokalizację) a lokatorom przysługuje 90% bonifikata, to cała operacja zamyka się w ok. 60-80 tys. Wiem, że ciągle sporo (choć zależy dla kogo), ale bajońskie sumy to nie są.
          • guineapigs Re: Ubożęta 13.03.18, 19:33
            No i widac, z Twej wypowiedzi, ze to zadne rzucanie sie z motyka na slonce, a zwykla droga urzedowa, do przebrniecia dla nieanalfabetow.

            A przeciez zalozylam wdzieczny temat: a jak przyjdzie po nich Zegarmistrz Swiatla Purpurowy - to co sie z tym lokalem stanie? Bo WTEDY bylam przekonana, ze to ciagle lokal komunalny kwaterunkowy - czyli nie Panstwa Ygnacostwa Borejkow, i nie oni decyduja, kto tam mieszka lub nie mieszka.
            No i widac, ze wykupili, tylko ze nam, czytelnikom, nic nie bylo o tem fakcie wiadomo. A to fakt kluczowy dla powiesci.
            No kurcze, kto ma robic risercz w powiesciach dla panienek: autor czy czytelnik?
            • jakgdyby.nigdynic Re: Ubożęta 13.03.18, 21:34
              guineapigs napisała:

              > No i widac, z Twej wypowiedzi, ze to zadne rzucanie sie z motyka na slonce, a z
              > wykla droga urzedowa, do przebrniecia dla nieanalfabetow.
              >
              > A przeciez zalozylam wdzieczny temat: a jak przyjdzie po nich Zegarmistrz Swiat
              > la Purpurowy - to co sie z tym lokalem stanie? Bo WTEDY bylam przekonana, ze to
              > ciagle lokal komunalny kwaterunkowy - czyli nie Panstwa Ygnacostwa Borejkow, i
              > nie oni decyduja, kto tam mieszka lub nie mieszka.
              > No i widac, ze wykupili, tylko ze nam, czytelnikom, nic nie bylo o tem fakcie w
              > iadomo. A to fakt kluczowy dla powiesci.
              > No kurcze, kto ma robic risercz w powiesciach dla panienek: autor czy czytelnik
              > ?
              Za wykupem nieruchomości w latach 90 przemawia też przebudowa mieszkania - zamiana dawnej łazienki na pokój Pyzy i Tygrysa. W lokalu kwaterunkowym byłoby to prawie niemożliwe, no chyba że mówimy o samowoli, a o to Borejków nie podejrzewam.
              • iskrzy_54 Re: Ubożęta 13.03.18, 23:08
                jakgdyby.nigdynic napisała:
                guineapigs napisała:

                > No i widac, z Twej wypowiedzi, ze to zadne rzucanie sie z motyka na slonce, a z
                > wykla droga urzedowa, do przebrniecia dla nieanalfabetow.
                >
                > A przeciez zalozylam wdzieczny temat: a jak przyjdzie po nich Zegarmistrz Swiat
                > la Purpurowy - to co sie z tym lokalem stanie? Bo WTEDY bylam przekonana, ze to
                > ciagle lokal komunalny kwaterunkowy - czyli nie Panstwa Ygnacostwa Borejkow, i
                > nie oni decyduja, kto tam mieszka lub nie mieszka.
                > No i widac, ze wykupili, tylko ze nam, czytelnikom, nic nie bylo o tem fakcie w
                > iadomo. A to fakt kluczowy dla powiesci.
                > No kurcze, kto ma robic risercz w powiesciach dla panienek: autor czy czytelnik
                > ?
                Za wykupem nieruchomości w latach 90 przemawia też przebudowa mieszkania - zamiana dawnej łazienki na pokój Pyzy i Tygrysa. W lokalu kwaterunkowym byłoby to prawie niemożliwe, no chyba że mówimy o samowoli, a o to Borejków nie podejrzewam.

                Ja ich podejrzewam o wszystko, ale najbardziej o to, że nie mieli zielonego pojęcia o przepisach; sama wymieniłam w mieszkaniu okno (jeszcze z lat 60-tych, kiedy postawiono blok), ponieważ szpary były na dwa palce, wiatr hulał po mieszkaniu, przejeżdżający pół kilometra dalej pociąg groził wypadnięciem (okna), a sąsiedzi, członkowie wspólnoty namolnie się dopytywali, kiedy w końcu cos z tym zrobię bo moje okno szpeci elewację. No i okazało się, że działałam nielegalnie (powinien wydać zgodę minister właściwego resortu) a na dodatek podwyższyłam sobie standard co mnie będzie drogo kosztować przy potencjalnym wykupie.
              • bupu Re: Ubożęta 13.03.18, 23:25
                jakgdyby.nigdynic napisała:

                > Za wykupem nieruchomości w latach 90 przemawia też przebudowa mieszkania - zami
                > ana dawnej łazienki na pokój Pyzy i Tygrysa. W lokalu kwaterunkowym byłoby to p
                > rawie niemożliwe, no chyba że mówimy o samowoli, a o to Borejków nie podejrzewa
                > m.

                Borejkowie przyspawali sobie także do mieszkania komnatę poszczepańską razem z kawałkiem wspólnego korytarza i zabij mę, a nie potrafię wyjaśnić jakim cudem to było możliwe od strony formalnej. O Pałysach, wchłaniających po kawałku całą piwnicę już nie wspomnę.
                • krystalla Re: Ubożęta 14.03.18, 11:48
                  bupu napisała:
                  >
                  > Borejkowie przyspawali sobie także do mieszkania komnatę poszczepańską razem z
                  > kawałkiem wspólnego korytarza i zabij mę, a nie potrafię wyjaśnić jakim cudem t
                  > o było możliwe od strony formalnej. O Pałysach, wchłaniających po kawałku całą
                  > piwnicę już nie wspomnę.
                  >
                  >
                  No więc :-D Komnatę poszczepańską mogli zaanektować tylko i wyłącznie w przypadku, gdyby wcześniej starali się o przydział lub zamianę mieszkania komunalnego na większe, zakwalifikowali się do tego z uwagi na bardzo trudne warunki mieszkaniowe i życiowe, znaleźli się na liście mieszkaniowej itd. Kto to załatwiał i kiedy? Ygnac oderwany od realiów i nie znoszący władzy i urzędów a priori?... Poza tym "trudne warunki mieszkaniowe" oznaczają naprawdę wielką ciasnotę, ze 2 m2 na osobę. Było tam kiedy u nich naprawdę aż tak ciasno?...
                  Nie ma takiej możliwości, by po śmierci sąsiadki tak po prostu "sobie wzięli" jej pokój.
                  Podobnie z sutereną. No, chyba, że odkupowali te lokale od kogoś - ale to nie po śmierci czy wyprowadzce w świat poprzednich lokatorów.
                  Zmiana sposobu użytkowania lokalu (z mieszkalnego na np. gabinet, albo odwrotnie) wymaga mnóstwa zachodu, kołomyi, projektu, zatwierdzenia, zgód etc. etc. ...
                  Cóż, bolesna nieznajomość realiów, a risercz leży i pokwikuje.
                  • tt-tka Re: Ubożęta 14.03.18, 12:04
                    Od dawna mam idee taka, ze ten poszczepanski lokal dostalo - z przydzialu, na wniosek - mlode i rozwojowe malzenstwo Pyziakow :)
                    I oni moze nawet wykupili, ostatecznie Janusz z tej Australii jakies pieniadze przywiozl. Ale TYLKO ten jeden pokoj.
                    Natomiast polaczenie tego lokum z borejczym bylo samowolka, podobnie jak wszystko, co w mieszkaniu nr 2 robiono.

                    Co do podziemi - Ida wynajela od Ogorzalkow, potem zdaje sie odkupila. Pokoj z kuchnia, bo tyle izb liczylo sobie mieszkanko pana Piotrusia. W McD mamy tam pokoj ogolny, sypialnie Palysow, pokoj Jozwy, pokoj Lusi - co do Ziutka, nie wiadomo, gdzie sie podziewal. Oraz lazienke na tyle duza, ze miesci sie w niej i wanna, i kabina prysznicowa. I wyraznie zaznaczono, ze zaadaptowano pomieszczenia piwniczne, co jest wykluczone - ani nie da sie ich prawnie zamienic na mieszkanie, nawet substandardowe, ani nie mozna wziac samych piwnic, bo piwnice z reguly przynaleza do konkretnych mieszkan.
                    Albo machloja za machloja i bezprawie, albo "w wyobrazni wszystko sie miesci"
                • jakgdyby.nigdynic Re: Ubożęta 14.03.18, 12:16
                  bupu napisała:

                  >
                  > Borejkowie przyspawali sobie także do mieszkania komnatę poszczepańską razem z
                  > kawałkiem wspólnego korytarza i zabij mę, a nie potrafię wyjaśnić jakim cudem t
                  > o było możliwe od strony formalnej. O Pałysach, wchłaniających po kawałku całą
                  > piwnicę już nie wspomnę.
                  >
                  Cóż, ja niestety też nie potrafię w zadowalający sposób odpowiedzieć, jak to było możliwe. O sprawie wykupu piwnicy przez Idusiostowo pisałam już tutaj kiedyś, że formalnie prawie niemożliwa do przeprowadzania (lokal nie spełnia norm mieszkaniowych, można od biedy przekwalifikować na użytkowy i tak sprzedać, ale miasta niechętnie się pozbywają użytkowych, a poza tym rodzi to inne problemy w przyszłości).
                  Właściwie to wszystko jest możliwe, nawet przejęcie schedy po nieszczęsnych Gadomskich i Łuczakach, lecz - mówiąc słowami Herculesa Poirot - nie jest prawdopodobne. Wymagałoby sprytu, organizacji, determinacji, ewentualnie znajomości i dojść. A tym mi Borejki nie śmierdzą.
            • a_weasley Dziedziczenie kwaterunkowego 17.03.18, 19:15
              Guineapigs napisała:

              > A przeciez zalozylam wdzieczny temat: a jak przyjdzie po nich Zegarmistrz Swiat
              > la Purpurowy - to co sie z tym lokalem stanie? Bo WTEDY bylam przekonana, ze to
              > ciagle lokal komunalny kwaterunkow

              A co się ma stać? W stosunek najmu wstąpi osoba bliska zameldowana w lokalu. Ewentualnie miasto będzie się chciało z tego wykręcić twierdząc, że osoba faktycznie nie mieszkała, a osoba bliska pozwie miasto o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu, dowodząc, że faktycznie mieszkała. Akurat w danym przypadku udowodnienie tego nie będzie stanowiło najmniejszego problemu.
          • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 20:00
            jakgdyby.nigdynic napisała:

            >
            > >
            > > W Amburke wykupujaca Rusfelta trudn mi uwierzyc - wyszlo nam, ze to jest
            > dobrz


            > Wykupienie mieszkania na Roosevelta jest akurat nie tylko logiczne, ale też pra
            > wdopodobne. Komunalne mieszkania kwaterunkowe (czyli właśnie mieszkanie Borejkó
            > w) byly i dalej są odsprzedawane lokatorom za ułamek ich wartości.

            NIE w secesyjnych kamienicach podpadajacych pod konserwatora zabytkow, wlasnie sprawdzilam. Jezeli budynek byl ponad stuletni (z ktorego roku jest R.5 ?), to mozna zapomniec o wykupie za ulamek wartosci.


            O ile się or
            > ientuję - jakieś 5-10%. Zakładając, że Borejki wykupiły lokal w latach 90

            W latach 90-tych Borejki groszem nie smierdzialy.
            • jottka Re: Ubożęta 13.03.18, 21:31
              sprzeciw:) a kiedy Nutria prowadzi radośnie rozmowy przez komórkę za ocean? i to w czasach, kiedy te komórki biznesmeni w walizkach nosili? oni już wtedy byli ubodzy inaczej.
              • kasiek8728 Re: Ubożęta 13.03.18, 21:33
                jottka napisała:

                > sprzeciw:) a kiedy Nutria prowadzi radośnie rozmowy przez komórkę za ocean? i t
                > o w czasach, kiedy te komórki biznesmeni w walizkach nosili? oni już wtedy byli
                > ubodzy inaczej.
                Nutria i komórkowe połączenia z Hameryką?
              • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 22:20
                jottka napisała:

                > sprzeciw:) a kiedy Nutria prowadzi radośnie rozmowy przez komórkę za ocean? i t
                > o w czasach, kiedy te komórki biznesmeni w walizkach nosili? oni już wtedy byli
                > ubodzy inaczej.

                To Filip dzwonil zza wielkiej wody do Nutrii, a nie ona do niego...
                • jottka Re: Ubożęta 13.03.18, 23:04
                  nie, to nie chodzi o Filipa - jest wzmianka na początku którejś części, jak to Nutria dywaguje przez komórkę z jakimś Bobem czy kim tam, kto angielskiego uczył w kraju naszym, no coś w tym stylu, mętnie pamiętam. ale ta komórka Nutrii wzbudziła spore poruszenie czytelnicze, to wiem:)
                  • kasiek8728 Re: Ubożęta 13.03.18, 23:22
                    Bambem, nauczycielem angielskiego w tej samej szkole, on był Hamerykanin, ale w Poznaniu przebywał, później przyprowadził klasę Natalii ku oburzeniu Milicji
                  • soova Re: Ubożęta 13.03.18, 23:24
                    <nie, to nie chodzi o Filipa - jest wzmianka na początku którejś części, jak to Nutria dywaguje przez komórkę z jakimś Bobem czy kim tam, kto angielskiego uczył w kraju naszym, no coś w tym stylu, mętnie pamiętam. ale ta komórka Nutrii wzbudziła spore poruszenie czytelnicze, to wiem>

                    Bingo, Amerykanin, który w szkole Natalii uczy angielskiego. Rozmowa jest w TiR, a tam akcja toczy się w lutym 1999. Tak się składa, że moją pierwszą komórkę (Siemensa dość topornego, ale za to pancernego) kupiłam w marcu 1999, z abonamentem za 50 zł, w którym było chyba jakieś 40 minut na rozmowy w tej samej sieci. Pogawędka Natalii z Bingiem o hiacyntach przez komórkę w tym czasie nie jest więc już ekscesem finansowym. Natomiast ciekawe jest, że sygnał - melodię Mozarta - musiał Natalii ustawić w tej komórce Grześ. Ja taką w swojej sama ustawiałam, chociaż też miałam informatyka w pobliżu. Lata mijają, a stosunek autorki do techniki ("nie ruszać, bo wybuchnie, a najlepiej niech się ktoś mądry tym zajmie") jest niezmienny.
                    • ssssen Re: Ubożęta 14.03.18, 08:17
                      soova napisała:

                      > Natomiast ciekawe jest, że sygnał - melodię Mozar
                      > ta - musiał Natalii ustawić w tej komórce Grześ. Ja taką w swojej sama ustawiał
                      > am, chociaż też miałam informatyka w pobliżu. Lata mijają, a stosunek autorki d
                      > o techniki ("nie ruszać, bo wybuchnie, a najlepiej niech się ktoś mądry tym zaj
                      > mie") jest niezmienny.

                      _Niektóre_ kobiety mimo że coś potrafią udają niedorajdy żeby ktoś (mąż) to za nie zrobił. I znam taka która z rozbrajająca szczerością się do tego przyznaje. I dziwi się potem że osoby które słyszały to wyznanie nie dają się na jej wybieg nabierać... Tak, jest głupia.
                  • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 23:21
                    ciotka_scholastyka napisała:


                    > Filip? A kiedyż to Filip był za wielką wodą, nie przypominam sobie takiej eksku
                    > rsyi.

                    W Bostonie studiowal czy wystepowal. Juz po tym, jak sie nie pobrali.
                    A Bob amerykanski byl miejscowy, znaczy w Poznaniu uczyl. Ale tez on do Nutrii dzwonil, a nie odwrotnie.
                    Komorka byla omawiane, to byl prezent od rodziny - tyle ze albo rodzina wrobila Nutrie w abonament na dluzej, albo w drogie polaczenia. le skoro to do niej dzwoniono...
            • jakgdyby.nigdynic Re: Ubożęta 13.03.18, 21:42

              >
              > NIE w secesyjnych kamienicach podpadajacych pod konserwatora zabytkow, wlasnie
              > sprawdzilam. Jezeli budynek byl ponad stuletni (z ktorego roku jest R.5 ?), to
              > mozna zapomniec o wykupie za ulamek wartosci.
              >
              >
              > O ile się or
              > > ientuję - jakieś 5-10%. Zakładając, że Borejki wykupiły lokal w latach 90
              >
              > W latach 90-tych Borejki groszem nie smierdzia

              W latach 90 budynek na pewno nie był jeszcze stuletni. Poza tym co innego stary, a co innego pod ochroną konserwatorską. Nie ma przepisów ogólnych dotyczących wykupu nieruchomości wpisanych do rejestru albo objętych innymi formami ochrony. Gminy same ustalają swoje zasady. Podane przez ciebie przepisy obowiązują w Poznaniu?
              Prawdziwa bańka na rynku zaczęła się jakoś w 2005 roku, więc do tego czasu mogli uścibolić z Milinych honorariów.
              • yvi1 Re: Ubożęta 13.03.18, 21:55
                Pamietajmy ze Borejkowie zagarneli pol kamienicy w tajemniczych okolicznosciach.Zburzyli piece,przebudowywali w ta i we ta pokoje.Rozbudowali piwnice vel suterene .Taka samowolka to chyba tylko mozliwa orzy mieszkaniu wlasnosciowym,albo ?
                • tt-tka Re: Ubożęta 13.03.18, 22:18
                  yvi1 napisała:

                  > Pamietajmy ze Borejkowie zagarneli pol kamienicy w tajemniczych okolicznosciac
                  > h.Zburzyli piece,przebudowywali w ta i we ta pokoje.Rozbudowali piwnice vel sut
                  > erene .Taka samowolka to chyba tylko mozliwa orzy mieszkaniu wlasnosciowym,albo
                  > ?

                  Taka samowolka jest niemozliwa nawet przy wlasnosciowym. Prawo budowlane, ze szczegolnym uwzglednieniem bezpieczenstwa sie klania. Na wszystko trzeba zezwolen klepnietych przez fachowcow z uprawnieniami.
                  No, mozna przemalowac bez zezwolenia :). Kuchenke wymienic. Ale przestawiac scian na pewno nie.
                  • yvi1 Re: Ubożęta 13.03.18, 22:34
                    No to ja juz nie mam pojecia jaki jest staus mieszkania na Roosvelta .I podejrzewam ze MM tez nie wie😁.Co tom to dowiadujemy sie coraz wiekszych absurdow.
                    Skoro w Zgryzocie Aga i IGS maja nawet duzy gabinet ,tzn znowu cos tam wyburzyli ?
                    • bupu Re: Ubożęta 13.03.18, 22:46
                      yvi1 napisała:

                      > No to ja juz nie mam pojecia jaki jest staus mieszkania na Roosvelta .I podejrz
                      > ewam ze MM tez nie wie😁.Co tom to dowiadujemy sie coraz wiekszych absurdow.
                      > Skoro w Zgryzocie Aga i IGS maja nawet duzy gabinet ,tzn znowu cos tam wyburzyl
                      > i ?

                      Albo kołchoz wypączkował nowe pomieszczenie, albo Borejklan pożarł dyrektor Dąbek-Nowacką wraz z Pusią i wchłonął jej metraż.
                      • krystalla Re: Ubożęta 14.03.18, 11:56
                        bupu napisała:
                        >
                        > Albo kołchoz wypączkował nowe pomieszczenie, albo Borejklan pożarł dyrektor Dąb
                        > ek-Nowacką wraz z Pusią i wchłonął jej metraż.
                        >
                        > Kwikłam!! :) :) :)

                        Ale jednak chyba obawiam się, że wątpię - dyrektor Dąbek-Nowacka miała potomstwo sztuk dwie, nie oddałaby dyrektorskiego mieszkanka tak łatwo. Poszczułaby Pusią ;-)
                        Nie wiem. Albo Borejklan rządzi się dowolnie w całej kamienicy - albo... albo wykańczają po cichu starych sąsiadów (arszenik i stare koronki, rozumiecie) i potem wchłaniają metraż.
                        Trup chowany w byłej wytwórni kołder(jessoo, ale chyba nie przerabiany?!)
                      • kropka_zua Re: Ubożęta 16.03.18, 10:18
                        bupu napisała:


                        > Albo kołchoz wypączkował nowe pomieszczenie, albo Borejklan pożarł dyrektor Dąb
                        > ek-Nowacką wraz z Pusią i wchłonął jej metraż.

                        Toć w Ciotce dyrektor Nowacka wynajmuje pokoje chmarze studentów, których to o całowanie pod kamienicą oskarża Ida, gdy Marek jej pisze, że widział Łusię. Więc dyrektor Nowacka musiała sobie zostawić te 3 pokoje (z tego co pamiętam z Kłamczuchy, był salon i 2 pokoje dzieci), by się ze studentami cisnąć
                  • jakgdyby.nigdynic Re: Ubożęta 14.03.18, 12:05

                    >
                    > Taka samowolka jest niemozliwa nawet przy wlasnosciowym. Prawo budowlane, ze sz
                    > czegolnym uwzglednieniem bezpieczenstwa sie klania. Na wszystko trzeba zezwolen
                    > klepnietych przez fachowcow z uprawnieniami.
                    > No, mozna przemalowac bez zezwolenia :). Kuchenke wymienic. Ale przestawiac sc
                    > ian na pewno nie.

                    Zezwolenia potrzebne są wyłącznie - o ile mi wiadomo - w 3 przypadkach:
                    1. Jeśli narusza się konstrukcję budynku - np. wyburza ściany nośne. Możemy się domyślać, że nie naruszono. Stawiane są ścianki działowe, a to nie wymaga uzyskiwania zezwoleń, podobnie jak wymiana instalacji CO, wod-kan i elektrycznej.
                    2. Jeśli budynek wpisany jest do rejestru zabytków (wątpię), a w jego wnętrzu zachowane są detale objęte ochroną (nic nam o tym nie wiadomo).
                    3. Jeśli dokonuje się jakiejkolwiek przebudowy instalacji gazowej (nic nam nie wiadomo na ten temat).
                    W pozostałych przypadkach nie trzeba na remonty i przebudowy mieć żadnych zezwoleń, oczywiście poza przypadkami, kiedy np. wspólnota (nie spotkałam się) lub spółdzielnia (to częściej, ale mieszkanie Borejków nie jest spółdzielcze) ma odpowiedni zapis w regulaminie, ale jest to raczej formalność niż jakiś uciążliwy, kosztowny bieg z przeszkodami.
                    Ewentualne problemy mogłyby się pojawić z instalacją CO, ale - doprawdy - mamy za mało danych, żeby denuncjować Borejków do inspektoratu budowlanego.
                    • tt-tka Re: Ubożęta 14.03.18, 12:13
                      Do inspektoratu, a nawet ADM wystarczylby ten zawlaszczony korytarz.
                      WYmiana instalacji Co i wod-kann wymaga zezwolenia, o ile siega pionow, a NA PEWNO takiego zezwolenia wymaga przeniesienie kibla i wanny z jednego pomieszczenia do innego. Co tam mialo miejsce.
                      Dodatkowo BHP mogloby sie czepnac, gdybym chciala denuncjowac, ubikacji polaczonej otworem drzwiowym z kuchnia.
                      • jakgdyby.nigdynic Re: Ubożęta 14.03.18, 12:25

                        tt-tka napisała:

                        > Do inspektoratu, a nawet ADM wystarczylby ten zawlaszczony korytarz.
                        > WYmiana instalacji Co i wod-kann wymaga zezwolenia, o ile siega pionow, a NA PE
                        > WNO takiego zezwolenia wymaga przeniesienie kibla i wanny z jednego pomieszczen
                        > ia do innego. Co tam mialo miejsce.
                        > Dodatkowo BHP mogloby sie czepnac, gdybym chciala denuncjowac, ubikacji polaczo
                        > nej otworem drzwiowym z kuchnia.

                        Wymiana pionów kanalizacyjnych (nie stwierdzono w oparciu o materiał źródłowy) wymaga zgody wspólnoty mieszkaniowej (oczywiście, jeśli mieszkanie jest wykupione, tak zakładam), ponieważ piony stanowią tzw. części wspólne. W pozostałych przypadkach - nie ma takiej konieczności. Jeśli są jakieś przepisy, których nie znam, proszę podeślij mi je, chętnie się doszkolę.
                        Pierwsze słyszę, żeby sanepid interesował się, gdzie masz kibelek w prywatnym mieszkaniu. Mogę prosić o przepisy?
                        • tt-tka Re: Ubożęta 14.03.18, 12:56
                          Kibelek polaczony z kuchnia - sprobuj polaczyc :)
                          A ja ci podesle sanepid.
                          NIGDY pomieszczenie wydalnicze nie bylo laczone z tym, w ktorym sie gotuje, zawsze dzielila je sciana.
                          W przepisach budowlanych tego nie znajdziesz, bo przed Borejkami nikt na taki pomysl nie wpadl i prawodawcy nie przyszloby to do glowy - natomiast w przepisach higieniczno-zdrowotnych znalazlby sie haczyk, i niejeden.
                          • tt-tka Re: Ubożęta 14.03.18, 12:59
                            Orau przeniesienie kibla, co wiaze sie z koniecznoscia przeprowadzenia przez sciane i/lub podloge odplywu na nieczystosci, nie moze byc dokonane samowolnie. To moze zrobic tylko hydraulik z uprawnieniami. Za zgoda wlasciciela/dysponenta BUDYNKU.
                          • iskrzy_54 Re: Ubożęta 14.03.18, 17:42
                            tt-tka napisała:

                            Kibelek polaczony z kuchnia - sprobuj polaczyc :)
                            A ja ci podesle sanepid.
                            NIGDY pomieszczenie wydalnicze nie bylo laczone z tym, w ktorym sie gotuje, zawsze dzielila je sciana.
                            W przepisach budowlanych tego nie znajdziesz, bo przed Borejkami nikt na taki pomysl nie wpadl i prawodawcy nie przyszloby to do glowy - natomiast w przepisach higieniczno-zdrowotnych znalazlby sie haczyk, i niejeden.

                            Tt-tko, w moim bloku wszystkie kawalerki mają coś w rodzaju kuchnio-korytarza, wiodącego od drzwi wejściowych wprost do łazienki (jedynie kawalerki w pierwszej klatce mają drzwi wejściowe prostopadle do drzwi od kibelko-łazienki, co nie zmienia faktu, że łazienki od pomieszczenia kuchennego nie dzieli nic prócz drzwi i gipsościanki), w moim bloku są te kawalerki w dwóch klatkach schodowych na 11 kondygnacjach, takich bloków jest na moim osiedlu kilka, identyczne widziałam na Służewiu i w paru innych miejscach Warszawy.
                            • minerwamcg Re: Ubożęta 16.03.18, 10:03
                              Czekajcie no, pamiętam takie mieszkanie, z przedpokoju wchodziło się do ciasnej kiszki z kuchenką i zlewem, która od biedy mogła uchodzić za kuchnię, a na końcu tejże kiszki były drzwi do łazienki. Było to koszmarnie niewygodne.
                              • a_weasley Re: Ubożęta 17.03.18, 20:12
                                Minerwamcg napisała:

                                > Czekajcie no, pamiętam takie mieszkanie, z przedpokoju wchodziło się do ciasnej
                                > kiszki z kuchenką i zlewem, która od biedy mogła uchodzić za kuchnię, a na koń
                                > cu tejże kiszki były drzwi do łazienki.

                                Fakt, nawet przez pół roku byłem jego współwłaścicielem. Ten układ nie wynikał z żadnych przebudów, takim je w epoce górnego Gomułki zbudowano. To w ogóle był wizerunek idealny kawalerki w budownictwie oszczędnościowym i o ile zdarzało mi się tam nocować, o tyle mieszkać na stałe bym nie chciał nawet za dopłatą, sufit w ząbki, jakby kto strop z przęseł schodowych zbudował, ściany zewnętrzne z papreksu, że jakby człowiek się dobrze rozpędził, toby się na dole zatrzymał, parapetów brak w ogóle i do dziś zachodzę w głowę, jak to się stało, że cenę za nie uzyskaliśmy niewiele niższą od średniej dla danej lokalizacji.
                                • czekolada72 Re: Ubożęta 19.03.18, 14:32
                                  Moja ciotka miala taka kawalerke, ze wchodzilo sie do przedpokoju, z lewej strony byl zlew i kuchenka,; ten przedpokoj byl dluga kiszka, na jej koncu bylo wejscie do lazienki, a w lewo za zlewem i kuchenka - wejscie do pokoju. Zaraz za drzwiami wejsciowymi, tez po lewej stronie, przed kuchenka i zlewem na scianie byl wieszak, taki bardziej symboliczny i na podlodze szmatka na ktorej ustawialo sie biezace buciki.
                          • mariamm87 Re: Ubożęta 16.03.18, 09:16
                            Borejki nie są pierwsze. Mnóstwo mieszkać w kamienicach, zwłaszcza przeznaczonych na wynajem ma "kuchniołazienki".

                            www.google.pl/search?q=kuchniolazienka&client=firefox-b&dcr=0&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwimqMKjs_DZAhUBYlAKHQ8JAC8QsAQIQQ&biw=1280&bih=887
              • zla.m Re: Ubożęta 14.03.18, 12:12
                W sieci znalazłam takie info o wykupie mieszkań w Poznaniu: "Od 1993 r. mieszkań komunalnych ubyło nam 13,5 tys. Najwięcej po 2000 r., kiedy rada miasta zgodziła się na ich sprzedaż nawet z 90-procentową bonifikatą. Warunkiem skorzystania z atrakcyjnej zniżki było złożenie wniosku o wykup do końca 2008 " oraz "pomysł wykupu z bonifikatą pojawił się ze względu na olbrzymią skalę remontów kamienic komunalnych, a miasta nie było stać na to, by je przeprowadzić."

                Więc wygląda na to, że mogli mieszkanie w starej kamienicy spokojnie kupić, mieli czasu sporo i na dodatek to był chyba szczyt popularności Kalego Amburki. Znalazłam też info, że całą kamienicę (owszem, do wielkiego remontu + jakieś preferencyjne zniżki od miasta, bo właśnie ten remont) można było kupić za niecały milion. W tej chwili odnowione mieszkanie na Jeżycach - 5 pokoi, 100m - można kupić za ok 600tys.: www.nieruchomosci-online.pl/mieszkanie,m5,z-kuchnia-z-oknem/19628756.html?i.